Non mor­tem ti­memus, sed co­gita­tionem Mor­tis


Share|

Posiadłość Crouchów

Idź do strony : 1, 2  Next
avatar
Minister Magii, Głowa Rodziny Crouch

Dodatkowe informacje biograficzne
AKTUALNIE POSIADANA RÓŻDŻKA: czternaście i pół cala, włókno ze smoczego serca, tarnina
OPANOWANE ZAKLĘCIA: enervate, cave inimicum, expelliarmus, homenum revalis, riddiculus, conjuctivitis, drętwota, everte statum, petrificus totalus, avifors, duro, accio, bombarda, flippendo, locarnum inflamari, brackium emendo, reparifors, kaproun, rapello muggletum, ebulbio, impedimenta, sagittent, utevo lux, homorphus, bombarda maxima, eistem aperio, delens vestigium, illegibilus, suspensarius, fiendyfre, obliviate, sectusempra, vulnera sanatur, protego horribilis, turbine ignisis, confringo, dissendium, finite incantatem, imperius revelio
OPIS POSTACI: Jest to dość wysoki mężczyzna, mierzący sobie około 180 cm. Szczupły i smukły nie odbiega zanadto od klasycznego wyobrażenia czarodziejskiego arystokraty wywodzącego się z rodu od stuleci pielęgnującego czystość błękitnej niemal krwi, płynącej w jego żyłach. Pomimo niepierwszej młodości posiadacza, zanczna włosów na głowie Fredericka zachowała naturalnie ciemny, choć niekoneicznie kruczoczarny odcień. Nie da się jednak nie zauważyć siwizny pstrzącej głównie skronie mężczyzny, której wtórują delikatne zmarszczki, nie do końca adekwatne do wieku. Nie można wcale powiedzieć, ażeby pan Crouch trzymał się źle. Przeciwnie - niejednokrotnie słyszy, iż nie wygląda na swoje pięćdziesiąt lat, choć niekiedy (głównie wskutek trudnych momentów związanych z wykonywaną przezeń pracą) zmarszczki zdają się uwydatniać, a oczy mglić. Na codzień jednak spojrzenie jego jest bystre, niepozbawione oceny, świdrujące każdą duszyczkę na wskroś, choć raczej łagodne i stonowane. Wąskie usta coraz rzadziej wykrzywia w uśmiech, bez końca zaabsorbowany obowiązkami Ministra Magii - posady, o której zdawał się marzyć, odkąd tylko wkroczył do gmachu Ministerstwa jako jeden z jego pracowników. Palce ma długie i szczupłe, absolutnie nieprzystosowane do pracy fizycznej. Z drugiej strony jednak utrzymuje całkiem dobrą kondycę, a w wolnych chwilach nie wzgardzi przejażdżką na swojej ukochanej miotle jeszcze z czasów późnoszkolnych. Szkoda tylko, że momentów takich jest coraz mniej...

Zobacz profil autora http://mortis.forumpolish.com/t437-menazeria-ministra-magii#938 http://mortis.forumpolish.com/t438-skrytka-nr-227#939
PisanieTemat: Posiadłość Crouchów  Nie 24 Sty 2016, 02:02

Dworek umiejscowiony jest na obrzeżach Londynu, schowany przed ciekawskimi, mugolskimi spojrzeniami. Dodatkowo obłożono go odpowiednimi zaklęciami obronnymi, aby osoby niemagiczne (w tym charłaki) nie były w stanie w ogóle do niego trafić.

Mieszkancy

@Frederick Crouch
@Orianne Crouch née Olivander
@Florence Crouch née Malfoy


Ostatnio zmieniony przez Frederick Crouch dnia Sob 06 Lut 2016, 06:31, w całości zmieniany 3 razy
avatar
Minister Magii, Głowa Rodziny Crouch

Dodatkowe informacje biograficzne
AKTUALNIE POSIADANA RÓŻDŻKA: czternaście i pół cala, włókno ze smoczego serca, tarnina
OPANOWANE ZAKLĘCIA: enervate, cave inimicum, expelliarmus, homenum revalis, riddiculus, conjuctivitis, drętwota, everte statum, petrificus totalus, avifors, duro, accio, bombarda, flippendo, locarnum inflamari, brackium emendo, reparifors, kaproun, rapello muggletum, ebulbio, impedimenta, sagittent, utevo lux, homorphus, bombarda maxima, eistem aperio, delens vestigium, illegibilus, suspensarius, fiendyfre, obliviate, sectusempra, vulnera sanatur, protego horribilis, turbine ignisis, confringo, dissendium, finite incantatem, imperius revelio
OPIS POSTACI: Jest to dość wysoki mężczyzna, mierzący sobie około 180 cm. Szczupły i smukły nie odbiega zanadto od klasycznego wyobrażenia czarodziejskiego arystokraty wywodzącego się z rodu od stuleci pielęgnującego czystość błękitnej niemal krwi, płynącej w jego żyłach. Pomimo niepierwszej młodości posiadacza, zanczna włosów na głowie Fredericka zachowała naturalnie ciemny, choć niekoneicznie kruczoczarny odcień. Nie da się jednak nie zauważyć siwizny pstrzącej głównie skronie mężczyzny, której wtórują delikatne zmarszczki, nie do końca adekwatne do wieku. Nie można wcale powiedzieć, ażeby pan Crouch trzymał się źle. Przeciwnie - niejednokrotnie słyszy, iż nie wygląda na swoje pięćdziesiąt lat, choć niekiedy (głównie wskutek trudnych momentów związanych z wykonywaną przezeń pracą) zmarszczki zdają się uwydatniać, a oczy mglić. Na codzień jednak spojrzenie jego jest bystre, niepozbawione oceny, świdrujące każdą duszyczkę na wskroś, choć raczej łagodne i stonowane. Wąskie usta coraz rzadziej wykrzywia w uśmiech, bez końca zaabsorbowany obowiązkami Ministra Magii - posady, o której zdawał się marzyć, odkąd tylko wkroczył do gmachu Ministerstwa jako jeden z jego pracowników. Palce ma długie i szczupłe, absolutnie nieprzystosowane do pracy fizycznej. Z drugiej strony jednak utrzymuje całkiem dobrą kondycę, a w wolnych chwilach nie wzgardzi przejażdżką na swojej ukochanej miotle jeszcze z czasów późnoszkolnych. Szkoda tylko, że momentów takich jest coraz mniej...

Zobacz profil autora http://mortis.forumpolish.com/t437-menazeria-ministra-magii#938 http://mortis.forumpolish.com/t438-skrytka-nr-227#939
PisanieTemat: Re: Posiadłość Crouchów  Nie 24 Sty 2016, 14:37

Ogień w kominku skakał z między suchymi polanami, wypełniając całe pomieszczenie pokoju wieczornego cichym trzaskiem i przyjemnym ciepłem. Pan Crouch siedział dokładnie naprzeciw żaru, wyciągając nogi zatopione w grubych pantoflach w jego stronę. Zatopiony w głębokim fotelu, odziany w szlafrok niemalże przysypiał - dochodziła dziesiąta. O jego przytomność dbały jednak: nieczytana od godzin poranna gazeta i filiżanka czarnej kawy, spoczywająca na niskim stoliku po prawej stronie od fotela.
W całej posiadłości rodzinnej było nieprawdopodobnie wręcz cicho. Między kolejnymi stronami czasopisma Frederick zastanawiał się, gdzie też podziała się jego cała rodzina. Nawet małżonki nie było widać, odkąd tylko wrócił z pracy - najprawdopodobniej zaszyła się we własnym gabinecie o drzwiach naprzeciw jego i pracowała w skupieniu nad kolejnymi umowami i porozumieniami. A dzieci? Frederick uważał swoje latorośle jako jeszcze nie do końca spełna zmysłów, ale trzeba było spojrzeć prawdzie w oczy - od przynajmniej dziesięciu lat wszyscy byli dorośli i ani on, ani Orianne nie mieli większego wpływu na to, czy aktualnie są w domu, czy też nie. No, z tym wpływem to tylko w teorii - doświadczenia rodzinne pokazały bowiem, że głowa rodu Crouch odziedziczyła bardzo wiele cech po swoim ojcu. Także te, które sprawiały, że dzieci wykonywały polecenia bardziej ze strachu, niźli z miłości.
avatar
Kierownik Departamentu Międzynarodowej Współpracy Czarodziejów

Dodatkowe informacje biograficzne
AKTUALNIE POSIADANA RÓŻDŻKA: 10 calowy berberys z rdzeniem z włosia jednorożca
OPANOWANE ZAKLĘCIA: Szkolne: 1.Reparo; 2.Fumos; 3.Homenum revelio; 4.Riddiculus; 5.Protego; 6.Diffindo; 7.Drętwota; 8.Everte statum; 9.Petrificus totallus 10.Rictusempra; 11.Accio; 12.Alohomora; 13.Aquamenti; 14.Finite; 15.Lumos Łatwe: 1.Anapneo; 2.Rennervate; 3.Flippendo Duo; 4.Frigidus Flamma; 5.Protego Totalum; 6.Colloshoo; 7.Ebublio; 8.Expulso; 9.Impedimenta; 10.Bombarda Maxima; 11.Bonum Ignis; 12. Chłoszczyć; 13.Descendo; 14.Impervius; 15.Verum Pars Trudne: 1. Vulnera Sanatur; 2.Salvio Hexia; 3.Protego Horribilis; 4.Gelata Cerebrum; 5.Upiorogacek; 6.Dissendium; 7.Finite Incantatem; 8.Imperius Revelio; 9.Tardis; 10.Arresto Momentum
OPIS POSTACI: Orianne jest kobietą raczej średniego wzrostu, ma rude włosy, sięgające jej nieco za ramiona. Zwykle nosi je rozpuszczone i przeczesane tak, że aż się błyszczą i dziwnym trafem nigdy nie plączą. Niezwykle ciemnoniebieskie oczy Orianne patrzą przenikliwie na świat. Ubiera się zgodnie z modą panującą w świecie czarodziejów. Nie lubi nosić nakryć głowy, także nieczęsto można spotkać ją z czarodziejską tiarą na głowie. Lubi nosić długie, ciemne płaszcze, które zazwyczaj zapina jedną z licznych brosz, które kolekcjonuje. Nie ma żadnych znaków szczególnych, poza niewielką blizną tuż przy prawym uchu. Blizna jest pozostałością po nieudolnej uzdrowicielce ze skrzydła szpitalnego w Hogwarcie, która to miała uleczyć Orianne po jednym z meczów quidditcha. Młoda panienka Olivander oberwała tłuczkiem w głowę, broniąc w międzyszkolnych zawodach quidditcha.

Zobacz profil autora http://mortis.forumpolish.com/t443-sowiarnia-pani-crouch http://mortis.forumpolish.com/t442-skrytka-numer-186
PisanieTemat: Re: Posiadłość Crouchów  Nie 24 Sty 2016, 16:29

Zapewne ku zdziwieniu Fredericka ciszę panującą w posiadłości przerwało głośne skrzypniecie wrót wejściowych. Z odgłosów rozmowy niosącej się echem po korytarzach można było wywnioskować, że to Orianne wreszcie wróciła do domu. Zastanawiającym dla osób postronnych mogło być gdzie też ta kobieta się podziewała do tak późnych godzin i to w dodatku bez swojego męża. Jednak domownicy wiedzieli, że pani Crouch często pracuje do późnych godzin wieczornych w swoim gabinecie w ministerstwie. Często zdarzało jej się również pracować po godzinach w domu, lecz ostatnio powzięła postanowienie, iż postara się nie przynosić pracy do domu. Wystarczająco męczący był fakt, że oboje z mężem pracowali w Ministerstwie i często po pracy nie rozmawiali o niczym innym.
Orianne oddała płaszcz służącej, która pojawiła się przy wejściu dokładnie w chwili jej przybycia i zażyczyła sobie gorącej herbaty z miodem i pomarańczą.
- Beth, gdzie jest mój mąż? - zagadnęła kobietę,zanim ta zniknęła w kuchni.
- W pokoju wieczornym, madame - odpowiedziała służąca, po czym zniknęła, aby przygotować swojej pani herbatę.
Pani Crouch, westchnąwszy ciężko, poprawiła szatę i skierowała swe kroki do wieczornego salonu. Zbliżając się doń usłyszała trzaskający w kominku ogień i szelest przekładanych stron gazety. Zapewne Proroka, którego Frederick nie zdążył w ciągu dnia przejrzeć. Taka cisza w domostwie Crouchów oznaczała, że ich potomstwo przebywało poza domem, co za tym idzie byli sami.
- Dobry wieczór, mój drogi - przywitała się z mężem kładąc mu dłoń na ramieniu. Nie powinno go to w żadnym stopniu zaskoczyć. Byli małżeństwem przez tyle lat, że znali dźwięk swoich kroków bardzo dobrze i nie byli w stanie nawzajem się zaskoczyć - Jak ci minął dzień?


Ostatnio zmieniony przez Orianne Crouch dnia Nie 24 Sty 2016, 19:20, w całości zmieniany 1 raz
avatar
Minister Magii, Głowa Rodziny Crouch

Dodatkowe informacje biograficzne
AKTUALNIE POSIADANA RÓŻDŻKA: czternaście i pół cala, włókno ze smoczego serca, tarnina
OPANOWANE ZAKLĘCIA: enervate, cave inimicum, expelliarmus, homenum revalis, riddiculus, conjuctivitis, drętwota, everte statum, petrificus totalus, avifors, duro, accio, bombarda, flippendo, locarnum inflamari, brackium emendo, reparifors, kaproun, rapello muggletum, ebulbio, impedimenta, sagittent, utevo lux, homorphus, bombarda maxima, eistem aperio, delens vestigium, illegibilus, suspensarius, fiendyfre, obliviate, sectusempra, vulnera sanatur, protego horribilis, turbine ignisis, confringo, dissendium, finite incantatem, imperius revelio
OPIS POSTACI: Jest to dość wysoki mężczyzna, mierzący sobie około 180 cm. Szczupły i smukły nie odbiega zanadto od klasycznego wyobrażenia czarodziejskiego arystokraty wywodzącego się z rodu od stuleci pielęgnującego czystość błękitnej niemal krwi, płynącej w jego żyłach. Pomimo niepierwszej młodości posiadacza, zanczna włosów na głowie Fredericka zachowała naturalnie ciemny, choć niekoneicznie kruczoczarny odcień. Nie da się jednak nie zauważyć siwizny pstrzącej głównie skronie mężczyzny, której wtórują delikatne zmarszczki, nie do końca adekwatne do wieku. Nie można wcale powiedzieć, ażeby pan Crouch trzymał się źle. Przeciwnie - niejednokrotnie słyszy, iż nie wygląda na swoje pięćdziesiąt lat, choć niekiedy (głównie wskutek trudnych momentów związanych z wykonywaną przezeń pracą) zmarszczki zdają się uwydatniać, a oczy mglić. Na codzień jednak spojrzenie jego jest bystre, niepozbawione oceny, świdrujące każdą duszyczkę na wskroś, choć raczej łagodne i stonowane. Wąskie usta coraz rzadziej wykrzywia w uśmiech, bez końca zaabsorbowany obowiązkami Ministra Magii - posady, o której zdawał się marzyć, odkąd tylko wkroczył do gmachu Ministerstwa jako jeden z jego pracowników. Palce ma długie i szczupłe, absolutnie nieprzystosowane do pracy fizycznej. Z drugiej strony jednak utrzymuje całkiem dobrą kondycę, a w wolnych chwilach nie wzgardzi przejażdżką na swojej ukochanej miotle jeszcze z czasów późnoszkolnych. Szkoda tylko, że momentów takich jest coraz mniej...

Zobacz profil autora http://mortis.forumpolish.com/t437-menazeria-ministra-magii#938 http://mortis.forumpolish.com/t438-skrytka-nr-227#939
PisanieTemat: Re: Posiadłość Crouchów  Nie 24 Sty 2016, 18:48

Frederick przestał czytać, kiedy tylko usłyszał, jak ktoś wchodzi. Nadal jednak trzymał gazetę przed oczyma. Z tym jednak, że aktualnie nie zaznajamiał się z jej treścią, a tylko patrzył na litery, całą atencję kierując w stronę źródła dźwięku. Wtem usłyszał kroki, przytłumione nieznacznie przez dywan. Uśmiechnął się pod nosem, czując w pomieszczeniu obecność swojej żony.
- Witaj, moja droga - nie wstał, ale wziął w palce dłoń kobiety i ucałował jej wierzch.
Ciekawą była relacja, jaka wykwitła między nimi na przestrzeni wszystkich lat ich małżeństwa. Nie można powiedzieć, aby była to miłość, do jakiej peany wznosili mugolscy romantycy. Niemniej, w świecie czystej krwi nie znajdowało się miejsca dla takiej formy umiłowania. Pobranie się Fredericka i Orianne miało charakter wyłącznie polityczny. Crouchowie i Olivanderowie od lat byli w bardzo ciepłych relacjach, a zrękowiny ich potomków tylko je zacieśniły, przydając sojuszników tak lubującemu się w politykowaniu klanowi. Co z kolei obecny pan Crouch czuł do swojej małżonki? Był to z pewnością pewien rodzaj romantycznej przyjaźni, podsycony wieloletnim przyzwyczajeniem do jej obecności. Cóż jednak począć - oboje zostali postawieni przed faktem dokonanym i nigdy nawet nie marzyli o tym, że będą mogli sobie wybrać osobę, z którą staną przed kobiercem.
- Zaskakująco spokojnie - mruknął mężczyzna, odkładając na blat stolika gazetę. - No, może za wyłączeniem kilku pojedynczych przypadków bezprawnych oskarżeń o niezachowanie tajemnicy przed mugolami i używania czarnej magii przeciwko drugiej osobie. To zaskakujące i zaiste irytujące, że od pewnego czasu Wizengamot posyła po mnie w niemal każdym przypadku, kiedy trzeba nieco wytężyć umysł... - Frederick westchnął ciężko i upił nieduży łyk z lekka wystudzonej już herbaty.
- A u ciebie, moja droga? Też borykasz się z podobnym brakiem kompetencji podwładnych? - zerknął na nią, uśmiechając się nieco.
avatar
Kierownik Departamentu Międzynarodowej Współpracy Czarodziejów

Dodatkowe informacje biograficzne
AKTUALNIE POSIADANA RÓŻDŻKA: 10 calowy berberys z rdzeniem z włosia jednorożca
OPANOWANE ZAKLĘCIA: Szkolne: 1.Reparo; 2.Fumos; 3.Homenum revelio; 4.Riddiculus; 5.Protego; 6.Diffindo; 7.Drętwota; 8.Everte statum; 9.Petrificus totallus 10.Rictusempra; 11.Accio; 12.Alohomora; 13.Aquamenti; 14.Finite; 15.Lumos Łatwe: 1.Anapneo; 2.Rennervate; 3.Flippendo Duo; 4.Frigidus Flamma; 5.Protego Totalum; 6.Colloshoo; 7.Ebublio; 8.Expulso; 9.Impedimenta; 10.Bombarda Maxima; 11.Bonum Ignis; 12. Chłoszczyć; 13.Descendo; 14.Impervius; 15.Verum Pars Trudne: 1. Vulnera Sanatur; 2.Salvio Hexia; 3.Protego Horribilis; 4.Gelata Cerebrum; 5.Upiorogacek; 6.Dissendium; 7.Finite Incantatem; 8.Imperius Revelio; 9.Tardis; 10.Arresto Momentum
OPIS POSTACI: Orianne jest kobietą raczej średniego wzrostu, ma rude włosy, sięgające jej nieco za ramiona. Zwykle nosi je rozpuszczone i przeczesane tak, że aż się błyszczą i dziwnym trafem nigdy nie plączą. Niezwykle ciemnoniebieskie oczy Orianne patrzą przenikliwie na świat. Ubiera się zgodnie z modą panującą w świecie czarodziejów. Nie lubi nosić nakryć głowy, także nieczęsto można spotkać ją z czarodziejską tiarą na głowie. Lubi nosić długie, ciemne płaszcze, które zazwyczaj zapina jedną z licznych brosz, które kolekcjonuje. Nie ma żadnych znaków szczególnych, poza niewielką blizną tuż przy prawym uchu. Blizna jest pozostałością po nieudolnej uzdrowicielce ze skrzydła szpitalnego w Hogwarcie, która to miała uleczyć Orianne po jednym z meczów quidditcha. Młoda panienka Olivander oberwała tłuczkiem w głowę, broniąc w międzyszkolnych zawodach quidditcha.

Zobacz profil autora http://mortis.forumpolish.com/t443-sowiarnia-pani-crouch http://mortis.forumpolish.com/t442-skrytka-numer-186
PisanieTemat: Re: Posiadłość Crouchów  Nie 24 Sty 2016, 19:46

Orianne zajęła miejsce w fotelu naprzeciw swojego męża. Dokładnie w tej samej chwili Beth przyniosła jej herbatę i bezszelestnie wymknęła się z pomieszczenia. W saloniku rozległ się przyjemny herbaciany aromat, podsycony zapachem skórki pomarańczowej.
- Sądzisz, że pełen skład sędziowski nie przejawia żadnej chęci rozpoczęcia procesu myślowego? - zapytała, uśmiechając się znad filiżanki. Jego wzmianka o użyciu czarnej magii przez czarodziejów sprawiła, że niewielkie dreszcze przebiegły po plecach pani Crouch. To nie było do końca tak, że kobieta nie wierzyła w istnienie czarnej magii - doskonale zdawała sobie sprawę z potęgi i to ją chyba najbardziej przerażało. Moc jaką dają zaklęcia czarnomagiczne, tak samo jak ta której potrzeba do ich opanowania była czymś, co nie powinno być nigdy skupione w rękach jednego człowieka. Dlatego też Orianne stroniła od wszelkich przejawów czarnej magii.
- Nie do końca brakiem kompetencji... - rzuciła, upiwszy łyk herbaty. - Bardziej lenistwem. Wiesz o tym, że organizujemy razem z rumuńskim ministerstwem pokaz smoków - stwierdziła fakt.
- Rumuni napisali umowę dotyczącą warunków jakie muszą być spełnione, aby cała impreza była bezpieczna dla ludzi i dla smoków - odstawiła filiżankę na stolik i zaplotła ręce na piersi siedząc niezwykle prosto w fotelu - Mój tłumacz niestety nie przyłożył się do pracy, spieszył się gdzieś tego dnia, a następnego ja musiałam odszyfrowywać jego wypociny. Przez jego lenistwo musieliśmy tłumaczyć rumuńskiemu ministerstwu skąd ta zwłoka...- westchnęła ciężko, wystukując palcami rytm.
- Mniemam, że nasze dzieci nie raczyły poinformować czy planują wrócić na noc? - zmieniła temat, obserwując Fredericka uważnie. Ich dzieci były dla nich zawsze zarzewiem kłótni, zwłaszcza, że Orianne była dla nich dużo łagodniejszym rodzicem niż stanowczy i wymagający Frederick. Wydawało jej się czasem, że jej mąż nie żywi do ich potomstwa żadnych głębszych uczuć poza przyzwyczajeniem.
avatar
Minister Magii, Głowa Rodziny Crouch

Dodatkowe informacje biograficzne
AKTUALNIE POSIADANA RÓŻDŻKA: czternaście i pół cala, włókno ze smoczego serca, tarnina
OPANOWANE ZAKLĘCIA: enervate, cave inimicum, expelliarmus, homenum revalis, riddiculus, conjuctivitis, drętwota, everte statum, petrificus totalus, avifors, duro, accio, bombarda, flippendo, locarnum inflamari, brackium emendo, reparifors, kaproun, rapello muggletum, ebulbio, impedimenta, sagittent, utevo lux, homorphus, bombarda maxima, eistem aperio, delens vestigium, illegibilus, suspensarius, fiendyfre, obliviate, sectusempra, vulnera sanatur, protego horribilis, turbine ignisis, confringo, dissendium, finite incantatem, imperius revelio
OPIS POSTACI: Jest to dość wysoki mężczyzna, mierzący sobie około 180 cm. Szczupły i smukły nie odbiega zanadto od klasycznego wyobrażenia czarodziejskiego arystokraty wywodzącego się z rodu od stuleci pielęgnującego czystość błękitnej niemal krwi, płynącej w jego żyłach. Pomimo niepierwszej młodości posiadacza, zanczna włosów na głowie Fredericka zachowała naturalnie ciemny, choć niekoneicznie kruczoczarny odcień. Nie da się jednak nie zauważyć siwizny pstrzącej głównie skronie mężczyzny, której wtórują delikatne zmarszczki, nie do końca adekwatne do wieku. Nie można wcale powiedzieć, ażeby pan Crouch trzymał się źle. Przeciwnie - niejednokrotnie słyszy, iż nie wygląda na swoje pięćdziesiąt lat, choć niekiedy (głównie wskutek trudnych momentów związanych z wykonywaną przezeń pracą) zmarszczki zdają się uwydatniać, a oczy mglić. Na codzień jednak spojrzenie jego jest bystre, niepozbawione oceny, świdrujące każdą duszyczkę na wskroś, choć raczej łagodne i stonowane. Wąskie usta coraz rzadziej wykrzywia w uśmiech, bez końca zaabsorbowany obowiązkami Ministra Magii - posady, o której zdawał się marzyć, odkąd tylko wkroczył do gmachu Ministerstwa jako jeden z jego pracowników. Palce ma długie i szczupłe, absolutnie nieprzystosowane do pracy fizycznej. Z drugiej strony jednak utrzymuje całkiem dobrą kondycę, a w wolnych chwilach nie wzgardzi przejażdżką na swojej ukochanej miotle jeszcze z czasów późnoszkolnych. Szkoda tylko, że momentów takich jest coraz mniej...

Zobacz profil autora http://mortis.forumpolish.com/t437-menazeria-ministra-magii#938 http://mortis.forumpolish.com/t438-skrytka-nr-227#939
PisanieTemat: Re: Posiadłość Crouchów  Nie 24 Sty 2016, 20:10

- Nie mam kompletnego pojęcia, do czego chęci przejawia nasz pełen skład sędziowski - Crouch wywrócił oczyma z ciężkim westchnięciem.
Pamiętał Wizengamot jeszcze za kadencji własnego ojca - wtedy była to solidna instytucja o porządnych podwalinach moralno-prawnych, której kompetencji nie śmiał podważać żaden czarodziej, bez względu jak wysoko w hierarchii Ministerstwa się plasował. Teraz jednak, po całkowitej zmianie składu sędziowskiego, trybunał zaczął niedomagać. Frederick nie badał tej sprawy jeszcze od wewnątrz, ale chyba będzie musiał. Tak, zdecydowanie - trzeba dopisać to do listy zadań na kolejny tydzień.
- Tak, wiem - trudno, żeby nie wiedział, w końcu musi orientować się, jakie akcje podejmują poszczególne departamenty, inaczej zostałby prędko pożarty przez swoich urzędników. - Co w związku z tym?
Słuchając, uniósł brwi wysoko ku górze, przez co przemawiało jego niebywałe zaskoczenie.
- To żenujące, że musimy pracować z takim motłochem. Kolejnym razem masz prawo go zwolnić, o ile jeszcze tego nie zrobiłaś.
Filiżanka na powrót znalazła się w dłoniach mężczyzny, który oparł spodeczek o kolano. Pił w momencie, gdy Orianne wspomniała o dzieciach, więc początkowo skwitował jej wypowiedź jedynie cynicznie uniesioną brwią.
- Co poradzisz? Sama mi ciągle powtarzasz, że nie możemy ich stale trzymać pod kloszem, bo są dorośli. Proszę, niech z owej dorosłości korzystają, póki mają jeszcze czas - Frederick nie byłby sobą, gdyby nie nasączył tych słów przekąsem.
avatar
Kierownik Departamentu Międzynarodowej Współpracy Czarodziejów

Dodatkowe informacje biograficzne
AKTUALNIE POSIADANA RÓŻDŻKA: 10 calowy berberys z rdzeniem z włosia jednorożca
OPANOWANE ZAKLĘCIA: Szkolne: 1.Reparo; 2.Fumos; 3.Homenum revelio; 4.Riddiculus; 5.Protego; 6.Diffindo; 7.Drętwota; 8.Everte statum; 9.Petrificus totallus 10.Rictusempra; 11.Accio; 12.Alohomora; 13.Aquamenti; 14.Finite; 15.Lumos Łatwe: 1.Anapneo; 2.Rennervate; 3.Flippendo Duo; 4.Frigidus Flamma; 5.Protego Totalum; 6.Colloshoo; 7.Ebublio; 8.Expulso; 9.Impedimenta; 10.Bombarda Maxima; 11.Bonum Ignis; 12. Chłoszczyć; 13.Descendo; 14.Impervius; 15.Verum Pars Trudne: 1. Vulnera Sanatur; 2.Salvio Hexia; 3.Protego Horribilis; 4.Gelata Cerebrum; 5.Upiorogacek; 6.Dissendium; 7.Finite Incantatem; 8.Imperius Revelio; 9.Tardis; 10.Arresto Momentum
OPIS POSTACI: Orianne jest kobietą raczej średniego wzrostu, ma rude włosy, sięgające jej nieco za ramiona. Zwykle nosi je rozpuszczone i przeczesane tak, że aż się błyszczą i dziwnym trafem nigdy nie plączą. Niezwykle ciemnoniebieskie oczy Orianne patrzą przenikliwie na świat. Ubiera się zgodnie z modą panującą w świecie czarodziejów. Nie lubi nosić nakryć głowy, także nieczęsto można spotkać ją z czarodziejską tiarą na głowie. Lubi nosić długie, ciemne płaszcze, które zazwyczaj zapina jedną z licznych brosz, które kolekcjonuje. Nie ma żadnych znaków szczególnych, poza niewielką blizną tuż przy prawym uchu. Blizna jest pozostałością po nieudolnej uzdrowicielce ze skrzydła szpitalnego w Hogwarcie, która to miała uleczyć Orianne po jednym z meczów quidditcha. Młoda panienka Olivander oberwała tłuczkiem w głowę, broniąc w międzyszkolnych zawodach quidditcha.

Zobacz profil autora http://mortis.forumpolish.com/t443-sowiarnia-pani-crouch http://mortis.forumpolish.com/t442-skrytka-numer-186
PisanieTemat: Re: Posiadłość Crouchów  Nie 24 Sty 2016, 20:44

- Jeszcze pracuje, ale raczej drugi raz tego samego błędu nie popełni - powiedziała a na jej twarzy wykwitł złośliwy uśmiech. - A przynajmniej mam nadzieję, że siedzenie po godzinach za darmo dobrze go do tego zmotywuje...
Wypiła jeszcze gorącą herbatę, która przyjemnie rozgrzała jej ciało. Co prawda podróż z pracy do domu zajmowała jej naprawdę niewiele czasu, jednak określenie 'londyńska pogoda' do czegoś zobowiązuje. Orianne każdej zimy permanentnie marzła.
Nie umknął jej uwadze ton głosu, jakim Frederick zawsze wypowiadał się o ich dzieciach. Było to dla niej niezwykle bolesne i nigdy nie zdołała się do tego przyzwyczaić. Gdzieś w głębi duszy wiedziała, że postawa jej męża wyniesiona jest z tradycji rodu Crouchów, choć dopiero teraz, po tylu latach zauważała jak jej mąż i teść byli do siebie podobni.
- Niech korzystają, lecz mam wrażenie, że umknęły im gdzieś lekcje dobrych manier. Na przykład ta o informowaniu rodziny gdzie się podziewają po godzinie dziesiątej. Mimo wszystko to jeszcze dzieciaki. - ton jej głosu był miękki i podszyty matczyną miłością, tak różny od szorstkości jej męża. Orianne naprawdę byłaby w stanie wiele wybaczyć swoim dzieciom.
- Te przypadki użycia czarnej magii były poważne czy raczej niewymagające twojej obecności na posiedzeniu Wizengamotu? - powróciła nagle do tematu pracy. Tak to jest, kiedy pracuje się w tym samym miejscu razem ze swoim współmałżonkiem, który dodatkowo piastuje jeszcze najwyższe stanowisko w magicznej Anglii.
avatar
Minister Magii, Głowa Rodziny Crouch

Dodatkowe informacje biograficzne
AKTUALNIE POSIADANA RÓŻDŻKA: czternaście i pół cala, włókno ze smoczego serca, tarnina
OPANOWANE ZAKLĘCIA: enervate, cave inimicum, expelliarmus, homenum revalis, riddiculus, conjuctivitis, drętwota, everte statum, petrificus totalus, avifors, duro, accio, bombarda, flippendo, locarnum inflamari, brackium emendo, reparifors, kaproun, rapello muggletum, ebulbio, impedimenta, sagittent, utevo lux, homorphus, bombarda maxima, eistem aperio, delens vestigium, illegibilus, suspensarius, fiendyfre, obliviate, sectusempra, vulnera sanatur, protego horribilis, turbine ignisis, confringo, dissendium, finite incantatem, imperius revelio
OPIS POSTACI: Jest to dość wysoki mężczyzna, mierzący sobie około 180 cm. Szczupły i smukły nie odbiega zanadto od klasycznego wyobrażenia czarodziejskiego arystokraty wywodzącego się z rodu od stuleci pielęgnującego czystość błękitnej niemal krwi, płynącej w jego żyłach. Pomimo niepierwszej młodości posiadacza, zanczna włosów na głowie Fredericka zachowała naturalnie ciemny, choć niekoneicznie kruczoczarny odcień. Nie da się jednak nie zauważyć siwizny pstrzącej głównie skronie mężczyzny, której wtórują delikatne zmarszczki, nie do końca adekwatne do wieku. Nie można wcale powiedzieć, ażeby pan Crouch trzymał się źle. Przeciwnie - niejednokrotnie słyszy, iż nie wygląda na swoje pięćdziesiąt lat, choć niekiedy (głównie wskutek trudnych momentów związanych z wykonywaną przezeń pracą) zmarszczki zdają się uwydatniać, a oczy mglić. Na codzień jednak spojrzenie jego jest bystre, niepozbawione oceny, świdrujące każdą duszyczkę na wskroś, choć raczej łagodne i stonowane. Wąskie usta coraz rzadziej wykrzywia w uśmiech, bez końca zaabsorbowany obowiązkami Ministra Magii - posady, o której zdawał się marzyć, odkąd tylko wkroczył do gmachu Ministerstwa jako jeden z jego pracowników. Palce ma długie i szczupłe, absolutnie nieprzystosowane do pracy fizycznej. Z drugiej strony jednak utrzymuje całkiem dobrą kondycę, a w wolnych chwilach nie wzgardzi przejażdżką na swojej ukochanej miotle jeszcze z czasów późnoszkolnych. Szkoda tylko, że momentów takich jest coraz mniej...

Zobacz profil autora http://mortis.forumpolish.com/t437-menazeria-ministra-magii#938 http://mortis.forumpolish.com/t438-skrytka-nr-227#939
PisanieTemat: Re: Posiadłość Crouchów  Nie 24 Sty 2016, 21:02

- Dzieciaki - Frederick, jak echo, powtórzył słowo wypowiedziane przed chwilą przez małżonkę. - Prawie trzydzieści lat - mruknął jakby do siebie.
Nie chciał drążyć tematu dorosłości własnych potomków - Orianne najchętniej całe ich żywoty przetrzymała swe latorośle w kołyskach, choć kiedy trzeba, wydziera się na męża, że są dorośli i potrzebują swobody. Gdzie tu logika...?
- Niech sobie latają - mężczyzna machnął ręką. - Obyśmy tylko nie musieli się za nich wstydzić - dodał po chwili, kończąc temat.
- Czarna magia? - Frederick pociągnął temat podsunięty przez żonę niby od niechcenia.
Oboje wiedzieli, do czego może doprowadzić ta rozmowa, jeśli oboje nie będą dokładnie cedzić słów.
- Cóż, to były raczej sprawy niższego rzędu, takie jak czarnomagiczne eksperymenty, czy nauczanie niby niedozwolonych zaklęć. Nic specjalnego, większość umorzona.
avatar
Kierownik Departamentu Międzynarodowej Współpracy Czarodziejów

Dodatkowe informacje biograficzne
AKTUALNIE POSIADANA RÓŻDŻKA: 10 calowy berberys z rdzeniem z włosia jednorożca
OPANOWANE ZAKLĘCIA: Szkolne: 1.Reparo; 2.Fumos; 3.Homenum revelio; 4.Riddiculus; 5.Protego; 6.Diffindo; 7.Drętwota; 8.Everte statum; 9.Petrificus totallus 10.Rictusempra; 11.Accio; 12.Alohomora; 13.Aquamenti; 14.Finite; 15.Lumos Łatwe: 1.Anapneo; 2.Rennervate; 3.Flippendo Duo; 4.Frigidus Flamma; 5.Protego Totalum; 6.Colloshoo; 7.Ebublio; 8.Expulso; 9.Impedimenta; 10.Bombarda Maxima; 11.Bonum Ignis; 12. Chłoszczyć; 13.Descendo; 14.Impervius; 15.Verum Pars Trudne: 1. Vulnera Sanatur; 2.Salvio Hexia; 3.Protego Horribilis; 4.Gelata Cerebrum; 5.Upiorogacek; 6.Dissendium; 7.Finite Incantatem; 8.Imperius Revelio; 9.Tardis; 10.Arresto Momentum
OPIS POSTACI: Orianne jest kobietą raczej średniego wzrostu, ma rude włosy, sięgające jej nieco za ramiona. Zwykle nosi je rozpuszczone i przeczesane tak, że aż się błyszczą i dziwnym trafem nigdy nie plączą. Niezwykle ciemnoniebieskie oczy Orianne patrzą przenikliwie na świat. Ubiera się zgodnie z modą panującą w świecie czarodziejów. Nie lubi nosić nakryć głowy, także nieczęsto można spotkać ją z czarodziejską tiarą na głowie. Lubi nosić długie, ciemne płaszcze, które zazwyczaj zapina jedną z licznych brosz, które kolekcjonuje. Nie ma żadnych znaków szczególnych, poza niewielką blizną tuż przy prawym uchu. Blizna jest pozostałością po nieudolnej uzdrowicielce ze skrzydła szpitalnego w Hogwarcie, która to miała uleczyć Orianne po jednym z meczów quidditcha. Młoda panienka Olivander oberwała tłuczkiem w głowę, broniąc w międzyszkolnych zawodach quidditcha.

Zobacz profil autora http://mortis.forumpolish.com/t443-sowiarnia-pani-crouch http://mortis.forumpolish.com/t442-skrytka-numer-186
PisanieTemat: Re: Posiadłość Crouchów  Nie 24 Sty 2016, 21:29

-Byłeś na tych posiedzeniach, czy wyłgałeś się z nich? - zapytała, żywo zainteresowana. Nie do końca chciała ciągnąć temat czarnej magii, gdyż był to temat jak zapalnik. Oboje przejawiali tak odmienne zdanie na temat tego rodzaju czarów, że nikogo chyba nie dziwi fakt iż kłócili się o to często.
Czekając na odpowiedź męża dopiła herbatę i trochę nazbyt energicznie odstawiła filiżankę na spodeczek. Zaklęła w duchu, bo Frederick mógł to odebrać jako nerwowe uniesienie z jej strony i jednak ten wieczór mógłby skończyć się kłótnią. Dotarła do niej jednak ta część jego wypowiedzi o 'rzekomo nielegalnych zaklęciach' i niestety nie udało jej się powstrzymać od komentarza.
-Niby niedozwolonych? Jak to? Przecież zaklęcia czarnomagiczne SĄ niedozwolone i ich nauczanie bądź użycie jest raczej poważnym wykroczeniem przeciwko naszemu prawu. Przynajmniej moim zdaniem - spojrzała na męża wyczekująco. Już wiedziała, że jeśli za chwilę nie powstrzyma języka to naprawdę poważnie pokłócą się o coś, na co żadne z nich nie miało w większym stopniu wpływu. Bo jak zabronić komuś używania czarnej magii? Wymagałoby to nie lada wysiłku i poważnej kontroli wszystkich czarodziejów świata co jest absolutnie niewykonalne.
avatar
Minister Magii, Głowa Rodziny Crouch

Dodatkowe informacje biograficzne
AKTUALNIE POSIADANA RÓŻDŻKA: czternaście i pół cala, włókno ze smoczego serca, tarnina
OPANOWANE ZAKLĘCIA: enervate, cave inimicum, expelliarmus, homenum revalis, riddiculus, conjuctivitis, drętwota, everte statum, petrificus totalus, avifors, duro, accio, bombarda, flippendo, locarnum inflamari, brackium emendo, reparifors, kaproun, rapello muggletum, ebulbio, impedimenta, sagittent, utevo lux, homorphus, bombarda maxima, eistem aperio, delens vestigium, illegibilus, suspensarius, fiendyfre, obliviate, sectusempra, vulnera sanatur, protego horribilis, turbine ignisis, confringo, dissendium, finite incantatem, imperius revelio
OPIS POSTACI: Jest to dość wysoki mężczyzna, mierzący sobie około 180 cm. Szczupły i smukły nie odbiega zanadto od klasycznego wyobrażenia czarodziejskiego arystokraty wywodzącego się z rodu od stuleci pielęgnującego czystość błękitnej niemal krwi, płynącej w jego żyłach. Pomimo niepierwszej młodości posiadacza, zanczna włosów na głowie Fredericka zachowała naturalnie ciemny, choć niekoneicznie kruczoczarny odcień. Nie da się jednak nie zauważyć siwizny pstrzącej głównie skronie mężczyzny, której wtórują delikatne zmarszczki, nie do końca adekwatne do wieku. Nie można wcale powiedzieć, ażeby pan Crouch trzymał się źle. Przeciwnie - niejednokrotnie słyszy, iż nie wygląda na swoje pięćdziesiąt lat, choć niekiedy (głównie wskutek trudnych momentów związanych z wykonywaną przezeń pracą) zmarszczki zdają się uwydatniać, a oczy mglić. Na codzień jednak spojrzenie jego jest bystre, niepozbawione oceny, świdrujące każdą duszyczkę na wskroś, choć raczej łagodne i stonowane. Wąskie usta coraz rzadziej wykrzywia w uśmiech, bez końca zaabsorbowany obowiązkami Ministra Magii - posady, o której zdawał się marzyć, odkąd tylko wkroczył do gmachu Ministerstwa jako jeden z jego pracowników. Palce ma długie i szczupłe, absolutnie nieprzystosowane do pracy fizycznej. Z drugiej strony jednak utrzymuje całkiem dobrą kondycę, a w wolnych chwilach nie wzgardzi przejażdżką na swojej ukochanej miotle jeszcze z czasów późnoszkolnych. Szkoda tylko, że momentów takich jest coraz mniej...

Zobacz profil autora http://mortis.forumpolish.com/t437-menazeria-ministra-magii#938 http://mortis.forumpolish.com/t438-skrytka-nr-227#939
PisanieTemat: Re: Posiadłość Crouchów  Nie 24 Sty 2016, 21:37

Uniósł delikatnie brew, wpatrując się w filiżankę, której jego droga małżonka o mało nie roztrzaskała na spodeczku.
- Tak... Byłem na wszystkich. Nie miałem większego wyboru - rozłożył ręce. - Wolałem nie zostawiać niepewnych sędziów samym sobie - z trudnością oderwał oczy od spodeczka Orianne, żeby przenieść spojrzenie na ostatki własnej herbaty.
Zakręcił zimnym już płynem w filiżance i rzucił znad niej, niby od niechcenia:
- To kwestia bardzo delikatna i niejednoznaczna, dobrze o tym wiesz - dopił herbatę i odstawił pustą filiżankę na stolik.
Rozparł się w fotelu i wbił spojrzenie w Orianne. Zmrużył nieco powieki, nieco zaabsorbowany kolejną próbą tego, jak jego małżonka próbowała przeforsować swoją rację odnośnie czarnej magii.
- Zaklęcie zaklęciu nierówne, moja droga. Czarna magia to zarówno trzy zaklęcia niewybaczalne, jak i obliviate, którym posługujemy się nader często, gdy ktoś z nas wkroczy z butami w świat mugolski, albo na odwrót. Niektóre zaklęcia z zakresu czarnej magii są, oczywiście, bezwzględnie zabronione, jednakże na stosowanie innych przymyka się oczy. Poza tym w Durmstrangu czy Salem pokazuje się uczniom elementarne czary z tego zakresu i spójrz - wskazał dłońmi na siebie. - Nie każdy absolwent tych placówek to bezmyślny potwór lubujący się w krwawych mordach i sianiu pożogi. Poza tym - jak można bronić się przed skutkami działania zaklęć czarnomagicznych nie znając zasad ich działania?
avatar
Kierownik Departamentu Międzynarodowej Współpracy Czarodziejów

Dodatkowe informacje biograficzne
AKTUALNIE POSIADANA RÓŻDŻKA: 10 calowy berberys z rdzeniem z włosia jednorożca
OPANOWANE ZAKLĘCIA: Szkolne: 1.Reparo; 2.Fumos; 3.Homenum revelio; 4.Riddiculus; 5.Protego; 6.Diffindo; 7.Drętwota; 8.Everte statum; 9.Petrificus totallus 10.Rictusempra; 11.Accio; 12.Alohomora; 13.Aquamenti; 14.Finite; 15.Lumos Łatwe: 1.Anapneo; 2.Rennervate; 3.Flippendo Duo; 4.Frigidus Flamma; 5.Protego Totalum; 6.Colloshoo; 7.Ebublio; 8.Expulso; 9.Impedimenta; 10.Bombarda Maxima; 11.Bonum Ignis; 12. Chłoszczyć; 13.Descendo; 14.Impervius; 15.Verum Pars Trudne: 1. Vulnera Sanatur; 2.Salvio Hexia; 3.Protego Horribilis; 4.Gelata Cerebrum; 5.Upiorogacek; 6.Dissendium; 7.Finite Incantatem; 8.Imperius Revelio; 9.Tardis; 10.Arresto Momentum
OPIS POSTACI: Orianne jest kobietą raczej średniego wzrostu, ma rude włosy, sięgające jej nieco za ramiona. Zwykle nosi je rozpuszczone i przeczesane tak, że aż się błyszczą i dziwnym trafem nigdy nie plączą. Niezwykle ciemnoniebieskie oczy Orianne patrzą przenikliwie na świat. Ubiera się zgodnie z modą panującą w świecie czarodziejów. Nie lubi nosić nakryć głowy, także nieczęsto można spotkać ją z czarodziejską tiarą na głowie. Lubi nosić długie, ciemne płaszcze, które zazwyczaj zapina jedną z licznych brosz, które kolekcjonuje. Nie ma żadnych znaków szczególnych, poza niewielką blizną tuż przy prawym uchu. Blizna jest pozostałością po nieudolnej uzdrowicielce ze skrzydła szpitalnego w Hogwarcie, która to miała uleczyć Orianne po jednym z meczów quidditcha. Młoda panienka Olivander oberwała tłuczkiem w głowę, broniąc w międzyszkolnych zawodach quidditcha.

Zobacz profil autora http://mortis.forumpolish.com/t443-sowiarnia-pani-crouch http://mortis.forumpolish.com/t442-skrytka-numer-186
PisanieTemat: Re: Posiadłość Crouchów  Pon 25 Sty 2016, 10:48

- Doskonale zdaję sobie sprawę, ze zaklęcie zaklęciu nierówne - prychnęła cicho, przyznając mu rację - Jednak dobrze wiesz, że większość z tych zaklęć jest zabroniona z jakichś konkretnych powodów. A co do Obliviate to przecież Brygada Uderzeniowa ściśle kontroluje jego użycie, mylę się? Nie każdy czarodziej może chodzić sobie po ulicy i od niechcenia rzucać zaklęcie zapomnienia na mijanych mugoli.
Oparła się wygodniej w fotelu, rezygnując ze sztywnej postawy. Szykowała się dłuższa dyskusja i Orianne czuła to w kościach. Jej mąż miał bardzo konkretne poglądy na czarną magię z którymi ona niestety się nie zgadzała.
Spojrzała mężowi prosto w oczy, a jej ciemnoniebieskie tęczówki były niemal czarne.
-Widzę przecież, żyję z taki przykładem od ponad dwudziestu lat pod jednym dachem - powiedziała z przekąsem - Poznanie zasad ich działania nie wiąże się z uczeniem się tych zaklęć. I co ? W razie konfrontacji odpowiesz czarną magią na czarną magię?
avatar
Minister Magii, Głowa Rodziny Crouch

Dodatkowe informacje biograficzne
AKTUALNIE POSIADANA RÓŻDŻKA: czternaście i pół cala, włókno ze smoczego serca, tarnina
OPANOWANE ZAKLĘCIA: enervate, cave inimicum, expelliarmus, homenum revalis, riddiculus, conjuctivitis, drętwota, everte statum, petrificus totalus, avifors, duro, accio, bombarda, flippendo, locarnum inflamari, brackium emendo, reparifors, kaproun, rapello muggletum, ebulbio, impedimenta, sagittent, utevo lux, homorphus, bombarda maxima, eistem aperio, delens vestigium, illegibilus, suspensarius, fiendyfre, obliviate, sectusempra, vulnera sanatur, protego horribilis, turbine ignisis, confringo, dissendium, finite incantatem, imperius revelio
OPIS POSTACI: Jest to dość wysoki mężczyzna, mierzący sobie około 180 cm. Szczupły i smukły nie odbiega zanadto od klasycznego wyobrażenia czarodziejskiego arystokraty wywodzącego się z rodu od stuleci pielęgnującego czystość błękitnej niemal krwi, płynącej w jego żyłach. Pomimo niepierwszej młodości posiadacza, zanczna włosów na głowie Fredericka zachowała naturalnie ciemny, choć niekoneicznie kruczoczarny odcień. Nie da się jednak nie zauważyć siwizny pstrzącej głównie skronie mężczyzny, której wtórują delikatne zmarszczki, nie do końca adekwatne do wieku. Nie można wcale powiedzieć, ażeby pan Crouch trzymał się źle. Przeciwnie - niejednokrotnie słyszy, iż nie wygląda na swoje pięćdziesiąt lat, choć niekiedy (głównie wskutek trudnych momentów związanych z wykonywaną przezeń pracą) zmarszczki zdają się uwydatniać, a oczy mglić. Na codzień jednak spojrzenie jego jest bystre, niepozbawione oceny, świdrujące każdą duszyczkę na wskroś, choć raczej łagodne i stonowane. Wąskie usta coraz rzadziej wykrzywia w uśmiech, bez końca zaabsorbowany obowiązkami Ministra Magii - posady, o której zdawał się marzyć, odkąd tylko wkroczył do gmachu Ministerstwa jako jeden z jego pracowników. Palce ma długie i szczupłe, absolutnie nieprzystosowane do pracy fizycznej. Z drugiej strony jednak utrzymuje całkiem dobrą kondycę, a w wolnych chwilach nie wzgardzi przejażdżką na swojej ukochanej miotle jeszcze z czasów późnoszkolnych. Szkoda tylko, że momentów takich jest coraz mniej...

Zobacz profil autora http://mortis.forumpolish.com/t437-menazeria-ministra-magii#938 http://mortis.forumpolish.com/t438-skrytka-nr-227#939
PisanieTemat: Re: Posiadłość Crouchów  Pon 25 Sty 2016, 10:59

- Żaden czarodziej nie może wyciągać różdżki w obecności mugola - założył nogę na nogę z lekko uniesioną brwią.
Ta postawa miała tylko sprowokować Orianne, o czym małżonka zapewne doskonale zdawała sobie sprawę.
- W razie konfrontacji będę znał inkantacje, które będzie wykrzykiwał mój przeciwnik. Czy oprócz zaklęć niewybaczalnych i obliviate znasz jakieś inne zaklęcia czarnomagiczne, moja droga? Czy formuły takie jak invivenerum czy choćby fiendfyre mówią ci cokolwiek? Nawet jeśli, nie każdy wie, że samo protego może nie wystarczyć, żeby się przed nimi uchylić. Tak jak w Hogwarcie uczą tego, jak nie dać się rozbroić, w Durmstrangu pokazują uczniom, jak nie dać się zabić. W chwilach kryzysowych ludzie nie patrzą na to, czy to, co robią jest dozwolone przez prawo i etykę, czy też nie. Oboje doskonale o tym wiemy - przez twarz Fredericka przemknął cień. Wspomniał dawną wojnę.
- Nie mówię, że czarna magia jest dobra, czy też, że jej użycie powinno być bezkarne. Uważam, że w szkołach takich jak Hogwart czy Beauxbatons traktuje się ją, jakby w ogóle nie istniała. Wpaja się uczniakom, że to ostateczne zło, podczas gdy ci sami studenci ciskają w siebie czarnomagicznymi klątwami, kiedy tylko chcą, żeby klasowy kujon zaczął rzygać ślimakami, z czego wyciąga się wyłącznie konsekwencje pod kątem tego, że gówniarz w ogóle wycelował różdżką w innego czarodzieja. Nie posyłamy za to do Azkabanu, bo trzeba by było budować nowe więzienie - zerknął w kierunku dogasającego ognia w kominku. - A na to nie starczyłoby dementorów - wskazał różdżką kawałek drewna, leżący obok paleniska.
Polano bezszelestnie popłynęło w powietrzu i samo ułożyło się wśród rudawych płomieni.
avatar
Kierownik Departamentu Międzynarodowej Współpracy Czarodziejów

Dodatkowe informacje biograficzne
AKTUALNIE POSIADANA RÓŻDŻKA: 10 calowy berberys z rdzeniem z włosia jednorożca
OPANOWANE ZAKLĘCIA: Szkolne: 1.Reparo; 2.Fumos; 3.Homenum revelio; 4.Riddiculus; 5.Protego; 6.Diffindo; 7.Drętwota; 8.Everte statum; 9.Petrificus totallus 10.Rictusempra; 11.Accio; 12.Alohomora; 13.Aquamenti; 14.Finite; 15.Lumos Łatwe: 1.Anapneo; 2.Rennervate; 3.Flippendo Duo; 4.Frigidus Flamma; 5.Protego Totalum; 6.Colloshoo; 7.Ebublio; 8.Expulso; 9.Impedimenta; 10.Bombarda Maxima; 11.Bonum Ignis; 12. Chłoszczyć; 13.Descendo; 14.Impervius; 15.Verum Pars Trudne: 1. Vulnera Sanatur; 2.Salvio Hexia; 3.Protego Horribilis; 4.Gelata Cerebrum; 5.Upiorogacek; 6.Dissendium; 7.Finite Incantatem; 8.Imperius Revelio; 9.Tardis; 10.Arresto Momentum
OPIS POSTACI: Orianne jest kobietą raczej średniego wzrostu, ma rude włosy, sięgające jej nieco za ramiona. Zwykle nosi je rozpuszczone i przeczesane tak, że aż się błyszczą i dziwnym trafem nigdy nie plączą. Niezwykle ciemnoniebieskie oczy Orianne patrzą przenikliwie na świat. Ubiera się zgodnie z modą panującą w świecie czarodziejów. Nie lubi nosić nakryć głowy, także nieczęsto można spotkać ją z czarodziejską tiarą na głowie. Lubi nosić długie, ciemne płaszcze, które zazwyczaj zapina jedną z licznych brosz, które kolekcjonuje. Nie ma żadnych znaków szczególnych, poza niewielką blizną tuż przy prawym uchu. Blizna jest pozostałością po nieudolnej uzdrowicielce ze skrzydła szpitalnego w Hogwarcie, która to miała uleczyć Orianne po jednym z meczów quidditcha. Młoda panienka Olivander oberwała tłuczkiem w głowę, broniąc w międzyszkolnych zawodach quidditcha.

Zobacz profil autora http://mortis.forumpolish.com/t443-sowiarnia-pani-crouch http://mortis.forumpolish.com/t442-skrytka-numer-186
PisanieTemat: Re: Posiadłość Crouchów  Pon 25 Sty 2016, 11:55

Orianne ściągnęła wargi, słysząc jak jej mąż czepia się jej słówek. Nie lubiła też kiedy traktował ją jak hogwarcką ignorantkę, która nie ma pojęcia o czarnej magii.
- To są sytuacje ekstremalne. - powiedziała, starając się nie wybuchnąć. Frederick był jedyną osobą w ich otoczeniu, która potrafiła doprowadzić Orianne do utraty panowania na sobą. Co prawda nie była to jeszcze aż tak emocjonująca sytuacja, ale pani Crouch czuła, że zaczyna się denerwować.
- Poza tym w razie konfrontacji nawet znajomość inkantacji może ci nic nie dać, mój drogi - powiedziała, a w jej głosie było słychać początki rozdrażnienia - W sytuacji kiedy czarodziej zaklęć niewerbalnych nic ci to nie da i nawet gdybyś chciał się obronić miałbyś z tym duże problemy. - wiedziała, że sama do końca nie wierzy w to co powiedziała, ale tak. Uważała, że uczenie się czarnej magii jest po prostu zbytkiem i fanaberią. To prawda, nie każdy czarodziej używający tego rodzaju magii jest złym człowiekiem, jednak miała ona na niego duży wpływ.
- Czarna magia korumpuje, mój drogi - westchnęła - Każde zaklęcie czarnomagiczne ingeruje w przeciwnika w dużo większym stopniu niż każde inne zaklęcie. Obliviate grzebie komuś w głowie, o niewybaczalnych nawet nie wspomnę, bo są po prostu okrutne. Clavis locus, zaklęcie tabu też do najprzyjemniejszych nie należy. Wszystkie one są zniewoleniem dla jednej czy drugiej strony.
avatar
Minister Magii, Głowa Rodziny Crouch

Dodatkowe informacje biograficzne
AKTUALNIE POSIADANA RÓŻDŻKA: czternaście i pół cala, włókno ze smoczego serca, tarnina
OPANOWANE ZAKLĘCIA: enervate, cave inimicum, expelliarmus, homenum revalis, riddiculus, conjuctivitis, drętwota, everte statum, petrificus totalus, avifors, duro, accio, bombarda, flippendo, locarnum inflamari, brackium emendo, reparifors, kaproun, rapello muggletum, ebulbio, impedimenta, sagittent, utevo lux, homorphus, bombarda maxima, eistem aperio, delens vestigium, illegibilus, suspensarius, fiendyfre, obliviate, sectusempra, vulnera sanatur, protego horribilis, turbine ignisis, confringo, dissendium, finite incantatem, imperius revelio
OPIS POSTACI: Jest to dość wysoki mężczyzna, mierzący sobie około 180 cm. Szczupły i smukły nie odbiega zanadto od klasycznego wyobrażenia czarodziejskiego arystokraty wywodzącego się z rodu od stuleci pielęgnującego czystość błękitnej niemal krwi, płynącej w jego żyłach. Pomimo niepierwszej młodości posiadacza, zanczna włosów na głowie Fredericka zachowała naturalnie ciemny, choć niekoneicznie kruczoczarny odcień. Nie da się jednak nie zauważyć siwizny pstrzącej głównie skronie mężczyzny, której wtórują delikatne zmarszczki, nie do końca adekwatne do wieku. Nie można wcale powiedzieć, ażeby pan Crouch trzymał się źle. Przeciwnie - niejednokrotnie słyszy, iż nie wygląda na swoje pięćdziesiąt lat, choć niekiedy (głównie wskutek trudnych momentów związanych z wykonywaną przezeń pracą) zmarszczki zdają się uwydatniać, a oczy mglić. Na codzień jednak spojrzenie jego jest bystre, niepozbawione oceny, świdrujące każdą duszyczkę na wskroś, choć raczej łagodne i stonowane. Wąskie usta coraz rzadziej wykrzywia w uśmiech, bez końca zaabsorbowany obowiązkami Ministra Magii - posady, o której zdawał się marzyć, odkąd tylko wkroczył do gmachu Ministerstwa jako jeden z jego pracowników. Palce ma długie i szczupłe, absolutnie nieprzystosowane do pracy fizycznej. Z drugiej strony jednak utrzymuje całkiem dobrą kondycę, a w wolnych chwilach nie wzgardzi przejażdżką na swojej ukochanej miotle jeszcze z czasów późnoszkolnych. Szkoda tylko, że momentów takich jest coraz mniej...

Zobacz profil autora http://mortis.forumpolish.com/t437-menazeria-ministra-magii#938 http://mortis.forumpolish.com/t438-skrytka-nr-227#939
PisanieTemat: Re: Posiadłość Crouchów  Pon 25 Sty 2016, 12:11

Frederick pokręcił głową. Pojedynek między czarodziejami posługującymi się magią niewerbalną należał już do sytuacji o zawyżonym stopniu trudności nawet dla weteranów sztuk magicznych. Wiedziała o tym tak dobrze, jak jej mąż, który czuł, że nie musi mówić tego wcale na głos.
- I jedynie w takich można by było użyć czarnej magii - oczywiście za porządnym usprawiedliwieniem, ale po co strzępić sobie język?
Usłyszawszy o tym, jak to czarna magia korumpuje, zastygł. Obrzucił małżonkę spojrzeniem spod byka i złowieszczo uniósł brew.
- Proszę? Korumpuje? Czy ja ci wyglądam na spętanego złowieszczymi mackami czarnoksięstwa?! - czuł, jak wzbiera się w nim gniew na ignorancję jego własnej żony. - Zaręczam ci, kochanie, że mało jest obecnie czarodziejów w Wielkiej Brytanii tak obytych z mroczną stroną magii, co ja. Zaręczam ci również - zacisnął palce na podłokietnikach fotela - że gdybym nie cieszył się nieposzlakowaną opinią w społeczności czarodziejskiej, nie mógłbym nawet marzyć o stanowisku w Ministerstwie Magii, nie wspominając już o posadzie jego głowy. Skoro jestem tak bardzo wyzuty z możliwości klarownej oceny sytuacji, dlaczego mój gabinet znajduje się tam, gdzie się znajduje? A może wydaje ci się, że to czarną magią utorowałem sobie drogę do sukcesu? - prychnął i pokręcił głową.
Chwila ciszy. Atmosfera w pokoju gęstniała. Frederick przetarł kąciki ust palcami.
- Nie bądź już tak etycznie poprawna. Czyż sama nie przemieniałaś zwierząt w przedmioty codziennego użytku na lekcjach transmutacji w szkole? Dam sobie obie ręce odciąć, że nie każdy członek twojej klasy był na tyle światły, żeby rzucić zaklęcie w taki sposób, aby nie zrobić zwierzakowi krzywdy. Nie wspominając już o stosunku czarodziejów do skrzatów domowych. Niby czarują, ale można kupić je w sklepie. Właśnie - dodał już bardziej do siebie. - Trzeba będzie wybrać się do Menażerii...
avatar
Kierownik Departamentu Międzynarodowej Współpracy Czarodziejów

Dodatkowe informacje biograficzne
AKTUALNIE POSIADANA RÓŻDŻKA: 10 calowy berberys z rdzeniem z włosia jednorożca
OPANOWANE ZAKLĘCIA: Szkolne: 1.Reparo; 2.Fumos; 3.Homenum revelio; 4.Riddiculus; 5.Protego; 6.Diffindo; 7.Drętwota; 8.Everte statum; 9.Petrificus totallus 10.Rictusempra; 11.Accio; 12.Alohomora; 13.Aquamenti; 14.Finite; 15.Lumos Łatwe: 1.Anapneo; 2.Rennervate; 3.Flippendo Duo; 4.Frigidus Flamma; 5.Protego Totalum; 6.Colloshoo; 7.Ebublio; 8.Expulso; 9.Impedimenta; 10.Bombarda Maxima; 11.Bonum Ignis; 12. Chłoszczyć; 13.Descendo; 14.Impervius; 15.Verum Pars Trudne: 1. Vulnera Sanatur; 2.Salvio Hexia; 3.Protego Horribilis; 4.Gelata Cerebrum; 5.Upiorogacek; 6.Dissendium; 7.Finite Incantatem; 8.Imperius Revelio; 9.Tardis; 10.Arresto Momentum
OPIS POSTACI: Orianne jest kobietą raczej średniego wzrostu, ma rude włosy, sięgające jej nieco za ramiona. Zwykle nosi je rozpuszczone i przeczesane tak, że aż się błyszczą i dziwnym trafem nigdy nie plączą. Niezwykle ciemnoniebieskie oczy Orianne patrzą przenikliwie na świat. Ubiera się zgodnie z modą panującą w świecie czarodziejów. Nie lubi nosić nakryć głowy, także nieczęsto można spotkać ją z czarodziejską tiarą na głowie. Lubi nosić długie, ciemne płaszcze, które zazwyczaj zapina jedną z licznych brosz, które kolekcjonuje. Nie ma żadnych znaków szczególnych, poza niewielką blizną tuż przy prawym uchu. Blizna jest pozostałością po nieudolnej uzdrowicielce ze skrzydła szpitalnego w Hogwarcie, która to miała uleczyć Orianne po jednym z meczów quidditcha. Młoda panienka Olivander oberwała tłuczkiem w głowę, broniąc w międzyszkolnych zawodach quidditcha.

Zobacz profil autora http://mortis.forumpolish.com/t443-sowiarnia-pani-crouch http://mortis.forumpolish.com/t442-skrytka-numer-186
PisanieTemat: Re: Posiadłość Crouchów  Wto 26 Sty 2016, 11:44

- Czy gdzieś w mojej wypowiedzi usłyszałeś, że korumpuje każdego? - odparła chłodno, wpatrując się w oblicze swojego małżonka - Żyję z tobą już o tylu lat, iż chyba zauważyłabym, że czarna magia robi z ciebie złego człowieka, nie sądzisz? Ja tylko wyrażam swoje zdanie na ten temat. Nie jestem tak głupia, jak ci się wydaje, żeby zapomnieć o tym, że każdy medal ma dwie strony, kochanie - mocno zaakcentowała ostanie słowo. Nigdy nie było między nimi gorącej, romantycznej miłości, jednak jakaś część Orianne kochała Fredericka na swój sposób. A może to już tylko przyzwyczajenie i zaufanie jakim siebie nawzajem darzą?
-Doskonale wiesz, że nigdy nie podejrzewałabym cię o takie skorumpowanie - spuściła trochę  z tonu, odczuwając znajome symptomy utraty kontroli nad sobą. Frederick posiadł zdolność przełamywania samokontroli Orianne i tylko przy nim miewała "napady" metamorfomagii - jak zwykła je nazywać. Pani Crouch wyprostowała ramiona i wygładziła fałdy szaty, które ułożyły jej się na kolanach.
- Oczywiście, że przemieniałam. Każde z nas to robiło, lecz nie była to ingerencja w czyjąś indywidualność. Mimo wszystko zwierzęta nie posiadają aż takiej dużej świadomości samych siebie co ludzie. Jakie zwierzę zaprotestuje w jakikolwiek sposób, że coś jest nie tak ? - westchnęła ciężko, a palce jej dłoni co raz zaciskały się i prostowały. Reakcja na nerwy.
- Skrzaty domowe to już zupełnie inna kwestia... - mruknęła, kiedy o nich wspomniał. Orianne miała bardzo mieszane uczucia względem skrzatów domowych. Nie do końca uważała je za zwierzęta domowe, tak samo jak nie bardzo potrafiła uznać ich pełną swobodę. Choć jeśli miała jakiegoś w posiadaniu starała się nie traktować go jak stworzenie najniższej kategorii.
- Do Menażerii? A po cóż? - zapytała, chcąc zmienić temat i zejść z czarnej magii, aby ten wieczór mimo wszystko zakończył się pozytywnie.
Sponsored content


PisanieTemat: Re: Posiadłość Crouchów  

Posiadłość Crouchów

Zobacz poprzedni temat Zobacz następny temat Powrót do góry
Strona 1 z 2Idź do strony : 1, 2  Next

Similar topics

-
» Posiadłość Trizgane.
» Odnowiona posiadłość
» Prywatna posiadłość Kajl'a
» Posiadłość l'Firenzza
» Posiadłość Vogarra

Permissions in this forum:Nie możesz odpowiadać w tematach
Mortis :: Rozgrywka fabularna :: Londyn :: Mieszkania i posiadłości-
Skocz do: