Non mor­tem ti­memus, sed co­gita­tionem Mor­tis


Share|

Odpowiedzialna impreza odpowiedzialnych ludzi | Zbiorowisko Chimer

Idź do strony : 1, 2, 3  Next
avatar
Prefekt Gryffindoru, Ścigający Złotych Chimer, Rocznik VI

Dodatkowe informacje biograficzne
AKTUALNIE POSIADANA RÓŻDŻKA: Cyprys, 13 cali, pióro z ogona feniksa, barwiona na fioletowo
OPANOWANE ZAKLĘCIA: /
OPIS POSTACI: Maurycy to niewysoki, bo mierzący 172 centymetry wzrostu, wiecznie roześmiany chłopak o urzekająco słodkiej buzi. Oczy ma szarozielone, włosy brązowe, ścięte do brody, zwykle nieuczesane i roztrzepane. Do garnituru zaczesuje je za uszy. Posiada na lewym udzie znamię w kształcie serduszka. Na brodzie widoczny jest już delikatny zarost.

Zobacz profil autora http://mortis.forumpolish.com/t629-sowa-maurycego http://mortis.forumpolish.com/t639-dzienniczek-maurycego#3294
PisanieTemat: Odpowiedzialna impreza odpowiedzialnych ludzi | Zbiorowisko Chimer  Nie 19 Cze 2016, 01:44



Decydujący o wszystkim mecz zakończył się kompletną porażką Chimer, co, jak na skupisko Gryfonów i Puchonów przystało, należało skwitować... ogniskiem w Zakazanym Lesie? Tak. Co właściwie robił tam Maurycy? Zdawało się, że on sam nie był pewien po co i dlaczego zgodził się na coś tak cholernie nieodpowiedzialnego, bo odpowiedź balansowała gdzieś pomiędzy Anastasia była chętna, a beze mnie i tak by to zrobili, a nie darowałbym sobie, gdyby cokolwiek się tutaj stało. W każdym razie, jak na męską brać przystało, dał wyrwać się z obchodu dzielnego prefekta, by znaleźć odpowiednie miejsce i nazbierać niezbędnego do takiego przedsięwzięcia drewna. Ze względu na to, że mundurki były im zbędne - przyodział się w swoje najwygodniejsze portki i szelki, obecnie jednak, łącznie z koszulą, zakryte wyjątkowo uroczym sweterkiem od babci. Wystarczyło wymknąć się z dormitoriów o odpowiedniej godzinie, zakraść się na błonia i grupka dzieciaków zniknęła w dziczy pełnej niebezpiecznych stworzeń.
- Dalej nie mogę uwierzyć w to, że Maxwell nas udupił. Naprawdę się przyłożyłem przy naszych referatach. - Narzekał dzielnie, robiąc dobrą minę do złej gry. Zapuszczał się w te tereny nie raz, więc jedyną różnicę stanowiła oplatająca wszystko swymi mackami ciemność, która pojawi się za kilka godzin. W czym problem? Otóż, owej ciemności właśnie lekko się obawiał i gdyby nie dzisiejsi kompani, idący z nim ramię w ramię, to prawdopodobnie biegłby w stronę zamku nie oglądając się za siebie. Teraz jednak szedł dzielnie w stronę wybranej z przyjacielem polany, aż wreszcie, po kilku minutach marszu trafili w miejsce docelowe.
Prawdę powiedziawszy nie podejrzewał, że ktokolwiek mógłby się na takie spotkanie wystroić. Ukradkiem zerkał więc na dzisiejszy outfit ukochanej, tocząc w środku walkę z samym sobą. Rozsądna i opiekuńcza strona kazała mu ją skarcić, a ta, w której buzowały hormony... przez pierwsze minuty nie dała mu oderwać od niej wzroku. Przełknął więc ślinę puszczając ją przodem, bo od tyłu wyglądała równie piękne, po czym otrząsnął się i złapał Hope za ramię, wszak miejsce wypadało zabezpieczyć.
- Protego Totalum! - Powiedział, celując różdżką w górę, w celu utworzenia nad nimi kopuły.


2w1
– A jeśli pewnego dnia będę musiał odejść? – spytał Krzyś, ściskając Misiową łapkę. – Co wtedy?
– Nic wielkiego. – zapewnił go Puchatek. – Posiedzę tu sobie i na Ciebie poczekam.
Kiedy się kogoś kocha, to ten drugi ktoś nigdy nie znika.
avatar
Rocznik VI

Dodatkowe informacje biograficzne
AKTUALNIE POSIADANA RÓŻDŻKA: 12 cali, nieco giętka, włos z głowy wili, czarny orzech
OPANOWANE ZAKLĘCIA: Szkolne: OPPUGNO, PORTUS, TERGEO, ENERVATE, EXPELLIARMUS, FUMOS, IMMOBILUS, PETRIFICUS TOTALUS, GEMINO, ACCIO, AQUAMENTI, FINITE, HERBIVICUS, REPARO, VENTUS || Łatwe: EBUBLIO, OBSCURO, REPLEO, ANIMO LEPORE, CANTIS, MOBILE IMAGINEM, CAPILLUS TINCTURA, DULCIUS, MELOFORS ||Trudne: MEMORIA IMAGINEM, SALVIO HEXIA
OPIS POSTACI: Nadziejka o wzroście nieco większym od przeciętnej szesnastolatki, czyli jakieś takie 165. Waga... lekko poniżej normy, pomimo, że dużo je. Twarzyczka: dość okrąła i dziecięca, mały nosek, różane usteczka. Przy uśmiechu podkreślają się jej mocno policzki. Oczy zielone. Cera taka jakaś typowa dla środkowej, nieco wschodniej Europy. Dodatkowo piegi, ujawniające się bardziej latem. Brwi średniej grubości. Kasztanowe włosy bywają pofalowane, sięgają za ramiona. Czasami je spina w koczek. Grzywka samodzielnie obcięta, czasem ją zaczesuje bardziej na czoło, czasami bardziej w bok. W zależności od nastroju, nosi okulary. Nie ma specjalnie dużej wady. Uwielbia też wszelkie akcesoria do włosów, spinki, wstążki. Jej codzienne ubrania nawiązują nieco do minionych epok.

Zobacz profil autora http://mortis.forumpolish.com/t622-zwirzynta-nadziejki#3136 http://mortis.forumpolish.com/t623-zapiski-nadziejki#3145 http://mortis.forumpolish.com/t621-skrytka-numer-1996#3135
PisanieTemat: Re: Odpowiedzialna impreza odpowiedzialnych ludzi | Zbiorowisko Chimer  Nie 19 Cze 2016, 02:18

Mecz zaczął się tak dobrze! Powinni wygrać! Chociaż, nie oszukujmy się, mecz już po kilku minutach stał się dosyć nudny, a raczej pokazał w jak bardzo złej formie byli wszyscy gracze. Nie wspominając o ogromie osób, które spadły z miotły. Pomimo wszystko, takie wydarzenie i tak dodawało wszystkim energii. Oraz pozwoliło na chwilę zapomnieć o marszu... przez który Nadziejka nie miała dobrego samopoczucia. Dopiero po rozmowie z Kim trochę się oderwała od rzeczywistości. Miała teraz na głowie coś innego... Coś, co miało mieć miejsce jutro. Dlatego lepiej przeżyć dzisiejszą imprezkę.
Hope nie była osobą, która łamała regulamin przy każdej okazji. W końcu sama często przeprowadzała pogawędki na ten temat z młodszymi Puchonami, a głównie z Cyrylem. Ale koniec roku się zbliżał... Oceny wystawione... Była tak bardzo niezadowolona ze swoich wyników, że po prostu musiała jakoś odreagować. Zbyt wiele negatywnych bodźców ze wszystkich stron.
Ubrała ciemnozieloną, lekko rozkloszowaną sukienkę za kolano z koronkowym kołnierzykiem. Do tego założyła purpurowy płaszczyk z miękkiego materiału, który był właściwie jak sweterek oraz najcichsze pantofelki, jakie miała. Stukot obcasów w lochach niósł się niesamowicie. Włosy związała z tyłu wstążką. Nie stroiła się jakoś specjalnie. W końcu to tylko spotkanie z przyjaciółmi.
Zgarnęła torebkę ze słodyczami, zebrała Kim z pokoju wspólnego i wymknęły się pod drzwi wyjściowe z zamku, gdzie spotkały się z Gryfonami.
Chłodne powietrze dworu zadziałało niesamowicie orzeźwiająco. Mogła w końcu odpłynąć luźno myślami. Szła z resztą nie odzywając się specjalnie, aczkolwiek słowa Maurycego ją zaniepokoiły. Że niby nie zdali? Nie chciało jej się jednak dłużej o tym myśleć.
Doszli w końcu na miejsce, a ręka kuzynka spoczęła na jej ramieniu dając znak do akcji. Longbottomska krew i w ogóle. Czas rozpocząć chronienie ludzkości! Nawet, jeśli to tylko impreza nieodpowiedzialnych dzieciaków.
- Salvio Hexia - uniosła również różdżkę sprawiając, że stali się niewidzialni dla otoczenia.



❀✿❀❀✿❀❀✿❀
Say hello to the girl that I am!
You're gonna have to see through my perspective
I need to make mistakes just to learn who I am
And I don't wanna be so damn protected

avatar
Obrońca Złotych Chimer, Rocznik VI

Dodatkowe informacje biograficzne
AKTUALNIE POSIADANA RÓŻDŻKA: Cedr, Łza cerbera, 12 cali, giętka
OPANOWANE ZAKLĘCIA: Diffindo, Drętwota, Protego, Fumos, Lumos, Accio, Bombarda, Enervate, Levicorpus, Calvorio, Avis, Muffliato
OPIS POSTACI: Chłopak kompletnie nie wygląda na sportowca. Wydaje się być chudy i słaby, co nie jest do końca prawdą. Masę mięśniową gdzieś tam ma, chociaż nie widać tego na pierwszy rzut oka. Mięsie brzucha są delikatnie zarysowane, ale są. Z twarzy przypomina miłego, nieco ciapowatego chłopaka o dobrym sercu, choć ma ten błysk cwaniaka w oku. Na całej twarzy ma pieprzyki, które robią z niego "nakrapianego". Jasne, bursztynowe oczy odbijają wszystkie światełka. Nos ma zadarty ku górze, a jego ciemno brązowe włosy, sterczą na wszystkie strony, jakby dopiero co podniósł się z łóżka. Malinowe usta, prawie zawsze przyzdabia szeroki uśmiech. Ma długie, zręczne palce i całe 188 centymetrów. Niekiedy bywa to jego atutem, a jeszcze kiedy utrudnieniem. Sam nie opisałby się jako przystojnego, choć za szpetnego też się nie uważa. Jest przeciętniakiem, chociaż to już zależy od gustów.

Zobacz profil autora http://mortis.forumpolish.com/t817-petera http://mortis.forumpolish.com/t823-dziennik-petera#6081 http://mortis.forumpolish.com/t816-skrytka-numer-91124
PisanieTemat: Re: Odpowiedzialna impreza odpowiedzialnych ludzi | Zbiorowisko Chimer  Nie 19 Cze 2016, 09:35

Głupia Panna Black, głupi mecz... Szło im tak dobrze! Mimo, że nudził się przy tych bramkach jak cholera, nie chciał, żeby tak szybko się zakończył. Na dodatek z takim wynikiem! Nadal nie rozumiał, dlaczego nikt nie rzucił się od razu na Szukającą Wiwern. Sam bardzo chętnie poleciałby tam do niej i zrzucił z miotły, tylko Obrońca jest jeden, a dziwna byłaby sytuacja, w której tak po prostu odlatuje sobie od bramek i lata za graczami. Ale przynajmniej coś by zrobił. Przynajmniej trochę się pośmiał, jak Malfoy zaliczył glebę. Wtedy myślał, że wszystko już pójdzie jak z płatka, a tu proszę.
Ze swoich ocen też nie był zadowolony. Nędzny z Transmutacji nie był dla niego niczym dziwnym i niesprawiedliwym, ale cholera jasna zawalił ulubiony przedmiot. Mógł się trochę przyłożyć do referatu z Astronomii, to prawda, ale jak tu się rozpisać o gwiazdozbiorze, który jest ledwo widoczny, mały i ma krótką legendę? Sam fakt, że Peter napisał te prace zaliczeniowe - no dobra, nie wszystkie - powinien dać mu o ocenę wyżej. Ogólnie ten rok jest jakiś dziwny, jakby nie był sobą.
Przynajmniej mógł zaszaleć na tej imprezie, na którą się naprawdę cieszył. No, może nie było tego po nim widać, bo dalej przeżywał fakt, że dali się ograć Wiwernom, którzy więcej spadali z mioteł, niż grali w Quidditch.
Jego ubiór był prosty - ciemne spodnie, biała koszula i krawat w barwach Gryffindoru, który zapomniał zdjąć w dormitorium, a przypomniał sobie o tym dopiero w drodze do lasu. Teraz wyglądał na smutnego, zagorzałego Gryfonka. Chłodne powietrze przyjemnie łaskotało go w twarz, a fakt, że idą do Zakazanego Lasu, w którym bywał już nie raz, poprawił mu humor. Będą wiedzieli go kogo się zwrócić, kiedy zapomną drogi powrotnej. Puścił słowa Maurycego mimo uszu, nie przejmując się nimi zbytnio.
Dotarli w końcu na miejsce, gdzie miało odbyć się ognisko. Słysząc, że przyjaciele rzucają jakieś zaklęcia ochronne, postanowił, że też chciałby się na coś przydać.
Muffliato – teraz nikt ich nie widział i nie słyszał. Szaleństwo czas zacząć.



Let the darkness come for me, let it try to steal my soul.
☹️ As if I had a soul to steal. ☹️
CHARACTER SONG
avatar
Ścigający Złotych Chimer, Rocznik VII

Dodatkowe informacje biograficzne
AKTUALNIE POSIADANA RÓŻDŻKA: Mierząca pełne trzynaście cali, niezbyt giętka, ale jednocześnie ciężko przypisać jej stuprocentową sztywność. Wykonana z cisu, posiadająca za rdzeń włókno ze smoczego serca, solidnie wykonana, cechująca się nadzwyczajną matowością powierzchni oraz surowym wyglądem. Zdaje się niezbyt pasować do płci pięknej, jednak doskonale leży w dłoni Antigone.
OPANOWANE ZAKLĘCIA: Expelliarmus, Fumos, Protego, Conjunctivitis, Drętwota, Everte Statum, Orbis, Alohomora, Vad Infer, Lacarnum Inflamari, Levicorpus, Procella, Verdillious, Obliviate, Enervate, Avifors, Protego Horribilis, Serpensortia
OPIS POSTACI: Dziewczę nieco kanciaste, niewątpliwie pozbawione nadprogramowych kilogramów, jednak we właściwych miejscach zaokrąglone, ponadto wysportowane i stosunkowo silne, co rysuje się niemałym kontrastem w stosunku do filigranowej figury. Osiągnęła wzrost mierzący dokładnie sto siedemdziesiąt cztery centymetry, stając się istotą powszechnie uważaną za całkiem wysoką w konfrontacji z płcią; Porusza się z subtelną, nienachalną gracją, która stanowi swoistą oprawę dla naturalnej pewności siebie. Jedyną cechą nieodzownie wpisującą ją w rodzinę Hennessy są oczy. Iskrzą się barwą ciemnej czekolady, wpadają w swej głębi w niezbadane odmęty czerni. Kształt upodobniony do osławionych migdałów podkreśla wachlarz czarnych, gęstych rzęs, naturalnie podwijających się u końców, otwierających nieco sceptyczne spojrzenie, akcentując złośliwe iskry mające za swoje tło toń ciemnego brązu. Ciemne, mocne brwi dopełniają ekscentrycznej oprawy, wieńcząc idealną kompozycję. Wydatne kości policzkowe całym swoim majestatem podkreślają naturalną nutę ostrości obecną w rysach dziewczyny. Lekko spiczasty podbródek, szczupłe policzki, wyrazisty łuk brwiowy składają się na wyjątkowo szlachetną oprawę, którą sobą prezentuje. Stosunkowo wąskie usta, drobny nos, okraszony gdzieniegdzie pojedynczymi piegami, stanowią jedne z ostatnich elementów goszczących na buzi Hennessy. Tą z kolei okalają kruczoczarne pasma, barwą przypominające heban, płynące kaskadą, układając się w lekkie fale, aby zakończyć swoją drogę ledwie nad linią wąskich ramion. Pojedyńcze kosmyki stanowią grzywkę nieodłącznie goszczącą na czole Antigone, układającą się w niedbałym, aczkolwiek odnajdującym pewną harmonię, porządku.

Zobacz profil autora http://mortis.forumpolish.com/t546-zwierze-antigone#2459 http://mortis.forumpolish.com/t566-dziennik-antigone#2587 http://mortis.forumpolish.com/t541-skrytka-nr-583
PisanieTemat: Re: Odpowiedzialna impreza odpowiedzialnych ludzi | Zbiorowisko Chimer  Nie 19 Cze 2016, 13:42

Los tym razem nie związał przeklętym przeznaczeniem linii życia Blackówny z jej odwieczną sympatią z domu Malfoy'ów, gdyż nie poszła w jego ślady wbijając się zębami w zieleń murawy. A jaka szkoda to była! Powtarzane z zapałem neofity wiwaty poniosły się echem nawet do skrzydła szpitalnego, w którym Hennessy poczuła nagły przypływ nie rozczarowania, lecz histerycznej pogardy, która nie poniosła się nigdy śmiechem z uwagi na groźbę przebicia płuca złamanym żebrem. Ileż by dała, aby podzielić się swym żałosnym losem ze ślizgońską szukającą, która okazała się jedynym wątłym płomykiem nadziei wobec nieokreślonej nieudolności Wiwern. Gorycz nie rozlała się po wnętrzu Antigone jeszcze przez długi czas, dopiero post factum, gdy sprawa przycichła, trafił ją szlag, ale niecelnie.
Pod znakiem wybitności nie stanęły także oceny, których prognoza od dłuższego czasu kłębiła się nad kruczoczarną czupryną. W pełnej świadomości zapracowała sobie na mierność wyników końcowych, a jednak gdy ujrzała namacalną, rzeczywistą informację o nich, coś ją wewnętrznie ukuło. Nie ubodła ją sama chęć bycia prymusem, jednak tląca się głęboko na samym dnie umysłu ambicja irytująco ją połaskotała. Wszak przez wszystkie lata jej wyniki były ponad miarę zadowalających, teraz jednak buńczuczny fatalizm dotknięty błogosławioną ręką młodości sprowadził ją do zaszczytnego poziomu trollów, których zasięg troskliwie objął wszystkie przedmioty. Ta sromotna klęska była wciąż lepsza od ukończenia szkoły, od zdarzenia, którego z uporem maniaczki unikała jak ognia.
Przeklęta Black. Utopiłabym ją w łyżce wody — zaczęła po chwili, pozwalając opuścić usta słowom, które wisiały na jej języku już od jakiegoś czasu. Milkliwość zgromadzenia nie ukazywała tego, że nikt nie miał nic do powiedzenia, jeszcze ogarniała ich słodka adrenalina, poczucie łamania zasad, jeszcze zaklęcia ochraniające ich spisek pisane były jako konieczność. Cały plan wydał się Hennessy nader perfekcyjny, idealnie podsumowujący jej ostatni dzień spędzany za murami zamku przed swawolą okresu letniego. Marsz skutecznie wypłukał z Gryfonki jakiekolwiek opory przed podejmowaniem ryzyka, wszak cóż mogło się gorszego stać? Nawet śmierć była bardziej urokliwa od nieskutecznego spłonięcia.
Zatrzymała się wraz ze śmiałkami rzucającymi zaklęcia ochronne na obszar ich szkolnego grzechu. Uniosła spojrzenie ku niebu, które powoli stygło po zachodzie słońca, zwiastując leniwie nadchodzący wieczór. Przeniosła po chwili wzrok na Anastasię — doprawdy słodko, że jej długie rzęsy zapewniły grupie patronat prefekta; Poczuła lekkie smaganie chłodnego wiatru buszującego między konarami na nagich nogach — lekka sukienka w barwach śliwki kończąca się przed kolanem nie stanowiła skutecznej osłony przed kaprysami natury, jednak lato wiszące w powietrzu omiatało obecnych ciepłym oddechem.


i will lift glad, afar-off eyes
though it contain no place for me
avatar
Ścigający Złotych Chimer, Rocznik VI

Dodatkowe informacje biograficzne
AKTUALNIE POSIADANA RÓŻDŻKA: cyprys || róg jednorożca || sztywna || 11 cali
OPANOWANE ZAKLĘCIA: Enervate, Episkey, Lumos, Expelliarmus, Orbis, Everte Statum, Avifors, Oppugno, Fumos Duo, Protego Totalum, Flippendo Duo
OPIS POSTACI: Dziewczyna ma blond włosy, które są w w wiecznym nieładzie, albo związane w jakiś warkocz, bądź kucyk, a następnie rozpuszczone i poskręcane w fikuśne loki. Tęczówki są w barwie błękitu, roześmiane, błyszczące piękne oczęta. Zawsze widać u niej szeroki uśmiech, którym obdarowuje każdego, kogo napotka na swojej drodze. Jej cera jest jasna, ponieważ promienie słońca nie potrafią ubarwić jej skóry. Jednego dnia, gdy się opali jest czerwona jak pomidor, a następnego dnia nie ma już nic - ani czerwieni, ani brązu. Mierzy sobie 152 cm wzrostu i jakoś na to nie narzeka. Lubi być niska, mimo że zawsze musi patrzeć na innych z dołu. Waży 49 kg. Jest drobnej postury, więc czasami ma się wrażenie, że byle jaki podmuch wiatru zabierze ją ze sobą siną w dal. Jednak pozory mylą. Diabeł ukrył się w ciele aniołka. Dziewczyna ma naprawdę dużo siły.

Zobacz profil autora http://mortis.forumpolish.com/t771-zoo-kimi http://mortis.forumpolish.com/t773-pamietnik-kimi http://mortis.forumpolish.com/t770-skrytka-4487
PisanieTemat: Re: Odpowiedzialna impreza odpowiedzialnych ludzi | Zbiorowisko Chimer  Nie 19 Cze 2016, 21:00

Była tak bardzo wkurzona na siebie za tą ostatnią akcję na meczu, którą wywinęła, że nie mogła usiedzieć na miejscu. Miała wrażenie, że w tym meczu przyniosła tylko pecha. Zderzyła się z Anti, potem zleciała z miotły, a następnie nie złapała piłki i nie pomyślała, aby przeszkodzić Morrigan. Jak ona źle się z tym czuła. Tak bardzo chciała, aby Chimery wygrały, ale cóż... wyszło inaczej. Jedyne co dawało jej pozytywne myśli to była imprezka w zakazanym lesie. Wyszła trochę szybciej z dormitorium i poleciała do kuchni, aby zapakować trochę jedzenia na ten wypad do plecaka, który tata powiększył jej kiedyś zaklęciem, a następnie wróciła do pokoju wspólnego, gdzie poszła do pokoju po swoją gitarę. Czekała na Nadzieję i razem z nią poszła do reszty.
Kim nie była wystrojona jak reszta dziewczynek w tej grupce. Kim po prostu nie potrafiła się stroić. Miała na sobie koszulę w kratę, którą kiedyś zwinęła tacie i pozmieniała ją trochę za pomocą nożyczek, nici, igieł oraz zaklęć, aby ładnie na niej leżała. Nie miała żadnej spódnicy, ani spódniczki tylko jasno brązowe spodnie i wygodne zniszczone trampki, które nosi od trzech lat i nie rozstaje się z nimi, gdy wychodzi łamać zasady. Kim uważa, że te buty przynoszą jej szczęście.
Jeśli chodzi o oceny panny-roztargane-włosy były wyśmienite jak na nią. Była zaskoczona, że tak dobrze jej poszło. To było coś niesamowitego. Spodziewała się samych nędznych lub coś tym stylu, a ma nawet dobre stopnie.
- Jak coś ja mam jedzonko - wskazała swój plecak, który trzymała przez cały czas w dłoniach. Z pleców ściągnęła gitarę i oparła ją o drzewo. Uśmiechała się jak zwykle, więc nic w jej Kimowatości się nie zmieniło. Nawet zły wynik nie był w stanie usunąć jej uśmiechu. Patrzyła na ten mecz w taki sposób, że ich drużyna była sto razy lepsza, ponieważ byli lepsi w grze i gdyby nie to, że Tamara spadła wygrali by na pstryknięcie palcami. Podała plecak Peterowi, aby mógł rozpakować jedzenie a sama zabrała się za nastrajanie gitary. Czasami zerkała na Nadziejkę, ponieważ była z niej taka dumna, że dziewczyna umówiła się z Dominikiem. To było takie niesamowite, że sama miała ochotę skakać jak piłeczka. Kim wyglądała zdecydowanie zabawnie, gdy skakała, ponieważ jej włosy falowały tak jakby były żywe.


Kim Miracle
Plan Lekcji
Eliksiry, OPCM, ONMS,
Transmutacja, Wróżbiarstwo,
Zaklęcia i Uroki, Zielarstwo


Ostatnio zmieniony przez Kim Miracle dnia Pon 20 Cze 2016, 22:56, w całości zmieniany 1 raz
avatar
Rocznik VI

Dodatkowe informacje biograficzne
AKTUALNIE POSIADANA RÓŻDŻKA: Matowa i skromna, nie wyróżnia się na tle innych. Brak zdobień. Rdzeń z rogu jednorożca, drewno jabłoni, sztywna, 12 cali długości. Nic specjalnego.
OPANOWANE ZAKLĘCIA: BĄBLOGŁOWY, EXPELLIARMUS, RIDDICULUS, PROTEGO, CONJUNCTIVITIS, DIFFINDO, ACCIO, WINGARDIUM LEVIOSA, VERDIMILIOUS, SICCUM, EBUBLIO, LEVICORPUS, OCULUS LEPUS, UTEVO LUX, SOMNO
OPIS POSTACI: Średni wzrost, lekko podkrążone oczy od nadmiernego przesiadywania z książką po nocach. Właścicielka szczupłej, wątłej twarzy, którą okalają długie włosy o kolorze miodu akacjowego. Młoda Panienka Fitzgerald posiada kobiecą budowę ciała i długie włosy, ale na tym kończą się atrybuty kobiecości, którymi może się pochwalić. Skromny i konserwatywny ubiór, kłócący się poniekąd z jej pochodzeniem, przełamuje niekiedy mocniejszym makijażem i frywolnymi kapeluszami, nie mającymi jednak nic wspólnego z modą mugolską. Często próbuje zakryć całkowicie swoje ciało poprzez noszenie wyłącznie czarnych, workowatych szat. Preferuje stonowane kolory, a te pstrokate i przyciągające uwagę omija szerokim łukiem. Bardzo rzadko nosi dodatki i biżuterię, za wyjątkiem skromnego,złotego łańcuszka, z którym się nigdy nie rozstaje. Zazwyczaj wyprostowana lecz w jej kroku na próżno szukać gracji.  Wiecznie zachmurzony wyraz twarzy, nieobecne spojrzenie.  Czy to tylko zadumanie i wyłączenie się z realnego świata, a może to autentyczna, mroczna energia kryjąca się w jej pokrętnym umyśle i dziwnych fascynacjach? Tego nikt nie jest pewien,nawet ona sama.

Zobacz profil autora http://mortis.forumpolish.com/t364-szatany-anastasii#520 http://mortis.forumpolish.com/t418-skrytka-numer-111
PisanieTemat: Re: Odpowiedzialna impreza odpowiedzialnych ludzi | Zbiorowisko Chimer  Pon 20 Cze 2016, 03:39

Ostatnimi czasy w życiu Fitzgerald nie brakowało pełnej gamy emocji najróżniejszego kalibru, ale całkiem ironicznie, to ta pozornie najbardziej błaha przysporzyła jej najwięcej stresu oraz istnej trwogi w obawie o własną, do tej pory jasno zaplanowaną przyszłość.
Z powodu niezaliczonego roku mogła płakać, zamknąć się we własnym pokoju, lub po prostu skoczyć z siódmego piętra i szczęśliwie trafić do krainy pozbawionej pierdolniętych szaleńców z pożogą na krańcu różdżki, czy o zgrozo, równie podłych i nikczemnych profesorów dzięki którym jej przyszłość mogła legnąć w gruzach.
- Ta fujara Maxwell jeszcze pożałuje tego co zrobił - wysapała konspiracyjnie głosem prawdziwej mścicielki z klanu lubującego się w japońskich wachlarzach.
O ile popadanie w całkowitą rozpacz i utonięcie w dramacie sytuacji było opcją kuszącą, to koniec końców Anastasia poszła inną drogą. DROGĄ BUNTOWNICZKI.
Świeżo zakupiony, źle dopasowany niewypał w postaci przyciasnej, obcisłej sukienki oliwkowej barwy teoretycznie sięgał lekko przed kolanko i tym samym wpisywał się w kanony obowiązującej mody. Praktycznie zaś, materiał skrupulatnie podwijał się w okolicach talii, skutecznie skracając długość do rozmiarów wyjątkowo przykuwających wzrok, żeby nie użyć słowa - nieprzyzwoitych. Narażała się na przeziębienie oraz zmasowany atak komarów, inni również mogli ją srożej ocenić, ale na powrót do dormitorium było już za późno, więc wszelkie niedogodności zniesie z dumą prawdziwej Gryfonki.
Dźwigając ciężkawą torbę wypełnioną procentowymi trunkami, Anastasia zerkała czujnie to w kierunku Maurycego, to w stronę podejrzanej numer jeden - niejakiej Nadziei Potockiej. Fitzgerald obejmując postawę pasywnej agresywności, nawet nie myślała o bezpośredniej konfrontacji, co nie zmieniało faktu, iż planowała dzisiejszej nocy bacznie obserwować wszelkie reakcje i poczynania Puchonki.
- Kimi, a co tam masz? - zainteresowała się na wieść o pożywieniu sprowadzonym przez dziewczynę. Oby coś bardzo kalorycznego, nadającego się na przegryzkę...
Cholera. Jak ona usiądzie w tej śmiesznej kiecce? Rozejrzała się niespokojnie, wzrokiem odnajdując wierną jej towarzyszkę w bólu i cierpieniu, Antygonę. Cóż, o ile dziewczyna nie sprowokuje jakiegoś nieznajomego goryla i nie dostaną dzięki niej poczęstunku w postaci żrącego kwasu, to może uchodzić za całkiem niezłą osłonę przed Peterem, który jakkolwiek był przemiłym chłopakiem, to... lepiej żeby nie siadał aż tak blisko. A jeśli już, to NIECH SIĘ DO CHOLERY ROZGLĄDA GDZIE I NA CZYM SIADA.


In battle it is the cowards who run the most risk; bravery is a rampart of defense.
avatar
Prefekt Gryffindoru, Ścigający Złotych Chimer, Rocznik VI

Dodatkowe informacje biograficzne
AKTUALNIE POSIADANA RÓŻDŻKA: Cyprys, 13 cali, pióro z ogona feniksa, barwiona na fioletowo
OPANOWANE ZAKLĘCIA: /
OPIS POSTACI: Maurycy to niewysoki, bo mierzący 172 centymetry wzrostu, wiecznie roześmiany chłopak o urzekająco słodkiej buzi. Oczy ma szarozielone, włosy brązowe, ścięte do brody, zwykle nieuczesane i roztrzepane. Do garnituru zaczesuje je za uszy. Posiada na lewym udzie znamię w kształcie serduszka. Na brodzie widoczny jest już delikatny zarost.

Zobacz profil autora http://mortis.forumpolish.com/t629-sowa-maurycego http://mortis.forumpolish.com/t639-dzienniczek-maurycego#3294
PisanieTemat: Re: Odpowiedzialna impreza odpowiedzialnych ludzi | Zbiorowisko Chimer  Pon 20 Cze 2016, 22:27

Maurycy prezentował tą bardziej towarzyską stronę społeczeństwa, więc możliwość wybawienia się w gronie bliskich przyjaciół, mimo tlących się tam w głębi obaw, dawała mu ogromną dawkę pozytywnej energii. Normalność i zabawa - tego właśnie potrzebował i szukał w Hogwarcie. I może to lepiej, że wybrali Zakazany Las? Może to lepiej, że nie znajdowali się teraz gdzieś w Hogsmeade, tak blisko miejsca śmierci trójki Longbottomów, rozrywającego mu serce za każdym razem, kiedy rodzinną mieścinę odwiedzał? Łamanie szkolnego regulaminu w tak nierozsądny sposób było wręcz idiotyczne, ale zdecydował się na to nawet mimo piastowanej funkcji właśnie w trakcie poszukiwania odskoczni od smutnej, przytłaczającej go rzeczywistości. Czy powinien teraz siedzieć i płakać? Czy powinien... tak, podobno powinien, ale nie chciał i nie będzie. Nie da się złamać ludziom, którzy chcieli go tym złamać. Zamierzał iść w ślady rodziców i nie poddawać się, choćby, podobnie jak i oni, miał skończyć w piekle pożogi za głoszone poglądy. Teraz jednak był tutaj. Z nimi. Z ludźmi, których kochał na sposoby przeróżne i z którymi nie chciał rozstawać się nigdy.
Zaśmiał się więc szczerze z groźby, którą Anka rzuciła w stronę Maxwella. Szczerze powiedziawszy, to nie obraziłby się, gdyby faktycznie ktoś wywinął mu jakiś niegroźny numer, chociażby na zakończenie przyszłego roku, kiedy to wszyscy zebrani (najprawdopodobniej) pożegnają się ze Szkołą Magii i Czarodziejstwa w Hogwarcie. Chociaż... z ich ocenami to nigdy nie wiadomo.
- Hope, koniecznie musisz mnie tego triku nauczyć. - stwierdził, posyłając kuzynce spojrzenie pełne entuzjazmu. Miał nadzieję, że pozornie drobne zabezpieczenia sprawią, że będą mogli poczuć się w miarę bezpiecznie, mimo otaczającej ich zewsząd dziczy. - Morrigan jak zawsze dopięła swego. Puchar na zakończenie... czy jest coś, co jej się w tym roku nie udało? Poza punktacją Slytherinu? Swoją drogą, wy też zauważyliście, że Wittermore chodzi na wszystkie zajęcia? Czy niektóre nie odbywają się w tym samym czasie? To jest chore. Chodzę na cztery, a z jednego nie zdałem. Czuję się przy nich jak zupełna pierdoła.
Dmuchnął sobie w grzywkę i rzucił swój plecak obok pieńka, który to został zaciągnięty obok paleniska jako siedzisko. Tak, Longbottom ułożył wszystko po harcersku, jak gdyby brak kamieni wokół sterty gałęzi miał faktycznie zaważyć o życiu i śmierci młodych czarodziejów, ale z drugiej strony... przynajmniej dwie osoby z tej grupy omal nie spłonęły żywcem półtora miesiąca temu.


2w1
– A jeśli pewnego dnia będę musiał odejść? – spytał Krzyś, ściskając Misiową łapkę. – Co wtedy?
– Nic wielkiego. – zapewnił go Puchatek. – Posiedzę tu sobie i na Ciebie poczekam.
Kiedy się kogoś kocha, to ten drugi ktoś nigdy nie znika.
avatar
Rocznik VI

Dodatkowe informacje biograficzne
AKTUALNIE POSIADANA RÓŻDŻKA: 12 cali, nieco giętka, włos z głowy wili, czarny orzech
OPANOWANE ZAKLĘCIA: Szkolne: OPPUGNO, PORTUS, TERGEO, ENERVATE, EXPELLIARMUS, FUMOS, IMMOBILUS, PETRIFICUS TOTALUS, GEMINO, ACCIO, AQUAMENTI, FINITE, HERBIVICUS, REPARO, VENTUS || Łatwe: EBUBLIO, OBSCURO, REPLEO, ANIMO LEPORE, CANTIS, MOBILE IMAGINEM, CAPILLUS TINCTURA, DULCIUS, MELOFORS ||Trudne: MEMORIA IMAGINEM, SALVIO HEXIA
OPIS POSTACI: Nadziejka o wzroście nieco większym od przeciętnej szesnastolatki, czyli jakieś takie 165. Waga... lekko poniżej normy, pomimo, że dużo je. Twarzyczka: dość okrąła i dziecięca, mały nosek, różane usteczka. Przy uśmiechu podkreślają się jej mocno policzki. Oczy zielone. Cera taka jakaś typowa dla środkowej, nieco wschodniej Europy. Dodatkowo piegi, ujawniające się bardziej latem. Brwi średniej grubości. Kasztanowe włosy bywają pofalowane, sięgają za ramiona. Czasami je spina w koczek. Grzywka samodzielnie obcięta, czasem ją zaczesuje bardziej na czoło, czasami bardziej w bok. W zależności od nastroju, nosi okulary. Nie ma specjalnie dużej wady. Uwielbia też wszelkie akcesoria do włosów, spinki, wstążki. Jej codzienne ubrania nawiązują nieco do minionych epok.

Zobacz profil autora http://mortis.forumpolish.com/t622-zwirzynta-nadziejki#3136 http://mortis.forumpolish.com/t623-zapiski-nadziejki#3145 http://mortis.forumpolish.com/t621-skrytka-numer-1996#3135
PisanieTemat: Re: Odpowiedzialna impreza odpowiedzialnych ludzi | Zbiorowisko Chimer  Pon 20 Cze 2016, 23:17

Dobrze się czuła idąc w dość sporej grupce. Co z tego, że las jest zakazany? Nadziejkę ostatnio mało rzeczy obchodziło. Ale takie wydarzenie towarzyskie jak to, troszkę dodało jej zmęczonemu serduszku radości i relaksu.
Aczkolwiek zielone oczka spoczęły krótko na Antigone. Było to dosyć chłodne spojrzenie. Po meczu jej kuzynka stała się wrogiem publicznym Puchonów i Gryfonów, co Hope starała się zrozumieć swoją przeogromną empatią. W końcu wynik meczu był trochę... losowy. Jednak Potocka jest z tych, dla których rodzina jest najważniejsza. Gdyby ktoś naprawdę zaczął cisnąć panienkę Black... tak, lałaby się tu i teraz. Na ruszczki lub gołe klaty. Przy czym to drugie, gdyby obecni tu chłopcy zasłonili oczy. Ale do Hennessy nie chciała się nastawiać negatywnie. W końcu była ona na marszu... Nadziejka usilnie postanowiła wrócić myślą do balu, kiedy Gryfonka pląsała na balu z Carrowem. To było zdecydowanie najodpowiedniejsze wspomnienie na tą chwilę. Coś lekkiego i wesołego.
Profesor Maxwell wydawał się całkiem niefajny z ich krótkich wypowiedzi. W takim razie eliksiry odpadną jej z przyszłego roku.
Posłała Peterowi lekki uśmiech, kiedy ten również przyłączył się do ochrony ich miejsca zabawy. Nie znała go długo, ale wydawał się dobrym kolegą. Wiedziała, że ma dobre relacje z Maurycym i Kim.
- Bardzo chętnie, ale dopiero we wrześniu - odpowiedziała kuzynowi posyłając mu słaby uśmiech.- Te wakacje mam jeszcze bardziej zajęte niż zwykle.
Latem widywali się trochę rzadziej niż w roku szkolnym. W końcu niemal cały sierpień spędzała w Polsce. A tym razem dojdą jej jeszcze praktyki... Nie wiedziała nawet, czy chce tych wakacji, czy nie. Czekała ją jeszcze rozmowa z rodzicami na temat jej planów. Miała nadzieję, że pozwolą jej uczestniczyć w tych praktykach, aczkolwiek ostatnio pisali do niej tak, jakby nawet mieli nie pozwolić jej dołączyć do ROMu po ukończeniu szkoły. "Skup się na nauce i malowaniu" - każdy list kończył się tym samym. Było jej przez to niesamowicie przykro, bo ten rok szkolny nie okazał się dla niej owocny. Wiedziała, że stać ją było na więcej. Chyba po prostu miała pecha.
Usiadła gdzieś obok Maurycego, tak po prostu na ziemi. Płaszczyk był na tyle długi, że nie przyciskała pupą sukienki do trawy. Wyciągnęła z kieszeni dwa woreczki landrynek. Ostatnio odkryła ich niewielkie zapasy na dnie szuflady. Ich główną zaletą było to, że nie pochłaniało się ich tak szybko, jak orzeszków w czekoladzie, więc wolniej znikały.
- Mam landrynki - poinformowała swoim cichym głosem, który mógł zniknąć w nicości, gdyż Mauryś rozpoczął ploteczki. Nadziejka postanowiła włączyć się do rozmowy. Czas odrzucić ten przygnębiający nastrój, w jakim żyła cały czas. Kiedy tu szli, zerkała na Kim, która widocznie cieszyła się z tego grupowego spotkania. Hope chciała być teraz bardziej jak ona. Nie miała pojęcia, z jakiego powodu tak naprawdę blondynka posyłała jej uśmieszki. Jak dobrze, że wcześniej prosiła Kim o zachowaniu wszystkiego, co związane z Fletcherem, w tajemnicy.
Hope bardzo się podobało, jak kuzyn zgrabnie zakończył temat Morrigan. Była jednak troszkę ciekawa, jak bardzo obgadywaliby Ślizgonkę, gdyby Potockiej z nimi nie było.
- Wittermore pojawiła się ostatnio nawet na spotkaniu koła artystycznie uzdolnionych - odezwała się z nieco głośniej, niż przed chwilą. - Pozowała nam w sukni zrobionej z kwiatów. Prezentowała się ładnie... ale nie do końca rozumiem, dlaczego się zgodziła. Wydawało mi się, że o tej porze uczy się materiału na kolejny rok.
Nadziejka lubiła ploteczki, ale niezbyt umiała to robić. W końcu była dobrą osóbką i nigdy nie przekazywała złych informacji w obieg. Sama jednak poczuła ostatnio w sobie jakąś niechęć to Kaylin. Chciała to w sobie stłumić, ale niestety od 4 kwietnia wsiąkała negatywne emocje jak gąbka.
Mimowolnie w dłonie wpadł jej jakiś niewielki patyczek, którym już mazała jakieś wzorki w ziemi.



❀✿❀❀✿❀❀✿❀
Say hello to the girl that I am!
You're gonna have to see through my perspective
I need to make mistakes just to learn who I am
And I don't wanna be so damn protected

avatar
Obrońca Złotych Chimer, Rocznik VI

Dodatkowe informacje biograficzne
AKTUALNIE POSIADANA RÓŻDŻKA: Cedr, Łza cerbera, 12 cali, giętka
OPANOWANE ZAKLĘCIA: Diffindo, Drętwota, Protego, Fumos, Lumos, Accio, Bombarda, Enervate, Levicorpus, Calvorio, Avis, Muffliato
OPIS POSTACI: Chłopak kompletnie nie wygląda na sportowca. Wydaje się być chudy i słaby, co nie jest do końca prawdą. Masę mięśniową gdzieś tam ma, chociaż nie widać tego na pierwszy rzut oka. Mięsie brzucha są delikatnie zarysowane, ale są. Z twarzy przypomina miłego, nieco ciapowatego chłopaka o dobrym sercu, choć ma ten błysk cwaniaka w oku. Na całej twarzy ma pieprzyki, które robią z niego "nakrapianego". Jasne, bursztynowe oczy odbijają wszystkie światełka. Nos ma zadarty ku górze, a jego ciemno brązowe włosy, sterczą na wszystkie strony, jakby dopiero co podniósł się z łóżka. Malinowe usta, prawie zawsze przyzdabia szeroki uśmiech. Ma długie, zręczne palce i całe 188 centymetrów. Niekiedy bywa to jego atutem, a jeszcze kiedy utrudnieniem. Sam nie opisałby się jako przystojnego, choć za szpetnego też się nie uważa. Jest przeciętniakiem, chociaż to już zależy od gustów.

Zobacz profil autora http://mortis.forumpolish.com/t817-petera http://mortis.forumpolish.com/t823-dziennik-petera#6081 http://mortis.forumpolish.com/t816-skrytka-numer-91124
PisanieTemat: Re: Odpowiedzialna impreza odpowiedzialnych ludzi | Zbiorowisko Chimer  Sro 22 Cze 2016, 11:34

Cieszył się, że koledzy wpadli na tak świetny pomysł, by zapomnieć o przykrych wydarzeniach. Poszaleją trochę i zaraz wszystkie troski pójdą się kochać. Nie miał zdania jeśli chodzi o Anti. Puchoni i Gryfoni obrócili się do niej plecami, jednak on miał to wszystko głęboko gdzieś. To co, że była na balu z Carrowem, który... no, jest Carrowem, dla niego mogła i łazić za rączkę z Malfoy'em i nie zwróciłby na to najmniejszej uwagi. Wszyscy przyszli się tutaj dobrze bawić, zatem najlepiej, żeby tak zostało.
Odwzajemnił uśmiech Nadziejki, odtwarzając sobie w myślach ich pierwsze spotkanie. No, lekko nie było, ale chyba między nimi jest już dobrze. Wydawała się być świetną dziewczyną, po prostu przeszła za dużo w sowim życiu, a on ma za długi jęzor.
Jego wakacje zapowiadały się na zwykłe i nudne, jak z resztą każde. Pewnie spędzi je w mugolskim świecie, z mugolską rodziną i ojcem. Najchętniej nie opuszczałby zamku, albo spakował przyjaciół w torbę i wtedy wyjechał. Usiadł na podłodze i przyjął z uśmiechem plecak od Kimi, by rozpakować jedzenie. Podczas wykonywania czynności posyłał ukradkowe spojrzenia Anastasii. Wiedział, jakie uczucie w niej wzbudza, po tamtym nieprzyjemnym incydencie w dormitorium. On naprawdę nie chciał na niej usiąść! Zależy mu na dobrych kontaktach z Anuszką, bo przecież to wybranka Maurycego, a on chce zostać ojcem chrzestnym ich bachorów. Wsłuchiwał się też w rozmowę na temat Kaylin, której w istocie wszędzie pełno.
Wychodzi na to, że jest wszędzie. A może ma siostrę bliźniaczkę o której nie wiemy? – powiedział z uśmiechem. Do Wittemore w sumie też nic nie miał, ale plotki to plotki, a on nie przegapi okazji, żeby się czegoś dowiedzieć.
Oddał plecak Kim i oparł się o ziemię, słuchając wywodów reszty na ten temat.



Let the darkness come for me, let it try to steal my soul.
☹️ As if I had a soul to steal. ☹️
CHARACTER SONG
avatar
Ścigający Złotych Chimer, Rocznik VII

Dodatkowe informacje biograficzne
AKTUALNIE POSIADANA RÓŻDŻKA: Mierząca pełne trzynaście cali, niezbyt giętka, ale jednocześnie ciężko przypisać jej stuprocentową sztywność. Wykonana z cisu, posiadająca za rdzeń włókno ze smoczego serca, solidnie wykonana, cechująca się nadzwyczajną matowością powierzchni oraz surowym wyglądem. Zdaje się niezbyt pasować do płci pięknej, jednak doskonale leży w dłoni Antigone.
OPANOWANE ZAKLĘCIA: Expelliarmus, Fumos, Protego, Conjunctivitis, Drętwota, Everte Statum, Orbis, Alohomora, Vad Infer, Lacarnum Inflamari, Levicorpus, Procella, Verdillious, Obliviate, Enervate, Avifors, Protego Horribilis, Serpensortia
OPIS POSTACI: Dziewczę nieco kanciaste, niewątpliwie pozbawione nadprogramowych kilogramów, jednak we właściwych miejscach zaokrąglone, ponadto wysportowane i stosunkowo silne, co rysuje się niemałym kontrastem w stosunku do filigranowej figury. Osiągnęła wzrost mierzący dokładnie sto siedemdziesiąt cztery centymetry, stając się istotą powszechnie uważaną za całkiem wysoką w konfrontacji z płcią; Porusza się z subtelną, nienachalną gracją, która stanowi swoistą oprawę dla naturalnej pewności siebie. Jedyną cechą nieodzownie wpisującą ją w rodzinę Hennessy są oczy. Iskrzą się barwą ciemnej czekolady, wpadają w swej głębi w niezbadane odmęty czerni. Kształt upodobniony do osławionych migdałów podkreśla wachlarz czarnych, gęstych rzęs, naturalnie podwijających się u końców, otwierających nieco sceptyczne spojrzenie, akcentując złośliwe iskry mające za swoje tło toń ciemnego brązu. Ciemne, mocne brwi dopełniają ekscentrycznej oprawy, wieńcząc idealną kompozycję. Wydatne kości policzkowe całym swoim majestatem podkreślają naturalną nutę ostrości obecną w rysach dziewczyny. Lekko spiczasty podbródek, szczupłe policzki, wyrazisty łuk brwiowy składają się na wyjątkowo szlachetną oprawę, którą sobą prezentuje. Stosunkowo wąskie usta, drobny nos, okraszony gdzieniegdzie pojedynczymi piegami, stanowią jedne z ostatnich elementów goszczących na buzi Hennessy. Tą z kolei okalają kruczoczarne pasma, barwą przypominające heban, płynące kaskadą, układając się w lekkie fale, aby zakończyć swoją drogę ledwie nad linią wąskich ramion. Pojedyńcze kosmyki stanowią grzywkę nieodłącznie goszczącą na czole Antigone, układającą się w niedbałym, aczkolwiek odnajdującym pewną harmonię, porządku.

Zobacz profil autora http://mortis.forumpolish.com/t546-zwierze-antigone#2459 http://mortis.forumpolish.com/t566-dziennik-antigone#2587 http://mortis.forumpolish.com/t541-skrytka-nr-583
PisanieTemat: Re: Odpowiedzialna impreza odpowiedzialnych ludzi | Zbiorowisko Chimer  Sro 22 Cze 2016, 19:10

Miała do Wittermore wszystko i nic jednocześnie — walczyły w niej dwie istoty: jedna usiłowała uparcie zignorować krukońską egzystencję, która swoją bzdurną, milkliwą perfekcją odpychała ją niczym magnes o tym samym biegunie, druga zaś nie potrafiła zatrzymać ironicznych komentarzy w ustach, słała je z wyjątkową rzutkością. Z ciekawością więc wyłapała jej nazwisko z wypowiedzi Longbottoma, w swojej odrobinę plotkarskiej naturze skupiając się na sensie słów niesionych w przestrzeń; Hennessy podczas balu miała okazję odkryć drugi beznadziejny aspekt blondynki, którym była łajzowata osoba Addyson Clemen, a o tej samo wspomnienie budziło w Gryfonce agresywne fuknięcie. Odgoniła jednak szybko puchońską myśl, nie pozwalając tej rozniecić ognia impulsywnej, aczkolwiek pasywnej agresji w umyśle. Ten wieczór miał być miły, wszak wieńczył jej ostatni rok w Hogwarcie, który ostatnim się nie okazał. Jutro miała ponownie powitać Londyn.
Umknęło jej nawet  lodowate ostrze spojrzenia Potockiej, która okazała się istotą nad wyraz rodzinną — najwyraźniej istniała głębia tego uczucia, która byłaby w stanie pchać ku obronie Black.  Spojrzenie natomiast zawiesiła ponownie na Anastasii, przysuwając się do niej, aby móc obdarzyć nieco konspiracyjnym uśmiechem. Las był jednym ze środowisk, w którym Hennessy nie zmieniała się w dynamit o podpalonym loncie. O dziwo pośród zakazanych drzew nie grasował żaden dryblas, który w swojej przyjacielskiej naturze postanowiłby, korzystając z gryfońskiej prowokacji, ukrócić życiową wędrówkę Fitzgerald. Mogła więc spokojnie uśpić swój instynkt samozachowawczy, chociaż chytry uśmiech Antigone przybliżał bardziej w kierunku zachowania wiecznej czujności. Zawahała się, niby chcąc coś powiedzieć, jednak po chwili skierowała myśli zupełnie innym torem.
Jak dobrze, że jesteście tacy zaradni. Wzięłam jedynie piersiówkę ojca — stwierdziła po chwili. Lekkie zdziwienie budził w niej fakt, że rodziciel do tej pory nie dostrzegł braku tejże, jednak ostatnimi czasy był nieco oderwany od rzeczywistości. — Myślę, że z Wittermore jest znacznie więcej problemów poza jej osobowością wiecznej kujonki. Nie zdziwiłabym się, gdyby ta nieustanna nauka wyprała jej część mózgu. Mam na myśli, czy jej umiejętności społecznych nie określa się ujemnie? — Westchnęła lekko, jej temat był wyjątkowo obszerny. Zmarszczyła brwi, z ciekawością przyglądając się Potockiej, której słowa wzbudziły w Hennessy chwilowe zainteresowanie, które zgasło niemalże tak szybko, jak w nich zabłysło. — Nie dziwi mnie, że się zgodziła pozować. Przecież kółko artystyczne prowadzi Bułhakow. — Uśmiechnęła się, pozwalając kpinie błądzić w kącikach ust.
Ale nie mówcie nic o ocenach. Chodzę na... — zamilkła, usiłując podliczyć zajęcia, w których powinna była uczestniczyć — ...ciekawą liczbę zajęć, a nie zdałam z żadnych z nich. — Wzruszyła ramionami. — Jestem niemalże pewna, że kolejny rok ze mną w tej szkole popsuje niektórym krew.


i will lift glad, afar-off eyes
though it contain no place for me
avatar
Ścigający Złotych Chimer, Rocznik VI

Dodatkowe informacje biograficzne
AKTUALNIE POSIADANA RÓŻDŻKA: cyprys || róg jednorożca || sztywna || 11 cali
OPANOWANE ZAKLĘCIA: Enervate, Episkey, Lumos, Expelliarmus, Orbis, Everte Statum, Avifors, Oppugno, Fumos Duo, Protego Totalum, Flippendo Duo
OPIS POSTACI: Dziewczyna ma blond włosy, które są w w wiecznym nieładzie, albo związane w jakiś warkocz, bądź kucyk, a następnie rozpuszczone i poskręcane w fikuśne loki. Tęczówki są w barwie błękitu, roześmiane, błyszczące piękne oczęta. Zawsze widać u niej szeroki uśmiech, którym obdarowuje każdego, kogo napotka na swojej drodze. Jej cera jest jasna, ponieważ promienie słońca nie potrafią ubarwić jej skóry. Jednego dnia, gdy się opali jest czerwona jak pomidor, a następnego dnia nie ma już nic - ani czerwieni, ani brązu. Mierzy sobie 152 cm wzrostu i jakoś na to nie narzeka. Lubi być niska, mimo że zawsze musi patrzeć na innych z dołu. Waży 49 kg. Jest drobnej postury, więc czasami ma się wrażenie, że byle jaki podmuch wiatru zabierze ją ze sobą siną w dal. Jednak pozory mylą. Diabeł ukrył się w ciele aniołka. Dziewczyna ma naprawdę dużo siły.

Zobacz profil autora http://mortis.forumpolish.com/t771-zoo-kimi http://mortis.forumpolish.com/t773-pamietnik-kimi http://mortis.forumpolish.com/t770-skrytka-4487
PisanieTemat: Re: Odpowiedzialna impreza odpowiedzialnych ludzi | Zbiorowisko Chimer  Sro 22 Cze 2016, 21:03

Gdy gitara była gotowa odłożyła ją na bok i potarła dłoń o dłoń rozglądając się po znajomych twarzach. Będzie za nimi tęsknić w czasie wakacji, ale już wiedziała, że Peter mieszka w Londynie, więc wyśle mu sowę, gdy będzie mieć czas. Do swojej Nadziei nad nadziejami, jedynej przyjaciółki w życiu Kimi też będzie pisać. Miała nadzieję, że Placek nie zgubi jej listów, lub nie wyśle listu zaadresowanego do Nadziei Peterowi i na odwrót! To by był wstyd, gdyby napisała o czymś dla niej ważnym i dostałby to Peter. Spaliłaby się ze wstydu.
Słysząc pytanie od Anuszki uśmiechnęła się do niej tak po swojemu.
- Mam kilka ciastek, coś ciepłego do picia i piwo kremowe, które kupiłam od takiego jednego dziwnego typa - zaśmiała się. - Ma wszystko - wzruszyła ramionami. - Nie wiem jak to trzyma w szkole i nikt jeszcze o tym się nie dowiedział - spojrzała na Maurycego i mrugnęła do niego, aby zapomniał o tym małym fakcie. Skoro już byli w zakazanym miejscu, to mogła kupić zakazany soczek. Wytknęła język i zagryzła go ząbkami. Robiła tak zawsze, gdy nie do końca wiedziała, czy coś zrobiła dobrze lub źle. Zwykle ta mina pojawiała się, gdy Bułhakow na zajęciach koła zwracał jej uwagę.
Głowa Kim latała jak piłeczka na meczu pingponga, gdy słuchała tej wymiany słów na temat Kaylin. Kim zdecydowanie nic do niej nie miała, ale też się zastanawiała jak dziewczyna radzi sobie z zaliczaniem przedmiotów i wyrabianiem z pracą domową. Blondynce czasami się nie chce robić zadań to przepisuje z podręcznika, a Kay jest dosłownie wybitna.
- Ja bym strzelała na bliźniaczkę, chyba że przenosi się w czasie - wyszczerzyła się i zainteresowała się zdaniem na temat Bułhakowa. Nadal nie rozumiała tego, co łączyło wujka Vakela z Wittermore, ale nie wnikała. - Może mu podpadła i chciała sobie polepszyć ocenę? - wzruszyła ramieniem.
- Pomogłabym ci Antigone, ale nie znam twojego materiału - powiedziała i ciężko westchnęła. Sama była zdania, że lepiej uczy się z kimś niż samemu. Odebrała swój plecak od Petera i położyła go obok swojej nogi.


Kim Miracle
Plan Lekcji
Eliksiry, OPCM, ONMS,
Transmutacja, Wróżbiarstwo,
Zaklęcia i Uroki, Zielarstwo
avatar
Rocznik VI

Dodatkowe informacje biograficzne
AKTUALNIE POSIADANA RÓŻDŻKA: Matowa i skromna, nie wyróżnia się na tle innych. Brak zdobień. Rdzeń z rogu jednorożca, drewno jabłoni, sztywna, 12 cali długości. Nic specjalnego.
OPANOWANE ZAKLĘCIA: BĄBLOGŁOWY, EXPELLIARMUS, RIDDICULUS, PROTEGO, CONJUNCTIVITIS, DIFFINDO, ACCIO, WINGARDIUM LEVIOSA, VERDIMILIOUS, SICCUM, EBUBLIO, LEVICORPUS, OCULUS LEPUS, UTEVO LUX, SOMNO
OPIS POSTACI: Średni wzrost, lekko podkrążone oczy od nadmiernego przesiadywania z książką po nocach. Właścicielka szczupłej, wątłej twarzy, którą okalają długie włosy o kolorze miodu akacjowego. Młoda Panienka Fitzgerald posiada kobiecą budowę ciała i długie włosy, ale na tym kończą się atrybuty kobiecości, którymi może się pochwalić. Skromny i konserwatywny ubiór, kłócący się poniekąd z jej pochodzeniem, przełamuje niekiedy mocniejszym makijażem i frywolnymi kapeluszami, nie mającymi jednak nic wspólnego z modą mugolską. Często próbuje zakryć całkowicie swoje ciało poprzez noszenie wyłącznie czarnych, workowatych szat. Preferuje stonowane kolory, a te pstrokate i przyciągające uwagę omija szerokim łukiem. Bardzo rzadko nosi dodatki i biżuterię, za wyjątkiem skromnego,złotego łańcuszka, z którym się nigdy nie rozstaje. Zazwyczaj wyprostowana lecz w jej kroku na próżno szukać gracji.  Wiecznie zachmurzony wyraz twarzy, nieobecne spojrzenie.  Czy to tylko zadumanie i wyłączenie się z realnego świata, a może to autentyczna, mroczna energia kryjąca się w jej pokrętnym umyśle i dziwnych fascynacjach? Tego nikt nie jest pewien,nawet ona sama.

Zobacz profil autora http://mortis.forumpolish.com/t364-szatany-anastasii#520 http://mortis.forumpolish.com/t418-skrytka-numer-111
PisanieTemat: Re: Odpowiedzialna impreza odpowiedzialnych ludzi | Zbiorowisko Chimer  Sob 25 Cze 2016, 23:21

Anastasia już zdążyła zapomnieć o sromotnej porażce Gryffindoru, jaką to była przegrana z drużyną Ślizgono-Krukonów. Było jej przykro przez kolejne parę godzin po meczu, ale niemalejący stosik referatów oraz prac do zaliczenia dosyć skutecznie wyplenił z dziewczęcych myśli głosy nucące rzewne pieśni finalnego zmierzchu chwały ich domu. Quidditch w tym roku został brutalnie zepchnięty na kolejny, pokryty grubą warstwą kurzu plan i nic nie wskazywało na to, że pozycja tego ekscytującego sportu miałaby się szczególnie zmienić.
Bądź co bądź, było to ciekawsze niż gadanie o Kaylin Wittermore. Na Merlina, nic do niej nie miała, ale uciekli do Zakazanego Lasu tylko po to, aby rozmawiać o największej kujonce Hogwartu? Wzmianka o dziewczynie, która w przeciwieństwie do Fiztgerald, doskonale sobie poradziła na koniec roku, dosyć niemrawo wpłynęła na nastrój młodszej Gryfonki. Nie, nie, nie. Tak nie będą się dzisiaj bawić, już ona o to zadba.
Kiwnęła głową na wieść o zapasach Kim, po czym sama dźwięcznie zakołysała własną torbą - stuk butelek był w stanie przywołać uwagę każdego biorącego udział w ich małej buntowniczej sesji.
- Podpadła? Chyba wpadła, w jego ramiona podczas balu wiosennego - skomentowała krzyżując kpiarskie spojrzenie z Antygoną. Tylko na tyle właściwie było ją stać, skoro i tak nikt nie był w nastroju do porządnych, ciekawych ploteczek - trudno. Towarzystwo należało do gatunku jednego z tych wyjątkowo przyjaznych i grzecznych, skoro Kaylin niczego osobiście im nie wyrządziła, to jadem żadne z nich by jej nie opluło.
Fitzgerald westchnęła melodramatycznie, zerkając niecierpliwie na Antygonę. Co jak co, ale czas najwyższy rozkręcić zabawę, bo zaraz wszyscy przysną i nie zdążą nawet przypalić kiełbasek. Ani się porządnie opić, czy zapomnieć chociażby na chwilę o zawaleniu klasy.
Wyciągnęła z torby potężną butlę kiepskiej jakości przemienionego z wody rumu, pociągnęła solidnego łyka, po czym podeszła do Maurysia, wciskając mu w łapki trunek jego kolejki. Zmierzyła chłodnym spojrzeniem Potocką, siedzącą niemalże u jego stóp (SERIO?), ale koniec końców i Puchonka miała prawo, a raczej święty obowiązek raczenia się alkoholem. Anastasia nie tolerowała frajerstwa.
- Może w coś zagramy na początek? Co chcecie? Prawda czy wyzwanie? Ciuciubabka? W chowanego? Poker?


In battle it is the cowards who run the most risk; bravery is a rampart of defense.
avatar
Prefekt Gryffindoru, Ścigający Złotych Chimer, Rocznik VI

Dodatkowe informacje biograficzne
AKTUALNIE POSIADANA RÓŻDŻKA: Cyprys, 13 cali, pióro z ogona feniksa, barwiona na fioletowo
OPANOWANE ZAKLĘCIA: /
OPIS POSTACI: Maurycy to niewysoki, bo mierzący 172 centymetry wzrostu, wiecznie roześmiany chłopak o urzekająco słodkiej buzi. Oczy ma szarozielone, włosy brązowe, ścięte do brody, zwykle nieuczesane i roztrzepane. Do garnituru zaczesuje je za uszy. Posiada na lewym udzie znamię w kształcie serduszka. Na brodzie widoczny jest już delikatny zarost.

Zobacz profil autora http://mortis.forumpolish.com/t629-sowa-maurycego http://mortis.forumpolish.com/t639-dzienniczek-maurycego#3294
PisanieTemat: Re: Odpowiedzialna impreza odpowiedzialnych ludzi | Zbiorowisko Chimer  Nie 26 Cze 2016, 09:54

Mauryś wygiął usta w podkówkę, bo dwa miesiące bez choćby jednego dnia poświęconego dla najlepszego pod słońcem kuzyna oznaczało, że, delikatnie mówiąc, nie był wcale taki najlepszy. Sięgnął więc po ową landrynkę z miną, jakby ktoś przyłożył mu rozgrzanym prętem, ale wzrok szybko przeniósł na Kim, mrużąc przy tym oczka, bo faktycznie... dlaczego jeszcze nie zorientował się, że ktoś przemycał do szkoły alkohol na jego warcie? I mniej-więcej w momencie, w którym zaczął na taki obrót spraw wewnętrznie narzekać, Anastasia wyciągnęła butelkę rumu. Znowu runęła jakaś część jego niewinnego świata, ale przejmowanie się tym byłoby przejawem czegoś czego nie potrafił określić. Nieokreślone, nieznane, a mimo tego, odrobinę irracjonalnie się tego obawia. Hipokryzja? Nie często miewał okazję do przekonania się co dokładnie owe słwo oznaczało, jednak czuł, że jest temu kłującemu uczuciu w żołądku najbliższe. Przecież, chociaż niewiele osób mogło się tego po Maurycym spodziewać, wiedział dokładnie co czeka go po przybyciu na tą polanę i wbrew wszystkim zasadom, jakie wcześniej posiadał - chciał tego. Chciał napić się, więc zrobił to, po czym przekazał butelkę kuzynce, skutecznie maskując wzdrygnięcie wywołane paskudnym smakiem owego czegoś. Chciał również objąć Anastasię w pasie, więc to zrobił. Kilka gestów, pozornie nic nie znaczących, dla niego były czymś zupełnie nowym i zagadkowym. Spojrzał więc na nią z zamiarem dokładnego zbadania, czy nie przeszkadza jej ręka tak beztrosko ułożona na jej ciele. Czy nie zechce wymknąć się czerwona, czy... potrzebowała do tego więcej swoich magicznych buteleczek.
- Głosuję na pierwsze. - powiedział od razu, wciąż wspominając liczbę drętwot puszczanych przez młodszych Gryfonów podczas zabawy w murarza. Ciekawe tylko, czy ktoś wpadnie na rozpalenie ogniska, bo cała uwaga Longbottoma skupiła się na pewnej uroczej blondynce.


2w1
– A jeśli pewnego dnia będę musiał odejść? – spytał Krzyś, ściskając Misiową łapkę. – Co wtedy?
– Nic wielkiego. – zapewnił go Puchatek. – Posiedzę tu sobie i na Ciebie poczekam.
Kiedy się kogoś kocha, to ten drugi ktoś nigdy nie znika.
avatar
Rocznik VI

Dodatkowe informacje biograficzne
AKTUALNIE POSIADANA RÓŻDŻKA: 12 cali, nieco giętka, włos z głowy wili, czarny orzech
OPANOWANE ZAKLĘCIA: Szkolne: OPPUGNO, PORTUS, TERGEO, ENERVATE, EXPELLIARMUS, FUMOS, IMMOBILUS, PETRIFICUS TOTALUS, GEMINO, ACCIO, AQUAMENTI, FINITE, HERBIVICUS, REPARO, VENTUS || Łatwe: EBUBLIO, OBSCURO, REPLEO, ANIMO LEPORE, CANTIS, MOBILE IMAGINEM, CAPILLUS TINCTURA, DULCIUS, MELOFORS ||Trudne: MEMORIA IMAGINEM, SALVIO HEXIA
OPIS POSTACI: Nadziejka o wzroście nieco większym od przeciętnej szesnastolatki, czyli jakieś takie 165. Waga... lekko poniżej normy, pomimo, że dużo je. Twarzyczka: dość okrąła i dziecięca, mały nosek, różane usteczka. Przy uśmiechu podkreślają się jej mocno policzki. Oczy zielone. Cera taka jakaś typowa dla środkowej, nieco wschodniej Europy. Dodatkowo piegi, ujawniające się bardziej latem. Brwi średniej grubości. Kasztanowe włosy bywają pofalowane, sięgają za ramiona. Czasami je spina w koczek. Grzywka samodzielnie obcięta, czasem ją zaczesuje bardziej na czoło, czasami bardziej w bok. W zależności od nastroju, nosi okulary. Nie ma specjalnie dużej wady. Uwielbia też wszelkie akcesoria do włosów, spinki, wstążki. Jej codzienne ubrania nawiązują nieco do minionych epok.

Zobacz profil autora http://mortis.forumpolish.com/t622-zwirzynta-nadziejki#3136 http://mortis.forumpolish.com/t623-zapiski-nadziejki#3145 http://mortis.forumpolish.com/t621-skrytka-numer-1996#3135
PisanieTemat: Re: Odpowiedzialna impreza odpowiedzialnych ludzi | Zbiorowisko Chimer  Nie 26 Cze 2016, 22:53

Spoglądała na rozmówców, a szczególnie uważne spojrzenie Puchonki spoczęło na Hennessy, a później na Fitzgerald.
Wittermore i Bułhakow.
Aż sobie przypomniała tą chwilę na balu, kiedy Krukonka była tak blisko profesora. Hope miała to na rysunku. Wiedziała, że wiele osób plotkuje i usilnie próbuje wymyślić jakiś nieistniejący romans, ale sama jak najszybciej gasiła temat, kiedy tylko się pojawiał. Nie wątpiła w ciepłe uczucia Wittermore do Bułhakowa. Ale od razu romans? Wierzyła w "czystość" swojego opiekuna. Lubiła ploteczki. Ale to było przesadą.
Mauryś wyglądał na niepocieszonego. Wzruszyła tylko ramionami posyłając mu spojrzenie z jakąś dziwną, jak na nią, obojętnością.
- Mam... dodatkowe plany... - mruknęła tylko. Nie chciała teraz w to głębiej wnikać. O zgłoszeniu na praktyki chciała powiedzieć najpierw rodzicom... Nawet Kim nie mówiła. Nie chciała jej martwić. Tak samo, jak Maurycego. Czuła, że by mógł być nawet zły za to, że wybrała akurat BUM. Właściwie... rodzice i tak jej nie pozwolą. Ale od 23 lipca będzie pełnoletnia. Najwyżej... ucieknie. Czy coś. Zawsze mogła schronić się u dziadków Potockich. Albo u Dextera... gdziekolwiek teraz mieszkał. Oh, albo u Kim. Jej tata z całą pewnością nie będzie miał nic przeciwko obecności Nadziejki. W końcu dwa razy w wakacje udało jej się spędzić noc u przyjaciółki.
Odebrała od Maurycego butelkę i odwróciła subtelnie wzrok, bo na jej buźkę wstąpił uśmieszek na widok poczynań kuzyna. Po meczu nie do końca potrafiła odczytać stosunek Anuszki do niego ale widocznie między nimi było bardzo dobrze. Przytknęła butelkę do ust popijając zdrowy łyk. Słodkawy smak alkoholu rozszedł się po jej gardle tworząc mini marsz ROMu. Skrzywiła się, elegancko to zakrywając wciąż istniejącym na jej buzince uśmiechem. Wyciągnęła rączkę z butelką w stronę pierwszej lepszej osoby, jaka stała w pobliżu. To teraz jak zrobić ognisko, żeby jednocześnie nie narazić siebie, Maurysia, Anuszkę i Anti na popuszczenie w gacie na widok ognia?
- Pierwsza opcja brzmi najrozsądniej - powiedziała zadzierając główkę do góry i spoglądając na krótko w gwiazdy.



❀✿❀❀✿❀❀✿❀
Say hello to the girl that I am!
You're gonna have to see through my perspective
I need to make mistakes just to learn who I am
And I don't wanna be so damn protected

avatar
Ścigający Złotych Chimer, Rocznik VII

Dodatkowe informacje biograficzne
AKTUALNIE POSIADANA RÓŻDŻKA: Mierząca pełne trzynaście cali, niezbyt giętka, ale jednocześnie ciężko przypisać jej stuprocentową sztywność. Wykonana z cisu, posiadająca za rdzeń włókno ze smoczego serca, solidnie wykonana, cechująca się nadzwyczajną matowością powierzchni oraz surowym wyglądem. Zdaje się niezbyt pasować do płci pięknej, jednak doskonale leży w dłoni Antigone.
OPANOWANE ZAKLĘCIA: Expelliarmus, Fumos, Protego, Conjunctivitis, Drętwota, Everte Statum, Orbis, Alohomora, Vad Infer, Lacarnum Inflamari, Levicorpus, Procella, Verdillious, Obliviate, Enervate, Avifors, Protego Horribilis, Serpensortia
OPIS POSTACI: Dziewczę nieco kanciaste, niewątpliwie pozbawione nadprogramowych kilogramów, jednak we właściwych miejscach zaokrąglone, ponadto wysportowane i stosunkowo silne, co rysuje się niemałym kontrastem w stosunku do filigranowej figury. Osiągnęła wzrost mierzący dokładnie sto siedemdziesiąt cztery centymetry, stając się istotą powszechnie uważaną za całkiem wysoką w konfrontacji z płcią; Porusza się z subtelną, nienachalną gracją, która stanowi swoistą oprawę dla naturalnej pewności siebie. Jedyną cechą nieodzownie wpisującą ją w rodzinę Hennessy są oczy. Iskrzą się barwą ciemnej czekolady, wpadają w swej głębi w niezbadane odmęty czerni. Kształt upodobniony do osławionych migdałów podkreśla wachlarz czarnych, gęstych rzęs, naturalnie podwijających się u końców, otwierających nieco sceptyczne spojrzenie, akcentując złośliwe iskry mające za swoje tło toń ciemnego brązu. Ciemne, mocne brwi dopełniają ekscentrycznej oprawy, wieńcząc idealną kompozycję. Wydatne kości policzkowe całym swoim majestatem podkreślają naturalną nutę ostrości obecną w rysach dziewczyny. Lekko spiczasty podbródek, szczupłe policzki, wyrazisty łuk brwiowy składają się na wyjątkowo szlachetną oprawę, którą sobą prezentuje. Stosunkowo wąskie usta, drobny nos, okraszony gdzieniegdzie pojedynczymi piegami, stanowią jedne z ostatnich elementów goszczących na buzi Hennessy. Tą z kolei okalają kruczoczarne pasma, barwą przypominające heban, płynące kaskadą, układając się w lekkie fale, aby zakończyć swoją drogę ledwie nad linią wąskich ramion. Pojedyńcze kosmyki stanowią grzywkę nieodłącznie goszczącą na czole Antigone, układającą się w niedbałym, aczkolwiek odnajdującym pewną harmonię, porządku.

Zobacz profil autora http://mortis.forumpolish.com/t546-zwierze-antigone#2459 http://mortis.forumpolish.com/t566-dziennik-antigone#2587 http://mortis.forumpolish.com/t541-skrytka-nr-583
PisanieTemat: Re: Odpowiedzialna impreza odpowiedzialnych ludzi | Zbiorowisko Chimer  Czw 30 Cze 2016, 20:22

Och, nie wierzyła w te całe brednie na temat rzekomej czystości świętej panny Wittermore i wicedyrektora — wychodziła z założenia, że w każdym istniał jakiś drobny pierwiastek nieprzyzwoitości. Wzrok głodnego pytona zaś, którym Krukonka obdarzała nauczyciela dość wymownie mówił, gdzie tkwi jej ubytek w moralności. Na słowa Anastasii zareagowała niemalże machinalnie, posyłając jej znaczące, kpiarskie spojrzenie, które doskonale przecięło wzrok uchodzący z oczu Fitzgerald; Tym razem uważne spojrzenie Potockiej wbite w Hennessy nie umknęło uwadze dziewczęcia, jednak jej srogi wzrok, jakoby Gryfonka uraziła świętego Dawkinsa, zignorowała z pełną świadomością, nie wywróciwszy nawet oczami w teatralnym geście. Liczyła, że Hope zejdzie ze swojego podium górowania ponad niemoralną ciżbą i rozrusza się jakkolwiek, wszak lamerstwo byłoby karygodnym przewinieniem.
Widok Maurycego sięgającego po butelkę z marnym rumem przyniesioną przez Fitzgerald spuścił powietrze zalegające w płucach Hennessy — świetnie, skoro nawet prefekt rozbudził w sobie młodego ducha braku odpowiedzialności, wszystko stanęło w pełnym porządku. Nie podejrzewała Longbottoma o jakiekolwiek wzniosłe chęci zachowania przyzwoitości podczas spotkania sortu naruszającego regulamin, na którym właśnie się znaleźli, jednak pociągnięcie łyku alkoholowego trunku pozbawiło ją wszelkich wątpliwości. Powiodła wzrokiem za jego ręką, w miłym geście obejmującą Anastasię w pasie, jednak szybko pozbawiła ich zaszczytu bycia obserwowanymi, podsumowując swoje spostrzeżenie jedynie przelotnym spojrzeniem rzuconym Fitzgerald, skomponowanym z krótkim uniesieniem brwi.
Podeszła do centrum — miejsca, w którym Peter właśnie układał drewno, którym miało zająć się ognisko, obserwując jego poczynania. Widząc, że jeszcze nie zakończył ów czynności, całą swoją atencję przelała na pytanie Gryfonki skierowane do grupy.
Poker definitywnie odpada, ograłabym was. Prawda czy wyzwanie brzmi jak coś, w czym macie jakiekolwiek szanse, więc głosuję za tym — odparła po chwili. Póki co każdy podzielał jej zdanie, wszak ta zabawa była dość typowa do ruszenia towarzystwa, idealnie integracyjna, wpisująca się w kanon ogniska. — Rozpalę, bo widzę, że Longbottom jest dość zajęty — sarknęła po chwili i widząc, że Figglehorn pozostawił stos rozmaitych gałęzi gotowy do podpalenia, wyciągnęła różdżkę. — Lacarnum Inflamari — rzekła, kierując tę w stronę sterty, aby po chwili zawiesić wzrok na ogniu, którym zajęło się drewno pod wpływem zaklęcia.


i will lift glad, afar-off eyes
though it contain no place for me
Sponsored content


PisanieTemat: Re: Odpowiedzialna impreza odpowiedzialnych ludzi | Zbiorowisko Chimer  

Odpowiedzialna impreza odpowiedzialnych ludzi | Zbiorowisko Chimer

Zobacz poprzedni temat Zobacz następny temat Powrót do góry
Strona 1 z 3Idź do strony : 1, 2, 3  Next

Similar topics

-
» Pięść Pierwszych Ludzi
» Pięść Pierwszych Ludzi
» "Najlepszy tyłek w Hogwarcie"
» Impreza u Starka - zapisy
» Bitwa o Winterfell - inwazja Żelaznych Ludzi

Permissions in this forum:Nie możesz odpowiadać w tematach
Mortis :: Rozgrywka fabularna :: Myślodsiewnie-
Skocz do: