Non mor­tem ti­memus, sed co­gita­tionem Mor­tis


Share|

Lena Bletchley

avatar
Rocznik V

Dodatkowe informacje biograficzne
AKTUALNIE POSIADANA RÓŻDŻKA: 12 i 3/4 cala, sztywna, tarnina, kieł widłowęża
OPANOWANE ZAKLĘCIA: Accio, Lumos, Nox, Protego Horribilis,Bąblogłowy, Expelliarmus, Fumos, Drętwota, Everte Statum, Mimble Wimble, Petrificulus Totalus, Avifors, Cistem Aperio, Verdimilous
OPIS POSTACI: Codzienna niecodzienność w postaci dziewczyny, która nie powinna przykuwać zbyt dużej uwagi jest możliwa. Nawet wysokie, mierzące 170 cm o budowie odpowiedniej do swojego wieku i płci, jasna i bardzo zadbana cera, skóra wyjątkowo przyjemna w dotyku. Jest też spory mankament jej urody, czyli za duży nos i kanciasta broda. Z lepszych rzeczy trzeba wspomnieć jasne włosy dziewczęcia o całkiem sporej długości oraz bursztynowe oczy. Te dwie cechy nie odbierają jej naturalności i zwyczajności, dodając przy tym coś niewytłumaczalnego. Jest niby nijaka, a jednak interesująca, przykuwająca uwagę, ładna - mimo rażących wad urody. Niedoskonała, ale ze swoimi magnetycznym spojrzeniem rozprzestrzenia aurę tajemnicy, którą chce się poznać. Nie posiada bardziej wyrazistych cech wyglądu. Gładka i nudna, jeśli chodzi o historię blizn. Możliwe, że jak u każdej nastolatki czasami pojawi się jakiś pryszcz, ale to raczej norma. Po prostu pozornie nużący obrazek, jak wykluczy się nieznoszące sprzeciwu, błyszczące paczadełka. W pakiecie dołączone jest też opakowanie niekończących się uśmiechów - wersja na każdą sytuację.

Zobacz profil autora http://mortis.forumpolish.com/t459-sowa-leny#1204 http://mortis.forumpolish.com/t458-skrytka-numer-431#1203
PisanieTemat: Lena Bletchley  Wto 26 Sty 2016, 22:14



BIO


IMIĘ: Lena
NAZWISKO: Bletchley
CZYSTOŚĆ KRWI:  Półkrwi
DATA URODZENIA: 01.01.1918 r.
ROK NAUKI: V
DOM: Slytherin
RÓŻDŻKA: Drewno pomalowane na głęboką czerń z białymi pnączami wydaje się być małym dziełem kunsztu różdżkarskiego. O długości 12 i 3/4 cala, sztywna i idealnie wpasowująca się w dłoń dziewczęcia, które ją posiada. Wykonana z tarniny wydaje się być wyjątkowo zadbana, jednak przy dokładniejszym rzucie oka dostrzec można sporo rys, które uwidaczniają prawdziwy kolor drewna. We wnętrzu zaś skrywa kieł widłowęża, co raczej nie jest zbiegiem okoliczności.
BOGIN: Najbardziej obawia się śmierci, która jest dla niej niezrozumiała. Ma to swój oddźwięk w formie Bogina - martwe ciało (jej, znajomych, ale także przypadkowych ludzi).
FACE CLAIM: Taissa Farmiga


WIDOK ZE ZWIERCIADŁA AIN EINGARP
- Musisz pójść ze mną! To niesamowite, naprawdę! - Niby normalna wypowiedź, ale każdy kto usłyszałby ją przebudzony w środku nocy nie byłby pełen zapału, czyż nie? Wiecie już więc, jaki miała stosunek do tego Lena w podobnej sytuacji. Obróciła się na drugi bok, poprawiła kołdrę i nie odezwała się do swojej towarzyszki (która powinna się w tym przypadku ucieszyć, że panna Bletchley nie miała ochoty sobie na niej poużywać za wybudzenie z głębokiego snu). Nad ranem jednak sytuacja się powtórzyła. I to również za wcześnie. Tym razem jednak dziewczyna podniosła się z miejsca, ogarnęła na tyle, ile było to potrzebne i ruszyła ku przyczynie swego niewyspania.
- To lustro pokazuje, że będę sławna! - To właśnie usłyszała tuż przed ujrzeniem go. Lena chciała wybuchnąć, że to wszystko dla głupiego lustra, ale nie była taką ignorantką, by nie docenić wyglądu jego ramy, gdy wreszcie je ujrzała. Wyglądało na to, że ma już swoje lata, ale wciąż zachowuje piękno i czuć było, jak roztacza wokół siebie niezwykłą aurę.
No i jeszcze ten napis. To chyba najbardziej przykuło jej uwagę. Dopiero za trzecim razem odkryła, że można go odczytać. Bawiło ją też trochę, że jej koleżanka nie była na tyle bystra, by odkryć, że widzi tylko swoje marzenie. Wystarczyło przecież przeczytać!
- Odbija nie twą twarz, ale twego serca pragnienia - rzuciła w jej stronę, by wreszcie wyrwać ją z euforii i ciągłego gapienia się w szkło. Wyglądała tak, jakby miała zaraz spróbować do niego wskoczyć, gdy Lena stała obok i ciągle wpatrywała się w napis, jakby miał kryć w sobie jeszcze coś interesującego. Nic jednak więcej nie było, a przynajmniej ona tego nie dostrzegła. Zdecydowała też, że nie spojrzy w nie. W końcu znała siebie, a to lustro równie dobrze może oszukiwać, prawda? Nie mówiąc już o tym, że potem zacznie żyć złudzeniem, że musi to osiągnąć, bo inaczej nigdy nie osiągnie pełni szczęścia. Mogłoby się to też skończyć tym, że jeśli się nie uda to będzie załamana.
Tak więc wolała pozostać w niewiedzy i szukać szczęścia na własnych zasadach, a nie przez jakieś zwierciadło. Przypadkiem jednak i tak spojrzała w nie, kiedy się wycofywała. Zdążyła ujrzeć dorosłą siebie w tłumie zainteresowanych nią ludzi, kroczącą u boku jakiegoś mężczyzny. Cokolwiek miałoby to oznaczać.


OPIS POSTACI
Nie ominiesz jej z taką łatwością, jakbyś chciał. Podążysz wzrokiem za nią na dłuższą chwilę i sam nawet nie będziesz rozumiał dlaczego to się dzieje. Tak już po prostu jest. Niby nie odliczasz sekund, nie dostrzegasz różnicy czasowej, ale ona istnieje. To tylko ty tego nie odczuwasz. Faktem jest jednak, że będziesz wodził za nią zbyt długo - dłużej niż powinieneś za nieznaną osobą. Niby nie ma ku temu powodu, niby to nic takiego, że się zagapisz. Może rzeczywiście to przypadek. Jednak ma miejsce stosunkowo często. Dziewczęca budowa ciała, wzrost odpowiadający wiekowi - około 170 centymetrów, jasna i bardzo zadbana cera, skóra wyjątkowo przyjemna w dotyku. W tym nie ma nic niezwykłego prócz tego, że wszystko idealnie wpasowuje się w normę. Kiedy się jednak przyjrzymy, dostrzegamy defekty w tym zwyczajnym obrazku. Dziwny nos mógłby spokojnie zirytować każdego, młodą dziewczynę tym bardziej. Niby nic strasznego, ale jest to skaza, którą trudno zniwelować. Do tego broda, która ewidentnie potrzebuje chociaż delikatnego wygięcia w łuk z powodu swojej kanciastości. Matka natura, a raczej biologia poskąpiła jej jednak tego w procesie wymiany genów. Matka nie jeden raz narzekała, że "nosa, brwi, ust i brody to ty na pewno nie masz po mnie". Być może to prawda, ale czy są to znowu takie wielkie wady? Mówiła to przecież pozostawiona przez faceta kobieta, trudno wierzyć w jej osąd. Ostatecznie przecież prezentuje się lepiej niż zadowalająco. Jasne włosy okalające jej twarz tak działają? Czyżby to była tajemnica odciągania uwagi i podświadomego zmniejszenia owego nosa? Z pewnością długie, miękkie proste pasma przyciągają spojrzenie, jednak co do ich wpływu na inne partie twarzy trzeba milczeć, bo tego nie rozumie nikt. Jedyną pewną rzeczą w tym wszystkim są jej bursztynowe oczy. Spojrzenie jest niczym magnes o silnym oddziaływaniu na inne przedmioty. Nieznoszące sprzeciwu, pewne, błyszczące, wyraziste. To wszystko połączone w jedno tworzy układankę różnych puzzli, które mimo wszystko ze sobą współgrają. Takie szare zwykłe, niby nic, a tak naprawdę od razu się wie, że to jest znacznie więcej niż się wydaje.

Dziecko samotnej matki, ustawione tak, by żyło w świadomości, że grunt pod nogami zawsze można stracić. Wyuczone tego, iż musi być twarde w każdej sytuacji, pewne swojego zdania, przekonań i czynów. Nieustępliwe w dążeniu do celu, korzystające ze wszystkich potrzebnych metod do jego osiągnięcia. Ambitne na każdym polu, czy to naukowym, czy w relacjach międzyludzkich. To mogłoby być krótkie streszczenie tego, kim jest Lena Bletchley. Trzeba jednak pójść o krok dalej, by zrozumieć ją w pełni. Ta dziewczyna rzeczywiście idzie po trupach, jeśli jest to konieczne. Skorzysta z każdego sposobu i zrobi to z zasady w 100% dobrze. Manipulantka, spryciula i bystrzak to jej kolejne stałe określenia dotyczące charakteru. Konkretna osoba, która niczego nie rozwleka. Żadnych ustępstw, czasu do namysłu. Tu i teraz, działanie na raz. Sporo milczenia, ale jeśli już mówi to na całego. Nie da się też ukryć, że trzeba być inteligentnym, by posiąść umiejętność wpasowania się w każdą sytuację i do wszystkich typów ludzi. To, co można nazwać u niej zaletą jest równocześnie wadą. Kompletna nieumiejętność godzenia się z porażką, czy pomyłką. Wściekłość na własną osobę w chwili, gdy coś pójdzie nie tak, jak powinno. Szybkie irytowanie się ludzkimi błędami, wieczna mania wyższości. Niechęć i lenistwo wobec czynności i zajęć, które ją nie interesują. Praktycznie brak czegoś takiego, jak wybaczenie z jej strony. Nienawiść do nudy i nicnierobienia, marnowania czasu. To jedne z wielu cech, które jak wydawać by się mogło, powinny odpychać. Warto jednak znieść uwagi i humorki Leny dotyczące pewnych spraw. Na nią trzeba znaleźć sposób. Jest raczej cicha, spokojna i opanowana mimo wewnętrznej burzy, więc największym trudem jest przetrwanie sztormu. Potem zaś woda się uspokaja i można dotrzeć w naprawdę dobre miejsce. Jeśli się na to zasłuży, pozostać. Niewielu dostępuje takiego zaszczytu, ale to możliwe. Najczęściej zwraca ona uwagę na ludzi tajemniczych, jak ona sama. Można nawet rzec, że podobnych sobie. Z dwoma twarzami. Jej pierwsza to tego dziecka, którym powinna być. Wychowanym i grzecznym. Druga to ten cień szaleństwa, który uaktywnia się z odpowiednimi ludźmi i w pewnych sytuacjach. Lena to pełno niedopowiedzeń, niezrozumiałych reakcji. Niepojęta i nieogarnięta przez nikogo. A mimo wszystko potrafiąca zjednać sobie ludzi, jeśli tego zapragnie. Po prostu już wcześniej wspomniany magnes.

PRZYKŁADOWY POST
Ludzie z zasady kochają wakacje. Nie ma szkoły, laba pełną parą. Czas na szaleństwo w blasku słońca. Szkoda, że Wielka Brytania nie ma na składzie takiego luksusu dla ludzi, jak upały. Poczucie ciepłych promieni na skórze? No co wy! Jest trochę lepiej niż zimą, czy jesienią, ale koniec końców nie ma takiej różnicy, o jakiej się marzy. Tydzień bez deszczu oznaczałby apokalipsę. Tak więc nie ma jakiejś większej różnicy między przebywaniem w domu, a w zamku. Chyba, że ktoś ma szansę gdzieś się udać. Wtedy z pewnością rajcuje go coś takiego. Lena jednak nie miała takiej szansy. Miała spędzić kolejne dwa miesiące z matką. Tylko lub aż tyle. Zdecydowanie kochała swoją opiekunkę, ale traktowanie jej jak jajko naprawdę jest uciążliwe. Kobieta ta bowiem miała ogromny problem z pojęciem, że jej córka może mieć inne zdanie od niej, lub nie daj Merlinie, rację w sprawie, w której ona sama się myliła. Dziewczynka to po niej odziedziczyła, ale mimo wszystko w mniej skrajnej wersji. Z matulą zaś musiała unikać wszystkiego, co drażliwe. Bycie idealnym dzieckiem na dwa miesiące? Możliwe tylko milcząc, co akurat nie było trudne w swoim założeniu. Nie widziała problemu w tym, by się nie odzywać. Cisza i spokój to coś, co przyjmuje z otwartymi rękami. Nic trudnego. Ceniła sobie poświęcenie i miłość matki, jednak nie oczekiwała specjalnej uwagi w wersji 24/7. Inna sprawa, że jej rodzicielka już tak. Zdecydowanie chciała prowadzić z nią konwersację. O czymkolwiek i jakkolwiek. Z zasady kończyło się nieciekawie. Z neutralnego tematu, naprawdę nie wskazującego na nadejście rychłej kłótni rozpoczynał się huragan. Wszystko bowiem sprowadzało się do cierpiętniczego losu, jaki spotkał panią Bletchley. A to wspominała zmarłych rodziców, a to ukochanego, który ją porzucił, a to nieudaną karierę. Lena nie mogła przeżyć tych rozmów. Nie należy do tego typu, który ciągle siedzi na tyłku i rozwodzi się nad własnym losem. Oczywiście, załamywały ją własne porażki, jednakże zawsze zbierała się do kupy, wytyczając sobie kolejny cel. Determinacja i ambicja przysłaniały ostatecznie każdą trudność. Tym bardziej nie wyobrażała sobie, jak można ciągle stwierdzać, że jakiś człowiek przeszedł do historii, nie warto o nim myśleć i zdecydowanie był tak naprawdę dupkiem, a mimo tego, po około 16 latach dalej przywoływać fakt jego istnienia. Oczywiście nie powiedziane tymi słowami, chodzi o samo sedno, które... niestety dokładnie tak wygląda. Rzutowało to także na to, że Lenę umacniała w przekonaniu, że musi być samowystarczalna, coby życie nie skopało jej za mocno. Nie o tym jednak.
Właśnie w któryś dzień wakacji przelana została czara goryczy. Nie pierwszy i nie ostatni raz. Raczej jeden z wielu. Lena przerwała kłótnię jedyną, jak się jej wydawało, logiczną opcją. Wyszła z domu i udała się do lasu. Nie miała zamiaru tracić już nerwów tylko dlatego, że znowu zeszły na domowy "temat tabu". Miała zamiar dożyć kolejnego roku w Hogwarcie i wrócić tam w jednym kawałku. W dodatku zbytnio ceniła sobie jedyną rodzinę, którą była dla niej matka. Część zdążyła już umrzeć, a reszta po cichu się jej wyparła. Niby nikt nie powiedział tego głośno. Niby wszystko było normalnie. Niby ma jakiś krewnych, ale bądźmy szczerzy - samotna matka mimo wszystko nie była postrzegana dobrze. Szczególnie skłonna do awantur i z dzieckiem, które upartość po niej odziedziczyło. W dodatku kochała grać z nią w Szachy Czarodziejów.
Zanim jednak wrócą do normalności dziewczyna musi odetchnąć. Podreptała więc przez znaną sobie ścieżkę. Dokładnie wiedziała, gdzie dzięki niej dotrze. Szybko jednak wpadła na pomysł, by tym razem zboczyć z trasy. W końcu najdalej docierają ci, którzy wyruszyli w nieznane! Weszła więc pomiędzy krzaki i mimo tego, że nieco poraniły jej dłonie, nie ustąpiła. Była przekonana o tym, że dotrze w ten sposób do miejsca, które ją zaskoczy. Nie pomyliła się. Przed jej oczami stanął widok na piękną polanę. Satysfakcjonowało ją to osiągnięcie. Był plan, jego realizacja i sukces. Było też zaskoczenie nieujęte w całości.
Miała towarzystwo w postaci czarnowłosego chłopaka. Siedział do niej tyłem, wśród trawy i przypatrywał się tak samo jak ona temu widokowi.
- Kim jesteś? - Od razu, bez żadnego tłumaczenia, czy grzeczności rozpoczęła swoje przesłuchanie. W końcu kto siedzi samotnie w lesie? Czyżby miał podobne chęci, co ona? Nie dowiedziała się. Nie odwrócił się nawet. Postanowiła więc podejść do niego i powtórzyła swoje pytanie.
Tym razem również nie usłyszała odpowiedzi. Wskazał jednak na swoje ucho, a potem pokiwał przecząco głową. Zrozumiała, że miała to oznaczać, iż on w ogóle nie mógł jej słyszeć. Przez moment była tym zaskoczona i zdezorientowana. Wreszcie jednak wpadła na pomysł. Rozkopała trochę ziemię i zaczęła palcem zapisywać wiadomość do nieznajomego.
Przyszłam odkrywać tajemnicę, a ty?
Chłopak, gdy ujrzał jej pomysł uśmiechnął się radośnie i zmazał wiadomość, by odpisać.
Czekałem tutaj, żebyś znalazła.
Tym razem to na jej buzi pojawiła się niewypowiedziana radość.
- Miło poznać kogoś wartego uwagi - powiedział nagle.
- Dziękuję, ale... jak ty... - zawahała się lekko, nie wiedząc, jak to wszystko interpretować.
- Nie lubię marnować czasu na ludzi niegodnych uwagi - Powinna się wtedy oburzyć. Przecież ją okłamał! Zignorował! Tyle, że ona dokładnie wiedziała, o co mu chodzi. Doceniła to, że potrafił być na tyle sprytny, by umieć sprawdzić wartość czyjegoś umysłu.
- To jest nas dwoje - odpowiedziała wreszcie, ciesząc się jeszcze bardziej niż wcześniej, że mimo złego dnia spotkała ją całkiem fascynująca rzecz.
Tajemnica warta odkrycia.

PisanieTemat: Re: Lena Bletchley  Sro 27 Sty 2016, 21:42


WITAMY WŚRÓD ŚLIZGONÓW
Przydzielam dodatkowe punkty za duuuże rozpisanie się i przemyślenie postaci.

PRZYDZIAŁ DO POKOJU: Pokój pierwszy


ZAKLĘCIAPUNKTY ROZWOJU
8 szkolnych
1 łatwe
50 PS
20 PS


TWOJE PRZEDMIOTY
Zestaw podręczników szkolnych.
Szachy czarodziejów.


CO DALEJ - KROK PO KROKU
Uzupełnij pola dodatkowych informacji biograficznych w swoim profilu.
Wybierz sobie zaklęcia na start i wypisz je w sklepiku rozwojowym. Potem nie zapomnij wpisać ich do profilu! Spis wszystkich dostępnych zaklęć znajdziesz tutaj.
Załóż swoją skrytkę, pamiętaj żeby skorzystać ze wzoru.
Dodaj temat z sowią pocztą, tutaj również możesz skorzystać z podanego wzoru.

Kartę akceptowała: Beza

Lena Bletchley

Zobacz poprzedni temat Zobacz następny temat Powrót do góry
Strona 1 z 1

Permissions in this forum:Nie możesz odpowiadać w tematach
Mortis :: Ministerstwo Magii :: Dział postaci :: Karty postaci :: Spis rocznikowy-
Skocz do: