Non mor­tem ti­memus, sed co­gita­tionem Mor­tis


Share|

Ulica główna

Idź do strony : Previous  1, 2, 3, 4, 5, 6, 7  Next
PisanieTemat: Re: Ulica główna  Sro 27 Kwi 2016, 23:50

The member 'Alistair Prewett' has done the following action : Rzut kością


'KOŚĆ K20' : 20
avatar
Bezrobotna

Dodatkowe informacje biograficzne
AKTUALNIE POSIADANA RÓŻDŻKA:
OPANOWANE ZAKLĘCIA: FINITE EPISKEY, CAVE INIMICUM, EXPELLIARMUS, PROTEGO, CONJUNCTIVITIS, DRĘTWOTA, AVIFORS, DURO, ACCIO, ALOHOMORA, BOMBARDA, CONFUNDUS, INCENDIO, LUMOS MAXIMA EXPULSO,SAGITTENT, BOMBARDA MAXIMA, FLIPPENDO DUO, BRACKIUM EMENDO,OBSCURO, PROCELLA, FRAGORE, PURPURA FLAMMA, OBLIVIATE, BAUBILLOUS, TURBINE IGNISIS, PROTEGO HORRIBILIS,LANUAE MAGICAE
OPIS POSTACI: Sto siedemdziesiąt centymetrów goryczy, żalu i apatii, nieustannego niezadowolenia i frustracji. Wymuszona i wyuczona elegancja, zaszyta głęboko pod skórą przez zdolną kadrę osławionego Instytutu Salem. Brak oczywistego i naturalnego wcięcia w talii nadrabia obfitym biustem, nierzadko eksponowanym, stosownie do okazji. Mruk. Snująca się niczym sen, czarny i mroczny, śmierć z kostuchą. Ponura jak zbity pies. Na próżno szukać u niej uśmiechu, rzadko robi to publicznie, chyba że całkowicie ironicznie. Błękitne ślepia nie przykuwają uwagi dopóki nie uzna, że albo jesteś godzien jej spojrzenia, albo wzbudziłeś w niej niechęć, a o to nietrudno. Wysepki piegów na policzkach i nosie przyklepane starannie pudrem, długie rzęsy okalające oczy. Włosy pospolicie brązowe koloruje magicznymi specyfikami, stylizuje je na różne sposoby. Nie może być nudno i banalnie, od podobnego wizerunku są ludzie bez wyobraźni i wyczucia estetyki. Estella to owoc skandalicznego romansu dwóch czarodziejskich rodzin – Greengrasów i Crouchów. Oficjalnie jednak, Panna Greengrass, częściowo zastraszona, częściowo wciąż zakochana we wpływowym i znacząco starszym kochanku, minęła się z prawdą i przyznała się rodzinie do związku z nieistniejącym, równie małoletnim mugolem, który przypadkowo zapłodnił młodocianą dziewczynę. Dramatyczna historia warta ekranizacji zakończyła się wydziedziczeniem Panny Greengrass, na co ta według wcześniej zamierzonego planu, opuściła Anglię i wyjechała z córeczką do Stanów, gdzie miała osiedlić się na dłużej, z dala od toksycznej rodziny. Miał do nich dołączyć Pan Crouch lecz z rozwodem i wystąpieniem przeciwko całej rodzinie było mu ostatecznie nie po drodze, a co za tym idzie, koniec końców matka Estelli została sama. Za Eduardo Vasqueza wyszła niedługo potem, przypieczętowując swoją nie najweselszą przyszłość - o tym jednak kiedy indziej. Estelle miłości i ciepła rodzinnego zaznała jedynie we wczesnych latach swojego dzieciństwa, kiedy jeszcze matka nie straciła rozumu, a ojczym nie przepił majątku lub Bóg wie co z nim właściwie zrobił. „Dziękuję” „Proszę” „Przepraszam” opuszczające usta Panienki Vasquez, mówi bez wyrazu, jednym tonem, wzrok kierując z dala od rozmówcy, słownie ukazując uprzejmość, a samą postawą wszystkiemu zaprzeczając. Jak na osobę przemierzającą przez życie bez wzorca ani autorytetu w rodzinie, osobliwie dumna, nawet w potarganych przez wiatr włosach, poplamionej i postrzępionej sukni z której wyrosła, nawet zamiatając sklepik na Pokątnej, który okazał się być jej pracodawcą-katem. Potajemnie chadza do kina, mugolskiej jaskini próżności i snobizmu. Choć jest zaczarowana i zafascynowana ruszającym się obrazem, lepiej jej na tym nie przyłapać. Będzie musiała pozbyć się świadków.

Zobacz profil autora http://mortis.forumpolish.com/t481-ptak-estelle http://mortis.forumpolish.com/t517-skrytka-numer-999#2027
PisanieTemat: Re: Ulica główna  Czw 28 Kwi 2016, 02:00

Zagęszczenie atmosfery nie ominęło obojętnej dotychczas na całe wydarzenie Estelle. Zapanował chaos, w trakcie którego o jej uszy obijały się pourywane wypowiedzi, westchnienia i jęki, niektórzy zbiegali z miejsca zdarzenia, niektórzy zaś decydowali się na inne formy ucieczki. Ciśnięte zaklęcia, bezimienny oprawca padł w ramiona przeklętego Sue i wylądował na zimnej, deszczem trąconej posadzce. Obchodził ją los tylko jednej osoby i wyłącznie na niej skupiła swój wzrok, Ruth jednakże nawet w przypływie paniki nie dała sobą pomiatać. Świetnie. Była już gotowa wygłaszać komentarz o akcie heroizmu sprezentowanym przez Briana Sue, ale koniec końców musiał nadejść ten moment, w którym zostanie przez kogoś zauważona. Padło na Panią Astrolog.
-Ruth ja… -odezwała się i ucięła krótko, marszcząc czoło na widok rzucanego zaklęcia tarczy. Vasquez pokręciła głową i spojrzała na nią spode łba. Kobieto, to nie mnie powinnaś bronić, moje życie jest nic niewarte. Miała już głosić kazania, zabierać ją ze sobą pod pachę i ewakuować się z tego kociołu jak najdalej stąd. I wtedy usłyszała te słowa. Zamarła. A przecież jako pretendująca do wkroczenia na drogę zła, nie powinna zamieniać się w żywy kamień na dźwięk zaklęcia uśmiercania. A jednak. Uniosła głowę i zlokalizowała zieloną łunę światła. Dwa plus dwa Vasquez, dwa plus dwa. Cholera.
Longbottomowie.
Ruth. Była jedną z nich, rodzony brat i bratowa, biedaczka jeszcze miała kogoś na tym świecie. Czyści jak łza, aż do obrzygania, ale to dzięki nim równowaga świata pozostała w pełnej harmonii. Dobro i zło, oba musiały istnieć.
Longbottomowie.
Rodzice Williama.
Chryste, jak mogła o tym zapomnieć?!
Oblała ją fala gorąca, wstrzymała oddech i dała sobie dwie sekundy na podjęcie decyzji. Olej tarczę protego, to tylko zwykłe zaklęcie
Wydobywszy różdżkę, pomknęła na przód. Nie wiedziała co się stało z ugodzonymi Avadą. Miała przed sobą jedynie jeden cel, nie mogła tego spatolić.
-BAUBILLOUS!- wycelowała w murzynkę, gdy tylko znalazła się w możliwie czystym polu rażenia zaklęciem.


PisanieTemat: Re: Ulica główna  Czw 28 Kwi 2016, 02:00

The member 'Estelle Vasquez' has done the following action : Rzut kością


'KOŚĆ K20' : 1



Zaw­sze trze­ba po­dej­mo­wać ry­zyko. Tyl­ko wte­dy uda nam się pojąć, jak wiel­kim cu­dem jest życie [...].
avatar
Stażysta Brygady Uderzeniowej Ministerstwa Magii

Dodatkowe informacje biograficzne
AKTUALNIE POSIADANA RÓŻDŻKA: Róg jednorożca; Osika; 11,5
OPANOWANE ZAKLĘCIA: ♥Szkolne♥ PROTEGO, CONJUNCTIVITIS, ENERVATE, EXPELLIARMUS, FINITE, PETRIFICUS TOTALUS, DRĘTWOTA, EVERTE STATUM, IMMOBILUS, MIMBLE WIMBLE, AVIFORS, FURNUCULUS, ACCIO, ALOHOMORA, LUMOS MAXIMA ♥Łatwe♥ COLLOSHOO, ENTROPOMORPHIS, ANAPNEO, REPARIFORS, ANTIVENENUM, BOMBARDA MAXIMA, CHŁOSZCZYŚĆ, OCULUS LEPUS, SUSPENSORIUS ♥Trudne♥ STIMULUS MELEDICTIONEM, ACID MISSILE, FINITE INCANTATEM, ADVERSUM, VULNERA SANATUR, SENSOREM
OPIS POSTACI: Templer mierzy niecałe sto siedemdziesiąt trzy centymetry i jest to coś, na co nigdy w życiu nie narzekała. Podobało jej się, że nie należy do osób tych za nadto wysokich, czy niskich. Oscylowała w odpowiedniej dla siebie wadze, chociaż jak na kobietę przystało zawsze uważa, że jest za szeroka w biodrach. Na jej twarzy trudno dostrzec piegi, albo innego rodzaju przebarwienia. Tylko wtedy kiedy jest zbyt zdenerwowana lub po prostu speszona, na jej bladych policzkach pojawiają się rumieńce, które dość trudno przegonić. Największą uwagę w jej wizerunku zabierają oczy. Duże, jasnoniebieskie, często wywołują zdezorientowanie u jej rozmówców, co nie za bardzo odpowiada samej Sophii. Często, podczas spisywania ważnych notatek musi zakładać na nos okulary, żeby litery i cyfry znajdujące się na pergaminie za bardzo się nie rozmazywały. Lewej ręki używa niemalże do wszystkiego: pisania, przewracania kartek, wykonywania codziennych czynności. Z niewiadomych przyczyn różdżka zawsze znajduje się w jej prawej ręce. Tak nauczyła się rzucać czary w szkole i tak jej pozostało. Życie Sophii nigdy nie było usłane pachnącymi i miękkimi płatkami kwiatów. Znacznie częściej natrafiała na kolce róż, które tylko czekały, aż wbiją się mocno w stopy kobiety i to między innymi ukształtowało jej charakter. Ma wole walki i nie da sobą pomiatać, chociaż podczas pierwszej rozmowy może wydawać się bierna i uległa. Z reguły jest optymistycznie nastawiona do życia, ale do wszystkiego podchodzi z dystansem.

Zobacz profil autora http://mortis.forumpolish.com/t544-stworki-sophii http://mortis.forumpolish.com/t551-dziennik-sophii-templer http://mortis.forumpolish.com/t545-skrytka-nr-983
PisanieTemat: Re: Ulica główna  Czw 28 Kwi 2016, 18:57

Przeklnęła siarczyście pod nosem, widząc, w co trafił jej przełożony. Najchętniej krzyknęłaby w stronę Mundyego: „Co Pan odpierdala?!”, jednak ceniła sobie pracę w BUM’ie i nie miała zamiaru jej tracić. Mimo tego, że na co dzień musiała znosić wszelkiego rodzaju uwagi Jewgienija, które bądź, co bądź… Nie należały do uprzejmych. Wystarczy spojrzeć na twarz Bułhakowa. Przecież na pierwszy rzut oka nie można było go zaliczyć do grona miłych.
Gdyby miała na to czas, strzeliłaby klasycznego „facepalma” i z ręką zakrywającą pół twarzy stałaby tak do zakończenia marszu. Czy naprawdę Lawrence rzucił zaklęcie na kubły na śmieci? Czy śmietniki były, aż takim zagrożeniem dla Longbottomów?
Sophia miała nadzieję, że nie uznają ją za głupią. Przecież to właśnie ona powiedziała, że ktoś stoi za ważnymi ludźmi na marszu i nie zdążyła powiadomić o zmianie lokalizacji zamaskowanych postaci. Nerwowo przygryzając wargę, starała się odnaleźć na marszu.
Wiele osób wokół niej zaczęło panikować, uciekać. Niektórzy wyjęli swoje różdżki, aby móc się obronić, albo cisnąć jakimś zaklęciem w osobę obok. A Sofijka? Stała za Mundym, w dłoni dzierżąc różdżkę i nie wiedząc co ma teraz tak właściwie zrobić. Nie widziała co się dzieje, bo stojący przed nią ludzie, byli od niej wyżsi i w dalszym ciągu było ich dużo.
- Nie widzę co się tam dzieje. – poskarżyła się przełożonemu, nawet jeśli miałby tego nie usłyszeć.



avatar
Brygada Uderzeniowa Ministerstwa Magii

Dodatkowe informacje biograficzne
AKTUALNIE POSIADANA RÓŻDŻKA: Tarnina, Szpon Hipogryfa, sztywna (11 cali)
OPANOWANE ZAKLĘCIA: Trudne: TENTACLIFORS ARRESTO MOMENTUM CONFRINGO FINITE INCANTATEM IMPERIUS REVELIO PRIORI INCANTATEM REJICIUNT APPELATIONIS SEZAM MATERIO INCARCEROUS ADVERSUM LINIA WIEKU PROTEGO HORRIBILIS BAUBILLOUS CREPITUS FERULA VULNERA SANATUR Łatwe: ANTIVENUM FLAGRANTE FRIGIDUS FLAMMA KAPROUN LIBERACORPUS REPELLO MUGGLETUM ANATISQUACK EXPULSO IMPEDIMENTA LEVICORPUS OBSCURO PROCELLA SAGITTA SURCULUS ERICIUS MUTATIONEM REPARIFORS ANAPNEO RENNERVATE SUSPENSORIUS EPOXIMISE AURUM DETECTOR REPLEO Szkolne: ACCIO AQUAMENTI ALOHOMORA BOMBARDA COLLOPORTUS DEPRIMO GLACIUS LOCOMOTOR LUMOS NOX PORTUS REPARO SILENCIO WINGARDIUM LEVIOSA SONORUS
OPIS POSTACI: Lawrence Mundy jest wysokim, starszym mężczyzną o smukłej budowie ciała. Mierzy 187 centymetrów wzrostu, jest przy tym bardzo szczupły z chudymi kończynami, długą szyją i subtelnie odstającym brzuchem świadczącym o przekwitaniu. Posiada podłużną, poznaczoną zmarszczkami i drobnymi bliznami twarz, o niezwykle surowym, karcącym wyrazie oraz duży, wysunięty podbródek. Choć już wyraźnie siwieje, jego włosy oraz zarost wciąż zachowały wyraźny złoty kolor. Jak każdy w rodzinie ma zielone oczy. Wiecznie zmarszczone z dezaprobatą brwi, duży, rzymski nos oraz ostrożne spojrzenie i mocno zaciśnięte, wąskie usta przy grzywie siwo-złotych włosów sprawiają, że przypomina nieco starego lwa. Jako, że oprócz Hogwartu, ukończył również mugolski uniwersytet (gdzie studiował prawo), posiada dość dobre pojęcie o świecie mugoli. Wypracował dzięki temu swój własny styl ubioru, pasujący do obu społeczeństw. Zazwyczaj ubiera się wyłącznie w czerń i biel, skórzane buty, proste spodnie z paskiem, biała koszula oraz surdut który dodaje mu staroświeckiego, formalnego stylu.

Zobacz profil autora http://mortis.forumpolish.com/t515-poczta-lawrence-mundy#1990 http://mortis.forumpolish.com/t516-skrytka-numer-56#1991
PisanieTemat: Re: Ulica główna  Czw 28 Kwi 2016, 21:29

Mundy zatrzymał się kilka metrów przed nieszczęsnymi koszami na śmieci które właśnie odczarował perfekcyjnie rzuconym finite. Zaczęły niemiłosiernie cuchnąć kocimi odchodami i kompostem, ale na szczęście nikt wcześniej nie rzucił na nie zaklęcia tardis. Na szczęście z kubłów nie wypłynęła fala śmieci, i na szczęście nie zalała ona ulic. Rozczarowany oderwał wzrok od kubłów na śmiecie, i zaczął wzrokiem szukać Sophii. Sam nie wiedział czy bardziej pragnął ją skarcić, czy prosić o kolejne wskazówki.
Ale na wskazówki było już zdecydowanie za późno. Uwagę starszego funkcjonariusza przykuł szmaragdowozielony pocisk, niebezpiecznie blisko mijający jego własną głowę, mknący jednak w kierunku pana Longbottoma. Mordercę dostrzegł natychmiast. Kobieta wciąż trzymała wyciągniętą w jego kierunku różdżkę, i zdawała się rechotać. Lawrence wiedział aż za dobrze, że dla starego Longbottoma nie było już żadnych szans od momentu w którym kobieta poprawnie wykonała zaklęcie. Przystąpił od razu do zatrzymania sprawcy.
-Incarcerous.- powiedział bez emocji, wskazując w mordercę różdżką. Kiedy był jeszcze młody pewnie zacząłby od standardowej formułki, a jeszcze 20 lat temu może rzuciłby jakimś żartem w stylu: "przyszedłem tutaj ochraniać Longbottomów i kopać tyłki, ale właśnie skończyli mi się Longbottomowie.". Tymczasem dzisiaj, w przeddzień emerytury dobrze znał wartość czasu i wiedział że nie powinno się go marnować na strzały ostrzegawcze.
-Tentaclifors.- dla pewności powtórzył całą procedurę zatrzymania, ostrożnie wybierając przy tym zaklęcia by przypadkiem nie uszkodzić prezentu dla dementorów. Trzeba będzie wcześniej udowodnić że zabójca nie był pod wpływem imperiusa.
Uslyszał za sobą głos Sophii Templer.
-Ile ukrytych osób "wyczułaś"?- warknął.

1 incarcerous
2 tentaclifors


PisanieTemat: Re: Ulica główna  Czw 28 Kwi 2016, 21:29

The member 'Lawrence Mundy' has done the following action : Rzut kością


#1 'KOŚĆ K20' : 13

--------------------------------

#2 'KOŚĆ K20' : 6



Zaw­sze trze­ba po­dej­mo­wać ry­zyko. Tyl­ko wte­dy uda nam się pojąć, jak wiel­kim cu­dem jest życie [...].
PisanieTemat: Re: Ulica główna  Pią 29 Kwi 2016, 16:30

Rzucone protego skutecznie ochroniły ich przed kwasem - żrąca ciecz spłynęła po zaklęciach jak woda po kaczce, prosto na bruk, gdzie zaczął rozmywać ją deszcz. Napastnik polał przypadkiem również siebie, więc zgromadzeni czarodzieje mogli dostrzec, jak w jego płaszczu wypalają się dziury. Wrzasnął przeciągle kończąc zaklęcie, ale to nie jego krzyk zwrócił uwagę wszystkich najbardziej. Dziewczyna, która uciekała w popłochu musiała zatrzymać się przed Antygoną i ominąć całe to zamieszanie, jakie się wokół uczennic Hogwartu utworzyło, a że panika już dawno wzięła u niej górę nad rozumem - część kwasu trysnęła jej w oczy, wyżerając twarz.
- Do cholery! Vulnera Sanatur! - krzyknął Elliot, który zwabiony jej panicznymi jękami dobiegł do grupy zza pleców Jewgienija. Na widok medyka czarnoksiężnik parsknął i darował sobie bitkę z trzema, która niewątpliwie zakończyłaby się aresztowaniem. Po prostu aportował się, jeszcze zanim zrobiło się gorąco.
Niebo rozświetliło się na złoto, na wskutek źle użytego zaklęcia, zatrzymując na chwilę opad deszczu. Z chmur wystrzeliły trzy, dokładnie trzy pioruny. Jeden z nich trafił w okoliczne domostwo, drugi w zgromadzonych ludzi, a trzeci - samą Estelle. Nie sparaliżował nikogo, jednak trafieni poczuli się na moment wyjątkowo otępiali, co znacznie spowolniło ich reakcję.
Czarnoskóra kobieta padła niczym worek dorodnych ziemniaków, jednak nie straciła przy tym różdżki, którą rozsądnie wykorzystała, by uwolnić swoje nadgarstki. Wiedziała dobrze co miało nadejść i musiała być tego częścią. - Diffindo! - zawyła, obserwując z rozbawieniem, jak Mundy obrywa rykoszetem własnej broni, upuszcza różdżkę, cofa się o kilka kroków i tratując przy tym swoją praktykantkę... wpada na śmietnik, który wcześniej zaatakował. Sophia mogła poczuć jak przełożony wgniata ją w górę opadów, a ustawiony na kółeczkach kubeł stacza się w dół ulicy, oddalając ich od marszu.
Charles dźwignął się lekko do góry, po czym założył na usta i nos przedmiot przypominający lekko nadłamaną maskę balową.
- Invivenerum! - powiedział wyjątkowo dumny z siebie, kiedy tylko przestał odczuwać skutki zaklęcia rzuconego przez Ruth. Niestety Charles nie zdawał sobie sprawy z tego, co miało nadejść. Osoba ukryta pod drugą peleryną wysunęła spod niej rękę i głośnym, męskim głosem, wpatrując się spanikowanej i zapłakanej pani Longbottom prosto w twarz...
- SZATAŃSKA POŻOGA.
I po upływie kilku sekund, kiedy wreszcie dała radę uwolnić się całkowicie, dołączyła do niego partnerka.


Rzuty po kolei: 1: zaklęcie Elliota, 2: diffindo, 3: invivenerum, 4: szatańska pożoga, 5: szatańska pożoga.
Estelle: zamroczenie
Reszcie nic nie jest, chociaż Antygona będzie miała siniaka
1 edit - wyeliminowałam z posta powtórzenie
2 edit - informacja: Zapomniałam opisać, że avada przebiła się przez słabsze zaklęcie. Longbottom nie żyje.




Ostatnio zmieniony przez Administrator fabularny dnia Pią 29 Kwi 2016, 16:48, w całości zmieniany 2 razy
PisanieTemat: Re: Ulica główna  Pią 29 Kwi 2016, 16:30

The member 'Administrator fabularny' has done the following action : Rzut kością


'KOŚĆ K20' : 17, 9, 12, 15, 15



Zaw­sze trze­ba po­dej­mo­wać ry­zyko. Tyl­ko wte­dy uda nam się pojąć, jak wiel­kim cu­dem jest życie [...].
avatar
Nauczyciel Astronomii

Dodatkowe informacje biograficzne
AKTUALNIE POSIADANA RÓŻDŻKA: 14 cali, sztywna, włos z głowy wili, cis
OPANOWANE ZAKLĘCIA: Szkolne: ORBIS, IMMOBILUS, EPISKEY, EXPELLIARMUS, PROTEGO, ZAKLĘCIE KAMELEONA, MIMBLE WIMBLE, GEMINO, REPARIFARGE, ACCIO, ALOHOMORA, BOMBARDA, FINITE, LOCOMOTOR, LUMOS, NOX, REPARO || Łatwe: SOLLICITUS, CALVORIO, JĘZLEP, LIBRO MENDACIUM, MULTICORFOS, OCULUS LEPUS, ORCHIDEUS, CAPILLI LONGI, FRAGORE, FUNEMTIE, LEVIORA, SICCUM, SUSPENSORIUS || Trudne: OBLIVIATE, CREPITUS, UPIOROGACEK, SERPENSORTIA, TARDIS, TEXTIMONIUM DIXERIS, FINITE INCANTATEM, DRACONIFORS, PROTEGO HORRIBILIS, LANUAE MAGICAE
OPIS POSTACI: Brian ma 190 wzrostu, waga to 80kg. Nie jest za szeroki, bardziej chudy niż normalny. Twarz o wyraźnych rysach. Duże brązowe oczy wbijające się we wszystko, co jest tego godne, lub go po prostu zaciekawi. Nos idealny, bo w końcu to Brajanek. Włosy ciemne, z jaśniejszymi pasmami... ale nie, to nie siwizna. To efekty nieudanych zaklęć. Fryzura, a raczej artystyczny nieład, starannie czesany każdego dnia. I w razie potrzeby przed kolacją. Odziewa się w eleganckie szaty pełne zdobień. Jego krok jest zawsze pełen gracji i elegancji. Właściwie jakby miał dłuższe włosy to można by go pomylić od tyłu z kobietą.

Zobacz profil autora http://mortis.forumpolish.com/t635-ptaszysko-brajanka#3280 http://mortis.forumpolish.com/t636-skorzany-notes-briana#3282 http://mortis.forumpolish.com/t634-skrytka-nr-1234#3279
PisanieTemat: Re: Ulica główna  Pią 29 Kwi 2016, 19:25

Wszędzie krzyki i narastająca panika. Uwielbiał to. Ale tym razem problem był taki, że on w żadnym stopniu się do tego nie przyczynił. Doszło by do tego pewnie nawet, gdyby się nie wtrącał, gdyby go nie było. Nie podobała mu się ta sytuacja. Najchętniej by sobie poszedł... no ale. Już się zdecydował zostać bohaterem.
Napastnik, który jednak potrafił rzucać zaklęcia, postanowił zaatakować znów, tym razem nieco bardziej wstrętną metodą. Brajan wiedział, co robić.
- Finite incantatem - mruknął machnąwszy różdżką, aby zneutralizować jego zaklęcie.
Ale to nie wszystko.
Brajan gwałtownie wbił ślepia w postać ukrytą pod peleryną, która rzuciła jedno z zaklęć, które Brajanek dobrze znał.
Tak najlepiej.
Brian nie wiedział... nie no. W sumie WIEDZIAŁ, o co tu chodziło, ale wciąż uznał atakujących za bezmyślnych idiotów. Ten ich cały "plan"... HA! Jaki PLAN? Przyszli z nastawieniem na zlikwidowanie Longbottomów... i może wszystkich innych, ale robili to w tak bardzo chaotyczny i niezorganizowany sposób.
Żal mi was wszystkich.
- Finite incantatem - rzucił pierwsze zaklęcie, licząc na zlikwidowanie ognia, nim ten naprawdę coś zrobi.
Brajan ponownie się zastanowił, czemu tu taki syf i czy czasem to nie miał być marsz PRO mugolski, a nie ZŁOŻONY Z MUGOLI. Przecież ludzie, którzy go otaczali, skończyli Hogwart, albo jakąś inną szkółkę. Jakby wszyscy w porę rzucili jakimiś zaklęciami w napastników, może nie doszłoby do tego. Brajan nawet nie miał siły potrzeć skroni myśląc o tej głupiej sytuacji.


1 - Finite na dymek
2 - Finite na ogień
PisanieTemat: Re: Ulica główna  Pią 29 Kwi 2016, 19:25

The member 'Brian Sue' has done the following action : Rzut kością


'KOŚĆ K20' : 10, 3
avatar
Redaktor Proroka, Astrolog

Dodatkowe informacje biograficzne
AKTUALNIE POSIADANA RÓŻDŻKA: Włos jednorożca, cedr, 12 cali, elastyczna. | ZDOBIENIA: Wyżłobione na całej długości runy berkano.
OPANOWANE ZAKLĘCIA: -
OPIS POSTACI: Nigdy nie uważałam się za osobę piękną, choć odrobina wilej krwi zawsze sprawiała, że zwracałam na siebie uwagę. Obecnie, mimo tego iż na twarzy zaczęły pojawiać mi się zmarszczki - nadal wyglądam młodo. Mam długi nos, który nie jednemu przyniósłby na myśl nosy czarownic z mugolskich opowieści. Ciemne oczy, tak często ukryte pod ściętą na prosto, rudą grzywką i długie włosy, tak często przeze mnie spinane w kok - zwłaszcza, gdy idę do pracy. Nie jestem niska, choć do wysokich bym się nie zaliczyła. Metr siedemdziesiąt to raczej średnia wysokość kobiet w moim wieku i środowisku, z którego pochodzę. Kiedyś miałam śliczne, zaokrąglone tam, gdzie potrzeba ciało. Teraz skóra marszczy mi się na dłoniach, zwisa gdzieniegdzie zupełnie nie tak, jak powinna. Jestem szczupła, niektórzy powiedzieliby wręcz wychudzona. Ubieram się zazwyczaj w rzeczy praktyczne, ale jednocześnie eleganckie. Mimo wszystko, pochodzę z dobrego domu i mam potrzebę noszenia drogich, dobrze skrojonych i przede wszystkim uszytych z dobrych materiałów ubrań.

Zobacz profil autora http://mortis.forumpolish.com/t564-towarzysze-ruth#2577 http://mortis.forumpolish.com/t563-skrytka-nr-999
PisanieTemat: Re: Ulica główna  Pią 29 Kwi 2016, 19:44

To wszystko nie mogło być prawdą. To wszystko nie mogło się dziać. Pierwszy raz od dawna wyszła z domu tak naprawdę, stanęła pośród ludzi, wspierając ich i swoje przekonania. Pierwszy raz od dawna nie zabrała ze sobą Angusa i pierwszy raz od dawna nie trzęsła się na myśl o Zacharym Magnusie. Bo była tu dla przekonań, dla siebie, ale przede wszystkim - dla brata. Kochała Josepha całym sercem, jak młodsza siostra może kochać swojego brata.
Wiele razy słyszała, że ludziom w takich momentach przed oczami ukazuje się całe ich życie. Scena po scenie przetacza się przez ich myśli, tworząc jedną, długą historię, która tak naprawdę nie trwa dłużej niż kilka sekund. Ona czegoś takiego nie przeżywała. Miała tylko jedno wspomnienie, które w niej ożyło, dosłownie na sekundę. Brat bawiący się z nią w ogrodzie. Tyle się między nimi wydarzyło, tyle sobie zawdzięczali. A ona pamiętała o tak trywialnej rzeczy, jak biegające dzieci po podwórku. I to nie miało teraz żadnego znaczenia, bo po chwili w jej głowie nie było już niczego. Pustka, jaka ją ogarnęła sprawiła, że nie wiedziała już nawet kim jest. Zielone światło i opadające ciało Josepha ułożyły się w jedną całość. Mary Jane nie musiała już niczego więcej widzieć.
Z oczu popłynęły jej łzy, zadrżała momentalnie i zaciągnęła się krzykiem. Od początku wiedzieli, że to nie będzie spokojny marsz. Od początku wiedzieli, że Aldona nie umarła od tak, a jej następcy - bądź pretendenci na zastępstwo będą kolejnym celem. Czemu wszyscy byli tak głupi? Wtedy ujrzała twarz kobiety, która trzymała różdżkę skierowaną w Josepha i dotarło do niej, że to właśnie ona zabiła jej brata. Złość, jaka nią wstrząsnęła była nie do opisania i z pewnością nikt, kto ją znał nie spodziewał się, iż mogłaby zareagować tak, jak zareagowała.
- Expelliarmus! - Krzyknęła celując swoją różdżką w rękę murzynki. - Diffindo! - Tym razem celowała w twarz, w oczy. Cokolwiek. Byleby tylko czarna suka zapłaciła za to, co zrobiła. Nie miała zamiaru odpuścić, chociażby mieli ją potem ciągać po BUMach, chociażby miała zostać wyrzucona z pracy. Teraz nie to miało znaczenie.
Zbyt zajęta próbą okaleczenia murzynki i całkowicie pochłonięta zemstą, nie zauważyła czaru Charlesa ani zbliżającej się w ich kierunku pożogi. Nie to się teraz dla niej liczyło.


PisanieTemat: Re: Ulica główna  Pią 29 Kwi 2016, 19:44

The member 'Ruth McDonald' has done the following action : Rzut kością


'KOŚĆ K20' : 9, 13



Zaw­sze trze­ba po­dej­mo­wać ry­zyko. Tyl­ko wte­dy uda nam się pojąć, jak wiel­kim cu­dem jest życie [...].
avatar
Zastępca Kierownika Kwatery Głównej Aurorów

Dodatkowe informacje biograficzne
AKTUALNIE POSIADANA RÓŻDŻKA: 12,5 cala, czarny bez, szpon hipogryfa, raczej sztywna
OPANOWANE ZAKLĘCIA: Szkolne: Accio, Lumos, Locomotor, Nox, Enervate, Expelliarmus, Protego, Fumos, Drętwota, Petrificus Totalus, Everte Statum, Aqua Eructo, Wingardium Leviosa, Duro, Riddiculus Łatwe: Impedimetna, Procella, Sardinus Eructo, Mansio, Frigidus Flamma, Suspensorius, Zaklęcie czterech stron świata, Ocius, Reparifors, Vermillious, Ericius Mutationem, Avis, Entropomorphis Trudne: Sectumsempra, Purpura Flamma, Obliviate, Adversum, Protego Horribilis, Baubillous, Incarcerous, Finite Incantatem
OPIS POSTACI: Alistair to całkowite zaprzeczenie stereotypowego wizerunku tajnego agenta. Gdy spotkasz na ulicy Prewetta, nie zobaczysz niczym niewyróżniającego się, średniego wzrostu osobnika, którego nie zaszczycisz niczym więcej, jak krótkim spojrzeniem. Auror to osoba, która jest niezwykle charakterystyczna. Ktoś, kto mierzy metr i dziewięćdziesiąt pięć centymetrów oraz posiada muskulaturę, której mógłby pozazdrościć nie jeden kulturysta, siłą rzeczy rzuca się w oczy. Jakby tego było mało, całe ciało Prewetta zdobi masa przeróżnych blizn, z których najbardziej charakterystyczną jest ta, ciągnąca się od prawego kącika wargi, aż do prawego ucha (taki przedłużony, jednostronny forced smile Jokera). Reszta cech aparycji nie jest tak spektakularna. Twarde i wyraźne rysy twarzy, wieczny, kilkudniowy zarost, krótko przycięte, czarne włosy oraz chłodne szare oczy. Nic nadzwyczajnego. Nie mniej, patrząc na Alistaira ma się wrażenie, że stoi przed tobą okrutny morderca o niezbyt rozwiniętym intelekcie, a nieszanowany auror i łowca czarnoksiężników. No cóż, pozory mylą.

Zobacz profil autora http://mortis.forumpolish.com/t662-ptasi-email-alistaira#7309 http://mortis.forumpolish.com/t608-skrytka-672#2933
PisanieTemat: Re: Ulica główna  Pią 29 Kwi 2016, 23:26

Zaklęcie tarczy się udało. Zarówno, On sam, jak i nieznana mu uczennica wyczarowali protego zdolne odeprzeć działanie kwasu. Niestety nie obyło się bez ofiar. Przypadkowa kobieta, która przebiegała obok, oberwała strugą żrącego płynu prosto w oczy. Wrzask z pewnością nie był przyjemny dla ucha. Na całe szczęście, gdzieś zza pleców Jewgienija nadbiegł kolejny członek BUMu, który zmusił napastnika do natychmiastowej deportacji. Szczęście w nieszczęściu. Jednego przeciwnika mniej, ale z drugiej strony, jednego poszukiwanego więcej. Tak czy inaczej nie był to koniec ich kłopotów.
Alistair nie usłyszał słów zaklęcia, jednak do jego uszu doszedł potężny ryk, towarzyszący zaklęciu, które miał kiedyś nieprzyjemność widzieć na własne oczy. Szatańska Pożoga. Mieli poważne kłopoty.
Trzeba było działać. Nie mieli wiele czasu. Chociaż Oni byli względnie bezpieczni, schowani za barierą, to reszcie uczestników marszu groziło niebezpieczeństwo. Auror nie mógł pozwolić, aby niewinni ludzie zamienili się w biegające ogniska. Nie było takiej opcji.
- Słuchaj mnie uważnie! – Krzyknął w stronę Antigone. – Mam zamiar zneutralizować tarcze i ugasić ogień. Kiedy osłona upadnie, a Ja zajmę się ogniem, masz natychmiast postawić nową, rozumiesz? – Nie było czasu na sprawdzenie, czy młodociana czarownica zrozumiała jego instrukcje. Ogień mógł w każdej chwili do nich dotrzeć.
- Finite Incantatem – warknął wykonując zdecydowany ruch różdżką. Nie oglądał się już za siebie. Chociaż gdzieś z tyłu głowy miał świadomość tego, że ryzykuje nie tylko swoim, ale też życiem swojej kuzynki i jej koleżanki, to musiał podjąć ryzyko. Taki był jego obowiązek, jako aurora.
- Finite Incantatem – krzyknął wykonując ten sam ruch, celując różdżką w zbliżające się płomienie. Oby zadziałało. Oby się nie pomylił. Jeśli popełnił błąd, mógł go przypłacić życiem.

Rzut 1 - finite tarcza
Rzut 2 - finite pożoga
PisanieTemat: Re: Ulica główna  Pią 29 Kwi 2016, 23:26

The member 'Alistair Prewett' has done the following action : Rzut kością


#1 'KOŚĆ K20' : 4

--------------------------------

#2 'KOŚĆ K20' : 14
avatar
Ścigający Złotych Chimer, Rocznik VII

Dodatkowe informacje biograficzne
AKTUALNIE POSIADANA RÓŻDŻKA: Mierząca pełne trzynaście cali, niezbyt giętka, ale jednocześnie ciężko przypisać jej stuprocentową sztywność. Wykonana z cisu, posiadająca za rdzeń włókno ze smoczego serca, solidnie wykonana, cechująca się nadzwyczajną matowością powierzchni oraz surowym wyglądem. Zdaje się niezbyt pasować do płci pięknej, jednak doskonale leży w dłoni Antigone.
OPANOWANE ZAKLĘCIA: Expelliarmus, Fumos, Protego, Conjunctivitis, Drętwota, Everte Statum, Orbis, Alohomora, Vad Infer, Lacarnum Inflamari, Levicorpus, Procella, Verdillious, Obliviate, Enervate, Avifors, Protego Horribilis, Serpensortia
OPIS POSTACI: Dziewczę nieco kanciaste, niewątpliwie pozbawione nadprogramowych kilogramów, jednak we właściwych miejscach zaokrąglone, ponadto wysportowane i stosunkowo silne, co rysuje się niemałym kontrastem w stosunku do filigranowej figury. Osiągnęła wzrost mierzący dokładnie sto siedemdziesiąt cztery centymetry, stając się istotą powszechnie uważaną za całkiem wysoką w konfrontacji z płcią; Porusza się z subtelną, nienachalną gracją, która stanowi swoistą oprawę dla naturalnej pewności siebie. Jedyną cechą nieodzownie wpisującą ją w rodzinę Hennessy są oczy. Iskrzą się barwą ciemnej czekolady, wpadają w swej głębi w niezbadane odmęty czerni. Kształt upodobniony do osławionych migdałów podkreśla wachlarz czarnych, gęstych rzęs, naturalnie podwijających się u końców, otwierających nieco sceptyczne spojrzenie, akcentując złośliwe iskry mające za swoje tło toń ciemnego brązu. Ciemne, mocne brwi dopełniają ekscentrycznej oprawy, wieńcząc idealną kompozycję. Wydatne kości policzkowe całym swoim majestatem podkreślają naturalną nutę ostrości obecną w rysach dziewczyny. Lekko spiczasty podbródek, szczupłe policzki, wyrazisty łuk brwiowy składają się na wyjątkowo szlachetną oprawę, którą sobą prezentuje. Stosunkowo wąskie usta, drobny nos, okraszony gdzieniegdzie pojedynczymi piegami, stanowią jedne z ostatnich elementów goszczących na buzi Hennessy. Tą z kolei okalają kruczoczarne pasma, barwą przypominające heban, płynące kaskadą, układając się w lekkie fale, aby zakończyć swoją drogę ledwie nad linią wąskich ramion. Pojedyńcze kosmyki stanowią grzywkę nieodłącznie goszczącą na czole Antigone, układającą się w niedbałym, aczkolwiek odnajdującym pewną harmonię, porządku.

Zobacz profil autora http://mortis.forumpolish.com/t546-zwierze-antigone#2459 http://mortis.forumpolish.com/t566-dziennik-antigone#2587 http://mortis.forumpolish.com/t541-skrytka-nr-583
PisanieTemat: Re: Ulica główna  Sob 30 Kwi 2016, 00:31

Pomimo bolesnego przerażenia, wypełniającego jej gardło, pomyślnie wyczarowała tarczę zdolną ochronić ją, Fitzgerald i aurora przed działaniem żrącego kwasu. Na drżących nogach obserwowała cały syf, który roztaczał się wokół, do jej uszu dobiegała kakofonia krzyków rozlegających się z każdej strony, odnajdujących źródło w wielu osobach, będących ofiarami całej obrzydliwej farsy. Skierowała ponownie spojrzenie na czarodzieja, którym był Jewgienij, chcąc przeanalizować genezę jego obecności przy osiłku. Dynamika wcześniejszego zajścia nie pozwoliła jej się skupić na mężczyźnie, któremu bacznie się przyjrzała i pełna kontentu stwierdziła, że zdołał się uchronić przed zaklęciem zbrodniarza. Zaćmiony umysł powoli odzyskiwał jasność w kwestii pojmowania tego, co miało miejsce wokół — po chwili do uszu Hennessy dobiegł przeraźliwy, kobiecy wrzask, rozlegający się parę kroków od bariery. W niemym przerażeniu nie dostrzegła jej obecności wcześniej, jednak teraz, substancja wyżerająca jej twarz wyraźnie zapuściła korzenie w młodym umyśle;
Niemalże natychmiastowo, gdy ponownie usłyszała brzmienie zaklęcia ochronnego, które pomyślnie utrwaliło barierę zawdzięczaną Antigone, podeszła do Fitzgerald, chwytając ją za nadgarstek.
Nic ci nie jest? Patrz na mnie. — Potrząsnęła silnie Gryfonką, chcąc mieć pewność, że ta, pomimo wydarzeń mrożących krew w żyłach, które aktualnie miały miejsce, odzyskała pełną biegłość myślenia, nie wpadła w stan osłupienia; Nie znała zaklęcia, które zostało zapoczątkowane na przodzie całego marszu, jednak jego skutki mogła niemalże od razu dojrzeć w głębi ulicy — trawiące płomienie pożerały wszystko, co napotykały na swojej drodze. Hennessy, zamroczona tym widokiem, bezrozumnie skinęła głową na słowa aurora, wyłapując jedynie esencję ich znaczenia. Tętno, które zdążyło nieco spowolnić swój szaleńczy bieg, ponownie przybrało na prędkości, w miarę wpatrywania się w owoce niszczącego zaklęcia.
Oczekiwała, że Alistair pomyślnie dokona tego, czego zamierzał. Jednak gdy usłyszała po raz drugi Finite Incantatem, a dziki ogień zbliżał się nieubłaganie, tym razem nie mając napotkać na swojej drodze bariery, która została skutecznie usunięta, ponownie skierowała różdżkę przed siebie.
Protego Horribilis! — krzyknęła po raz drugi, tym razem pewniej. Jeśli tarcza została skutecznie utworzona, uchroniła pod sobą rzucającą, Anastasię oraz aurora.


i will lift glad, afar-off eyes
though it contain no place for me
Sponsored content


PisanieTemat: Re: Ulica główna  

Ulica główna

Zobacz poprzedni temat Zobacz następny temat Powrót do góry
Strona 5 z 7Idź do strony : Previous  1, 2, 3, 4, 5, 6, 7  Next

Similar topics

-
» Główna ulica
» Ulica Główna
» Kawiarenka Starbucks - Ulica Nankińska
» Główna ulica
» Ulica czerwonych latarni

Permissions in this forum:Nie możesz odpowiadać w tematach
Mortis :: Rozgrywka fabularna :: Hogsmeade-
Skocz do: