Non mor­tem ti­memus, sed co­gita­tionem Mor­tis


Share|

Ulica główna

Idź do strony : Previous  1, 2, 3, 4, 5, 6, 7  Next
avatar
Nauczyciel Astronomii

Dodatkowe informacje biograficzne
AKTUALNIE POSIADANA RÓŻDŻKA: 14 cali, sztywna, włos z głowy wili, cis
OPANOWANE ZAKLĘCIA: Szkolne: ORBIS, IMMOBILUS, EPISKEY, EXPELLIARMUS, PROTEGO, ZAKLĘCIE KAMELEONA, MIMBLE WIMBLE, GEMINO, REPARIFARGE, ACCIO, ALOHOMORA, BOMBARDA, FINITE, LOCOMOTOR, LUMOS, NOX, REPARO || Łatwe: SOLLICITUS, CALVORIO, JĘZLEP, LIBRO MENDACIUM, MULTICORFOS, OCULUS LEPUS, ORCHIDEUS, CAPILLI LONGI, FRAGORE, FUNEMTIE, LEVIORA, SICCUM, SUSPENSORIUS || Trudne: OBLIVIATE, CREPITUS, UPIOROGACEK, SERPENSORTIA, TARDIS, TEXTIMONIUM DIXERIS, FINITE INCANTATEM, DRACONIFORS, PROTEGO HORRIBILIS, LANUAE MAGICAE
OPIS POSTACI: Brian ma 190 wzrostu, waga to 80kg. Nie jest za szeroki, bardziej chudy niż normalny. Twarz o wyraźnych rysach. Duże brązowe oczy wbijające się we wszystko, co jest tego godne, lub go po prostu zaciekawi. Nos idealny, bo w końcu to Brajanek. Włosy ciemne, z jaśniejszymi pasmami... ale nie, to nie siwizna. To efekty nieudanych zaklęć. Fryzura, a raczej artystyczny nieład, starannie czesany każdego dnia. I w razie potrzeby przed kolacją. Odziewa się w eleganckie szaty pełne zdobień. Jego krok jest zawsze pełen gracji i elegancji. Właściwie jakby miał dłuższe włosy to można by go pomylić od tyłu z kobietą.

Zobacz profil autora http://mortis.forumpolish.com/t635-ptaszysko-brajanka#3280 http://mortis.forumpolish.com/t636-skorzany-notes-briana#3282 http://mortis.forumpolish.com/t634-skrytka-nr-1234#3279
PisanieTemat: Re: Ulica główna  Sob 16 Kwi 2016, 18:24

Przeszedł sobie jakoś przez tłum wypełniony osobami w różnym wieku i różnej zamożności. Nie mógł się opanować. Wsunął komuś w kieszeń papierek, który sam znalazł w swoim płaszczu. Niezbyt wolnym, lecz też nie za bardzo szybkim krokiem przemierzał świat. W takim zgromadzeniu nie trudno było o wpadnięcie na kogoś, nie powinien nikt zauważyć tego zajścia. Kiedy przebił się na drugą stronę, poczuł pierwsze krople deszczu. Mrucząc jakieś przekleństwa pod nosem, zanurkował ręką do torby w poszukiwaniu parasola. W tym czasie ten cholerny Longbottom rozpoczął przemowę. Mugole i ich prawa, blablabla, też są fajni, hurr durr, jakaś tam babka umarła przez te ich zabawy w ochronę Mugoli, hurr durr - możliwe, że nawet ten komentarz opuścił jego usta wraz z resztą wiązanki.
- No w końcu - mruknął wyciągając elegancką parasolkę, którą od razu otworzył. Nie cierpiał deszczu.
Znaczy nie zawsze.
Niektóre upodobania Briana były bardzo zmienne, pogoda do nich należała. Czasami wręcz kochał deszcz, lecz nie dzisiaj. Tak po prostu. Może dlatego, że nie miał zamiaru cały przemoczony przestąpić progu Hogwartu. Może dlatego, że dopiero co się wykurował.
Zasłonił dłoń udając kaszlenie, aby przytłumić śmiech, który mu się prawie wymknął słysząc, co na tym cudownym marszu się stało. Jakiś człowiek zrobił to, co zrobiłby Brian, gdyby tylko nie otrzymał zobowiązującej posady. Swój chłop, pomyślał próbując dostrzec śmiałka w tłumie.
Ależ Brian. Dlaczego tak stoisz?
- Proszę nie przerywać przemowy panu Longbottomowi! - krzyknął pan Sue z lekkim bulwersem w głosie. Dystyngowane oburzenie wykwitło na jego twarzy. Normalnie powtórka z wieczorka poetyckiego, tylko tym razem stanął po innej stronie.



Just gonna stand there and watch me burn
But that's alright because I like the way it hurts
avatar
Rocznik VI

Dodatkowe informacje biograficzne
AKTUALNIE POSIADANA RÓŻDŻKA: Matowa i skromna, nie wyróżnia się na tle innych. Brak zdobień. Rdzeń z rogu jednorożca, drewno jabłoni, sztywna, 12 cali długości. Nic specjalnego.
OPANOWANE ZAKLĘCIA: BĄBLOGŁOWY, EXPELLIARMUS, RIDDICULUS, PROTEGO, CONJUNCTIVITIS, DIFFINDO, ACCIO, WINGARDIUM LEVIOSA, VERDIMILIOUS, SICCUM, EBUBLIO, LEVICORPUS, OCULUS LEPUS, UTEVO LUX, SOMNO
OPIS POSTACI: Średni wzrost, lekko podkrążone oczy od nadmiernego przesiadywania z książką po nocach. Właścicielka szczupłej, wątłej twarzy, którą okalają długie włosy o kolorze miodu akacjowego. Młoda Panienka Fitzgerald posiada kobiecą budowę ciała i długie włosy, ale na tym kończą się atrybuty kobiecości, którymi może się pochwalić. Skromny i konserwatywny ubiór, kłócący się poniekąd z jej pochodzeniem, przełamuje niekiedy mocniejszym makijażem i frywolnymi kapeluszami, nie mającymi jednak nic wspólnego z modą mugolską. Często próbuje zakryć całkowicie swoje ciało poprzez noszenie wyłącznie czarnych, workowatych szat. Preferuje stonowane kolory, a te pstrokate i przyciągające uwagę omija szerokim łukiem. Bardzo rzadko nosi dodatki i biżuterię, za wyjątkiem skromnego,złotego łańcuszka, z którym się nigdy nie rozstaje. Zazwyczaj wyprostowana lecz w jej kroku na próżno szukać gracji.  Wiecznie zachmurzony wyraz twarzy, nieobecne spojrzenie.  Czy to tylko zadumanie i wyłączenie się z realnego świata, a może to autentyczna, mroczna energia kryjąca się w jej pokrętnym umyśle i dziwnych fascynacjach? Tego nikt nie jest pewien,nawet ona sama.

Zobacz profil autora http://mortis.forumpolish.com/t364-szatany-anastasii#520 http://mortis.forumpolish.com/t418-skrytka-numer-111
PisanieTemat: Re: Ulica główna  Pon 18 Kwi 2016, 03:38

Anastasia paranoicznie i uporczywie walczyła z przemożną chęcią zawrócenia i udania się do cieplutkiego łóżka dormitorium czerwonych, mężnych lwów. Cóż z niej za Gryfon, Gryfon, który boi się nawet własnego, wątłego cienia?
-ANTIGONE, WYSTRASZYŁAŚ MNIE NA ŚMIERĆ! - zawołała na głos, gwałtownie łapiąc się za serce i niemalże staczając się pod wyrastające ponad czubkiem jej kapelusika drzewo. To nie nauczyciel ani bagieta w akcji, tylko ciemnowłosa Hennessy!
-Mogłabym powiedzieć to samo o tobie, co ty tu robisz? - potężnym świstem wypuszczonym ze ściśniętych dotąd w prościutką linię ust, dała upust uldze, która niewątpliwie wtargnęła do dziewczęcego wnętrza - wiesz, jako, że należę do ROMu, moim psim obowiązkiem jest pojawienie się na tym marszu - wytłumaczyła się niemalże przewracając lekko napuchniętymi i złaknionymi snu oczętami, tak jakby zmuszono ją do złamania zasad i wybrania się na dzisiejszą demonstrację. Fakt, iż już przy zapisach to stowarzyszenia każdy zaznaczał jak ważne będzie pojawienie się i okazania wsparcia dla słusznej sprawy. Miało to jednakże miejsce zanim zamordowano samą przywódczynię ruchu i zanim wszyscy zaczęli świrować na punkcie bezpieczeństwa i życia każdego zaangażowanego w działalność ROMu.
Ponieważ dyrektorka swą decyzją wykluczyła możliwość wzięcia udziału w marszu przez uczniów, obie dziewczęta opuściły dormitorium jeszcze za mroku, więc koniec końców do marszu pozostało dobre kilka godzin. Podczas samej drogi do Hogsmeade nie trajkotała głośno, ani nie męczyła Antigone pierdółkami, ploteczkami oraz wywodami na temat jej własnych poglądów. Była na to zbyt zmęczona i zdenerwowana, tym razem pociągnięcie konwersacji pozostawiła tej lepiej obdarzonej włosiem Hennessy, niech się dziewczę wytłumaczy ze swych prawdziwych pobudek i motywacji,o!
Wkraczając do Hogsmeade, nie spodziewały się zastać podejrzanie opustoszałych ulic, zaznaczonych nutą ponurą i apokaliptyczną, złowrogie chmury kłębiły się ponad głowami uczennic i zamiast odlepić się od nieba, przybrały na masie i intensywności barwy. Nacisk w żołądku nie ustępował. Miała złe przeczucia, choć ich genezy nie potrafiła sprecyzować. Fitzgerald oczywiście słyszała o Johnie Smithcie, ale nie była pewna czy to jego wspominki w gazecie i ewentualne lokalne ploteczki zasiały czyhający głęboko podszyty niepokój. A może to wyłącznie sprawka zatroskanych rodziców blondynki oraz prawilnego kuzyna Alistaira? Jeśli tak, to częściowo nieźle wykonali swoją robotę - nastraszyli ją i wprawili w roztrój żołądka, ale wyjść, na sam marsz wyszła.
Starały się nie rzucać w oczy i możliwie znaleźć jakikolwiek otwarty przybytek, który zaopatrzyłby je w strawę, którą Anuszka i tak pewnie by nie przełknęła. Zabiwszy czas w ten czy inny sposób (to siedemnastoletnie Gryfonki, co jak co, ale to zadanie wykonały perfekcyjnie) wróciły na Ulicę Główną, gdzie nareszcie zaczął się gromadzić spory tłum. Fitzgerald z chęcią dołączyłaby do innych członków stowarzyszenia, ale myśl rozsądku zmusiła dziewczę do ponownego rozpatrzenia wcześniej podjętej decyzji, póki co dzieliła wyłącznie towarzystwo kochanej Antygony, wspólniczki w zbrodni ucieczki. Skryte pod rozpostartym grzybem anuszkowego parasola, obserwowały sytuację w milczeniu... oraz natężającej się fascynacji i podnieceniu w wypadku szóstkolasistki, ujrzała bowiem Państwo Longbottomów, doskonale znanych jej działaczy, z którymi planowała zresztą zamienić dzisiaj kilka słów. Podczas przemowy czuła targające nią dreszcze wzruszenia, napływające i kumulujące się w kącikach szklane protoplastki łez, nawołujące zmarznięte dłonie do zaciśnięcia się krzepko na rękojeści parasola. Pan Longbottom miał świętą rację i o ile Ana nie miała szansy poznać Aldony bliżej, to postawa i czyny kobiety stanowiły swoisty wzorzec moralności i światłego postępowania dla Fitzgerald. Rozbestwiony, obrzydliwy chichot przerwał nagle wypowiedź Josepha, a tłum rozstąpił się ujawniając postać mężczyzny szydzącego i dosłownie okazującego pogardę wobec minionych wydarzeń. Brak szacunku dla brutalnie zamordowanej Prewettowej. Gryfonka zapewne w swym naturalnym środowisku wskoczyłaby w tłum i nieposkromioną pięścią poczęstowałaby szkaradnego padalca, różdżkę wciskając w nos albo tyłek. Oprócz uwidocznienia swego temperamentnego wzburzenia grymasem twarzy, nie wiedziała jak inaczej mogłaby zareagować. Nieco zlękniona, nie potrafiła odezwać się i tym samym skierować na siebie uwagę całego tłumu. Ale cóż to za demonstracja, jeśli nie można na niej wyrazić swych myśli i emocji, które to czekały na prawdziwy, rezolutny upust od tak dawna?


In battle it is the cowards who run the most risk; bravery is a rampart of defense.
avatar
Stażysta Brygady Uderzeniowej Ministerstwa Magii

Dodatkowe informacje biograficzne
AKTUALNIE POSIADANA RÓŻDŻKA: Róg jednorożca; Osika; 11,5
OPANOWANE ZAKLĘCIA: ♥Szkolne♥ PROTEGO, CONJUNCTIVITIS, ENERVATE, EXPELLIARMUS, FINITE, PETRIFICUS TOTALUS, DRĘTWOTA, EVERTE STATUM, IMMOBILUS, MIMBLE WIMBLE, AVIFORS, FURNUCULUS, ACCIO, ALOHOMORA, LUMOS MAXIMA ♥Łatwe♥ COLLOSHOO, ENTROPOMORPHIS, ANAPNEO, REPARIFORS, ANTIVENENUM, BOMBARDA MAXIMA, CHŁOSZCZYŚĆ, OCULUS LEPUS, SUSPENSORIUS ♥Trudne♥ STIMULUS MELEDICTIONEM, ACID MISSILE, FINITE INCANTATEM, ADVERSUM, VULNERA SANATUR, SENSOREM
OPIS POSTACI: Templer mierzy niecałe sto siedemdziesiąt trzy centymetry i jest to coś, na co nigdy w życiu nie narzekała. Podobało jej się, że nie należy do osób tych za nadto wysokich, czy niskich. Oscylowała w odpowiedniej dla siebie wadze, chociaż jak na kobietę przystało zawsze uważa, że jest za szeroka w biodrach. Na jej twarzy trudno dostrzec piegi, albo innego rodzaju przebarwienia. Tylko wtedy kiedy jest zbyt zdenerwowana lub po prostu speszona, na jej bladych policzkach pojawiają się rumieńce, które dość trudno przegonić. Największą uwagę w jej wizerunku zabierają oczy. Duże, jasnoniebieskie, często wywołują zdezorientowanie u jej rozmówców, co nie za bardzo odpowiada samej Sophii. Często, podczas spisywania ważnych notatek musi zakładać na nos okulary, żeby litery i cyfry znajdujące się na pergaminie za bardzo się nie rozmazywały. Lewej ręki używa niemalże do wszystkiego: pisania, przewracania kartek, wykonywania codziennych czynności. Z niewiadomych przyczyn różdżka zawsze znajduje się w jej prawej ręce. Tak nauczyła się rzucać czary w szkole i tak jej pozostało. Życie Sophii nigdy nie było usłane pachnącymi i miękkimi płatkami kwiatów. Znacznie częściej natrafiała na kolce róż, które tylko czekały, aż wbiją się mocno w stopy kobiety i to między innymi ukształtowało jej charakter. Ma wole walki i nie da sobą pomiatać, chociaż podczas pierwszej rozmowy może wydawać się bierna i uległa. Z reguły jest optymistycznie nastawiona do życia, ale do wszystkiego podchodzi z dystansem.

Zobacz profil autora http://mortis.forumpolish.com/t544-stworki-sophii http://mortis.forumpolish.com/t551-dziennik-sophii-templer http://mortis.forumpolish.com/t545-skrytka-nr-983
PisanieTemat: Re: Ulica główna  Pon 18 Kwi 2016, 19:42

Gdy na swoim nosie poczuła pierwsze krople spadającego z nieba deszczu, skrzywiła się lekko, bardziej wciskając dłonie w kieszenie płaszcza i mocniej zaciskając palce na różdżce. Jak tak dalej pójdzie, pewnego dnia przez przypadek złamie swoją różdżkę i będzie musiała kupować nową, chociaż bardzo przyzwyczaiła się do białego patyka z czarnymi zdobieniami. Wiedziała, że strach nie może wziąć nad niej przewagi. Wzięła kilka głębokich wdechów, rozglądając się w około, czasami zatrzymując swoje spojrzenie niebieskich oczu na ludziach, na których przypadkowo wpadała.
Czar, który rzuciła na siebie, najwidoczniej zadziałał, ponieważ w momencie, kiedy wzięła głęboki wdech, poczuła, coś... coś czego poczuć nie chciała. Odkaszlnęła cicho, próbując pozbyć się narastającej w jej gardle guli. Szybko odnalazła swojego przełożonego, z którym miała odbyć dzisiejsze przesłuchanie (a raczej się jemu przysłuchiwać i brać w nim bierny udział).
- Oczywiście.
Przytaknęła jedynie głową, cicho wzdychając. Lawrence jednak okazał się szybszy (w końcu miał swoje lata i o wiele więcej doświadczenia niż czarownica) i szybko wyłapał z tłumu reporterkę Proroka Codziennego. Bez słów kroczyła za przełożonym, wpatrując się w jego plecy.
Po jej plecach przebiegł nieprzyjemny dreszcz, kiedy przemowę Longbottoma przerwał szyderczy śmiech jakiegoś mężczyzny. Odruchowo wbiła wzrok w miejsce, skąd, ów śmiech pochodził. Trzeba było przyznać, że marsz nie rozpoczął się miło i przyjemnie.



avatar
Ścigający Złotych Chimer, Rocznik VII

Dodatkowe informacje biograficzne
AKTUALNIE POSIADANA RÓŻDŻKA: Mierząca pełne trzynaście cali, niezbyt giętka, ale jednocześnie ciężko przypisać jej stuprocentową sztywność. Wykonana z cisu, posiadająca za rdzeń włókno ze smoczego serca, solidnie wykonana, cechująca się nadzwyczajną matowością powierzchni oraz surowym wyglądem. Zdaje się niezbyt pasować do płci pięknej, jednak doskonale leży w dłoni Antigone.
OPANOWANE ZAKLĘCIA: Expelliarmus, Fumos, Protego, Conjunctivitis, Drętwota, Everte Statum, Orbis, Alohomora, Vad Infer, Lacarnum Inflamari, Levicorpus, Procella, Verdillious, Obliviate, Enervate, Avifors, Protego Horribilis, Serpensortia
OPIS POSTACI: Dziewczę nieco kanciaste, niewątpliwie pozbawione nadprogramowych kilogramów, jednak we właściwych miejscach zaokrąglone, ponadto wysportowane i stosunkowo silne, co rysuje się niemałym kontrastem w stosunku do filigranowej figury. Osiągnęła wzrost mierzący dokładnie sto siedemdziesiąt cztery centymetry, stając się istotą powszechnie uważaną za całkiem wysoką w konfrontacji z płcią; Porusza się z subtelną, nienachalną gracją, która stanowi swoistą oprawę dla naturalnej pewności siebie. Jedyną cechą nieodzownie wpisującą ją w rodzinę Hennessy są oczy. Iskrzą się barwą ciemnej czekolady, wpadają w swej głębi w niezbadane odmęty czerni. Kształt upodobniony do osławionych migdałów podkreśla wachlarz czarnych, gęstych rzęs, naturalnie podwijających się u końców, otwierających nieco sceptyczne spojrzenie, akcentując złośliwe iskry mające za swoje tło toń ciemnego brązu. Ciemne, mocne brwi dopełniają ekscentrycznej oprawy, wieńcząc idealną kompozycję. Wydatne kości policzkowe całym swoim majestatem podkreślają naturalną nutę ostrości obecną w rysach dziewczyny. Lekko spiczasty podbródek, szczupłe policzki, wyrazisty łuk brwiowy składają się na wyjątkowo szlachetną oprawę, którą sobą prezentuje. Stosunkowo wąskie usta, drobny nos, okraszony gdzieniegdzie pojedynczymi piegami, stanowią jedne z ostatnich elementów goszczących na buzi Hennessy. Tą z kolei okalają kruczoczarne pasma, barwą przypominające heban, płynące kaskadą, układając się w lekkie fale, aby zakończyć swoją drogę ledwie nad linią wąskich ramion. Pojedyńcze kosmyki stanowią grzywkę nieodłącznie goszczącą na czole Antigone, układającą się w niedbałym, aczkolwiek odnajdującym pewną harmonię, porządku.

Zobacz profil autora http://mortis.forumpolish.com/t546-zwierze-antigone#2459 http://mortis.forumpolish.com/t566-dziennik-antigone#2587 http://mortis.forumpolish.com/t541-skrytka-nr-583
PisanieTemat: Re: Ulica główna  Wto 19 Kwi 2016, 16:37

Nie wiem, czy chce mi się udawać, że nie miałam takiego zamiaru — odparła lekko, aby po chwili przyłożyć palec wskazujący do ust, dając do zrozumienia, że Fitzgerald nie powinna krzyczeć w tej sytuacji. Niezależnie od obiektu wyłaniającego się zza jej pleców, którym w tym przypadku była Hennessy. — Ściany mają uszy. Drzewa też. Mam nadzieję, że twojego krzyku nie słyszeli w Zakazanym Lesie, bo nie planuję wracać targana za uszy do Hogwartu jeszcze przed dotarciem na marsz! — Uniosła leniwie kąciki ust, przeczesując palcami włosy pozostające w codziennym, zgrabnym nieładzie. — Ja? Ja nie mam żadnego interesu. Mam nadzieję, że nie pomyślałaś, że angażuję się w sprawy mugolskie i te całe afery dotyczące czystości krwi — urwała, oczekując oznaki potwierdzenia, jakiegokolwiek drobnego skinięcia głową. — Stwierdziłam, że może się coś ciekawego dziać, a skoro i tak zrobiłabym wszystko, aby ominąć lekcje... — zamilkła, pozostawiając swoją wypowiedź niedokończoną oczywistością, której dalsza część była jasna jak ektoplazma na ścianie.
Droga do Hogsmeade zajęła trochę czasu, a mrok, który jeszcze niedawno spowijał niebo i cały padół ziemski, rozrzedził się, ustępując tronu białym obłokom, zapowiadającym nieuchronną ulewę. Gdy pierwsze lodowate igiełki spadające z nieba zderzyły się z obliczem ziemi, Antigone z ogromną ulgą stwierdziła, iż chociaż jedna z nich posiada głowę na karku i wzięła przedmiot tak praktyczny, jak parasol. Niebawem głuche dudnienie deszczu było dosłyszalne jedynie na rozpostartej nad dziewczętami ochronie przed złowieszczą siłą natury; Rozgadanie, tak typowe dla siedemnastoletnich osobistości, przygasło nieco w tym dniu. Może zostało zduszone ciężką dłonią stresu, potencjalnej groźby nakrycia poza murami zamku, nuty adrenaliny krążącej w żyłach. A może był to skutek mrocznej aury wiszącej w powietrzu, niewątpliwie spowodowanej paskudną, psią pogodą, która ukazała swoje oblicze akurat w dniu marszu; Hennessy co jakiś czas badawczo spoglądała na Anastasię, dla której to wydarzenie urastało do miary czegoś znacznie istotniejszego od przeciętnej atrakcji, stanowiącej alternatywę dla chowania się po kątach Hogwartu. Urywkowe spojrzenia stanowiły jednak jedynie drobną odskocznię od uporczywego ogniskowania wzroku w drodze, która odnalazła swoje ujście na ulicach Hogsmeade.
Sama Antigone nie miała szczególnego rozeznania w sprawie niejakiego Johna Smitha, ojciec nie przyłożył należytej wagi do nastraszenia młodej Hennessy postacią tak osławioną w czarodziejskim świecie. Znała jego występki jedynie z nagłówków gazet, na które czasami wylewała swoje znużenie — jej jedyna wiedza w tym zakresie miała swoje źródło na łamach Proroka; Na Ulicy Głównej zgromadziła się pokaźna liczba osób, pokazująca zainteresowanie wydarzeniem, jednak wciąż uświadamiająca, iż ta potężna ciżba stanowi jedynie ułamek czarodziejów, którzy postanowili stronić od marszu Longbottomów. Odetchnęła wilgotnym powietrzem, gdy przemowa rozpoczęła się. Niepozorność sytuacji, pełne powagi milczenie oddające należną cześć Aldonie Prewett zostało jednak ucięte szyderczym śmiechem, który rozległ się gdzieś z tłumu. Mimowolnie spojrzenia zebranych zostały skierowane na mężczyznę, będącego bezpośrednią przyczyną zamieszania. Hennessy zacisnęła usta w wąską linię, powoli wypuszczając powietrze. Objęła dłonią nadgarstek Anastasii, w głębi duszy licząc, że ta nie zrobi niczego głupiego.


i will lift glad, afar-off eyes
though it contain no place for me
PisanieTemat: Re: Ulica główna  Wto 19 Kwi 2016, 19:25

- Dobrze mu powiedziałeś, Charles! - dało się słyszeć gdzieś z boku. Osobę, która łysego mężczyznę poparła spomiędzy tłumu ludzi dostrzec mogły jedynie dwie, znajdujące się na jego obrzeżach uczennice Hogwartu, oraz jeden, dzielny detektyw Jewgienij. Był to jegomość od kolegi dużo wyższy i o wiele bardziej umięśniony. Nie zakrywał twarzy, a z pewnością wiele osób radziłoby mu coś tej kwestii zmienić, bo wyglądał wyjątkowo nieatrakcyjnie. Ciężko było nazwać go typowym zbirem z wyglądu, bo mimo wszystko był całkiem dobrze ubrany i nie posiadał żadnych, widocznych blizn, ale krzywy nos, rzadkie brwi i nieproporcjonalnie małe, kłócące się z masywną twarzą oczy zdecydowanie nie dodawały mu zbyt wiele uroku osobistego. Nie drgnął nawet. Jak stał, tak stał. Ten drugi zaś, który całą tą nieprzyjemną sytuację rozpoczął, wyjątkowo oburzony tym, że Brian śmiał się wypowiedzieć, splunął astronomowi pod nogi. - A co niby, do kurwy, możesz mi zrobić żebym się zamknął, ha? Na zbyt wiele już im pozwoliliśmy! - złapał Ruth za rękę i potrząsnął nią, na co błyskawicznie, choć bezskutecznie zareagowała jej szwagierka, próbując ich rozdzielić.
- Zabieraj pan te łapska! To marsz poświęcony pamięci kobiety, która zginęła w imię ideałów, jeżeli pan tego nie rozumie to po co pan tutaj w ogóle przyszedł?
Ślepy Lawrence zatrzymał się na chwilę, bo nie mógł zabrać McDonald na przesłuchanie teraz - wtrąciłby się w ich sprzeczkę. Sophia zaś dzięki wyostrzonym zmysłom dostrzegła coś... dziwnego. W pustym polu, pomiędzy Longbottomami, a ścianą budynku mieszkalnego stała dwójka czarodziejów... a może wcale ich tam nie było? Wrażenie było tak silne, tak realne... ale czy na pewno ukryte pod zaklęciem niewidzialności lub peleryną postacie znajdowały się na wyciągnięcie ręki? Jeżeli tak, to co właściwie tam robiły?




Ostatnio zmieniony przez Mistrz Gry dnia Czw 11 Sie 2016, 16:36, w całości zmieniany 1 raz
avatar
Nauczyciel Astronomii

Dodatkowe informacje biograficzne
AKTUALNIE POSIADANA RÓŻDŻKA: 14 cali, sztywna, włos z głowy wili, cis
OPANOWANE ZAKLĘCIA: Szkolne: ORBIS, IMMOBILUS, EPISKEY, EXPELLIARMUS, PROTEGO, ZAKLĘCIE KAMELEONA, MIMBLE WIMBLE, GEMINO, REPARIFARGE, ACCIO, ALOHOMORA, BOMBARDA, FINITE, LOCOMOTOR, LUMOS, NOX, REPARO || Łatwe: SOLLICITUS, CALVORIO, JĘZLEP, LIBRO MENDACIUM, MULTICORFOS, OCULUS LEPUS, ORCHIDEUS, CAPILLI LONGI, FRAGORE, FUNEMTIE, LEVIORA, SICCUM, SUSPENSORIUS || Trudne: OBLIVIATE, CREPITUS, UPIOROGACEK, SERPENSORTIA, TARDIS, TEXTIMONIUM DIXERIS, FINITE INCANTATEM, DRACONIFORS, PROTEGO HORRIBILIS, LANUAE MAGICAE
OPIS POSTACI: Brian ma 190 wzrostu, waga to 80kg. Nie jest za szeroki, bardziej chudy niż normalny. Twarz o wyraźnych rysach. Duże brązowe oczy wbijające się we wszystko, co jest tego godne, lub go po prostu zaciekawi. Nos idealny, bo w końcu to Brajanek. Włosy ciemne, z jaśniejszymi pasmami... ale nie, to nie siwizna. To efekty nieudanych zaklęć. Fryzura, a raczej artystyczny nieład, starannie czesany każdego dnia. I w razie potrzeby przed kolacją. Odziewa się w eleganckie szaty pełne zdobień. Jego krok jest zawsze pełen gracji i elegancji. Właściwie jakby miał dłuższe włosy to można by go pomylić od tyłu z kobietą.

Zobacz profil autora http://mortis.forumpolish.com/t635-ptaszysko-brajanka#3280 http://mortis.forumpolish.com/t636-skorzany-notes-briana#3282 http://mortis.forumpolish.com/t634-skrytka-nr-1234#3279
PisanieTemat: Re: Ulica główna  Wto 19 Kwi 2016, 20:06

Brian aż się wzdrygnął, kiedy mężczyzna złapał jakąś kobietę za rękę.
Pomijając już fakt, że po co to zrobił.
- Drodzy panowie, ale dżentelmenom nie przystoi takie zachowanie. To ani wyrachowane nie jest, ani zabawne - zaczął ostrożnie, a na jego twarzy pojawił się lekki uśmieszek.
Spieprzajcie, dziady, psujecie mi dobrą zabawę.
Kątem oka szukał pana kij-w-pupce Bułhakowa. Wyglądał na takiego, co powinien zareagować. Skoro niewinnego Brajanka miał ściągać ze sceny, to na takich oprychów tym bardziej powinien sam zareagować.
Sue próbował rozładować atmosferkę gadką szmatką i heheszkami. Tak z humorkiem, żeby było elegancko. Nie cierpiał tego, nienawidził owijania w bawełnę. Właściwie sam to robił cały czas, ale tylko, gdy czerpał z tego przyjemność, gdy się bawił. Teraz sytuacja była nieco poważna, szczerze przeszkadzali mu intruzi. No halo, to on tu przyszedł się ponabijać z przyjaciół Mugoli. A przerywanie mu zabawy nie kończyło się dobrze, dla nikogo.
Sue strząsnął krople deszczu z parasola na chodnik, po czym schował go do potraktowanej zaklęciem większego dna torby. Czuł, że przyda mu się tu druga ręka. Włosy pocierpią, no trudno.
- Oh, ale do pań to delikatnie trzeba. Panowie, poczekajcie na koniec tego przemiłego zgromadzenia, zaprosicie wtedy panie na ciastko, herbatkę... Po co robić tyle hałasu - wyszczerzył się przymilnie.



Just gonna stand there and watch me burn
But that's alright because I like the way it hurts
avatar
Rocznik VI

Dodatkowe informacje biograficzne
AKTUALNIE POSIADANA RÓŻDŻKA: Matowa i skromna, nie wyróżnia się na tle innych. Brak zdobień. Rdzeń z rogu jednorożca, drewno jabłoni, sztywna, 12 cali długości. Nic specjalnego.
OPANOWANE ZAKLĘCIA: BĄBLOGŁOWY, EXPELLIARMUS, RIDDICULUS, PROTEGO, CONJUNCTIVITIS, DIFFINDO, ACCIO, WINGARDIUM LEVIOSA, VERDIMILIOUS, SICCUM, EBUBLIO, LEVICORPUS, OCULUS LEPUS, UTEVO LUX, SOMNO
OPIS POSTACI: Średni wzrost, lekko podkrążone oczy od nadmiernego przesiadywania z książką po nocach. Właścicielka szczupłej, wątłej twarzy, którą okalają długie włosy o kolorze miodu akacjowego. Młoda Panienka Fitzgerald posiada kobiecą budowę ciała i długie włosy, ale na tym kończą się atrybuty kobiecości, którymi może się pochwalić. Skromny i konserwatywny ubiór, kłócący się poniekąd z jej pochodzeniem, przełamuje niekiedy mocniejszym makijażem i frywolnymi kapeluszami, nie mającymi jednak nic wspólnego z modą mugolską. Często próbuje zakryć całkowicie swoje ciało poprzez noszenie wyłącznie czarnych, workowatych szat. Preferuje stonowane kolory, a te pstrokate i przyciągające uwagę omija szerokim łukiem. Bardzo rzadko nosi dodatki i biżuterię, za wyjątkiem skromnego,złotego łańcuszka, z którym się nigdy nie rozstaje. Zazwyczaj wyprostowana lecz w jej kroku na próżno szukać gracji.  Wiecznie zachmurzony wyraz twarzy, nieobecne spojrzenie.  Czy to tylko zadumanie i wyłączenie się z realnego świata, a może to autentyczna, mroczna energia kryjąca się w jej pokrętnym umyśle i dziwnych fascynacjach? Tego nikt nie jest pewien,nawet ona sama.

Zobacz profil autora http://mortis.forumpolish.com/t364-szatany-anastasii#520 http://mortis.forumpolish.com/t418-skrytka-numer-111
PisanieTemat: Re: Ulica główna  Sro 20 Kwi 2016, 02:26

Delikatny, obejmujący dotyk aksamitnej skóry drugiego dziewczęcia przebudził Anastasię z chwilowego marazmu niedowierzania i odrealnienia. Doprawdy żałowała, że była jedynie uczennicą, dzieckiem i nieistotnym ziarnkiem piasku. Łysy nikczemnik, który zaraz chwilę postanowił wylać swój lad i dolać oliwy do ognia, jeszcze bardziej rozzłościł podminowaną już Fitzgerald, która oczyma wyobraźni widziała siebie w roli kata bezdusznika, pastwiącego się nad tymi dwoma, beznadziejnymi przypadkami. Nie mogła się zdecydować czy wolała zgasić ich swymi ciętymi jak ostrze noża ripostami oraz argumentami, czy tego typu agresję najlepiej wyładowałaby za pomocą różdżki i pięści.
Sytuacja jednak stawała się coraz bardziej napięta, co dosyć niechlubnie, zostało skwitowane przez młodszą Gryfonkę, mimowolnym drżeniem łydek. Nie dostrzegła twarzy kobiety, którą szarpnięto, a tożsamość innego mężczyzny, który stanął w obronie wspomnianej, również pozostawała zagadką. Fitzgerald obejrzała się za siebie, wzrokiem mierząc opustoszałą przestrzeń zgromadzoną dookoła zwartego tłumu. Wśród ludzi dostrzegła kilka znajomych twarzy, niektórym być może przypisałaby nawet imiona. Mimo tego, nie ujawniała się, luzując minimalnie rączkę parasolki i potrząsając ją na boki, tak aby nagromadzony deszcz ustąpił swym ciężarem z czarnego grzyba, pod którym schronione były dziewczęta. Niepewnie zerknęła na Antigone, dotychczas równie milczącą i spokojną. Ujrzenie jej na drodze do Hogsmeade pozbawiło blondynkę jakichkolwiek wybujałych oczekiwań, Hennessy bez wątpienia przybyła na marsz po adrenalinę i wrażenia godne spisania na kartach powieści i zwierzenia wnukom - nie musiała jej nawet tego obwieszczać, każdy gdyby tylko mógł, przybyłby na dzisiejsze wydarzenie wyłącznie w tym samym celu.


In battle it is the cowards who run the most risk; bravery is a rampart of defense.
avatar
Redaktor Proroka, Astrolog

Dodatkowe informacje biograficzne
AKTUALNIE POSIADANA RÓŻDŻKA: Włos jednorożca, cedr, 12 cali, elastyczna. | ZDOBIENIA: Wyżłobione na całej długości runy berkano.
OPANOWANE ZAKLĘCIA: -
OPIS POSTACI: Nigdy nie uważałam się za osobę piękną, choć odrobina wilej krwi zawsze sprawiała, że zwracałam na siebie uwagę. Obecnie, mimo tego iż na twarzy zaczęły pojawiać mi się zmarszczki - nadal wyglądam młodo. Mam długi nos, który nie jednemu przyniósłby na myśl nosy czarownic z mugolskich opowieści. Ciemne oczy, tak często ukryte pod ściętą na prosto, rudą grzywką i długie włosy, tak często przeze mnie spinane w kok - zwłaszcza, gdy idę do pracy. Nie jestem niska, choć do wysokich bym się nie zaliczyła. Metr siedemdziesiąt to raczej średnia wysokość kobiet w moim wieku i środowisku, z którego pochodzę. Kiedyś miałam śliczne, zaokrąglone tam, gdzie potrzeba ciało. Teraz skóra marszczy mi się na dłoniach, zwisa gdzieniegdzie zupełnie nie tak, jak powinna. Jestem szczupła, niektórzy powiedzieliby wręcz wychudzona. Ubieram się zazwyczaj w rzeczy praktyczne, ale jednocześnie eleganckie. Mimo wszystko, pochodzę z dobrego domu i mam potrzebę noszenia drogich, dobrze skrojonych i przede wszystkim uszytych z dobrych materiałów ubrań.

Zobacz profil autora http://mortis.forumpolish.com/t564-towarzysze-ruth#2577 http://mortis.forumpolish.com/t563-skrytka-nr-999
PisanieTemat: Re: Ulica główna  Sro 20 Kwi 2016, 10:15

Brat o dziwo, nie powiedział już nic. Ludzie zaczęli krzyczeć w tłumie, a jej zrobiło się słabo. Czy powinna była tu przychodzić? Och, z pewnością nie. Ale tak wiele rzeczy ją tu ciągnęło! Tak wiele rzeczy miała tu zrobić! Spojrzała w stronę kolejnego człowieka, który zaczął krzyczeć gdzieś z tłumi i zmarszczyła tylko brwi. Nie znosiła tych wszystkich pewnych siebie idiotów, którym się poszczęściło urodzić o statusie krwi czystej. Z pewnością inaczej by mówili, gdyby ich pochodzenie było zbrukane mugolską krwią.
Aż podskoczyła, gdy opryszek złapał ją za rękę i spróbowała się wyrwać. Kontakt fizyczny nie był tym, czego chciała w przypadku osobistości takiej jak pan zaciskający palce na jej nadgarstku.
- Proszę mnie puścić. - Powiedziała niezbyt głośno, ale stanowczo. Nie da się macać jakiemuś palantowi! - Słyszał pan? Nie życzę sobie, żeby mnie pan dotykał! - Spanikowała. Kiedy bratowa dołączyła się do dyskusji i szarpaniny wcale się nie uspokoiła. Jeżeli zaczną się teraz przepychać to dopiero będzie syf.
- Mówi pan, że na za wiele im pozwoliliśmy. A czy pan nie pozwala s o b i e na za dużo? Oni przynajmniej nie przychodzą na pokojowe marsze i nie szarpią kobiet za ręce. Nie plują ludziom pod nogi! Tak nie przystoi, gdzie pana honor i duma? Jaki pan przykład daje dzieciom? Proszę mnie puścić i rozmawiać, a nie pluć jadem na prawo i lewo! - Nie wytrzymała. Była wściekła. Przez tyle lat patrzyła, jak na jej męża patrzą jak na gorszego. Jak wyzywano ją tylko za to, że ożeniła się z mugolakiem. Nie chciała, by innych też to spotykało. A mężczyzna stojący zdecydowanie za blisko niej był utożsamieniem tych wszystkich negatywnych emocji i idei, którymi gardziła całą sobą.


avatar
Nauczyciel OPCM, Głowa Rodziny Bułhakow

Dodatkowe informacje biograficzne
AKTUALNIE POSIADANA RÓŻDŻKA: Olcha, włókno ze smoczego serca, 10¼ cala, mało giętka. Barwiona na czarno, nieco przetarta, z wyrzeźbionymi na rękojeści liśćmi drzewa, z którego została wykonana.
OPANOWANE ZAKLĘCIA: Szkolne: Bombarda, Enervate, Finite, Flippendo, Incendio, Lumos, Lumos Maxima, Mobilicorpus, Nox, Periculum, Protego, Reducto, Sad Infer, Vad Infer, Wingardium Leviosa | Łatwe: Anesthesia, Bracium Emendo, Chłoszczyść, Delens Vestigium, Erecto, Extiguetor Ignis, Funemite, Impervius, Leviora, Rennervate, Siccum, Sollicus, Suspenorius, Vipera Evanesca, Zaklęcie Czterech Stron Świata (Wskaż mi) | Trudne: Acis Missile, Fiendfyre, Invivenerum, Non confringetur, Obliviate, Protego Horribilis, Purpura Flamma, Sectumsempra, Stimulus Meledictionem, Szatańska Pożoga, Tardis | Niewybaczalne: Avada Kedavra, Cruciatus | Specjalne: Solvite
OPIS POSTACI: Jewgienij jest wysokim, mierzącym prawie 190cm mężczyzną. Nie należy do tych najlepiej zbudowanych, wręcz przeciwnie - jest tym typem, na którym wszystkie ubrania wiszą i ludzie nie raz dziwią się, jak można być tak chudym. Nie znaczy to jednak, że jest chucherkiem, lata treningów zaowocowały całkiem solidną warstwą mięśniową i choć z kulturystą nie miałby szans, jest przygotowany do powalenia kogoś swojej postury. Na ciele ma wiele blizn, jedne są starsze i pochodzą z dzieciństwa, kiedy to zbierał lanie za występki nie godne dziedzica. Te nowsze są natomiast pamiątkami po eskapadach, mordobiciach i różnego rodzaju balangach, w których już nie tak młody Bułhakow zdawał się brać udział. Ciemne, ścięte na krótko włosy i kilku dniowy zarost to cechy charakterystyczne. Podobnie jak ciemne, odrobinę puste oczy, w których widać przede wszystkim pokłady nienawiści i agresji. Jewgienij zdecydowanie nie należy do najprzystojniejszych mężczyzn jacy chodzili po ziemi, jest zwyczajnie przeciętny. Stara ubierać się elegancko, w koszule, marynarki i spodnie z kantem. Zazwyczaj mu się to udaje, oczywiście o ile nie jest aktualnie na dniu piętnastym ciągłego picia na umór. W takich przypadkach przestaje zwracać uwagę na szczegóły pokroju prasowania, czy nawet prania rzeczy. Często można spotkać go z okularami na nosie, które od pewnego czasu są mu po prostu potrzebne. Kiedyś nosił je, gdy chciał wyglądać na inteligentnego, teraz nie ma wyboru, jeżeli chce się czemuś dobrze przyjrzeć. Jak na ponad czterdziestoletniego mężczyznę przystało, ma pierwsze zmarszczki pojawiające się wokół oczu i skórę, która nosi ślady starzenia się. Nie są mu obce także wszechobecne piegi, którymi tak naprawdę nigdy się nie przejmował.

Zobacz profil autora http://mortis.forumpolish.com/t212-zwierzeta-jewgienija http://mortis.forumpolish.com/t327-zapiski-jewgienija#411 http://mortis.forumpolish.com/t211-skrytka-nr-960
PisanieTemat: Re: Ulica główna  Sro 20 Kwi 2016, 16:40

No i się zaczęło. Kiedy szedł na ten cały marsz nie spodziewał się niczego innego, chociaż prawdę mówiąc liczył na to, że chociaż pozwolą Longbottomowi skończyć tę jego mowę rozpoczynającą i dopiero zaczną się pluć. Najwidoczniej jednak panom tradycjonalistom pękła konkretna żyłka i postanowili przejść do ataku, na razie słownego. Choć chwilę później jeden z typków złapał kobietę za rękę i zaczęła się szarpanina.
Giena jęknął w duchu. Praca czy zdrowy rozsądek? Lubił się naparzać na zaklęcia, ale tylko jeżeli wiedział, za co tak naprawdę walczy. Nie był zwolennikiem nadstawiania karku za coś, co go w ogóle nie dotyczyło. Zacisnął mocniej dłoń na schowanej w kieszeni różdżce i podszedł trochę bliżej drugiego z odzywających się mężczyzn. Przyjrzał mu się uważnie chcąc rozpoznać, czy nie był jednym z poszukiwanych. Jeżeli tak - miałby przynajmniej oficjalny powód do tego, by rzucić w niego drętwotą. No dobrze, trochę przesadził. Ale zawsze mógłby się jakoś wytłumaczyć.
Czy miał zamiar ingerować w szamotaninę dziennikarki z łysiejącym opryszkiem? Nie.
Czy miał zamiar interweniować w rozmowę, jaka wytworzyła się między nim, a facetem, którego kojarzył z wieczorka poetyckiego? Nie.
Czy miał zamiar zrobić cokolwiek? Tak.
Miał zamiar przeżyć i skopać komuś dupę w trakcie zamieszek, które lada moment wybuchną. Tego akurat był pewien. Strzelił dwa razy szyją, rozluźnił ramiona i bacznie obserwował wszystko, co działo się wokół.


I have a conscience. It’s just... more selective.
***

avatar
Ścigający Złotych Chimer, Rocznik VII

Dodatkowe informacje biograficzne
AKTUALNIE POSIADANA RÓŻDŻKA: Mierząca pełne trzynaście cali, niezbyt giętka, ale jednocześnie ciężko przypisać jej stuprocentową sztywność. Wykonana z cisu, posiadająca za rdzeń włókno ze smoczego serca, solidnie wykonana, cechująca się nadzwyczajną matowością powierzchni oraz surowym wyglądem. Zdaje się niezbyt pasować do płci pięknej, jednak doskonale leży w dłoni Antigone.
OPANOWANE ZAKLĘCIA: Expelliarmus, Fumos, Protego, Conjunctivitis, Drętwota, Everte Statum, Orbis, Alohomora, Vad Infer, Lacarnum Inflamari, Levicorpus, Procella, Verdillious, Obliviate, Enervate, Avifors, Protego Horribilis, Serpensortia
OPIS POSTACI: Dziewczę nieco kanciaste, niewątpliwie pozbawione nadprogramowych kilogramów, jednak we właściwych miejscach zaokrąglone, ponadto wysportowane i stosunkowo silne, co rysuje się niemałym kontrastem w stosunku do filigranowej figury. Osiągnęła wzrost mierzący dokładnie sto siedemdziesiąt cztery centymetry, stając się istotą powszechnie uważaną za całkiem wysoką w konfrontacji z płcią; Porusza się z subtelną, nienachalną gracją, która stanowi swoistą oprawę dla naturalnej pewności siebie. Jedyną cechą nieodzownie wpisującą ją w rodzinę Hennessy są oczy. Iskrzą się barwą ciemnej czekolady, wpadają w swej głębi w niezbadane odmęty czerni. Kształt upodobniony do osławionych migdałów podkreśla wachlarz czarnych, gęstych rzęs, naturalnie podwijających się u końców, otwierających nieco sceptyczne spojrzenie, akcentując złośliwe iskry mające za swoje tło toń ciemnego brązu. Ciemne, mocne brwi dopełniają ekscentrycznej oprawy, wieńcząc idealną kompozycję. Wydatne kości policzkowe całym swoim majestatem podkreślają naturalną nutę ostrości obecną w rysach dziewczyny. Lekko spiczasty podbródek, szczupłe policzki, wyrazisty łuk brwiowy składają się na wyjątkowo szlachetną oprawę, którą sobą prezentuje. Stosunkowo wąskie usta, drobny nos, okraszony gdzieniegdzie pojedynczymi piegami, stanowią jedne z ostatnich elementów goszczących na buzi Hennessy. Tą z kolei okalają kruczoczarne pasma, barwą przypominające heban, płynące kaskadą, układając się w lekkie fale, aby zakończyć swoją drogę ledwie nad linią wąskich ramion. Pojedyńcze kosmyki stanowią grzywkę nieodłącznie goszczącą na czole Antigone, układającą się w niedbałym, aczkolwiek odnajdującym pewną harmonię, porządku.

Zobacz profil autora http://mortis.forumpolish.com/t546-zwierze-antigone#2459 http://mortis.forumpolish.com/t566-dziennik-antigone#2587 http://mortis.forumpolish.com/t541-skrytka-nr-583
PisanieTemat: Re: Ulica główna  Sro 20 Kwi 2016, 16:51

Pokojowy marsz, powoli przybierający maskę niemiego manifestu, zaczynał zmieniać się w farsę jeszcze przed końcem przemowy otwierającej. Tłum zaczynał wrzeć, a atmosfera, pomimo chłodnego deszczu spadającego z nieba na szare ulice Hogsmeade, rosła w temperaturę, granicząc z wściekłym gorącem; Hennessy wciąż pozostawała skryta pod bezpieczną płachtą parasola Anastasii — niepozorny przedmiot dawał pewne poczucie ukrycia przed rzeszą. Wsłuchiwała się w coraz bardziej rozentuzjazmowane krzyki, swarliwość i cały syf, które rozprzestrzeniały się niczym nieubłagana zaraza. Dziewczę nie było pewne, który z aspektów stanął na podium w kwestii okrutnego irytowania — same słowa padające z ust nieszczególnie pięknych, zapewne czystokrwistych jegomościów, czy też jej rozczarowanie zaistniałą sytuacją, która miała się rozwinąć w bardziej finezyjny sposób, nie schodząc do poziomiu szarpanin. Wszystkie słowa wypowiadane w eter były dla niej dosłyszalne zza pewnej wyimaginowanej zasłony, która sprawiała, iż dźwięki zdawały się brzmieć w oddali. Do czasu.
Radosne przyklaśnięcie sprawcy zamieszania rozległo się tuż przy jej uchu. Zapewne Charles, którego imię poznała wraz ze słowami dryblasa, nie udźwignąłby brzemienia swojej gównianej opinii bez solidnych oklasków innych ćwierćmózgich ofiar lobotomii. Momentalnie dłoń Hennessy uwolniła z uścisku nadgarstek Fitzgerald. Wziąwszy głęboki wdech, odwróciła się energicznie na obcasie w kierunku mężczyzny.
Niby czystokrwiści, a kultura godna kundla — zaczęła, nabierając gwałtownego rozpędu. — Proszę pana, moja obecność tutaj nie jest niczym więcej, jak zwykłą chęcią zapchania czasu, stąd wolałabym, aby pańskie gówniane opinie nie pruły mi więcej szarych komórek. Może pański ojciec byłby z pana dumny, ale ja wolałabym wbić sobie coś tępego w ucho, niż ponownie usłyszyć ten obrzydliwie entuzjastyczny głos popierający pana... — urwała, szukając właściwego imienia — Charlesa.


i will lift glad, afar-off eyes
though it contain no place for me
avatar
Stażysta Brygady Uderzeniowej Ministerstwa Magii

Dodatkowe informacje biograficzne
AKTUALNIE POSIADANA RÓŻDŻKA: Róg jednorożca; Osika; 11,5
OPANOWANE ZAKLĘCIA: ♥Szkolne♥ PROTEGO, CONJUNCTIVITIS, ENERVATE, EXPELLIARMUS, FINITE, PETRIFICUS TOTALUS, DRĘTWOTA, EVERTE STATUM, IMMOBILUS, MIMBLE WIMBLE, AVIFORS, FURNUCULUS, ACCIO, ALOHOMORA, LUMOS MAXIMA ♥Łatwe♥ COLLOSHOO, ENTROPOMORPHIS, ANAPNEO, REPARIFORS, ANTIVENENUM, BOMBARDA MAXIMA, CHŁOSZCZYŚĆ, OCULUS LEPUS, SUSPENSORIUS ♥Trudne♥ STIMULUS MELEDICTIONEM, ACID MISSILE, FINITE INCANTATEM, ADVERSUM, VULNERA SANATUR, SENSOREM
OPIS POSTACI: Templer mierzy niecałe sto siedemdziesiąt trzy centymetry i jest to coś, na co nigdy w życiu nie narzekała. Podobało jej się, że nie należy do osób tych za nadto wysokich, czy niskich. Oscylowała w odpowiedniej dla siebie wadze, chociaż jak na kobietę przystało zawsze uważa, że jest za szeroka w biodrach. Na jej twarzy trudno dostrzec piegi, albo innego rodzaju przebarwienia. Tylko wtedy kiedy jest zbyt zdenerwowana lub po prostu speszona, na jej bladych policzkach pojawiają się rumieńce, które dość trudno przegonić. Największą uwagę w jej wizerunku zabierają oczy. Duże, jasnoniebieskie, często wywołują zdezorientowanie u jej rozmówców, co nie za bardzo odpowiada samej Sophii. Często, podczas spisywania ważnych notatek musi zakładać na nos okulary, żeby litery i cyfry znajdujące się na pergaminie za bardzo się nie rozmazywały. Lewej ręki używa niemalże do wszystkiego: pisania, przewracania kartek, wykonywania codziennych czynności. Z niewiadomych przyczyn różdżka zawsze znajduje się w jej prawej ręce. Tak nauczyła się rzucać czary w szkole i tak jej pozostało. Życie Sophii nigdy nie było usłane pachnącymi i miękkimi płatkami kwiatów. Znacznie częściej natrafiała na kolce róż, które tylko czekały, aż wbiją się mocno w stopy kobiety i to między innymi ukształtowało jej charakter. Ma wole walki i nie da sobą pomiatać, chociaż podczas pierwszej rozmowy może wydawać się bierna i uległa. Z reguły jest optymistycznie nastawiona do życia, ale do wszystkiego podchodzi z dystansem.

Zobacz profil autora http://mortis.forumpolish.com/t544-stworki-sophii http://mortis.forumpolish.com/t551-dziennik-sophii-templer http://mortis.forumpolish.com/t545-skrytka-nr-983
PisanieTemat: Re: Ulica główna  Sro 20 Kwi 2016, 20:24

Jednym uchem wsłuchiwała się w strzępy rozmów, które docierały do wyostrzonego zmysłu słuchu Sophii. Kłótnia rozpętała się na dobre i, aż dziwne, że nikt z Ministerstwa Magii nie interweniował. Przecież taka sprzeczka była tylko zachęceniem do dalszych potyczek słownych, a później do bijatyki.
Nic dziwnego, że niecałą minutę później doszło do pierwszego kontaktu fizycznego. Ruth McDonald, którą stażystka poznała w sklepie Madame Malkin, zaczęła być szarpana przez jakiegoś mężczyznę , więc Sophia bez zastanowienia, wyciągnęła swoją różdżkę z kieszeni, zacisnęła na niej palce i zmrużyła lekko oczy. Zrobiła to nieumyślnie i wcale nie wzięła pod uwagę faktu, że może sprowokować tym ruchem inne osoby. Była w każdej chwili gotowa pomóc reporterce. Mimo tego, że Lawrence stojący przed nią… Nie zrobił nic.
- Ktoś stoi za Longbottomami. – szepnęła w stronę przełożonego, stając na palcach, aby dojrzeć nieco więcej. Należała do osób o przeciętnym wzrośnie, a wokół niej znajdowało się sporo mężczyzn, którzy zdecydowanie nad nią górowali. Była pewna, że ktoś tam stał. Może nie dałaby sobie za to uciąć ręki, ale do tej pory się nie myliła. Z drugiej strony… Dlaczego nikt więcej nie zauważył zamaskowanych postaci?
- Sensorem. – mruknęła cicho pod nosem, ostrożnie robiąc wymach różdżką. Nie miała zamiaru zwracać na siebie niepotrzebnie uwagę. Z racji tego, że pracowała w BUM’ie nie mogła bezczynnie stać i czekać na rozwój wydarzeń.





Ostatnio zmieniony przez Sophia Templer dnia Sro 20 Kwi 2016, 20:26, w całości zmieniany 1 raz
PisanieTemat: Re: Ulica główna  Sro 20 Kwi 2016, 20:24

The member 'Sophia Templer' has done the following action : Rzut kością


'KOŚĆ K20' : 15



Zaw­sze trze­ba po­dej­mo­wać ry­zyko. Tyl­ko wte­dy uda nam się pojąć, jak wiel­kim cu­dem jest życie [...].
avatar
Zastępca Kierownika Kwatery Głównej Aurorów

Dodatkowe informacje biograficzne
AKTUALNIE POSIADANA RÓŻDŻKA: 12,5 cala, czarny bez, szpon hipogryfa, raczej sztywna
OPANOWANE ZAKLĘCIA: Szkolne: Accio, Lumos, Locomotor, Nox, Enervate, Expelliarmus, Protego, Fumos, Drętwota, Petrificus Totalus, Everte Statum, Aqua Eructo, Wingardium Leviosa, Duro, Riddiculus Łatwe: Impedimetna, Procella, Sardinus Eructo, Mansio, Frigidus Flamma, Suspensorius, Zaklęcie czterech stron świata, Ocius, Reparifors, Vermillious, Ericius Mutationem, Avis, Entropomorphis Trudne: Sectumsempra, Purpura Flamma, Obliviate, Adversum, Protego Horribilis, Baubillous, Incarcerous, Finite Incantatem
OPIS POSTACI: Alistair to całkowite zaprzeczenie stereotypowego wizerunku tajnego agenta. Gdy spotkasz na ulicy Prewetta, nie zobaczysz niczym niewyróżniającego się, średniego wzrostu osobnika, którego nie zaszczycisz niczym więcej, jak krótkim spojrzeniem. Auror to osoba, która jest niezwykle charakterystyczna. Ktoś, kto mierzy metr i dziewięćdziesiąt pięć centymetrów oraz posiada muskulaturę, której mógłby pozazdrościć nie jeden kulturysta, siłą rzeczy rzuca się w oczy. Jakby tego było mało, całe ciało Prewetta zdobi masa przeróżnych blizn, z których najbardziej charakterystyczną jest ta, ciągnąca się od prawego kącika wargi, aż do prawego ucha (taki przedłużony, jednostronny forced smile Jokera). Reszta cech aparycji nie jest tak spektakularna. Twarde i wyraźne rysy twarzy, wieczny, kilkudniowy zarost, krótko przycięte, czarne włosy oraz chłodne szare oczy. Nic nadzwyczajnego. Nie mniej, patrząc na Alistaira ma się wrażenie, że stoi przed tobą okrutny morderca o niezbyt rozwiniętym intelekcie, a nieszanowany auror i łowca czarnoksiężników. No cóż, pozory mylą.

Zobacz profil autora http://mortis.forumpolish.com/t662-ptasi-email-alistaira#7309 http://mortis.forumpolish.com/t608-skrytka-672#2933
PisanieTemat: Re: Ulica główna  Sro 20 Kwi 2016, 22:48

No i zaczęło się…
Alistair z niesmakiem, malującym się na twarzy, dobrze skrywanej przez cień kaptura, obserwował zaistniałe zdarzenie. Prewett skłamałby, gdyby powiedział, że taki obrót zdarzeń w jakikolwiek sposób go zaskoczył. Kiedy ktoś publicznie wygłaszał tak radykalne słowa, jak Longbottom, to musiał znaleźć się ktoś, kto na nie odpowie w podobny sposób. Nie mniej, szarpanie jednej z uczestniczek było karygodne. Prymitywne i bez polotu. W innych okolicznościach potraktowałby napastnika jakimś zaklęciem, w myśl zasady, że kobiet się nie bije. Niestety Alistair był na misji i musiał pozostać, w miarę możliwości, incognito.
W chwili, gdy czarodziej miał zmienić swoją pozycję obserwatora, dostrzegł, że kolejna osoba włączyła się do dyskusji. Jakaś młoda dziewczyna (wyglądała na nieletnią) postanowiła wtrącić się do dyskusji. Słowa Antigone były na tyle trafne i bezczelne, że prawie na pewno dały efekt. Sprawy przyjęły niezbyt sprzyjający obrót. Teraz zamiast jednego, pewnego celu, jakim byli Longbottomowie, auror miał na głowie potencjalny atak na jakąś siksę, która nie potrafiła utrzymać języka za zębami. Cholerny marsz. Same z nim zmartwienia.
Prewett opuścił swój dotychczasowy punkt obserwacyjny i po raz pierwszy wkroczył w tłum. Lawirując pomiędzy demonstrantami, wyciągnął dyskretnie różdżkę. Auror przestał się przepychać dopiero wtedy, gdy stanął na czele pochodu, w pewnej odległości za Longbottomami.
- Protego – mruknął celując w małżeństwo. Chociaż na chwilę obecną nic złego się nie działo, to wolał dmuchać na zimne. Nigdy nie wiadomo, co może się zdarzyć. Nie daj Boże, któryś z tych krzykaczy wyciągnie różdżkę i zaczną się kłopoty. W taki sposób może zapewnić przywódcą ruchu jakąkolwiek ochronę.
PisanieTemat: Re: Ulica główna  Sro 20 Kwi 2016, 22:48

The member 'Alistair Prewett' has done the following action : Rzut kością


'KOŚĆ K20' : 9
avatar
Bezrobotna

Dodatkowe informacje biograficzne
AKTUALNIE POSIADANA RÓŻDŻKA:
OPANOWANE ZAKLĘCIA: FINITE EPISKEY, CAVE INIMICUM, EXPELLIARMUS, PROTEGO, CONJUNCTIVITIS, DRĘTWOTA, AVIFORS, DURO, ACCIO, ALOHOMORA, BOMBARDA, CONFUNDUS, INCENDIO, LUMOS MAXIMA EXPULSO,SAGITTENT, BOMBARDA MAXIMA, FLIPPENDO DUO, BRACKIUM EMENDO,OBSCURO, PROCELLA, FRAGORE, PURPURA FLAMMA, OBLIVIATE, BAUBILLOUS, TURBINE IGNISIS, PROTEGO HORRIBILIS,LANUAE MAGICAE
OPIS POSTACI: Sto siedemdziesiąt centymetrów goryczy, żalu i apatii, nieustannego niezadowolenia i frustracji. Wymuszona i wyuczona elegancja, zaszyta głęboko pod skórą przez zdolną kadrę osławionego Instytutu Salem. Brak oczywistego i naturalnego wcięcia w talii nadrabia obfitym biustem, nierzadko eksponowanym, stosownie do okazji. Mruk. Snująca się niczym sen, czarny i mroczny, śmierć z kostuchą. Ponura jak zbity pies. Na próżno szukać u niej uśmiechu, rzadko robi to publicznie, chyba że całkowicie ironicznie. Błękitne ślepia nie przykuwają uwagi dopóki nie uzna, że albo jesteś godzien jej spojrzenia, albo wzbudziłeś w niej niechęć, a o to nietrudno. Wysepki piegów na policzkach i nosie przyklepane starannie pudrem, długie rzęsy okalające oczy. Włosy pospolicie brązowe koloruje magicznymi specyfikami, stylizuje je na różne sposoby. Nie może być nudno i banalnie, od podobnego wizerunku są ludzie bez wyobraźni i wyczucia estetyki. Estella to owoc skandalicznego romansu dwóch czarodziejskich rodzin – Greengrasów i Crouchów. Oficjalnie jednak, Panna Greengrass, częściowo zastraszona, częściowo wciąż zakochana we wpływowym i znacząco starszym kochanku, minęła się z prawdą i przyznała się rodzinie do związku z nieistniejącym, równie małoletnim mugolem, który przypadkowo zapłodnił młodocianą dziewczynę. Dramatyczna historia warta ekranizacji zakończyła się wydziedziczeniem Panny Greengrass, na co ta według wcześniej zamierzonego planu, opuściła Anglię i wyjechała z córeczką do Stanów, gdzie miała osiedlić się na dłużej, z dala od toksycznej rodziny. Miał do nich dołączyć Pan Crouch lecz z rozwodem i wystąpieniem przeciwko całej rodzinie było mu ostatecznie nie po drodze, a co za tym idzie, koniec końców matka Estelli została sama. Za Eduardo Vasqueza wyszła niedługo potem, przypieczętowując swoją nie najweselszą przyszłość - o tym jednak kiedy indziej. Estelle miłości i ciepła rodzinnego zaznała jedynie we wczesnych latach swojego dzieciństwa, kiedy jeszcze matka nie straciła rozumu, a ojczym nie przepił majątku lub Bóg wie co z nim właściwie zrobił. „Dziękuję” „Proszę” „Przepraszam” opuszczające usta Panienki Vasquez, mówi bez wyrazu, jednym tonem, wzrok kierując z dala od rozmówcy, słownie ukazując uprzejmość, a samą postawą wszystkiemu zaprzeczając. Jak na osobę przemierzającą przez życie bez wzorca ani autorytetu w rodzinie, osobliwie dumna, nawet w potarganych przez wiatr włosach, poplamionej i postrzępionej sukni z której wyrosła, nawet zamiatając sklepik na Pokątnej, który okazał się być jej pracodawcą-katem. Potajemnie chadza do kina, mugolskiej jaskini próżności i snobizmu. Choć jest zaczarowana i zafascynowana ruszającym się obrazem, lepiej jej na tym nie przyłapać. Będzie musiała pozbyć się świadków.

Zobacz profil autora http://mortis.forumpolish.com/t481-ptak-estelle http://mortis.forumpolish.com/t517-skrytka-numer-999#2027
PisanieTemat: Re: Ulica główna  Czw 21 Kwi 2016, 21:49

Zerknąwszy pobieżnie na zegarek, zwiększyła znacząco tempo stawianych na błotnistym terenie kroczków. Boże. Nie wierzyła, że wzięła wolne specjalnie na tę okazję, pochód, marsz, jak zwał tak zwał, ku pamięci kobiety o której nawet nie słyszała. Zresztą, o samym stowarzyszeniu również niewiele wiedziała, brytyjska polityka i sprawy wewnętrzne wciąż były dla niej niczym czarna magia dla przeciętnego zjadacza chleba. Rejestrowała to i owo podczas rutynowej wymiany ploteczek między pracownicami sklepu, jak i również samych klientek, ale szczegółów nie poznała i nimi wyjątkowo nie była zainteresowana.
Nie spodziewała się ujrzeć opustoszałych ulic i szczelnie zamkniętych domów mieszkalnych; najwyraźniej mieszkańcy w istocie obawiali się i oczekiwali najgorszego. Brednie. Co złego może się wydarzyć? Czy Brytyjczycy faktycznie byli aż tak omamieni wojną mugolską? Estelle nie dbała o podobne kwestie, a jedyne co ją obchodziło to jej własny tyłek i przyszłość, którą powinna jakoś sobie ugruntować. Póki co jednakże, postanowiła potowarzyszyć ciotce Ruth podczas tego wydarzenia i zabić czymkolwiek monotonię życia.
Zbliżywszy się do podejrzanie rozjuszonego tłumu, poprawiła nieznacznie kaptur na głowie i bezceremonialnie wsiąknęła w gawiedź, nie bacząc na na nic, ani nikogo. Do uszu Este dotarły jedynie skrawki złowrogich wypowiedzi lecz wszystkich w jedną, kompletną całość skleić nie potrafiła. Rozejrzała się czujnie po twarzach jednostek dostępnych w zasięgu jej wzroku i aż oniemiała z wrażenia. Serio, wylądowała tuż obok przeklętego Braiana Sue? Bóg. Bóg wystawiał ją na próbę.


Sponsored content


PisanieTemat: Re: Ulica główna  

Ulica główna

Zobacz poprzedni temat Zobacz następny temat Powrót do góry
Strona 2 z 7Idź do strony : Previous  1, 2, 3, 4, 5, 6, 7  Next

Similar topics

-
» Kawiarenka Starbucks - Ulica Nankińska
» Główna ulica
» Ulica czerwonych latarni
» Główna ulica
» Ulica

Permissions in this forum:Nie możesz odpowiadać w tematach
Mortis :: Rozgrywka fabularna :: Hogsmeade-
Skocz do: