Non mor­tem ti­memus, sed co­gita­tionem Mor­tis


Share|

Sala eliksirów

Idź do strony : Previous  1, 2, 3, 4
avatar
Zastępca kapitana i pałkarz Srebrnych Wiwern, Rocznik VI

Dodatkowe informacje biograficzne
AKTUALNIE POSIADANA RÓŻDŻKA: 14 cali, kieł widłowęża, winorośl, elastyczna
OPANOWANE ZAKLĘCIA:
OPIS POSTACI: Graysen ledwie opuścił łono swej nieszczęsnej matki Faustine, a liczne grono rodzinne, zgromadzone ściśle wokół kołyski, zawyrokowało, iż chłopiec przyszedł na świat jako idealna kalka swojego ojca. Choć podobne stwierdzenie zdawało się być w tamtej chwili niczym innym, a pieszczotliwą eksklamacją, to z biegiem lat każdy przekonał się, że Graysenowi w istocie przepowiedziano wtedy przyszłość w cieniu niedoścignionego oryginału, po którym to musiał odziedziczyć spłaszczony, wydatny nochal. Nie mógłby być gorszy od swych rówieśników, co za tym idzie, może pochwalić się wzrostem ponadprzeciętnym, sylwetką i ruchami nieskrępowanymi, acz bywa, że i chaotycznymi, zależnie od tego czy znajduje się obecnie w fazie nadpobudliwości ruchowej, czy wręcz przeciwnie, w stanie otępienia i stagnacji. Piwne kurwiki szaleństwa i błysk niepoczytalności są nieodłącznym elementem składowym spojrzenia, jakim Graysen obarcza swych rozmówców. Łagodny i spokojny, nieznęcony gwałtownym temperamentem, budzi jeszcze większe podejrzenia, wzmaga w innych lęk, iż tylko jednej małej iskierki brakuje do eksplozji niezrównoważonego pomyleńca, który to tkwi, gdzieś głęboko w nim, uśpiony za maską typowego, aroganckiego dzieciaka z porządnego domu. Coś, co kiedyś będzie nazywać się artystycznym nieładem, w obecnej erze, jest jedynie trywialnym bałaganem, bo to właśnie bałagan objął panowanie nad głową chłopaka. Nie podpatrzył ani trendów, ani kolegów z ławki, na próżno więc u niego szukać fryzury na przylizanego Włocha, on o to nie dba. Bogatą mimikę uwielbia uwydatniać w sposób ekspresyjny i nierzadko karykaturalny, emocje bowiem, i to te wszelkiego kalibru, stanowią dla Gray’a nieodwieczną zagwozdkę; są niczym puzzle pozbawione istotnych elementów układanki, których nie potrafi ułożyć. Fuzja kontrastowych emocji, niesprecyzowany i wieloznaczny ton wypowiedzi, zapewnił mu dożywotnią łatkę bezczelnego mitomana, z którego ust sączą się nieskończone ciągi łgarstw i jad fałszu. Potwierdzenie podobnego wymysłu byłoby jednakże krzywdzące dla Graysena, który w gruncie rzeczy nie jest osobą tak podłą i nikczemną, jak jego ojciec by pragnął. Z ludźmi mu nie po drodze, nie rozumie ich zamiarów, celów i motywacji. Nie utożsamia się zresztą z wieloma jednostkami, izoluje się od reszty na własne życzenie, nie będąc jednak do końca pewnym, czy jest to czymś, czego tak naprawdę pragnie.

Zobacz profil autora http://mortis.forumpolish.com/t585-sowa-graysena http://mortis.forumpolish.com/t612-skrytka-numer-123
PisanieTemat: Re: Sala eliksirów  Pon 02 Maj 2016, 04:02

A jednak nie wyszedł. Nie do końca satysfakcjonuje go to co widzi. Ma siedemnaście lat, tępy wyraz twarzy, twierdzi, że jest dobry z mikstur, a nic tak naprawdę dobrego nie warzy - no i najgorzej, jest na tyle niepełnosprytny, aby wlać wykipiały eliksir do fiolki i z zadowoleniem opuścić klasę. Ponownie stara się nie popłakać, ale coś w nim właśnie umarło, więc nie jest zdolny do okazywania jakichkolwiek uczuć. Spróbuje ostatni raz, najwyżej jeśli wyleci w powietrze, to fiolkę z eliksirem przed chwilką uwarzonym dostarczy Rutherfordowi.
Zajmując się kociołkiem, przystaje na chwilkę i zerka w kierunku otwartego okna. Kurwa. Tu nie ma okien. Znajduje się w lochach i nie istnieje możliwość wyskoczenia na zbity, twardy bruk z gębą doń wtłoczoną. Trudno.
Doprowadza do wrzenia wodę wlaną do kociołka, następnie z uporem seryjnego mordercy sieka drobno dżdżownice. Dodawszy je, uciera brutalnie w moźdździerzu trzy korzenie stokrotki. KOLEJNY RAZ pilnuje zegara przez równe pięć minut. Kwiatuszki lądują w środku, teraz zaczyna mieszać w kociołku przez cholerne dziesięć minut. Następnie bierze głęboki wdech i trąca chochlą o krawędź kotła. Wypuściwszy powoli powietrze, dodaje cztery liście czerńca. Wciąż żałuje, że nie ma tu okien. Miesza cztery razy w prawo (energicznie) i raz jeden w lewo (spokojnie). Czeka aż gotowanka przybierze czerwony kolor (coś jak krew, która wypłynęłaby z jego naciętych nadgarstków), wtedy też dodaje dwie wiązki czerńca bez liści.
Po skończeniu posprząta, spróbuje się nie zabić, zmyje się tak jakby go tu nie było.
[zt]


"I never promised you an open heart or charity
I never wanted to abuse your imagination
I come with knives and agony"
PisanieTemat: Re: Sala eliksirów  Pon 02 Maj 2016, 04:02

The member 'Graysen E. Carrow' has done the following action : Rzut kością


'KOŚĆ K6' : 2



Zaw­sze trze­ba po­dej­mo­wać ry­zyko. Tyl­ko wte­dy uda nam się pojąć, jak wiel­kim cu­dem jest życie [...].
PisanieTemat: Re: Sala eliksirów  Pon 15 Sie 2016, 11:42

@Anastasia Fitzgerald i @Maurycy F. Longbottom byli potwornymi pechowcami, co też objawiało się w naprawdę wielu aspektach ich krótkich żyć. Właśnie odczuwali konsekwencje swoich nie tylko głupich decyzji, ale i serii niefortunnych zdarzeń, która zaprowadziła ich pod salę eliksirów w ostatnie tygodnie wspólnych wakacji. Hogwart był nudny i opustoszały, z zaledwie kilkoma wyjątkami, które błądziły gdzieś po szkolnych korytarzach, korzystając z ostatnich sekund na nadrobienie olanego w roku szkolnym materiału.
Pierwsza pod salą zjawiła się przewodnicząca komisji egzaminacyjnej Florence Crouch, która zorientowawszy się, że przybyła na miejsce najwcześniej zatrzymała się na końcu korytarza i udawała, że przegląda jakieś wyjątkowo ważne papiery.


szkoła óczy xd
avatar
Dyrektor Hogwartu, Opiekun Hufflepuffu, Numerolog

Dodatkowe informacje biograficzne
AKTUALNIE POSIADANA RÓŻDŻKA: Olcha, 13 cali, włókno z pachwiny nietoperza, mało giętka
OPANOWANE ZAKLĘCIA: Enervate, Finite, Bąblogłowy, Expeliarmus, Protego, Drętwota, Lumos, Nox, Depulso, Everte Statum, Immobilus, Repirifage, Accio, Alohomora, Colloportus, Chłoszczyść, Acetabulum Lava, Bombarda Maxima, Constant Visio, Erecto, Oculus Reparo, Quietus, Siccum, Wskaż mi, Pakuj, Anapneo, Anesthesia, Repariforos, Fiedfyre, Obliviate, Sectumsempra, Szatańska Pożoga, Acis Missle, Volnera Sanatur, Salvio Hexia, Upiorogacek, Avada Kedavra, Finite Incantatem, Skurge, Somno, Zaklęcie Kameleona, Repello Muggletum, Adversum, Ne Apportation, Protego Horribilis
OPIS POSTACI: Wysoki, bo mierzący ponad 185 centymetrów wzrostu mężczyzna o ektomorficznej budowie ciała. Nie jest zbyt wysportowany, ale od jakiegoś czasu nad tym pracuje. Mimo tego sprawia wrażenie lekko wychudzonego. Ciało Bułhakowa, głównie plecy, uda i pośladki pokryte są szeregiem szpecących je blizn, będących nieprzyjemną pamiątką po rodzinnym domu. Pomimo wielu okazji ku temu nie usunął ich nigdy, być może po to, aby przypominały mu wydarzenia, które go ukształtowały. Włosy ma brązowe. Charakterystyczną dla nich jest niesforna, opadająca na oko grzywka, w chwilach stresu często przez niego przeczesywana. Oczy szarozielone. Posiada wszystkie cechy wyglądu, które powinny składać się na typowego paszczura - ziemniaczany nos, wyjątkowo jasne i rzadkie brwi, idealny do rozgniatania orzechów, perfekcyjnie kwadratowy podbródek i wiecznie zdenerwowane spojrzenie, a mimo tego z jakiegoś niewytłumaczalnego powodu rozkochał w sobie niejedną pannę. (Może to prawda, że kobiety podświadomie lecą na złych facetów?) Zawsze wyjątkowo czysty, zadbany i schludny. Dba o swój wizerunek. Nosi się w drogich, szytych na miarę ubraniach. Roznosi wokół siebie przyjemny zapach kwiatowej woni, czasami wymieszany z kadzidłem lub świecami do medytacji. Na pierwszy rzut oka widać, że jest bogaty, a przynajmniej na takiego pozuje i wychodzi mu to zadziwiająco dobrze.

Zobacz profil autora http://mortis.forumpolish.com/t335-sowa-vakela http://mortis.forumpolish.com/t412-dziennik-buly-omega http://mortis.forumpolish.com/t346-skrytka-nr-384
PisanieTemat: Re: Sala eliksirów  Pon 15 Sie 2016, 11:53

Punktualnie o godzinie dziewiątej naprzeciw sali od eliksirów znalazł się szkolny numerolog, którego ostatnie wydarzenia wyniosły na stanowisko dyrektorskie.
- Witaj Florence. - przywitał się z nią i ruszył w stronę dzieciaków, którym posłał podejrzanie szerokie uśmiechy. Czy to za sprawą składającego się związku, awansu, wakacji z Wittermore czy zwyczajnego wstania odpowiednią nogą - był w wyjątkowo dobrym humorze i wszystko wskazywało na to, że może przymknąć na coś oko w trakcie egzaminu.
Otworzył drzwi wpuszczając Crouchową do środka, wyjrzała za Maxwellem i westchnął.
- Fitzgerald pierwsza. - oznajmił przepuszczając ją w drzwiach. Sala wyglądała jak zawsze, chociaż jeden ze stołów był zasypany składnikami i został na nim ustawiony malutki kociołek na możliwie jak najmniejszą porcję eliksiru. Dwuosobowa jak na ten moment komisja przysiadła na swoich miejscach za biurkiem nauczycielskim.
Maxwell się spóźniał, a Bułhakow był z eliksirów dobry z teorii, a nie praktyki - od pytań więc zaczął.
- Podaj mi proszę składniki oraz zastosowanie eliksiru rozdymającego, następnie sposób przygotowania eliksiru skurczającego. Nie musisz jeszcze nic robić, wszystko mów.


3w2 / 8
Coś ty Atenom zrobił, Sokratesie,
Że ci ze złota statuę lud niesie,
Otruwszy pierwej?
PisanieTemat: Re: Sala eliksirów  Pon 15 Sie 2016, 12:01

W słowo wszedł jej (dosłownie!) profesor Maxwell, który bezsłwnie, bo przez kilka skruszonych pochyleń głowy przeprosił za karygodne spóźnienie, które doprowadziło do przerwania dziewczynie wypowiedzi. Wysłuchał jej reszty dokładnie wykonując kilka notatek, po czym przełknął ślinę, bo że względu na to, że oparzenia na jej twarzy były wciąż widoczne - nie było to do powiedzenia zbyt zabawne (przynajmniej przy tej dwójce traktujących takie dowcipy zbyt poważnie buców):
- Przygotuj teraz eliksir chroniący przed ogniem. Jedną porcję. Mów o każdej czynności jaką wykonujesz, abym wiedział, że nie jest ona dziełem przypadku.
Ironia losu czy przeznaczenie?

(Ten post powinien być po twoim, ale uznałam, że bez sensu kazać ci pisać dwa. Dzięki temu możesz wszystko ubrać w jeden, uwzględniając przerwanie ci przez Maxwella. Nie zapomnij rzucić K6.)


szkoła óczy xd
avatar
Rocznik VI

Dodatkowe informacje biograficzne
AKTUALNIE POSIADANA RÓŻDŻKA: Matowa i skromna, nie wyróżnia się na tle innych. Brak zdobień. Rdzeń z rogu jednorożca, drewno jabłoni, sztywna, 12 cali długości. Nic specjalnego.
OPANOWANE ZAKLĘCIA: BĄBLOGŁOWY, EXPELLIARMUS, RIDDICULUS, PROTEGO, CONJUNCTIVITIS, DIFFINDO, ACCIO, WINGARDIUM LEVIOSA, VERDIMILIOUS, SICCUM, EBUBLIO, LEVICORPUS, OCULUS LEPUS, UTEVO LUX, SOMNO
OPIS POSTACI: Średni wzrost, lekko podkrążone oczy od nadmiernego przesiadywania z książką po nocach. Właścicielka szczupłej, wątłej twarzy, którą okalają długie włosy o kolorze miodu akacjowego. Młoda Panienka Fitzgerald posiada kobiecą budowę ciała i długie włosy, ale na tym kończą się atrybuty kobiecości, którymi może się pochwalić. Skromny i konserwatywny ubiór, kłócący się poniekąd z jej pochodzeniem, przełamuje niekiedy mocniejszym makijażem i frywolnymi kapeluszami, nie mającymi jednak nic wspólnego z modą mugolską. Często próbuje zakryć całkowicie swoje ciało poprzez noszenie wyłącznie czarnych, workowatych szat. Preferuje stonowane kolory, a te pstrokate i przyciągające uwagę omija szerokim łukiem. Bardzo rzadko nosi dodatki i biżuterię, za wyjątkiem skromnego,złotego łańcuszka, z którym się nigdy nie rozstaje. Zazwyczaj wyprostowana lecz w jej kroku na próżno szukać gracji.  Wiecznie zachmurzony wyraz twarzy, nieobecne spojrzenie.  Czy to tylko zadumanie i wyłączenie się z realnego świata, a może to autentyczna, mroczna energia kryjąca się w jej pokrętnym umyśle i dziwnych fascynacjach? Tego nikt nie jest pewien,nawet ona sama.

Zobacz profil autora http://mortis.forumpolish.com/t364-szatany-anastasii#520 http://mortis.forumpolish.com/t418-skrytka-numer-111
PisanieTemat: Re: Sala eliksirów  Wto 16 Sie 2016, 04:59

Miną pobitego, poniżonego mopsa z poważnym, widocznym uszczerbkiem na zdrowiu, witała komisję egzaminacyjną, na czele której stał podejrzanie zadowolony profesor Bułhakow. Zerknęła niepewnie w kierunku Maurysia, z którym to przybyła na dzisiejszą sesję, po czym z równą dozą skrępowania, weszła do sali drzwiami uchylonymi przez dyrektora.
Fitzgerald egzaminu poprawkowego nigdy nie doświadczyła, ba, nie była nawet blisko wylądowania na koniec roku z uwłaczającym trollem. Eliksiry nie były jej pasją, lecz gdyby tylko nie opuściła dwukrotnie zajęć, z czego raz nie do końca ze swojej winy, to najprawdopodobniej nie musiałaby się martwić o swój marny los przez calutką długość wakacyjnego czerwca, lipca. Transmutacja należała do gatunku historii podobnych, lecz to nie o ten przedmiot musiała się dziś martwić.
Choć znaczące zdenerwowanie było elementem nieuniknionym w podobnej sytuacji, to Fitzgerald przystępowała do egzaminu z zaskakującą jak na jej osobę pewnością siebie. Przecież nie była nieukiem. Nie była gamoniem i się uczyła, prawda?
- Eliksir rozdymający odwraca działanie eliksiru eliksiru skurczającego. Poza tym, zwiększa rzecz, którą zostanie polany. Do jego zrobienia wymagana jest śledziona nietoperza, trzy sztuki oczów diabła morskiego oraz trzy pokrzywy. Co do eliksiru skurczając…
W słowo wszedł jej nie kto inny jak największa łajza tej szkoły - Maxwell, ten którego gęby miała nadzieję dziś nie oglądać. Łaskawie zaczekała, aż facet usadzi swój szanowny tyłek i bezszelestnie pozwoli jej na dokończenie zadania. Och panie, co to ona miała mówić?
- Eliksir skurczający…. Należy zacząć od ugotowania wody w kotle, którą doprowadzamy do wrzenia, wtedy też do środka wrzucamy dwa rogate ślimaki oraz dwa ślazy. Trzeba odczekać...godzinę aby móc później dodać sproszkowane pancerzyki chitynowe - zatrzymała się na moment, wzrok kierując ku sufitowi.  Gwarantowało to lepsze skupienie niż wpatrywanie się w podłogę -należy użyć magii, czyli machnąć różdżką. Później trzeba posiekać łodygi lubczyku, dodać je i energicznie mieszać zgodnie ze wskazówkami zegara. Pięć listków lubczyków powinno się dodać na wierzch ukończonej mikstury.
Nie oczekując większej reakcji ze strony kogokolwiek, poczekała cierpliwie na zanotowanie (nie?)przyjemnych uwag, zastanawiając się przy tym skrupulatnie co jeszcze na nią dzisiaj czekało. Co jeszcze?
- Eliksir chroniący przed ogniem ? - powtórzyła za Maxwellem, tak jakby się przesłyszała, a jego polecenie wydawało się być jedynie przedziwnym schizofrenicznym widmem. Szeroko rozstawione nozdrza, spięte policzki, ściągnięte brwi oraz piorunujące spojrzenie przedzierające się przez wzrok Fitzgerald, którym omiotła nie tylko samego Maxwella, ale i Bułhakowa oraz Florence Crouch.
Czy to była kurwa jakaś kpina?
“Mów o każdej czynności jaką wykonujesz, abym wiedział, że nie jest ona dziełem przypadku.”
Anastasia była bliska wyrwania się ze swojego miejsca i naplucia frajerowi w twarz, a nawet świadomość posiadania swego rzekomo uspokajającego amuletu nie była w stanie uspokoić żądnego krwi temperamentu. Oczyma wyobraźni już widziała siebie, dorosłą absolwentkę Hogwartu, która całkowicie przypadkiem wraca do zamku w nowym roku szkolnym i bez zbędnych ceregieli zabija profesora z satysfakcją błąkającą się po wargach. A on przed śmiercią błaga ją o wybaczenie. OCH TAK.
Zgarnęła potrzebne jej składniki, uporządkowała swe miejsce pracy, po czym oficjalnie zaczęła proces. Na początku stanęła przed kociołkiem i nalawszy doń zimnej wody, sięgnęła po pięć miarek wybuchowego płynu wraz z pięcioma kroplami smoczej krwi, które wylądowały w środku naczynia.
- Nalewam do kociołka zimnej wody. Wlewam do środka pięć miarek wybuchowego płynu i pięć kropli smoczej krwi - mówiła tonem monotonnym, skrapianym arktyjskim chłodem.
Dziełem przypadkiem to ty jesteś kurwa Maxwell, współczuje rodzicom.
- Mieszam roztwór, jeśli mam również opisywać i tę czynność - kontynuowała swój wywód podczas działania chochlą w środku - miksturę muszę gotować przez następne dwie godziny.
Kocioł położyła nad palnikiem, wznieciła ogień i…  no cóż, wciąż była nabuzowana, zwłaszcza iż fakt wybrania przez Maxwella (a może całą komisję?) tego eliksiru działał również na niekorzyść Maurysia, który teraz musiał na nią czekać wieczność. Dopatrywała eliksiru bez większego entuzjazmu, sprawdzając czy aby nic jeszcze nie wykipiało, ani nie reagowało w stan przed eksplozyjny.
Jeszcze przed upływem danego czasu, pokroiła w (na oko?) dwu centymetrowe paski skrzydełka nietoperza, o czym poinformowała wiernie komisję.
- PASKI MUSZĘ SKROPIĆ DWIEMA KROPLAMI KRWI SALAMANDRY WIĘC TERAZ TO WŁAŚNIE ROBIĘ - wyjaśniła donośnym głosem, czyniąc wedle przekazanej informacji. Zerknęła na tarczę zegara i upewniwszy się, iż ma do czynienia z pełnymi dwiema godzinami, swoje przygotowane składniki dodała do gotującego się wywaru.
- Muszę doprowadzić do wrzenia i w tej samej temperaturze gotować to przez pół godziny.
Jak uczyniła, tak zrobiła, a przynajmniej próbowała. O rezultatach swojej ciężkiej pracy miała zaraz się przekonać, ale… czy zdołałaby przełknąć gorycz porażki, która czyhała na nią gdzieś za biurkiem zajętym przez szanowną komisję egzaminacyjną?


In battle it is the cowards who run the most risk; bravery is a rampart of defense.
PisanieTemat: Re: Sala eliksirów  Wto 16 Sie 2016, 04:59

The member 'Anastasia Fitzgerald' has done the following action : Rzut kością


'KOŚĆ K6' : 3



Zaw­sze trze­ba po­dej­mo­wać ry­zyko. Tyl­ko wte­dy uda nam się pojąć, jak wiel­kim cu­dem jest życie [...].
Sponsored content


PisanieTemat: Re: Sala eliksirów  

Sala eliksirów

Zobacz poprzedni temat Zobacz następny temat Powrót do góry
Strona 4 z 4Idź do strony : Previous  1, 2, 3, 4

Similar topics

-
» Sala balowa [ŚLUB]
» Klasa eliksirów
» Podziemna sala tortur
» Wielka Sala
» Sala szpitalna

Permissions in this forum:Nie możesz odpowiadać w tematach
Mortis :: Rozgrywka fabularna :: Hogwart :: Lochy-
Skocz do: