Non mor­tem ti­memus, sed co­gita­tionem Mor­tis


Share|

Gabinet profesora Rutherforda

Idź do strony : Previous  1, 2, 3
avatar
Zastępca kapitana i pałkarz Srebrnych Wiwern, Rocznik VI

Dodatkowe informacje biograficzne
AKTUALNIE POSIADANA RÓŻDŻKA: 14 cali, kieł widłowęża, winorośl, elastyczna
OPANOWANE ZAKLĘCIA:
OPIS POSTACI: Graysen ledwie opuścił łono swej nieszczęsnej matki Faustine, a liczne grono rodzinne, zgromadzone ściśle wokół kołyski, zawyrokowało, iż chłopiec przyszedł na świat jako idealna kalka swojego ojca. Choć podobne stwierdzenie zdawało się być w tamtej chwili niczym innym, a pieszczotliwą eksklamacją, to z biegiem lat każdy przekonał się, że Graysenowi w istocie przepowiedziano wtedy przyszłość w cieniu niedoścignionego oryginału, po którym to musiał odziedziczyć spłaszczony, wydatny nochal. Nie mógłby być gorszy od swych rówieśników, co za tym idzie, może pochwalić się wzrostem ponadprzeciętnym, sylwetką i ruchami nieskrępowanymi, acz bywa, że i chaotycznymi, zależnie od tego czy znajduje się obecnie w fazie nadpobudliwości ruchowej, czy wręcz przeciwnie, w stanie otępienia i stagnacji. Piwne kurwiki szaleństwa i błysk niepoczytalności są nieodłącznym elementem składowym spojrzenia, jakim Graysen obarcza swych rozmówców. Łagodny i spokojny, nieznęcony gwałtownym temperamentem, budzi jeszcze większe podejrzenia, wzmaga w innych lęk, iż tylko jednej małej iskierki brakuje do eksplozji niezrównoważonego pomyleńca, który to tkwi, gdzieś głęboko w nim, uśpiony za maską typowego, aroganckiego dzieciaka z porządnego domu. Coś, co kiedyś będzie nazywać się artystycznym nieładem, w obecnej erze, jest jedynie trywialnym bałaganem, bo to właśnie bałagan objął panowanie nad głową chłopaka. Nie podpatrzył ani trendów, ani kolegów z ławki, na próżno więc u niego szukać fryzury na przylizanego Włocha, on o to nie dba. Bogatą mimikę uwielbia uwydatniać w sposób ekspresyjny i nierzadko karykaturalny, emocje bowiem, i to te wszelkiego kalibru, stanowią dla Gray’a nieodwieczną zagwozdkę; są niczym puzzle pozbawione istotnych elementów układanki, których nie potrafi ułożyć. Fuzja kontrastowych emocji, niesprecyzowany i wieloznaczny ton wypowiedzi, zapewnił mu dożywotnią łatkę bezczelnego mitomana, z którego ust sączą się nieskończone ciągi łgarstw i jad fałszu. Potwierdzenie podobnego wymysłu byłoby jednakże krzywdzące dla Graysena, który w gruncie rzeczy nie jest osobą tak podłą i nikczemną, jak jego ojciec by pragnął. Z ludźmi mu nie po drodze, nie rozumie ich zamiarów, celów i motywacji. Nie utożsamia się zresztą z wieloma jednostkami, izoluje się od reszty na własne życzenie, nie będąc jednak do końca pewnym, czy jest to czymś, czego tak naprawdę pragnie.

Zobacz profil autora http://mortis.forumpolish.com/t585-sowa-graysena http://mortis.forumpolish.com/t612-skrytka-numer-123
PisanieTemat: Re: Gabinet profesora Rutherforda  Wto 19 Kwi 2016, 01:48

Carrow w ciągu tychże przeciągających się trzech godzin próbuje zająć się czymś choćby minimalnie produktywnym, nie jest w stanie siedzieć na tyłku i wpatrywać się w ścianę Niestety zaopatrzył się wyłącznie w podręczniki do eliksirów i to właśnie im poświęca całą swą uwagę, w przerwach doglądając eliksiru i mieszając w kociołku. Próbując zignorować szepty rozmów Potockiej z Hardym, co jakiś czas zerka przelotnie na zegar, upewniając się, że nie przeoczą wyznaczonego okresu stu osiemdziesięciu minut. Byłoby to zresztą trudnym zadaniem, zważywszy na to jak niewiele było do roboty. W mgnieniu oka głodnieje i markotnieje, a nowe przepisy i listy składników coraz ciężej zostają przyswajane przez Graysenowy umysł.
-Chyba dotąd nie miałem szansy zapytać o twoje samopoczucie po ostatnim Wiosennym Balu, Kaylin - odzywa się nagle znad ciężkiego tomiszcza i pochyla się nad kociołkiem w celu prewencyjnego sprawdzenia mikstury. Brzmi to jak całkowicie grzecznościowa zagrywka, ale nie jest przecież prawdą, że akurat z Wittermore nie przeszkadza mu rozmowa na tematy błahe i pozornie bzdurne.
Po wyznaczonym czasie sięga do słoiczka, wyciąga z niego trzy rogate ślimaczki i bezdusznie ładuje je do kociołka.


"I never promised you an open heart or charity
I never wanted to abuse your imagination
I come with knives and agony"
PisanieTemat: Re: Gabinet profesora Rutherforda  Wto 19 Kwi 2016, 10:37

Kolejne godziny mijały wam bardzo wolno i z pewnością nie jednemu na sali chciało się spać. Sam profesor znudził się już wypełnianiem papierków, wstał i przeszedł się po sali zaglądając do kociołków uczniów. Jak na razie nic złego nie zauważył, więc wrócił na swoje miejsce. W czasie tych czterech godzin wykonał taki manewr siedem razy, aż w końcu osiadł na krześle i czekał, aż uczniowie dokończą zadanie.

ZADANIE

Kolejne cztery godziny minęły, czas więc na ostatni etap warzenia eliksirów. Opisujecie, co dokładnie robicie i rzucacie kością K6 - każdy członek drużyny raz. Liczyć się będzie wyższy wynik, więc macie podwójne szanse na to, żeby wam się udało. Nadzieja, z powodu nieobecności Seymoura, może rzucić sama kością dwa razy, żeby nie być bardziej poszkodowaną od reszty aktywnych.


szkoła óczy xd
avatar
Rocznik VI

Dodatkowe informacje biograficzne
AKTUALNIE POSIADANA RÓŻDŻKA: 12 cali, nieco giętka, włos z głowy wili, czarny orzech
OPANOWANE ZAKLĘCIA: Szkolne: OPPUGNO, PORTUS, TERGEO, ENERVATE, EXPELLIARMUS, FUMOS, IMMOBILUS, PETRIFICUS TOTALUS, GEMINO, ACCIO, AQUAMENTI, FINITE, HERBIVICUS, REPARO, VENTUS || Łatwe: EBUBLIO, OBSCURO, REPLEO, ANIMO LEPORE, CANTIS, MOBILE IMAGINEM, CAPILLUS TINCTURA, DULCIUS, MELOFORS ||Trudne: MEMORIA IMAGINEM, SALVIO HEXIA
OPIS POSTACI: Nadziejka o wzroście nieco większym od przeciętnej szesnastolatki, czyli jakieś takie 165. Waga... lekko poniżej normy, pomimo, że dużo je. Twarzyczka: dość okrąła i dziecięca, mały nosek, różane usteczka. Przy uśmiechu podkreślają się jej mocno policzki. Oczy zielone. Cera taka jakaś typowa dla środkowej, nieco wschodniej Europy. Dodatkowo piegi, ujawniające się bardziej latem. Brwi średniej grubości. Kasztanowe włosy bywają pofalowane, sięgają za ramiona. Czasami je spina w koczek. Grzywka samodzielnie obcięta, czasem ją zaczesuje bardziej na czoło, czasami bardziej w bok. W zależności od nastroju, nosi okulary. Nie ma specjalnie dużej wady. Uwielbia też wszelkie akcesoria do włosów, spinki, wstążki. Jej codzienne ubrania nawiązują nieco do minionych epok.

Zobacz profil autora http://mortis.forumpolish.com/t622-zwirzynta-nadziejki#3136 http://mortis.forumpolish.com/t623-zapiski-nadziejki#3145 http://mortis.forumpolish.com/t621-skrytka-numer-1996#3135
PisanieTemat: Re: Gabinet profesora Rutherforda  Wto 19 Kwi 2016, 11:04

Nadziejki wcale nie zdziwiło, że jej towarzysz zasnął. Może i dobrze? Niestety oznaczało to, że ślimaki i tak musiała dodać sama.
A także w milczeniu spędzić kolejne cztery godziny... CZTERY GODZINY. Czy ten nauczyciel był jakimś psycholem albo sadystą? Co to w ogóle miało być? Ok, może jej nie wyszedł eliksir. Może niechodzenie na zajęcia jest złe. Ale taka kara jest chyba najgorszą z możliwych. Oparła się o blat. Zaczęła czytać podręcznik. Jednak to nie była książka, przez którą można było przebrnąć od początku do końca. Odłożyła ją i zaczęła rysować. W ten sposób czas jej minął szybko, ale śpiący obok kolega nie polepszał sytuacji. Druga parka też nie wydawała się wielce rozmowna, więc ten grobowy nastrój był coraz gorszy. Spacerek nauczyciela wiele nie pomógł.
Nadziejka miała już dosyć. Zrodziła się w jej głowie jedna ciekawa myśl, żeby to użyć sobie Memoria Imaginem na wspomnienie tego okropnego popołudnia.
W dodatku była głodna. Niesamowicie głodna. Głodna jak nigdy.
Czy im czasem kolacja nie przepadnie? Miała nadzieję, że któraś ze współlokatorek o niej pomyśli i coś przyniesie. Szkoda było zjadać czekoladki w formie kolacji.
Czując, że jest na skraju życia i śmierci, zwiększyła ogień po upływie tych przeklętych czterech godzin. Kiedy wywar zaczął wrzeć, wyrwała sobie włosa z grzywki, żeby nie był za długi oraz wrzuciła do kotła, uprzednio przestając gotować. Zamieszała parzystą liczbę razy, ziewnęła i odważyła się dźgnąć kolegę, żeby poinformować go, że to już koniec.
Tylko ciekawe czego - czy tych wstrętnych zajęć, czy ich życia.



❀✿❀❀✿❀❀✿❀
Say hello to the girl that I am!
You're gonna have to see through my perspective
I need to make mistakes just to learn who I am
And I don't wanna be so damn protected

PisanieTemat: Re: Gabinet profesora Rutherforda  Wto 19 Kwi 2016, 11:04

The member 'Nadzieja Potocka' has done the following action : Rzut kością


'KOŚĆ K6' : 4, 1



Zaw­sze trze­ba po­dej­mo­wać ry­zyko. Tyl­ko wte­dy uda nam się pojąć, jak wiel­kim cu­dem jest życie [...].
avatar
Prefekt Ravenclawu, Rocznik VI

Dodatkowe informacje biograficzne
AKTUALNIE POSIADANA RÓŻDŻKA: Angielski dąb, pancerz kikimory, 13 cali, sztywna. Solidna, z dosyć grubą rękojeścią. Nie jest prosta, większość różdżki jest pofalowana. Sama rękojeść ozdobiona jest grawerowaniem w drewnie, a także onyksem, który umieszczony jest na jej podstawie.
OPANOWANE ZAKLĘCIA: ★ Szkolne ★ ACCIO - ALOHOMORA - APERACJUM - BĄBLOGŁOWY - BOMBARDA - COLLOPORTUS - CONFUNDUS - DEPULSO - DRĘTWOTA - ENERVATE - EPISKEY - EXPELLIARMUS - GLACIUS - LUMOS MAXIMA - REDUCTO - REPARO - WINGARDIUM LEVIOSA ★ Łatwe ★ ANATISQUACK - BONUM IGNIS - CALVORIO - CHŁOSZCZYŚĆ - CONSTANT VISIO - ENTROPOMORPHIS - ERECTO - FUNEMITE - ILLEGIBILUS - IMPERTURBABLE - SICCUM - ZAKLĘCIE CZTERECH STRON ŚWIATA (WSKAŻ MI) ★ Trudne ★ FINITE INCANTATEM - PROTEGO HORRIBILIS ★ Specjalne ★ ZAKLĘCIE PATRONUSA (EXPECTO PATRONUM, FORMA BIAŁEGO KRUKA) ★
OPIS POSTACI: Dosyć niska, mierząca jedynie sto sześćdziesiąt centymetrów, nie wyróżniająca się tak naprawdę niczym szesnastolatka. Drobna, można nawet pokusić się o stwierdzenie chuda dziewczyna, która z pewnością nie ma zbyt wiele siły i łatwą ją pociągnąć, czy popchnąć. Ostatnim razem, gdy się ważyła, waga ukazała czterdzieści osiem kilogramów, co i tak było dla niej osiągnięciem. Całkowicie przeciętna, o krótkich blond włosach, które lubią się puszyć i falować - każdy włos w zupełnie inną stronę, co sprawia, że na jej głowie prawie zawsze panuje nieład. Zawsze bardzo się stara, by mieć choć trochę elegancką fryzurę, jednak nie często jej się to udaje. Brązowe oczy kontrastują z bladą cerą, będącą oznaką przebywania przez większość czasu w budynkach, choć w wakacje zdarza się, że znajduje się na niej lekka opalenizna będąca wynikiem spędzania czasu z magicznymi stworzeniami na zewnątrz. Opala się jednak na czerwono, co nie jest szczytem jej marzeń. Ma na twarzy kilka pieprzyków, a na całym ciele poza tym jedyną skazą jest długa blizna, ciągnąca się aż od lewej strony brzucha do połowy uda. Nie ma zbyt dużej wady wzroku, jednak często można spotkać ją w okularach z czarną obwódką, gdyż w ten sposób lepiej jej się czyta. Dziewczyna nauczona została dbania o siebie, więc zawsze jest czysta i schludnie ubrana. Zdarza się, że na twarzy można dostrzec makijaż, lecz nie jest to zbyt częste. Lubi eleganckie stroje, spódnice, koszule i sweterki. Zawsze pachnie od niej kwiatową mieszanką jej ulubionych perfum.

Zobacz profil autora http://mortis.forumpolish.com/t214-zwierzeta-kaylin#273 http://mortis.forumpolish.com/t328-dziennik-kaylin#412 http://mortis.forumpolish.com/t213-skrytka-nr-690#272
PisanieTemat: Re: Gabinet profesora Rutherforda  Sro 20 Kwi 2016, 09:37

Katorga. Nawet dla niej tyle godzin siedzenia nad kociołkiem i czytania notatek czy książek było wręcz bolesne. Wolała w tym czasie robić inne rzeczy, sprzątać w pokoju, pisać list do ojca, czy chociażby odwiedzać profesora Bułhakowa w jego gabinecie. Niestety, świat był brutalny, ona beznadziejna z eliksirów, a nauczyciel wbrew pozorom nie był zły - dał jej przecież szansę na poprawę słabej oceny. Tylko, czy jej się uda? Miała nadzieję, że dzięki współpracy z Graysenem wszystko pójdzie tak, jak powinno. Z resztą, samo jego towarzystwo trochę jej pomagało. Na myśl, że miałaby być w parze z kimś innym, albo - co gorsza - sama podczas gdy inni mieliby drugą osobę do pomocy, robiło jej się słabo.
- Hmm? - Zaskoczona zadanym przez niego pytaniem i przerwaniem ciszy aż drgnęła. - Ach, dobrze. Na pewno lepiej niż dzień po. A ty? Nie mieliśmy w sumie okazji na siebie wpaść od tamtej pory. - Mruknęła cicho i spoglądała, jak miesza w kociołku. Ostatni składnik pozostawiła również jemu. Wittermore się tylko przyglądała, tak było bezpieczniej.



I made my choice a long time ago, and I'm never gonna leave you.


PisanieTemat: Re: Gabinet profesora Rutherforda  Sro 20 Kwi 2016, 09:37

The member 'Kaylin Wittermore' has done the following action : Rzut kością


'KOŚĆ K6' : 2



Zaw­sze trze­ba po­dej­mo­wać ry­zyko. Tyl­ko wte­dy uda nam się pojąć, jak wiel­kim cu­dem jest życie [...].
avatar
Zastępca kapitana i pałkarz Srebrnych Wiwern, Rocznik VI

Dodatkowe informacje biograficzne
AKTUALNIE POSIADANA RÓŻDŻKA: 14 cali, kieł widłowęża, winorośl, elastyczna
OPANOWANE ZAKLĘCIA:
OPIS POSTACI: Graysen ledwie opuścił łono swej nieszczęsnej matki Faustine, a liczne grono rodzinne, zgromadzone ściśle wokół kołyski, zawyrokowało, iż chłopiec przyszedł na świat jako idealna kalka swojego ojca. Choć podobne stwierdzenie zdawało się być w tamtej chwili niczym innym, a pieszczotliwą eksklamacją, to z biegiem lat każdy przekonał się, że Graysenowi w istocie przepowiedziano wtedy przyszłość w cieniu niedoścignionego oryginału, po którym to musiał odziedziczyć spłaszczony, wydatny nochal. Nie mógłby być gorszy od swych rówieśników, co za tym idzie, może pochwalić się wzrostem ponadprzeciętnym, sylwetką i ruchami nieskrępowanymi, acz bywa, że i chaotycznymi, zależnie od tego czy znajduje się obecnie w fazie nadpobudliwości ruchowej, czy wręcz przeciwnie, w stanie otępienia i stagnacji. Piwne kurwiki szaleństwa i błysk niepoczytalności są nieodłącznym elementem składowym spojrzenia, jakim Graysen obarcza swych rozmówców. Łagodny i spokojny, nieznęcony gwałtownym temperamentem, budzi jeszcze większe podejrzenia, wzmaga w innych lęk, iż tylko jednej małej iskierki brakuje do eksplozji niezrównoważonego pomyleńca, który to tkwi, gdzieś głęboko w nim, uśpiony za maską typowego, aroganckiego dzieciaka z porządnego domu. Coś, co kiedyś będzie nazywać się artystycznym nieładem, w obecnej erze, jest jedynie trywialnym bałaganem, bo to właśnie bałagan objął panowanie nad głową chłopaka. Nie podpatrzył ani trendów, ani kolegów z ławki, na próżno więc u niego szukać fryzury na przylizanego Włocha, on o to nie dba. Bogatą mimikę uwielbia uwydatniać w sposób ekspresyjny i nierzadko karykaturalny, emocje bowiem, i to te wszelkiego kalibru, stanowią dla Gray’a nieodwieczną zagwozdkę; są niczym puzzle pozbawione istotnych elementów układanki, których nie potrafi ułożyć. Fuzja kontrastowych emocji, niesprecyzowany i wieloznaczny ton wypowiedzi, zapewnił mu dożywotnią łatkę bezczelnego mitomana, z którego ust sączą się nieskończone ciągi łgarstw i jad fałszu. Potwierdzenie podobnego wymysłu byłoby jednakże krzywdzące dla Graysena, który w gruncie rzeczy nie jest osobą tak podłą i nikczemną, jak jego ojciec by pragnął. Z ludźmi mu nie po drodze, nie rozumie ich zamiarów, celów i motywacji. Nie utożsamia się zresztą z wieloma jednostkami, izoluje się od reszty na własne życzenie, nie będąc jednak do końca pewnym, czy jest to czymś, czego tak naprawdę pragnie.

Zobacz profil autora http://mortis.forumpolish.com/t585-sowa-graysena http://mortis.forumpolish.com/t612-skrytka-numer-123
PisanieTemat: Re: Gabinet profesora Rutherforda  Sro 20 Kwi 2016, 18:05

-Dlaczego to lepiej niż na następny dzień? - pyta zdezorientowany - Przetrwałem i nie było tak źle jak sądziłem. Ale to w głównej mierze twoja zasługa, bez ciebie nie byłoby już tak przyjemnie.
Słodzi dziewczynie zupełnie nieświadomie lecz wszystko, co mówi jest szczerą prawdą.
Po czterech godzinach zwiększa ogień, aby doprowadzić miksturę do wrzenia. Marszczy czoło i czekając cierpliwie na wyczekiwaną reakcję wywaru, przestaje gotować, zerkając z ukosa na Kaylin. Skoro nie zainterweniowała do tej pory, Graysen uznaje, że to jego materiał genetyczny ma posłużyć za składnik. Sięga zatem do kruczanego nieładu i wyrywa z głowy ciemny, gruby włos. Wrzuca i miesza parzystą ilość razy, co sprawia mu niewiarygodną satysfakcję. Dostałby szału, gdyby przepis kazał im czynność wykonać nieparzyście. Brak symetrii przyprawiał go o udrękę.


"I never promised you an open heart or charity
I never wanted to abuse your imagination
I come with knives and agony"
PisanieTemat: Re: Gabinet profesora Rutherforda  Sro 20 Kwi 2016, 18:05

The member 'Graysen E. Carrow' has done the following action : Rzut kością


'KOŚĆ K6' : 4



Zaw­sze trze­ba po­dej­mo­wać ry­zyko. Tyl­ko wte­dy uda nam się pojąć, jak wiel­kim cu­dem jest życie [...].
PisanieTemat: Re: Gabinet profesora Rutherforda  Czw 21 Kwi 2016, 08:30

Godziny mijały, nauczyciel coraz częściej spacerował między ławkami - sam był już najwidoczniej odrobinę znudzony. Co jakiś czas spoglądał na zegarek i zaglądał do kociołków, sprawdzając, czy wszystko idzie tak, jak należy. Niekoniecznie świadomie słuchał rozmów, jakie - choć prowadzone ściszonymi głosami - rozchodziły się po sali. Przystanął przy parze Krukonów i spojrzał na Graysena unosząc brwi.
- Ja wiem, panie Carrow, że pozwoliłem wam prowadzić rozmowy, wszak niemożliwym byłoby usiedzieć tyle godzin i nie odezwać się słowem, zwłaszcza w waszym wieku. Niemniej, wydaje mi się, że tego typu rozmowy lepiej prowadzić po zajęciach, na osobności. Nie każdy w tej sali musi wiedzieć, jak dobrze bawił się pan w towarzystwie panny Wittermore. - Położył mu rękę na ramieniu i nachylił się do ucha. - Polecam zaprosić koleżankę do jakiegoś miłego miejsca i tam rzucać takimi wyznaniami. - Po tych słowach podszedł do kociołka drugiej pary, zajrzał do niego i kopnął w krzesło Hardy'ego. Nie tolerował spania na swoich zajęciach - odnotuje to zdecydowanie w swoim magicznym notesie i jeszcze da mu popalić. Chociaż może nie zdążyć w tym roku... Cóż, był jeszcze następny.
Kiedy eliksiry były gotowe odetchnął głęboko. Na szczęście, żaden z wywarów nie wykipiał ani nie wybuchnął, więc Rutherford był zadowolony. Prawie klasnął w dłonie, w ostatniej chwili się powstrzymując.
- No, widzę, że praca w grupach wam służy dziewczęta. Być może na następnych zajęciach też się tak podzielimy. - Zaczął od sprawdzenia wywaru panny Potockiej, gdyż to ona skończyła kilka sekund wcześniej.
- Cóż, nie jest to arcydzieło, ale na Zadowalający w sam raz. Mam nadzieję, że się pani cieszy, zawsze to lepsze niż Troll, prawda? A pan, panie Hardy niech się cieszy, że mam dobry humor i nie obniżę panu oceny za spanie. Gdyby nie panna Potocka, zepsułby pan swoją drzemką całą pracę. Proszę o tym następnym razem pamiętać. - Po tych słowach podszedł do Krukonów i sprawdził wywar. Spojrzał najpierw na Kaylin potem na Graysena i pokręcił głową.
- Panie Carrow, spodziewałem się po panu czegoś lepszego. Profesor Flint opowiadała o tym, że jest pan wręcz mistrzem tej grupy, jeżeli o eliksiry chodzi. Niemniej, nie jest gorzej od kolegów z boku, więc Zadowalający dla waszej dwójki. Panna Wittermore już dostała taką ocenę za swój poprzedni eliksir, więc pozwolę pani zdecydować, czy chce mieć pani jedno Z, czy dwa. Z tego, co widziałem z innych przedmiotów idzie pani... O niebo lepiej. - Powiedział wracając na swoje miejsce. - Macie jeszcze jakieś pytania?

PODSUMOWANIE

Oba eliksiry zostały uwarzone, choć nie są najlepszej jakości.

@Graysen E. Carrow - Zadowalający.
@Kaylin Wittermore - Zadowalający.
@Nadzieja Potocka - Zadowalający.
@Seymour Hardy - Zadowalający.


szkoła óczy xd


Ostatnio zmieniony przez Niosący Naukę dnia Sob 23 Kwi 2016, 09:35, w całości zmieniany 2 razy
avatar
Prefekt Ravenclawu, Rocznik VI

Dodatkowe informacje biograficzne
AKTUALNIE POSIADANA RÓŻDŻKA: Angielski dąb, pancerz kikimory, 13 cali, sztywna. Solidna, z dosyć grubą rękojeścią. Nie jest prosta, większość różdżki jest pofalowana. Sama rękojeść ozdobiona jest grawerowaniem w drewnie, a także onyksem, który umieszczony jest na jej podstawie.
OPANOWANE ZAKLĘCIA: ★ Szkolne ★ ACCIO - ALOHOMORA - APERACJUM - BĄBLOGŁOWY - BOMBARDA - COLLOPORTUS - CONFUNDUS - DEPULSO - DRĘTWOTA - ENERVATE - EPISKEY - EXPELLIARMUS - GLACIUS - LUMOS MAXIMA - REDUCTO - REPARO - WINGARDIUM LEVIOSA ★ Łatwe ★ ANATISQUACK - BONUM IGNIS - CALVORIO - CHŁOSZCZYŚĆ - CONSTANT VISIO - ENTROPOMORPHIS - ERECTO - FUNEMITE - ILLEGIBILUS - IMPERTURBABLE - SICCUM - ZAKLĘCIE CZTERECH STRON ŚWIATA (WSKAŻ MI) ★ Trudne ★ FINITE INCANTATEM - PROTEGO HORRIBILIS ★ Specjalne ★ ZAKLĘCIE PATRONUSA (EXPECTO PATRONUM, FORMA BIAŁEGO KRUKA) ★
OPIS POSTACI: Dosyć niska, mierząca jedynie sto sześćdziesiąt centymetrów, nie wyróżniająca się tak naprawdę niczym szesnastolatka. Drobna, można nawet pokusić się o stwierdzenie chuda dziewczyna, która z pewnością nie ma zbyt wiele siły i łatwą ją pociągnąć, czy popchnąć. Ostatnim razem, gdy się ważyła, waga ukazała czterdzieści osiem kilogramów, co i tak było dla niej osiągnięciem. Całkowicie przeciętna, o krótkich blond włosach, które lubią się puszyć i falować - każdy włos w zupełnie inną stronę, co sprawia, że na jej głowie prawie zawsze panuje nieład. Zawsze bardzo się stara, by mieć choć trochę elegancką fryzurę, jednak nie często jej się to udaje. Brązowe oczy kontrastują z bladą cerą, będącą oznaką przebywania przez większość czasu w budynkach, choć w wakacje zdarza się, że znajduje się na niej lekka opalenizna będąca wynikiem spędzania czasu z magicznymi stworzeniami na zewnątrz. Opala się jednak na czerwono, co nie jest szczytem jej marzeń. Ma na twarzy kilka pieprzyków, a na całym ciele poza tym jedyną skazą jest długa blizna, ciągnąca się aż od lewej strony brzucha do połowy uda. Nie ma zbyt dużej wady wzroku, jednak często można spotkać ją w okularach z czarną obwódką, gdyż w ten sposób lepiej jej się czyta. Dziewczyna nauczona została dbania o siebie, więc zawsze jest czysta i schludnie ubrana. Zdarza się, że na twarzy można dostrzec makijaż, lecz nie jest to zbyt częste. Lubi eleganckie stroje, spódnice, koszule i sweterki. Zawsze pachnie od niej kwiatową mieszanką jej ulubionych perfum.

Zobacz profil autora http://mortis.forumpolish.com/t214-zwierzeta-kaylin#273 http://mortis.forumpolish.com/t328-dziennik-kaylin#412 http://mortis.forumpolish.com/t213-skrytka-nr-690#272
PisanieTemat: Re: Gabinet profesora Rutherforda  Czw 21 Kwi 2016, 10:16

Pozostawiła wszystko Graysenowi, bo nie chciała po raz kolejny usłyszeć, że się do tego nie nadaje. Uśmiechnęła się tylko blado, gdy wykonywał kolejne czynności i starała się jak najmniej przeszkadzać. Co jakiś czas zaglądała do książki, czytała, patrzyła na nauczyciela i uczniów, którzy się w sali znajdowali. Krótka wymiana zdań między nią a Carrowem trwałą chwilę, ale wydawałą się dosyć sympatyczna.
- Nie czułam się najlepiej następnego dnia. Ach, zapomniałam, Addyson dała mi zdjęcia z balu, będziesz chciał na nie spojrzeć? - Zapytała przypominając sobie o prezencie od Puchonki. Sama nie miała jeszcze czasu ich przejrzeć, więc z pewnością będzie musiała oddzielić zdjęcia, które mogła Graysenowi pokazać od zdjęć profesora Bułhakowa. Kolejne słowa Krukona sprawiły tylko, że spuściła wzrok i poczuła się... Jakoś tak, dobrze. Prawdę mówiąc, jakby miała się nad tym zastanowić, do tej pory nikt nie powiedział jej, że była dobrym towarzystwem. I z pewnością skończyłoby się tylko na nieśmiałym uśmiechu, gdyby nie wtrącenie nauczyciela, przez które spąsowiała automatycznie. Mimo wszystko była nastolatką, którą peszyły takie domysły. Wystarczy, że już pielęgniarka nie dawała jej spokoju, gdy przyszła do skrzydła szpitalnego z Theodorem.
- Jeżeli mogę prosić, to wolałabym mieć tylko jedno Z. - Szepnęła odrobinę zawiedziona, że nie udało jej się poprawić oceny. S i e d e m godzin warzenia eliksiru i... I nic? Trudno, musiała to jakoś przeżyć, chociaż prawdę mówiąc, coraz gorzej jej szło i była tym bardzo zawiedziona. przynajmniej miała dobre towarzystwo. No i samego Graysena z pewnością będzie to bolało jeszcze bardziej, niż ją.
- Tylko w kwestii organizacyjnej. Nie mamy już zaplanowanych zajęć z panem, ale czy będzie jeszcze jakaś możliwość złapania dodatkowej oceny? - To było istotne pytanie, jeżeli chodziło o nią. Nie miała żadnych pytań odnośnie eliksiru, który warzyli tego dnia, o nim wiedziała już chyba wszystko i... Miała na ten dzień zdecydowanie dość.



I made my choice a long time ago, and I'm never gonna leave you.


avatar
Rocznik VI

Dodatkowe informacje biograficzne
AKTUALNIE POSIADANA RÓŻDŻKA: 12 cali, nieco giętka, włos z głowy wili, czarny orzech
OPANOWANE ZAKLĘCIA: Szkolne: OPPUGNO, PORTUS, TERGEO, ENERVATE, EXPELLIARMUS, FUMOS, IMMOBILUS, PETRIFICUS TOTALUS, GEMINO, ACCIO, AQUAMENTI, FINITE, HERBIVICUS, REPARO, VENTUS || Łatwe: EBUBLIO, OBSCURO, REPLEO, ANIMO LEPORE, CANTIS, MOBILE IMAGINEM, CAPILLUS TINCTURA, DULCIUS, MELOFORS ||Trudne: MEMORIA IMAGINEM, SALVIO HEXIA
OPIS POSTACI: Nadziejka o wzroście nieco większym od przeciętnej szesnastolatki, czyli jakieś takie 165. Waga... lekko poniżej normy, pomimo, że dużo je. Twarzyczka: dość okrąła i dziecięca, mały nosek, różane usteczka. Przy uśmiechu podkreślają się jej mocno policzki. Oczy zielone. Cera taka jakaś typowa dla środkowej, nieco wschodniej Europy. Dodatkowo piegi, ujawniające się bardziej latem. Brwi średniej grubości. Kasztanowe włosy bywają pofalowane, sięgają za ramiona. Czasami je spina w koczek. Grzywka samodzielnie obcięta, czasem ją zaczesuje bardziej na czoło, czasami bardziej w bok. W zależności od nastroju, nosi okulary. Nie ma specjalnie dużej wady. Uwielbia też wszelkie akcesoria do włosów, spinki, wstążki. Jej codzienne ubrania nawiązują nieco do minionych epok.

Zobacz profil autora http://mortis.forumpolish.com/t622-zwirzynta-nadziejki#3136 http://mortis.forumpolish.com/t623-zapiski-nadziejki#3145 http://mortis.forumpolish.com/t621-skrytka-numer-1996#3135
PisanieTemat: Re: Gabinet profesora Rutherforda  Czw 21 Kwi 2016, 14:23

Eliksir wyszedł. No w końcu. Tak jest. Aż podskoczyła, kiedy profesor kopnął krzesło siedzącego obok Gryfona.
CZY ON KOPNĄŁ WŁAŚNIE KRZESŁO.
Ok, to nie było nic mocnego, ALE KOPNĄŁ. Sugerowanie, że ona za rok się zapisze na eliksiry.
Zachwycona tym, że eliksir jej wyszedł - średnio, ale jednak - nie zwróciła uwagi na pierwsze słowa profesora do Greysena. Jednak kiedy odezwał się do niego po raz drugi, Nadziejka chłonęła każde słowo.
Dobry z eliksirów, tak?
Oparła głowę na dłoniach zasłaniając palcami uśmiech satysfakcji. Właśnie zrobiła coś, niemalże sama, równie "dobrze", jak Wittermore i ten "eliksirowy geniusz" Carrow.
Kiedy Kaylin zadała pytanie, Nadziejka wytężyła słuch. Bardzo chętnie by zrobiła coś dodatkowego, skoro już z ONMS nie dało się nic zrobić... Aczkolwiek planowała i tak wysłać profesorowi dodatkową pracę.



❀✿❀❀✿❀❀✿❀
Say hello to the girl that I am!
You're gonna have to see through my perspective
I need to make mistakes just to learn who I am
And I don't wanna be so damn protected

avatar
Zastępca kapitana i pałkarz Srebrnych Wiwern, Rocznik VI

Dodatkowe informacje biograficzne
AKTUALNIE POSIADANA RÓŻDŻKA: 14 cali, kieł widłowęża, winorośl, elastyczna
OPANOWANE ZAKLĘCIA:
OPIS POSTACI: Graysen ledwie opuścił łono swej nieszczęsnej matki Faustine, a liczne grono rodzinne, zgromadzone ściśle wokół kołyski, zawyrokowało, iż chłopiec przyszedł na świat jako idealna kalka swojego ojca. Choć podobne stwierdzenie zdawało się być w tamtej chwili niczym innym, a pieszczotliwą eksklamacją, to z biegiem lat każdy przekonał się, że Graysenowi w istocie przepowiedziano wtedy przyszłość w cieniu niedoścignionego oryginału, po którym to musiał odziedziczyć spłaszczony, wydatny nochal. Nie mógłby być gorszy od swych rówieśników, co za tym idzie, może pochwalić się wzrostem ponadprzeciętnym, sylwetką i ruchami nieskrępowanymi, acz bywa, że i chaotycznymi, zależnie od tego czy znajduje się obecnie w fazie nadpobudliwości ruchowej, czy wręcz przeciwnie, w stanie otępienia i stagnacji. Piwne kurwiki szaleństwa i błysk niepoczytalności są nieodłącznym elementem składowym spojrzenia, jakim Graysen obarcza swych rozmówców. Łagodny i spokojny, nieznęcony gwałtownym temperamentem, budzi jeszcze większe podejrzenia, wzmaga w innych lęk, iż tylko jednej małej iskierki brakuje do eksplozji niezrównoważonego pomyleńca, który to tkwi, gdzieś głęboko w nim, uśpiony za maską typowego, aroganckiego dzieciaka z porządnego domu. Coś, co kiedyś będzie nazywać się artystycznym nieładem, w obecnej erze, jest jedynie trywialnym bałaganem, bo to właśnie bałagan objął panowanie nad głową chłopaka. Nie podpatrzył ani trendów, ani kolegów z ławki, na próżno więc u niego szukać fryzury na przylizanego Włocha, on o to nie dba. Bogatą mimikę uwielbia uwydatniać w sposób ekspresyjny i nierzadko karykaturalny, emocje bowiem, i to te wszelkiego kalibru, stanowią dla Gray’a nieodwieczną zagwozdkę; są niczym puzzle pozbawione istotnych elementów układanki, których nie potrafi ułożyć. Fuzja kontrastowych emocji, niesprecyzowany i wieloznaczny ton wypowiedzi, zapewnił mu dożywotnią łatkę bezczelnego mitomana, z którego ust sączą się nieskończone ciągi łgarstw i jad fałszu. Potwierdzenie podobnego wymysłu byłoby jednakże krzywdzące dla Graysena, który w gruncie rzeczy nie jest osobą tak podłą i nikczemną, jak jego ojciec by pragnął. Z ludźmi mu nie po drodze, nie rozumie ich zamiarów, celów i motywacji. Nie utożsamia się zresztą z wieloma jednostkami, izoluje się od reszty na własne życzenie, nie będąc jednak do końca pewnym, czy jest to czymś, czego tak naprawdę pragnie.

Zobacz profil autora http://mortis.forumpolish.com/t585-sowa-graysena http://mortis.forumpolish.com/t612-skrytka-numer-123
PisanieTemat: Re: Gabinet profesora Rutherforda  Pią 22 Kwi 2016, 23:19

Carrow cierpi, a jego duma zostaje zgnieciona przez potężny, żeliwny moździerz dzierżony przez tego jedynego, który posiadał tutaj władzę, pieprzonego Rutherforda. Dosyć że śmie mu dogadywać na temat Wittermore (Potockiej z Hardym już się nie czepiał!) to wstawia mu Zadowalający za siedem godzin pieprzenia z eliksirem, którego poziom trudności nie pokonałby nawet jedenastolatka. Furia miesza się z rozczarowaniem i poczuciem niesprawiedliwego traktowania, odwraca zatem wzrok i wbija go w nieruchomy punkt zawieszony gdzieś w pomieszczeniu.
Wyrzuciłby z wieży tego frajera, a potem sam skoczyłby za nim w akcie rozpaczy i straconych marzeń. Nie odzywa się jednakże, ani nie komentuje wypowiedzi profesora. Kamiennym obliczem przyjmuje wszystko na klatę i czeka aż zostaną oficjalnie wypuszczeni z klasy.


"I never promised you an open heart or charity
I never wanted to abuse your imagination
I come with knives and agony"
PisanieTemat: Re: Gabinet profesora Rutherforda  Sob 23 Kwi 2016, 09:55

Nauczyciel zapisał sobie wszystko w notatniku i spojrzał po uczniach, czekając na ich reakcję. Kiwnął głową na znak, iż zrozumiał wolę Wittermore i tak też właśnie zrobił. Z pewnością sam wolałby mieć tylko jedną słabszą ocenę, chociaż... Czy Zadowalający był tak zły? Wielu z pewnością marzyło o takim stopniu. No ale, w tej szkole byli ludzie mniej i bardziej ambitni, a po ocenach, jakie miała do tej pory Krukonka zdążył wywnioskować, jakim typem ucznia była. Z resztą, kolejne pytanie go w tym tylko upewniło. Spojrzał na nią i pomyślał.
- Właściwie, nie miałem zamiaru dawać wam żadnej dodatkowej pracy. Ale biorę pod uwagę to, że tu przyszliście i spędziliście siedem godzin na warzeniu eliksiru, dlatego t y l k o wam dam możliwość napisania dodatkowego referatu. Z ocen, jakie dostaniecie wyciągnę średnią, więc warto się postarać. Napiszcie mi proszę o tym, jakiego eliksiru uczyło wam się na zajęciach najlepiej. Dlaczego właśnie tego, czy był przydatny? No i nie zapomnijcie o opisie warzenia go, bo to będzie ta część bardziej merytoryczna, którą ocenię. Daję wam czas do pierwszego maja. - Mówiąc to zaczął zbierać swoje rzeczy i rozejrzał się po klasie. Podrapał po głowie i dał uczniom znać, że mogą wyjść.
- A, Carrow. Zostań na chwilę. - Dodał i poczekał aż wszyscy wyszli.


Kaylin Wittermore, Nadzieja Potocka, Seymour Hardy [z tematu]


Gdy w sali zapadła wreszcie cisza, odetchnął i chowając notatniki do teczki odezwał się do Carrowa, którego tak bardzo chwaliła jego poprzedniczka.
- Masz mnóstwo dobrych ocen i z relacji, jakie dostałem wiem, że naprawdę umiesz ten przedmiot. Dlatego chciałbym, żebyś uwarzył mi jakiś eliksir, jakikolwiek, z podręcznika. Pozwalam ci to zrobić samemu, po zajęciach, bo ufam, że w przeciwieństwie do koleżanek, nie narobisz bałaganu i nie zrobisz sobie krzywdy. Chciałbym, żebyś podesłał mi fiolkę z wykonanym wywarem do pierwszego maja, wtedy będę w stanie wystawić ci dodatkową ocenę. - Powiedział, po czym wyszedł z sali.


Graysen E. Carrow [z tematu]


Lekcja zakończona.


@Graysen E. Carrow: +20 Punktów Nauki, +15 Punktów Specjalnych, + eliksir zmieniający kolor włosów (kiepskiej jakości), + Zadowalający
@Kaylin Wittermore: +20 Punktów Nauki, +15 Punktów Specjalnych, + eliksir zmieniający kolor włosów (kiepskiej jakości), + Zadowalający
@Nadzieja Potocka: +20 Punktów Nauki, +15 Punktów Specjalnych, + eliksir zmieniający kolor włosów (kiepskiej jakości), + Zadowalający
@Seymour Hardy: +10 Punktów Nauki, +10 Punktów Specjalnych, + eliksir zmieniający kolor włosów (kiepskiej jakości), + Zadowalający


PRACA DODATKOWA DLA OBECNYCH NA KONSULTACJACH:
„Eliksir, którego nauka sprawiła mi przyjemność” - wypracowanie na jedną rolkę pergaminu (pół strony A4).

Napisaną pracę należy wysłać sowią pocztą do Niosącego Naukę. Macie czas do 1 maja.



szkoła óczy xd
Sponsored content


PisanieTemat: Re: Gabinet profesora Rutherforda  

Gabinet profesora Rutherforda

Zobacz poprzedni temat Zobacz następny temat Powrót do góry
Strona 3 z 3Idź do strony : Previous  1, 2, 3

Similar topics

-
» Gabinet prof. McGonagall
» Gabinet dyrektora
» Gabinet Morfeusza
» Gabinet Ministra Magii

Permissions in this forum:Nie możesz odpowiadać w tematach
Mortis :: Rozgrywka fabularna :: Hogwart :: Lochy-
Skocz do: