Non mor­tem ti­memus, sed co­gita­tionem Mor­tis


Share|

Noworoczna sesja | Kaylin & Vakel

Idź do strony : Previous  1, 2, 3, 4
avatar
Dyrektor Hogwartu, Opiekun Hufflepuffu, Numerolog

Dodatkowe informacje biograficzne
AKTUALNIE POSIADANA RÓŻDŻKA: Olcha, 13 cali, włókno z pachwiny nietoperza, mało giętka
OPANOWANE ZAKLĘCIA: Enervate, Finite, Bąblogłowy, Expeliarmus, Protego, Drętwota, Lumos, Nox, Depulso, Everte Statum, Immobilus, Repirifage, Accio, Alohomora, Colloportus, Chłoszczyść, Acetabulum Lava, Bombarda Maxima, Constant Visio, Erecto, Oculus Reparo, Quietus, Siccum, Wskaż mi, Pakuj, Anapneo, Anesthesia, Repariforos, Fiedfyre, Obliviate, Sectumsempra, Szatańska Pożoga, Acis Missle, Volnera Sanatur, Salvio Hexia, Upiorogacek, Avada Kedavra, Finite Incantatem, Skurge, Somno, Zaklęcie Kameleona, Repello Muggletum, Adversum, Ne Apportation, Protego Horribilis
OPIS POSTACI: Wysoki, bo mierzący ponad 185 centymetrów wzrostu mężczyzna o ektomorficznej budowie ciała. Nie jest zbyt wysportowany, ale od jakiegoś czasu nad tym pracuje. Mimo tego sprawia wrażenie lekko wychudzonego. Ciało Bułhakowa, głównie plecy, uda i pośladki pokryte są szeregiem szpecących je blizn, będących nieprzyjemną pamiątką po rodzinnym domu. Pomimo wielu okazji ku temu nie usunął ich nigdy, być może po to, aby przypominały mu wydarzenia, które go ukształtowały. Włosy ma brązowe. Charakterystyczną dla nich jest niesforna, opadająca na oko grzywka, w chwilach stresu często przez niego przeczesywana. Oczy szarozielone. Posiada wszystkie cechy wyglądu, które powinny składać się na typowego paszczura - ziemniaczany nos, wyjątkowo jasne i rzadkie brwi, idealny do rozgniatania orzechów, perfekcyjnie kwadratowy podbródek i wiecznie zdenerwowane spojrzenie, a mimo tego z jakiegoś niewytłumaczalnego powodu rozkochał w sobie niejedną pannę. (Może to prawda, że kobiety podświadomie lecą na złych facetów?) Zawsze wyjątkowo czysty, zadbany i schludny. Dba o swój wizerunek. Nosi się w drogich, szytych na miarę ubraniach. Roznosi wokół siebie przyjemny zapach kwiatowej woni, czasami wymieszany z kadzidłem lub świecami do medytacji. Na pierwszy rzut oka widać, że jest bogaty, a przynajmniej na takiego pozuje i wychodzi mu to zadziwiająco dobrze.

Zobacz profil autora http://mortis.forumpolish.com/t335-sowa-vakela http://mortis.forumpolish.com/t412-dziennik-buly-omega http://mortis.forumpolish.com/t346-skrytka-nr-384
PisanieTemat: Re: Noworoczna sesja | Kaylin & Vakel  Sob 07 Maj 2016, 23:19

Uśmiechnął się pod nosem, cudem usuwając z niego cień drwiny, jaki to w sercu numerologa się pojawił. Podziwiał go za to, że był w stanie go zapamiętać, tak? Nie rozumiał wzburzenia, jakie go właśnie ogarnęło, bo z pewnością nie powinien dać tak łatwo ponieść się emocjom, ale nie potrafił takich spraw powstrzymać - czuł się, jakby wisiał na jakiejś pieprzonej granicy pomiędzy światami, skąd mógł uciec ze stabilności jedynie w dwie strony nie dające mu niczego. Po jednej, jak grom z jasnego nieba uderzała w bierne ciało nieuzasadniona agresja, która wymierzał we wszystko, co na swej stronie napotkał, a ta druga... tak druga była tą częścią, którą chciał z siebie wypruć. Ta druga była słabą, gorszą wersją człowieka balansującego na tej niebezpiecznej linii, przedstawiającą go w postaci człowieka pogrążonego w wiecznej depresji, przerażonego światem. Przebył jednak drugą drogę bez pomocy nastrojów pośrednich, więc nie uważał pana Wittermore za kogoś, przez kogo miał coś teraz sknocić. Sam fakt jak sam spierdolił sobie życie stawiał go w pozycji kompletnego idioty, nie mającego szans na zrównanie się z kimś pokroju Bułhakowa.
- Tajemnic. - odpowiedział spokojnie, bo w słowie tym zawarte były odpowiedzi na pytania, które mogły narodzić się wraz z zadaniem tego o sam departament. A cóż pan tam robił, jak się pan tam dostał? To tajemnica wagi państwowej, panie Wittermore, nieosiągalna dla uszu kompletnych imbecyli.
- Z całym szacunkiem panie Wittermore, ale stawia mnie pan w nieco niezręcznej sytuacji. Gdybym miał cały weekend na powrót do szkoły, to z pewnością bym panu nie odmówił, jednakże muszę stawić się tam wcześniej, a przybycie do placówki edukacyjnej dla młodzieży w stanie nietrzeźwości wskazałaby na wyjątkowy brak profesjonalizmu z mojej strony.
Wyjaśnił, chociaż nie czuł, aby miało to załagodzić sytuację. Mimo wszystko ludzie spodziewali się, po usłyszeniu nazwiska, chociaż minimalnych skłonności do nadużywania alkoholu, ale Bułhakow ich uniknął. Był tym typem człowieka, który uwielbiał widzieć wszystko jasno i klarownie, by móc bez przeszkód analizować otoczenie.
- Nie uważam mojej pracy za męczącą, a wręcz przeciwnie - pasjonującą. Nauczanie nie gryzie się z moimi codziennymi badaniami i angażowaniem w tworzenie, a codzienne perypetie z uczniami Hogwartu uważam za doświadczenie wyjątkowo budujące i niewyczerpywalne źródło inspiracji. Objąłem tą posadę z nadzieją, że mój kalendarz wypełni się spotkaniami z młodymi, pasjonującymi ludźmi chcącymi osiągnąć wiele, więc spędzanie czasu z pańską córką i jej rówieśnikami to dla mnie przyjemność, a nie jedynie obowiązek związany z wykonywaniem zawodu.


3w2 / 8
Coś ty Atenom zrobił, Sokratesie,
Że ci ze złota statuę lud niesie,
Otruwszy pierwej?
avatar
Prefekt Ravenclawu, Rocznik VI

Dodatkowe informacje biograficzne
AKTUALNIE POSIADANA RÓŻDŻKA: Angielski dąb, pancerz kikimory, 13 cali, sztywna. Solidna, z dosyć grubą rękojeścią. Nie jest prosta, większość różdżki jest pofalowana. Sama rękojeść ozdobiona jest grawerowaniem w drewnie, a także onyksem, który umieszczony jest na jej podstawie.
OPANOWANE ZAKLĘCIA: ★ Szkolne ★ ACCIO - ALOHOMORA - APERACJUM - BĄBLOGŁOWY - BOMBARDA - COLLOPORTUS - CONFUNDUS - DEPULSO - DRĘTWOTA - ENERVATE - EPISKEY - EXPELLIARMUS - GLACIUS - LUMOS MAXIMA - REDUCTO - REPARO - WINGARDIUM LEVIOSA ★ Łatwe ★ ANATISQUACK - BONUM IGNIS - CALVORIO - CHŁOSZCZYŚĆ - CONSTANT VISIO - ENTROPOMORPHIS - ERECTO - FUNEMITE - ILLEGIBILUS - IMPERTURBABLE - SICCUM - ZAKLĘCIE CZTERECH STRON ŚWIATA (WSKAŻ MI) ★ Trudne ★ FINITE INCANTATEM - PROTEGO HORRIBILIS ★ Specjalne ★ ZAKLĘCIE PATRONUSA (EXPECTO PATRONUM, FORMA BIAŁEGO KRUKA) ★
OPIS POSTACI: Dosyć niska, mierząca jedynie sto sześćdziesiąt centymetrów, nie wyróżniająca się tak naprawdę niczym szesnastolatka. Drobna, można nawet pokusić się o stwierdzenie chuda dziewczyna, która z pewnością nie ma zbyt wiele siły i łatwą ją pociągnąć, czy popchnąć. Ostatnim razem, gdy się ważyła, waga ukazała czterdzieści osiem kilogramów, co i tak było dla niej osiągnięciem. Całkowicie przeciętna, o krótkich blond włosach, które lubią się puszyć i falować - każdy włos w zupełnie inną stronę, co sprawia, że na jej głowie prawie zawsze panuje nieład. Zawsze bardzo się stara, by mieć choć trochę elegancką fryzurę, jednak nie często jej się to udaje. Brązowe oczy kontrastują z bladą cerą, będącą oznaką przebywania przez większość czasu w budynkach, choć w wakacje zdarza się, że znajduje się na niej lekka opalenizna będąca wynikiem spędzania czasu z magicznymi stworzeniami na zewnątrz. Opala się jednak na czerwono, co nie jest szczytem jej marzeń. Ma na twarzy kilka pieprzyków, a na całym ciele poza tym jedyną skazą jest długa blizna, ciągnąca się aż od lewej strony brzucha do połowy uda. Nie ma zbyt dużej wady wzroku, jednak często można spotkać ją w okularach z czarną obwódką, gdyż w ten sposób lepiej jej się czyta. Dziewczyna nauczona została dbania o siebie, więc zawsze jest czysta i schludnie ubrana. Zdarza się, że na twarzy można dostrzec makijaż, lecz nie jest to zbyt częste. Lubi eleganckie stroje, spódnice, koszule i sweterki. Zawsze pachnie od niej kwiatową mieszanką jej ulubionych perfum.

Zobacz profil autora http://mortis.forumpolish.com/t214-zwierzeta-kaylin#273 http://mortis.forumpolish.com/t328-dziennik-kaylin#412 http://mortis.forumpolish.com/t213-skrytka-nr-690#272
PisanieTemat: Re: Noworoczna sesja | Kaylin & Vakel  Czw 12 Maj 2016, 15:07

Pan Wittermore zdawał się nie widzieć żadnych oznak niezadowolenia, które wręcz rozsadzało duszę rozmówcy. Zdawał się nie zauważać też tego, że jego córka siedziała w kącie kanapy i zaciskała usta, myśląc tylko o tym, by cała ta rozmowa się wreszcie skończyła. Kiwał więc głową na kolejne słowa Bułhakowa, palił fajkę i co jakiś czas popijał łyk ognistej. Zdawał się być usatysfakcjonowany wymówką, którą uzyskał w odpowiedzi na zaproszenie do picia i... Praktycznie nie mówił nic więcej. Czyżby nie miał nic do powiedzenia? Czy Kenneth Wittermore mógł być jeszcze żałośniejszym człowiekiem, niż się wszystkim wydawało?
- To bardzo dobrze, panie Bułhakow. I godne podziwu, że jest pan zaangażowany w tak wiele. Cieszę się, że ludzie tacy, jak pan uczą w szkole, do której uczęszcza moja córka. Mam nadzieję, że pod pana okiem Kaylin wyrośnie na inteligentną i obeznaną w świecie pannę. - Zaczął kolejną rozmowę i widać było, że chce jeszcze wiele na ten temat powiedzieć. Przerwało mu jednak pojawienie się żony, bladej jak ściana, która z prawie niedostrzegalnym uśmiechem spojrzała na gościa, a potem swoją córkę.
- Dzwoni twój kuzyn, pewnie z życzeniami. I powoli zbliża się godzina spotkania z panem Rowle. - Mówiła cicho, jakby wcale nie chciała odzywać się do swojego męża. Pan Wittermore na jej słowa zerwał się z sofy, odchrząknął i podał dłoń Bułhakowowi.
- No cóż, panie Bułhakow. Miło było pana poznać, ale rozumie pan, taki dzień. Mam nadzieję, że jeszcze kiedyś porozmawiamy. - Skinął głową i odstawiając szklankę na stół skierował się do wyjścia, a wraz z nim z salonu zniknęła żona, której jak widać nie było można już więcej pojawić się w towarzystwie gościa.
Kaylin na to wszystko jedynie odetchnęła i usiadła na sofie wygodniej, rozluźniając się przy tym na tyle, by odstawić filiżankę na stół i nawet uśmiechnąć do nauczyciela.
- Przepraszam, nie umiem zaparzyć tak dobrej herbaty, jak ta, którą pan robi. - Zaczęła przerywając niezręczną ciszę, jaka zapanowała po wyjściu jej rodziców. Przez chwilę jeszcze rozmawiali o trywialnych, codziennych sprawach i szkole, bo były to tematy wspólne, które dotyczyły obydwoje. W końcu jednak, wraz z dopiciem herbatki i zjedzeniem ostatniego ciasteczka nadszedł moment pożegnania. Choć Wittermore najchętniej zaciągnęłaby Bułhakowa do swojego pokoju, zamknęła drzwi i została tam z nim na zawsze, dobrze wiedziała, że nie było to w żadnym stopniu możliwe. Odprowadziła go do drzwi i pożegnała z szerokim uśmiechem, a potem zaczęła sprzątać w salonie, cały czas myśląc o nim i całej jego wizycie.

z/t x2



I made my choice a long time ago, and I'm never gonna leave you.


Noworoczna sesja | Kaylin & Vakel

Zobacz poprzedni temat Zobacz następny temat Powrót do góry
Strona 4 z 4Idź do strony : Previous  1, 2, 3, 4

Permissions in this forum:Nie możesz odpowiadać w tematach
Mortis :: Rozgrywka fabularna :: Myślodsiewnie :: Zakończone-
Skocz do: