Non mor­tem ti­memus, sed co­gita­tionem Mor­tis


Share|

Odpowiedzialna impreza odpowiedzialnych ludzi | Zbiorowisko Chimer

Idź do strony : Previous  1, 2, 3  Next
avatar
Ścigający Złotych Chimer, Rocznik VI

Dodatkowe informacje biograficzne
AKTUALNIE POSIADANA RÓŻDŻKA: cyprys || róg jednorożca || sztywna || 11 cali
OPANOWANE ZAKLĘCIA: Enervate, Episkey, Lumos, Expelliarmus, Orbis, Everte Statum, Avifors, Oppugno, Fumos Duo, Protego Totalum, Flippendo Duo
OPIS POSTACI: Dziewczyna ma blond włosy, które są w w wiecznym nieładzie, albo związane w jakiś warkocz, bądź kucyk, a następnie rozpuszczone i poskręcane w fikuśne loki. Tęczówki są w barwie błękitu, roześmiane, błyszczące piękne oczęta. Zawsze widać u niej szeroki uśmiech, którym obdarowuje każdego, kogo napotka na swojej drodze. Jej cera jest jasna, ponieważ promienie słońca nie potrafią ubarwić jej skóry. Jednego dnia, gdy się opali jest czerwona jak pomidor, a następnego dnia nie ma już nic - ani czerwieni, ani brązu. Mierzy sobie 152 cm wzrostu i jakoś na to nie narzeka. Lubi być niska, mimo że zawsze musi patrzeć na innych z dołu. Waży 49 kg. Jest drobnej postury, więc czasami ma się wrażenie, że byle jaki podmuch wiatru zabierze ją ze sobą siną w dal. Jednak pozory mylą. Diabeł ukrył się w ciele aniołka. Dziewczyna ma naprawdę dużo siły.

Zobacz profil autora http://mortis.forumpolish.com/t771-zoo-kimi http://mortis.forumpolish.com/t773-pamietnik-kimi http://mortis.forumpolish.com/t770-skrytka-4487
PisanieTemat: Re: Odpowiedzialna impreza odpowiedzialnych ludzi | Zbiorowisko Chimer  Czw 30 Cze 2016, 22:24

Widząc, że butelka z alkoholem ruszyła sama wypakowała butelki z kremowym piwem z plecaczka. Zastanowiła się nad tym, w co by pograła i na bank by wybrała grę w wyzwania, ale nie umknął jej komentarz Hennessy na temat gry w pokera. Na usta puchonki wypłynął pewny siebie uśmieszek. Jako, że mieszkała z mężczyzną, który lubił spędzać czas z kolegami i, który grał często w karty znała wiele karcianych zabaw. Już od 6 roku życia hazardowała z ojcem i jego kolegami o cukierki lub o późniejsze wybranie się do łóżka. Była więcej niż dobra, więc nie omieszkała pochwalić, zwrócić uwagę Anti - oczywiście w żartach.
- Anti, nie sądzę - zaśmiała się i puściła oczko do niej. - Gram w karty od dziecka - i z uśmiechem podała jej butelkę z piwem, gdy skończyła rozpalać ogień. Rozdała resztę innym i wzięła od Nadziejki butelkę z rumem. Napiła się i podała do Anti. Cicho mruknęła nie ukrywając tego, że skrzywiła się na smak alkoholu. Nie piła nic poza piwem. Na większe trunki chciała poczekać, aby kiedyś z ojcem wypić. Tata kupił na jej 14 urodziny whisky, którą schował i powiedział, że gdy będą obchodzić jej 17 urodziny wypiją po szklaneczce wspólnie. Nie sądziła, aby to whisky nadal tam stało, ale sam symbol mógł być.
- Ale jestem także za tym pierwszym - usiadła obok Nadziei po turecku i zaczęła grzebać w plecaku szukając jakiejś przekąski. Znalazła jakieś wędzone parówki, więc poczęstowała tych, którzy chcieli. - Kto będzie pierwszy kręcić?


Kim Miracle
Plan Lekcji
Eliksiry, OPCM, ONMS,
Transmutacja, Wróżbiarstwo,
Zaklęcia i Uroki, Zielarstwo
avatar
Rocznik VI

Dodatkowe informacje biograficzne
AKTUALNIE POSIADANA RÓŻDŻKA: Matowa i skromna, nie wyróżnia się na tle innych. Brak zdobień. Rdzeń z rogu jednorożca, drewno jabłoni, sztywna, 12 cali długości. Nic specjalnego.
OPANOWANE ZAKLĘCIA: BĄBLOGŁOWY, EXPELLIARMUS, RIDDICULUS, PROTEGO, CONJUNCTIVITIS, DIFFINDO, ACCIO, WINGARDIUM LEVIOSA, VERDIMILIOUS, SICCUM, EBUBLIO, LEVICORPUS, OCULUS LEPUS, UTEVO LUX, SOMNO
OPIS POSTACI: Średni wzrost, lekko podkrążone oczy od nadmiernego przesiadywania z książką po nocach. Właścicielka szczupłej, wątłej twarzy, którą okalają długie włosy o kolorze miodu akacjowego. Młoda Panienka Fitzgerald posiada kobiecą budowę ciała i długie włosy, ale na tym kończą się atrybuty kobiecości, którymi może się pochwalić. Skromny i konserwatywny ubiór, kłócący się poniekąd z jej pochodzeniem, przełamuje niekiedy mocniejszym makijażem i frywolnymi kapeluszami, nie mającymi jednak nic wspólnego z modą mugolską. Często próbuje zakryć całkowicie swoje ciało poprzez noszenie wyłącznie czarnych, workowatych szat. Preferuje stonowane kolory, a te pstrokate i przyciągające uwagę omija szerokim łukiem. Bardzo rzadko nosi dodatki i biżuterię, za wyjątkiem skromnego,złotego łańcuszka, z którym się nigdy nie rozstaje. Zazwyczaj wyprostowana lecz w jej kroku na próżno szukać gracji.  Wiecznie zachmurzony wyraz twarzy, nieobecne spojrzenie.  Czy to tylko zadumanie i wyłączenie się z realnego świata, a może to autentyczna, mroczna energia kryjąca się w jej pokrętnym umyśle i dziwnych fascynacjach? Tego nikt nie jest pewien,nawet ona sama.

Zobacz profil autora http://mortis.forumpolish.com/t364-szatany-anastasii#520 http://mortis.forumpolish.com/t418-skrytka-numer-111
PisanieTemat: Re: Odpowiedzialna impreza odpowiedzialnych ludzi | Zbiorowisko Chimer  Pią 01 Lip 2016, 01:10

Ha! A więc wszelkie granice się zacierały - już nikt nie bawił się w dobrego, złego gliniarza, nikt nie próbował mydlić reszcie oczu i uchodzić za świętoszka. Butelka plugawego rumu niknęła w oczach, podobnie zresztą jak i pewność siebie Anastazji, za talię której wkradła się maurysiowa rączka.
- Tak przy wszystkich? - bąknęła mu na ucho, śmiejąc się nerwowo i wyślizgując zgrabnie z jego objęcia. Za podobną akcję przypłaciła mini atakiem paniki, który zemścił się na dziewczynie w najmniej odpowiednim momencie. Szczerze liczyła na to, iż chłopak w gruncie rzeczy się nie obrazi i nie będzie miał jej za złe odmówienia epatowania czułościami na oczach ich znajomych, w źrenicach których dostrzec mogła skonsternowanie wymieszane z porządną dawką rozbawienia. Albo czystej kpiny, w przypadku kochanej Antygony.
Chcąc jak najszybciej opróżnić butelkę, ponaglała niewprawionych w alkoholowych bojach przyjaciół, mimo iż istniało dosyć spore prawdopodobieństwo, iż część z nich trunek zwróci w najbliższych krzakach, albo co gorsza - nie będzie w stanie wrócić do Hogwartu. Nie mniej, podobny dreszczyk emocji jeszcze bardziej ją ekscytował, więc gdy tylko całość skończyli, ustawiła wszystkich w równych kółeczku na trawie. Pieprzona sukienka, czemu musiała być taka KRÓTKA?
- Dobra, ja zaczynam! - zakomunikowała zacierając łapki i zakręcając butlą. Padło na Hope, która oczywiście musiała wybrać najbezpieczniejszą opcję. Fitzgerald zmrużyła konspiracyjnie oczy, wzięła głęboki oddech, po czym czując napływ pierwszej fali gorąca spowodowanej kiepskim rumem, wydała z siebie:
- Skoro wybierasz pytanie, przypominam że na każde musicie odpowiadać szczerze. Więc! Fantazjowałaś kiedykolwiek na temat dalszego członka swojej rodziny? Powiedzmy... kuzyna?


In battle it is the cowards who run the most risk; bravery is a rampart of defense.
avatar
Rocznik VI

Dodatkowe informacje biograficzne
AKTUALNIE POSIADANA RÓŻDŻKA: 12 cali, nieco giętka, włos z głowy wili, czarny orzech
OPANOWANE ZAKLĘCIA: Szkolne: OPPUGNO, PORTUS, TERGEO, ENERVATE, EXPELLIARMUS, FUMOS, IMMOBILUS, PETRIFICUS TOTALUS, GEMINO, ACCIO, AQUAMENTI, FINITE, HERBIVICUS, REPARO, VENTUS || Łatwe: EBUBLIO, OBSCURO, REPLEO, ANIMO LEPORE, CANTIS, MOBILE IMAGINEM, CAPILLUS TINCTURA, DULCIUS, MELOFORS ||Trudne: MEMORIA IMAGINEM, SALVIO HEXIA
OPIS POSTACI: Nadziejka o wzroście nieco większym od przeciętnej szesnastolatki, czyli jakieś takie 165. Waga... lekko poniżej normy, pomimo, że dużo je. Twarzyczka: dość okrąła i dziecięca, mały nosek, różane usteczka. Przy uśmiechu podkreślają się jej mocno policzki. Oczy zielone. Cera taka jakaś typowa dla środkowej, nieco wschodniej Europy. Dodatkowo piegi, ujawniające się bardziej latem. Brwi średniej grubości. Kasztanowe włosy bywają pofalowane, sięgają za ramiona. Czasami je spina w koczek. Grzywka samodzielnie obcięta, czasem ją zaczesuje bardziej na czoło, czasami bardziej w bok. W zależności od nastroju, nosi okulary. Nie ma specjalnie dużej wady. Uwielbia też wszelkie akcesoria do włosów, spinki, wstążki. Jej codzienne ubrania nawiązują nieco do minionych epok.

Zobacz profil autora http://mortis.forumpolish.com/t622-zwirzynta-nadziejki#3136 http://mortis.forumpolish.com/t623-zapiski-nadziejki#3145 http://mortis.forumpolish.com/t621-skrytka-numer-1996#3135
PisanieTemat: Re: Odpowiedzialna impreza odpowiedzialnych ludzi | Zbiorowisko Chimer  Pią 01 Lip 2016, 01:49

Impreza się rozkręcała, ogień buchnął oświetlając wszystko wokół. Hope z wdzięcznością przyjęła od Kim butelkę piwa kremowego. Nie przepadała za nim, ale chyba niczego innego do picia nie wzięli, a Nadź napadło jakieś dziwne pragnienie. Kiełbaską też się poczęstowała.
Anastasia niestety wybyła z maurysiowych objęć, ale przynajmniej rozporządziła początek gry. Kiedy wszyscy już siedzieli, w skupieniu spoglądała na obracającą się butelkę. Trochę speszyło ją to, że poszła na pierwszy ogień, ale postanowiła to wziąć na klatę.
- Pytanie - rzuciła krótko zerkając na Anuszkę. Kiwnęła tylko krótko głową, kiedy ta przypomniała zasady. Czym była szczera odpowiedź? Przecież i tak tego nie zweryfikują. Mimo wszystko Nadziejka zawsze odpowiadała zgodnie z prawdą. Chciała ćwiczyć swój charakter. Niestety istniało jedno pytanie, na które ostatnio zaczęła kłamać... ale przecież nie będą jej pytać o letnie praktyki, prawda? Poza tym i tak by się nie przyznała.
Zamrugała kilka razy na słowa Gryfonki. To pytanie było jakieś... dziwne. Fantazjować o członku rodziny? O kuzynie? Odruchowo spojrzała na Maurysia, nieco nieobecnym wzrokiem, gdyż zastanawiała się teraz bardziej nad tym, o czym rozmawiała z Fitzgerald na meczu. Czy powinna doszukiwać się w tym drugiego dna? W tym wypytywaniu o Maurycego? Hope niestety nie uważała, że Gryfonka mogłaby być zazdrosna, albo podejrzewać jakiś nieistniejący romans.
- Tak - odpowiedziała posyłając jej lekki uśmiech po tej sekundzie zamyślenia. - Kiedy byłam pierwszy raz na przyjęciu rodzinnym od strony tatusia, był tam taki chłopak, miał może... osiemnaście lat, ale ubrany był jak jakiś hrabia. Myślałam, że to jeden z tych artystów, których często zaprasza się na takie imprezy. Pół spotkana wyobrażałam sobie, że jest poetą, zakochuje się we mnie i uciekamy gdzieś daleko, spełniać nasze artystyczne fantazje... a potem się dowiedziałam, że jest moim jakimś tam kuzynem i ze sztuką nie ma nic wspólnego - opowiedziała pogodnie. - To było cztery lata temu - dodała kręcąc butelką. Wypadło na Maurycego, który zażyczył sobie zadanie.
- Wierzę w twoje zdolności aktorskie... Wciel się na dłuższą chwilę w króla balu Malfoya. Możesz sobie wybrać do pomocy królową Morrigan.
Może zadanie nie brzmiało jakoś specjalnie, ale wierzyła, że kuzynek zrobi coś naprawdę zabawnego. A tymczasem zanurzyła dziubek w piwie. Może uda jej się jakoś upić, czy coś. Nigdy jeszcze nie miała okazji.



❀✿❀❀✿❀❀✿❀
Say hello to the girl that I am!
You're gonna have to see through my perspective
I need to make mistakes just to learn who I am
And I don't wanna be so damn protected

avatar
Prefekt Gryffindoru, Ścigający Złotych Chimer, Rocznik VI

Dodatkowe informacje biograficzne
AKTUALNIE POSIADANA RÓŻDŻKA: Cyprys, 13 cali, pióro z ogona feniksa, barwiona na fioletowo
OPANOWANE ZAKLĘCIA: /
OPIS POSTACI: Maurycy to niewysoki, bo mierzący 172 centymetry wzrostu, wiecznie roześmiany chłopak o urzekająco słodkiej buzi. Oczy ma szarozielone, włosy brązowe, ścięte do brody, zwykle nieuczesane i roztrzepane. Do garnituru zaczesuje je za uszy. Posiada na lewym udzie znamię w kształcie serduszka. Na brodzie widoczny jest już delikatny zarost.

Zobacz profil autora http://mortis.forumpolish.com/t629-sowa-maurycego http://mortis.forumpolish.com/t639-dzienniczek-maurycego#3294
PisanieTemat: Re: Odpowiedzialna impreza odpowiedzialnych ludzi | Zbiorowisko Chimer  Pią 08 Lip 2016, 00:42

Maurycy na sekundę spochmurniał, bo jego słodycz wymknęła się z objęcia w mgnieniu oka, ale nie zaprotestował. Po prostu ukrył rozczarowanie pod maską typowego, wesolutkiego uśmiechu. Zniknął on z twarzy młodziaka dopiero w momencie, w którym usłyszał jak dokładnie brzmiało pytanie Anuszki. Czy naprawdę nie załatwiły tego jeszcze między sobą? Czy jego słowo nie wystarczyło, by konflikt ostudzić? W dodatku... zdawało się, że był on całkowicie jednostronny, bo Hope zaczęła opowiadać o kimś, kogo Mauryś nawet nie kojarzył.
- To ktoś kogo znam? - zapytał z ciekawości, kierując pytanie konkretnie do kuzyneczki, nie unosząc głosu ponad dopuszczalny ton. Spoglądał na kręcącą się butelkę z uniesioną brwią, a kiedy ta zatrzymała się wskazując na niego - odwrócił wzrok w stronę Puchonki. Wyzwanie! Czy ktokolwiek spodziewał się po nim czegoś innego?! Ta adrenalina, te pościgi, te wybuchy...!
- Że co? - zapytał lekko zaskoczony, po czym przeczesał włosy palcami rozglądając się przy tym niepewnie. - A! Przepraszam, to był niegrzeczne. Eee...
Maurycy i talent aktorski? Naprawdę ktokolwiek w to wierzył? Toć to kudłate stworzenie powstało by kochać i chichotać, a nie udawać kogoś kim nie jest. Skąd więc przyszło jej do głowy aby miał sprawdzić się w roli aktora? Nie wiedział, ale nie miał też czasu na zadawanie pytań i protesty. Nawet gdyby miał zrobić z siebie kompletnego frajera. (Chociaż, gdyby sprawę bardziej przemyśleć, to i tak był największą pierdołą z całej tej gromady, więc nikogo by to nie zdziwiło.) Ulizał więc tą niesforną czuprynę do tyłu, zmrużył swe oczy niczym Avery na wybiegu i głosem nieudolnie naśladującym ten malfojowy, bo Mauryś przy mówieniu trochę piszał wygłosił swoją przemowę:
- Cieszę się, że jesteś, Morrigan. Trochę się obawiałem, że będę musiał tańczyć dzisiaj cały dzień z młodszą siostrą. Możesz się odzywać normalnie. Tylko staraj się nie ruszać zanadto głową. Będziemy lepiej wyglądać chodząc sztywno. Przynajmniej ja. Wiem, jestem wspaniały. Jeżeli zostaniesz ze mną wystarczająco długo to sama zobaczysz, że mam jeszcze kilka niezłych atutów. - mrugnął do Anuszki, całując ją w dłoń, całkowicie nieświadomy, że właśnie tego ślizgońskiego nicponia zacytował. Nie mając zamiaru twić dłużej w tym kompletnym obciachu zakręcił butelką. Liczył na Petera, ale los się nie uśmiechnął.
- Masz jakiś pomysł, Anuś?
Nie znał Antygony zbyt dobrze, ale wiedział, że zagadki logicznej i tak nie rozwiąże, awymaganie od niej wykonania salta było bezcelowe.


2w1
– A jeśli pewnego dnia będę musiał odejść? – spytał Krzyś, ściskając Misiową łapkę. – Co wtedy?
– Nic wielkiego. – zapewnił go Puchatek. – Posiedzę tu sobie i na Ciebie poczekam.
Kiedy się kogoś kocha, to ten drugi ktoś nigdy nie znika.
avatar
Rocznik VI

Dodatkowe informacje biograficzne
AKTUALNIE POSIADANA RÓŻDŻKA: Matowa i skromna, nie wyróżnia się na tle innych. Brak zdobień. Rdzeń z rogu jednorożca, drewno jabłoni, sztywna, 12 cali długości. Nic specjalnego.
OPANOWANE ZAKLĘCIA: BĄBLOGŁOWY, EXPELLIARMUS, RIDDICULUS, PROTEGO, CONJUNCTIVITIS, DIFFINDO, ACCIO, WINGARDIUM LEVIOSA, VERDIMILIOUS, SICCUM, EBUBLIO, LEVICORPUS, OCULUS LEPUS, UTEVO LUX, SOMNO
OPIS POSTACI: Średni wzrost, lekko podkrążone oczy od nadmiernego przesiadywania z książką po nocach. Właścicielka szczupłej, wątłej twarzy, którą okalają długie włosy o kolorze miodu akacjowego. Młoda Panienka Fitzgerald posiada kobiecą budowę ciała i długie włosy, ale na tym kończą się atrybuty kobiecości, którymi może się pochwalić. Skromny i konserwatywny ubiór, kłócący się poniekąd z jej pochodzeniem, przełamuje niekiedy mocniejszym makijażem i frywolnymi kapeluszami, nie mającymi jednak nic wspólnego z modą mugolską. Często próbuje zakryć całkowicie swoje ciało poprzez noszenie wyłącznie czarnych, workowatych szat. Preferuje stonowane kolory, a te pstrokate i przyciągające uwagę omija szerokim łukiem. Bardzo rzadko nosi dodatki i biżuterię, za wyjątkiem skromnego,złotego łańcuszka, z którym się nigdy nie rozstaje. Zazwyczaj wyprostowana lecz w jej kroku na próżno szukać gracji.  Wiecznie zachmurzony wyraz twarzy, nieobecne spojrzenie.  Czy to tylko zadumanie i wyłączenie się z realnego świata, a może to autentyczna, mroczna energia kryjąca się w jej pokrętnym umyśle i dziwnych fascynacjach? Tego nikt nie jest pewien,nawet ona sama.

Zobacz profil autora http://mortis.forumpolish.com/t364-szatany-anastasii#520 http://mortis.forumpolish.com/t418-skrytka-numer-111
PisanieTemat: Re: Odpowiedzialna impreza odpowiedzialnych ludzi | Zbiorowisko Chimer  Nie 10 Lip 2016, 18:31

Nie dała po sobie poznać rozczarowania otrzymaną odpowiedzią, ba, Nadziejce posłała uśmiech mogący uchodzić za szczery i przyjacielski, nie trącony podejrzliwością i żmijowatymi intencjami. Nie obchodziła ją mdława historia dziewczyny, która ani nie była zabawna, ani tym bardziej nie wydawała się prawdopodobna. O tego typu opowieści mogłaby dotąd podejrzewać jedynie łzawą mimozę Isabelle Malfoy, ale wyglądało na to, iż Potocka miała wkrótce szansę na zdetronizowanie tlenionej nudziary.
- Ciekawe! Pewnie większość z nas ma za sobą podobne historie, sama nie potrafię zliczyć wszystkich kuzynów i kuzynki, które posiadam - usprawiedliwiła swe niecodziennie pytanie, aby zaraz potem niewinnie puścić oczko w kierunku Maurycego. Maurycego, który... miał udawać Malfoya na balu? HA! Pierwsze dawki alkoholu zdały się doszczętnie unicestwić jakiekolwiek śladowe ilości zdenerwowania i konsternacji, które mogłyby towarzyszyć Fitzgerald na dźwięk publicznie wymawianego imienia poczwary, która ją zraniła i odpowiedzialna była za solidne wypłukanie minerałów i magnezu wraz ze łzami dziewczęcia. Drganie powieki i skurcze łydek to poważna sprawa, której nie należy bagatelizować.
Anuszka krztusiła się i chichotała gdy tylko chłopak ulizał swoją fryzurkę i parodiował maciusiowy głos, zaś pierwsze wypowiadane słowa tylko nakręcały szaloną karuzelę śmiechu na której znajdowała się rozbawiona Gryfonka. Wtedy też dotarło do niej coś, co przez krótki moment wydawało się być jedynie przesłyszeniem, widmem, podłym psikusem spłatanym przez szum lasu i okoliczne dźwięki natury. Zbaraniała, zamieniając się na ich oczach w blady, marmurowy posąg.
- Co, ale co...skąd ty... - przebąknęła pod nosem, nerwowo naciągając sukienkę na marznące kolanka. Wdech, wydech Fitzgerald wszyscy na ciebie patrzą. - Hahaahaa super ci wyszło Mauryś! - Zreflektowała się migiem, wnet podejmując próbę jak najbardziej naturalnego śmiechu i rozbawienia, które rzecz jasna, przyjść w normalnych warunkach nie mogły. Cholera jasna, Longbottom nie wydawał się wiedzieć cokolwiek na temat jej i poczwary, ale jakim cudem udało mu się przywołać AKURAT TEN CYTAT? Nie wyglądał na takiego, który mógłby z niej zakpić, nie mrugnął, nie wyśmiał, powiedział tak jakby nigdy nic. O Merlinie, czy to tylko los z niej drwił? Czy ktoś więcej?
Powstała naprędce ze swego siedziska, chwiejnym krokiem podchodząc do chłopaka chcącego zaczerpnąć rady. Zmarszczyła czółko, siląc się na nieprzychodzące znikąd skupienie, bowiem myśli związane z przedawnioną, groteskową sytuacją dosyć uparcie próbowały wtargnąć do anuszkowego, zakrapionego procentami, umysłu.
Oparła się o Gryfona i w akcje ostatecznego namysłu, zasznurowała ustami, nachyliwszy się uprzednio do jego ucha.
- Zapytaj... zapytaj...hm...jak daleko zaszła z Carrowem? No... w wiesz czym - wypaliła nierozsądnie, całkiem nieświadoma jak niszczycielskie w swej potędze podobne pytanie mogłoby się okazać. Zaraz potem posłała Hennessy przygłupawy uśmieszek, który można by uznać za desperacką próbę uratowania swego będącego właśnie w sporym niebezpieczeństwie, tyłka. Bez wątpienia wstępowała na grząski grunt, ale... na tym właśnie polegała zabawa, prawda?


In battle it is the cowards who run the most risk; bravery is a rampart of defense.
avatar
Ścigający Złotych Chimer, Rocznik VII

Dodatkowe informacje biograficzne
AKTUALNIE POSIADANA RÓŻDŻKA: Mierząca pełne trzynaście cali, niezbyt giętka, ale jednocześnie ciężko przypisać jej stuprocentową sztywność. Wykonana z cisu, posiadająca za rdzeń włókno ze smoczego serca, solidnie wykonana, cechująca się nadzwyczajną matowością powierzchni oraz surowym wyglądem. Zdaje się niezbyt pasować do płci pięknej, jednak doskonale leży w dłoni Antigone.
OPANOWANE ZAKLĘCIA: Expelliarmus, Fumos, Protego, Conjunctivitis, Drętwota, Everte Statum, Orbis, Alohomora, Vad Infer, Lacarnum Inflamari, Levicorpus, Procella, Verdillious, Obliviate, Enervate, Avifors, Protego Horribilis, Serpensortia
OPIS POSTACI: Dziewczę nieco kanciaste, niewątpliwie pozbawione nadprogramowych kilogramów, jednak we właściwych miejscach zaokrąglone, ponadto wysportowane i stosunkowo silne, co rysuje się niemałym kontrastem w stosunku do filigranowej figury. Osiągnęła wzrost mierzący dokładnie sto siedemdziesiąt cztery centymetry, stając się istotą powszechnie uważaną za całkiem wysoką w konfrontacji z płcią; Porusza się z subtelną, nienachalną gracją, która stanowi swoistą oprawę dla naturalnej pewności siebie. Jedyną cechą nieodzownie wpisującą ją w rodzinę Hennessy są oczy. Iskrzą się barwą ciemnej czekolady, wpadają w swej głębi w niezbadane odmęty czerni. Kształt upodobniony do osławionych migdałów podkreśla wachlarz czarnych, gęstych rzęs, naturalnie podwijających się u końców, otwierających nieco sceptyczne spojrzenie, akcentując złośliwe iskry mające za swoje tło toń ciemnego brązu. Ciemne, mocne brwi dopełniają ekscentrycznej oprawy, wieńcząc idealną kompozycję. Wydatne kości policzkowe całym swoim majestatem podkreślają naturalną nutę ostrości obecną w rysach dziewczyny. Lekko spiczasty podbródek, szczupłe policzki, wyrazisty łuk brwiowy składają się na wyjątkowo szlachetną oprawę, którą sobą prezentuje. Stosunkowo wąskie usta, drobny nos, okraszony gdzieniegdzie pojedynczymi piegami, stanowią jedne z ostatnich elementów goszczących na buzi Hennessy. Tą z kolei okalają kruczoczarne pasma, barwą przypominające heban, płynące kaskadą, układając się w lekkie fale, aby zakończyć swoją drogę ledwie nad linią wąskich ramion. Pojedyńcze kosmyki stanowią grzywkę nieodłącznie goszczącą na czole Antigone, układającą się w niedbałym, aczkolwiek odnajdującym pewną harmonię, porządku.

Zobacz profil autora http://mortis.forumpolish.com/t546-zwierze-antigone#2459 http://mortis.forumpolish.com/t566-dziennik-antigone#2587 http://mortis.forumpolish.com/t541-skrytka-nr-583
PisanieTemat: Re: Odpowiedzialna impreza odpowiedzialnych ludzi | Zbiorowisko Chimer  Nie 10 Lip 2016, 20:29

Obserwowała spokojnie, z nieco niemrawym wyrazem wymalowanym w tęczówkach pytania, które podążały mężnie za każdym kolejnym puszczeniem butelki w ruch. Część swojej lichej uwagi początkowo zogniskowała na Potockiej, wszak pytania zadane przez Anastasię nie mogło być bezcelowo puszczone w eter. Jednak brzmienie słów, które opuściły usta Puchonki zawiodło ją niebanalnie — patos historii w bzdurnej miłostce przerósł ją wielokrotnie, więc w pewnym momencie pozwoliła dźwiękom skrzętnie omijać jej osobę. Oczywistym było, że to nie była odpowiedź, która spotkałaby się z satysfakcją Fitzgerald, co Hennessy niemalże natychmiastowo wyłapała. Scena odgrywana przez Longbottoma zaś była obserwowana przez parę ciemnych tęczówek wnikliwie, a panika, która momentalnie przemknęła przez twarz Anastasii najwymowniej mówiła, że w czymś dostrzegła szkopuł. Rzecz jasna Gryfonka wiedziała jaki.
Och, czyżby przyszła pora na nią? Szyjka butelki wskazała w kierunku Hennessy, gdy ta raptownie oceniła, kto puścił naczynie w obieg. Maurycy nie stanowił dlań potencjalnego zagrożenia, stąd w śmiałym geście chwyciła się prawdy. Na ogół to pytania były najciekawsze, były w stanie obnażyć daną osobę, a unikający ich ludzie ewidentnie posiadali coś do ukrycia przez grupą, jednak czymże mógłby sypnąć Longbottom, aby zszokować Antigone?; Na prośbę o pomoc Anastasii momentalnie zdrętwiała, oceniając w swojej amatorskiej skali głupotę, którą może się wykazać przyjaciółka. Oczywiście, że miała coś do ukrycia, a rozlewający słodycz uśmiech posłany przez Fitzgerald uświadomił ją o powadze sytuacji i błędzie osądu, który wydała. Ów niewinne wygięcie warg było tym budzącym litość w swej przygłupiej naturze — "ja tylko żartuję", "mam nadzieję, że się nie zezłościsz", "nie krzywdź mnie". Wybitnie, gdyż Hennessy nie miała w sobie politowania za grosz.
Na pytanie, które po chwili opuściło usta Maurycego, brzmiąc niepewną oprawą, swoistym zawahaniem w głosie wywołanym samą treścią, zapłonęły jej policzki. Zmrok, który leniwie zapadał, swymi barwami, które rozpostarł skutecznie przysłonił pąsowiejącą skórę, jednak powietrze, które wypełniło jej płuca przy gwałtownym jego wciągnięciu sugerowało, iż coś jest na rzeczy. Wzrokiem balansowała między Gryfonką, wobec której ogarniała ją gorejąca złość, a jej narzędziem — Longbottomem. Ostatecznie zawiesiła stalowe spojrzenie na przyjaciółce, zdoławszy bezdźwięcznie wyszeptać "TY SZMATO". Uciekaj, Fitzgerald.
Przespaliśmy się — stwierdziła po chwili, odzyskawszy rezon, tym razem wzrok berserka zatrzymując na Maurycym, którego głosem zabrzmiało pytanie. — Och, co mogę wam powiedzieć? To blisk... — urwała, gdyż słowa ugrzęzły jej w gardle, a ta natychmiastowo porzuciła płochą myśli. Bliska ci osoba, Hennessy? Zabrzmiała niewinnością, której, o ironio, nie posiadała.
Gdy butelka skierowała się ku Anastasii, Antigone była niemalże stuprocentowo opanowana, pozwoliła sobie jedynie triumfalnie unieść kąciki ust, w czym nikt z obecnych nie mógł dostrzec dobrej wróżby. Wybór dziewczyny nie zdziwił jej w żadnej mierze — Hennessy wiedziała zbyt wiele, aby ta mogła pozwolić jej na zadanie jakiegokolwiek pytania w tak śmiertelnym zagrożeniu. Ileż rzeczy mogło ujrzeć światło dzienne, a tej jednej, jasnowłosej perfekcji Fitzgerald strzegła ze szczególnym namaszczeniem.
Wyzwanie? W porządku — odparła podejrzanie lekko. — To zaskakujące, że Hope na to nie wpadła. Pójdź w ślinę z Maurycym. Tylko, Fitzgerald, z pasją, dokładnie tak, jak z Malfoy'em. Mam nadzieję, że pamiętasz ten moment, mówił, że było całkiem nieźle — sarknęła soczyście, przybierając najsłodszy uśmiech, jaki była w stanie wpasować w gorzkie usposobienie.


i will lift glad, afar-off eyes
though it contain no place for me
avatar
Rocznik VI

Dodatkowe informacje biograficzne
AKTUALNIE POSIADANA RÓŻDŻKA: 12 cali, nieco giętka, włos z głowy wili, czarny orzech
OPANOWANE ZAKLĘCIA: Szkolne: OPPUGNO, PORTUS, TERGEO, ENERVATE, EXPELLIARMUS, FUMOS, IMMOBILUS, PETRIFICUS TOTALUS, GEMINO, ACCIO, AQUAMENTI, FINITE, HERBIVICUS, REPARO, VENTUS || Łatwe: EBUBLIO, OBSCURO, REPLEO, ANIMO LEPORE, CANTIS, MOBILE IMAGINEM, CAPILLUS TINCTURA, DULCIUS, MELOFORS ||Trudne: MEMORIA IMAGINEM, SALVIO HEXIA
OPIS POSTACI: Nadziejka o wzroście nieco większym od przeciętnej szesnastolatki, czyli jakieś takie 165. Waga... lekko poniżej normy, pomimo, że dużo je. Twarzyczka: dość okrąła i dziecięca, mały nosek, różane usteczka. Przy uśmiechu podkreślają się jej mocno policzki. Oczy zielone. Cera taka jakaś typowa dla środkowej, nieco wschodniej Europy. Dodatkowo piegi, ujawniające się bardziej latem. Brwi średniej grubości. Kasztanowe włosy bywają pofalowane, sięgają za ramiona. Czasami je spina w koczek. Grzywka samodzielnie obcięta, czasem ją zaczesuje bardziej na czoło, czasami bardziej w bok. W zależności od nastroju, nosi okulary. Nie ma specjalnie dużej wady. Uwielbia też wszelkie akcesoria do włosów, spinki, wstążki. Jej codzienne ubrania nawiązują nieco do minionych epok.

Zobacz profil autora http://mortis.forumpolish.com/t622-zwirzynta-nadziejki#3136 http://mortis.forumpolish.com/t623-zapiski-nadziejki#3145 http://mortis.forumpolish.com/t621-skrytka-numer-1996#3135
PisanieTemat: Re: Odpowiedzialna impreza odpowiedzialnych ludzi | Zbiorowisko Chimer  Pon 11 Lip 2016, 01:26

- Raczej nie - odpowiedziała kuzynowi kręcąc przecząco główką. - To jeden z tych ludzi, którzy znikają na długie podróże mówiąc, że to w interesach, a tak naprawdę pewnie siedzą tylko w domu. Nie widziałam go od tamtego czasu, lecz czasami słyszałam, jak się o nim mówi - zbija fortunę. Ale na czym? Tego nikt nie wie i nikt nie potrafi stwierdzić, czy faktycznie się czegokolwiek dorobił.
Uśmiechnęła się szeroko do Maurycego, kiedy ten postanowił podjąć wyzwanie i pobawić się w króla Ślizgonów. Kuzyn naprawdę potrafił zrobić jej dobrze, bo już po chwili musiała przysłonić buźkę dłonią, żeby jej śmiech nie był zbyt głośny. Niby byli pod działaniem zaklęcia wyciszającego, ale odruchowo wolała się zabezpieczyć.
Po tych kilku... kilkunastu łykach napojów alkoholowych Potocka nie przypominała tej pochmurnej dziewuszki, jaką była od kilku dni. Oczy jej wesoło błyszczały, a na ustach błądził uśmiech, który w każdej chwili mógł uwolnić mniej, lub bardziej delikatny dziewczęcy śmiech. Jej zielone tęczówki spoczęły na moment na panience Fitzgerald, jednak nie zdążyły wyłapać zmieszania widocznego przez kilka drobnych sekund na twarzy Gryfonki.
Gdzieś w umyśle Potockiej błądziło jedno życzenie, dotyczące tego ekstrawaganckiego przyjecia - żeby Mauryś i Anuszka zbliżyli się bardziej do siebie. Uważała, że pasują do siebie, poza tym Longbottom naprawdę potrzebował kogoś. Gryfonka byłaby idealnym plasterkiem na jego zranione kwietniową tragedią serduszko. Hope zawsze miała w sobie dużo nadziei, nawet kiedy sama zamieniała się w emosa.
Trochę ją zawiódł kuzynek, sam nie potrafił wymyślić pytania. Ale może to i lepiej. W końcu dzięki temu wydarzyło się tyle ciekawych rzeczy. Najpierw Anuszka znalazła się bliżej Maurycego, żeby podsunąć mu pomysł na pytanko... które wypowiedziane na głos przez chłopaka spowodowało szybki przerzut wzroku Potockiej na Hennessy. Czy między Antigone, a Carrowem naprawdę do czegoś doszło? Czy tylko wyglądali, jakby lgnęli ku sobie?
Odpowiedź, jaką usłyszeli zgromadzeni, przeszła najśmielsze oczekiwania czystej i niewinnej Potockiej, której najbliższy kontakt z chłopcem to bycie uwięzioną przez pijanego Krukona z uroczym ozdobnikiem na dziewczęcych włosach w postaci jego wymiocin. Oh, ale czyżby to nie był ten sam Carrow? Może gdyby była mowa teraz o kimś innym... Przecież Antigone mogła mieć każdego w szkole! Dlaczego musiała wybrać akurat kogoś takiego?! Hope starała się ukryć szok, który wymalował się na jej buźce, ale chyba niezbyt udolnie jej to wyszło. Naprawdę nie chciała oceniać, w końcu miłość jest ślepa... ALE CARROW? Czym ta Hennessy ją jeszcze dzisiaj zaskoczy?
Nie musiała długo czekać.
Spojrzenie Potockiej znowu powróciło na Fitzgerald i to nie wcale z powodu wyznaczonego Maurysiowi zadania, o nie! Puchoński policzek zalałby się delikatnym rumieńcem w wyczekiwaniu na spełnienie marzeń, dokonaniu się dzieła, finału tego szalonego przyjęcia, gdyby tylko nie padła żadna wzmianka o Maciusiu. Nadź już sama nie wiedziała co jest gorsze - przespanie się z Carrowem, czy całowanie się z Malfoy'em?



❀✿❀❀✿❀❀✿❀
Say hello to the girl that I am!
You're gonna have to see through my perspective
I need to make mistakes just to learn who I am
And I don't wanna be so damn protected

avatar
Ścigający Złotych Chimer, Rocznik VI

Dodatkowe informacje biograficzne
AKTUALNIE POSIADANA RÓŻDŻKA: cyprys || róg jednorożca || sztywna || 11 cali
OPANOWANE ZAKLĘCIA: Enervate, Episkey, Lumos, Expelliarmus, Orbis, Everte Statum, Avifors, Oppugno, Fumos Duo, Protego Totalum, Flippendo Duo
OPIS POSTACI: Dziewczyna ma blond włosy, które są w w wiecznym nieładzie, albo związane w jakiś warkocz, bądź kucyk, a następnie rozpuszczone i poskręcane w fikuśne loki. Tęczówki są w barwie błękitu, roześmiane, błyszczące piękne oczęta. Zawsze widać u niej szeroki uśmiech, którym obdarowuje każdego, kogo napotka na swojej drodze. Jej cera jest jasna, ponieważ promienie słońca nie potrafią ubarwić jej skóry. Jednego dnia, gdy się opali jest czerwona jak pomidor, a następnego dnia nie ma już nic - ani czerwieni, ani brązu. Mierzy sobie 152 cm wzrostu i jakoś na to nie narzeka. Lubi być niska, mimo że zawsze musi patrzeć na innych z dołu. Waży 49 kg. Jest drobnej postury, więc czasami ma się wrażenie, że byle jaki podmuch wiatru zabierze ją ze sobą siną w dal. Jednak pozory mylą. Diabeł ukrył się w ciele aniołka. Dziewczyna ma naprawdę dużo siły.

Zobacz profil autora http://mortis.forumpolish.com/t771-zoo-kimi http://mortis.forumpolish.com/t773-pamietnik-kimi http://mortis.forumpolish.com/t770-skrytka-4487
PisanieTemat: Re: Odpowiedzialna impreza odpowiedzialnych ludzi | Zbiorowisko Chimer  Wto 12 Lip 2016, 13:27

Jej niebieskie oczy obserwowały każdą obecną osobę przy ognisku. Słuchała ich słów i jak na tę energiczną osóbkę była dzisiaj zaskakująco spokojna i cicha. Nie mówiła tyle, co zwykle, tylko słuchała. Zbliża się siódma klasa, powoli to do niej docierało, że niebawem się nie zobaczą, że skończą szkołę i rozejdą się na różne strony. Uśmiechnęła się i spojrzała zaskoczona na Anuszkę słysząc jej pytanie o kuzyna. To było dosyć zabawne, ale słuchała opowieści Nadziejki i cicho się zaśmiała. Po pytaniu przyszła kolej na Maurysia i Kim nieźle się ubawiła, gdy chłopak zaczął parodiować Maciusa. Kim zwykle starała się go unikać, więc niewiele o nim wiedziała nawet jeśli był z nią w drużynie. Nie było w nim nic, co by zainteresowało duszyczkę Kimi. Kim inaczej dobierała sobie obiekty jej uwagi i nie chodzi tu o podkochiwanie, ponieważ Kim się nie podkochiwała w nikim. Kiedyś miała słabość do takiego jednego wokalisty w klubie, gdzie tata ją zabrał, ale zapomniała o nim, gdy dostała w łapki nowe ciasto od dalekiej ciotki. Od tamtej pory to jest jej miłość, do tej pory pamięta jego smak. Normalnie niebo w gębie. Kim nie zauważyła zmieszania Anuszki bo śmiała się z przedstawienia Maurycego. Był naprawdę niezły. Słysząc pytanie, które wypowiedział Maurycy otworzyła szerzej oczy i spojrzała na Anti. Jej odpowiedź trochę ją zszokowała, ale nie miała zamiaru jej oceniać. W końcu Anti jest dużą dziewczynką, ale przespać? W szkole? Pokręciła głową i spojrzała na Anuszkę. Całowała się z Malfoyem? Przecież to... ble... No ale słyszała, że Macius ma jakiś tam urok, czy jakoś tak to się nazywało, więc próbowała to jakoś zrozumieć. Niestety na Kim nie działa taki urok, bo najzwyczajniej dziewczyna tego nie widzi. Kim szybko zignorowała wzmiankę o Malfoyu czekając aż Anuszka wykona zadanie. Ona nie potrafiłaby nikogo pocałować na oczach innych osób. Za bardzo by się wstydziła, zważając, że sercowe spotkania na koncie Kim są na minusowym poziomie.


Kim Miracle
Plan Lekcji
Eliksiry, OPCM, ONMS,
Transmutacja, Wróżbiarstwo,
Zaklęcia i Uroki, Zielarstwo
avatar
Obrońca Złotych Chimer, Rocznik VI

Dodatkowe informacje biograficzne
AKTUALNIE POSIADANA RÓŻDŻKA: Cedr, Łza cerbera, 12 cali, giętka
OPANOWANE ZAKLĘCIA: Diffindo, Drętwota, Protego, Fumos, Lumos, Accio, Bombarda, Enervate, Levicorpus, Calvorio, Avis, Muffliato
OPIS POSTACI: Chłopak kompletnie nie wygląda na sportowca. Wydaje się być chudy i słaby, co nie jest do końca prawdą. Masę mięśniową gdzieś tam ma, chociaż nie widać tego na pierwszy rzut oka. Mięsie brzucha są delikatnie zarysowane, ale są. Z twarzy przypomina miłego, nieco ciapowatego chłopaka o dobrym sercu, choć ma ten błysk cwaniaka w oku. Na całej twarzy ma pieprzyki, które robią z niego "nakrapianego". Jasne, bursztynowe oczy odbijają wszystkie światełka. Nos ma zadarty ku górze, a jego ciemno brązowe włosy, sterczą na wszystkie strony, jakby dopiero co podniósł się z łóżka. Malinowe usta, prawie zawsze przyzdabia szeroki uśmiech. Ma długie, zręczne palce i całe 188 centymetrów. Niekiedy bywa to jego atutem, a jeszcze kiedy utrudnieniem. Sam nie opisałby się jako przystojnego, choć za szpetnego też się nie uważa. Jest przeciętniakiem, chociaż to już zależy od gustów.

Zobacz profil autora http://mortis.forumpolish.com/t817-petera http://mortis.forumpolish.com/t823-dziennik-petera#6081 http://mortis.forumpolish.com/t816-skrytka-numer-91124
PisanieTemat: Re: Odpowiedzialna impreza odpowiedzialnych ludzi | Zbiorowisko Chimer  Sro 13 Lip 2016, 13:51

Ustawiając drewno, uważnie przysłuchiwał się każdemu z nich uważnie. Kończąc robotę, otrzepał ręce i usiadł na trawie. Pytanie o fantazjach z udziałem członów rodziny Hope było dość dziwne, no ale chyba każdemu to się zdarzyło. Rodzina Figglehornów jest tak liczna, że sam się w tym gubi. Dla przykładu, kiedyś poznał urodziwą dziewczynę, która sprawiła, że poczuł motylki w brzuchu. A wtedy zjawił się jego ojciec i oświadczył, że to jego kuzynka. No i było po motylkach. Załapał aluzję i mimowolnie spojrzał na Maurycego, o którym chyba było to pytanie. On i Nadziejka? Jakoś nie trafiało to do niego. Sam z resztą nie wierzył w połowę plotek, które słyszy się w murach Hogwartu.
Gryfon parodiujący Malfoy'a, był jedną z najzabawniejszych akcji wieczoru. Zagłuszył nieco śmiech dłonią, którą przycisnął do ust. Po skończonym przedstawieniu, zaczął bić gromkie brawo i wycierać niewidzialne łzy, jak gdyby przed chwilą był świadkiem fenomenu aktorskiego. Następne pytanie nieco go zdziwiło i sięgając po butelkę z trunkiem, nie odrywał wzroku od Anti. Wziął zaledwie kilka łyków, kiedy uzyskali odpowiedź, która, nie ukrywajmy, była cholernie szokująca. Zakrztusił się alkoholem i zaczął kasłać, jednak gestem nakazał Pannie Hennessy kontynuować. Przespała się z Carrowem? W szkole? To tak się da?!
Kiedy w kocu się uspokoił, spojrzał badawczo to na Antigone, to na Anuszkę. Samo słowo "pocałunek z Malfoy'em" przyprawiało go o dreszcze. Sam nie tknąłby go nawet przez kij od szczoty. Ale zaraz... ONA ZARAZ POCAŁUJE JEGO NAJLEPSZEGO PRZYJACIELA! To wiekopomna chwila! Spojrzał na Maurycego nie kryjąc się z uśmiechem i puścił w jego kierunku oczko. Wiedział co chłopak do niej czuje, więc uważnie obserwował poczynania Fitzgerald.



Let the darkness come for me, let it try to steal my soul.
As if I had a soul to steal.
CHARACTER SONG
avatar
Rocznik VI

Dodatkowe informacje biograficzne
AKTUALNIE POSIADANA RÓŻDŻKA: Matowa i skromna, nie wyróżnia się na tle innych. Brak zdobień. Rdzeń z rogu jednorożca, drewno jabłoni, sztywna, 12 cali długości. Nic specjalnego.
OPANOWANE ZAKLĘCIA: BĄBLOGŁOWY, EXPELLIARMUS, RIDDICULUS, PROTEGO, CONJUNCTIVITIS, DIFFINDO, ACCIO, WINGARDIUM LEVIOSA, VERDIMILIOUS, SICCUM, EBUBLIO, LEVICORPUS, OCULUS LEPUS, UTEVO LUX, SOMNO
OPIS POSTACI: Średni wzrost, lekko podkrążone oczy od nadmiernego przesiadywania z książką po nocach. Właścicielka szczupłej, wątłej twarzy, którą okalają długie włosy o kolorze miodu akacjowego. Młoda Panienka Fitzgerald posiada kobiecą budowę ciała i długie włosy, ale na tym kończą się atrybuty kobiecości, którymi może się pochwalić. Skromny i konserwatywny ubiór, kłócący się poniekąd z jej pochodzeniem, przełamuje niekiedy mocniejszym makijażem i frywolnymi kapeluszami, nie mającymi jednak nic wspólnego z modą mugolską. Często próbuje zakryć całkowicie swoje ciało poprzez noszenie wyłącznie czarnych, workowatych szat. Preferuje stonowane kolory, a te pstrokate i przyciągające uwagę omija szerokim łukiem. Bardzo rzadko nosi dodatki i biżuterię, za wyjątkiem skromnego,złotego łańcuszka, z którym się nigdy nie rozstaje. Zazwyczaj wyprostowana lecz w jej kroku na próżno szukać gracji.  Wiecznie zachmurzony wyraz twarzy, nieobecne spojrzenie.  Czy to tylko zadumanie i wyłączenie się z realnego świata, a może to autentyczna, mroczna energia kryjąca się w jej pokrętnym umyśle i dziwnych fascynacjach? Tego nikt nie jest pewien,nawet ona sama.

Zobacz profil autora http://mortis.forumpolish.com/t364-szatany-anastasii#520 http://mortis.forumpolish.com/t418-skrytka-numer-111
PisanieTemat: Re: Odpowiedzialna impreza odpowiedzialnych ludzi | Zbiorowisko Chimer  Czw 14 Lip 2016, 00:56

Anastasia rzadko panowała nad swym lepkim jęzorkiem, który w okolicznościach sielskich, zakrapianych młodzieńczą nutą nadchodzących wakacyjnych przygód, bywał jeszcze bardziej rozwiązły i nieposkromiony niż zawsze. Szalejące w krwi procent również nie pomagały w utrzymywaniu przyjacielskich, scalonych tajemnicą więzi, toteż całość musiała skutkować w niczym innym, a wydaniem intymnego sekretu biednej Hennessy. Oczywistym było, iż poprzez wybranie wyzwania liczyła na wymknięcie się z sideł vendetty Antygony, dziewczęcia mściwego i zdatnego do zadawania ciętych, głębokich ran.
Początkowy szok i rozdziawione szeroko usta wyparł grymas cierpiętniczy, skażony bólem i czystą udręką. Posławszy Gryfonce ostatnie, naznaczone nutą wrogości spojrzenie, powstała ze swojego siedziska i ze świstem wciągnęła głęboko powietrze. Była rozdygotaną kulką emocji, ale chyba nie tej gamy każdy się od niej spodziewał.
- Tak, przelizałam się z nim raz, KILKA MIESIĘCY TEMU. NIGDY NIE ZROZUMIECIE JAK TO JEST ŻYĆ Z TYM PIĘTNEM. KAŻDEGO DNIA MUSZĘ WSTAĆ I GODZIĆ SIĘ ze ŚWIADOMOŚCIĄ, że DAŁAM MU SIĘ OMOTAĆ I PRZEZ CHWILKĘ UWIERZYŁAM, ŻE SIĘ ZMIENIŁ I ŻE JEST MIŁYM CZŁOWIEKIEM. CZASEM NIE MOGĘ SPAĆ W NOCY BO PRZYPOMINAM SOBIE O TYM WYDARZENIU I CZUJĘ DO SIEBIE NIC WIĘCEJ A POGARDĘ I OBRZYDZENIE.
Och, jak dobrze, że ktoś pomyślał wcześniej o rzuceniu zaklęć wyciszających - podburzona Fitzgerald była bowiem całkiem... donośna w swej niecodziennej przemowie. Popastwiła się nerwowo nad swą dolną wargą, po czym bezsłownie podeszła do swojej torby. Wyciągnąwszy z niej kolejną, tym razem nieco mniejszą butelkę rumu, naprędce, acz tak aby nie rzucać się swą skompromitowaną osobą w oczy, uraczyła swym obliczem, zapewne skonfundowaną Kim.
- Kim, daj mi kanapeczkę czy co ty tam masz - pociągnęła nosem, nie czekając na odpowiedź dziewczęcia i wyrywając z jej łapek plecak z jedzonkiem. Co jak co, ale kiełbasa zapewne byłaby najlepsza na przegryzkę.
Odeszła jak najdalej od nich, usiadła tyłem do reszty niczym dziecko, któremu zabrano zabawki, albo za karę przegoniono na karnego jeżyka. Przechyliła butelkę sącząc paskudny trunek w samotności i delektując się swą ROZDEPTANĄ NIEODWRACALNIE reputacją. Anastasia ani słowem nie odezwała się do któregokolwiek z nich. Ani do Antygony, ani do Maurycego, którego reakcji nie była do końca pewna. Miała rum, kanapeczki i dumę zakopaną gdzieś głęboko, zapewne w miejscu, w którym znajdował się jej tyłek.


In battle it is the cowards who run the most risk; bravery is a rampart of defense.
avatar
Prefekt Gryffindoru, Ścigający Złotych Chimer, Rocznik VI

Dodatkowe informacje biograficzne
AKTUALNIE POSIADANA RÓŻDŻKA: Cyprys, 13 cali, pióro z ogona feniksa, barwiona na fioletowo
OPANOWANE ZAKLĘCIA: /
OPIS POSTACI: Maurycy to niewysoki, bo mierzący 172 centymetry wzrostu, wiecznie roześmiany chłopak o urzekająco słodkiej buzi. Oczy ma szarozielone, włosy brązowe, ścięte do brody, zwykle nieuczesane i roztrzepane. Do garnituru zaczesuje je za uszy. Posiada na lewym udzie znamię w kształcie serduszka. Na brodzie widoczny jest już delikatny zarost.

Zobacz profil autora http://mortis.forumpolish.com/t629-sowa-maurycego http://mortis.forumpolish.com/t639-dzienniczek-maurycego#3294
PisanieTemat: Re: Odpowiedzialna impreza odpowiedzialnych ludzi | Zbiorowisko Chimer  Wto 19 Lip 2016, 01:46

Maurycy był najwyraźniej przedstawicielem tej rasy uczniów Hogwartu, których status niewinności zajmował jedno z miejsc najwyższych, czyniąc go tym samym lekko niezorientowanym w poruszanych tematach. Owszem, wiedział o tych sprawach to i owo, myślał o tym często, ale... nigdy nie odważyłby się na tak piorunujące wyznanie, na jakie zdobyła się właśnie Hennessy. Chłopak wręcz pobladł na myśl o tym, że Carrow dotykał Antygony w TAKI sposób, w dodatku na terenie szkoły. W takim wieku. Czy naprawdę było z nim coś nie tak, skoro uznawał takie zbliżenie za coś niesamowicie prywatnego? Właściwie, to nagle poczuł w żołądku ucisk winy. Powinien ją przeprosić. Koniecznie! Powtórzenie tego pytania jak papuga stało się nagle tak cholernie nieodpowiednie, że po prostu żałował. Próbował ułożyć w głowie coś sensownego, całkowicie spłoszony i zdezorientowany przez jej niewzruszoną odpowiedź, czyniącą ich zbliżenie jeszcze bardziej obrzydliwym. Nie podobało mu się takie podejście, ale też nie wiedział nawet czy ma prawo ją w jakikolwiek sposób skrytykować. To przecież... jej ciało, jej uczucia, jej... godność.
Przełknął ślinę.
Nie odpowiedział nic, załamany sam sobą, że nie był w stanie wykrzesać z siebie odrobiny odwagi, tak potrzebnej mu teraz, by zachować to w co wierzył. Zachować siebie. Chciał być wciąż człowiekiem dobrym i potrafiącym zmierzyć się z własnymi błędami, ale prawda była taka, że w chłopaku coś po prostu się zepsuło. Siedział tutaj przecież, pijąc alkohol w zakazanym lesie, a jeszcze przed chwilą (!) objął Anuszkę ramieniem. Aż mu się gorąco zrobiło, nie wiedzieć czy to od trunku, czy może jednak od zalegającego wewnątrz stresu, kiedy zorientował się jak nieprzyzwoity ruch wykonał i pozwolił wstydowi zdominować się całkowicie, nie pozwalając żadnemu komentarzowi opuścić gardła.
I wtedy czas jakby się zatrzymał, piorun go uderzył, wszystko co robił do tej pory straciło na moment jakikolwiek sens. Na ten krótki moment wyłączył się że świata i krzyczała w środku zapłakany, na zewnątrz prezentując niemal niewzruszoną, kamienną twarz, chociaż w oczach coś się działo. Jakiś niezrozumiały ból, który wyciekł z niego, również w stronę mrugającego Petera. Mascius Malfoy. To dlatego tak dziwnie się zachowywała, to dlatego... ah. Chciał wyrzucić to że swojej głowy. Obraz prefekta naczelnego zbliżającego swoją twarz do jego ukochanej, odbierającego mu ten moment zachwytu nad czymś, co dla obu stron miało być czymś wyjątkowym i niepowtarzalnym. Dotarło do niego jak wielkim był w tej kwestii naiwniakiem, ale nie znaczyło to od razu, że miałby przez to czuć do Fitzgerald jakikolwiek żal. To przecież było gdzieś tam, w przeszłości, na pewno nie zwodziła go, zakochana w innym, w czym próbowało utwierdzić go panicznie, wykrzyknięte w akcie samoobrony wyznanie.
Obrzydzenie. Coś, co poczuć do siebie, w mniemaniu pana prefekta naczelnego poczuć do siebie powinna Antygona, zrównana nagle w umyśle nastolatka do kogoś łatwego, dla kogo oddanie komuś swojego ciała nie było ani czymś złym ani wstydliwym, czuła... jego Anuszka. Na przekór wszystkiemu i wszystkim wstał z miejsca i ruszył za nią, zbliżając się powoli, jakby chciał wpierw zanalizować jej ewentualną, negatywną reakcję na jego towarzystwo.
- Jeżeli czujesz się źle przez to, że uwierzyłaś w człowieka i dałaś mu drugą szansę... - zaczął siadając tyłem do niej - to uważam, że jest to zupełnie niepotrzebne.
Siedzieli więc odwróceni do siebie plecami, wciąż niesamowicie zagubieni w tym wszystkim, a on wydusił z siebie jedynie to? A może aż to? Bo cóż takiego miał dodać? Nie wiedział, nie wszystko jeszcze potrafił i nie radził sobie z własnymi uczuciami, których nie chciał jej non stop narzucać. Chciał za to, by była świadoma, że nie jest tutaj sama, równie mocno jak jej uwagi, chociaż nie był pewien czy na pewno może teraz o nią prosić.

// Nocny post z telefonu wysokiej jakości. Polecam się, Maurycy Longbottom.


2w1
– A jeśli pewnego dnia będę musiał odejść? – spytał Krzyś, ściskając Misiową łapkę. – Co wtedy?
– Nic wielkiego. – zapewnił go Puchatek. – Posiedzę tu sobie i na Ciebie poczekam.
Kiedy się kogoś kocha, to ten drugi ktoś nigdy nie znika.
avatar
Ścigający Złotych Chimer, Rocznik VII

Dodatkowe informacje biograficzne
AKTUALNIE POSIADANA RÓŻDŻKA: Mierząca pełne trzynaście cali, niezbyt giętka, ale jednocześnie ciężko przypisać jej stuprocentową sztywność. Wykonana z cisu, posiadająca za rdzeń włókno ze smoczego serca, solidnie wykonana, cechująca się nadzwyczajną matowością powierzchni oraz surowym wyglądem. Zdaje się niezbyt pasować do płci pięknej, jednak doskonale leży w dłoni Antigone.
OPANOWANE ZAKLĘCIA: Expelliarmus, Fumos, Protego, Conjunctivitis, Drętwota, Everte Statum, Orbis, Alohomora, Vad Infer, Lacarnum Inflamari, Levicorpus, Procella, Verdillious, Obliviate, Enervate, Avifors, Protego Horribilis, Serpensortia
OPIS POSTACI: Dziewczę nieco kanciaste, niewątpliwie pozbawione nadprogramowych kilogramów, jednak we właściwych miejscach zaokrąglone, ponadto wysportowane i stosunkowo silne, co rysuje się niemałym kontrastem w stosunku do filigranowej figury. Osiągnęła wzrost mierzący dokładnie sto siedemdziesiąt cztery centymetry, stając się istotą powszechnie uważaną za całkiem wysoką w konfrontacji z płcią; Porusza się z subtelną, nienachalną gracją, która stanowi swoistą oprawę dla naturalnej pewności siebie. Jedyną cechą nieodzownie wpisującą ją w rodzinę Hennessy są oczy. Iskrzą się barwą ciemnej czekolady, wpadają w swej głębi w niezbadane odmęty czerni. Kształt upodobniony do osławionych migdałów podkreśla wachlarz czarnych, gęstych rzęs, naturalnie podwijających się u końców, otwierających nieco sceptyczne spojrzenie, akcentując złośliwe iskry mające za swoje tło toń ciemnego brązu. Ciemne, mocne brwi dopełniają ekscentrycznej oprawy, wieńcząc idealną kompozycję. Wydatne kości policzkowe całym swoim majestatem podkreślają naturalną nutę ostrości obecną w rysach dziewczyny. Lekko spiczasty podbródek, szczupłe policzki, wyrazisty łuk brwiowy składają się na wyjątkowo szlachetną oprawę, którą sobą prezentuje. Stosunkowo wąskie usta, drobny nos, okraszony gdzieniegdzie pojedynczymi piegami, stanowią jedne z ostatnich elementów goszczących na buzi Hennessy. Tą z kolei okalają kruczoczarne pasma, barwą przypominające heban, płynące kaskadą, układając się w lekkie fale, aby zakończyć swoją drogę ledwie nad linią wąskich ramion. Pojedyńcze kosmyki stanowią grzywkę nieodłącznie goszczącą na czole Antigone, układającą się w niedbałym, aczkolwiek odnajdującym pewną harmonię, porządku.

Zobacz profil autora http://mortis.forumpolish.com/t546-zwierze-antigone#2459 http://mortis.forumpolish.com/t566-dziennik-antigone#2587 http://mortis.forumpolish.com/t541-skrytka-nr-583
PisanieTemat: Re: Odpowiedzialna impreza odpowiedzialnych ludzi | Zbiorowisko Chimer  Wto 19 Lip 2016, 18:15

Chociaż powinna pochylić się odrobinę nad własną kulejącą, zgniecioną godnością targaną w dodatku przez upadającą reputację, nie zajmowała myśli banałem tej kategorii. Nie złapała nawet zmieszania płynnie przechodzącego w pogardę w oczach Longbottoma, ogólnego szoku, który ogarnął towarzystwo, gdyż całą swoją uwagę przelała na obecne naczynie swojej złości — Anastasię. Jakkolwiek usiłowała zachować zimną krew, wbić szpilkę w przyjaciółkę z łatwością, wzruszyć bezwiednie ramionami i nie okazać ani krztyny przejęcia sytuacją, emocje najróżniejszego kalibru zaczynały swoistą szarżę w impulsywnej osobowości. Paląca złość, która niemalże wymierzyła jej policzek, wznieciła ogień niszczycielski, pełen gwałtowności, który mógł ją podnieść z zajmowanego miejsca z równym uporem, z jakim Fitzgerald podjęła swoje wyjaśnienia konfundującej sytuacji. Była zła, przerażona, wprost niemożliwie rozczarowana i jakkolwiek usiłowała oszczędzić w słowach swoją odpowiedź, tak była zła na Gryfonkę, że ta nie wprawiła swoich trzech szarych komórek w obrót, nim pozwoliła słowom wypłynąć.
Procenty krążące we krwi powoli zaczynały rozgrzewać ją od środka, dotykać policzki lekkim rumieńcem, który swoje podłoże mógł mieć równie dobrze w gniewie, który bezowocnie usiłowała w sobie tłumić. Trunek niewątpliwie ją ośmielał, łamał pewne bariery, które posiadała w kwestii słowa, paranoicznego pomijania własnych emocji i braku zrozumienia wobec nich. Zapłonęła pewną odwagą, która tuż po słowach Anastasii poderwała Hennessy z pozycji siedzącej, pozwoliła jej obrzucić blondynkę spojrzeniem pełnym wyrazistego zawodu, którego nie zdołała w sobie zdusić.
Nie rozumiem, dlaczego nie mogłaś chociaż przez sekundę pomyśleć nad tym, co robisz! To perfidia, doskonale wiedziałaś, jak ważne to dla mnie jest, nigdy bym nie pomyślała, że ZROBISZ COŚ TAKIEGO — fuknęła w kierunku Gryfonki, wciąż niesiona przez okrutny gniew, który dopiero rozbijał żagle. — NIE JESTEŚ AŻ TAK NIEDOMYŚLNA, WIESZ, ŻE KOCHAM PIEPRZONEGO CARROWA, ALE TO DLA CIEBIE WCIĄŻ ZA MAŁO, ABY SIĘ ZAMKNĄĆ. NASTĘPNYM RAZEM, GDY ZECHCĘ CI COKOLWIEK POWIEDZIEĆ, PRZYPOMNIJ MI, ABYM NAJPIERW PODCIĘŁA SOBIE ŻYŁY DLA WŁASNEGO DOBRA. Pieprz się, Fitzgerald, mogłabyś czasem pomyśleć, że też mam uczucia. — Donośna złość, którą wyrzuciła z siebie Hennessy, niewątpliwie mogłaby być dosłyszalna w całym zakazanym lesie, gdyż Gryfonka, chociaż w codziennej rutynie bezpośrednia i impulsywna, nie spodziewała się po samej sobie równie spektakularnego przedstawienia. Treść, która mimowolnie potoczyła się z całą salwą słów wymierzonych niczym ostrze w stronę Anastasii, nie była chociażby w najmniejszym stopniu kontrolowana przez wstrząśniętą własnym gniewem Antigone. Pchnął ją impuls.
Minęła się bezsłownie z Anastasią, omijając ognisko, okrutnie wzburzona prąc przed siebie niczym rozeźlony byk, w swoim uporze oddalając się na kilkanaście kroków od towarzystwa, aby odetchnąć chwilową samotnością.


i will lift glad, afar-off eyes
though it contain no place for me
avatar
Rocznik VI

Dodatkowe informacje biograficzne
AKTUALNIE POSIADANA RÓŻDŻKA: 12 cali, nieco giętka, włos z głowy wili, czarny orzech
OPANOWANE ZAKLĘCIA: Szkolne: OPPUGNO, PORTUS, TERGEO, ENERVATE, EXPELLIARMUS, FUMOS, IMMOBILUS, PETRIFICUS TOTALUS, GEMINO, ACCIO, AQUAMENTI, FINITE, HERBIVICUS, REPARO, VENTUS || Łatwe: EBUBLIO, OBSCURO, REPLEO, ANIMO LEPORE, CANTIS, MOBILE IMAGINEM, CAPILLUS TINCTURA, DULCIUS, MELOFORS ||Trudne: MEMORIA IMAGINEM, SALVIO HEXIA
OPIS POSTACI: Nadziejka o wzroście nieco większym od przeciętnej szesnastolatki, czyli jakieś takie 165. Waga... lekko poniżej normy, pomimo, że dużo je. Twarzyczka: dość okrąła i dziecięca, mały nosek, różane usteczka. Przy uśmiechu podkreślają się jej mocno policzki. Oczy zielone. Cera taka jakaś typowa dla środkowej, nieco wschodniej Europy. Dodatkowo piegi, ujawniające się bardziej latem. Brwi średniej grubości. Kasztanowe włosy bywają pofalowane, sięgają za ramiona. Czasami je spina w koczek. Grzywka samodzielnie obcięta, czasem ją zaczesuje bardziej na czoło, czasami bardziej w bok. W zależności od nastroju, nosi okulary. Nie ma specjalnie dużej wady. Uwielbia też wszelkie akcesoria do włosów, spinki, wstążki. Jej codzienne ubrania nawiązują nieco do minionych epok.

Zobacz profil autora http://mortis.forumpolish.com/t622-zwirzynta-nadziejki#3136 http://mortis.forumpolish.com/t623-zapiski-nadziejki#3145 http://mortis.forumpolish.com/t621-skrytka-numer-1996#3135
PisanieTemat: Re: Odpowiedzialna impreza odpowiedzialnych ludzi | Zbiorowisko Chimer  Wto 19 Lip 2016, 21:31

Całkiem luźna i lekka atmosfera, która się budowała podczas tego spotkania, nagle została całkowicie zrujnowana. A Hope właśnie odzyskiwała humor, wychodziła z tego ponurego kącika wspomnień, żeby wrócić do żywych. Kilkoma słowami, jakie zostały sprowokowane, pewnie nadmierną swobodą sytuacji spowodowaną procentami, diametralnie zmienił się krajobraz. Usłyszała tragiczne wręcz rzeczy, nie bolało jej jednak co z którym chłopcem robiły Gryfonki, lecz sam fakt kłótni pomiędzy przyjaciółkami. Empatia Puchonki była wrażliwa na wszelkie spory. Sama nie miała nigdy poważnej sprzeczki z Kim, nie podnosiły też na siebie głosu, lecz wszelka niezgoda pomiędzy ludźmi, szczególnie tymi będącymi ze sobą blisko, rozdzierała jej serce.
Krzyki ucichły, a obie strony rozeszły się w przeciwnych kierunkach. Z początku Potocka siedziała ze spuszczoną głową i rumieńcem silnej emocji na twarzy. Dopiero po chwili podniosła wzrok delikatnie omiatając spojrzeniem okolicę. Maurycy dołączył do Anuszki, jednak Antigone została sama. Potocka nie znała Gryfonki zbyt dobrze, nie wiedziała czy Hennessy wolała tam tak siedzieć bez nikogo, czy nie. Mimo wszystko Hope nie chciała potem żałować, że niczego nie zrobiła. Posłała Kim niedługie, spokojne spojrzenie, po czym wstała. Subtelnie otrzepała tyłeczek z ewentualnych ździebełek, czy listków, jakie mogły jej się przyczepić do sukienki i ruszyła w stronę Antigone. Fakt, że Gryfonka spała z TYM Carrowem, nie miał teraz znaczenia. Poza tym zgodnie z tym, co powiedziała, a raczej wykrzyczała - łączyło ich jakieś uczucie. Nie mogła więc mieć w sobie żadnej złej myśli skierowanej wobec niej. Hope żyła zgodnie z zasadą, że współżycie dopiero po ślubie, lecz sama nigdy nie miała bliższego kontaktu z żadnym chłopcem, więc zdawała sobie sprawę z tego, iż różnie w życiu bywa.
Podeszła do Antigone stając obok dziewczyny i wykonała prosty gest objęcia jej jednym ramieniem. Ciesząc się swoim metr sześćdziesiąt pięć nie musiała się specjalnie wysilać przy takich czułościach skierowanych wobec jednej z najwyższych dziewcząt w szkole. Nie odezwała się słowem, a jej twarz wyrażała po prostu spokój. Chciała dać Antigone do zrozumienia, że nie musi się tutaj niczego wstydzić, że jest wśród przyjaciół i wszystko będzie dobrze. Wystarczająco już się dzisiaj powiedziało, teraz pora była na milczenie połączone z bliskością drugiej osoby. Dopiero po chwili w głowie Puchonki pojawiały się myśli przepełnione tym, co tu się właśnie powiedziało. Jak można pocałować Malfoy'a? Jak można kochać Carrowa?



❀✿❀❀✿❀❀✿❀
Say hello to the girl that I am!
You're gonna have to see through my perspective
I need to make mistakes just to learn who I am
And I don't wanna be so damn protected

avatar
Ścigający Złotych Chimer, Rocznik VI

Dodatkowe informacje biograficzne
AKTUALNIE POSIADANA RÓŻDŻKA: cyprys || róg jednorożca || sztywna || 11 cali
OPANOWANE ZAKLĘCIA: Enervate, Episkey, Lumos, Expelliarmus, Orbis, Everte Statum, Avifors, Oppugno, Fumos Duo, Protego Totalum, Flippendo Duo
OPIS POSTACI: Dziewczyna ma blond włosy, które są w w wiecznym nieładzie, albo związane w jakiś warkocz, bądź kucyk, a następnie rozpuszczone i poskręcane w fikuśne loki. Tęczówki są w barwie błękitu, roześmiane, błyszczące piękne oczęta. Zawsze widać u niej szeroki uśmiech, którym obdarowuje każdego, kogo napotka na swojej drodze. Jej cera jest jasna, ponieważ promienie słońca nie potrafią ubarwić jej skóry. Jednego dnia, gdy się opali jest czerwona jak pomidor, a następnego dnia nie ma już nic - ani czerwieni, ani brązu. Mierzy sobie 152 cm wzrostu i jakoś na to nie narzeka. Lubi być niska, mimo że zawsze musi patrzeć na innych z dołu. Waży 49 kg. Jest drobnej postury, więc czasami ma się wrażenie, że byle jaki podmuch wiatru zabierze ją ze sobą siną w dal. Jednak pozory mylą. Diabeł ukrył się w ciele aniołka. Dziewczyna ma naprawdę dużo siły.

Zobacz profil autora http://mortis.forumpolish.com/t771-zoo-kimi http://mortis.forumpolish.com/t773-pamietnik-kimi http://mortis.forumpolish.com/t770-skrytka-4487
PisanieTemat: Re: Odpowiedzialna impreza odpowiedzialnych ludzi | Zbiorowisko Chimer  Wto 19 Lip 2016, 22:00

To co tu się działo zaczynało przerastać Kimisie. Miała zero pojęcia o sprawach sercowych, ale znała się na miłości przyjacielskiej, więc gdy zobaczyła jak Anuszka i Anti się kłócą poczuła skurcz w żołądku. Mimowolnie w głowie blondynki pojawił się widok jej, kłócącej się z Nadzieją. Nie chciałaby tego przeżyć, mimo że obie zawsze były w zgodzie. Spojrzała na Maurycego, który poszedł do Anastasi, więc nią sobie główki nie zaprzątała. Spojrzała na Petera, ale od razu wzrok skierowała na Antigone i podniosła się w tym samym czasie, co Nadzieja. Słowa dziewczyny sprawiły, że to iż Anti przespała się z jakimś tam idiotą, którego pokochała nie były teraz ważne. Kim nie znała się na miłości, więc nie miała zamiaru snuć jakichś tam wielkich filozofii na ten temat. Stanęła na przeciw wysokiej koleżanki i przytuliła ją w pasie. No cóż, Kim była naprawdę niską osobą, więc nie sięgała do jej ramion. Wygodniej było jej przytulić ją w pasie.
Nic nie powiedziała, bo nie bardzo wiedziała, co miała powiedzieć. Jednak czuła to w jaki sposób Anti może się czuć. Sama mówiła wszystko Nadziejce i nie wyobrażała sobie, aby ta zdradziła jej sekret, nawet jeśli byłby to za pośrednictwem innej osoby. Kim miała w sobie wiele sekretów innych osób i nie zamierzała ich nikomu zdradzać, bo wiedziała, że takie rzeczy nie powinny wychodzić z ust nieodpowiednich osób. Jednak alkohol robił swoje, może nie powinni tu pić? Może są zbyt młodzi? Czasu jednak nie cofniesz. Liczyć tylko na to, że nikt nie wygada tego całej szkole. Źle by to się odbiło na przyjaźni Anuszki i Anti. Miała tylko nadzieję, że się pogodzą. Podniosła na nią wzrok swoich jasnych, niebieskich oczu i uśmiechnęła się do niej ciepło.


Kim Miracle
Plan Lekcji
Eliksiry, OPCM, ONMS,
Transmutacja, Wróżbiarstwo,
Zaklęcia i Uroki, Zielarstwo
avatar
Obrońca Złotych Chimer, Rocznik VI

Dodatkowe informacje biograficzne
AKTUALNIE POSIADANA RÓŻDŻKA: Cedr, Łza cerbera, 12 cali, giętka
OPANOWANE ZAKLĘCIA: Diffindo, Drętwota, Protego, Fumos, Lumos, Accio, Bombarda, Enervate, Levicorpus, Calvorio, Avis, Muffliato
OPIS POSTACI: Chłopak kompletnie nie wygląda na sportowca. Wydaje się być chudy i słaby, co nie jest do końca prawdą. Masę mięśniową gdzieś tam ma, chociaż nie widać tego na pierwszy rzut oka. Mięsie brzucha są delikatnie zarysowane, ale są. Z twarzy przypomina miłego, nieco ciapowatego chłopaka o dobrym sercu, choć ma ten błysk cwaniaka w oku. Na całej twarzy ma pieprzyki, które robią z niego "nakrapianego". Jasne, bursztynowe oczy odbijają wszystkie światełka. Nos ma zadarty ku górze, a jego ciemno brązowe włosy, sterczą na wszystkie strony, jakby dopiero co podniósł się z łóżka. Malinowe usta, prawie zawsze przyzdabia szeroki uśmiech. Ma długie, zręczne palce i całe 188 centymetrów. Niekiedy bywa to jego atutem, a jeszcze kiedy utrudnieniem. Sam nie opisałby się jako przystojnego, choć za szpetnego też się nie uważa. Jest przeciętniakiem, chociaż to już zależy od gustów.

Zobacz profil autora http://mortis.forumpolish.com/t817-petera http://mortis.forumpolish.com/t823-dziennik-petera#6081 http://mortis.forumpolish.com/t816-skrytka-numer-91124
PisanieTemat: Re: Odpowiedzialna impreza odpowiedzialnych ludzi | Zbiorowisko Chimer  Sro 20 Lip 2016, 13:46

Cała ta wesoła atmosfera bardzo dobrze działała na Petera. Trochę się pośmiał, powygłupiał, ale nagle to wszystko zaczęło się walić i sypać, a on nie za bardzo wiedział co powinien był robić. Wszyscy nagle wstali i zaczęli się dzielić na mniejsze grupki. Pochwycił pełne bólu spojrzenie Maurycego i już wiedział, że spieprzył. Jezu, czemu ty jesteś takich cholernym idiotą, Figglehorn? - mówił sobie w myślach. Śledził go wzrokiem, jak siada przy Anuszce i próbował nawet coś powiedzieć, ale nie umiał skleić zdania, które miałoby chociaż trochę sensu. Może to było spowodowane alkoholem w jego organizmie, a może szokiem spowodowanym tą całą chorą sytuacją. Odwzajemnił też  krótkie spojrzenie Kim, która razem z Nadzieją zaczęła pocieszać Anti.
Sam w ogóle się nie podniósł, tylko siedział po turecku pomiędzy nimi ze zwieszoną głową. Jak można całować Malfoy'a? Jak można kochać Carrowa? Zamknij się. Nie pojmiesz jak ślepa jest miłość, bo jej nigdy doświadczysz. Syknął głos w jego głowie. Rozejrzał się po ludziach, myśląc, że to któreś z nich do niego przemówiło, jednak wszyscy byli zajęci sobą. Ponownie zwiesił głowę i zaczął pchać kostki u rąk do oczu tak długo, aż się uspokoił. Nie chciał wybierać pomiędzy nimi, bo nie jemu jest osądzać, kto bardziej zasługuje na pocieszenie. Nigdy nie doświadczy miłości, jak rzekł głos w jego głowie, więc nie będzie umiał ich pocieszyć. Oderwał dłonie od oczu dopiero po dobrych kilku, jeśli nie kilkunastu minutach, zostawiając tam czerwone plamy. Popieprzona sytuacja, w której nikt nie powinien brać udziału.



Let the darkness come for me, let it try to steal my soul.
As if I had a soul to steal.
CHARACTER SONG
Sponsored content


PisanieTemat: Re: Odpowiedzialna impreza odpowiedzialnych ludzi | Zbiorowisko Chimer  

Odpowiedzialna impreza odpowiedzialnych ludzi | Zbiorowisko Chimer

Zobacz poprzedni temat Zobacz następny temat Powrót do góry
Strona 2 z 3Idź do strony : Previous  1, 2, 3  Next

Similar topics

-
» Pięść Pierwszych Ludzi
» Pięść Pierwszych Ludzi
» "Najlepszy tyłek w Hogwarcie"
» Impreza u Starka - zapisy
» Bitwa o Winterfell - inwazja Żelaznych Ludzi

Permissions in this forum:Nie możesz odpowiadać w tematach
Mortis :: Rozgrywka fabularna :: Myślodsiewnie-
Skocz do: