Non mor­tem ti­memus, sed co­gita­tionem Mor­tis


Share|

Evan Reid

avatar
Przestępca

Dodatkowe informacje biograficzne
AKTUALNIE POSIADANA RÓŻDŻKA: Włos z ogona Testrala, Berberys, 9 cali, b.sztywna
OPANOWANE ZAKLĘCIA: ENERVATE, - PROTEGO, RIDDICULUS, EXPELLIARMUS , ARANIA EXUMAI, DRĘTWOTA , RICTUSEMPRA , PETRIFICUS TOTALUS , OPPUGNO , GEMINO , ALOHOMORA , AQUA ERUCT0O, , BOMBARDA , ,FINITE , ,LUMOS, RENNERVATE. FLAGRANTE, REPELLO MUGGLETUM, EBUBLIO, LEVICORPUS, OBSCURO, PROCELLA, UTEVO LUX, VULNERA SANATU0R, BAUBILLOU0S, HURLINGBROOM ,INCARCEROUS, SOMNO
OPIS POSTACI: Powiada się, że chłopcy z reguły przyjmują po matkach urodę, za to po ojcach osobowość, może było to spowodowane tym, że synowie znacznie chętniej spędzali czas wolny w towarzystwie ojców i mimo wszystko ci przekazywali im swoje prawdy życiowe, na skutek czego te małe bąble w dorosłym życiu były klonami swoich ojców. W wypadku Evan'a jest to całkowitą prawdą, bowiem jest on doskonałą mieszanką ludzi, którzy to przyczynili się do pojawienia się tego nowego człowieka na świecie. No, ale może zacznijmy od samego początku, aby nie było zbyt dużego chaosu. Matka chłopaka była nie wysoką, lekko przy kości kobietą. Posiadała ona niebieskie oczy, które to z resztą Evan odziedziczył po niej. Ciemno brązowe włosy chłopaka, z reguły były utrzymywane w lekkim nieładzie, ale w przypływie chęci i czasu, Evan pozwalał na to aby pobawić się swoimi włosami i wyprostować je... oczywiście na tyle na ile było to możliwe. Po matce Reid odziedziczył również bladą cerę, oraz ten osobliwy urok opalania się na czerwono. Dlatego też nic dziwnego, że chłopaczyna unikał słońca, jeżeli każde jego wyjście, i pozwolenie aby ta wielka kula ognista spiekła jego ciało, kończyło się na tym, że wyglądał po prostu strasznie. W matczynych genach otrzymał również nie za wąskie usta, które to miały w sobie tyle pigmentu, że miały różowawy kolorek. Za to wzrost jak i waga, w żaden sposób nie pasowała do jego rodzicielki, bowiem chłopak był wyższy od matki o całą głowę, a o wadze to nawet w tej chwili lepiej nie wspominać, bo matek się nie obraża. Niestety w genach po mamie nie otrzymał dobrego smaku jeżeli chodzi o ubiór. Starał się zawsze nosić jak najbardziej luźne stroje, aby nic mu nie krępowało ruchów. Najbardziej cierpiał kiedy się dowiadywał, że musiał ubrać jakiś garnitur i muszkę. Po prostu nienawidził kostiumów wyjściowych...

Zobacz profil autora http://mortis.forumpolish.com/t803-kaczka-balbinka#5669 http://mortis.forumpolish.com/t802-skrytka-495#5666
PisanieTemat: Evan Reid  Sro 18 Maj 2016, 01:14



BIO
IMIĘ: Evan
NAZWISKO: Reid
CZYSTOŚĆ KRWI: mugolak
STATUS RODZINY: biedna mugolska rodzina
DATA URODZENIA: 14.11.1908
UKOŃCZONA SZKOŁA: Hogwart/ Huffelpuff
MIEJSCE PRACY: A to różnie bywa
POSADA: przestępca
RÓŻDŻKA: Włos z ogona Testrala, Berberys, 9 cali, b. sztywna
BOGIN: Mantykora... bo tak serio... Kto normalny jest w stanie wytrzymać widok człowieka, lwa, smoka, skorpiona w jednym ciele. To już lekka przesada
FACE CLAIM: James McAvoy

WIDOK ZE ZWIERCIADŁA AIN EINGARP
Evan słyszał wiele o tym lustrze. Głownie były to  jakieś bezsensowne plotki rozsiewane przez dziewczyny, które nie miały nic do roboty, co nie zmieniało faktu, że nawet jeżeli były to tylko pogłoski, były przerażające. Mówiono, że byli ludzie, którzy po spojrzeniu w to lustro, po odkryciu swoich najskrytszych pragnień odeszli od zmysłów, zdarzali się też tacy którzy spędzili przed zwierciadłem resztę swojego życia, nie mogąc wrócić do tej swojej pustej rzeczywistości. Krótko mówiąc chłopak nie raz zastanawiał się, czy to lustro przyniosło komuś coś dobrego. Jeżeli tak nie było, to dlaczego dalej trzymali je w szkole.
Mimo wszystko chęć poznania chociażby rąbka tajemnicy była znacznie silniejsza, niż jakiekolwiek pogłoski, które miały na celu trzymać go z dala od tej komnaty. Nie oszukujmy się, Evan nie był człowiekiem którego łatwo było przestraszyć. Tyle razy w swoim życiu znajdował się w chwilach zagrożenia, że nauczył się panować nad swoimi emocjami. Tak też bez większego lęku chwycił pewnie za klamkę wielkich drewnianych drzwi, świecąc sobie swoją różdżką na podłogę, aby nie potknąć się o coś. W między czasie nasłuchiwał uważnie tego czy jakiś nauczyciel właśnie nie nadchodził. Ku jego uldze usłyszał jedynie głuchą ciszę, która nie zapowiadała niczego złego. Tak też od razu wsunął swoje ciało do pustej komnaty w której stało lustro, zamykając za sobą starannie drzwi.
-No więc jesteś... - Mruknął cicho do siebie. Był ciekawy ile czarodziejów zapłaciłoby każdą cenę aby mieć takie lustro u siebie w domu. Ta myśl była naprawdę interesująca i kto wie czy kiedyś chłopak nie zacznie się zastanawiać nad tym głębiej. Tak czy inaczej, bez obaw ustał przed lustrem, ręce trzymał w kieszeniach. Wpatrywał się w swoje odbicie beznamiętnie... Oczekiwał... nie wiadomo na co, nie wiadomo na kogo. Może miał nadzieję, że zaraz usłyszy jakiś wielki huk, albo jakaś strzyga wyleci z lustra i poszybuje prosto na niego.
-Lustro pokazujące pragnienia... jaaasne - Prychnął wyraźnie rozczarowany tym, że zmarnował tyle czasu na dojście do tego miejsca, kiedy tak naprawdę mógł się wyspać. Cóż... mówi się trudno. Miał się już odwrócić i wrócić do swojego dormitorium, kiedy kątem oka dostrzegł w lustrze zupełnie inny ruch niż ten, który wykonał. Zastygł w miejscu. Przez chwilę serce podskoczyło mu do gardła. Bardzo powoli odwrócił ponownie głowę w stronę lustra aby przyjrzeć się uważnie temu co tam się pojawiło. Zobaczył samego siebie... trzymającego w swojej dłoni garść złotych monet... a zanim... za nim rozciągało się prawdziwe bogactwo. Pozłacane krzesła, drogie obrazy, na podłodze walały się galeony... Evan nie pragnął dużej szczęśliwej rodziny, nie chciał wielkiej miłości po wieki... jedyne czego chciał to wyrwać się z tej biedy którą zafundowali mu jego rodzice. Chciał czy nie, musiał przyznać, że było to bardzo ciekawe zobrazowanie jego pragnień. Uśmiechnął się tylko lekko, lustrując swoim spojrzeniem lustro od góry do dołu.
-Hmmmm... ciekawe... bardzo ciekawe- Mruknął wyraźnie zadowolony z tego, że nie wyjdzie z tego miejsca z pustymi rękami. Tak też nie czekając długo ponownie udał się do wielkich drewnianych drzwi którymi wcześniej wszedł... teraz miał zamiar nimi wyjść, co z resztą uczynił, po czym od razu rozmył się gdzieś w mrokach szkolnych korytarzy.


OPIS POSTACI

Powiada się, że chłopcy z reguły przyjmują po matkach urodę, za to po ojcach osobowość, może było to spowodowane tym, że synowie znacznie chętniej spędzali czas wolny w towarzystwie ojców i mimo wszystko ci przekazywali im swoje prawdy życiowe, na skutek czego te małe bąble w dorosłym życiu były klonami swoich ojców. W wypadku Evan'a jest to całkowitą prawdą, bowiem jest on doskonałą mieszanką ludzi, którzy to przyczynili się do pojawienia się tego nowego człowieka na świecie. No, ale może zacznijmy od samego początku, aby nie było zbyt dużego chaosu.
Matka chłopaka była nie wysoką, lekko przy kości kobietą. Posiadała ona niebieskie oczy, które to z resztą Evan odziedziczył po niej. Ciemno brązowe włosy chłopaka, z reguły były utrzymywane w lekkim nieładzie, ale w przypływie chęci i czasu, Evan pozwalał na to aby pobawić się swoimi włosami i wyprostować je... oczywiście na tyle na ile było to możliwe. Po matce Reid odziedziczył również bladą cerę, oraz ten osobliwy urok opalania się na czerwono. Dlatego też nic dziwnego, że chłopaczyna unikał słońca, jeżeli każde jego wyjście, i pozwolenie aby ta wielka kula ognista spiekła jego ciało, kończyło się na tym, że wyglądał po prostu strasznie. W matczynych genach otrzymał również nie za wąskie usta, które to miały w sobie tyle pigmentu, że miały różowawy kolorek. Za to wzrost jak i waga, w żaden sposób nie pasowała do jego rodzicielki, bowiem chłopak był wyższy od matki o całą głowę, a o wadze to nawet w tej chwili lepiej nie wspominać, bo matek się nie obraża. Niestety w genach po mamie nie otrzymał dobrego smaku jeżeli chodzi o ubiór. Starał się zawsze nosić jak najbardziej luźne stroje, aby nic mu nie krępowało ruchów. Najbardziej cierpiał kiedy się dowiadywał, że musiał ubrać jakiś garnitur i muszkę. Po prostu nienawidził kostiumów wyjściowych...


Za to po ojcu otrzymał całkiem ciekawą osobowość, która któregoś dnia najpewniej wpakuje go do jakiegoś więzienia, albo co gorsza... do grobu. Chociaż z dwojga złego chłopak wolałby chyba już to drugie. Nasz niebieskooki bohater z nauk ojca zapamiętał tak naprawdę jedną bardzo ważną lekcje. Gdyby nie zasady, które są stworzone na tym świecie każdy mógłby tak naprawdę mieć to czego pragnie... więc dlaczego nie spróbować złamać kilka z tych praw, które mają z pozoru zaprowadzać porządek w społeczeństwie? Dokładnie tak... Evan nie stroni od działania... jak to się mówi "po swojemu". Bardzo rzadko patrzy na to czy właśnie złamał jakiś paragraf prawa, czy też nie. Zrobi wszystko aby osiągnąć upragniony cel. Co ciekawsze w jego słowniku nie ma takich słów jak "nie mogę", "to jest za trudne", "to nie dla mnie". Nie raz i nie dwa przekonał się o tym, że świadomość tego czego się tak naprawdę pragnie, bardzo ułatwia wszelkie działania. Evan jest typem człowieka który niestety bardzo często lubi iść na żywioł. Rzadko coś planuje, bo jak to mówi... plany tylko zawsze utrudniają osiągnięcia celu, bowiem los lubi popsuć te plany. Więc wszystko to co wydarzyło się w jego życiu, albo co się wydarzy to tak naprawdę chwila impulsu. Mężczyzna jak na przestępce jest wyjątkowo towarzyski... oczywiście mówimy tutaj o ludziach, którzy na pewno nie oddadzą w ręce aurorów, albo w ręce mugoli. Pewnie wydaje się wam, że przestępca został obdarty z jakichkolwiek uczuć, że jego kręgosłup moralny jest totalnie złamany.... cóż może ci którzy kradną z wyboru są faktycznie w pewien sposób spaczeni, ale ci którzy musieli w to wejść bo nie mieli innego wyboru patrzą na to wszystko zupełnie inaczej. Nigdy nie skrzywdzi kogoś jeżeli tego sytuacja nie wymaga. Okraść, zrobić włamanie... ale nigdy zabić specjalnie. Evan jest raczej typem osoby optymistycznie nastawionej do świata, kogoś kogo zawsze trzymają się żarty, ale mimo wszystko dostał ten cudowny dar wyczucia gruntu... krótko mówiąc doskonale zdaje sobie sprawę z tego kiedy należy się zamknąć.
Even niestety nie stroni też od różnego rodzaju używek... zaczynając od alkoholu i papierosów a na znacznie mocniejszych środkach kończąc. Nie raz miał okazję skosztować czarodziejskich narkotyków oraz tych mugolskich. W końcu dla kogoś kto kręci się w tak ciemnym towarzystwie nie jest to niczym trudnym.



PRZYKŁADOWY POST
Chłopak o brązowych włosach, które niedbale w tej chwili sterczały z jego głowy, stał oparty spokojnie o framugę drzwi, ręce trzymał w kieszeniach swoich lekko już powycieranych spodni i wpatrywał się swoimi niebieskim oczami w kobietę, która to siedziała w wielkim czerwonym fotelu, przy kominku, w którym przyjaźnie trzaskało. Cały dom był raczej czymś w rodzaju podupadku niż rzeczywistym mieszkaniem. Ściany w tym domu aż krzyczały rozpaczliwie domagając się ponownego malowania, a tam gdzie były wyłożone tapety gdzieniegdzie ziały wielkie białe dziury, informując wszystkich o tym, że nie mieszka tutaj nikt zamożny, ani też wart uwagi. W całym domu dało się wyczuć bez problemu wyraźnie napiętą atmosferę, a powagi sytuacji dodawał cichy szloch kobiety w fotelu. Za to chłopak... wydawał się być w tej chwili wyjątkowo spokojny
- Ohhh... przestań płakać... posiedzi trochę i go wypuszczą... - Mruknął cicho Evan, nie ruszając się ze swojego miejsca.
- Napad na bank... z bronią w ręku... ranił trzech policjantów. Nigdy go nie wypuszczą - Załkała kobieta w chusteczkę, którą trzymała w jednej ręce, a drugą zacisnęła mocniej kawałek papieru, który ewidentnie pochodził prosto z komisariatu policji.
- Sam widzisz do czego doprowadziły te mądrości życiowe twojego ojca. - Ojciec chłopaka nie był złym człowiekiem, przynajmniej ten go zapamiętał w zupełnie inny sposób. Był surowy to fakt i nie raz on sam poczuł jego ciężką rękę na swojej skórze, ale tylko wtedy, kiedy faktycznie na to sobie zasłużył. I jeżeli ojciec go czegoś nauczył to na pewno tego, że dla szczęścia innych warto zrobić tak naprawdę wszystko, że jeżeli mamy kogoś na kim nam zależy trzeba zrobić wszystko, co w naszej mocy... nawet jeżeli wiąże się to z tym, że możemy ponieść tego surowe konsekwencje.
- Ehhh... robił to dla nas... aby wyrwać nas z tej biedy. Chciał dla ciebie i dla mnie lepszego życia. Czy to się nie liczy? - Mruknął wyraźnie zawiedziony postawą matki. Przecież ważne było to, co robimy, a nie w jaki sposób, a przynajmniej tak mu się zawsze wydawało. Ważne są czyny i ich efekty.
- I powiesz mi, że o tym skoku też nic nie wiedziałeś... dlaczego go nie powstrzymałeś, przecież ciebie jedynego jeszcze w tym domu słuchał. - Bogactwo... potrafi dać naprawdę dużo szczęścia, ale może również zgubić, chociaż nie myślcie, że to wszystko, co miało tutaj miejsce kręciło się wokół nie wiadomo jak ambitnych planów. Ważne dla tej rodziny było w tej chwili tylko to, aby związać jakość koniec z końcem. Każdy... nawet najmniejszy grosz się liczył.
- Gdybym mógł... nawet bym mu pomógł. - Zastanawiał się teraz gdzie jego ojciec popełnił błąd, co tak naprawdę tam się działo, że doszło do tej strzelaniny. Tata nie raz mu mówił, że broń to nie symbol naszej przewagi nad innymi, dlatego też powinniśmy byli używać jej tylko w ostateczności.
- Jaki ojciec taki syn... i o tych kradzieżach w szkole też pewnie nic nie wiesz. Taaak, przysyłają mi listy ze szkoły, mówią co tam wywijasz. A na dodatek znalazłam to w twoim pokoju... - Wybuchnęła nagle i rzuciła na stół mały woreczek strunowy, w którym znajdował się jakiś biały proszek... cóż można było wciskać kity, jak najbardziej, ale nie tej kobiecie, która była bardzo inteligentną osobą i z łatwością łączyła fakty ze sobą.
- Wyjaśnisz mi to wszystko? - Zapytała się wstając z fotela i położyła ręce na biodrach oczekując z niecierpliwością tego co odpowie jej syn... jedyny synek, którego tak bardzo kochała, a który niszczył sobie życie na jej oczach.
- Mamo... - Powiedział cicho podchodząc do niej i pochwycił jej dłonie w swoje ręce.
- Obiecuję ci, że po szkole wszystko się zmieni, że będzie nam łatwiej... Nie będziemy musieli już wiązać końca z końcem. Coś wymyślę - Oj tak... gdy tylko chciał potrafił być naprawdę przekonywujący w tym co mówił, dlatego też nic dziwnego, że jego matka zalała się tylko łzami i przytuliła mocno czochrając jeszcze mocniej jego czuprynę
...............................................................
- No i ot cała historia... - Mruknął Evan i spojrzał na jednego z policjantów zza krat
- Bardzo ładna historia... Co nie zmienia faktu, że złamałeś obietnice i stałeś się przestępcą. - Mruknął mało zainteresowany swoim więźniem. Nogi miał wygodnie ułożone na biurku i przeglądał sobie tylko leniwie gazetkę, którą kupił w drodze do pracy.
- Dlaczego ludzie zawsze w każdej historii oczekują szczęśliwego zakończenia? Poza tym... i tak mnie wypuścicie... Nie macie w tej chwili co ze mną zrobić. - Westchnął cicho rozkładając się wygodnie na pryczy która znajdowała się w jego celi.
- Fakt... ale dopiero za dwadzieścia cztery godziny. - Odpowiedział mu celnik i zamilkł już zagłębiając się ponownie w swojej lekturze.

[/b]
PisanieTemat: Re: Evan Reid  Czw 19 Maj 2016, 16:34


WITAMY WŚRÓD DOROSŁYCH
Poprawiłam Ci drobne błędy, ale karta jest w porządku, więc akceptuję. Zaczynasz grę z 40ʛ w skrytce bankowej.

ZAKLĘCIAPUNKTY ROZWOJU
15 szkolnych
8 łatwych
5 trudnych
90 PS


TWOJE PRZEDMIOTY
Zestaw podręczników szkolnych.
Detonator pozorujący.


CO DALEJ - KROK PO KROKU
Uzupełnij pola dodatkowych informacji biograficznych w swoim profilu.
Wybierz sobie zaklęcia na start i wypisz je w sklepiku rozwojowym. Potem nie zapomnij wpisać ich do profilu! Spis wszystkich dostępnych zaklęć znajdziesz tutaj.
Załóż swoją skrytkę, pamiętaj żeby skorzystać ze wzoru.
Dodaj temat z sowią pocztą, tutaj również możesz skorzystać z podanego wzoru.

Kartę akceptowała: Irys

Evan Reid

Zobacz poprzedni temat Zobacz następny temat Powrót do góry
Strona 1 z 1

Permissions in this forum:Nie możesz odpowiadać w tematach
Mortis :: Confundus :: Archiwum :: Zakurzona kartoteka-
Skocz do: