Non mor­tem ti­memus, sed co­gita­tionem Mor­tis


Share|

Melina Ponurak

Idź do strony : Previous  1, 2
avatar
Nauczycielka Zaklęć i uroków

Dodatkowe informacje biograficzne
AKTUALNIE POSIADANA RÓŻDŻKA: Ma długość 13 i 1/4 cala, wykonana z czerwonego dębu, sztywna. Rdzeń z włosa z głowy wili.
OPANOWANE ZAKLĘCIA: Zaklęcia na start: Szkolne: ENERVATE, EPISKEY, EXPELLIARMUS, FUMOS, PETRIFICUS TOTALUS, EVERTE STATUM, MIMBLE WIMBLE, REPARIFARGE, ACCIO, APERACJUM, LUMOS, NOX, RIDDICULUS, IMPERVIUS, ARANIA EXUMAI Łatwe: FLIPPENDO DUO, ENTROPOMORPHIS, IMPEDIMENTA, OBSCURO, ANTIVENENUM, RENNERVATE, REPARIFORS, SLUGUS ERUCTO Trudne: PROTEGO HORRIBILIS, ARRESTO MOMENTUM, IMPERIUS REVELIO, REJICIUNT APPELATIONIS, SEZAM MATERIO
OPIS POSTACI:

Zobacz profil autora http://mortis.forumpolish.com/t654-sowa-diany#3429 http://mortis.forumpolish.com/t655-skrytka-234#3430
PisanieTemat: Re: Melina Ponurak  Pią 12 Sie 2016, 17:05

Znacie to uczucie, kiedy wewnątrz was wręcz się gotuje, by wyjść gdzieś daleko i nie zastanawiać się dokąd i po co? Nie? Cóż, Diana miała takie zachcianki od kiedy to wyniosła się z domu i zaczęła szaleć. Polubiła wolność i bycie indywidualnością. Jednak jak każdemu zwierzątku wypuszczonemu w świat, tak i jej zaczęło nieco odbijać. Pierw hasała po świecie, a głównie Wielkiej Brytanii z cyrkiem, by być tancereczką, prowadzącą, akrobatką i kilkoma innymi rzeczami przy okazji, by potem powrócić do zwyczajnego życia i... no właśnie, jakim cudem w granicach normalności zmieścił się obecnie spacer po szemranej ulicy? Cóż, może trudno to zrozumieć, ale panna Delacour miewała wiele interesujących pomysł nawet podczas powracania do prawego trybu życia. Problem jest tylko jeden - miała również ograniczony poziom rozsądku, jak widać na załączonym obrazku w którym wchodzi do jakiegoś... eee... bliżej nieokreślonego miejsca. Wiecie, jak to się potoczyło? Ubrała się w czarną pelerynę niczym jakiś zbieg, schowała różdżkę w kieszeń i głupia nie zabrała nawet pieniędzy ze sobą. Z przymusu skorzystała więc z dobroci mniej podejrzanych istot i wysiadła gdziekolwiek, by iść gdziekolwiek, jako czarne małe coś (160 cm w czarnym stroju z kapturem z pewnością wzbudza strach, prawda? he he) i wpaść do tamtego miejsca. Zdjął Czarny Kapturek to coś z główki i uśmiechał się do ludzi i nieludzi i podobnych ludziom, jakby wcale nie było tak, że urocza buźka nie pasuje do takich klimatów. Nie przywiodły jej pogłoski, historie, nic, totalnie. Po prostu nuda jak widać zachęca do akcji samobójczych.
Dla Diany to jednak tak nie działało. Kręciła się w różnych miejscach. W swej przyszłości pewnie w znacznie gorszych. Piła tam, bawiła się i jeszcze kilka innych rzeczy o których wspominać nie wypada, by nie straciła na wizerunku damy. Nieświadomie więc nie odczuwała różnicy specjalnie. Do tego wypatrzyła sobie potencjalnego mniej podejrzanego towarzysza, który nie będzie chciał okraść jej z galeonów, których nie posiadała ani wygrać w pokera jej duszę, cnotę (której też raczej nie ma tylko o tym nie pamięta), czy gałki oczne.
- Witam. Wyglądają państwo na zdenerwowanych. Może w czymś pomogę? Macie tu państwo bardzo interesujący klimat. - Och Diano, gorszego początku nie mogłaś stworzyć. Ale przynajmniej wyszła na debila, to może być korzystne. Wszyscy lubią prawie rude coś o ładnej budowie i bez mózgu, bo nie jest większym zagrożeniem. I takim stawia się herbatę albo wino, tyle że nie w takim miejscu. Tutaj oferta być nieco nieprzystosowana do takich panienek, które robią podróże krajoznawcze w rejony w których wszystko się może zdarzyć, nie umieją wyglądać groźnie i uśmiechają się ślicznie do właściciela meliny, jakby prosząc, żeby nie irytował się na jedynego osobnika, który prawdopodobnie spełni wymagania i nie narzyga nikomu do talerza. Przecież pochwaliła lokal, bo na Merlina nieszczęśliwie kojarzył jej się z czasem, kiedy podrywała przypadkowych ludzi w melinach, żeby postawili jej coś do jedzenia. Wszyscy wspominają takie życie, prawda? W dodatku z łezką w oku, ech... Czy może być dziwniej?
PisanieTemat: Re: Melina Ponurak  Sro 17 Sie 2016, 10:37

Vlad spojrzał na szanownego jegomościa Bułhakowa z ogromną dawką czystego politowania. Wpatrywał się w niego w kompletnej ciszy, jakby miało to sprawić, że ten podda się w swojej życiowej misji i po prostu sobie pójdzie. Tak się niestety nie stało, więc wampir musiał podjąć działania bardziej konkretne.
- Panie, rzuca pan na oczach moich cholerne suspensorius i rozgląda się pan po moim lokalu w poszukiwaniu czegoś, a potem plecie bzdury, że niby tylko po napitę pań przyszedł? Niech pan powie jeszcze, że nie nazywa się Bułhakow, chociaż morda pana świeci w każdym Proroku Codziennym. Jestem uczciwym sprzeda... - Nie dokończył zdania, ani też nie przywitał się z Dianą, której zdążył jedynie skinąć głową. Stało się tak że względu na trójkę dziadków, z których jeden przyłożywszy do skroni malutki, magiczny rewolwer i pociągnowszy na spust... No cóż, przegrał.
- Eh, smutno będzie grać bez Phillisa. - Jęknął jego kolega, dopijając kolejkę za wygraną rundę. Diana mogła poczuć, że część krwi rozbryzgała się na jej plecach.
Cholera jasna, że też akurat teraz jak... - Mamrotał Vlad kierując się w stronę ciała. Pana brygadzistę, oprócz wyjątkowo znudzonej nauczycielki Hogwartu wciąż zaczepiała spojrzeniem szczerbata ulicznica.
- Nie patrz na nią, przystojniaku... to ja mogę dać ci rozkosz. - Jęknęła, łapiąc Rosjanina za krocze, próbując zacisnąć rękę na jego przyrodzeniu przez materiał spodni. Twoje perfekcyjnie wyostrzone zmysły wyjątkowo dobrze czuły od niej, że nie myła resztek zębów od przynajmniej stu lat i definitywnie dała tyłek każdemu z klientów Ponuraka, bo zapach dolnych partii jej ciała przyprawiał cię o wymioty i przypominał dlaczego bycie homoseksualistą miało swoje plusy. Mimo wszystko zdawała się wbrew pozorom orientować w sytuacji. Może zadanie jej pytania nie było wcale takie głupie?
avatar
Nauczyciel OPCM, Głowa Rodziny Bułhakow

Dodatkowe informacje biograficzne
AKTUALNIE POSIADANA RÓŻDŻKA: Olcha, włókno ze smoczego serca, 10¼ cala, mało giętka. Barwiona na czarno, nieco przetarta, z wyrzeźbionymi na rękojeści liśćmi drzewa, z którego została wykonana.
OPANOWANE ZAKLĘCIA: Szkolne: Bombarda, Enervate, Finite, Flippendo, Incendio, Lumos, Lumos Maxima, Mobilicorpus, Nox, Periculum, Protego, Reducto, Sad Infer, Vad Infer, Wingardium Leviosa | Łatwe: Anesthesia, Bracium Emendo, Chłoszczyść, Delens Vestigium, Erecto, Extiguetor Ignis, Funemite, Impervius, Leviora, Rennervate, Siccum, Sollicus, Suspenorius, Vipera Evanesca, Zaklęcie Czterech Stron Świata (Wskaż mi) | Trudne: Acis Missile, Fiendfyre, Invivenerum, Non confringetur, Obliviate, Protego Horribilis, Purpura Flamma, Sectumsempra, Stimulus Meledictionem, Szatańska Pożoga, Tardis | Niewybaczalne: Avada Kedavra, Cruciatus | Specjalne: Solvite
OPIS POSTACI: Jewgienij jest wysokim, mierzącym prawie 190cm mężczyzną. Nie należy do tych najlepiej zbudowanych, wręcz przeciwnie - jest tym typem, na którym wszystkie ubrania wiszą i ludzie nie raz dziwią się, jak można być tak chudym. Nie znaczy to jednak, że jest chucherkiem, lata treningów zaowocowały całkiem solidną warstwą mięśniową i choć z kulturystą nie miałby szans, jest przygotowany do powalenia kogoś swojej postury. Na ciele ma wiele blizn, jedne są starsze i pochodzą z dzieciństwa, kiedy to zbierał lanie za występki nie godne dziedzica. Te nowsze są natomiast pamiątkami po eskapadach, mordobiciach i różnego rodzaju balangach, w których już nie tak młody Bułhakow zdawał się brać udział. Ciemne, ścięte na krótko włosy i kilku dniowy zarost to cechy charakterystyczne. Podobnie jak ciemne, odrobinę puste oczy, w których widać przede wszystkim pokłady nienawiści i agresji. Jewgienij zdecydowanie nie należy do najprzystojniejszych mężczyzn jacy chodzili po ziemi, jest zwyczajnie przeciętny. Stara ubierać się elegancko, w koszule, marynarki i spodnie z kantem. Zazwyczaj mu się to udaje, oczywiście o ile nie jest aktualnie na dniu piętnastym ciągłego picia na umór. W takich przypadkach przestaje zwracać uwagę na szczegóły pokroju prasowania, czy nawet prania rzeczy. Często można spotkać go z okularami na nosie, które od pewnego czasu są mu po prostu potrzebne. Kiedyś nosił je, gdy chciał wyglądać na inteligentnego, teraz nie ma wyboru, jeżeli chce się czemuś dobrze przyjrzeć. Jak na ponad czterdziestoletniego mężczyznę przystało, ma pierwsze zmarszczki pojawiające się wokół oczu i skórę, która nosi ślady starzenia się. Nie są mu obce także wszechobecne piegi, którymi tak naprawdę nigdy się nie przejmował.

Zobacz profil autora http://mortis.forumpolish.com/t212-zwierzeta-jewgienija http://mortis.forumpolish.com/t327-zapiski-jewgienija#411 http://mortis.forumpolish.com/t211-skrytka-nr-960
PisanieTemat: Re: Melina Ponurak  Sro 17 Sie 2016, 15:34

Giena siedział uparcie, nie mając zamiaru ruszyć się z miejsca. W normalnej sytuacji nawet by tu nie wszedł, szukałby lepszego miejsca i lepszych trunków. Teraz jednak postanowił, że napije się tej cholernej ognistej w tym cholernym pubie, więc jedynie patrzył na Vlada wyczekująco. Na jego słowa przekręcił tylko głową, strzykając sobie szyją i nachylił się w stronę dziadka.
- Nie mam zamiaru ci się tłumaczyć, dziadku. Spójrz na mój ryj i zastanów się, czy ktoś taki jak ja chciałby się po godzinach użerać z robotą, którą musi wykonywać przez kilka godzin dziennie. - Nie zdążył powiedzieć więcej, bo do środka weszła drobniutka panienka, która... No właśnie, chyba pomyliła dzielnice. Zawiesił na niej wzrok, lecz nie odpowiedział nic. Czemu się wtrącała? Życie było jej nie miłe? Nie wiedział i mało go to obchodziło. Prychnął tylko, powstrzymując śmiech, gdy w trakcie wywodu Vlada jeden z grających w ruletkę przegrał.
- Nalejesz mi w końcu tej ognistej? - Zapytał z całkiem niezłym rozbawieniem obserwując idącego w stronę zwłok wampira. Cóż, szybko się rozkręcają. Ciekaw był, jak teraz poradzi sobie barman. Nie miał jednak okazji się temu przyjrzeć, bo poczuł na swoim kroku ucisk dłoni.
Na brodę Merlina.
Odwrócił się w stronę cuchnącej kurtyzany i postarał przybrać minę, która nie mówiła wprost "Jesteś obrzydliwa, zniknij zanim sam się o to postaram" i delikatnie, choć wystarczająco stanowczo, odsunął jej dłoń od swojego skarbu.
- Faktycznie, możesz dać mi rozkosz, złotko. Tylko nie jestem pewien, czy oboje mamy to samo na myśli. - Powiedział nachylając się w jej stronę i jednocześnie powstrzymując porządnego bełta. W takiej sytuacji nie jeden normalny facet z przyjemnością zostałby homoseksualistą!
- Wydaje mi się, że możesz wiedzieć co nieco w sprawie, która mnie interesuje. Co ty na to, żebym postawił ci drinka w zamian za kilka odpowiedzi?


I have a conscience. It’s just... more selective.
***

avatar
Nauczycielka Zaklęć i uroków

Dodatkowe informacje biograficzne
AKTUALNIE POSIADANA RÓŻDŻKA: Ma długość 13 i 1/4 cala, wykonana z czerwonego dębu, sztywna. Rdzeń z włosa z głowy wili.
OPANOWANE ZAKLĘCIA: Zaklęcia na start: Szkolne: ENERVATE, EPISKEY, EXPELLIARMUS, FUMOS, PETRIFICUS TOTALUS, EVERTE STATUM, MIMBLE WIMBLE, REPARIFARGE, ACCIO, APERACJUM, LUMOS, NOX, RIDDICULUS, IMPERVIUS, ARANIA EXUMAI Łatwe: FLIPPENDO DUO, ENTROPOMORPHIS, IMPEDIMENTA, OBSCURO, ANTIVENENUM, RENNERVATE, REPARIFORS, SLUGUS ERUCTO Trudne: PROTEGO HORRIBILIS, ARRESTO MOMENTUM, IMPERIUS REVELIO, REJICIUNT APPELATIONIS, SEZAM MATERIO
OPIS POSTACI:

Zobacz profil autora http://mortis.forumpolish.com/t654-sowa-diany#3429 http://mortis.forumpolish.com/t655-skrytka-234#3430
PisanieTemat: Re: Melina Ponurak  Sro 17 Sie 2016, 20:39

Wiecie, że niektóre sprawy są totalnie poważne i wypada się nimi przejmować? Tak, zdarzają się takie właśnie ekscesy, ale niestety chyba nie tej panience. Ona właśnie próbowała sobie przypomnieć w którym to numerze Proroka Codziennego widziała już tę gębę. Przyglądała się jemu i próbowała to pojąc. W końcu coś tam zakodowała i o dziwo poczuła się spokojna. Bo ej, zdążyła ogarnąć po pół żywej (a i to wątpliwe) kobiecie obok, że znowu trafiła w miejsce w którym być nie powinna. Takie, które odwiedzała będąc pracownikiem (można to tak w ogóle nazwać?) cyrku. Czy życie jej miłe? No pewnie, egzystencja to super sprawa dla panny Delacour! Po prostu nuda nie była już dobrą rzeczą dla jej natury. Chciała być uprzejma, czego nie można spodziewać się po tym czymś, co próbowało zmacać pracownika ministerstwa.
Zresztą bardziej przejmował ją płaszcz, który chyba bezpowrotnie utraciła. Nawet jeśli plamy krwi zostaną usunięte to świadomość, że miała resztki jakiegoś przegranego losu na plecach nie jest zbyt pokrzepiająca. To chyba przypomniało jej, że nie powinna pójść próbować grać w to kolejny raz. Bo wiecie, robiła miliony różnych rzeczy, ale dopiero po sporej ilości alkoholu. Wtedy mierzenie do siebie to żaden problem, może już nawet próbowała tylko nie pamięta, ale na trzeźwo wbrew wszelkiej opinii, wykazywała chociaż cień rozsądku. Marny, bo marny, ale jednak nie skusiła się wiedząc, że już ma jedną istotę na plecach. Postanowiła więc uczynić coś bardziej produktywnego i podążyła pomóc w sprzątaniu truchła. Powinno być jej żal istoty, ale... cóż, nie było aż tak, jak podejrzewała, że będzie. Sam w końcu grał, podjął wybór. Z drugiej zaś strony - sprzątania zwłok to lepsza czynność niż stanie w towarzystwie czegoś żywo podobnego, co śmierdzi gorzej.
- Wie pan... może mówi prawdę. Nie może się spokojnie napić, kiedy w gazetach jest wszędzie jego gęba, wiadomo, źle ludzie patrzą w końcu. Mógł mieć zły dzień... - Miesiąc, rok, życie? Diana dopatrywała się wielu opcji, więc wydawało jej się totalnie logiczne, że po prostu chciał się napić w świętym spokoju z daleka od czujnych oczu. Zdjęła w końcu swój i tak zmarnowany według siebie płaszcz i ścierała z podłogi ślady jeszcze świeżej krwi. Pójdzie do śmieci, mówi się trudno. Przykryła kapturem twarz nieszczęśnika, by jakoś uszanować eee... no, jego śmierć, czy coś. Nieważne, tak się po prostu robi. Resztą zaś próbowała ogarnąć nieszczęsne ślady. Zabrała też z kieszeni płaszcza różdżkę i umieściła w spodniach, jak najbliżej siebie, a nie tyłu, co by przypadkiem nie stracić jej w jakiś durny sposób.
- Musi mieć pan tutaj sporo roboty, jeśli ciągle tak grają... - Rzuciła tak, żeby zagadać, a czy on będzie chciał z nią pogadać? W sumie to jej to rybka. Równie dobrze ją oleje i przemilczy wszystkie jej słowa. Nie on pierwszy i nieostatni. Nie zmusi nikogo do pogawędki, aż tak zdesperowana to ona nie było. Przybycie do meliny wystarczyło na dziś.
Sponsored content


PisanieTemat: Re: Melina Ponurak  

Melina Ponurak

Zobacz poprzedni temat Zobacz następny temat Powrót do góry
Strona 2 z 2Idź do strony : Previous  1, 2

Similar topics

-
» Pijacka melina, Nokturn, 1953
» Melina Abdula

Permissions in this forum:Nie możesz odpowiadać w tematach
Mortis :: Rozgrywka fabularna :: Londyn :: Ulica Śmiertelnego Nokturnu-
Skocz do: