Non mor­tem ti­memus, sed co­gita­tionem Mor­tis


Share|

18 czerwca || Ururu i Kaylin

Idź do strony : Previous  1, 2
avatar
Prefekt Ravenclawu, Rocznik VI

Dodatkowe informacje biograficzne
AKTUALNIE POSIADANA RÓŻDŻKA: Angielski dąb, pancerz kikimory, 13 cali, sztywna. Solidna, z dosyć grubą rękojeścią. Nie jest prosta, większość różdżki jest pofalowana. Sama rękojeść ozdobiona jest grawerowaniem w drewnie, a także onyksem, który umieszczony jest na jej podstawie.
OPANOWANE ZAKLĘCIA: ★ Szkolne ★ ACCIO - ALOHOMORA - APERACJUM - BĄBLOGŁOWY - BOMBARDA - COLLOPORTUS - CONFUNDUS - DEPULSO - DRĘTWOTA - ENERVATE - EPISKEY - EXPELLIARMUS - GLACIUS - LUMOS MAXIMA - REDUCTO - REPARO - WINGARDIUM LEVIOSA ★ Łatwe ★ ANATISQUACK - BONUM IGNIS - CALVORIO - CHŁOSZCZYŚĆ - CONSTANT VISIO - ENTROPOMORPHIS - ERECTO - FUNEMITE - ILLEGIBILUS - IMPERTURBABLE - SICCUM - ZAKLĘCIE CZTERECH STRON ŚWIATA (WSKAŻ MI) ★ Trudne ★ FINITE INCANTATEM - PROTEGO HORRIBILIS ★ Specjalne ★ ZAKLĘCIE PATRONUSA (EXPECTO PATRONUM, FORMA BIAŁEGO KRUKA) ★
OPIS POSTACI: Dosyć niska, mierząca jedynie sto sześćdziesiąt centymetrów, nie wyróżniająca się tak naprawdę niczym szesnastolatka. Drobna, można nawet pokusić się o stwierdzenie chuda dziewczyna, która z pewnością nie ma zbyt wiele siły i łatwą ją pociągnąć, czy popchnąć. Ostatnim razem, gdy się ważyła, waga ukazała czterdzieści osiem kilogramów, co i tak było dla niej osiągnięciem. Całkowicie przeciętna, o krótkich blond włosach, które lubią się puszyć i falować - każdy włos w zupełnie inną stronę, co sprawia, że na jej głowie prawie zawsze panuje nieład. Zawsze bardzo się stara, by mieć choć trochę elegancką fryzurę, jednak nie często jej się to udaje. Brązowe oczy kontrastują z bladą cerą, będącą oznaką przebywania przez większość czasu w budynkach, choć w wakacje zdarza się, że znajduje się na niej lekka opalenizna będąca wynikiem spędzania czasu z magicznymi stworzeniami na zewnątrz. Opala się jednak na czerwono, co nie jest szczytem jej marzeń. Ma na twarzy kilka pieprzyków, a na całym ciele poza tym jedyną skazą jest długa blizna, ciągnąca się aż od lewej strony brzucha do połowy uda. Nie ma zbyt dużej wady wzroku, jednak często można spotkać ją w okularach z czarną obwódką, gdyż w ten sposób lepiej jej się czyta. Dziewczyna nauczona została dbania o siebie, więc zawsze jest czysta i schludnie ubrana. Zdarza się, że na twarzy można dostrzec makijaż, lecz nie jest to zbyt częste. Lubi eleganckie stroje, spódnice, koszule i sweterki. Zawsze pachnie od niej kwiatową mieszanką jej ulubionych perfum.

Zobacz profil autora http://mortis.forumpolish.com/t214-zwierzeta-kaylin#273 http://mortis.forumpolish.com/t328-dziennik-kaylin#412 http://mortis.forumpolish.com/t213-skrytka-nr-690#272
PisanieTemat: Re: 18 czerwca || Ururu i Kaylin  Pią 15 Lip 2016, 14:47

Przez dłuższą chwilę stała w milczeniu, próbując zebrać się w sobie. Próbując przestać myślami krążyć wokół postaci profesora Bułhakowa i tego, jak bardzo chciała coś dla niego znaczyć. Znała wszystkie swoje wady, wiedziała, jak mało prawdopodobne było zwrócenie na siebie jego uwagi, a jednak... Nie mogła być tak zła. Musiała mieć w sobie coś, co mogłoby urzec nawet jego - jej ideał, mężczyznę, któremu dałaby dosłownie wszystko, co miała. Tylko, czy to w ogóle miało sens? Ach, biedna Wittermore pogubiła się już we własnych myślach, w tym wszystkim, co do tej pory jej wpajano. Relacja z nauczycielem, choć była całkiem przyzwoita, w jej marzeniach rozwijała się w całkowicie inną, dużo bardziej intymną więź. Czy w ogóle miała prawo, by przekraczać granice? Na chwilę obecną były to jedynie rozmyślania, bo przecież nie odważyła się jeszcze zrobić niczego, co mogłoby zostać źle odebrane - przynajmniej nieświadomie (bo kilka wypadków było).
- Książki, niestety, nie potrafią nauczyć nas wszystkiego. Możemy z nich wyczytać zachowania, możemy z nich wyczytać mądrości naukowe. Ale nie nauczymy się z nich reagowania na sytuacje, z którymi przyjdzie nam się spotkać w rzeczywistości. - Mówiła bardziej do siebie niż do niego. W końcu nie chciała, żeby dotarło do niego, jak bardzo była upośledzona w kontaktach z innymi. Cieszyło ją to, że chociaż jedna osoba nie uważa jej za dziwnej i nieporadnej, gdy przychodziło do rozmowy z innymi. Jakiekolwiek żywiłaby do niego emocje, negatywne, czy pozytywne, to jedno mu zawdzięczała - poczucie, że lata wpajania w siebie zachowań ludzkich na coś się jednak przydały.
- Gabrielle to mądra dziewczyna, ale nie wie wszystkiego świecie. Sam fakt, że wiele razy musiałam jej tłumaczyć zagadki świata magicznego oznacza, że ma jakieś braki. Nie winię jej za to, w końcu nie jej decyzją było urodzenie się w rodzinie, która o magii nic nie wie. - Jak i nine decyzją Wittermore było urodzenie się z matki mugolki. - Niemniej, wydaje mi się, że jej polecenia mogą ci się na coś przydać. - Zamilkła wpatrując się w niego bez jakiejkolwiek zmiany mimiki. Całkowicie nie zrozumiała żartu. Magik i cebula? Co miało jedno do drugiego? Już miała złapać się za głowę, na szczęście Marquez kontynuował wypowiedź i nie musiała na nią odpowiadać.
- Jeżeli będziesz ćwiczyć, nabierzesz ogłady. - Przypomniała sobie, jak jeszcze rok temu ciągle mówiła coś, co sprawiało, że profesor Bułhakow ganił ją i doprowadzał do porządku. Dzięki niemu zapragnęła nauczyć się więcej i teraz umiała powstrzymać się przed powiedzeniem jednego słowa za dużo. Zazwyczaj. Nie byłaby sobą, gdyby od czasu do czasu coś jej się nie wymsknęło. Słuchała wypowiedzi Marqueza, przygryzając wargę. Może była dla niego zbyt surowa? Może wtrącała się za bardzo w nie swoje sprawy? Najwidoczniej bycie młodym chłopcem również nie było łatwe i... W jakiś sposób rozumiała to, o czym mówił. Ich sytuacje były zupełnie inne, ale widziała w tym wszystkim podobieństwo. On przynajmniej nie wykraczał poza granice dobrych obyczajów, jeżeli chodziło o to, w kim się zakochał, czyż nie?
- Nie bój się. Jeżeli teraz nie spróbujesz, być może nigdy nie będziesz mieć na to kolejnej szansy. - Jej dłoń uniosła się automatycznie i zatrzymała na jego głowie, przez chwilę mierzwiąc jego włosy. Dopiero po tym, zdała sobie sprawę, że to nie było zbyt... Odpowiednie? Cofnęła dłoń, rumieniąc się z zażenowania.
- Obie Hennessy to jakaś porażka. Odradzam jakiekolwiek kontakty z tymi pomiotami szatana. - Westchnęła głośno, bo bliźniaczki należały do grona osób, na których pogrzebie bawiłaby się zdecydowanie za dobrze.
- W porządku, trzymam cię za słowo.



I made my choice a long time ago, and I'm never gonna leave you.


avatar
Ścigający Srebrnych Wiwern, Rocznik V

Dodatkowe informacje biograficzne
AKTUALNIE POSIADANA RÓŻDŻKA: 13 cali, elastyczna, włos z głowy wili, sosna
OPANOWANE ZAKLĘCIA: Szkolne: Finite, Enervate, Cave Inimicum, Expelliarmus, Homenum Revelio, Protego, Diffindo, Verdimilious, Alohomora, Avifors, Mimble Wimble, Confunduf, Aquamenti || Łatwe: Trucido, Repleo, Multifors, Aranaea || Trudne: Aranaea Language, Verum de scriptis
OPIS POSTACI: Ururu jest chłopcem przeciętnej budowy. Ani specjalnie chudy, ale pulchnym też go nie można nazwać. Mięśni również nie ma specjalnie zarysowanych... Po prostu taki średni. Wzrostu metr sześćdziesiat dziewięć i pół. Włoski całkiem grube, lecz szorstkie. Mają odcień... szarawy. Czy to farba? Czy tak kończy się niepotrzebny stres w zbyt młodym wieku? Obcięte niezbyt krótko, puszyste. Twarzyczka jego nieco okrąglutka, nie widać na niej typowo męskich kształtów. Taki sobie chłopczyna. Przenikliwe spojrzenie oczek w kolorze miodowo-bursztynowym, lekko zadarty nosek i... szeroki uśmiech, który nie znika prawie nigdy. Ubrany w pełny mundurek Ślizgona z idealnie zawiązanym krawatem. Nawet naukowiec musi być elegancki. Czasami nosi gogle na głowie, zazwyczaj zapomina, że je ma, dlatego na jego oczach występują stosunkowo rzadko...

Zobacz profil autora http://mortis.forumpolish.com/t479-ptak-ururu#1492 http://mortis.forumpolish.com/t487-notatnik-ururu http://mortis.forumpolish.com/t477-skrytka-nr-2000#1482
PisanieTemat: Re: 18 czerwca || Ururu i Kaylin  Sob 16 Lip 2016, 19:18

Mieli prawdziwe szczęście, że nikt nie kręcił się w pobliżu. A może po prostu nie zwrócili na to uwagi? Może jednak mijały ich różne osoby zastanawiając się, czy Wittermore właśnie odejmuje Marquezowi kolejne punkty.
Działo się jednak coś zupełnie innego, między Ślizgonem, a Krukonką tworzyła się pewna nić porozumienia. Był to niezły wyczyn, w końcu oboje mieli trudne charaktery, pomimo wielu cech wspólnych. Obdarowywanie Wittermore komplementami, podkreślanie zaufania, jakim się ją darzy, owocowało pozytywnymi skutkami.
Kiwnął tylko głową na jej słowa. To była jedna z tych smutniejszych prawidłowości świata. Wolał, kiedy wszystkie treści książek były ścisłym wyznacznikiem "jak żyć", które można co prawda rozszerzyć, ale same w sobie nie są wybrakowane... A może po prostu nikt jeszcze nie odkrył prawidłowości, wzorów na kontakty międzyludzkie? W końcu z tym jest jak z nauką - nie od razu silnik zbudowano!
Braki ze świata czarodziejów - Ururu dobrze to rozumiał. Chociaż sam był półkrwi, to o magii dowiedział się dopiero tydzień przed wyprawą do Hogwartu. Gabrielle zapewne została poinformowana wcześniej, chyba, że urodziny miała pod koniec sierpnia... Ale skoro pochodziła z mugolskiej rodziny, to chyba wcześniej ktoś przybył oświecić jej rodzinę.
- Chyba będę musiał... Niestety wcześniej nie miałem specjalnej okazji obcować z rówieśnikami, dlatego te sprawy są mi bardzo obce. Jak byłem mały to jedyne dzieci, z jakimi się bawiłem to kuzynostwo, ale to tylko dwa lata były... Mimo wszystko wierzę, że uda mi się nadrobić te braki. Dzięki panience jestem bardzo zmotywowany do tego.
Szeroki uśmiech poleciał w stronę Krukonki, a po chwili oczy mu zabłysły z wrażenia, jak w jakiejś chińskiej bajce, kiedy ręka dziewczyny znalazła się na jego głowie. Cóż, jeszcze kilka tygodni temu byłby wniebowzięty, teraz tylko się ucieszył. Ten gest wiele dla niego znaczył. W końcu to jakieś przełamanie bariery, czy coś. Mimo wszystko nie zaczął sobie myśleć zbyt wiele, że Wittermore jest teraz jego koleżanką. Wciąż była dla niego po prostu panią prefekt... i boginią z niebios, niosącą odpowiedzi na trudne pytania.- Dobrze, będę ich unikał - odpowiedział kiwnąwszy głową na potwierdzenie swoich słów. - Jeszcze raz dziękuję za poświęcony mi czas... Zostawiam już panienkę w spokoju.
Skłonił się lekko, po czym wyminął panienkę i ruszył w swoją stronę kontynuować spacer. Teraz jednak wyglądał nieco bardziej promiennie niż kilka minut temu.
avatar
Prefekt Ravenclawu, Rocznik VI

Dodatkowe informacje biograficzne
AKTUALNIE POSIADANA RÓŻDŻKA: Angielski dąb, pancerz kikimory, 13 cali, sztywna. Solidna, z dosyć grubą rękojeścią. Nie jest prosta, większość różdżki jest pofalowana. Sama rękojeść ozdobiona jest grawerowaniem w drewnie, a także onyksem, który umieszczony jest na jej podstawie.
OPANOWANE ZAKLĘCIA: ★ Szkolne ★ ACCIO - ALOHOMORA - APERACJUM - BĄBLOGŁOWY - BOMBARDA - COLLOPORTUS - CONFUNDUS - DEPULSO - DRĘTWOTA - ENERVATE - EPISKEY - EXPELLIARMUS - GLACIUS - LUMOS MAXIMA - REDUCTO - REPARO - WINGARDIUM LEVIOSA ★ Łatwe ★ ANATISQUACK - BONUM IGNIS - CALVORIO - CHŁOSZCZYŚĆ - CONSTANT VISIO - ENTROPOMORPHIS - ERECTO - FUNEMITE - ILLEGIBILUS - IMPERTURBABLE - SICCUM - ZAKLĘCIE CZTERECH STRON ŚWIATA (WSKAŻ MI) ★ Trudne ★ FINITE INCANTATEM - PROTEGO HORRIBILIS ★ Specjalne ★ ZAKLĘCIE PATRONUSA (EXPECTO PATRONUM, FORMA BIAŁEGO KRUKA) ★
OPIS POSTACI: Dosyć niska, mierząca jedynie sto sześćdziesiąt centymetrów, nie wyróżniająca się tak naprawdę niczym szesnastolatka. Drobna, można nawet pokusić się o stwierdzenie chuda dziewczyna, która z pewnością nie ma zbyt wiele siły i łatwą ją pociągnąć, czy popchnąć. Ostatnim razem, gdy się ważyła, waga ukazała czterdzieści osiem kilogramów, co i tak było dla niej osiągnięciem. Całkowicie przeciętna, o krótkich blond włosach, które lubią się puszyć i falować - każdy włos w zupełnie inną stronę, co sprawia, że na jej głowie prawie zawsze panuje nieład. Zawsze bardzo się stara, by mieć choć trochę elegancką fryzurę, jednak nie często jej się to udaje. Brązowe oczy kontrastują z bladą cerą, będącą oznaką przebywania przez większość czasu w budynkach, choć w wakacje zdarza się, że znajduje się na niej lekka opalenizna będąca wynikiem spędzania czasu z magicznymi stworzeniami na zewnątrz. Opala się jednak na czerwono, co nie jest szczytem jej marzeń. Ma na twarzy kilka pieprzyków, a na całym ciele poza tym jedyną skazą jest długa blizna, ciągnąca się aż od lewej strony brzucha do połowy uda. Nie ma zbyt dużej wady wzroku, jednak często można spotkać ją w okularach z czarną obwódką, gdyż w ten sposób lepiej jej się czyta. Dziewczyna nauczona została dbania o siebie, więc zawsze jest czysta i schludnie ubrana. Zdarza się, że na twarzy można dostrzec makijaż, lecz nie jest to zbyt częste. Lubi eleganckie stroje, spódnice, koszule i sweterki. Zawsze pachnie od niej kwiatową mieszanką jej ulubionych perfum.

Zobacz profil autora http://mortis.forumpolish.com/t214-zwierzeta-kaylin#273 http://mortis.forumpolish.com/t328-dziennik-kaylin#412 http://mortis.forumpolish.com/t213-skrytka-nr-690#272
PisanieTemat: Re: 18 czerwca || Ururu i Kaylin  Sob 16 Lip 2016, 20:11

Kaylin miała zazwyczaj głęboko gdzieś, co inni o niej myśleli. Inaczej bywało z osobami, na których jej zależało, ale ograniczało się to właściwie tylko do tego, co myślał o niej jej ojciec i profesor Bułhakow. Jakby się zastanowić, opinią innych ludzi nie przejmowała się aż tak bardzo. Czasem co prawda niepokoiło ją to, co taki Graysen czy Addyson o niej pomyślą, jednak było to mnie intrygujące niż zdanie dwóch dorosłych mężczyzn, którzy mieli na nią głębszy wpływ. Dwóch mężczyzn, którzy byli jej autorytetami - choć każdy na inny sposób. Właśnie dlatego nawet jeżeli ktoś przechodziłby obok i wywnioskował sobie z tej rozmowy niestworzone rzeczy, miałaby to wszystko głęboko gdzieś.
- Ja... - Urwała nie wiedząc, czy właściwie chce się z nim dzielić swoją przeszłością. Czymś, co było na swój sposób intymne i po prostu jej. Ostatecznie jednak stwierdziła, że nie zrobi jej to krzywdy - Ururu nie był jedną z tych jednostek, które się z niej śmiały i jej dokuczały.
- Nigdy się z nikim nie bawiłam. To znaczy, z moim kotem. Tylko z nim. I czasem z dziadkami. - Wspomnienie babci i dziadka zalało jej serce, sprawiając że coś ścisnęło ją w nim bardzo mocno. Świadomość utraty na zawsze jedynych ludzi, którzy byli jej tak życzyli. Jedynych ludzi, do których była przywiązana... Potrząsnęła głową, chcąc to jak najszybciej od siebie odgonić.



I made my choice a long time ago, and I'm never gonna leave you.


avatar
Ścigający Srebrnych Wiwern, Rocznik V

Dodatkowe informacje biograficzne
AKTUALNIE POSIADANA RÓŻDŻKA: 13 cali, elastyczna, włos z głowy wili, sosna
OPANOWANE ZAKLĘCIA: Szkolne: Finite, Enervate, Cave Inimicum, Expelliarmus, Homenum Revelio, Protego, Diffindo, Verdimilious, Alohomora, Avifors, Mimble Wimble, Confunduf, Aquamenti || Łatwe: Trucido, Repleo, Multifors, Aranaea || Trudne: Aranaea Language, Verum de scriptis
OPIS POSTACI: Ururu jest chłopcem przeciętnej budowy. Ani specjalnie chudy, ale pulchnym też go nie można nazwać. Mięśni również nie ma specjalnie zarysowanych... Po prostu taki średni. Wzrostu metr sześćdziesiat dziewięć i pół. Włoski całkiem grube, lecz szorstkie. Mają odcień... szarawy. Czy to farba? Czy tak kończy się niepotrzebny stres w zbyt młodym wieku? Obcięte niezbyt krótko, puszyste. Twarzyczka jego nieco okrąglutka, nie widać na niej typowo męskich kształtów. Taki sobie chłopczyna. Przenikliwe spojrzenie oczek w kolorze miodowo-bursztynowym, lekko zadarty nosek i... szeroki uśmiech, który nie znika prawie nigdy. Ubrany w pełny mundurek Ślizgona z idealnie zawiązanym krawatem. Nawet naukowiec musi być elegancki. Czasami nosi gogle na głowie, zazwyczaj zapomina, że je ma, dlatego na jego oczach występują stosunkowo rzadko...

Zobacz profil autora http://mortis.forumpolish.com/t479-ptak-ururu#1492 http://mortis.forumpolish.com/t487-notatnik-ururu http://mortis.forumpolish.com/t477-skrytka-nr-2000#1482
PisanieTemat: Re: 18 czerwca || Ururu i Kaylin  Sob 16 Lip 2016, 22:58

Był przyzwyczajony, że rozmawia z Kaylin zazwyczaj tylko o sobie. Nie było to oczywiście o samozachwyt, lecz było to na zasadzie wizyty u lekarza. Marquez rozkładał przed dziewczęciem swoje myśli i serduszko ufając, że wystawi mu trafną diagnozę i zapisze receptę. Właściwie to tylko raz miał okazję porozmawiać o czymś dotyczącym Krukonki. Było to wtedy na wieży zegarowej. Ale od tego czasu wiele się zdarzyło, między innymi był pewien, że uczuciem darzy kogoś innego niż Addyson...
Kolejne próba uzewnętrznienia się Kaylin była krótka, lecz Marquez, jak to miał w zwyczaju, pociągnął wątek. W końcu mimo wszystko w jakiś sposób traktował też Krukonkę jak człowieka, nie tylko jak Socjalpedię.
- Nie uwierzyłbym, gdyby mi panienka tego nie powiedziała. Wygląda panienka na osobę, która miała dużo koleżanek. Ale przynajmniej miała panienka okazję poznać swoich dziadków... Ja widziałem tylko dziadka od strony taty. Niestety nie pamiętam go tak właściwie, byłem zbyt mały. Babci nie zdążyłem spotkać... A od strony mamy... - przerwał na chwilkę, jakby zwątpił. Postanowił jednak kontynuować. Skoro już zaczął... A Kaylin ufał, więc skąd ta chwila wahania? - Moja mama została wydziedziczona za ucieczkę z moim tatą... więc nie znam prawie nikogo z jej rodziny - mruknął robiąc się nieco pochmurny. Naprawdę nie przeżył dobrze wydarzenia sprzed pięciu lat, nie pozwolił jeszcze ani razu przecierpieć tego porządnie, a te emocje budziły się z uśpienia w takich momentach, jak ten, przy najmniejszym wspomnieniu o rodzinie. Wziął jednak głęboki wdech, a wraz z wydechem wysilił się na słaby uśmiech.
- W każdym razie mam nadzieję, że panienka miło spędzała czas przed Hogwartem - dodał.
avatar
Prefekt Ravenclawu, Rocznik VI

Dodatkowe informacje biograficzne
AKTUALNIE POSIADANA RÓŻDŻKA: Angielski dąb, pancerz kikimory, 13 cali, sztywna. Solidna, z dosyć grubą rękojeścią. Nie jest prosta, większość różdżki jest pofalowana. Sama rękojeść ozdobiona jest grawerowaniem w drewnie, a także onyksem, który umieszczony jest na jej podstawie.
OPANOWANE ZAKLĘCIA: ★ Szkolne ★ ACCIO - ALOHOMORA - APERACJUM - BĄBLOGŁOWY - BOMBARDA - COLLOPORTUS - CONFUNDUS - DEPULSO - DRĘTWOTA - ENERVATE - EPISKEY - EXPELLIARMUS - GLACIUS - LUMOS MAXIMA - REDUCTO - REPARO - WINGARDIUM LEVIOSA ★ Łatwe ★ ANATISQUACK - BONUM IGNIS - CALVORIO - CHŁOSZCZYŚĆ - CONSTANT VISIO - ENTROPOMORPHIS - ERECTO - FUNEMITE - ILLEGIBILUS - IMPERTURBABLE - SICCUM - ZAKLĘCIE CZTERECH STRON ŚWIATA (WSKAŻ MI) ★ Trudne ★ FINITE INCANTATEM - PROTEGO HORRIBILIS ★ Specjalne ★ ZAKLĘCIE PATRONUSA (EXPECTO PATRONUM, FORMA BIAŁEGO KRUKA) ★
OPIS POSTACI: Dosyć niska, mierząca jedynie sto sześćdziesiąt centymetrów, nie wyróżniająca się tak naprawdę niczym szesnastolatka. Drobna, można nawet pokusić się o stwierdzenie chuda dziewczyna, która z pewnością nie ma zbyt wiele siły i łatwą ją pociągnąć, czy popchnąć. Ostatnim razem, gdy się ważyła, waga ukazała czterdzieści osiem kilogramów, co i tak było dla niej osiągnięciem. Całkowicie przeciętna, o krótkich blond włosach, które lubią się puszyć i falować - każdy włos w zupełnie inną stronę, co sprawia, że na jej głowie prawie zawsze panuje nieład. Zawsze bardzo się stara, by mieć choć trochę elegancką fryzurę, jednak nie często jej się to udaje. Brązowe oczy kontrastują z bladą cerą, będącą oznaką przebywania przez większość czasu w budynkach, choć w wakacje zdarza się, że znajduje się na niej lekka opalenizna będąca wynikiem spędzania czasu z magicznymi stworzeniami na zewnątrz. Opala się jednak na czerwono, co nie jest szczytem jej marzeń. Ma na twarzy kilka pieprzyków, a na całym ciele poza tym jedyną skazą jest długa blizna, ciągnąca się aż od lewej strony brzucha do połowy uda. Nie ma zbyt dużej wady wzroku, jednak często można spotkać ją w okularach z czarną obwódką, gdyż w ten sposób lepiej jej się czyta. Dziewczyna nauczona została dbania o siebie, więc zawsze jest czysta i schludnie ubrana. Zdarza się, że na twarzy można dostrzec makijaż, lecz nie jest to zbyt częste. Lubi eleganckie stroje, spódnice, koszule i sweterki. Zawsze pachnie od niej kwiatową mieszanką jej ulubionych perfum.

Zobacz profil autora http://mortis.forumpolish.com/t214-zwierzeta-kaylin#273 http://mortis.forumpolish.com/t328-dziennik-kaylin#412 http://mortis.forumpolish.com/t213-skrytka-nr-690#272
PisanieTemat: Re: 18 czerwca || Ururu i Kaylin  Nie 17 Lip 2016, 15:57

Chwila słabości, jaką było mówienie o sobie okazała się nie być tylko chwila, bo chłopak pociągnął wątek. Wittermore nieznacznie się speszyła, ale na zewnątrz pozostała spokojną sobą, która nie ukazywała niczego. Żadnej zmiany, żadnego zdenerwowania czy stresu. Trochę żałowała, że zaczęła temat dziadków, jakby nie było - wciąż świeży, wciąż piekący. Będący jedną z niewielu rzeczy, którymi się przejmowała. Tylko, kto nie przejmowałby się śmiercią jedynych bliskich osób, która w dodatku dokonała się na naszych oczach? Ach, pokręciła głową, chcąc odegnać wspomnienie. Chcąc odegnać to, co wtedy widziała. Chcąc zapomnieć.
- Nie miała do tego okazji. - Bo była aspołecznym dzieckiem, które siedziało i przytulało kota, czytając mu książki od najmłodszych lat. Ile ich miała, gdy w ogóle nauczyła się czytać? Cztery? Coś koło tego, wszyscy byli pełni podziwu jej umiejętności. Do czasu, aż okazało się, że w niczym innym nie rozwija się tak szybko i sprawnie. Ba, czasami myśleli, że jest opóźniona w rozwoju, co bardzo bolało jej matkę, a ojca frustrowało... Tylko dziadkowie kochali ją taką, jaka była. Tylko oni nie chcieli jej zmieniać... Ale oni byli już przeszłością. Teraz Wittermore wiedziała, że żeby móc egzystować w świecie musiała się ciągle zmieniać. Udoskonalać, kamuflować. Dostosowywać do oczekiwań innych.
- Może lepiej, że ich nie znałeś. Nie masz poczucia straty, bo nie wiesz, co tak naprawdę straciłeś. Ja doskonale wiem, czego już nigdy więcej nie zaznam. - Zamilkła. - Też nie poznałam nigdy dziadków od strony mamy. - Powiedziała cicho. Nie miała ochoty mówić mu o tym, że Jessica po ślubie z Kennethem została odcięta od swojej mugolskiej rodziny raz na zawsze. Że ojca nie wydziedziczono tylko dlatego, że jej dziadkowie byli kochanymi ludźmi, dla których nie miało znaczenia, że ich synowa nie jest czarownicą. A przynajmniej bardzo dobrze to ukrywali.
- Całkiem miło. Ale tu, w Hogwarcie jest... Przyjemniej.



I made my choice a long time ago, and I'm never gonna leave you.


avatar
Ścigający Srebrnych Wiwern, Rocznik V

Dodatkowe informacje biograficzne
AKTUALNIE POSIADANA RÓŻDŻKA: 13 cali, elastyczna, włos z głowy wili, sosna
OPANOWANE ZAKLĘCIA: Szkolne: Finite, Enervate, Cave Inimicum, Expelliarmus, Homenum Revelio, Protego, Diffindo, Verdimilious, Alohomora, Avifors, Mimble Wimble, Confunduf, Aquamenti || Łatwe: Trucido, Repleo, Multifors, Aranaea || Trudne: Aranaea Language, Verum de scriptis
OPIS POSTACI: Ururu jest chłopcem przeciętnej budowy. Ani specjalnie chudy, ale pulchnym też go nie można nazwać. Mięśni również nie ma specjalnie zarysowanych... Po prostu taki średni. Wzrostu metr sześćdziesiat dziewięć i pół. Włoski całkiem grube, lecz szorstkie. Mają odcień... szarawy. Czy to farba? Czy tak kończy się niepotrzebny stres w zbyt młodym wieku? Obcięte niezbyt krótko, puszyste. Twarzyczka jego nieco okrąglutka, nie widać na niej typowo męskich kształtów. Taki sobie chłopczyna. Przenikliwe spojrzenie oczek w kolorze miodowo-bursztynowym, lekko zadarty nosek i... szeroki uśmiech, który nie znika prawie nigdy. Ubrany w pełny mundurek Ślizgona z idealnie zawiązanym krawatem. Nawet naukowiec musi być elegancki. Czasami nosi gogle na głowie, zazwyczaj zapomina, że je ma, dlatego na jego oczach występują stosunkowo rzadko...

Zobacz profil autora http://mortis.forumpolish.com/t479-ptak-ururu#1492 http://mortis.forumpolish.com/t487-notatnik-ururu http://mortis.forumpolish.com/t477-skrytka-nr-2000#1482
PisanieTemat: Re: 18 czerwca || Ururu i Kaylin  Nie 17 Lip 2016, 19:01

Marquez właściwie chętnie dowiedziałby się czegoś więcej o Kaylin. Bo czemu nie? Może jednak uda im się zakolegować. Chociaż to tak dziwnie brzmiało. W końcu Wittermore była prefektem. Była tylko rok starsza, ale postawiona o wiele wyżej...
Właściwie to często zapominał, że Addyson również piastowała to stanowisko. Ale z nią było inaczej. Właściwie nie było tego widać. Może to z powodów, z jakich zawiesił na obu dziewczynach trochę dłużej swoje oko? Addyson poznał osobiście, kiedy wyciągała go z działu ksiąg zakazanych, za co nie wyciągnęła żadnych konsekwencji. W przeciwieństwie do niej, Kaylin zachowała się jak prefekt powinien, gdy Marquezowi przypadkowo użyło się samopiszącego pióra na numerologii. Wtedy dopiero pierwszy raz zamienił z nią jakiekolwiek słowo i od razu wziął ją za wymagającego prefekta. Takiego prawdziwego. Addyson była inna. Bardzo chciał do niej napisać. Tu i teraz. Właściwie to nawet zaryzykowałby śledzeniem jakiegoś Puchona, żeby wbić na ich tereny.
- Ma panienka rację - przyznał. - Im mniej się miało, tym mniej boli, prawda?
Uśmiechnął się znowu jakoś tak smutno, zastanawiając się co by było, gdyby jednak miał dziadków. Mieszkałby z nimi teraz? Czy ich też by stracił? Bolałoby go wtedy bardziej niż teraz? Dało się mieć większy ból niż ten, jaki nosi w swoim serduszku już teraz? Marquez potrafił być obiektywny i stwierdzić, że z całą pewnością się da. Wolał sobie jednak nie wyobrażać tego.
- Też bardzo lubię to miejsce... I nie przepadam za powrotami na wakacje... Znaczy, gdybym miał gdzie wracać, może by było inaczej.
Zaśmiał się nerwowo. Poczuł, że co powiedział było niewdzięczne wobec ciotki, która go utrzymuje. Czas spędzony w Londynie mimo wszystko był ciekawy. Z całą pewnością miał czym się zająć (a tym czymś były przecież ukochane przez niego niemagiczne dziedziny nauk!), lecz miał w sobie taką pustkę, jakby po prostu był w poczekalni w oczekiwaniu na kolejny rok szkolny. Wiedział, że były dzieci zupełnie niemające rodziny, ale on trochę też się tak czuł. Ciotka była suchą kobietą, z którą czasem zamieniał słowo przy śniadaniu, kilka razy zabrała go też do teatru, opery, na przyjęcia... Nie miał jednak co liczyć na żadne czułości, więc nie czuł z nią jakiejś specjalnej więzi.
- Niech mnie panienka źle nie zrozumie, mam gdzie mieszkać - sprostował - ale to nie jest dom, nie, nie mógłbym tego tak nazwać.
avatar
Prefekt Ravenclawu, Rocznik VI

Dodatkowe informacje biograficzne
AKTUALNIE POSIADANA RÓŻDŻKA: Angielski dąb, pancerz kikimory, 13 cali, sztywna. Solidna, z dosyć grubą rękojeścią. Nie jest prosta, większość różdżki jest pofalowana. Sama rękojeść ozdobiona jest grawerowaniem w drewnie, a także onyksem, który umieszczony jest na jej podstawie.
OPANOWANE ZAKLĘCIA: ★ Szkolne ★ ACCIO - ALOHOMORA - APERACJUM - BĄBLOGŁOWY - BOMBARDA - COLLOPORTUS - CONFUNDUS - DEPULSO - DRĘTWOTA - ENERVATE - EPISKEY - EXPELLIARMUS - GLACIUS - LUMOS MAXIMA - REDUCTO - REPARO - WINGARDIUM LEVIOSA ★ Łatwe ★ ANATISQUACK - BONUM IGNIS - CALVORIO - CHŁOSZCZYŚĆ - CONSTANT VISIO - ENTROPOMORPHIS - ERECTO - FUNEMITE - ILLEGIBILUS - IMPERTURBABLE - SICCUM - ZAKLĘCIE CZTERECH STRON ŚWIATA (WSKAŻ MI) ★ Trudne ★ FINITE INCANTATEM - PROTEGO HORRIBILIS ★ Specjalne ★ ZAKLĘCIE PATRONUSA (EXPECTO PATRONUM, FORMA BIAŁEGO KRUKA) ★
OPIS POSTACI: Dosyć niska, mierząca jedynie sto sześćdziesiąt centymetrów, nie wyróżniająca się tak naprawdę niczym szesnastolatka. Drobna, można nawet pokusić się o stwierdzenie chuda dziewczyna, która z pewnością nie ma zbyt wiele siły i łatwą ją pociągnąć, czy popchnąć. Ostatnim razem, gdy się ważyła, waga ukazała czterdzieści osiem kilogramów, co i tak było dla niej osiągnięciem. Całkowicie przeciętna, o krótkich blond włosach, które lubią się puszyć i falować - każdy włos w zupełnie inną stronę, co sprawia, że na jej głowie prawie zawsze panuje nieład. Zawsze bardzo się stara, by mieć choć trochę elegancką fryzurę, jednak nie często jej się to udaje. Brązowe oczy kontrastują z bladą cerą, będącą oznaką przebywania przez większość czasu w budynkach, choć w wakacje zdarza się, że znajduje się na niej lekka opalenizna będąca wynikiem spędzania czasu z magicznymi stworzeniami na zewnątrz. Opala się jednak na czerwono, co nie jest szczytem jej marzeń. Ma na twarzy kilka pieprzyków, a na całym ciele poza tym jedyną skazą jest długa blizna, ciągnąca się aż od lewej strony brzucha do połowy uda. Nie ma zbyt dużej wady wzroku, jednak często można spotkać ją w okularach z czarną obwódką, gdyż w ten sposób lepiej jej się czyta. Dziewczyna nauczona została dbania o siebie, więc zawsze jest czysta i schludnie ubrana. Zdarza się, że na twarzy można dostrzec makijaż, lecz nie jest to zbyt częste. Lubi eleganckie stroje, spódnice, koszule i sweterki. Zawsze pachnie od niej kwiatową mieszanką jej ulubionych perfum.

Zobacz profil autora http://mortis.forumpolish.com/t214-zwierzeta-kaylin#273 http://mortis.forumpolish.com/t328-dziennik-kaylin#412 http://mortis.forumpolish.com/t213-skrytka-nr-690#272
PisanieTemat: Re: 18 czerwca || Ururu i Kaylin  Pon 18 Lip 2016, 12:10

Wittermore była prefektem. Jednym z najlepszych, jakich ta szkoła miała - przynajmniej na przestrzeni ostatnich lat. Chodziły plotki, że to ona zajmie miejsce obecnego naczelnego, choć były calkowicie niepotwierdzone. Miały sens i rację bytu, lecz Kaylin zdawała się nie zwracać na to uwagi. Robiła swoje, najlepiej jak umiała. Poza tym, nikt nie miał pojęcia o rozmowie Bułhakowa z Clemen i jego jasnym postanowieniu, że Wittermore nie zostanie prefektem naxzwlnym. Może to i lepiej, bo gdyby wiedziała poczułaby się w jakiś sposób zdradzona. Zupełnie tak, jakby znowu nie spełniła jego oczekiwań. Jakby zrobiła coś, co skreśliło ją w jego oczach. Dzięki tej niewiedzy miała przed sobą przynajmniej dwa miesiące spokoju.
- Czasami nawet do domu nie chce się wracać. - Westchnęła na wspomnienie domu i rodziców. Chciała zostać w Hogwarcie tak długo, jak się tylko dało. Nie było to kednak możliwe, wiedziała o tym od dawna. Gdy dziadkowie jeszcze żyli nie bylo tak źle, a potem... Potem już nie obchodziło ją absolutnie nic. Cisza, jaka między nimi zapadła była odrobinę niezręczna, ale Wittermore nie była w stanie sobie tego uświadomić. Gdy się z nią pożegnał i odszedł jedynie westchnęła pod nosem.
- Uważaj na siebie. - Czy tak powinna się do niego zwrócić? Czy tak powinna go pożegnać? Nie wiedziała. Jeszcze przez jakiś czas patrzyła za nim, czując jak kot ociera się o jej łydki. Uśmiechnęła się pod nosem i wróciła do głaskania czarnego futra, w którym widoczne były już siwe włosy. Przez chwilę pomyślała o szarych włosach Marqueza, zastanawiając się, czy cierpiał na jakąś chorobę, że przybierały taki kolor. A może był metamorfomagiem? Nie, wtedy cały czas miałby je trochę inne. W zależności od nastroju. Potrząsnęła głową, nie wiedząc skąd w niej w ogóle myśli o Ururu i biorąc kota na ręce ruszyła do pomieszczeń Ravenclawu.

[koniec sesji]



I made my choice a long time ago, and I'm never gonna leave you.


Sponsored content


PisanieTemat: Re: 18 czerwca || Ururu i Kaylin  

18 czerwca || Ururu i Kaylin

Zobacz poprzedni temat Zobacz następny temat Powrót do góry
Strona 2 z 2Idź do strony : Previous  1, 2

Permissions in this forum:Nie możesz odpowiadać w tematach
Mortis :: Rozgrywka fabularna :: Myślodsiewnie :: Zakończone-
Skocz do: