Non mor­tem ti­memus, sed co­gita­tionem Mor­tis


Share|

Borgin & Burkes

Idź do strony : 1, 2, 3, 4  Next
PisanieTemat: Borgin & Burkes  Nie 27 Gru 2015, 13:18

Czarnomagiczny sklep odwiedzany w głównej mierze przez osoby interesujące się czarną magią. Sklep jest duży i brudny, z dużym kominkiem. Mroczny wystrój sklepu współgra z towarami, które można tu kupić. Na półkach są powykładane czarnomagiczne przedmioty przeznaczone do sprzedaży.

Cennik

➛ KRWAWE PIÓRO
40ʛ
➛ LATAJĄCY DYWAN
30ʛ
➛ OKULARY WIDOCZNOŚCI
70ʛ
➛ OPALOWY NASZYJNIK
180ʛ
➛ PERUWIAŃSKI PROSZEK NATYCHMIASTOWEJ CIEMNOŚCI
60ʛ
➛ PRZEKLĘTY SYGNET
200ʛ
➛ RĘKA GLORII
200ʛ
➛ ZATRUTA ŚWIECA
90ʛ




Ostatnio zmieniony przez Administrator fabularny dnia Pią 06 Maj 2016, 17:35, w całości zmieniany 1 raz
avatar
Właścicielka Borgin & Burkes, twórczyni skurczonych głów

Dodatkowe informacje biograficzne
AKTUALNIE POSIADANA RÓŻDŻKA: Rdzeń wyjątkowo rzadki, o mocy niezwykłej - wykonano go z włókna ze smoczego serca, pasującego idealnie do temperamentnej, skorej do konfliktów kobiety. Gorzej z drewnem, wiązowym, które zwykło łączyć się z czarodziejami o konkretnych, niezbyt popularnych poglądach na temat czystości krwi. Trzynastocalowa, mało giętka, zdobiona kimationem lesbijskim różdżka, wykonana zapewne dla przeciwnika mugolaków, z nieznanego powodu zalegająca na półce w schowku jednego z francuskich różdżkarzy. Była to jedyna różdżka, która zechciała z Inès współpracować.
OPANOWANE ZAKLĘCIA: ➛ 15 szkolnych ENERVATE, EXPELLIARMUS, IMPERVIUS, PROTEGO, DRĘTWOTA, AVIFORS, DURO, OPPUGNO, REPARIFARGE, VERA VERTO, ACCIO, COLLOPORTUS, ALOHOMORA, LUMOS, NOX | ➛ 13 łatwych SOLLICITUS, BRACKIUM EMENDO, IMPERTURBABLE, KAPROUN, JĘZLEP, AVIS, ACETABULUM LAVA, BOMBARDA MAXIMA, CANTIS, CULPRO SCALPRUM GLADIO, DESCENDO, EXTINGUETUR IGNIS, SICCUM | ➛ 8 trudnych NE APPORTATION, PROTEGO HORRIBILIS, REPELLO INIMIGOTUM, SECRETUM PRAESTES, UPIOROGACEK, SZATAŃSKA POŻOGA, DRACONIFORS, DISSENDIUM
OPIS POSTACI: Ciemne tęczówki wysokiej, wychudzonej kobiety z uwagą analizują otaczający ją świat. Inès mierzy 187 centymetrów wzrostu. Posiada kilka małych znamion - na łopatkach, brzuchu i lewym udzie. Włosy czarne, długie, wiecznie poplątane. Spojrzenie groźne. Stereotyp wiedźmy w wyobrażeniu mugoli.

Zobacz profil autora http://mortis.forumpolish.com/t751-sowka#4914 http://mortis.forumpolish.com/t753-dziennik-ines#4916 http://mortis.forumpolish.com/t752-skrytka-483#4915
PisanieTemat: Re: Borgin & Burkes  Czw 05 Maj 2016, 16:44

Wśród stert powykładanych w sklepie bibelotów, mniej-więcej w centrum ponurego pomieszczenia, w jakim ulokowany był Borgin&Burkes, znajdowała się porysowana, wstawiona tam jeszcze przez starego właściciela lada. Tuż za nią, na obitym karminowym materiałem krześle, zdobionym na oparciach wyjątkowo szczegółowym ornamentem przedstawiającym wkomponowane pomiędzy liście bluszczu czaszki, zasiadała pani Benoit. Odziana była czarną, sięgającą ziemi suknię, ściśniętą bordowym gorsetem z fiszbinami, uwierającymi sprzedawczynię tak bardzo, że pożałowała wychylenia się tego dnia do pracy. Kok miała, jak zawsze zresztą, niedbale upięty na czubku głowy. Oczy pomalowane, chodź w sposób tak dziwny, że wyglądała bardziej jak przerysowana wiedźma z mugolskiego obrazka w książce dla dzieci, aniżeli chcąca przypodobać się komuś kobieta. Blada dłoń leniwie, bo miała na to sporo czasu, przepisywała na większy format krótką notatkę. Krzywe, nieudolnie kreślone litery, które pojawiały się na pożółkłym pergaminie z pewnością przyprawiłyby o zawrót głowy jej francuskie nauczycielki i guwernantki, ale na szczęście nie musiała się już tym przejmować - żyła samodzielnie, jako dorosły, samowystarczalny człowiek. Trochę to szokowało. Ba, dziwiło to nawet samą, a że nigdy nie była zbyt zdrowa na umyśle, to można było śmiało wnioskować że coś na rzeczy jest, a przynajmniej było. Jak się można było spodziewać, nie był to dzień zbyt ruchliwy, nawet jak na standard okolic, w które zapuszczali się w większości ludzie wiedzący dokładnie czego chcą, a nie krążący po sklepach w poszukiwaniu nieznanego. Wreszcie, dzieło swe skończywszy, uniosła je w górę, by przyjrzeć się z daleka obwieszczeniu, mającym zawisnąć obok swych pobratymców na słupach magicznej części Londynu. Miała swoje sposoby na pozyskiwanie asortymentu, ale pójście w ślad konkurencji nie wydawało się wcale tak głupim pomysłem. Zwłaszcza, że gdyby zareklamowała się jako specjalista skupujący przedmioty obarczone najcięższymi klątwami, to chcący się pozbyć problemu ludzie sami przybiegaliby do niej tym, czego potrzebowała. Być może straciła już dawno w oczach społeczeństwa miano zwyczajniej handlarki, ale nie znaczyło to przecież, że z gromadzenia interesujących antyków i nie-antyków miała zrezygnować. Przychodzący z problemami czarnoksiężnicy często dawali sobie przecież wcisnąć coś, czego w rzeczywistości nie potrzebowali, a jak się okazało - złoto bywało momentami bardzo przydatne. Do tego stopnia, że Inès stała się wyjątkowo interesowna.

@Oliver Fitzgerald //


I am the one hiding under your bed.
Teeth ground sharp and eyes glowing red.
I am the "Who" when you call, "Who's there?"
Take a chance and roll a dice.
Ride with the moon in the dead of night.
avatar
Uzdrowiciel, Urazy Pozaklęciowe, Klinika Św. Munga

Dodatkowe informacje biograficzne
AKTUALNIE POSIADANA RÓŻDŻKA: 11 cala, sztywna, włos jednorożca, wierzba
OPANOWANE ZAKLĘCIA: Szkolne (15): Enervate, Episkey, Cave Inimicum, Expelliarmus, Homenum Revelio, Bąblogłowy, Protego, Riddiculus, Arania Exumai, Drętwota, Petrificus Totalus, Accio, Lumos, Nox, Aperacjum. Łatwe (15): Anapneo, Anesthesia, Brackium Emendo, Rennervate, Reparifors, Protego Totalum, Repello Muggeletum, Imperturbable, Antivenenum, Bombarda Maxima, Chłoszczyść, Verum Pars, Vipera Evanesca, Impedimenta, Ebublio. Trudne (10): Ferula, Vulnera Sanatur, Protego Maxima, Protego Horribilis, Repello Inimicum, Fianto Duri, Salvio Hexia, Baubillous, Finite Incantatem, Sezam Materio.
OPIS POSTACI: Dość przeciętnej postury mężczyzna, który mierzy sto siedemdziesiąt siedem centymetrów wzrostu. Szczupły, młodo wyglądający niebieskooki brunet. Od zawsze twarz miał młodszą niż liczby w dokumentach mogłyby na to wskazywać. Od jakiegoś czasu zaczął zapuszczać brodę. Garderobę posiada dość obszerną, lecz ma swoje ulubione ciuchy. Zazwyczaj ubiera się elegancko, ale tak by nie przykuwać niepotrzebnej uwagi.

Zobacz profil autora http://mortis.forumpolish.com/t756-sowa-olivera#4940 http://mortis.forumpolish.com/t755-skrytka-nr-283
PisanieTemat: Re: Borgin & Burkes  Pią 06 Maj 2016, 18:54

Szczerze? Oliver nie wiedział po co dzisiaj zawitał na Nokturnie. W między czasie szukał jakiś wymówek jak: szukanie składników do eliksirów, ciekawych mebli, czy chociażby lampy podwieszanej bo ostatnio jedna się zepsuła. Miał wolny dzień, a nie chciał siedzieć w domu i ponownie kłócić się z żoną. Ostatnio ich relacje uległy drastycznemu pogorszeniu. Powodów było wiele, chociażby brak jakiekolwiek czułości czy romantyzmu. Ostatnie wydarzenia nie były zbyt pomocne zwłaszcza fakt, że Anastasia wylądowała w szpitalu z powodu zamachu na marsz Ruchu Obrony Mugoli. Oliver nigdy nie był zwolennikiem, ani przeciwnikiem Mugoli, nie obchodziło go czy ktoś jest czystej krwi czy też nie, każdy był równy.
Przechodząc dość ciemną i mroczną ulicą miał trochę czasu na rozmyślenia, aż postanowił wejść do pierwszego, lepszego sklepu. A może coś sobie kupi na poprawienie humoru? Na początku nie przyjrzał się zbyt dobrze na miejsce do którego trafił, lecz po kilku sekundach zorientował się, że do dość ciemnego i wypełnionego dziwną energią sklepu. Nigdy nie pałał do poznania tajników czarnej magii, ponieważ specjalizował się w białej, lecz jeżeli trochę się rozejrzy to chyba nikomu nie zaszkodzi, czyż nie?
Przechodził obok eksponatów wystawionych do sprzedaży, rozglądał się po brudnych pułkach w poszukiwaniu czegoś co mogłoby przykuć jego uwagę, lecz niestety tak się nie stało. Większość przedmiotów była dość droga, co skutecznie powstrzymywało go od kupna. Sklep miał na pewno jedną, dużą zaletę... było w nim cholernie cicho. Oliver słyszał swoje kroki, ruchy rękoma, a nawet oddech. Nic po za tym. Gdyby trochę posprzątać byłoby to idealne miejsce do przemyśleń i wypoczynku.
avatar
Właścicielka Borgin & Burkes, twórczyni skurczonych głów

Dodatkowe informacje biograficzne
AKTUALNIE POSIADANA RÓŻDŻKA: Rdzeń wyjątkowo rzadki, o mocy niezwykłej - wykonano go z włókna ze smoczego serca, pasującego idealnie do temperamentnej, skorej do konfliktów kobiety. Gorzej z drewnem, wiązowym, które zwykło łączyć się z czarodziejami o konkretnych, niezbyt popularnych poglądach na temat czystości krwi. Trzynastocalowa, mało giętka, zdobiona kimationem lesbijskim różdżka, wykonana zapewne dla przeciwnika mugolaków, z nieznanego powodu zalegająca na półce w schowku jednego z francuskich różdżkarzy. Była to jedyna różdżka, która zechciała z Inès współpracować.
OPANOWANE ZAKLĘCIA: ➛ 15 szkolnych ENERVATE, EXPELLIARMUS, IMPERVIUS, PROTEGO, DRĘTWOTA, AVIFORS, DURO, OPPUGNO, REPARIFARGE, VERA VERTO, ACCIO, COLLOPORTUS, ALOHOMORA, LUMOS, NOX | ➛ 13 łatwych SOLLICITUS, BRACKIUM EMENDO, IMPERTURBABLE, KAPROUN, JĘZLEP, AVIS, ACETABULUM LAVA, BOMBARDA MAXIMA, CANTIS, CULPRO SCALPRUM GLADIO, DESCENDO, EXTINGUETUR IGNIS, SICCUM | ➛ 8 trudnych NE APPORTATION, PROTEGO HORRIBILIS, REPELLO INIMIGOTUM, SECRETUM PRAESTES, UPIOROGACEK, SZATAŃSKA POŻOGA, DRACONIFORS, DISSENDIUM
OPIS POSTACI: Ciemne tęczówki wysokiej, wychudzonej kobiety z uwagą analizują otaczający ją świat. Inès mierzy 187 centymetrów wzrostu. Posiada kilka małych znamion - na łopatkach, brzuchu i lewym udzie. Włosy czarne, długie, wiecznie poplątane. Spojrzenie groźne. Stereotyp wiedźmy w wyobrażeniu mugoli.

Zobacz profil autora http://mortis.forumpolish.com/t751-sowka#4914 http://mortis.forumpolish.com/t753-dziennik-ines#4916 http://mortis.forumpolish.com/t752-skrytka-483#4915
PisanieTemat: Re: Borgin & Burkes  Nie 08 Maj 2016, 11:21

Blade, kościste dłonie kobiety spokojnie podklejały papier na oczyszczoną wcześniej deskę. Zamierzała przybić serię swych nietypowych reklam w widocznych miejscach po magicznej części Londynu, a także od mugolskiej strony Dziurawego Kotła, choć, zgodnie z obowiązującym prawem, skryte w cieniu chroniących przed nieczarodziejskim spojrzeniem zaklęć. Z tego też powodu zamierzała umocować do całości poprzeczną listwę, umożliwiającą przybicie całości do ściany na gwoździe, a nie, jak wcześniej planowała, sznurek i marzenia, że wiatr nie wywieje ich w niepamięć. I wtedy dotarło do niej, że o wiele lepszą opcją będzie wyrycie całości, a nie bawienie się w koślawo kreślone, nierówno stawiane znaki, mające imitować litery. Westchnęła ciężko, rozczarowana bardziej swoją nieuwagą, a nie dodatkową pracą, którą będzie musiała włożyć w wykonanie całości. Poza tym, gdyby szare komórki dały znak, że istnieją odrobinę wcześniej, to oddałaby to wpierw do druku.
Z zamyślenia, w jakie wpadła wyrwał ją dźwięk sklepowego dzwonka i brak jakiegokolwiek powitania, lub podejścia do lady, spodziewanego po właściwie każdym ewentualnym kliencie tak niepopularnym sklepie jak Borgin & Burkes. Wpierw zagrała milczeniem, bo nigdy nie wiadomo cóż z ewentualnymi ciekawskimi uczynić, więc opierając łokcie na ladzie obserwowała Fitzgeralda swoim chłodnym, wyrachowanym spojrzeniem, aż wreszcie coś do niej dotarło. Znała go, lecz po prostu pamięć okazała się być zawodna. Młodziutki, niższy od niej o dobre dziesięć centymetrów lekarzyna, czy, jak to czarodzieje zwykli mawiać - uzdrowiciel, którego udało jej się wyhaczyć na urazówce pozaklęciowej w klinice św. Munga. A może wcale nie taki młodziutki, co przystojny? Uśmiechnęła się trochę do siebie, trochę do niego, trochę do wspomnienia obszernych obrażeń, które otrzymała próbując zakląć jeden z przedmiotów dla zleceniodawcy o wątpliwej moralności. Praca była jednak pracą. Okręciła się wokół własnej osi, odeszła od zwykle zajmowanego przez siebie stanowiska i udając, że otrzepuje z kurzu dość zaniedbany przez nią, lecz wciąż dobrze działający, latający dywan - odezwała się.
- Szuka pan Doktor czegoś konkretnego? - pytanie zadane głosem zalotnym, bo coś z kokietki w sobie miała (biada tym, co dali się na przynętę złapać) i uraczyła Olivera przyjaznym uniesieniem warg. Najwyraźniej uratowanie jej życia było tą czynnością, która wystarczała do zyskania wilczej sympatii. Nie oczekiwała od niego zapamiętania jednej z zapewne wielu ukaranych za zabawy z czarną magią kobiet, ale z drugiej strony - czy to znaczyło, że miała stać i milczeć w nieskończoność? Zawsze można komuś pewne okoliczności przypomnieć.
- Rzadko odwiedzają mnie osoby pana pokroju. - miała tu na myśli, rzecz jasna, to wychwalane wszech i wobec dobro, będące dla Inès fikcją na miarę bezpieczeństwa zapewnianego przez Ministerstwo. Z oczywistych przyczyn postrzegała świat w skali szarości.


I am the one hiding under your bed.
Teeth ground sharp and eyes glowing red.
I am the "Who" when you call, "Who's there?"
Take a chance and roll a dice.
Ride with the moon in the dead of night.
avatar
Uzdrowiciel, Urazy Pozaklęciowe, Klinika Św. Munga

Dodatkowe informacje biograficzne
AKTUALNIE POSIADANA RÓŻDŻKA: 11 cala, sztywna, włos jednorożca, wierzba
OPANOWANE ZAKLĘCIA: Szkolne (15): Enervate, Episkey, Cave Inimicum, Expelliarmus, Homenum Revelio, Bąblogłowy, Protego, Riddiculus, Arania Exumai, Drętwota, Petrificus Totalus, Accio, Lumos, Nox, Aperacjum. Łatwe (15): Anapneo, Anesthesia, Brackium Emendo, Rennervate, Reparifors, Protego Totalum, Repello Muggeletum, Imperturbable, Antivenenum, Bombarda Maxima, Chłoszczyść, Verum Pars, Vipera Evanesca, Impedimenta, Ebublio. Trudne (10): Ferula, Vulnera Sanatur, Protego Maxima, Protego Horribilis, Repello Inimicum, Fianto Duri, Salvio Hexia, Baubillous, Finite Incantatem, Sezam Materio.
OPIS POSTACI: Dość przeciętnej postury mężczyzna, który mierzy sto siedemdziesiąt siedem centymetrów wzrostu. Szczupły, młodo wyglądający niebieskooki brunet. Od zawsze twarz miał młodszą niż liczby w dokumentach mogłyby na to wskazywać. Od jakiegoś czasu zaczął zapuszczać brodę. Garderobę posiada dość obszerną, lecz ma swoje ulubione ciuchy. Zazwyczaj ubiera się elegancko, ale tak by nie przykuwać niepotrzebnej uwagi.

Zobacz profil autora http://mortis.forumpolish.com/t756-sowa-olivera#4940 http://mortis.forumpolish.com/t755-skrytka-nr-283
PisanieTemat: Re: Borgin & Burkes  Sro 11 Maj 2016, 16:44

Cieszył się chwilą spokoju i ciszy zapominając, że jest w sklepie i najprawdopodobniej nie jest tutaj sam. Bardzo szybko zostało mu to przypomniane przez słowa właścicielki, której wcześniej nie zauważył. Odwrócił się w stronę kobiety sprawnie ukrywając swoje szybsze bicie serca. Lekko go wystraszyła wyciągając z głębokiej zadumy, ale wolał tego nie okazywać. Powiedziała do niego "Pan Doktor", czyli wiedziała kim jest. On niestety nie mógł powiedzieć tego samego, ponieważ miał trudności z zapamiętywaniem twarzy czy nazwiska, zwłaszcza w pracy. Ma wielu pacjentów i jakby miał zapamiętać każdego z nich najprawdopodobniej jego mózg by popełnił samobójstwo.
- Szczerze mówiąc to nie. Mogę spytać skąd Pani mnie zna? - Powiedział z lekkim uśmiechem spoglądając na swoją rozmówczynie. Cały czas próbował sobie przypomnieć jej twarz, ale raczej nic z tego. Być może jakby się przedstawiła to by sobie przypomniał w jakich okolicznościach odbyło się ich spotkanie. Szczerze wątpił żeby mówiono o nim na Noktrunie zwłaszcza, że ta ulica ma renomę... każdy wie jaką, a On był wręcz ucieleśnionym przeciwieństwem.
- Mojego pokroju? Czyli jakiego? - Zadał to pytanie wyłącznie z czystej ciekawości, nie licząc na odpowiedź bo już się jej spodziewał, ale raczej chciał usłyszeć jak zabrzmi jej wypowiedź. Oliver sam nie wierzył w prawość i "czystość" Ministerstwa, dlatego też zdecydował się pracować w szpitalu, gdzie będzie w stanie komuś, chociaż w małym stopniu pomóc.
avatar
Właścicielka Borgin & Burkes, twórczyni skurczonych głów

Dodatkowe informacje biograficzne
AKTUALNIE POSIADANA RÓŻDŻKA: Rdzeń wyjątkowo rzadki, o mocy niezwykłej - wykonano go z włókna ze smoczego serca, pasującego idealnie do temperamentnej, skorej do konfliktów kobiety. Gorzej z drewnem, wiązowym, które zwykło łączyć się z czarodziejami o konkretnych, niezbyt popularnych poglądach na temat czystości krwi. Trzynastocalowa, mało giętka, zdobiona kimationem lesbijskim różdżka, wykonana zapewne dla przeciwnika mugolaków, z nieznanego powodu zalegająca na półce w schowku jednego z francuskich różdżkarzy. Była to jedyna różdżka, która zechciała z Inès współpracować.
OPANOWANE ZAKLĘCIA: ➛ 15 szkolnych ENERVATE, EXPELLIARMUS, IMPERVIUS, PROTEGO, DRĘTWOTA, AVIFORS, DURO, OPPUGNO, REPARIFARGE, VERA VERTO, ACCIO, COLLOPORTUS, ALOHOMORA, LUMOS, NOX | ➛ 13 łatwych SOLLICITUS, BRACKIUM EMENDO, IMPERTURBABLE, KAPROUN, JĘZLEP, AVIS, ACETABULUM LAVA, BOMBARDA MAXIMA, CANTIS, CULPRO SCALPRUM GLADIO, DESCENDO, EXTINGUETUR IGNIS, SICCUM | ➛ 8 trudnych NE APPORTATION, PROTEGO HORRIBILIS, REPELLO INIMIGOTUM, SECRETUM PRAESTES, UPIOROGACEK, SZATAŃSKA POŻOGA, DRACONIFORS, DISSENDIUM
OPIS POSTACI: Ciemne tęczówki wysokiej, wychudzonej kobiety z uwagą analizują otaczający ją świat. Inès mierzy 187 centymetrów wzrostu. Posiada kilka małych znamion - na łopatkach, brzuchu i lewym udzie. Włosy czarne, długie, wiecznie poplątane. Spojrzenie groźne. Stereotyp wiedźmy w wyobrażeniu mugoli.

Zobacz profil autora http://mortis.forumpolish.com/t751-sowka#4914 http://mortis.forumpolish.com/t753-dziennik-ines#4916 http://mortis.forumpolish.com/t752-skrytka-483#4915
PisanieTemat: Re: Borgin & Burkes  Pią 13 Maj 2016, 19:14

Skąd go znała? Spodziewał się jakiejś wymyślnej historii czy po prostu liczył na odświeżenie pamięci? Ciężką musiała być praca uzdrowiciela, szczególnie w tak dużej klinice jak św. Munga właśnie. Inka podejrzewała, że ratownikom z tego miejsca przypadało zadanie szczególnie ciężkie właśnie ze względu na jego rozmiar i położenie. Londyński, pod władzami państwowymi - wiele musiało dziać się za murami takiej placówki, prawda? Niewielu musiało być w to wtajemniczonych, bo im więcej osób o sprawie wiedziało, tym mniej tajna się robiła i trudniej było swych sekretów upilnować. Dlaczego w to wierzyła? Jak miałaby nie wierzyć w to, że ktoś gdzieś musi wilkołactwo badać, by zarażonych wyleczyć i dlaczego miałaby sądzić, że nie robi tego władza?
- Nie dziwię się, że umysł zawodzi, wszak wiele wiedźm przeplatać się przez urazówkę musi. - przyznała otwarcie, przekładając owy latający dywan na bok, by następnie oprzeć się o niego łokciem i zmierzyć Fitzgeralda niewiele mówiącym spojrzeniem. Intencje pani Benoit były raczej trudne do odczytania, ale jakże inaczej miałoby się stać, kiedy kobieta każdą podjętą decyzją prezentowała jak bardzo zdegradowała w swojej głowie wszelkie wyższe wartości.
- Zawsze zastanawiało mnie czy to prawda, że uzdrowiciele bardziej kojarzą przypadki niż twarze, bo to one są zagadkami wartymi rozwiązania, a nie ludzkie i nie-ludzkie dusze. Styczeń roku zeszłego, cholernie zimny, pewien opalowy naszyjnik, wyjątkowo kuszący i ciążąca nad nim klątwa. Do niej odpowiedniego epitetu dobrać nie potrafię, ale pamiętam jak męczyliście się z jego zdjęciem. Mam go jeszcze na zapleczu, gdyby przyszedł pan tu w sprawie upierdliwej teściowej.
Znów zatrzepotała rzęsami, odchylając lekko głowę, by Oliver mógł ujrzeć prowadzące tam drzwi. - Walczył pan wtedy o moje życie jak lwica. Mogłabym nawet spuścić panu z ceny za kilka klątw. - tu odważyła się mrugnąć oczkiem. - Nie zdziwi więc chyba fakt, że wrzucam pana do worka tych kochających i współczujących, pracujących, by pomóc słabszym... a może się mylę?


I am the one hiding under your bed.
Teeth ground sharp and eyes glowing red.
I am the "Who" when you call, "Who's there?"
Take a chance and roll a dice.
Ride with the moon in the dead of night.
avatar
Uzdrowiciel, Urazy Pozaklęciowe, Klinika Św. Munga

Dodatkowe informacje biograficzne
AKTUALNIE POSIADANA RÓŻDŻKA: 11 cala, sztywna, włos jednorożca, wierzba
OPANOWANE ZAKLĘCIA: Szkolne (15): Enervate, Episkey, Cave Inimicum, Expelliarmus, Homenum Revelio, Bąblogłowy, Protego, Riddiculus, Arania Exumai, Drętwota, Petrificus Totalus, Accio, Lumos, Nox, Aperacjum. Łatwe (15): Anapneo, Anesthesia, Brackium Emendo, Rennervate, Reparifors, Protego Totalum, Repello Muggeletum, Imperturbable, Antivenenum, Bombarda Maxima, Chłoszczyść, Verum Pars, Vipera Evanesca, Impedimenta, Ebublio. Trudne (10): Ferula, Vulnera Sanatur, Protego Maxima, Protego Horribilis, Repello Inimicum, Fianto Duri, Salvio Hexia, Baubillous, Finite Incantatem, Sezam Materio.
OPIS POSTACI: Dość przeciętnej postury mężczyzna, który mierzy sto siedemdziesiąt siedem centymetrów wzrostu. Szczupły, młodo wyglądający niebieskooki brunet. Od zawsze twarz miał młodszą niż liczby w dokumentach mogłyby na to wskazywać. Od jakiegoś czasu zaczął zapuszczać brodę. Garderobę posiada dość obszerną, lecz ma swoje ulubione ciuchy. Zazwyczaj ubiera się elegancko, ale tak by nie przykuwać niepotrzebnej uwagi.

Zobacz profil autora http://mortis.forumpolish.com/t756-sowa-olivera#4940 http://mortis.forumpolish.com/t755-skrytka-nr-283
PisanieTemat: Re: Borgin & Burkes  Sro 18 Maj 2016, 19:20

Praca była ciężka, to prawda, lecz zdarzały się dni gdzie nie musiał nic robić. W sumie cieszył się z nich, nie tylko dlatego że miał praktycznie wolne, ale dlatego że mógł zająć się swoimi własnymi badaniami. Poznał bardzo dobrze magię uzdrawiającą, ale nie oznaczało to końca. Chciał cały czas się rozwijać, dążyć do doskonałości w swojej dziedzinie. Wiedział, że magia była nieograniczona dlatego studiował eliksiry i czary, żeby stworzyć coś własnego, unikalnego i przydatnego. Czy to mu się uda? Kto to wie, ale na pewno się nie podda.
- Już pamiętam! Panna Ines Benoit, przepraszam... jak widać to prawda. - Przejechał palcem wskazującym po skroni uśmiechając się do dziewczyny. Nie często miał do czynienia z zaklętymi naszyjnikami dlatego też tak ją zapamiętał. Widać Oliver potwierdził stereotyp, który się wykreował wokół uzdrowicieli. Prawda, bardziej przejmowali się przypadkami i obrażeniami niż nazwiskami czy twarzami pacjentów. Czy to dobrze czy źle to nie mu oceniać.
- Jestem bardziej od zwalczania klątw niż ich nabywania tak więc podziękuje. Bałbym się raczej, że to teściowa użyłaby go przeciwko mnie. - Zaśmiał się pod nosem, lecz dobrze wiedział, że to prawda. Przeurocza kobieta, jak każda teściowa chce zniszczyć swojego zięcia i pokazać córce, że chujowo wybrała żeby potem mogła mówić "A nie mówiłam?!". Cudowna, wzorowa rodzina.
- Nie myli się Pani. Raczej należę do takich ofiar losu. - Dodał z lekkim uśmiechem, kątem oka rozglądając się jeszcze raz po pomieszczeniu. - Nie wiedziałem, że znajduje się tutaj taki sklep. - Nie chciał nawet wiedzieć czy jest to legalne. Był więcej niż pewny, że kilka jego pacjentów padło ofiarą klątw z tego też sklepu.
avatar
Właścicielka Borgin & Burkes, twórczyni skurczonych głów

Dodatkowe informacje biograficzne
AKTUALNIE POSIADANA RÓŻDŻKA: Rdzeń wyjątkowo rzadki, o mocy niezwykłej - wykonano go z włókna ze smoczego serca, pasującego idealnie do temperamentnej, skorej do konfliktów kobiety. Gorzej z drewnem, wiązowym, które zwykło łączyć się z czarodziejami o konkretnych, niezbyt popularnych poglądach na temat czystości krwi. Trzynastocalowa, mało giętka, zdobiona kimationem lesbijskim różdżka, wykonana zapewne dla przeciwnika mugolaków, z nieznanego powodu zalegająca na półce w schowku jednego z francuskich różdżkarzy. Była to jedyna różdżka, która zechciała z Inès współpracować.
OPANOWANE ZAKLĘCIA: ➛ 15 szkolnych ENERVATE, EXPELLIARMUS, IMPERVIUS, PROTEGO, DRĘTWOTA, AVIFORS, DURO, OPPUGNO, REPARIFARGE, VERA VERTO, ACCIO, COLLOPORTUS, ALOHOMORA, LUMOS, NOX | ➛ 13 łatwych SOLLICITUS, BRACKIUM EMENDO, IMPERTURBABLE, KAPROUN, JĘZLEP, AVIS, ACETABULUM LAVA, BOMBARDA MAXIMA, CANTIS, CULPRO SCALPRUM GLADIO, DESCENDO, EXTINGUETUR IGNIS, SICCUM | ➛ 8 trudnych NE APPORTATION, PROTEGO HORRIBILIS, REPELLO INIMIGOTUM, SECRETUM PRAESTES, UPIOROGACEK, SZATAŃSKA POŻOGA, DRACONIFORS, DISSENDIUM
OPIS POSTACI: Ciemne tęczówki wysokiej, wychudzonej kobiety z uwagą analizują otaczający ją świat. Inès mierzy 187 centymetrów wzrostu. Posiada kilka małych znamion - na łopatkach, brzuchu i lewym udzie. Włosy czarne, długie, wiecznie poplątane. Spojrzenie groźne. Stereotyp wiedźmy w wyobrażeniu mugoli.

Zobacz profil autora http://mortis.forumpolish.com/t751-sowka#4914 http://mortis.forumpolish.com/t753-dziennik-ines#4916 http://mortis.forumpolish.com/t752-skrytka-483#4915
PisanieTemat: Re: Borgin & Burkes  Pon 23 Maj 2016, 14:49

Zmarszczyła brwi, częstując rozmówcę podejrzliwym uśmiechem.
- I cóż tutaj wymagało przeprosin? Zaspokojenie mojej ciekawości? - podeszła bliżej, okrążając go, jakby konwersacja wymagała obejrzenie mężczyzny z każdej możliwej strony. - Wydaje mi się, że obawa jakoby teściowa miała podarować panu opalowy naszyjnik jest irracjonalna. Prędzej oddałby go pan żonie, niż założył, a nie nie do jej śmierci chciałaby się przyczynić. Paniom polecam inne metody. Zatrute świece, przeklęte sygnety, wilcza jagoda... - perfidnie przejechała mu paznokciem wzdłuż szyi. - Chociaż przyznam, że obserwowanie cudzych cierpień po zapięciu go wydaje mi się być całkiem kuszące, panie Fitzgeald. Do tej pory pamiętam każdą sekundę, aż do utracenia przytomności. Może nawet temu dobremu ktoś zajdzie za skórę na tyle, by zdecydował się użyć tak radykalnych środków, a poza tym: taki sklep, to znaczy jaki sklep?


I am the one hiding under your bed.
Teeth ground sharp and eyes glowing red.
I am the "Who" when you call, "Who's there?"
Take a chance and roll a dice.
Ride with the moon in the dead of night.
PisanieTemat: Re: Borgin & Burkes  Wto 28 Cze 2016, 00:55

             1 lipca 1934 rok. Piątek, godzina 15:00

Tego dnia pogoda była typowa dla tego regionu – padało. Słynna, brytyjska ulewa dawała się we znaki mieszkańcom Londynu. Na nic zdawały się lament i narzekania zarówno czarodziejskiej, jak i mugolskiej społeczności odnośnie zepsutego początku weekendu. Wszelkie plany dotyczące miłego spędzenia czasu poza miastem, diabli wzięli. Nieszczęsnym mieszkańcom metropolii pozostało porzucenie planów wyjazdu na wieś, na rzecz pozostania w swoich domach. Jednak, dla młodej sprzedawczyni niesławnego sklepu „Borgin & Burkes”, pogoda była najmniejszym zmartwieniem.
W tym konkretnym dniu, Inès Benoit miała większe zmartwienia na głowie, niż niesprzyjająca pogoda. Oprócz zwyczajnych obowiązków sprzedawcy, musiała przygotować lokal na przybycie z dawna zapowiedzianych gości. Już dawno ustalono, że to ona będzie odpowiadać za odpowiednie przygotowanie miejsca spotkania, które wkrótce się odbędzie. Dlatego też wraz z zamknięciem drzwi za ostatnim klientem i wywieszeniem tabliczki „zamknięte”, młoda subiektka musiała wziąć się ostro do roboty. Sklep dosłownie tonął w brudzie. Chociaż, jak do tej pory nikt nie zwracał specjalnej uwagi na pajęczyny kurzu i brudu, to Benoit wiedziała, że dla własnego dobra lepiej posprzątać. Goście, którzy mieli przybyć byli przyzwyczajeni do znacznie wyższych standardów i lepiej nie narażać się na ich niezadowolenie. Już sam fakt, że młoda kobieta została dopuszczona do zgromadzenia był nie lada wyczynem. Spójrzmy prawdzie w oczy. Kto normalny zadaje się ze szlamą, która jednocześnie jest wilkołakiem? Dlatego też, miotła w dłoń i do roboty. Pracy było dużo, a czasu mało.


O ile dla Inès ulewny deszcz nie stanowił problemu, to Martin Sue nie miał już tyle szczęścia. Młody tłumacz stał zziębnięty i przemoknięty w jednej z licznych londyńskich bram, przeklinając parszywą pogodę. A co sprawiło, że mężczyzna musiał moknąć, skoro wszyscy rozsądni ludzie chowali się w domach? Jaka sprawa wygnała go na ulicę? Oczywiście, zemsta. W pogoni za szukaniem winnych, za śmierć brata, Martin dokładnie przeszukał jego mieszkanie oraz wszystkie papiery, jakie wpadły mu w dłonie. W taki właśnie sposób, młodszy Sue natknął się na informację o tajnym stowarzyszeniu, do którego należał Brian. O ile sama istota oraz miejsce zgrupowania były dobrze opisane, o tyle czas spotkań już nie. Dlatego też, dzielny i zdesperowany Martin codziennie przychodził w to samo miejsce, z nadzieją, że tym razem trafi na jedno ze spotkań ugrupowania. Czy takie działania były jednak rozsądne? Brian dość dobrze opisał, czym zajmują się członkowie zgromadzenia. Młodszy Sue doskonale zdawał sobie sprawę, że pasjonaci czarnej magii byli niezwykle groźnymi osobnikami. Ostatecznie, sama czarna magia była niebezpieczna. Może lepiej się wycofać? Może lepiej dać sobie z tym spokój? Zbytnia ciekawość może słono kosztować. Z drugiej strony to mogła być szansa. Szansa na zdemaskowanie i ukaranie morderców brata. Cóż, więc robić? Wycofać się czy zaryzykować? Oto jest pytanie.

Czas na odpis wynosi 72h od momentu wstawienia postu MG (czyli mnie). Po tym czasie przepada wam kolejka. Wyjątek stanowi wcześniejsze usprawiedliwienie swojej nieobecności. Jeżeli jednak zaistnieje jakaś nagła sytuacja, która nie pozwoli dać mi odpisu to zostaniecie o tym poinformowani. Tak, więc, miłej zabawy.
PS: Wszystkie wcześniejsze, niedokończone sesje zostają uznane jako zt. Możecie przyjąć, że sesja Inès-Olivier została zakończona i tego drugiego nie ma już w temacie.



avatar
Tłumacz

Dodatkowe informacje biograficzne
AKTUALNIE POSIADANA RÓŻDŻKA: włos wili, 13 1/3 cala, sztywna, cedr
OPANOWANE ZAKLĘCIA: APERACJUM, ENERVATE, EXPELLIARMUS, IMPERVIUS, PROTEGO, ZAKLĘCIE KAMELEONA, CONJUNCTIVITIS, EVERTE STATUM, IMMOBILUS, PETRIFICUS TOTALUS, ACCIO, ALOHOMORA, FINITE, GLACIUS, SILLENCIO || MUCUS AD NAUSEAM, FRIGIDUS FLAMMA, IMPERTURBABLE, IMPEDIMENTA, BOMBARDA MAXIMA, SUSPENSORIUS, SOLLICITUS, FUMOS DUO || SZATAŃSKA POŻOGA, SECTUMSEMPRA, OBLIVIATE, PROTEGO HORRIBILIS, FINITE INCANTATEM, ADVERSUM
OPIS POSTACI: Martin, tak jak typowy przedstawiciel rodziny Sue, jest dość wysokim mężczyzną (180cm) o jasnym kolorze skóry. Najmłodszy syn Elizabeth i Boba Sue jest wyraźnie wychudzony, przez co jego twarz już z daleka wygląda, jakby był nedożywiony. Ma wyraźne rysy i oczy, które są w intensywnie niebieskim kolorze. Włosy bardzo ciemne, sięgajace mu za ucho. Nie czesze się zazwyczaj i trzyma je w ogólnym nieładzie. Na jego twarzy często widnieje zarost, którego usunięcie przychodzi mu z trudnością, a bardziej niechęcią. Ogólnie buźkę ma bardzo ładną (tak jak wszyscy Sue), ale widnieje na niej wieczny... brak wyrazu. Albo niezadowolenie lub inne negatywne emocje.

Zobacz profil autora http://mortis.forumpolish.com/t734-ptaki-nie-do-konca-martina http://mortis.forumpolish.com/t849-skoroszycik-w-chryzantemy http://mortis.forumpolish.com/t733-skrytka-1235
PisanieTemat: Re: Borgin & Burkes  Sro 29 Cze 2016, 18:10

Cholerny deszcz w cholernym Londynie. Fantastycznie. Stał właśnie w bramie i palił kolejnego papierosa. Dzisiaj jeszcze nie przeszedł się pod Borgina & Burkesa. Miało tam się odbyć spotkanie jakiegoś tam stowarzyszenia czarnoksiężników, o którym notatki znalazł w biurku Briana w jeden z pierwszych dni pobytu w mieście. Nie było jednak żadnych dat. Martin liczył na to, że pewnego dnia przyjdzie jakaś informacja pocztą. W końcu mieli chyba jego adres, albo co. W ogóle wiedzieli, że Brian nie żyje?
Na wszelki wypadek chodził sobie co jakiś czas w pobliżu sklepu, żeby odkryć tajemniczą datę spotkania. Po co mu to było? Na początku chciał po prostu zobaczyć, z kim zadawał się jego brat. Dopiero kolejną rzeczą było zrozumienie, że może właśnie tam znajdzie jakieś ślady związane ze stroną uczestników marszu, jaką trudniej było odkryć. W końcu miłośników mugoli i ludzi z ministerstwa miał teoretycznie na wyciągnięcie ręki. Dużo trudniej było z czarnoksiężnikami, którzy żyli w ukryciu.
Nim wszedł na ulicę Śmiertelnego Nokturnu, złapał za różdżkę i przycisnął jej koniec do siebie mrucząc formułki zaklęć. Chciał się czuć bezpiecznie.
- Suspensorious. Adversum.
Wchodząc w jakiś zaułek użył jeszcze zaklęcia kameleona. Różdżkę zostawił w dłoni, a drugą ręką przejechał po magicznej kieszeni swoich pogniecionych spodni, gdzie trzymał jakieś papiery Briana związane z tym śmiesznym klubem. Ruszył w stronę sklepu przyglądając się przechodniom i nasłuchując, a kiedy już dotarł, zerknął w okna.

1- Suspensorious
2- Adversum
3- Zaklęcie kameleona



T H E M E   S O N G

I have one fucking schizophrenia
emotional disturbance please play it on air
I'll tell you that it is a fact you'll tell me it's a shame
Fuck you you'll be forgotten anyway


PisanieTemat: Re: Borgin & Burkes  Sro 29 Cze 2016, 18:10

The member 'Martin Sue' has done the following action : Rzut kością


'KOŚĆ K20' : 19, 9, 5



Zaw­sze trze­ba po­dej­mo­wać ry­zyko. Tyl­ko wte­dy uda nam się pojąć, jak wiel­kim cu­dem jest życie [...].
avatar
Właścicielka Borgin & Burkes, twórczyni skurczonych głów

Dodatkowe informacje biograficzne
AKTUALNIE POSIADANA RÓŻDŻKA: Rdzeń wyjątkowo rzadki, o mocy niezwykłej - wykonano go z włókna ze smoczego serca, pasującego idealnie do temperamentnej, skorej do konfliktów kobiety. Gorzej z drewnem, wiązowym, które zwykło łączyć się z czarodziejami o konkretnych, niezbyt popularnych poglądach na temat czystości krwi. Trzynastocalowa, mało giętka, zdobiona kimationem lesbijskim różdżka, wykonana zapewne dla przeciwnika mugolaków, z nieznanego powodu zalegająca na półce w schowku jednego z francuskich różdżkarzy. Była to jedyna różdżka, która zechciała z Inès współpracować.
OPANOWANE ZAKLĘCIA: ➛ 15 szkolnych ENERVATE, EXPELLIARMUS, IMPERVIUS, PROTEGO, DRĘTWOTA, AVIFORS, DURO, OPPUGNO, REPARIFARGE, VERA VERTO, ACCIO, COLLOPORTUS, ALOHOMORA, LUMOS, NOX | ➛ 13 łatwych SOLLICITUS, BRACKIUM EMENDO, IMPERTURBABLE, KAPROUN, JĘZLEP, AVIS, ACETABULUM LAVA, BOMBARDA MAXIMA, CANTIS, CULPRO SCALPRUM GLADIO, DESCENDO, EXTINGUETUR IGNIS, SICCUM | ➛ 8 trudnych NE APPORTATION, PROTEGO HORRIBILIS, REPELLO INIMIGOTUM, SECRETUM PRAESTES, UPIOROGACEK, SZATAŃSKA POŻOGA, DRACONIFORS, DISSENDIUM
OPIS POSTACI: Ciemne tęczówki wysokiej, wychudzonej kobiety z uwagą analizują otaczający ją świat. Inès mierzy 187 centymetrów wzrostu. Posiada kilka małych znamion - na łopatkach, brzuchu i lewym udzie. Włosy czarne, długie, wiecznie poplątane. Spojrzenie groźne. Stereotyp wiedźmy w wyobrażeniu mugoli.

Zobacz profil autora http://mortis.forumpolish.com/t751-sowka#4914 http://mortis.forumpolish.com/t753-dziennik-ines#4916 http://mortis.forumpolish.com/t752-skrytka-483#4915
PisanieTemat: Re: Borgin & Burkes  Pią 01 Lip 2016, 09:52

Benoit nieczęsto miała okazję do wystrojenia się lub posprzątania w sklepie, ale i z nich nie korzystała, przynajmniej w całości. Owszem, Borgin i Burkes wyglądał w tym momencie czyściej niż kiedykolwiek, a kobieta wycierała właśnie ladę ścierką, na znak, że osiągnęła jakiś limit pracy w zakresie eliminowania brudu. Witryny jej sklepu od przejęcia go po pierwszym mężu nie prezentowały się jednak zbyt zachęcająco i prawdę powiedziawszy... nie była pewna dlaczego cokolwiek miało się w tej kwestii zmienić. Nie lubiła kiedy nią dyrygowano, więc traktowała porządki jako coś, do czego doszła sama w przypływie nagłej chęci na zrobienie czegoś bardziej produktywnego niż zabawa w ciuciubabkę z mugolskimi dzieciakami podczas pełni. Bo jeżeli doszła do czegoś sama, to nie mogła mieć później pretensji, że popłynęła z prądem cudzych słów, a sytuacja wymagała od niej jakichkolwiek wyrzeczeń, prawda? Życie w fikcji wyboru było po prostu łatwiejsze. Zwłaszcza przy tak wybuchowym charakterze, jak tym należącym do szalonej wilkołaczki.
Do spotkania przygotowała, jak zawsze, tyły, a konkretniej mówiąc - zaplecze, na potrzeby sabatu przemeblowane. Zniknęły zakurzone sofy i kiwający się stoliczek do kawy, ustępując miejsca mocnemu, dębowemu stołowi z intarsjowanym blatem. Wyklejony na niej wzór prezentował się nad wyraz elegancko, utwierdzając tym samym w przekonaniu, że Benoit słono za niego zapłaciła. Liczba krzeseł adekwatna była dla ilości zapowiedzianych osób, więc mogła z radością pozostawić to przeznaczone dla Jewgienija w innym pomieszczeniu i dość sugestywnym listem skusić Ophelię do odwiedzenia jej wbrew woli... kim w ogóle ten dziad dla niej był? Jeżeli ta wdała się w romans z tym zapijaczonym, ruskim starcem, to poczułaby się wyjątkowo tym zniesmaczona, ale że jej przyjaciółka nie była ani głupia, ani naiwna - więc dlaczego? Naprawdę próbowała przez dłuższy moment dociec tego, co Bułhakow miał jej do zaoferowania, jakie korzyści mogła czerpać z tak toksycznej znajomości. A jeżeli nic? A jeżeli był to tylko przejaw sympatii, pewnego rodzaju uzależnienie? Miała wiele pytań, aktualnie pozostawionych przez los bez żadnej odpowiedzi, a że wypytywanie nie leżało już w jej naturze, wątpiła w to, aby stan ten ulec miał jakiejkolwiek zmianie.
Wyjrzała na ulicę, przypatrując się jej w poszukiwaniu zajść i osób nietypowych dla krajobrazu Nokturnu, bo i takie się czasami zdarzały. Wyczekiwała przy tym swoich gości, nerwowo poszukując palcami o wypucowaną powierzchnię.


I am the one hiding under your bed.
Teeth ground sharp and eyes glowing red.
I am the "Who" when you call, "Who's there?"
Take a chance and roll a dice.
Ride with the moon in the dead of night.
avatar
Nauczycielka Wróżbiarstwa

Dodatkowe informacje biograficzne
AKTUALNIE POSIADANA RÓŻDŻKA: Różdżka o niezwykle majestatycznej prezencji, idealnie prosta, mierząca 13 i ¼ cala. W oczy rzuca się jej niespotykany odcień — tarnina, który stanowi jej budulec, jest pokryta ciemną barwą, która w słońcu mieni się głębią rozmaitych odcieni szarości. Za rdzeń posiada pióro z ogona feniksa, niezwykle łatwo ulega chwilowym odkształceniom, co zawdzięcza dużej elastyczności — szybko jednak powraca do swojej wcześniejszej postaci prostej jak struna.
OPANOWANE ZAKLĘCIA: SZKOLNE: Enervate, Expelliarmus, Homenum Revelio, Protego, Arania Exumai, Drętwota, Verdimilious, Avifors, Accio, Alohomora, Aperacjum, Lumos, Nox, Wingardium Leviosa, Finite | ŁATWE: Slugus Eructo, Sollicitus, Imperturbable, Jęzlep, Procella, Constant Visio, Delens Vestigium, Illegibilus, Quietus, Suspensorius, Mucus ad Nauseam, Rennervate, Bombarda Maxima, Mobilicorpus | TRUDNE: Obliviate, Szatańska Pożoga, Protego Horribilis, Serpensortia, Vulnera Sanatur, Finite Incantatem, Dissendium, Sectumsempra | NIEWYBACZALNE: Avada Kedavra, Cruciatus, Imperius
OPIS POSTACI: Twarz usiana piegami w najrozmaitszych miejscach, wpisywała się w ramy niestandardowych przykładów urodliwości. Prosty nos, wysokie kości jarzmowe, nieco opadnięte policzki czyniły z Lestrange istotą o prezencji nie tyle pięknej, co surowej. Blade usta o kształcie, który ciężko zdefiniować jakimkolwiek określeniem pełni tudzież soczystości, zaciskały się nerwowo w wąską linię, potęgując wieczne niezadowolenie wymalowane na licu. Gęste, czarne brwi stanowiły swoistą oprawę dla oczu, ściągającą multum spojrzeń, niby odbierając możliwość swobodnego skupienia na całokształcie. W oczach odbijały się gwiazdy, żywy firmament, błyszczący światłem tysięcy gwiazd. Za każdym razem, gdy spoglądała w niebo, ono odpowiadało jej, odbijając się przejrzystą taflą w tęczówkach. Te zaś, w naturalnym świetle dnia codziennego, mieniły się mieszanką ciepłych barw. Chowały odmęty zieleni, pomieszane z piwną nutą, niekiedy graniczące z ciepłym pigmentem orzecha — gościły liczne plamki, swym ciemnym tonem przechodzące w heban. Rodzinnym znamieniem odciśniętym na osobie Ophelii okazała się być kaskada czarnych włosów, opadających na ramiona splątaną taflą kosmyków. Niesforność dzieła obecnego na głowie kobiety bynajmniej nie była spowodowana jakimkolwiek brakiem uwagi, ba, linią prawidłowości mogłoby się zarysować śmiałe stwierdzenie, iż prezentuje sobą kontrolowany chaos. Wzrost, który osiągnął miarę stu sześćdziesięciu dziewięciu centymetrów niewątpliwie potęgował odrobinę wątłą figurę. Sylwetka znalazła równowagę w odpowiedniej dawce subtelnego zaokrąglenia ewentualnych kantów, czyniąc Lestrange kobietą szczupłą, lecz nie chudą.

Zobacz profil autora http://mortis.forumpolish.com/t678-kruk-ophelii#3890 http://mortis.forumpolish.com/t682-dziennik#3902 http://mortis.forumpolish.com/t676-skrytka-nr-108
PisanieTemat: Re: Borgin & Burkes  Pią 01 Lip 2016, 13:17

Nie pojawiła się w tych okolicach od początku roku, czasu, który stworzył paranoiczną plątaninę niekończącej się ucieczki i późniejszego zagoszczenia w murach Hogwartu — żywot Lestrange przyjął wyjątkowo nudną postać, którą potraktowała z typową ludzką niechęcią wobec rutyny. Z ulgą przyjęła zakończenie roku szkolnego, które pozwoliło jej odetchnąć od nauczycielskiej posady, która wymuszała na niej lichą odpowiedzialność, tę typową ogładę, którą usilnie próbowała zatrzymać przy sobie. Niewątpliwie ostatnie miesiące nauczyły ją niezbędnej w istnieniu pokory, każdy by się jej nabawił pośród tak duszącej monotonii; Sugestywny list Inès momentalnie zwrócił ochłapy żywotności zrezygnowanej Ophelii, w której umyśle emocje przyjęły formę podobną do mieszaniny ulgi z paradoksalną radością. Nie widziała Benoit od dawna, a nieobecność Bułhakowa brzmiała jak kusząca okazja do złamania racjonalnego ograniczenia postawionego przez Rosjanina. Kiedy zrobiłaś się tak uległa, Lestrange?
Samotne mieszkanie w Londynie cechowało się jedną, zasadniczą wadą, której obecność skłoniła Ophelię do docenienia wcześniejszej doli u boku ojca — transport nie był tak naiwnie banalny, wszak wejście do kominka było dość skomplikowanym przedsięwzięciem, gdy takowego się nie posiadało. W swym beznadziejnym rozeznaniu psychologicznym doszła do wniosku, że mimo tego znacznie bardziej ceni swój biedny żywot od bytu w rezydencji, podczas którego uczucie odrazy do samej siebie było szczególnie silne rankami, gdy uświadamiała sobie, że z tym idiotycznie zagmatwanym "ja" musi przeżyć cały kolejny dzień. Nieustanne błądzenie — wątpliwy luksus niezrozumiałości.
Już z niewielkiego dystansu, który dzielił ją od sklepu Benoit, była w stanie dostrzec mężczyznę plączącego się w okolicy budynku, w którego postawie mogła wyraźnie dostrzec, że nie robi tego bezcelowo. Może był obłąkany, może w swym skoncentrowanym życiu widział lichy, jednak w realiach nieistniejący cel, jednak sama obecność wzbudziła w Lestrange typową dlań podejrzliwość. Przyjrzała mu się nienachalnie, wszak mógł być jedynie potencjalnym klientem, który w swym braku spostrzegawczości nie dostrzegł szyldu obwieszczającego, iż Borgin & Burkes jest zamknięty. Zatrzymała się pod drzwiami, obrzucając mężczyznę spojrzeniem pełnym wewnętrznego, niekrytego sceptycyzmu.
Sklep jest zamknięty, proszę pana — stwierdziła spokojnie, niemalże rzeczowo, marszcząc jedynie lekko brwi, w skupieniu zawieszając wzrok na nieznajomym. Była niemalże przekonana, że nigdy wcześniej nie miała przyjemności ujrzeć go na ulicach Nokturnu. Nie zastanawiając się nad fizjonomią nieznajomego, uwolniła zawiasy drzwi napierając nań lekko, aby po chwili zniknąć w sklepowym wnętrzu.
Rozejrzała się spokojnie po przestrzeni, dostrzegając względny porządek, który stanowił rzecz wprost niebywałą dla miejsca, w którym gościła. Spojrzała uważnie na Benoit, odnalazłszy ją wzrokiem. Podejrzliwość wpisana nieodzownie w naturę Lestrange nie opuściła jej ani na moment, zrównując się z nią krokiem.
Znasz tego mężczyznę, który kręci się pod twoim oknem? — spytała po chwili.
PisanieTemat: Re: Borgin & Burkes  Pon 04 Lip 2016, 00:25

 
Deszcz zacinał coraz mocniej. Chociaż już wcześniej dawał się we znaki, to teraz lało, jak z cebra. W dodatku zerwał się silny wiatr, wyrywający parasole z rąk nielicznych przechodniów, których pech lub obowiązek wygnał na ponure, londyńskie ulice. Ponadto, w oddali słychać było wciąż nikłe, ale z każdą chwilą narastające grzmoty. Najwyraźniej zbierało się na potężną burzę. Jednak żadna pogoda, nawet najbardziej parszywa nie była w stanie zniechęcić Martina Sue do działania!
Młody tłumacz rzucił wspaniałe zaklęcie suspensorium, które wyostrzyło zmysły naszego dzielnego maga do tego stopnia, że był wstanie usłyszeć wszystkie nawet najcichszy szmer w promieniu 50 metrów, a żadna mrówka nie mogła ukryć się przed jego magicznie wyśrubowanym wzrokiem. To samo tyczyło się węchu. Żaden zapach, przyjemny czy też nie, nie uszedł twojej uwadze. Był to jednak tylko połowiczny sukces. O ile suspensorium było prawdziwym majstersztykiem to cała reszta już niezbyt. Zaklęcie kameleona nie zadziałało w ogóle, a efekt adversum z pewnością nie był taki, jak należy. Pierwszą oznaką niepoprawnie rzuconego zaklęcia był fakt, że Martina otoczyła dziwna, tęczowa poświata, która w ogóle nie powinna się pojawić. Drugą i znacznie bardziej niepokojącą oznaką błędu był fakt, że Pan Sue zaczął odczuwać potężny dyskomfort w okolicach żołądka. Uczucie to narastało wraz z każdą, następną chwilą. Punktem kulminacyjnym okazał się moment, kiedy dzielny czarodziej doszedł do sklepowych witryn. Początkowy dyskomfort zamienił się w prawdziwą rewolucję! Nieudolnie rzucone zaklęcie doprowadziło do tego, że młody mściciel nie był wstanie w żaden sposób odpowiedzieć Opheli Lestrange, która przechodziła obok, albowiem, gdy otworzył usta, to zamiast słów poleciał istny wodospad wymiocin! Najwidoczniej ktoś musiał rzucić jakąś klątwę na śniadanie Martina, bo jak inaczej wytłumaczyć fakt, że właśnie je zwracał? To samo musiało stać się z jego obiadem, który chwilę później również „wydostał się” na zewnątrz, przyozdabiając chodnik oraz brudne witryny sklepu. Nie był to jednak koniec cierpień młodego Sue.
Chociaż adversum i zaklęcie kameleona nie były udane, to suspensorium działało wręcz perfekcyjnie. Było tak idealne, że zapach i dźwięk, tak charakterystyczny dla czynności, którą teraz robił, wracał do niego kilkukrotnie spotęgowany. O ile charakterystyczne „Błhee” nie było niczym strasznym, to już zapach tak. Odór wymiocin był do tego stopnia odpychający, że wzmógł w Martinie jeszcze większe obrzydzenie, czego skutkiem był wzmożony odruch wymiotny. W końcu, choremu czarodziejowi nie pozostało nic innego, jak natychmiast zaszyć się w jakiejś oddalonej bramie, aby poczekać, aż zaklęcie przestanie działać.

Oczekującej gości, Inès oszczędzono bliższego kontaktu z wymiotującym Martinem, jednakże młoda sprzedawczyni siłą rzeczy widziała, jak Sue „upiększa” szyby jej sklepu swoim drugim śniadaniem. Niestety chęć mordu na tłumaczu musiała poczekać, ponieważ w chwili, gdy Martin wziął nogi za pas, do środka weszła Ophelia Lestrange.
Oczywiście Inès mogła zostawić wszystko w cholerę i wraz z przyjaciółką, pognać za Martine, który pozostawiał po sobie wyraźny ślad tak dużych rozmiarów, że nawet największe moczymordy z londyńskich spelun nie mogły śnić o czymś takim. Pytanie tylko czy warto? Lada chwila miała przybyć reszta towarzystwa, a Ci nie byliby raczej zadowoleni z faktu, że właścicielka lokalu zlekceważyła ustalony termin na rzecz jakiegoś zarzygańca. A skoro o towarzystwie mowa…
Potencjalną pogawędkę pomiędzy dwoma przyjaciółkami przerwał donośny huk towarzyszący aportacji. Chwilę później drzwi otworzyły się na oścież, a do środka wszedł dość młody czarodziej.
- Ale parszywa pogoda. – Powiedział zdejmując z siebie mokrą od deszczu pelerynę, po czym rzucił ją na świeżo czyszczony blat. Anatol Parkinson podszedł zdecydowanym krokiem do Lestrange, złapał ją za dłoń, po czym złożył na niej pocałunek.
- Jak zawsze wspaniale wyglądasz droga Ophelio. Powiedz, jak Ty to robisz? – Spytał puszczając rękę Lestrange i oddalając się na kilka kroków. Chociaż wydawał się uprzejmy i dobrze wychowany, to Anatol był w rzeczywistości znanym bawidamkiem i alkoholikiem, który miał do zaoferowania tylko i wyłącznie znane nazwisko, pieniądze oraz arogancję i pogardę dla wszystkich istot, które posiadały gorsze nazwisko niż On sam. Nade wszystko nienawidził szlam i mieszańców.
- Jesteśmy tylko my? Gdzie resz… - nim dokończył zdanie, drzwi ponownie się otworzyły, wpuszczając do środka kolejnych przybyszów. Tych konkretnych, oprócz mokrych ubrań cechował fakt, że byli identyczni.
Bliźniacy Avery – Malcolm i Scypion, również zdjęli swoje przemoczone płaszcze i bez zastanowienia rzucili je kolejno na blat i jedną ze sklepowych gablot. Braci oprócz tego, że byli do siebie bardzo podobni charakteryzowało też to, że bardzo często mówili jednocześnie to samo, albo jeden dokańczał wypowiedź drugiego.
- Dzień..
- … dobry
- Ale psia…
- … pogoda, prawda?

Gdy bracia dostrzegli Ophelię, od razu do niej podbiegli.
- Dzień dobry Pani Lestrange! – Wykrzyknęli razem, całując kobietę po dłoniach, jak uprzednio zrobił to Anatol (w zasadzie to jeden chwycił za dłoń, a drugi ją całował). Chociaż Malcolm i Scypion byli znacznie młodsi od reszty zgromadzonych, to nie wolno było ich lekceważyć. Niemal do perfekcji opanowali magię ofensywną oraz byli znanymi wrogami mugoli. Ponadto charakteryzowali się sporym okrucieństwem i podobnie, jak większość nienawidzili mieszańców. Jedynym powodem, dla którego znosili obecność Inès był fakt, że ręczyła za nią Ophelia.
Nagle drzwi otworzyły się po raz kolejny, wpuszczając do środka kolejnych przybyszów. I tym razem byli to mężczyźni, jednak zdecydowanie nie można ich było uznać za bliźniaków. Jeden z nich był bardzo wysokim i umięśnionym brunetem, który charakteryzował się tym, że urodą ustępował tylko trollowi. O Angusie Flincie chodziły pogłoski jakoby w niedalekiej przeszłości człowiek zszedł się z trollem, konsekwencją tego spotkania był Angus. Chociaż nikt głośno tego nie mówi w jego obecności, to trzeba przyznać, że tego typu plotki najtrafniej opisują wygląd mężczyzny. Jednakże, małomówny czarodziej był niezwykle niebezpieczny. Oprócz tego, że zadawanie bólu innym osobą sprawiało mu frajdę, Angus biegle władał magią niewerbalną oraz z racji swoich gabarytów, był potwornie silny.
Jego towarzyszem był natomiast bardzo niski, ale dziarski staruszek. Hieronim Malfoy wyglądał, jak dziecko przy wysokim Angusie. Jednakże tylko skończony kretyn zlekceważyłby sędziwego maga.
- Ach! Ophelio, moje drogie dziecko, jak dobrze Cię widzieć. Dawno Cię nie było na spotkaniu. – Wykrzyczał radośnie i podbiegł do młodej Lestrange, aby podobnie, jak cała reszta ucałować ją w dłoń. – Świetnie wyglądasz moja droga, naprawdę. – Powiedział, po czym skierował swoje kroki w stronę Inès.
- Inès, moja droga, Ciebie również miło widzieć. Widzę, że interes się kręci? Wiedziałaś, że masz coś na witrynie sklepowej? O tam? Jakąś plamę? Zresztą, nie ważne. – Powiedział, po czym z miną wesołego dziadka, malującą się na twarzy wręczył sprzedawczyni swój mokry płaszcz. – Byłabyś tak miła i go odwiesiła? Byłbym też wdzięczny za filiżankę herbaty, albo coś mocniejszego, jeśli to nie problem. – Powiedział, uśmiechając się serdecznie, jak dziadek, który daje swoim wnuczkom cukierki. Nie przejmował się nawet tym, że reszta mężczyzn obserwowała całą scenę z wyraźną dezaprobatą i obrzydzeniem malującym się na twarzy. Każdy z nich gardził właścicielką sklepu, niespecjalnie się z tym kryjąc. Jedynym powodem, dla którego przychodzili do tego miejsca był fakt, że Lestrange ręczyła za Inès, no i Hieronim nie miał nic przeciwko. Nie znaczyło to jednak, że stary Malfoy czuł jakąkolwiek sympatię do Benoit. Nic z tych rzeczy. Każdy, kto miał okazję słyszeć o dziarskim staruszku, wiedział, że uśmiech i wesołość były zwykłą maską. Hieronim Malfoy był prawdopodobnie najokrutniejszym i najgroźniejszym czarodziejem ze wszystkich obecnych. Pomijając jego niepospolite umiejętności w posługiwaniu się magią oraz ponurą sławę, która ciągnęła się za nim od lat, słynął z tego, że był zagorzałym wrogiem mugoli, szlam i mieszańców. Podobno stanął kilka razy przed sądem za ataki na mugoli, jednak nic mu nie udowodniono.
- Czy to wszyscy? Gdzie ten nicpoń Bułhakow? Nie przyjdzie? Możemy zaczynać?


Martin – Stoisz sobie teraz w jakiejś bramie (20-30 metrów od sklepu) i rzygasz, jak kot. Twoje rzyganie będzie trwało jedną kolejkę (mój następny post ją zakończy). Suspensorium trwa 4 tury.

Kolejka pisania:
1. Ophelia/Martin
2. Inès

Bardzo przepraszam za to, że post jest dopiero teraz, jednak ostatnie dni były dość ciężkie i dopiero wczoraj o 2 dorwałem się do komputera. Postaram się więcej nie nawalić.
avatar
Tłumacz

Dodatkowe informacje biograficzne
AKTUALNIE POSIADANA RÓŻDŻKA: włos wili, 13 1/3 cala, sztywna, cedr
OPANOWANE ZAKLĘCIA: APERACJUM, ENERVATE, EXPELLIARMUS, IMPERVIUS, PROTEGO, ZAKLĘCIE KAMELEONA, CONJUNCTIVITIS, EVERTE STATUM, IMMOBILUS, PETRIFICUS TOTALUS, ACCIO, ALOHOMORA, FINITE, GLACIUS, SILLENCIO || MUCUS AD NAUSEAM, FRIGIDUS FLAMMA, IMPERTURBABLE, IMPEDIMENTA, BOMBARDA MAXIMA, SUSPENSORIUS, SOLLICITUS, FUMOS DUO || SZATAŃSKA POŻOGA, SECTUMSEMPRA, OBLIVIATE, PROTEGO HORRIBILIS, FINITE INCANTATEM, ADVERSUM
OPIS POSTACI: Martin, tak jak typowy przedstawiciel rodziny Sue, jest dość wysokim mężczyzną (180cm) o jasnym kolorze skóry. Najmłodszy syn Elizabeth i Boba Sue jest wyraźnie wychudzony, przez co jego twarz już z daleka wygląda, jakby był nedożywiony. Ma wyraźne rysy i oczy, które są w intensywnie niebieskim kolorze. Włosy bardzo ciemne, sięgajace mu za ucho. Nie czesze się zazwyczaj i trzyma je w ogólnym nieładzie. Na jego twarzy często widnieje zarost, którego usunięcie przychodzi mu z trudnością, a bardziej niechęcią. Ogólnie buźkę ma bardzo ładną (tak jak wszyscy Sue), ale widnieje na niej wieczny... brak wyrazu. Albo niezadowolenie lub inne negatywne emocje.

Zobacz profil autora http://mortis.forumpolish.com/t734-ptaki-nie-do-konca-martina http://mortis.forumpolish.com/t849-skoroszycik-w-chryzantemy http://mortis.forumpolish.com/t733-skrytka-1235
PisanieTemat: Re: Borgin & Burkes  Pon 04 Lip 2016, 00:48

Chciał odpowiedzieć, że wie, ale nagła reakcja układu pokarmowego mu to uniemożliwiła. Rzucając w myślach dość nihilistycznąmimo wszystko rapowankę przekleństw. Dało się go w tym momencie określić może nawet jako mieszankę Schopenhauera i Eminema, ale nie do końca.
W każdym razie.
Spieprzył pod bramę wymiotując to, co zjadł w ciągu tygodnia. Dłonią mógł sobie wbijać różdżkę w tętnicę udową licząc na to, że zaklęcie kameleona w końcu zadziała. Wypadałoby też zlikwidować wymiociny. Może ktoś w to wdepnie.

Trzy rzuty na kameleona. Jak uda się za pierwszym lub drugim razem, to kolejny rzut jest na wymiociny.



T H E M E   S O N G

I have one fucking schizophrenia
emotional disturbance please play it on air
I'll tell you that it is a fact you'll tell me it's a shame
Fuck you you'll be forgotten anyway


Sponsored content


PisanieTemat: Re: Borgin & Burkes  

Borgin & Burkes

Zobacz poprzedni temat Zobacz następny temat Powrót do góry
Strona 1 z 4Idź do strony : 1, 2, 3, 4  Next

Similar topics

-
» Borgin i Burkes
» Borgin & Burkes
» Milicenta Borgin

Permissions in this forum:Nie możesz odpowiadać w tematach
Mortis :: Rozgrywka fabularna :: Londyn :: Ulica Śmiertelnego Nokturnu-
Skocz do: