Non mor­tem ti­memus, sed co­gita­tionem Mor­tis


Share|

Mieszkanie Magnusa

Idź do strony : Previous  1, 2
avatar
Przestępca

Dodatkowe informacje biograficzne
AKTUALNIE POSIADANA RÓŻDŻKA: Trzynaście i pół cala, sztywna, czarny bez, włókno ze smoczego serca
OPANOWANE ZAKLĘCIA:
OPIS POSTACI: Wysoki mężczyzna, o charakterystycznej bliźnie po prawej stronie twarzy, tuż nad żuchwą. Ubiera się zazwyczaj na czarno, z wyjątkiem kremowych koszul. Najczęściej można go spotkać w płaszczu i cylindrze na głowie. W dłoni obecna laska.

Zobacz profil autora http://mortis.forumpolish.com/t378-zwierze-magnusa http://mortis.forumpolish.com/t377-skrytka-numer-119
PisanieTemat: Re: Mieszkanie Magnusa  Nie 31 Sty 2016, 13:59

Zachary odwrócił się do młodej dziewczyny, która przedstawiła mu się jako Estelle, a teraz wstała z miejsca, jakby poczuła się odrobinę swobodniej. Trzeba było przyznać, że mężczyzna zrobił nieco zdziwioną minę i nawet Nox przekręcił łepek, zaciekawiony poczynaniami dziewczyny.
- Co ty odpieprzasz? - Zapytał Magnus, przybierając bardziej złowrogą postawę, wyraźnie górując nad dziewczyną. - Pozwoliłem ci wstać?
Lustrował dokładnie każdy centymetr jej twarzy, największą uwagę skupiając oczywiście na jej oczach. Od niego samego zaczęła bić bardzo nieprzyjemna aura, jakby zaraz miał wziąć coś ciężkiego w rękę i zatłuc dziewczynę na śmierć.
- Siadaj na miejsce. - Rzekł tonem mrożącym mocz w pęcherzu i stał nad nią tak długo, dopóki posłusznie nie wykonała jego polecenia.
Jeszcze przez jakiś czas gapił się na nią, w końcu jednak westchnął i zrobił krok w tył, by sięgnął po swoje dopalające się cygaro. Nalał też sobie nową porcję whiskey, którą to opróżnił w oka mgnieniu i spojrzał na swoją siostrę, jakby szukając nikłego wsparcia w tej sytuacji. Ona jednak, jak na nią przystało, powiedziała co chciała, po czym raczyła się alkoholem, siedząc tylko i pachnąc gdzieś z boku. Trudno. Sam się tym zajmie, w końcu to była jego decyzja, by jednak zająć się Estelle, więc to teraz jego problem, by się z tego wywiązać.
- Nie masz żadnych pytań? Nic? - Zaczął po chwili, ponownie odwracając się w kierunku kobiety. - Nawet jebanego: “Jak do cholery mam żyć, skoro zabierzesz mi wszystkie moje pieniądze?” Hm? Nic?
Westchnął znowu i zgasił resztę cygara, po czym opadł ciężko na swój fotel. Nox zakrakał ni to radośnie, ni to oskarżycielsko, że musiał aż podskoczyć, by nie spaść z miejsca, w którym sobie siedział. Szybko jednak znów znalazł się na ramieniu swojego pana. Sam Zachary pogłaskał ptaka po dziobie, na co Nox przystał z ochotą.
- Kurwa mać… żebym to ja musiał namawiać do targowania się. - Wyrzucił z siebie w końcu, spoglądając na dziewczynę ponaglająco.
Pierwsza lekcja właśnie się rozpoczęła. Magnus nie miał zamiaru odpuścić jej łatwo, a jeżeli Estelle chce mieć za co kupić sobie chociażby chleb by przeżyć, musiała się wytargować z mężczyzną o swoje własne pieniądze. A zdecydowanie nie należało to do łatwych zadań. O to mogła być jak najbardziej pewna.
avatar
Bezrobotna

Dodatkowe informacje biograficzne
AKTUALNIE POSIADANA RÓŻDŻKA:
OPANOWANE ZAKLĘCIA: FINITE EPISKEY, CAVE INIMICUM, EXPELLIARMUS, PROTEGO, CONJUNCTIVITIS, DRĘTWOTA, AVIFORS, DURO, ACCIO, ALOHOMORA, BOMBARDA, CONFUNDUS, INCENDIO, LUMOS MAXIMA EXPULSO,SAGITTENT, BOMBARDA MAXIMA, FLIPPENDO DUO, BRACKIUM EMENDO,OBSCURO, PROCELLA, FRAGORE, PURPURA FLAMMA, OBLIVIATE, BAUBILLOUS, TURBINE IGNISIS, PROTEGO HORRIBILIS,LANUAE MAGICAE
OPIS POSTACI: Sto siedemdziesiąt centymetrów goryczy, żalu i apatii, nieustannego niezadowolenia i frustracji. Wymuszona i wyuczona elegancja, zaszyta głęboko pod skórą przez zdolną kadrę osławionego Instytutu Salem. Brak oczywistego i naturalnego wcięcia w talii nadrabia obfitym biustem, nierzadko eksponowanym, stosownie do okazji. Mruk. Snująca się niczym sen, czarny i mroczny, śmierć z kostuchą. Ponura jak zbity pies. Na próżno szukać u niej uśmiechu, rzadko robi to publicznie, chyba że całkowicie ironicznie. Błękitne ślepia nie przykuwają uwagi dopóki nie uzna, że albo jesteś godzien jej spojrzenia, albo wzbudziłeś w niej niechęć, a o to nietrudno. Wysepki piegów na policzkach i nosie przyklepane starannie pudrem, długie rzęsy okalające oczy. Włosy pospolicie brązowe koloruje magicznymi specyfikami, stylizuje je na różne sposoby. Nie może być nudno i banalnie, od podobnego wizerunku są ludzie bez wyobraźni i wyczucia estetyki. Estella to owoc skandalicznego romansu dwóch czarodziejskich rodzin – Greengrasów i Crouchów. Oficjalnie jednak, Panna Greengrass, częściowo zastraszona, częściowo wciąż zakochana we wpływowym i znacząco starszym kochanku, minęła się z prawdą i przyznała się rodzinie do związku z nieistniejącym, równie małoletnim mugolem, który przypadkowo zapłodnił młodocianą dziewczynę. Dramatyczna historia warta ekranizacji zakończyła się wydziedziczeniem Panny Greengrass, na co ta według wcześniej zamierzonego planu, opuściła Anglię i wyjechała z córeczką do Stanów, gdzie miała osiedlić się na dłużej, z dala od toksycznej rodziny. Miał do nich dołączyć Pan Crouch lecz z rozwodem i wystąpieniem przeciwko całej rodzinie było mu ostatecznie nie po drodze, a co za tym idzie, koniec końców matka Estelli została sama. Za Eduardo Vasqueza wyszła niedługo potem, przypieczętowując swoją nie najweselszą przyszłość - o tym jednak kiedy indziej. Estelle miłości i ciepła rodzinnego zaznała jedynie we wczesnych latach swojego dzieciństwa, kiedy jeszcze matka nie straciła rozumu, a ojczym nie przepił majątku lub Bóg wie co z nim właściwie zrobił. „Dziękuję” „Proszę” „Przepraszam” opuszczające usta Panienki Vasquez, mówi bez wyrazu, jednym tonem, wzrok kierując z dala od rozmówcy, słownie ukazując uprzejmość, a samą postawą wszystkiemu zaprzeczając. Jak na osobę przemierzającą przez życie bez wzorca ani autorytetu w rodzinie, osobliwie dumna, nawet w potarganych przez wiatr włosach, poplamionej i postrzępionej sukni z której wyrosła, nawet zamiatając sklepik na Pokątnej, który okazał się być jej pracodawcą-katem. Potajemnie chadza do kina, mugolskiej jaskini próżności i snobizmu. Choć jest zaczarowana i zafascynowana ruszającym się obrazem, lepiej jej na tym nie przyłapać. Będzie musiała pozbyć się świadków.

Zobacz profil autora http://mortis.forumpolish.com/t481-ptak-estelle http://mortis.forumpolish.com/t517-skrytka-numer-999#2027
PisanieTemat: Re: Mieszkanie Magnusa  Nie 07 Lut 2016, 04:22

Estelle w swoich słowach nie poszłaby tak daleko określając swe zachowanie jako zbyt swobodne, choć tak jak się spodziewała - szło zbyt gładko i przyjemnie jak na osobnika jego pokroju. Udało mu się. W istocie poczuła się niczym skarcony pies, zastanawiając się nawet co ją skłoniło do przekroczenia progu tego mieszkania i składaniu mu jakichkolwiek propozycji.
Głupie ptaszysko, przeklęła w myślach, spuszczając pokornie głowę na jego słowa. Przestraszył ją, to prawda, ale sama reakcja nie była najcięższym orzechem do zgryzienia, stał bowiem przed nią dylemat w jaki sposób powinna się zachować. Gdyby nie okoliczności i wiążące ich...zawiłości, odwróciłaby się na pięcie i nigdy więcej nie powróciła, ewentualnie wracając kilka miesięcy później z solidnie zaplanowanym planem zemsty. Nie mogła też wywrócić oczyma i oskarżyć go o dramatyzowanie, odesłać do drugiego pokoju i wmusić kolejną szklankę whisky w gardło. Cóż zatem jej pozostało? Przybranie postawy zganionego dziecięcia czy współpracownika godnego swego pana? Miała być kobietą czy grać rolę faceta? Czego sobie życzył Zachary?
Zapadająca miękkość fotela na nowo ją powitała, a Estelle słuchała co mężczyzna miał do powiedzenia. Nie podnosiła głowy, wzrok wbiła w podłogę opierając się pokusie lustrowania reakcji kobiety i samego Magnusa.
Targować? Estelle wzruszyła bezwiednie ramionami. Nie, nie targowała się. Miała powiedzieć, że póki co zatrzyma robotę w Szatach na Wszelkie Okazje, chociażby na pół etatu. Miała powiedzieć, że miała jakieś tam oszczędności na czarną godzinę. Nie, przyznanie się do obu byłoby głupie, samobójcze wręcz. Magnus nie należał do grona nauczycieli w Salem, nie poprowadzi za rączkę, nie pogłaszcze po główce. W co ona się pakowała?
- Myślałam, że psy nie mają głosu – zażartowała niewybrednie, wmuszając cień uśmiechu na swoje kamienne oblicze. Czy powinna testować w tak ryzykowny sposób na ile sobie może pozwolić? By poznać jak reaguje na denne i bezczelne dowcipy? Na Merlina, prosiła się o limo pod okiem.
- Powiedział pan wcześniej, że sto procent moich zysków idzie do pana. Proponuję zatem...Siedemdziesiąt procent dla pana, panie Magnusie i trzydzieści procent dla mnie.
Splotła dłonie na zwarto ściągniętych kolanach i uniosła grzecznie głowę. Przesadziła i to grubo, zaraz zostanie wypierdolona z tego mieszkania na zbity pysk, pomyślała ignorując mimowolne drżenie rąk i łydek. Musiała wyglądać całkiem łagodnie, być może nawet ten pochmurny wyraz twarzy opuścił ją na pewien moment i postanowił dodać jej uroku.
- Przyniosłam też ciasto – palnęła bez namysłu, kompletnie nie zdając sobie sprawy jak głupi wydźwięk musiały mieć jej słowa podczas tak ważnych pertraktacji. A ponoć uważała się za rozważną.
Zuchwała, nierealna propozycja i jeszcze to. Skończy zaraz z Cruci w dupie.
avatar
Twórca zaklęć

Dodatkowe informacje biograficzne
AKTUALNIE POSIADANA RÓŻDŻKA: dziesięć cali, sztywna, berberys, wąsy trola
OPANOWANE ZAKLĘCIA: expeliarmus, enervate, drętwota, everte statum, reparifarge, accio, alohomora, lumos, incendio, nox, sillencio, enervate, cave inimicum, zaklęcie kameleona, diffindo, antivenenum, levicorpus, utevo lux, bombarda maxima, extinguetur ignis, suspensorius, mansio, protego maxima, finite incantatem, gelata cerebrum, somno, arresto momentum, fiendfyre,
OPIS POSTACI: Delikatna, jasna cera, złote włosy księżniczki i bystre błękitne oczy. Od dzieciństwa była laleczką, ślicznotką wykorzystującą swój zalotny uśmieszek do unikania odpowiedzialności. Dość wysoka, jak wszyscy w rodzinie, drobnej budowy, o jasnych dłoniach i smukłych palcach pianistki. Wiecznie elegancka, upudrowana, w jednej kieszonce marynarki papierośnica, w drugiej pomadka. Chodzi z gracją małej żmii. Widzisz i wiesz, że to nie jest typ dobrej kobiety. Mimo łagodnych uśmiechów, spokojnego spojrzenia i perlistego śmiechu. Cuchnie od niej śmiercią. Być może dlatego, że ubiera się tylko na czarno. Wieczna wdowa.

Zobacz profil autora http://mortis.forumpolish.com/t425-zwierzeta-georiginy#838 http://mortis.forumpolish.com/t426-skrytka-numer-410#839
PisanieTemat: Re: Mieszkanie Magnusa  Pią 12 Lut 2016, 15:01

Mój perlisty śmiech w reakcji na słowa dziewczęcia przerywa grobową ciszę i przecina gęstą atmosferę w salonie tak nagle, że nawet samą siebie zaskakuje. Nie wiem nawet dokładnie co rozbawiło mnie bardziej, wzmianka o psach, propozycja podziału jej dochodów, czy to, że przyniosła ciasto.
- Zack, ona jest urocza. - czuję się w obowiązku powiedzieć coś po tym wybuchu, przecież oboje się na mnie patrzą, nawet Nox, nawet ptak.
- I jeszcze przyniosła ciasto! - klasnęłabym w ręce radośnie, gdyby nie fakt, że trzymam pustą szklankę. Wstaję więc i z uśmiechem, szczerym, przecież widać, nalewam dziewczynie zwącej się Estelle i sobie hojnie kolejnego drinka- Ciasto. - powtarzam, kręcąc głową z niedowierzaniem. Pochylam się ku niej lekko, zgarniając jej z policzka pukiel włosów, jest taka urocza.
- Trzydzieści procent to bardzo niewiele w perspektywie tego co będziesz w stanie dla niego zarobić na początku. Z czasem jednak suma będzie rosnąć, a on trzydziestu procent nie przełknie, jesteś słodka jak miód i masz takie dorosłe, poważne spojrzenie. - mówię cicho i szybko, opierając się na jednym z jej kolan - Nie rób sobie tego.
Prostuję się w końcu i idę poszukać tego ciasta. Tego jeszcze nie było, by ktoś Zacharemu przynosił ciasto...
No może raz, jeszcze zanim owdowiałam, ale nigdy nie przyszło mu spróbować tego miłosnego torciku, a pannica próbująca wkupić się w jego łaski słodyczami musiała zmierzyć się z bezmiarem mojej zazdrości. Podejrzewam, że po dziś dzień nie wie gdzie zniknęła.
avatar
Przestępca

Dodatkowe informacje biograficzne
AKTUALNIE POSIADANA RÓŻDŻKA: Trzynaście i pół cala, sztywna, czarny bez, włókno ze smoczego serca
OPANOWANE ZAKLĘCIA:
OPIS POSTACI: Wysoki mężczyzna, o charakterystycznej bliźnie po prawej stronie twarzy, tuż nad żuchwą. Ubiera się zazwyczaj na czarno, z wyjątkiem kremowych koszul. Najczęściej można go spotkać w płaszczu i cylindrze na głowie. W dłoni obecna laska.

Zobacz profil autora http://mortis.forumpolish.com/t378-zwierze-magnusa http://mortis.forumpolish.com/t377-skrytka-numer-119
PisanieTemat: Re: Mieszkanie Magnusa  Nie 14 Lut 2016, 10:50

A jak przy tym wszystkim zareagował Zachary? Cóż, on po prostu... uśmiechnął się. Tak, tak, uśmiechnął. I gdyby dobrze przystrzyc mu brodę (albo zgolić ją całkowicie), odjąć całą złowrogą otoczkę, ubrać w eleganckie ciuchy i przede wszystkim nie myśleć o nim jak o cholernym psychopacie i mordercy, to można byłoby z całą pewnością stwierdzić, że Zachary Magnus ma miły uśmiech.
- Pieprzone ciasto. - Powtórzył jako trzeci i spojrzał na swoją siostrę z rozbawieniem.
Przez następną chwilę Zachary zastanawiał się czy dziewczyna siedząca na sofie przed nim jest niewyobrażalnie głupia czy może pieprzonym geniuszem. Kto normalny wchodzi do czyjegoś domu, oferuję rolę psa na usługach i przynosi ciasto? Nie do wiary.
Zachary pokiwał palcem na Geogrie, gdy ta ponownie odezwała się do dziewczyny. Co prawda jego siostra miała słuszność w kwestii podziału zysków, niemniej mężczyzna miał znacznie lepszy koncert.
- Powiem ci jak zrobimy. - Odezwał się w końcu.
Nox jak na zawołanie, poderwał się z fotela i usiadł swojemu właścicielowi na ramieniu, wydobywając z siebie niezbyt przyjemne krakanie. Magnus postukał go palcem po dzióbku, dając do zrozumienia, aby przez chwilkę pozostawał cicho. Ptak w odpowiedzi pokręcił łebkiem i przechylił go nieco na bok, aby móc lepiej przyglądać się dziewczynie swoim paciorkowym okiem.
- Dam ci do wykonania pewną robotę. Jeżeli się spiszesz dobrze, będziemy pracować razem i zgodzę się na te trzydzieści procent zysków. Jeśli jednak coś pójdzie nie tak, nie znam cie, nie chcę znać i zabiję gdy tylko spotkam.
Zabrzmiał tak, aby nie dawać żadnych wątpliwości co do tego, że jest w stanie pozbawić kobietę życia. Jedna osoba w tę czy we w tę nie robiła mu różnicy, przy czym chciał też zobaczyć, czy Estelle jest wystarczająco zdeterminowana by dla niego pracować. Nie chciał żadnych półśrodków. Albo wchodzisz w stu procentach, albo wcale.
- Co ty na to? - Zapytał, zanim zdecydował się rzucić jej jakiekolwiek szczegóły na temat zadania, które ją czeka.
avatar
Bezrobotna

Dodatkowe informacje biograficzne
AKTUALNIE POSIADANA RÓŻDŻKA:
OPANOWANE ZAKLĘCIA: FINITE EPISKEY, CAVE INIMICUM, EXPELLIARMUS, PROTEGO, CONJUNCTIVITIS, DRĘTWOTA, AVIFORS, DURO, ACCIO, ALOHOMORA, BOMBARDA, CONFUNDUS, INCENDIO, LUMOS MAXIMA EXPULSO,SAGITTENT, BOMBARDA MAXIMA, FLIPPENDO DUO, BRACKIUM EMENDO,OBSCURO, PROCELLA, FRAGORE, PURPURA FLAMMA, OBLIVIATE, BAUBILLOUS, TURBINE IGNISIS, PROTEGO HORRIBILIS,LANUAE MAGICAE
OPIS POSTACI: Sto siedemdziesiąt centymetrów goryczy, żalu i apatii, nieustannego niezadowolenia i frustracji. Wymuszona i wyuczona elegancja, zaszyta głęboko pod skórą przez zdolną kadrę osławionego Instytutu Salem. Brak oczywistego i naturalnego wcięcia w talii nadrabia obfitym biustem, nierzadko eksponowanym, stosownie do okazji. Mruk. Snująca się niczym sen, czarny i mroczny, śmierć z kostuchą. Ponura jak zbity pies. Na próżno szukać u niej uśmiechu, rzadko robi to publicznie, chyba że całkowicie ironicznie. Błękitne ślepia nie przykuwają uwagi dopóki nie uzna, że albo jesteś godzien jej spojrzenia, albo wzbudziłeś w niej niechęć, a o to nietrudno. Wysepki piegów na policzkach i nosie przyklepane starannie pudrem, długie rzęsy okalające oczy. Włosy pospolicie brązowe koloruje magicznymi specyfikami, stylizuje je na różne sposoby. Nie może być nudno i banalnie, od podobnego wizerunku są ludzie bez wyobraźni i wyczucia estetyki. Estella to owoc skandalicznego romansu dwóch czarodziejskich rodzin – Greengrasów i Crouchów. Oficjalnie jednak, Panna Greengrass, częściowo zastraszona, częściowo wciąż zakochana we wpływowym i znacząco starszym kochanku, minęła się z prawdą i przyznała się rodzinie do związku z nieistniejącym, równie małoletnim mugolem, który przypadkowo zapłodnił młodocianą dziewczynę. Dramatyczna historia warta ekranizacji zakończyła się wydziedziczeniem Panny Greengrass, na co ta według wcześniej zamierzonego planu, opuściła Anglię i wyjechała z córeczką do Stanów, gdzie miała osiedlić się na dłużej, z dala od toksycznej rodziny. Miał do nich dołączyć Pan Crouch lecz z rozwodem i wystąpieniem przeciwko całej rodzinie było mu ostatecznie nie po drodze, a co za tym idzie, koniec końców matka Estelli została sama. Za Eduardo Vasqueza wyszła niedługo potem, przypieczętowując swoją nie najweselszą przyszłość - o tym jednak kiedy indziej. Estelle miłości i ciepła rodzinnego zaznała jedynie we wczesnych latach swojego dzieciństwa, kiedy jeszcze matka nie straciła rozumu, a ojczym nie przepił majątku lub Bóg wie co z nim właściwie zrobił. „Dziękuję” „Proszę” „Przepraszam” opuszczające usta Panienki Vasquez, mówi bez wyrazu, jednym tonem, wzrok kierując z dala od rozmówcy, słownie ukazując uprzejmość, a samą postawą wszystkiemu zaprzeczając. Jak na osobę przemierzającą przez życie bez wzorca ani autorytetu w rodzinie, osobliwie dumna, nawet w potarganych przez wiatr włosach, poplamionej i postrzępionej sukni z której wyrosła, nawet zamiatając sklepik na Pokątnej, który okazał się być jej pracodawcą-katem. Potajemnie chadza do kina, mugolskiej jaskini próżności i snobizmu. Choć jest zaczarowana i zafascynowana ruszającym się obrazem, lepiej jej na tym nie przyłapać. Będzie musiała pozbyć się świadków.

Zobacz profil autora http://mortis.forumpolish.com/t481-ptak-estelle http://mortis.forumpolish.com/t517-skrytka-numer-999#2027
PisanieTemat: Re: Mieszkanie Magnusa  Pon 15 Lut 2016, 20:53

Urocza? Nawet własna matka nie użyłaby tego określenia, a była to osoba, która mimo wydania na świat dziewczęcia równie chmurnego i bądź co bądź podjęcia się próby wychowania małego potworka, miała o niej całkiem pozytywne mniemanie.
Intensywnie wpatrywała sie w kobietę, poświęcając jej zdecydowanie więcej uwagii, niż jakiemukolwiek innemu stworzeniu w tej zapuszczonej norze. Ptak coraz bardziej irytował, a mężczyzna był nikim innym, a … miała nadzieję, że jedynie przejściowym epizodem w burzliwym życiu.
Podzieliła się z blondynką swą iskierką zainteresowania, jakimś przecudacznym ognikiem, częścią emocji, których miała przecież w sobie wiele, zakopanych jedynie gdzieś tam, głęboko z dala od bacznych spojrzeń innych.
Nie odezwała się słowem, uraczyła jedynie czymś na kształt nieśmiałego uśmiechu zruganego szczeniaczka, choć przecież ślady ewidentnego rozbawienia błąkały się niespokojnie po jej twarzy, tak jakby nie mogła zdecydować się jaką to maskę przywdziać w tym oto momencie. A może po prostu nie będąc w stanie oprzeć się pokusie wykreowanej przez komiczną sytuację
Pozwoliła sobie wstać, uniżenie czyniąc kontakt wzrokowy z Zacharym, tak aby nie oberwać żadnym niewybaczalnym w łeb i podchodząc do najbliższego stoliczka, wyciągnęła różdżkę.
- Lanuae magicee – wymówiła przywołując do pokoju owalną foremkę średniej wielkości, wypełnioną sumiennie, śliwkowym ciastem w polewie czekoladowej.
Spokojnym krokiem wróciła do nieszczęsnego fotela i z wyuczoną pokorą spuściła głowę, oczekując tym samym kontynuacji ich konwersacji biznesowej.
Magnus niespiesznie przystąpił do zadania, zdążyła już zresztą zauważyć, że jest nieco powolny. Pobawił się ze swoim ptakiem i koniec końców przystąpił do meritum. „Myślałam, że już nigdy nie zaproponujesz żadnych konkretów, ty stary zgredzie” pomyślała, zastanawiając się czy ciasto już aby nie wystygło. Najlepsze było przecież na ciepło.
Na jego propozycję skinęła głową i odpowiedziała zdecydowanie.
-Oczywiście, zamieniam się w słuch.
Nie, dziewczyna nie do końca wiedziała z kim ma do czynienia. Jego groźby o zabiciu przy następnej okazji również nie wzięła na poważnie, sama nie wiedząc czy z powodu niewiary w jego mroczną naturę, czy wręcz przeciwnie - będąc ślepo przekonaną o swoich niezawodnych umiejętnościach.
avatar
Twórca zaklęć

Dodatkowe informacje biograficzne
AKTUALNIE POSIADANA RÓŻDŻKA: dziesięć cali, sztywna, berberys, wąsy trola
OPANOWANE ZAKLĘCIA: expeliarmus, enervate, drętwota, everte statum, reparifarge, accio, alohomora, lumos, incendio, nox, sillencio, enervate, cave inimicum, zaklęcie kameleona, diffindo, antivenenum, levicorpus, utevo lux, bombarda maxima, extinguetur ignis, suspensorius, mansio, protego maxima, finite incantatem, gelata cerebrum, somno, arresto momentum, fiendfyre,
OPIS POSTACI: Delikatna, jasna cera, złote włosy księżniczki i bystre błękitne oczy. Od dzieciństwa była laleczką, ślicznotką wykorzystującą swój zalotny uśmieszek do unikania odpowiedzialności. Dość wysoka, jak wszyscy w rodzinie, drobnej budowy, o jasnych dłoniach i smukłych palcach pianistki. Wiecznie elegancka, upudrowana, w jednej kieszonce marynarki papierośnica, w drugiej pomadka. Chodzi z gracją małej żmii. Widzisz i wiesz, że to nie jest typ dobrej kobiety. Mimo łagodnych uśmiechów, spokojnego spojrzenia i perlistego śmiechu. Cuchnie od niej śmiercią. Być może dlatego, że ubiera się tylko na czarno. Wieczna wdowa.

Zobacz profil autora http://mortis.forumpolish.com/t425-zwierzeta-georiginy#838 http://mortis.forumpolish.com/t426-skrytka-numer-410#839
PisanieTemat: Re: Mieszkanie Magnusa  Wto 16 Lut 2016, 16:33

Podnoszę się lekko i poprawiam podomkę. Bardzo chciałabym powiedzieć jej jeszcze kilka słów, jednak Zack kiwa palcem, a ja jestem doskonale nauczona intencji jego gestów. Spoglądam więc dziewczynie w oczy i uśmiecham się lekko - uwierz mi - to chcę jej powiedzieć - nie rób sobie tego. Zachary był kompilacją najbardziej przewrotnych cech człowieka, dlatego zapewne osiągnął w życiu to co osiągnął. Pod pancerzem brutalnej siły i prostolinijności intencji chowała się chytra, wspaniale kalkulująca każdą sytuację bestia. To, że się uśmiechał, wcale nie musiało oznaczać szczęścia, a fakt, że na coś się zgadzał nie zawsze było wyrazem aprobaty.
Frunące ciasto jakoś mocno złagodziło moje nerwy, jakby ten widok i aromat śliwek przyniósł ze sobą końską porcję miłości, której w moim domu zawsze brakowało.
A może to po prostu wóda w żyłach krążyła prędzej, otępiając zmysły.
- Powodzenia, Panno Vasqez. - mówię, biorąc kawałek ciasta. Wtedy szczodrze obdarowuje się alkoholem, spoglądam zagadkowym wzrokiem na brata i wychodzę z salonu.

Jeszcze bym powiedziała co myślę, jeszcze zrobiłabym coś nieodpowiedniego. Łyk whisky ze szklanki klaruje mi wyśli, ale wiem przecież, że od jakiegoś czasu spędzanie zbyt długich chwil w towarzystwie kogokolwiek w momencie, w którym nie jestem gotowa na zacieśnianie więzów z obcymi doprowadza do zachwiania mojego perfekcjonizmu.
Nie mogę sobie pozwolić na błąd. Nie przy Zacharym. Ja w końcu też całe życie gram o przetrwanie, on przecież nie znosi zbędnego balastu - a czym innym byłabym, gdyby moja emocjonalna niestabilność wyszła na jaw.

[z tematu]
avatar
Przestępca

Dodatkowe informacje biograficzne
AKTUALNIE POSIADANA RÓŻDŻKA: Trzynaście i pół cala, sztywna, czarny bez, włókno ze smoczego serca
OPANOWANE ZAKLĘCIA:
OPIS POSTACI: Wysoki mężczyzna, o charakterystycznej bliźnie po prawej stronie twarzy, tuż nad żuchwą. Ubiera się zazwyczaj na czarno, z wyjątkiem kremowych koszul. Najczęściej można go spotkać w płaszczu i cylindrze na głowie. W dłoni obecna laska.

Zobacz profil autora http://mortis.forumpolish.com/t378-zwierze-magnusa http://mortis.forumpolish.com/t377-skrytka-numer-119
PisanieTemat: Re: Mieszkanie Magnusa  Sro 17 Lut 2016, 13:51

Zachary zignorował czarowanie ciasta, gdyż to było dla niego najmniej istotne. Co innego jednak na ten temat sądziła jego siostra, która na odchodne sięgnęła po kawałek, oraz Nox. Kruk, gdy tylko dostrzegł jedzenie, zeskoczył z ramienia swojego właściciela i pofrunął do ciasta, by niemal natychmiast zanurzyć w nim swój dzióbek. Zakrakał przy tym radośnie i nie zwracając już uwagi na nikogo, skupił się w całości na swojej nowej miłości.
Zachary skomentował to lekkim westchnięciem i przeniósł wzrok na młodą kobietę.
- Pójdziesz na ulicę Śmiertelnego Nokturnu. Tam znajdziesz sklep czarnomagiczny Borgin & Burkes. Wejdziesz do środka, przywitasz się ładnie, uśmiechniesz i powiesz: "Zachary Magnus, chce spłaty długu". Potem zaśmieją ci się w twarz i każą zjeżdżać, póki jeszcze nie wyciągnęli różdżek. Wtedy ty rzucisz klątwę na każdego, na kogo będzie trzeba, rozwalisz cały ten sklep, jeżeli będziesz musiała i zagrozisz śmiercią każdemu, kto jeszcze będzie miał wątpliwości. Zrobisz wszystko co będzie konieczne, by przekonać ich do spłaty długu.
Zachary cmoknął jeszcze przeciągle i westchnął po raz kolejny. Ściągnął nieco brwi spoglądając na dziewczynę. Oceniał ją, do ostatniej chwili oceniał, czy ma w sobie cokolwiek, by zrobić to, co przed chwilą jej polecił. Może tak, może nie.. Gdzieś tam wyczuwał u niej iskierki odpowiednich pierwiastków, które można byłoby rozpalić w wielki ogień, jednakże na to potrzeba było czasu. I odpowiedniego bodźca, który właśnie jej zaoferował. Nie było ważne, czy Magnus faktycznie ma jakieś niedokończone sprawy z właścicielami sklepu czy też nie. Ważne, że ona miała tak myśleć i swoimi czynami miała sprawić, że tamci też w to uwierzą i dadzą jej to, czego chce, aby tylko już zostawiła ich w spokoju.
- Jeżeli nie masz żadnych pytań, możesz już iść. - Rzucił w jej stronę i odwrócił się, by po chwili opaść z powrotem na swój fotel. - Ah i jeżeli nagle stwierdzisz, że to nie dla ciebie, nie fatyguj się tutaj z powrotem. Masz trzy dni.
avatar
Bezrobotna

Dodatkowe informacje biograficzne
AKTUALNIE POSIADANA RÓŻDŻKA:
OPANOWANE ZAKLĘCIA: FINITE EPISKEY, CAVE INIMICUM, EXPELLIARMUS, PROTEGO, CONJUNCTIVITIS, DRĘTWOTA, AVIFORS, DURO, ACCIO, ALOHOMORA, BOMBARDA, CONFUNDUS, INCENDIO, LUMOS MAXIMA EXPULSO,SAGITTENT, BOMBARDA MAXIMA, FLIPPENDO DUO, BRACKIUM EMENDO,OBSCURO, PROCELLA, FRAGORE, PURPURA FLAMMA, OBLIVIATE, BAUBILLOUS, TURBINE IGNISIS, PROTEGO HORRIBILIS,LANUAE MAGICAE
OPIS POSTACI: Sto siedemdziesiąt centymetrów goryczy, żalu i apatii, nieustannego niezadowolenia i frustracji. Wymuszona i wyuczona elegancja, zaszyta głęboko pod skórą przez zdolną kadrę osławionego Instytutu Salem. Brak oczywistego i naturalnego wcięcia w talii nadrabia obfitym biustem, nierzadko eksponowanym, stosownie do okazji. Mruk. Snująca się niczym sen, czarny i mroczny, śmierć z kostuchą. Ponura jak zbity pies. Na próżno szukać u niej uśmiechu, rzadko robi to publicznie, chyba że całkowicie ironicznie. Błękitne ślepia nie przykuwają uwagi dopóki nie uzna, że albo jesteś godzien jej spojrzenia, albo wzbudziłeś w niej niechęć, a o to nietrudno. Wysepki piegów na policzkach i nosie przyklepane starannie pudrem, długie rzęsy okalające oczy. Włosy pospolicie brązowe koloruje magicznymi specyfikami, stylizuje je na różne sposoby. Nie może być nudno i banalnie, od podobnego wizerunku są ludzie bez wyobraźni i wyczucia estetyki. Estella to owoc skandalicznego romansu dwóch czarodziejskich rodzin – Greengrasów i Crouchów. Oficjalnie jednak, Panna Greengrass, częściowo zastraszona, częściowo wciąż zakochana we wpływowym i znacząco starszym kochanku, minęła się z prawdą i przyznała się rodzinie do związku z nieistniejącym, równie małoletnim mugolem, który przypadkowo zapłodnił młodocianą dziewczynę. Dramatyczna historia warta ekranizacji zakończyła się wydziedziczeniem Panny Greengrass, na co ta według wcześniej zamierzonego planu, opuściła Anglię i wyjechała z córeczką do Stanów, gdzie miała osiedlić się na dłużej, z dala od toksycznej rodziny. Miał do nich dołączyć Pan Crouch lecz z rozwodem i wystąpieniem przeciwko całej rodzinie było mu ostatecznie nie po drodze, a co za tym idzie, koniec końców matka Estelli została sama. Za Eduardo Vasqueza wyszła niedługo potem, przypieczętowując swoją nie najweselszą przyszłość - o tym jednak kiedy indziej. Estelle miłości i ciepła rodzinnego zaznała jedynie we wczesnych latach swojego dzieciństwa, kiedy jeszcze matka nie straciła rozumu, a ojczym nie przepił majątku lub Bóg wie co z nim właściwie zrobił. „Dziękuję” „Proszę” „Przepraszam” opuszczające usta Panienki Vasquez, mówi bez wyrazu, jednym tonem, wzrok kierując z dala od rozmówcy, słownie ukazując uprzejmość, a samą postawą wszystkiemu zaprzeczając. Jak na osobę przemierzającą przez życie bez wzorca ani autorytetu w rodzinie, osobliwie dumna, nawet w potarganych przez wiatr włosach, poplamionej i postrzępionej sukni z której wyrosła, nawet zamiatając sklepik na Pokątnej, który okazał się być jej pracodawcą-katem. Potajemnie chadza do kina, mugolskiej jaskini próżności i snobizmu. Choć jest zaczarowana i zafascynowana ruszającym się obrazem, lepiej jej na tym nie przyłapać. Będzie musiała pozbyć się świadków.

Zobacz profil autora http://mortis.forumpolish.com/t481-ptak-estelle http://mortis.forumpolish.com/t517-skrytka-numer-999#2027
PisanieTemat: Re: Mieszkanie Magnusa  Sob 20 Lut 2016, 02:48

Przeklęty ptak.
Okrutna wobec zwierząt? Nie, nie przejawiała podobnych zachowań, a jednak, ptaszysko, które zanurzało dziób w jej wypieku...jasna cholera, ta zniewaga krwi wymaga! Tyle czasu i serca włożyła w pieczenie, niecierpliwe tuptanie przed piekarnikiem i zaglądaniem przez szybkę, czy aby już, czy za chwilkę ciasto będzie gotowe.
Tak oto doszukała się pierwszego plusa ze współpracy z Magnusem – będzie mogła spotkać kruka raz jeszcze i zemścić się swoim solidnie zaplanowanym sposobem. Przyjmie wyrafinowaną drogę, nawet sam właściciel się niczego nie zorientuje.
Podrapała się po ramieniu, a diaboliczny głos małego potworka rozległ się w jej słodkiej główce. Nie, z nią się nie zadziera, oj nie. Jako, że dosyć mimowolnie uwaga Estelle odbiegła od mężczyzny, była już gotowa się usprawiedliwiać, komentować, jaki to kruk musiał być głodny, jakie to zabawne, beczka ubawu, karuzela śmiechu, wyborny materiał na anegdotkę, gdy przypomniała sobie, że tak właściwie to jest prawie – niemową i w gruncie rzeczy, to za dużo zachodu z gadaniem przy Zacharym, znowu by wstał, poobserwował jej ładne oczka, pogroził paluszkiem i przywalił z liścia.
Pusta ekspresja też mogła być urocza i chyba jedynie na tyle było ją stać w tamtym momencie. Może nie dosłyszała? Może tak naprawdę była upośledzona, opóźniona w rozwoju?
Skinęła na odczepne głową, jako że Magnus ewidentnie szukał u niej jakiejkolwiek odpowiedzi. Co miała rzec? "Ano, okej, zrozumiałam, fajna robota, dzięki ci panie mój dobroduszny, do zobaczenia wkrótce". Może zapytać? O co? Za co się zadłużyli? Czy Zachary był żydem, czy tylko się tak stylizował?
Och. Racja. Monety, pieniądze.
- Ile dokładnie są winni? Co jeśli zaoferują spłatę długu w ratach?-zerknęła na niego znacząco i poprawiła migiem - proszę mi wybaczyć brak znajomości pana metod, postaram się to nadrobić jak najszybciej.
Powiedziała mechanicznym, flegmatycznym tonem, tak jakby ktoś kazał czytać jej z kartki podstawionej pod nos. O ile odpowiedź na pierwsze pytanie należała do ważnych, to na drugie nie musiał odpowiadać. Szczerze wątpiła aby ten dziad był aż tak łaskawy, ale kto wie. Może ją zaskoczy.
avatar
Przestępca

Dodatkowe informacje biograficzne
AKTUALNIE POSIADANA RÓŻDŻKA: Trzynaście i pół cala, sztywna, czarny bez, włókno ze smoczego serca
OPANOWANE ZAKLĘCIA:
OPIS POSTACI: Wysoki mężczyzna, o charakterystycznej bliźnie po prawej stronie twarzy, tuż nad żuchwą. Ubiera się zazwyczaj na czarno, z wyjątkiem kremowych koszul. Najczęściej można go spotkać w płaszczu i cylindrze na głowie. W dłoni obecna laska.

Zobacz profil autora http://mortis.forumpolish.com/t378-zwierze-magnusa http://mortis.forumpolish.com/t377-skrytka-numer-119
PisanieTemat: Re: Mieszkanie Magnusa  Pon 22 Lut 2016, 21:50

Westchnął. Nie dlatego, że dziewczyna zaczynała działać mu na nerwy, ale przede wszystkim nad własną głupotą, że zdecydował się przystać na jej propozycję w pierwszej kolejności. Tylko do siebie może mieć teraz pretensje, bo też czemu winna jest dziewczyna, gdy zadaje pytania, skoro sam jej polecił je zadawać. Czym jest winna, gdy nie zna jego metod, nie zna tego świata, a on sam przyjął ją pod swoje, nie przymierzając skrzydła? Ale on to przetrwa, nauczy ją wszystkiego i kto wie? Może nie będzie musiał jej zabijać? Może będzie mu wierna do końca.
- Bierzesz wszystko. Żadnych rat. - Wyrzucił z siebie w końcu, cmokając przy tym lekko.
Tak, to by w zupełności wystarczyło jak na jego oko, czuł jednak, że Estelle może nie być tego samego zdania. Westchnął jeszcze raz. Ma dziś jakiś pieprzony dzień dobroci, czy jak?
- Nie ma różnicy ile są winni. Ale jak ma ci to pomóc, to myśl, że tyle samo, ile ty jesteś winna mi. Wchodzisz, mówisz jak jest i bierzesz pieniądze. Jeżeli nie chcą dać, robisz zamęt, likwidujesz wszystkich, co staną Ci na drodze i wtedy bierzesz pieniądze.
Popatrzył na nią nieco nieobecnym wzrokiem, jakby się nad czymś wyraźnie zastanawiał. Po chwili też wstał i udał się do kuchni, by wrócić z niej trzymając w dłoni nóż. Był całkiem spory, z piętnaście centymetrów same ostrze, jak nic. To, że był ostry nie pozostawiało żadnych wątpliwości. Mężczyzna podszedł do kobiety i położył owy nóż tuż przed nią, na stole.
- Może ci się przydać. - Rzekł. Już dawno nauczył się, że magia to nie wszystko. - Absolutnie do zwrotu, gdy zobaczymy się ponownie.
Opadł z powrotem na swój fotel. Założył nogę, na nogę i popatrzył na dziewczynę. Być może nie będzie miała już żadnych pytań i oboje będą mogli zabrać się za swoje sprawy.
avatar
Bezrobotna

Dodatkowe informacje biograficzne
AKTUALNIE POSIADANA RÓŻDŻKA:
OPANOWANE ZAKLĘCIA: FINITE EPISKEY, CAVE INIMICUM, EXPELLIARMUS, PROTEGO, CONJUNCTIVITIS, DRĘTWOTA, AVIFORS, DURO, ACCIO, ALOHOMORA, BOMBARDA, CONFUNDUS, INCENDIO, LUMOS MAXIMA EXPULSO,SAGITTENT, BOMBARDA MAXIMA, FLIPPENDO DUO, BRACKIUM EMENDO,OBSCURO, PROCELLA, FRAGORE, PURPURA FLAMMA, OBLIVIATE, BAUBILLOUS, TURBINE IGNISIS, PROTEGO HORRIBILIS,LANUAE MAGICAE
OPIS POSTACI: Sto siedemdziesiąt centymetrów goryczy, żalu i apatii, nieustannego niezadowolenia i frustracji. Wymuszona i wyuczona elegancja, zaszyta głęboko pod skórą przez zdolną kadrę osławionego Instytutu Salem. Brak oczywistego i naturalnego wcięcia w talii nadrabia obfitym biustem, nierzadko eksponowanym, stosownie do okazji. Mruk. Snująca się niczym sen, czarny i mroczny, śmierć z kostuchą. Ponura jak zbity pies. Na próżno szukać u niej uśmiechu, rzadko robi to publicznie, chyba że całkowicie ironicznie. Błękitne ślepia nie przykuwają uwagi dopóki nie uzna, że albo jesteś godzien jej spojrzenia, albo wzbudziłeś w niej niechęć, a o to nietrudno. Wysepki piegów na policzkach i nosie przyklepane starannie pudrem, długie rzęsy okalające oczy. Włosy pospolicie brązowe koloruje magicznymi specyfikami, stylizuje je na różne sposoby. Nie może być nudno i banalnie, od podobnego wizerunku są ludzie bez wyobraźni i wyczucia estetyki. Estella to owoc skandalicznego romansu dwóch czarodziejskich rodzin – Greengrasów i Crouchów. Oficjalnie jednak, Panna Greengrass, częściowo zastraszona, częściowo wciąż zakochana we wpływowym i znacząco starszym kochanku, minęła się z prawdą i przyznała się rodzinie do związku z nieistniejącym, równie małoletnim mugolem, który przypadkowo zapłodnił młodocianą dziewczynę. Dramatyczna historia warta ekranizacji zakończyła się wydziedziczeniem Panny Greengrass, na co ta według wcześniej zamierzonego planu, opuściła Anglię i wyjechała z córeczką do Stanów, gdzie miała osiedlić się na dłużej, z dala od toksycznej rodziny. Miał do nich dołączyć Pan Crouch lecz z rozwodem i wystąpieniem przeciwko całej rodzinie było mu ostatecznie nie po drodze, a co za tym idzie, koniec końców matka Estelli została sama. Za Eduardo Vasqueza wyszła niedługo potem, przypieczętowując swoją nie najweselszą przyszłość - o tym jednak kiedy indziej. Estelle miłości i ciepła rodzinnego zaznała jedynie we wczesnych latach swojego dzieciństwa, kiedy jeszcze matka nie straciła rozumu, a ojczym nie przepił majątku lub Bóg wie co z nim właściwie zrobił. „Dziękuję” „Proszę” „Przepraszam” opuszczające usta Panienki Vasquez, mówi bez wyrazu, jednym tonem, wzrok kierując z dala od rozmówcy, słownie ukazując uprzejmość, a samą postawą wszystkiemu zaprzeczając. Jak na osobę przemierzającą przez życie bez wzorca ani autorytetu w rodzinie, osobliwie dumna, nawet w potarganych przez wiatr włosach, poplamionej i postrzępionej sukni z której wyrosła, nawet zamiatając sklepik na Pokątnej, który okazał się być jej pracodawcą-katem. Potajemnie chadza do kina, mugolskiej jaskini próżności i snobizmu. Choć jest zaczarowana i zafascynowana ruszającym się obrazem, lepiej jej na tym nie przyłapać. Będzie musiała pozbyć się świadków.

Zobacz profil autora http://mortis.forumpolish.com/t481-ptak-estelle http://mortis.forumpolish.com/t517-skrytka-numer-999#2027
PisanieTemat: Re: Mieszkanie Magnusa  Czw 25 Lut 2016, 01:33

Grzeczne i gorliwe kiwnięcie głową, okazujące wdzięczność na rozwianie wszelkich wątpliwości, tak naprawdę nie przemawiało o faktycznej zgodności i zaakceptowaniu przez Vasquez tychże mało satysfakcjonujących odpowiedzi. Estelle, która robiła wszystko, aby tylko nie okazać Magnusowi swojej nieufności i podejrzeń, jakie zrodziły się w umyśle dziewczyny. Czy brał ją za kretynkę czy sam był kretynem? Czy to była pułapka i ona dawała się w nią złapać? A może to nie on powinien zastanowić się dwa razy przed zaproponowaniem kobiecie z ulicy podobnej pracy, a ona winna przemyśleć całość planu i ugody dużo dokładniej i rzetelniej?  
-Zatem wszystko już wiem. Jestem niezmiernie wdzięczna za cierpliwość, Panie Magnusie -rzekła wdzięcznie, a kąciki malinowych ust wykrzywiły się delikatnie, na kształt subtelnego uśmiechu.
Ze swojego, nieszczęsnego fotelu, który to zdążył już sobie nagrabić nieprzyjemnym epizodem, powstała z niewymuszoną gracją wysoko urodzonej damy; gestykulacja i manewry, niepodobne i dziwnie obce, w kontraście do jej poprzedniego, infantylnego zachowania. Zakołysała biodrem, tak jakby odprawiała magiczny, a może po prostu kurewski, taniec i nachyliła się nad przedmiotem zostawionym na stoliku przez Zacharego.
Przejechała palcem wskazującym po gładkiej powierzchni noża, po czym śmiało złapała za rękojeść, pewnie obracając nim dookoła osi. Z perspektywy osoby trzeciej mogło wyglądać to na nic innego, a tanią popisówkę, którą Estelle z jakiegoś powodu postanowiła odegrać przed Zacharym. Dziewczyna jednak uniosła nieostrożnie narzędzie i zlustrowała dokładnie, swoje własne, osobliwie zniekształcone, odbicie w zimnej i surowej tafli noża.
-Mam wprawę w większych narzędziach, niemniej dziękuję. Zrobię z niego dobry użytek -odparła, kierując się w stronę wyjścia - jeżeli to wszystko, pozwolę sobie odejść. Do zobaczenia za trzy dni.
Kaptur na anielskiej, blond główce, alkoholowy rumieniec zdobiący policzki i ten nieszczęsny nóż, tkwiący nieruchomo w dłoni - tak opuściła mieszkanie Zacharego Magnusa, oficjalnie swego nowego szefa. Można jeszcze dodać niezliczoną ilość niespokojnych myśli, chaotycznie buntujących się w ośrodku zdrowego rozsądku jej umysłu. Ale tego elementu nikt przecież nie mógł dostrzec.
[zt]


Sponsored content


PisanieTemat: Re: Mieszkanie Magnusa  

Mieszkanie Magnusa

Zobacz poprzedni temat Zobacz następny temat Powrót do góry
Strona 2 z 2Idź do strony : Previous  1, 2

Similar topics

-
» Mieszkanie
» Mieszkanie 18 - Marceline Delacroix i Madison Richelieu
» Mały salon
» Mieszkanie Curtis Juvinall i Raphaela De Nevers
» Mieszkanie Emmy

Permissions in this forum:Nie możesz odpowiadać w tematach
Mortis :: Rozgrywka fabularna :: Londyn :: Mieszkania i posiadłości-
Skocz do: