Non mor­tem ti­memus, sed co­gita­tionem Mor­tis


Share|

Hol główny

Idź do strony : Previous  1, 2, 3
avatar
Bibliotekarka

Dodatkowe informacje biograficzne
AKTUALNIE POSIADANA RÓŻDŻKA: Świerk, włos z ogona testrala, 12 cali, giętka
OPANOWANE ZAKLĘCIA: Alohomora, Colloportus, Flippendo, Lumos, Nox, Finite incantatem, Locomotor, Reparo, Protego, Drętwota, Tergeo, Aperacjum, Accio, Expeliarmus, Piertotum Locomotor, Chłoszczyść, Libro mendacium, Leviocorpus, Repello mugnetum, Liberacorpus, Slugus eructo, Muffliato, Quietus, Upiorogacek, Stulte, Repello mugnetum forte, Sezam materio, Dissendium
OPIS POSTACI: Tiffany jest kobietką zwyczajną, raczej nie wyróżniającą się z tłumu. Posiada sięgające lekko za ramiona, brązowe włosy i ściętą na prosto grzywkę, którą zwykle zaczesuje na boki lub upina. Oczy również brązowe, z zafascynowaniem obserwujące i analizujące wszystko wokół. Nie jest grubiutka, ale budowa ciała wyraźnie wskazuje, że więcej je niż biega. Na lewym barku i prawym udzie posiada tatuaże przedstawiające kolorowe słoneczniki. Nie wygląda już najmłodziej i nic w tym dziwnego, bo osiągnęła wiek, w którym kobieta zaczyna powoli przekwitać. Ukrywać zapisane w akcie urodzenia cyferki mogła w nieskończoność, ale zamaskowanie mijającej urody to już zadanie bardziej skomplikowane. Rzecz jasna, dziewczyna nie przejmuje się mocno upływem lat i bytem starej panny (czego matka nie może sobie wybaczyć do dzisiaj i obwinia się o to przy każdym rodzinnym spotkaniu, kiedy pytając o ewentualne pojawienie się przyszłego zięcia zostaje zetknięta z brutalną rzeczywistością), więc twarz czarodziejki przez większość dnia ozdabia przeuroczy i ciepły uśmiech, jasno ukazujący pozytywne nastawienie do świata i ludzi. Sprawia wrażenie osoby delikatnej i czułej, pasującej do spokojnej pracy przy sprzedawaniu i wypożyczaniu książek. Wizerunek ten mocno kłóci się z pragnieniem szaleństw i podejmowania niepotrzebnego ryzyka przy każdej decyzji, ale jak to mówią - cicha woda brzegi rwie.

Zobacz profil autora
PisanieTemat: Re: Hol główny  Nie 17 Kwi 2016, 15:39

Odchrząknęła raz jeszcze.
- Moje ręce są wszędzie, w naszej małej wojnie,
A ty zamykasz oczy, bo wiesz co ci się stanie.
Choć wstyd ci przyznać, że możesz to lubić,
Po prostu prostu płoniesz pode mną i cierpisz.
W najwyższym stanie upodlenia, z nogami przy szyi,
Nie wiesz już czy jęczysz czy płaczesz,
A ja skrywam się w tobie, nie myśląc co będzie
Później. Wzrok twój mi mówi, że jestem tu katem.
Rozkłada się ciało przy ciele, zgnilizną śmierdzi
I nienawiścią do tego, że chciałem cię posiąść.
Widzę jak uciekasz wzrokiem, lękasz się słów
I spojrzenia, gdy oddajesz się, choć krzyczysz.
Czy jest normalnym, że to w tobie kocham?
Nie powinienem poczuć niczego do kogoś,
Kto rozbił i zniszczył czterdzieści lat życia.
Mimo to myślę wciąż i żałuję przez to,
Że dla jednej chwili zaprzepaściłem wszystko.
Miejsce, które było schronieniem, szereg westchnień.
Chłodny uśmiech, pod spodem gorący jak lawa,
Mówi mi teraz, głosem łagodnym:
Przeglądam się w lustrze i nie wiem kim jestem,
Ale jestem, a dopóki jestem, daruj mi, że zbyt dużo pamiętam
A sam spróbuj zapomnieć o przeszłości krzywdach.
Nie uciekaj w nienawiść, lecz w mojego serca bicie.
Wybacz mi na plecach ślady i słowa paskudne
I uwierz, że nie jestem złą osobą, lecz snem najsłodszym,
Chcącym patrzeć jak tlisz się spokojnie i gaśniesz spełniony,
Z szatańskiej pożogi przemieniony w popiół.
Wybacz te prośby o bycie mym batem.
Miej litość i zrozum, że możesz zrobić ze mną wszystko.
To przecież dla ciebie normalne, choć nie widzisz w tym sensu.
Szczęście nie czeka, kiedy dzwon kościelny na szczycie bije,
Więc zwiąż mnie tu szybko, żebym ci nie uciekła,
Zamiast zostawić bez słowa i trwać w samotności.
- tutaj już nie powstrzymała się i pokryła dość sporym, karykaturalnym wręcz rumieńcem. Wstała z miejsca, odłożyła książeczkę. Ostatni tekst zamknięty był w zapieczętowanej kopercie, do przekazania w ręce starszego Bułhakowa, który, swoją drogą, wyglądał jakby miał zaraz dostać ataku padaczki. Skinęła głową, bo po odczytaniu nie swoich dzieł głupio jej było się kłaniać. Wieczorek Poetycki i tak okazał się być kompletną porażką, po której będzie wylizywała rany jeszcze długo, więc wolała nie przedłużać swojego cierpienia. Tego brakowało, żeby się popłakała. Spoglądając wprost w oczy Brajana, od dnia dzisiejszego darzonego przez tą młodą bibliotekarkę szczerą nienawiścią... całość zakończyła, zapraszając wszystkich do ostatnich rozmów i ploteczek przy upieczonych na tę okazję ciastach, ale wątpiła w to, aby ktokolwiek chciał męczyć się jeszcze w tym cholernym holu głównym, skoro można było uciec na piwo i wyśmiać tą parodię wydarzenia w okolicznym pubie.



It was the night before Christmas, and everyone was sleeping, except, of course,
the daughter, who was reading gay fanfiction.
avatar
Nauczyciel Astronomii

Dodatkowe informacje biograficzne
AKTUALNIE POSIADANA RÓŻDŻKA: 14 cali, sztywna, włos z głowy wili, cis
OPANOWANE ZAKLĘCIA: Szkolne: ORBIS, IMMOBILUS, EPISKEY, EXPELLIARMUS, PROTEGO, ZAKLĘCIE KAMELEONA, MIMBLE WIMBLE, GEMINO, REPARIFARGE, ACCIO, ALOHOMORA, BOMBARDA, FINITE, LOCOMOTOR, LUMOS, NOX, REPARO || Łatwe: SOLLICITUS, CALVORIO, JĘZLEP, LIBRO MENDACIUM, MULTICORFOS, OCULUS LEPUS, ORCHIDEUS, CAPILLI LONGI, FRAGORE, FUNEMTIE, LEVIORA, SICCUM, SUSPENSORIUS || Trudne: OBLIVIATE, CREPITUS, UPIOROGACEK, SERPENSORTIA, TARDIS, TEXTIMONIUM DIXERIS, FINITE INCANTATEM, DRACONIFORS, PROTEGO HORRIBILIS, LANUAE MAGICAE
OPIS POSTACI: Brian ma 190 wzrostu, waga to 80kg. Nie jest za szeroki, bardziej chudy niż normalny. Twarz o wyraźnych rysach. Duże brązowe oczy wbijające się we wszystko, co jest tego godne, lub go po prostu zaciekawi. Nos idealny, bo w końcu to Brajanek. Włosy ciemne, z jaśniejszymi pasmami... ale nie, to nie siwizna. To efekty nieudanych zaklęć. Fryzura, a raczej artystyczny nieład, starannie czesany każdego dnia. I w razie potrzeby przed kolacją. Odziewa się w eleganckie szaty pełne zdobień. Jego krok jest zawsze pełen gracji i elegancji. Właściwie jakby miał dłuższe włosy to można by go pomylić od tyłu z kobietą.

Zobacz profil autora http://mortis.forumpolish.com/t635-ptaszysko-brajanka#3280 http://mortis.forumpolish.com/t636-skorzany-notes-briana#3282 http://mortis.forumpolish.com/t634-skrytka-nr-1234#3279
PisanieTemat: Re: Hol główny  Nie 17 Kwi 2016, 16:27

Do końca wieczorku Brian siedział grzecznie. Wlepiał swój wzrok w odczytującą wiersze i udawał, że go to cholernie interesuje, chociaż było inaczej. Spojrzał również na słuchaczy. Chciał zobaczyć, jak dobrze się bawili. W końcu na pewno jest tu ktoś, kogo to szczerze interesuje. Dostrzegł również jak kij Bułhakowa pękł i ten pochylił się.
Jakaż akcja, cóż za dynamizm.
Zmęczył się, czy dotknęły go emocje zawarte w kupowierszu?
Kolejny poemat zaczął się całkiem ciekawie, aż Brian zwrócił wzrok w kierunku Tiffany.
Moje ręce są wszędzie, w naszej małej wojnie,
A ty zamykasz oczy, bo wiesz co ci się stanie.

Co. Co tu się czyta. Co tu się dzieje. Sue wytężył umysł i począł wciągać się w ten piękny wiersz.
Choć wstyd ci przyznać, że możesz to lubić,
Po prostu płoniesz pode mną i cierpisz.

W końcu.
W końcu coś, czego się dało słuchać.
I to jeszcze było dobre. Podobało się Brajanowi. A jak mu się podoba kawałek sztuki, na którym nie zarobi, to to był cud.
Był pod wrażeniem. Musi koniecznie uzyskać kopię tego wiersza. Tylko jakby to tu zrobić... Wbijając wzrok w Tiffany, dostrzegł, że ta spogląda również na niego. Zamrugał kilka razy wystraszony, lecz po chwili posłał jej niewielki uśmiech i dołączył się do braw.
Nie miał zamiaru zostawać na poczęstunku. Chciał tylko złapać Estelle i się przechwalić nową pracą. Lecz teraz miał jeszcze drugi cel: kopia wiersza. O tak. Musi go mieć.
Kiedy tylko paru losowych ludzi wstało i zabrało się za darmowe jedzenie, Brian również podszedł razem z nimi, aby nabrać sobie jakiegoś serniczka, czy inne ciasteczko. Odkiwał głową jakiemuś czarodziejowi, w którym poznał jednego ze swoich klientów, dziękując uprzejmie na jego słowa "Nie spodziewałem się, że z pana taki poeta". Cały czas starał się mieć na celowniku Tiffany, lecz jego oczy krążyły także w okolicach Estelle. Postanowił najpierw podejść do tej drugiej. W końcu Chamber musiała tu zostać.
Swoją drogą, coś mu mówiło jej nazwisko i twarz...
Spokojnym krokiem, podbił do Estelle, kiedy ta wyszła z rejonu krzeseł.
- Witam szanowną pannę Vasquez - pokłonił jej się. - Nie sądziłem, że panienkę tu spotkam. Mam nadzieję, że miło spędziła panienka czas kontemplując sztukę. Polecam również poczęstować się serniczkami, nim panienka nas opuści, naprawdę wyborne. Jaka szkoda, że nie będzie mi dane uczestniczyć w tego typu wydarzeniach przez jakiś czas - westchnął głęboko obejmując wzrokiem całe pomieszczenie. - Wie panienka, powołanie do uczenia młodych pokoleń czarodziejów wiąże się z pewnymi wyrzeczeniami... ale czego się nie robi dla świata - posłał jej przeuroczy uśmiech. - Chciałbym także ze smutkiem powiedzieć, że przez jakiś czas, nie zobaczy mnie panienka u Madame Malkin... Pracując w Hogwarcie nie będę mógł sobie pozwolić na tak częste wizyty, a szkoda, bardzo żałuję, zakupy u pani to prawdziwa przyjemność.
Subtelnie i na temat. Urokliwe spojrzenia, miły głosik, perfekcyjnie.
A teraz, zazdrość kobieto i dziękuj niebiosom, że mnie nie ujrzysz. Tylko jak wrócę, to wszystko nadrobię.



Just gonna stand there and watch me burn
But that's alright because I like the way it hurts
avatar
Nauczyciel OPCM, Głowa Rodziny Bułhakow

Dodatkowe informacje biograficzne
AKTUALNIE POSIADANA RÓŻDŻKA: Olcha, włókno ze smoczego serca, 10¼ cala, mało giętka. Barwiona na czarno, nieco przetarta, z wyrzeźbionymi na rękojeści liśćmi drzewa, z którego została wykonana.
OPANOWANE ZAKLĘCIA: Szkolne: Bombarda, Enervate, Finite, Flippendo, Incendio, Lumos, Lumos Maxima, Mobilicorpus, Nox, Periculum, Protego, Reducto, Sad Infer, Vad Infer, Wingardium Leviosa | Łatwe: Anesthesia, Bracium Emendo, Chłoszczyść, Delens Vestigium, Erecto, Extiguetor Ignis, Funemite, Impervius, Leviora, Rennervate, Siccum, Sollicus, Suspenorius, Vipera Evanesca, Zaklęcie Czterech Stron Świata (Wskaż mi) | Trudne: Acis Missile, Fiendfyre, Invivenerum, Non confringetur, Obliviate, Protego Horribilis, Purpura Flamma, Sectumsempra, Stimulus Meledictionem, Szatańska Pożoga, Tardis | Niewybaczalne: Avada Kedavra, Cruciatus | Specjalne: Solvite
OPIS POSTACI: Jewgienij jest wysokim, mierzącym prawie 190cm mężczyzną. Nie należy do tych najlepiej zbudowanych, wręcz przeciwnie - jest tym typem, na którym wszystkie ubrania wiszą i ludzie nie raz dziwią się, jak można być tak chudym. Nie znaczy to jednak, że jest chucherkiem, lata treningów zaowocowały całkiem solidną warstwą mięśniową i choć z kulturystą nie miałby szans, jest przygotowany do powalenia kogoś swojej postury. Na ciele ma wiele blizn, jedne są starsze i pochodzą z dzieciństwa, kiedy to zbierał lanie za występki nie godne dziedzica. Te nowsze są natomiast pamiątkami po eskapadach, mordobiciach i różnego rodzaju balangach, w których już nie tak młody Bułhakow zdawał się brać udział. Ciemne, ścięte na krótko włosy i kilku dniowy zarost to cechy charakterystyczne. Podobnie jak ciemne, odrobinę puste oczy, w których widać przede wszystkim pokłady nienawiści i agresji. Jewgienij zdecydowanie nie należy do najprzystojniejszych mężczyzn jacy chodzili po ziemi, jest zwyczajnie przeciętny. Stara ubierać się elegancko, w koszule, marynarki i spodnie z kantem. Zazwyczaj mu się to udaje, oczywiście o ile nie jest aktualnie na dniu piętnastym ciągłego picia na umór. W takich przypadkach przestaje zwracać uwagę na szczegóły pokroju prasowania, czy nawet prania rzeczy. Często można spotkać go z okularami na nosie, które od pewnego czasu są mu po prostu potrzebne. Kiedyś nosił je, gdy chciał wyglądać na inteligentnego, teraz nie ma wyboru, jeżeli chce się czemuś dobrze przyjrzeć. Jak na ponad czterdziestoletniego mężczyznę przystało, ma pierwsze zmarszczki pojawiające się wokół oczu i skórę, która nosi ślady starzenia się. Nie są mu obce także wszechobecne piegi, którymi tak naprawdę nigdy się nie przejmował.

Zobacz profil autora http://mortis.forumpolish.com/t212-zwierzeta-jewgienija http://mortis.forumpolish.com/t327-zapiski-jewgienija#411 http://mortis.forumpolish.com/t211-skrytka-nr-960
PisanieTemat: Re: Hol główny  Nie 17 Kwi 2016, 21:43

Wydawało mu się, że gorzej już być nie może. Że Vakel nie byłby aż takim idiotą, by pisać o ich relacji w tak dwuznaczny sposób i co gorsza - aż tak wredny, by po tym wszystkim wysyłać swoje wiersze na wieczorek, na którym sam Gienusza miał się pojawić. Jak się okazało - było gorzej.
Nadal pochylony do przodu, podparł twarz na dłoniach i przez chwilę wsłuchiwał się we wszystko, co czytała Chamber. Nie słyszał jednak jej, słyszał głos swojego brata, jego akcent, to, na które sylaby kładł nacisk. Zupełnie tak, jakby to Vaksilij stał teraz na podeście i mówił to prosto do niego, nie zwracając uwagi na ludzi siedzących na widowni. Ba, sam Jewgienij w tej chwili zdawał się nikogo nie zauważać.
Schował twarz w dłoniach, pokręcił się niecierpliwie na miejscu i naprawdę marzył o tym, żeby to wszystko się już skończyło. Jakby wspomnienie urodzin Vakela nie było wystarczająco żywe, do cholery jasnej! Każde zdanie, każde słowo huczało mu w głosie, a chęć ucieczki wzrastała.
Wybacz te prośby o bycie mym batem.
Miej litość i zrozum, że możesz zrobić ze mną wszystko.
To przecież dla ciebie normalne, choć nie widzisz w tym sensu.

Wstał. Najzwyczajniej w świecie wstał z miejsca i wyszedł. Wiedział, że musi tam wrócić, porozmawiać z Chamber, zabrać książkę. Ale w tej chwili nie był w stanie wytrzymać kolejnych słów, które paliły go od środka. Zniknął za drzwiami głównymi biblioteki, odetchnął świeżym, jeszcze dosyć chłodnym powietrzem i zapalił papierosa. Potem kolejnego i jeszcze jednego. Dreszcze cały czas przechodziły mu po ciele, a w myślach zastanawiał się, w jaki sposób zabije Vaksilija, gdy się wreszcie spotkają.
Po kilkunastu minutach odetchnął głęboko i widząc pierwszych wychodzących gości postanowił wrócić do środka. Odchrząknął przed drzwiami i, jak gdyby nigdy nic, wszedł ponownie do holu głównego.
- Panno Chamber. - Odezwał się z lekką chrypą w głowie, podchodząc do bibliotekarki. Nie powiedział jednak nic więcej, bo nadal nie był w stanie skupić się na czymkolwiek.


I have a conscience. It’s just... more selective.
***

avatar
Bezrobotna

Dodatkowe informacje biograficzne
AKTUALNIE POSIADANA RÓŻDŻKA:
OPANOWANE ZAKLĘCIA: FINITE EPISKEY, CAVE INIMICUM, EXPELLIARMUS, PROTEGO, CONJUNCTIVITIS, DRĘTWOTA, AVIFORS, DURO, ACCIO, ALOHOMORA, BOMBARDA, CONFUNDUS, INCENDIO, LUMOS MAXIMA EXPULSO,SAGITTENT, BOMBARDA MAXIMA, FLIPPENDO DUO, BRACKIUM EMENDO,OBSCURO, PROCELLA, FRAGORE, PURPURA FLAMMA, OBLIVIATE, BAUBILLOUS, TURBINE IGNISIS, PROTEGO HORRIBILIS,LANUAE MAGICAE
OPIS POSTACI: Sto siedemdziesiąt centymetrów goryczy, żalu i apatii, nieustannego niezadowolenia i frustracji. Wymuszona i wyuczona elegancja, zaszyta głęboko pod skórą przez zdolną kadrę osławionego Instytutu Salem. Brak oczywistego i naturalnego wcięcia w talii nadrabia obfitym biustem, nierzadko eksponowanym, stosownie do okazji. Mruk. Snująca się niczym sen, czarny i mroczny, śmierć z kostuchą. Ponura jak zbity pies. Na próżno szukać u niej uśmiechu, rzadko robi to publicznie, chyba że całkowicie ironicznie. Błękitne ślepia nie przykuwają uwagi dopóki nie uzna, że albo jesteś godzien jej spojrzenia, albo wzbudziłeś w niej niechęć, a o to nietrudno. Wysepki piegów na policzkach i nosie przyklepane starannie pudrem, długie rzęsy okalające oczy. Włosy pospolicie brązowe koloruje magicznymi specyfikami, stylizuje je na różne sposoby. Nie może być nudno i banalnie, od podobnego wizerunku są ludzie bez wyobraźni i wyczucia estetyki. Estella to owoc skandalicznego romansu dwóch czarodziejskich rodzin – Greengrasów i Crouchów. Oficjalnie jednak, Panna Greengrass, częściowo zastraszona, częściowo wciąż zakochana we wpływowym i znacząco starszym kochanku, minęła się z prawdą i przyznała się rodzinie do związku z nieistniejącym, równie małoletnim mugolem, który przypadkowo zapłodnił młodocianą dziewczynę. Dramatyczna historia warta ekranizacji zakończyła się wydziedziczeniem Panny Greengrass, na co ta według wcześniej zamierzonego planu, opuściła Anglię i wyjechała z córeczką do Stanów, gdzie miała osiedlić się na dłużej, z dala od toksycznej rodziny. Miał do nich dołączyć Pan Crouch lecz z rozwodem i wystąpieniem przeciwko całej rodzinie było mu ostatecznie nie po drodze, a co za tym idzie, koniec końców matka Estelli została sama. Za Eduardo Vasqueza wyszła niedługo potem, przypieczętowując swoją nie najweselszą przyszłość - o tym jednak kiedy indziej. Estelle miłości i ciepła rodzinnego zaznała jedynie we wczesnych latach swojego dzieciństwa, kiedy jeszcze matka nie straciła rozumu, a ojczym nie przepił majątku lub Bóg wie co z nim właściwie zrobił. „Dziękuję” „Proszę” „Przepraszam” opuszczające usta Panienki Vasquez, mówi bez wyrazu, jednym tonem, wzrok kierując z dala od rozmówcy, słownie ukazując uprzejmość, a samą postawą wszystkiemu zaprzeczając. Jak na osobę przemierzającą przez życie bez wzorca ani autorytetu w rodzinie, osobliwie dumna, nawet w potarganych przez wiatr włosach, poplamionej i postrzępionej sukni z której wyrosła, nawet zamiatając sklepik na Pokątnej, który okazał się być jej pracodawcą-katem. Potajemnie chadza do kina, mugolskiej jaskini próżności i snobizmu. Choć jest zaczarowana i zafascynowana ruszającym się obrazem, lepiej jej na tym nie przyłapać. Będzie musiała pozbyć się świadków.

Zobacz profil autora http://mortis.forumpolish.com/t481-ptak-estelle http://mortis.forumpolish.com/t517-skrytka-numer-999#2027
PisanieTemat: Re: Hol główny  Wto 19 Kwi 2016, 02:24

Desperackie próby Briana S. polegające na obróceniu wieczorku poetyckiego w karczmienną farsę, koniec końców spełzły na niczym. Już chwilę po obrzuceniu patafiana metaforycznymi kamieniami, nadeszła recytacja wierszy, na które czekała przez cały ten czas. Prawdziwa sztuka. Rozpływała się w zachwytach, zamknięta szczelnie w świecie romantycznych wyznań miłosnych poety absolutnego. Ciekawe, kimże był mężczyzna, którego bibliotekarka poezję właśnie im prezentowała? Mogłaby zapytać o to samą Chamber, ale nie byłoby to do końca w stylu dumnej Vasquez, może cioteczka Ruth będzie miała informacje na temat tajemniczego nieznajomego?
Nie planowała zostawać dłużej na poczęstunku, nie posiadała zbyt wielu znajomych w tym gronie i oprócz Ruth z nikim innym nie zamieniłaby słowa w takiej sytuacji. Odeszła w stronę wspomnianej, mając nadzieję, że William podąży jej śladem, ale los postanowił być okrutniejszy.
Panie Boże, widzisz i nie grzmisz. Brian Sue. Poza tragiczną fryzurą i estetyką ubioru przeciętnej langusty, uraczył ją nad wyraz długim i nieskładnym monologiem epileptyka. Dlaczego tego człowieka nie zamknięto jeszcze na psychiatrycznym w Mungu, zawsze już pozostanie dla niej zagadką.
-Widzę, że Hogwart powoli staje się postępowym miejscem. Przyjmować w swe progi jednostki z żółtymi papierami. Nie mniej, winszuję Panie Sue - zlustrowała go chłodnym spojrzeniem podszytym ewidentną drwiną. I to jego siwe pasmo, pewnie na dodatek jest homosiem, to do niego tak pasowało - Tak się składa, że to najprawdopodobniej nasze ostatnie spotkanie, jako że również zmieniam pracę i niewątpliwe przyjemności usługiwania pańskim wysublimowanym gustom będą już należeć do kogoś innego.
Zagrała w to samo. Słodszy ton głosu, grymas twarzy próbujący zmusić się do przybrania czegoś na kształt uśmiechu, a w rzeczywistości powstrzymujący się przed konwulsjami i zwymiotowaniem. Dlaczego ten facet dręczył ją nawet poza miejscem pracy?! Ach, przekroczenie progów miejscowego półświatka będzie miało przynajmniej jeden plus, nikt nie zabroni jej rzucać klątwami w śmiertelnych wrogów. Póki co jednakże, musi zgrywać przykładną czarodziejkę i obywatelkę.
Nuda.


avatar
Nauczyciel Astronomii

Dodatkowe informacje biograficzne
AKTUALNIE POSIADANA RÓŻDŻKA: 14 cali, sztywna, włos z głowy wili, cis
OPANOWANE ZAKLĘCIA: Szkolne: ORBIS, IMMOBILUS, EPISKEY, EXPELLIARMUS, PROTEGO, ZAKLĘCIE KAMELEONA, MIMBLE WIMBLE, GEMINO, REPARIFARGE, ACCIO, ALOHOMORA, BOMBARDA, FINITE, LOCOMOTOR, LUMOS, NOX, REPARO || Łatwe: SOLLICITUS, CALVORIO, JĘZLEP, LIBRO MENDACIUM, MULTICORFOS, OCULUS LEPUS, ORCHIDEUS, CAPILLI LONGI, FRAGORE, FUNEMTIE, LEVIORA, SICCUM, SUSPENSORIUS || Trudne: OBLIVIATE, CREPITUS, UPIOROGACEK, SERPENSORTIA, TARDIS, TEXTIMONIUM DIXERIS, FINITE INCANTATEM, DRACONIFORS, PROTEGO HORRIBILIS, LANUAE MAGICAE
OPIS POSTACI: Brian ma 190 wzrostu, waga to 80kg. Nie jest za szeroki, bardziej chudy niż normalny. Twarz o wyraźnych rysach. Duże brązowe oczy wbijające się we wszystko, co jest tego godne, lub go po prostu zaciekawi. Nos idealny, bo w końcu to Brajanek. Włosy ciemne, z jaśniejszymi pasmami... ale nie, to nie siwizna. To efekty nieudanych zaklęć. Fryzura, a raczej artystyczny nieład, starannie czesany każdego dnia. I w razie potrzeby przed kolacją. Odziewa się w eleganckie szaty pełne zdobień. Jego krok jest zawsze pełen gracji i elegancji. Właściwie jakby miał dłuższe włosy to można by go pomylić od tyłu z kobietą.

Zobacz profil autora http://mortis.forumpolish.com/t635-ptaszysko-brajanka#3280 http://mortis.forumpolish.com/t636-skorzany-notes-briana#3282 http://mortis.forumpolish.com/t634-skrytka-nr-1234#3279
PisanieTemat: Re: Hol główny  Wto 19 Kwi 2016, 08:38

Estelle Vasquez. Słodka Estelle. Słodka, jak te najtańsze wafelki w Biedronce. Co też ona mówiła. Jakie żółte papiery. Jak to zmienia pracę. Przecież to OCZYWISTE, że kłamała. Nie możliwe, żeby oboje w tym samym czasie zmieniali zawód. Nawet nie powiedziała, czym się będzie zajmować. Widocznie nie było się tu czym chwalić. A może w końcu została zwolniona? Upsik.
Na twarzy Briana pojawił się mimo wszystko wyraz współczucia, czy tam inny mu podobny.
- Jakaż szkoda, moja droga. W każdym bądź razie życzę powodzenia na nowej drodze życia, może się jeszcze kiedyś spotykamy. A teraz proszę wybaczyć, ale nim wieczorek się zakończy muszę zająć chwilkę również innym osobistościom. Do widzenia, panno Vasquez, do zobaczenia - pokłonił jej się, po czym odszedł.
Kurna.
Będzie musiał się dowiedzieć, czy faktycznie zmieniła pracę.
Wyśle list do matuli, tak zrobi.
Ku uciesze widział, jak Bułhakow wychodzi z pomieszczenia. Oj, biedaczek. Zbyt silny wiersz na zbyt słabe emocje.
Gdyby tylko Brian wiedział, co tak na prawdę się tu stało. Gdyby znał sytuację, znał nadawcę i odbiorcę wiersza... Z pewnością pogratulowałby panu Vakelowi za wymyślność. Niestety autora nie znał. Jeszcze. Miał już lekko podejść do panny Chamber, niestety ten wstrętny Bułhakow znów tu się pojawił. Brian zlustrował go wzrokiem poszukując ślady silnych emocji, otartych łez, bądź ściśniętych brwi.
Tak czy inaczej nie mógł podpytać gospodyni tego uroczego miejsca. Rozejrzał się więc. Właściwie z nikim innym nie miał ochoty rozmawiać... Może jednak z Bułhakowem... Nie znali się, a Brian czuł, że warto by było utworzyć taką znajomość. Lecz niestety to też odpadało. Cóż miał zrobić, cóż miał zrobić...
Pokręcił się w tłumie ludzi, odłożył talerzyk z serniczkiem... Chyba będzie leciał.
Albo nie. Jeszcze nie.
Wypatrzył Estelkę. Czyżby już wychodziła? Złapie ją, choćby w ostatniej chwili, chociażby była już na dworze.
- Panno Vasquez? - podszedł dzielnie. - Proszę o wybaczenie, może to nietakt z mojej strony, ale nie pozwoliłem pochwalić się panience swoją nową posadą... o ile oczywiście by panienka zechciała się podzielić tą informacją...
Spartoliłeś, durniu.
Czuł, że biła z niego nieuprzejma ciekawość, a przecież wcale tak nie było. Nie obchodziło go, czym ta baba będzie się zajmować, chyba, że również zagości w Hogwarcie (OBY NIE). Pytał z nudy.
Z NUDY PYTASZ, BRAJANIE.
To czemu posłał jej tylko mały nieśmiały uśmieszek, zamiast tego najbogatszego?
Do serniczka mi coś dolali. Ten cały z ruskim nosem rzucił na mnie czar. Panna Chamber rzuciła na mnie klątwę.
Tak, panie i panowie, na pewno zaczarowali biednego Briana Sue.
Odkaszlnął nerwowo.
- Mamy nieciekawą pogodę ostatnio, łatwo o chorobę - rzekł.
Ostatnie spotkanie. Chciałaby.



Just gonna stand there and watch me burn
But that's alright because I like the way it hurts
avatar
Bezrobotna

Dodatkowe informacje biograficzne
AKTUALNIE POSIADANA RÓŻDŻKA:
OPANOWANE ZAKLĘCIA: FINITE EPISKEY, CAVE INIMICUM, EXPELLIARMUS, PROTEGO, CONJUNCTIVITIS, DRĘTWOTA, AVIFORS, DURO, ACCIO, ALOHOMORA, BOMBARDA, CONFUNDUS, INCENDIO, LUMOS MAXIMA EXPULSO,SAGITTENT, BOMBARDA MAXIMA, FLIPPENDO DUO, BRACKIUM EMENDO,OBSCURO, PROCELLA, FRAGORE, PURPURA FLAMMA, OBLIVIATE, BAUBILLOUS, TURBINE IGNISIS, PROTEGO HORRIBILIS,LANUAE MAGICAE
OPIS POSTACI: Sto siedemdziesiąt centymetrów goryczy, żalu i apatii, nieustannego niezadowolenia i frustracji. Wymuszona i wyuczona elegancja, zaszyta głęboko pod skórą przez zdolną kadrę osławionego Instytutu Salem. Brak oczywistego i naturalnego wcięcia w talii nadrabia obfitym biustem, nierzadko eksponowanym, stosownie do okazji. Mruk. Snująca się niczym sen, czarny i mroczny, śmierć z kostuchą. Ponura jak zbity pies. Na próżno szukać u niej uśmiechu, rzadko robi to publicznie, chyba że całkowicie ironicznie. Błękitne ślepia nie przykuwają uwagi dopóki nie uzna, że albo jesteś godzien jej spojrzenia, albo wzbudziłeś w niej niechęć, a o to nietrudno. Wysepki piegów na policzkach i nosie przyklepane starannie pudrem, długie rzęsy okalające oczy. Włosy pospolicie brązowe koloruje magicznymi specyfikami, stylizuje je na różne sposoby. Nie może być nudno i banalnie, od podobnego wizerunku są ludzie bez wyobraźni i wyczucia estetyki. Estella to owoc skandalicznego romansu dwóch czarodziejskich rodzin – Greengrasów i Crouchów. Oficjalnie jednak, Panna Greengrass, częściowo zastraszona, częściowo wciąż zakochana we wpływowym i znacząco starszym kochanku, minęła się z prawdą i przyznała się rodzinie do związku z nieistniejącym, równie małoletnim mugolem, który przypadkowo zapłodnił młodocianą dziewczynę. Dramatyczna historia warta ekranizacji zakończyła się wydziedziczeniem Panny Greengrass, na co ta według wcześniej zamierzonego planu, opuściła Anglię i wyjechała z córeczką do Stanów, gdzie miała osiedlić się na dłużej, z dala od toksycznej rodziny. Miał do nich dołączyć Pan Crouch lecz z rozwodem i wystąpieniem przeciwko całej rodzinie było mu ostatecznie nie po drodze, a co za tym idzie, koniec końców matka Estelli została sama. Za Eduardo Vasqueza wyszła niedługo potem, przypieczętowując swoją nie najweselszą przyszłość - o tym jednak kiedy indziej. Estelle miłości i ciepła rodzinnego zaznała jedynie we wczesnych latach swojego dzieciństwa, kiedy jeszcze matka nie straciła rozumu, a ojczym nie przepił majątku lub Bóg wie co z nim właściwie zrobił. „Dziękuję” „Proszę” „Przepraszam” opuszczające usta Panienki Vasquez, mówi bez wyrazu, jednym tonem, wzrok kierując z dala od rozmówcy, słownie ukazując uprzejmość, a samą postawą wszystkiemu zaprzeczając. Jak na osobę przemierzającą przez życie bez wzorca ani autorytetu w rodzinie, osobliwie dumna, nawet w potarganych przez wiatr włosach, poplamionej i postrzępionej sukni z której wyrosła, nawet zamiatając sklepik na Pokątnej, który okazał się być jej pracodawcą-katem. Potajemnie chadza do kina, mugolskiej jaskini próżności i snobizmu. Choć jest zaczarowana i zafascynowana ruszającym się obrazem, lepiej jej na tym nie przyłapać. Będzie musiała pozbyć się świadków.

Zobacz profil autora http://mortis.forumpolish.com/t481-ptak-estelle http://mortis.forumpolish.com/t517-skrytka-numer-999#2027
PisanieTemat: Re: Hol główny  Sro 20 Kwi 2016, 16:51

Mówi się "bądź co bądź" a nie "w każdym bądź razie" ty pieprzony nieuku, ta praca w Hogwarcie to chyba w roli gajowego albo pielęgniarza od siedmiu boleści. Mam nadzieję, że już pierwszego dnia wdepnie na ciebie centaur
-Nawzajem panie Sue, nawzajem. Życzę powodzenia. Dzisiejsza młodzież może dać w kość, proszę się mieć na baczności - skinęła głową na odchodne, a powieka w towarzystwie dłoni zadrżały epileptycznie z rozpaczy i niemożności sięgnięcia po różdżkę. Rzucenia klątwy w plecy tego przebrzydłego Żuka. Serio. Kto o zdrowych zmysłach zatrudniłby tego faceta? Może i posiadał niezłe nazwisko, ale na tym właściwie kończyły się jego zalety. Swą edukację musiał skończyć na zwykłej szkole magii, a sądząc po skąpych ruchach sakiewką, pewnie na dodatek wciąż pomieszkiwał u starych. Prychnąwszy i machnąwszy ręką, odnalazła migiem Williama i cioteczkę Ruth, po czym dołączyła do rozmowy. Łypnęła zdawkowo na ciasta i herbatkę, odeszła delikatnie na bok w celu upolowania jakiegoś kąska, gdy...
Ten człowiek znowu się przypałętał.
Estelle nie była bez grzechu. A co jeśli czyściec lub piekło wypełnione było takimi Brajanami? Co jeśli Bóg zsyłał na nią tą dziwną, cudaczną i wkurwiającą ośmiornicę po to, by uświadomić jej, że podąża ścieżką grzechu i występku, a do niej prowadzi wyłącznie Brajanowa przestrzeń bólu i rozpaczy?
-Och, to nic takiego - zatrzepotała rzęsami, tym samym próbując pozbyć się machinalnego spojrzenia seryjnego mordercy cisnącego się w powieki na sam widok Sue - Mam tylko zamiar pracować dla szefa lokalnego gangu przestępców i przemytników, niejakiego Zacharego M. -obwieściła lodowatym, acz ściszonym tonem, tak aby tylko fagas-żuk był w stanie to usłyszeć. Oczekując bacznie jego reakcji, sięgnęła po kawałek serniczka, pakując go sobie na talerzyk. Uniosła czubek głowy, racząc faceta drobnym, słabym uśmiechem.
-Oczywiście żartuję, choć czeka na mnie coś równie obiecującego. Niestety, obowiązuje mnie klauzula poufności i nie mogę pochwalić się panu żadną znaczącą informacją. A teraz, proszę mi wybaczyć - skinęła niedbale głową, znikając z pola energetycznego wampira i wracając do rozmowy z dziennikarką.


avatar
Nauczyciel Astronomii

Dodatkowe informacje biograficzne
AKTUALNIE POSIADANA RÓŻDŻKA: 14 cali, sztywna, włos z głowy wili, cis
OPANOWANE ZAKLĘCIA: Szkolne: ORBIS, IMMOBILUS, EPISKEY, EXPELLIARMUS, PROTEGO, ZAKLĘCIE KAMELEONA, MIMBLE WIMBLE, GEMINO, REPARIFARGE, ACCIO, ALOHOMORA, BOMBARDA, FINITE, LOCOMOTOR, LUMOS, NOX, REPARO || Łatwe: SOLLICITUS, CALVORIO, JĘZLEP, LIBRO MENDACIUM, MULTICORFOS, OCULUS LEPUS, ORCHIDEUS, CAPILLI LONGI, FRAGORE, FUNEMTIE, LEVIORA, SICCUM, SUSPENSORIUS || Trudne: OBLIVIATE, CREPITUS, UPIOROGACEK, SERPENSORTIA, TARDIS, TEXTIMONIUM DIXERIS, FINITE INCANTATEM, DRACONIFORS, PROTEGO HORRIBILIS, LANUAE MAGICAE
OPIS POSTACI: Brian ma 190 wzrostu, waga to 80kg. Nie jest za szeroki, bardziej chudy niż normalny. Twarz o wyraźnych rysach. Duże brązowe oczy wbijające się we wszystko, co jest tego godne, lub go po prostu zaciekawi. Nos idealny, bo w końcu to Brajanek. Włosy ciemne, z jaśniejszymi pasmami... ale nie, to nie siwizna. To efekty nieudanych zaklęć. Fryzura, a raczej artystyczny nieład, starannie czesany każdego dnia. I w razie potrzeby przed kolacją. Odziewa się w eleganckie szaty pełne zdobień. Jego krok jest zawsze pełen gracji i elegancji. Właściwie jakby miał dłuższe włosy to można by go pomylić od tyłu z kobietą.

Zobacz profil autora http://mortis.forumpolish.com/t635-ptaszysko-brajanka#3280 http://mortis.forumpolish.com/t636-skorzany-notes-briana#3282 http://mortis.forumpolish.com/t634-skrytka-nr-1234#3279
PisanieTemat: Re: Hol główny  Sro 20 Kwi 2016, 18:42

Zatrzepotała rzęsami. Po co. Dlaczego. Jaki miała w tym cel.
Brajanku, czemu Ty to w ogóle rozważasz, czyżbyś był nienormalny?
Na jego twarzy pojawił się uśmieszek, kiedy Wstelle wymówiła imię Zacharego M. Właściwie był nawet skory jej uwierzyć. Wtedy by sobie pogratulował, że zadawał się z taką panienką i momentalnie mógłby zedrzeć z siebie tą maskę uprzejmego dręczyciela. Tak, byłby chętny do pozytywnych kontaktów z panną Vasquez... oczywiście zawsze istniała jakaś szansa, że ona wciąż będzie do niego pałać nienawiścią. Ale kto wie, w końcu ich drogi się właściwie rozchodzą, mogli zakończyć te wygłupy.
Niestety te nowo rodzące się plany zostały poddane wątpliwości. Prawda była taka, że nie wiadomo jaka była. Taką wymijającą informację to sobie mogła w nos wsadzić, bo to mogło znaczyć, że faktycznie zajmuje się czymś TAJNYM, albo po prostu przeniosła się z odzieżowego do warzywniaka i wstyd jej przyznać. Albo wcale nie zmienia pracy.
- Życzę w takim razie powodzenia na nowej drodze życia - uśmiechnął się. - Bardzo polecam serniczek, wyborny.
Kiedy kobieta postanowiła sobie już iść, złapał ją delikatnie za ramię i przysunął nieznacznie.
- Mam szczerą nadzieję, że nasz kontakt się nie urwie, panno Vaquez - oznajmił przyciszonym głosem, po czym skinął jej głową oraz puścił, przez cały ten czas tylko nieznacznie spojrzawszy w jej oczy. Następnie odwrócił się i wyszedł z biblioteki zabierając wszystko co ze sobą zabrał.
Kiedy jego stopy stanęły na chodniku, zamrugał kilka razy.
Brajanie, debilu, panuj nad sobą.
Wiedział, że czasami robił różne dziwne rzeczy i często zapominał się, kiedy jeszcze żartuje, a kiedy nie. Dlatego teraz musiał się zastanowić, co on właśnie odwalił. Żeby tylko ta głupia baba sobie czegoś nie pomyślała.
Swoją drogą ciekawe, czy miała jakiegoś faceta. Pomimo wrednego charakteru nie wyglądała na taką, co mogłaby narzekać na samotność.
Brajanie, przestań.



Just gonna stand there and watch me burn
But that's alright because I like the way it hurts
avatar
Bibliotekarka

Dodatkowe informacje biograficzne
AKTUALNIE POSIADANA RÓŻDŻKA: Świerk, włos z ogona testrala, 12 cali, giętka
OPANOWANE ZAKLĘCIA: Alohomora, Colloportus, Flippendo, Lumos, Nox, Finite incantatem, Locomotor, Reparo, Protego, Drętwota, Tergeo, Aperacjum, Accio, Expeliarmus, Piertotum Locomotor, Chłoszczyść, Libro mendacium, Leviocorpus, Repello mugnetum, Liberacorpus, Slugus eructo, Muffliato, Quietus, Upiorogacek, Stulte, Repello mugnetum forte, Sezam materio, Dissendium
OPIS POSTACI: Tiffany jest kobietką zwyczajną, raczej nie wyróżniającą się z tłumu. Posiada sięgające lekko za ramiona, brązowe włosy i ściętą na prosto grzywkę, którą zwykle zaczesuje na boki lub upina. Oczy również brązowe, z zafascynowaniem obserwujące i analizujące wszystko wokół. Nie jest grubiutka, ale budowa ciała wyraźnie wskazuje, że więcej je niż biega. Na lewym barku i prawym udzie posiada tatuaże przedstawiające kolorowe słoneczniki. Nie wygląda już najmłodziej i nic w tym dziwnego, bo osiągnęła wiek, w którym kobieta zaczyna powoli przekwitać. Ukrywać zapisane w akcie urodzenia cyferki mogła w nieskończoność, ale zamaskowanie mijającej urody to już zadanie bardziej skomplikowane. Rzecz jasna, dziewczyna nie przejmuje się mocno upływem lat i bytem starej panny (czego matka nie może sobie wybaczyć do dzisiaj i obwinia się o to przy każdym rodzinnym spotkaniu, kiedy pytając o ewentualne pojawienie się przyszłego zięcia zostaje zetknięta z brutalną rzeczywistością), więc twarz czarodziejki przez większość dnia ozdabia przeuroczy i ciepły uśmiech, jasno ukazujący pozytywne nastawienie do świata i ludzi. Sprawia wrażenie osoby delikatnej i czułej, pasującej do spokojnej pracy przy sprzedawaniu i wypożyczaniu książek. Wizerunek ten mocno kłóci się z pragnieniem szaleństw i podejmowania niepotrzebnego ryzyka przy każdej decyzji, ale jak to mówią - cicha woda brzegi rwie.

Zobacz profil autora
PisanieTemat: Re: Hol główny  Nie 24 Kwi 2016, 09:52

Odrobinę zmieszana tym wszystkim poszła zatopić swoje smutki we własnej roboty cieście i winie musującym. Owszem, była tym typem człowieka, który swoje smutki zajada i zapija, o czym bezpośrednio mówiła lekka nadwaga, przez którą była wypruta z pewności siebie jeżeli o bezpośredni podryw chodziło i wiecznie się nad sobą użalała. Nieistotne, zupełnie nieistotne. Wypiła cały kieliszek od razu, nie przejmując się za bardzo swoim wizerunkiem, bo tak czy siak Ministrem Magii w tym kraju już nie zostanie, po czym rozejrzała się po sali. Najwyraźniej nikt, absolutnie nikt, nawet osoby, które wcześniej odczytywały wiersze nie podeszły do niej w celu zadania jakichkolwiek pytań. Zabolało ją to cholernie, bo zignorowana przez tłum nie wiedziała co ze sobą zrobić. Rączki jej się spociły, policzki zaróżowiały. Biedna Tiffany Chamber stała spokojnie w rogu sali, załamana tym wszystkim. Od dawna nie chciała tak mocno zapaść się pod ziemię... Nawet znana jej z widzenia redaktorka Proroka zareagowała biernie. Urodziło się w niej więc wiele wątpliwości. Może powinna sama do niej podejść? Może powinna... nie, nie miała odwagi.
Wydarzenie, o którego zorganizowaniu marzyła od przynajmniej dwóch miesięcy okazało się być kompletną porażką, a jej wizerunek nie polepszył się w żadnym stopniu - praktycznie nikt nie rzucił jej przecież choćby uprzejmego spojrzenia, a jedyną osobą, która poczuła coś więcej niż mrowienie w stopie był Bułhakow, który uciekł z sali, ale jakie to miało znaczenie, skoro był to zapewne kolejny z licznych dowcipów jego brata?
Nabrała powietrza, otarła zbierające się w kącikach oczu łzy i powachlowała sobie twarz. Jednak się do tego nie nadawała. Była tak cholernie nieudolna... czemu nie mogła urodzić się mężczyzną? Czemu nie mogła być za siebie odpowiedzialna?
- Musisz jeszcze poczekać. - powiedziała cicho, jasno informując Rosjanina, że ani nie przyszła jeszcze pora na tą jego durną książkę, ani nie zastał jej w zbyt dobrym nastroju. Tiffany była po prostu przerażona.



It was the night before Christmas, and everyone was sleeping, except, of course,
the daughter, who was reading gay fanfiction.
PisanieTemat: Re: Hol główny  Nie 24 Kwi 2016, 18:59

Drugi wiersz odczytywany przez pannę Chamber był dużo odważniejszy, co można było ujrzeć na pąsowiejących policzkach nie jednej panny, czy kaszlących niby-to-przypadkiem panów. Wyjście Bułhakowa nie zostało oczywiście zignorowane, dużo par oczu podążyło za nim, lecz ostatecznie wszyscy dotrwali do końca. Szepty pomiędzy uczestnikami trwały jeszcze przez jakiś czas, lecz faktycznie nikt nie pofatygował się, by podejść do głównej organizatorki i z nią porozmawiać. Niemniej, ludzie wydawali się być zadowoleni, mimo tego, że ogółem wieczorek zdawał się być dosyć dużą klapą. Prawdę mówiąc - gdyby nie dwa ostatnie wiersze, nie jeden zasnąłby w krześle.
Dziennikarka, Ruth McDonald, rozmawiała z występującymi na scenie młodymi poetami, a także wypytywała wyrywkowo dobranych słuchaczy, którzy odpowiadali na jej pytania i dzielili się swoimi odczuciami. Z pewnością ich słowa niebawem ukażą się na łamach Proroka Codziennego. Po przepytaniu pewnej ilości gości, kobieta doczłapała się też i do bibliotekarki, do której uśmiechnęła się pocieszająco. Obrzuciła wzrokiem stojącego obok Rosjanina i po lekkim kiwnięciu głową w jego stronę, powróciła do kontaktu z Chamber.
- Tiffany, kochanie. Rozchmurz się. I nie zajadaj tyle ciasta, przytyjesz i co ci z tego będzie? - Kobiety nie przyjaźniły się może jakoś szczególnie, ale znały na tyle, by dziennikarka pozwoliła sobie na taki komentarz. - Jak wrażenia? Chcesz coś powiedzieć czytelnikom Proroka? - Zadała pytanie i po tym, jak samopiszące pióro zanotowało ją na pergaminie, po prostu się pożegnała i wyszła. A wraz z nią kilkoro innych gości. Hol z minuty na minutę pustoszał, aż w końcu został w nim tylko Bułhakow i nieszczęsna bibliotekarka.



Tiffany Chamber: +20 PN, +20 PS, +20ʛ
Jewgienij Bułhakow: +20 PS
Estelle Vasquez: +20PS
William Longbottom: +10PS
Brian Sue: +20PS



Sesja zakończona.

Estelle Vasquez, William Longbottom, Brian Sue [z tematu].

avatar
Nauczyciel OPCM, Głowa Rodziny Bułhakow

Dodatkowe informacje biograficzne
AKTUALNIE POSIADANA RÓŻDŻKA: Olcha, włókno ze smoczego serca, 10¼ cala, mało giętka. Barwiona na czarno, nieco przetarta, z wyrzeźbionymi na rękojeści liśćmi drzewa, z którego została wykonana.
OPANOWANE ZAKLĘCIA: Szkolne: Bombarda, Enervate, Finite, Flippendo, Incendio, Lumos, Lumos Maxima, Mobilicorpus, Nox, Periculum, Protego, Reducto, Sad Infer, Vad Infer, Wingardium Leviosa | Łatwe: Anesthesia, Bracium Emendo, Chłoszczyść, Delens Vestigium, Erecto, Extiguetor Ignis, Funemite, Impervius, Leviora, Rennervate, Siccum, Sollicus, Suspenorius, Vipera Evanesca, Zaklęcie Czterech Stron Świata (Wskaż mi) | Trudne: Acis Missile, Fiendfyre, Invivenerum, Non confringetur, Obliviate, Protego Horribilis, Purpura Flamma, Sectumsempra, Stimulus Meledictionem, Szatańska Pożoga, Tardis | Niewybaczalne: Avada Kedavra, Cruciatus | Specjalne: Solvite
OPIS POSTACI: Jewgienij jest wysokim, mierzącym prawie 190cm mężczyzną. Nie należy do tych najlepiej zbudowanych, wręcz przeciwnie - jest tym typem, na którym wszystkie ubrania wiszą i ludzie nie raz dziwią się, jak można być tak chudym. Nie znaczy to jednak, że jest chucherkiem, lata treningów zaowocowały całkiem solidną warstwą mięśniową i choć z kulturystą nie miałby szans, jest przygotowany do powalenia kogoś swojej postury. Na ciele ma wiele blizn, jedne są starsze i pochodzą z dzieciństwa, kiedy to zbierał lanie za występki nie godne dziedzica. Te nowsze są natomiast pamiątkami po eskapadach, mordobiciach i różnego rodzaju balangach, w których już nie tak młody Bułhakow zdawał się brać udział. Ciemne, ścięte na krótko włosy i kilku dniowy zarost to cechy charakterystyczne. Podobnie jak ciemne, odrobinę puste oczy, w których widać przede wszystkim pokłady nienawiści i agresji. Jewgienij zdecydowanie nie należy do najprzystojniejszych mężczyzn jacy chodzili po ziemi, jest zwyczajnie przeciętny. Stara ubierać się elegancko, w koszule, marynarki i spodnie z kantem. Zazwyczaj mu się to udaje, oczywiście o ile nie jest aktualnie na dniu piętnastym ciągłego picia na umór. W takich przypadkach przestaje zwracać uwagę na szczegóły pokroju prasowania, czy nawet prania rzeczy. Często można spotkać go z okularami na nosie, które od pewnego czasu są mu po prostu potrzebne. Kiedyś nosił je, gdy chciał wyglądać na inteligentnego, teraz nie ma wyboru, jeżeli chce się czemuś dobrze przyjrzeć. Jak na ponad czterdziestoletniego mężczyznę przystało, ma pierwsze zmarszczki pojawiające się wokół oczu i skórę, która nosi ślady starzenia się. Nie są mu obce także wszechobecne piegi, którymi tak naprawdę nigdy się nie przejmował.

Zobacz profil autora http://mortis.forumpolish.com/t212-zwierzeta-jewgienija http://mortis.forumpolish.com/t327-zapiski-jewgienija#411 http://mortis.forumpolish.com/t211-skrytka-nr-960
PisanieTemat: Re: Hol główny  Pon 25 Kwi 2016, 09:17

Chciał wyjść z tej przeklętej biblioteki, jak najszybciej. Nie mógł sobie jednak na to pozwolić, bo Chamber miała coś, czego on w tej chwili potrzebował. Czegoś, co da mu rozwiązanie - nie najlepsze, ale prawdę mówiąc, jedyne. Chciał już mieć to wszystko z głowy, bo choć widok mordowanego ojca mógł być całkiem przyjemny, o tyle stres z tym związany już taki nie był. Jedyną osobą na świecie, której Jewgienij naprawdę się bał był właśnie Valdimir Bułhakow. A on właśnie planował zabójstwo swojego najgorszego koszmaru. Brawo Gienuszka, brawo. Liczył w sumie na to, że gdy się już go pozbędzie, nie będzie na świecie nikogo i niczego, co wywoła w nim to upokarzające uczucie strachu.
- W porządku, poczekam. - Powiedział i stanął sztywno nieopodal opychającej się ciastem bibliotekarki. Wpatrywał się w nią z lekkim uniesieniem brwi. Czy to był jej sposób na stres? naprawdę go zajadała? Och, biedna dziewczyno, pomyślał, już lepiej jakbyś się upijała. Był może gejem i nie interesowały go kobiety w ten sposób, ale czasem lubił zawiesić na nich oko i wiedział, co jest ich zmorą. Nie jedna panna przepłakała noce z powodu tłuszczyku wylewającego się bokami. Czy Chamber była taka sama? Właściwie to nie za bardzo go to obchodziło.
Pokręcił się trochę, zwłaszcza, gdy do bibliotekarki podeszła dziennikarka, a on nie miał zamiaru słuchać rozmowy o wieczorku. Wystarczyło mu to, co już usłyszał. Gdy sala opustoszała, ponownie zbliżył się do Tiffany i spojrzał na nią bez słowa. Prawdę mówiąc, mogłaby się pospieszyć, bo jego cierpliwość skończyła się jakąś godzinę temu.


I have a conscience. It’s just... more selective.
***

avatar
Bibliotekarka

Dodatkowe informacje biograficzne
AKTUALNIE POSIADANA RÓŻDŻKA: Świerk, włos z ogona testrala, 12 cali, giętka
OPANOWANE ZAKLĘCIA: Alohomora, Colloportus, Flippendo, Lumos, Nox, Finite incantatem, Locomotor, Reparo, Protego, Drętwota, Tergeo, Aperacjum, Accio, Expeliarmus, Piertotum Locomotor, Chłoszczyść, Libro mendacium, Leviocorpus, Repello mugnetum, Liberacorpus, Slugus eructo, Muffliato, Quietus, Upiorogacek, Stulte, Repello mugnetum forte, Sezam materio, Dissendium
OPIS POSTACI: Tiffany jest kobietką zwyczajną, raczej nie wyróżniającą się z tłumu. Posiada sięgające lekko za ramiona, brązowe włosy i ściętą na prosto grzywkę, którą zwykle zaczesuje na boki lub upina. Oczy również brązowe, z zafascynowaniem obserwujące i analizujące wszystko wokół. Nie jest grubiutka, ale budowa ciała wyraźnie wskazuje, że więcej je niż biega. Na lewym barku i prawym udzie posiada tatuaże przedstawiające kolorowe słoneczniki. Nie wygląda już najmłodziej i nic w tym dziwnego, bo osiągnęła wiek, w którym kobieta zaczyna powoli przekwitać. Ukrywać zapisane w akcie urodzenia cyferki mogła w nieskończoność, ale zamaskowanie mijającej urody to już zadanie bardziej skomplikowane. Rzecz jasna, dziewczyna nie przejmuje się mocno upływem lat i bytem starej panny (czego matka nie może sobie wybaczyć do dzisiaj i obwinia się o to przy każdym rodzinnym spotkaniu, kiedy pytając o ewentualne pojawienie się przyszłego zięcia zostaje zetknięta z brutalną rzeczywistością), więc twarz czarodziejki przez większość dnia ozdabia przeuroczy i ciepły uśmiech, jasno ukazujący pozytywne nastawienie do świata i ludzi. Sprawia wrażenie osoby delikatnej i czułej, pasującej do spokojnej pracy przy sprzedawaniu i wypożyczaniu książek. Wizerunek ten mocno kłóci się z pragnieniem szaleństw i podejmowania niepotrzebnego ryzyka przy każdej decyzji, ale jak to mówią - cicha woda brzegi rwie.

Zobacz profil autora
PisanieTemat: Re: Hol główny  Sob 30 Kwi 2016, 22:54

Zacisnęła usta.
- Porozmawiamy o tym później, Ruth. - powiedziała do kobiety, zapowiadając tym samym planowane przybycie do siedziby głównej Proroka Codziennego. Tak czy siak musiała jeszcze przekazać im kolejną porcję nędznych artykułów, będących, poza biblioteką, jedyną formą zarobku dziewczyny. Z wymuszonym uśmiechem żegnała gości, mocno się przy tym stresując, po czym, kiedy w sali ostał się tylko ospały, stary już ochroniarz, oparła się rękoma o stół z przekąskami i starała się nie wybuchnąć.
Po co się okłamywałaś, głupia? Po co udawałaś, że potrafisz  być silna i odważna, skoro byłaś, jesteś i będziesz absolutnie nikim? Stara panna, bez grosza przy duszy i przyjaciół, szukająca swojego miejsca tam, gdzie nikt jej nie chciał. Próbująca ułożyć sobie życie wśród ludzi, chociaż nie chciała być wśród ludzi. To było męczące, frustrowało. Gdyby nie musiała zarabiać na własne utrzymanie, to prawdopodobnie przestałaby robić z siebie idiotkę i zamknęła się w domu, gdzie siedziałaby z tym kubkiem gorącej czekolady, obserwowała świat przez małe okno swojej kawalerki i dopisywała do każdego przechodnia historie. Tego właśnie chciałaś, prawda, Tiffany? Życia w pięknym i kuszącym świecie fikcji, gdzie mogłaś być kimkolwiek byś zechciała. Damą dworu, poszukiwaczką przygód, żoną...
Zaszlochała, ale szybko otarła płynące łzy rękawem, opanowała szwankującą mimikę twarzy i obróciła się na pięcie dokładnie tak, jak robił to młodszy z Bułhakowów.
- Twoja książka... tak. Chodź. - powiedziała spokojnie, po czym zamknęła drzwi biblioteki na klucz i ruszyła korytarzem w stronę pomieszczeń z regałami, zostawiając chrapiącego już ochroniarza samemu sobie. - Lumos. - szepnęła, wyciągając z kieszeni nienaruszoną, zapewne rzadko użytkowaną różdżkę. Szła powoli, bo na tyle pozwalały jej krótkie, przygrube nóżki i znikoma kondycja, nie spoglądając Jewgienijowi w twarz ani razu. Nie miała ochoty na rozmowę. Kiedy znalazła się wreszcie w pokoju personelu, otworzyła kolejnym kluczem klatkę schodową, którą sprowadziła czarnoksiężnika do podziemi, gdzie za grubymi kratami mieściły się książki nie eksponowane na półkach biblioteki z różnych powodów. Miejsce nie zawierało jednak zbyt wielu książek, których treść była zakazana przez prawo, ponieważ składowano je w Ministerstwie Magii.
Ciche tupanie obcasików doprowadziło ich do celu.
- Weź ją. Tą brązową, z czerwoną zakładką. Nie chcę jej dotykać. - wyjaśniła od razu, wskazując ręką opasłe tomiszcze, oprawione w skórę. Tu wypada zaznaczyć - ludzką skórę. Instruktaż wszczepienia własnej duszy w przedmiot, opisujący najdrastyczniejszy i najokrutniejszy sposób na uzyskanie nieśmiertelności nie mógł być przecież wydrukowany na różowej papeterii.

[z tematu]



It was the night before Christmas, and everyone was sleeping, except, of course,
the daughter, who was reading gay fanfiction.


Ostatnio zmieniony przez Tiffany Chamber dnia Pią 06 Maj 2016, 00:03, w całości zmieniany 1 raz
avatar
Nauczyciel OPCM, Głowa Rodziny Bułhakow

Dodatkowe informacje biograficzne
AKTUALNIE POSIADANA RÓŻDŻKA: Olcha, włókno ze smoczego serca, 10¼ cala, mało giętka. Barwiona na czarno, nieco przetarta, z wyrzeźbionymi na rękojeści liśćmi drzewa, z którego została wykonana.
OPANOWANE ZAKLĘCIA: Szkolne: Bombarda, Enervate, Finite, Flippendo, Incendio, Lumos, Lumos Maxima, Mobilicorpus, Nox, Periculum, Protego, Reducto, Sad Infer, Vad Infer, Wingardium Leviosa | Łatwe: Anesthesia, Bracium Emendo, Chłoszczyść, Delens Vestigium, Erecto, Extiguetor Ignis, Funemite, Impervius, Leviora, Rennervate, Siccum, Sollicus, Suspenorius, Vipera Evanesca, Zaklęcie Czterech Stron Świata (Wskaż mi) | Trudne: Acis Missile, Fiendfyre, Invivenerum, Non confringetur, Obliviate, Protego Horribilis, Purpura Flamma, Sectumsempra, Stimulus Meledictionem, Szatańska Pożoga, Tardis | Niewybaczalne: Avada Kedavra, Cruciatus | Specjalne: Solvite
OPIS POSTACI: Jewgienij jest wysokim, mierzącym prawie 190cm mężczyzną. Nie należy do tych najlepiej zbudowanych, wręcz przeciwnie - jest tym typem, na którym wszystkie ubrania wiszą i ludzie nie raz dziwią się, jak można być tak chudym. Nie znaczy to jednak, że jest chucherkiem, lata treningów zaowocowały całkiem solidną warstwą mięśniową i choć z kulturystą nie miałby szans, jest przygotowany do powalenia kogoś swojej postury. Na ciele ma wiele blizn, jedne są starsze i pochodzą z dzieciństwa, kiedy to zbierał lanie za występki nie godne dziedzica. Te nowsze są natomiast pamiątkami po eskapadach, mordobiciach i różnego rodzaju balangach, w których już nie tak młody Bułhakow zdawał się brać udział. Ciemne, ścięte na krótko włosy i kilku dniowy zarost to cechy charakterystyczne. Podobnie jak ciemne, odrobinę puste oczy, w których widać przede wszystkim pokłady nienawiści i agresji. Jewgienij zdecydowanie nie należy do najprzystojniejszych mężczyzn jacy chodzili po ziemi, jest zwyczajnie przeciętny. Stara ubierać się elegancko, w koszule, marynarki i spodnie z kantem. Zazwyczaj mu się to udaje, oczywiście o ile nie jest aktualnie na dniu piętnastym ciągłego picia na umór. W takich przypadkach przestaje zwracać uwagę na szczegóły pokroju prasowania, czy nawet prania rzeczy. Często można spotkać go z okularami na nosie, które od pewnego czasu są mu po prostu potrzebne. Kiedyś nosił je, gdy chciał wyglądać na inteligentnego, teraz nie ma wyboru, jeżeli chce się czemuś dobrze przyjrzeć. Jak na ponad czterdziestoletniego mężczyznę przystało, ma pierwsze zmarszczki pojawiające się wokół oczu i skórę, która nosi ślady starzenia się. Nie są mu obce także wszechobecne piegi, którymi tak naprawdę nigdy się nie przejmował.

Zobacz profil autora http://mortis.forumpolish.com/t212-zwierzeta-jewgienija http://mortis.forumpolish.com/t327-zapiski-jewgienija#411 http://mortis.forumpolish.com/t211-skrytka-nr-960
PisanieTemat: Re: Hol główny  Pon 02 Maj 2016, 20:49

Czekał cierpliwie, można by rzec - jakby nie był sobą. Wiedział jednak, że cierpliwość się opłaci, dlatego też nie narzekał. Przez większą część czasu pogrążony był w myślach, nieudolnie starając się wyrzucić z pamięci treść obu wierszy Vaksilija. Z pewnością powinien mu za nie wpierdolić, ale to mogło poczekać. Teraz ważniejsze były inne rzeczy  -z życiem starszego Bułhakowa na czele.
Kiedy zobaczył szlochającą Tiffany nawet nie mrugnął. Może ktoś inny na jego miejscu przejąłby się dziewczęciem i spróbował pocieszyć. On miał to jednak głęboko w dupie. Była laseczką jego brata, nie jego prywatną zabawką. Jedyne czego od niej chciał to książka z rytuałem tworzenia horkruksów i tylko po to tu przyszedł. Jeszcze nie zmiękł na tyle, by przytulać do piersi grubiutką bibliotekarkę i głaskać ją po główce.
Podążył więc za nią wyciągając różdżkę i również używając lumos. Rozglądał się po regałach, które w jego mniemaniu powinny być bardziej zapełnione. Nie spodziewał się, że w największej londyńskiej bibliotece było tak mało interesujących i zakazanych ksiąg. Nie to jednak teraz powinno go interesować.
- Ta? - Zapytał wskazując na pokazany przez nią wolumin. Wziął książkę do ręki i pogłaskał po grzbiecie. Zdecydowanie nie była to najpiękniejsza książka, jaką kiedykolwiek posiadał. Ale była przydatna i tylko to się liczyło. Schował ją do teczuszki i zaczął się zbierać. Kiwnął Tiffany w podzięce i skierował się do wyjścia.
- Do następnego, panno Chamber. - Powiedział z całkowitą świadomością tego, że następnego razu po prostu nie będzie. A potem ruszył do domu.

[z/t]


I have a conscience. It’s just... more selective.
***

Sponsored content


PisanieTemat: Re: Hol główny  

Hol główny

Zobacz poprzedni temat Zobacz następny temat Powrót do góry
Strona 3 z 3Idź do strony : Previous  1, 2, 3

Permissions in this forum:Nie możesz odpowiadać w tematach
Mortis :: Rozgrywka fabularna :: Londyn :: Ulica Pokątna :: Biblioteka Magiczna-
Skocz do: