Non mor­tem ti­memus, sed co­gita­tionem Mor­tis


Share|

Porozmawiajmy o... marszu. Sophia | Martin

Idź do strony : Previous  1, 2, 3, 4
avatar
Tłumacz

Dodatkowe informacje biograficzne
AKTUALNIE POSIADANA RÓŻDŻKA: włos wili, 13 1/3 cala, sztywna, cedr
OPANOWANE ZAKLĘCIA: APERACJUM, ENERVATE, EXPELLIARMUS, IMPERVIUS, PROTEGO, ZAKLĘCIE KAMELEONA, CONJUNCTIVITIS, EVERTE STATUM, IMMOBILUS, PETRIFICUS TOTALUS, ACCIO, ALOHOMORA, FINITE, GLACIUS, SILLENCIO || MUCUS AD NAUSEAM, FRIGIDUS FLAMMA, IMPERTURBABLE, IMPEDIMENTA, BOMBARDA MAXIMA, SUSPENSORIUS, SOLLICITUS, FUMOS DUO || SZATAŃSKA POŻOGA, SECTUMSEMPRA, OBLIVIATE, PROTEGO HORRIBILIS, FINITE INCANTATEM, ADVERSUM
OPIS POSTACI: Martin, tak jak typowy przedstawiciel rodziny Sue, jest dość wysokim mężczyzną (180cm) o jasnym kolorze skóry. Najmłodszy syn Elizabeth i Boba Sue jest wyraźnie wychudzony, przez co jego twarz już z daleka wygląda, jakby był nedożywiony. Ma wyraźne rysy i oczy, które są w intensywnie niebieskim kolorze. Włosy bardzo ciemne, sięgajace mu za ucho. Nie czesze się zazwyczaj i trzyma je w ogólnym nieładzie. Na jego twarzy często widnieje zarost, którego usunięcie przychodzi mu z trudnością, a bardziej niechęcią. Ogólnie buźkę ma bardzo ładną (tak jak wszyscy Sue), ale widnieje na niej wieczny... brak wyrazu. Albo niezadowolenie lub inne negatywne emocje.

Zobacz profil autora http://mortis.forumpolish.com/t734-ptaki-nie-do-konca-martina http://mortis.forumpolish.com/t849-skoroszycik-w-chryzantemy http://mortis.forumpolish.com/t733-skrytka-1235
PisanieTemat: Re: Porozmawiajmy o... marszu. Sophia | Martin  Sro 29 Cze 2016, 18:27

Reakcja kobiety... cóż, zaskoczyła trochę Martina. Nie spodziewał się, że zemdleje. Podrapał się nerwowo po głowie.
- Kurwa.
Nawet specjalnie się nie martwił tym, czy zaklęcie czasem nie doprowadziło do nagłej śmierci. W końcu mogło utworzyć ranę w jakimś wrażliwym miejscu.
Szybko zabrał się do roboty. Używając naprzemian Enervate i Episkey (tego drugiego trochę rzadziej, nie szło mu aż tak dobrze) leczył każdą pojedynczą rankę na ciele Templer, starając się załapać za jednym razem może nawet kilka naraz. Po chwili poszedł również po niewielki ręcznik, który uprzednio zwilżył wodą. W końcu musi ją jakoś umyć, czyż nie? Rzucił Finite na więzy utrzymujące kobietę i przeniósł ją ostrożnie na kanapę. Tam mógł lepiej dotrzeć do jej ran. Ściągnął jej również delikatnie płaszcz i buty, a także podwinął rękawy bluzki. Podotykał również różdżką rany, które były pod ubraniami, ale wydały swoją obecność poprzez czerwone plamy.
Miał nadzieję, że kobieta szybko się nie obudzi. Czuł, że nie da mu dokończyć.
W myślach przypomniał sobie nazwę zaklęcia, którym mógłby oczyścić wszystko z krwi, kiedy już skończy. Tergeo.



T H E M E   S O N G

I have one fucking schizophrenia
emotional disturbance please play it on air
I'll tell you that it is a fact you'll tell me it's a shame
Fuck you you'll be forgotten anyway


avatar
Stażysta Brygady Uderzeniowej Ministerstwa Magii

Dodatkowe informacje biograficzne
AKTUALNIE POSIADANA RÓŻDŻKA: Róg jednorożca; Osika; 11,5
OPANOWANE ZAKLĘCIA: ♥Szkolne♥ PROTEGO, CONJUNCTIVITIS, ENERVATE, EXPELLIARMUS, FINITE, PETRIFICUS TOTALUS, DRĘTWOTA, EVERTE STATUM, IMMOBILUS, MIMBLE WIMBLE, AVIFORS, FURNUCULUS, ACCIO, ALOHOMORA, LUMOS MAXIMA ♥Łatwe♥ COLLOSHOO, ENTROPOMORPHIS, ANAPNEO, REPARIFORS, ANTIVENENUM, BOMBARDA MAXIMA, CHŁOSZCZYŚĆ, OCULUS LEPUS, SUSPENSORIUS ♥Trudne♥ STIMULUS MELEDICTIONEM, ACID MISSILE, FINITE INCANTATEM, ADVERSUM, VULNERA SANATUR, SENSOREM
OPIS POSTACI: Templer mierzy niecałe sto siedemdziesiąt trzy centymetry i jest to coś, na co nigdy w życiu nie narzekała. Podobało jej się, że nie należy do osób tych za nadto wysokich, czy niskich. Oscylowała w odpowiedniej dla siebie wadze, chociaż jak na kobietę przystało zawsze uważa, że jest za szeroka w biodrach. Na jej twarzy trudno dostrzec piegi, albo innego rodzaju przebarwienia. Tylko wtedy kiedy jest zbyt zdenerwowana lub po prostu speszona, na jej bladych policzkach pojawiają się rumieńce, które dość trudno przegonić. Największą uwagę w jej wizerunku zabierają oczy. Duże, jasnoniebieskie, często wywołują zdezorientowanie u jej rozmówców, co nie za bardzo odpowiada samej Sophii. Często, podczas spisywania ważnych notatek musi zakładać na nos okulary, żeby litery i cyfry znajdujące się na pergaminie za bardzo się nie rozmazywały. Lewej ręki używa niemalże do wszystkiego: pisania, przewracania kartek, wykonywania codziennych czynności. Z niewiadomych przyczyn różdżka zawsze znajduje się w jej prawej ręce. Tak nauczyła się rzucać czary w szkole i tak jej pozostało. Życie Sophii nigdy nie było usłane pachnącymi i miękkimi płatkami kwiatów. Znacznie częściej natrafiała na kolce róż, które tylko czekały, aż wbiją się mocno w stopy kobiety i to między innymi ukształtowało jej charakter. Ma wole walki i nie da sobą pomiatać, chociaż podczas pierwszej rozmowy może wydawać się bierna i uległa. Z reguły jest optymistycznie nastawiona do życia, ale do wszystkiego podchodzi z dystansem.

Zobacz profil autora http://mortis.forumpolish.com/t544-stworki-sophii http://mortis.forumpolish.com/t551-dziennik-sophii-templer http://mortis.forumpolish.com/t545-skrytka-nr-983
PisanieTemat: Re: Porozmawiajmy o... marszu. Sophia | Martin  Sro 29 Cze 2016, 19:40

Templerówna utrzymywała się w dalszym ciągu w cudownym uczuciu nieświadomości. W jej sytuacji było to chyba najlepsze z możliwych zachowań. Nie czuła bólu, który najprawdopodobniej okazałby się nie do zniesienia w tym momencie. Niektóre rany, zadane przez zaklęcie Sectumsempra były tak dużo, że jednokrotne użycie Enervate na pewno nie pomogło. Do tego przydałoby się zdecydowanie silniejsze zaklęcie. Dalej krwawiła, a przez jej ubranie przesiąkało coraz to więcej krwi.
Nie była świadoma tego co dzieje się z jej ciałem, więc nie miała jak zareagować na dotyk Martina, kiedy ten uwolnił ją z więzów (w pewnym sensie w końcu dopięła swego, bo przecież chciała się z nim uwolnić, prawda?) i przeniósł na kanapę.
Napastnik uleczył już te najgłębsze i najpoważniejsze rany na tyle, że na jej ciele pozostało tylko kilka, lekko, ale nadal krwawiących ran.
W dalszym ciągu bezwładnie leżała na kanapie, z tym, że teraz nie krwawiła jak zarzynane prosie.



avatar
Tłumacz

Dodatkowe informacje biograficzne
AKTUALNIE POSIADANA RÓŻDŻKA: włos wili, 13 1/3 cala, sztywna, cedr
OPANOWANE ZAKLĘCIA: APERACJUM, ENERVATE, EXPELLIARMUS, IMPERVIUS, PROTEGO, ZAKLĘCIE KAMELEONA, CONJUNCTIVITIS, EVERTE STATUM, IMMOBILUS, PETRIFICUS TOTALUS, ACCIO, ALOHOMORA, FINITE, GLACIUS, SILLENCIO || MUCUS AD NAUSEAM, FRIGIDUS FLAMMA, IMPERTURBABLE, IMPEDIMENTA, BOMBARDA MAXIMA, SUSPENSORIUS, SOLLICITUS, FUMOS DUO || SZATAŃSKA POŻOGA, SECTUMSEMPRA, OBLIVIATE, PROTEGO HORRIBILIS, FINITE INCANTATEM, ADVERSUM
OPIS POSTACI: Martin, tak jak typowy przedstawiciel rodziny Sue, jest dość wysokim mężczyzną (180cm) o jasnym kolorze skóry. Najmłodszy syn Elizabeth i Boba Sue jest wyraźnie wychudzony, przez co jego twarz już z daleka wygląda, jakby był nedożywiony. Ma wyraźne rysy i oczy, które są w intensywnie niebieskim kolorze. Włosy bardzo ciemne, sięgajace mu za ucho. Nie czesze się zazwyczaj i trzyma je w ogólnym nieładzie. Na jego twarzy często widnieje zarost, którego usunięcie przychodzi mu z trudnością, a bardziej niechęcią. Ogólnie buźkę ma bardzo ładną (tak jak wszyscy Sue), ale widnieje na niej wieczny... brak wyrazu. Albo niezadowolenie lub inne negatywne emocje.

Zobacz profil autora http://mortis.forumpolish.com/t734-ptaki-nie-do-konca-martina http://mortis.forumpolish.com/t849-skoroszycik-w-chryzantemy http://mortis.forumpolish.com/t733-skrytka-1235
PisanieTemat: Re: Porozmawiajmy o... marszu. Sophia | Martin  Sro 29 Cze 2016, 21:30

Martin wiedział, że to od razu nie zadziała. Nawet, jeśli udało mu się zasklepić ranę, to przy lekkim uderzeniu, mogła się otworzyć na nowo. Mimo wszystko wciąż starał się zatamować większe krwotoki. Właściwie... po co mu to było?
- Obliviate - w skupieniu dotknął różdżką jej czoła starając się usunąć wszystko od momentu rozpoczęcia rozmowy z nim, do chwili obecnej.
Powrócił do leczenia jej ran i przemywania krwi, lecz ręcznik był już cały czerwony. Chyba trzeba to załatwić zaklęciem.
-Tergeo - mruknął celując w jej ubrania.



T H E M E   S O N G

I have one fucking schizophrenia
emotional disturbance please play it on air
I'll tell you that it is a fact you'll tell me it's a shame
Fuck you you'll be forgotten anyway




Ostatnio zmieniony przez Martin Sue dnia Sro 29 Cze 2016, 21:41, w całości zmieniany 1 raz
avatar
Stażysta Brygady Uderzeniowej Ministerstwa Magii

Dodatkowe informacje biograficzne
AKTUALNIE POSIADANA RÓŻDŻKA: Róg jednorożca; Osika; 11,5
OPANOWANE ZAKLĘCIA: ♥Szkolne♥ PROTEGO, CONJUNCTIVITIS, ENERVATE, EXPELLIARMUS, FINITE, PETRIFICUS TOTALUS, DRĘTWOTA, EVERTE STATUM, IMMOBILUS, MIMBLE WIMBLE, AVIFORS, FURNUCULUS, ACCIO, ALOHOMORA, LUMOS MAXIMA ♥Łatwe♥ COLLOSHOO, ENTROPOMORPHIS, ANAPNEO, REPARIFORS, ANTIVENENUM, BOMBARDA MAXIMA, CHŁOSZCZYŚĆ, OCULUS LEPUS, SUSPENSORIUS ♥Trudne♥ STIMULUS MELEDICTIONEM, ACID MISSILE, FINITE INCANTATEM, ADVERSUM, VULNERA SANATUR, SENSOREM
OPIS POSTACI: Templer mierzy niecałe sto siedemdziesiąt trzy centymetry i jest to coś, na co nigdy w życiu nie narzekała. Podobało jej się, że nie należy do osób tych za nadto wysokich, czy niskich. Oscylowała w odpowiedniej dla siebie wadze, chociaż jak na kobietę przystało zawsze uważa, że jest za szeroka w biodrach. Na jej twarzy trudno dostrzec piegi, albo innego rodzaju przebarwienia. Tylko wtedy kiedy jest zbyt zdenerwowana lub po prostu speszona, na jej bladych policzkach pojawiają się rumieńce, które dość trudno przegonić. Największą uwagę w jej wizerunku zabierają oczy. Duże, jasnoniebieskie, często wywołują zdezorientowanie u jej rozmówców, co nie za bardzo odpowiada samej Sophii. Często, podczas spisywania ważnych notatek musi zakładać na nos okulary, żeby litery i cyfry znajdujące się na pergaminie za bardzo się nie rozmazywały. Lewej ręki używa niemalże do wszystkiego: pisania, przewracania kartek, wykonywania codziennych czynności. Z niewiadomych przyczyn różdżka zawsze znajduje się w jej prawej ręce. Tak nauczyła się rzucać czary w szkole i tak jej pozostało. Życie Sophii nigdy nie było usłane pachnącymi i miękkimi płatkami kwiatów. Znacznie częściej natrafiała na kolce róż, które tylko czekały, aż wbiją się mocno w stopy kobiety i to między innymi ukształtowało jej charakter. Ma wole walki i nie da sobą pomiatać, chociaż podczas pierwszej rozmowy może wydawać się bierna i uległa. Z reguły jest optymistycznie nastawiona do życia, ale do wszystkiego podchodzi z dystansem.

Zobacz profil autora http://mortis.forumpolish.com/t544-stworki-sophii http://mortis.forumpolish.com/t551-dziennik-sophii-templer http://mortis.forumpolish.com/t545-skrytka-nr-983
PisanieTemat: Re: Porozmawiajmy o... marszu. Sophia | Martin  Czw 30 Cze 2016, 11:58

Sam doprowadził Sophię do takiego stanu, więc jej życie leżało teraz w rękach Martina. Wprawdzie najbardziej zagrażające jej życiu rany zostały uleczone, ale Brygadzistka w dalszym ciągu była nieprzytomna i nie było wiadomo, kiedy dokładnie wydostanie się z tego słodkiego stanu niewiedzy. Mogło to potrwać dwie godziny, dwie minuty, albo oczy Templerówny mogły otworzyć się w przeciągu dwóch sekund.
Wspomnienia o dzisiejszym dniu zostały wymazana jak ołówek za pomocą gumki. Zapomniała o wszystkim co wydarzyło się po wyjściu z pracy. O spotkaniu świadczyć będą jedynie bolące mięśnie, kiedy już się obudzi.
Ubrania zostały wyczyszczone z większych plam, jednakże niektóre rany w dalszym ciągu krwawiły i materiał koszuli i spódnicy znowu przesiąkał krwią, chociaż już nie tak szybko.



avatar
Tłumacz

Dodatkowe informacje biograficzne
AKTUALNIE POSIADANA RÓŻDŻKA: włos wili, 13 1/3 cala, sztywna, cedr
OPANOWANE ZAKLĘCIA: APERACJUM, ENERVATE, EXPELLIARMUS, IMPERVIUS, PROTEGO, ZAKLĘCIE KAMELEONA, CONJUNCTIVITIS, EVERTE STATUM, IMMOBILUS, PETRIFICUS TOTALUS, ACCIO, ALOHOMORA, FINITE, GLACIUS, SILLENCIO || MUCUS AD NAUSEAM, FRIGIDUS FLAMMA, IMPERTURBABLE, IMPEDIMENTA, BOMBARDA MAXIMA, SUSPENSORIUS, SOLLICITUS, FUMOS DUO || SZATAŃSKA POŻOGA, SECTUMSEMPRA, OBLIVIATE, PROTEGO HORRIBILIS, FINITE INCANTATEM, ADVERSUM
OPIS POSTACI: Martin, tak jak typowy przedstawiciel rodziny Sue, jest dość wysokim mężczyzną (180cm) o jasnym kolorze skóry. Najmłodszy syn Elizabeth i Boba Sue jest wyraźnie wychudzony, przez co jego twarz już z daleka wygląda, jakby był nedożywiony. Ma wyraźne rysy i oczy, które są w intensywnie niebieskim kolorze. Włosy bardzo ciemne, sięgajace mu za ucho. Nie czesze się zazwyczaj i trzyma je w ogólnym nieładzie. Na jego twarzy często widnieje zarost, którego usunięcie przychodzi mu z trudnością, a bardziej niechęcią. Ogólnie buźkę ma bardzo ładną (tak jak wszyscy Sue), ale widnieje na niej wieczny... brak wyrazu. Albo niezadowolenie lub inne negatywne emocje.

Zobacz profil autora http://mortis.forumpolish.com/t734-ptaki-nie-do-konca-martina http://mortis.forumpolish.com/t849-skoroszycik-w-chryzantemy http://mortis.forumpolish.com/t733-skrytka-1235
PisanieTemat: Re: Porozmawiajmy o... marszu. Sophia | Martin  Czw 30 Cze 2016, 13:36

Nie dowiedział się niczego, a skrzywdzenie brygadzistki nie dało mu specjalnie wiele satysfakcji. Pomajstrował coś tam przy niej trochę, po czym dał sobie spokój i położył na jej oczach czysty ręcznik, żeby niczego nie widziała, po przebudzeniu. Wyczyścił fotel z krwi, po czym usiadł. Zapalił papierosa. Nie miał zamiaru jej wywalać na bruk. Kiedy tylko się obudzi, odstawi ją tam, gdzie znalazł. No, mniej więcej.
Nie musiał czekać długo, kiedy dostrzegł jakieś ruchy na kanapie. Templer chyba się budziła, więc czas zabrać ją z mieszkania, nim ściągnie ręcznik z oczu i cokolwiek zobaczy. Odłożył więc papierosa na stolik. Wsunął szybko kobiecie buty, przykrył ją płaszczem, a następnie wziął na ręce. Deportował się gdzieś w pobliżu miejsca, w którym się spotkali. Na szczęście było ciemno... Usadził ją na pobliskiej ławce. Deportował się z powrotem jednocześnie zabierając jej z twarzy ręcznik. Stał z tyłu ławki, więc nie mogła go dostrzec. Miał nadzieję, że nic się jej nie stanie... i że nie zapamięta go.


KONIEC SESJI



T H E M E   S O N G

I have one fucking schizophrenia
emotional disturbance please play it on air
I'll tell you that it is a fact you'll tell me it's a shame
Fuck you you'll be forgotten anyway


Sponsored content


PisanieTemat: Re: Porozmawiajmy o... marszu. Sophia | Martin  

Porozmawiajmy o... marszu. Sophia | Martin

Zobacz poprzedni temat Zobacz następny temat Powrót do góry
Strona 4 z 4Idź do strony : Previous  1, 2, 3, 4

Permissions in this forum:Nie możesz odpowiadać w tematach
Mortis :: Rozgrywka fabularna :: Myślodsiewnie :: Zakończone-
Skocz do: