Non mor­tem ti­memus, sed co­gita­tionem Mor­tis


Share|

Dziedziniec

Idź do strony : Previous  1, 2
avatar
Niepełnoletni czarodziej

Dodatkowe informacje biograficzne
AKTUALNIE POSIADANA RÓŻDŻKA: Pióro z ogona feniksa, angielski dąb, 9,5 cala, b. sztywna
OPANOWANE ZAKLĘCIA: EXPELLIARMUS, PROTEGO, PETRIFICUS TOTALUS, RICTUSEMPRA, OPPUGNO, LUMOS, NOX, ENERVATERENNERVATE, FLAGRANTE, IMPEDIMENTA
OPIS POSTACI: Romka jest posiadaczką pięknych, długich, lśniących i czarnych niczym skrzydło kruka włosów. Przez co doskonale komponowały się z jej niegdyś złocistą skórą. Zdecydowanie nie odejmuje jej to urody. Cały ten piękny obrazek dopełniają duże, soczystozielone oczy, niektórzy przyrównują je do kawałków szmaragdu. Cóż, nie bez przyczyny dziewczyna ma na imię Esmeralda. Jej małe usteczka, które mają malinowy kolor, skrywają szereg ładnych i białych ząbków, które to odsłaniają się w chwilach radości. Jeżeli chodzi o jej figurę: na pewno każdy by powiedział, że jest idealna, ale tylko sama zainteresowana wie gdzie ma jakieś niedociągnięcia, albo niedoskonałości, które sprawiają, że do ideału jej daleko. Romka jest szczupła, ale bez przesady. Można powiedzieć, że natura idealnie wyliczyła jej wymiary. Miejscami jest wąska, a w innych miejscach, tak jak powinno być, szersza, przez co na pewno nie jeden mężczyzna chciałby wodzić swoją dłonią po jej ciele. Cóż, niestety nikt takiego zaszczytu jeszcze nie dostąpił i pewnie nie dostąpi. Jej dłonie są małe, i wydają się być tymi dłońmi które nigdy nie zaznały ciężkiej pracy, zakończone długimi paznokciami, Ciężko stwierdzić jakie ma nogi, bowiem cały czas nosi na sobie długie barwne spódnice, które sprawiają, że cyganka przypomina barwnego motyla, który szykuje się do lotu. Za to jej nóżka jest równie mała co rączki. Bardzo często odziana w białe baletki, z malutkimi kokardkami na czubkach. Skóra dziewczyny jest gładziutka, i wydaje się być bardziej skórą małego dziecka aniżeli siedemnastoletniej dziewczyny.

Zobacz profil autora http://mortis.forumpolish.com/t749-sokol-ikar#4895 http://mortis.forumpolish.com/t748-zniszczony-dziennik-esmeraldy#4893 http://mortis.forumpolish.com/t735-skrytka-001
PisanieTemat: Re: Dziedziniec  Wto 10 Maj 2016, 19:39

Cóż... najwyraźniej nie wszyscy poczuli nadchodzącą wiosnę. Niektórych serca nadal były w głębokim uśpieniu, i nadal jeszcze nie potrafiły odnaleźć drogi do promieni słońca. A może po prostu taka była osobowość ludzi. Nie... przecież nikt nie mógł być z natury kimś cynicznym, czy też złośliwym... a już na pewno nie złym. To by burzyło idealny świat cyganki, który powstał na jej własne potrzeby, aby ta mogła łatwiej się w nim poruszać. Uciec za wielki mur, przez który nie mogła być raniona, ale mimo wszystko mogła nadal próbować komuś pomóc.
Szmaragdowe oczęta puchonki zostały skierowane na dziewczynę która stając nad nią wyraźnie próbowała pokazać jej wyższość i jednocześnie uświadomić jej, jak bardzo jej obecność w tym miejscu jej niewskazana. Niestety... cyganki po za tym, że były na swój sposób tajemnicze, i interesowały nie jedną osobę były również uparte, bardzo dumne, i niektóre posiadały cięty język. Dlatego też Romka uśmiechnęła się tylko z politowaniem postawy dziewczyny, po czym odwróciła od niej wzrok.
-Cóż... pewnie to samo, co istotka która próbuje zwiększyć swoją wartość nazywając kogoś małym- Odpowiedziała spokojnie, odgarniając kruczoczarne włosy z oczu. Cyganka kojarzyła tą dziewczynę tylko pod kątem domu z którego pochodziła, bowiem widywała ją od czasu do czasu przy stole gryfonów. I dlatego w głowie puchonki od razu pojawiło się skojarzenie, że powinna pewnie paść jej teraz do stóp i dziękować za czyny których dokonała. Dokładnie tak... w taki sposób widziała większość gryfonów, co oczywiście nie oznaczało to, że przekreślała z nimi znajomości. Po prostu dla cyganki byli to ludzie zbyt pyszni, ale co z tego... przecież człowiek jest człowiekiem i nie można go skreślać tylko za to jaki jest.
-Z resztą... zaiste głupie to pytanie z ust osoby która najpewniej robi tutaj to samo co ja. Wypadasz w tej chwili trochę jako osoba o niskim ilorazie inteligencji... a przecież tak raczej nie jest- Po za tym, że gryfoni byli pyszni... i często irytowali, to jednego im nie można było odmówić. Byli naprawdę dobrzy jeżeli chodzi o zaklęcia, i ogólnie naukę. Więc... może tak zawsze jest. Musimy być irytujący w jednej sferze życia, aby w drugiej być naprawdę dobrym.
avatar
Ścigający Złotych Chimer, Rocznik VII

Dodatkowe informacje biograficzne
AKTUALNIE POSIADANA RÓŻDŻKA: Mierząca pełne trzynaście cali, niezbyt giętka, ale jednocześnie ciężko przypisać jej stuprocentową sztywność. Wykonana z cisu, posiadająca za rdzeń włókno ze smoczego serca, solidnie wykonana, cechująca się nadzwyczajną matowością powierzchni oraz surowym wyglądem. Zdaje się niezbyt pasować do płci pięknej, jednak doskonale leży w dłoni Antigone.
OPANOWANE ZAKLĘCIA: Expelliarmus, Fumos, Protego, Conjunctivitis, Drętwota, Everte Statum, Orbis, Alohomora, Vad Infer, Lacarnum Inflamari, Levicorpus, Procella, Verdillious, Obliviate, Enervate, Avifors, Protego Horribilis, Serpensortia
OPIS POSTACI: Dziewczę nieco kanciaste, niewątpliwie pozbawione nadprogramowych kilogramów, jednak we właściwych miejscach zaokrąglone, ponadto wysportowane i stosunkowo silne, co rysuje się niemałym kontrastem w stosunku do filigranowej figury. Osiągnęła wzrost mierzący dokładnie sto siedemdziesiąt cztery centymetry, stając się istotą powszechnie uważaną za całkiem wysoką w konfrontacji z płcią; Porusza się z subtelną, nienachalną gracją, która stanowi swoistą oprawę dla naturalnej pewności siebie. Jedyną cechą nieodzownie wpisującą ją w rodzinę Hennessy są oczy. Iskrzą się barwą ciemnej czekolady, wpadają w swej głębi w niezbadane odmęty czerni. Kształt upodobniony do osławionych migdałów podkreśla wachlarz czarnych, gęstych rzęs, naturalnie podwijających się u końców, otwierających nieco sceptyczne spojrzenie, akcentując złośliwe iskry mające za swoje tło toń ciemnego brązu. Ciemne, mocne brwi dopełniają ekscentrycznej oprawy, wieńcząc idealną kompozycję. Wydatne kości policzkowe całym swoim majestatem podkreślają naturalną nutę ostrości obecną w rysach dziewczyny. Lekko spiczasty podbródek, szczupłe policzki, wyrazisty łuk brwiowy składają się na wyjątkowo szlachetną oprawę, którą sobą prezentuje. Stosunkowo wąskie usta, drobny nos, okraszony gdzieniegdzie pojedynczymi piegami, stanowią jedne z ostatnich elementów goszczących na buzi Hennessy. Tą z kolei okalają kruczoczarne pasma, barwą przypominające heban, płynące kaskadą, układając się w lekkie fale, aby zakończyć swoją drogę ledwie nad linią wąskich ramion. Pojedyńcze kosmyki stanowią grzywkę nieodłącznie goszczącą na czole Antigone, układającą się w niedbałym, aczkolwiek odnajdującym pewną harmonię, porządku.

Zobacz profil autora http://mortis.forumpolish.com/t546-zwierze-antigone#2459 http://mortis.forumpolish.com/t566-dziennik-antigone#2587 http://mortis.forumpolish.com/t541-skrytka-nr-583
PisanieTemat: Re: Dziedziniec  Sro 11 Maj 2016, 17:17

O ile wcześniej aura zniszczenia, którą wokół siebie roztaczała, odnajdywała wątpliwe podłoże, o tyle teraz bury pryzmat, przez który obserwowała otoczenie nabierał sensu. Wprost poczuła się w obowiązku do patrzenia spode łba, oceniającego, nutami przesiąkniętego wściekłością spojrzenia — los, który ją spotkał, nie był dziełem przypadku, sama sobie go wykuła z wyjątkową dbałością. Nie przeszkadzało jej to jednak w obwinianiu całego świata za własne nieszczęścia. Na miejsce stresu, uchodzącego z Hennessy wraz z cieniem szoku pozostawionym przez masakrę w Hogsmeade, wstępowała arogancka, nieco dziecinna złość. Nic dziwnego, że nie odnosiła się z zapałem neofity do promieni słonecznych przebijających się przez cienką warstwę śnieżnobiałych chmur, soczystego odcienia trawy, wiosny pukającej do drzwi, jak w każdym roku szepczącej — śnieg już stopniał, przebiśniegi zakwitły. Rzutkość Antigone, jeśli jakakolwiek płynęła w jej krwi, została skutecznie przygaszona ciężką dłonią dramatu — któż by nie widział świata w odcieniach szarości po tak trawiącym w trwodze zdarzeniu?
Moore, prawda? Twoja twarz mi coś mówiła, jednak zrozumiałam sens tych słów dopiero po tej pożal się boże filozofii — odparła, akcentując nazwisko cyganki. Istotnie, dziewczyna nie wyglądała na całkowicie obcą, Hennessy, pomimo pozostawiającej wiele do życzenia frekwencji, kojarzyła poszczególne nazwiska, nieliczni nawet zapisali się pod imionami w jej pamięci. Wspomnienia rosły w wyrazistość proporcjonalnie do oryginalności oprawy wizualnej danej jednostki, a Romek wiele Hogwart nie gościł w swoich progach. Gryfonka westchnęła jawnie w swojej bolączce, jednak na przekór swojej agonii, zajęła miejsce obok Esmeraldy na kamiennych schodach. Pozwoliła wargom unieść się w nieco pobłażliwym uśmiechu.
Ironicznie wielkie i chwalebne czyny, których miała dokonać Antigone w myślach Esmeraldy minęłyby się z opisem w dosyć solidnej odległości. Czym mogła się poszczycić Gryfonka? Istotnie, uważała się za jednostkę wybitną, to leżało w charakterze każdej pysznej osoby, jednak jej powody wobec tak górnolotnych emocji były mierne. Czego dokonałaś, Hennessy? Uciekłaś z zamku na marsz, w którym spłonęłaś. O matko ironio.
Oczywiście mogłabym teraz stwierdzić, że nie ma głupich pytań, są tylko głupie odpowiedzi i tym samym zagrać ci na twoim świętoszkowym nosie, jednak z uwagi na przyzwoitość nie zrobię tego. Co niby obserwujesz tym bystrym spojrzeniem? — spytała, akcentem położonym na bystrości dając świadectwo całej swoje niewiary.


i will lift glad, afar-off eyes
though it contain no place for me
avatar
Niepełnoletni czarodziej

Dodatkowe informacje biograficzne
AKTUALNIE POSIADANA RÓŻDŻKA: Pióro z ogona feniksa, angielski dąb, 9,5 cala, b. sztywna
OPANOWANE ZAKLĘCIA: EXPELLIARMUS, PROTEGO, PETRIFICUS TOTALUS, RICTUSEMPRA, OPPUGNO, LUMOS, NOX, ENERVATERENNERVATE, FLAGRANTE, IMPEDIMENTA
OPIS POSTACI: Romka jest posiadaczką pięknych, długich, lśniących i czarnych niczym skrzydło kruka włosów. Przez co doskonale komponowały się z jej niegdyś złocistą skórą. Zdecydowanie nie odejmuje jej to urody. Cały ten piękny obrazek dopełniają duże, soczystozielone oczy, niektórzy przyrównują je do kawałków szmaragdu. Cóż, nie bez przyczyny dziewczyna ma na imię Esmeralda. Jej małe usteczka, które mają malinowy kolor, skrywają szereg ładnych i białych ząbków, które to odsłaniają się w chwilach radości. Jeżeli chodzi o jej figurę: na pewno każdy by powiedział, że jest idealna, ale tylko sama zainteresowana wie gdzie ma jakieś niedociągnięcia, albo niedoskonałości, które sprawiają, że do ideału jej daleko. Romka jest szczupła, ale bez przesady. Można powiedzieć, że natura idealnie wyliczyła jej wymiary. Miejscami jest wąska, a w innych miejscach, tak jak powinno być, szersza, przez co na pewno nie jeden mężczyzna chciałby wodzić swoją dłonią po jej ciele. Cóż, niestety nikt takiego zaszczytu jeszcze nie dostąpił i pewnie nie dostąpi. Jej dłonie są małe, i wydają się być tymi dłońmi które nigdy nie zaznały ciężkiej pracy, zakończone długimi paznokciami, Ciężko stwierdzić jakie ma nogi, bowiem cały czas nosi na sobie długie barwne spódnice, które sprawiają, że cyganka przypomina barwnego motyla, który szykuje się do lotu. Za to jej nóżka jest równie mała co rączki. Bardzo często odziana w białe baletki, z malutkimi kokardkami na czubkach. Skóra dziewczyny jest gładziutka, i wydaje się być bardziej skórą małego dziecka aniżeli siedemnastoletniej dziewczyny.

Zobacz profil autora http://mortis.forumpolish.com/t749-sokol-ikar#4895 http://mortis.forumpolish.com/t748-zniszczony-dziennik-esmeraldy#4893 http://mortis.forumpolish.com/t735-skrytka-001
PisanieTemat: Re: Dziedziniec  Sro 11 Maj 2016, 19:07

-Filozofii...- Mruknęła cicho, wyraźnie zdziwiona tym stwierdzeniem.
-W tym co mówię, nie ma ani grama filozofii, po prostu suche fakty, które ty mi sama prezentujesz- Ludzie chwilami byli naprawdę zabawni. Robili coś, a w chwili kiedy druga osoba postanowiła po prostu nazwać tą czynność, aby siebie obronić próbowali dorobić każdej wypowiedzi jakiś filozoficzny wydźwięk, byleby tylko rozmówca wyszedł na totalnego kretyna. Niestety... na cygankę to kompletnie nie działa. Przez te wszystkie lata nauczyła się mieć tak naprawdę gdzieś to co o niej myślą inni. Była jak była, i była z tego dumna.
Cyganka znała się trochę na ludziach. Po jej minie mogła przypuszczać, że będzie to kolejna osoba, która za swoje niepowodzenia będzie obwiniać połowę świata, a aby pokazać jak jest jej źle będzie upierdliwym człowiekiem dla innych.
-Naprawdę nie przestaną mnie zadziwiać osoby, które po sekundowej wymianie zań już próbują wystawić jakiejś osobie opinie... ale nie mam ochoty na udowadnianie swoich racji, to po prostu ustąpię ci w tej kwestii i nie będę próbować zmieniać twojego światopoglądu- Mruknęła z małym zainteresowaniem samej gryfonki która własnie zasiadła obok niej. Cóż jak było powiedziane cyganki, potrafią być dumne, i walczyć o swoje. Jeżeli ty podejdziesz do Esmeraldy z uśmiechem i pokojowymi zamiarami, możesz mieć pewność, że ona odpłaci ci się tym samym. Zupełnie tak jak lustro odbije twoje zachowanie.
-Co obserwuję... nic co byś ty zrozumiała... a przynajmniej nie w tej chwili- Westchnęła spokojnie. Nie wiedzieć dlaczego cyganka potrafiła być złośliwa, i chociaż uchodziła w szkole, za istotkę która żyła swoim życiem, starała się nie wchodzić w żadne konflikty, to chwilami potrafiła pokazać ząbki. Wszystko było zależne od tego czy głaszcze się ją z włosem czy pod włos.
avatar
Ścigający Złotych Chimer, Rocznik VII

Dodatkowe informacje biograficzne
AKTUALNIE POSIADANA RÓŻDŻKA: Mierząca pełne trzynaście cali, niezbyt giętka, ale jednocześnie ciężko przypisać jej stuprocentową sztywność. Wykonana z cisu, posiadająca za rdzeń włókno ze smoczego serca, solidnie wykonana, cechująca się nadzwyczajną matowością powierzchni oraz surowym wyglądem. Zdaje się niezbyt pasować do płci pięknej, jednak doskonale leży w dłoni Antigone.
OPANOWANE ZAKLĘCIA: Expelliarmus, Fumos, Protego, Conjunctivitis, Drętwota, Everte Statum, Orbis, Alohomora, Vad Infer, Lacarnum Inflamari, Levicorpus, Procella, Verdillious, Obliviate, Enervate, Avifors, Protego Horribilis, Serpensortia
OPIS POSTACI: Dziewczę nieco kanciaste, niewątpliwie pozbawione nadprogramowych kilogramów, jednak we właściwych miejscach zaokrąglone, ponadto wysportowane i stosunkowo silne, co rysuje się niemałym kontrastem w stosunku do filigranowej figury. Osiągnęła wzrost mierzący dokładnie sto siedemdziesiąt cztery centymetry, stając się istotą powszechnie uważaną za całkiem wysoką w konfrontacji z płcią; Porusza się z subtelną, nienachalną gracją, która stanowi swoistą oprawę dla naturalnej pewności siebie. Jedyną cechą nieodzownie wpisującą ją w rodzinę Hennessy są oczy. Iskrzą się barwą ciemnej czekolady, wpadają w swej głębi w niezbadane odmęty czerni. Kształt upodobniony do osławionych migdałów podkreśla wachlarz czarnych, gęstych rzęs, naturalnie podwijających się u końców, otwierających nieco sceptyczne spojrzenie, akcentując złośliwe iskry mające za swoje tło toń ciemnego brązu. Ciemne, mocne brwi dopełniają ekscentrycznej oprawy, wieńcząc idealną kompozycję. Wydatne kości policzkowe całym swoim majestatem podkreślają naturalną nutę ostrości obecną w rysach dziewczyny. Lekko spiczasty podbródek, szczupłe policzki, wyrazisty łuk brwiowy składają się na wyjątkowo szlachetną oprawę, którą sobą prezentuje. Stosunkowo wąskie usta, drobny nos, okraszony gdzieniegdzie pojedynczymi piegami, stanowią jedne z ostatnich elementów goszczących na buzi Hennessy. Tą z kolei okalają kruczoczarne pasma, barwą przypominające heban, płynące kaskadą, układając się w lekkie fale, aby zakończyć swoją drogę ledwie nad linią wąskich ramion. Pojedyńcze kosmyki stanowią grzywkę nieodłącznie goszczącą na czole Antigone, układającą się w niedbałym, aczkolwiek odnajdującym pewną harmonię, porządku.

Zobacz profil autora http://mortis.forumpolish.com/t546-zwierze-antigone#2459 http://mortis.forumpolish.com/t566-dziennik-antigone#2587 http://mortis.forumpolish.com/t541-skrytka-nr-583
PisanieTemat: Re: Dziedziniec  Sob 14 Maj 2016, 11:41

A w tym, co ja mówię, nie ma ani grama dosłownego sensu, mały elfie — odparowała niemalże natychmiastowo, automatycznie określając dziewczynę tym przydomkiem. Istotnie, w całej swojej osobie — tak irytująco świętej i myślicielskiej, przypominała niby eterycznego elfa. Cygańska uroda, szmaragdowe oczy i cała ta aura żenującej tajemniczości. Łał, ale jesteś pociągająco tajemnicza — powiedział nikt nigdy; Hennessy wywróciła jedynie teatralnie oczyma, podkreślając ten gest równie scenicznym westchnięciem uciemiężenia pchanego upadającymi wartościami i czymkolwiek innym, co na scenie się prezentuje. Z tego dobitnego okazania niewiary i zdegustowania wyrwała ją kolejna lawina słów sypiąca się z ust Puchonki.
O matko, już przestań — fuknęła. — Czy nie robisz właśnie tego samego? Na pewno myślisz sobie coś na mój temat, wrzucasz mnie do jednej z tych szuflad zgrabnie opisujących ludzi. Jedna jest na osoby miłe, druga na te niekoniecznie, a trzecia... Straszna hipokryzja, Moore. Jedna z najbrzydszych cech — odparła nieco wzburzona, jednak po chwili wszelkie emocje opadły, uniosła dumnie podbródek, niby w zwieńczeniu błyskotliwej myśli, która pojawiła się na horyzoncie. — Sugerowałam, że w tej kwestii jesteśmy podobne. Myliłam się. Ja jestem w stanie ocenić cię trafniej. — Mogłaby nawet w tym momencie włamać się do umysłu dziewczyny i — z powodzeniem mniejszym lub większym — przeszukać jej wspomnienia. Czekała jednak na prowokację, na pewne zaproszenie, które wydane byłoby w całkowitej nieświadomości. Istotnie, Hennessy doskonale poznawała emocje z niej uchodzące, wobec legilimencji ludzie byli wprost banalni.
Nieistotne, pytałam z grzeczności. — Machnęła ręką, zbywając jej odpowiedź na temat obiektu obserwacji. Miała ten szczegół w solidnym poważaniu, a pytanie, które zadała, błyskało  jako jedna z wielu formuł, które mimowolnie są wypowiadane.


i will lift glad, afar-off eyes
though it contain no place for me
avatar
Niepełnoletni czarodziej

Dodatkowe informacje biograficzne
AKTUALNIE POSIADANA RÓŻDŻKA: Pióro z ogona feniksa, angielski dąb, 9,5 cala, b. sztywna
OPANOWANE ZAKLĘCIA: EXPELLIARMUS, PROTEGO, PETRIFICUS TOTALUS, RICTUSEMPRA, OPPUGNO, LUMOS, NOX, ENERVATERENNERVATE, FLAGRANTE, IMPEDIMENTA
OPIS POSTACI: Romka jest posiadaczką pięknych, długich, lśniących i czarnych niczym skrzydło kruka włosów. Przez co doskonale komponowały się z jej niegdyś złocistą skórą. Zdecydowanie nie odejmuje jej to urody. Cały ten piękny obrazek dopełniają duże, soczystozielone oczy, niektórzy przyrównują je do kawałków szmaragdu. Cóż, nie bez przyczyny dziewczyna ma na imię Esmeralda. Jej małe usteczka, które mają malinowy kolor, skrywają szereg ładnych i białych ząbków, które to odsłaniają się w chwilach radości. Jeżeli chodzi o jej figurę: na pewno każdy by powiedział, że jest idealna, ale tylko sama zainteresowana wie gdzie ma jakieś niedociągnięcia, albo niedoskonałości, które sprawiają, że do ideału jej daleko. Romka jest szczupła, ale bez przesady. Można powiedzieć, że natura idealnie wyliczyła jej wymiary. Miejscami jest wąska, a w innych miejscach, tak jak powinno być, szersza, przez co na pewno nie jeden mężczyzna chciałby wodzić swoją dłonią po jej ciele. Cóż, niestety nikt takiego zaszczytu jeszcze nie dostąpił i pewnie nie dostąpi. Jej dłonie są małe, i wydają się być tymi dłońmi które nigdy nie zaznały ciężkiej pracy, zakończone długimi paznokciami, Ciężko stwierdzić jakie ma nogi, bowiem cały czas nosi na sobie długie barwne spódnice, które sprawiają, że cyganka przypomina barwnego motyla, który szykuje się do lotu. Za to jej nóżka jest równie mała co rączki. Bardzo często odziana w białe baletki, z malutkimi kokardkami na czubkach. Skóra dziewczyny jest gładziutka, i wydaje się być bardziej skórą małego dziecka aniżeli siedemnastoletniej dziewczyny.

Zobacz profil autora http://mortis.forumpolish.com/t749-sokol-ikar#4895 http://mortis.forumpolish.com/t748-zniszczony-dziennik-esmeraldy#4893 http://mortis.forumpolish.com/t735-skrytka-001
PisanieTemat: Re: Dziedziniec  Nie 15 Maj 2016, 13:42

Szmaragdowe oczy cyganki zostały zwrócone ku niebu. Chciała wypatrzeć na nim swojego sokoła, którego jeszcze przed chwilę wypuściła aby ten mógł sobie rozprostować skrzydła. Mimo wszystko długo nie wracał, czym z resztą Esmeralda się lekko zaniepokoiła, bo nigdy nie zdarzyło mu się, aby tak długo latać. Dlatego też, uniosła rękę do ust, wkładając między swoje wargi dwa palce, po czym zagwizdała krótko, ale głośno. Nie trzeba było czekać długo, bo w powietrzu zaraz rozległ się ten charakterystyczny pisk. Puchonka uśmiechnęła się tylko delikatnie, i wyciągnęła rękę do góry, aby ptak mógł spokojnie osiąść na jej przedramieniu. Romka podkuliła nogi pod siebie, w taki sposób aby jej przyjaciel mógł spokojnie wszczepić się w jej kolana i zając się czyszczeniem swoich piór, kiedy to mała rączka dziewczyny delikatnie gładziła go po piersi.
-Każdy ocenia innych, jedni w większym stopniu inni w mniejszym, ale jedni są święcie przekonani o swojej racji, a inni przyjmują do świadomości to, że mogą się mylić i mimo wszystko nadal są gotowi aby poznać drugą osobę- Mruknęła spokojnie nie zwracając większej uwagi na miny jakie strzelała dziewczyna. Esmeralda należała do tego typu ludzi których nie łatwo zdenerwować, czy też sprowokować. Po prostu uważała, że tego typu zachowania nie miały najmniejszego sensu, dlatego też nauczyła się je olewać.
-To skoro to co mówisz nie ma najmniejszego sensu, to po co mówić?- Nie rozumiała tego... wydawało się jej, że mówi się tylko wtedy kiedy ma się coś do powiedzenia, a nie dla samej zasady gadania.
-Nie będę ciebie wyprowadzać z błędu z tego co umiesz, albo czego nie umiesz, bo nie do mnie to należy i jak mam być szczera nie bardzo mnie to też obchodzi- Wolała zdecydowanie tkwić w swoim świecie, i nigdy nie pozwoliła nikomu aby wyrwał ją z tej krainy którą sobie stworzyła, dla własnego bezpieczeństwa.
avatar
Ścigający Złotych Chimer, Rocznik VII

Dodatkowe informacje biograficzne
AKTUALNIE POSIADANA RÓŻDŻKA: Mierząca pełne trzynaście cali, niezbyt giętka, ale jednocześnie ciężko przypisać jej stuprocentową sztywność. Wykonana z cisu, posiadająca za rdzeń włókno ze smoczego serca, solidnie wykonana, cechująca się nadzwyczajną matowością powierzchni oraz surowym wyglądem. Zdaje się niezbyt pasować do płci pięknej, jednak doskonale leży w dłoni Antigone.
OPANOWANE ZAKLĘCIA: Expelliarmus, Fumos, Protego, Conjunctivitis, Drętwota, Everte Statum, Orbis, Alohomora, Vad Infer, Lacarnum Inflamari, Levicorpus, Procella, Verdillious, Obliviate, Enervate, Avifors, Protego Horribilis, Serpensortia
OPIS POSTACI: Dziewczę nieco kanciaste, niewątpliwie pozbawione nadprogramowych kilogramów, jednak we właściwych miejscach zaokrąglone, ponadto wysportowane i stosunkowo silne, co rysuje się niemałym kontrastem w stosunku do filigranowej figury. Osiągnęła wzrost mierzący dokładnie sto siedemdziesiąt cztery centymetry, stając się istotą powszechnie uważaną za całkiem wysoką w konfrontacji z płcią; Porusza się z subtelną, nienachalną gracją, która stanowi swoistą oprawę dla naturalnej pewności siebie. Jedyną cechą nieodzownie wpisującą ją w rodzinę Hennessy są oczy. Iskrzą się barwą ciemnej czekolady, wpadają w swej głębi w niezbadane odmęty czerni. Kształt upodobniony do osławionych migdałów podkreśla wachlarz czarnych, gęstych rzęs, naturalnie podwijających się u końców, otwierających nieco sceptyczne spojrzenie, akcentując złośliwe iskry mające za swoje tło toń ciemnego brązu. Ciemne, mocne brwi dopełniają ekscentrycznej oprawy, wieńcząc idealną kompozycję. Wydatne kości policzkowe całym swoim majestatem podkreślają naturalną nutę ostrości obecną w rysach dziewczyny. Lekko spiczasty podbródek, szczupłe policzki, wyrazisty łuk brwiowy składają się na wyjątkowo szlachetną oprawę, którą sobą prezentuje. Stosunkowo wąskie usta, drobny nos, okraszony gdzieniegdzie pojedynczymi piegami, stanowią jedne z ostatnich elementów goszczących na buzi Hennessy. Tą z kolei okalają kruczoczarne pasma, barwą przypominające heban, płynące kaskadą, układając się w lekkie fale, aby zakończyć swoją drogę ledwie nad linią wąskich ramion. Pojedyńcze kosmyki stanowią grzywkę nieodłącznie goszczącą na czole Antigone, układającą się w niedbałym, aczkolwiek odnajdującym pewną harmonię, porządku.

Zobacz profil autora http://mortis.forumpolish.com/t546-zwierze-antigone#2459 http://mortis.forumpolish.com/t566-dziennik-antigone#2587 http://mortis.forumpolish.com/t541-skrytka-nr-583
PisanieTemat: Re: Dziedziniec  Nie 15 Maj 2016, 15:57

Nie miała w nawyku wypuszczać sowy na dziedzińcu, a co dopiero w porze tak budzącej grozę jak czas lekcyjny. Istnym samobójstwem było wystawiać się pod czujne oko nauczycielskie, które swym błyskiem było w stanie rozstrzelać delikwenta na tle kostki brukowej zdobiącej dziedziniec, bardziej szalonym czynem było jednak kuszenie wzroku pedagogów ptakiem. Sokołem swobodnie latającym nad murami zamku — dedukcja wszak nie była sztuką tajemną i każdy opiekun z łatwością był w stanie powiązać te niby rozbieżne fakty. Wraz z gwizdnięciem Puchonki, Hennessy skierowała swój wzrok w kierunku nieba, usiłując uchronić oczy dłonią od bezlitosnego blasku słońca. Zmarszczyła brwi, usiłując wyłapać ruchomy punkt zmierzający w ich kierunku. Nic dziwnego, że sokół. Zapewne nawet symbole mądrości się jej nie imają.
Z pełną premedytacją zignorowała ptasią obecność na kolanach znajdujących się nieopodal jej. Zapewne w takiej sytuacji powinna zaćwierkać radośnie — o ironio, zupełnie jak wspomniany ptak — i spytać o imię, wiek, tudzież o pozwolenie na pogłaskanie. Antigone zaś obojętnie podeszła do poczynań dziewczyny, której zapędy samobójczej wagarowiczki zaczynała rozumieć.
Doprawdy słodcy miłosierni samarytanie, przyjmują opcję ludzkiej pomyłki w osądzie, jakież to szlachetne, błagam — odparła, siląc się na oficjalność tonu, nuty ewidentnie kpiące z ów bezkresnej słuszności postępowania. Przeciągnęła przy tym słowa oznajmiające błagania o litość, nadając im wydźwięk wyjątkowej prośby podkreślonej po raz kolejny perfekcją puenty, którą było teatralne wywrócenie oczami. — O tej zasadniczej różnicy mówię. Nie muszę silić się na dobroć i uważać, że "ha, zawsze mogę się mylić, poznajmy się", ponieważ powiem ci sekret, Moore — zniżyła głos do konspiracyjnego szeptu. — Wiem, że się nie mylę w tej kwestii.
Och, głuptasku — dograła ironią jej kolejne pytanie. — Nie wszystko, co mówimy, ma zawsze sens. Ludzka omylność. — Wzruszyła ramionami na jej następne słowa. To nie był dobry czas na dowodzenie swojej przenikliwości, plac dziedzińcowy w południe był już wystarczająco tragicznym miejscem do pojawienia się dla osoby o tak mnogich problemach w szkole; Westchnęła, oznajmiając swoją bolączkę. — Już dawno smarkałabyś sardynkami, gdybym tylko miała różdżkę.


i will lift glad, afar-off eyes
though it contain no place for me
avatar
Niepełnoletni czarodziej

Dodatkowe informacje biograficzne
AKTUALNIE POSIADANA RÓŻDŻKA: Pióro z ogona feniksa, angielski dąb, 9,5 cala, b. sztywna
OPANOWANE ZAKLĘCIA: EXPELLIARMUS, PROTEGO, PETRIFICUS TOTALUS, RICTUSEMPRA, OPPUGNO, LUMOS, NOX, ENERVATERENNERVATE, FLAGRANTE, IMPEDIMENTA
OPIS POSTACI: Romka jest posiadaczką pięknych, długich, lśniących i czarnych niczym skrzydło kruka włosów. Przez co doskonale komponowały się z jej niegdyś złocistą skórą. Zdecydowanie nie odejmuje jej to urody. Cały ten piękny obrazek dopełniają duże, soczystozielone oczy, niektórzy przyrównują je do kawałków szmaragdu. Cóż, nie bez przyczyny dziewczyna ma na imię Esmeralda. Jej małe usteczka, które mają malinowy kolor, skrywają szereg ładnych i białych ząbków, które to odsłaniają się w chwilach radości. Jeżeli chodzi o jej figurę: na pewno każdy by powiedział, że jest idealna, ale tylko sama zainteresowana wie gdzie ma jakieś niedociągnięcia, albo niedoskonałości, które sprawiają, że do ideału jej daleko. Romka jest szczupła, ale bez przesady. Można powiedzieć, że natura idealnie wyliczyła jej wymiary. Miejscami jest wąska, a w innych miejscach, tak jak powinno być, szersza, przez co na pewno nie jeden mężczyzna chciałby wodzić swoją dłonią po jej ciele. Cóż, niestety nikt takiego zaszczytu jeszcze nie dostąpił i pewnie nie dostąpi. Jej dłonie są małe, i wydają się być tymi dłońmi które nigdy nie zaznały ciężkiej pracy, zakończone długimi paznokciami, Ciężko stwierdzić jakie ma nogi, bowiem cały czas nosi na sobie długie barwne spódnice, które sprawiają, że cyganka przypomina barwnego motyla, który szykuje się do lotu. Za to jej nóżka jest równie mała co rączki. Bardzo często odziana w białe baletki, z malutkimi kokardkami na czubkach. Skóra dziewczyny jest gładziutka, i wydaje się być bardziej skórą małego dziecka aniżeli siedemnastoletniej dziewczyny.

Zobacz profil autora http://mortis.forumpolish.com/t749-sokol-ikar#4895 http://mortis.forumpolish.com/t748-zniszczony-dziennik-esmeraldy#4893 http://mortis.forumpolish.com/t735-skrytka-001
PisanieTemat: Re: Dziedziniec  Pon 16 Maj 2016, 21:34

Ah ta irytujący spokój cyganki. Mogło wydawać się, że słowa dziewczyny tylko tak naprawdę ledwo muskają jej osobę, aby zaraz po tym rozlecieć się gdzieś, zniknąć w nicości... z której z resztą powstały. Doskonale wiedziała, że ta dyskusja nie prowadzi do żadnych sensownych wniosków, ani cyganka ani jej rozmówczyni nie wyniesie z niej niczego nowego, żadnej lekcji, to więc po co strzępić sobie język. To jest właśnie ta umiejętność którą Romka posiadała. Doskonale wiedziała kiedy należało milczeć, bowiem w końcu to milczenie było tym przysłowiowym złotem. Nigdy nie lubiła strzępić sobie języka, jak mało kto rozumiała, że słowa to nie tylko słowa, w rękach wprawionej osoby mogą okazać się większą bronią niż najpotężniejsze zaklęcie, jakie kiedy kolwiek, ktokolwiek wymyślił. Dlatego Esmeralda musiała stworzyć dla samej siebie swego rodzaju bańkę. Zbyt wiele jadu było wysłane w jej stronę, gdyby przyjmowała go do siebie najpewniej już dawno przestałaby chodzić po tej ziemi. A tak... jej ogród kwitł pięknie, nie skażony żadną chorobą.  
Romka westchnęła tylko cicho odwracając na chwilę wzrok od swojego ptaka, tylko po to aby skierować zieleń swoich oczu na dziewczynę.
-Wiesz... kiedyś... znałam pewną dziewczynę. Była równie pewna siebie co ty... cóż być może nawet zbyt pewna siebie. I właśnie to ją którego dnia zgubiło. Miała wszystko, ale przez swoją własną pychę, pewność siebie i dumę straciła przyjaciół, rodzinę... godność...- Zakończyła odwracając od niej wzrok nie przejmując się najmniej tym czy jej słowa do niej docierały. Z góry założyła, że takie istotki jak ona mają głęboko w poważaniu to co się do nich mówi, więc uznała, że zwracanie uwagi na jej mimikę jest tylko stratą czasu.
-Nie graj twardszej niż jesteś w rzeczywistości bo życie bardzo szybko ci udowodni, że jesteś bardziej krucha niż szkło- Kompletnie nie opłacało się grać cwaniaków, ani wywyższać się. Jak to się mówi... "co zasiejesz, to pozbierasz"
avatar
Ścigający Złotych Chimer, Rocznik VII

Dodatkowe informacje biograficzne
AKTUALNIE POSIADANA RÓŻDŻKA: Mierząca pełne trzynaście cali, niezbyt giętka, ale jednocześnie ciężko przypisać jej stuprocentową sztywność. Wykonana z cisu, posiadająca za rdzeń włókno ze smoczego serca, solidnie wykonana, cechująca się nadzwyczajną matowością powierzchni oraz surowym wyglądem. Zdaje się niezbyt pasować do płci pięknej, jednak doskonale leży w dłoni Antigone.
OPANOWANE ZAKLĘCIA: Expelliarmus, Fumos, Protego, Conjunctivitis, Drętwota, Everte Statum, Orbis, Alohomora, Vad Infer, Lacarnum Inflamari, Levicorpus, Procella, Verdillious, Obliviate, Enervate, Avifors, Protego Horribilis, Serpensortia
OPIS POSTACI: Dziewczę nieco kanciaste, niewątpliwie pozbawione nadprogramowych kilogramów, jednak we właściwych miejscach zaokrąglone, ponadto wysportowane i stosunkowo silne, co rysuje się niemałym kontrastem w stosunku do filigranowej figury. Osiągnęła wzrost mierzący dokładnie sto siedemdziesiąt cztery centymetry, stając się istotą powszechnie uważaną za całkiem wysoką w konfrontacji z płcią; Porusza się z subtelną, nienachalną gracją, która stanowi swoistą oprawę dla naturalnej pewności siebie. Jedyną cechą nieodzownie wpisującą ją w rodzinę Hennessy są oczy. Iskrzą się barwą ciemnej czekolady, wpadają w swej głębi w niezbadane odmęty czerni. Kształt upodobniony do osławionych migdałów podkreśla wachlarz czarnych, gęstych rzęs, naturalnie podwijających się u końców, otwierających nieco sceptyczne spojrzenie, akcentując złośliwe iskry mające za swoje tło toń ciemnego brązu. Ciemne, mocne brwi dopełniają ekscentrycznej oprawy, wieńcząc idealną kompozycję. Wydatne kości policzkowe całym swoim majestatem podkreślają naturalną nutę ostrości obecną w rysach dziewczyny. Lekko spiczasty podbródek, szczupłe policzki, wyrazisty łuk brwiowy składają się na wyjątkowo szlachetną oprawę, którą sobą prezentuje. Stosunkowo wąskie usta, drobny nos, okraszony gdzieniegdzie pojedynczymi piegami, stanowią jedne z ostatnich elementów goszczących na buzi Hennessy. Tą z kolei okalają kruczoczarne pasma, barwą przypominające heban, płynące kaskadą, układając się w lekkie fale, aby zakończyć swoją drogę ledwie nad linią wąskich ramion. Pojedyńcze kosmyki stanowią grzywkę nieodłącznie goszczącą na czole Antigone, układającą się w niedbałym, aczkolwiek odnajdującym pewną harmonię, porządku.

Zobacz profil autora http://mortis.forumpolish.com/t546-zwierze-antigone#2459 http://mortis.forumpolish.com/t566-dziennik-antigone#2587 http://mortis.forumpolish.com/t541-skrytka-nr-583
PisanieTemat: Re: Dziedziniec  Pon 16 Maj 2016, 23:06

Wsłuchała się w kolejne słowa płynące strumieniem z ust cyganki, otwarte przez ciężar zielonych tęczówek spoczywających na Antigone. Wbiła równie uporczywe spojrzenie w Puchonkę, ogniskując je zacięcie do momentu, w którym jej rywalka odwróciła się, ponownie poświęcając całą lichą uwagę stworzeniu trzymanemu na kolanach. Poczuła w żyłach pewne irracjonalne wyzwanie, które podjudziło buńczuczny temperament, pozwoliło ustom przybrać postać wąskiej, zaciśniętej linii, a w umyśle wymalować się sztywnemu uporowi. Nie przeszkodziło jej to w ostentacyjnym, niemalże zawierającym paletę fizycznego konania westchnięciu, które w całej swojej postaci perfekcyjnie podsumowało życiową opowieść (matko litościwa) jej rozmówczyni. Nie chciała podchodzić doń lekceważąco, jednak... Och, nie czarujmy się, chciała jej dogłębnie uświadomić to, jak bardzo ma na nią wyłożone. Hennessy została zwrócona do świata żywych, Puchonce udało się rozruszać jad, pozostający od czasu felernego marszu w wątpliwym zastoju.
Fascynujące, jak bardzo przejmuje cię moja godność — sarknęła, odwracając wzrok od cyganki, której osoba nagle zaczęła ją silnie uwierać, prawie jak niewygodne obuwie, w którym jest się zmuszonym chodzić cały dzień. — Myśl co chcesz, Moore. Twój ton moralizującego kaznodziei jest chodzącą beznadzieją, jestem zszokowana, że przede mną nie znalazł się żaden miły śmiałek, który zechciałby ci to uświadomić — parsknęła, pozwalając wraz ze słowami ujść wszelkiej irytacji, która zaczynała odnajdywać swoje pokłady w dziewczęcym ciele. Odrzuciła włosy za ramię gestem filuternym i wzburzonym zarazem, w całej swojej postaci oznajmiającym "nawet nagrobka nie chcę mieć w promieniu pięciu kilometrów od ciebie". Dalszy wywód na temat ludzkiej kruchości, jej kruchości, skomentowała wymownym milczeniem, którego ciężar w pełni dał świadectwo całej niewiary.
Do widzenia, mały elfie — rzekła po chwili, podnosząc się z murowanych schodów. Otrzepała się, co leżało w standardowym, naturalnym geście ciągnącym się za powstaniem z ziemi, po czym wygładziwszy wszelkie zagięcia goszczące na nonszalancko noszonej szacie, odwróciła się po raz ostatni do Puchonki. — A przez "do widzenia", mam na myśli "spłoń w ogniu piekielnym" — dodała głosem słodkim na tyle, że jego dźwięk prowokował do wyrzygania całego Luwru. Odwróciła się na pięcie i zgarnąwszy książkę, którą uprzednio pozostawiła na ławce, opuściła dziedziniec.

[z/t]


i will lift glad, afar-off eyes
though it contain no place for me
avatar
Niepełnoletni czarodziej

Dodatkowe informacje biograficzne
AKTUALNIE POSIADANA RÓŻDŻKA: Pióro z ogona feniksa, angielski dąb, 9,5 cala, b. sztywna
OPANOWANE ZAKLĘCIA: EXPELLIARMUS, PROTEGO, PETRIFICUS TOTALUS, RICTUSEMPRA, OPPUGNO, LUMOS, NOX, ENERVATERENNERVATE, FLAGRANTE, IMPEDIMENTA
OPIS POSTACI: Romka jest posiadaczką pięknych, długich, lśniących i czarnych niczym skrzydło kruka włosów. Przez co doskonale komponowały się z jej niegdyś złocistą skórą. Zdecydowanie nie odejmuje jej to urody. Cały ten piękny obrazek dopełniają duże, soczystozielone oczy, niektórzy przyrównują je do kawałków szmaragdu. Cóż, nie bez przyczyny dziewczyna ma na imię Esmeralda. Jej małe usteczka, które mają malinowy kolor, skrywają szereg ładnych i białych ząbków, które to odsłaniają się w chwilach radości. Jeżeli chodzi o jej figurę: na pewno każdy by powiedział, że jest idealna, ale tylko sama zainteresowana wie gdzie ma jakieś niedociągnięcia, albo niedoskonałości, które sprawiają, że do ideału jej daleko. Romka jest szczupła, ale bez przesady. Można powiedzieć, że natura idealnie wyliczyła jej wymiary. Miejscami jest wąska, a w innych miejscach, tak jak powinno być, szersza, przez co na pewno nie jeden mężczyzna chciałby wodzić swoją dłonią po jej ciele. Cóż, niestety nikt takiego zaszczytu jeszcze nie dostąpił i pewnie nie dostąpi. Jej dłonie są małe, i wydają się być tymi dłońmi które nigdy nie zaznały ciężkiej pracy, zakończone długimi paznokciami, Ciężko stwierdzić jakie ma nogi, bowiem cały czas nosi na sobie długie barwne spódnice, które sprawiają, że cyganka przypomina barwnego motyla, który szykuje się do lotu. Za to jej nóżka jest równie mała co rączki. Bardzo często odziana w białe baletki, z malutkimi kokardkami na czubkach. Skóra dziewczyny jest gładziutka, i wydaje się być bardziej skórą małego dziecka aniżeli siedemnastoletniej dziewczyny.

Zobacz profil autora http://mortis.forumpolish.com/t749-sokol-ikar#4895 http://mortis.forumpolish.com/t748-zniszczony-dziennik-esmeraldy#4893 http://mortis.forumpolish.com/t735-skrytka-001
PisanieTemat: Re: Dziedziniec  Pon 23 Maj 2016, 20:08

Esmeralda była oazą spokoju. Już dawno nauczyła się, że tak naprawdę nie ma sensu reagować na jakie kolwiek zaczepki. A jeżeli kogoś tak naprawdę chce się podirytować to wystarczy zachować spokój. Nic tak ludzi nie irytowało jak opanowanie. Było to naprawdę ciekawe zjawisko. Wtedy ten który podjudzał bardzo szybko wycofywał się z pola walki. W tej chwili stało się to samo. Cyganka była gotowa aby podjąć temat, dawać kolejne argumenty, ale jej rozmówczyni postanowiła ją zostawić z paroma słowami, które najpewniej wedle niej miały być jej ostatnimi... czyli krótko mówić jej miało być na wierzchu. Ludzie których życie jest niespokojne, u których szaleje burza, zawsze będą unikać osób którzy są otuleni spokojem, którzy znaleźli swoją ostoję i mogą spokojnie spać nocą. To było trochę jak woda i ogień. Woda zawsze będzie gasić ogień, ale ogień kiedy będzie równie opanowany i jego działanie będzie przemyślane może wysuszyć nie jedną rzekę. Wszystko na tym świecie składało się w jedną całość, tylko sztuką było dostrzeżenie tego.
-Trzymaj się- Odpowiedziała jej spokojnie posyłając w jej kierunku lekki uśmiech. Nie... nie zezłościła się, ani też nie przekreśliła znajomość z nią. Esmeralda to była marzycielka... bardzo często niepoprawna marzycielka. Na skutek czego te jej marzenia, ślepa wiara w ludzi doprowadzała ją do zguby. Była chyba jedynym człowiekiem na ziemi która nie uczyła się na błędach.
Romka nie miała co dłużej tutaj przesiadywać, pogłaskała tylko ptaka po jego łepku, po czym przesadziła go na swoje ramię. Wstała z ziemi na której to przed chwilą jeszcze przesiadywała, i poszła w znanym tylko sobie kierunku.
z/t
Sponsored content


PisanieTemat: Re: Dziedziniec  

Dziedziniec

Zobacz poprzedni temat Zobacz następny temat Powrót do góry
Strona 2 z 2Idź do strony : Previous  1, 2

Permissions in this forum:Nie możesz odpowiadać w tematach
Mortis :: Rozgrywka fabularna :: Hogwart :: Parter-
Skocz do: