Non mor­tem ti­memus, sed co­gita­tionem Mor­tis


Share|

Gabinet profesora Bułhakowa

avatar
Dyrektor Hogwartu, Opiekun Hufflepuffu, Numerolog

Dodatkowe informacje biograficzne
AKTUALNIE POSIADANA RÓŻDŻKA: Olcha, 13 cali, włókno z pachwiny nietoperza, mało giętka
OPANOWANE ZAKLĘCIA: Enervate, Finite, Bąblogłowy, Expeliarmus, Protego, Drętwota, Lumos, Nox, Depulso, Everte Statum, Immobilus, Repirifage, Accio, Alohomora, Colloportus, Chłoszczyść, Acetabulum Lava, Bombarda Maxima, Constant Visio, Erecto, Oculus Reparo, Quietus, Siccum, Wskaż mi, Pakuj, Anapneo, Anesthesia, Repariforos, Fiedfyre, Obliviate, Sectumsempra, Szatańska Pożoga, Acis Missle, Volnera Sanatur, Salvio Hexia, Upiorogacek, Avada Kedavra, Finite Incantatem, Skurge, Somno, Zaklęcie Kameleona, Repello Muggletum, Adversum, Ne Apportation, Protego Horribilis
OPIS POSTACI: Wysoki, bo mierzący ponad 185 centymetrów wzrostu mężczyzna o ektomorficznej budowie ciała. Nie jest zbyt wysportowany, ale od jakiegoś czasu nad tym pracuje. Mimo tego sprawia wrażenie lekko wychudzonego. Ciało Bułhakowa, głównie plecy, uda i pośladki pokryte są szeregiem szpecących je blizn, będących nieprzyjemną pamiątką po rodzinnym domu. Pomimo wielu okazji ku temu nie usunął ich nigdy, być może po to, aby przypominały mu wydarzenia, które go ukształtowały. Włosy ma brązowe. Charakterystyczną dla nich jest niesforna, opadająca na oko grzywka, w chwilach stresu często przez niego przeczesywana. Oczy szarozielone. Posiada wszystkie cechy wyglądu, które powinny składać się na typowego paszczura - ziemniaczany nos, wyjątkowo jasne i rzadkie brwi, idealny do rozgniatania orzechów, perfekcyjnie kwadratowy podbródek i wiecznie zdenerwowane spojrzenie, a mimo tego z jakiegoś niewytłumaczalnego powodu rozkochał w sobie niejedną pannę. (Może to prawda, że kobiety podświadomie lecą na złych facetów?) Zawsze wyjątkowo czysty, zadbany i schludny. Dba o swój wizerunek. Nosi się w drogich, szytych na miarę ubraniach. Roznosi wokół siebie przyjemny zapach kwiatowej woni, czasami wymieszany z kadzidłem lub świecami do medytacji. Na pierwszy rzut oka widać, że jest bogaty, a przynajmniej na takiego pozuje i wychodzi mu to zadziwiająco dobrze.

Zobacz profil autora http://mortis.forumpolish.com/t335-sowa-vakela http://mortis.forumpolish.com/t412-dziennik-buly-omega http://mortis.forumpolish.com/t346-skrytka-nr-384
PisanieTemat: Gabinet profesora Bułhakowa  Pią 15 Sty 2016, 23:49



Gabinet profesora Bułhakowa znajduje się nieopodal wejścia do Pokoju Życzeń, na końcu korytarza. Prowadzą do niego duże, dębowe, zabejcowane na kasztanowy kolor drzwi. Przez właściwie cały czas są zamknięte - nawet przebywając w środku Vakel zamyka je dla świętego spokoju, dlatego czasami da się spotkać w okolicy rozgoryczonych pierwszoklasistów, nie będących nawet pewnymi tego, czy nauczyciel jest w środku i nie chce mu się otworzyć, czy po prostu gdzieś sobie poszedł. Pomieszczenie jest sporych rozmiarów, a większość miejsca pozostaje niezagospodarowane. Pierwszą rzucającą się w oczy po wejściu rzeczą jest spore, zdobione detalem snycerskim, lipowe biurko z dwoma krzesłami - dla Vakela i ewentualnego rozmówcy, tudzież osoby aktualnie odbywającej u niego karę. Naprzeciw drzwi usytuowane jest również okno z ujmującym widokiem na dziedziniec i błonia, jedynie czasami, kiedy słońce za bardzo się naprzykrza, przysłonięte szaro-żółtą kotarą. Najbardziej przykuwającą uwagę rzeczą jest sufit, na którym precyzyjnie wymalowane zostały wszystkie gwiazdozbiory i planety, zmieniające swoje położenie zależnie od pory roku. Po bokach Bułhakow ustawił wiele regałów pełnych książek, które przywiózł ze sobą do Hogwartu już pierwszego dnia, tyle, że w zmniejszonej formie.
W gabinecie znajdują się również: stolik z rzeczami przeznaczonymi do wróżenia, zestaw do parzenia herbaty, puszeczki z ziołami i zastawa... oraz tajemnicza szafa.




3w2 / 8
Coś ty Atenom zrobił, Sokratesie,
Że ci ze złota statuę lud niesie,
Otruwszy pierwej?
avatar
Dyrektor Hogwartu, Opiekun Hufflepuffu, Numerolog

Dodatkowe informacje biograficzne
AKTUALNIE POSIADANA RÓŻDŻKA: Olcha, 13 cali, włókno z pachwiny nietoperza, mało giętka
OPANOWANE ZAKLĘCIA: Enervate, Finite, Bąblogłowy, Expeliarmus, Protego, Drętwota, Lumos, Nox, Depulso, Everte Statum, Immobilus, Repirifage, Accio, Alohomora, Colloportus, Chłoszczyść, Acetabulum Lava, Bombarda Maxima, Constant Visio, Erecto, Oculus Reparo, Quietus, Siccum, Wskaż mi, Pakuj, Anapneo, Anesthesia, Repariforos, Fiedfyre, Obliviate, Sectumsempra, Szatańska Pożoga, Acis Missle, Volnera Sanatur, Salvio Hexia, Upiorogacek, Avada Kedavra, Finite Incantatem, Skurge, Somno, Zaklęcie Kameleona, Repello Muggletum, Adversum, Ne Apportation, Protego Horribilis
OPIS POSTACI: Wysoki, bo mierzący ponad 185 centymetrów wzrostu mężczyzna o ektomorficznej budowie ciała. Nie jest zbyt wysportowany, ale od jakiegoś czasu nad tym pracuje. Mimo tego sprawia wrażenie lekko wychudzonego. Ciało Bułhakowa, głównie plecy, uda i pośladki pokryte są szeregiem szpecących je blizn, będących nieprzyjemną pamiątką po rodzinnym domu. Pomimo wielu okazji ku temu nie usunął ich nigdy, być może po to, aby przypominały mu wydarzenia, które go ukształtowały. Włosy ma brązowe. Charakterystyczną dla nich jest niesforna, opadająca na oko grzywka, w chwilach stresu często przez niego przeczesywana. Oczy szarozielone. Posiada wszystkie cechy wyglądu, które powinny składać się na typowego paszczura - ziemniaczany nos, wyjątkowo jasne i rzadkie brwi, idealny do rozgniatania orzechów, perfekcyjnie kwadratowy podbródek i wiecznie zdenerwowane spojrzenie, a mimo tego z jakiegoś niewytłumaczalnego powodu rozkochał w sobie niejedną pannę. (Może to prawda, że kobiety podświadomie lecą na złych facetów?) Zawsze wyjątkowo czysty, zadbany i schludny. Dba o swój wizerunek. Nosi się w drogich, szytych na miarę ubraniach. Roznosi wokół siebie przyjemny zapach kwiatowej woni, czasami wymieszany z kadzidłem lub świecami do medytacji. Na pierwszy rzut oka widać, że jest bogaty, a przynajmniej na takiego pozuje i wychodzi mu to zadziwiająco dobrze.

Zobacz profil autora http://mortis.forumpolish.com/t335-sowa-vakela http://mortis.forumpolish.com/t412-dziennik-buly-omega http://mortis.forumpolish.com/t346-skrytka-nr-384
PisanieTemat: Re: Gabinet profesora Bułhakowa  Sob 16 Sty 2016, 01:12

Bułhakow otworzył drzwi swojego gabinetu mosiężnym kluczem i wszedł do środka. Pierwszą wykonaną w środku czynnością było ściągnięcie marynarki i powieszenie jej na oparciu swojego krzesła. Poprawił szeleczki, przeczesał palcami grzyweczkę i przysiadł przy biurku, by posegregować leżące na nim papiery. Nie miał dzisiaj zbyt wiele pracy. Właściwie, to mógł ją sobie dzisiaj prawie całkowicie darować bez żadnych konsekwencji, ale nie był człowiekiem, który odkłada rzeczy na później. Nawet jeżeli polegała ona na sprawdzaniu zaległych zadań domowych rocznika piątego. Rocznik piąty. Zaklął w myślach na samo wspomnienie ich ostatnich zajęć i zdecydował, że nie przebrnie przez to bez filiżanki herbaty. Zwłaszcza, że dzisiejszego dnia nie wypił jeszcze żadnej, a było to dla niego czymś wyjątkowo nietypowym. Wstał więc i wstawił czajniczek na ogień wzdychając przy tym ciężko. Denerwowała go ignorancja ze strony niektórych, uczęszczających na zajęcia numerologii uczniów. Nie chodziło tu już nawet o brak talentu, czy problemy z wkuwaniem na pamięć symboliki liczb. Kiedy trafiały mu się osobniki tak bardzo nieogarnięte, że problem sprawiała im praca z podręcznikiem czuł wyraźnie, że praca nauczyciela w Hogwarcie nie należała do najłatwiejszych. Wspominał wciąż Rosję, swoje młodzieńcze lata, kiedy to chłopców w tym wieku posyłano wgłąb tajgi. Mając w pamięci obrazy tak brutalne zdawał sobie sprawę z tego jak bezmózgie społeczeństwo hoduje szkoła brytyjska. Patrzyli, ale nie widzieli. Wszystko działo się jakby za ścianą...
I cóż poczną te wszystkie dzieci, kiedy znów przestanie być spokojnie? Wizje przyszłości, jakkolwiek zagmatwane i rozmyte by nie były napływały do niego każdej nocy i jasno mówiły, że świat nie zmierza w dobrym kierunku. Problemem Bułhakowa nie było to, że o swoich podopiecznych się martwił. Po prostu uważał całą tą sytuację za wyjątkowo żałosną, a że nie mógł temu w żaden sposób zaradzić - strasznie go to frustrowało. Nie lubił mieszania się w politykę ani podejmowania ostatecznych decyzji, ale nie znaczyło to, że był wyprany z jakichkolwiek opinii na dane tematy. Do decyzji ministerstwa magii, niewątpliwie kontrolującego dyrektora miał podejście wyjątkowo krytyczne. Sam fakt, iż w BUMie pracował jego chory psychicznie brat ukazywało, jak bardzo sobie nie radzili.


3w2 / 8
Coś ty Atenom zrobił, Sokratesie,
Że ci ze złota statuę lud niesie,
Otruwszy pierwej?
avatar
Gość
Gość


PisanieTemat: Re: Gabinet profesora Bułhakowa  Sob 16 Sty 2016, 02:37

Całą noc zastanawiała się nad tym czy powinna zgłosić swoją osobę do udzielania się w kółku artystycznym. Podejmowanie takich inicjatyw wymagało dogłębnego zastanowienia nad korzyściami oraz wadami. W tym przypadku zalety przeważały nad minusami. Do tych dobrych stron zaliczyła: rozwój swoich umiejętności, poddanie swojego talentu ocenie, pokazaniu żywej istocie swoich prac (Króla Artura i obrazu Belviny Burke w to nie wliczała), zawarciu nowych znajomości dzięki czemu oddziczeje. Minusem z kolei było odtrącenie łączone z uczuciem do jakiego już przywykła - jeżeli i w gronie "artystów" będzie traktowana jak dziwaczka to wszystko straci sens. Negatywnie nastawiała się również do opiekuna kółka. Samo przeczytanie na ogłoszeniu: opiekun prof. Bułhakow wywołało w niej przeczucie nadchodzącego nieszczęścia. Może dramatyzowała, jak to na nastolatkę przystało ale rzadko myliła się ze swoimi odczuciami. Po nocy rozterek postanowiła spróbować. Najwyżej zrezygnuje po pierwszym spotkaniu z Opiekunem Puchonów. Kojarzyła go z widzenia i to słabo, ponieważ nie uczęszczała na Numerlogię. Uważała ten przedmiot za marnowanie czasu, banialuki dla starych babć przekonanych o tym, że liczba ma wpływ na ich życie. Wychowanka Domu Dziecka gardziła wszelkimi wróżbami i innymi bajdurzeniami. Dosyć niezwykłe jak na kogoś kto potrafi posługiwać się magią i miewa celne przeczucia. Po skończeniu zajęć w lochach udała się od razu na VII piętro. Widok Ślizgona na takich wysokościach zwracał uwagę, a i sama Sherrywine nie czuła się tu zbyt dobrze (za dużo siedzenia w lochach). Będąc już kilkanaście stóp od gabinetu zwolniła chcąc uspokoić oddech. Uniosła rękę aby zapukać.
- Głuptaska. - szepnęła krytykując własne wahanie. Zapukała głośno odczekując grzecznościowo na  czas odpowiedzi i nacisnęła klamkę.
- Dzień dobry panie profesorze - przywitała się wchodząc do środka. Jej wzrok omiótł wnętrze zapamiętując bezwiednie każdy szczegół. Na widok akcesoriów do wróżbiarstwa zmarszczyła nieco czoło. Postać mężczyzny była ostatnim punktem na drodze wzroku Ślizgonki. Zawsze mignął jej gdzieś na korytarzu, dlatego dopiero teraz mogła zapisać kolejną twarz w swojej pamięci. Jaka była jej pierwsza myśl? Ma brzydszy nos ode mnie... Świst czajniczka przerwał obserwacje dziewczyny.
- Przeszkadzam? - zapytała patrząc na przygotowaną filiżankę. Czyżby przyszła w momencie w którym będzie wróżył z fusów? Trochę o tym czytała, chciała zrozumieć ale jedyne co osiągnęła to większe zwątpienie. Jeżeli Bułhakow okaże się świrem sypiącym ponurakami z rękawa to szybko stąd wyjdzie. Poprawiła pasek skórzanej torby na ramieniu, czekając na decyzję profesora.
avatar
Dyrektor Hogwartu, Opiekun Hufflepuffu, Numerolog

Dodatkowe informacje biograficzne
AKTUALNIE POSIADANA RÓŻDŻKA: Olcha, 13 cali, włókno z pachwiny nietoperza, mało giętka
OPANOWANE ZAKLĘCIA: Enervate, Finite, Bąblogłowy, Expeliarmus, Protego, Drętwota, Lumos, Nox, Depulso, Everte Statum, Immobilus, Repirifage, Accio, Alohomora, Colloportus, Chłoszczyść, Acetabulum Lava, Bombarda Maxima, Constant Visio, Erecto, Oculus Reparo, Quietus, Siccum, Wskaż mi, Pakuj, Anapneo, Anesthesia, Repariforos, Fiedfyre, Obliviate, Sectumsempra, Szatańska Pożoga, Acis Missle, Volnera Sanatur, Salvio Hexia, Upiorogacek, Avada Kedavra, Finite Incantatem, Skurge, Somno, Zaklęcie Kameleona, Repello Muggletum, Adversum, Ne Apportation, Protego Horribilis
OPIS POSTACI: Wysoki, bo mierzący ponad 185 centymetrów wzrostu mężczyzna o ektomorficznej budowie ciała. Nie jest zbyt wysportowany, ale od jakiegoś czasu nad tym pracuje. Mimo tego sprawia wrażenie lekko wychudzonego. Ciało Bułhakowa, głównie plecy, uda i pośladki pokryte są szeregiem szpecących je blizn, będących nieprzyjemną pamiątką po rodzinnym domu. Pomimo wielu okazji ku temu nie usunął ich nigdy, być może po to, aby przypominały mu wydarzenia, które go ukształtowały. Włosy ma brązowe. Charakterystyczną dla nich jest niesforna, opadająca na oko grzywka, w chwilach stresu często przez niego przeczesywana. Oczy szarozielone. Posiada wszystkie cechy wyglądu, które powinny składać się na typowego paszczura - ziemniaczany nos, wyjątkowo jasne i rzadkie brwi, idealny do rozgniatania orzechów, perfekcyjnie kwadratowy podbródek i wiecznie zdenerwowane spojrzenie, a mimo tego z jakiegoś niewytłumaczalnego powodu rozkochał w sobie niejedną pannę. (Może to prawda, że kobiety podświadomie lecą na złych facetów?) Zawsze wyjątkowo czysty, zadbany i schludny. Dba o swój wizerunek. Nosi się w drogich, szytych na miarę ubraniach. Roznosi wokół siebie przyjemny zapach kwiatowej woni, czasami wymieszany z kadzidłem lub świecami do medytacji. Na pierwszy rzut oka widać, że jest bogaty, a przynajmniej na takiego pozuje i wychodzi mu to zadziwiająco dobrze.

Zobacz profil autora http://mortis.forumpolish.com/t335-sowa-vakela http://mortis.forumpolish.com/t412-dziennik-buly-omega http://mortis.forumpolish.com/t346-skrytka-nr-384
PisanieTemat: Re: Gabinet profesora Bułhakowa  Sob 16 Sty 2016, 15:14

Bułhakow w ciszy wpatrywał się w czajniczek. Filiżanka herbaty z rana należała do niezbędnego elementu jego codziennej rutyny, z którego rezygnował niezwykle rzadko. Bo dlaczego właściwie miałby to robić? Wróżbiarstwo i numerologia były jego największymi pasjami. Tak, niestety był jednym z tych typów, którzy bez oporu wyczytywali z fusów innych osób omen śmierci i wpierali im, że z pewnością czeka ich niedługo koniec, ale za radą dyrekcji darował sobie częstowanie takimi przepowiedniami uczniów, ponieważ "źle na to reagowali". A jak inaczej mieli na to zareagować?! Ciężko było przyjąć z uśmiechem na informację, iż niedługo przykry los spotka twoją najukochańszą babunię. No, ale podobno nie jemu było to oceniać...
Słysząc pukanie uśmiechnął się lekko i odwrócił się w stronę drzwi. Spodziewał się wielu osób, które ostatnimi czasy były stałymi bywalcami jego gabinetu, ale po chwili wyjrzała zza nich Ślizgonka. Kojarzył ją właściwie tyle, co innych uczniów nie uczęszczających na jego zajęcia i nie należących do domu nad którym sprawował opiekę - z widzenia. Starsze roczniki znał o wiele lepiej, w większości przypadków nauczył się już nawet ich imion, bo przy pilnowaniu na egzaminach i wycieczkach do Hogsmeade ciężko było ich nie zapamiętać, ale nie poświęcał im szczególnie dużo uwagi.
- Witam, witam. Skądże znowu. - przyzwyczaił się do szkoły już dawno i wizyty uczniów nie sprawiały mu żadnych problemów. Dni, w których żaden z nich nie odwiedził go z problemem były... nudne?
- Cóż cię do mnie sprowadza, panienko Lombard? Nie stój tak, usiądź proszę. Za moment do ciebie dołączę. - zapytał od razu, po czym z dość zabawną miną dodał: I przy okazji - napijesz się herbaty? Jestem akurat w trakcie jej przygotowania.
Próbował przywołać w swojej głowie wspomnienie związane z poznaniem jej nazwiska, ale szybko zorientował się, że nie był w stanie. Zważywszy na to, że (poza uczniami, z którymi miał styczność codziennie, rzecz jasna) najłatwiej zapamiętywał osoby przymilające mu się, rozrabiaków i kujonów postanowił wstępnie zakwalifikować Sherry do kategorii trzeciej.


3w2 / 8
Coś ty Atenom zrobił, Sokratesie,
Że ci ze złota statuę lud niesie,
Otruwszy pierwej?
avatar
Gość
Gość


PisanieTemat: Re: Gabinet profesora Bułhakowa  Sob 16 Sty 2016, 17:04

Sherrywine nie przepadała za wizytami w profesorskich gabinetach, dlatego robiła wszystko aby kontakty ograniczać do koniecznego minimum. Odrabiała prace domowe w terminie i odpowiadała tylko wtedy kiedy o to proszono. W przeciwieństwie do kujonów nie potrafiła wykrzesać z siebie tej popędliwości oraz chęci zaimponowania wykładowcom. Być może dzisiaj nie będzie tak źle jak przeczuwała od samego rana. Ściągnęła gwałtowanie łopatki przypominając sobie o zasadach dobrej prezencji. Nie chciała również wyglądać na zahukaną dziewczynkę, która trafiła tu przez przypadek.
Usiadła na wskazanym krześle tak jak uczyła ją Panna Claythorne. Wbijała zarówno dziewczętom i chłopcom do głowy regułki dobrego wychowania, jakby to miało odmienić ich przyszło los.
- Nie - powiedziała szybko zanim się zastanowiła - Nie, dziękuję. - dodała już spokojniej i grzeczniej. Zawsze odmawiała. Był to niezrozumiały odruch jakiego nabyła w sierocińcu. Wychowawcy zadbali, aby ich wychowankowie wykazywali się skromnością. Nawet nie pomyślała o możliwym podstępie wciągnięcia się w bajanie o własnej przyszłości.
- Chcę zapisać się do kółka artystycznego. - przeszła od razu do sedna sprawy nie bawiąc się w podchody. Nawet zapamiętała, aby użyć wyrażenia chcę zamiast chciałabym.
- Żywię nadzieję, że ostało się wolne miejsce. - o tym pomyślała dopiero teraz. Zważywszy na to jak miły wydawał się Bułhakow oraz jakie zajęcia prowadził to z pewnością organizowane przez niego kółko zainteresowania pękało w szwach. Trudno, jakoś przeżyje rozczarowanie. Z resztą nie pierwsze w jej zagmatwanym życiu. Siedziała na krześle tak sztywno, że zaczynały boleć ją plecy. Pamięć o rózgach utrzymywała ją jednak w tej pozycji i ani myślała ulżyć sobie oparciem.
Wzrok Sherry z profesora powędrował ukradkowo na sufit. Piękny... pomyślała na chwilkę popadając w zamyślenie.
avatar
Dyrektor Hogwartu, Opiekun Hufflepuffu, Numerolog

Dodatkowe informacje biograficzne
AKTUALNIE POSIADANA RÓŻDŻKA: Olcha, 13 cali, włókno z pachwiny nietoperza, mało giętka
OPANOWANE ZAKLĘCIA: Enervate, Finite, Bąblogłowy, Expeliarmus, Protego, Drętwota, Lumos, Nox, Depulso, Everte Statum, Immobilus, Repirifage, Accio, Alohomora, Colloportus, Chłoszczyść, Acetabulum Lava, Bombarda Maxima, Constant Visio, Erecto, Oculus Reparo, Quietus, Siccum, Wskaż mi, Pakuj, Anapneo, Anesthesia, Repariforos, Fiedfyre, Obliviate, Sectumsempra, Szatańska Pożoga, Acis Missle, Volnera Sanatur, Salvio Hexia, Upiorogacek, Avada Kedavra, Finite Incantatem, Skurge, Somno, Zaklęcie Kameleona, Repello Muggletum, Adversum, Ne Apportation, Protego Horribilis
OPIS POSTACI: Wysoki, bo mierzący ponad 185 centymetrów wzrostu mężczyzna o ektomorficznej budowie ciała. Nie jest zbyt wysportowany, ale od jakiegoś czasu nad tym pracuje. Mimo tego sprawia wrażenie lekko wychudzonego. Ciało Bułhakowa, głównie plecy, uda i pośladki pokryte są szeregiem szpecących je blizn, będących nieprzyjemną pamiątką po rodzinnym domu. Pomimo wielu okazji ku temu nie usunął ich nigdy, być może po to, aby przypominały mu wydarzenia, które go ukształtowały. Włosy ma brązowe. Charakterystyczną dla nich jest niesforna, opadająca na oko grzywka, w chwilach stresu często przez niego przeczesywana. Oczy szarozielone. Posiada wszystkie cechy wyglądu, które powinny składać się na typowego paszczura - ziemniaczany nos, wyjątkowo jasne i rzadkie brwi, idealny do rozgniatania orzechów, perfekcyjnie kwadratowy podbródek i wiecznie zdenerwowane spojrzenie, a mimo tego z jakiegoś niewytłumaczalnego powodu rozkochał w sobie niejedną pannę. (Może to prawda, że kobiety podświadomie lecą na złych facetów?) Zawsze wyjątkowo czysty, zadbany i schludny. Dba o swój wizerunek. Nosi się w drogich, szytych na miarę ubraniach. Roznosi wokół siebie przyjemny zapach kwiatowej woni, czasami wymieszany z kadzidłem lub świecami do medytacji. Na pierwszy rzut oka widać, że jest bogaty, a przynajmniej na takiego pozuje i wychodzi mu to zadziwiająco dobrze.

Zobacz profil autora http://mortis.forumpolish.com/t335-sowa-vakela http://mortis.forumpolish.com/t412-dziennik-buly-omega http://mortis.forumpolish.com/t346-skrytka-nr-384
PisanieTemat: Re: Gabinet profesora Bułhakowa  Sob 16 Sty 2016, 19:58

Bułhakow cmoknął rozczarowany. Wyjątkowo rzadko zdarzało się, by ktoś mu w takiej sytuacji odmawiał, ale nie zamierzał się wykłócać. Zwłaszcza, że niektórzy uczniowie zgadzali się z przerażenia, w obawie przed jego ewentualną, negatywną reakcją. Jej strata, wyłącznie jej strata. Podniósł ze stoliczka wyjątkowo prostą, pozbawioną jakichkolwiek zdobień różdżkę i stuknął nią kilka razy o dzbanuszek, rzucając na niego zaklęcie Siccum. Następnie umieścił w nim susz, zajrzał do czajniczka i upewniwszy się, że woda zagrzała się już do odpowiedniej temperatury - zalał go, przykrył pokryweczką i ruszył z nim, oraz filiżanką w drugiej dłoni do biurka. Postawiwszy oba elementy zastawy na jego brzegu zajął miejsce na swoim krześle, założył leżące z boku okulary i spojrzał na twarzyczkę osóbki, która zdecydowała się zapisać na jego dodatkowe zajęcia.
- Z tym nie będzie żadnego problemu. Niezależnie od warunków zawsze znajdę miejsce dla osoby chcącej rozwijać swoje talenty i pasje. - chwycił za swój dziennik i otworzył go na stronie zaznaczonej niebieską zakładką.
- Chcesz się zapisać z ciekawości, czy posiadasz już jakieś umiejętności? I, co wydaje mi się najważniejsze w tej rozmowie - istnieją jakieś dziedziny sztuk plastycznych, które preferujesz?
Uważnie ją obserwował, a miał ku temu tak bezpośrednią okazję pierwszy raz. Bardzo cenił osoby znające swoje miejsce i respektujące pewne niepisane zasady, więc łatwo wyłapywał tak pozornie nie znaczące, a jednak robiące wrażenie szczegóły, takie jak umiejętność uprzejmej odmowy, czy siedzenia prosto. Nie trudno się domyślić, że do takiego obrazu pasowała znaczna część (o ile nie większość) Ślizgonów, więc Bułhakow często bywał dla nich o wiele bardziej uprzejmy niż powinien. Uczniowie Slytherinu byli zwykle potomkami liczących się rodów z długoletnimi tradycjami, więc wpajano im w młodości podobne do tych, które wpajano jemu.
W całej swojej (być może pozornej) niewinności i zamyśleniu przypominała mu trochę zmarłą dawno temu siostrę. Myśl tą wyparł z głowy bardzo szybko, bo Swietlany wspominać nie lubił ze względów, dla niego przynajmniej, oczywistych.


3w2 / 8
Coś ty Atenom zrobił, Sokratesie,
Że ci ze złota statuę lud niesie,
Otruwszy pierwej?
avatar
Gość
Gość


PisanieTemat: Re: Gabinet profesora Bułhakowa  Nie 17 Sty 2016, 00:53

Oderwała wzrok od sklepienia żeby nie wyjść na niegrzeczną. Mogłaby patrzeć wieczność, ale tyle czasu przecież nie miała, prawda? Zwróciła swoje zielone oczy na osobę rozmówcy. Wiedziała, że tego wieczoru nie spocznie póki nie utrwali wizerunku Bułhakowa na pergaminie. Było to pewnego rodzaju zboczenie nad którym nie potrafiła zapanować. Ręka sama chwytała cokolwiek czym mogła bazgrać. Czasami była to plątanina kresek, a innym razem sportretowanie fragmentu snu.
- Jestem samoukiem - odpowiedziała jakby było to odpowiedzią na wszystkie pytania. Otworzyła skórzaną torbę i wygrzebała z niej wypchaną teczkę. - Proszę - wyciągnęła w jego stronę swoje dzieła życia. Przygryzła dolną wargę oczekując werdyktu. Starała się zebrać swoje najlepsze prace.
Vakel mógł tam ujrzeć rysunki wykonane zarówno grafitem, atramentem jak i węglem drzewnym. Przedstawiały one sceny z życia codziennego (uczniowie na uczcie, mecz quidditcha), portrety randomowych osób jak i tych znanych nawet Vakelowi (dokładne odwzorowanie twarzy prof. Fletcher uwypuklając jej urodę), krajobrazy (Londyn, okolice Hogwartu - w tym zamek na tle zachodzącego słońca) oraz przedmioty i zwierzęta (sowa, jednorożec, gumochłon). Gdyby jednak nauczyciel zdecydował się dokładniej przeglądać rysunki to na odwrocie jednego z nich zauważyłby postać nie pasującą do sielankowatości reszty.
- Chciałabym spróbować farb olejnych - odezwała się przerywając ciszę. Pochyliła się nawet nieco do przodu chcąc wiedzieć czy to co uważała za swój atut zyska aprobatę. Szczerze powiedziawszy to marzyła o malowaniu obrazów, takich jak wiszą w Hogwarcie. Ruchome i tętniące życiem.
avatar
Dyrektor Hogwartu, Opiekun Hufflepuffu, Numerolog

Dodatkowe informacje biograficzne
AKTUALNIE POSIADANA RÓŻDŻKA: Olcha, 13 cali, włókno z pachwiny nietoperza, mało giętka
OPANOWANE ZAKLĘCIA: Enervate, Finite, Bąblogłowy, Expeliarmus, Protego, Drętwota, Lumos, Nox, Depulso, Everte Statum, Immobilus, Repirifage, Accio, Alohomora, Colloportus, Chłoszczyść, Acetabulum Lava, Bombarda Maxima, Constant Visio, Erecto, Oculus Reparo, Quietus, Siccum, Wskaż mi, Pakuj, Anapneo, Anesthesia, Repariforos, Fiedfyre, Obliviate, Sectumsempra, Szatańska Pożoga, Acis Missle, Volnera Sanatur, Salvio Hexia, Upiorogacek, Avada Kedavra, Finite Incantatem, Skurge, Somno, Zaklęcie Kameleona, Repello Muggletum, Adversum, Ne Apportation, Protego Horribilis
OPIS POSTACI: Wysoki, bo mierzący ponad 185 centymetrów wzrostu mężczyzna o ektomorficznej budowie ciała. Nie jest zbyt wysportowany, ale od jakiegoś czasu nad tym pracuje. Mimo tego sprawia wrażenie lekko wychudzonego. Ciało Bułhakowa, głównie plecy, uda i pośladki pokryte są szeregiem szpecących je blizn, będących nieprzyjemną pamiątką po rodzinnym domu. Pomimo wielu okazji ku temu nie usunął ich nigdy, być może po to, aby przypominały mu wydarzenia, które go ukształtowały. Włosy ma brązowe. Charakterystyczną dla nich jest niesforna, opadająca na oko grzywka, w chwilach stresu często przez niego przeczesywana. Oczy szarozielone. Posiada wszystkie cechy wyglądu, które powinny składać się na typowego paszczura - ziemniaczany nos, wyjątkowo jasne i rzadkie brwi, idealny do rozgniatania orzechów, perfekcyjnie kwadratowy podbródek i wiecznie zdenerwowane spojrzenie, a mimo tego z jakiegoś niewytłumaczalnego powodu rozkochał w sobie niejedną pannę. (Może to prawda, że kobiety podświadomie lecą na złych facetów?) Zawsze wyjątkowo czysty, zadbany i schludny. Dba o swój wizerunek. Nosi się w drogich, szytych na miarę ubraniach. Roznosi wokół siebie przyjemny zapach kwiatowej woni, czasami wymieszany z kadzidłem lub świecami do medytacji. Na pierwszy rzut oka widać, że jest bogaty, a przynajmniej na takiego pozuje i wychodzi mu to zadziwiająco dobrze.

Zobacz profil autora http://mortis.forumpolish.com/t335-sowa-vakela http://mortis.forumpolish.com/t412-dziennik-buly-omega http://mortis.forumpolish.com/t346-skrytka-nr-384
PisanieTemat: Re: Gabinet profesora Bułhakowa  Pon 18 Sty 2016, 22:41

Dostosowywanie się do cudzych oczekiwań wychodziło mu ostatnio (z wyjątkiem relacji z bratem) wyjątkowo dobrze. Dziwiło go to trochę. Przyzwyczaił się już do uczniów zmieniających miejsce pogawędki, bo postanowił przystanąć na którymś korytarzu, czy gryfonów odradzających młodszym rocznikom zdawanie SUMów z numerologii z powodu zadziwiającego - "trzeba tam było dodawać do siebie cyfry". Przez takie sytuacje właśnie zrodziły się w nim wątpliwości, czy Hogwart faktycznie był szkołą jego marzeń i rozważał przeniesienie się do szkoły, w której dopuszczano przynajmniej klepanie durniów po łapach. A teraz... cóż. Być może nie robili tego wszyscy, ale znajdowały się osoby znajdujące w nim oparcie. Nie chodziło tu już tylko o nieustannie karmiącej jego ego Wittermore, ale o innych uczniach ceniących jego rady. Był czasami cięty i wymagający, ale zawsze szczery. Przecież nikt nie rozwijał się od naciąganych komplementów.
Z uśmiechem odebrał od niej teczkę, wstał i zaczął rozkładać prace Sherry na fragmencie podłogi pomiędzy biurkiem, a oknem. Wreszcie, kiedy skończył maksymalnie rozsunął puffkowe kotarki, odsunął się na bezpieczną odległość i obadał to, co dziewczyna postanowiła mu zaprezentować. Milczał dłuższy moment, trwając tak w bezruchu. Prawa dłoń spoczęła na podbródku, lewa zaś wylądowała w kieszeni spodni.
Wydał z siebie cichy pomruk zadowolenia.
Wciąż jednak pozostawiał dziewczynę zetkniętą z niezręczną ciszą.
Większość jego uczniów już do tego przywykła i każdy nowy oswoić się z tym musiał. Tak to już mieli ci... artyści? O ile Vakela można było tak nazwać. Swoją drogą, rozłożenie prac na podłodze pomogło nie tylko w porównaniu ich do siebie pod względem technicznym, ale i łatwiejszemu dostrzeżeniu przewijającej się przez nie postaci.


3w2 / 8
Coś ty Atenom zrobił, Sokratesie,
Że ci ze złota statuę lud niesie,
Otruwszy pierwej?
avatar
Gość
Gość


PisanieTemat: Re: Gabinet profesora Bułhakowa  Sro 20 Sty 2016, 02:54

Poczuła w ustach smak krwi. W oczekiwaniu na werdykt zapomniała o przygryzanej wardze. Dyskretnie przetarła dłonią bolące miejsce tak jak uczyła ją Panna Claythorne. Zachowanie mężczyzny było dla niej niepokojące głównie dlatego, że jeszcze nikogo takiego nie spotkała. Może gdyby chodziła jednak na numerologię to dzisiejsze spotkanie toczyłoby się innym torem. Bułhakow stanowił zagadkę, a każda niepewność wzmagała u Sherry ostrożność. Żałowała, że nie wypytała o niego któregoś z uczniów. Byłaby bardziej przygotowana, a tak może palnąć coś niestosownego... Nie poruszyła się nawet o milimetr kiedy Vakel rozkładał arkusze na podłodze. Zmarszczyła czoło jak wtedy przy zamartwianiu się, że ma przed sobą szalonego wróżbitę, który przepowiada same nieszczęścia lub banalne historyjki o dobrym mężu i siedmiorgu dzieci.
- Jeżeli nie wierzy pan profesor, że to moje prace to mogę narysować cokolwiek w tej chwili - nie wytrzymała tej ciszy i min Bułhakowa. A może po prostu nie była cierpliwa?
- Z zamkniętymi oczami - dodała zuchwale zanim ugryzła się w język. Właśnie zgrzeszyła dając się ponieść prymitywnym emocjom. Spuściła wzrok na swoje dłonie, które w niektórych miejscach upstrzone były grafitem. Pewność siebie z jaką weszła do gabinetu zaczynała ustępować aspołecznym nawykom. Może jak teraz wybiegnie to uratuje swój honor? Szkoda było jednak zostawiać prace. Biła się z myślami zwalczając tę część siebie przez którą szósty rok bujała się po Hogwarcie bez koleżanek i kolegów. Potrafisz rysować. Nikt nie ryje lepiej od ciebie. Zachwyciłaś nawet Pannę Claythorne. Kimże jest więc Bułhakow aby krytykować?
avatar
Dyrektor Hogwartu, Opiekun Hufflepuffu, Numerolog

Dodatkowe informacje biograficzne
AKTUALNIE POSIADANA RÓŻDŻKA: Olcha, 13 cali, włókno z pachwiny nietoperza, mało giętka
OPANOWANE ZAKLĘCIA: Enervate, Finite, Bąblogłowy, Expeliarmus, Protego, Drętwota, Lumos, Nox, Depulso, Everte Statum, Immobilus, Repirifage, Accio, Alohomora, Colloportus, Chłoszczyść, Acetabulum Lava, Bombarda Maxima, Constant Visio, Erecto, Oculus Reparo, Quietus, Siccum, Wskaż mi, Pakuj, Anapneo, Anesthesia, Repariforos, Fiedfyre, Obliviate, Sectumsempra, Szatańska Pożoga, Acis Missle, Volnera Sanatur, Salvio Hexia, Upiorogacek, Avada Kedavra, Finite Incantatem, Skurge, Somno, Zaklęcie Kameleona, Repello Muggletum, Adversum, Ne Apportation, Protego Horribilis
OPIS POSTACI: Wysoki, bo mierzący ponad 185 centymetrów wzrostu mężczyzna o ektomorficznej budowie ciała. Nie jest zbyt wysportowany, ale od jakiegoś czasu nad tym pracuje. Mimo tego sprawia wrażenie lekko wychudzonego. Ciało Bułhakowa, głównie plecy, uda i pośladki pokryte są szeregiem szpecących je blizn, będących nieprzyjemną pamiątką po rodzinnym domu. Pomimo wielu okazji ku temu nie usunął ich nigdy, być może po to, aby przypominały mu wydarzenia, które go ukształtowały. Włosy ma brązowe. Charakterystyczną dla nich jest niesforna, opadająca na oko grzywka, w chwilach stresu często przez niego przeczesywana. Oczy szarozielone. Posiada wszystkie cechy wyglądu, które powinny składać się na typowego paszczura - ziemniaczany nos, wyjątkowo jasne i rzadkie brwi, idealny do rozgniatania orzechów, perfekcyjnie kwadratowy podbródek i wiecznie zdenerwowane spojrzenie, a mimo tego z jakiegoś niewytłumaczalnego powodu rozkochał w sobie niejedną pannę. (Może to prawda, że kobiety podświadomie lecą na złych facetów?) Zawsze wyjątkowo czysty, zadbany i schludny. Dba o swój wizerunek. Nosi się w drogich, szytych na miarę ubraniach. Roznosi wokół siebie przyjemny zapach kwiatowej woni, czasami wymieszany z kadzidłem lub świecami do medytacji. Na pierwszy rzut oka widać, że jest bogaty, a przynajmniej na takiego pozuje i wychodzi mu to zadziwiająco dobrze.

Zobacz profil autora http://mortis.forumpolish.com/t335-sowa-vakela http://mortis.forumpolish.com/t412-dziennik-buly-omega http://mortis.forumpolish.com/t346-skrytka-nr-384
PisanieTemat: Re: Gabinet profesora Bułhakowa  Sro 20 Sty 2016, 20:28

Spokojnie wysłuchał jej słów, wpatrując się w prace, przez które przewijały się te same lub podobne elementy. Trwał w takim bezruchu jeszcze chwilę, aż wreszcie odwrócił zaciekawione spojrzenie w stronę dziewczyny. Zdenerwowanie dało się wyczuć na kilometr. Wielce go takie sytuacje bawiły, a poznać tego po sobie nie dał. Minę miał wciąż niewzruszoną.
- Nie. - zaczął z pełną świadomością tego, że wiele osób na miejscu Sherry zeszłoby teraz na palpitację serca. A może myślał tak, bo tak często przesiadywał z puchonami? Ich bezradność w każdym aspekcie życia wyjątkowo profesora przytłaczała. Szczególnie, że za cel obrał sobie przygotowanie tej gromady bezwartościowych miernot do dorosłego życia, a ci... ci odpłacali mu się przysypianiem na zajęciach z historii magii i ujemnych punktów za nieumiejętne transmutowanie szczura w ziemniaka zamiast kielicha.
- Nie sądzę, aby miała znaleźć się kiedykolwiek osoba na tyle odważna, by spróbować mnie w tej kwestii oszukać.
Szlabany w jego gabinecie nie należały do najprzyjemniejszych spraw, więc niepotrzebne granie mu na nerwach nie zdarzało się zbyt często. Użerał się za to z gamoniami pchającymi się do kół zainteresowań przez niespełnione ambicje rodziców, a nie własne chęci rozwoju w kierunku artystycznym.
- Mam do ciebie dwa pytania.
Odchrząknął.
- Po pierwsze: dotykałaś się wcześniej jakiś farb? Po drugie: jak to "z zamkniętymi oczami"?
Nie twierdził, że to niemożliwe. Po prostu nie widział w tym sensu. Jej rysunki za to sprawiły, że wpadł na genialny pomysł odpowiedzi na list brata. Jeszcze pożałuje nazywanie jego ślicznego noska "tym wielkim kulfonem". Kolejny powód, by wierzyć w przeznaczenie. Makao i po makale, Jewgieniju.


3w2 / 8
Coś ty Atenom zrobił, Sokratesie,
Że ci ze złota statuę lud niesie,
Otruwszy pierwej?
Sponsored content


PisanieTemat: Re: Gabinet profesora Bułhakowa  

Gabinet profesora Bułhakowa

Zobacz poprzedni temat Zobacz następny temat Powrót do góry
Strona 1 z 1

Similar topics

-
» Gabinet profesora Slughorn'a
» Gabinet Pielęgniarski
» Gabinet Ministra Magii
» Gabinet i prywatne kwatery profesora OPCM
» Gabinet Śmiechu

Permissions in this forum:Nie możesz odpowiadać w tematach
Mortis :: Confundus :: Archiwum-
Skocz do: