Non mor­tem ti­memus, sed co­gita­tionem Mor­tis


Share|

Sala eliksirów

Idź do strony : Previous  1, 2, 3, 4  Next
avatar
Rocznik VI

Dodatkowe informacje biograficzne
AKTUALNIE POSIADANA RÓŻDŻKA: 12 cali, nieco giętka, włos z głowy wili, czarny orzech
OPANOWANE ZAKLĘCIA: Szkolne: OPPUGNO, PORTUS, TERGEO, ENERVATE, EXPELLIARMUS, FUMOS, IMMOBILUS, PETRIFICUS TOTALUS, GEMINO, ACCIO, AQUAMENTI, FINITE, HERBIVICUS, REPARO, VENTUS || Łatwe: EBUBLIO, OBSCURO, REPLEO, ANIMO LEPORE, CANTIS, MOBILE IMAGINEM, CAPILLUS TINCTURA, DULCIUS, MELOFORS ||Trudne: MEMORIA IMAGINEM, SALVIO HEXIA
OPIS POSTACI: Nadziejka o wzroście nieco większym od przeciętnej szesnastolatki, czyli jakieś takie 165. Waga... lekko poniżej normy, pomimo, że dużo je. Twarzyczka: dość okrąła i dziecięca, mały nosek, różane usteczka. Przy uśmiechu podkreślają się jej mocno policzki. Oczy zielone. Cera taka jakaś typowa dla środkowej, nieco wschodniej Europy. Dodatkowo piegi, ujawniające się bardziej latem. Brwi średniej grubości. Kasztanowe włosy bywają pofalowane, sięgają za ramiona. Czasami je spina w koczek. Grzywka samodzielnie obcięta, czasem ją zaczesuje bardziej na czoło, czasami bardziej w bok. W zależności od nastroju, nosi okulary. Nie ma specjalnie dużej wady. Uwielbia też wszelkie akcesoria do włosów, spinki, wstążki. Jej codzienne ubrania nawiązują nieco do minionych epok.

Zobacz profil autora http://mortis.forumpolish.com/t622-zwirzynta-nadziejki#3136 http://mortis.forumpolish.com/t623-zapiski-nadziejki#3145 http://mortis.forumpolish.com/t621-skrytka-numer-1996#3135
PisanieTemat: Re: Sala eliksirów  Pią 01 Kwi 2016, 20:03

Ostrożnie zwróciła swe spojrzenie ku nauczycielowi, który komentował ich wypowiedzi. Jego słowa skierowane do Kaylin... to miał być żart? Powinny grzecznie zachichotać? Rzuciła wzrokiem na Morrigan, a potem na resztę dziewczyn, aby zobaczyć ich reakcję. Raczej nikomu nie było do śmiechu, a Wittermore wyglądała na wyraźnie niezadowoloną. Przy komentarzu do Addyson, odwróciła się tylko lekko do koleżanki. Że niby to co mówiła to nieprawda? Ale jak to? Poza tym... "zaglądanie do książek ponad poziom nikogo jeszcze nie zabiło". Zahaczało to mocno o robienie sobie żarcików, aczkolwiek nastrój był jak najbardziej poważny, o ile nie powiedzieć nerwowy i ogólnie jakiś taki negatywny. Komentarz nauczyciela do Morrigan też jej się nie spodobał. Może gdyby było to powiedziane w inny sposób... Uh.
I jak ona tu miała zabrać głos?
Tak czy inaczej, odetchnęła z ulgą, kiedy jej wypowiedź została oceniona chyba najlepiej ze wszystkich. A przynajmniej według niej samej. Powiedziała dobrze i w dobry sposób, a nauczyciel dał jej tylko taką małą wskazóweczkę, delikatne zalecenie. Nawet udał, że się uśmiecha. To ją troszkę odstresowało. Na szczęście przechodzili do pracy własnej. Włosy miała lekko spięte, ale poprawiła spinkę, żeby się upewnić, że nic jej do kociołka nie wpadnie.
Przygotowała wszystkie potrzebne rzeczy. Przeczytała cały przepis na miksturę, a następnie wlała do kociołka wodę, po czym poddała ją obróbce termicznej. Dodała ślimaki, co wydawało jej się... cóż, bardzo nie lubiła dodawać żywych organizmów do mikstur. Właściwie starała się nie patrzeć na to, co robi. Podczas oczekiwania na ugotowanie zwierzątek sproszkowała kieł węża zakładając uprzednio rękawiczki. Pamiętała również, aby trzymać owy składnik jak najdalej od siebie i innych. Kiedy skończyła, minęła chyba odpowiednia ilość czasu, więc ostrożnie wsypała gotowy proszek starajac się dodać go co do okruszka. Zaczęła mieszać powoli roztwór nucąc sobie w myślach melodię, która trwała jakoś około trzech minut, czyli tyle, ile trzeba. Skupiła się w tym czasie na pilnowaniu odległości od kociołka oraz wyczuwaniu, czy w powietrzu, które wdycha, nie ma czasem czegoś nieodpowiedniego.
W jej głowie zabrzmiał ostatni takt melodii. Czas wyłączyć płomień. Kiedy mikstura nabierała białej barwy, Nadziejka rozejrzała się nieco po sali, żeby zobaczyć, jak radzi sobie reszta. Następnie dodała wiązankę tojadu. I tyle. Chyba koniec. Ponownie zerknęła na resztę dziewcząt. Wszystkie chyba już skończyły. Jak dobrze, że było ich tylko tyle. Nie wiedziała jak mocno opary unoszą się w powietrzu. Gdyby powstało dużo eliksirów to mogłoby to być trochę... niebezpieczne. Chociaż ta mikstura na szczęście nie była specjalnie groźna.



❀✿❀❀✿❀❀✿❀
Say hello to the girl that I am!
You're gonna have to see through my perspective
I need to make mistakes just to learn who I am
And I don't wanna be so damn protected

PisanieTemat: Re: Sala eliksirów  Pią 01 Kwi 2016, 20:03

The member 'Nadzieja Potocka' has done the following action : Rzut kością


'KOŚĆ K6' : 1



Zaw­sze trze­ba po­dej­mo­wać ry­zyko. Tyl­ko wte­dy uda nam się pojąć, jak wiel­kim cu­dem jest życie [...].
PisanieTemat: Re: Sala eliksirów  Sob 02 Kwi 2016, 12:06

Nauczyciel przez większość czasu siedział i notował coś w swoim notesie. Uczennice pracowały nad swoimi eliksirami i po upływie jakiegoś czasu pan Rutherford wstał z miejsca i przeszedł się po sali uznając, że pierwsze z wywarów powinny być już gotowe. Na pierwszy ogień poszła panna Black, do której podszedł i nachylił się nad eliksirem, chcąc ocenić jego zapach - charakterystyczny dla mistrza eliksirów, a wdychany przez kilka sekund nie stanowił zagrożenia. Pokiwał z uznaniem głową, zamieszał go i upewnił się, że był to eliksir wykonany poprawnie.
- Bardzo dobrze, panno Black. Powyżej oczekiwań. - Powiedział i skierował swoje kroki dalej. Osobą, która zdawała się mieć skończony eliksir była niska Krukonka. Powtórzył rytuał sprawdzania i skrzywił się nieznacznie.
- Za taki eliksir mogę pani dać najwyżej nędzny, panno Wittermore. Na szczęście jest jeszcze kilka minut, może pani spróbować jeszcze raz. - Czasem zastanawiał się, jak kiepskim trzeba być, żeby nie umieć poprawnie uwarzyć eliksiru z puli tych, których nauczano w szkole. Nie miało to jednak znaczenia w tej chwili, więc podszedł do Clemen. Już po zapachu zdawał się być widocznie zadowolony.
- Idealnie, panno Clemen. Może być pani z siebie dumna. Wybitny i proszę pomóc pannie Wittermore, gdyby miała jakieś problemy. - Już miał wrócić do siedzącej obok Morrigan Nadziei i spytać, czy jej eliksir jest gotowy (bo gdy sprawdzał pracę Black, Potocka jeszcze była w trakcie warzenia), gdy usłyszał huk dobywający się ze stanowiska Puchonki.
Kociołek wybuchnął, uderzając sporą częścią w brzuch Puchnonki, a znajdujący się wewnątrz wywar rozlał się po całym stole, kapiąc na podłogę. Odłamek kociołka poleciał też w stronę znajdującej się najbliżej Morrigan i zdzielił ją w ramię pozostawiając ogromnego siniaka. Na szczęście, Ślizgonce nic poza tym nie dolegało.
- Odsuńcie się! - Krzyknął nauczyciel podchodząc do stanowiska i kilkoma sprawnymi zaklęciami sprzątając bałagan. Nie mógł pozwolić na to, by opary nieudanego eliksiru zrobiły coś uczniom!
- Black, nic ci nie jest? - Zapytał Morrigan, jednocześnie oglądając uważnie ciało Puchonki i sprawdzając, czy nic jej nie jest. Uderzenie mosiężnego kociołka musiało jednak zaboleć i kto wie, czy nie złamała sobie jakiegoś żebra czy nie poobijała wnętrzności. - Zabierz Potocką do skrzydła i przy okazji poproś pielęgniarkę o coś na siniaki. - Mruknął pod nosem całkowicie zażenowany sytuacją. Żeby na zajęciach ostatnich klas dochodziło do takich wypadków?

PODSUMOWANIE

Black i Clemen mają po ocenie, Wittermore może spróbować uwarzyć eliksir jeszcze raz - Addyson może opisać to, jak jej pomaga w przygotowaniu składników, bądź ją instruuje.

Morrigan Black, Nadzieja Potocka [z tematu]
Musicie zapostować w skrzydle szpitalnym i poczekać na wejście @Charlotte Mark, która się wami zajmie.


szkoła óczy xd
avatar
Prefekt Ravenclawu, Rocznik VI

Dodatkowe informacje biograficzne
AKTUALNIE POSIADANA RÓŻDŻKA: Angielski dąb, pancerz kikimory, 13 cali, sztywna. Solidna, z dosyć grubą rękojeścią. Nie jest prosta, większość różdżki jest pofalowana. Sama rękojeść ozdobiona jest grawerowaniem w drewnie, a także onyksem, który umieszczony jest na jej podstawie.
OPANOWANE ZAKLĘCIA: ★ Szkolne ★ ACCIO - ALOHOMORA - APERACJUM - BĄBLOGŁOWY - BOMBARDA - COLLOPORTUS - CONFUNDUS - DEPULSO - DRĘTWOTA - ENERVATE - EPISKEY - EXPELLIARMUS - GLACIUS - LUMOS MAXIMA - REDUCTO - REPARO - WINGARDIUM LEVIOSA ★ Łatwe ★ ANATISQUACK - BONUM IGNIS - CALVORIO - CHŁOSZCZYŚĆ - CONSTANT VISIO - ENTROPOMORPHIS - ERECTO - FUNEMITE - ILLEGIBILUS - IMPERTURBABLE - SICCUM - ZAKLĘCIE CZTERECH STRON ŚWIATA (WSKAŻ MI) ★ Trudne ★ FINITE INCANTATEM - PROTEGO HORRIBILIS ★ Specjalne ★ ZAKLĘCIE PATRONUSA (EXPECTO PATRONUM, FORMA BIAŁEGO KRUKA) ★
OPIS POSTACI: Dosyć niska, mierząca jedynie sto sześćdziesiąt centymetrów, nie wyróżniająca się tak naprawdę niczym szesnastolatka. Drobna, można nawet pokusić się o stwierdzenie chuda dziewczyna, która z pewnością nie ma zbyt wiele siły i łatwą ją pociągnąć, czy popchnąć. Ostatnim razem, gdy się ważyła, waga ukazała czterdzieści osiem kilogramów, co i tak było dla niej osiągnięciem. Całkowicie przeciętna, o krótkich blond włosach, które lubią się puszyć i falować - każdy włos w zupełnie inną stronę, co sprawia, że na jej głowie prawie zawsze panuje nieład. Zawsze bardzo się stara, by mieć choć trochę elegancką fryzurę, jednak nie często jej się to udaje. Brązowe oczy kontrastują z bladą cerą, będącą oznaką przebywania przez większość czasu w budynkach, choć w wakacje zdarza się, że znajduje się na niej lekka opalenizna będąca wynikiem spędzania czasu z magicznymi stworzeniami na zewnątrz. Opala się jednak na czerwono, co nie jest szczytem jej marzeń. Ma na twarzy kilka pieprzyków, a na całym ciele poza tym jedyną skazą jest długa blizna, ciągnąca się aż od lewej strony brzucha do połowy uda. Nie ma zbyt dużej wady wzroku, jednak często można spotkać ją w okularach z czarną obwódką, gdyż w ten sposób lepiej jej się czyta. Dziewczyna nauczona została dbania o siebie, więc zawsze jest czysta i schludnie ubrana. Zdarza się, że na twarzy można dostrzec makijaż, lecz nie jest to zbyt częste. Lubi eleganckie stroje, spódnice, koszule i sweterki. Zawsze pachnie od niej kwiatową mieszanką jej ulubionych perfum.

Zobacz profil autora http://mortis.forumpolish.com/t214-zwierzeta-kaylin#273 http://mortis.forumpolish.com/t328-dziennik-kaylin#412 http://mortis.forumpolish.com/t213-skrytka-nr-690#272
PisanieTemat: Re: Sala eliksirów  Sob 02 Kwi 2016, 13:13

Wittermore nie była zadowolona. Prawdę mówiąc, była całkowicie wkurzona i zawiedziona tym, jak źle wyszedł jej eliksir. Najgorsze jednak było to, że naprawdę nie wiedziała, co zrobiła źle. Niemniej, nie miała ochoty godzić się na Nędzny, to było poniżej jej godności. Dlatego też od razu zabrała się za przygotowywanie kolejnego wywaru.
Posprzątała stanowisko, wylała nieudaną miksturę i zaczęła wszystko od nowa. Zagotowała wodę, w tym czasie wyciągając kolejne ślimaki. Gdy tylko woda zaczęła wrzeć wrzuciła stworzenia i przerobiła na proszek kolejny kieł. Nie chciała niczyjej pomocy, choć porada od koleżanki mogła się przydać. Przynajmniej jeżeli chodziło o samo wskazanie błędu a nie podanie na tacy rozwiązania, bądź co gorsze - zrobienia czegoś za nią. Kochała być najlepsza, ale tak prawdziwie najlepsza. Sama musiała sobie wszystko wypracować.
W trakcie tworzenia mikstury zostało wywołane zamieszanie wybuchem kociołka Puchonki i po plecach Kaylin przeszedł dreszcz. A co, jeżeli jej też się coś takiego przydarzy? Nie obchodziło ją to, że mogłaby zrobić sobie krzywdę. Bardziej bolałaby ją duma i dlatego też nie zwracała zbyt wielkiej uwagi na to, co działo się przy stoliku Black i Potockiej. Nie jej sprawa - ona musiała walczyć o lepszą ocenę. No żeby to było chociaż Z!
Trzy minuty minęły, choć przez wybuch nie była pewna, czy nie pomyliła się przy liczeniu, więc dodała kieł i zaczęła mieszać wywar zgodnie z opisem w książce. Gdy mikstura nabrała białej barwy zawahała się przez sekundę i dopiero po tym wrzuciła do środka tojad, wcześniej wyłączając pod kociołkiem ogień. Nie chciała popełnić żadnego błędu, ale kto wie, jak jej to wyszło?



I made my choice a long time ago, and I'm never gonna leave you.


PisanieTemat: Re: Sala eliksirów  Sob 02 Kwi 2016, 13:13

The member 'Kaylin Wittermore' has done the following action : Rzut kością


'KOŚĆ K6' : 2



Zaw­sze trze­ba po­dej­mo­wać ry­zyko. Tyl­ko wte­dy uda nam się pojąć, jak wiel­kim cu­dem jest życie [...].
avatar
Prefekt Hufflepuffu, Rocznik VI

Dodatkowe informacje biograficzne
AKTUALNIE POSIADANA RÓŻDŻKA: Jawor; Włos jednorożca; 10,5
OPANOWANE ZAKLĘCIA: Enervate, Episkey, Expelliarmus, Finite, Flippendo Duo, Fumos, Riddiculus, Drętwota, Anatisquack, Calvorio, Accio, Alohomora, Bombarda, Glacius, Wingardium Leviosa, Descendo, Mobiliarbus, Lapifors, Anteoculatia
OPIS POSTACI: Panna Addyson Clemen urodziła się w małej wsi, ale za to w bardzo kochającej rodzinie, w której małej dziewczynce niczego nie brakowało. Jej matka, mugolka pogodziła się z myślą, że jej mąż i dzieci są czarodziejami i nigdy nie robiła im z tego powodu wyrzutów. Ojciec zaś starał się jak najlepiej wytłumaczyć swoim pociechom, że nigdy nie powinno nadużywać się czarów, a już na pewno nie w obecności mugoli. Szatynka największe problemy miała ze swoim starszym bratem, który dokuczał jej na każdym kroku, ciągnął za włosy i opowiadał straszne historię, przez które dziewczynka chowała się pod pościelą i płakała. Przez niego panicznie boi się kotów, na widok których zamiera w miejscu i oblewają ją zimne poty. W wyglądzie Addyson nie można dopatrzeć się niczego niezwykłego. Problem polega jedynie w jej wzroście. Mierzy niecałe metr pięćdziesiąt i często nie jest traktowana poważnie (w końcu kto może brać na serio dziewczynę z szóstego roku, która wzrostem przypomina pierwszoroczniaka?) Wbrew pozorom jest to zwykła nastolatka, o ładnych, piwnych oczach i czarnych, sięgających łopatek włosach z kilkoma piegami na nosie i policzkach. Jej policzki prawie zawsze są zaczerwienione, jakby sługo stała na mrozie w zimowy dzień.

Zobacz profil autora http://mortis.forumpolish.com/t368-cudowronka-addyson#531 http://mortis.forumpolish.com/t402-kronika-addyson#755 http://mortis.forumpolish.com/t369-skrytka-300#532
PisanieTemat: Re: Sala eliksirów  Sob 02 Kwi 2016, 16:21

Puchonka była przekonana, że eliksir, który właśnie wykonała, okaże się zły. Dlatego też, kiedy nauczyciel nachylał się nad jej kociołkiem, przygryzła wargę, w stresie oczekując na werdykt. Na jej ustach pojawił się szeroki uśmiech, gdy okazało się, że uwarzony eliksir zasłużył na ocenę wybitną! Wybitny! I to z eliksirów! Clemen zamrugała kilkakrotnie powiekami, nie dowierzając słowom profesora Rutherforda.
- Dziękuję.
Odpowiedziała jedynie w kierunku mężczyzny, kiwając lekko głową. Spojrzała zaskoczona na plecy Wittermore. Wcześniej nie zwróciła uwagi na jej nieudany eliksir, bo za bardzo skupiona była na swojej miksturze, jednak teraz, gdy wszystko do Add dotarło, zrobiła w jej kierunku dwa, drobne kroczki. W głębi duszy chciała jej pomóc, ale jakiś cichy głosik podpowiadał jej, że Krukonka sobie tego nie życzy.
Na całe szczęście nie odeszła zbyt daleko ze swojego stanowiska, bo nagle kociołek na stanowisku Nadziei... wybuchł. Puchonka nie podejrzewała, że stanie się to komuś innemu niż jej. Właściwie, wydawało jej się, że jako pierwsza rozsadzi swój kocioł. Miała nadzieję, że jej współlokatorce nic się nie stanie.
Gdy nauczyciel opanował już całą sytuację, dopiero wtedy podeszła do blondyny, która potrzebowała pomocy z eliksirem (a przynajmniej w mniemaniu profesora).
- Kaylin? Pomóc ci jakoś?
Zapytała niepewnie, stając obok niej i spoglądając na zawartość kotła, a raczej mikstury, która wypływała teraz na ławkę.



„Jeśli spadniesz na kogoś, nie wystarczy powiedzieć, że nie chciałeś.
W końcu ten ktoś też wcale nie chciał, żebyś na niego spadał."
PisanieTemat: Re: Sala eliksirów  Nie 03 Kwi 2016, 07:28

Nauczyciel uporał się z jednym problemem i zdążył jedynie westchnąć, gdy kociołek Wittermore również okazał się niebezpieczny. Ciecz wypływała z niego dosyć wolno, ale jednak stanowiła zagrożenie dla samej blondynki, jak i towarzyszącej jej Puchonki. Marcus jęknął w duchu i ruchem różdżki sprzątnął niebezpieczeństwo. Nie zwlekając zbyt długo podszedł do stanowiska Krukonki i spojrzał na nią z litością i nieskrywanym żalem w oczach. Nie spodziewał się, że ktoś z domu Roweny Ravenclaw będzie aż tak upośledzony, jeżeli chodzi o warzenie mikstur.
- Wittermore, na brodę Merlina, jakim cudem udało ci się zdawać z tego przedmiotu przez tyle lat? Podstawy, podstawy! - Miotał się całkowicie nie wiedząc, jak wytłumaczyć jej to, co robiła źle. Wcześniej patrzył na nią jedynie kątem oka i wyglądała, jakby dobrze wiedziała, co robi. Pomasował sobie kark i zgarnął kociołek z pustego stanowiska obok.
- Patrz uważnie i zapamiętaj. - Spojrzał na zegarek i zaczął przyrządzać eliksir zgodnie z recepturą, którą znał na pamięć. Mieli jeszcze piętnaście minut, więc pokaże jej, jak to zrobić i da ostatnią szansę. Wątpił bowiem, by Krukonce wystarczyła ocena nędzna zwłaszcza, że widział jej stopnie w dzienniku i naprawdę nie były złe.
- Woda musi dopiero zaczynać wrzeć, gdy wrzucasz do niej ślimaki. W ten sposób. - Powiedział wykonując czynność i biorąc do ręki kieł węża. - Proszek musi być sypki, jak mąka. Nie ma prawa mieć ani jednej większej grudki. Widzisz? - Zapytał pokazując jej utarty przez siebie składnik. Po trzech minutach gotowania dorzucił go do wywaru.
- Mieszaj. - Powiedział do Wittermore i gdy ta wyciągnęła rękę złapał ją i pokierował nią w odpowiednią stronę i o odpowiedniej sile. - Nigdy w drugą stronę. I nigdy słabiej czy mocniej. To odpowiednia siła, by wywar był wykonany poprawnie. - Instruował ją przez cały czas, a gdy mikstura zrobiła się biała złapał wiązkę tojadu i kazał dziewczynie rzucić w odpowiednim momencie, zaraz po tym, jak wyłączył pod kociołkiem ogień.
- To jest poprawnie wykonany eliksir. Powąchaj go, ale nie wdychaj zbyt długo. Czujesz zapach? Tak ma pachnieć twój eliksir. Do roboty, masz tylko pięć minut, zanim przejdę do podsumowania. Ostatnia szansa, więc lepiej się postaraj. Clemen, doradź koleżance i przypilnuj, żeby żadnej z was nie stała się krzywda. - Mówiąc to podszedł do biurka, usiadł za nim i udawał, że czyta coś w dzienniku. Tak naprawdę uważnie obserwował każdy ruch dziewcząt - teraz spodziewał się po nich absolutnie wszystkiego. Nie chciał mieć w sali kolejnego wybuchu.

PODSUMOWANIE

Wittermore ma ostatnią szansę na wykonanie eliksiru.


szkoła óczy xd
avatar
Prefekt Ravenclawu, Rocznik VI

Dodatkowe informacje biograficzne
AKTUALNIE POSIADANA RÓŻDŻKA: Angielski dąb, pancerz kikimory, 13 cali, sztywna. Solidna, z dosyć grubą rękojeścią. Nie jest prosta, większość różdżki jest pofalowana. Sama rękojeść ozdobiona jest grawerowaniem w drewnie, a także onyksem, który umieszczony jest na jej podstawie.
OPANOWANE ZAKLĘCIA: ★ Szkolne ★ ACCIO - ALOHOMORA - APERACJUM - BĄBLOGŁOWY - BOMBARDA - COLLOPORTUS - CONFUNDUS - DEPULSO - DRĘTWOTA - ENERVATE - EPISKEY - EXPELLIARMUS - GLACIUS - LUMOS MAXIMA - REDUCTO - REPARO - WINGARDIUM LEVIOSA ★ Łatwe ★ ANATISQUACK - BONUM IGNIS - CALVORIO - CHŁOSZCZYŚĆ - CONSTANT VISIO - ENTROPOMORPHIS - ERECTO - FUNEMITE - ILLEGIBILUS - IMPERTURBABLE - SICCUM - ZAKLĘCIE CZTERECH STRON ŚWIATA (WSKAŻ MI) ★ Trudne ★ FINITE INCANTATEM - PROTEGO HORRIBILIS ★ Specjalne ★ ZAKLĘCIE PATRONUSA (EXPECTO PATRONUM, FORMA BIAŁEGO KRUKA) ★
OPIS POSTACI: Dosyć niska, mierząca jedynie sto sześćdziesiąt centymetrów, nie wyróżniająca się tak naprawdę niczym szesnastolatka. Drobna, można nawet pokusić się o stwierdzenie chuda dziewczyna, która z pewnością nie ma zbyt wiele siły i łatwą ją pociągnąć, czy popchnąć. Ostatnim razem, gdy się ważyła, waga ukazała czterdzieści osiem kilogramów, co i tak było dla niej osiągnięciem. Całkowicie przeciętna, o krótkich blond włosach, które lubią się puszyć i falować - każdy włos w zupełnie inną stronę, co sprawia, że na jej głowie prawie zawsze panuje nieład. Zawsze bardzo się stara, by mieć choć trochę elegancką fryzurę, jednak nie często jej się to udaje. Brązowe oczy kontrastują z bladą cerą, będącą oznaką przebywania przez większość czasu w budynkach, choć w wakacje zdarza się, że znajduje się na niej lekka opalenizna będąca wynikiem spędzania czasu z magicznymi stworzeniami na zewnątrz. Opala się jednak na czerwono, co nie jest szczytem jej marzeń. Ma na twarzy kilka pieprzyków, a na całym ciele poza tym jedyną skazą jest długa blizna, ciągnąca się aż od lewej strony brzucha do połowy uda. Nie ma zbyt dużej wady wzroku, jednak często można spotkać ją w okularach z czarną obwódką, gdyż w ten sposób lepiej jej się czyta. Dziewczyna nauczona została dbania o siebie, więc zawsze jest czysta i schludnie ubrana. Zdarza się, że na twarzy można dostrzec makijaż, lecz nie jest to zbyt częste. Lubi eleganckie stroje, spódnice, koszule i sweterki. Zawsze pachnie od niej kwiatową mieszanką jej ulubionych perfum.

Zobacz profil autora http://mortis.forumpolish.com/t214-zwierzeta-kaylin#273 http://mortis.forumpolish.com/t328-dziennik-kaylin#412 http://mortis.forumpolish.com/t213-skrytka-nr-690#272
PisanieTemat: Re: Sala eliksirów  Nie 03 Kwi 2016, 07:43

Kaylin naprawdę nie wiedziała, co robi źle. Czytała opis wykonania mikstury w książce tyle razy, że nawet bez niej umiałaby go wyrecytować z pamięci. Co z tego, skoro praktyka ją przerastała? Była zdesperowana, by zaliczyć przedmiot na coś więcej niż N i starała się ze wszystkich sił. Okazało się jednak, iż na marne.
Kiedy eliksir zaczął jej kipieć prawie się popłakała. Frustracja i złość zawładnęły nią w jednej chwili i gdyby nie lata rygorystycznego ćwiczenia wybuchów złości i napadów agresji z pewnością nie byłoby tak dobrze i spokojnie. Stała więc, zaciskając pięści i patrząc, jak ciecz rozlewa się po stole. Zdawała się nie słyszeć pytania Addyson i z zamyślenia ocknął ją dopiero głos nauczyciela, który posprzątał po niej bałagan.
Po pierwszych jego słowach zacisnęła jedynie wargi, starając się nie rozpłakać. Mimo to widać było, że nie jest zadowolona ze słów nauczyciela i gdy ten zaczął jej tłumaczyć i pokazywać, jak powinna uwarzyć miksturę, podeszła do tego dosyć niechętnie. Potem jednak pozwoliła sobie pomóc i starała się zapamiętać wszystko dokładnie. Gdy przyszła pora na zrobienie eliksiru samemu - zaczęła i drżącymi rękoma wykonywała wszystkie kroki po kolei. Kiedy Clemen podeszła bliżej, by pomóc, pokręciła tylko głową. Chciała dać sobie radę samemu, skoro miała to być jej ocena. Lubiła Addyson, ale nauka nie była miejscem, w którym mogłaby ukazać swoją słabość - czym według niej było pozwolenie sobie pomóc.
Zagotować wodę, wrzucić ślimaki. Trzy minuty mają się parzyć, podczas nich można utrzeć na proszek kieł węża - ma być jak mąka. - Powtarzała sobie w myślach. - Dosypać i zamieszać, w tę jedną, konkretną stronę i nie za mocno. Ale i nie za lekko. Poczekać kolejne trzy minuty i wyłączyć ogień. Gdy mikstura będzie biała, dorzucić taką, a nie inną wiązkę tojadu.
Postępowała zgodnie z przemyślaną w głowie strategią. Nie mogła przeżyć tego, że była gorsza od Morrigan Black i chyba to ubodło ją nawet bardziej od samego faktu, iż nie umiała uwarzyć prostego eliksiru.



I made my choice a long time ago, and I'm never gonna leave you.


PisanieTemat: Re: Sala eliksirów  Nie 03 Kwi 2016, 07:43

The member 'Kaylin Wittermore' has done the following action : Rzut kością


'KOŚĆ K6' : 4



Zaw­sze trze­ba po­dej­mo­wać ry­zyko. Tyl­ko wte­dy uda nam się pojąć, jak wiel­kim cu­dem jest życie [...].
avatar
Prefekt Hufflepuffu, Rocznik VI

Dodatkowe informacje biograficzne
AKTUALNIE POSIADANA RÓŻDŻKA: Jawor; Włos jednorożca; 10,5
OPANOWANE ZAKLĘCIA: Enervate, Episkey, Expelliarmus, Finite, Flippendo Duo, Fumos, Riddiculus, Drętwota, Anatisquack, Calvorio, Accio, Alohomora, Bombarda, Glacius, Wingardium Leviosa, Descendo, Mobiliarbus, Lapifors, Anteoculatia
OPIS POSTACI: Panna Addyson Clemen urodziła się w małej wsi, ale za to w bardzo kochającej rodzinie, w której małej dziewczynce niczego nie brakowało. Jej matka, mugolka pogodziła się z myślą, że jej mąż i dzieci są czarodziejami i nigdy nie robiła im z tego powodu wyrzutów. Ojciec zaś starał się jak najlepiej wytłumaczyć swoim pociechom, że nigdy nie powinno nadużywać się czarów, a już na pewno nie w obecności mugoli. Szatynka największe problemy miała ze swoim starszym bratem, który dokuczał jej na każdym kroku, ciągnął za włosy i opowiadał straszne historię, przez które dziewczynka chowała się pod pościelą i płakała. Przez niego panicznie boi się kotów, na widok których zamiera w miejscu i oblewają ją zimne poty. W wyglądzie Addyson nie można dopatrzeć się niczego niezwykłego. Problem polega jedynie w jej wzroście. Mierzy niecałe metr pięćdziesiąt i często nie jest traktowana poważnie (w końcu kto może brać na serio dziewczynę z szóstego roku, która wzrostem przypomina pierwszoroczniaka?) Wbrew pozorom jest to zwykła nastolatka, o ładnych, piwnych oczach i czarnych, sięgających łopatek włosach z kilkoma piegami na nosie i policzkach. Jej policzki prawie zawsze są zaczerwienione, jakby sługo stała na mrozie w zimowy dzień.

Zobacz profil autora http://mortis.forumpolish.com/t368-cudowronka-addyson#531 http://mortis.forumpolish.com/t402-kronika-addyson#755 http://mortis.forumpolish.com/t369-skrytka-300#532
PisanieTemat: Re: Sala eliksirów  Nie 03 Kwi 2016, 14:47

Stała w bezpiecznej odległości, kiedy nauczyciel pokazywał Krukonce jak ta ma wykonać eliksir. Addyson nie chciała się wtrącać, a już najbardziej nie chciała przeszkadzać profesorowi i sfrustrowanej Kaylin. Wiedziała, że nie jest najodpowiedniejszą osobą do niesienia pomocy i tego typu zadania powinny być powierzane komuś bardziej kompetentnemu. Całkowicie zdawała sobie z tego sprawę, że eliksir powodujący senność wyszedł jej z czystego przypadku i to o dziwo za pierwszym razem.
W milczeniu stała z boku, trzymając kciuki za kolejną próbę w uwarzeniu mikstury.
Widząc jak dziewczyn kiwa przecząco głową, w spokoju wróciła na swoje stanowisko. Clemen nie należała do osób, które miały zamiar się narzucać. Zapewne, gdyby profesor nie powiedział jej, że ma pomóc Wittermore, Puchonka nawet by do niej nie podeszła.
Starając się niezbyt nachalnie wpatrywać się w plecy Kaylin, Addyson w ciszy zaczęła sprzątać swe miejsce pracy. Odłożyła niepotrzebny jej już słój z rogatymi ślimakami na swoje miejsce, wyrzuciła do śmieci liście tojadu, które zdążyły wypaść z wiązki, nim dziewczyna wrzuciła ją do kociołka i dokładnie wytarła ławkę z wody, która została rozchlapana podczas wrzucania poszczególnych składników do eliksiru. Zamknęła książkę, czekając na zakończenie lekcji i nie mogąc doczekać się rezultatu wykonanej mikstury Kaylin.



„Jeśli spadniesz na kogoś, nie wystarczy powiedzieć, że nie chciałeś.
W końcu ten ktoś też wcale nie chciał, żebyś na niego spadał."
PisanieTemat: Re: Sala eliksirów  Nie 03 Kwi 2016, 15:28

Czekał cierpliwie aż ostatnia z dziewcząt skończy, trzeci już, eliksir. Miał nadzieję, że chociaż odrobinę wiedzy przelał do jej małej główki i tym razem obejdzie się bez wypadku. Kątem oka zauważył, że blondynka odmówiła, gdy Clemen zaproponowała jej pomoc i sam nie wiedział, czy bardziej zadowala go jej upór, czy wręcz przeciwnie - denerwuje. Zajrzał jeszcze raz do dziennika zastanawiając się, co zrobić z tymi wszystkimi nicponiami, których miał na liście a tego dnia nie przyszli. Rozumiał, że robiła się wiosna i był to okres na przeziębienia, a także w głowach młodych ludzi było co innego, niż lekcje... Niemniej, bardzo go to frustrowało i na pewno nie pozostawi sprawy bez odzewu. Przez chwilę zastanawiał się, czy powinien zwrócić się z tym do dyrektorki, ostatecznie postanowił poradzić sobie samemu.
Gotowy eliksir powąchał, przyjrzał mu się i kiwnął głową. Nie było to cudo, ale się udało i z pewnością by zadziałało, gdyby dziewczyna chciała go użyć, nie robiąc przy tym nikomu krzywdy.
- Bardzo dobrze. Mogło być lepiej, ale biorąc pod uwagę poprzednie próby, widzę poprawę i mam nadzieję, że teraz już będzie pani umiała przygotować miksturę powodującą senność. Zadowalający dla pani, panno Wittermore. Proszę po sobie posprzątać. - W czasie, w którym dziewczęta ogarniały stanowiska przemówił do nich jednocześnie wszystko zapisując.
- Każda z pań za aktywność i samo przyjście na zajęcia, bo jak widać było to niezmiernie trudne dla waszego rocznika, otrzymuje po pięć punktów dla domu. Przekażcie proszę pannie Potockiej, że niestety dzisiejszego dnia zarobiła z moich zajęć Trolla, ale jeżeli chce poprawić ocenę - a to na jej podstawię będę wystawiał ostateczny stopień, może to zrobić na konsultacjach, które odbędą się czwartego kwietnia. Jednocześnie możecie poinformować kolegów, którzy się nie pojawili, że te konsultacje są ostatnim terminem na zaliczenie przedmiotu, w innym wypadku wpiszę soczyste Trolle do dziennika i nie będę się kłopotał wyznaczaniem innych terminów. Pani, panno Wittermore, jeżeli pani chce może również się pojawić. Myślę, że dodatkowe zajęcia w pani przypadku bardzo się przydadzą. - Mówiąc to zebrał swoje rzeczy zza biurka i skierował się do wyjścia. - A, eliksiry możecie zachować. Tylko ostrożnie z korzystaniem. - Po tych słowach nauczyciel zniknął za drzwiami sali.


Lekcja zakończona.


@Morrigan Black: +15 Punktów Uczniowskich, +10 Punktów Specjalnych, +5ʛ, +mikstura powodująca senność (dobrej jakości), + Powyżej Oczekiwań
@Addyson Clemen: +20 Punktów Uczniowskich, +10 Punktów Specjalnych, +5ʛ, + mikstura powodująca senność (bardzo dobrej jakości), + Wybitny
@Nadzieja Potocka: +10 Punktów Uczniowskich, +10 Punktów Specjalnych, +5ʛ, + Troll
@Kaylin Wittermore: +10 Punktów Uczniowskich, +10 Punktów Specjalnych, +5ʛ, + mikstura powodująca senność (kiepskiej jakości), + Zadowalający
Ravenclaw: +5 punktów
Slytherin: +5 punktów
Hufflepuff: +10 punktów


PRACA DOMOWA DLA POSIADAJĄCYCH USPRAWIEDLIWIENIE: (@Angus Abbott, @Theodore Callaghan, @Davin Greengrass)
„Warzenie eliksirów - przygotowanie i praktyka” - wypracowanie na jedną rolkę pergaminu (pół strony A4).

Napisaną pracę należy wysłać sowią pocztą do Mistrza Gry. Macie czas do 29 kwietnia.

WSZYSCY NIEOBECNI MAJĄ SIĘ STAWIĆ DO GABINETU PROFESORA 4 KWIETNIA.

Morrigan Black, Addyson Clemen, Nadzieja Potocka, Kaylin Wittermore [z tematu].



szkoła óczy xd
avatar
Zastępca kapitana i pałkarz Srebrnych Wiwern, Rocznik VI

Dodatkowe informacje biograficzne
AKTUALNIE POSIADANA RÓŻDŻKA: 14 cali, kieł widłowęża, winorośl, elastyczna
OPANOWANE ZAKLĘCIA:
OPIS POSTACI: Graysen ledwie opuścił łono swej nieszczęsnej matki Faustine, a liczne grono rodzinne, zgromadzone ściśle wokół kołyski, zawyrokowało, iż chłopiec przyszedł na świat jako idealna kalka swojego ojca. Choć podobne stwierdzenie zdawało się być w tamtej chwili niczym innym, a pieszczotliwą eksklamacją, to z biegiem lat każdy przekonał się, że Graysenowi w istocie przepowiedziano wtedy przyszłość w cieniu niedoścignionego oryginału, po którym to musiał odziedziczyć spłaszczony, wydatny nochal. Nie mógłby być gorszy od swych rówieśników, co za tym idzie, może pochwalić się wzrostem ponadprzeciętnym, sylwetką i ruchami nieskrępowanymi, acz bywa, że i chaotycznymi, zależnie od tego czy znajduje się obecnie w fazie nadpobudliwości ruchowej, czy wręcz przeciwnie, w stanie otępienia i stagnacji. Piwne kurwiki szaleństwa i błysk niepoczytalności są nieodłącznym elementem składowym spojrzenia, jakim Graysen obarcza swych rozmówców. Łagodny i spokojny, nieznęcony gwałtownym temperamentem, budzi jeszcze większe podejrzenia, wzmaga w innych lęk, iż tylko jednej małej iskierki brakuje do eksplozji niezrównoważonego pomyleńca, który to tkwi, gdzieś głęboko w nim, uśpiony za maską typowego, aroganckiego dzieciaka z porządnego domu. Coś, co kiedyś będzie nazywać się artystycznym nieładem, w obecnej erze, jest jedynie trywialnym bałaganem, bo to właśnie bałagan objął panowanie nad głową chłopaka. Nie podpatrzył ani trendów, ani kolegów z ławki, na próżno więc u niego szukać fryzury na przylizanego Włocha, on o to nie dba. Bogatą mimikę uwielbia uwydatniać w sposób ekspresyjny i nierzadko karykaturalny, emocje bowiem, i to te wszelkiego kalibru, stanowią dla Gray’a nieodwieczną zagwozdkę; są niczym puzzle pozbawione istotnych elementów układanki, których nie potrafi ułożyć. Fuzja kontrastowych emocji, niesprecyzowany i wieloznaczny ton wypowiedzi, zapewnił mu dożywotnią łatkę bezczelnego mitomana, z którego ust sączą się nieskończone ciągi łgarstw i jad fałszu. Potwierdzenie podobnego wymysłu byłoby jednakże krzywdzące dla Graysena, który w gruncie rzeczy nie jest osobą tak podłą i nikczemną, jak jego ojciec by pragnął. Z ludźmi mu nie po drodze, nie rozumie ich zamiarów, celów i motywacji. Nie utożsamia się zresztą z wieloma jednostkami, izoluje się od reszty na własne życzenie, nie będąc jednak do końca pewnym, czy jest to czymś, czego tak naprawdę pragnie.

Zobacz profil autora http://mortis.forumpolish.com/t585-sowa-graysena http://mortis.forumpolish.com/t612-skrytka-numer-123
PisanieTemat: Re: Sala eliksirów  Pon 02 Maj 2016, 03:36

Wchodząc do sali, wciąż jeszcze zastanawia się nad wyborem eliksiru do uwarzenia. Zająwszy przypadkowe stanowisko, wyciąga szkolne podręczniki oraz tom otrzymany od Kaylin i to właśnie ten unikat otwiera jako pierwszy. Cholera, nie jest nawet pewien czy gdyby istotnie wybrał pozycję z tej właśnie książki, to czy szkoła posiada składniki niezbędne do jej wyprodukowania. Wodzi wzrokiem po świeżych, pachnących rozkosznie kartach i... BINGO... kurwa nie. Przeklęte Veritaserum, dlaczego wymagasz tak łatwo dostępnych składników, kosztem przygotowywania przez równe trzy dni. Nie ma aż tyle czasu.
-A może... eliksir z czerńca?
Gada sam do siebie, bo przecież nikt nie może go usłyszeć. Na samą myśl o przeczytanej nazwie robi mu się niewymownie gorąco - słyszał już wcześniej o tej miksturze i to niekoniecznie pochlebne rzeczy. Cholernie trudna do uwarzenia, ale nie wymagała składników dla których musiałby oddać cząstkę swej duszy Szatanowi. A niech spróbuje.
Szykuje stanowisko pracy, wyszukuje w pracowni dżdżownice, stokrotki oraz czerniec, po czym zakasa rękawy i bierze się do roboty.
Posiekawszy najpierw dżdżownice, kociołek napełnia wodą, którą doprowadza do wrzenia. Dodawszy pierwszy składnik, sięga po moździerz w którym uciera trzy korzenie stokrotki. Pilnuje bacznie zegara, gdyż cała czynność, łącznie ze stopniowym dodawaniem reszty kwiatu, powinna zająć mu pięć minut. Dodawszy zawartość moździerza, zaczyna mieszać w kociołku przez następne dziesięć minut, po których to, stuka chochlą o krawędź kociołka i wrzuca cztery liście czerńca. Energicznymi ruchami miesza zawartością cztery razy w prawo i spokojnie w lewo. Raz. Cholera, ma nadzieję, że instrukcje są jasne, trochę brak tu miejsca na improwizację.
Czeka aż całość przybierze barwę jaskrawej czerwieni, wtedy też dodane dwie wiązki czerńca. Napisano, iż bez liści, więc tak też czyni.
Wyciąga z kieszeni fiolki i do nich ładuje przyrządzony eliksir. Sprząta, odnosi wszystko na swoje miejsce, po czym opuszcza salę kierując się do swojego pokoju.

[zt]


"I never promised you an open heart or charity
I never wanted to abuse your imagination
I come with knives and agony"
PisanieTemat: Re: Sala eliksirów  Pon 02 Maj 2016, 03:36

The member 'Graysen E. Carrow' has done the following action : Rzut kością


'KOŚĆ K6' : 2



Zaw­sze trze­ba po­dej­mo­wać ry­zyko. Tyl­ko wte­dy uda nam się pojąć, jak wiel­kim cu­dem jest życie [...].
avatar
Zastępca kapitana i pałkarz Srebrnych Wiwern, Rocznik VI

Dodatkowe informacje biograficzne
AKTUALNIE POSIADANA RÓŻDŻKA: 14 cali, kieł widłowęża, winorośl, elastyczna
OPANOWANE ZAKLĘCIA:
OPIS POSTACI: Graysen ledwie opuścił łono swej nieszczęsnej matki Faustine, a liczne grono rodzinne, zgromadzone ściśle wokół kołyski, zawyrokowało, iż chłopiec przyszedł na świat jako idealna kalka swojego ojca. Choć podobne stwierdzenie zdawało się być w tamtej chwili niczym innym, a pieszczotliwą eksklamacją, to z biegiem lat każdy przekonał się, że Graysenowi w istocie przepowiedziano wtedy przyszłość w cieniu niedoścignionego oryginału, po którym to musiał odziedziczyć spłaszczony, wydatny nochal. Nie mógłby być gorszy od swych rówieśników, co za tym idzie, może pochwalić się wzrostem ponadprzeciętnym, sylwetką i ruchami nieskrępowanymi, acz bywa, że i chaotycznymi, zależnie od tego czy znajduje się obecnie w fazie nadpobudliwości ruchowej, czy wręcz przeciwnie, w stanie otępienia i stagnacji. Piwne kurwiki szaleństwa i błysk niepoczytalności są nieodłącznym elementem składowym spojrzenia, jakim Graysen obarcza swych rozmówców. Łagodny i spokojny, nieznęcony gwałtownym temperamentem, budzi jeszcze większe podejrzenia, wzmaga w innych lęk, iż tylko jednej małej iskierki brakuje do eksplozji niezrównoważonego pomyleńca, który to tkwi, gdzieś głęboko w nim, uśpiony za maską typowego, aroganckiego dzieciaka z porządnego domu. Coś, co kiedyś będzie nazywać się artystycznym nieładem, w obecnej erze, jest jedynie trywialnym bałaganem, bo to właśnie bałagan objął panowanie nad głową chłopaka. Nie podpatrzył ani trendów, ani kolegów z ławki, na próżno więc u niego szukać fryzury na przylizanego Włocha, on o to nie dba. Bogatą mimikę uwielbia uwydatniać w sposób ekspresyjny i nierzadko karykaturalny, emocje bowiem, i to te wszelkiego kalibru, stanowią dla Gray’a nieodwieczną zagwozdkę; są niczym puzzle pozbawione istotnych elementów układanki, których nie potrafi ułożyć. Fuzja kontrastowych emocji, niesprecyzowany i wieloznaczny ton wypowiedzi, zapewnił mu dożywotnią łatkę bezczelnego mitomana, z którego ust sączą się nieskończone ciągi łgarstw i jad fałszu. Potwierdzenie podobnego wymysłu byłoby jednakże krzywdzące dla Graysena, który w gruncie rzeczy nie jest osobą tak podłą i nikczemną, jak jego ojciec by pragnął. Z ludźmi mu nie po drodze, nie rozumie ich zamiarów, celów i motywacji. Nie utożsamia się zresztą z wieloma jednostkami, izoluje się od reszty na własne życzenie, nie będąc jednak do końca pewnym, czy jest to czymś, czego tak naprawdę pragnie.

Zobacz profil autora http://mortis.forumpolish.com/t585-sowa-graysena http://mortis.forumpolish.com/t612-skrytka-numer-123
PisanieTemat: Re: Sala eliksirów  Pon 02 Maj 2016, 03:48

Graysen wraca się minutę po wyjściu gdy CAŁKOWICIE NIESPODZIEWANIE uświadamia sobie, że eliksir, który wlał do fiolek wykipiał. Co za gapa! Wykipiał. A on wlał do fiolek. Zdarza się nawet najlepszym, prawda?
Stara się nie oglądać dookoła za jakimś grubym sznurem, który z łatwością mógłby oplątać wokół własnej szyi, hamuje łzy napływające do ściśniętych powiek i wyjmuje kociołek oraz składniki potrzebne do tego samego wywaru. Basta. Nie, nie przyrządzi niczego prostszego. Nie, nie ma mowy.
JEGO CELEM JEST PRZYRZĄDZENIE ELIKSIRU Z CZERŃCA I TO WŁAŚNIE ZROBI.
Spokojnie Carrow. PO PROSTU ZRÓB TO.
Kociołek napełnia wodą, którą doprowadza do wrzenia. Sieka dżdżownice. Dodawszy je, sięga po moździerz w którym uciera trzy korzenie stokrotki. Znów pilnuje zegara przez pięć minut. Dodawszy ugniatankę, zaczyna mieszać w kociołku przez następne dziesięć minut - po których to, STUKA chochlą o krawędź kociołka oraz dodaje cztery liście czerńca. Wyciera pot. Wzdycha. Rozluźnia zaciskającą się miarowo pięść. Energicznie miesza zawartością cztery razy w prawo i raz jeden w lewo. Może to tutaj popełnił wcześniej błąd? Stara się tę część wykonać jak najlepiej potrafi. Ponownie czeka aż całość przybierze czerwony kolor i dodaje na sam koniec dwie wiązki czerńca bez liści.
Jeżeli wykipiał albo wybuchem zabił Graysena, to chłopak nie wyjdzie z klasy, jeśli zaś nic nie wypełznie z kociołka i całość będzie prezentować się na pierwszy rzut oka przyzwoicie, to [zt]


"I never promised you an open heart or charity
I never wanted to abuse your imagination
I come with knives and agony"
PisanieTemat: Re: Sala eliksirów  Pon 02 Maj 2016, 03:48

The member 'Graysen E. Carrow' has done the following action : Rzut kością


'KOŚĆ K6' : 4



Zaw­sze trze­ba po­dej­mo­wać ry­zyko. Tyl­ko wte­dy uda nam się pojąć, jak wiel­kim cu­dem jest życie [...].
Sponsored content


PisanieTemat: Re: Sala eliksirów  

Sala eliksirów

Zobacz poprzedni temat Zobacz następny temat Powrót do góry
Strona 3 z 4Idź do strony : Previous  1, 2, 3, 4  Next

Similar topics

-
» Sala balowa [ŚLUB]
» Klasa eliksirów
» Podziemna sala tortur
» Wielka Sala
» Sala szpitalna

Permissions in this forum:Nie możesz odpowiadać w tematach
Mortis :: Rozgrywka fabularna :: Hogwart :: Lochy-
Skocz do: