Non mor­tem ti­memus, sed co­gita­tionem Mor­tis


Share|

Niezwykle zwykłe spotkanie | Lenka i tatuś

Idź do strony : 1, 2, 3  Next
avatar
Dyrektor Hogwartu, Opiekun Hufflepuffu, Numerolog

Dodatkowe informacje biograficzne
AKTUALNIE POSIADANA RÓŻDŻKA: Olcha, 13 cali, włókno z pachwiny nietoperza, mało giętka
OPANOWANE ZAKLĘCIA: Enervate, Finite, Bąblogłowy, Expeliarmus, Protego, Drętwota, Lumos, Nox, Depulso, Everte Statum, Immobilus, Repirifage, Accio, Alohomora, Colloportus, Chłoszczyść, Acetabulum Lava, Bombarda Maxima, Constant Visio, Erecto, Oculus Reparo, Quietus, Siccum, Wskaż mi, Pakuj, Anapneo, Anesthesia, Repariforos, Fiedfyre, Obliviate, Sectumsempra, Szatańska Pożoga, Acis Missle, Volnera Sanatur, Salvio Hexia, Upiorogacek, Avada Kedavra, Finite Incantatem, Skurge, Somno, Zaklęcie Kameleona, Repello Muggletum, Adversum, Ne Apportation, Protego Horribilis
OPIS POSTACI: Wysoki, bo mierzący ponad 185 centymetrów wzrostu mężczyzna o ektomorficznej budowie ciała. Nie jest zbyt wysportowany, ale od jakiegoś czasu nad tym pracuje. Mimo tego sprawia wrażenie lekko wychudzonego. Ciało Bułhakowa, głównie plecy, uda i pośladki pokryte są szeregiem szpecących je blizn, będących nieprzyjemną pamiątką po rodzinnym domu. Pomimo wielu okazji ku temu nie usunął ich nigdy, być może po to, aby przypominały mu wydarzenia, które go ukształtowały. Włosy ma brązowe. Charakterystyczną dla nich jest niesforna, opadająca na oko grzywka, w chwilach stresu często przez niego przeczesywana. Oczy szarozielone. Posiada wszystkie cechy wyglądu, które powinny składać się na typowego paszczura - ziemniaczany nos, wyjątkowo jasne i rzadkie brwi, idealny do rozgniatania orzechów, perfekcyjnie kwadratowy podbródek i wiecznie zdenerwowane spojrzenie, a mimo tego z jakiegoś niewytłumaczalnego powodu rozkochał w sobie niejedną pannę. (Może to prawda, że kobiety podświadomie lecą na złych facetów?) Zawsze wyjątkowo czysty, zadbany i schludny. Dba o swój wizerunek. Nosi się w drogich, szytych na miarę ubraniach. Roznosi wokół siebie przyjemny zapach kwiatowej woni, czasami wymieszany z kadzidłem lub świecami do medytacji. Na pierwszy rzut oka widać, że jest bogaty, a przynajmniej na takiego pozuje i wychodzi mu to zadziwiająco dobrze.

Zobacz profil autora http://mortis.forumpolish.com/t335-sowa-vakela http://mortis.forumpolish.com/t412-dziennik-buly-omega http://mortis.forumpolish.com/t346-skrytka-nr-384
PisanieTemat: Niezwykle zwykłe spotkanie | Lenka i tatuś  Czw 03 Mar 2016, 20:42

Vaksilij Bułhakow od zawsze uważał, że gdyby los kiedykolwiek ofiarował mu dzieci z Małgorzatą Kossak, to uczyniłby je najszczęśliwszymi na świecie, ofiarowując im całego siebie i jeszcze więcej, byleby zapewnić im godny byt na tym chorym świecie. Niestety dzieci z Małgorzatą nigdy się nie doczekał, przez chorobę, którą kobieta przebyła, a po głośnym rozwodzie nie pozostały mu nawet marzenia o byciu ojcem jakim zawsze chciał zostać. Podczas pobytu w Europie zachodniej i Ameryce posiadał wiele kobiet. Na dłużej i na krócej, na poważnie i mniej poważnie. Niektóre z nich traktował jak zabawki na jedną noc, chociaż zdarzało się, że próbował utworzyć z nimi coś na wzór związku i pomimo całej ułomności tak sztucznej relacji - trafiały się takie okazy, które lgnęły do niego nawet za bardzo, płosząc unikającego zobowiązań i niepotrzebnych emocji wróżbitę nie wierzącego w tak płytkie i bezsensowne rzeczy jak miłość. Był, rzecz jasna, świadom tego, że mogą gdzieś żyć jego biologiczne dzieci, ale spływało to po nim jak woda po kaczce. Nigdy nikt go o tym nie poinformował, nigdy ich nie uznał i nie zamierzał uznawać - dlaczego więc miały zajmować niepotrzebną przestrzeń w głowie szalonego numerologa? Wolał myśleć o nieustannym poszukiwaniu przyjemności, o Wittermore, o ukochanym bracie, zdobywaniu sławy i prestiżu, o rozwiązaniu kwestii krwi brudnej, wieczorkach w bibliotece i orkiszowych ciasteczkach do ulubionej herbaty. Nie było w planie dnia Bułhakowa miejsca na wychowywanie jakiegoś rozwydrzonego bachora... a przynajmniej tak sobie mówił, bo było mu łatwiej. Okłamywanie samego siebie wychodziło mu ostatnio wyjątkowo dobrze. Prawdopodobnie nawet nie zainteresowałby się Lenką, gdyby nie wpisała się pewnego dnia na listę osób chętnych do brania udziału w zajęciach artystycznych, których Vakel był głównym i jedynym pomysłodawcą oraz organizatorem.
- Zapraszam, panno Bletchley. - melodyjny głosik poniósł się po pustym korytarzu, kiedy profesor otworzył przed nią drzwi sali i przepuścił ją w przejściu. Lubił nauczać. Lubił ten błysk w oku młodych ludzi, kiedy pompował w nich nowe informacje, tak ochoczo, choć nieświadomie kodowane w ich małych główkach. Mogły być to cyferki, mógł być to sposób nakładania farby olejnej na płótno. Ważne, żeby w tym krótkim momencie to on był gwiazdą całego przedstawienia.
Pomieszczenie było spore. Drzwi, jak się okazało, znajdowały się na samym końcu sali, po lewej jej stronie. Naprzeciwko, w rogu znajdowało się miejsce dla modela, składające się z podestu, krzesła, draperii powieszonej na ścianie i białej skrzyni. Oddzielała ich od niego ustawiona wzdłuż ściany martwa natura o przedziwnych kolorach. Po prawej znajdowała się sporej wielkości antresola z kilkoma półkami, na których składane były prace gotowe, oraz schnące. Pod nią stało biurko, za którym ustawione były szafy i kufry zawalone przedmiotami wszelkiego rodzaju. Po bokach porozstawiane były krzesła, sztalugi i stoliczki.

@Lena Bletchley


3w2 / 8
Coś ty Atenom zrobił, Sokratesie,
Że ci ze złota statuę lud niesie,
Otruwszy pierwej?
avatar
Rocznik V

Dodatkowe informacje biograficzne
AKTUALNIE POSIADANA RÓŻDŻKA: 12 i 3/4 cala, sztywna, tarnina, kieł widłowęża
OPANOWANE ZAKLĘCIA: Accio, Lumos, Nox, Protego Horribilis,Bąblogłowy, Expelliarmus, Fumos, Drętwota, Everte Statum, Mimble Wimble, Petrificulus Totalus, Avifors, Cistem Aperio, Verdimilous
OPIS POSTACI: Codzienna niecodzienność w postaci dziewczyny, która nie powinna przykuwać zbyt dużej uwagi jest możliwa. Nawet wysokie, mierzące 170 cm o budowie odpowiedniej do swojego wieku i płci, jasna i bardzo zadbana cera, skóra wyjątkowo przyjemna w dotyku. Jest też spory mankament jej urody, czyli za duży nos i kanciasta broda. Z lepszych rzeczy trzeba wspomnieć jasne włosy dziewczęcia o całkiem sporej długości oraz bursztynowe oczy. Te dwie cechy nie odbierają jej naturalności i zwyczajności, dodając przy tym coś niewytłumaczalnego. Jest niby nijaka, a jednak interesująca, przykuwająca uwagę, ładna - mimo rażących wad urody. Niedoskonała, ale ze swoimi magnetycznym spojrzeniem rozprzestrzenia aurę tajemnicy, którą chce się poznać. Nie posiada bardziej wyrazistych cech wyglądu. Gładka i nudna, jeśli chodzi o historię blizn. Możliwe, że jak u każdej nastolatki czasami pojawi się jakiś pryszcz, ale to raczej norma. Po prostu pozornie nużący obrazek, jak wykluczy się nieznoszące sprzeciwu, błyszczące paczadełka. W pakiecie dołączone jest też opakowanie niekończących się uśmiechów - wersja na każdą sytuację.

Zobacz profil autora http://mortis.forumpolish.com/t459-sowa-leny#1204 http://mortis.forumpolish.com/t458-skrytka-numer-431#1203
PisanieTemat: Re: Niezwykle zwykłe spotkanie | Lenka i tatuś  Sob 05 Mar 2016, 00:40

Tylko jeden Merlin wie, jak bardzo Lena nie miała zamiaru się zastanawiać w swoim życiu nad niczym, co dotyczy rodziny i relacji międzyludzkich. Może to kwestia wieku, a może wychowania, trudno powiedzieć. Pewność jest tylko co do tego, że panna Bletchley wchodziła w interakcję z innymi ludźmi najczęściej dlatego, że tak wypadło albo ma w tym jakiś interes. Rzadko zdarzają się takie perełki, które w głowie dziewczyny świecą, jak słońce, zmuszając ją do większego zbliżenia się. Ci ostatni mają największe szanse na zaistnienie na jej drodze. Biorąc jednak pod uwagę zebrane fakty w sposób ogólny to można stwierdzić, że Lena zwyczajnie wolała nie nazywać swoich kontaktów z nimi w żaden sposób. Lepiej nie określać nikogo swoją miłością, zauroczeniem, wrogiem, przyjacielem, czy kolegą. Znajomi to bardzo dobre słowo przede wszystkim dlatego, że jest neutralne, nie grozi więc zbyt dużym zaangażowaniem z niczyjej strony. Co więcej w takim przypadku Ślizgonka ma okazję do przebywania z kimś, skorzystaniu z jego uczuć i cech i zniknięcie, gdy coś się jej nie spodoba. Taki sposób pojmowania świata uczynił ją wbrew pozorom wrażliwą na to, co w drugim człowieku siedzi. Potrafiła więc kochać swoją matkę mimo jej masy wad, które męczą ją od dnia narodzin i nie zastanawiać się, co ta nieszczęsna kobieta musiała robić ze swoimi życiem wcześniej, że ostatecznie została sama z córką użalając się nad tym, że ojcem jej jedynego dziecka jest ktoś, kto ją bardzo skrzywdził swoimi odejściem. Nie mogąc nic na to poradzić Lena wolała nawet nie pytać. Ba! W sumie miała to kompletnie gdzieś, kierując się zasadą, że gdy kogoś obchodzi jej istnienie to raczej pojawia się w jej życiu, a nie znika nie wiadomo kiedy, jak, gdzie i dlaczego. Nie było go? Łaski bez, sama potrafiła o siebie zadbać. Tak więc kwestia biologiczna miała dla niej taką rangę, jak lekcje Mugoloznastwa - kompletnie żadną. Nie było lamentu, bo nie jest typem, który będzie męczył swoją duszę nad taką sprawą, a po drugie matka lamentowała za nie dwie i resztę świata. Więcej zajmowania się kimś, kto ponoć nie był istotny? Bez jaj, zrezygnujmy z takiego pogrążania się.
Lena tak zrobiła. Hasa sobie przez życie w całkiem niezłym stylu. Ambitna, zafascynowana wieloma dziedzinami (a także trochę leniwa, ale co się dziwić, kiedy w szkole próbują uczyć ją tylu nieważnych rzeczy, kiedy czeka cały wór informacji, które się na coś przydadzą!). Z tego względu wybrała zajęcia artystyczne. Rysunek szedł jej naprawdę nieźle i uważała, że to umiejętność całkiem przydatna. Malunek zaś wychodził różnie, ale przecież nie da się umieć wszystkiego (co nota bene bardzo wchodzi na jej ambicje). Wiele osób można naszkicować. Na przykład kogoś, kogo minęło się w drodze. Później może okazać się, że ten "ktoś" je poszukiwany lub odkryje się jakąś cechę charakterystyczną dla niego podczas przyglądania się. Nie mówiąc już o tym, że sztuka rozwija masę innych cech, które owocują czymś praktycznym. Weszła więc do pomieszczeniu zaproszona, uprzednio witając profesora w sposób oficjalny. Pokierowała też do niego uśmiech z serii "grzeczna przykładna i ułożona Lena w akcji". Trzeba się w końcu jakoś prezentować. Najlepszym zaś sposobem jest taki uroczy, niby niewinny banan na ustach, który przy tych błyszczących oczętach sprawiał wrażenie kompletnie odległego. Wszystko się zgadza, ale oczy myślą o czymś innym niż usta.
- Powinnam zająć jakieś konkretne miejsce, panie profesorze Bułhakow? - Teraz do kompletu ten pewny siebie głosik. Oczy i głos - synchron prawdziwej natury czysto ślizgońskiej, uśmiech - wersja dla tłumów. Tłumów, czyli w tym przypadku nauczyciela, który miał widzieć w niej cichutką, grzeczną uczennicę. Taki bynajmniej był plan. Przede wszystkim dlatego, że Lena ceniła sobie utrzymywanie swojej reputacji wśród grona pedagogicznego. W przypadku jakiejś wtopy da się potem uniknąć niepotrzebnych konsekwencji, bo przecież to takie "dobre i przykładne dziecko nie sprawiające problemów". Nie od dziś wiadomo, że lubiani mają łatwiej. Widziała więc cel w tym, by nie podpadać nikomu, a przy okazji nie uchodzić za lizuskę. Balansowanie na tych dwóch światach jest niełatwe, ale przecież trzeba sobie stawiać wyzwania!


Want to get inside of your mind
I'll make you let me in
avatar
Dyrektor Hogwartu, Opiekun Hufflepuffu, Numerolog

Dodatkowe informacje biograficzne
AKTUALNIE POSIADANA RÓŻDŻKA: Olcha, 13 cali, włókno z pachwiny nietoperza, mało giętka
OPANOWANE ZAKLĘCIA: Enervate, Finite, Bąblogłowy, Expeliarmus, Protego, Drętwota, Lumos, Nox, Depulso, Everte Statum, Immobilus, Repirifage, Accio, Alohomora, Colloportus, Chłoszczyść, Acetabulum Lava, Bombarda Maxima, Constant Visio, Erecto, Oculus Reparo, Quietus, Siccum, Wskaż mi, Pakuj, Anapneo, Anesthesia, Repariforos, Fiedfyre, Obliviate, Sectumsempra, Szatańska Pożoga, Acis Missle, Volnera Sanatur, Salvio Hexia, Upiorogacek, Avada Kedavra, Finite Incantatem, Skurge, Somno, Zaklęcie Kameleona, Repello Muggletum, Adversum, Ne Apportation, Protego Horribilis
OPIS POSTACI: Wysoki, bo mierzący ponad 185 centymetrów wzrostu mężczyzna o ektomorficznej budowie ciała. Nie jest zbyt wysportowany, ale od jakiegoś czasu nad tym pracuje. Mimo tego sprawia wrażenie lekko wychudzonego. Ciało Bułhakowa, głównie plecy, uda i pośladki pokryte są szeregiem szpecących je blizn, będących nieprzyjemną pamiątką po rodzinnym domu. Pomimo wielu okazji ku temu nie usunął ich nigdy, być może po to, aby przypominały mu wydarzenia, które go ukształtowały. Włosy ma brązowe. Charakterystyczną dla nich jest niesforna, opadająca na oko grzywka, w chwilach stresu często przez niego przeczesywana. Oczy szarozielone. Posiada wszystkie cechy wyglądu, które powinny składać się na typowego paszczura - ziemniaczany nos, wyjątkowo jasne i rzadkie brwi, idealny do rozgniatania orzechów, perfekcyjnie kwadratowy podbródek i wiecznie zdenerwowane spojrzenie, a mimo tego z jakiegoś niewytłumaczalnego powodu rozkochał w sobie niejedną pannę. (Może to prawda, że kobiety podświadomie lecą na złych facetów?) Zawsze wyjątkowo czysty, zadbany i schludny. Dba o swój wizerunek. Nosi się w drogich, szytych na miarę ubraniach. Roznosi wokół siebie przyjemny zapach kwiatowej woni, czasami wymieszany z kadzidłem lub świecami do medytacji. Na pierwszy rzut oka widać, że jest bogaty, a przynajmniej na takiego pozuje i wychodzi mu to zadziwiająco dobrze.

Zobacz profil autora http://mortis.forumpolish.com/t335-sowa-vakela http://mortis.forumpolish.com/t412-dziennik-buly-omega http://mortis.forumpolish.com/t346-skrytka-nr-384
PisanieTemat: Re: Niezwykle zwykłe spotkanie | Lenka i tatuś  Nie 06 Mar 2016, 13:15

Żywot nauczyciela ma to do siebie, że absolutnie każdy mniej lub bardziej cię kojarzy, a ty zmuszony jesteś do przemykania pomiędzy dziesiątkami par wpatrzonych w ciebie oczu, ledwo mogąc spamiętać ich imiona. Obdarzony wyjątkowo dobrą pamięcią Bułhakow radził sobie w tej kwestii lepiej niż jego współpracownicy, ale nie zmieniało to faktu, że dzielił uczniów na tych, którzy mu się podlizywali, uczniów Hufflepuffu i resztę, z czego w ostatniej grupie był w stanie wyróżnić naprawdę niewiele osób i Lena Bletchley do tego zacnego grona nie należała. Owszem, znał jej imię, kojarzył z twarzą i zielenią mundurka. To wszystko. Nie znaczyło to, rzecz jasna, że już nie wyrobił sobie o niej wstępnej opinii i nie miał żadnych oczekiwań. Lubił Ślizgonów. Nie wszystkich. Lubił głównie Malfoyów, co było oczywiste ze względu na wspólną przeszłość z Dorotką i obietnice jej złożone. Miał więc nadzieję, że Bletchley będzie im podobna i nie napsoci zbyt wiele. Od dowcipów był przecież on. Oni byli od podziwiania.
Wszedł za nią do środka, zamykając skrzypiące drzwi i od razu potarł rączki.
- Normalnie zaczynamy zajęcia od wybrania sobie kadru, ale ponieważ dołączasz do nas nieco później - jestem zmuszony do przyspieszonego kursu z kompozycji... chyba, że znasz się na tym trochę? Przed praktyką wymagam od was chociaż częściowego zapoznania się z teorią. - mówiąc to powolutku zbliżał się do antresoli. Wszedł na górę, żeby ściągnąć z niej kilka arkuszy szarego papieru.
Chciał przygotować ją do tego, żeby od pierwszych oficjalnych zajęć mogła już swobodnie działać z grupą, a nie stać i domyślać się co robią inni, bo uznał taką sytuację za wyjątkowo niezręczną dla ich obojga. Streszczenie wszystkiego tak szybko było niewykonalne, ale liczył na to, że chociaż trochę wiedzy zostanie w tej blond główce i Lenka będzie miała choć częściowe pojęcie o tym, co robi. Dodatkowe zajęcia, nad czym Bułhakow ubolewał, nie działały tak jak inne lekcje i dzieciaki potrafiły dopisać się do nich w ostatnie dni roku, zmuszając go do poświęcenia wolnego czasu, żeby zapoznać ich z podstawowymi terminami, bo nie potrafił odmawiać. Jak miał powiedzieć nie komuś, kto sam przychodził do niego po pomoc?
Położył kartki na blacie, po czym spojrzał w jej stronę oczekując odpowiedzi.


3w2 / 8
Coś ty Atenom zrobił, Sokratesie,
Że ci ze złota statuę lud niesie,
Otruwszy pierwej?
avatar
Rocznik V

Dodatkowe informacje biograficzne
AKTUALNIE POSIADANA RÓŻDŻKA: 12 i 3/4 cala, sztywna, tarnina, kieł widłowęża
OPANOWANE ZAKLĘCIA: Accio, Lumos, Nox, Protego Horribilis,Bąblogłowy, Expelliarmus, Fumos, Drętwota, Everte Statum, Mimble Wimble, Petrificulus Totalus, Avifors, Cistem Aperio, Verdimilous
OPIS POSTACI: Codzienna niecodzienność w postaci dziewczyny, która nie powinna przykuwać zbyt dużej uwagi jest możliwa. Nawet wysokie, mierzące 170 cm o budowie odpowiedniej do swojego wieku i płci, jasna i bardzo zadbana cera, skóra wyjątkowo przyjemna w dotyku. Jest też spory mankament jej urody, czyli za duży nos i kanciasta broda. Z lepszych rzeczy trzeba wspomnieć jasne włosy dziewczęcia o całkiem sporej długości oraz bursztynowe oczy. Te dwie cechy nie odbierają jej naturalności i zwyczajności, dodając przy tym coś niewytłumaczalnego. Jest niby nijaka, a jednak interesująca, przykuwająca uwagę, ładna - mimo rażących wad urody. Niedoskonała, ale ze swoimi magnetycznym spojrzeniem rozprzestrzenia aurę tajemnicy, którą chce się poznać. Nie posiada bardziej wyrazistych cech wyglądu. Gładka i nudna, jeśli chodzi o historię blizn. Możliwe, że jak u każdej nastolatki czasami pojawi się jakiś pryszcz, ale to raczej norma. Po prostu pozornie nużący obrazek, jak wykluczy się nieznoszące sprzeciwu, błyszczące paczadełka. W pakiecie dołączone jest też opakowanie niekończących się uśmiechów - wersja na każdą sytuację.

Zobacz profil autora http://mortis.forumpolish.com/t459-sowa-leny#1204 http://mortis.forumpolish.com/t458-skrytka-numer-431#1203
PisanieTemat: Re: Niezwykle zwykłe spotkanie | Lenka i tatuś  Nie 06 Mar 2016, 16:52

Lena i psocenie? Cóż, to całkiem prawdopodobne połączenie, ale tylko w sprzyjających warunkach. Przede wszystkim musiałaby mieć akurat ochotę na zrobienie czegoś głupiego/niedozwolonego. Punkt pierwszy jest do spełnienia, ponieważ panna Bletchley nie poczuwała się do bycia świętą panienką, która podczas swej egzystencji może pochwalić się największą zbrodnią w postaci nieodrobionej pracy domowej. Natomiast kolejna sprawa to jakieś towarzystwo do robienia, tego co grozi utratą punktów. Samotne psocenie się lub jego różne odłamy są zwyczajnie nudne, kiedy próbuje się ich bez kogoś, kto w razie czego razem z nami otrzyma karę, uratuje tyłek czy cokolwiek innego. Zero satysfakcji jeśli nie będzie nikogo, kto poklaszcze przy każdym "genialnym pomyśle". Ostatnie ogniwo to po prostu dobra aura, by nie dać się przyłapać. Reputacja do ważna rzecz, Lena wolała nie ignorować jej mocy. Dlatego też raczej się nie psoci za często ani na tyle, by ktoś mógł wynieść z tego powodu jakieś konsekwencje. Zdecydowanie bardzie wolała być obserwatorem, to wygodne i nie szkodzi. W ogóle bycie kameleonem uznawała za najlepszą formę prowadzenia swojego życia. Dobrze się przyjrzeć, odkryć działanie, wpasować z własnym zachowaniem. Prosty tryb, a sprawdza się wybitnie dobrze. Do tego trochę uroku osobistego i co? Wszystko przestaje być trudne, bo minimum to to, by ludzie widzieli w nas to, co chcemy żeby zobaczyli.
- Być może posiadam jakąś wiedzę w tym zakresie, ale wolałabym się nie ośmieszać przed osobą, która zna się na tym zdecydowanie lepiej. Nie chcę przeliczyć swoich sił, więc czy mogłabym prosić o zapoznanie mnie z tą teorią, panie profesorze? - Czy nie znała się na tym? Trudno powiedzieć. Lena traktowała to jako luźne hobby, jednak jest wymagającą osóbką, więc pewnie coś jej w głowie utkwiło. Nie była jednak na tyle głupia, żeby sądzić, że na obecnym poziomie wtajemnicza jej wiedza równa się tej, którą posiadają osoby uczęszczające na zajęcia od dłuższego czasu, nie mówiąc już o tym, co potrafi nauczyciel. Jest pewna siebie, czasami nawet za bardzo, ale o skretynienie kompletne nie można jej posądzać. Bezmyślność nie jest jej domeną. Udzieliła odpowiedzi przemyślanej, zanim wyrzuciła z siebie słowa przeanalizowała dobrze pytanie. Niektórym wydaje się to dziwne, ale Lena naprawdę słuchała innych ludzi i wolała pierw ułożyć odpowiedź w głowie, by mieć szansę ją zmienić. Osoby, który paplają jak leci nie mają takiej okazji.
- Wymaga pan profesor czegoś jeszcze przed praktyką, czy też to jedyny wymóg? - Pytanie nasunęło się jej tuż po tym, jak odpowiedziała na to, które on postawił. Musiała je zadać, by wiedzieć, czego spodziewać się w chwili, gdy będzie dołączała już normalnie do grupy. Nie chciałaby zostać zaskoczona jakimś faktem... po fakcie.


Want to get inside of your mind
I'll make you let me in
avatar
Dyrektor Hogwartu, Opiekun Hufflepuffu, Numerolog

Dodatkowe informacje biograficzne
AKTUALNIE POSIADANA RÓŻDŻKA: Olcha, 13 cali, włókno z pachwiny nietoperza, mało giętka
OPANOWANE ZAKLĘCIA: Enervate, Finite, Bąblogłowy, Expeliarmus, Protego, Drętwota, Lumos, Nox, Depulso, Everte Statum, Immobilus, Repirifage, Accio, Alohomora, Colloportus, Chłoszczyść, Acetabulum Lava, Bombarda Maxima, Constant Visio, Erecto, Oculus Reparo, Quietus, Siccum, Wskaż mi, Pakuj, Anapneo, Anesthesia, Repariforos, Fiedfyre, Obliviate, Sectumsempra, Szatańska Pożoga, Acis Missle, Volnera Sanatur, Salvio Hexia, Upiorogacek, Avada Kedavra, Finite Incantatem, Skurge, Somno, Zaklęcie Kameleona, Repello Muggletum, Adversum, Ne Apportation, Protego Horribilis
OPIS POSTACI: Wysoki, bo mierzący ponad 185 centymetrów wzrostu mężczyzna o ektomorficznej budowie ciała. Nie jest zbyt wysportowany, ale od jakiegoś czasu nad tym pracuje. Mimo tego sprawia wrażenie lekko wychudzonego. Ciało Bułhakowa, głównie plecy, uda i pośladki pokryte są szeregiem szpecących je blizn, będących nieprzyjemną pamiątką po rodzinnym domu. Pomimo wielu okazji ku temu nie usunął ich nigdy, być może po to, aby przypominały mu wydarzenia, które go ukształtowały. Włosy ma brązowe. Charakterystyczną dla nich jest niesforna, opadająca na oko grzywka, w chwilach stresu często przez niego przeczesywana. Oczy szarozielone. Posiada wszystkie cechy wyglądu, które powinny składać się na typowego paszczura - ziemniaczany nos, wyjątkowo jasne i rzadkie brwi, idealny do rozgniatania orzechów, perfekcyjnie kwadratowy podbródek i wiecznie zdenerwowane spojrzenie, a mimo tego z jakiegoś niewytłumaczalnego powodu rozkochał w sobie niejedną pannę. (Może to prawda, że kobiety podświadomie lecą na złych facetów?) Zawsze wyjątkowo czysty, zadbany i schludny. Dba o swój wizerunek. Nosi się w drogich, szytych na miarę ubraniach. Roznosi wokół siebie przyjemny zapach kwiatowej woni, czasami wymieszany z kadzidłem lub świecami do medytacji. Na pierwszy rzut oka widać, że jest bogaty, a przynajmniej na takiego pozuje i wychodzi mu to zadziwiająco dobrze.

Zobacz profil autora http://mortis.forumpolish.com/t335-sowa-vakela http://mortis.forumpolish.com/t412-dziennik-buly-omega http://mortis.forumpolish.com/t346-skrytka-nr-384
PisanieTemat: Re: Niezwykle zwykłe spotkanie | Lenka i tatuś  Sob 19 Mar 2016, 22:44

Bułhakow nie wydał z siebie absolutnie żadnego dźwięku świadczącego o tym, że jest niezadowolony jej niewiedzą. Owszem było to dość kłopotliwe, ale nie był do przecież koniec świata, prawda? Był bardzo otwarty na młodych ludzi, którzy chcieli zdobywać wiedzę z dziedzin go interesujących i bardzo lubił kiedy przychodzili do niego po pomoc. Czuł się przecież szkolnym specjalistą w każdej dziedzinie, nie tylko w numerologii i miał wewnętrzną potrzebę czynienia dobra innym ludziom chociaż w ten niepozorny sposób, jakim było przelewanie wiedzy do młodziutkich główek.
- Dobrze więc, podejdź do mojego biurka, Lena. - powiedział spokojnie, przeszukując szafki w poszukiwaniu sterty starych, pożółkłych już nieco zeszytów i kartek do notowania, wraz z kałamarzem i piórem. Następnie poszedł po krzesło. - Usiądź proszę, trochę nam to zajmie. Spróbuj coś zanotować. - wyjaśnił spokojnie, po czym pochylił się nad nią i otworzył pierwszą stronę. Na środku kartki, wyjątkowo nietypowym krojem pisma wykreślone zostało WPŁYW DESENIU NA POSTRZEGANIE PRZESTRZENI, tylko że... cyrylicą. Bułhakow tworzył notatki w ojczystym języku. Zaraz pod tym znajdowały się dwa koła - czarne na białym tle i białe na czarnym, oba umieszczone w jednakowej wielkości kwadratach. - Komponując musisz zwrócić uwagę na wiele, naprawdę wiele aspektów. Pierwszym z nich jest walor przedmiotu. Czarne koło wydaje się z pewnej odległości o około jedną trzecią mniejsze niż koło białe. Czarne powierzchnie i bryły wydają się być mniejsze niż białe o tej samej grubości. Odnosi się to także do budowli. Przyjrzyj się ilustracji, spróbuj nawet odchylić głowę. Kiedy ogląda się czyjeś prace, robimy to zwykle z odległości kilku metrów, dlatego trzeba zwrócić na to uwagę - nie możesz wrzucić najjaśniejszych elementów na dalsze plany, bo wszystko ci to zaburzy. Musisz pamiętać również o wielkości względnej. - przewrócił kartkę. Tym razem na stronie narysowanych zostały dwa symetryczne względem siebie koła. Jedno zostało otoczone większymi kółeczkami, a drugie - mniejszymi. - Koła tej samej wielkości - po środku dwóch grup kół wydają się różnej długości, chociaż mają jednakowe średnice. - kolejne przewrócenie kartki. Na korytarzu o bardzo silnie zarysowanej perspektywie znajdowały się dwie postacie. Numerolog przyłożył do nich swoje palce, żeby udowodnić dziewczynie, że gdyby zmierzyć je linijką - byłyby takie same, ponieważ, tak jak i przy poprzednich przykładach - oczy zdawały się płatać figle. - Dwie postacie jednakowej wielkości wydają się być różne jeśli podporządkowane są prawom perspektywy. Nadążasz? - zapytał, chociaż tak naprawdę wcale nie zamierzał przerywać. Kolejna strona. - Również barwa i deseń zmieniają wygląd: czerń wyszczupla, ponieważ pochłania światło, spójrz tylko na panią Fletcher, biel pogrubia, ponieważ odbija światło, pionowe paski podwyższają, natomiast poziomie poszerzają. Tylko nie myśl, że pion również jest w stanie wyszczuplić, szczególnie osobę, bo jeżeli ktoś przy kości założy ubrania w pionowe pasy, a te rozejdą się na boki, to będzie to wyglądało śmiesznie. Jedna z moich dziewczyn się tak ubierała. O czym to ja... - odchrząknął. - Spójrz - kolejna kartka - jednakowe pomieszczenia i części pomieszczeń, poprzez zastosowanie różnego podziału wydają się różnej wielkości oraz posiadają całkowicie odmienny wyraz. - wskazał na ilustracje. - Pokój z poziomymi pasami na ścianach wydaje się być bardziej dynamiczny, a pionowymi - statyczny. Generalnie wymiary pionowe wydają się dla oka bardziej wyraziste, niż te poziome. Wspomniałem o walorze. Wiesz w ogóle czym jest walor? Zawsze zapominam, że niektóre osoby ze starszych roczników są na początkowym etapie. Walor to różnice światła i cienia - przejścia tonalne uzyskane za pomocą skali szarości. Spójrz: - złapał ją za rękę, narysował jej trzy małe kwadraciki. W jednym naszkicował kilka okręgów po lewej i jedno mocne, czarne koło po lewej, w drugim czarne koła na środku i skupiające się wokół nich okręgi, a w trzecim - czarne koła utworzyły wierzchołki trójkąta, w którym znalazła się reszta elementów. - jeżeli chodzi o walor powinnaś unikać kompozycji centralnej, gdzie wszystko skupia się na środku, bo jest zwyczajnie nudna dla oka i braku zachowania równowagi w kompozycji, jak w przypadku pierwszym, gdzie wszystko ucieka nam na lewo. Kompozycja idealna to ta, gdzie wszystko opiera się na trójkącie równoramiennym o wierzchołku na dwóch piątych. Sztuka to też teoria. Sztuka to matematyka, chociaż nie wszyscy zdają sobie z tego sprawę. Mów czego nie rozumiesz: komponowanie kolorem? Strukturą? Złoty podział? Kompozycja otwarta, zamknięta? Statyczna, dynamiczna? Perspektywy? Mamy sporo czasu, chyba, że zamierzasz mi dzisiaj szybko uciec.


3w2 / 8
Coś ty Atenom zrobił, Sokratesie,
Że ci ze złota statuę lud niesie,
Otruwszy pierwej?
avatar
Rocznik V

Dodatkowe informacje biograficzne
AKTUALNIE POSIADANA RÓŻDŻKA: 12 i 3/4 cala, sztywna, tarnina, kieł widłowęża
OPANOWANE ZAKLĘCIA: Accio, Lumos, Nox, Protego Horribilis,Bąblogłowy, Expelliarmus, Fumos, Drętwota, Everte Statum, Mimble Wimble, Petrificulus Totalus, Avifors, Cistem Aperio, Verdimilous
OPIS POSTACI: Codzienna niecodzienność w postaci dziewczyny, która nie powinna przykuwać zbyt dużej uwagi jest możliwa. Nawet wysokie, mierzące 170 cm o budowie odpowiedniej do swojego wieku i płci, jasna i bardzo zadbana cera, skóra wyjątkowo przyjemna w dotyku. Jest też spory mankament jej urody, czyli za duży nos i kanciasta broda. Z lepszych rzeczy trzeba wspomnieć jasne włosy dziewczęcia o całkiem sporej długości oraz bursztynowe oczy. Te dwie cechy nie odbierają jej naturalności i zwyczajności, dodając przy tym coś niewytłumaczalnego. Jest niby nijaka, a jednak interesująca, przykuwająca uwagę, ładna - mimo rażących wad urody. Niedoskonała, ale ze swoimi magnetycznym spojrzeniem rozprzestrzenia aurę tajemnicy, którą chce się poznać. Nie posiada bardziej wyrazistych cech wyglądu. Gładka i nudna, jeśli chodzi o historię blizn. Możliwe, że jak u każdej nastolatki czasami pojawi się jakiś pryszcz, ale to raczej norma. Po prostu pozornie nużący obrazek, jak wykluczy się nieznoszące sprzeciwu, błyszczące paczadełka. W pakiecie dołączone jest też opakowanie niekończących się uśmiechów - wersja na każdą sytuację.

Zobacz profil autora http://mortis.forumpolish.com/t459-sowa-leny#1204 http://mortis.forumpolish.com/t458-skrytka-numer-431#1203
PisanieTemat: Re: Niezwykle zwykłe spotkanie | Lenka i tatuś  Czw 24 Mar 2016, 22:37

Jak dla Lenki to mógłby teraz nawet rzucać zaklęciami gdzie popadnie ze złości i byłoby jej to obojętne do chwili, aż nauczyłby jej tego, co chce wiedzieć. Postawa nauczyciela grała drugorzędną rolę, tak samo jak to, kim jest. Byleby potrafił uczyć i chciał to robić. No i umiał uciszać wkurzające gęby, które nie są w stanie wypowiedź chociaż jednego istotnego zdania, które by ich nie pogrążało. To ostatnie jest bardzo istotne w chwili, gdy do szkoły uczęszcza nadmiar przygłupów. Przynajmniej ona uważała, że ta cecha jest konieczna do tego, by nauczyciel mógł rzeczywiście nauczać, a nie użerać się z dzieciakami i marnować czas na to, by wytłumaczyć im, że są tu po to, by ruszać mózgownicą. Brak tej cechy sprawiał, że panna Bletchley bardzo szybko rezygnowała z głębszego angażowania się w pracę nad zagadnieniami poruszanymi na danych zajęciach. Chwała Merlinowi za to, że teraz była sam na sam z panem Bułhakowem i nie musiała martwić się o potencjalnego niszczyciela zajęć. No chyba, że ktoś zechciałby ich teraz odwiedzić, ale wtedy to chyba ona zaczęłaby rzucać zaklęciami w takiego osobnika. W końcu kto miałby czelność przerywać jej naukę, gdy NAPRAWDĘ zechciała się już czegoś uczyć!
Lena zajęła miejsce i entuzjastycznie podchodziła do wszystkiego. Chociaż chyba lepszym słowem byłoby "zdeterminowanie". Miała cel i teraz potrzebowała środka do jego osiągnięcia. To, co po drodze było mniej istotne. Na starcie jednak miała pytanie, którego jednak nie mogła zadać. Nauczyciel miał zapisek po rosyjsku. Dlaczego, kiedy to napisano i czemu tego nie ogarnął? Oczywiście, jemu pewnie różnicy to nie robiło, ale Ślizgonka nie posługiwała się niestety tym językiem, więc wystąpił konflikt interesów. Nie miała też czasu na rozważenie tego ani nawet na zadanie pytania, bo ten popędził już gdzieś daleko, a ona musiała go gonić. Zignorowała więc z przymusu ten trapiący i interesujący zarazem fakt i skupiła się na notowaniu.
Walor przedmiotu, czarne koło o 1/3 mniejsze od białego, to co czarne wydaje się mniejsze niż białe nawet, jeśli są tej samej grubości. Najjaśniejsze elementy nie mogą być na dalszym planie. Wielkość względna. Prawa perspektywy. - Zapisywała tak, by rozumieć o co chodziło i szło jej całkiem nieźle. Nie licząc tego, że nauczyciel pędził tak, jakby miał zamiar opowiedzieć jej wszystko o tworzeniu w 5 minut.
Mógłby zacząć oddychać - zamazała te słowa dokładnie, by nie dało się ich rozczytać po tym, jak nauczyciel zadał jakże miłe, ale bezsensowne pytanie z cyklu "pytam, ale nie chcę twojej odpowiedzi, bo i tak zrobię swoje". Nie skomentowała jednak tego głośno, w końcu trzeba być uprzejmym i inne tego typu bzdury. Uśmiechała się dalej i skupiała na monologu tego człowieka, by wynieść z niego, jak najwięcej. W końcu mówił mądrze, tylko robił zbyt małe przerwy na wdechy. Czy on się nie udusi? Śliny nie przełyka, czy co?
Barwa i deseń zmieniają wygląd. Czerń wyszczupla. Biel pogrubia. Pionowe paski podwyższają, natomiast poziomie poszerzają. Pionowe nie wyszczuplają. Mamma mija zielona pietruszka, ten człowiek zrobił przerwę! Chrząknięcie trwało sekundy, ale i tak ucieszyło to blondynkę. To zawsze lepsze niż słowotok praktycznie na jednym wdechu.
Poziome pasy - dynamika, pionowe - statyczne. Pion - wyrazisty bardziej niż poziomy. Walor to różnice światła i cienia - przejścia tonalne uzyskane za pomocą skali szarości. Ostatnie zdanie wyglądało jakby je ktoś wyrwał i w sumie tak właśnie było. Miała krechę na notatkach, bo jej dłoń została zabrana do innych celów.
Potem zaś dopisała jeszcze kilka rzeczy, kiedy już oddano jej kończynę.
NIE dla kompozycji centralnej, braku równowagi. Idealna to trójkąt równoramienny o wierzchołku na dwóch piątych - Na tym skończyła. Notatki nie były słowo w słowo zgodne z tym, co mówił nauczyciel, ale ona wiedziała o co chodzi i tyle jej wystarczyło.
- Nie mam zamiaru szybko uciekać. Tak naprawdę chciałabym wrócić do samego początku i jeśli mogę, to zapytać, co było tam napisane i dlaczego po rosyjsku - Pominęła już pytania takie, jak "ile miał pan dziewczyn skoro jedna z nich się tak właśnie ubierała, dlaczego popierdziela pan słowami tak, jakby zaraz miał nadejść koniec świata, a pan zna receptę na jego zatrzymanie i czemu zadaje pan tak dużo pytań". Bo przecież nie można wypowiadać swoich wszystkich myśli na głos. Na szczęście.


Want to get inside of your mind
I'll make you let me in
avatar
Dyrektor Hogwartu, Opiekun Hufflepuffu, Numerolog

Dodatkowe informacje biograficzne
AKTUALNIE POSIADANA RÓŻDŻKA: Olcha, 13 cali, włókno z pachwiny nietoperza, mało giętka
OPANOWANE ZAKLĘCIA: Enervate, Finite, Bąblogłowy, Expeliarmus, Protego, Drętwota, Lumos, Nox, Depulso, Everte Statum, Immobilus, Repirifage, Accio, Alohomora, Colloportus, Chłoszczyść, Acetabulum Lava, Bombarda Maxima, Constant Visio, Erecto, Oculus Reparo, Quietus, Siccum, Wskaż mi, Pakuj, Anapneo, Anesthesia, Repariforos, Fiedfyre, Obliviate, Sectumsempra, Szatańska Pożoga, Acis Missle, Volnera Sanatur, Salvio Hexia, Upiorogacek, Avada Kedavra, Finite Incantatem, Skurge, Somno, Zaklęcie Kameleona, Repello Muggletum, Adversum, Ne Apportation, Protego Horribilis
OPIS POSTACI: Wysoki, bo mierzący ponad 185 centymetrów wzrostu mężczyzna o ektomorficznej budowie ciała. Nie jest zbyt wysportowany, ale od jakiegoś czasu nad tym pracuje. Mimo tego sprawia wrażenie lekko wychudzonego. Ciało Bułhakowa, głównie plecy, uda i pośladki pokryte są szeregiem szpecących je blizn, będących nieprzyjemną pamiątką po rodzinnym domu. Pomimo wielu okazji ku temu nie usunął ich nigdy, być może po to, aby przypominały mu wydarzenia, które go ukształtowały. Włosy ma brązowe. Charakterystyczną dla nich jest niesforna, opadająca na oko grzywka, w chwilach stresu często przez niego przeczesywana. Oczy szarozielone. Posiada wszystkie cechy wyglądu, które powinny składać się na typowego paszczura - ziemniaczany nos, wyjątkowo jasne i rzadkie brwi, idealny do rozgniatania orzechów, perfekcyjnie kwadratowy podbródek i wiecznie zdenerwowane spojrzenie, a mimo tego z jakiegoś niewytłumaczalnego powodu rozkochał w sobie niejedną pannę. (Może to prawda, że kobiety podświadomie lecą na złych facetów?) Zawsze wyjątkowo czysty, zadbany i schludny. Dba o swój wizerunek. Nosi się w drogich, szytych na miarę ubraniach. Roznosi wokół siebie przyjemny zapach kwiatowej woni, czasami wymieszany z kadzidłem lub świecami do medytacji. Na pierwszy rzut oka widać, że jest bogaty, a przynajmniej na takiego pozuje i wychodzi mu to zadziwiająco dobrze.

Zobacz profil autora http://mortis.forumpolish.com/t335-sowa-vakela http://mortis.forumpolish.com/t412-dziennik-buly-omega http://mortis.forumpolish.com/t346-skrytka-nr-384
PisanieTemat: Re: Niezwykle zwykłe spotkanie | Lenka i tatuś  Pon 28 Mar 2016, 01:10

Bułhakow nawet nie czuł tego, że pędził - to było jego normalne tempo. Może gdyby Lenka skomentowała, to zwolniłby nieco, ale oswojony z tym, że na numerologii wszyscy zawsze zdążali wszystko zapisać (a zeszyty zbierał raz w semestrze) nawet nie brał pod uwagę tego możliwości istnienia osoby mniej w tych sprawach doświadczonych, jak chociażby panna Bletchley, walcząca z potokiem słów płynących z ust pasjonata przyrównywania sztuki do działań matematycznych.
Zamarł, wsłuchując się w jej słowa, aż wreszcie do niego dotarło.
- Ah, pisałem ten zeszyt będąc w twoim wieku, a wtedy jeszcze mieszkałem w Rosji. Wpływ deseniu na postrzeganie przestrzeni, a reszta... reszta to w gruncie rzeczy to, co powiedziałem, chociaż bardziej topornym językiem. Nie zdążyłem jeszcze przetłumaczyć wszystkiego na angielski. - wyjaśnił spokojnie, przewracając kartkę. - Z tego działu jeszcze... komponowanie kolorem. - wskazał palcem na miniaturowy obrazek domku. - Przy pomocy koloru można skierować wzrok widza w jeden punkt obrazu. Jaskrawo pomalowany dom przyciąga uwagę, zanim zdążymy przyjrzeć się drzewom. Możemy również komponować strukturą, czy też fakturą. Kontrastujące kształty, oraz różnice w jasności kolorów przyciągają wzrok. Przykładowo okrągły i gładki wazon jest dobrze widoczny na fakturalnym tle. I na tym, panno Bletchley, pierwszą część kończymy. - zamknął zeszycik. Nie podniósł kolejnego.
- Następną rzeczą, którą musisz zrozumieć jest złoty podział. To najczęściej spotykana proporcja w przyrodzie i najczęściej stosowana w działach sztuki ludzkiej, chociaż zauważyłem, że znaczna część artystów nie korzysta z niej świadomie. Złoty podział jest relacją wyrażającą się w przybliżeniu stosunkiem osiem do trzynastu, czyli fi. To podział harmoniczny, złoty. Mugole nazywają go boskim. To podział odcinka na dwie części tak, by stosunek długości dłuższej z nich do krótszej był taki sam, jak całego odcinka do części dłuższej. Długość dłuższej części ma być średnią geometryczną długości krótszej części i całego odcinka. Możesz to zaobserwować w przyrodzie chociażby w muszli, której linie koncentrują się w punkcie ognisk, czy ludzkim ciele, gdzie możemy podzielić ciało według złotego podziału do pępka, a dwa uzyskane odcinki podzielić raz jeszcze, do kolan i łokci. Złoty podział jest obecny nawet przy wpisywaniu koła w trójkąt równoramienny. Posiadając taką wiedzę powinnaś być w stanie zastosować ją praktycznie. Na dwóch piątych właśnie powinien znajdować się punkt ogniskowy. Układ linii powinien prowadzić oko widza w najważniejsze miejsce obrazu, niezależnie od tego, czy jest to martwa natura, pejzaż, czy portret.

|| Skróciłam to mocno, bo to temat rzeka. :I


3w2 / 8
Coś ty Atenom zrobił, Sokratesie,
Że ci ze złota statuę lud niesie,
Otruwszy pierwej?
avatar
Rocznik V

Dodatkowe informacje biograficzne
AKTUALNIE POSIADANA RÓŻDŻKA: 12 i 3/4 cala, sztywna, tarnina, kieł widłowęża
OPANOWANE ZAKLĘCIA: Accio, Lumos, Nox, Protego Horribilis,Bąblogłowy, Expelliarmus, Fumos, Drętwota, Everte Statum, Mimble Wimble, Petrificulus Totalus, Avifors, Cistem Aperio, Verdimilous
OPIS POSTACI: Codzienna niecodzienność w postaci dziewczyny, która nie powinna przykuwać zbyt dużej uwagi jest możliwa. Nawet wysokie, mierzące 170 cm o budowie odpowiedniej do swojego wieku i płci, jasna i bardzo zadbana cera, skóra wyjątkowo przyjemna w dotyku. Jest też spory mankament jej urody, czyli za duży nos i kanciasta broda. Z lepszych rzeczy trzeba wspomnieć jasne włosy dziewczęcia o całkiem sporej długości oraz bursztynowe oczy. Te dwie cechy nie odbierają jej naturalności i zwyczajności, dodając przy tym coś niewytłumaczalnego. Jest niby nijaka, a jednak interesująca, przykuwająca uwagę, ładna - mimo rażących wad urody. Niedoskonała, ale ze swoimi magnetycznym spojrzeniem rozprzestrzenia aurę tajemnicy, którą chce się poznać. Nie posiada bardziej wyrazistych cech wyglądu. Gładka i nudna, jeśli chodzi o historię blizn. Możliwe, że jak u każdej nastolatki czasami pojawi się jakiś pryszcz, ale to raczej norma. Po prostu pozornie nużący obrazek, jak wykluczy się nieznoszące sprzeciwu, błyszczące paczadełka. W pakiecie dołączone jest też opakowanie niekończących się uśmiechów - wersja na każdą sytuację.

Zobacz profil autora http://mortis.forumpolish.com/t459-sowa-leny#1204 http://mortis.forumpolish.com/t458-skrytka-numer-431#1203
PisanieTemat: Re: Niezwykle zwykłe spotkanie | Lenka i tatuś  Pon 28 Mar 2016, 13:05

Ona zaś czuła to wyraźnie, bo nie była przyzwyczajona do tego, by w ogóle notować. Nie uczęszczała na zajęcia tego profesora, a na innych przedmiotach nie czuła potrzeby zapisywania czegokolwiek, bo po prostu ma podręcznik. Do tego taki, który i tak zdąży przeczytać raz i już zapamięta. Lenka miała całkiem niezłą pamięć choć mogłoby się wydawać, że przez większość lekcji po prostu siedzi i gapi się albo na ścianę albo na innych. A tu proszę, taka niespodzianka - w takim wyciszeniu można się naprawdę porządnie skupić i zrobić coś produktywnego, nawet nie myśląc o tym, że się chce. Bo w ostateczności i tak zapamiętuje się milion różnych głupot. Więc po co niby byłby jej zeszyt skoro 3/4 z tego, co powiedział nauczyciel nie dość, że usłyszała to jest w podręczniku. No chyba, że owy człowiek nie prowadzi zajęć normalnie, wtedy ma się 100% informacji w podręczniku i trzeba radzić sobie samemu. W każdym z przypadków nie miała do czynienia z bazgroleniem po kartkach jak najęta. To zawsze jakieś nowe doświadczenie.
Tylko tyle? Tak krótko? Tego można się było domyślać! Lenka liczyła na jakieś ciekawostki, interesującą historię, a nauczyciel tak po prostu wrócił do kontynuowania... ech, jak widać niełatwo jest dostać tego, czego się chce. Szczególnie, gdy przyszło się jednak po wiedzę, dostaje się ją, a zechce się jeszcze jakieś rzeczy.
Wpływ deseniu na postrzeganie przestrzeni. Komponowanie kolorem - jaskrawe przyciąga wzrok zanim zrobi to reszta. Komponowanie strukturą, fakturą. Kontrastujące kształty, oraz różnice w jasności kolorów przyciągają wzrok.
Nie będzie zeszyciku? Czyżby się skończyły? W sumie może to lepiej dla niej... To znaczy, że nie zostało tego tak dużo. Być może.
Złoty podział. Jest to relacja w przybliżeniu wyrażona stosunkiem 8:13 - fi. To podział odcinka na dwie części tak, by stosunek długości dłuższej z nich do krótszej był taki sam, jak całego odcinka do części dłuższej. Dłuższa ma być średnią geometryczną krótszej i całego odcinka. Muszla, ciało - przykłady. Na dwóch piątych właśnie powinien znajdować się punkt ogniskowy. Układ linii ma prowadzić wzrok na najważniejsze miejsce
Kiedy się tak na tym skupiała nie wydawało się to trudne. O ile rzeczywiście zapamięta taką ilość wiedzy.
- To niezwykłe, że pan profesor to wszystko pamięta. Miło uczyć się od kogoś, kto wie, co robi - Kiedy zapisała, co miała powiedziała to. Głównie dlatego, że doceniała cudzą pracę. Poświęcono jej czas i było to produktywnie wykorzystane. W tej szkole to już coś, bo na lekcjach potrafi umierać ze wściekłości, że marnuje się cenne minuty. Godziny. W dodatku nauczyciele raczej rzadko słyszą, że to fajne, że coś potrafią. Bo to niby normalne, że wiedzą, a obecnie to dla panny Bletchley nie było takie oczywiste. Niektórzy nigdy nie powinni trafić do szkoły, oj nie powinni.


Want to get inside of your mind
I'll make you let me in
avatar
Dyrektor Hogwartu, Opiekun Hufflepuffu, Numerolog

Dodatkowe informacje biograficzne
AKTUALNIE POSIADANA RÓŻDŻKA: Olcha, 13 cali, włókno z pachwiny nietoperza, mało giętka
OPANOWANE ZAKLĘCIA: Enervate, Finite, Bąblogłowy, Expeliarmus, Protego, Drętwota, Lumos, Nox, Depulso, Everte Statum, Immobilus, Repirifage, Accio, Alohomora, Colloportus, Chłoszczyść, Acetabulum Lava, Bombarda Maxima, Constant Visio, Erecto, Oculus Reparo, Quietus, Siccum, Wskaż mi, Pakuj, Anapneo, Anesthesia, Repariforos, Fiedfyre, Obliviate, Sectumsempra, Szatańska Pożoga, Acis Missle, Volnera Sanatur, Salvio Hexia, Upiorogacek, Avada Kedavra, Finite Incantatem, Skurge, Somno, Zaklęcie Kameleona, Repello Muggletum, Adversum, Ne Apportation, Protego Horribilis
OPIS POSTACI: Wysoki, bo mierzący ponad 185 centymetrów wzrostu mężczyzna o ektomorficznej budowie ciała. Nie jest zbyt wysportowany, ale od jakiegoś czasu nad tym pracuje. Mimo tego sprawia wrażenie lekko wychudzonego. Ciało Bułhakowa, głównie plecy, uda i pośladki pokryte są szeregiem szpecących je blizn, będących nieprzyjemną pamiątką po rodzinnym domu. Pomimo wielu okazji ku temu nie usunął ich nigdy, być może po to, aby przypominały mu wydarzenia, które go ukształtowały. Włosy ma brązowe. Charakterystyczną dla nich jest niesforna, opadająca na oko grzywka, w chwilach stresu często przez niego przeczesywana. Oczy szarozielone. Posiada wszystkie cechy wyglądu, które powinny składać się na typowego paszczura - ziemniaczany nos, wyjątkowo jasne i rzadkie brwi, idealny do rozgniatania orzechów, perfekcyjnie kwadratowy podbródek i wiecznie zdenerwowane spojrzenie, a mimo tego z jakiegoś niewytłumaczalnego powodu rozkochał w sobie niejedną pannę. (Może to prawda, że kobiety podświadomie lecą na złych facetów?) Zawsze wyjątkowo czysty, zadbany i schludny. Dba o swój wizerunek. Nosi się w drogich, szytych na miarę ubraniach. Roznosi wokół siebie przyjemny zapach kwiatowej woni, czasami wymieszany z kadzidłem lub świecami do medytacji. Na pierwszy rzut oka widać, że jest bogaty, a przynajmniej na takiego pozuje i wychodzi mu to zadziwiająco dobrze.

Zobacz profil autora http://mortis.forumpolish.com/t335-sowa-vakela http://mortis.forumpolish.com/t412-dziennik-buly-omega http://mortis.forumpolish.com/t346-skrytka-nr-384
PisanieTemat: Re: Niezwykle zwykłe spotkanie | Lenka i tatuś  Wto 29 Mar 2016, 08:56

Czy faktycznie było niezwykłe? Pamiętać coś, na czego opracowywanie spędziło się większość życia? W mniemaniu Bułhakowa bardziej szokującymi były rzeczy, które zaczął zauważać już w tak wczesnej młodości, kiedy inni wciąż raczkowali na etapie rozmazywania grafitu tłustym placem. Nie ukrywał nawet, że czuje się z tego powodu wyjątkowy, ale mając na uwadze jego tendencję do wywyższania się, to ciężko tu było doszukiwać się jakichkolwiek nowinek w kwestii zachowania i reakcji. Delikatnie się uśmiechnął, chociaż definitywnie nie była to mina świadcząca o satysfakcji, jaką sprawiły mu słowa dziewczyny, a lekkim zdziwieniu. Może nawet zaciekawieniu. Vakel był przecież wyjątkowo krytyczny jeżeli o dziurawy system edukacji w Hogwarcie chodziło i gdyby tylko miał odpowiednią władzę, to wyrzuciłby połowę nauczycieli na zbity pysk. W pierwszeństwie wyleciałaby oczywiście perełka w oku Biblethumpa - profesor Charles, nie bez powodu noszący przezwisko od swojego ulubionego alkoholu. Bułhakow nie mógł przeżyć świadomości, że ten właśnie cep odpowiedzialny jest za kontakt ze światem zewnętrznym i regularnie wysyłał do pani Malfoy listy na wymiętym papierze. Po prostu nie potrafił tego idioty ścierpieć, a kiedy do akcji wkraczały skargi jego dobrych znajomych... ile by oddał za okazję do wyeliminowania go w ciemnym zaułku bez żadnych konsekwencji.
- Cóż, nie bez powodu zostałem nauczycielem. - powiedział spokojnie i krótko, bo cóż miał tutaj do dodania? Nie mógł przecież otwarcie wypowiadać swojego zdania na temat współpracowników przy uczennicy roku piątego. Wystarczyło, że spoufalał się już z kilkoma, chociaż, kiedy o tym myślał... Morrigan w tym roku odejdzie. Szkoda, wielka szkoda. Wszystkie osoby funkcjonujące pod opieką Dorotki były dla niego po prostu ważne z często zadziwiających względów.
- W każdym razie, wydaje mi się, że z takimi podstawami mogłabyś naszkicować coś wstępnie. Weź sobie czysty pergamin, narysuj trzy prostokąty i spróbuj zakomponować z wyobraźni pejzaż, martwą naturę i portret. Proponuję ci rozpoczęcie tego od stworzenia trójkąta, o którym mówiłem wcześniej. Linearnie, bez światła, cienia i waloru.
Zmarszczył brwi. Nie wiedział, czy dziewczyna zrozumie o co dokładnie mu chodziło, bo młodsze klasy notorycznie ignorowały jego rady i działały po swojemu, odnosząc przy tym wyniki mierne, a to z kolei rujnowało go w środku, bo gdzieś głęboko liczył na większe zaangażowanie. Kiedy nikt go nie słuchał, tylko przychodził dla towarzyskich pogawędek, czy bazgrolenia po darmowych kartkach - czuł się niespełniony.


3w2 / 8
Coś ty Atenom zrobił, Sokratesie,
Że ci ze złota statuę lud niesie,
Otruwszy pierwej?
avatar
Rocznik V

Dodatkowe informacje biograficzne
AKTUALNIE POSIADANA RÓŻDŻKA: 12 i 3/4 cala, sztywna, tarnina, kieł widłowęża
OPANOWANE ZAKLĘCIA: Accio, Lumos, Nox, Protego Horribilis,Bąblogłowy, Expelliarmus, Fumos, Drętwota, Everte Statum, Mimble Wimble, Petrificulus Totalus, Avifors, Cistem Aperio, Verdimilous
OPIS POSTACI: Codzienna niecodzienność w postaci dziewczyny, która nie powinna przykuwać zbyt dużej uwagi jest możliwa. Nawet wysokie, mierzące 170 cm o budowie odpowiedniej do swojego wieku i płci, jasna i bardzo zadbana cera, skóra wyjątkowo przyjemna w dotyku. Jest też spory mankament jej urody, czyli za duży nos i kanciasta broda. Z lepszych rzeczy trzeba wspomnieć jasne włosy dziewczęcia o całkiem sporej długości oraz bursztynowe oczy. Te dwie cechy nie odbierają jej naturalności i zwyczajności, dodając przy tym coś niewytłumaczalnego. Jest niby nijaka, a jednak interesująca, przykuwająca uwagę, ładna - mimo rażących wad urody. Niedoskonała, ale ze swoimi magnetycznym spojrzeniem rozprzestrzenia aurę tajemnicy, którą chce się poznać. Nie posiada bardziej wyrazistych cech wyglądu. Gładka i nudna, jeśli chodzi o historię blizn. Możliwe, że jak u każdej nastolatki czasami pojawi się jakiś pryszcz, ale to raczej norma. Po prostu pozornie nużący obrazek, jak wykluczy się nieznoszące sprzeciwu, błyszczące paczadełka. W pakiecie dołączone jest też opakowanie niekończących się uśmiechów - wersja na każdą sytuację.

Zobacz profil autora http://mortis.forumpolish.com/t459-sowa-leny#1204 http://mortis.forumpolish.com/t458-skrytka-numer-431#1203
PisanieTemat: Re: Niezwykle zwykłe spotkanie | Lenka i tatuś  Pon 04 Kwi 2016, 21:45

Są ludzie, którzy szybko zapominają. Mogą pracować całe swoje życie nad czymś, by dobrnąć do punktu, gdzie pozostawią to na trochę, a kiedy do tego powrócą to nie są świadomi nawet jednej trzeciej z tego wszystkiego, czego zdążyli dokonać. Nauczyciele wydawali się pannie Bletchley idealnym tego przykładem. Niby są tutaj po to, by uczyć, a zachowują się tak, jakby przez wcześniejsze lata swej nędznej egzystencji nigdy nie poznali tajników swej profesji i przedmiotu, który mają przekazywać. Miała dość traktowania swojej osoby niczym dzieciątka, któremu wystarczy podłożyć książkę i posadzi obok jakiegoś debila, by stwierdzić, że to jest właśnie edukacja. Oczekiwała ze strony pedagogów zaangażowania w swoje lekcje skoro tego i od niej się wymaga. I choć nigdy nie rzucała żadnym personaliami to wszyscy raczej wiedzieli, kogo Ślizgonka ma serdecznie dosyć. Przy jej poziomie irytacji i złości można by pomyśleć, że większość ludzi to kretyni z krwi i kości i nie ma już dla nich ratunku. Ten chłód bijący od niej, kiedy ktoś doprowadza ją do szału jest jak rzucenie w kogoś kamienie i trafienie prosto w jego czołu. Nie da się tego nie zauważyć. No chyba, że ma się problemy z alkoholem, wtedy rzeczywiście mogłoby się przegapić tak wyraźne znaki.
Dobrze, że chociaż ty - pomyślała, gdy doczekała się krótkiej odpowiedzi ze strony profesora. Bądź co bądź to jakieś pocieszenie, kiedy na lekcjach ma się wrażenie, że jakiś cymbał wybrał swój zawód poprzez losowanie z masy inny i stwierdził "o to nie jest takie złe" i złożył podanie. Co gorsze, ktoś go jeszcze przyjął. Kto jest w takim przypadku bardziej beznadziejnym przypadkiem?
Dziewczyna nie umiałaby zdecydowanie, kiedy czuła chęć rzucenia jakiegoś zaklęcia na każdego, kto jest odpowiedzialny za jej męki z nudnym nieudacznikami.
Serce jej stanęło w chwili, kiedy zaproponowano jej rysowanie. Mogła bazgrolić dla swoich znajomych i siebie, bo to było niezobowiązujące. Bawiła się tym i nigdy nie zastanawiała nad takimi kwestiami, jak perspektywy i inne takie. To było coś, co się po prostu działo. Chciała przyjść się pouczyć, a nie pogrążyć. To ją zestresowało, ale uśmiechnęła się tylko, jakby nic wielkiego się nie wydarzyło. Cóż, w końcu chciała co ma i musi się z tym zmierzyć, czyż nie? Słuchała, miała chęci tylko fakt, że nie miała szansy przećwiczyć tego wcześniej nieźle jej grał na nerwach. Nie lubiła niespodzianek. Oczywiście, niby powinna to przewidzieć, ale... cóż, najlepszym zdarzają się luki w planie. Tylko co teraz? Lenka, myśl, myśl...
I bingo! Eureka, czy co tam innego byście chcieli. Blondynka miała plan, może nie jakiś cudowny,a lepszy jakiś niż żaden. Zasada, że najlepszym kłamstwem jest powiedzenie prawdy sprawdzi się idealnie.
- Przepraszam pana profesora, ale ze strachu, że mogłabym nie sprostać oczekiwaniom poczułam się słabo, więc czy jest szansa, że mogę prosić o łyk czegoś do picia zanim zacznę? - Jakie grzeczne dzieciątko. Kulturalne, miłe, szczere! Nie licząc tego, że stres wytwarzał więcej adrenaliny i ożywiał niż sprawiała, że była słaba. Ale... to nic, skoro tego przecież nie sprawdzi, kiedy naprawdę jej oczęta pokazywały, że nie chciała zawieść. Nie ze względu na nauczyciela, a własne ambicje, ale to po raz kolejny kwestia przyczyny, którą na własne potrzeby modyfikowała nieco.


Want to get inside of your mind
I'll make you let me in
avatar
Dyrektor Hogwartu, Opiekun Hufflepuffu, Numerolog

Dodatkowe informacje biograficzne
AKTUALNIE POSIADANA RÓŻDŻKA: Olcha, 13 cali, włókno z pachwiny nietoperza, mało giętka
OPANOWANE ZAKLĘCIA: Enervate, Finite, Bąblogłowy, Expeliarmus, Protego, Drętwota, Lumos, Nox, Depulso, Everte Statum, Immobilus, Repirifage, Accio, Alohomora, Colloportus, Chłoszczyść, Acetabulum Lava, Bombarda Maxima, Constant Visio, Erecto, Oculus Reparo, Quietus, Siccum, Wskaż mi, Pakuj, Anapneo, Anesthesia, Repariforos, Fiedfyre, Obliviate, Sectumsempra, Szatańska Pożoga, Acis Missle, Volnera Sanatur, Salvio Hexia, Upiorogacek, Avada Kedavra, Finite Incantatem, Skurge, Somno, Zaklęcie Kameleona, Repello Muggletum, Adversum, Ne Apportation, Protego Horribilis
OPIS POSTACI: Wysoki, bo mierzący ponad 185 centymetrów wzrostu mężczyzna o ektomorficznej budowie ciała. Nie jest zbyt wysportowany, ale od jakiegoś czasu nad tym pracuje. Mimo tego sprawia wrażenie lekko wychudzonego. Ciało Bułhakowa, głównie plecy, uda i pośladki pokryte są szeregiem szpecących je blizn, będących nieprzyjemną pamiątką po rodzinnym domu. Pomimo wielu okazji ku temu nie usunął ich nigdy, być może po to, aby przypominały mu wydarzenia, które go ukształtowały. Włosy ma brązowe. Charakterystyczną dla nich jest niesforna, opadająca na oko grzywka, w chwilach stresu często przez niego przeczesywana. Oczy szarozielone. Posiada wszystkie cechy wyglądu, które powinny składać się na typowego paszczura - ziemniaczany nos, wyjątkowo jasne i rzadkie brwi, idealny do rozgniatania orzechów, perfekcyjnie kwadratowy podbródek i wiecznie zdenerwowane spojrzenie, a mimo tego z jakiegoś niewytłumaczalnego powodu rozkochał w sobie niejedną pannę. (Może to prawda, że kobiety podświadomie lecą na złych facetów?) Zawsze wyjątkowo czysty, zadbany i schludny. Dba o swój wizerunek. Nosi się w drogich, szytych na miarę ubraniach. Roznosi wokół siebie przyjemny zapach kwiatowej woni, czasami wymieszany z kadzidłem lub świecami do medytacji. Na pierwszy rzut oka widać, że jest bogaty, a przynajmniej na takiego pozuje i wychodzi mu to zadziwiająco dobrze.

Zobacz profil autora http://mortis.forumpolish.com/t335-sowa-vakela http://mortis.forumpolish.com/t412-dziennik-buly-omega http://mortis.forumpolish.com/t346-skrytka-nr-384
PisanieTemat: Re: Niezwykle zwykłe spotkanie | Lenka i tatuś  Sob 09 Kwi 2016, 12:19

Nawet nie próbował skryć, że zaskoczyła go ta szczerość. To, że większość uczniów przychodząca do niego na kółko artystyczne walczyła dzielnie o jego uwagę i denerwowała się, kiedy coś mu się nie spodobało nie była dla Bułhakowa niczym nowym ani zaskakującym, ale nikt jeszcze nie powiedział o tym w sposób tak otwarty i bezpośredni jak Lena właśnie. Wbrew pozorom cenił sobie szczerość. Być może dlatego, że sam żył w kłamstwie już od chwili swoich narodzin, kiedy to rozpoczęła się ta przeklęta seria niefortunnych zdarzeń, która ukształtowała go właśnie takim człowiekiem, jakim był pod tą skorupą niezbyt zorientowanego w rzeczywistości profesora numerologii. Jego reakcja była więc nie tylko od razu widoczna na zewnątrz, ale i nieco zabawna - bo otworzył oczy szerze, zamarł na chwilę, jakby czekał na coś, co nigdy nie miało nadejść. Dopiero po chwili zdał sobie sprawę z tego, że wciąż tutaj siedzi. Przed panną Bletchley, prosząca go o coś do picia.
- Oczywiście. - powiedział gwałtownie. Można powiedzieć, że zbyt gwałtownie. Mając na uwadze ile wiedzy wylał z siebie przed momentem, a jak dziwnie zachował się teraz można było śmiało utwierdzić się w przekonaniu, że plotki o Vakelu, jako o odrobinę stukniętym były jak najbardziej prawdziwe.
- Wody? Herbaty? Soku? - zapytał już nieco spokojniej, unosząc się znad biurka i prostując plecy. Strzelił karkiem dwa razy, potarł o niego ręką. Ostatnimi czasy nie spał zbyt dobrze, co znacznie odbijało się na jego samopoczuciu, chociaż nie był to jeszcze stan tak tragiczny, jaki miał wkrótce nadejść. Ślizgonka widziała go więc w formie odrobinę mniej krzykliwej niż zwykle, ale wciąż vakelowej, bo ciężko było określić go za pomocą słów już istniejących. Zrobił kilka kroków w stronę wyjścia, po czym odwrócił się do niej w oczekiwaniu na odpowiedź. Liczył na to, że nie zmierzała w jego nieobecność czegoś zepsuć czy ukraść, bo miał szczerze dość zawodzenia się na innych, nawet w przypadku tak błahych sprawach jak codzienne zajęcia. Już sam fakt, że nie wybrała tak wspaniałych zajęć jak numerologia odejmowało Lenie odrobinę punktów w jego oczach. Lepiej nie wiedzieć ile odebrałby jej domowi, gdyby faktycznie przyszła tutaj narozrabiać.


3w2 / 8
Coś ty Atenom zrobił, Sokratesie,
Że ci ze złota statuę lud niesie,
Otruwszy pierwej?
avatar
Rocznik V

Dodatkowe informacje biograficzne
AKTUALNIE POSIADANA RÓŻDŻKA: 12 i 3/4 cala, sztywna, tarnina, kieł widłowęża
OPANOWANE ZAKLĘCIA: Accio, Lumos, Nox, Protego Horribilis,Bąblogłowy, Expelliarmus, Fumos, Drętwota, Everte Statum, Mimble Wimble, Petrificulus Totalus, Avifors, Cistem Aperio, Verdimilous
OPIS POSTACI: Codzienna niecodzienność w postaci dziewczyny, która nie powinna przykuwać zbyt dużej uwagi jest możliwa. Nawet wysokie, mierzące 170 cm o budowie odpowiedniej do swojego wieku i płci, jasna i bardzo zadbana cera, skóra wyjątkowo przyjemna w dotyku. Jest też spory mankament jej urody, czyli za duży nos i kanciasta broda. Z lepszych rzeczy trzeba wspomnieć jasne włosy dziewczęcia o całkiem sporej długości oraz bursztynowe oczy. Te dwie cechy nie odbierają jej naturalności i zwyczajności, dodając przy tym coś niewytłumaczalnego. Jest niby nijaka, a jednak interesująca, przykuwająca uwagę, ładna - mimo rażących wad urody. Niedoskonała, ale ze swoimi magnetycznym spojrzeniem rozprzestrzenia aurę tajemnicy, którą chce się poznać. Nie posiada bardziej wyrazistych cech wyglądu. Gładka i nudna, jeśli chodzi o historię blizn. Możliwe, że jak u każdej nastolatki czasami pojawi się jakiś pryszcz, ale to raczej norma. Po prostu pozornie nużący obrazek, jak wykluczy się nieznoszące sprzeciwu, błyszczące paczadełka. W pakiecie dołączone jest też opakowanie niekończących się uśmiechów - wersja na każdą sytuację.

Zobacz profil autora http://mortis.forumpolish.com/t459-sowa-leny#1204 http://mortis.forumpolish.com/t458-skrytka-numer-431#1203
PisanieTemat: Re: Niezwykle zwykłe spotkanie | Lenka i tatuś  Wto 19 Kwi 2016, 19:17

Lenka była szczery wtedy, gdy jej to pasowało. Prawda to całkiem ładne kłamstwo, jeśli wypowie się ją w odpowiednim momencie i z tego założenia wychodziła. Po co udawać, skoro można wszystko z siebie wyrzucić tylko nieco inaczej? Najłatwiej oszukiwać wtedy, gdy tak naprawdę nie jest to takie dokładne kłamstwo. Zresztą co niby miała do stracenia? Świat musiałby jej zabrać magię, żeby naprawdę ją ukarać, a tak? Tak to mogą brać co chce, bo i tak niczego to nie zmieni. Ludzie przychodzą i odchodzą, a jeśli zostają to będą zawsze, nawet wtedy, gdy przyniosłaby im trupa pod drzwi mieszkania. Poza tym nie było niczego, co mogłoby jej jakoś bardzo zaszkodzić, a przynajmniej nie było to nic, czego nie mogła wybronić. Zaś osłabienie? Ach, to się zdarza każdemu. Szczególnie delikatnej blondyneczce z V roku, czyż nie? To normalne. Tak obrzydliwie normalne, że Lena zaczęła się w duchu śmiać. Taka z niej zwyczajna dziewczynka. Nie ma jak trzymać się normy!
Na jego odpowiedź uśmiechnęła się tylko lekko. Nie robiło to na Ślizgonce jakiegoś wielkiego wrażenie. Jej matka podchodziła pod niezły przykład poważnych zaburzeń, wiec trudno ją zaskoczyć. Szczególnie w zamku pełnym ewenementów na skalę światową. Przypadków beznadziejnych jest sporo, więc jeden nauczyciel, który czasami ma swoje humory to nic wielkiego. Chyba albo po prostu wszyscy są szaleńcami, tylko nie każdy się ujawnia. Całkiem prawdopodobna wersja.
- Jeśli mogę prosić to herbaty - Wydawało się jej logiczne, że to chyba musi trwać dłużej niż podanie wody, czyż nie? To zawsze jakaś chwila na pozbieranie myśli i ustalenie jakiegokolwiek planu. Nie miała więc zamiaru na jego lub swoje własne szczęście, niczego niszczyć, kraść, czy innego tego typu rzeczy. Zbieranie informacji o jakimś tam nauczycielu, jakkolwiek głośno by o nim w zamku nie było, jest bezsensu w takich warunkach. Lepiej się dowiadywać czegoś stopniowo albo zrobić porządny włam, a nie wystawiać się od razu na strzał. Taka jednak opcja chyba tylko Lence wydawać się mogła logiczna.


Want to get inside of your mind
I'll make you let me in
avatar
Dyrektor Hogwartu, Opiekun Hufflepuffu, Numerolog

Dodatkowe informacje biograficzne
AKTUALNIE POSIADANA RÓŻDŻKA: Olcha, 13 cali, włókno z pachwiny nietoperza, mało giętka
OPANOWANE ZAKLĘCIA: Enervate, Finite, Bąblogłowy, Expeliarmus, Protego, Drętwota, Lumos, Nox, Depulso, Everte Statum, Immobilus, Repirifage, Accio, Alohomora, Colloportus, Chłoszczyść, Acetabulum Lava, Bombarda Maxima, Constant Visio, Erecto, Oculus Reparo, Quietus, Siccum, Wskaż mi, Pakuj, Anapneo, Anesthesia, Repariforos, Fiedfyre, Obliviate, Sectumsempra, Szatańska Pożoga, Acis Missle, Volnera Sanatur, Salvio Hexia, Upiorogacek, Avada Kedavra, Finite Incantatem, Skurge, Somno, Zaklęcie Kameleona, Repello Muggletum, Adversum, Ne Apportation, Protego Horribilis
OPIS POSTACI: Wysoki, bo mierzący ponad 185 centymetrów wzrostu mężczyzna o ektomorficznej budowie ciała. Nie jest zbyt wysportowany, ale od jakiegoś czasu nad tym pracuje. Mimo tego sprawia wrażenie lekko wychudzonego. Ciało Bułhakowa, głównie plecy, uda i pośladki pokryte są szeregiem szpecących je blizn, będących nieprzyjemną pamiątką po rodzinnym domu. Pomimo wielu okazji ku temu nie usunął ich nigdy, być może po to, aby przypominały mu wydarzenia, które go ukształtowały. Włosy ma brązowe. Charakterystyczną dla nich jest niesforna, opadająca na oko grzywka, w chwilach stresu często przez niego przeczesywana. Oczy szarozielone. Posiada wszystkie cechy wyglądu, które powinny składać się na typowego paszczura - ziemniaczany nos, wyjątkowo jasne i rzadkie brwi, idealny do rozgniatania orzechów, perfekcyjnie kwadratowy podbródek i wiecznie zdenerwowane spojrzenie, a mimo tego z jakiegoś niewytłumaczalnego powodu rozkochał w sobie niejedną pannę. (Może to prawda, że kobiety podświadomie lecą na złych facetów?) Zawsze wyjątkowo czysty, zadbany i schludny. Dba o swój wizerunek. Nosi się w drogich, szytych na miarę ubraniach. Roznosi wokół siebie przyjemny zapach kwiatowej woni, czasami wymieszany z kadzidłem lub świecami do medytacji. Na pierwszy rzut oka widać, że jest bogaty, a przynajmniej na takiego pozuje i wychodzi mu to zadziwiająco dobrze.

Zobacz profil autora http://mortis.forumpolish.com/t335-sowa-vakela http://mortis.forumpolish.com/t412-dziennik-buly-omega http://mortis.forumpolish.com/t346-skrytka-nr-384
PisanieTemat: Re: Niezwykle zwykłe spotkanie | Lenka i tatuś  Sob 23 Kwi 2016, 13:18

Puścił jej oczko, obrócił się na pięcie i ruszył w stronę wyjścia. Tym sposobem groźny profesor Bułhakow zaniknął za drzwiami sali, zostawiając swoją uczennicę samiusieńką. Do momentu jego powrotu trochę minęło, wszak lubujący się w i zafascynowany różnymi gatunkami herbaty, spędzał sporo czasu na jej przyrządzeniu, nie mogąc darować sobie żadnego etapu. W przypadku przygotowywania herbaty dla kogoś, a nie tyko samego siebie, pojawiała się jeszcze miła i kojąca możliwość zaimponowania komuś nawet taką pierdołą. Tylko, że znajdowali się w Wielkiej Brytanii, do cholery. Coś, co w niektórych krajach faktycznie mogło stanowić jakąś ciekawostkę, dzięki której możemy kogoś zagadać i obrócić ku sobie - tutaj stanowiło podstawę wychowania każdej wyżej postawionej kobiety. Wspaniale.
W każdym razie, kiedy na korytarzu znów dało się słyszeć jego charakterystyczny chód, wskazówki zegara wiszącego na ścianie pomieszczenia przesunęły się o dobre naście minut w przód. Otworzył sobie drzwi plecami, bo obie rączki dzielnie trzymały tacę z zastawą i od razu odwrócił spojrzenie w stronę Leny.
- Pai Mu Tan, biała. Nie zapytałem, więc zadecydowałem za ciebie, żeby nie przedłużać. Proszę. - położył wszystko na wolnej części biurka, po czym odsunął lekko zeszyt, żeby ustawić przed Bletchley filiżankę ze spodeczkiem.
- Zrobiłaś coś kiedy mnie nie było? - zapytał spokojnie, chociaż w rzeczywistości nie oczekiwał zbyt wiele. Miał po drodze trochę czasu do namysłu i doszedł do wniosku, że trochę ją nawałnicą informacji przytłoczył, więc postanowił darować sobie kontynuowanie teorii i przejść do praktyki w nieco... delikatniejszy sposób? O ile było to w przypadku Vakela możliwe. Jakby nie patrzeć, był dość trudny w obyciu i niepotrzebnie szorstki na uczniów, szczególnie w najmniej odpowiednich sytuacjach.


3w2 / 8
Coś ty Atenom zrobił, Sokratesie,
Że ci ze złota statuę lud niesie,
Otruwszy pierwej?
avatar
Rocznik V

Dodatkowe informacje biograficzne
AKTUALNIE POSIADANA RÓŻDŻKA: 12 i 3/4 cala, sztywna, tarnina, kieł widłowęża
OPANOWANE ZAKLĘCIA: Accio, Lumos, Nox, Protego Horribilis,Bąblogłowy, Expelliarmus, Fumos, Drętwota, Everte Statum, Mimble Wimble, Petrificulus Totalus, Avifors, Cistem Aperio, Verdimilous
OPIS POSTACI: Codzienna niecodzienność w postaci dziewczyny, która nie powinna przykuwać zbyt dużej uwagi jest możliwa. Nawet wysokie, mierzące 170 cm o budowie odpowiedniej do swojego wieku i płci, jasna i bardzo zadbana cera, skóra wyjątkowo przyjemna w dotyku. Jest też spory mankament jej urody, czyli za duży nos i kanciasta broda. Z lepszych rzeczy trzeba wspomnieć jasne włosy dziewczęcia o całkiem sporej długości oraz bursztynowe oczy. Te dwie cechy nie odbierają jej naturalności i zwyczajności, dodając przy tym coś niewytłumaczalnego. Jest niby nijaka, a jednak interesująca, przykuwająca uwagę, ładna - mimo rażących wad urody. Niedoskonała, ale ze swoimi magnetycznym spojrzeniem rozprzestrzenia aurę tajemnicy, którą chce się poznać. Nie posiada bardziej wyrazistych cech wyglądu. Gładka i nudna, jeśli chodzi o historię blizn. Możliwe, że jak u każdej nastolatki czasami pojawi się jakiś pryszcz, ale to raczej norma. Po prostu pozornie nużący obrazek, jak wykluczy się nieznoszące sprzeciwu, błyszczące paczadełka. W pakiecie dołączone jest też opakowanie niekończących się uśmiechów - wersja na każdą sytuację.

Zobacz profil autora http://mortis.forumpolish.com/t459-sowa-leny#1204 http://mortis.forumpolish.com/t458-skrytka-numer-431#1203
PisanieTemat: Re: Niezwykle zwykłe spotkanie | Lenka i tatuś  Wto 26 Kwi 2016, 20:05

Groźny pan profesor Bułhakow nie wydawał się aż taki straszny. Oczywiście, mówił całkiem sporo i widać było po nim, że nie jest typem, który siedzi przy dzieciach śpiewając im kołysanki, ale nie przesadzajmy. Taka nieznajoma osóbka, jak Lenka nie odczuwała ogromnej trwogi przed nimi. Szczególnie, kiedy puszczał do niej oczko. W takiej chwili wszystko straciłoby na swojej postawie wzbudzającej strach. Do tego mało który potwór przygotowuje swojej ofierze herbatę. Tutaj jednak dziewczyna pewnie by polemizowała, bo przecież dobry morderca nie przypomina takiego z gównianego horroru. Porządny potwór zaproponowałby swojej ofierze wołającej "kto tam? jest tu kto" pyszną kanapkę, a kiedy już siedzieliby przy stole, sam zrobiłby sobie posiłek i pożarł jej głowę. Taki sposób byłby bardziej produktywny. Ale to tylko luźne przemyślenie o tym, że zabójca byłby skuteczniejszy, zostając pierw przyjacielem lub chociaż znajomym swojej ofiary. Nie dotyczy to chyba profesora w Hogwarcie. Chociaż... skoro i tak w kadrze są jacyś zdegenerowani alkoholicy to czemu miałoby nie być cichego zabójcy? Od herbaty, do serca, by w dobrej chwili wbić w nie nóż - to ma sens. Szczególnie w Wielkiej Brytanii, gdzie mało kto odmówi! Tak, plan zbrodni idealnej...
Lenka nie zrobiła wiele podczas jego nieobecności. Oczywiście, przeszło jej przez głowę trochę pomysłów, ale nauczyciel był jednak zbyt blisko, by zaryzykowała małym śledztwem. Przejrzała więc tylko swoje notatki i tyle (a może aż?). Ucieszyła się nawet w chwili, gdy wrócił, bo wypicie czegoś nie było aż tak głupim pomysłem. Jest przynajmniej miłą przerwą. Podziękowała ładnie i dalej uśmiechała się, jakby wygrała milion galeonów, czy coś. Dostała piciu, kultura wymagała, by raczej się z tego powodu cieszyć.
- Jeśli pyta pan profesor o to, czy szukałam trupa w szafie to... cóż, przeszło mi przez myśl, że byłoby to ciekawe, takie szukanie w cudzych rzeczach, ale niestety wychowano mnie na trochę lepszego człowieka, więc tego nie uczyniłam - Tak zaczęła swoją odpowiedź, bo czemu nie? Nikt raczej nie jest na tyle naiwny, że uczeń pozostając sam na "śmieciach" nauczyciela, nie pomyślał o małym przeszukaniu w celu znalezienia czegoś interesującego. Zresztą i tak jej nie uczy, więc tym bardziej mogła spróbować. Wiecie, być tajnym agentem jakiegoś człowieka, który nie przepada za profesorem, czy coś w tym stylu. A jednak tego nie zrobiła tylko grzecznie poczytała sobie notatki. To dopiero lamus.
- W sprawie zajęć przejrzałam swoje notatki i starałam się uporządkować wiedzę. Nie wiem jednak, czy bez poprowadzenia mnie krok po kroku stworzę coś wartego czasu pana profesora. Jak dotąd rysowałam tylko hobbystycznie, a chciałabym jednak pójść na przód i zacząć robić to mniej amatorsko - Chyba lepiej być otwarcie szorstkim. Wtedy przynajmniej wszyscy wiedzą, na czym stoją. A ta dziewuszka? Raz miła, raz nie, raz widać, że najchętniej by zabiła swojego rozmówcę, a innym że mogłaby z nim gadać w nieskończoność. To jak bomba z opóźnionym zapłonem. Nikt nie wie, kiedy będzie wielkie BUM!


Want to get inside of your mind
I'll make you let me in
avatar
Dyrektor Hogwartu, Opiekun Hufflepuffu, Numerolog

Dodatkowe informacje biograficzne
AKTUALNIE POSIADANA RÓŻDŻKA: Olcha, 13 cali, włókno z pachwiny nietoperza, mało giętka
OPANOWANE ZAKLĘCIA: Enervate, Finite, Bąblogłowy, Expeliarmus, Protego, Drętwota, Lumos, Nox, Depulso, Everte Statum, Immobilus, Repirifage, Accio, Alohomora, Colloportus, Chłoszczyść, Acetabulum Lava, Bombarda Maxima, Constant Visio, Erecto, Oculus Reparo, Quietus, Siccum, Wskaż mi, Pakuj, Anapneo, Anesthesia, Repariforos, Fiedfyre, Obliviate, Sectumsempra, Szatańska Pożoga, Acis Missle, Volnera Sanatur, Salvio Hexia, Upiorogacek, Avada Kedavra, Finite Incantatem, Skurge, Somno, Zaklęcie Kameleona, Repello Muggletum, Adversum, Ne Apportation, Protego Horribilis
OPIS POSTACI: Wysoki, bo mierzący ponad 185 centymetrów wzrostu mężczyzna o ektomorficznej budowie ciała. Nie jest zbyt wysportowany, ale od jakiegoś czasu nad tym pracuje. Mimo tego sprawia wrażenie lekko wychudzonego. Ciało Bułhakowa, głównie plecy, uda i pośladki pokryte są szeregiem szpecących je blizn, będących nieprzyjemną pamiątką po rodzinnym domu. Pomimo wielu okazji ku temu nie usunął ich nigdy, być może po to, aby przypominały mu wydarzenia, które go ukształtowały. Włosy ma brązowe. Charakterystyczną dla nich jest niesforna, opadająca na oko grzywka, w chwilach stresu często przez niego przeczesywana. Oczy szarozielone. Posiada wszystkie cechy wyglądu, które powinny składać się na typowego paszczura - ziemniaczany nos, wyjątkowo jasne i rzadkie brwi, idealny do rozgniatania orzechów, perfekcyjnie kwadratowy podbródek i wiecznie zdenerwowane spojrzenie, a mimo tego z jakiegoś niewytłumaczalnego powodu rozkochał w sobie niejedną pannę. (Może to prawda, że kobiety podświadomie lecą na złych facetów?) Zawsze wyjątkowo czysty, zadbany i schludny. Dba o swój wizerunek. Nosi się w drogich, szytych na miarę ubraniach. Roznosi wokół siebie przyjemny zapach kwiatowej woni, czasami wymieszany z kadzidłem lub świecami do medytacji. Na pierwszy rzut oka widać, że jest bogaty, a przynajmniej na takiego pozuje i wychodzi mu to zadziwiająco dobrze.

Zobacz profil autora http://mortis.forumpolish.com/t335-sowa-vakela http://mortis.forumpolish.com/t412-dziennik-buly-omega http://mortis.forumpolish.com/t346-skrytka-nr-384
PisanieTemat: Re: Niezwykle zwykłe spotkanie | Lenka i tatuś  Sob 30 Kwi 2016, 15:50

Bułhakow zaśmiał się wesoło, bo słowa dziewczyny naprawdę go rozbawiły.
- Nie, nie miałem tutaj na myśli grzebania po moich rzeczach, ale ciekawie będzie mi zostawiać cię samą w sali ze świadomością, że takie rzeczy przychodzą ci do głowy. - wciąż uśmiechnięty podszedł do jednej z szafek, do której dobre dwa lata temu przybił gwoździa, na którym zawisł plik kartonowych okienek. Były to grube, dwuwarstwowe pomocnice wszystkich początkujących w dziedzinie kadrowania obrazów i dostosowywaniu rzeczywistości do preferowanego formatu. Położył jedno przed Leną, po czym tym swoim dziwnym, lekko tanecznym chodem obszedł salę i znalazł się pomiędzy nią, a martwą naturą. Użył palców wskazujących i kciuków obu dłoni do uformowania z nich prostokąta i spoglądając przez niego na Ślizgonkę tłumaczył dalej:
- Powiedz mi, Leno, czy widziałaś kiedyś, aby malarz lub rysownik spoglądał na coś w ten sposób? Może sama tak robiłaś? To najłatwiejszy i najwygodniejszy trik aby zanalizować cokolwiek poprzez przyrównanie tego do wybranego formatu. - opuścił dłonie.
- Na zajęciach korzystamy z kartoników, ponieważ dodatkowo zasłaniają przy spoglądaniu przed otwór wszystko wokół, dzięki czemu nic nam się nie zlewa i widzimy co dokładnie znajdzie się na pracy. Dodatkowo każdy z nich ma zaznaczone na brzegach za pomocą grafitu linie podziału, przydatne przy przenoszeniu szkicu na papier. Możemy przecież naszkicować sobie owe linie na materiale, który zamierzamy wykorzystać i z pewnością ułatwi nam to załatwienie sprawy tak, by zachować przy tym proporcje przedmiotów. To dlaczego zaczynamy zawsze od martwej natury. Przedmioty nie ruszają się, a jednocześnie stwarzają największe wyzwanie przy oddawaniu odpowiedniej faktury, proporcji, kształtów... Większość z was narzeka. Wiem, tworzenie w kółko obrazków z dzbankami jest nudne, ale aby przejść dalej musicie mieć w tym odpowiednią wprawę.
Zamrugał.
- Napij się ile chcesz i możemy zaczynać. Swoją drogą... dawno nie czułem się w tej sali tak swobodnie. Chyba sam coś dzisiaj, ha, "stworzę". - podrapał się po głowie zmieszany, bo słowo to niewyobrażalnie go bawiło. Pomimo niemal czterdziestki na karku był wciąż przerażająco wręcz dziecinny, ale podobno w każdym dorosłym mężczyźnie krył się ten młodziutki chłopaczek.
- Zawsze śmieszył mnie sposób, w jaki Brytyjczycy to wypowiadają. Create. Być może za dużo czasu spędziłem w Ameryce. Tam angielski stał się nieco... płaski. Porównuję to do różnic pomiędzy Rosyjskim na wsiach i w Petersburgu.


3w2 / 8
Coś ty Atenom zrobił, Sokratesie,
Że ci ze złota statuę lud niesie,
Otruwszy pierwej?
Sponsored content


PisanieTemat: Re: Niezwykle zwykłe spotkanie | Lenka i tatuś  

Niezwykle zwykłe spotkanie | Lenka i tatuś

Zobacz poprzedni temat Zobacz następny temat Powrót do góry
Strona 1 z 3Idź do strony : 1, 2, 3  Next

Similar topics

-
» Zwykłe Jezioro
» Stare Opuszczone Mieszkanie
» Romantyczne (choć i nie) spotkanie przy pełni księżyca!
» Las, zwykły las
» Onlyman - czyli o zwykłym człowieku z niezwykłymi inspiracjami.

Permissions in this forum:Nie możesz odpowiadać w tematach
Mortis :: Rozgrywka fabularna :: Myślodsiewnie :: Zakończone-
Skocz do: