Non mor­tem ti­memus, sed co­gita­tionem Mor­tis


Share|

Wakacyjne mieszkanie Anastasi i Maurycego

avatar
Prefekt Gryffindoru, Ścigający Złotych Chimer, Rocznik VI

Dodatkowe informacje biograficzne
AKTUALNIE POSIADANA RÓŻDŻKA: Cyprys, 13 cali, pióro z ogona feniksa, barwiona na fioletowo
OPANOWANE ZAKLĘCIA: /
OPIS POSTACI: Maurycy to niewysoki, bo mierzący 172 centymetry wzrostu, wiecznie roześmiany chłopak o urzekająco słodkiej buzi. Oczy ma szarozielone, włosy brązowe, ścięte do brody, zwykle nieuczesane i roztrzepane. Do garnituru zaczesuje je za uszy. Posiada na lewym udzie znamię w kształcie serduszka. Na brodzie widoczny jest już delikatny zarost.

Zobacz profil autora http://mortis.forumpolish.com/t629-sowa-maurycego http://mortis.forumpolish.com/t639-dzienniczek-maurycego#3294
PisanieTemat: Wakacyjne mieszkanie Anastasi i Maurycego  Pon 11 Lip 2016, 00:36


Mieszkanie owe ulokowane jest na drugim piętrze kamienicy, zamieszkałej głównie przez mugolskich przedstawicieli społeczności artystycznej. Jeżeli szukasz w Londynie miejsca, gdzie zalęgło się całe zło świata (mając u na myśli malarzy, homoseksualistów i im podobnych) - trafiłeś w dobre miejsce. W takim właśnie otoczeniu Maurycy Longbottom poczuł się na tyle bezpiecznie, by wynająć lokum sobie i swojej prawie-dziewczynie, bo który z sąsiadów śmiałby donieść na za młodo wyglądająca parę, skoro sami pozostawiali swoim sposobem życia wiele do życzenia? Maurycy i Anastasia posiadają osobne sypialnie i jeden, wspólny pokój, pełniący funkcję wszystkich innych, brakujących pomieszczeń. (Czytaj jako: hybryda salonu z kuchnią.) Łazienka jest niestety (o zgrozo!) dzielona z resztą obywateli ich klatki. Wygląda okropnie, ale jakąś cenę za pomysł zamieszkania razem trzeba było zapłacić, prawda? Niewiele tu na półkach rzeczy osobistych, czy ubrań, bo owa dwójka skrywa się tu tylko na okres wakacji, ale ostało się wiele niespodzianek po poprzednich najemcach: sporo książek, w tym kilka o nieodpowiedniej dla młodocianych treści, przedstawiające galopujące konie malowidło na ścianie, tuż nad kanapą, kilka pudełek o zagadkowej zawartości i filiżanka z wyszczerbionym uchem.
Obok drzwi, na wysokości klamki, ostrym narzędziem wyryte zostało: niech ci co tu mieszkali podpiszom się, a pod spodem, równie koślawo zdobi ścianę piękne imię Adolf. Strzeżcie się ci, którzy tu wchodzicie.


2w1
– A jeśli pewnego dnia będę musiał odejść? – spytał Krzyś, ściskając Misiową łapkę. – Co wtedy?
– Nic wielkiego. – zapewnił go Puchatek. – Posiedzę tu sobie i na Ciebie poczekam.
Kiedy się kogoś kocha, to ten drugi ktoś nigdy nie znika.
avatar
Prefekt Gryffindoru, Ścigający Złotych Chimer, Rocznik VI

Dodatkowe informacje biograficzne
AKTUALNIE POSIADANA RÓŻDŻKA: Cyprys, 13 cali, pióro z ogona feniksa, barwiona na fioletowo
OPANOWANE ZAKLĘCIA: /
OPIS POSTACI: Maurycy to niewysoki, bo mierzący 172 centymetry wzrostu, wiecznie roześmiany chłopak o urzekająco słodkiej buzi. Oczy ma szarozielone, włosy brązowe, ścięte do brody, zwykle nieuczesane i roztrzepane. Do garnituru zaczesuje je za uszy. Posiada na lewym udzie znamię w kształcie serduszka. Na brodzie widoczny jest już delikatny zarost.

Zobacz profil autora http://mortis.forumpolish.com/t629-sowa-maurycego http://mortis.forumpolish.com/t639-dzienniczek-maurycego#3294
PisanieTemat: Re: Wakacyjne mieszkanie Anastasi i Maurycego  Sro 20 Lip 2016, 00:05

@Anastasia Fitzgerald Zawitali do niego wreszcie. Mieszkanie wynajęte na ledwo ponad miesiąc, bo wynieść się z niego musieli wcześniej ze względu na mus sierpniowego powrotu do Hogwartu. Mimo wszystko wspólne cztery ściany, jakkolwiek nieodpowiednie by to nie było w oczach innych, pozwolą mu nawiązać z Anastasią o wiele lepszy kontakt niż w szkole, gdzie otaczała ją świta koleżanek, w skład której wchodziła jedna z sióstr Hennessy. Tak, Maurycy wciąż nie mógł zapomnieć słów, które padły podczas tego felernego ogniska. Kochanie Carrowa, oddawanie mu się i syczenie na innych, chociaż samemu, z własnej, nieprzymuszonej woli ciskało się swoimi problemami i dziwactwami na prawo i lewo - to właśnie grzmiło w Maurycym za każdym razem kiedy myślał o Antygonie. Burzowe chmury unoszące się nad jej wizerunkiem nie były jednak w stanie przyćmić tego, że wciąż grali w jednej drużynie i musieli użerać że sobą w jednej klasie przynajmniej prze następny rok, więc wolał nie wchodzić jej w drogę. Nie był przecież człowiekiem szczególnie konfliktowych. No chyba, że na horyzoncie jawiły się postacie pewnych dwóch czystokrwistych panów, muszących eksponować swoje zalety z taką samą intensywnością jak panna Hennessy ułomności. Może wcale nie tak głupio się dobrali?
Na szczęście, bo nieprzyjemnie skończyć się to mogło, w towarzystwie Fitzgerald to ona, a nie inne Gryfonki na pierwszy plan wchodziła, więc Maurycy automatycznie wyciszał się i uspokajał, czując w jej towarzystwie najzwyczajniej w świecie przyjemnie. Czy był w jakiś sposób egoistą, ciesząc się z pozytywnego nastroju w jaki wpadał, zamiast skupić całkowicie na niej? Nie chciał tak myśleć, ale... być może? Przygryzł wargę. Czuł poczucie winy i próbował zrozumieć jego powód, a może raczej, co było bardziej trafne - próbował odwrócić uwagę od problemu jakim była substancja przekazana mu przez Martina. Przecież... wzięcie jej znowu było mu potrzebne, prawda? Nie mógł zmuszać Anuszki do towarzyszenia mu wszędzie tylko dlatego, że źle się czuje!
Otworzył drzwi mosiężnym kluczem i wpuścił dziewczynę do środka, po czym wniósł ich bagaże. Nie mogli użyć różdżek do ich przeniesienia, bo budynek zamieszkiwany był w większości, a może i całkowicie przez mugoli, więc jego krzepa (haha) mogła się wreszcie do czegoś przydać.
- Wiem, że nie zareagujesz na to że szczególnym entuzjazmem, więc wyduszę to z siebie od razu, żeby nie komplikować sprawy. Łazienka jest na korytarzu. - I tutaj, w teatralny sposób przyjął pozycję obronną, czekając na jej reakcję. Ale nie był tak źle, prawda? Za ich fundusze niewiele dało się tu zdziałać.


2w1
– A jeśli pewnego dnia będę musiał odejść? – spytał Krzyś, ściskając Misiową łapkę. – Co wtedy?
– Nic wielkiego. – zapewnił go Puchatek. – Posiedzę tu sobie i na Ciebie poczekam.
Kiedy się kogoś kocha, to ten drugi ktoś nigdy nie znika.
avatar
Rocznik VI

Dodatkowe informacje biograficzne
AKTUALNIE POSIADANA RÓŻDŻKA: Matowa i skromna, nie wyróżnia się na tle innych. Brak zdobień. Rdzeń z rogu jednorożca, drewno jabłoni, sztywna, 12 cali długości. Nic specjalnego.
OPANOWANE ZAKLĘCIA: BĄBLOGŁOWY, EXPELLIARMUS, RIDDICULUS, PROTEGO, CONJUNCTIVITIS, DIFFINDO, ACCIO, WINGARDIUM LEVIOSA, VERDIMILIOUS, SICCUM, EBUBLIO, LEVICORPUS, OCULUS LEPUS, UTEVO LUX, SOMNO
OPIS POSTACI: Średni wzrost, lekko podkrążone oczy od nadmiernego przesiadywania z książką po nocach. Właścicielka szczupłej, wątłej twarzy, którą okalają długie włosy o kolorze miodu akacjowego. Młoda Panienka Fitzgerald posiada kobiecą budowę ciała i długie włosy, ale na tym kończą się atrybuty kobiecości, którymi może się pochwalić. Skromny i konserwatywny ubiór, kłócący się poniekąd z jej pochodzeniem, przełamuje niekiedy mocniejszym makijażem i frywolnymi kapeluszami, nie mającymi jednak nic wspólnego z modą mugolską. Często próbuje zakryć całkowicie swoje ciało poprzez noszenie wyłącznie czarnych, workowatych szat. Preferuje stonowane kolory, a te pstrokate i przyciągające uwagę omija szerokim łukiem. Bardzo rzadko nosi dodatki i biżuterię, za wyjątkiem skromnego,złotego łańcuszka, z którym się nigdy nie rozstaje. Zazwyczaj wyprostowana lecz w jej kroku na próżno szukać gracji.  Wiecznie zachmurzony wyraz twarzy, nieobecne spojrzenie.  Czy to tylko zadumanie i wyłączenie się z realnego świata, a może to autentyczna, mroczna energia kryjąca się w jej pokrętnym umyśle i dziwnych fascynacjach? Tego nikt nie jest pewien,nawet ona sama.

Zobacz profil autora http://mortis.forumpolish.com/t364-szatany-anastasii#520 http://mortis.forumpolish.com/t418-skrytka-numer-111
PisanieTemat: Re: Wakacyjne mieszkanie Anastasi i Maurycego  Sro 20 Lip 2016, 04:16

Anastasia Fitzgerald jak bardzo nie próbowałaby pozować na swojską, dziarską dziewczynkę, która na wszelkie możliwe sposoby wyłamuje się konwenansom i przeciwnościom losu, tak naprawdę niczym szczególnym nie różniła się od swych równie dobrze urodzonych panienek z dobrego domu. Charakteryzowało ją silnie skrywane oderwanie od rzeczywistości, marzycielstwo i znajomość realiów oraz wydumany obraz świata z tanich książek spisanych przez jednostki o równie bujnej wyobraźni co Fitzerald (i doskonałemu zmysłowi marketingu).
- To...tutaj? - zapytała już na miejscu, głosem cienkim, piskliwym, który był bliski załamania i przemiany w coś dużo bardziej donośnego. Podczas gdy chłopak zniknął po ich wspólne bagaże, Anastasia rozejrzała się gorliwie dookoła, każdemu pokoju pieczołowicie poświęcając uwagę. Przez około trzy sekundy, bo łzy napływające do oczu zamgliły widok miejsca.
Pospiesznie wytarła rękawem wilgotniejącą buźkę, wymuszonym uśmiechem witając ponownie dzielnego, krzepliwego Maurysia. A już miała zbiegać na dół i oświadczać mu, że...może niech nie wnosi tych bagaży. Może niech odwołają to wszystko i zamieszkają z rodzic...z rodzi...z kimśtam?
Poza tym - no właśnie, gdzie ta łazienka?
-... ale że tak daleko? Nie zmieściła się tutaj? Czemu tak? - naiwnie dociekała, nie rozumiejąc i nie będąc świadomą istnienia czegoś takiego jak "łazienka komunalna". Ignorując przyjętą przez Maurysia postawę, pognała na nieszczęsny korytarz, chcąc jak najszybciej uspokoić bijące niespokojnie z przejęcia serduszko.
- Te drzwi? Czy te są naszego sąsiada? Nic innego na tym piętrze nie widzę...u góry? Tyle tu mieszkań...
Podrapała się po głowie, czując jak ogarnia ją nieposkromiona fala gorąca i panicznego strachu przed tym, co na nią czyha w zakamarkach tego miejsca. Tego... nieznanego gruntu, na który bezmyślnie wkroczyła w pogoni za przygodą i chęcią uleczenia duszy jej pączuszka Maurycego. No dobrze, nie do końca "jej", ale kto by się tam czepiał myśli.
Z ciężkim oddechem i nieustannym pastwieniem się nad nerwowo przegryzaną wargą, Anastasia pognała ponownie do środka, w głowie besztając się na aż nazbyt oczywiste reakcje, którymi mogła jedynie zrobić przykrość chłopakowi. Znajdowała się na skraju rozpaczy, ale wciąż jeszcze dzielnie się trzymała.
- Może tu trochę posprzątamy, co?


In battle it is the cowards who run the most risk; bravery is a rampart of defense.
avatar
Prefekt Gryffindoru, Ścigający Złotych Chimer, Rocznik VI

Dodatkowe informacje biograficzne
AKTUALNIE POSIADANA RÓŻDŻKA: Cyprys, 13 cali, pióro z ogona feniksa, barwiona na fioletowo
OPANOWANE ZAKLĘCIA: /
OPIS POSTACI: Maurycy to niewysoki, bo mierzący 172 centymetry wzrostu, wiecznie roześmiany chłopak o urzekająco słodkiej buzi. Oczy ma szarozielone, włosy brązowe, ścięte do brody, zwykle nieuczesane i roztrzepane. Do garnituru zaczesuje je za uszy. Posiada na lewym udzie znamię w kształcie serduszka. Na brodzie widoczny jest już delikatny zarost.

Zobacz profil autora http://mortis.forumpolish.com/t629-sowa-maurycego http://mortis.forumpolish.com/t639-dzienniczek-maurycego#3294
PisanieTemat: Re: Wakacyjne mieszkanie Anastasi i Maurycego  Czw 21 Lip 2016, 12:26

Maurycy obserwował panikę, która wypisała się na twarzy Anuszki kiedy tylko ujrzała wnętrze lokum, za które ufając mu zapłaciła. Przypominało mu to trochę miny dziewcząt wysyłanych przez zmęczonych rodziców na letnie obozy, gdzie roiło się od pleśni na suficie i zagadkowego robactwa, które walczyło że sobą na krawędzi łóżek. Tutaj co prawda takich atrakcji zabrało, ale warstwy kurzu i przedziwnej pustki już nie. Po cóż jednak był dekorować mieszkanie wynajmowane tylko na chwilę, w dodatku zapewne przez ludzi młodych, którzy przychodzili do niego jedynie umyć się i spać? Korzystając z tego, że Fitzgerald wybiegła na korytarz zdruzgotana wieścią, że jej łazienka znajdowała się na korytarzu, Maurycy zgarnął szybko za odnóże jakiegoś pajęczaka i wyrzucił go za okno, żeby oszczędzić jej zawału serca.
- Piętro niżej, drzwi na rogu. Klucz wisi na ścianie. - zawołał podejrzanie wesoło, bo wciąż miał nadzieję, że czystokrwista księżniczka jaką Fitzgerald była da radę przetrzymać miesiąc w takich warunkach, o ile mieszkanie to się faktycznie wysprząta i przystosuje.
- Weź sobie ten pokój po lewej. Jest większy i ma szafę i lustro. - zaproponował od razu gdy wróciła, chcąc ostudzić lekko sytuację. Za zbędne uznał tłumaczenie jej, że były to warunki dość luksusowe, bo właściciel zdziwił się, że wynajmują "tak dużą przestrzeń na zaledwie dwie osoby". Najwyraźniej mugolscy studenci i poszukujący pracy często dzielili czynsz na dwanaście.
- Podobno to jakaś nowa moda wśród młodych mugoli, że po wyprowadzce z mieszkania zostawiają w nim po sobie jakieś rzeczy, albo podpisy. Wiesz, żeby następni ludzie to znaleźli. My chyba mamy półkę na książki. -  powiedział dziarsko, chcąc odwrócić jej uwagę od tego zła i beznadziei na jakie ją najwyraźniej skazał. Przeniósł jej bagaże pod pomieszczenie o którym wcześniej wspomniał i rozejrzał się.
- Hm, jak teraz o tym myślę, to nigdy nie ćwiczyłem zaklęć czyszczących. - powiedział zupełnie szczerze po czym Machnął różdżką, by dla testu uratować kuchenny blat. - Chłoszczyść.
Tak, nasz geniusz zaklęć nie zwykł do spolrzątania nimi w domu.


2w1
– A jeśli pewnego dnia będę musiał odejść? – spytał Krzyś, ściskając Misiową łapkę. – Co wtedy?
– Nic wielkiego. – zapewnił go Puchatek. – Posiedzę tu sobie i na Ciebie poczekam.
Kiedy się kogoś kocha, to ten drugi ktoś nigdy nie znika.
PisanieTemat: Re: Wakacyjne mieszkanie Anastasi i Maurycego  Czw 21 Lip 2016, 12:26

The member 'Maurycy F. Longbottom' has done the following action : Rzut kością


'KOŚĆ K20' : 17



Zaw­sze trze­ba po­dej­mo­wać ry­zyko. Tyl­ko wte­dy uda nam się pojąć, jak wiel­kim cu­dem jest życie [...].
avatar
Rocznik VI

Dodatkowe informacje biograficzne
AKTUALNIE POSIADANA RÓŻDŻKA: Matowa i skromna, nie wyróżnia się na tle innych. Brak zdobień. Rdzeń z rogu jednorożca, drewno jabłoni, sztywna, 12 cali długości. Nic specjalnego.
OPANOWANE ZAKLĘCIA: BĄBLOGŁOWY, EXPELLIARMUS, RIDDICULUS, PROTEGO, CONJUNCTIVITIS, DIFFINDO, ACCIO, WINGARDIUM LEVIOSA, VERDIMILIOUS, SICCUM, EBUBLIO, LEVICORPUS, OCULUS LEPUS, UTEVO LUX, SOMNO
OPIS POSTACI: Średni wzrost, lekko podkrążone oczy od nadmiernego przesiadywania z książką po nocach. Właścicielka szczupłej, wątłej twarzy, którą okalają długie włosy o kolorze miodu akacjowego. Młoda Panienka Fitzgerald posiada kobiecą budowę ciała i długie włosy, ale na tym kończą się atrybuty kobiecości, którymi może się pochwalić. Skromny i konserwatywny ubiór, kłócący się poniekąd z jej pochodzeniem, przełamuje niekiedy mocniejszym makijażem i frywolnymi kapeluszami, nie mającymi jednak nic wspólnego z modą mugolską. Często próbuje zakryć całkowicie swoje ciało poprzez noszenie wyłącznie czarnych, workowatych szat. Preferuje stonowane kolory, a te pstrokate i przyciągające uwagę omija szerokim łukiem. Bardzo rzadko nosi dodatki i biżuterię, za wyjątkiem skromnego,złotego łańcuszka, z którym się nigdy nie rozstaje. Zazwyczaj wyprostowana lecz w jej kroku na próżno szukać gracji.  Wiecznie zachmurzony wyraz twarzy, nieobecne spojrzenie.  Czy to tylko zadumanie i wyłączenie się z realnego świata, a może to autentyczna, mroczna energia kryjąca się w jej pokrętnym umyśle i dziwnych fascynacjach? Tego nikt nie jest pewien,nawet ona sama.

Zobacz profil autora http://mortis.forumpolish.com/t364-szatany-anastasii#520 http://mortis.forumpolish.com/t418-skrytka-numer-111
PisanieTemat: Re: Wakacyjne mieszkanie Anastasi i Maurycego  Nie 07 Sie 2016, 05:31

Obdarowała chłopaka gradem słabych, acz rozczulajacych uśmiechów, krokiem niestabilnym przechodząc do pokoju zaproponowanego przez chłopaka. Powierzchownie przyjrzała się rozpostartej tuż na jej wrażliwych oczętach makabrze, w duchu sobie przysięgając, iż swym palcem nie dotknie NICZEGO co nie zostanie dokładnie wyczyszczone.
- Moda? To dość urocze. I... niehigieniczne - stwierdziła ostro, błyskawicznie zdobywając się na zreflektowanie w swej nagannej postawie - HA HA, żartuję! - zaśmiała się teatralnie, z równie wyuczoną dosadnością pochylając się nad odziedziczoną półeczką. Pół biedy, skoro poprzedni właściciel umiał czytać i się w tym lubował, może nie był aż tak obleśny? Przejrzała tytuły, wybierając przypadkowy tom, ten najbardziej wystający i wyróżniający się grzbietem.
- To jest... oooch -zarumieniona wytrzeszczyła szeroko oczy w chwilowym akcie kompletnego zakłopotania, po czym prędko rubaszną książkę odłożyła na swe tchnięte kurzem i zapomnieniem miejsce. Znów sobie przypomniała o łazience i beznadziejnej sypialni, w której nie odda się w ramiona Morfeusza ani na sekundę. Powstrzymując kolejną, zupełnie niedobrowolną falę rozpaczy, zacisnęła twardo zęby i poinformowała chłopaka o swoich ambitnych zamiarach wyczyszczenia DOSZCZĘTNIE I ABSOLUTNIE KOMPLETNIE ich pościeli - świętego miejsca spoczynku, które w żaden sposób nie powinno być zanieczyszczone obcymi bakteriami, roztoczami, pluskwami...O mamo. Ale przynajmniej nie zemdlała!
- Chłoszczyść!
Podobnie jak Maurycy, Anastasia nie przywykła do porządków dziennych i owe w większości ograniczały się do poprawiania poduszek, przesuwania osobistych przedmiotów z przestrzeni zarezerwowanych dla innych lokatorek jej pokoju. Podczas wakacji zaś, w domu rodzinnym, bywała sobą, jedynaczką, księżniczką Fitzgerald, której śniadanie podawane było pod nos, do wyświechtanego brokatem i próżnymi ozdobami łóżeczka.
Niezależnie od powodzenia przeprowadzanej misji, dziewczyna uspokoiła pierwsze emocje wzburzenia oraz obrzydzenia, coś bowiem, w dosyć satysfakcjonujący sposób, przemieniało się w całkiem zdatną przestrzeń użytkową, w której dało się jakoś przetrwać przez następny miesiąc.
- Może zanim się rozpakujemy to coś zjemy? Możemy znaleźć jakieś miłe, mugolskie miejsce w okolicy - zagaiła, wyłaniając się z sypialni, ramiona krzyżując za plecami, uśmiechem niewinnym, wręcz anielskim, przeganiając nieprzyjemną atmosferę uprzednio skoncentrowaną. Stała niedaleko, bliziutko, wręcz na wyciągnięcie ręki, lecz jak dotąd nie odważyła się na zainicjowanie jakiegokolwiek bliższego kontaktu. Czyżby wciąż się wstydziła?


In battle it is the cowards who run the most risk; bravery is a rampart of defense.
PisanieTemat: Re: Wakacyjne mieszkanie Anastasi i Maurycego  Nie 07 Sie 2016, 05:31

The member 'Anastasia Fitzgerald' has done the following action : Rzut kością


#1 'KOŚĆ K20' : 3

--------------------------------

#2 'KOŚĆ K20' : 6



Zaw­sze trze­ba po­dej­mo­wać ry­zyko. Tyl­ko wte­dy uda nam się pojąć, jak wiel­kim cu­dem jest życie [...].
avatar
Prefekt Gryffindoru, Ścigający Złotych Chimer, Rocznik VI

Dodatkowe informacje biograficzne
AKTUALNIE POSIADANA RÓŻDŻKA: Cyprys, 13 cali, pióro z ogona feniksa, barwiona na fioletowo
OPANOWANE ZAKLĘCIA: /
OPIS POSTACI: Maurycy to niewysoki, bo mierzący 172 centymetry wzrostu, wiecznie roześmiany chłopak o urzekająco słodkiej buzi. Oczy ma szarozielone, włosy brązowe, ścięte do brody, zwykle nieuczesane i roztrzepane. Do garnituru zaczesuje je za uszy. Posiada na lewym udzie znamię w kształcie serduszka. Na brodzie widoczny jest już delikatny zarost.

Zobacz profil autora http://mortis.forumpolish.com/t629-sowa-maurycego http://mortis.forumpolish.com/t639-dzienniczek-maurycego#3294
PisanieTemat: Re: Wakacyjne mieszkanie Anastasi i Maurycego  Wto 09 Sie 2016, 12:48

Mauryś nie mógł się już powstrzymać i zachichotał lekko, chociaż próbował w sobie ten odruch powstrzymać, nie chcąc księżniczki urazić. Jego pogląd na kobiety nie zmienił się przez ostatni miesiąc i uważał jej zachowanie za zdecydowanie mu obce, ale... słodziutkie. Całe swoje życie spędził z klonami samego siebie, takimi jak kuzyneczka Hope, więc nic dziwnego, że w okresie przeznaczonym na młodzieńczy bunt zainteresował się kimś tak odmiennym od tego schematu, a jednocześnie leżącym wciąż w ciasnej, Longbottomowej strefie komfortu.
- Moim zdaniem to całkiem ciekawe, o ile faktycznie zostawia się "coś po sobie", a nie jakieś śmieci, które po prostu nie były już potrzebne. - powiedział, przyglądając się wydrapanemu na ścianie napisowi.
- Znaczy... wiesz, to logiczne, że nie jest nam niezbędne to, co porzucimy w jakimś mieszkaniu, ale moglibyśmy się z tym chociaż trochę identyfikować. Wtedy cała ta akcja ma sens. Poznanie kogoś nowego bez konieczności kontaktu. - przetarł rękawem blat stoliczka, przy którym następnie leniwie usiadł, spoglądając na nią z dołu. Coś w tych jego sinych oczkach mówiło, że wcale nie ma ochoty wychodzić z mieszkania, chociaż dopiero po chwili zdobył się na wyjaśnienie dlaczego. Zrobił to jakże oryginalnie - poprzez zadanie pytania. - Jesteś pewna, że chcesz zjeść na mieście? Kupiłem już składniki na scones i shepherd's pie*.
Nie był w nawet najmniejszym stopniu pewien tego, czy dziewczyna miała ochotę zaryzykować degustacji jego kulinarnych szaleństw, ale nic nie stało przecież na przeszkodzie ku temu, by najzwyczajniej w świecie spróbować, prawda? W najgorszym wypadku, gdyby obiad faktycznie okazał się dla niej niezjadliwy, mógłby faktycznie, lekko upokorzony, zabrać ją następnym razem do restauracji. Być może nie był jakiś porażająco bogaty i stołowanie się w Londynie nie było szczytem jego młodzieńczych marzeń, ale skoro całe to mieszkanie razem wymyślił on, to wymagał od siebie zdolności do poświęceń. Pieniądze nie grały w życiu Longbottoma właściwie żadnej roli, kiedy szło o wygodę życia kogoś na kim faktycznie mu zależało. Sam ponad stan nigdy nie żył, a nawet reprezentował swoją postawą niesamowitą skromność, więc gdyby znajdował się tutaj sam, to zapewne żywiłby się, niczym dzielny student z wiejskiej miejscowości, ziemniakami i słoikami od babci.
Swoją drogą, - tak, Maurycy posiadał w swoim plecaczku dwa słoiki babcinej konfitury.

* - jedyne szkockie potrawy, których nazwy znam, elo.


2w1
– A jeśli pewnego dnia będę musiał odejść? – spytał Krzyś, ściskając Misiową łapkę. – Co wtedy?
– Nic wielkiego. – zapewnił go Puchatek. – Posiedzę tu sobie i na Ciebie poczekam.
Kiedy się kogoś kocha, to ten drugi ktoś nigdy nie znika.
avatar
Rocznik VI

Dodatkowe informacje biograficzne
AKTUALNIE POSIADANA RÓŻDŻKA: Matowa i skromna, nie wyróżnia się na tle innych. Brak zdobień. Rdzeń z rogu jednorożca, drewno jabłoni, sztywna, 12 cali długości. Nic specjalnego.
OPANOWANE ZAKLĘCIA: BĄBLOGŁOWY, EXPELLIARMUS, RIDDICULUS, PROTEGO, CONJUNCTIVITIS, DIFFINDO, ACCIO, WINGARDIUM LEVIOSA, VERDIMILIOUS, SICCUM, EBUBLIO, LEVICORPUS, OCULUS LEPUS, UTEVO LUX, SOMNO
OPIS POSTACI: Średni wzrost, lekko podkrążone oczy od nadmiernego przesiadywania z książką po nocach. Właścicielka szczupłej, wątłej twarzy, którą okalają długie włosy o kolorze miodu akacjowego. Młoda Panienka Fitzgerald posiada kobiecą budowę ciała i długie włosy, ale na tym kończą się atrybuty kobiecości, którymi może się pochwalić. Skromny i konserwatywny ubiór, kłócący się poniekąd z jej pochodzeniem, przełamuje niekiedy mocniejszym makijażem i frywolnymi kapeluszami, nie mającymi jednak nic wspólnego z modą mugolską. Często próbuje zakryć całkowicie swoje ciało poprzez noszenie wyłącznie czarnych, workowatych szat. Preferuje stonowane kolory, a te pstrokate i przyciągające uwagę omija szerokim łukiem. Bardzo rzadko nosi dodatki i biżuterię, za wyjątkiem skromnego,złotego łańcuszka, z którym się nigdy nie rozstaje. Zazwyczaj wyprostowana lecz w jej kroku na próżno szukać gracji.  Wiecznie zachmurzony wyraz twarzy, nieobecne spojrzenie.  Czy to tylko zadumanie i wyłączenie się z realnego świata, a może to autentyczna, mroczna energia kryjąca się w jej pokrętnym umyśle i dziwnych fascynacjach? Tego nikt nie jest pewien,nawet ona sama.

Zobacz profil autora http://mortis.forumpolish.com/t364-szatany-anastasii#520 http://mortis.forumpolish.com/t418-skrytka-numer-111
PisanieTemat: Re: Wakacyjne mieszkanie Anastasi i Maurycego  Pon 15 Sie 2016, 04:37

- Więc wiesz już co po sobie zostawisz? Hm, może o poprzednim właścicielu nie dowiemy się zbyt wiele, ale gość nie pozostawił wielkiego pola do wyobraźni w kwestii swoich upodobań literackich - odpowiedziała już dużo swobodniej, z wyraźnym rozbawieniem powoli wkraczającym na dotąd spiętą buźkę.
Sama szczerze nie wiedziała jaką personalną rzecz mogłaby wybrać na przewodnika jej istnienia w cudzym, opuszczonym przez cielesną formę mieszkaniu. Część ubrania? Niehigieniczne. Szczotkę do włosów? Niehigieniczne. Wstążkę do włosów? To zbyt płytkie.
Przysiadła ostrożnie, tak aby czasem nie zahaczyć o na goły rzut oka lepki blat stoliczka, przyglądając się Maurycemu bacznie. To nie tak, absolutnie nie tak, że pragnęła sprzeniewierzać cudze pieniądze w pobliskich restauracjach, bo wyrzuty sumienia z pewnością dręczyłyby ją koszmarnie za sam fakt obdzierania z niepewnego grosza niepełnoletniej sieroty. Anastasia najzwyczajniej w świecie... nie potrafiła gotować.
- Nie mam nic przeciwko zostaniu w domu - powiedziała zaciskając dłonie między udami - tylko...właściwie... chyba nigdy nie przyrządzałam jeszcze tej potrawki, nie jestem pewna jak ją przygotować.
Niezręcznie, prawda? Chyba się nie zirytuje? Wszak jej prywatne, postępowe poglądy nie miały w tym momencie znaczenia, była w tym towarzystwie kobietą i to na niej spoczywał teoretyczny ciężar przygotowywania wszelkich posiłków oraz dbania o dom. Uważała iż Maurycy wręcz tego od niej wymagał, nie sądziła zresztą, aby chłopak podobnych umiejętności kiedykolwiek zaczerpnął. W świecie jej wyobraźni mężczyźni byli okrutnym rodzajem leniwych trolli, którzy czynności typowo kobiecych unikali niczym ognia, czas swój poświęcając wyłącznie męskim rozrywkom czy formalnościom.
- Mogę... improwizować?


In battle it is the cowards who run the most risk; bravery is a rampart of defense.
Sponsored content


PisanieTemat: Re: Wakacyjne mieszkanie Anastasi i Maurycego  

Wakacyjne mieszkanie Anastasi i Maurycego

Zobacz poprzedni temat Zobacz następny temat Powrót do góry
Strona 1 z 1

Similar topics

-
» Mieszkanie
» Mieszkanie 18 - Marceline Delacroix i Madison Richelieu
» Mały salon
» Mieszkanie Curtis Juvinall i Raphaela De Nevers
» Mieszkanie Emmy

Permissions in this forum:Nie możesz odpowiadać w tematach
Mortis :: Rozgrywka fabularna :: Londyn :: Mieszkania i posiadłości-
Skocz do: