Non mor­tem ti­memus, sed co­gita­tionem Mor­tis


Share|

Rodzina, ach rodzina. | Layton & Ophelia & Lucius

avatar
Nauczyciel Starożytnych Run

Dodatkowe informacje biograficzne
AKTUALNIE POSIADANA RÓŻDŻKA: Kieł widłowęża, grab, 13 cali, giętka
OPANOWANE ZAKLĘCIA: Szkolne: ACCIO, ALOHOMORA, APERACJUM, BOMBARDA, CAVE INIMICUM, DIFFINDO, DRĘTWOTA, ENERVATE, EXPELLIARMUS, IMMOBILUS, LUMOS, MIMBLE WIMBLE, MOBILICORPUS, NOX, PROTEGO | Łatwe: ANAPEO, ANESTHESIA, BULLA PRIVATA, BRACIUM EMENDO, CHŁOSZCZYŚĆ, ILLEGIBILUS, IMPERTURABLE, LEVICORPUS, RENERVATE, REPARIFORS, SUSPENSORIUS, UTEVO LUX, ZAKLĘCIE CZTERECH STRON ŚWIATA (WSKAŻ MI) | Trudne: ARESTO MOMENTUM, FINITE INCANTATEM, INCARCEROUS, NE APORTATION, PROTEGO HORRIBILIS, SECTUMSEMPRA, SICCUM PISCINAM, VULNERA SANATUR
OPIS POSTACI: Dosyć wysoki, mierzący metr osiemdziesiąt mężczyzna, który posturą przypomina bardziej chucherko, niż napakowanego pana kulturystę. Już z daleka widać, że jest typem intelektualisty, który w swoim życiu przenosił jedynie stosy książek. Ma jasną karnację od siedzenia przez większość czasu w pomieszczeniach, kilka piegów na twarzy i oczy przybierające odcień bardzo intensywnego błękitu. Ciemne włosy, zazwyczaj trochę dłuższe niż być powinny zaczesuje na bok przy użyciu pomady. Zdarza mu się mieć trzydniowy zarost, choć bardzo dba o to, by być zawsze czystym, ogolonym i schludnym. Ubiera się elegancko, w koszule, garnitury i kamizelki.

Zobacz profil autora http://mortis.forumpolish.com/t739-zwierzeta-laytona#4850 http://mortis.forumpolish.com/t742-dziennik-laytona#4856 http://mortis.forumpolish.com/t741-skrytka-nr-906#4855
PisanieTemat: Rodzina, ach rodzina. | Layton & Ophelia & Lucius  Wto 05 Lip 2016, 11:22

28 CZERWCA 1934


@OPHELIA LESTRANGE, @LUCIUS LESTRANGE | POSIADŁOŚĆ RODU LESTRANGE
Od powrotu z Hogwaru minęło zaledwie kilka dni, podczas których Layton mógł się rozkoszować brakiem Ophelii w pobliżu. Miło było wreszcie nie czuć jej oddechu na swoim karku, nie martwić się, że wpadnie na nią za którymś z zakrętów. od ich ostatniego spotkania tylko we dwoje minęło dużo czasu, a on starał się o tym nie myśleć - choć szło mu to dość opornie. Usiadł na łóżku, leniwie przeciągając się i myśląc o tym, co czekało go tego dnia. Trochę pracy, praca i... Praca? Miał wrażenie, że o czymś zapomniał.
Bardzo szybko los przypomniał mu o tym, co jego umysł starał się za wszelką cenę wypchnąć z jego świadomości. Obiad rodzinny. Najgorszy koszmar każdego Lestrange. Czy rodzice byli masochistami? A może wręcz przeciwnie, sadystami - bawił ich widok drących ze sobą koty dzieci? Westchnął podnosząc się i ubierając. Spodnie, koszula, kamizelka. Wszystko, by wyglądać jak najschludniej i najlepiej, w końcu był najstarszym synem.
Zszedł do jadalni zdając sobie sprawę z tego, że jeszcze nikogo w niej nie ma. Służba łaskawie poinformowała go o tym, że rodzice się spóźnią. Jęknął przeciągle, opierając łokcie na stole, a twarz chowając w dłoniach. Czasem zastanawiał się, co takiego zrobił, że los tak go karał. Jakby już nie miał dość widoku Ophelii!


Spełnienie wieloletnich marzeń może i przeszło wszelkie oczekiwania,
ale rzeczywistość w pewnym sensie przebrała miarę.
avatar
Nauczycielka Wróżbiarstwa

Dodatkowe informacje biograficzne
AKTUALNIE POSIADANA RÓŻDŻKA: Różdżka o niezwykle majestatycznej prezencji, idealnie prosta, mierząca 13 i ¼ cala. W oczy rzuca się jej niespotykany odcień — tarnina, który stanowi jej budulec, jest pokryta ciemną barwą, która w słońcu mieni się głębią rozmaitych odcieni szarości. Za rdzeń posiada pióro z ogona feniksa, niezwykle łatwo ulega chwilowym odkształceniom, co zawdzięcza dużej elastyczności — szybko jednak powraca do swojej wcześniejszej postaci prostej jak struna.
OPANOWANE ZAKLĘCIA: SZKOLNE: Enervate, Expelliarmus, Homenum Revelio, Protego, Arania Exumai, Drętwota, Verdimilious, Avifors, Accio, Alohomora, Aperacjum, Lumos, Nox, Wingardium Leviosa, Finite | ŁATWE: Slugus Eructo, Sollicitus, Imperturbable, Jęzlep, Procella, Constant Visio, Delens Vestigium, Illegibilus, Quietus, Suspensorius, Mucus ad Nauseam, Rennervate, Bombarda Maxima, Mobilicorpus | TRUDNE: Obliviate, Szatańska Pożoga, Protego Horribilis, Serpensortia, Vulnera Sanatur, Finite Incantatem, Dissendium, Sectumsempra | NIEWYBACZALNE: Avada Kedavra, Cruciatus, Imperius
OPIS POSTACI: Twarz usiana piegami w najrozmaitszych miejscach, wpisywała się w ramy niestandardowych przykładów urodliwości. Prosty nos, wysokie kości jarzmowe, nieco opadnięte policzki czyniły z Lestrange istotą o prezencji nie tyle pięknej, co surowej. Blade usta o kształcie, który ciężko zdefiniować jakimkolwiek określeniem pełni tudzież soczystości, zaciskały się nerwowo w wąską linię, potęgując wieczne niezadowolenie wymalowane na licu. Gęste, czarne brwi stanowiły swoistą oprawę dla oczu, ściągającą multum spojrzeń, niby odbierając możliwość swobodnego skupienia na całokształcie. W oczach odbijały się gwiazdy, żywy firmament, błyszczący światłem tysięcy gwiazd. Za każdym razem, gdy spoglądała w niebo, ono odpowiadało jej, odbijając się przejrzystą taflą w tęczówkach. Te zaś, w naturalnym świetle dnia codziennego, mieniły się mieszanką ciepłych barw. Chowały odmęty zieleni, pomieszane z piwną nutą, niekiedy graniczące z ciepłym pigmentem orzecha — gościły liczne plamki, swym ciemnym tonem przechodzące w heban. Rodzinnym znamieniem odciśniętym na osobie Ophelii okazała się być kaskada czarnych włosów, opadających na ramiona splątaną taflą kosmyków. Niesforność dzieła obecnego na głowie kobiety bynajmniej nie była spowodowana jakimkolwiek brakiem uwagi, ba, linią prawidłowości mogłoby się zarysować śmiałe stwierdzenie, iż prezentuje sobą kontrolowany chaos. Wzrost, który osiągnął miarę stu sześćdziesięciu dziewięciu centymetrów niewątpliwie potęgował odrobinę wątłą figurę. Sylwetka znalazła równowagę w odpowiedniej dawce subtelnego zaokrąglenia ewentualnych kantów, czyniąc Lestrange kobietą szczupłą, lecz nie chudą.

Zobacz profil autora http://mortis.forumpolish.com/t678-kruk-ophelii#3890 http://mortis.forumpolish.com/t682-dziennik#3902 http://mortis.forumpolish.com/t676-skrytka-nr-108
PisanieTemat: Re: Rodzina, ach rodzina. | Layton & Ophelia & Lucius  Wto 05 Lip 2016, 11:57

Ledwo bramy hogwardzkie zostawiła za swoimi plecami, w sercu pozwalając zagościć spokojowi, który miał się wiązać z brakiem obecności ów placówki w jej życiu przez najbliższy czas, już przekonała się, że miało to pewne nieodzowne wady. Przybycie do Londynu zesłało na nią swoistą ulgę, niewiadome poczucie, iż jest w jej miejscu, z dala od ów kującego irracjonalizmu szkolnej rzeczywistości, do której nijak nie przylegała. Wypełnione miejską dusznością i pyłem wzbijanym z ulic ku płucom ludności miejsce mogła witać ze spokojem, poczuciem posiadania tego wątłego oddechu wolności, za którym goniła. Jeszcze gdy widziała się z Luciusem, nie wiedziała, że parę dni później będzie przekraczała próg tej rezydencji, wobec której posiadała uczucia nieokreślone, silnie ambiwalentne. Jedno było pewne — wolała oddalić się od bram jak najprędzej, obowiązek jednak nie zezwalał na to.
Zaproszenie na rodzinny obiad w istocie sprawy zaproszeniem nie było. Słowa byłoby miło, gdybyś się zjawiła nie posiadały rzeczywistego wydźwięku sugestii, były niemym rozkazem, który nauczyła się natychmiastowo rozpoznawać. Nie było miejsca na ucieczkę, hogwardzka wymówka odeszła tymczasowo w niebyt, a obowiązkiem Ophelii wynikającym — ironicznie — z zaproszenia było stawienie się na owianym pozorną nutą niewinności posiłku. Motyw był stosunkowo niejasny, poświęciła na niego parę ulotnych myśli będąc w swojej komnacie. Wątpiła w to, iż ojciec chciał bezinteresownie zobaczyć twarze trojga ze swojego potomstwa. Czyżby powrót Laytona z Norwegii mógł mieć cokolwiek wspólnego z tym uciążliwym zaszczytem?
Schodząc do jadalni dostrzegła dziwną, nietypową ciszę wbijającą się w umysł. Rezydencja, chociaż nigdy nietętniąca życiem, zachowywała się wprost jak martwa. Poczucie, że znajdzie się pierwsza w ów karnym pomieszczeniu przerwał widok starszego z braci, wobec którego nie posiadała zbędnej kurtuazji. Omiotła go obojętnym wzrokiem, zajmując swoje miejsce — przypisane pomimo lat absencji w sprawach rodzinnych.
Musisz szalenie cieszyć się na spotkanie rodzinne. Ten zbolały jęk przywodzi na myśl jedynie czystą radość — sarknęła w komentarzu na jego postawę. Z niezwykłym uporem przeganiała z umysłu jakiekolwiek zaplątane wspomnienia dotyczące ich ostatniego spotkania, od którego minęło już parę miesięcy. Dziecinnie usiłowała sobie wmówić, że jeśli ona tego nie będzie dostrzegać, to sam fakt, nieodwracalnie zapisany w życiu, przestanie istnieć, rozpłynie się w niebycie.


mary prays the rosary
for my broken mind
avatar
Niewymowny, Departament Tajemnic

Dodatkowe informacje biograficzne
AKTUALNIE POSIADANA RÓŻDŻKA: 13 i pół cala, dość giętka, buk, włos z ogona testrala
OPANOWANE ZAKLĘCIA: Szkolne: Enervate, Bąblogłowy, Expelliarmus, Protego, Riddiculus, Diffindo, Drętwota, Accio, Aperacjum, Incendio, Finite, Lumos, Lumos Maxima, Nox, Reparo Łatwe: Mucus Ad Nauseam, Sollicitus, Slugus Eructo, Anapneo, Reparifors, Vermillious, Malus Saporis, Cistem Aperio, Descendo, Ferrum, Impervius, Siccum, Wskaż Mi Trudne: Obliviate, Purpura Flamma, Sectumsempra, Vulnera Sanentur, Protego Horribilis, Finite Incantatem, Imperius Revelio, Sezam Materio
OPIS POSTACI: Metr siedemdziesiąt osiem, szczupły, niebieskie oczy, czarne, kręcone włosy, słabo widoczne piegi

Zobacz profil autora http://mortis.forumpolish.com/t747-poczta-luciusa-lestrange-a http://mortis.forumpolish.com/t745-skrytka-numer-116
PisanieTemat: Re: Rodzina, ach rodzina. | Layton & Ophelia & Lucius  Wto 05 Lip 2016, 15:39

Zaproszenia na wspólny obiad z rodziną nie powinno się odrzucać. Tym bardziej, jeśli jest to rodzina Lestrange'ów. Co jednak zrobić, jeśli nieszczęśliwym zbiegiem okoliczności data familijnego spotkania pokrywa się z godzinami pracy? Niechętnie i z bólem należy wtedy odmówić.
Chyba że wspaniałomyślny szef akurat wtedy zechce dać kolejny przymusowy dzień wolny. Można się dwoić i troić, krzyczeć i błagać, a nie uda się nawet przenieść tego wolnego na inny, późniejszy dzień. Bo na wcześniejszy też już nie bardzo jest jak. Koniec końców więc także i Lucius musiał zjawić się w posiadłości Lestrange'ów, choć tak bardzo liczył, że uda mu się ominąć wątpliwą przyjemność spotkania z całą rodziną w komplecie. Oczywiście lubił swoje rodzeństwo i swoich rodziców, może nawet odczuwał do nich coś w rodzaju jakiejś wypaczonej, odpowiedniej do nazwiska miłości. Żył już jednak na tym świecie trochę czasu, znał swoich rodziców, swojego brata i swoje siostry. Wiedział, jakimi typami ludzi oni są - przynajmniej mniej więcej, bo w końcu zdarzało się mu nie mieć z niektórymi długo kontaktu, a ludzie potrafią się zmieniać.
Schodząc do jadalni, usłyszał z niej damski głos. Nie zrozumiał co prawda, co jego siostra - bo to musiała być jego siostra - mówiła i do kogo, wiedział jednak, że w pomieszczeniu są już przynajmniej dwie osoby. A może są tam już rodzice? Przecież on się właśnie chyba nie spóźnia na obiad, prawda? Gdyby miał być spóźniony, służba na pewno by go poinformowała.
Wszystkie jego niepewności rozwiązały się, gdy tylko wszedł do jadalni. Szybka lustracja pomieszczenia pozwoliła mu dojść do następujących wniosków - rodziców niet, rodzeństwo jest.
- Gdzie rodzice? - zagadał, nie zdając sobie do końca sprawy z napięcia, jakie wisiało między jego kochaną siostrą i mniej kochanym bratem.
avatar
Nauczyciel Starożytnych Run

Dodatkowe informacje biograficzne
AKTUALNIE POSIADANA RÓŻDŻKA: Kieł widłowęża, grab, 13 cali, giętka
OPANOWANE ZAKLĘCIA: Szkolne: ACCIO, ALOHOMORA, APERACJUM, BOMBARDA, CAVE INIMICUM, DIFFINDO, DRĘTWOTA, ENERVATE, EXPELLIARMUS, IMMOBILUS, LUMOS, MIMBLE WIMBLE, MOBILICORPUS, NOX, PROTEGO | Łatwe: ANAPEO, ANESTHESIA, BULLA PRIVATA, BRACIUM EMENDO, CHŁOSZCZYŚĆ, ILLEGIBILUS, IMPERTURABLE, LEVICORPUS, RENERVATE, REPARIFORS, SUSPENSORIUS, UTEVO LUX, ZAKLĘCIE CZTERECH STRON ŚWIATA (WSKAŻ MI) | Trudne: ARESTO MOMENTUM, FINITE INCANTATEM, INCARCEROUS, NE APORTATION, PROTEGO HORRIBILIS, SECTUMSEMPRA, SICCUM PISCINAM, VULNERA SANATUR
OPIS POSTACI: Dosyć wysoki, mierzący metr osiemdziesiąt mężczyzna, który posturą przypomina bardziej chucherko, niż napakowanego pana kulturystę. Już z daleka widać, że jest typem intelektualisty, który w swoim życiu przenosił jedynie stosy książek. Ma jasną karnację od siedzenia przez większość czasu w pomieszczeniach, kilka piegów na twarzy i oczy przybierające odcień bardzo intensywnego błękitu. Ciemne włosy, zazwyczaj trochę dłuższe niż być powinny zaczesuje na bok przy użyciu pomady. Zdarza mu się mieć trzydniowy zarost, choć bardzo dba o to, by być zawsze czystym, ogolonym i schludnym. Ubiera się elegancko, w koszule, garnitury i kamizelki.

Zobacz profil autora http://mortis.forumpolish.com/t739-zwierzeta-laytona#4850 http://mortis.forumpolish.com/t742-dziennik-laytona#4856 http://mortis.forumpolish.com/t741-skrytka-nr-906#4855
PisanieTemat: Re: Rodzina, ach rodzina. | Layton & Ophelia & Lucius  Sro 06 Lip 2016, 23:08

Czasem zastanawiał się, co takiego zrobił w życiu, że Los karał go na każdym kroku. Tym razem ukazał się pod postacią znienawidzonej (choć w głębi duszy żywił do niej raczej innego rodzaju uczucia) siostry. Jej kroki usłyszał już w oddali, jednak nie ruszył się, ani nie zmienił pozycji. Potarł sobie oczy i jęknął przeciągle, nie do końca wiedząc, że ona już to słyszy. Z resztą - nie był pewien, czy będzie to Ophelia, czy Lucius. Pierwsze sylaby wypowiedzi rozwiązały zagadkę, a jej głos wdarł się do niego, rozbijając na części każdą z barier, jakie wokół siebie budował. Pewność siebie opadła, o ile to w ogóle możliwe, poniżej zera. Wolno odsunął dłonie od - momentalnie pobladłej - twarzy i jedynie chrząknął. Potrzebował chwili, podczas której obserwował ją uważnie, by w ogóle ogarnąć, co do niego powiedziała.
- Ciebie też m i ł o widzieć, siostro. Prawie się za tobą stęskniłem, zupełnie tak, jakbyśmy się nie widzieli dłużej, niż tych kilka dni. - Mówił głosem spokojnym, nie spuszczając z niej oczu. - Rodzinne spotkania mają to do siebie, przynajmniej w tej posiadłości, że do przyjemnych nie należą. Po twojej ocenie stwierdzam więc, że nie miałaś w swoim życiu zbyt wielu okazji słyszeć jęk zdradzający prawdziwą przyjemność. Prawie mi cię szkoda. - Prowadziłby konwersację dalej, jednak w pomieszczeniu pojawił się najmłodszy Lestrange i to na nim Layton skupił swoją uwagę. Kiwnął mu głową na przywitanie, bo Lucius był osobą, której - choć może nie darzył szczególną miłością - nie nienawidził. Był jego bratem i na swój sposób traktował to poważnie. Jakby nie było, byli r o d z i n ą. Był na pewno milej widziany niż Ophelia, ale sprowadzało się to do tego, iż zbierał na sobie zdecydowanie mniej uwagi Laytona od starszej siostry, która była aslanową nemezis od zawsze.
- Z tego, co wiem - spóźnią się. - Dodał cicho.


Spełnienie wieloletnich marzeń może i przeszło wszelkie oczekiwania,
ale rzeczywistość w pewnym sensie przebrała miarę.
avatar
Nauczycielka Wróżbiarstwa

Dodatkowe informacje biograficzne
AKTUALNIE POSIADANA RÓŻDŻKA: Różdżka o niezwykle majestatycznej prezencji, idealnie prosta, mierząca 13 i ¼ cala. W oczy rzuca się jej niespotykany odcień — tarnina, który stanowi jej budulec, jest pokryta ciemną barwą, która w słońcu mieni się głębią rozmaitych odcieni szarości. Za rdzeń posiada pióro z ogona feniksa, niezwykle łatwo ulega chwilowym odkształceniom, co zawdzięcza dużej elastyczności — szybko jednak powraca do swojej wcześniejszej postaci prostej jak struna.
OPANOWANE ZAKLĘCIA: SZKOLNE: Enervate, Expelliarmus, Homenum Revelio, Protego, Arania Exumai, Drętwota, Verdimilious, Avifors, Accio, Alohomora, Aperacjum, Lumos, Nox, Wingardium Leviosa, Finite | ŁATWE: Slugus Eructo, Sollicitus, Imperturbable, Jęzlep, Procella, Constant Visio, Delens Vestigium, Illegibilus, Quietus, Suspensorius, Mucus ad Nauseam, Rennervate, Bombarda Maxima, Mobilicorpus | TRUDNE: Obliviate, Szatańska Pożoga, Protego Horribilis, Serpensortia, Vulnera Sanatur, Finite Incantatem, Dissendium, Sectumsempra | NIEWYBACZALNE: Avada Kedavra, Cruciatus, Imperius
OPIS POSTACI: Twarz usiana piegami w najrozmaitszych miejscach, wpisywała się w ramy niestandardowych przykładów urodliwości. Prosty nos, wysokie kości jarzmowe, nieco opadnięte policzki czyniły z Lestrange istotą o prezencji nie tyle pięknej, co surowej. Blade usta o kształcie, który ciężko zdefiniować jakimkolwiek określeniem pełni tudzież soczystości, zaciskały się nerwowo w wąską linię, potęgując wieczne niezadowolenie wymalowane na licu. Gęste, czarne brwi stanowiły swoistą oprawę dla oczu, ściągającą multum spojrzeń, niby odbierając możliwość swobodnego skupienia na całokształcie. W oczach odbijały się gwiazdy, żywy firmament, błyszczący światłem tysięcy gwiazd. Za każdym razem, gdy spoglądała w niebo, ono odpowiadało jej, odbijając się przejrzystą taflą w tęczówkach. Te zaś, w naturalnym świetle dnia codziennego, mieniły się mieszanką ciepłych barw. Chowały odmęty zieleni, pomieszane z piwną nutą, niekiedy graniczące z ciepłym pigmentem orzecha — gościły liczne plamki, swym ciemnym tonem przechodzące w heban. Rodzinnym znamieniem odciśniętym na osobie Ophelii okazała się być kaskada czarnych włosów, opadających na ramiona splątaną taflą kosmyków. Niesforność dzieła obecnego na głowie kobiety bynajmniej nie była spowodowana jakimkolwiek brakiem uwagi, ba, linią prawidłowości mogłoby się zarysować śmiałe stwierdzenie, iż prezentuje sobą kontrolowany chaos. Wzrost, który osiągnął miarę stu sześćdziesięciu dziewięciu centymetrów niewątpliwie potęgował odrobinę wątłą figurę. Sylwetka znalazła równowagę w odpowiedniej dawce subtelnego zaokrąglenia ewentualnych kantów, czyniąc Lestrange kobietą szczupłą, lecz nie chudą.

Zobacz profil autora http://mortis.forumpolish.com/t678-kruk-ophelii#3890 http://mortis.forumpolish.com/t682-dziennik#3902 http://mortis.forumpolish.com/t676-skrytka-nr-108
PisanieTemat: Re: Rodzina, ach rodzina. | Layton & Ophelia & Lucius  Pią 15 Lip 2016, 00:47

Spotkania rodzinne Lestrange miały to do siebie, że żaden Lestrange nie podchodził do nich z entuzjazmem, który powinien towarzyszyć widzeniu w rozkosznie znajomym gronie. Przez każdą twarz przemykało nieme, nieco blaknące zniesmaczenie własną obecnością w pomieszczeniu tak ściśle bliskim — niektórzy trzymali je pod kulturalną maską, drudzy zaś bez kurtuazyjnych ceregieli wywlekali własną niechęć na światło dzienne. Oczywiście postawa była ściśle uzależniona od tego, kto patrzy, a jako że obecnie żadne czujne spojrzenie nie spoczywało na rodzeństwie, mogli ukazywać swoje prawdziwe, jadowite oblicze. Pojęcie rodzinnej miłości było im obce do grobowej deski, okazywane było jedynie podczas minuty ciszy.
Uniosła brwi, obdarzając Laytona prychnięciem niosącym niesamowitą pogardę, której zaznawał z jej rąk od lat dzieciństwa. Odwieczna nić niechęci zawiązana między nimi była okrutnie szarpana przez upływający czas, jednak wskazówki zegara nie miały mocy aby ostatecznie zerwać ów podsycany codziennością konflikt. Mieli to do siebie, że powracali ku sobie ze zdwojoną odrazą, z jaką odwracali od siebie spojrzenia odchodząc w przeciwnych kierunkach.
Och, ty zapewne słyszałeś ich wiele? Wątpię, czy zdradzały realną przyjemność, ale nie martw się, nic się nie stało. Kobietę zawsze się troszeczkę gwałci — odparła lekko, niemalże nonszalancko, w swojej beznamiętnej postawie wyrażając te emocje, których nie chciał zobaczyć najbardziej — nieskalaną obojętność. Jej uwaga spoczęła na nim wraz z sarkazmem brzmiącym w słowach, jednak całą swą sztywną osobą dobitnie mówiąc, że nie obchodzi jej w żadnej mierze.
Ani dzień dobry, ani spierdalaj, czyste chamstwo bez sztucznych barwników. Ciebie także cudownie widzieć, ale grzeczności zostawmy na inną okazję — mruknęła w stronę Luciusa w odpowiedzi na jego pytanie, opierając podbródek na dłoni. — Ojciec się nigdy nie spóźnia. Gdybym wiedziała, że ich po prostu nie będzie, to bym się tu nie pojawiała, zapewne wy także. W tej sytuacji czeka nas czarujące posiedzenie w swoim towarzystwie, a ja jak mam patrzeć na takie rzeczy, to już wolę zacząć chodzić do kościoła.


mary prays the rosary
for my broken mind
avatar
Niewymowny, Departament Tajemnic

Dodatkowe informacje biograficzne
AKTUALNIE POSIADANA RÓŻDŻKA: 13 i pół cala, dość giętka, buk, włos z ogona testrala
OPANOWANE ZAKLĘCIA: Szkolne: Enervate, Bąblogłowy, Expelliarmus, Protego, Riddiculus, Diffindo, Drętwota, Accio, Aperacjum, Incendio, Finite, Lumos, Lumos Maxima, Nox, Reparo Łatwe: Mucus Ad Nauseam, Sollicitus, Slugus Eructo, Anapneo, Reparifors, Vermillious, Malus Saporis, Cistem Aperio, Descendo, Ferrum, Impervius, Siccum, Wskaż Mi Trudne: Obliviate, Purpura Flamma, Sectumsempra, Vulnera Sanentur, Protego Horribilis, Finite Incantatem, Imperius Revelio, Sezam Materio
OPIS POSTACI: Metr siedemdziesiąt osiem, szczupły, niebieskie oczy, czarne, kręcone włosy, słabo widoczne piegi

Zobacz profil autora http://mortis.forumpolish.com/t747-poczta-luciusa-lestrange-a http://mortis.forumpolish.com/t745-skrytka-numer-116
PisanieTemat: Re: Rodzina, ach rodzina. | Layton & Ophelia & Lucius  Pią 22 Lip 2016, 20:27

Przerwał najwyraźniej kłótnię rodzeństwa. Z jednej strony dobrze, bo może dzięki temu się tutaj nie pozabijają, z drugiej strony - przerywać było nieładnie, a siostrzyczka Ophelia zdawała się bardzo poirytowana, sądząc po tym, co powiedziała do niego. Layton był o wiele przyjemniejszy dzisiaj.
- Spierdalaj - parsknął, poprawiając się, w stronę siostry, po czym wyszczerzył do niej zęby w szerokim uśmiechu, nie do końca szczerym. Następnie skinął głową bratu, już z normalną miną - dzień dobry, Laytonie. Czyżby nasza siostrzyczka była dzisiaj nie w sosie?
Odetchnął, podszedł do stołu, odsunął sobie swoje krzesło od niego i zasiadł na nim w dość luźnej pozycji. Lucius nie zamierzał dać sobą pomiatać. Nawet jeśli osobą, która tego próbowała była podziwiana przez niego siostra. Swoją drogą, odrobinkę zabolało go, że to właśnie Ophelia postanowiła go zaatakować od wejścia. Gdyby to Layton się tak do niego odezwał, a Ophelia stanęła w jego obronie... Kochana siostro, dlaczego!?
- Więc rodzice zaprosili nas wszystkich tutaj po to, byśmy zjedli z nimi obiad. I teraz rodziców nie ma. Po co więc tutaj siedzimy?
To było pytanie, które powinno zostać zadane. Szczególnie biorąc pod uwagę tę atmosferę w pokoju, którą zapewne dałoby się kroić nożem. Odpowiednio ostrym nożem.
avatar
Nauczyciel Starożytnych Run

Dodatkowe informacje biograficzne
AKTUALNIE POSIADANA RÓŻDŻKA: Kieł widłowęża, grab, 13 cali, giętka
OPANOWANE ZAKLĘCIA: Szkolne: ACCIO, ALOHOMORA, APERACJUM, BOMBARDA, CAVE INIMICUM, DIFFINDO, DRĘTWOTA, ENERVATE, EXPELLIARMUS, IMMOBILUS, LUMOS, MIMBLE WIMBLE, MOBILICORPUS, NOX, PROTEGO | Łatwe: ANAPEO, ANESTHESIA, BULLA PRIVATA, BRACIUM EMENDO, CHŁOSZCZYŚĆ, ILLEGIBILUS, IMPERTURABLE, LEVICORPUS, RENERVATE, REPARIFORS, SUSPENSORIUS, UTEVO LUX, ZAKLĘCIE CZTERECH STRON ŚWIATA (WSKAŻ MI) | Trudne: ARESTO MOMENTUM, FINITE INCANTATEM, INCARCEROUS, NE APORTATION, PROTEGO HORRIBILIS, SECTUMSEMPRA, SICCUM PISCINAM, VULNERA SANATUR
OPIS POSTACI: Dosyć wysoki, mierzący metr osiemdziesiąt mężczyzna, który posturą przypomina bardziej chucherko, niż napakowanego pana kulturystę. Już z daleka widać, że jest typem intelektualisty, który w swoim życiu przenosił jedynie stosy książek. Ma jasną karnację od siedzenia przez większość czasu w pomieszczeniach, kilka piegów na twarzy i oczy przybierające odcień bardzo intensywnego błękitu. Ciemne włosy, zazwyczaj trochę dłuższe niż być powinny zaczesuje na bok przy użyciu pomady. Zdarza mu się mieć trzydniowy zarost, choć bardzo dba o to, by być zawsze czystym, ogolonym i schludnym. Ubiera się elegancko, w koszule, garnitury i kamizelki.

Zobacz profil autora http://mortis.forumpolish.com/t739-zwierzeta-laytona#4850 http://mortis.forumpolish.com/t742-dziennik-laytona#4856 http://mortis.forumpolish.com/t741-skrytka-nr-906#4855
PisanieTemat: Re: Rodzina, ach rodzina. | Layton & Ophelia & Lucius  Sob 23 Lip 2016, 02:08

Nie miał na to siły. Nie miał na to nerwów. Nie liczył na nic innego, gdy tylko usłyszał sugestywne zaproszenie na ten cały obiad, a mimo wszystko... Chciał się łudzić, że jej nie będzie. Że wymiga się pracą, chorobą, czymkolwiek. Nie chciał znowu spoglądać w jej pełne pogardy tęczówki. Jedyne, czego nie chciał widzieć, to właśnie tej kumulacji obrzydzenia i niezainteresowania, jakim go karmiła za każdym razem, gdy się spotykali. Nie bez powodu uciekł do Norwegii. Nie bez powodu schodził z jej drogi tak długo, jak tylko mógł. Czy był więc masochistą, skoro wrócił tu tylko po to, by pracować w tym samym miejscu? Mieć komnatę zaledwie kilka metrów od niej? Widywać ją codziennie i codziennie znosić to właśnie spojrzenie? Ach, co się z nim działo? Niemal poczuł, jak wszystko mu się cofa, mdłości zawładnęły jego ciałem, chcąc odgonić go od myśli, które zaczęły krążyć wokół tego dnia, na tych schodach. Wokół twarzy i oczu, które przez chwilę nie były tak puste.
Cholera jasna! Nie tego przecież pragnął.
- Mówisz niemal tak, jakby ktokolwiek zechciał cię gwałcić, droga siostro. Biorąc jednak pod uwagę twój wiek i brak pierścionka na palcu, to albo nikomu się nie udało, albo nikt nie kłopotał się z tym, by po wszystkim chociażby zaprosić cię na kawę. - Odparł spokojnie, spoglądając jednak gdzieś bok. Patrząc wszędzie, byle nie w te oczy.
- Nasza szanowna siostra najwidoczniej ma te dni, chociaż prawdę mówiąc - nie widzę różnicy między jej menstruacją, a dniem normalnym. Można by więc wywnioskować, że urodziła się już z takim humorem. - Spokojny głos był grą. W środku wrzał, choć nie mógł tego po sobie poznać. Nigdy więcej nie da jej się wyprowadzić z równowagi, tak właśnie sobie obiecał.
- Wydaje mi się, że każde z nas zdaje sobie sprawę z tego, że gdy ojciec już się zjawi lepiej byśmy byli w tym pomieszczeniu w pełnym składzie.


Spełnienie wieloletnich marzeń może i przeszło wszelkie oczekiwania,
ale rzeczywistość w pewnym sensie przebrała miarę.
Sponsored content


PisanieTemat: Re: Rodzina, ach rodzina. | Layton & Ophelia & Lucius  

Rodzina, ach rodzina. | Layton & Ophelia & Lucius

Zobacz poprzedni temat Zobacz następny temat Powrót do góry
Strona 1 z 1

Similar topics

-
» Rodzina Bein. Dublin, Irlandia, 72.
» Sharon Carter
» Rody krwi szlachetnej
» Lucius Castayne
» Ophelia Greengrass

Permissions in this forum:Nie możesz odpowiadać w tematach
Mortis :: Rozgrywka fabularna :: Myślodsiewnie-
Skocz do: