Non mor­tem ti­memus, sed co­gita­tionem Mor­tis


Share|

Akt I: Świąteczny utwór funeralny | Ophelia & Inès

avatar
Nauczycielka Wróżbiarstwa

Dodatkowe informacje biograficzne
AKTUALNIE POSIADANA RÓŻDŻKA: Różdżka o niezwykle majestatycznej prezencji, idealnie prosta, mierząca 13 i ¼ cala. W oczy rzuca się jej niespotykany odcień — tarnina, który stanowi jej budulec, jest pokryta ciemną barwą, która w słońcu mieni się głębią rozmaitych odcieni szarości. Za rdzeń posiada pióro z ogona feniksa, niezwykle łatwo ulega chwilowym odkształceniom, co zawdzięcza dużej elastyczności — szybko jednak powraca do swojej wcześniejszej postaci prostej jak struna.
OPANOWANE ZAKLĘCIA: SZKOLNE: Enervate, Expelliarmus, Homenum Revelio, Protego, Arania Exumai, Drętwota, Verdimilious, Avifors, Accio, Alohomora, Aperacjum, Lumos, Nox, Wingardium Leviosa, Finite | ŁATWE: Slugus Eructo, Sollicitus, Imperturbable, Jęzlep, Procella, Constant Visio, Delens Vestigium, Illegibilus, Quietus, Suspensorius, Mucus ad Nauseam, Rennervate, Bombarda Maxima, Mobilicorpus | TRUDNE: Obliviate, Szatańska Pożoga, Protego Horribilis, Serpensortia, Vulnera Sanatur, Finite Incantatem, Dissendium, Sectumsempra | NIEWYBACZALNE: Avada Kedavra, Cruciatus, Imperius
OPIS POSTACI: Twarz usiana piegami w najrozmaitszych miejscach, wpisywała się w ramy niestandardowych przykładów urodliwości. Prosty nos, wysokie kości jarzmowe, nieco opadnięte policzki czyniły z Lestrange istotą o prezencji nie tyle pięknej, co surowej. Blade usta o kształcie, który ciężko zdefiniować jakimkolwiek określeniem pełni tudzież soczystości, zaciskały się nerwowo w wąską linię, potęgując wieczne niezadowolenie wymalowane na licu. Gęste, czarne brwi stanowiły swoistą oprawę dla oczu, ściągającą multum spojrzeń, niby odbierając możliwość swobodnego skupienia na całokształcie. W oczach odbijały się gwiazdy, żywy firmament, błyszczący światłem tysięcy gwiazd. Za każdym razem, gdy spoglądała w niebo, ono odpowiadało jej, odbijając się przejrzystą taflą w tęczówkach. Te zaś, w naturalnym świetle dnia codziennego, mieniły się mieszanką ciepłych barw. Chowały odmęty zieleni, pomieszane z piwną nutą, niekiedy graniczące z ciepłym pigmentem orzecha — gościły liczne plamki, swym ciemnym tonem przechodzące w heban. Rodzinnym znamieniem odciśniętym na osobie Ophelii okazała się być kaskada czarnych włosów, opadających na ramiona splątaną taflą kosmyków. Niesforność dzieła obecnego na głowie kobiety bynajmniej nie była spowodowana jakimkolwiek brakiem uwagi, ba, linią prawidłowości mogłoby się zarysować śmiałe stwierdzenie, iż prezentuje sobą kontrolowany chaos. Wzrost, który osiągnął miarę stu sześćdziesięciu dziewięciu centymetrów niewątpliwie potęgował odrobinę wątłą figurę. Sylwetka znalazła równowagę w odpowiedniej dawce subtelnego zaokrąglenia ewentualnych kantów, czyniąc Lestrange kobietą szczupłą, lecz nie chudą.

Zobacz profil autora http://mortis.forumpolish.com/t678-kruk-ophelii#3890 http://mortis.forumpolish.com/t682-dziennik#3902 http://mortis.forumpolish.com/t676-skrytka-nr-108
PisanieTemat: Akt I: Świąteczny utwór funeralny | Ophelia & Inès  Czw 19 Maj 2016, 22:58

[ 24/12/1932 ]

@Inès Benoit / LONDYN / ULICA ŚMIERTELNEGO NOKTURNU / BORGIN & BURKES

Londyńska zima, która zadomowiła się w swej białej szacie pośród miejskiego zgiełku i wszechobecnego kurzu nie pozostała niemą postacią, bezsłownie udzielającą się w czarodziejskim półświatku jedynie swoim istnieniem. Rok 1932, a precyzując — jego śnieżnobiałe zwieńczenie — zostało dotknięte przeraźliwie zimną dłonią Królowej Śniegu, która postanowiła w swej kapryśnej naturze nieustannie zaskakiwać mieszkańców zamieciami, niosącymi z wiatrem biały puch; Dzień wigilijny również nie rozpieszczał, a złośliwość bezlitosnych, zimowych humorów, hucząca w oddali zawierucha, skrzypiące okiennice stały się nieodłącznym elementem świątecznego klimatu. Ludzie, na ogół spragnieni rodzinnych kontaktów, spędzali wieczór w domowym zaciszu — istotnie, nikomu nie przeszkadzał cynizm pory roku, ponieważ żaden byt ludzki nie miał zamiaru wychylać się poza mieszkalne progi.
Poza pewnym drobnym wybrykiem egzystencji, który odziany w suknię iście pogrzebową, czarną jak noc, sugerującą głęboko skrywaną żałobę pod koronką, z maniakalnym, nieco szaleńczym uporem kroczył wbrew okrutnej sile wiatru. Kostki brukowe, którymi wyłożona była droga biegnąca przez Nokturn, pokryły się puchem, a sama ulica straciła wielokrotnie na już wątpliwym uroku; W tym roku odstąpiła od przymusu, który odgórnie nakładała na swoje barki niczym krzyż niesiony na szczyt Golgoty. Nie wybrała się do rodzinnej rezydencji, nie pozostawiając po sobie nawet ochłapów dbałości w postaci miernego usprawiedliwienia — bezsłownie pozostała w Londynie. Decyzja zapewne posiadała dość liche podłoże, odnajdujące korzenie w prostej niechęci. Ostatecznie okazała wybitne tchórzostwo, nie oznajmiając tego wprost głowie rodziny, jednak w stosunku do tego mężczyzny była wybitnie nieasertywna.
Droga zanikała pod Borgin & Burkes, oznajmiając tonem pełnym litości, iż to właśnie to miejsce stanowiło cel. Zatrzymała się pod drzwiami, z ulgą dostrzegając, że budynek ochrania ją przed morderczą siłą wiatru. Jedną myślą obdarzyła wizję jej aktualnego wyglądu, który wskutek przeprawy nie należał do okazów dzieł sztuki. Splątane włosy sprószone śniegiem, poczerwieniałe od zimna policzki — wybitna kompozycja, która jednak nie stała u meritum sprawy. Uniosła dłoń, aby po chwili energicznie zapukać do drzwi.
avatar
Właścicielka Borgin & Burkes, twórczyni skurczonych głów

Dodatkowe informacje biograficzne
AKTUALNIE POSIADANA RÓŻDŻKA: Rdzeń wyjątkowo rzadki, o mocy niezwykłej - wykonano go z włókna ze smoczego serca, pasującego idealnie do temperamentnej, skorej do konfliktów kobiety. Gorzej z drewnem, wiązowym, które zwykło łączyć się z czarodziejami o konkretnych, niezbyt popularnych poglądach na temat czystości krwi. Trzynastocalowa, mało giętka, zdobiona kimationem lesbijskim różdżka, wykonana zapewne dla przeciwnika mugolaków, z nieznanego powodu zalegająca na półce w schowku jednego z francuskich różdżkarzy. Była to jedyna różdżka, która zechciała z Inès współpracować.
OPANOWANE ZAKLĘCIA: ➛ 15 szkolnych ENERVATE, EXPELLIARMUS, IMPERVIUS, PROTEGO, DRĘTWOTA, AVIFORS, DURO, OPPUGNO, REPARIFARGE, VERA VERTO, ACCIO, COLLOPORTUS, ALOHOMORA, LUMOS, NOX | ➛ 13 łatwych SOLLICITUS, BRACKIUM EMENDO, IMPERTURBABLE, KAPROUN, JĘZLEP, AVIS, ACETABULUM LAVA, BOMBARDA MAXIMA, CANTIS, CULPRO SCALPRUM GLADIO, DESCENDO, EXTINGUETUR IGNIS, SICCUM | ➛ 8 trudnych NE APPORTATION, PROTEGO HORRIBILIS, REPELLO INIMIGOTUM, SECRETUM PRAESTES, UPIOROGACEK, SZATAŃSKA POŻOGA, DRACONIFORS, DISSENDIUM
OPIS POSTACI: Ciemne tęczówki wysokiej, wychudzonej kobiety z uwagą analizują otaczający ją świat. Inès mierzy 187 centymetrów wzrostu. Posiada kilka małych znamion - na łopatkach, brzuchu i lewym udzie. Włosy czarne, długie, wiecznie poplątane. Spojrzenie groźne. Stereotyp wiedźmy w wyobrażeniu mugoli.

Zobacz profil autora http://mortis.forumpolish.com/t751-sowka#4914 http://mortis.forumpolish.com/t753-dziennik-ines#4916 http://mortis.forumpolish.com/t752-skrytka-483#4915
PisanieTemat: Re: Akt I: Świąteczny utwór funeralny | Ophelia & Inès  Pon 23 Maj 2016, 13:35

Pani Benoit tak paskudną pogodę uwielbiała. Dziadek Mróz pieszczotliwie szczypał w policzki, malował szronem wymyślne wzory na szybach czarnomagicznego sklepu, masowo mordował bezdomnych i bezpańskie koty i, co najważniejsze - sprawiał, że inni czuli się tak samo źle jak ona. Kojąco działały na je czarne serducho załamane spojrzenia innych ludzi i płacz dziatek z odmarzniętymi kończynami. Wilczyca należała bowiem do tego stada czarodziejów, którzy widząc dziewczynkę z zapałkami wrzuciliby jej koszyczek na dach najwyższego budynku. Przyzwyczajona do tego, że towarzystwa szukały u niej osoby wyjątkowo zdesperowane i łaknące nabycia nowych, niekoniecznie legalnych sposobów na rozprawienie się z problemami, zupełnie nie spodziewała się w święta wizyty kogokolwiek poza chcącymi zakupić truciznę na upierdliwego zięcia. Kotary więc zasunęła, nie chcąc zwabić przypadkiem kogoś, kto okazałby się nieodpowiedni i ściągnął na nią kłopoty, bo puby i tawerny Nokturnu zamknięte na ten wyjątkowy dla innych dzień nie były, sprawiając, że ewentualna wizyta pijanych klientów była jak najbardziej możliwa. Nie chciała mieć tutaj brygadzistów. Faceci z mundurach byli tacy... przerażający.
Wzdrygnęła się na samą myśl.
Wtem jednak usłyszała pukanie. Oblizała drewnianą łyżkę, którą mieszała gotującą się zupę, po czym wrzuciła ją do bulgoczącego gara i wycierając rączki w brudną ściereczkę ruszyła do drzwi. Wpierw rozchyliła paluszkiem jedną z bocznych kotar, by spojrzeć kto w ogóle śmie nachodzić ją w porze posiłku, bo ostatnia pełnia nie była zbyt udana, po czym dostrzegłszy, że to tylko i aż Ophelia - wyłoniła się zza zakurzonego materiału i otworzyła zamek mosiężnym kluczem. Wpuściła ją od razu, odrobinę nie dowierzając własnym oczom.
- Do diaska, Lestrange! Nie umiesz korzystać z kominka?
Po pomieszczeniu roznosił się paskudny zapach gotowanej na zapleczu potrawy.


I am the one hiding under your bed.
Teeth ground sharp and eyes glowing red.
I am the "Who" when you call, "Who's there?"
Take a chance and roll a dice.
Ride with the moon in the dead of night.
avatar
Nauczycielka Wróżbiarstwa

Dodatkowe informacje biograficzne
AKTUALNIE POSIADANA RÓŻDŻKA: Różdżka o niezwykle majestatycznej prezencji, idealnie prosta, mierząca 13 i ¼ cala. W oczy rzuca się jej niespotykany odcień — tarnina, który stanowi jej budulec, jest pokryta ciemną barwą, która w słońcu mieni się głębią rozmaitych odcieni szarości. Za rdzeń posiada pióro z ogona feniksa, niezwykle łatwo ulega chwilowym odkształceniom, co zawdzięcza dużej elastyczności — szybko jednak powraca do swojej wcześniejszej postaci prostej jak struna.
OPANOWANE ZAKLĘCIA: SZKOLNE: Enervate, Expelliarmus, Homenum Revelio, Protego, Arania Exumai, Drętwota, Verdimilious, Avifors, Accio, Alohomora, Aperacjum, Lumos, Nox, Wingardium Leviosa, Finite | ŁATWE: Slugus Eructo, Sollicitus, Imperturbable, Jęzlep, Procella, Constant Visio, Delens Vestigium, Illegibilus, Quietus, Suspensorius, Mucus ad Nauseam, Rennervate, Bombarda Maxima, Mobilicorpus | TRUDNE: Obliviate, Szatańska Pożoga, Protego Horribilis, Serpensortia, Vulnera Sanatur, Finite Incantatem, Dissendium, Sectumsempra | NIEWYBACZALNE: Avada Kedavra, Cruciatus, Imperius
OPIS POSTACI: Twarz usiana piegami w najrozmaitszych miejscach, wpisywała się w ramy niestandardowych przykładów urodliwości. Prosty nos, wysokie kości jarzmowe, nieco opadnięte policzki czyniły z Lestrange istotą o prezencji nie tyle pięknej, co surowej. Blade usta o kształcie, który ciężko zdefiniować jakimkolwiek określeniem pełni tudzież soczystości, zaciskały się nerwowo w wąską linię, potęgując wieczne niezadowolenie wymalowane na licu. Gęste, czarne brwi stanowiły swoistą oprawę dla oczu, ściągającą multum spojrzeń, niby odbierając możliwość swobodnego skupienia na całokształcie. W oczach odbijały się gwiazdy, żywy firmament, błyszczący światłem tysięcy gwiazd. Za każdym razem, gdy spoglądała w niebo, ono odpowiadało jej, odbijając się przejrzystą taflą w tęczówkach. Te zaś, w naturalnym świetle dnia codziennego, mieniły się mieszanką ciepłych barw. Chowały odmęty zieleni, pomieszane z piwną nutą, niekiedy graniczące z ciepłym pigmentem orzecha — gościły liczne plamki, swym ciemnym tonem przechodzące w heban. Rodzinnym znamieniem odciśniętym na osobie Ophelii okazała się być kaskada czarnych włosów, opadających na ramiona splątaną taflą kosmyków. Niesforność dzieła obecnego na głowie kobiety bynajmniej nie była spowodowana jakimkolwiek brakiem uwagi, ba, linią prawidłowości mogłoby się zarysować śmiałe stwierdzenie, iż prezentuje sobą kontrolowany chaos. Wzrost, który osiągnął miarę stu sześćdziesięciu dziewięciu centymetrów niewątpliwie potęgował odrobinę wątłą figurę. Sylwetka znalazła równowagę w odpowiedniej dawce subtelnego zaokrąglenia ewentualnych kantów, czyniąc Lestrange kobietą szczupłą, lecz nie chudą.

Zobacz profil autora http://mortis.forumpolish.com/t678-kruk-ophelii#3890 http://mortis.forumpolish.com/t682-dziennik#3902 http://mortis.forumpolish.com/t676-skrytka-nr-108
PisanieTemat: Re: Akt I: Świąteczny utwór funeralny | Ophelia & Inès  Sro 25 Maj 2016, 16:38

Pogoda nie była łaskawa w tym roku, co boleśnie odczuła Lestrange, mogąc na własnej skórze poczuć chłód temperatury przenikający na wskroś. Po drodze miała okazję minąć parę wątpliwej atrakcyjności skostniałych zwierząt, które tej zimy miały nie przetrwać. Zawiesiłaby na nich spojrzenie, gdyby tylko z maniakalnym uporem nie dążyła do zwieńczenia wędrówki, wszak ta do miłych nie należała. Miała to szczęście, iż nie wpadła na żadne ludzkie brylanty społeczeństwa wytaczające się w ów wigilijny wieczór z tawern — nie chciała narobić sobie kłopotów więcej, niż leżało to w dziennym limicie weryfikowanym przez czas; Charakterystyczny, chroboczący dźwięk klucza przerywający żałosną serenadę wiatru świszczącego między budynkami mógłby zalać Ophelię falą ulgi — dzisiejszego dnia nie było jej dane podzielić losy bezpańskich kotów przymierających na bruku.
Wsunęła się niemalże natychmiastowo do środka, umykając tnącej sile wiatru smagającej Lestrange w już zaczerwienione policzki. Doprawdy, zaskakująca żywotność odmalowała się na twarzy kobiety, na ogół bladej jak papier, dotkniętej odrobinę zapadniętymi policzkami. Pociągnęła żałośnie nosem, kwitując całokształt beznadziei sytuacji. Płatki śniegu, wcześniej obecne w splątanych włosach, powoli przemieniały się w wodę, gubiąc swoją białą, zastygniętą barwę.
Do diabła z tą pogodą — warknęła, jednak bez nut istotnej złości w głosie. — Wigilia to żenująco banalny zwyczaj, a jest wokół niej tyle huku... — urwała, odbierając woń wypełniającą nozdrza. — Gotujesz?
avatar
Właścicielka Borgin & Burkes, twórczyni skurczonych głów

Dodatkowe informacje biograficzne
AKTUALNIE POSIADANA RÓŻDŻKA: Rdzeń wyjątkowo rzadki, o mocy niezwykłej - wykonano go z włókna ze smoczego serca, pasującego idealnie do temperamentnej, skorej do konfliktów kobiety. Gorzej z drewnem, wiązowym, które zwykło łączyć się z czarodziejami o konkretnych, niezbyt popularnych poglądach na temat czystości krwi. Trzynastocalowa, mało giętka, zdobiona kimationem lesbijskim różdżka, wykonana zapewne dla przeciwnika mugolaków, z nieznanego powodu zalegająca na półce w schowku jednego z francuskich różdżkarzy. Była to jedyna różdżka, która zechciała z Inès współpracować.
OPANOWANE ZAKLĘCIA: ➛ 15 szkolnych ENERVATE, EXPELLIARMUS, IMPERVIUS, PROTEGO, DRĘTWOTA, AVIFORS, DURO, OPPUGNO, REPARIFARGE, VERA VERTO, ACCIO, COLLOPORTUS, ALOHOMORA, LUMOS, NOX | ➛ 13 łatwych SOLLICITUS, BRACKIUM EMENDO, IMPERTURBABLE, KAPROUN, JĘZLEP, AVIS, ACETABULUM LAVA, BOMBARDA MAXIMA, CANTIS, CULPRO SCALPRUM GLADIO, DESCENDO, EXTINGUETUR IGNIS, SICCUM | ➛ 8 trudnych NE APPORTATION, PROTEGO HORRIBILIS, REPELLO INIMIGOTUM, SECRETUM PRAESTES, UPIOROGACEK, SZATAŃSKA POŻOGA, DRACONIFORS, DISSENDIUM
OPIS POSTACI: Ciemne tęczówki wysokiej, wychudzonej kobiety z uwagą analizują otaczający ją świat. Inès mierzy 187 centymetrów wzrostu. Posiada kilka małych znamion - na łopatkach, brzuchu i lewym udzie. Włosy czarne, długie, wiecznie poplątane. Spojrzenie groźne. Stereotyp wiedźmy w wyobrażeniu mugoli.

Zobacz profil autora http://mortis.forumpolish.com/t751-sowka#4914 http://mortis.forumpolish.com/t753-dziennik-ines#4916 http://mortis.forumpolish.com/t752-skrytka-483#4915
PisanieTemat: Re: Akt I: Świąteczny utwór funeralny | Ophelia & Inès  Sro 25 Maj 2016, 22:02

Zamknęła drzwi z głośnym trzaskiem, od którego aż śnieg osunął się ze spadzistego dachu, skutecznie blokując ewentualne próby ponownego ich otwarcia. W ten oto sposób Ofelia została przez ten znienawidzony śnieg uwięziona we wnętrzu najbardziej przerażającego wszystkich sklepu w tej dzielnicy Londynu, a przecież Nokturn słynął z tego, że zbierał wokół siebie najgorszych z najgorszych. I tutaj, we wnętrzu budynku z odpadającym szyldem owi najgorsi z najgorszych załatwiali swoje brudne interesy.
- Boże Narodzenie to święto dla ludzi, którzy mają do kogo wracać. Nic dziwnego, że niektórzy go nie lubią. - skwitowała jej słowa okrutnie, rozglądając się przez brudne szyby po ulicy, po czym upewniwszy się, że nie kręcił się tam nikt podejrzany zasunęła na powrót bordowe kotary i odwróciła w stronę młodej Lestrange.
- Gulaszowa z błotoryja. Idealna na przeziębienia. - poinformowała krótko. - Rozgrzejesz się trochę kiedy zjesz, to przynajmniej nie będziesz mi tu kichać. Zostaw buty i chodź, przecież nie będziemy siedziały tutaj.
Odczekała chwilę, chcąc dać jej czas na zareagowanie, po czym polizała palce i zgasiła nimi świece, które oświetlały wnętrze. Pomieszczenie do którego przeszła nie było już tak mocno zawalone wszelkiej maści gratami, ale wciąż mogło pochwalić się pokaźną kolekcją antyków i nietypowych bibelotów, rozstawionych po dębowych, zabejcowanych na kasztanowo półkach i szafeczkach. W jego centrum, na perskim, prawdopodobnie latającym dywanie rozstawione zostały mała sofka i dwa fotele, a pomiędzy nie wciśnięty mały stoliczek do kawy. Ściany nie pozostawały dłużne - znajdowały się na nich nawet symbole rodowe niektórych rodzin czystokrwistych, mapy prowadzące w nieznane nikomu miejsca i pożółkłe ryciny przedstawiające różne gatunki zaklętych psowatych. Jedynymi źródłami światła były rozstawione po bokach świeczki, ale największą uwagę przykuwał wysoki, pozłacany kandelabr, zdobiony malutkimi listkami akantu, przeplatającymi go po całej długości.
- Accio patera, accio taca! - zawołała ochrypłym głosem, przywołując z oddzielonej półścianką kuchni owe przedmioty, by następnie ustawić je w zasięgu ich dłoni, kiedy już usiądą. Patera wykonana najpewniej z lipy, cała obłożona pomarańczami aż kusiła, by sięgnąć sobie po jeden z owocków, a na tacy ustawione zostały dwa kubki kawy zbożowej. - A teraz opowiadaj cóż takiego pokusiło cię, aby spędzić wigilię w moim towarzystwie.


I am the one hiding under your bed.
Teeth ground sharp and eyes glowing red.
I am the "Who" when you call, "Who's there?"
Take a chance and roll a dice.
Ride with the moon in the dead of night.
avatar
Nauczycielka Wróżbiarstwa

Dodatkowe informacje biograficzne
AKTUALNIE POSIADANA RÓŻDŻKA: Różdżka o niezwykle majestatycznej prezencji, idealnie prosta, mierząca 13 i ¼ cala. W oczy rzuca się jej niespotykany odcień — tarnina, który stanowi jej budulec, jest pokryta ciemną barwą, która w słońcu mieni się głębią rozmaitych odcieni szarości. Za rdzeń posiada pióro z ogona feniksa, niezwykle łatwo ulega chwilowym odkształceniom, co zawdzięcza dużej elastyczności — szybko jednak powraca do swojej wcześniejszej postaci prostej jak struna.
OPANOWANE ZAKLĘCIA: SZKOLNE: Enervate, Expelliarmus, Homenum Revelio, Protego, Arania Exumai, Drętwota, Verdimilious, Avifors, Accio, Alohomora, Aperacjum, Lumos, Nox, Wingardium Leviosa, Finite | ŁATWE: Slugus Eructo, Sollicitus, Imperturbable, Jęzlep, Procella, Constant Visio, Delens Vestigium, Illegibilus, Quietus, Suspensorius, Mucus ad Nauseam, Rennervate, Bombarda Maxima, Mobilicorpus | TRUDNE: Obliviate, Szatańska Pożoga, Protego Horribilis, Serpensortia, Vulnera Sanatur, Finite Incantatem, Dissendium, Sectumsempra | NIEWYBACZALNE: Avada Kedavra, Cruciatus, Imperius
OPIS POSTACI: Twarz usiana piegami w najrozmaitszych miejscach, wpisywała się w ramy niestandardowych przykładów urodliwości. Prosty nos, wysokie kości jarzmowe, nieco opadnięte policzki czyniły z Lestrange istotą o prezencji nie tyle pięknej, co surowej. Blade usta o kształcie, który ciężko zdefiniować jakimkolwiek określeniem pełni tudzież soczystości, zaciskały się nerwowo w wąską linię, potęgując wieczne niezadowolenie wymalowane na licu. Gęste, czarne brwi stanowiły swoistą oprawę dla oczu, ściągającą multum spojrzeń, niby odbierając możliwość swobodnego skupienia na całokształcie. W oczach odbijały się gwiazdy, żywy firmament, błyszczący światłem tysięcy gwiazd. Za każdym razem, gdy spoglądała w niebo, ono odpowiadało jej, odbijając się przejrzystą taflą w tęczówkach. Te zaś, w naturalnym świetle dnia codziennego, mieniły się mieszanką ciepłych barw. Chowały odmęty zieleni, pomieszane z piwną nutą, niekiedy graniczące z ciepłym pigmentem orzecha — gościły liczne plamki, swym ciemnym tonem przechodzące w heban. Rodzinnym znamieniem odciśniętym na osobie Ophelii okazała się być kaskada czarnych włosów, opadających na ramiona splątaną taflą kosmyków. Niesforność dzieła obecnego na głowie kobiety bynajmniej nie była spowodowana jakimkolwiek brakiem uwagi, ba, linią prawidłowości mogłoby się zarysować śmiałe stwierdzenie, iż prezentuje sobą kontrolowany chaos. Wzrost, który osiągnął miarę stu sześćdziesięciu dziewięciu centymetrów niewątpliwie potęgował odrobinę wątłą figurę. Sylwetka znalazła równowagę w odpowiedniej dawce subtelnego zaokrąglenia ewentualnych kantów, czyniąc Lestrange kobietą szczupłą, lecz nie chudą.

Zobacz profil autora http://mortis.forumpolish.com/t678-kruk-ophelii#3890 http://mortis.forumpolish.com/t682-dziennik#3902 http://mortis.forumpolish.com/t676-skrytka-nr-108
PisanieTemat: Re: Akt I: Świąteczny utwór funeralny | Ophelia & Inès  Pią 27 Maj 2016, 18:01

Wsunąwszy się do środka, niemalże natychmiast ogarnęło ją ciepłe, otulające grzewczą warstwą powietrze, które ciężko zastygło w półmroku rozświetlanym jedynie przez świece. Borgin & Burkes — jeden z kręgów piekła śmiertelnego Nokturnu, na ogół goszczący jedynie istoty urwane spod ciemnej komety w liczbie stosunkowo nikłej, ponieważ nawet tym brakowało śmiałości i desperacji, aby przekroczyć jego progi; sklep, a jednocześnie mieszkanie Benoit, w którym zdawało się, iż pozostanie na długie godziny, wszak jej instynkty samobójcze nie rozwinęły się do stopnia, w którym chciałaby skostnieć wraz z bezpańskimi psami wyrzuconymi poza próg domostw. Gruba warstwa opadającego z drobnego zadaszenia puchu, który uformował się w zastraszającą zaspę pod drzwiami mówiła dość wymownie o konieczności pozostania w piekielnych progach.
Posłusznie zdjęła okrycie wierzchnie, które topniejące kryształki śniegu skutecznie zmoczyły miejscami. Jeden kącik ust, w braku symetrii uniósł się nieznacznie, puentując słowa kobiety.
Mylisz się. Boże Narodzenie jest świętem ludzi, którzy chcą dokądś wracać — poprawiła ją, odrzucając splątane włosy za ramię. — Każdy, kto pragnie powrotów, nawet tych trudnych powrotów, posiada swoje miejsce. Jednak, jak doskonale wiesz, ja go nie mam — podsumowała krótko. W istocie rzeczy, nigdzie na świecie nie ma miejsca zwanego domem, jego uznawanie ściśle przylega do autosugestii i bujnej wyobraźni. Lestrange już dawno utraciła dziecięce poczucie bezpieczeństwa, posiadania swojego azylu po ciężkich powrotach. (...)wszystko, co osiągalne, jest także przemijalne.
Sunęła za Inès do pokoju, w którego kierunku ta prowadziła. W samorzutnej inicjatywie pozwoliła sobie zająć miejsce na jednym z miękkich foteli, nie zawieszając wzroku na wystroju miejsca. Gdy tylko w zasięgu jej dłoni znalazł się kubek wypełniony kawą zbożową, chwyciła go, wbijając wzrok w parującą ciecz oblewającą ścianki naczynia.
Wigilia to niewdzięczne święto dla ludzi, którzy nie chcą wracać. A ja nie chciałam wracać. Cóż jest lepszym otoczeniem dla niewdzięcznego święta od równie niewdzięcznego Nokturnu? — spytała retorycznie, unosząc wzrok na kobietę.
avatar
Właścicielka Borgin & Burkes, twórczyni skurczonych głów

Dodatkowe informacje biograficzne
AKTUALNIE POSIADANA RÓŻDŻKA: Rdzeń wyjątkowo rzadki, o mocy niezwykłej - wykonano go z włókna ze smoczego serca, pasującego idealnie do temperamentnej, skorej do konfliktów kobiety. Gorzej z drewnem, wiązowym, które zwykło łączyć się z czarodziejami o konkretnych, niezbyt popularnych poglądach na temat czystości krwi. Trzynastocalowa, mało giętka, zdobiona kimationem lesbijskim różdżka, wykonana zapewne dla przeciwnika mugolaków, z nieznanego powodu zalegająca na półce w schowku jednego z francuskich różdżkarzy. Była to jedyna różdżka, która zechciała z Inès współpracować.
OPANOWANE ZAKLĘCIA: ➛ 15 szkolnych ENERVATE, EXPELLIARMUS, IMPERVIUS, PROTEGO, DRĘTWOTA, AVIFORS, DURO, OPPUGNO, REPARIFARGE, VERA VERTO, ACCIO, COLLOPORTUS, ALOHOMORA, LUMOS, NOX | ➛ 13 łatwych SOLLICITUS, BRACKIUM EMENDO, IMPERTURBABLE, KAPROUN, JĘZLEP, AVIS, ACETABULUM LAVA, BOMBARDA MAXIMA, CANTIS, CULPRO SCALPRUM GLADIO, DESCENDO, EXTINGUETUR IGNIS, SICCUM | ➛ 8 trudnych NE APPORTATION, PROTEGO HORRIBILIS, REPELLO INIMIGOTUM, SECRETUM PRAESTES, UPIOROGACEK, SZATAŃSKA POŻOGA, DRACONIFORS, DISSENDIUM
OPIS POSTACI: Ciemne tęczówki wysokiej, wychudzonej kobiety z uwagą analizują otaczający ją świat. Inès mierzy 187 centymetrów wzrostu. Posiada kilka małych znamion - na łopatkach, brzuchu i lewym udzie. Włosy czarne, długie, wiecznie poplątane. Spojrzenie groźne. Stereotyp wiedźmy w wyobrażeniu mugoli.

Zobacz profil autora http://mortis.forumpolish.com/t751-sowka#4914 http://mortis.forumpolish.com/t753-dziennik-ines#4916 http://mortis.forumpolish.com/t752-skrytka-483#4915
PisanieTemat: Re: Akt I: Świąteczny utwór funeralny | Ophelia & Inès  Pon 30 Maj 2016, 21:33

Przysiadła naprzeciw, ściągając wpierw z siedziska wyjątkowo grube i zaniedbane tomiszcze, z zakładką wciśniętą mniej-więcej w połowie. Przykleiła plecy do oparcia, dmuchnęła w opadające na twarz kłaczyska i zlustrowała Lestrange podejrzliwym spojrzeniem, wsłuchując się w jej, nie mające niestety dla Benoit sensu, wyjaśnienia o tym, dlaczegóż wybrała ciemny, zakurzony Borgin i Burkes, a nie jakiekolwiek inne miejsce na tym chorym świecie. Nie chciała donikąd wracać, czy bała się tam wrócić, lub przyznać sobie, że potrzebuje kogoś innego do prawidłowego funkcjonowania? Było to dla Inès pytanie pozostawione bez odpowiedzi, bo w posiadłości rodowej nie była nigdy, w prywatne spawy Ophelii się nie pakowała, jeżeli kobieta nie zechciała mówić czegoś sama, a ród Lestrange... wbrew pozorom nie był stałym bywalcem tej części Nokturnu, więc nie miała okazji, by wyrobić sobie zdanie o jego członkach. Może właśnie z tego powodu była tak idealnym obiektem do tego, aby negatywne emocje na ich temat z siebie wypruć, a może... może liczyło się bardziej to, że nie miała absolutnie nikogo, komu mogłaby owe tajemnice zdradzić, bo innych przyjaciół nie posiadała, a życiowe rozterki brygadzistki nie były informacjami za które otrzymałaby odpowiednią ilość galeonów, żeby pomyśleć o perfidnej zdradzie?
Z oczywistych względów na twarzy kobiety pojawił się wyjątkowo subtelny cień uśmiechu.
- Według ludzi uznawanych przed czarodziejskie społeczeństwo za normalnych... każde inne miejsce, jakie tylko przychodzi mi do głowy. - dałaby sobie uciąć łepetynę (o ironio), że wiele osób wybrałoby spędzenie dzisiejszej nocy w piekielnie niebezpiecznej, usianej śniegiem dziczy, aniżeli znaleźć się z nią sam na sam w pomieszczeniu bez okien. - Wydaje mi się, że nie jestem specjalistką jeżeli o relacje międzyludzkie chodzi, ale gdybym miała choć spróbować zabawić się w twojego psychologa, to postrzeganie domu jako miejsca jest błędne. Domem są osoby.
Nie rozwinęła myśli, ale nie było to u niej absolutnie nic nadzwyczajnego. W którymś momencie życia, a właściwie... mniej więcej wtedy, kiedy uświadomiła sobie, że tylko ona przeżyła napływ nostalgicznych obrazów pod wpływem smaku magdalenek, postanowiła niektóre sprawy przemilczać. Słusznie lub niesłusznie - to nie miało znaczenia.


I am the one hiding under your bed.
Teeth ground sharp and eyes glowing red.
I am the "Who" when you call, "Who's there?"
Take a chance and roll a dice.
Ride with the moon in the dead of night.
avatar
Nauczycielka Wróżbiarstwa

Dodatkowe informacje biograficzne
AKTUALNIE POSIADANA RÓŻDŻKA: Różdżka o niezwykle majestatycznej prezencji, idealnie prosta, mierząca 13 i ¼ cala. W oczy rzuca się jej niespotykany odcień — tarnina, który stanowi jej budulec, jest pokryta ciemną barwą, która w słońcu mieni się głębią rozmaitych odcieni szarości. Za rdzeń posiada pióro z ogona feniksa, niezwykle łatwo ulega chwilowym odkształceniom, co zawdzięcza dużej elastyczności — szybko jednak powraca do swojej wcześniejszej postaci prostej jak struna.
OPANOWANE ZAKLĘCIA: SZKOLNE: Enervate, Expelliarmus, Homenum Revelio, Protego, Arania Exumai, Drętwota, Verdimilious, Avifors, Accio, Alohomora, Aperacjum, Lumos, Nox, Wingardium Leviosa, Finite | ŁATWE: Slugus Eructo, Sollicitus, Imperturbable, Jęzlep, Procella, Constant Visio, Delens Vestigium, Illegibilus, Quietus, Suspensorius, Mucus ad Nauseam, Rennervate, Bombarda Maxima, Mobilicorpus | TRUDNE: Obliviate, Szatańska Pożoga, Protego Horribilis, Serpensortia, Vulnera Sanatur, Finite Incantatem, Dissendium, Sectumsempra | NIEWYBACZALNE: Avada Kedavra, Cruciatus, Imperius
OPIS POSTACI: Twarz usiana piegami w najrozmaitszych miejscach, wpisywała się w ramy niestandardowych przykładów urodliwości. Prosty nos, wysokie kości jarzmowe, nieco opadnięte policzki czyniły z Lestrange istotą o prezencji nie tyle pięknej, co surowej. Blade usta o kształcie, który ciężko zdefiniować jakimkolwiek określeniem pełni tudzież soczystości, zaciskały się nerwowo w wąską linię, potęgując wieczne niezadowolenie wymalowane na licu. Gęste, czarne brwi stanowiły swoistą oprawę dla oczu, ściągającą multum spojrzeń, niby odbierając możliwość swobodnego skupienia na całokształcie. W oczach odbijały się gwiazdy, żywy firmament, błyszczący światłem tysięcy gwiazd. Za każdym razem, gdy spoglądała w niebo, ono odpowiadało jej, odbijając się przejrzystą taflą w tęczówkach. Te zaś, w naturalnym świetle dnia codziennego, mieniły się mieszanką ciepłych barw. Chowały odmęty zieleni, pomieszane z piwną nutą, niekiedy graniczące z ciepłym pigmentem orzecha — gościły liczne plamki, swym ciemnym tonem przechodzące w heban. Rodzinnym znamieniem odciśniętym na osobie Ophelii okazała się być kaskada czarnych włosów, opadających na ramiona splątaną taflą kosmyków. Niesforność dzieła obecnego na głowie kobiety bynajmniej nie była spowodowana jakimkolwiek brakiem uwagi, ba, linią prawidłowości mogłoby się zarysować śmiałe stwierdzenie, iż prezentuje sobą kontrolowany chaos. Wzrost, który osiągnął miarę stu sześćdziesięciu dziewięciu centymetrów niewątpliwie potęgował odrobinę wątłą figurę. Sylwetka znalazła równowagę w odpowiedniej dawce subtelnego zaokrąglenia ewentualnych kantów, czyniąc Lestrange kobietą szczupłą, lecz nie chudą.

Zobacz profil autora http://mortis.forumpolish.com/t678-kruk-ophelii#3890 http://mortis.forumpolish.com/t682-dziennik#3902 http://mortis.forumpolish.com/t676-skrytka-nr-108
PisanieTemat: Re: Akt I: Świąteczny utwór funeralny | Ophelia & Inès  Pią 03 Cze 2016, 12:34

Spojrzała w nieco mętną, nieprzejrzystą taflę mieniącą się pod wpływem światła świec, goszczącą w formie kawy zbożowej w kubku. Odrobinę zbyt długo się w nią zagapiła, nieustannie poszukując motywu, który istotnie skłonił ją do udania się w tak szemrane miejsce, gdyż pytanie kobiety, które zbyła wymijającą odpowiedzią, utkwiło niczym kolec w umyśle. Nie pamiętała momentu, w którym oziębła na tyle okrutnie, aby ignorować nawet własne powody, popychające ją do nieustannego wiosłowania przed siebie, pomimo bycia spychaną w przeszłość. Ten pierwiastek ignorantki, który się w niej na dobre rozgościł był niechcianym lokatorem, który przychodzi wraz z chłodem kropel deszczu rozbijających się o skórę, czyniących z niej galaktykę, spadające gwiazdy śmierci. Oderwała wzrok od parującej powierzchni, unosząc go ponownie na rozmówczynię, wzruszając subtelnie ramionami na jej słowa.
To żadna ciekawość, Benoit, ale gdybym się spytała, czy wyglądam ci na osobę posiadającą chociaż te ochłapy normalności, to co byś powiedziała? Bo ja nie jestem w stanie poświadczyć, że byłabym w stanie zadać to pytanie na poważnie — odparła, unosząc kubek pełen gorącej cieczy do ust, aby po chwili zamoczyć je w nim i pociągnąć łyk. — Mogłabym teraz zagrać erudytę, może nawet na tyle przekonująco, że byś mi uwierzyła, że istotnie nim jestem. Wówczas powiedziałabym, że nie ma błędnego postrzegania, bo postrzeganie samo w sobie jest indywidualne. Jednak doskonale wiemy, że nie zniosłabym tak pysznej, udawanej elokwencji u siebie, więc możemy tę kwestię pominąć milczeniem. Nie mam osób, które chciałabym uważać za dom. I nie bierz tego za użalanie się, to proste stwierdzenie, nie chcę ich mieć. — Pozwoliła wartkiemu potokowi słów płynąć rwącym nurtem, wprowadzając gwoli odmienności barwniejsze nuty do jej standardowego, znudzonego tonu wypowiedzi.
A ty? Jacy ludzie są twoim domem? Przecież nie będziemy mówić wyłącznie o moim spaczonym światopoglądzie — dodała po chwili, ogniskując wzrok w pani Benoit, aby po chwili podeprzeć podbródek na dłoni, w geście wyrażającym umiarkowane, acz istniejące zaciekawienie.
avatar
Właścicielka Borgin & Burkes, twórczyni skurczonych głów

Dodatkowe informacje biograficzne
AKTUALNIE POSIADANA RÓŻDŻKA: Rdzeń wyjątkowo rzadki, o mocy niezwykłej - wykonano go z włókna ze smoczego serca, pasującego idealnie do temperamentnej, skorej do konfliktów kobiety. Gorzej z drewnem, wiązowym, które zwykło łączyć się z czarodziejami o konkretnych, niezbyt popularnych poglądach na temat czystości krwi. Trzynastocalowa, mało giętka, zdobiona kimationem lesbijskim różdżka, wykonana zapewne dla przeciwnika mugolaków, z nieznanego powodu zalegająca na półce w schowku jednego z francuskich różdżkarzy. Była to jedyna różdżka, która zechciała z Inès współpracować.
OPANOWANE ZAKLĘCIA: ➛ 15 szkolnych ENERVATE, EXPELLIARMUS, IMPERVIUS, PROTEGO, DRĘTWOTA, AVIFORS, DURO, OPPUGNO, REPARIFARGE, VERA VERTO, ACCIO, COLLOPORTUS, ALOHOMORA, LUMOS, NOX | ➛ 13 łatwych SOLLICITUS, BRACKIUM EMENDO, IMPERTURBABLE, KAPROUN, JĘZLEP, AVIS, ACETABULUM LAVA, BOMBARDA MAXIMA, CANTIS, CULPRO SCALPRUM GLADIO, DESCENDO, EXTINGUETUR IGNIS, SICCUM | ➛ 8 trudnych NE APPORTATION, PROTEGO HORRIBILIS, REPELLO INIMIGOTUM, SECRETUM PRAESTES, UPIOROGACEK, SZATAŃSKA POŻOGA, DRACONIFORS, DISSENDIUM
OPIS POSTACI: Ciemne tęczówki wysokiej, wychudzonej kobiety z uwagą analizują otaczający ją świat. Inès mierzy 187 centymetrów wzrostu. Posiada kilka małych znamion - na łopatkach, brzuchu i lewym udzie. Włosy czarne, długie, wiecznie poplątane. Spojrzenie groźne. Stereotyp wiedźmy w wyobrażeniu mugoli.

Zobacz profil autora http://mortis.forumpolish.com/t751-sowka#4914 http://mortis.forumpolish.com/t753-dziennik-ines#4916 http://mortis.forumpolish.com/t752-skrytka-483#4915
PisanieTemat: Re: Akt I: Świąteczny utwór funeralny | Ophelia & Inès  Nie 12 Cze 2016, 22:51

- Życie jest odrobinę bardziej skomplikowane, kiedy nie jest się człowiekiem. - odparła od razu, po czym upiła spory łyk napoju, nie wzdrygając się przy tym, chociaż był niemiłosiernie gorący. Nienie, nie mogła odpowiedzieć, bo nie mogła wyznać ich tajemnicy. Nie mogła powiedzieć, że kocha coś, co nie jest postrzegane jako osoba i nie dlatego, że źle się z tym czuła, bo nie to przecież było problematyczne. Towarzyszył jej irracjonalny strach, każący chronić to, co uważa za swoje przed oczami innych.
To nie było dobre, kiedy widzieli. W jej wizji, wszystko co robiła, musiała zachować do grobu.
- Choć nie ukrywam, że gdyby sprawy obrały spokojniejszy kierunek, prawdopodobnie miałybyśmy wiele wspólnego. Złe ze mnie było dziecię, chociaż umyślnie nikomu się nie naprzykrzałam. Tylko wiesz, nawet pomimo szczerych chęci pokojowych egzystencji, byłam im tylko marą. - cmoknęła, ustami, bo historia ta była o wiele bardziej zawiła, niż ją przedstawiała. A przecież, gdyby wsłuchać się w paniczne jęki trzymanych na strychu głów, jasnym stawało się, że z rodziną, pomimo drobnych trudności, rozstawać się nie chciała. Ba! Skazała ich na los gorszy niż śmierć, a jak do tej pory nie znalazł się nikt przy zdrowych zmysłach i chęci wyswobodzenia ich z pułapki jaką było zwisanie na haku z zaszytymi ustami.
Błogosławioną będzie dla nich godzina, kiedy w szaleńczej wizji świata zaistnieje cień sumienia, wyprutego w czasach wczesnej młodości, który każe jej skrócić ich męki. Niestety na ten moment cierpliwość nie była cechą zapowiadającą pęknięcie i rychły koniec, a wręcz przeciwnie - wszystkie znaki na niebie i ziemi krzyczały, że skrzywdzi jeszcze wiele winnych i niewinnych istnień. Długa droga przed tym, który spróbuje zrozumieć dlaczego.
Zawsze tak sobie myślałam, że zacni ludzie rodzą się z zacnych i widziałam wielki stół, gdzieście zebrani wszyscy, w jadalni wspaniałej, w dzień słoneczny, lecz nie gorący. Starszy brat, oczko w głowie wszystkich, młodszy brat, wschodząca gwiazda... i ty wśród nich, a jednak odeszłaś.
- Powiedz mi, Lestrange, czyś nie jesteś, podobnie jak i oni, zwolenniczką... czystości? - oczywiście, że pytanie było inne. Kontrolne. Czy nie powinnaś się mną brzydzić?


I am the one hiding under your bed.
Teeth ground sharp and eyes glowing red.
I am the "Who" when you call, "Who's there?"
Take a chance and roll a dice.
Ride with the moon in the dead of night.
avatar
Nauczycielka Wróżbiarstwa

Dodatkowe informacje biograficzne
AKTUALNIE POSIADANA RÓŻDŻKA: Różdżka o niezwykle majestatycznej prezencji, idealnie prosta, mierząca 13 i ¼ cala. W oczy rzuca się jej niespotykany odcień — tarnina, który stanowi jej budulec, jest pokryta ciemną barwą, która w słońcu mieni się głębią rozmaitych odcieni szarości. Za rdzeń posiada pióro z ogona feniksa, niezwykle łatwo ulega chwilowym odkształceniom, co zawdzięcza dużej elastyczności — szybko jednak powraca do swojej wcześniejszej postaci prostej jak struna.
OPANOWANE ZAKLĘCIA: SZKOLNE: Enervate, Expelliarmus, Homenum Revelio, Protego, Arania Exumai, Drętwota, Verdimilious, Avifors, Accio, Alohomora, Aperacjum, Lumos, Nox, Wingardium Leviosa, Finite | ŁATWE: Slugus Eructo, Sollicitus, Imperturbable, Jęzlep, Procella, Constant Visio, Delens Vestigium, Illegibilus, Quietus, Suspensorius, Mucus ad Nauseam, Rennervate, Bombarda Maxima, Mobilicorpus | TRUDNE: Obliviate, Szatańska Pożoga, Protego Horribilis, Serpensortia, Vulnera Sanatur, Finite Incantatem, Dissendium, Sectumsempra | NIEWYBACZALNE: Avada Kedavra, Cruciatus, Imperius
OPIS POSTACI: Twarz usiana piegami w najrozmaitszych miejscach, wpisywała się w ramy niestandardowych przykładów urodliwości. Prosty nos, wysokie kości jarzmowe, nieco opadnięte policzki czyniły z Lestrange istotą o prezencji nie tyle pięknej, co surowej. Blade usta o kształcie, który ciężko zdefiniować jakimkolwiek określeniem pełni tudzież soczystości, zaciskały się nerwowo w wąską linię, potęgując wieczne niezadowolenie wymalowane na licu. Gęste, czarne brwi stanowiły swoistą oprawę dla oczu, ściągającą multum spojrzeń, niby odbierając możliwość swobodnego skupienia na całokształcie. W oczach odbijały się gwiazdy, żywy firmament, błyszczący światłem tysięcy gwiazd. Za każdym razem, gdy spoglądała w niebo, ono odpowiadało jej, odbijając się przejrzystą taflą w tęczówkach. Te zaś, w naturalnym świetle dnia codziennego, mieniły się mieszanką ciepłych barw. Chowały odmęty zieleni, pomieszane z piwną nutą, niekiedy graniczące z ciepłym pigmentem orzecha — gościły liczne plamki, swym ciemnym tonem przechodzące w heban. Rodzinnym znamieniem odciśniętym na osobie Ophelii okazała się być kaskada czarnych włosów, opadających na ramiona splątaną taflą kosmyków. Niesforność dzieła obecnego na głowie kobiety bynajmniej nie była spowodowana jakimkolwiek brakiem uwagi, ba, linią prawidłowości mogłoby się zarysować śmiałe stwierdzenie, iż prezentuje sobą kontrolowany chaos. Wzrost, który osiągnął miarę stu sześćdziesięciu dziewięciu centymetrów niewątpliwie potęgował odrobinę wątłą figurę. Sylwetka znalazła równowagę w odpowiedniej dawce subtelnego zaokrąglenia ewentualnych kantów, czyniąc Lestrange kobietą szczupłą, lecz nie chudą.

Zobacz profil autora http://mortis.forumpolish.com/t678-kruk-ophelii#3890 http://mortis.forumpolish.com/t682-dziennik#3902 http://mortis.forumpolish.com/t676-skrytka-nr-108
PisanieTemat: Re: Akt I: Świąteczny utwór funeralny | Ophelia & Inès  Pią 17 Cze 2016, 00:29

Mam nadzieję, że kiedyś mi więcej o tym opowiesz — zawiesiła głos, stukając paznokciem w śliską powierzchnię gorącego kubka, ogrzanego ciepłem cieczy. — Rozumiesz, sama będę raczej przez całe życie człowiekiem. Póki nie stanę się potworem, ale tej myśli nie rozwinę. Chyba nawet nie muszę. — Rzecz jasna nie była w stanie stwierdzić, jaką trasą poprowadzi ją błogosławiona dłoń wewnętrznej młodości, nieskalanej żadną dojrzałą myślą, wtapiająca się w całe skoncentrowane życie Lestrange oparte na niemożebnej chęci ucieczki. Wysłuchała jednak jej słów w milczeniu, mąconym jedynie przez głos Benoit i ciche oddechy stające w uporczywej ciszy, gęstej jak masło, topiącej się pod wpływem jakichkolwiek dźwięków. — Nie jestem w stanie stwierdzić, czy umyślnie kiedykolwiek się naprzykrzałam we wczesnej młodości. Całkiem prawdopodobne, że tak. Chciałam się naprzykrzać, nie wiem na ile dobra w tym byłam, ponieważ za każdym razem coś mnie mroziło i wracałam do standardowej wyprostowanej postawy, niewykraczającej poza marginesy. Myślę, że to pod wpływem tego zostawiłam wszystko w progu domu, w tym jakiekolwiek cele i namiętności. — Wszystko pchnięte dłonią bezzasadnej zasadności powróciło do rodowego azylu, zatrzymując jakiekolwiek wspomnienia właśnie tam, więcej niż pewne, że bez zbędnej sentymentalności. Lestrange tchnął duch odrębności, którego pożądała wielokrotnie.
Wymowne milczenie zapewne w najdoskonalszej metodzie spuentowało pytanie stawione przed Ophelią na srebrnej tacy. Och, gotowa była je utopić w zbożowej kawie, byle nie musieć wyżebrać od własnej szarej materii właściwego dictum. Im dłużej nad tym myślała, tym bardziej paradoksalna sama wobec siebie stawała w lustrze myśli, w ramach własnej, pobieżnej oceny. Przyjrzała się uważnie rozmówczyni, ważąc istotność kontrolnego pytania, jednak waga nie wskazała określonego ciężaru ciekawości błyszczącej między nimi. Spójrz na siebie, Ophelio, ty śmieszna kobieto.
Jestem — odparła, wypuszczając powoli powietrze zatrzymane w płucach. O dziwo, ton wypowiedzi zachował codzienną lekkość, zupełnie niepodobną do wagi udzielonej odpowiedzi. — Już przyzwyczaiłam się do mojej niepewnej równowagi tożsamości rodowej. Stawia mi to możliwość wyboru, jeśli wiatry nie sprzyjają jednej z opcji. Tkwi w tym jakaś dwulicowość, to pewne, a wybieram różnie. Zapewne można by było stwierdzić, że jestem zasymilowana z moją przynależnością, jednak samo brzmienie tego pojęcia odrzuca mnie. W tej pozycji ja jestem zwolenniczką czystości, a ty moją dawką absurdu.
avatar
Właścicielka Borgin & Burkes, twórczyni skurczonych głów

Dodatkowe informacje biograficzne
AKTUALNIE POSIADANA RÓŻDŻKA: Rdzeń wyjątkowo rzadki, o mocy niezwykłej - wykonano go z włókna ze smoczego serca, pasującego idealnie do temperamentnej, skorej do konfliktów kobiety. Gorzej z drewnem, wiązowym, które zwykło łączyć się z czarodziejami o konkretnych, niezbyt popularnych poglądach na temat czystości krwi. Trzynastocalowa, mało giętka, zdobiona kimationem lesbijskim różdżka, wykonana zapewne dla przeciwnika mugolaków, z nieznanego powodu zalegająca na półce w schowku jednego z francuskich różdżkarzy. Była to jedyna różdżka, która zechciała z Inès współpracować.
OPANOWANE ZAKLĘCIA: ➛ 15 szkolnych ENERVATE, EXPELLIARMUS, IMPERVIUS, PROTEGO, DRĘTWOTA, AVIFORS, DURO, OPPUGNO, REPARIFARGE, VERA VERTO, ACCIO, COLLOPORTUS, ALOHOMORA, LUMOS, NOX | ➛ 13 łatwych SOLLICITUS, BRACKIUM EMENDO, IMPERTURBABLE, KAPROUN, JĘZLEP, AVIS, ACETABULUM LAVA, BOMBARDA MAXIMA, CANTIS, CULPRO SCALPRUM GLADIO, DESCENDO, EXTINGUETUR IGNIS, SICCUM | ➛ 8 trudnych NE APPORTATION, PROTEGO HORRIBILIS, REPELLO INIMIGOTUM, SECRETUM PRAESTES, UPIOROGACEK, SZATAŃSKA POŻOGA, DRACONIFORS, DISSENDIUM
OPIS POSTACI: Ciemne tęczówki wysokiej, wychudzonej kobiety z uwagą analizują otaczający ją świat. Inès mierzy 187 centymetrów wzrostu. Posiada kilka małych znamion - na łopatkach, brzuchu i lewym udzie. Włosy czarne, długie, wiecznie poplątane. Spojrzenie groźne. Stereotyp wiedźmy w wyobrażeniu mugoli.

Zobacz profil autora http://mortis.forumpolish.com/t751-sowka#4914 http://mortis.forumpolish.com/t753-dziennik-ines#4916 http://mortis.forumpolish.com/t752-skrytka-483#4915
PisanieTemat: Re: Akt I: Świąteczny utwór funeralny | Ophelia & Inès  Wto 05 Lip 2016, 23:21

Czy naprawdę miała pozostać tylko człowiekiem w towarzystwie osoby tak nieprzewidywalnej jak Benoit właśnie? Czy naprawdę możliwym było uniknięcie dnia, w którym ta zechce udowodnić, że błędem było myślenie jakoby opanowała niebywałą zdolność zawierania sensownych relacji międzyludzkich? Przecież, gdyby przeanalizować sytuację raz jeszcze, przykładając tym razem większą uwagę do szczegółów - posądzanie jej o poczytalność było naiwne, a w całym szaleństwie, które otoczyło jej duszę i kontrolowało poczynania wilczycy, w samym centrum... znajdowała się właśnie Lestrange. Ktoś, kim Inès nie była, nie jest i nie będzie nigdy i nie chodziło tutaj jedynie o młodość ciała i nazwisko sprawiające, że we wszystko wkładać trzeba było mniej trudu. Tu chodziło o upór, siłę i samokontrolę, których pomimo pociągania za niektóre sznurki wiedźma opanować po prostu nie potrafiła. Nawet w połowie.
Nie podobało jej się bycie obserwowaną, ale aura stoickiego spokoju, która wisiała wokoło za każdym razem, kiedy przyjaciółka pojawiała się w okolicy sprawiała, że nie śmiała drgnąć. Najbardziej pomieszane w tym zdawało się być to, że właśnie teraz czuła się normalnie. Jakby wszystkie elementy układanki znalazły się wreszcie na miejscu i pasowały idealnie, bo mogła spoglądać na ten piegowaty nosek i surowe rysy, z niewiadomej przyczyny wydające się teraz tak subtelne i zbliżone do wymarzonej perfekcji, że istotnie mogło to zadziwiać. Narastało w niej napięcie, chęć zrobienia czegoś nieoczekiwanego, ale jednocześnie nie potrafiła podnieść się, jakby wyczuwała jeszcze zagrożenie płynące z chwilowych zachcianek.
Ale ile potrafiła się opanowywać?
Nie była filozofem. Była i czuła się królową wszystkiego co posiadała i posiadać chciała, i jeżeli Ofelię dało się posiadać, to ją również chciała swoją własnością uczynić. Nie potrzeba było wiele. Jedno machnięcie różdżką, jedno cięcie ostrym narzędziem. Zaszycie ust, pozbycie się zwłok. Mogłaby zwisać na haku obok reszty. Dlaczego jeszcze nie wisiała?
- Tyś jest wychowana w warunkach, o którym takim jak mi, śpiącym na słomie się nie śniło i może dlatego właśnie, obserwując atmosferę w okolicy przyłapuję się na tym, że nie opuszcza mnie pewna myśl, a może raczej pytanie, które chcę ci zadać... Naprawdę można choć przez chwilę wierzyć w to, że ktoś r o d z i się lepszy? Kiedy wszczepiają w was to poczucie wyższości, bo nie jest, jak mniemam, wyssane z mlekiem matki? A może się mylę? - miała wrażenie, że posłała pytanie w eter. Chciała tylko to usłyszeć. Powiedzieć na głos, że ktoś mógł przewyższać ją w jakiś sposób od urodzenia, a to sprawiło, że zbierana w środku frustracja zatrzęsła skostniałą dłonią, wylewając część gorącego napoju na jej nogi.
- Widziałam ludzi widzących martwych ludzi, a wciąż nie wierzę w przeznaczenie.


I am the one hiding under your bed.
Teeth ground sharp and eyes glowing red.
I am the "Who" when you call, "Who's there?"
Take a chance and roll a dice.
Ride with the moon in the dead of night.
avatar
Nauczycielka Wróżbiarstwa

Dodatkowe informacje biograficzne
AKTUALNIE POSIADANA RÓŻDŻKA: Różdżka o niezwykle majestatycznej prezencji, idealnie prosta, mierząca 13 i ¼ cala. W oczy rzuca się jej niespotykany odcień — tarnina, który stanowi jej budulec, jest pokryta ciemną barwą, która w słońcu mieni się głębią rozmaitych odcieni szarości. Za rdzeń posiada pióro z ogona feniksa, niezwykle łatwo ulega chwilowym odkształceniom, co zawdzięcza dużej elastyczności — szybko jednak powraca do swojej wcześniejszej postaci prostej jak struna.
OPANOWANE ZAKLĘCIA: SZKOLNE: Enervate, Expelliarmus, Homenum Revelio, Protego, Arania Exumai, Drętwota, Verdimilious, Avifors, Accio, Alohomora, Aperacjum, Lumos, Nox, Wingardium Leviosa, Finite | ŁATWE: Slugus Eructo, Sollicitus, Imperturbable, Jęzlep, Procella, Constant Visio, Delens Vestigium, Illegibilus, Quietus, Suspensorius, Mucus ad Nauseam, Rennervate, Bombarda Maxima, Mobilicorpus | TRUDNE: Obliviate, Szatańska Pożoga, Protego Horribilis, Serpensortia, Vulnera Sanatur, Finite Incantatem, Dissendium, Sectumsempra | NIEWYBACZALNE: Avada Kedavra, Cruciatus, Imperius
OPIS POSTACI: Twarz usiana piegami w najrozmaitszych miejscach, wpisywała się w ramy niestandardowych przykładów urodliwości. Prosty nos, wysokie kości jarzmowe, nieco opadnięte policzki czyniły z Lestrange istotą o prezencji nie tyle pięknej, co surowej. Blade usta o kształcie, który ciężko zdefiniować jakimkolwiek określeniem pełni tudzież soczystości, zaciskały się nerwowo w wąską linię, potęgując wieczne niezadowolenie wymalowane na licu. Gęste, czarne brwi stanowiły swoistą oprawę dla oczu, ściągającą multum spojrzeń, niby odbierając możliwość swobodnego skupienia na całokształcie. W oczach odbijały się gwiazdy, żywy firmament, błyszczący światłem tysięcy gwiazd. Za każdym razem, gdy spoglądała w niebo, ono odpowiadało jej, odbijając się przejrzystą taflą w tęczówkach. Te zaś, w naturalnym świetle dnia codziennego, mieniły się mieszanką ciepłych barw. Chowały odmęty zieleni, pomieszane z piwną nutą, niekiedy graniczące z ciepłym pigmentem orzecha — gościły liczne plamki, swym ciemnym tonem przechodzące w heban. Rodzinnym znamieniem odciśniętym na osobie Ophelii okazała się być kaskada czarnych włosów, opadających na ramiona splątaną taflą kosmyków. Niesforność dzieła obecnego na głowie kobiety bynajmniej nie była spowodowana jakimkolwiek brakiem uwagi, ba, linią prawidłowości mogłoby się zarysować śmiałe stwierdzenie, iż prezentuje sobą kontrolowany chaos. Wzrost, który osiągnął miarę stu sześćdziesięciu dziewięciu centymetrów niewątpliwie potęgował odrobinę wątłą figurę. Sylwetka znalazła równowagę w odpowiedniej dawce subtelnego zaokrąglenia ewentualnych kantów, czyniąc Lestrange kobietą szczupłą, lecz nie chudą.

Zobacz profil autora http://mortis.forumpolish.com/t678-kruk-ophelii#3890 http://mortis.forumpolish.com/t682-dziennik#3902 http://mortis.forumpolish.com/t676-skrytka-nr-108
PisanieTemat: Re: Akt I: Świąteczny utwór funeralny | Ophelia & Inès  Sro 27 Lip 2016, 21:19

Odwróciła wzrok od osoby Benoit, domyślając się treści pytania, które miało po chwili paść z ust kobiety. Beznamiętnie sunęła wzrokiem po pożółkłych rycinach zdobiących ściany, po sylwetkach rozmaitych bibelotów wypełniających pomieszczenie swoją gęstą, pozbawioną duszy obecnością, a jednak w pewien niewymowny sposób zamieszkujących je w pojęciu szerszym niż istota obdarzona tchnieniem życia. Starość ich samych przypominała jej o własnym niechlubnym wieku, powoli w swej niezamężnej postaci uchodzącym za obraźliwy, powróciła na te symboliczne sekundy do rześkiego zapachu młodości — pęku gałęzi magnolii, nielegalnie odpiłowanych z drzew przy skwerze. Ileż dni od tego czasu wymknęło się jej niezamieszkanych, pozbawionych jakiegokolwiek ducha chwili, do tego właśnie momentu, w którym pobieżnie sunęła spojrzeniem, nieodnajdującym dogodniejszej lokacji, po pożółkłych materiałach, na które świece rzucały miodowy poblask.
Ulżyła kobiecie brakiem ciążącego spojrzenia, które wcześniej w skupieniu mościła na właścicielce sklepu, wobec której odczuwała potrzebę dla samej siebie typową — konieczność bezwzględnego zachowywanie czujności. Oczywiście we krwi posiadała tę wyczuloną ostrożność, niewątpliwie zrodzoną ze świadomości, iż otaczają ją ludzie uosabiający cienkie, brunatne nitki żmij, wijące się pod podszyciem, po którym stąpała. Jakkolwiek przyjaciółkę darzyła ochłapami emocji graniczącymi z pozbawioną nachalności ciekawością, o tyle w swym snobizmie miała się za niewątpliwie lepszą pod kątem najogólniej każdym.
Pytanie ciężkie, gęstsze wielokrotnie od samego powietrza, dotarło do niej z nadnaturalną lekkością, rozbijając się o kant myśli. Lokując spojrzenie ponownie w osobie Inès — nie dotykając tym nawet uporczywości — uniosła subtelnie kącik ust, mrużąc lekko oczy. Oczywiście, że czuła się lepsza, ba, wiedziała, iż lepsza jest. Znała granice doskonałości, w których obligatoryjnością była czystość krwi, dokładna selekcja, pochodzenie, które warunkowało wartość. W swym poglądzie, w poglądzie, w którym była lepsza, pozwalała sobie na towarzystwo Inès, jednak nigdy nie traktując jej na równi. Równość od zawsze była bajką, której sensu nawet nie usiłowała podtrzymywać; Odwróciwszy swoją uwagę od ciążącej ciszy, skierowała ją na gorącą ciecz, która w frustracji kierowanej dłonią wylądowała na nogach kobiety.
Ostatnio zrobiłaś się nieostrożna, Inès — odparła dwuznacznie, niby spojrzenie zawieszając na stygnącym na skórze napoju, jednak tonem sugerując coś zupełnie odmiennego. — Nie uwierzysz w przeznaczenie niezależnie od tego, ile martwych łasic będziesz miała na sumieniu — odparła po chwili.


mary prays the rosary
for my broken mind
Sponsored content


PisanieTemat: Re: Akt I: Świąteczny utwór funeralny | Ophelia & Inès  

Akt I: Świąteczny utwór funeralny | Ophelia & Inès

Zobacz poprzedni temat Zobacz następny temat Powrót do góry
Strona 1 z 1

Similar topics

-
» Ophelia Greengrass

Permissions in this forum:Nie możesz odpowiadać w tematach
Mortis :: Rozgrywka fabularna :: Myślodsiewnie-
Skocz do: