Non mor­tem ti­memus, sed co­gita­tionem Mor­tis


Share|

Sala numerologii

Idź do strony : 1, 2, 3, 4  Next
PisanieTemat: Sala numerologii  Wto 29 Gru 2015, 19:12

Lekcje numerologii odbywają się w tej małej, choć nie najmniejszej w całym Hogwarcie sali. Umiejscowiona na szóstym piętrze ma całkiem ładny widok z okien, które rozstawione są w rzędzie po lewej stronie pomieszczenia. Solidne, ciemne ławki wykonane z drewna stoją w dwóch rzędach prowadząc prosto do biurka nauczyciela.




Ostatnio zmieniony przez Administrator fabularny dnia Pią 06 Maj 2016, 19:42, w całości zmieniany 1 raz
avatar
Prefekt Ravenclawu, Rocznik VI

Dodatkowe informacje biograficzne
AKTUALNIE POSIADANA RÓŻDŻKA: Angielski dąb, pancerz kikimory, 13 cali, sztywna. Solidna, z dosyć grubą rękojeścią. Nie jest prosta, większość różdżki jest pofalowana. Sama rękojeść ozdobiona jest grawerowaniem w drewnie, a także onyksem, który umieszczony jest na jej podstawie.
OPANOWANE ZAKLĘCIA: ★ Szkolne ★ ACCIO - ALOHOMORA - APERACJUM - BĄBLOGŁOWY - BOMBARDA - COLLOPORTUS - CONFUNDUS - DEPULSO - DRĘTWOTA - ENERVATE - EPISKEY - EXPELLIARMUS - GLACIUS - LUMOS MAXIMA - REDUCTO - REPARO - WINGARDIUM LEVIOSA ★ Łatwe ★ ANATISQUACK - BONUM IGNIS - CALVORIO - CHŁOSZCZYŚĆ - CONSTANT VISIO - ENTROPOMORPHIS - ERECTO - FUNEMITE - ILLEGIBILUS - IMPERTURBABLE - SICCUM - ZAKLĘCIE CZTERECH STRON ŚWIATA (WSKAŻ MI) ★ Trudne ★ FINITE INCANTATEM - PROTEGO HORRIBILIS ★ Specjalne ★ ZAKLĘCIE PATRONUSA (EXPECTO PATRONUM, FORMA BIAŁEGO KRUKA) ★
OPIS POSTACI: Dosyć niska, mierząca jedynie sto sześćdziesiąt centymetrów, nie wyróżniająca się tak naprawdę niczym szesnastolatka. Drobna, można nawet pokusić się o stwierdzenie chuda dziewczyna, która z pewnością nie ma zbyt wiele siły i łatwą ją pociągnąć, czy popchnąć. Ostatnim razem, gdy się ważyła, waga ukazała czterdzieści osiem kilogramów, co i tak było dla niej osiągnięciem. Całkowicie przeciętna, o krótkich blond włosach, które lubią się puszyć i falować - każdy włos w zupełnie inną stronę, co sprawia, że na jej głowie prawie zawsze panuje nieład. Zawsze bardzo się stara, by mieć choć trochę elegancką fryzurę, jednak nie często jej się to udaje. Brązowe oczy kontrastują z bladą cerą, będącą oznaką przebywania przez większość czasu w budynkach, choć w wakacje zdarza się, że znajduje się na niej lekka opalenizna będąca wynikiem spędzania czasu z magicznymi stworzeniami na zewnątrz. Opala się jednak na czerwono, co nie jest szczytem jej marzeń. Ma na twarzy kilka pieprzyków, a na całym ciele poza tym jedyną skazą jest długa blizna, ciągnąca się aż od lewej strony brzucha do połowy uda. Nie ma zbyt dużej wady wzroku, jednak często można spotkać ją w okularach z czarną obwódką, gdyż w ten sposób lepiej jej się czyta. Dziewczyna nauczona została dbania o siebie, więc zawsze jest czysta i schludnie ubrana. Zdarza się, że na twarzy można dostrzec makijaż, lecz nie jest to zbyt częste. Lubi eleganckie stroje, spódnice, koszule i sweterki. Zawsze pachnie od niej kwiatową mieszanką jej ulubionych perfum.

Zobacz profil autora http://mortis.forumpolish.com/t214-zwierzeta-kaylin#273 http://mortis.forumpolish.com/t328-dziennik-kaylin#412 http://mortis.forumpolish.com/t213-skrytka-nr-690#272
PisanieTemat: Re: Sala numerologii  Pon 08 Lut 2016, 01:38

Numerologia, ach, numerologia. Kaylin czekała z niecierpliwością na zajęcia z przedmiotu nauczanego przez profesora Bułhakowa. Nie chodziło już nawet o kolejną godzinę spędzoną w towarzystwie ukochanego nauczyciela, a po prostu o zajęcia, które mogły ją nauczyć czegoś ciekawego.
Kiedyś nie znosiła numerologii, chodziła na nią z myślą o tym, że może naprawdę nie zdać. Co, jak wiadomo, w jej przypadku się po prostu nie zdarzało. A potem do szkoły przyszedł on, Vaksilij Bułhakow i nauczył ją podstaw. A kiedy umiała już to, dawała sobie radę z całą resztą. I choć nadal nie była mistrzynią w numerologii, szło jej dużo lepiej, co było po prostu bardzo dobrym postępem.
Zadowolona z nadchodzących zajęć i bardzo zmęczona poprzednimi, wchodziła po schodach w ręku trzymając podręcznik i notatnik, którymi miała się posługiwać na lekcji. Weszła do sali, jak zawsze pierwsza i zajęła miejsce w swojej ławce - pierwszej, idealnie na przeciwko miejsca nauczyciela. Rozłożyła rzeczy, usiadła i wyciągnęła lusterko sprawdzając, czy tego dnia wygląda wystarczająco dobrze. Przez dłuższą chwilę poprawiała włosy, potem kołnierz koszuli, by ostatecznie przesunąć palcami po rodowej broszce. Kiedy uznała, że wygląda dobrze schowała lusterko i otworzyła podręcznik czytając sobie temat, który przerabiali ostatnim razem.



I made my choice a long time ago, and I'm never gonna leave you.


avatar
Prefekt Hufflepuffu, Rocznik VI

Dodatkowe informacje biograficzne
AKTUALNIE POSIADANA RÓŻDŻKA: Jawor; Włos jednorożca; 10,5
OPANOWANE ZAKLĘCIA: Enervate, Episkey, Expelliarmus, Finite, Flippendo Duo, Fumos, Riddiculus, Drętwota, Anatisquack, Calvorio, Accio, Alohomora, Bombarda, Glacius, Wingardium Leviosa, Descendo, Mobiliarbus, Lapifors, Anteoculatia
OPIS POSTACI: Panna Addyson Clemen urodziła się w małej wsi, ale za to w bardzo kochającej rodzinie, w której małej dziewczynce niczego nie brakowało. Jej matka, mugolka pogodziła się z myślą, że jej mąż i dzieci są czarodziejami i nigdy nie robiła im z tego powodu wyrzutów. Ojciec zaś starał się jak najlepiej wytłumaczyć swoim pociechom, że nigdy nie powinno nadużywać się czarów, a już na pewno nie w obecności mugoli. Szatynka największe problemy miała ze swoim starszym bratem, który dokuczał jej na każdym kroku, ciągnął za włosy i opowiadał straszne historię, przez które dziewczynka chowała się pod pościelą i płakała. Przez niego panicznie boi się kotów, na widok których zamiera w miejscu i oblewają ją zimne poty. W wyglądzie Addyson nie można dopatrzeć się niczego niezwykłego. Problem polega jedynie w jej wzroście. Mierzy niecałe metr pięćdziesiąt i często nie jest traktowana poważnie (w końcu kto może brać na serio dziewczynę z szóstego roku, która wzrostem przypomina pierwszoroczniaka?) Wbrew pozorom jest to zwykła nastolatka, o ładnych, piwnych oczach i czarnych, sięgających łopatek włosach z kilkoma piegami na nosie i policzkach. Jej policzki prawie zawsze są zaczerwienione, jakby sługo stała na mrozie w zimowy dzień.

Zobacz profil autora http://mortis.forumpolish.com/t368-cudowronka-addyson#531 http://mortis.forumpolish.com/t402-kronika-addyson#755 http://mortis.forumpolish.com/t369-skrytka-300#532
PisanieTemat: Re: Sala numerologii  Pon 08 Lut 2016, 12:15

Było wiadome, że Addyson uda się na lekcję numerologii. Nie ze względu na chęć do nauki, czy przesadnym uwielbieniem wpatrywania się tempo w cyferki. Na przedmiot regularnie chodziła tylko dlatego, że lekcje prowadzone były przez opiekuna Hufflepuffu, któremu nie miała zamiaru się narażać. Skoro już się zapisała na numerologię, nie mogła chodzić na zajęcia, kiedy tylko się jej chciało. Wiedziała, że inaczej mogłaby dostać niezły ochrzan od Profesora Bułhakowa, a wolała unikać takich sytuacji jak ognia. Zawsze przykładała się do nauki i jeśli była na pierwszej lekcji, dla świętego spokoju wolała uczęszczać na wszystkie.
W klasie, jak to w klasie... W pierwszej ławce siedziała już Wittermore przeglądając się w małym lusterku. Jak najciszej mogła, weszła do pomieszczenia, rozglądając się za innymi osobami, jednak nikogo takiego jeszcze nie było. Powoli podeszła do Krukonki, bo wiedziała, że wypadałoby się przywitać.
- Cześć... Dziękuję za chusteczkę, ale naprawdę nie musiałaś przysyłać mi nowej.
Podziękowała Kaylin za przesyłkę, którą jej wysłała, chociaż Addyson nie narzekała na brak chusteczek. Jedna mniej nie sprawiała jej żadnego problemu. Nie chcąc dłużej zawracać Krukonce głowy, poprawił torbę na ramieniu i zajęła wolne miejsce, oddalone nieco od biurka nauczyciela.



„Jeśli spadniesz na kogoś, nie wystarczy powiedzieć, że nie chciałeś.
W końcu ten ktoś też wcale nie chciał, żebyś na niego spadał."
avatar
Prefekt Ravenclawu, Rocznik VI

Dodatkowe informacje biograficzne
AKTUALNIE POSIADANA RÓŻDŻKA: Angielski dąb, pancerz kikimory, 13 cali, sztywna. Solidna, z dosyć grubą rękojeścią. Nie jest prosta, większość różdżki jest pofalowana. Sama rękojeść ozdobiona jest grawerowaniem w drewnie, a także onyksem, który umieszczony jest na jej podstawie.
OPANOWANE ZAKLĘCIA: ★ Szkolne ★ ACCIO - ALOHOMORA - APERACJUM - BĄBLOGŁOWY - BOMBARDA - COLLOPORTUS - CONFUNDUS - DEPULSO - DRĘTWOTA - ENERVATE - EPISKEY - EXPELLIARMUS - GLACIUS - LUMOS MAXIMA - REDUCTO - REPARO - WINGARDIUM LEVIOSA ★ Łatwe ★ ANATISQUACK - BONUM IGNIS - CALVORIO - CHŁOSZCZYŚĆ - CONSTANT VISIO - ENTROPOMORPHIS - ERECTO - FUNEMITE - ILLEGIBILUS - IMPERTURBABLE - SICCUM - ZAKLĘCIE CZTERECH STRON ŚWIATA (WSKAŻ MI) ★ Trudne ★ FINITE INCANTATEM - PROTEGO HORRIBILIS ★ Specjalne ★ ZAKLĘCIE PATRONUSA (EXPECTO PATRONUM, FORMA BIAŁEGO KRUKA) ★
OPIS POSTACI: Dosyć niska, mierząca jedynie sto sześćdziesiąt centymetrów, nie wyróżniająca się tak naprawdę niczym szesnastolatka. Drobna, można nawet pokusić się o stwierdzenie chuda dziewczyna, która z pewnością nie ma zbyt wiele siły i łatwą ją pociągnąć, czy popchnąć. Ostatnim razem, gdy się ważyła, waga ukazała czterdzieści osiem kilogramów, co i tak było dla niej osiągnięciem. Całkowicie przeciętna, o krótkich blond włosach, które lubią się puszyć i falować - każdy włos w zupełnie inną stronę, co sprawia, że na jej głowie prawie zawsze panuje nieład. Zawsze bardzo się stara, by mieć choć trochę elegancką fryzurę, jednak nie często jej się to udaje. Brązowe oczy kontrastują z bladą cerą, będącą oznaką przebywania przez większość czasu w budynkach, choć w wakacje zdarza się, że znajduje się na niej lekka opalenizna będąca wynikiem spędzania czasu z magicznymi stworzeniami na zewnątrz. Opala się jednak na czerwono, co nie jest szczytem jej marzeń. Ma na twarzy kilka pieprzyków, a na całym ciele poza tym jedyną skazą jest długa blizna, ciągnąca się aż od lewej strony brzucha do połowy uda. Nie ma zbyt dużej wady wzroku, jednak często można spotkać ją w okularach z czarną obwódką, gdyż w ten sposób lepiej jej się czyta. Dziewczyna nauczona została dbania o siebie, więc zawsze jest czysta i schludnie ubrana. Zdarza się, że na twarzy można dostrzec makijaż, lecz nie jest to zbyt częste. Lubi eleganckie stroje, spódnice, koszule i sweterki. Zawsze pachnie od niej kwiatową mieszanką jej ulubionych perfum.

Zobacz profil autora http://mortis.forumpolish.com/t214-zwierzeta-kaylin#273 http://mortis.forumpolish.com/t328-dziennik-kaylin#412 http://mortis.forumpolish.com/t213-skrytka-nr-690#272
PisanieTemat: Re: Sala numerologii  Pon 08 Lut 2016, 12:59

Wittermore czasem zapominała, że inni uczniowie także chodzili na Numerologię. Prawdę mówiąc, zawsze gdy w sali pojawiał się Bułhakow dziewczę przestawało dostrzegać otaczający ją świat. Do tego, gdy przychodziła wcześniej, bardzo często siedziała sama i to jej się podobało. Lubiła ciszę i spokój, a tłok i hałasy bardzo ją denerwowały. Wiele lat zajęło jej dojście do etapu, w którym po prostu to wszystko ignorowała. Teraz było podobnie, przyszła jak zawsze jako pierwsza i czekała na pojawienie się profesora, który podobnie do niej lubił być punktualnie, czasem nawet wchodził do sali wcześniej, żeby wszystko sobie przygotować. Za takie drobnostki lubiła go jeszcze bardziej. Kochała ludzi poukładanych, sama była właśnie taką osobą. Wszystko musiało być posegregowane, zaplanowane i najlepiej ułożone pod linijkę. Ach, ileż problemów miała przez swoje nerwice natręctw i schizy na punkcie porządku!
Nie usłyszała, gdy do sali weszła Addyson, więc głos dziewczyny bardzo ją zaskoczył. Podskoczyła w miejscu czerwieniąc się z zażenowania. Przed chwilą pindrzyła się przed lustrem, na czym nie chciała zostać przyłapana. Panna Clemen miała zdecydowanie talent do wchodzenia w kłopotliwych dla Kaylin sytuacji! Niebawem stanie się to tradycją, a sama Wittermore po prostu przywyknie. Może powinna zacząć częściej rozmawiać z Puchonką? Może mogłyby się nawet zaprzyjaźnić? Nie, to nie było w stylu żadnej z nich. Obie pracowały indywidualnie, po swojemu i nie potrafiły rozmawiać z innymi. Czy umiałyby więc rozmawiać ze sobą?
- Cześć. - Zaczęła starając się pozbyć rumieńca. - To ja powinnam dziękować. - Lekki, ledwie dostrzegalny uśmiech powędrował w stronę prefekt Hufflepuffu i po chwili zniknął. Krukonka spojrzała na zegarek chcąc się upewnić, jak dużo czasu zostało jeszcze do rozpoczęcia zajęć. Nie mogła się doczekać!



I made my choice a long time ago, and I'm never gonna leave you.


avatar
Ścigający Srebrnych Wiwern, Rocznik V

Dodatkowe informacje biograficzne
AKTUALNIE POSIADANA RÓŻDŻKA: 13 cali, elastyczna, włos z głowy wili, sosna
OPANOWANE ZAKLĘCIA: Szkolne: Finite, Enervate, Cave Inimicum, Expelliarmus, Homenum Revelio, Protego, Diffindo, Verdimilious, Alohomora, Avifors, Mimble Wimble, Confunduf, Aquamenti || Łatwe: Trucido, Repleo, Multifors, Aranaea || Trudne: Aranaea Language, Verum de scriptis
OPIS POSTACI: Ururu jest chłopcem przeciętnej budowy. Ani specjalnie chudy, ale pulchnym też go nie można nazwać. Mięśni również nie ma specjalnie zarysowanych... Po prostu taki średni. Wzrostu metr sześćdziesiat dziewięć i pół. Włoski całkiem grube, lecz szorstkie. Mają odcień... szarawy. Czy to farba? Czy tak kończy się niepotrzebny stres w zbyt młodym wieku? Obcięte niezbyt krótko, puszyste. Twarzyczka jego nieco okrąglutka, nie widać na niej typowo męskich kształtów. Taki sobie chłopczyna. Przenikliwe spojrzenie oczek w kolorze miodowo-bursztynowym, lekko zadarty nosek i... szeroki uśmiech, który nie znika prawie nigdy. Ubrany w pełny mundurek Ślizgona z idealnie zawiązanym krawatem. Nawet naukowiec musi być elegancki. Czasami nosi gogle na głowie, zazwyczaj zapomina, że je ma, dlatego na jego oczach występują stosunkowo rzadko...

Zobacz profil autora http://mortis.forumpolish.com/t479-ptak-ururu#1492 http://mortis.forumpolish.com/t487-notatnik-ururu http://mortis.forumpolish.com/t477-skrytka-nr-2000#1482
PisanieTemat: Re: Sala numerologii  Pon 08 Lut 2016, 18:10

Kolejny dzień, kolejna przygoda. Ururu przeciągnął się jeszcze leżąc na łóżeczku. Niestety dzisiaj numerologia. Tak, zapisał się na to z własnej woli. Bo im więcej przedmiotów, tym więcej się nauczy. Aczkolwiek badania nad numerkami były dla niego po prostu stekiem bzdur. Wolał zwykłą matematykę. Halo, czemu tu jej nie było? Albo fizyki? Albo normalnej chemii? Można by tak wymieniać w nieskończoność. Westchnął tylko i szybko odbył poranną toaletę, po czym ubrał się zapinając każdy najmniejszy guziczek. Elegancko zawiązał krawacik nucąc Mozarta pod nosem, a następnie zabrał odpowiedni podręcznik, notatnik, pióro w kieszeń i do drzwi!
Najsmutniejszą rzeczą było to, że lekcja ta odbywała się na którymś tam piętrze. Że też nie mieli żadnej magicznej platformy, która po prostu by się przesuwała w górę i w dół transportując uczniów. Jaki to problem dla prawdziwych czarodziejów stworzyć coś takiego? Zamiast tego są wspaniałe śmiertelne schody, na których kilka razy prawie stracił życie, kiedy próbował wejść wyżej zamyślając się i tracąc kontakt z rzeczywistością. Zdecydowanie ich nie lubił. Wolał chodzić bocznymi schodami. Te jednak były porozrzucane w różnych miejscach, dlatego mimo wszystko najszybciej było tymi magicznymi. Podobno w Hogwarcie jest tyle magicznych przejść... musi w końcu je odnaleźć.
Ururu dotarł w końcu do sali, otworzył drzwi i rozejrzał się. Były już jakieś dwie dziewczyny. Akurat je znał, gdyż były prefektami.
- Witam, panie - ukłonił się, po czym zauważył, że jego ulubiona ławka, czyli ta zupełnie przed biurkiem nauczyciela jest zajęta. Znaczy no nie do końca, ale nie przepadał za siadaniem z kimś. Mimo wszystko zerkanie na notatki nauczyciela to coś, co bardzo lubił. Zdecydował więc podejść do wymarzonej ławki, przy której siedziała już Kaylin.
- Przepraszam, czy planujesz, aby to miejsce zostało zajęte przez kogoś, czy mógłbym je zająć? - spytał jak zwykle swoim dziwnym językiem. Jeśli dziewczyna się zgodzi, zajmie miejsce obok, jeżeli zaś nie - usiądzie również w pierwszym rzędzie, lecz w innej ławce.
Nie zwracając zbytniej uwagi na nic innego, rozłoży na blacie książkę, notatnik i pióro.


Ostatnio zmieniony przez Ururu Marquez dnia Wto 09 Lut 2016, 12:27, w całości zmieniany 1 raz
avatar
Prefekt Ravenclawu, Rocznik VI

Dodatkowe informacje biograficzne
AKTUALNIE POSIADANA RÓŻDŻKA: Angielski dąb, pancerz kikimory, 13 cali, sztywna. Solidna, z dosyć grubą rękojeścią. Nie jest prosta, większość różdżki jest pofalowana. Sama rękojeść ozdobiona jest grawerowaniem w drewnie, a także onyksem, który umieszczony jest na jej podstawie.
OPANOWANE ZAKLĘCIA: ★ Szkolne ★ ACCIO - ALOHOMORA - APERACJUM - BĄBLOGŁOWY - BOMBARDA - COLLOPORTUS - CONFUNDUS - DEPULSO - DRĘTWOTA - ENERVATE - EPISKEY - EXPELLIARMUS - GLACIUS - LUMOS MAXIMA - REDUCTO - REPARO - WINGARDIUM LEVIOSA ★ Łatwe ★ ANATISQUACK - BONUM IGNIS - CALVORIO - CHŁOSZCZYŚĆ - CONSTANT VISIO - ENTROPOMORPHIS - ERECTO - FUNEMITE - ILLEGIBILUS - IMPERTURBABLE - SICCUM - ZAKLĘCIE CZTERECH STRON ŚWIATA (WSKAŻ MI) ★ Trudne ★ FINITE INCANTATEM - PROTEGO HORRIBILIS ★ Specjalne ★ ZAKLĘCIE PATRONUSA (EXPECTO PATRONUM, FORMA BIAŁEGO KRUKA) ★
OPIS POSTACI: Dosyć niska, mierząca jedynie sto sześćdziesiąt centymetrów, nie wyróżniająca się tak naprawdę niczym szesnastolatka. Drobna, można nawet pokusić się o stwierdzenie chuda dziewczyna, która z pewnością nie ma zbyt wiele siły i łatwą ją pociągnąć, czy popchnąć. Ostatnim razem, gdy się ważyła, waga ukazała czterdzieści osiem kilogramów, co i tak było dla niej osiągnięciem. Całkowicie przeciętna, o krótkich blond włosach, które lubią się puszyć i falować - każdy włos w zupełnie inną stronę, co sprawia, że na jej głowie prawie zawsze panuje nieład. Zawsze bardzo się stara, by mieć choć trochę elegancką fryzurę, jednak nie często jej się to udaje. Brązowe oczy kontrastują z bladą cerą, będącą oznaką przebywania przez większość czasu w budynkach, choć w wakacje zdarza się, że znajduje się na niej lekka opalenizna będąca wynikiem spędzania czasu z magicznymi stworzeniami na zewnątrz. Opala się jednak na czerwono, co nie jest szczytem jej marzeń. Ma na twarzy kilka pieprzyków, a na całym ciele poza tym jedyną skazą jest długa blizna, ciągnąca się aż od lewej strony brzucha do połowy uda. Nie ma zbyt dużej wady wzroku, jednak często można spotkać ją w okularach z czarną obwódką, gdyż w ten sposób lepiej jej się czyta. Dziewczyna nauczona została dbania o siebie, więc zawsze jest czysta i schludnie ubrana. Zdarza się, że na twarzy można dostrzec makijaż, lecz nie jest to zbyt częste. Lubi eleganckie stroje, spódnice, koszule i sweterki. Zawsze pachnie od niej kwiatową mieszanką jej ulubionych perfum.

Zobacz profil autora http://mortis.forumpolish.com/t214-zwierzeta-kaylin#273 http://mortis.forumpolish.com/t328-dziennik-kaylin#412 http://mortis.forumpolish.com/t213-skrytka-nr-690#272
PisanieTemat: Re: Sala numerologii  Pon 08 Lut 2016, 18:25

Nie zdążyła nawet porozmawiać z Addyson, która była pewnego rodzaju wyjątkiem wśród wszystkich znanych jej ludzi (no dobrze, zdarzyło się jeszcze kilka osób, jednak szału nie było), które lubiła i z którymi nie miała problemu, jeżeli chodziło o prowadzenie konwersacji, gdy do sali wszedł młodszy Ślizgon, którego kojarzyła tylko z wyglądu. Nie specjalnie interesowali ją ludzie z młodszych roczników, już tym bardziej nie ci, którzy należeli do innych domów. Z tego też powodu nie czuła się w obowiązku nawet na niego spoglądać ani witać...
No dobrze, gdy chłopak sam to zrobił kultura nakazywała odpowiedzieć tym samym. Została w końcu porządnie wychowana i choć odezwanie się do nieznajomego było czymś, czego naprawdę nie chciała robić - poddała się.
- Dzień dobry. - Chłodny, zdystansowany ton powinien był chłopakowi powiedzieć na starcie, że lepiej do dziewczęcia nie podchodzić. To tak, jakby próbować pogłaskać kota, który stał z napuszoną sierścią. Niestety, wyglądało na to, że Ślizgon obrał sobie za cel właśnie jej ławkę. Konkretnie tą, którą dziewczyna zaklepała w zeszłym roku, gdy w szkole pojawił się profesor Bułhakow. Och, bitwa o jedyne tak dobrze wyeksponowane miejsce będzie zażarta. Kaylin na pewno nie odda jej bez walki i choćby miała wydrapywać oczy...
- W porządku, możesz usiąść obok mnie. - Odpowiedziała speszona. No bo nie miała argumentu na to, by chłopak miał siedzieć gdzie indziej. I tak nikt nigdy się do niej nie dosiadał. Na chwilę nawet posłała Addyson tęskne spojrzenie, jakby żałowała, że Puchonka nie usiadła obok. No ale, było już za późno.
Zebrała swoje rzeczy i przesunęła je na swój skrawek ławki, by ani o milimetr nie przekraczał połowy, którą nakreśliła w głowie. Sama przesunęła się bardziej w lewo, ku krawędzi, by zrobić mu miejsce i przypadkiem nie znaleźć się za blisko. Spięła się momentalnie, przygryzła wargę i spojrzała na zegarek z utęsknieniem. Im szybciej nauczyciel przyjdzie, tym szybciej skupi się tylko na nim i jego słowach. By zająć się czymkolwiek znowu powróciła do czytania notatek z poprzednich zajęć. Ani razu nie spojrzała już w stronę jej kolegi z ławki.



I made my choice a long time ago, and I'm never gonna leave you.


avatar
Kapitan i szukający Srebrnych Wiwern, Rocznik VII

Dodatkowe informacje biograficzne
AKTUALNIE POSIADANA RÓŻDŻKA: Akacja, pióro z ogona feniksa, 14 i 3/4 cala, niezwykle giętka. Ciemna i cienka, szorstka, matowa, absolutnie nieelegancka - lekko zakrzywiona, surowa. Jedynymi zdobieniami są żłobione w niej runy i znaki oraz duży szafir umieszczony w jej nasadzie.
OPANOWANE ZAKLĘCIA: Expelliarmus, Verdimilous, Protego, Riddiculus, Petrificus Totalus, Avifors, Reparifarge, Accio, Alohomora, Finite, Wingardium Leviosa, Slugus Eructo, Jęzlep, Oculus Lepus, Obscura, Baubillous
OPIS POSTACI: Nieskazitelna perfekcja. Tak w dwóch słowach mogłaby opisać Morrigan osoba widząca ją po raz pierwszy. Perfekcyjne włosy, perfekcyjne ciało, perfekcyjny uśmiech, perfekcyjne ubranie i perfekcyjne stopnie. Obiektywnie patrząc - niczego jej nie brakuje, skromnie mówiąc. Choć może jest zbyt niska, bo mierzy ledwie sto sześdziesiąt centymetrów, fakt ten znika tłumiony przez szereg jej innych zalet. W prezencie od matki natury dostała wszak cudowną figurę, o którą nic a nic nie musi dbać. Może poszczycić się łabędzią szyją, wąskimi ramionami i klatką piersiową, biustem jędrnym, niezbyt dużym, ale i nie takim, który można by było nazwać małym; wąską talią, płaskim brzuchem, szerokimi biodrami, okrągłymi, pełnymi pośladkami, długimi, zgrabnymi nogami, kobiecymi dłońmi z delikatnymi, smukłymi palcami zakończonymi zadbanymi paznokciami. Jest też śmigła i gibka. Jej porcelanowej cery zazdrości niejedna dziewczyna. Tylko nieliczni przyglądają się na tyle, by dostrzec rysujące się wyraźnie pod jej bladą skórą żyły - na ramionach, klatce piersiowej, udach i nadgarstkach. Większość jest zbyt zajęta podziwianiem jej twarzy, która niezaprzeczalnie należy do urodziwych. Cera bez skazy, wysokie czoło, prosty, wąski nos z małym końcem, szczupłe policzki łatwo oblewające się rumieńcem, pełne, delikatne i wydatne, malinowe usta rozciągnięte w tajemniczym, zadziornym uśmieszku, zdolne nie tylko do ułożenia się w tysiące różnych grymasów i charakterne, ostre brwi - komponujące się w jedną, harmoniczną całość. Punktami najbardziej przykuwającymi wzrok są zaś niewątpliwie jej oczy, otoczone gęstym wieńcem długich rzęs, rzucających na jej kości policzkowe wierzbowe cienie, nadające jej twarzy subtelnego powabu. Duże, o migdałowym kształcie, z zewnętrznymi kącikami uniesionymi do góry, czystych, chłodnych błękitnych tęczówkach. Rzucające twarde, przeszywające spojrzenia. Mówi się, że oczy są obrazem duszy - i w jej oczach można dostrzec wszystko; trzeba się tylko przyjrzeć. A mało kto to robi, będąc wystarczająco urzeczonym powierzchownym wrażeniem. Jej cudną twarz okalają białosrebrzyste pukle zdrowych, lśniących włosów, sięgających dziewczynie niemal do krzyża. Falują delikatnie w rytm jej lekkich, miękkich, kocich kroków pełnych niewypowiedzianej gracji. Zawsze wyprostowane plecy i dumnie uniesiony podbródek oraz wypięta pierś nadają jej postawie elegancji i arystokratycznej wyższości. Wrażenie to potęguje jej mocny, zdecydowany, głęboki głos chłodnej barwy i czysty, dźwięczny śmiech, który równie doskonale wyraża radość co mściwą satysfakcję. Z całej jej postawy bije niezwykła, eteryczna aura, którą z pewnością może zawdzięczać krwi wili płynącej w jej żyłach. Wiele by dała, by nie roztaczać wokół siebie takiego wrażenia, które nie jest burzone przez nawet największe potknięcie. Niezdarność u niej odbierana jest jako "urocza", aniżeli "zawstydzająca" i "niepoważna". Zawsze unosi się za nią krystaliczny, mocny, ostry zapach konwalii.

Zobacz profil autora http://mortis.forumpolish.com/t395-zwierzyniec-morrigan#643 http://mortis.forumpolish.com/t467-notatki-morrigan http://mortis.forumpolish.com/t394-skrytka-nr-1024#642
PisanieTemat: Re: Sala numerologii  Pon 08 Lut 2016, 19:33

Tego dnia Morrigan nie miała specjalnej ochoty iść na żadne zajęcia. Żadne, czyli w tym również numerologię. Było jednak trochę za zimno na dłuższe szwendanie się po Zakazanym Lesie. Poza tym, niespecjalnie chciała narażać się profesorowi numerologii. Vakel Bułhakow. Rzeczywiście był jednym z fajniejszych nauczycieli w szkole - zabawny, zakręcony, a mimo to również poważny i przykładający się do nauczania wykładanego przedmiotu. Black uwielbiała numerologię nawet zanim Bułhakow zjawił się w szkole, ale teraz lekcje naprawdę były czystą przyjemnością.
Mimo to Ślizgonka wlokła się do sali na VI piętrze jak na ścięcie. Wyjątkowo nie chciało jej się dziś niczego uczyć. Pokonała jednak przemożną chęć ucieczki z lekcji i pojawiła się w sali nawet przed czasem. Jej nastrój wynikał w głównej mierze z powodu tego, kogo miała na zajęciach spotkać. Z osób, które lubiła na numerologię uczęszczała tylko Davin, ale Morrigan nie miała pewności, czy będzie jej się chciało przychodzić.
Kiedy weszła do sali, obrzuciła jej wnętrze niechętnym spojrzeniem, skrupulatnie omijając Kaylin i stała przez chwilę w drzwiach, bijąc się z myślami, czy aby nie odwrócić się na pięcie i nie wyjść, udając, że nigdy jej tam nie było. Kaylin Wittemore, Puchonka  jakiś chłoptaś z jej domu. Nosem wciągnęła głęboko powietrze i powoli wypuściła je ustami. W końcu uznała, że głupio by jej było nie pojawić się na jednych z jej ulubionych zajęć, więc powolnym krokiem udała się w kierunku swojej ławki, właściwie ignorując zebranych. Zajęła swoje miejsce w pierwszym rzędzie przy oknie, rozpakowała się i otworzywszy książkę, którą ostatnio pożyczyła z biblioteki, traktującą o latach osobistych i interpretowaniu wyników. Podręcznik do numerologii miała już w małym palcu, toteż sięgała po literaturę uzupełniającą. I nie po to, by przygotować się do lekcji i się na niej wykazać, bo przecież rzadko kiedy się zgłaszała - nie była tak wyrywna i gorliwa jak Wittemore, ale po to, by poszerzyć własną wiedzę. Właściwie to czytywała tego typu rzeczy do łóżka, książki numerologiczne należały do lżejszych lektur, przynajmniej dla niej.


baby we both know
that the nights were mainly made
for saying things that you
can't say tomorrow day
avatar
Rocznik VII

Dodatkowe informacje biograficzne
AKTUALNIE POSIADANA RÓŻDŻKA: Jedenaście i pół cala, sztywna, sosna, kieł widłowęża
OPANOWANE ZAKLĘCIA: CAVE INIMICUM, ENERVATE, EXPELLIARMUS, DIFFINDO, DRĘTWOTA, PETRIFICUS TOTALUS, GEMINO, OPPUGNO, ALOHOMORA, EVERTE STATUM, SOLLICITUS, MANSIO, OBSCURO, PROTEGO HORRIBILIS
OPIS POSTACI: 165cm, 52kg, tomboyish. Ciemne brązowe włosy, błękitne oczy, blada tak, że świeci w ciemności. Posiadaczka tak zwanej

Zobacz profil autora http://mortis.forumpolish.com/t470-zwierzeta-davin#1458 http://mortis.forumpolish.com/t469-skrytka-numer-221#1457
PisanieTemat: Re: Sala numerologii  Pon 08 Lut 2016, 19:59

Davin jak to Davin, nie miała w zwyczaju opuszczania jakichkolwiek zajęć, jeżeli sytuacja tego nie wymagała. Nie chodziło nawet o to, że musiała by później nadrabiać materiał (na co swoją drogą zapewne i tak byłaby zbyt leniwa), po prostu chciała stwarzać pozory pilnej uczennicy, która to przykłada się do nauki. W końcu na takie osoby zawsze później patrzy się bardziej przychylnym okiem. Poza tym i tak nie miała nic lepszego do roboty, dlatego też chcąc nie chcąc, na zajęciach z numerologii i tak się pojawi. Chociaż trzeba przyznać, że na początku nieco debatowała nad tym, czy rzeczywiście sobie nie podarować. W końcu jak tylko raz się nie pojawi, to chyba nic się nie stanie? Tak czy siak, zanim się obejrzała, była już w drodze na to nieszczęsne VI piętro. Miała również nadzieję, że Morrigan nie postanowi się zerwać, w końcu w kupie zawsze raźniej, a mimo wszystko miło jest jednak mieć do kogo otworzyć usta. No i oczywiście liczyła, że nie będzie tego irytującego, rudego, piegowatego wypłosza, który odbierał Greengrass chęć do życia samym faktem swojego nędznego istnienia.
Tak jak zawsze, tym razem również pojawiła się przed czasem, więc – teoretycznie – miała trochę czasu na ewentualne powtórzenie materiału. Weszła do sali i szybko omiotła wzrokiem całe pomieszczenie. Odetchnęła cicho, kiedy jej spojrzenie napotkało pannę Black, po czym od razu skierowała swoje kroki w jej stronę, zajmując miejsce tuż obok niej. Odłożyła podręcznik, otwierając go na jakiejś losowej stronie i wlepiła wzrok w kartkę.
-Mogłabyś chociaż raz zająć miejsce gdzieś z tyłu. Pierwszy rząd zdecydowanie nie jest w moim stylu. –rzuciła zrezygnowana, kątem oka zerkając na Morrigan. Westchnęła bezgłośnie, z powrotem skupiając swój wzrok na kartce, którą to po chwili przerzuciła. Nawet nie siliła się na czytanie tego co jest tam napisane, po prostu ze znudzeniem wpatrywała się w jeden i ten sam punkt.


I’m pretty sure I was born without that part of the brain that actually feels stuff.

avatar
Prefekt Hufflepuffu, Rocznik VI

Dodatkowe informacje biograficzne
AKTUALNIE POSIADANA RÓŻDŻKA: Jawor; Włos jednorożca; 10,5
OPANOWANE ZAKLĘCIA: Enervate, Episkey, Expelliarmus, Finite, Flippendo Duo, Fumos, Riddiculus, Drętwota, Anatisquack, Calvorio, Accio, Alohomora, Bombarda, Glacius, Wingardium Leviosa, Descendo, Mobiliarbus, Lapifors, Anteoculatia
OPIS POSTACI: Panna Addyson Clemen urodziła się w małej wsi, ale za to w bardzo kochającej rodzinie, w której małej dziewczynce niczego nie brakowało. Jej matka, mugolka pogodziła się z myślą, że jej mąż i dzieci są czarodziejami i nigdy nie robiła im z tego powodu wyrzutów. Ojciec zaś starał się jak najlepiej wytłumaczyć swoim pociechom, że nigdy nie powinno nadużywać się czarów, a już na pewno nie w obecności mugoli. Szatynka największe problemy miała ze swoim starszym bratem, który dokuczał jej na każdym kroku, ciągnął za włosy i opowiadał straszne historię, przez które dziewczynka chowała się pod pościelą i płakała. Przez niego panicznie boi się kotów, na widok których zamiera w miejscu i oblewają ją zimne poty. W wyglądzie Addyson nie można dopatrzeć się niczego niezwykłego. Problem polega jedynie w jej wzroście. Mierzy niecałe metr pięćdziesiąt i często nie jest traktowana poważnie (w końcu kto może brać na serio dziewczynę z szóstego roku, która wzrostem przypomina pierwszoroczniaka?) Wbrew pozorom jest to zwykła nastolatka, o ładnych, piwnych oczach i czarnych, sięgających łopatek włosach z kilkoma piegami na nosie i policzkach. Jej policzki prawie zawsze są zaczerwienione, jakby sługo stała na mrozie w zimowy dzień.

Zobacz profil autora http://mortis.forumpolish.com/t368-cudowronka-addyson#531 http://mortis.forumpolish.com/t402-kronika-addyson#755 http://mortis.forumpolish.com/t369-skrytka-300#532
PisanieTemat: Re: Sala numerologii  Wto 09 Lut 2016, 11:42

Z niewiadomych przyczyn, Addyson miała talent do wpadania na Kaylin w kompromitujących dla niej sytuacjach. Nie była to przecież jej wina, że znajdowała się w nieodpowiednim czasie w nieodpowiednim miejscu. Gdyby nie zgubiła się na schodach, może nie trafiłaby na krwawiącą na korytarzu Kaylin, a gdyby przyszła do klasy kilka minut później, Krukonka może zdążyłaby schować lusterko, w którym tak intensywnie się przeglądała? Niemniej jednak stało się i nie dało się tego odwrócić. Puchonka nie zwróciła zbytniej uwagi na "pindrzenie" się Kaylin podczas czekania na nauczyciela. Nie było w tym przecież nic nadzwyczajnego, a z dwojga złego, lepiej, że pojawiła się w klasie jako druga, bo do sali mogła wejść osóbka, która nie dałaby przez to blondynce żyć.
- Zrobiłabyś to samo.
Powiedziała cicho, wyciągając z torby najpotrzebniejsze rzeczy dotyczące nauki numerologii. W tym samym czasie na lekcję zaczynali schodzić się kolejni uczniowie. Najpierw do klasy wkroczył ślizgon z piątego roku, którego Addyson bardzo dobrze kojarzyła i znał. Raz natknęła się na niego, kiedy próbował dostać się do działu ksiąg zakazanych bez zezwolenia i od tego momentu zamieniali ze sobą kilka słów, a nawet pomagali sobie nawzajem. Na jej ustach pojawił się lekki uśmiech, kiedy zauważyła, że Ururu próbuje zagadać do Kaylin, która bardzo tego nie lubiła.
Ujrzała spojrzenie przesłane jej przez Krukonkę, na co zareagowała jedynie skruszoną miną i wzruszeniem ramionami. Była przekonana, że Kaylin nie chce mieć towarzystwa w ławce, dlatego też nawet nie pytała, czy może usiąść obok niej.
Kątem oka zarejestrowała kolejne poruszenie, gdy na numerologię przybyły dwie kolejne osoby, które okazały się ślizgonkami. Czyżby dzisiaj był dzień, w którym władzę nad Hogwartem przejmują uczniowie Slytherinu?



„Jeśli spadniesz na kogoś, nie wystarczy powiedzieć, że nie chciałeś.
W końcu ten ktoś też wcale nie chciał, żebyś na niego spadał."
avatar
Dyrektor Hogwartu, Opiekun Hufflepuffu, Numerolog

Dodatkowe informacje biograficzne
AKTUALNIE POSIADANA RÓŻDŻKA: Olcha, 13 cali, włókno z pachwiny nietoperza, mało giętka
OPANOWANE ZAKLĘCIA: Enervate, Finite, Bąblogłowy, Expeliarmus, Protego, Drętwota, Lumos, Nox, Depulso, Everte Statum, Immobilus, Repirifage, Accio, Alohomora, Colloportus, Chłoszczyść, Acetabulum Lava, Bombarda Maxima, Constant Visio, Erecto, Oculus Reparo, Quietus, Siccum, Wskaż mi, Pakuj, Anapneo, Anesthesia, Repariforos, Fiedfyre, Obliviate, Sectumsempra, Szatańska Pożoga, Acis Missle, Volnera Sanatur, Salvio Hexia, Upiorogacek, Avada Kedavra, Finite Incantatem, Skurge, Somno, Zaklęcie Kameleona, Repello Muggletum, Adversum, Ne Apportation, Protego Horribilis
OPIS POSTACI: Wysoki, bo mierzący ponad 185 centymetrów wzrostu mężczyzna o ektomorficznej budowie ciała. Nie jest zbyt wysportowany, ale od jakiegoś czasu nad tym pracuje. Mimo tego sprawia wrażenie lekko wychudzonego. Ciało Bułhakowa, głównie plecy, uda i pośladki pokryte są szeregiem szpecących je blizn, będących nieprzyjemną pamiątką po rodzinnym domu. Pomimo wielu okazji ku temu nie usunął ich nigdy, być może po to, aby przypominały mu wydarzenia, które go ukształtowały. Włosy ma brązowe. Charakterystyczną dla nich jest niesforna, opadająca na oko grzywka, w chwilach stresu często przez niego przeczesywana. Oczy szarozielone. Posiada wszystkie cechy wyglądu, które powinny składać się na typowego paszczura - ziemniaczany nos, wyjątkowo jasne i rzadkie brwi, idealny do rozgniatania orzechów, perfekcyjnie kwadratowy podbródek i wiecznie zdenerwowane spojrzenie, a mimo tego z jakiegoś niewytłumaczalnego powodu rozkochał w sobie niejedną pannę. (Może to prawda, że kobiety podświadomie lecą na złych facetów?) Zawsze wyjątkowo czysty, zadbany i schludny. Dba o swój wizerunek. Nosi się w drogich, szytych na miarę ubraniach. Roznosi wokół siebie przyjemny zapach kwiatowej woni, czasami wymieszany z kadzidłem lub świecami do medytacji. Na pierwszy rzut oka widać, że jest bogaty, a przynajmniej na takiego pozuje i wychodzi mu to zadziwiająco dobrze.

Zobacz profil autora http://mortis.forumpolish.com/t335-sowa-vakela http://mortis.forumpolish.com/t412-dziennik-buly-omega http://mortis.forumpolish.com/t346-skrytka-nr-384
PisanieTemat: Re: Sala numerologii  Wto 09 Lut 2016, 16:22

Bułhakow miał wyśmienity humor. Być może za sprawą niedawnego wyjazdu do Londynu, być może dzięki delikatnemu zarysowi liścia w porannej herbacie. To było nieistotne. Ważne, że wszedł do sali wręcz tryskając pozytywną energią, co wbrew pozorom nie zdarzało się zbyt często. Posłał szeroki, promienisty uśmiech swojej przesłodziutkiej, kochanej, pięknej na wszelkie możliwe sposoby...
...myśleliście, że Kaylin? Nie, uśmiech skierował się wpierw w stronę stojącej na biurku, wykurwiście wielkiej paprotki, o której krążyły legendy, że nabrała swojej masy dzięki temu, że Bułhakow składał jej ofiary ze słabszych uczniów. Zakładając, że w każdej legendzie znajdowało się to jedno, nawet malutkie ziarenko prawdy - wyjaśniało to dlaczego tak bardzo ją lubił.
- Witam was wszystkich! - w sali znajdowali się jacyś uczniowie i nie była to tylko Wittermore! Cud! A może jednak... - Jestem spóźniony? - idąc w stronę biurka wyciągnął zdobiony, złoty zegarek kopertowy i aż złapał się za głowę. - A niech mnie, trzynaście sekund spóźnienia! Odjąłbym to sobie od wypłaty, ale zbieram na stojak na parasolki w kształcie nogi trolla. Mój brat się zaręczył, to będzie idealny prezent na ślub! Już wiszę minę biedaczki, która postanowiła się wżenić w tą rodzinę... No! W takim razie - schował zegarek i przetarł rączki, odwracając się do malutkiej grupki zebranych - dzisiaj nie będzie zadania domowego. Na osłodę.
Przejechał spojrzeniem po sali, podliczył sobie stan klasy i westchnął. - Nie ma Hennessy? Jaka szkoda, chyba będę musiał powiadomić Costeia, że zaczynam się o nią martwić. No nic! Zaczynamy! Wpierw na celowniku: liczby zewnętrza, wewnętrzna i celu życia. Pierwsza, czyli tak zwany image, to suma spółgłosek imienia i nazwiska, a druga, składająca się z naszych obaw, lęków i wewnętrznych pragnień - samogłosek. Trzecia - najważniejsza, określa specyfikę naszego charakteru, talenty i słabości, predyspozycje, składa się ze wszystkich liter... Obliczenie ich jest bajecznie proste. - przysunął sobie tablicę, żeby wszyscy mogli ją zobaczyć. - Ważnym jest teraz, żebyście wybrali dokładny zapis z waszego aktu urodzenia. Wszelkie śluby, zmiany nazwisk, zdrobnienia zostawiamy na później. Jest to dla kogoś kłopot? Wszyscy widzieli swój akt? - szybkimi ruchami zapisał rząd cyrylicy, którą pod spodem przetłumaczył na angielski, a następnie, w kolejnej linijce, wypisał rząd cyfr. - Każda literka to jedna cyferka. To już umiecie. A jeżeli nie umiecie, to dyskretnie otwórzcie tabelkę na stronie 47 waszego podręcznika.
Wszystkie imiona i nazwisko wróżbity brzmiały obok siebie tak dumnie... Niestety sam Vakel nieczęsto się nimi zachwycał, bo w przeciwieństwie do reszty świata zdawał sobie sprawę z tego, że nie przyszedł na świat jako Vaksilij Bułhakow.


3w2 / 8
Coś ty Atenom zrobił, Sokratesie,
Że ci ze złota statuę lud niesie,
Otruwszy pierwej?


Ostatnio zmieniony przez Vakel Bułhakow dnia Pią 12 Lut 2016, 21:53, w całości zmieniany 1 raz
avatar
Prefekt Ravenclawu, Rocznik VI

Dodatkowe informacje biograficzne
AKTUALNIE POSIADANA RÓŻDŻKA: Angielski dąb, pancerz kikimory, 13 cali, sztywna. Solidna, z dosyć grubą rękojeścią. Nie jest prosta, większość różdżki jest pofalowana. Sama rękojeść ozdobiona jest grawerowaniem w drewnie, a także onyksem, który umieszczony jest na jej podstawie.
OPANOWANE ZAKLĘCIA: ★ Szkolne ★ ACCIO - ALOHOMORA - APERACJUM - BĄBLOGŁOWY - BOMBARDA - COLLOPORTUS - CONFUNDUS - DEPULSO - DRĘTWOTA - ENERVATE - EPISKEY - EXPELLIARMUS - GLACIUS - LUMOS MAXIMA - REDUCTO - REPARO - WINGARDIUM LEVIOSA ★ Łatwe ★ ANATISQUACK - BONUM IGNIS - CALVORIO - CHŁOSZCZYŚĆ - CONSTANT VISIO - ENTROPOMORPHIS - ERECTO - FUNEMITE - ILLEGIBILUS - IMPERTURBABLE - SICCUM - ZAKLĘCIE CZTERECH STRON ŚWIATA (WSKAŻ MI) ★ Trudne ★ FINITE INCANTATEM - PROTEGO HORRIBILIS ★ Specjalne ★ ZAKLĘCIE PATRONUSA (EXPECTO PATRONUM, FORMA BIAŁEGO KRUKA) ★
OPIS POSTACI: Dosyć niska, mierząca jedynie sto sześćdziesiąt centymetrów, nie wyróżniająca się tak naprawdę niczym szesnastolatka. Drobna, można nawet pokusić się o stwierdzenie chuda dziewczyna, która z pewnością nie ma zbyt wiele siły i łatwą ją pociągnąć, czy popchnąć. Ostatnim razem, gdy się ważyła, waga ukazała czterdzieści osiem kilogramów, co i tak było dla niej osiągnięciem. Całkowicie przeciętna, o krótkich blond włosach, które lubią się puszyć i falować - każdy włos w zupełnie inną stronę, co sprawia, że na jej głowie prawie zawsze panuje nieład. Zawsze bardzo się stara, by mieć choć trochę elegancką fryzurę, jednak nie często jej się to udaje. Brązowe oczy kontrastują z bladą cerą, będącą oznaką przebywania przez większość czasu w budynkach, choć w wakacje zdarza się, że znajduje się na niej lekka opalenizna będąca wynikiem spędzania czasu z magicznymi stworzeniami na zewnątrz. Opala się jednak na czerwono, co nie jest szczytem jej marzeń. Ma na twarzy kilka pieprzyków, a na całym ciele poza tym jedyną skazą jest długa blizna, ciągnąca się aż od lewej strony brzucha do połowy uda. Nie ma zbyt dużej wady wzroku, jednak często można spotkać ją w okularach z czarną obwódką, gdyż w ten sposób lepiej jej się czyta. Dziewczyna nauczona została dbania o siebie, więc zawsze jest czysta i schludnie ubrana. Zdarza się, że na twarzy można dostrzec makijaż, lecz nie jest to zbyt częste. Lubi eleganckie stroje, spódnice, koszule i sweterki. Zawsze pachnie od niej kwiatową mieszanką jej ulubionych perfum.

Zobacz profil autora http://mortis.forumpolish.com/t214-zwierzeta-kaylin#273 http://mortis.forumpolish.com/t328-dziennik-kaylin#412 http://mortis.forumpolish.com/t213-skrytka-nr-690#272
PisanieTemat: Re: Sala numerologii  Wto 09 Lut 2016, 16:36

Towarzystwo siedzącego obok Ślizgona peszyło ją tak bardzo, że ze stresu zauważyła przybycie do sali profesora dopiero w momencie, w którym się odezwał. Podskoczyła w miejscu, poważnie zaskoczona jego obecnością i chrząknęła cicho. Przywitała się z nim cichym, dużo bardziej nieśmiałym niż jej się to zdarzało na co dzień, dzień dobry i złapała za pióro gotowa do lekcji. Uśmiechnęła się lekko, choć nie była w najlepszym humorze. Cały czas pamiętała zajęcia z zaklęć i naprawdę cieszyła się, że na tej jednej konkretnej lekcji nie było Hennessy.
Dopiero, gdy już się uspokoiła, a jej uwaga skupiła całkowicie na nauczycielu nie umknęło jej, że Vakel miał dobry nastrój. Nie rozmawiała z nim już od jakiegoś czasu, wiedziała, że wyjechał do Londynu. Czyżby zdarzyło się tam coś dobrego? Miał tam brata, rozmawiali o tym w nowy rok, ale czy spotkanie z nim mogło być dla niego aż tak radosne? A może miał tam jakąś kobietę...
Stop. Kaylin powstrzymała uciekające myśli i pokręciła głową. Po pierwsze, to nie była jej sprawa. Po drugie, był dorosłym mężczyzną i mógł robić co chciał i z kim chciał. A po trzecie (i najważniejsze) była na lekcji, więc to nie był czas na sceny zazdrości. Jeżeli kiedykolwiek mogła sobie na to pozwolić, na pewno nie była to sala pełna uczniów.
Parsknęła śmiechem słysząc wstawkę o stojaku na parasolki i szybko zakryła sobie usta, bo tak przecież nie wypadało. Lubiła jego poczucie humoru, bywało czasem nieznośnie głupie, a jednak - trafiało do niej idealnie. Szybko jednak uśmiech zszedł z jej twarzy, gdy tylko usłyszała o braku pracy domowej. Spodziewała się tego po wszystkich nauczycielach, ale nie po nim. Kochała prace domowe, czemu jej to zrobił?
Uderzyła głową o ławkę wzdychając zawiedziona, jednak bardzo szybko się podniosła. Lekcja zaczęła się jak zwykle i musiała zacząć notować. No, może nie musiała, bo ten materiał tłumaczył jej już kiedyś na jednej z ich prywatnych lekcji, więc radziła sobie z tym całkiem nieźle. Mimo to, wiedziała, że może dowiedzieć się jeszcze więcej. Milczała więc i notowała w zeszycie wszystko, co mówił, a także zapisywał na tablicy.



I made my choice a long time ago, and I'm never gonna leave you.


avatar
Ścigający Srebrnych Wiwern, Rocznik V

Dodatkowe informacje biograficzne
AKTUALNIE POSIADANA RÓŻDŻKA: 13 cali, elastyczna, włos z głowy wili, sosna
OPANOWANE ZAKLĘCIA: Szkolne: Finite, Enervate, Cave Inimicum, Expelliarmus, Homenum Revelio, Protego, Diffindo, Verdimilious, Alohomora, Avifors, Mimble Wimble, Confunduf, Aquamenti || Łatwe: Trucido, Repleo, Multifors, Aranaea || Trudne: Aranaea Language, Verum de scriptis
OPIS POSTACI: Ururu jest chłopcem przeciętnej budowy. Ani specjalnie chudy, ale pulchnym też go nie można nazwać. Mięśni również nie ma specjalnie zarysowanych... Po prostu taki średni. Wzrostu metr sześćdziesiat dziewięć i pół. Włoski całkiem grube, lecz szorstkie. Mają odcień... szarawy. Czy to farba? Czy tak kończy się niepotrzebny stres w zbyt młodym wieku? Obcięte niezbyt krótko, puszyste. Twarzyczka jego nieco okrąglutka, nie widać na niej typowo męskich kształtów. Taki sobie chłopczyna. Przenikliwe spojrzenie oczek w kolorze miodowo-bursztynowym, lekko zadarty nosek i... szeroki uśmiech, który nie znika prawie nigdy. Ubrany w pełny mundurek Ślizgona z idealnie zawiązanym krawatem. Nawet naukowiec musi być elegancki. Czasami nosi gogle na głowie, zazwyczaj zapomina, że je ma, dlatego na jego oczach występują stosunkowo rzadko...

Zobacz profil autora http://mortis.forumpolish.com/t479-ptak-ururu#1492 http://mortis.forumpolish.com/t487-notatnik-ururu http://mortis.forumpolish.com/t477-skrytka-nr-2000#1482
PisanieTemat: Re: Sala numerologii  Wto 09 Lut 2016, 17:04

Zajął miejsce obok dziewczyny zdając sobie sprawę z tego, że widocznie nie pasowało jej jego towarzystwo. A może po prostu była nieśmiała? Tak czy inaczej nie miał zamiaru przesiadać się w inne miejsce. Niech się ludzie nauczą większej asertywności.
Kiedy rozłożył książki najpierw rzucił wzrokiem na biurko nauczyciela. Może dojrzy tam coś interesującego? Następnie złapał za notatnik, otworzył na najbliżej pustej stronie i zapisał elegancko datę w rogu kartki. Jego pióro było samopiszące, ale tym razem wykonał ten prosty zabieg ręcznie. Lubił pisać własnymi łapkami, aczkolwiek uważał ów wynalazek magiczny za jeden z najlepszych, gdyż "przyrząd" ten idealnie nadążał ze spisywaniem myśli chłopaka. Po prostu idealne dla niego.
Słyszał, a może i nie, wchodzące do sali osoby. Ale tak na prawdę do przyjścia nauczyciela po prostu wrócił myślami do losowych spraw, nad którymi rozmyślał rano. Nie były one zbyt ciekawe, żeby w przypadku nudnej lekcji nie chciało mu się do nich wracać.
W końcu przybył nauczyciel. Ururu miał do niego neutralny stosunek. Uważał profesora Bułhakowa za dobrego pedagoga, ale jakoś go specjalnie nie ciekawił. Może poza faktem, czemu on w ogóle zajmuje się taką śmieszną dziedziną. Tak czy inaczej posłał mu swój standardowy szeroki uśmiech na przywitanie, rzucił krótkie "dzień dobry" i czekał na rozpoczęcie lekcji.
Krukonka siedząca obok wydała się jakaś poruszona.
Nie ma zadania domowego? Perfekcyjnie. Aż się wyszczerzył zadowolony. Chociaż z drugiej strony... to jedyny przedmiot, w którym miał kontakt z liczbami. No i jeszcze historia magii, ale to się nie liczyło... Na upartego można też wymienić eliksiry... Stop. Po prostu lubił zabawy z liczbami. Dlatego ogólnie do numerologii nic nie miał... gdyby tylko nie nosiła dumnej nazwy przedmiotu szkolnego.
Krukonka uderzyła głową o ławkę zawiedziona. Chcąc, nie chcąc zerknął na nią. Czy to na pewno prefekt?
Puścił pióro z ręki pozwalając mu na notowanie usłyszanych przez profesora treści. Uśmiech wpłynął mu (znowu) na twarz, przy usłyszeniu słowa "obliczenie". Przewinęła się sprawa aktu urodzenia... Właściwie to go nie widział, ale dokładnie wiedział, co się tam powinno znajdować. I wiedział też co by było, gdyby jego mamusia była bardziej uległa... a mianowicie to milion imion i nazwisk po ojcu. Hiszpanie lubili szaleć. Ururu czasami zastanawiał się, jakby to było podpisywać się takim kilometrem. No i pewnie wtedy jego życie wyglądałoby zupełnie inaczej, według tej śmieszkowatej numerologii. Ale ok. Czas policzyć deltę z imienia.
avatar
Prefekt Ravenclawu, Rocznik VI

Dodatkowe informacje biograficzne
AKTUALNIE POSIADANA RÓŻDŻKA: Angielski dąb, pancerz kikimory, 13 cali, sztywna. Solidna, z dosyć grubą rękojeścią. Nie jest prosta, większość różdżki jest pofalowana. Sama rękojeść ozdobiona jest grawerowaniem w drewnie, a także onyksem, który umieszczony jest na jej podstawie.
OPANOWANE ZAKLĘCIA: ★ Szkolne ★ ACCIO - ALOHOMORA - APERACJUM - BĄBLOGŁOWY - BOMBARDA - COLLOPORTUS - CONFUNDUS - DEPULSO - DRĘTWOTA - ENERVATE - EPISKEY - EXPELLIARMUS - GLACIUS - LUMOS MAXIMA - REDUCTO - REPARO - WINGARDIUM LEVIOSA ★ Łatwe ★ ANATISQUACK - BONUM IGNIS - CALVORIO - CHŁOSZCZYŚĆ - CONSTANT VISIO - ENTROPOMORPHIS - ERECTO - FUNEMITE - ILLEGIBILUS - IMPERTURBABLE - SICCUM - ZAKLĘCIE CZTERECH STRON ŚWIATA (WSKAŻ MI) ★ Trudne ★ FINITE INCANTATEM - PROTEGO HORRIBILIS ★ Specjalne ★ ZAKLĘCIE PATRONUSA (EXPECTO PATRONUM, FORMA BIAŁEGO KRUKA) ★
OPIS POSTACI: Dosyć niska, mierząca jedynie sto sześćdziesiąt centymetrów, nie wyróżniająca się tak naprawdę niczym szesnastolatka. Drobna, można nawet pokusić się o stwierdzenie chuda dziewczyna, która z pewnością nie ma zbyt wiele siły i łatwą ją pociągnąć, czy popchnąć. Ostatnim razem, gdy się ważyła, waga ukazała czterdzieści osiem kilogramów, co i tak było dla niej osiągnięciem. Całkowicie przeciętna, o krótkich blond włosach, które lubią się puszyć i falować - każdy włos w zupełnie inną stronę, co sprawia, że na jej głowie prawie zawsze panuje nieład. Zawsze bardzo się stara, by mieć choć trochę elegancką fryzurę, jednak nie często jej się to udaje. Brązowe oczy kontrastują z bladą cerą, będącą oznaką przebywania przez większość czasu w budynkach, choć w wakacje zdarza się, że znajduje się na niej lekka opalenizna będąca wynikiem spędzania czasu z magicznymi stworzeniami na zewnątrz. Opala się jednak na czerwono, co nie jest szczytem jej marzeń. Ma na twarzy kilka pieprzyków, a na całym ciele poza tym jedyną skazą jest długa blizna, ciągnąca się aż od lewej strony brzucha do połowy uda. Nie ma zbyt dużej wady wzroku, jednak często można spotkać ją w okularach z czarną obwódką, gdyż w ten sposób lepiej jej się czyta. Dziewczyna nauczona została dbania o siebie, więc zawsze jest czysta i schludnie ubrana. Zdarza się, że na twarzy można dostrzec makijaż, lecz nie jest to zbyt częste. Lubi eleganckie stroje, spódnice, koszule i sweterki. Zawsze pachnie od niej kwiatową mieszanką jej ulubionych perfum.

Zobacz profil autora http://mortis.forumpolish.com/t214-zwierzeta-kaylin#273 http://mortis.forumpolish.com/t328-dziennik-kaylin#412 http://mortis.forumpolish.com/t213-skrytka-nr-690#272
PisanieTemat: Re: Sala numerologii  Wto 09 Lut 2016, 17:40

Asertywność asertywnością, ale w tym momencie problemem był brak argumentu. Nauczona została kilku zasad, którymi kierowała się w życiu i dzięki którym w ogóle wiedziała, jak postępować z ludźmi. Odmawianie było bardzo delikatną częścią komunikacji międzyludzkiej, w której zazwyczaj wychodziła na snobkę i tą złą - a tego kazano jej unikać. Tylko dlatego zgodziła się na towarzystwo młodszego Ślizgona i... cóż, od razu pożałowała.
Była już jednak na etapie ignorowania siedzącego z nią kolegi, gdy kątem oka zauważyła, jak robi notatki. Z początku nie widziała w tym nic złego - przecież właśnie to robiło się na zajęciach, gdy...
Czy jej się wydawało, czy to pióro pisało samo. Odwróciła twarz w jego stronę w tempie natychmiastowym i aż otworzyła usta ze zdumienia. Wiedziała, że ludzie nie przestrzegają regulaminu. Ale, na litość Merlina, robią takie rzeczy z dala od sali lekcyjnej, a na pewno nie w pierwszej ławce, w której siedzą z najbardziej pilnującym zasad prefektem, jaki był w tej magicznej szkole.
- Co ty robisz? - Zapytała szeptem, by nie przeszkodzić nauczycielowi w prowadzeniu zajęć. - Schowaj to, po lekcji konfiskata. - Dodała bardzo poważnym tonem i... Powróciła do własnych notatek. Nie chciała zgubić się w tym, o czym mówił Bułhakow, tylko dlatego, że Ślizgon przyniósł na zajęcia przedmiot niedozwolony w szkole.



I made my choice a long time ago, and I'm never gonna leave you.


avatar
Kapitan i szukający Srebrnych Wiwern, Rocznik VII

Dodatkowe informacje biograficzne
AKTUALNIE POSIADANA RÓŻDŻKA: Akacja, pióro z ogona feniksa, 14 i 3/4 cala, niezwykle giętka. Ciemna i cienka, szorstka, matowa, absolutnie nieelegancka - lekko zakrzywiona, surowa. Jedynymi zdobieniami są żłobione w niej runy i znaki oraz duży szafir umieszczony w jej nasadzie.
OPANOWANE ZAKLĘCIA: Expelliarmus, Verdimilous, Protego, Riddiculus, Petrificus Totalus, Avifors, Reparifarge, Accio, Alohomora, Finite, Wingardium Leviosa, Slugus Eructo, Jęzlep, Oculus Lepus, Obscura, Baubillous
OPIS POSTACI: Nieskazitelna perfekcja. Tak w dwóch słowach mogłaby opisać Morrigan osoba widząca ją po raz pierwszy. Perfekcyjne włosy, perfekcyjne ciało, perfekcyjny uśmiech, perfekcyjne ubranie i perfekcyjne stopnie. Obiektywnie patrząc - niczego jej nie brakuje, skromnie mówiąc. Choć może jest zbyt niska, bo mierzy ledwie sto sześdziesiąt centymetrów, fakt ten znika tłumiony przez szereg jej innych zalet. W prezencie od matki natury dostała wszak cudowną figurę, o którą nic a nic nie musi dbać. Może poszczycić się łabędzią szyją, wąskimi ramionami i klatką piersiową, biustem jędrnym, niezbyt dużym, ale i nie takim, który można by było nazwać małym; wąską talią, płaskim brzuchem, szerokimi biodrami, okrągłymi, pełnymi pośladkami, długimi, zgrabnymi nogami, kobiecymi dłońmi z delikatnymi, smukłymi palcami zakończonymi zadbanymi paznokciami. Jest też śmigła i gibka. Jej porcelanowej cery zazdrości niejedna dziewczyna. Tylko nieliczni przyglądają się na tyle, by dostrzec rysujące się wyraźnie pod jej bladą skórą żyły - na ramionach, klatce piersiowej, udach i nadgarstkach. Większość jest zbyt zajęta podziwianiem jej twarzy, która niezaprzeczalnie należy do urodziwych. Cera bez skazy, wysokie czoło, prosty, wąski nos z małym końcem, szczupłe policzki łatwo oblewające się rumieńcem, pełne, delikatne i wydatne, malinowe usta rozciągnięte w tajemniczym, zadziornym uśmieszku, zdolne nie tylko do ułożenia się w tysiące różnych grymasów i charakterne, ostre brwi - komponujące się w jedną, harmoniczną całość. Punktami najbardziej przykuwającymi wzrok są zaś niewątpliwie jej oczy, otoczone gęstym wieńcem długich rzęs, rzucających na jej kości policzkowe wierzbowe cienie, nadające jej twarzy subtelnego powabu. Duże, o migdałowym kształcie, z zewnętrznymi kącikami uniesionymi do góry, czystych, chłodnych błękitnych tęczówkach. Rzucające twarde, przeszywające spojrzenia. Mówi się, że oczy są obrazem duszy - i w jej oczach można dostrzec wszystko; trzeba się tylko przyjrzeć. A mało kto to robi, będąc wystarczająco urzeczonym powierzchownym wrażeniem. Jej cudną twarz okalają białosrebrzyste pukle zdrowych, lśniących włosów, sięgających dziewczynie niemal do krzyża. Falują delikatnie w rytm jej lekkich, miękkich, kocich kroków pełnych niewypowiedzianej gracji. Zawsze wyprostowane plecy i dumnie uniesiony podbródek oraz wypięta pierś nadają jej postawie elegancji i arystokratycznej wyższości. Wrażenie to potęguje jej mocny, zdecydowany, głęboki głos chłodnej barwy i czysty, dźwięczny śmiech, który równie doskonale wyraża radość co mściwą satysfakcję. Z całej jej postawy bije niezwykła, eteryczna aura, którą z pewnością może zawdzięczać krwi wili płynącej w jej żyłach. Wiele by dała, by nie roztaczać wokół siebie takiego wrażenia, które nie jest burzone przez nawet największe potknięcie. Niezdarność u niej odbierana jest jako "urocza", aniżeli "zawstydzająca" i "niepoważna". Zawsze unosi się za nią krystaliczny, mocny, ostry zapach konwalii.

Zobacz profil autora http://mortis.forumpolish.com/t395-zwierzyniec-morrigan#643 http://mortis.forumpolish.com/t467-notatki-morrigan http://mortis.forumpolish.com/t394-skrytka-nr-1024#642
PisanieTemat: Re: Sala numerologii  Wto 09 Lut 2016, 17:54

Uśmiechnęła się lekko do Davin, kiedy ta zajęła miejsce obok niej. Taa, wiedziała, że niezbyt przepada za siedzeniem na samym początku, tuż pod nosem nauczyciela, ale było to ulubione miejsce jasnowłosej. Blisko wykładającego, nie trzeba było zatem wytężać wzroku ani słuchu, a poza tym, akurat stąd był najlepszy widok za oknem.
- A nie sądzisz, że dobrze wpływa to na twoją reputację u profesora? - wyszczerzyła się do niej. Wiedziała, że Greengrass nie ma takiego ciągu do nauki jak ona, ale zdawała sobie również sprawę z tego, że belfrowie patrzyli na uczniów bardziej przychylnym okiem, gdy oni przynajmniej sprawiali pozory zaangażowanych i pracowitych. A jej koleżankę z dormitorium wcześniej wyrobiona opinia nierzadko ratowała.
Nie miały jednak czasu na więcej pogaduszek, bo w sali zjawił się profesor Bułhakow. Morrigan posłała mu drobny, subtelny uśmiech na powitanie, ale zaraz jej twarz powróciła do swojego normalnego, poważnego i nieco wyniosłego, wszystkowiedzącego wyrazu. Miała nawet ochotę na ciche zaśmianie się z tego, co profesor rzucił do nich na rozpoczęcie lekcji, ale od razu jej ona odeszła, gdy tylko usłyszała rżenie Wittemore. Do prawdy, brakowało jej tylko chomąto. Black skrzywiła się mimowolnie z obrzydzeniem. Odrażające. Z kolei gdy na wieść o braku zadania domowego Krukonka uderzyła głową w ławkę, jasnowłosa przewróciła oczami i wprost miała ochotę zwymiotować się na swoją. Mdliło ją już od tej kujonki, a nawet nie musiała na nią patrzeć.
Dlatego zamiast na niej postanowiła skupić się na słowach Vakela. Wzięła w swoje smukłe palce pióro i niespiesznie zaczęła wynotowywać to, o co prosił nauczyciel, choć znała swoje liczby na pamięć. Marcjanna Potocka, czyli 419311551 7626321. Image - 5, liczba wewnętrzna - 7, liczba celu życia - 3. Czasem miała wątpliwości, w jakim stopniu rzeczywiście przekłada się to na jej życie, ale właśnie od tego była numerologia. By to badać i roztrząsać nieścisłości.
Jednym okiem zerkała też na Davin, by sprawdzić jak sobie radzi. To były raczej podstawy, Black nie mogła się doczekać tego, co będzie dalej.


baby we both know
that the nights were mainly made
for saying things that you
can't say tomorrow day
avatar
Rocznik VII

Dodatkowe informacje biograficzne
AKTUALNIE POSIADANA RÓŻDŻKA: Jedenaście i pół cala, sztywna, sosna, kieł widłowęża
OPANOWANE ZAKLĘCIA: CAVE INIMICUM, ENERVATE, EXPELLIARMUS, DIFFINDO, DRĘTWOTA, PETRIFICUS TOTALUS, GEMINO, OPPUGNO, ALOHOMORA, EVERTE STATUM, SOLLICITUS, MANSIO, OBSCURO, PROTEGO HORRIBILIS
OPIS POSTACI: 165cm, 52kg, tomboyish. Ciemne brązowe włosy, błękitne oczy, blada tak, że świeci w ciemności. Posiadaczka tak zwanej

Zobacz profil autora http://mortis.forumpolish.com/t470-zwierzeta-davin#1458 http://mortis.forumpolish.com/t469-skrytka-numer-221#1457
PisanieTemat: Re: Sala numerologii  Wto 09 Lut 2016, 19:07

Nie zdążyła już odpowiedzieć Black, bo do sali akurat wszedł nauczyciel. Zasada „nigdy-się-nie-wychylaj-i-udawaj-że-nie-istniejesz”, którą kierowała się na każdym możliwym kroku swojego życia, na zajęciach musiała być przez nią przestrzegana jeszcze dokładniej. Przekręciła oczami na słowa przyjaciółki i westchnęła bezgłośnie. Ale za to niekorzystnie wpływa na moje poczucie komfortu. Rzuciła jeszcze przelotne spojrzenie na innych uczniów, na końcu na moment zawieszając swój wzrok na twarzy Morrigan. Uniosła kąciki ust w nikłym, krótkim uśmiechu, widząc ten jej grymas zniesmaczenia. Doskonale znała ten rodzaj rozdrażnienia zachowaniem drugiej osoby, więc doskonale wiedziała, jak panna Black się czuła. W końcu sama dość podobnie reagowała na zachowanie poniektórych osób, których egzystencji nie była w stanie strawić.
Z cichym westchnięciem podparła głowę na dłoni i zerknęła jeszcze przelotnie na książkę, po czym przeniosła wzrok na nauczyciela i po prostu skupiła się na tym co takiego na temat dzisiejszej lekcji ma do powiedzenia. Na wzmiankę o rudzielcu, tym razem sama przewróciła oczami i mimowolnie zgrzytnęła lekko zębami, zaciskając je nieco mocniej. Nawet same wspomnienie jej imienia wyzwalało u niej jakieś ukryte pokłady agresji i nienawiści. Odgarnęła włosy za lewe ucho, nie mając jednak zamiaru zaprzątać sobie teraz tym głowy.
Szczerze powiedziawszy to nie wierzyła, że coś takiego jak zwykłe cyfry mogą w jakikolwiek sposób ją definiować. Była święcie przekonana, że w jej przypadku to się definitywnie nie potwierdzi, ba, do tego zaraz, co prawda tylko sobie samej, to udowodni. Otworzyła książkę na odpowiedniej stronie i na krótką chwilę skupiła swój wzrok na tabelce. W przeciwieństwie do Morrigan, dla Greengrass nauka i wkuwanie czegokolwiek na pamięć było czymś niewiarygodnie smutnym i traktowała to niczym jakiegoś rodzaju karę, której niestety powodu nie znała. Dlatego też z reguły robiła wszystko na bieżąco, licząc na to, że w miarę szybko uda jej się wszystko ogarnąć. Może i była leniem patentowanym, ale była też dość bystra, tak więc nie miała z tym większych problemów. Napisała swoje pełne imię i nazwisko, a pod spodem odpowiednie cyferki - 41495 35151 7955579111 - po czym zaczęła sumowanie tego wszystkiego tak jak należy. Image - 6, wewnętrzna - 1, celu życia - 7. Kiedy skończyła, zerknęła na notatki Morrigan, chcąc zobaczyć jak to wszystko u niej wyglądało.


I’m pretty sure I was born without that part of the brain that actually feels stuff.



Ostatnio zmieniony przez Davin Greengrass dnia Sro 10 Lut 2016, 19:48, w całości zmieniany 1 raz
Sponsored content


PisanieTemat: Re: Sala numerologii  

Sala numerologii

Zobacz poprzedni temat Zobacz następny temat Powrót do góry
Strona 1 z 4Idź do strony : 1, 2, 3, 4  Next

Similar topics

-
» Sala Wejściowa
» Sala lustrzana
» Sala Przyszłości
» Kosmiczna sala
» Sala treningowa

Permissions in this forum:Nie możesz odpowiadać w tematach
Mortis :: Rozgrywka fabularna :: Hogwart :: VI-
Skocz do: