Non mor­tem ti­memus, sed co­gita­tionem Mor­tis


Share|

Ulica główna

Idź do strony : Previous  1, 2, 3, 4, 5, 6, 7
avatar
Stażysta Brygady Uderzeniowej Ministerstwa Magii

Dodatkowe informacje biograficzne
AKTUALNIE POSIADANA RÓŻDŻKA: Róg jednorożca; Osika; 11,5
OPANOWANE ZAKLĘCIA: ♥Szkolne♥ PROTEGO, CONJUNCTIVITIS, ENERVATE, EXPELLIARMUS, FINITE, PETRIFICUS TOTALUS, DRĘTWOTA, EVERTE STATUM, IMMOBILUS, MIMBLE WIMBLE, AVIFORS, FURNUCULUS, ACCIO, ALOHOMORA, LUMOS MAXIMA ♥Łatwe♥ COLLOSHOO, ENTROPOMORPHIS, ANAPNEO, REPARIFORS, ANTIVENENUM, BOMBARDA MAXIMA, CHŁOSZCZYŚĆ, OCULUS LEPUS, SUSPENSORIUS ♥Trudne♥ STIMULUS MELEDICTIONEM, ACID MISSILE, FINITE INCANTATEM, ADVERSUM, VULNERA SANATUR, SENSOREM
OPIS POSTACI: Templer mierzy niecałe sto siedemdziesiąt trzy centymetry i jest to coś, na co nigdy w życiu nie narzekała. Podobało jej się, że nie należy do osób tych za nadto wysokich, czy niskich. Oscylowała w odpowiedniej dla siebie wadze, chociaż jak na kobietę przystało zawsze uważa, że jest za szeroka w biodrach. Na jej twarzy trudno dostrzec piegi, albo innego rodzaju przebarwienia. Tylko wtedy kiedy jest zbyt zdenerwowana lub po prostu speszona, na jej bladych policzkach pojawiają się rumieńce, które dość trudno przegonić. Największą uwagę w jej wizerunku zabierają oczy. Duże, jasnoniebieskie, często wywołują zdezorientowanie u jej rozmówców, co nie za bardzo odpowiada samej Sophii. Często, podczas spisywania ważnych notatek musi zakładać na nos okulary, żeby litery i cyfry znajdujące się na pergaminie za bardzo się nie rozmazywały. Lewej ręki używa niemalże do wszystkiego: pisania, przewracania kartek, wykonywania codziennych czynności. Z niewiadomych przyczyn różdżka zawsze znajduje się w jej prawej ręce. Tak nauczyła się rzucać czary w szkole i tak jej pozostało. Życie Sophii nigdy nie było usłane pachnącymi i miękkimi płatkami kwiatów. Znacznie częściej natrafiała na kolce róż, które tylko czekały, aż wbiją się mocno w stopy kobiety i to między innymi ukształtowało jej charakter. Ma wole walki i nie da sobą pomiatać, chociaż podczas pierwszej rozmowy może wydawać się bierna i uległa. Z reguły jest optymistycznie nastawiona do życia, ale do wszystkiego podchodzi z dystansem.

Zobacz profil autora http://mortis.forumpolish.com/t544-stworki-sophii http://mortis.forumpolish.com/t551-dziennik-sophii-templer http://mortis.forumpolish.com/t545-skrytka-nr-983
PisanieTemat: Re: Ulica główna  Pon 02 Maj 2016, 18:11

Wygrzebała się z kubła na śmieci i wzięła głęboki wdech (co w tych okolicznościach, nie należał do przyjemności) i zaczęła grzebać w kieszeni swojego płaszcza. Wyciągnęła ze niego lusterko dwukierunkowe, które wcisnęła w dłonie przełożonego, który najzwyczajniej w świecie… palił swoje cygaro. Gdyby miała na to czas, najprawdopodobniej po raz kolejny strzeliłaby sobie facepalma.
Z obrzydzeniem zazgrzytała głośno zębami, pospiesznie wyciągając z włosów, większe kawałki śmieci.
- Niech Pan wezwie pomoc, a ja pobiegnę już pomóc, skoro mam różdżkę. – powiedziała pospiesznie, chociaż nie czekała już na odpowiedź Lawrence, bo zaczęła biec na miejsce katastrofy.
Niestety, nawet gdyby wiedziała co ją czeka, gdy dobiegnie już na miejsce zbrodni, nigdy nie byłaby do tego przygotowana. Gwałtownie zatrzymała się w miejscu, z którego „odjechała”, a po jej plecach przebieg dreszcz przerażenia. Widok, który pojawił się przed jej oczami, już na zawsze odmalował się w jej pamięci i już wiedziała, jak będą wyglądać jej najbliżej noce, gdy tylko zamknie oczy.
Zwęglone ciała, były dosłownie wszędzie. Pociągnęła nosem, a do jej nozdrzy dotarł nie tylko odór śmieci, ale także smród spalonych ubrań i ciał.
Wśród tłumu leżących ludzi dostrzegła osobę, którą za wszelką cenę nie chciała tu zobaczyć. Pospiesznie do niej podbiegła, potykając się o własne nogi.
- Estelle… Nawet nie próbuj mnie zostawiać! – zacisnęła kurczowo dłoń na różdżce, a w jej oczach pojawiły się łzy, widząc poparzone ciało ukochanej przyjaciółki.
- Cholera… Enervate! Vulnera Sanatur! – wycelowała różdżką w Pannę Vasquez. Musiała ją uratować. Musiała. Za wszelką cenę.



PisanieTemat: Re: Ulica główna  Pon 02 Maj 2016, 18:11

The member 'Sophia Templer' has done the following action : Rzut kością


'KOŚĆ K20' : 18



Zaw­sze trze­ba po­dej­mo­wać ry­zyko. Tyl­ko wte­dy uda nam się pojąć, jak wiel­kim cu­dem jest życie [...].
avatar
Stażysta Brygady Uderzeniowej Ministerstwa Magii

Dodatkowe informacje biograficzne
AKTUALNIE POSIADANA RÓŻDŻKA: Róg jednorożca; Osika; 11,5
OPANOWANE ZAKLĘCIA: ♥Szkolne♥ PROTEGO, CONJUNCTIVITIS, ENERVATE, EXPELLIARMUS, FINITE, PETRIFICUS TOTALUS, DRĘTWOTA, EVERTE STATUM, IMMOBILUS, MIMBLE WIMBLE, AVIFORS, FURNUCULUS, ACCIO, ALOHOMORA, LUMOS MAXIMA ♥Łatwe♥ COLLOSHOO, ENTROPOMORPHIS, ANAPNEO, REPARIFORS, ANTIVENENUM, BOMBARDA MAXIMA, CHŁOSZCZYŚĆ, OCULUS LEPUS, SUSPENSORIUS ♥Trudne♥ STIMULUS MELEDICTIONEM, ACID MISSILE, FINITE INCANTATEM, ADVERSUM, VULNERA SANATUR, SENSOREM
OPIS POSTACI: Templer mierzy niecałe sto siedemdziesiąt trzy centymetry i jest to coś, na co nigdy w życiu nie narzekała. Podobało jej się, że nie należy do osób tych za nadto wysokich, czy niskich. Oscylowała w odpowiedniej dla siebie wadze, chociaż jak na kobietę przystało zawsze uważa, że jest za szeroka w biodrach. Na jej twarzy trudno dostrzec piegi, albo innego rodzaju przebarwienia. Tylko wtedy kiedy jest zbyt zdenerwowana lub po prostu speszona, na jej bladych policzkach pojawiają się rumieńce, które dość trudno przegonić. Największą uwagę w jej wizerunku zabierają oczy. Duże, jasnoniebieskie, często wywołują zdezorientowanie u jej rozmówców, co nie za bardzo odpowiada samej Sophii. Często, podczas spisywania ważnych notatek musi zakładać na nos okulary, żeby litery i cyfry znajdujące się na pergaminie za bardzo się nie rozmazywały. Lewej ręki używa niemalże do wszystkiego: pisania, przewracania kartek, wykonywania codziennych czynności. Z niewiadomych przyczyn różdżka zawsze znajduje się w jej prawej ręce. Tak nauczyła się rzucać czary w szkole i tak jej pozostało. Życie Sophii nigdy nie było usłane pachnącymi i miękkimi płatkami kwiatów. Znacznie częściej natrafiała na kolce róż, które tylko czekały, aż wbiją się mocno w stopy kobiety i to między innymi ukształtowało jej charakter. Ma wole walki i nie da sobą pomiatać, chociaż podczas pierwszej rozmowy może wydawać się bierna i uległa. Z reguły jest optymistycznie nastawiona do życia, ale do wszystkiego podchodzi z dystansem.

Zobacz profil autora http://mortis.forumpolish.com/t544-stworki-sophii http://mortis.forumpolish.com/t551-dziennik-sophii-templer http://mortis.forumpolish.com/t545-skrytka-nr-983
PisanieTemat: Re: Ulica główna  Pon 02 Maj 2016, 18:13

Vulnera Sanatur.
Przepraszam, że zepsułam :c



PisanieTemat: Re: Ulica główna  Pon 02 Maj 2016, 18:13

The member 'Sophia Templer' has done the following action : Rzut kością


'KOŚĆ K20' : 7



Zaw­sze trze­ba po­dej­mo­wać ry­zyko. Tyl­ko wte­dy uda nam się pojąć, jak wiel­kim cu­dem jest życie [...].
avatar
Brygada Uderzeniowa Ministerstwa Magii

Dodatkowe informacje biograficzne
AKTUALNIE POSIADANA RÓŻDŻKA: Tarnina, Szpon Hipogryfa, sztywna (11 cali)
OPANOWANE ZAKLĘCIA: Trudne: TENTACLIFORS ARRESTO MOMENTUM CONFRINGO FINITE INCANTATEM IMPERIUS REVELIO PRIORI INCANTATEM REJICIUNT APPELATIONIS SEZAM MATERIO INCARCEROUS ADVERSUM LINIA WIEKU PROTEGO HORRIBILIS BAUBILLOUS CREPITUS FERULA VULNERA SANATUR Łatwe: ANTIVENUM FLAGRANTE FRIGIDUS FLAMMA KAPROUN LIBERACORPUS REPELLO MUGGLETUM ANATISQUACK EXPULSO IMPEDIMENTA LEVICORPUS OBSCURO PROCELLA SAGITTA SURCULUS ERICIUS MUTATIONEM REPARIFORS ANAPNEO RENNERVATE SUSPENSORIUS EPOXIMISE AURUM DETECTOR REPLEO Szkolne: ACCIO AQUAMENTI ALOHOMORA BOMBARDA COLLOPORTUS DEPRIMO GLACIUS LOCOMOTOR LUMOS NOX PORTUS REPARO SILENCIO WINGARDIUM LEVIOSA SONORUS
OPIS POSTACI: Lawrence Mundy jest wysokim, starszym mężczyzną o smukłej budowie ciała. Mierzy 187 centymetrów wzrostu, jest przy tym bardzo szczupły z chudymi kończynami, długą szyją i subtelnie odstającym brzuchem świadczącym o przekwitaniu. Posiada podłużną, poznaczoną zmarszczkami i drobnymi bliznami twarz, o niezwykle surowym, karcącym wyrazie oraz duży, wysunięty podbródek. Choć już wyraźnie siwieje, jego włosy oraz zarost wciąż zachowały wyraźny złoty kolor. Jak każdy w rodzinie ma zielone oczy. Wiecznie zmarszczone z dezaprobatą brwi, duży, rzymski nos oraz ostrożne spojrzenie i mocno zaciśnięte, wąskie usta przy grzywie siwo-złotych włosów sprawiają, że przypomina nieco starego lwa. Jako, że oprócz Hogwartu, ukończył również mugolski uniwersytet (gdzie studiował prawo), posiada dość dobre pojęcie o świecie mugoli. Wypracował dzięki temu swój własny styl ubioru, pasujący do obu społeczeństw. Zazwyczaj ubiera się wyłącznie w czerń i biel, skórzane buty, proste spodnie z paskiem, biała koszula oraz surdut który dodaje mu staroświeckiego, formalnego stylu.

Zobacz profil autora http://mortis.forumpolish.com/t515-poczta-lawrence-mundy#1990 http://mortis.forumpolish.com/t516-skrytka-numer-56#1991
PisanieTemat: Re: Ulica główna  Pon 02 Maj 2016, 19:39

Mundy wręcz przeciwnie, lśnił czystością i wciąż niósł za sobą zapach jedynie dymu tytoniowego. Być może dlatego że większą część dzisiejszego wydarzenia leżał na Sofii, a może dlatego że miał nadnaturalny wręcz talent do pozostawania czystym podczas paprania się nawet w najgorszym gównie. Glina musi przecież zawsze mieć czyste ręce.
Wyciągnął rękę zza pasa i odebrał od Sofii dwukierunkowe lusterko.
-Ja mam wzywać pomoc?- powiedział obrażony w kierunku pleców oddalającej się szybko Sophii. Nie po to uczył się tych wszystkich zaklęć leczniczych, nie po to odbywał naukę w szkołach uzdrowicielskich w Lizbonie i Rotterdamie, nie po to prenumerował swego czasu uzdrowiciela miesięcznego nie po to w końcu przeczytał tez encyklopedię medyczną w szesnastu tomach. (Trzy razy. W ciągu jednej nocy. Tom E-J cztery, przez pomyłkę.) Tyle trudu by teraz stać koło śmietnika i być bezużytecznym kiedy Ci wszyscy ludzie powoli umierają. No i też wzywanie pomocy było robotą stażystki, co ugodziło trochę w jego godność.
Mundy dzielnie wzruszył ramionami i przetarł lusterko rękawem.
-Halo? Biuro 11? Nie, wszystko jest w porządku.- Skłamał automatycznie, i natychmiast ugryzł się w język. -Mieliśmy malutki problem...


PisanieTemat: Re: Ulica główna  Pon 02 Maj 2016, 19:39

The member 'Lawrence Mundy' has done the following action : Rzut kością


'KOŚĆ K20' : 17



Zaw­sze trze­ba po­dej­mo­wać ry­zyko. Tyl­ko wte­dy uda nam się pojąć, jak wiel­kim cu­dem jest życie [...].
PisanieTemat: Re: Ulica główna  Wto 03 Maj 2016, 00:50

Czy to koniec? Czy to już na pewno koniec? Czy dramat, który z pewnością zapisze się na kartach historii tego świata już minął? "Mówiłem, mówiłem wam, że rzeki spłyną krwią! Lecz co to was?! Bezkształtna masa, bezrozumni, idioci" ... ! Dnia czwartego kwietnia odbyć się miał w Hogsmeade marsz nie byle jaki, lecz niosący ze sobą wartości dla organizatorów najwyższe - prawdę, szacunek i tolerancję, zorganizowany ku czci kobiety będącej ich uosobieniem.
Wszyscy wiedzieli, że Longbottomowie oprócz zwolenników nazbierali sobie również wielu wrogów, jednak nikt nie podejrzewał, że dojdzie do tak brutalnego starcia, w którym życie straci tak ogromna jak na skalę wydarzenia ilość osób. Jasnym stało się, że przeciwnicy ROMu postanowili wszystkich czarodziejów mugolskiego pochodzenia zastraszyć, a sama organizacja, wspierająca ich od wielu lat przestała istnieć. Nie znalazł się już bowiem nikt na tyle odważny, by wypowiedzieć się w sprawie szlam. Przed najtrudniejszym zadaniem stanęło teraz Ministerstwo, zmuszone do cichego lizania ran po licznych, negatywnie nastawionych do władzy artykułów w gazetach, których nie dało się uciszyć. Jak pisano: "ktoś za Hogmseade odpowiedzieć musi" i zrobić to mieli właśnie Crouch i dyrektorowie departamentów, których zakres obowiązków obejmował między innymi ochronę takich wydarzeń.
Mundy i Templer mogli wrócić do swoich obowiązków, a dziewczyna, ze względu na pełnienie stanowiska stażystki otrzymała od biura jedenastego ofertę stałej pracy, pod warunkiem wykonania serii kursów przygotowujących do stanowiska medyka. Elliot, którego życie zostało uratowane przez starego kompana zdecydował się bowiem opuścić wydział jedenasty i zaszyć się na stałe w prosektorium, gdzie, jak sam twierdził, przyda się bardziej niż w terenie, gdzie w porównaniu ze starszym Bułhakowem prezentował reakcje zbyt wolne i pochopne jak na pracownika brygady.
Jewgienij został wraz z innymi rannymi przetransportowany do szpitala, gdzie po wyleczeniu rąk i upewnieniu się, że odzyska w nich całkowitą sprawność wysłano go na tygodniowy urlop. Alistair i Estelle mieli szczęścia mniej, szczególnie dziewczyna, która mimo otrzymania wstępnej pomocy od Templer balansowała na granicy życia i śmierci. W obu przypadkach już na wstępie wiadomym było, że nawet jeżeli uda im się uciec własnemu przeznaczeniu - z pewnością nie będą wyglądać i funkcjonować jak dawniej. Uzdrowiciele spędzili wiele godzin na próbach przywrócenia ich do stanu przed marszem i nie polegli w tej kwestii całkowicie, jednakże skóra obojga potrzebowała jeszcze regeneracji. Ścięto ich na krótko, bo większość czupryn i tak wypaliły płomienie pożogi i kategorycznie zabroniono stosować mikstur na porost włosów, by nie uszkodzić sztucznej tkanki pokrywającej ich ciała. Niewyjściowi, czerwoni jak buraki i mający problemy z poruszaniem się, odbywali rehabilitację na koszt Ministerstwa właśnie, obserwując dwie, przebywające na oddziale uczennice. Anastasia i Antygona mogły dziękować Bogu, jeżeli istniał tam na górze, że przetrwały całe to piekło i zapłaciły za to jedynie urazem psychicznym i niewyjściowym wyglądem, bo dziewczyna, której Hennessy odcięła drogę dogorywała przy nich leżąc w kwasie i jęcząc, kiedy jej ciało dosłownie rozpuszczało się w żrącej cieczy. Nie było tak źle, co? Gorzej z tym, że odebranie ich z kliniki zapowiedział Bułhakow.
Ulica była czarna, pokryta prochami i resztkami zwęglonych ciał poległych. Część domostw, mimo padającego deszczu spłonęła. Część zachowała się po części lub w całości, a firmy, które zakładały zabezpieczenia na ocalałe budynki zbierały od tej pory tak duże liczby zleceń, że musieli podwyższać ceny do kwot tak absurdalnych, że kontaktowali się z nimi tylko najbogatsi i najbardziej zdesperowani lub zagrożeni atakiem. A cóż się stało z domem Longbottomów? Stał nadal, choć ograbiony. Babkę Longbottom znaleziono nieprzytomną i załamaną, bo ujrzała wnuka w najgorszej z możliwych odsłon, a po usłyszeniu najgorszej z możliwych nowin złapała się za serce i zaszlochała panicznie, niedowierzając w to, co stało się z jej rodziną. "Cóż ja pocznę sama z biednym Maurycym? Cóż ja pocznę?!" Jak udało jej się przeżyć starcie? Otóż, pomógł jej pewien auror, którego ciało zawisło na ścianie salonu, przybite do niej niczym Jezus do krzyża. Na jego brzuchu, zaklęciem tnącym wykreślono krzywe, choć wciąż budzące grozę litery: JESTEM BLISKO, PSINO.
Niestety jedynie Adara Fletcher była w stanie odkodować wiadomość.

@Jewgienij Bułhakow +20 PS +50 PN +20 PP
@Sophia Templer +20 PS +50 PN +20 PP
@Lawrence Mundy +20 PS +50 PN +20 PP
@Alistair Prewett +20 PS +40 PN +20 PP
Wszyscy pracownicy ministerstwa otrzymują 80 galeonów.
@Estelle Vasquez +20 PS +40 PN +20 PP
@Anastasia Fitzgerald +20 PS +35 PN +15 PP
@Antigone Hennessy +20 PS +35 PN +15 PP

Wszyscy uczestnicy marszu czekają na rozpoczęcie swoich sesji przez Mistrza Gry. Żadna z uśmierconych postaci (@Brian Sue i @Ruth McDonald) nie wyraziła chęci odrodzenia się jako duch, więc oficjalnie uznaję ze zmarłe bez możliwości powrotu. Od tej pory możecie pisać nimi jedynie w myślodsiewni i zwalnia wam się miejsce na postać.

Event zakończony, uczestnicy [z tematu].
PisanieTemat: Re: Ulica główna  Czw 18 Sie 2016, 19:44

@Ventus A. Gaunt postanowił wybrać się w ten urokliwy dzień na spacer po pracy. Nie zmęczył się dzisiaj specjalnie, w tygodniu niewiele osób przychodziło do pubu. Nie pozwalał sobie często na takie wędrówki, lecz dzisiejsze powietrze było naprawdę cudowne, na niebie migały gwiazdy, księżyc rzucał na świat nikłe odbicie promieni słonecznych. Przechadzając się po ulicy głównej, będącej miejscem słynnej tragedii mającej miejsce w kwietniu, mógł dostrzec coś połyskującego w rynsztoku. Nie było to nic wielkiego, lecz niestety znajdowało się w kałuży.
Na ulicy nie było nikogo poza nim i jakimś mężczyzną idącym spokojnie gdzieś w oddali w jego stronę. Ventus nie mógłby jednak z tej odległości stwierdzić kim jest ów przechodzeń.
avatar
Barman, Pub pod Trzema Miotłami

Dodatkowe informacje biograficzne
AKTUALNIE POSIADANA RÓŻDŻKA: cis, sierść wilkołaka, pół sztywna, 12 cali
OPANOWANE ZAKLĘCIA: Enervate, Episkey, Protego, Accio, Cave Inimicum, Expelliarmus, Homenum Revelio, Riddiculus, Alohomora, Diffindo, Drętwota, Everte Statum, Orbis, Verdimilious, Utevo Lux, Rennervate, Fumos Duo, Frigidus Flamma, Avis, Libro Mendacium, Bombarda Maxima, Delens Vestigium, Ferula, Protego Maxima, Upiorogacek, Serpendortia,
OPIS POSTACI: Ven ma piwne oczy oraz jasno brązowe włosy. Jego karnacja jest jasna, a chłopak nie przykłada uwagi do tego, aby jakkolwiek dodać jej barwy. Nie lubi się opalać, nie lubi słońca, nienawidzi, gdy jego skóra jest spalona od promieni. Mierzy sobie 183 cm wzrostu. Jest w miarę umięśniony, bo nie stroni od wysiłku fizycznego. Szerokie ramiona, smukłe dłonie o długich palcach, na palcu serdecznym lewej dłoni ma zawsze sygnet o zielonym kamieniu. Zazwyczaj ubiera białe koszule, a na to narzuca czarną marynarkę bądź kurtkę z czarnej skóry. Spodnie także w ciemnej barwie oraz ciężkie buty wiązane do góry sięgające wyżej kostki. Różdżkę trzyma właśnie w prawym bucie po wewnętrznej stronie. Nie ma żadnych charakterystycznych cech, nie posiada pieprzyków w widocznych miejscach, nie ma tatuaży, ani blizn.

Zobacz profil autora http://mortis.forumpolish.com/t762-kruk-ventusa http://mortis.forumpolish.com/t764-dziennik-ventusa#5052 http://mortis.forumpolish.com/t763-skrytka-nr-15#5050
PisanieTemat: Re: Ulica główna  Czw 18 Sie 2016, 20:07

Gdy wrócił do domu po pracy czuł się tam cholernie źle. Było tam zbyt pusto, a skrzeki kruka nie bardzo mu pomagały. Wypuścił, więc ptaka z klatki i pozwolił mu polatać nad Hogsmeade. Kruk zawsze wracał. Gdy Ven miał zamknięte okno Hex siedział na parapecie i czekał, aż barman mu je otworzy. Pomieszczenie jeszcze bardziej wydało się mu puste. Jakby w ogóle tu nie mieszkał, jakby był jedynie gościem. Wyszedł z mieszkania na puste ulice miasteczka. Ostatnio często było tu pusto. Ostatnio nikt nie przechadzał się w tym miejscu ze spokojem. Ludzie uciekali, czmychali jakby bali się, że marsz ponownie wybuchnie, że znowu będzie można poczuć smród palonych ciał. Ventus nie miał konkretnego poglądu na to wydarzenie. Nigdy nie chciał o tym rozmawiać, ponieważ ten konkretny dzień nazywany pożogą był mu obojętny. Ven jak zwykle miał przy sobie różdżkę, która była schowana w specjalnej kieszeni na spodniach.
Dzisiejszy dzień był ładny, co Ventusowi nie przeszkadzało. Czasami musiał zaczerpnąć świeżego powietrza, aby poczuć, że jeszcze żyje, że jeszcze należy do tego świata. Brak ludzi przytłoczył go. Ponownie poczuł, że jest nikim i nawet chęć pobycia wśród marionetek powodował, że i tak był sam. Nagle coś rzuciło się mu w oczy. Jakiś mały błyszczący przedmiot. Z czystej nudy, z czystej ciekawości ruszył w tamtym kierunku. Zerknął tylko na mężczyznę, który zbliżał się do niego, ale go zignorował. Podniósł błyszczący przedmiot.


Ventus A. Gaunt
To sen, nie myśl, że po kres będziesz szczęśliwy tak
To sen, przyjdzie moment, że cię trafi sztylet prosto w kark
Kiedy zapragniesz by serca równo biły
Zapadniesz w matnię, utracisz wszystkie siły
PisanieTemat: Re: Ulica główna  Pią 19 Sie 2016, 15:33

Ventus pochylił się, zanurzył dłoń w chłodnej kałuży i wyciągnął... pieniążek. Prawdziwy galeon! Cóż za szczęśliwy dzień. Mógł podejrzewać, że to pozostałość po marszu, lecz pożoga chłonęła wszystko. W takim razie musiało to leżeć o wiele krócej. Cóż, Gaunt pewnie tak nawet nie myślał, w końcu nie należał do tych osób, które wpuszczały coś takiego jak marsz ROMu do swojej głowy.
Kiedy wrócił do pozycji pionowej mógł zobaczyć mężczyznę będącego obok niego. Jak on się tak szybko tutaj zjawił? Stał on przez chwilkę wpatrując się w Ventusa i jego znalezisko, a barman przez chwilę mógł ujrzeć ciemne smugi za jego plecami. Jeśli przyjrzał się przechodniowi, mógł dostrzec w niego Łysego, który był w pubie kilka dni temu. Mężczyzna mruknął coś do siebie, po czym odezwał na głos.
- Coś pan tam znalazł? - rzucił pozując na zwykłe zagadanie, lecz czuć było w tym jakąś niespotykaną ciekawość.

Ventus A. Gunt +1g
avatar
Barman, Pub pod Trzema Miotłami

Dodatkowe informacje biograficzne
AKTUALNIE POSIADANA RÓŻDŻKA: cis, sierść wilkołaka, pół sztywna, 12 cali
OPANOWANE ZAKLĘCIA: Enervate, Episkey, Protego, Accio, Cave Inimicum, Expelliarmus, Homenum Revelio, Riddiculus, Alohomora, Diffindo, Drętwota, Everte Statum, Orbis, Verdimilious, Utevo Lux, Rennervate, Fumos Duo, Frigidus Flamma, Avis, Libro Mendacium, Bombarda Maxima, Delens Vestigium, Ferula, Protego Maxima, Upiorogacek, Serpendortia,
OPIS POSTACI: Ven ma piwne oczy oraz jasno brązowe włosy. Jego karnacja jest jasna, a chłopak nie przykłada uwagi do tego, aby jakkolwiek dodać jej barwy. Nie lubi się opalać, nie lubi słońca, nienawidzi, gdy jego skóra jest spalona od promieni. Mierzy sobie 183 cm wzrostu. Jest w miarę umięśniony, bo nie stroni od wysiłku fizycznego. Szerokie ramiona, smukłe dłonie o długich palcach, na palcu serdecznym lewej dłoni ma zawsze sygnet o zielonym kamieniu. Zazwyczaj ubiera białe koszule, a na to narzuca czarną marynarkę bądź kurtkę z czarnej skóry. Spodnie także w ciemnej barwie oraz ciężkie buty wiązane do góry sięgające wyżej kostki. Różdżkę trzyma właśnie w prawym bucie po wewnętrznej stronie. Nie ma żadnych charakterystycznych cech, nie posiada pieprzyków w widocznych miejscach, nie ma tatuaży, ani blizn.

Zobacz profil autora http://mortis.forumpolish.com/t762-kruk-ventusa http://mortis.forumpolish.com/t764-dziennik-ventusa#5052 http://mortis.forumpolish.com/t763-skrytka-nr-15#5050
PisanieTemat: Re: Ulica główna  Pią 19 Sie 2016, 16:47

Wyciągnął galeona i wzruszył ramieniem. Znalezione nie kradzione - pomyślał i wrzucił go do kieszeni spodni. Nawet nie zastanawiał się do kogo może to należeć. W końcu ten kto zgubił ten traci, teraz należy to do niego. Wyprostował się i cofnął się zaskoczony widząc tutaj mężczyznę. I to nie byle jakiego mężczyznę, a Łysego, który robił burdy w pubie. Zmarszczył brwi i wcisnął dłonie w kieszeń, gdzie złapał za różdżkę. Był to automatyczny odruch. Zawsze tak miał. Było to spowodowane tym, że chłopak nikomu nie ufał, więc nie chciał być zaskoczony przez życie.
- Nic - mruknął. - Nic godnego uwagi - dodał spoglądając na niego uważnie. - A coś Pan taki ciekawy? - zapytał.
Nie lubił, gdy obcy wtrącali się w jego sprawy, gdy obcy zagadywali do niego na ulicy. W pubie to tolerował, bo tam było wiadome jakie są ich intencje, a na ulicy? Wszystko mogło być możliwe. Mogło być to spowodowane chęcią rabunku, ciekawości, a także poznania nowych osób, ale Ven widział tylko czarne scenariusze, dlatego odkąd mieszka w tym miasteczku z niewieloma osobami rozmawiał. Nie miał tutaj przyjaciół, ani obiektów westchnień. Był po prostu po to, aby istnieć. Musiał w końcu gdzieś mieszkać, a tu miał także dobrą pracę.


Ventus A. Gaunt
To sen, nie myśl, że po kres będziesz szczęśliwy tak
To sen, przyjdzie moment, że cię trafi sztylet prosto w kark
Kiedy zapragniesz by serca równo biły
Zapadniesz w matnię, utracisz wszystkie siły
Sponsored content


PisanieTemat: Re: Ulica główna  

Ulica główna

Zobacz poprzedni temat Zobacz następny temat Powrót do góry
Strona 7 z 7Idź do strony : Previous  1, 2, 3, 4, 5, 6, 7

Similar topics

-
» Główna ulica
» Ulica Główna
» Kawiarenka Starbucks - Ulica Nankińska
» Główna ulica Madrytu
» Główna ulica

Permissions in this forum:Nie możesz odpowiadać w tematach
Mortis :: Rozgrywka fabularna :: Hogsmeade-
Skocz do: