Non mor­tem ti­memus, sed co­gita­tionem Mor­tis


Share|

Partnerstwa część pierwsza, czyli historia (nie)normalnych BUMowców. | Jewgienij & Ophelia

Idź do strony : 1, 2, 3  Next
avatar
Nauczyciel OPCM, Głowa Rodziny Bułhakow

Dodatkowe informacje biograficzne
AKTUALNIE POSIADANA RÓŻDŻKA: Olcha, włókno ze smoczego serca, 10¼ cala, mało giętka. Barwiona na czarno, nieco przetarta, z wyrzeźbionymi na rękojeści liśćmi drzewa, z którego została wykonana.
OPANOWANE ZAKLĘCIA: Szkolne: Bombarda, Enervate, Finite, Flippendo, Incendio, Lumos, Lumos Maxima, Mobilicorpus, Nox, Periculum, Protego, Reducto, Sad Infer, Vad Infer, Wingardium Leviosa | Łatwe: Anesthesia, Bracium Emendo, Chłoszczyść, Delens Vestigium, Erecto, Extiguetor Ignis, Funemite, Impervius, Leviora, Rennervate, Siccum, Sollicus, Suspenorius, Vipera Evanesca, Zaklęcie Czterech Stron Świata (Wskaż mi) | Trudne: Acis Missile, Fiendfyre, Invivenerum, Non confringetur, Obliviate, Protego Horribilis, Purpura Flamma, Sectumsempra, Stimulus Meledictionem, Szatańska Pożoga, Tardis | Niewybaczalne: Avada Kedavra, Cruciatus | Specjalne: Solvite
OPIS POSTACI: Jewgienij jest wysokim, mierzącym prawie 190cm mężczyzną. Nie należy do tych najlepiej zbudowanych, wręcz przeciwnie - jest tym typem, na którym wszystkie ubrania wiszą i ludzie nie raz dziwią się, jak można być tak chudym. Nie znaczy to jednak, że jest chucherkiem, lata treningów zaowocowały całkiem solidną warstwą mięśniową i choć z kulturystą nie miałby szans, jest przygotowany do powalenia kogoś swojej postury. Na ciele ma wiele blizn, jedne są starsze i pochodzą z dzieciństwa, kiedy to zbierał lanie za występki nie godne dziedzica. Te nowsze są natomiast pamiątkami po eskapadach, mordobiciach i różnego rodzaju balangach, w których już nie tak młody Bułhakow zdawał się brać udział. Ciemne, ścięte na krótko włosy i kilku dniowy zarost to cechy charakterystyczne. Podobnie jak ciemne, odrobinę puste oczy, w których widać przede wszystkim pokłady nienawiści i agresji. Jewgienij zdecydowanie nie należy do najprzystojniejszych mężczyzn jacy chodzili po ziemi, jest zwyczajnie przeciętny. Stara ubierać się elegancko, w koszule, marynarki i spodnie z kantem. Zazwyczaj mu się to udaje, oczywiście o ile nie jest aktualnie na dniu piętnastym ciągłego picia na umór. W takich przypadkach przestaje zwracać uwagę na szczegóły pokroju prasowania, czy nawet prania rzeczy. Często można spotkać go z okularami na nosie, które od pewnego czasu są mu po prostu potrzebne. Kiedyś nosił je, gdy chciał wyglądać na inteligentnego, teraz nie ma wyboru, jeżeli chce się czemuś dobrze przyjrzeć. Jak na ponad czterdziestoletniego mężczyznę przystało, ma pierwsze zmarszczki pojawiające się wokół oczu i skórę, która nosi ślady starzenia się. Nie są mu obce także wszechobecne piegi, którymi tak naprawdę nigdy się nie przejmował.

Zobacz profil autora http://mortis.forumpolish.com/t212-zwierzeta-jewgienija http://mortis.forumpolish.com/t327-zapiski-jewgienija#411 http://mortis.forumpolish.com/t211-skrytka-nr-960
PisanieTemat: Partnerstwa część pierwsza, czyli historia (nie)normalnych BUMowców. | Jewgienij & Ophelia  Sro 15 Cze 2016, 17:50

3 KWIETNIA 1934
WIECZÓR


@OPHELIA LESTRANGE | LONDYN | MIESZKANIE BUŁHAKOWÓW
Pracująca niedziela to najgorsze, co mogło mu się trafić. Miał wrażenie, że te dwa słowa wykluczały się same w sobie, dopóki nie dostał pracy w BUMie. Jak to mówią - zapewnienia bezpieczeństwa innym pełne jest wyrzeczeń i nikt nie obiecywał, że będzie łatwo. Tylko, czy osoba o tak przeżartej, tak bardzo pozbawionej moralności duszy przejmowała się bezpieczeństwem kogoś poza sobą? odpowiedź była prosta - nie. Najchętniej rzuciłby to wszystko w cholerę, ale dobrze wiedział, że musi na siebie zarobić. Był dziedzicem, nie brakowało mu złota... W rodowej posiadłości. Tutaj skazany był na siebie, żył na własną rękę i w pewien sposób, pokutował. Oderwany od życia, od tego, co kochał najbardziej, Gienusza powoli zatracał się w normalnym, szarym życiu, które sprawiało, że choć pozornie normalniał i łagodniał... Tracił siebie i wiedział, że jak jeszcze trochę to potrwa skończy się szaleństwem. Życie ustawiło go w sytuacji, w której musiał grać. Grać dobrego Brygadzistę, kogoś komu zależy na innych. Musiał udawać dobrego człowieka. Nie było to może takie trudne, ale jednak wcielanie się w takową postać przez dłuższy czas po prostu męczyło. Kiedy ostatni raz widział umierającego na jego oczach człowieka? Cóż, pytanie było raczej źle sformułowane - kiedy ostatni raz człowiek ten umierał przez niego?
Teraz jednak, wchodząc do domu, zamykając drzwi i rzucając klucze na komodę poczuł się wolny. Zaledwie na kilka godzin, bo poniedziałek również zapowiadał się intensywnie - wyprawa do Hogsmeade napawała go obrzydzeniem. Wszedł do swojej sypialni, zdjął kamizelkę i krawat, rozpiął pierwsze cztery guziki koszuli. Włożył dłoń we włosy i potargał je lekko. Ach, czy mu się wydawało, czy ostatnio miał ich mniej niż zwykle? Starość dopadała go coraz bardziej. A on coraz bardziej starał się jej uciec. Podrapał się po trzydniowym zaroście i wyszedł z pokoju, drzwi zostawiając otwarte na oścież. Usiadł przy stoliku i nalał sobie do stojącej na nim szklanki odrobinę ognistej. Czy o czymś zapomniał?
Wydawało mu się, że nie. Choć w istocie - zaprosił tego wieczora do siebie Ophelię, z która miał zamiar dogadać szczegóły jej przeniesienia się do Hogwartu.


I have a conscience. It’s just... more selective.
***

avatar
Nauczycielka Wróżbiarstwa

Dodatkowe informacje biograficzne
AKTUALNIE POSIADANA RÓŻDŻKA: Różdżka o niezwykle majestatycznej prezencji, idealnie prosta, mierząca 13 i ¼ cala. W oczy rzuca się jej niespotykany odcień — tarnina, który stanowi jej budulec, jest pokryta ciemną barwą, która w słońcu mieni się głębią rozmaitych odcieni szarości. Za rdzeń posiada pióro z ogona feniksa, niezwykle łatwo ulega chwilowym odkształceniom, co zawdzięcza dużej elastyczności — szybko jednak powraca do swojej wcześniejszej postaci prostej jak struna.
OPANOWANE ZAKLĘCIA: SZKOLNE: Enervate, Expelliarmus, Homenum Revelio, Protego, Arania Exumai, Drętwota, Verdimilious, Avifors, Accio, Alohomora, Aperacjum, Lumos, Nox, Wingardium Leviosa, Finite | ŁATWE: Slugus Eructo, Sollicitus, Imperturbable, Jęzlep, Procella, Constant Visio, Delens Vestigium, Illegibilus, Quietus, Suspensorius, Mucus ad Nauseam, Rennervate, Bombarda Maxima, Mobilicorpus | TRUDNE: Obliviate, Szatańska Pożoga, Protego Horribilis, Serpensortia, Vulnera Sanatur, Finite Incantatem, Dissendium, Sectumsempra | NIEWYBACZALNE: Avada Kedavra, Cruciatus, Imperius
OPIS POSTACI: Twarz usiana piegami w najrozmaitszych miejscach, wpisywała się w ramy niestandardowych przykładów urodliwości. Prosty nos, wysokie kości jarzmowe, nieco opadnięte policzki czyniły z Lestrange istotą o prezencji nie tyle pięknej, co surowej. Blade usta o kształcie, który ciężko zdefiniować jakimkolwiek określeniem pełni tudzież soczystości, zaciskały się nerwowo w wąską linię, potęgując wieczne niezadowolenie wymalowane na licu. Gęste, czarne brwi stanowiły swoistą oprawę dla oczu, ściągającą multum spojrzeń, niby odbierając możliwość swobodnego skupienia na całokształcie. W oczach odbijały się gwiazdy, żywy firmament, błyszczący światłem tysięcy gwiazd. Za każdym razem, gdy spoglądała w niebo, ono odpowiadało jej, odbijając się przejrzystą taflą w tęczówkach. Te zaś, w naturalnym świetle dnia codziennego, mieniły się mieszanką ciepłych barw. Chowały odmęty zieleni, pomieszane z piwną nutą, niekiedy graniczące z ciepłym pigmentem orzecha — gościły liczne plamki, swym ciemnym tonem przechodzące w heban. Rodzinnym znamieniem odciśniętym na osobie Ophelii okazała się być kaskada czarnych włosów, opadających na ramiona splątaną taflą kosmyków. Niesforność dzieła obecnego na głowie kobiety bynajmniej nie była spowodowana jakimkolwiek brakiem uwagi, ba, linią prawidłowości mogłoby się zarysować śmiałe stwierdzenie, iż prezentuje sobą kontrolowany chaos. Wzrost, który osiągnął miarę stu sześćdziesięciu dziewięciu centymetrów niewątpliwie potęgował odrobinę wątłą figurę. Sylwetka znalazła równowagę w odpowiedniej dawce subtelnego zaokrąglenia ewentualnych kantów, czyniąc Lestrange kobietą szczupłą, lecz nie chudą.

Zobacz profil autora http://mortis.forumpolish.com/t678-kruk-ophelii#3890 http://mortis.forumpolish.com/t682-dziennik#3902 http://mortis.forumpolish.com/t676-skrytka-nr-108
PisanieTemat: Re: Partnerstwa część pierwsza, czyli historia (nie)normalnych BUMowców. | Jewgienij & Ophelia  Sro 15 Cze 2016, 18:15

Poczuła lekkość bytu z rodzaju tej nieznośnej. Całkiem prawdopodobne, że niewidzialnych skrzydeł dodało jej opuszczenie posady piastowanej przez pełne dziesięć lat, niewątpliwie przez ten dłużący się czas zdążyła wbić się w ramy rutyny, od których uciekała z domu rodzinnego. Pracy w Brygadzie nie uważała za swoje odgórne powołanie, jednak odnalazła w tym coś, do czego chociaż w najmniejszej mierze się nadawała, odnalazła swoje źródło zarobku, odcinając się od ojcowskiej pępowiny lata temu. Teraz zaś odczuła błogosławioną potrzebę ucieczki, do której drzwi uchylił jej współpracownik, jednak gdy już miała biec przed siebie, pozostawić życie brygadzistki w niebycie, skostniała na samą myśl o jakiejkolwiek zmianie. Niebawem opuszczała Londyn, miejsce, do którego miała okazję przyrosnąć, ludzi, z którymi dzieliła powietrze. Nierzadko istot, które pod jej lodowatym spojrzeniem potrafiły stać, siedzieć i poruszać się po pokoju. Istot, których imion nie mogła zapamiętać, więc stwarzała niedosłowny dystans poprzez oziębłe "Pan". Jewgienij Bułhakow nie mieścił się w tym zbiorze ludzkim.
Stała pod drzwiami w swym najbardziej typowym, wprost biurowym wydaniu. Dopiero złożyła wymówienie, dopiero opuściła Ministerstwo, nie nadszedł jeszcze czas na skrycie piętna odciśniętego na cielesnej powłoce. Włosy ciasno spięła przy karku, tak, jak robiła to przez lata, ignorując irytujące kosmyki uwalniające się z upięcia, nachodzące na surową twarz. Każdy element dodawał jej powagi, odbierał tę filuterną nutę, która gościła w niej od młodości, skrywała głęboko osadzone szaleństwo, potęgowane przez niedojrzałą naturę uciekinierki. Wyglądała niewątpliwie surowiej pozbawiona burzy splątanych włosów, sprawiała idealne warunki dla tnącego chłodem spojrzenia.
Zapukała mocno, pewnie, chcąc posiadać pewność, że dźwięk poniesie się po całym mieszkaniu, że trafi do uszu adresata. Przystanęła, wbijając spojrzenie w gładką powierzchnię drzwi, nasłuchując zbliżających się kroków.
avatar
Nauczyciel OPCM, Głowa Rodziny Bułhakow

Dodatkowe informacje biograficzne
AKTUALNIE POSIADANA RÓŻDŻKA: Olcha, włókno ze smoczego serca, 10¼ cala, mało giętka. Barwiona na czarno, nieco przetarta, z wyrzeźbionymi na rękojeści liśćmi drzewa, z którego została wykonana.
OPANOWANE ZAKLĘCIA: Szkolne: Bombarda, Enervate, Finite, Flippendo, Incendio, Lumos, Lumos Maxima, Mobilicorpus, Nox, Periculum, Protego, Reducto, Sad Infer, Vad Infer, Wingardium Leviosa | Łatwe: Anesthesia, Bracium Emendo, Chłoszczyść, Delens Vestigium, Erecto, Extiguetor Ignis, Funemite, Impervius, Leviora, Rennervate, Siccum, Sollicus, Suspenorius, Vipera Evanesca, Zaklęcie Czterech Stron Świata (Wskaż mi) | Trudne: Acis Missile, Fiendfyre, Invivenerum, Non confringetur, Obliviate, Protego Horribilis, Purpura Flamma, Sectumsempra, Stimulus Meledictionem, Szatańska Pożoga, Tardis | Niewybaczalne: Avada Kedavra, Cruciatus | Specjalne: Solvite
OPIS POSTACI: Jewgienij jest wysokim, mierzącym prawie 190cm mężczyzną. Nie należy do tych najlepiej zbudowanych, wręcz przeciwnie - jest tym typem, na którym wszystkie ubrania wiszą i ludzie nie raz dziwią się, jak można być tak chudym. Nie znaczy to jednak, że jest chucherkiem, lata treningów zaowocowały całkiem solidną warstwą mięśniową i choć z kulturystą nie miałby szans, jest przygotowany do powalenia kogoś swojej postury. Na ciele ma wiele blizn, jedne są starsze i pochodzą z dzieciństwa, kiedy to zbierał lanie za występki nie godne dziedzica. Te nowsze są natomiast pamiątkami po eskapadach, mordobiciach i różnego rodzaju balangach, w których już nie tak młody Bułhakow zdawał się brać udział. Ciemne, ścięte na krótko włosy i kilku dniowy zarost to cechy charakterystyczne. Podobnie jak ciemne, odrobinę puste oczy, w których widać przede wszystkim pokłady nienawiści i agresji. Jewgienij zdecydowanie nie należy do najprzystojniejszych mężczyzn jacy chodzili po ziemi, jest zwyczajnie przeciętny. Stara ubierać się elegancko, w koszule, marynarki i spodnie z kantem. Zazwyczaj mu się to udaje, oczywiście o ile nie jest aktualnie na dniu piętnastym ciągłego picia na umór. W takich przypadkach przestaje zwracać uwagę na szczegóły pokroju prasowania, czy nawet prania rzeczy. Często można spotkać go z okularami na nosie, które od pewnego czasu są mu po prostu potrzebne. Kiedyś nosił je, gdy chciał wyglądać na inteligentnego, teraz nie ma wyboru, jeżeli chce się czemuś dobrze przyjrzeć. Jak na ponad czterdziestoletniego mężczyznę przystało, ma pierwsze zmarszczki pojawiające się wokół oczu i skórę, która nosi ślady starzenia się. Nie są mu obce także wszechobecne piegi, którymi tak naprawdę nigdy się nie przejmował.

Zobacz profil autora http://mortis.forumpolish.com/t212-zwierzeta-jewgienija http://mortis.forumpolish.com/t327-zapiski-jewgienija#411 http://mortis.forumpolish.com/t211-skrytka-nr-960
PisanieTemat: Re: Partnerstwa część pierwsza, czyli historia (nie)normalnych BUMowców. | Jewgienij & Ophelia  Sob 18 Cze 2016, 17:41

Gorzki smak ognistej był jego rutyną. Codziennością, z którą żył od tak wielu lat, że nawet - a może szczególnie - po przeprowadzeniu się w tak odległe od domu rejony, nie potrafiłby bez niej żyć. Alkohol, choć zabijał go od środka, choć powodował otępienie umysłu, wciąż był jedną z najbardziej ukochanych radości życia, jakimi mógł się cieszyć. Nie miało znaczenia, czy dzień był dobry, czy zły, czy całkowicie nijaki. Na alkohol zawsze było miejsce i czas, co postrzegane było już w kategoriach alkoholizmu, którego Gienusza nigdy się nie wypierał. Teraz też, siedząc tak samemu w mieszkaniu, które tak naprawdę nie należało do niego sączył trunek i patrzył się na regały obstawione książkami Vaksilija. Na to wszystko, co nie należało do niego. Czuł się tu dobrze, ale jednocześnie ciągle czegoś mu brakowało. Brakowało mu tego pierwiastka władczości, posiadania. Tego pragnął, tego potrzebował do funkcjonowania.
Pukanie do drzwi rozniosło się po mieszkaniu, w którym panowała całkowita cisza. Z drobnym opóźnieniem dotarło do jego uszu, powodując ściągnięcie brwi i chwilę zawahania. Czy się kogoś spodziewał? Zastygł w miejscu, przeszukując te odmęty swojej pamięci, które mogły coś o tym wiedzieć. Dopiero po kilkunastu tyknięciach zegara dotarło do niego, któż mógł stać za drzwiami i powstrzymał się przed przywaleniem sobie z otwartej dłoni w twarz. Jak mógł zapomnieć? Cóż, to nie był łatwy dzień.
Podszedł do drzwi i otworzył je ruchem szybkim i zdecydowanym. Spojrzał na stojącą przed nim Ophelię i przyjrzał się jej uważnie. W ręku trzymał na pół opróżnioną szklaneczkę whisky i nie wyglądał tak, jak w pracy. Potargane włosy, rozpięta koszula... Czy taki bywał w domu przerażający wszystkich stażytów (i niektórych BUMowców) Jewgienij? Po chwili odsunął się, robiąc jej miejsce tak, by mogła wejść do środka, a gdy już to zrobiła, zamknął za nią drzwi. Na wszystkie zamki i zaprosił ją do pokoju, w którym stał stolik.
- Napijesz się? - Pytanie było z serii tych retorycznych, bo w tym samym czasie zapełniał już szklaneczkę ognistym trunkiem i stawiał przed nią.


I have a conscience. It’s just... more selective.
***

avatar
Nauczycielka Wróżbiarstwa

Dodatkowe informacje biograficzne
AKTUALNIE POSIADANA RÓŻDŻKA: Różdżka o niezwykle majestatycznej prezencji, idealnie prosta, mierząca 13 i ¼ cala. W oczy rzuca się jej niespotykany odcień — tarnina, który stanowi jej budulec, jest pokryta ciemną barwą, która w słońcu mieni się głębią rozmaitych odcieni szarości. Za rdzeń posiada pióro z ogona feniksa, niezwykle łatwo ulega chwilowym odkształceniom, co zawdzięcza dużej elastyczności — szybko jednak powraca do swojej wcześniejszej postaci prostej jak struna.
OPANOWANE ZAKLĘCIA: SZKOLNE: Enervate, Expelliarmus, Homenum Revelio, Protego, Arania Exumai, Drętwota, Verdimilious, Avifors, Accio, Alohomora, Aperacjum, Lumos, Nox, Wingardium Leviosa, Finite | ŁATWE: Slugus Eructo, Sollicitus, Imperturbable, Jęzlep, Procella, Constant Visio, Delens Vestigium, Illegibilus, Quietus, Suspensorius, Mucus ad Nauseam, Rennervate, Bombarda Maxima, Mobilicorpus | TRUDNE: Obliviate, Szatańska Pożoga, Protego Horribilis, Serpensortia, Vulnera Sanatur, Finite Incantatem, Dissendium, Sectumsempra | NIEWYBACZALNE: Avada Kedavra, Cruciatus, Imperius
OPIS POSTACI: Twarz usiana piegami w najrozmaitszych miejscach, wpisywała się w ramy niestandardowych przykładów urodliwości. Prosty nos, wysokie kości jarzmowe, nieco opadnięte policzki czyniły z Lestrange istotą o prezencji nie tyle pięknej, co surowej. Blade usta o kształcie, który ciężko zdefiniować jakimkolwiek określeniem pełni tudzież soczystości, zaciskały się nerwowo w wąską linię, potęgując wieczne niezadowolenie wymalowane na licu. Gęste, czarne brwi stanowiły swoistą oprawę dla oczu, ściągającą multum spojrzeń, niby odbierając możliwość swobodnego skupienia na całokształcie. W oczach odbijały się gwiazdy, żywy firmament, błyszczący światłem tysięcy gwiazd. Za każdym razem, gdy spoglądała w niebo, ono odpowiadało jej, odbijając się przejrzystą taflą w tęczówkach. Te zaś, w naturalnym świetle dnia codziennego, mieniły się mieszanką ciepłych barw. Chowały odmęty zieleni, pomieszane z piwną nutą, niekiedy graniczące z ciepłym pigmentem orzecha — gościły liczne plamki, swym ciemnym tonem przechodzące w heban. Rodzinnym znamieniem odciśniętym na osobie Ophelii okazała się być kaskada czarnych włosów, opadających na ramiona splątaną taflą kosmyków. Niesforność dzieła obecnego na głowie kobiety bynajmniej nie była spowodowana jakimkolwiek brakiem uwagi, ba, linią prawidłowości mogłoby się zarysować śmiałe stwierdzenie, iż prezentuje sobą kontrolowany chaos. Wzrost, który osiągnął miarę stu sześćdziesięciu dziewięciu centymetrów niewątpliwie potęgował odrobinę wątłą figurę. Sylwetka znalazła równowagę w odpowiedniej dawce subtelnego zaokrąglenia ewentualnych kantów, czyniąc Lestrange kobietą szczupłą, lecz nie chudą.

Zobacz profil autora http://mortis.forumpolish.com/t678-kruk-ophelii#3890 http://mortis.forumpolish.com/t682-dziennik#3902 http://mortis.forumpolish.com/t676-skrytka-nr-108
PisanieTemat: Re: Partnerstwa część pierwsza, czyli historia (nie)normalnych BUMowców. | Jewgienij & Ophelia  Sob 18 Cze 2016, 20:51

Zawiesiła spojrzenie na gładkiej, pozbawionej jakichkolwiek chropowatości powierzchni drzwi. Nie rozglądała się nerwowo, umysł gwoli odmienności od codziennej rutyny nabrał pewnej jednostajności ruchu, niegdyś typowego spokoju, który został wzburzony, spienił myśli niczym tonik. Sekundy niknęły w martwej ciszy, pozostawiając Lestrange w przestrzeni wraz z własnym, opanowanym oddechem, który równie szybko niknął w gęstym milczeniu, co weń wkraczał. Po tym uciążliwym czasie echem poniósł się cichy dźwięk kroków — posiadła pewne naiwne przekonanie, że po chwili, dłuższej lub krótszej, jego obowiązkiem było wypełnienie pustki. Wbiła spojrzenie pod własne nogi, w niemej kontemplacji nad nieistotnością, aby unieść je dopiero poczuwszy lekki podmuch powietrza wywołany przez zdecydowane szarpnięcie drzwi.
Widywała go codziennie w pracy, w tej typowej twardej, silnej odsłonie, w prezencji niemalże typowej dla tego miejsca. Mimowolnie uniosła dłoń, chcąc poprawić jakiekolwiek niedbałości związane z krawatem, jednak dopiero po chwili dotarł do niej brak tego elementu. Machinalnie cofnęła dłoń, odwracając wzrok, który mimowolnie nabrał spłoszonego wyrazu. Odchrząknęła lekko, aby po chwili zlustrować mężczyznę spojrzeniem, nie wyrażając nim niczym konkretnego — lejąca się obojętność.
Czyżby to był ten moment, w którym udajesz, że wcale nie zapomniałeś o spotkaniu, a ja udaję, że w ogóle tego nie dostrzegam? — spytała odrobinę zaczepnie, nadając wypowiedzi nietypową dla siebie barwę, tak odmienną od standardowego, modulowanego znużenia. Dzisiejszy dzień niewątpliwie zasłużył na wykrzesanie z siebie odrobiny emocji, wszak rozpościerał przez Lestrange gładki pas startowy zmian, przez które miała się przetoczyć, wybić się z dziesięcioletniego rytmu codziennej rutyny. Nie wywoływało to euforii, jednak poczuła wyjątkowo silną potrzebę ukrycia własnej niepewności.
Rozejrzała się pobieżnie po pokoju, nie koncentrując wzroku na żadnym szczególnym elemencie. Omiotła przelotnym spojrzeniem stolik, jednak cały wystrój oddała w powolne ramiona zapomnienia, przestała celebrować wnętrza wraz z własnym obraźliwym miejscem zamieszkania, z którego chaos wprost przebijał się przez ramy okien. Odwróciła się zaraz do Bułhakowa, aby wyłapać retorykę pytania i nie udzielić nań żadnej odpowiedzi — wszak szklanka wypełniona trunkiem już się przed nią znajdowała. Chwyciła naczynie, z lekkim namysłem wpatrując się w jego zawartość.
Więc? — Uniosła brew w pytającym geście, aby po chwili się zreflektować, wraz z nową myślą jawiącą się w umyśle. Temat Hogwartu mógł poczekać. — Wysyłają cię jutro na marsz?
avatar
Nauczyciel OPCM, Głowa Rodziny Bułhakow

Dodatkowe informacje biograficzne
AKTUALNIE POSIADANA RÓŻDŻKA: Olcha, włókno ze smoczego serca, 10¼ cala, mało giętka. Barwiona na czarno, nieco przetarta, z wyrzeźbionymi na rękojeści liśćmi drzewa, z którego została wykonana.
OPANOWANE ZAKLĘCIA: Szkolne: Bombarda, Enervate, Finite, Flippendo, Incendio, Lumos, Lumos Maxima, Mobilicorpus, Nox, Periculum, Protego, Reducto, Sad Infer, Vad Infer, Wingardium Leviosa | Łatwe: Anesthesia, Bracium Emendo, Chłoszczyść, Delens Vestigium, Erecto, Extiguetor Ignis, Funemite, Impervius, Leviora, Rennervate, Siccum, Sollicus, Suspenorius, Vipera Evanesca, Zaklęcie Czterech Stron Świata (Wskaż mi) | Trudne: Acis Missile, Fiendfyre, Invivenerum, Non confringetur, Obliviate, Protego Horribilis, Purpura Flamma, Sectumsempra, Stimulus Meledictionem, Szatańska Pożoga, Tardis | Niewybaczalne: Avada Kedavra, Cruciatus | Specjalne: Solvite
OPIS POSTACI: Jewgienij jest wysokim, mierzącym prawie 190cm mężczyzną. Nie należy do tych najlepiej zbudowanych, wręcz przeciwnie - jest tym typem, na którym wszystkie ubrania wiszą i ludzie nie raz dziwią się, jak można być tak chudym. Nie znaczy to jednak, że jest chucherkiem, lata treningów zaowocowały całkiem solidną warstwą mięśniową i choć z kulturystą nie miałby szans, jest przygotowany do powalenia kogoś swojej postury. Na ciele ma wiele blizn, jedne są starsze i pochodzą z dzieciństwa, kiedy to zbierał lanie za występki nie godne dziedzica. Te nowsze są natomiast pamiątkami po eskapadach, mordobiciach i różnego rodzaju balangach, w których już nie tak młody Bułhakow zdawał się brać udział. Ciemne, ścięte na krótko włosy i kilku dniowy zarost to cechy charakterystyczne. Podobnie jak ciemne, odrobinę puste oczy, w których widać przede wszystkim pokłady nienawiści i agresji. Jewgienij zdecydowanie nie należy do najprzystojniejszych mężczyzn jacy chodzili po ziemi, jest zwyczajnie przeciętny. Stara ubierać się elegancko, w koszule, marynarki i spodnie z kantem. Zazwyczaj mu się to udaje, oczywiście o ile nie jest aktualnie na dniu piętnastym ciągłego picia na umór. W takich przypadkach przestaje zwracać uwagę na szczegóły pokroju prasowania, czy nawet prania rzeczy. Często można spotkać go z okularami na nosie, które od pewnego czasu są mu po prostu potrzebne. Kiedyś nosił je, gdy chciał wyglądać na inteligentnego, teraz nie ma wyboru, jeżeli chce się czemuś dobrze przyjrzeć. Jak na ponad czterdziestoletniego mężczyznę przystało, ma pierwsze zmarszczki pojawiające się wokół oczu i skórę, która nosi ślady starzenia się. Nie są mu obce także wszechobecne piegi, którymi tak naprawdę nigdy się nie przejmował.

Zobacz profil autora http://mortis.forumpolish.com/t212-zwierzeta-jewgienija http://mortis.forumpolish.com/t327-zapiski-jewgienija#411 http://mortis.forumpolish.com/t211-skrytka-nr-960
PisanieTemat: Re: Partnerstwa część pierwsza, czyli historia (nie)normalnych BUMowców. | Jewgienij & Ophelia  Wto 21 Cze 2016, 18:52

Drzwi stanęły otworem, a za nimi ukazał się zmęczony, choć nadal władczy mężczyzna, który w dłoni dzierżył swoją najlepszą przyjaciółkę - whisky. Potargany, z rozpiętą koszulą, nawet nie udawał, że o spotkaniu zapomniał. Wyciągnięta ręka Ophelii, jej szybkie cofnięcie i spłoszony wzrok, choć niejednego by zaskoczyły, jemu się akurat spodobały. Na usta wypłynął mu uśmiech, gdy wpuszczał ją do środka i patrzył za nią, jakby oceniając to, w jakim była stanie. Ostatnio... Och, ostatnio była tak rozbrajająco... podatna. Czy historia miała się powtórzyć? Nie lubił rutyny, choć z nią się jej wcale nie spodziewał. Kobieta, która zaledwie parę godzin po próbie gwałtu zaprasza swojego oprawcę do tego samego łóżka - takiego szaleństwa poszukiwał, choć było jej daleko do obłędu, jakim on mógł się pochwalić. A niedługo miało być przecież jeszcze gorzej. Nie wątpił, że jeżeli przeżyje starcie ze starym Bułhakowem, z pewnością nie będzie już tym samym Gieną, którego znała.
- To jest ten moment, w którym ja nawet nie udaję, a ty i tak sprawiasz wrażenie, że tego nie dostrzegasz. - Odpowiedział, śmiejąc się pod nosem i po chwili mierzwiąc swoje włosy. Nawet przez chwilę nie pomyślał o tym, by doprowadzić się do porządku. Był zmęczony, był w swoim domu - nie musiał o nic dbać. Tutaj mógł być sobą, nawet jeżeli była jego gościem. To miało być poważne spotkanie, ale miał wrażenie, że z nimi dwojgiem w jednym pomieszczeniu tak się nie dało. Zaczął już odliczanie do pierwszego odchyłu, jaki im się zdarzy. Tik tak, zegar tykał.
- Och, oczywiście, że wysyłają. - Jęknął, siadając na swoim fotelu, naprzeciwko niej. Uśmiechnął się po chwili. - Przecież Brygada Uderzeniowa nie ma nic lepszego do roboty, poza strzeżeniem bandy idiotów, którzy proszą się o dostanie po ryju. Jak myślisz, co się jutro wydarzy? Bo ja wiem, że nie będzie miło i przyjemnie. Że John Smith nie przestraszy się bandy... - Urwał, resztę dopowiadając w myślach. Już wiedział, kim był Smith. Nie podobało mu się to. Bardziej, niż to po sobie pokazywał, ale to było życie Vakela. Jego decyzje i jego... hipokryzja. Gienusza miał swoje problemy i swoje priorytety. Polityczne bzdury do nich nie należały.


I have a conscience. It’s just... more selective.
***

avatar
Nauczycielka Wróżbiarstwa

Dodatkowe informacje biograficzne
AKTUALNIE POSIADANA RÓŻDŻKA: Różdżka o niezwykle majestatycznej prezencji, idealnie prosta, mierząca 13 i ¼ cala. W oczy rzuca się jej niespotykany odcień — tarnina, który stanowi jej budulec, jest pokryta ciemną barwą, która w słońcu mieni się głębią rozmaitych odcieni szarości. Za rdzeń posiada pióro z ogona feniksa, niezwykle łatwo ulega chwilowym odkształceniom, co zawdzięcza dużej elastyczności — szybko jednak powraca do swojej wcześniejszej postaci prostej jak struna.
OPANOWANE ZAKLĘCIA: SZKOLNE: Enervate, Expelliarmus, Homenum Revelio, Protego, Arania Exumai, Drętwota, Verdimilious, Avifors, Accio, Alohomora, Aperacjum, Lumos, Nox, Wingardium Leviosa, Finite | ŁATWE: Slugus Eructo, Sollicitus, Imperturbable, Jęzlep, Procella, Constant Visio, Delens Vestigium, Illegibilus, Quietus, Suspensorius, Mucus ad Nauseam, Rennervate, Bombarda Maxima, Mobilicorpus | TRUDNE: Obliviate, Szatańska Pożoga, Protego Horribilis, Serpensortia, Vulnera Sanatur, Finite Incantatem, Dissendium, Sectumsempra | NIEWYBACZALNE: Avada Kedavra, Cruciatus, Imperius
OPIS POSTACI: Twarz usiana piegami w najrozmaitszych miejscach, wpisywała się w ramy niestandardowych przykładów urodliwości. Prosty nos, wysokie kości jarzmowe, nieco opadnięte policzki czyniły z Lestrange istotą o prezencji nie tyle pięknej, co surowej. Blade usta o kształcie, który ciężko zdefiniować jakimkolwiek określeniem pełni tudzież soczystości, zaciskały się nerwowo w wąską linię, potęgując wieczne niezadowolenie wymalowane na licu. Gęste, czarne brwi stanowiły swoistą oprawę dla oczu, ściągającą multum spojrzeń, niby odbierając możliwość swobodnego skupienia na całokształcie. W oczach odbijały się gwiazdy, żywy firmament, błyszczący światłem tysięcy gwiazd. Za każdym razem, gdy spoglądała w niebo, ono odpowiadało jej, odbijając się przejrzystą taflą w tęczówkach. Te zaś, w naturalnym świetle dnia codziennego, mieniły się mieszanką ciepłych barw. Chowały odmęty zieleni, pomieszane z piwną nutą, niekiedy graniczące z ciepłym pigmentem orzecha — gościły liczne plamki, swym ciemnym tonem przechodzące w heban. Rodzinnym znamieniem odciśniętym na osobie Ophelii okazała się być kaskada czarnych włosów, opadających na ramiona splątaną taflą kosmyków. Niesforność dzieła obecnego na głowie kobiety bynajmniej nie była spowodowana jakimkolwiek brakiem uwagi, ba, linią prawidłowości mogłoby się zarysować śmiałe stwierdzenie, iż prezentuje sobą kontrolowany chaos. Wzrost, który osiągnął miarę stu sześćdziesięciu dziewięciu centymetrów niewątpliwie potęgował odrobinę wątłą figurę. Sylwetka znalazła równowagę w odpowiedniej dawce subtelnego zaokrąglenia ewentualnych kantów, czyniąc Lestrange kobietą szczupłą, lecz nie chudą.

Zobacz profil autora http://mortis.forumpolish.com/t678-kruk-ophelii#3890 http://mortis.forumpolish.com/t682-dziennik#3902 http://mortis.forumpolish.com/t676-skrytka-nr-108
PisanieTemat: Re: Partnerstwa część pierwsza, czyli historia (nie)normalnych BUMowców. | Jewgienij & Ophelia  Sro 22 Cze 2016, 00:28

Zakwitło w niej szaleństwo, które swe toksyny powoli rozprowadzało po podatnym organizmie, docierało do umysłu, aby i w tym łamiącym się miejscu siać swoiste spustoszenie. Ulegała mu bezwładnie, koncentrując swoje życie wokół pielęgnacji ów ziarna obłędu, którego wyplewienie przerosło jej liche możliwości. Powłoka ukazywała wcześniejszy obraz, zupełnie niezmącany, postawę stalowej damy, wzorca typowego dla swojego rodu, pewnego wzniosłego ideału, który nosiła głęboko w sercu, pomimo nieustannej ucieczki. We wnętrzu zaś rozgrywała się istna batalia, którą zapoczątkował sam Bułhakow — nie, obudził ją z głębokiego snu. Oszalała, na usta wciąż przybierając niemy uśmiech, kryjąc nerwowość rosnącą w drżeniu dłoni, pojawiającym się na horyzoncie w najbardziej niespodziewanych momentach. Zaczęła pożądać jego istnienia boleśnie, na płaszczyźnie zupełnie pozbawionej uczuć i cielesności.
Oparła się o stół, splatając ręce na klatce piersiowej, przyglądając się mu bacznie, aczkolwiek nienachalnie. Co jakiś czas jej wzrok błądził po innych elementach pokoju, jednak nie znajdując w nich interesującego pierwiastka, powracał w kierunku epicentrum, na którym spojrzenie chciała ogniskować. Uniosła lekko podbródek, czując na policzkach ciepło gęstego powietrza, które rosło w potęgę wraz z każdym drgnięciem wskazówki zegara. Wszystko było jedynie kwestią czasu, nieubłaganie mknące momenty warunkowały wszystko.
Od zawsze Brygada nie miała lepszych zajęć poza chronieniem głupców, którzy sami na siebie zsyłali nieprzychylność losu. Od święta karząc tych, którzy ten święty spokój, warto dodać, że nieistniejący, raczyli zakłócić. — Wywróciła oczyma. — Myślę, że nie stanie się nic banalnego. Nic, na co ktokolwiek byłby przygotowany. Brygada spodziewa się dużego huku na marszu, postara się go zabezpieczyć, myślę jednak, że może stać się wszystko, a na każdą ewentualność nigdy nie będziesz gotowy — dodała po chwili, nie mrugnąwszy nawet powieką, aby zatopić usta w trunku wypełniającym szklankę dzierżoną w dłoni przez Lestrange. — Bierzesz Templer?
Nie chcę wyjeżdżać — wydusiła z siebie po chwili milczenia, pozwalając ciężkiemu westchnięciu opuścić usta.
avatar
Nauczyciel OPCM, Głowa Rodziny Bułhakow

Dodatkowe informacje biograficzne
AKTUALNIE POSIADANA RÓŻDŻKA: Olcha, włókno ze smoczego serca, 10¼ cala, mało giętka. Barwiona na czarno, nieco przetarta, z wyrzeźbionymi na rękojeści liśćmi drzewa, z którego została wykonana.
OPANOWANE ZAKLĘCIA: Szkolne: Bombarda, Enervate, Finite, Flippendo, Incendio, Lumos, Lumos Maxima, Mobilicorpus, Nox, Periculum, Protego, Reducto, Sad Infer, Vad Infer, Wingardium Leviosa | Łatwe: Anesthesia, Bracium Emendo, Chłoszczyść, Delens Vestigium, Erecto, Extiguetor Ignis, Funemite, Impervius, Leviora, Rennervate, Siccum, Sollicus, Suspenorius, Vipera Evanesca, Zaklęcie Czterech Stron Świata (Wskaż mi) | Trudne: Acis Missile, Fiendfyre, Invivenerum, Non confringetur, Obliviate, Protego Horribilis, Purpura Flamma, Sectumsempra, Stimulus Meledictionem, Szatańska Pożoga, Tardis | Niewybaczalne: Avada Kedavra, Cruciatus | Specjalne: Solvite
OPIS POSTACI: Jewgienij jest wysokim, mierzącym prawie 190cm mężczyzną. Nie należy do tych najlepiej zbudowanych, wręcz przeciwnie - jest tym typem, na którym wszystkie ubrania wiszą i ludzie nie raz dziwią się, jak można być tak chudym. Nie znaczy to jednak, że jest chucherkiem, lata treningów zaowocowały całkiem solidną warstwą mięśniową i choć z kulturystą nie miałby szans, jest przygotowany do powalenia kogoś swojej postury. Na ciele ma wiele blizn, jedne są starsze i pochodzą z dzieciństwa, kiedy to zbierał lanie za występki nie godne dziedzica. Te nowsze są natomiast pamiątkami po eskapadach, mordobiciach i różnego rodzaju balangach, w których już nie tak młody Bułhakow zdawał się brać udział. Ciemne, ścięte na krótko włosy i kilku dniowy zarost to cechy charakterystyczne. Podobnie jak ciemne, odrobinę puste oczy, w których widać przede wszystkim pokłady nienawiści i agresji. Jewgienij zdecydowanie nie należy do najprzystojniejszych mężczyzn jacy chodzili po ziemi, jest zwyczajnie przeciętny. Stara ubierać się elegancko, w koszule, marynarki i spodnie z kantem. Zazwyczaj mu się to udaje, oczywiście o ile nie jest aktualnie na dniu piętnastym ciągłego picia na umór. W takich przypadkach przestaje zwracać uwagę na szczegóły pokroju prasowania, czy nawet prania rzeczy. Często można spotkać go z okularami na nosie, które od pewnego czasu są mu po prostu potrzebne. Kiedyś nosił je, gdy chciał wyglądać na inteligentnego, teraz nie ma wyboru, jeżeli chce się czemuś dobrze przyjrzeć. Jak na ponad czterdziestoletniego mężczyznę przystało, ma pierwsze zmarszczki pojawiające się wokół oczu i skórę, która nosi ślady starzenia się. Nie są mu obce także wszechobecne piegi, którymi tak naprawdę nigdy się nie przejmował.

Zobacz profil autora http://mortis.forumpolish.com/t212-zwierzeta-jewgienija http://mortis.forumpolish.com/t327-zapiski-jewgienija#411 http://mortis.forumpolish.com/t211-skrytka-nr-960
PisanieTemat: Re: Partnerstwa część pierwsza, czyli historia (nie)normalnych BUMowców. | Jewgienij & Ophelia  Sro 22 Cze 2016, 02:48

Nigdy nie był przykładem spokoju i normalności, choć odkąd pojawił się w Wielkiej Brytanii usilnie starał się pokazać maskę, którą tworzył - niekiedy przy użyciu ogromnych pokładów siły. Przy niej jednak pozwolił sobie na ten, siedzący w nim od urodzenia i trawiący go od środka przez te wszystkie lata, obłęd. Widoczny w jego spojrzeniu, w ruchach jego ciała w jego czynach. Był wszystkim, co z pewnością przeraziłoby niejednego i choć w pracy zdawał się być zwyczajny wielu podświadomie czuło, że od niego należy się trzymać z daleka. Tak było po prostu bezpieczniej, a jednocześnie nudniej. Potrzebował czegoś, kogoś, kto zająłby jego myśli. Kogoś, kto albo skupiłby na sobie całe to jego szaleństwo, bądź - podobnie jak on - potrzebował ujścia. Tak, by oboje mogli być po prostu sobą, czerpiąc z tego przyjemność.
Spojrzenie, odrobinę mętne i zmęczone, powędrowało za Ophelią, nawet nie udając, że w pokoju mogłoby być coś bardziej interesującego od niej. Nie miewał zbyt często gości, nie tutaj, gdzie większość rzeczy należała do Vaksilija i których po prostu nie pokazywał innym. Z resztą, czy Vakel był teraz ważny? A może właśnie to było problemem, że taki był? Już sam nie wiedział.
- Biorę. Będzie w parze z Mundym, istnieje szansa, że nic sobie przy nim nie zrobi. Facet jest stary, jak świat ale trzeba mu przyznać, że ma głowę na karku. Ma tylko jedną wadę, jest odrobinę zbyt prawilny. Z resztą, dobrze wiesz, co mam na myśli. Ze mną w parze ma być, z tego co się dowiedziałem, Elliot. - Powiedział bawiąc się swoją szklaneczką, pełną trunku, nim pozbył się go ostatecznie, zaledwie jednym łykiem. - Podejrzewam, że będzie mordobicie. Ciekawe, ilu debili wyrwie się do plucia Longbottomom w twarz. Gdybym się interesował tym całym waszym Skorowidzem z pewnością byłbym... Pierwszy w kolejce. - Zaśmiał się, bo przecież jego brat maczał w tym wszystkim palce. Jego głupi, szlamowaty brat, który status krwi czystej zawdzięczał jedynie wstydowi, jakim okryłaby się cała rodzina, gdyby ktoś się dowiedział. A tutaj? Giena sam nie mógł uwierzyć w jego hipokryzję. Ktoś taki, jak Vakel był bardziej rasistowski, niż cała rodzina Bułhakow, chociaż to pewnie wywodziło się z kompleksów, jaki Tadeusz z pewnością miał.
- Nie chcę wyjeżdżać. - Powtórzył za nią i uśmiechnął się pod nosem. - Dokładnie to sobie mówiłem, gdy wsiadałem na statek. Nikt z nas nie chce zmian, które wychodzą z pewnego rodzaju przymusu. Ale tak wygląda życie, Ophelio. Zmiany są potrzebne. potraktuj to jako swoją szansę.


I have a conscience. It’s just... more selective.
***

avatar
Nauczycielka Wróżbiarstwa

Dodatkowe informacje biograficzne
AKTUALNIE POSIADANA RÓŻDŻKA: Różdżka o niezwykle majestatycznej prezencji, idealnie prosta, mierząca 13 i ¼ cala. W oczy rzuca się jej niespotykany odcień — tarnina, który stanowi jej budulec, jest pokryta ciemną barwą, która w słońcu mieni się głębią rozmaitych odcieni szarości. Za rdzeń posiada pióro z ogona feniksa, niezwykle łatwo ulega chwilowym odkształceniom, co zawdzięcza dużej elastyczności — szybko jednak powraca do swojej wcześniejszej postaci prostej jak struna.
OPANOWANE ZAKLĘCIA: SZKOLNE: Enervate, Expelliarmus, Homenum Revelio, Protego, Arania Exumai, Drętwota, Verdimilious, Avifors, Accio, Alohomora, Aperacjum, Lumos, Nox, Wingardium Leviosa, Finite | ŁATWE: Slugus Eructo, Sollicitus, Imperturbable, Jęzlep, Procella, Constant Visio, Delens Vestigium, Illegibilus, Quietus, Suspensorius, Mucus ad Nauseam, Rennervate, Bombarda Maxima, Mobilicorpus | TRUDNE: Obliviate, Szatańska Pożoga, Protego Horribilis, Serpensortia, Vulnera Sanatur, Finite Incantatem, Dissendium, Sectumsempra | NIEWYBACZALNE: Avada Kedavra, Cruciatus, Imperius
OPIS POSTACI: Twarz usiana piegami w najrozmaitszych miejscach, wpisywała się w ramy niestandardowych przykładów urodliwości. Prosty nos, wysokie kości jarzmowe, nieco opadnięte policzki czyniły z Lestrange istotą o prezencji nie tyle pięknej, co surowej. Blade usta o kształcie, który ciężko zdefiniować jakimkolwiek określeniem pełni tudzież soczystości, zaciskały się nerwowo w wąską linię, potęgując wieczne niezadowolenie wymalowane na licu. Gęste, czarne brwi stanowiły swoistą oprawę dla oczu, ściągającą multum spojrzeń, niby odbierając możliwość swobodnego skupienia na całokształcie. W oczach odbijały się gwiazdy, żywy firmament, błyszczący światłem tysięcy gwiazd. Za każdym razem, gdy spoglądała w niebo, ono odpowiadało jej, odbijając się przejrzystą taflą w tęczówkach. Te zaś, w naturalnym świetle dnia codziennego, mieniły się mieszanką ciepłych barw. Chowały odmęty zieleni, pomieszane z piwną nutą, niekiedy graniczące z ciepłym pigmentem orzecha — gościły liczne plamki, swym ciemnym tonem przechodzące w heban. Rodzinnym znamieniem odciśniętym na osobie Ophelii okazała się być kaskada czarnych włosów, opadających na ramiona splątaną taflą kosmyków. Niesforność dzieła obecnego na głowie kobiety bynajmniej nie była spowodowana jakimkolwiek brakiem uwagi, ba, linią prawidłowości mogłoby się zarysować śmiałe stwierdzenie, iż prezentuje sobą kontrolowany chaos. Wzrost, który osiągnął miarę stu sześćdziesięciu dziewięciu centymetrów niewątpliwie potęgował odrobinę wątłą figurę. Sylwetka znalazła równowagę w odpowiedniej dawce subtelnego zaokrąglenia ewentualnych kantów, czyniąc Lestrange kobietą szczupłą, lecz nie chudą.

Zobacz profil autora http://mortis.forumpolish.com/t678-kruk-ophelii#3890 http://mortis.forumpolish.com/t682-dziennik#3902 http://mortis.forumpolish.com/t676-skrytka-nr-108
PisanieTemat: Re: Partnerstwa część pierwsza, czyli historia (nie)normalnych BUMowców. | Jewgienij & Ophelia  Sro 22 Cze 2016, 20:09

Oczy szybko zaszły jej mgłą, niewiadomą mętnością, w której błyszczały te wszystkie irracjonalne emocje targające jej duszę, rozrywające ją na drobne strzępy. Jej wzrok przestał błądzić po elementach pozbawionych potrzebnej istotności, zatrzymała je nieruchomo w rozmówcy, ponownie czując tę niewiadomą potrzebę, która dotknęła ją także tej nocy. Pragnęła jego głosu, w swojej ofensywnej, chłodnej postawie, którą wykształciła w niej rodzina, ulegała bezgranicznie temu brzmieniu. Ugięła się, została złamana, co przyjęła z niemałą fascynacją — brat Vaksilija sprawiał, że coraz skuteczniej zapominała o własnej koneksji z samym Vakelem. Wpadła w wewnętrzny, trawiący szał, któremu była w stanie oddać się bez żadnych obiekcji.
Koiła ją wewnętrzna gonitwa, okrutny bój toczony między własnym, absurdalnym szaleństwem, silnym pierwiastkiem młodej osobowości, który nie pozwalał jej dorosnąć, zaakceptować otaczającą ją rzeczywistość a naturalnym chłodem, wykształconym przez sztywne wychowanie. Nie mogła uwierzyć we własną skrajność, już dawno się w niej zagubiła bezpowrotnie.
Istnieje szansa, że z Mundym nie da siebie zabić. W zasadzie lepiej, że nie wysłali jej z tobą, myślę, że będzie bezpieczniejsza w towarzystwie kogoś innego — odparła po chwili. — Obawiam się, że twój patronat jest równie zły, jak mój — wyjaśniła. Nie przejmowała się losami Templer, nad jej śmiercią nie zawiesiłaby uwagi nawet na moment, bez wahania oddała ją pod opiekę Jewgienija, gdy tylko na horyzoncie pojawiła się taka możliwość. Martwa stażystka jednak nie byłaby szczególnym świadectwem dla Brygady, zbyt dużo bałaganu. — Z Elliotem? — Uniosła jedną brew w pytającym geście, postanowiła jednak nie zagłębiać się w temat, wszak już nie dotyczył jej w żadnym stopniu. — Już pomijając kwestie zakłócania porządku tak ryzykownym przedsięwzięciem, które niczego nie wskóra, plucie im w twarz jest stanowczo zbyt lekkie. Takich ludzi powinno się niszczyć na najgorsze sposoby, wyniosłam to jeszcze z domu — urwała, milknąc znacząco.
Machinalnie zmniejszyła między nimi dystans, oderwawszy się od stołu. Stanęła dopiero tuż nad Bułhakowem zajmującym miejsce w fotelu. Potrzebowała jego wzroku, którego miała już wkrótce nie zaznać, gdy zniknie za murami szkolnego zamczyska.
Ale tak wygląda życie — powtórzyła apatycznie, głosem na wszelkie sposoby zmęczonym, jednak nie codziennym bytem, a decyzją, która okazała się konieczna. — Cóż, to tylko posada nauczyciela i jeden uciekinier bałkański. Nic, z czym miałabym sobie nie dać rady — stwierdziła po chwili, odrobinę żywotniej. W mimowolnym odruchu chwyciła jego wolną dłoń w obie ręce, mrużąc lekko oczy. — Zabierz mnie kiedyś gdzieś. Gdzieś daleko.
avatar
Nauczyciel OPCM, Głowa Rodziny Bułhakow

Dodatkowe informacje biograficzne
AKTUALNIE POSIADANA RÓŻDŻKA: Olcha, włókno ze smoczego serca, 10¼ cala, mało giętka. Barwiona na czarno, nieco przetarta, z wyrzeźbionymi na rękojeści liśćmi drzewa, z którego została wykonana.
OPANOWANE ZAKLĘCIA: Szkolne: Bombarda, Enervate, Finite, Flippendo, Incendio, Lumos, Lumos Maxima, Mobilicorpus, Nox, Periculum, Protego, Reducto, Sad Infer, Vad Infer, Wingardium Leviosa | Łatwe: Anesthesia, Bracium Emendo, Chłoszczyść, Delens Vestigium, Erecto, Extiguetor Ignis, Funemite, Impervius, Leviora, Rennervate, Siccum, Sollicus, Suspenorius, Vipera Evanesca, Zaklęcie Czterech Stron Świata (Wskaż mi) | Trudne: Acis Missile, Fiendfyre, Invivenerum, Non confringetur, Obliviate, Protego Horribilis, Purpura Flamma, Sectumsempra, Stimulus Meledictionem, Szatańska Pożoga, Tardis | Niewybaczalne: Avada Kedavra, Cruciatus | Specjalne: Solvite
OPIS POSTACI: Jewgienij jest wysokim, mierzącym prawie 190cm mężczyzną. Nie należy do tych najlepiej zbudowanych, wręcz przeciwnie - jest tym typem, na którym wszystkie ubrania wiszą i ludzie nie raz dziwią się, jak można być tak chudym. Nie znaczy to jednak, że jest chucherkiem, lata treningów zaowocowały całkiem solidną warstwą mięśniową i choć z kulturystą nie miałby szans, jest przygotowany do powalenia kogoś swojej postury. Na ciele ma wiele blizn, jedne są starsze i pochodzą z dzieciństwa, kiedy to zbierał lanie za występki nie godne dziedzica. Te nowsze są natomiast pamiątkami po eskapadach, mordobiciach i różnego rodzaju balangach, w których już nie tak młody Bułhakow zdawał się brać udział. Ciemne, ścięte na krótko włosy i kilku dniowy zarost to cechy charakterystyczne. Podobnie jak ciemne, odrobinę puste oczy, w których widać przede wszystkim pokłady nienawiści i agresji. Jewgienij zdecydowanie nie należy do najprzystojniejszych mężczyzn jacy chodzili po ziemi, jest zwyczajnie przeciętny. Stara ubierać się elegancko, w koszule, marynarki i spodnie z kantem. Zazwyczaj mu się to udaje, oczywiście o ile nie jest aktualnie na dniu piętnastym ciągłego picia na umór. W takich przypadkach przestaje zwracać uwagę na szczegóły pokroju prasowania, czy nawet prania rzeczy. Często można spotkać go z okularami na nosie, które od pewnego czasu są mu po prostu potrzebne. Kiedyś nosił je, gdy chciał wyglądać na inteligentnego, teraz nie ma wyboru, jeżeli chce się czemuś dobrze przyjrzeć. Jak na ponad czterdziestoletniego mężczyznę przystało, ma pierwsze zmarszczki pojawiające się wokół oczu i skórę, która nosi ślady starzenia się. Nie są mu obce także wszechobecne piegi, którymi tak naprawdę nigdy się nie przejmował.

Zobacz profil autora http://mortis.forumpolish.com/t212-zwierzeta-jewgienija http://mortis.forumpolish.com/t327-zapiski-jewgienija#411 http://mortis.forumpolish.com/t211-skrytka-nr-960
PisanieTemat: Re: Partnerstwa część pierwsza, czyli historia (nie)normalnych BUMowców. | Jewgienij & Ophelia  Sob 25 Cze 2016, 12:44

Całkowicie nieświadomy jej znajomości z Vaksilijem, nawet przez chwilę nie pomyślał, że mogłoby ją cokolwiek łączyć z jego młodszym bratem. Była kimś, kogo znał Gienusza i w ten sposób postrzegana była jako coś tylko jego. Zwłaszcza, że łączące ich sprawy nie dotyczyły tylko pracy, przeniosły się na zainteresowania, a także... Skłonności.Jewgienij jednak miał tylko trzy typy postrzegania innych i nie do końca wiedział, który z nich dotyczył Ophelii. Czy była śmieciem, którym nazwałby większość tych, którzy byli mu obojętni, nie zwrócili żadnej uwagi - ale i tych, którzy byli na liście do wyeliminowania? A może była zwierzyną, którą chciał upolować? Nie postrzegał jej jeszcze, jako obiektu swojej kolekcji. Zainteresowała go, zwrócił na nią swoją uwagę, ale - co było raczej oczywiste - nie wpisał jej od razu na listę osób, które były dla niego cenne i bez których jego życie byłoby puste.
- Tak uważasz? - Zaśmiał się rozpinając koszulę do końca i wodząc leniwym wzrokiem po całym pomieszczeniu. Widać było wszędzie ślady obecności Vaksilija, jego rękę w urządzeniu tego miejsca. i choć w pokoiku Giny roiło się od jego ubrań na podłodze, stert dokumentów z pracy i innych, osobistych rzeczy... W całej reszcie mieszkania jedyne, co mogłoby się z nim skojarzyć to stojący na stole alkohol.
- Być może masz rację. Nie jestem dobrym opiekunem, z pewnością bym ją gdzieś zostawił i zapomniał, że w ogóle ze mną przyszła. Z Elliotem, już kilka razy wysłali mnie z nim w teren. - Dodał, nie zagłębiając się w relacje, jaki łączyły go ze starszym BUMowcem. Lubił go, na swój sposób szanował i przede wszystkim - każda rozmowa z nim toczyła się w sposób miły i cywilizowany, co choć odpowiadało masce, którą Jewgienij starał się w pracy przywdziewać, nie było czymś co sprawiałoby mu mnóstwo radości. Ale zawsze lepiej było otworzyć w pracy do kogoś gębę niż przez osiem godzin dziennie milczeć.
- Czyżbyś była zwolenniczką poglądów Johna Smitha? - Spojrzał na nią uważnie. Jeszcze nie do końca wybaczył Vakelowi, że nie powiedział mu nic o swojej działalności. Dalej w nim buzowało, gdy o tym wszystkim myślał. Bo, do cholery jasnej, przecież on pracował nad złapaniem człowieka, za którego podawał się jego brat! Dolał sobie whisky i dopiero po chwili zorientował się, że zmieniła swoje miejsce. Że stanęła nad nim i się w niego wpatruje. Nie uciekł wzrokiem, wręcz przeciwnie - zatonął w jej ciemnych tęczówkach, samemu przyglądając jej się z zaciekawieniem. Czego chciała? Gdy zaczęła mówić, uśmiechnął się pod nosem, jednym z tych swoich cwaniackich uśmieszków. Czy była taka, jak Vaksilij? Czy każde uderzenie nią o stół, przywiązywało ją do niego jeszcze bardziej? Czując jej dłoń na swojej, zacisnął palce, miziając przez chwilę jej skórę. Zdobywanie kobiet nie było trudne, choć on nigdy nie miał powodu do tego, by tego chcieć. Ironią losu było to, jak wiele z nich leciało na jego urok osobisty i czasem myślał, że nie jeden mężczyzna mu tego zazdrościł. Nic jednak nie stało na przeszkodzie, by się nią trochę pobawić.
- Gdzieś daleko. - Mruknął cicho, schodząc głosem na ten ton, który działał zawsze. Przyciągnął ją do siebie, zbliżając usta do jej ucha i szepnął, opiewając jej skórę własnym oddechem. - Gdziekolwiek zechcesz. O ile poradzisz sobie z zadaniem, które ci powierzyłem. - Podobało mu się, że była tak blisko. Że nie musiał się nawet starać, by sama pragnęła kontaktu. Flirtowanie z kobietami, dawanie im nadziei... A potem porzucanie. To nie byłby pierwszy raz i z pewnością - nie ostatni, kiedy się tak dobrze przy tym bawił.


I have a conscience. It’s just... more selective.
***

avatar
Nauczycielka Wróżbiarstwa

Dodatkowe informacje biograficzne
AKTUALNIE POSIADANA RÓŻDŻKA: Różdżka o niezwykle majestatycznej prezencji, idealnie prosta, mierząca 13 i ¼ cala. W oczy rzuca się jej niespotykany odcień — tarnina, który stanowi jej budulec, jest pokryta ciemną barwą, która w słońcu mieni się głębią rozmaitych odcieni szarości. Za rdzeń posiada pióro z ogona feniksa, niezwykle łatwo ulega chwilowym odkształceniom, co zawdzięcza dużej elastyczności — szybko jednak powraca do swojej wcześniejszej postaci prostej jak struna.
OPANOWANE ZAKLĘCIA: SZKOLNE: Enervate, Expelliarmus, Homenum Revelio, Protego, Arania Exumai, Drętwota, Verdimilious, Avifors, Accio, Alohomora, Aperacjum, Lumos, Nox, Wingardium Leviosa, Finite | ŁATWE: Slugus Eructo, Sollicitus, Imperturbable, Jęzlep, Procella, Constant Visio, Delens Vestigium, Illegibilus, Quietus, Suspensorius, Mucus ad Nauseam, Rennervate, Bombarda Maxima, Mobilicorpus | TRUDNE: Obliviate, Szatańska Pożoga, Protego Horribilis, Serpensortia, Vulnera Sanatur, Finite Incantatem, Dissendium, Sectumsempra | NIEWYBACZALNE: Avada Kedavra, Cruciatus, Imperius
OPIS POSTACI: Twarz usiana piegami w najrozmaitszych miejscach, wpisywała się w ramy niestandardowych przykładów urodliwości. Prosty nos, wysokie kości jarzmowe, nieco opadnięte policzki czyniły z Lestrange istotą o prezencji nie tyle pięknej, co surowej. Blade usta o kształcie, który ciężko zdefiniować jakimkolwiek określeniem pełni tudzież soczystości, zaciskały się nerwowo w wąską linię, potęgując wieczne niezadowolenie wymalowane na licu. Gęste, czarne brwi stanowiły swoistą oprawę dla oczu, ściągającą multum spojrzeń, niby odbierając możliwość swobodnego skupienia na całokształcie. W oczach odbijały się gwiazdy, żywy firmament, błyszczący światłem tysięcy gwiazd. Za każdym razem, gdy spoglądała w niebo, ono odpowiadało jej, odbijając się przejrzystą taflą w tęczówkach. Te zaś, w naturalnym świetle dnia codziennego, mieniły się mieszanką ciepłych barw. Chowały odmęty zieleni, pomieszane z piwną nutą, niekiedy graniczące z ciepłym pigmentem orzecha — gościły liczne plamki, swym ciemnym tonem przechodzące w heban. Rodzinnym znamieniem odciśniętym na osobie Ophelii okazała się być kaskada czarnych włosów, opadających na ramiona splątaną taflą kosmyków. Niesforność dzieła obecnego na głowie kobiety bynajmniej nie była spowodowana jakimkolwiek brakiem uwagi, ba, linią prawidłowości mogłoby się zarysować śmiałe stwierdzenie, iż prezentuje sobą kontrolowany chaos. Wzrost, który osiągnął miarę stu sześćdziesięciu dziewięciu centymetrów niewątpliwie potęgował odrobinę wątłą figurę. Sylwetka znalazła równowagę w odpowiedniej dawce subtelnego zaokrąglenia ewentualnych kantów, czyniąc Lestrange kobietą szczupłą, lecz nie chudą.

Zobacz profil autora http://mortis.forumpolish.com/t678-kruk-ophelii#3890 http://mortis.forumpolish.com/t682-dziennik#3902 http://mortis.forumpolish.com/t676-skrytka-nr-108
PisanieTemat: Re: Partnerstwa część pierwsza, czyli historia (nie)normalnych BUMowców. | Jewgienij & Ophelia  Nie 26 Cze 2016, 22:07

Jej okrutne, dojmujące pragnienie jego istnienia nie miało swojego podłoża w żadnym z rodzajów pożądania na płaszczyźnie cielesnej czy emocjonalnej. Złamana psychicznie, była gotowa upaść na kolana, gdyż tego właśnie poszukiwała w swej aroganckiej wyniosłości panny z dobrego domu. Potrzebowała jednostki będącej w stanie stanąć ponad jej istnieniem, stłamsić jej egzystencję, przysunąć do siebie z niewiadomym pierwiastkiem pańskiej władczości. Zgubiła swe człowieczeństwo na rzecz tej jednej, skłaniającej ku upadkowi emocji, w imię brzmienia głosu ów absurdalnego mężczyzny. Zawisła bezsłownie w swoim własnym szaleństwie, dusząc je w zarodku na rzecz koegzystencji w społeczeństwie, jednak czując dojmującą potrzebę uwolnienia stłamszonej części osobowości pobudzonej do życia wraz z obecnością tego niemoralnie koniecznego człowieka.
Wraz z leniwym torem, który obrało spojrzenie mężczyzny wodząc po pomieszczeniu w nijakiej zadumie, której Ophelia nie rozkładała na części pierwsze poddając analizie, sama skierowała wzrok na pojedyncze elementy wystroju, w których była w stanie dostrzec dłoń drugiego Bułhakowa. Nielinearnie sunęła po tych pojedynczych oznakach jego istnienia, które była w stanie wyczytać z przedmiotów goszczących we wnętrzu. Nie poświęcała temu jednak całej atencji, gubiąc myśl o młodszym z braci stosunkowo szybko, porzucając ją z niezwykłą rzutkością. Nie chodziło teraz o niego, umościła jego osobę z dala od chwili czasu teraźniejszego, spojrzenie ponownie wbijając w epicentrum — swego rozmówcę. Duszne powietrze, które nagle przybrało w jej odczuciu gęstości, powoli grzęzło w jej płucach aby opuszczać je z wyjątkowym trudem. Tlen przestał stanowić istotność sytuacji, jak również wspomnienia o współpracownikach z Brygady. Faktycznie, Elliot był posyłany z nim na misje. Tak, nie, nie wiem. Koncentracja umysłu stanęła w naturalnych popiołach codzienności, gdy uniosła wzrok, nawet nie drgnąwszy pod jego pytaniem.
Nie zagłębiam się — ucięła krótko. — Nie mam jasnego stanowiska, pogląd na tę sprawę wyniosłam od ojca. Nie byłam na tyle gorliwa, aby zainteresować się głębiej tym bagnem. — Wzruszyła ramionami, nie uginając się pod uważnym spojrzeniem. Zbyła temat ręką nieistotności, mogło to mieć podłoże w zawodowym łgarstwie, jednakże w obecnej chwili posiadała znacznie głębsze utrapienia, które żarliwie porywały jej myśli — nić po nici.
Stojąc nad nim, czując uścisk jego palców na dłoni, bezpowrotnie spychała się w otchłań, w której zagościła tamtej nocy. Koncentrowała niespokojne spojrzenie na jego osobie, czując tę niezdrową fascynację pęczniejącą w umyśle, wyzbytą jakichkolwiek emocji, do cna przepełnioną sobą w rzeczy samej. Wzrok Lestrange był typowy, tnący, chłodny — ten, którym była w stanie uginać ludzi, a który nieodzownie wpisany był w geny. Wyzbyła się wszelkiej pogardy wraz z momentem, w którym mentalnie się zeszmaciła, uginając pod jego osobowością. Beznamiętność zionąca z tęczówek zgasła, gdy przyciągnął ją do siebie. Zmiękła, aczkolwiek nigdy by się do tego nie przyznała.
Za blisko — szepnęła, omiatając jego skórę ciepłym oddechem. Pomimo sensu słów opuszczających jej usta, nie była w stanie odchylić się od miejsca przylegania ani o jotę. — Za blisko — powtórzyła po chwili, tym razem głosem niosącym za sobą wątłe nuty stanowczości. Jej wolna dłoń sunęła po męskiej klatce piersiowej ku górze, zatrzymując się u nasady szyi, aby zacisnąć się nań łagodnie. Odchyliła się, aby unieść podbródek, zatapiając spojrzenie w ciemnych tęczówkach mężczyzny. — Nie mogę zwariować, niedługo wyjeżdżam. Chcę, abyś do mnie mówił, chcę się zatracić, jednak... — Słowa ugrzęzły jej w gardle.
avatar
Nauczyciel OPCM, Głowa Rodziny Bułhakow

Dodatkowe informacje biograficzne
AKTUALNIE POSIADANA RÓŻDŻKA: Olcha, włókno ze smoczego serca, 10¼ cala, mało giętka. Barwiona na czarno, nieco przetarta, z wyrzeźbionymi na rękojeści liśćmi drzewa, z którego została wykonana.
OPANOWANE ZAKLĘCIA: Szkolne: Bombarda, Enervate, Finite, Flippendo, Incendio, Lumos, Lumos Maxima, Mobilicorpus, Nox, Periculum, Protego, Reducto, Sad Infer, Vad Infer, Wingardium Leviosa | Łatwe: Anesthesia, Bracium Emendo, Chłoszczyść, Delens Vestigium, Erecto, Extiguetor Ignis, Funemite, Impervius, Leviora, Rennervate, Siccum, Sollicus, Suspenorius, Vipera Evanesca, Zaklęcie Czterech Stron Świata (Wskaż mi) | Trudne: Acis Missile, Fiendfyre, Invivenerum, Non confringetur, Obliviate, Protego Horribilis, Purpura Flamma, Sectumsempra, Stimulus Meledictionem, Szatańska Pożoga, Tardis | Niewybaczalne: Avada Kedavra, Cruciatus | Specjalne: Solvite
OPIS POSTACI: Jewgienij jest wysokim, mierzącym prawie 190cm mężczyzną. Nie należy do tych najlepiej zbudowanych, wręcz przeciwnie - jest tym typem, na którym wszystkie ubrania wiszą i ludzie nie raz dziwią się, jak można być tak chudym. Nie znaczy to jednak, że jest chucherkiem, lata treningów zaowocowały całkiem solidną warstwą mięśniową i choć z kulturystą nie miałby szans, jest przygotowany do powalenia kogoś swojej postury. Na ciele ma wiele blizn, jedne są starsze i pochodzą z dzieciństwa, kiedy to zbierał lanie za występki nie godne dziedzica. Te nowsze są natomiast pamiątkami po eskapadach, mordobiciach i różnego rodzaju balangach, w których już nie tak młody Bułhakow zdawał się brać udział. Ciemne, ścięte na krótko włosy i kilku dniowy zarost to cechy charakterystyczne. Podobnie jak ciemne, odrobinę puste oczy, w których widać przede wszystkim pokłady nienawiści i agresji. Jewgienij zdecydowanie nie należy do najprzystojniejszych mężczyzn jacy chodzili po ziemi, jest zwyczajnie przeciętny. Stara ubierać się elegancko, w koszule, marynarki i spodnie z kantem. Zazwyczaj mu się to udaje, oczywiście o ile nie jest aktualnie na dniu piętnastym ciągłego picia na umór. W takich przypadkach przestaje zwracać uwagę na szczegóły pokroju prasowania, czy nawet prania rzeczy. Często można spotkać go z okularami na nosie, które od pewnego czasu są mu po prostu potrzebne. Kiedyś nosił je, gdy chciał wyglądać na inteligentnego, teraz nie ma wyboru, jeżeli chce się czemuś dobrze przyjrzeć. Jak na ponad czterdziestoletniego mężczyznę przystało, ma pierwsze zmarszczki pojawiające się wokół oczu i skórę, która nosi ślady starzenia się. Nie są mu obce także wszechobecne piegi, którymi tak naprawdę nigdy się nie przejmował.

Zobacz profil autora http://mortis.forumpolish.com/t212-zwierzeta-jewgienija http://mortis.forumpolish.com/t327-zapiski-jewgienija#411 http://mortis.forumpolish.com/t211-skrytka-nr-960
PisanieTemat: Re: Partnerstwa część pierwsza, czyli historia (nie)normalnych BUMowców. | Jewgienij & Ophelia  Nie 03 Lip 2016, 14:42

Milczał przez cały czas. Pierwszy raz od dawna nie miał zbyt wiele do powiedzenia i jedynie siedział ze szklanką ognistej w ręku, przyglądając się jej ruchom. Była kobietą, co automatycznie skreślało ją z listy potencjalnych kochanków, a mimo to jej blisko działała na niego w sposób dość dziwny, hipnotyzujący. Nie wiedział, że miała w sobie wilą krew, ale to właśnie ona sprawiała, że czuł się w jej towarzystwie w taki, a nie inny sposób. Był jednak całkowicie świadomy tego, jakie wrażenie na nim sprawiała, więc miał się na baczności - gdyby był każdym innym mężczyzną, być może nawet by się nie zorientował.
- W naszym słowniku nie ma słów za blisko. - Pociągnął ją do siebie mocniej tak, że ich twarze niemal się o siebie ocierały. Dłoń wcisnął jej pod koszulkę i powstrzymał napad śmiechu, który aż cisnął mu się na usta. Widział w jej oczach szaleństwo. Widział w jej twarzy to, czego tak długo szukał. Mógł jej dać to, czego chciała, samemu zyskując kompana. Kogoś, komu mógłby pokazywać świat takim, jakim go widział. Ale nie był jeszcze pewien. Nie był przekonany, czy Ophelia okaże się godna jego wątpliwego zaufania. Czy warto będzie poświęcić na nią czas, myśli i pieniądze.
- Chcesz, abym do ciebie mówił. - Wyszeptał jej prosto do ucha, głosem cichym, drażniącym zmysły. - Już zwariowałaś, oboje wiemy, że to w tobie siedzi. Nie ma znaczenia, czy jedziesz jutro, za tydzień czy miesiąc. To nigdy z ciebie nie wyjdzie. - Ustami musnął jej szyję, nosem podrażnił policzek. Czuł jej ciepło na sobie i zaśmiał się prosto do ucha.
- O czym chcesz posłuchać dzisiaj?


I have a conscience. It’s just... more selective.
***

avatar
Nauczycielka Wróżbiarstwa

Dodatkowe informacje biograficzne
AKTUALNIE POSIADANA RÓŻDŻKA: Różdżka o niezwykle majestatycznej prezencji, idealnie prosta, mierząca 13 i ¼ cala. W oczy rzuca się jej niespotykany odcień — tarnina, który stanowi jej budulec, jest pokryta ciemną barwą, która w słońcu mieni się głębią rozmaitych odcieni szarości. Za rdzeń posiada pióro z ogona feniksa, niezwykle łatwo ulega chwilowym odkształceniom, co zawdzięcza dużej elastyczności — szybko jednak powraca do swojej wcześniejszej postaci prostej jak struna.
OPANOWANE ZAKLĘCIA: SZKOLNE: Enervate, Expelliarmus, Homenum Revelio, Protego, Arania Exumai, Drętwota, Verdimilious, Avifors, Accio, Alohomora, Aperacjum, Lumos, Nox, Wingardium Leviosa, Finite | ŁATWE: Slugus Eructo, Sollicitus, Imperturbable, Jęzlep, Procella, Constant Visio, Delens Vestigium, Illegibilus, Quietus, Suspensorius, Mucus ad Nauseam, Rennervate, Bombarda Maxima, Mobilicorpus | TRUDNE: Obliviate, Szatańska Pożoga, Protego Horribilis, Serpensortia, Vulnera Sanatur, Finite Incantatem, Dissendium, Sectumsempra | NIEWYBACZALNE: Avada Kedavra, Cruciatus, Imperius
OPIS POSTACI: Twarz usiana piegami w najrozmaitszych miejscach, wpisywała się w ramy niestandardowych przykładów urodliwości. Prosty nos, wysokie kości jarzmowe, nieco opadnięte policzki czyniły z Lestrange istotą o prezencji nie tyle pięknej, co surowej. Blade usta o kształcie, który ciężko zdefiniować jakimkolwiek określeniem pełni tudzież soczystości, zaciskały się nerwowo w wąską linię, potęgując wieczne niezadowolenie wymalowane na licu. Gęste, czarne brwi stanowiły swoistą oprawę dla oczu, ściągającą multum spojrzeń, niby odbierając możliwość swobodnego skupienia na całokształcie. W oczach odbijały się gwiazdy, żywy firmament, błyszczący światłem tysięcy gwiazd. Za każdym razem, gdy spoglądała w niebo, ono odpowiadało jej, odbijając się przejrzystą taflą w tęczówkach. Te zaś, w naturalnym świetle dnia codziennego, mieniły się mieszanką ciepłych barw. Chowały odmęty zieleni, pomieszane z piwną nutą, niekiedy graniczące z ciepłym pigmentem orzecha — gościły liczne plamki, swym ciemnym tonem przechodzące w heban. Rodzinnym znamieniem odciśniętym na osobie Ophelii okazała się być kaskada czarnych włosów, opadających na ramiona splątaną taflą kosmyków. Niesforność dzieła obecnego na głowie kobiety bynajmniej nie była spowodowana jakimkolwiek brakiem uwagi, ba, linią prawidłowości mogłoby się zarysować śmiałe stwierdzenie, iż prezentuje sobą kontrolowany chaos. Wzrost, który osiągnął miarę stu sześćdziesięciu dziewięciu centymetrów niewątpliwie potęgował odrobinę wątłą figurę. Sylwetka znalazła równowagę w odpowiedniej dawce subtelnego zaokrąglenia ewentualnych kantów, czyniąc Lestrange kobietą szczupłą, lecz nie chudą.

Zobacz profil autora http://mortis.forumpolish.com/t678-kruk-ophelii#3890 http://mortis.forumpolish.com/t682-dziennik#3902 http://mortis.forumpolish.com/t676-skrytka-nr-108
PisanieTemat: Re: Partnerstwa część pierwsza, czyli historia (nie)normalnych BUMowców. | Jewgienij & Ophelia  Nie 03 Lip 2016, 17:31

Plejada wspomnień wybuchła w jej umyśle, tworząc istny bałagan, wraz z dłonią wędrującą pod jej koszulkę. Dotyk w kontakcie ze skórą sprawił, że momentalnie zamarła, odrodziło się w niej uczucie bycia kompletną pustką, dziurą, w której nie sposób znaleźć całości. Już nie szukała dziur w całym, goniła za nieuchwytnymi skrawkami kompletności, które mogłyby powiązać jej okruchy szaleństwa w zwięzłą, integralną część. Jednak teraz, czując jego oddech ciepłem omiatający jej policzek, tę dłoń wciskającą się pod odzienie dokładnie tak, jak tamtej nocy, ponownie rozbiła się na kawałki pod właśnie tym jednym, skoncentrowanym istnieniem, szepczącym jej do ucha. Przeklinała własną bezradność, własną słabość wobec tej małej kropli egzystencji, jednak momentalnie była w stanie ulec najdrobniejszej woli — nowym antidotum stało się brzmienie tego głosu.
Zacisnęła dłoń na męskim nadgarstku wślizgującym się pod jej koszulkę. Zamknęła go w uścisku, unosząc powoli, niemalże leniwie wzrok. Nie była w stanie okiełznać chłodnego, iskrzącego impulsu błyszczącego w ciemnych tęczówkach, gdy krzyżowała z nim spojrzenie w swym wyrazie wyjątkowo zimne, wyprane z naturalnej przejrzystości emocji. Drażnił ją ten właśnie dotyk, wobec którego była irracjonalnie zamknięta, wciąż łaknąc samej osoby Rosjanina. Tor myśli bezpowrotnie przyjął kierunek tamtej nocy, chłodu twardego blatu obecnego pod jej plecami, kalejdoskopu słodkiej krzywdy. Nie musiała się odwracać, aby wiedzieć, że za nią wciąż stał stół, że niedawno się o niego opierała — mów, ale nie dotykaj, Bułhakow.
Pieprz się, Bułhakow — odparła po chwili, uwolniwszy jego nadgarstek z uścisku. Dokładnie te słowa opuściły wcześniej jej usta, samo ich brzmienie przywoływało wspomnienie nocy, podczas której zgubiła resztę swojego rozsądku — oddała się rozpuście wariactwa, jednocześnie sprzedając duszę mężczyźnie, którego głos właśnie wywoływał gęsią skórkę na jej ciele. Dłoń, która do tej pory gościła u nasady jego szyi, sunęła ku górze, zatrzymując się na policzku, gładko nań układając.
Pytasz mnie o treść? Jestem pusta, liczy się dla mnie wyłącznie forma. Forma, którą jest twój głos — odparła po chwili. Ucieczka nie istniała, Hogwart nie posiadał wartości. Zabłysła wyłącznie pielęgnacja ów kwiatu szaleństwa.


mary prays the rosary
for my broken mind
avatar
Nauczyciel OPCM, Głowa Rodziny Bułhakow

Dodatkowe informacje biograficzne
AKTUALNIE POSIADANA RÓŻDŻKA: Olcha, włókno ze smoczego serca, 10¼ cala, mało giętka. Barwiona na czarno, nieco przetarta, z wyrzeźbionymi na rękojeści liśćmi drzewa, z którego została wykonana.
OPANOWANE ZAKLĘCIA: Szkolne: Bombarda, Enervate, Finite, Flippendo, Incendio, Lumos, Lumos Maxima, Mobilicorpus, Nox, Periculum, Protego, Reducto, Sad Infer, Vad Infer, Wingardium Leviosa | Łatwe: Anesthesia, Bracium Emendo, Chłoszczyść, Delens Vestigium, Erecto, Extiguetor Ignis, Funemite, Impervius, Leviora, Rennervate, Siccum, Sollicus, Suspenorius, Vipera Evanesca, Zaklęcie Czterech Stron Świata (Wskaż mi) | Trudne: Acis Missile, Fiendfyre, Invivenerum, Non confringetur, Obliviate, Protego Horribilis, Purpura Flamma, Sectumsempra, Stimulus Meledictionem, Szatańska Pożoga, Tardis | Niewybaczalne: Avada Kedavra, Cruciatus | Specjalne: Solvite
OPIS POSTACI: Jewgienij jest wysokim, mierzącym prawie 190cm mężczyzną. Nie należy do tych najlepiej zbudowanych, wręcz przeciwnie - jest tym typem, na którym wszystkie ubrania wiszą i ludzie nie raz dziwią się, jak można być tak chudym. Nie znaczy to jednak, że jest chucherkiem, lata treningów zaowocowały całkiem solidną warstwą mięśniową i choć z kulturystą nie miałby szans, jest przygotowany do powalenia kogoś swojej postury. Na ciele ma wiele blizn, jedne są starsze i pochodzą z dzieciństwa, kiedy to zbierał lanie za występki nie godne dziedzica. Te nowsze są natomiast pamiątkami po eskapadach, mordobiciach i różnego rodzaju balangach, w których już nie tak młody Bułhakow zdawał się brać udział. Ciemne, ścięte na krótko włosy i kilku dniowy zarost to cechy charakterystyczne. Podobnie jak ciemne, odrobinę puste oczy, w których widać przede wszystkim pokłady nienawiści i agresji. Jewgienij zdecydowanie nie należy do najprzystojniejszych mężczyzn jacy chodzili po ziemi, jest zwyczajnie przeciętny. Stara ubierać się elegancko, w koszule, marynarki i spodnie z kantem. Zazwyczaj mu się to udaje, oczywiście o ile nie jest aktualnie na dniu piętnastym ciągłego picia na umór. W takich przypadkach przestaje zwracać uwagę na szczegóły pokroju prasowania, czy nawet prania rzeczy. Często można spotkać go z okularami na nosie, które od pewnego czasu są mu po prostu potrzebne. Kiedyś nosił je, gdy chciał wyglądać na inteligentnego, teraz nie ma wyboru, jeżeli chce się czemuś dobrze przyjrzeć. Jak na ponad czterdziestoletniego mężczyznę przystało, ma pierwsze zmarszczki pojawiające się wokół oczu i skórę, która nosi ślady starzenia się. Nie są mu obce także wszechobecne piegi, którymi tak naprawdę nigdy się nie przejmował.

Zobacz profil autora http://mortis.forumpolish.com/t212-zwierzeta-jewgienija http://mortis.forumpolish.com/t327-zapiski-jewgienija#411 http://mortis.forumpolish.com/t211-skrytka-nr-960
PisanieTemat: Re: Partnerstwa część pierwsza, czyli historia (nie)normalnych BUMowców. | Jewgienij & Ophelia  Pon 04 Lip 2016, 21:12

Ciepło jej ciała przyjemnie rozgrzewało. Giena mógł mówić o ludziach wiele, mógł ich nie znosić, ale jedno było pewne - potrzebował ich. W najmniejszym, całkowicie prymitywnym stopniu. Chciał ich uwielbienia i bliskości. Ciała dotykającego ciało, zupełnie tak, jak w tej chwili. Nie pociągała go w ten erotyczny, przeznaczony dla męsko-damskich relacji sposób. Pociągała go w tym chorym, zachłannym stylu, który nie pozwalał mu jej puścić. Pewnym siebie ruchem wędrował dłonią po zakamarkach jej bioder, wcięcia w talii. Nim zdążyła go złapać zdołał nawet wcisnąć palec pod pasek jej stanika, spoglądając przy tym wyzywająco. Które z nich przegra pierwsze?
Och, znowu ona. Zaśmiał się cicho i pozwolił odsunąć swoją dłoń, choć ustami nadal wodził po jej szyi. Wysunął koniec języka, przejeżdżając nim delikatnie po skórze i sapnął lekko, przyciskając ją do siebie tak, by na chwilę straciła oddech. Gdy to już nastąpiło przygryzł płatek jej ucha i podniósł wzrok na nią. Chciał widzieć te błyszczące od podniecania oczy, choć dobrze wiedział, że nie było to podniecenie, którego w takiej sytuacji spodziewałby się inny mężczyzna. Nie pożądała jego, obiektu męskości. Pożądała jego, jako jedynego bytu, który mógł ją uzupełnić.
- Z tobą, kotku? Zawsze. - Wymruczał prosto do jej ucha, po czym cmoknął ją w policzek. Miał nadzieję poczuć dreszcze przebiegający jej w tej chwili po ciele. Miał nadzieję, że otworzy to wspomnienie stołu i tego, do czego był zdolny.
- Czuję się niemal zaszczycony. Tylko się we mnie nie zakochaj. - Prychnął, luzując odrobinę uścisk, by móc napić się kolejnego łyka ognistej, a potem znowu skupił na niej wzrok. Uśmiechnął się pod nosem, a potem sięgnął do guzików jej koszuli i zaczął je rozpinać. Jak dużo była w stanie wytrzymać? Chciał sprawdzić.
- Opowiedziałbym ci wiele, ale dobrze wiesz, że nie ma nic za darmo. Jeżeli chcesz się ze mną bawić, musisz mi dać coś w zamian. - Jeden, drugi, trzeci guzik. Zatrzymał się, gdy zza materiału dojrzał jej bieliznę. Powstrzymywał się od śmiechu, który zachował dla siebie - nie musiała przecież wiedzieć, że nie miał na nią ochoty w ten sposób.


I have a conscience. It’s just... more selective.
***

avatar
Nauczycielka Wróżbiarstwa

Dodatkowe informacje biograficzne
AKTUALNIE POSIADANA RÓŻDŻKA: Różdżka o niezwykle majestatycznej prezencji, idealnie prosta, mierząca 13 i ¼ cala. W oczy rzuca się jej niespotykany odcień — tarnina, który stanowi jej budulec, jest pokryta ciemną barwą, która w słońcu mieni się głębią rozmaitych odcieni szarości. Za rdzeń posiada pióro z ogona feniksa, niezwykle łatwo ulega chwilowym odkształceniom, co zawdzięcza dużej elastyczności — szybko jednak powraca do swojej wcześniejszej postaci prostej jak struna.
OPANOWANE ZAKLĘCIA: SZKOLNE: Enervate, Expelliarmus, Homenum Revelio, Protego, Arania Exumai, Drętwota, Verdimilious, Avifors, Accio, Alohomora, Aperacjum, Lumos, Nox, Wingardium Leviosa, Finite | ŁATWE: Slugus Eructo, Sollicitus, Imperturbable, Jęzlep, Procella, Constant Visio, Delens Vestigium, Illegibilus, Quietus, Suspensorius, Mucus ad Nauseam, Rennervate, Bombarda Maxima, Mobilicorpus | TRUDNE: Obliviate, Szatańska Pożoga, Protego Horribilis, Serpensortia, Vulnera Sanatur, Finite Incantatem, Dissendium, Sectumsempra | NIEWYBACZALNE: Avada Kedavra, Cruciatus, Imperius
OPIS POSTACI: Twarz usiana piegami w najrozmaitszych miejscach, wpisywała się w ramy niestandardowych przykładów urodliwości. Prosty nos, wysokie kości jarzmowe, nieco opadnięte policzki czyniły z Lestrange istotą o prezencji nie tyle pięknej, co surowej. Blade usta o kształcie, który ciężko zdefiniować jakimkolwiek określeniem pełni tudzież soczystości, zaciskały się nerwowo w wąską linię, potęgując wieczne niezadowolenie wymalowane na licu. Gęste, czarne brwi stanowiły swoistą oprawę dla oczu, ściągającą multum spojrzeń, niby odbierając możliwość swobodnego skupienia na całokształcie. W oczach odbijały się gwiazdy, żywy firmament, błyszczący światłem tysięcy gwiazd. Za każdym razem, gdy spoglądała w niebo, ono odpowiadało jej, odbijając się przejrzystą taflą w tęczówkach. Te zaś, w naturalnym świetle dnia codziennego, mieniły się mieszanką ciepłych barw. Chowały odmęty zieleni, pomieszane z piwną nutą, niekiedy graniczące z ciepłym pigmentem orzecha — gościły liczne plamki, swym ciemnym tonem przechodzące w heban. Rodzinnym znamieniem odciśniętym na osobie Ophelii okazała się być kaskada czarnych włosów, opadających na ramiona splątaną taflą kosmyków. Niesforność dzieła obecnego na głowie kobiety bynajmniej nie była spowodowana jakimkolwiek brakiem uwagi, ba, linią prawidłowości mogłoby się zarysować śmiałe stwierdzenie, iż prezentuje sobą kontrolowany chaos. Wzrost, który osiągnął miarę stu sześćdziesięciu dziewięciu centymetrów niewątpliwie potęgował odrobinę wątłą figurę. Sylwetka znalazła równowagę w odpowiedniej dawce subtelnego zaokrąglenia ewentualnych kantów, czyniąc Lestrange kobietą szczupłą, lecz nie chudą.

Zobacz profil autora http://mortis.forumpolish.com/t678-kruk-ophelii#3890 http://mortis.forumpolish.com/t682-dziennik#3902 http://mortis.forumpolish.com/t676-skrytka-nr-108
PisanieTemat: Re: Partnerstwa część pierwsza, czyli historia (nie)normalnych BUMowców. | Jewgienij & Ophelia  Pon 04 Lip 2016, 21:51

Traciła oddech już wielokrotnie w tym paśmie irracjonalizmu, dusznej atmosferze samego najprostszego towarzystwa Bułhakowa. Wiedziała jednocześnie, że nie obdarza go uczuciami z pogranicza jakiejkolwiek nuty erotyzmu czy miłości czysto romantycznej, bezlitosne pragnienie, w którym się znalazło, nawet nie graniczyło z emocjami tak wzniosłymi. Usta wodzące po jej szyi, oddech spoczywający na skórze, łagodnie igrający z jej powierzchnią, uścisk, w którym zamykał ją pewnym ruchem — wszystko sprowadzało ją do perfidii, którą można było jedynie określić nieustannym brakiem tchu, który stał się jej używką konieczną do istnienia. Z każdą sekundą ta twarda osobowość Rosjanina przyciągała ją do siebie, aby odbierać jej kolejne pokłady wątłego poczucia niezależności, odrębności. Była rozbitą szklanką, której kawałki rozleciały się po pokoju, w swej przejrzystości kryjąc się w najróżniejszych zakamarkach. Odkryła w Bułhakowie swój brakujący pierwiastek, który odbierał jej oddech aby zaraz go zwrócić.
Apogeum nastąpiło wraz z końcem języka sunącym po jej szyi — wobec gestu tak bezpardonowego nie posiadła żadnych metafor, puentą okazał się dreszcz powoli przebiegający po plecach. Jej oczy błyszczały w zupełnie niepodobny do niczego sposób — nie skrzyły się pod wpływem oczywistego pożądania, emocji trywialnej. Iskry zawarły w sobie wyraz wieczystego przyzwolenia, wzrok, którym go obdarzyła był w tanatyczny sposób pociągający, w ironicznie żywotny sposób martwy. Nim mężczyzna rozluźnił uścisk, nachyliła się nad jego uchem, zawisnąwszy na tyle blisko, że muskając jego płatek przy najmniejszym ruchu warg.
Naprawdę myślisz, że jeszcze nie straciłam dla ciebie głowy? — odparła, dłoń ponownie przenosząc na jego klatkę piersiową. Pojęła tę grę, zrozumiała brzmienie słów — sposób, w który omiatał ją wzrokiem nie należał do mężczyzny chcącego ją posiąść, nie na płaszczyźnie fizycznej. — Dam ci wszystko, czego chcesztak długo, jak nie chcesz mnie. Odsunąwszy się, nie drgnęła pod wpływem dłoni uwalniających guziki koszuli. Myśli biegły wokół liczb, odliczając przekraczane granice. Pierwszy guzik, drugi guzik, trzeci...
Coś się stało, Bułhakow? Speszyłeś się? — spytała z udawaną troską, pozwalając słowom przepełnić się niewinną ironią. Sięgnęła ku elementowi, na którym Rosjanin się zatrzymał, rozpinając kolejne guziki. Czwarty, piąty, szósty... Póki koszula nie została rozpięta do samego końca. — Chcesz ze mną grać w ten sposób? — spytała chłodno, unosząc lekko podbródek.


mary prays the rosary
for my broken mind
avatar
Nauczyciel OPCM, Głowa Rodziny Bułhakow

Dodatkowe informacje biograficzne
AKTUALNIE POSIADANA RÓŻDŻKA: Olcha, włókno ze smoczego serca, 10¼ cala, mało giętka. Barwiona na czarno, nieco przetarta, z wyrzeźbionymi na rękojeści liśćmi drzewa, z którego została wykonana.
OPANOWANE ZAKLĘCIA: Szkolne: Bombarda, Enervate, Finite, Flippendo, Incendio, Lumos, Lumos Maxima, Mobilicorpus, Nox, Periculum, Protego, Reducto, Sad Infer, Vad Infer, Wingardium Leviosa | Łatwe: Anesthesia, Bracium Emendo, Chłoszczyść, Delens Vestigium, Erecto, Extiguetor Ignis, Funemite, Impervius, Leviora, Rennervate, Siccum, Sollicus, Suspenorius, Vipera Evanesca, Zaklęcie Czterech Stron Świata (Wskaż mi) | Trudne: Acis Missile, Fiendfyre, Invivenerum, Non confringetur, Obliviate, Protego Horribilis, Purpura Flamma, Sectumsempra, Stimulus Meledictionem, Szatańska Pożoga, Tardis | Niewybaczalne: Avada Kedavra, Cruciatus | Specjalne: Solvite
OPIS POSTACI: Jewgienij jest wysokim, mierzącym prawie 190cm mężczyzną. Nie należy do tych najlepiej zbudowanych, wręcz przeciwnie - jest tym typem, na którym wszystkie ubrania wiszą i ludzie nie raz dziwią się, jak można być tak chudym. Nie znaczy to jednak, że jest chucherkiem, lata treningów zaowocowały całkiem solidną warstwą mięśniową i choć z kulturystą nie miałby szans, jest przygotowany do powalenia kogoś swojej postury. Na ciele ma wiele blizn, jedne są starsze i pochodzą z dzieciństwa, kiedy to zbierał lanie za występki nie godne dziedzica. Te nowsze są natomiast pamiątkami po eskapadach, mordobiciach i różnego rodzaju balangach, w których już nie tak młody Bułhakow zdawał się brać udział. Ciemne, ścięte na krótko włosy i kilku dniowy zarost to cechy charakterystyczne. Podobnie jak ciemne, odrobinę puste oczy, w których widać przede wszystkim pokłady nienawiści i agresji. Jewgienij zdecydowanie nie należy do najprzystojniejszych mężczyzn jacy chodzili po ziemi, jest zwyczajnie przeciętny. Stara ubierać się elegancko, w koszule, marynarki i spodnie z kantem. Zazwyczaj mu się to udaje, oczywiście o ile nie jest aktualnie na dniu piętnastym ciągłego picia na umór. W takich przypadkach przestaje zwracać uwagę na szczegóły pokroju prasowania, czy nawet prania rzeczy. Często można spotkać go z okularami na nosie, które od pewnego czasu są mu po prostu potrzebne. Kiedyś nosił je, gdy chciał wyglądać na inteligentnego, teraz nie ma wyboru, jeżeli chce się czemuś dobrze przyjrzeć. Jak na ponad czterdziestoletniego mężczyznę przystało, ma pierwsze zmarszczki pojawiające się wokół oczu i skórę, która nosi ślady starzenia się. Nie są mu obce także wszechobecne piegi, którymi tak naprawdę nigdy się nie przejmował.

Zobacz profil autora http://mortis.forumpolish.com/t212-zwierzeta-jewgienija http://mortis.forumpolish.com/t327-zapiski-jewgienija#411 http://mortis.forumpolish.com/t211-skrytka-nr-960
PisanieTemat: Re: Partnerstwa część pierwsza, czyli historia (nie)normalnych BUMowców. | Jewgienij & Ophelia  Pon 04 Lip 2016, 22:15

Obserwował ją przez cały czas. Kątem oka dostrzegając każdą zmianę, każdy błysk, każde westchnienie, jakie wyleciało z jej ust. Podobało mu się to, co widział. Podobało mu się to, jak uginała się pod jego dotykiem. Była w jego rękach plasteliną, którą mógł kształtować, choć wszystkim wydawało się, że miała już swój finalny kształt. On wiedział, że można ją jeszcze zmienić. Że może ją zrobić od nowa, całkowicie pod siebie. Może ją nakreślić od początku, wskazując ścieżki, którymi mogła podążać. Była podatna, podniecała się tym wszystkim, a to z kolei podniecało jego. Dreszcz przebiegający po jej ciele wprawił go w dobry nastrój. Była już jego.
Naprawdę myślisz, że jeszcze nie straciłam dla ciebie głowy?
Sapnął cicho, odchylając głowę do tyłu, gdy w głowie huczało mu od jej słów. Przymknął oczy dosłownie na chwilę i odetchnął głęboko masując jej talię. Tego potrzebował, ludzi zapatrzonych w tego Gienę, którym zawsze chciał być. Ludzi gotowych zrobić dla niego wszystko.
Dam ci wszystko, czego chcesz.
Uniósł powieki i znowu na nią spojrzał. W spojrzeniu jarzyło się pożądanie, niecierpliwość. Chęć posiadania wszystkiego i niczego zarazem. Patrzył na każdy jej ruch, to, jak rozpinała koszulę choć nie dostrzegał już tego. Wciąż huczało mu w uszach, wciąż słyszał jej słowa. Była jego, och, jego! Gdy ostatni z guzików został rozpięty, szklanka trzymana przez niego w dłoni uderzyła z impetem o blat stołu, zwiastując nagłe zerwanie się z miejsca. Opasał się jej nogami w pasie, podniósł razem z nią w swoich ramionach i pomknął do łózka w sypialni, która nigdy nie została zamknięta. Po drodze zerwał z niej koszulę, rzucając ją pod nogi. Z impetem uderzył nią o łóżko, wciąż patrząc na jej oczy, tak w niego wpatrzone. Nie była dla niego kobietą. Nie była dla niego człowiekiem. Była bytem, który zapragnął sobie przywłaszczyć. Była istnieniem, które właśnie wywołało w nim chaos, pragnący ujścia.
- Będziemy grać w ten sposób do końca, Ophelio. - Wyszeptał jej do ucha, wciskając palec pod pasek stanika i przygryzając ucho po raz kolejny. - Opowiem ci historię. Historię o chłopcu, który zabił po raz pierwszy. Co ty na to? - Mówił wodząc po jej ciele, nie spuszczając przy tym jej twarzy. Pochylał się nad nią - właściwie przygniatał ją do łóżka całym swoim ciężarem. Wzrok miał zamglony, odrobinę nostalgiczny, ale i szalony. To był on, takim, jakim był zawsze.
Potwór został wypuszczony.


I have a conscience. It’s just... more selective.
***

Sponsored content


PisanieTemat: Re: Partnerstwa część pierwsza, czyli historia (nie)normalnych BUMowców. | Jewgienij & Ophelia  

Partnerstwa część pierwsza, czyli historia (nie)normalnych BUMowców. | Jewgienij & Ophelia

Zobacz poprzedni temat Zobacz następny temat Powrót do góry
Strona 1 z 3Idź do strony : 1, 2, 3  Next

Similar topics

-
» Siostrzana miłość - czyli która pierwsza rzuciła jedzeniem
» Finnick Odair
» Daniel Levitt
» Lumen Histoire
» Nie wiem jak to nazwać, bo nie mój pomysł. Czyli tańsze zaklęcia.

Permissions in this forum:Nie możesz odpowiadać w tematach
Mortis :: Rozgrywka fabularna :: Myślodsiewnie :: Zakończone-
Skocz do: