Non mor­tem ti­memus, sed co­gita­tionem Mor­tis


Share|

Ulica

Idź do strony : 1, 2, 3, 4  Next
avatar
Ścigający Srebrnych Wiwern, Rocznik V

Dodatkowe informacje biograficzne
AKTUALNIE POSIADANA RÓŻDŻKA: 13 cali, elastyczna, włos z głowy wili, sosna
OPANOWANE ZAKLĘCIA: Szkolne: Finite, Enervate, Cave Inimicum, Expelliarmus, Homenum Revelio, Protego, Diffindo, Verdimilious, Alohomora, Avifors, Mimble Wimble, Confunduf, Aquamenti || Łatwe: Trucido, Repleo, Multifors, Aranaea || Trudne: Aranaea Language, Verum de scriptis
OPIS POSTACI: Ururu jest chłopcem przeciętnej budowy. Ani specjalnie chudy, ale pulchnym też go nie można nazwać. Mięśni również nie ma specjalnie zarysowanych... Po prostu taki średni. Wzrostu metr sześćdziesiat dziewięć i pół. Włoski całkiem grube, lecz szorstkie. Mają odcień... szarawy. Czy to farba? Czy tak kończy się niepotrzebny stres w zbyt młodym wieku? Obcięte niezbyt krótko, puszyste. Twarzyczka jego nieco okrąglutka, nie widać na niej typowo męskich kształtów. Taki sobie chłopczyna. Przenikliwe spojrzenie oczek w kolorze miodowo-bursztynowym, lekko zadarty nosek i... szeroki uśmiech, który nie znika prawie nigdy. Ubrany w pełny mundurek Ślizgona z idealnie zawiązanym krawatem. Nawet naukowiec musi być elegancki. Czasami nosi gogle na głowie, zazwyczaj zapomina, że je ma, dlatego na jego oczach występują stosunkowo rzadko...

Zobacz profil autora http://mortis.forumpolish.com/t479-ptak-ururu#1492 http://mortis.forumpolish.com/t487-notatnik-ururu http://mortis.forumpolish.com/t477-skrytka-nr-2000#1482
PisanieTemat: Ulica  Sro 04 Maj 2016, 20:12

Zawsze ruchliwa ulica wypełniona po brzegi sklepami i straganami z magicznymi przedmiotami. Przechodząc tędy należy być ostrożnym, gdyż w pośpiechu łatwo na kogoś wpaść. Warto też uważać na głowy - nad ulicą lata wiele ptaków pocztowych mogących potrącić niesionym przez siebie pakunkiem.
avatar
Tłumacz

Dodatkowe informacje biograficzne
AKTUALNIE POSIADANA RÓŻDŻKA: włos wili, 13 1/3 cala, sztywna, cedr
OPANOWANE ZAKLĘCIA: APERACJUM, ENERVATE, EXPELLIARMUS, IMPERVIUS, PROTEGO, ZAKLĘCIE KAMELEONA, CONJUNCTIVITIS, EVERTE STATUM, IMMOBILUS, PETRIFICUS TOTALUS, ACCIO, ALOHOMORA, FINITE, GLACIUS, SILLENCIO || MUCUS AD NAUSEAM, FRIGIDUS FLAMMA, IMPERTURBABLE, IMPEDIMENTA, BOMBARDA MAXIMA, SUSPENSORIUS, SOLLICITUS, FUMOS DUO || SZATAŃSKA POŻOGA, SECTUMSEMPRA, OBLIVIATE, PROTEGO HORRIBILIS, FINITE INCANTATEM, ADVERSUM
OPIS POSTACI: Martin, tak jak typowy przedstawiciel rodziny Sue, jest dość wysokim mężczyzną (180cm) o jasnym kolorze skóry. Najmłodszy syn Elizabeth i Boba Sue jest wyraźnie wychudzony, przez co jego twarz już z daleka wygląda, jakby był nedożywiony. Ma wyraźne rysy i oczy, które są w intensywnie niebieskim kolorze. Włosy bardzo ciemne, sięgajace mu za ucho. Nie czesze się zazwyczaj i trzyma je w ogólnym nieładzie. Na jego twarzy często widnieje zarost, którego usunięcie przychodzi mu z trudnością, a bardziej niechęcią. Ogólnie buźkę ma bardzo ładną (tak jak wszyscy Sue), ale widnieje na niej wieczny... brak wyrazu. Albo niezadowolenie lub inne negatywne emocje.

Zobacz profil autora http://mortis.forumpolish.com/t734-ptaki-nie-do-konca-martina http://mortis.forumpolish.com/t849-skoroszycik-w-chryzantemy http://mortis.forumpolish.com/t733-skrytka-1235
PisanieTemat: Re: Ulica  Sro 04 Maj 2016, 21:10

Ostatni raz zaciągnął się papierosem, którego następnie rzucił w błotnistą kałużę i przygasił obcasem. Nie cierpiał papierosów, ale od miesiąca już nieustannie się nimi zaciągał. Ich dym zupełnie inaczej pachniał przy ukochanej Catherine, a inaczej wędrował w pęcherzykach płucnych. Kaszlnął przykrywając usta pięścią. Jego czujne błękitne oczy lustrowały przechodniów. Ubrany w nic niewyróżniający się płaszcz mógł rozkoszować się tym pięknym uczuciem anonimowości. Właściwie to w Stanach też nie był specjalnie znany. W końcu praktycznie nie opuszczał rodzinnej rezydencji.
Nie cierpiał Londynu. Śmierdzące i zatłoczone miasto. Chociaż można by stwierdzić, że komuś takiemu jak on, wilgoć angielskiego miasta bardziej przypadnie do gustu niż rozległe łąki pogodnych Stanów. Poprawił po raz kolejny kapelusz, który zdecydował się założyć. Nie nosił nigdy nakryć, więc nie do końca miał wyczucie z czymś takim.
Czujne oczy muskały każdą twarz w okolicy, żeby wypatrzyć chociażby jedną z tych, która należała do osoby z listy ofiar. Martin nie miał dla niej jakiejś oficjalnej nazwy. Przeglądając nowsze i starsze numery Proroka, wyszukiwał wszystkich ludzi, którzy mogli mieć jakikolwiek związek z marszem ROMu. Informacje, relacje naocznych świadków... wszystko to było na wagę złota. Oczywiście najlepiej by było szukać najpierw w Hogsmeade, lecz nie był jeszcze gotowy, aby stanąć na ziemi przesiąkniętej krwią brata.



T H E M E   S O N G

I have one fucking schizophrenia
emotional disturbance please play it on air
I'll tell you that it is a fact you'll tell me it's a shame
Fuck you you'll be forgotten anyway




Ostatnio zmieniony przez Martin Sue dnia Sob 07 Maj 2016, 08:41, w całości zmieniany 1 raz
avatar
Niewymowny, Departament Tajemnic

Dodatkowe informacje biograficzne
AKTUALNIE POSIADANA RÓŻDŻKA: 13 i pół cala, dość giętka, buk, włos z ogona testrala
OPANOWANE ZAKLĘCIA: Szkolne: Enervate, Bąblogłowy, Expelliarmus, Protego, Riddiculus, Diffindo, Drętwota, Accio, Aperacjum, Incendio, Finite, Lumos, Lumos Maxima, Nox, Reparo Łatwe: Mucus Ad Nauseam, Sollicitus, Slugus Eructo, Anapneo, Reparifors, Vermillious, Malus Saporis, Cistem Aperio, Descendo, Ferrum, Impervius, Siccum, Wskaż Mi Trudne: Obliviate, Purpura Flamma, Sectumsempra, Vulnera Sanentur, Protego Horribilis, Finite Incantatem, Imperius Revelio, Sezam Materio
OPIS POSTACI: Metr siedemdziesiąt osiem, szczupły, niebieskie oczy, czarne, kręcone włosy, słabo widoczne piegi

Zobacz profil autora http://mortis.forumpolish.com/t747-poczta-luciusa-lestrange-a http://mortis.forumpolish.com/t745-skrytka-numer-116
PisanieTemat: Re: Ulica  Sro 04 Maj 2016, 22:22

Szczerze mówiąc sam nie wiedział, dlaczego wybrał się na Pokątną.
Lucius powoli przechadzał się ulicą z rękoma założonymi za plecami. Nie miał kompletnie nic do roboty i był to pierwszy raz od dawna, gdy wolną chwilę spędzał poza pracą. Niestety, szef zauważył jego senność, rozkojarzenie i obsesję na punkcie pracy i, w trosce o niego, dał mu parę dni wolnego. Mówił chyba coś o tygodniu, ale Lucius miał to gdzieś. Przecież badania same się nie poprowadzą, a to, że na razie nie miał żadnych nowych przydzielonych, to przecież mały pikuś. Nie chciał jednak denerwować przełożonego niesubordynacją i dzisiejszego dnia, choć nogi same go ciągnęły, nie udał się do Ministerstwa. Nie mógł jednak też wysiedzieć na miejscu w swoim mieszkaniu. W rezultacie, zamiast odpoczywać, od rana przechadzał się po różnych ulicach Londynu, w tym głównie tych magicznych.
Lubił to miasto. Nie miał specjalnych powodów, ale darzył je sympatią. Może częściowo spowodowane było to znajdującym się w nim Ministerstwem, może specyficzną atmosferą... Irytowali go tylko mugole, ale na to, oczywiście, nie miał wielkiego wpływu, o ile nie chciał popaść w konflikty z prawem, stracić swojej pracy i wylądować dożywotnio w Azkabanie. Nic więc dziwnego, że najwięcej czasu spędzał na magicznych ulicach.
Łaził tak bez celu, pożerała go nuda i irytacja i zapewne traciłby tak czas jeszcze przez przynajmniej pół godziny, gdyby przypadkiem nie wpadł na nieruchomą wyspę pośród potoku poruszających się przechodniów. Syknął ze złością na ubranego w płaszcz jegomościa. Co on sobie wyobrażał! Stać na środku ulicy?!
Tak, irytacja spowodowana zmęczeniem i brakiem pracy zdecydowanie robiła swoje. Niestety, nawet nie przemknęło mu przez myśl, że może rzeczywiście ma mały problem z pracoholizmem. Ani że syczenie na nieznajomych może nie być najmądrzejszym pomysłem. Ale na jego obronę - było po nim widać, że jest przemęczony. Blady, z podkrążonymi oczami... To wystarczający powód, żeby wybaczyć mu takie zachowanie, prawda?
avatar
Tłumacz

Dodatkowe informacje biograficzne
AKTUALNIE POSIADANA RÓŻDŻKA: włos wili, 13 1/3 cala, sztywna, cedr
OPANOWANE ZAKLĘCIA: APERACJUM, ENERVATE, EXPELLIARMUS, IMPERVIUS, PROTEGO, ZAKLĘCIE KAMELEONA, CONJUNCTIVITIS, EVERTE STATUM, IMMOBILUS, PETRIFICUS TOTALUS, ACCIO, ALOHOMORA, FINITE, GLACIUS, SILLENCIO || MUCUS AD NAUSEAM, FRIGIDUS FLAMMA, IMPERTURBABLE, IMPEDIMENTA, BOMBARDA MAXIMA, SUSPENSORIUS, SOLLICITUS, FUMOS DUO || SZATAŃSKA POŻOGA, SECTUMSEMPRA, OBLIVIATE, PROTEGO HORRIBILIS, FINITE INCANTATEM, ADVERSUM
OPIS POSTACI: Martin, tak jak typowy przedstawiciel rodziny Sue, jest dość wysokim mężczyzną (180cm) o jasnym kolorze skóry. Najmłodszy syn Elizabeth i Boba Sue jest wyraźnie wychudzony, przez co jego twarz już z daleka wygląda, jakby był nedożywiony. Ma wyraźne rysy i oczy, które są w intensywnie niebieskim kolorze. Włosy bardzo ciemne, sięgajace mu za ucho. Nie czesze się zazwyczaj i trzyma je w ogólnym nieładzie. Na jego twarzy często widnieje zarost, którego usunięcie przychodzi mu z trudnością, a bardziej niechęcią. Ogólnie buźkę ma bardzo ładną (tak jak wszyscy Sue), ale widnieje na niej wieczny... brak wyrazu. Albo niezadowolenie lub inne negatywne emocje.

Zobacz profil autora http://mortis.forumpolish.com/t734-ptaki-nie-do-konca-martina http://mortis.forumpolish.com/t849-skoroszycik-w-chryzantemy http://mortis.forumpolish.com/t733-skrytka-1235
PisanieTemat: Re: Ulica  Czw 05 Maj 2016, 09:21

Na Luciusu Lestrange też spoczęły na krótki moment oczy Martina, chociaż osobnik z Departamentu Tajemnic był mu nieznany, a jego wizerunek nie znajdował się na liscie ofiar. Na kilka chwil przed zderzeniem Sue zdążył zeskanować twarze wielu innych osób, kiedy poczuł nieprzyjemne uderzenie w bok i aż zmrużył oczy.
Przez moment świdrował napastnika przeszywającym wzrokiem, na jego twarzy widać było wyraźny grymas.
Zapaliłby w tej cholernej chwili.
Dostrzegł niespecjalny stan, w jakim znajdował się przechodzeń, ale nie odebrał go jako usprawiedliwienia syknięcia. Aczkowiek nie zwrócił na to większej uwagi. Pewnie sam wydałby z siebie jakieś niekontrolowane dźwięki wpadając na losowego przechodnia. Tylko, że on by nie wpadł. Był cholernym ninja. Jedyne czego żałował to dopuszczenie do tego zdarzenia. Powinien być bardziej ostrożny.
- Dzięki - syknał wycofując się kilka kroków bardziej pod ścianę budynku. Przez chwilę znowu lustrował otoczenie, ale znów skupił wzrok na Luciusu. Naprawdę nie kojarzył nawet tej twarzy, ale coś mu mówiło, że warto zagadać.
- Jestem Harry - przedstawił się krótko wyciągając dłoń w geście powitalnym. Pewnie zostanie zignorowany, ale któż to wie.



T H E M E   S O N G

I have one fucking schizophrenia
emotional disturbance please play it on air
I'll tell you that it is a fact you'll tell me it's a shame
Fuck you you'll be forgotten anyway


avatar
Niewymowny, Departament Tajemnic

Dodatkowe informacje biograficzne
AKTUALNIE POSIADANA RÓŻDŻKA: 13 i pół cala, dość giętka, buk, włos z ogona testrala
OPANOWANE ZAKLĘCIA: Szkolne: Enervate, Bąblogłowy, Expelliarmus, Protego, Riddiculus, Diffindo, Drętwota, Accio, Aperacjum, Incendio, Finite, Lumos, Lumos Maxima, Nox, Reparo Łatwe: Mucus Ad Nauseam, Sollicitus, Slugus Eructo, Anapneo, Reparifors, Vermillious, Malus Saporis, Cistem Aperio, Descendo, Ferrum, Impervius, Siccum, Wskaż Mi Trudne: Obliviate, Purpura Flamma, Sectumsempra, Vulnera Sanentur, Protego Horribilis, Finite Incantatem, Imperius Revelio, Sezam Materio
OPIS POSTACI: Metr siedemdziesiąt osiem, szczupły, niebieskie oczy, czarne, kręcone włosy, słabo widoczne piegi

Zobacz profil autora http://mortis.forumpolish.com/t747-poczta-luciusa-lestrange-a http://mortis.forumpolish.com/t745-skrytka-numer-116
PisanieTemat: Re: Ulica  Czw 05 Maj 2016, 22:32

Najmłodszy z Lestrange już miał odchodzić, gdy nagle coś go tknęło. Myśl, że nie powinien zachowywać się tak nieuprzejmie.
Zatrzymał się i po krótkiej chwili odwrócił w stronę potrąconego. Przeprosiny nie przeszły mu przez gardło - bez przesady, przecież nie będzie kajał się z byle powodu przed jakimś nieznanym, nieważnym człowiekiem. Powinien przecież mieć swoją godność i jako członek tak ważnego i poważnego rodu nie może okazywać słabości wobec innych. Gdy jednak Martin wyciągnął do niego dłoń, Lucius uścisnął ją.
- Lucius - przedstawił się prawdziwym imieniem, kompletnie nie podejrzewając, że jego rozmówca podał fałszywe - nie jesteś stąd, prawda?
Chłopak nie miał jeszcze wystarczających podstaw, by opiniować po samym akcencie, skąd może być jego rozmówca. Nie spotkał w swoim życiu zbyt wielu amerykanów, żeby rozpoznawać ich po trzech słowach. Na krótką chwilę zamilkł. Sytuacja stawała się niezręczna, ale nim Harry zdążył się odezwać, dało się słyszeć odległy grzmot. Lucius zerknął w górę, na zbierające się nad nimi ciężkie chmury burzowe.
- Znowu będzie padać. Przynajmniej oczyści trochę powietrze. Więc skąd jesteś?
avatar
Tłumacz

Dodatkowe informacje biograficzne
AKTUALNIE POSIADANA RÓŻDŻKA: włos wili, 13 1/3 cala, sztywna, cedr
OPANOWANE ZAKLĘCIA: APERACJUM, ENERVATE, EXPELLIARMUS, IMPERVIUS, PROTEGO, ZAKLĘCIE KAMELEONA, CONJUNCTIVITIS, EVERTE STATUM, IMMOBILUS, PETRIFICUS TOTALUS, ACCIO, ALOHOMORA, FINITE, GLACIUS, SILLENCIO || MUCUS AD NAUSEAM, FRIGIDUS FLAMMA, IMPERTURBABLE, IMPEDIMENTA, BOMBARDA MAXIMA, SUSPENSORIUS, SOLLICITUS, FUMOS DUO || SZATAŃSKA POŻOGA, SECTUMSEMPRA, OBLIVIATE, PROTEGO HORRIBILIS, FINITE INCANTATEM, ADVERSUM
OPIS POSTACI: Martin, tak jak typowy przedstawiciel rodziny Sue, jest dość wysokim mężczyzną (180cm) o jasnym kolorze skóry. Najmłodszy syn Elizabeth i Boba Sue jest wyraźnie wychudzony, przez co jego twarz już z daleka wygląda, jakby był nedożywiony. Ma wyraźne rysy i oczy, które są w intensywnie niebieskim kolorze. Włosy bardzo ciemne, sięgajace mu za ucho. Nie czesze się zazwyczaj i trzyma je w ogólnym nieładzie. Na jego twarzy często widnieje zarost, którego usunięcie przychodzi mu z trudnością, a bardziej niechęcią. Ogólnie buźkę ma bardzo ładną (tak jak wszyscy Sue), ale widnieje na niej wieczny... brak wyrazu. Albo niezadowolenie lub inne negatywne emocje.

Zobacz profil autora http://mortis.forumpolish.com/t734-ptaki-nie-do-konca-martina http://mortis.forumpolish.com/t849-skoroszycik-w-chryzantemy http://mortis.forumpolish.com/t733-skrytka-1235
PisanieTemat: Re: Ulica  Pią 06 Maj 2016, 09:47

Zainicjował kontakt z nieznanym sobie młodzieńcem... no, może już nie takim młodzieńcem, ale w każdym razie Lucius wyglądał na mniej więcej rówieśnika. Martin nieco zdziwił się, że rozmówca wyczuł jego obcość, aczkolwiek nie pokazał tego po sobie. Niestety nie przyszedł mu do głowy powód akcentu. Schował dłonie do kieczeni płaszcza odruchowo szukając w nich papierosa.
Grzmot.
Cholera, znowu deszcz.
Kiedy padało, nie mógł swobodnie kontynuować poszukiwań, bo na mieście nie było niemal nikogo. Szczególnie podczas burzy. Spojrzał na dłuższy czas w niebo.
- O tak, oczyszczenie się przyda - przyznał rozmówcy chłodno. Chociaż był z Sue, nigdy nie rajcowało go aktorzenie, dlatego nie miał praktycznie doświadczenia, a wiedział, że mu się mocno przyda w jego misji. Więc nawet, jeśli niczego się nie dowie od tego faceta, przynajmniej poćwiczy. - Ze Stanów - odpowiedział krótko i zgodnie z prawdą. W końcu nie wiedział, co spowodowało wzięcie go za obcego. - Bardzo się rzuca w oczy, że nie jestem stąd?
Krótkie pytanie, które powinno pozwolić rozwiać wszelkie wątpliwości. Ale brakowało w tej rozmowie czegoś.
Uśmiech, Martin. Uśmiechnij się.
Sue uniósł nieco w górę jeden kącik. Skoro już nie potrafił nabrać cieplejszego tonu głosu, to może tym stanie się nieco przyjaźniejszy.



T H E M E   S O N G

I have one fucking schizophrenia
emotional disturbance please play it on air
I'll tell you that it is a fact you'll tell me it's a shame
Fuck you you'll be forgotten anyway


avatar
Niewymowny, Departament Tajemnic

Dodatkowe informacje biograficzne
AKTUALNIE POSIADANA RÓŻDŻKA: 13 i pół cala, dość giętka, buk, włos z ogona testrala
OPANOWANE ZAKLĘCIA: Szkolne: Enervate, Bąblogłowy, Expelliarmus, Protego, Riddiculus, Diffindo, Drętwota, Accio, Aperacjum, Incendio, Finite, Lumos, Lumos Maxima, Nox, Reparo Łatwe: Mucus Ad Nauseam, Sollicitus, Slugus Eructo, Anapneo, Reparifors, Vermillious, Malus Saporis, Cistem Aperio, Descendo, Ferrum, Impervius, Siccum, Wskaż Mi Trudne: Obliviate, Purpura Flamma, Sectumsempra, Vulnera Sanentur, Protego Horribilis, Finite Incantatem, Imperius Revelio, Sezam Materio
OPIS POSTACI: Metr siedemdziesiąt osiem, szczupły, niebieskie oczy, czarne, kręcone włosy, słabo widoczne piegi

Zobacz profil autora http://mortis.forumpolish.com/t747-poczta-luciusa-lestrange-a http://mortis.forumpolish.com/t745-skrytka-numer-116
PisanieTemat: Re: Ulica  Pią 06 Maj 2016, 22:51

A więc Amerykanin...!
Przyjrzał się krótko Martinowi.
- Z wyglądu? Niee. Akcent cię zdradza.
Dostrzegł krzywy grymas rozmówcy i również uśmiechnął się półgębkiem. Z jakiegoś powodu rozmowa z tym człowiekiem wydawała mu się ciekawsza od bezcelowego chodzenia po Pokątnej, irytując się, że nie może wrócić do pracy. Nawet jeśli rozmowa była sztuczna niczym niebo w sali Hogwartu.
Ale niebo nad ich głowami sztuczne bynajmniej nie było, o czym świadczyć mogły pierwsze krople deszczu, które zaczęły rozbijać się o ich ubrania. Lucius poczuł wilgoć na dłoni i rozejrzał się. Póki co liczba przechodniów nie zmalała, jednak niektóry zdawali się już iść szybciej, a na podłożu dało się już zobaczyć ślady deszczu. Cichym pomrukiem przez okolicę przetoczył się grzmot odległej jeszcze burzy. Deszcz był tylko jej strażą przednią. Młody Lestrange spojrzał ponad głowami spieszących w stronę, z której nadciągały jeszcze ciemniejsze, brunatno-szare chmury burzy. Wytężając wzrok udało mu się dostrzec coś, co można było interpretować jako wciąż jeszcze odległą, grubą zasłonę deszczu. Zapowiadała się okropna ulewa z piorunami.
- Powinniśmy znaleźć jakieś schronienie przed deszczem. Szukasz czegoś tutaj, na Pokątnej? Może mogę ci pomóc?
Tymczasem krople deszczu, wciąż jeszcze bardzo rzadko trafiające bezpośrednio w ich skóry, stawały się większe i cięższe, a także częstsze i gęstsze.
avatar
Tłumacz

Dodatkowe informacje biograficzne
AKTUALNIE POSIADANA RÓŻDŻKA: włos wili, 13 1/3 cala, sztywna, cedr
OPANOWANE ZAKLĘCIA: APERACJUM, ENERVATE, EXPELLIARMUS, IMPERVIUS, PROTEGO, ZAKLĘCIE KAMELEONA, CONJUNCTIVITIS, EVERTE STATUM, IMMOBILUS, PETRIFICUS TOTALUS, ACCIO, ALOHOMORA, FINITE, GLACIUS, SILLENCIO || MUCUS AD NAUSEAM, FRIGIDUS FLAMMA, IMPERTURBABLE, IMPEDIMENTA, BOMBARDA MAXIMA, SUSPENSORIUS, SOLLICITUS, FUMOS DUO || SZATAŃSKA POŻOGA, SECTUMSEMPRA, OBLIVIATE, PROTEGO HORRIBILIS, FINITE INCANTATEM, ADVERSUM
OPIS POSTACI: Martin, tak jak typowy przedstawiciel rodziny Sue, jest dość wysokim mężczyzną (180cm) o jasnym kolorze skóry. Najmłodszy syn Elizabeth i Boba Sue jest wyraźnie wychudzony, przez co jego twarz już z daleka wygląda, jakby był nedożywiony. Ma wyraźne rysy i oczy, które są w intensywnie niebieskim kolorze. Włosy bardzo ciemne, sięgajace mu za ucho. Nie czesze się zazwyczaj i trzyma je w ogólnym nieładzie. Na jego twarzy często widnieje zarost, którego usunięcie przychodzi mu z trudnością, a bardziej niechęcią. Ogólnie buźkę ma bardzo ładną (tak jak wszyscy Sue), ale widnieje na niej wieczny... brak wyrazu. Albo niezadowolenie lub inne negatywne emocje.

Zobacz profil autora http://mortis.forumpolish.com/t734-ptaki-nie-do-konca-martina http://mortis.forumpolish.com/t849-skoroszycik-w-chryzantemy http://mortis.forumpolish.com/t733-skrytka-1235
PisanieTemat: Re: Ulica  Sob 07 Maj 2016, 08:41

Akcent. Czyli o to chodziło. Na całe szczęście znał niemiecki i francuski, zawsze mógł udawać... ha. Kogo on oszuka. Przecież w tych językach nie gadał tylko pisał. O ile z niemieckim by sobie poradził, to francuski wymagał o wiele więcej wiedzy w kwerstii wymawiania poszczególnych sylab. Nieźle, Martin. Skończony idiota.
W dodatku nie wiedział, co właściwie teraz zrobić. Ale skoro ten człowiek dalej z nim rozmawia, to musiało coś oznaczać. Los specjalnie go tu zesłał.
- Szukam informacji - odpowiedział krótko, brzmiąc całkiem tajemiczo, co nie było celowe.
Deszcz mu nie przeszkadzał, ale skoro rozmówcy tak, trzeba było się dostosować.
- Nie znam okolicy, nie wiem gdzie można spokojnie rozmawiać - wyznał. Do szkoły zakupy mu zawsze robli rodzice lub bracia. Różdżkę miał od wytówrcy ze Stanów. Raz tylko wybrał się do Esów i Floresów, a po ucieczce na ulicę Śmiertelnego Noktrunu zabroniono mu wychodzić z domu w Londynie.

[zt]



T H E M E   S O N G

I have one fucking schizophrenia
emotional disturbance please play it on air
I'll tell you that it is a fact you'll tell me it's a shame
Fuck you you'll be forgotten anyway




Ostatnio zmieniony przez Martin Sue dnia Sob 07 Maj 2016, 21:29, w całości zmieniany 1 raz
avatar
Niewymowny, Departament Tajemnic

Dodatkowe informacje biograficzne
AKTUALNIE POSIADANA RÓŻDŻKA: 13 i pół cala, dość giętka, buk, włos z ogona testrala
OPANOWANE ZAKLĘCIA: Szkolne: Enervate, Bąblogłowy, Expelliarmus, Protego, Riddiculus, Diffindo, Drętwota, Accio, Aperacjum, Incendio, Finite, Lumos, Lumos Maxima, Nox, Reparo Łatwe: Mucus Ad Nauseam, Sollicitus, Slugus Eructo, Anapneo, Reparifors, Vermillious, Malus Saporis, Cistem Aperio, Descendo, Ferrum, Impervius, Siccum, Wskaż Mi Trudne: Obliviate, Purpura Flamma, Sectumsempra, Vulnera Sanentur, Protego Horribilis, Finite Incantatem, Imperius Revelio, Sezam Materio
OPIS POSTACI: Metr siedemdziesiąt osiem, szczupły, niebieskie oczy, czarne, kręcone włosy, słabo widoczne piegi

Zobacz profil autora http://mortis.forumpolish.com/t747-poczta-luciusa-lestrange-a http://mortis.forumpolish.com/t745-skrytka-numer-116
PisanieTemat: Re: Ulica  Sob 07 Maj 2016, 13:47

- Informacji? - uśmiechnął się. On miał dużo informacji, choć w większości były to nikomu niepotrzebne tajemnice Ministerstwa - może będę umiał ci pomóc. Co do miejsca, niedaleko jest dobra herbaciarnia, mają bardzo dobrej jakości herbaty, a ich zielona jest fenomenalna. Kawę też serwują, jeśli nie lubisz herbaty. Proponuję tam kontynuować rozmowę, jeśli chcesz.
A na decyzję był już najwyższy czas, bo deszcz rozpadał się już na dobre. Lucius zrobił sobie smaka na gorący napój z "Rosa Lee Teabag", więc poszedłby tam teraz nawet jeśli jego rozmówca zaproszenia by nie przyjął. Po otrzymaniu odpowiedzi, z Martinem lub bez niego, pracownik Departamentu Tajemnic ruszył w stronę zachęcającego do odwiedzin budynku herbaciarni, w której - szczęśliwie - znajdowało się akurat stosunkowo mało osób. Możliwe, że powodem była pogoda.

(jeśli reflektujesz, to odpisz już tutaj. Stąd z/t)
avatar
Wydział Istot, Departament Kontroli nad Magicznymi Stworzeniami

Dodatkowe informacje biograficzne
AKTUALNIE POSIADANA RÓŻDŻKA: 11 cali, sztywna, pancerz kikimory, brzoza
OPANOWANE ZAKLĘCIA: Szkolne [15]: Episkey, Expelliarmus, Homenum Revelio, Protego, Riddiculus, Drętwora, Diffindo, Avifors, Gemino, Accio, Bombarda, Incendio, Nox, Lumos, Portus Łatwe [13]: Sollicitus, Illegibilus, Impervius, Suspensorius, Anesthesia, Frigidus Flamma, Repello Muggletum, Impedimenta, Obscuro, Sagittent, Homorphus, Orchideus, Bonum Ignis Trudne [8]: Obliviate, Sectumsempra, Incarcerous, Vulnera Sanatur, Secretum Praestes, Draconifors, Tardis, Dissendium
OPIS POSTACI:

Zobacz profil autora
PisanieTemat: Re: Ulica  Nie 22 Maj 2016, 21:35

Elric Rosier mierzył wartość ludzi przysługami. Jeśli ktoś był winny przysługę jemu, mężczyzna mógł nim manipulować, opierając się na jego kompasie moralnym. Dzięki temu znał sporo ludzi i często był w stanie załatwić rzeczy, których nawet pieniądze nie mogły zmienić. Oczywiście, nie zawsze to się sprawdzało, bo sporo osób po prostu pomijała jego przysługi milczeniem i udawała, że nic się nie stało. Ale w swoim życiu mężczyzna nauczył się, że odsetek ludzi, którym zależy jest wystarczająco duży by gra była warta świeczki. Nie chcąc pozwolić, by ktoś wykorzystał jego własną strategię przeciwko niemu, Elric za wszelką cenę unikał zaciągania długów wdzięczności u innych. Nie zawsze jednak dało się tego uniknąć.
Tak było i tym razem, kiedy w pochmurny dzień przemierzał Ulicę Pokątną, z niewielkim pakunkiem pod pachą. Jeden z jego "przyjaciół" w Ministerstwie chciał zaimponować swojej kobiecie, a jako że pan Rosier był powszechnie znany z bycia obytym w temacie płci przeciwnej, poprosił go (w imię dawno zapomnianej przysługi), o wybranie dla niej prezentu urodzinowego. I tak, pomimo że Elric wyjątkowo nie lubił marnować swojego czasu na ganianie za cudzym prezentem, wylądował w sklepie z zaklętymi przedmiotami, gdzie zakupił obdarzony dobrym urokiem naszyjnik. Rubin, oprawiony w białe złoto, był wydrążony w środku i zawierał w sobie bardzo malutką, zaklętą magicznie złotą rybkę. Ostatni krzyk mody, podarunek tyleż gustowny co kosztowny. Nie, żeby to jakoś obchodziło szatyna, bowiem pieniądze, które wydał nie należały do niego.
Teraz wracał nieśpiesznie w stronę przejścia za Dziurawym Kotłem, rozmyślając już na co przeznaczy tę przyjemniejszą część swojego dnia.
avatar
Piosenkarka, Przestępca

Dodatkowe informacje biograficzne
AKTUALNIE POSIADANA RÓŻDŻKA: Rdzeń - wąsy trolla | Drewno - berberys | 10 cali | lekko sztywna
OPANOWANE ZAKLĘCIA: ENERVATE, EPISKEY, EXPELLIARMUS, DIFFINDO, DRĘTWOTA, AVIFORS, GEMINO, ACCIO, ALOHOMORA, FUMOS , RICTUSEMPRA, OPPUGNO, LUMOS, ZAKLĘCIE KAMELEONA || RENNERVATE, PROTEGO TOTALUM, IMPEDIMENTA, REPLEO, DELENS VESTIGIUM, FLIPPENDO DUO, JĘZLEP, TRANTALLEGRA || FERULA, PROTEGO MAXIMA, SOMNO, SERPENSORTIA, SEZAM MATERIO
OPIS POSTACI: Lily C. Longbottom przejęła urodę swojej rodzicielki. Ma delikatną, jasną karnację, piwne oczy i brązowe, długie włosy sięgające do połowy pleców. Jej usta są idealnie pełne i malinowe, gdy szykuje się na występ przejeżdża po nich czerwoną szminką, aby mężczyźni patrzyli tylko na nie, gdy śpiewa. Oczy także delikatnie maluje, aby wydłużyć rzęsy. Ma idealnie proste i białe ząbki, którymi czasami w zamyśleniu zagryza usta. Jej zgrabne, długie nogi zawsze są ukryte pod długimi do kostek sukniami, aby żadnemu nie śniło się by jej dotknąć. Mimo wszystko stara się być niedostępna dla mężczyzn, którzy przychodzą do klubu. Jasne jest, że nie pojawiają się po to, aby posłuchać jej głosu. Ma dobrze zarysowane obojczyki, które zazwyczaj stara się mieć odkryte - kusić nikt jej nie zakaże. Palce jej dłoni ma szczupłe, zgrabne i długie, paznokcie owalne i zadbane. Sama dłoń jest mała i delikatna. Gdy śpiewa wolne, smutne piosenki często siedząc na scenie jeździ palcem po obojczyku - taki nawyk. Mierzy 171 cm wzrostu, waży 55 kg.

Zobacz profil autora http://mortis.forumpolish.com/t800-lily-c-longbottom http://mortis.forumpolish.com/t797-dziennik-lilly http://mortis.forumpolish.com/t799-skrytka-5446
PisanieTemat: Re: Ulica  Pon 23 Maj 2016, 13:23

[ 22 maja 1934 ]


Lily nie lubiła zaciągać długów, nie chciała nikomu być nic winna. Nie lubiła też pomagać innym, ponieważ twierdzi, że jeśli ktoś sam sobie nie poradzi to zawsze będzie zależny od siebie. Dlatego dziewczyna nigdy nie prosiła swoich bliskich o pieniądze, gdy ledwo wiązała koniec  z końcem. Była pewna, że sobie poradzi i tak było. Lily chyba jest jedną z niewielu kobiet w tych czasach, która sobie zawsze sama poradzi. Wiedziała, że przez to była samotna, ponieważ żaden mężczyzna nie będzie chciał kobiety, która nie będzie od niego zależna. W końcu po, co mu kobieta, która nigdy nie będzie prosić go o pomoc? Po co mu ktoś, nad kim nie będzie miał kontroli? Po co mu osoba w domu, której będzie musiał się obawiać, że go zniszczy? Przecież to on musi mieć kontrolę nad życiem swoim i swojej żony. W domu nie jest tolerowane nieposłuszeństwo ze strony kobiet. Zaczęła szukać w swojej zniszczonej już torebce jakieś galeony na obiad, ponieważ była okropnie głodna.
Nadal miała w pamięci ten wieczór sprzed trzech dni. Niebieskie, bystre oczęta Pana Reida. Teraz to on miał nad nią kontrolę, to on znał jej tajemnice, ale chyba nie zdradzi jej skoro sam zaproponował jej pracę w jego biznesie. Westchnęła ciężko. Mężczyźni. Kto ich do cholery wymyślił?! Gdyby nie oni życie byłoby zdecydowanie lepsze, nie musiałaby się martwić, że jakiś pijany drań zgwałci ją w jakimś zaciszu, gdzie nikt jej nie usłyszy, nie musiałaby martwić się, aby nie być zbyt hop do przodu w niektórych sprawach. Tak się zamyśliła, tak zagapiła w torebkę, że potrąciła mężczyznę i tym samym wytrąciła mu z ręki pakunek. Złapała go w ostatniej chwili, ale tym samym poleciała prosto na niego.
Złapiesz ją? Czy może oboje polecicie na ziemię?

/wiem banał, ale nie wiedziałam jak mają się spotkać :XD:


Ach, muzyka...
To magia większa od wszystkiego, 
co my tu robimy!
avatar
Wydział Istot, Departament Kontroli nad Magicznymi Stworzeniami

Dodatkowe informacje biograficzne
AKTUALNIE POSIADANA RÓŻDŻKA: 11 cali, sztywna, pancerz kikimory, brzoza
OPANOWANE ZAKLĘCIA: Szkolne [15]: Episkey, Expelliarmus, Homenum Revelio, Protego, Riddiculus, Drętwora, Diffindo, Avifors, Gemino, Accio, Bombarda, Incendio, Nox, Lumos, Portus Łatwe [13]: Sollicitus, Illegibilus, Impervius, Suspensorius, Anesthesia, Frigidus Flamma, Repello Muggletum, Impedimenta, Obscuro, Sagittent, Homorphus, Orchideus, Bonum Ignis Trudne [8]: Obliviate, Sectumsempra, Incarcerous, Vulnera Sanatur, Secretum Praestes, Draconifors, Tardis, Dissendium
OPIS POSTACI:

Zobacz profil autora
PisanieTemat: Re: Ulica  Czw 26 Maj 2016, 15:33

(Często banały są najlepsze :) I przepraszam, że dopiero teraz odpisuję, miałem parę spraw do załatwienia)

Jak to się stało, że jej nie zauważył? Być może zbyt bardzo pochłonięty był rozmyślaniami o swojej niedoli, zbyt bardzo użalał się w myślach nad sobą? Nie miało to jednak znaczenia, bo w jednym momencie poczuł dosyć mocne uderzenie w rękę a zaraz potem w jego stronę nieuchronnie leciała kobieta. Zaparł się nogami, przyjmując jej ciało w swoje ramiona, które ciasto wokół niej zacisnął aby wytracić impet z jakim na niego zmierzała.
Spojrzał na nią z góry, nie mogąc nic poradzić na swój odwieczny nawyk oceniania kobiet po wyglądzie. Jej piękne, brązowe włosy opadały jej lekko na ramiona. Ubrana była w suknię przeciętnej jakości, nie żebraczą ale też nie zbyt wykwintną. Uśmiechnął się do siebie w duchu, kiedy na jej dłoni, trzymającej jego pakunek nie ujrzał obrączki. Oznaczało to, że była potencjalnym celem dla połechtania jego ego. On sam był żonaty, co jednak nie znaczyło, że nie mógł flirtować z innymi kobietami, aby utwierdzić się w przekonaniu, że wciąż jest dla nich atrakcyjny.
Ubrany w idealnie skrojony garnitur, o odcieniu głębokiej, ciemnej zieleni z włosami starannie zaczesanymi, choć obecnie parę kosmyków opadło mu na czoło, sam musiał przedstawiać nie najgorszy widok. Jasne, nie był kulturystą ale jego tężyzna spokojnie pozwalała mu na złapanie kobiety parę sekund wcześniej, oraz trzymanie jej w ramionach przez parę sekund dłużej niż było to koniecznie.
- Pani wybaczy. Byłem naprawdę mocno zamyślony, w innym wypadku nie przeoczył bym takiego zjawiska jak pani. - przemówił, wsuwając na sekundę prawą dłoń do kieszeni aby zsunąć obrączkę z palca serdecznego. Symbol przywiązania, które i tak nie było już dyktowane miłością a rozsądkiem. - Mam nadzieję, że nic pani nie jest. - uśmiechnął się lekko, ledwie kącikiem ust.
avatar
Piosenkarka, Przestępca

Dodatkowe informacje biograficzne
AKTUALNIE POSIADANA RÓŻDŻKA: Rdzeń - wąsy trolla | Drewno - berberys | 10 cali | lekko sztywna
OPANOWANE ZAKLĘCIA: ENERVATE, EPISKEY, EXPELLIARMUS, DIFFINDO, DRĘTWOTA, AVIFORS, GEMINO, ACCIO, ALOHOMORA, FUMOS , RICTUSEMPRA, OPPUGNO, LUMOS, ZAKLĘCIE KAMELEONA || RENNERVATE, PROTEGO TOTALUM, IMPEDIMENTA, REPLEO, DELENS VESTIGIUM, FLIPPENDO DUO, JĘZLEP, TRANTALLEGRA || FERULA, PROTEGO MAXIMA, SOMNO, SERPENSORTIA, SEZAM MATERIO
OPIS POSTACI: Lily C. Longbottom przejęła urodę swojej rodzicielki. Ma delikatną, jasną karnację, piwne oczy i brązowe, długie włosy sięgające do połowy pleców. Jej usta są idealnie pełne i malinowe, gdy szykuje się na występ przejeżdża po nich czerwoną szminką, aby mężczyźni patrzyli tylko na nie, gdy śpiewa. Oczy także delikatnie maluje, aby wydłużyć rzęsy. Ma idealnie proste i białe ząbki, którymi czasami w zamyśleniu zagryza usta. Jej zgrabne, długie nogi zawsze są ukryte pod długimi do kostek sukniami, aby żadnemu nie śniło się by jej dotknąć. Mimo wszystko stara się być niedostępna dla mężczyzn, którzy przychodzą do klubu. Jasne jest, że nie pojawiają się po to, aby posłuchać jej głosu. Ma dobrze zarysowane obojczyki, które zazwyczaj stara się mieć odkryte - kusić nikt jej nie zakaże. Palce jej dłoni ma szczupłe, zgrabne i długie, paznokcie owalne i zadbane. Sama dłoń jest mała i delikatna. Gdy śpiewa wolne, smutne piosenki często siedząc na scenie jeździ palcem po obojczyku - taki nawyk. Mierzy 171 cm wzrostu, waży 55 kg.

Zobacz profil autora http://mortis.forumpolish.com/t800-lily-c-longbottom http://mortis.forumpolish.com/t797-dziennik-lilly http://mortis.forumpolish.com/t799-skrytka-5446
PisanieTemat: Re: Ulica  Czw 26 Maj 2016, 16:13

Podniosła na niego swoje piękne, piwne oczy, które zawsze przyciągały spojrzenia innych mężczyzn. Tym razem nie miała pomalowane ust, jak na każdego wieczoru na występy w klubie. Mimo to nadal były pełne i malinowe. Dziewczyna miała jasną karnację, więc nic dziwnego, że była ładna. W tych czasach każda kobieta chroni swoje delikatne dłonie, ramiona pod rękawiczkami, szalami, twarze pod kapeluszami lub parasolkami. Ona potrzebowała kapelusz tylko po to, aby uchronić swoje włosy przed deszczem, który był normalnością w Londynie.
Od razu spostrzegła magnetyzującą urodę mężczyzny. Niby był przeciętnym, bogatym mężczyzną w tych czasach, ale w jego spojrzeniu było to coś. Jednak Lily nie miała zamiaru tracić dla niego głowy, miała zamiar stąpać twardo i nie ufać innym. Musiała mieć kontrolę nad swoim życiem, bo co jeśli odda takiemu draniu swoje serce i ciało, a potem skończy jako samotna matka, bez niczego? Nie chciała ryzykować. bogaci nie  chcieli śpiewaczek z klubów, ale niewiele osób wiedziało, że ona pochodzi z czysto krwistego rodu. To się jednak nie liczyło. Gdy przytrzymał ją w swoim mocnym uścisku lekko zadrżała. nie lubiła być zbyt blisko mężczyzn jeśli ona tego nie kontrolowała. Nie dała jednak tego po sobie poznać, gdy tylko ją puścił stanęła prosto i poprawiła krótki, beżowy płaszczyk, który także miał chronić ją przed opadami deszczu. Nie lubiła niszczyć sobie ubrań deszczem, potem tak nie ładnie pachniały. Sama dziewczyna pachniała kwiatami róży. Lily bardzo lubi te kwiaty, zwłaszcza czerwone. To zdecydowanie jej ulubiony kolor. jest ciepły i jednocześnie kojarzy jej się z stanowczością, a także delikatnością, którą skrywa w swoim sercu. Na jej usta wkradł się delikatny uśmiech, gdy usłyszała komplement.
- jak widać jestem cała - odpowiedziała na jego pytanie uważnie obserwując jego każdy skrawek twarzy. Zdecydowanie chciała go zapamiętać. Nie codziennie wpada się na taką osobę, która mimo elegancji będzie w stanie być miła dla przeciętnej kobiety z ulicy. No, ale cóż się dziwić Lily nie należała do brzydkich kobiet. Była zdecydowanie ładna oraz pewna swojej urody i zalet, które starała się jak najbardziej pokazać. - Ja także przepraszam, gdybym patrzyła na drogę nic by się nie stało. Po prostu szukałam drobnych na obiad - z ust nie znikał delikatny uśmiech. Czy zaprosi ją na obiad? To byłoby miłe zaskoczenie. Oddała mu pakunek i wyciągnęła do niego dłoń. - Lily - przedstawiła się.


/Nie szkodzi. Ważne, że odpisałeś, czekałam na posta od ciebie :kocham:


Ach, muzyka...
To magia większa od wszystkiego, 
co my tu robimy!
avatar
Wydział Istot, Departament Kontroli nad Magicznymi Stworzeniami

Dodatkowe informacje biograficzne
AKTUALNIE POSIADANA RÓŻDŻKA: 11 cali, sztywna, pancerz kikimory, brzoza
OPANOWANE ZAKLĘCIA: Szkolne [15]: Episkey, Expelliarmus, Homenum Revelio, Protego, Riddiculus, Drętwora, Diffindo, Avifors, Gemino, Accio, Bombarda, Incendio, Nox, Lumos, Portus Łatwe [13]: Sollicitus, Illegibilus, Impervius, Suspensorius, Anesthesia, Frigidus Flamma, Repello Muggletum, Impedimenta, Obscuro, Sagittent, Homorphus, Orchideus, Bonum Ignis Trudne [8]: Obliviate, Sectumsempra, Incarcerous, Vulnera Sanatur, Secretum Praestes, Draconifors, Tardis, Dissendium
OPIS POSTACI:

Zobacz profil autora
PisanieTemat: Re: Ulica  Pią 27 Maj 2016, 12:46

Elric znał ten typ, a przynajmniej tak sądził. Czarownice pół-krwi, które nie mogły liczyć na żadną karierę, o ile nie wżeniły się w jakiś czystokrwisty ród. Więc zostawały kelnerkami, ekspedientkami lub artystkami. Z nią musiało być podobnie, a co więcej mężczyzna mógłby się założyć, że jest ona artystką i to taką dla której wygląd jest istotny. W końcu jej ubrania były całkiem dobrze skrojone, pomimo niskiej jakości materiałów.
- Mogę? - zapytał, wyciągając rękę po swój pakunek, który ona nadal trzymała w dłoni. Kiedy mu go przekazała, włożył paczkę pod ramię i uśmiechnął się szeroko.
- Cóż, może pani wobec tego nie szukać. Jako rekompensatę, chętnie zaproszę panią na obiad. - oznajmił, nawet nie pytając o to czy ona się zgodzi. Wiedział, że tak zrobi choćby nawet tylko dlatego, żeby otrzymać darmowe jedzenie. A poza tym Elric nie był stary ani otyły, a jego status majątkowy łatwo było zauważyć. Co prawda taka oferta, skierowana do zupełnie obcej kobiety, spotkanej na ulicy trąciła nieco nietaktem, ale wątpił żeby akurat ta kobieta przejmowała się tym co taktowne.
- Elric Rosier, do pani usług. - przedstawił się, ujmując jej dłoń i całując ją lekko. No, teraz już nie byli sobie obcy prawda? Więc mogli iść na obiad, choć na pana Rosiera czekała zapewne w domu małżonka.
avatar
Piosenkarka, Przestępca

Dodatkowe informacje biograficzne
AKTUALNIE POSIADANA RÓŻDŻKA: Rdzeń - wąsy trolla | Drewno - berberys | 10 cali | lekko sztywna
OPANOWANE ZAKLĘCIA: ENERVATE, EPISKEY, EXPELLIARMUS, DIFFINDO, DRĘTWOTA, AVIFORS, GEMINO, ACCIO, ALOHOMORA, FUMOS , RICTUSEMPRA, OPPUGNO, LUMOS, ZAKLĘCIE KAMELEONA || RENNERVATE, PROTEGO TOTALUM, IMPEDIMENTA, REPLEO, DELENS VESTIGIUM, FLIPPENDO DUO, JĘZLEP, TRANTALLEGRA || FERULA, PROTEGO MAXIMA, SOMNO, SERPENSORTIA, SEZAM MATERIO
OPIS POSTACI: Lily C. Longbottom przejęła urodę swojej rodzicielki. Ma delikatną, jasną karnację, piwne oczy i brązowe, długie włosy sięgające do połowy pleców. Jej usta są idealnie pełne i malinowe, gdy szykuje się na występ przejeżdża po nich czerwoną szminką, aby mężczyźni patrzyli tylko na nie, gdy śpiewa. Oczy także delikatnie maluje, aby wydłużyć rzęsy. Ma idealnie proste i białe ząbki, którymi czasami w zamyśleniu zagryza usta. Jej zgrabne, długie nogi zawsze są ukryte pod długimi do kostek sukniami, aby żadnemu nie śniło się by jej dotknąć. Mimo wszystko stara się być niedostępna dla mężczyzn, którzy przychodzą do klubu. Jasne jest, że nie pojawiają się po to, aby posłuchać jej głosu. Ma dobrze zarysowane obojczyki, które zazwyczaj stara się mieć odkryte - kusić nikt jej nie zakaże. Palce jej dłoni ma szczupłe, zgrabne i długie, paznokcie owalne i zadbane. Sama dłoń jest mała i delikatna. Gdy śpiewa wolne, smutne piosenki często siedząc na scenie jeździ palcem po obojczyku - taki nawyk. Mierzy 171 cm wzrostu, waży 55 kg.

Zobacz profil autora http://mortis.forumpolish.com/t800-lily-c-longbottom http://mortis.forumpolish.com/t797-dziennik-lilly http://mortis.forumpolish.com/t799-skrytka-5446
PisanieTemat: Re: Ulica  Pią 27 Maj 2016, 13:27

Uśmiechnęła się i skinęła głową oddając mu pakunek. W jakimś stopniu spodziewała się tego, że ją zaprosi na obiad.
- Chętnie skorzystam z zaproszenia, Panie Rosier - odpowiedziała z uprzejmością i delikatnym uśmiechem na ustach. Lekko się skłoniła, gdy mężczyzna pocałował jej dłoń. Znała na pamięć wszystkie zagrywki kulturalne. Do tej pory pamiętała lekcje na ten temat od babci, którą mimo wszystko kochała. takie rzeczy w takich chwilach były przydatne, bo w końcu grzecznością trzeba się popisać. Nie lubiła być uważana za jakąś tam zwykłą śpiewaczkę z jazzowej speluny. Ceniła sobie swoją pasję i talent do tego, bo gdyby nie głos nigdy nie byłaby doceniania w tamtym miejscu, a przecież to jeden krok do spełnienia prawdziwych marzeń.
Może i była jak dziecko, ale bez marzeń ten świat byłby szary, bez nich chodziłaby smętna z powodu braku środków na życie, ale w końcu jakoś sobie radziła z tym wszystkim. Musiała.
- Dokąd mnie pan zabierze? - zapytała zaczesując kosmyk włosów za ucho i idąc obok prawie obcego mężczyzny. W końcu poznała jego imię i nazwisko. Swojego nie poda, bo po co? Im mniej ktoś wie, tym lepiej. Trudniej będzie ją zlokalizować w tym mieście.


Ach, muzyka...
To magia większa od wszystkiego, 
co my tu robimy!
Sponsored content


PisanieTemat: Re: Ulica  

Ulica

Zobacz poprzedni temat Zobacz następny temat Powrót do góry
Strona 1 z 4Idź do strony : 1, 2, 3, 4  Next

Similar topics

-
» Główna ulica
» Ulica Główna
» Kawiarenka Starbucks - Ulica Nankińska
» Główna ulica Madrytu
» Główna ulica

Permissions in this forum:Nie możesz odpowiadać w tematach
Mortis :: Rozgrywka fabularna :: Londyn :: Ulica Pokątna-
Skocz do: