Non mor­tem ti­memus, sed co­gita­tionem Mor­tis


Share|

Świąteczne spotkanie :3 | Korytarz na III piętrze, 25.12.1929 | Ururu & Annabelle

Idź do strony : 1, 2  Next
avatar
Duch

Dodatkowe informacje biograficzne
AKTUALNIE POSIADANA RÓŻDŻKA:
OPANOWANE ZAKLĘCIA:
OPIS POSTACI:

Zobacz profil autora
PisanieTemat: Świąteczne spotkanie :3 | Korytarz na III piętrze, 25.12.1929 | Ururu & Annabelle  Pon 11 Lip 2016, 22:11

Annabelle jak zwykle wałęsała się po korytarzach Hogwartu. Bo co innego miała do roboty? Ani poczytać, ani porobić na drutach... nic. Nuda. Jak zwykle.
Tego dnia korytarz wyglądał jednak nieco inaczej - wszędzie porozwieszane były świąteczne ozdoby, a po korytarzach wałęsało się mniej uczniów niż zazwyczaj. A to sprawiło, że Annabelle zaczęła się zastanawiać, czy zaczęła się już przerwa świąteczna. Za życia raczej wyjeżdżała do domu na święta, aby spotkać się z krewnymi, a jej rodzice mogli pochwalić się przy wszystkich jej znakomitymi ocenami ze szkoły. Na samo wspomnienie miała ochotę przewrócić oczami. I na co było to wszystko? Żeby teraz wiecznie wałęsała się będąc jakąś kreaturą na pograniczu życia i śmierci po korytarzach zamku?
Westchnęła i zatrzymała się przy jednym z okien. Padał śnieg, a wszystko pokryte już było białym puchem, jezioro natomiast całkowicie zamarzło. Nawet nie zdążyła zauważyć, kiedy to się właściwie stało. Nie była w stanie poczuć obniżającej się temperatury, ani w jakikolwiek sposób odczuć tej atmosfery.
Z rozmyślań wyrwały ją czyjeś kroki. W oddali zobaczyła zmierzającego w jej kierunku ślizgona. Nie chodził jednak tak, jak to zwykle robią ślizgoni - w dużych grupkach, nie wyglądał również na aż tak pewnego siebie. Uczeń niewątpliwie dopiero I lub może II roku wyglądał jak ktoś, kto może trochę umilić jej czas, powiedzieć co się dzieje w Hogwarcie i w ogóle... przypomnieć dzisiejszą datę i takie tam...
- Witaj... - przywitała się z młodzieńcem, kiedy tylko zbliżył się na tyle, aby móc ją zauważyć.



ANNABELLE THEME



Eternity, Isn’t all it’s called up to be... A circle of circles, an endless encore...
No future, no past, just recurring recurrence... Nothing fresh, or untouched...
Just the same lame eternity...

avatar
Ścigający Srebrnych Wiwern, Rocznik V

Dodatkowe informacje biograficzne
AKTUALNIE POSIADANA RÓŻDŻKA: 13 cali, elastyczna, włos z głowy wili, sosna
OPANOWANE ZAKLĘCIA: Szkolne: Finite, Enervate, Cave Inimicum, Expelliarmus, Homenum Revelio, Protego, Diffindo, Verdimilious, Alohomora, Avifors, Mimble Wimble, Confunduf, Aquamenti || Łatwe: Trucido, Repleo, Multifors, Aranaea || Trudne: Aranaea Language, Verum de scriptis
OPIS POSTACI: Ururu jest chłopcem przeciętnej budowy. Ani specjalnie chudy, ale pulchnym też go nie można nazwać. Mięśni również nie ma specjalnie zarysowanych... Po prostu taki średni. Wzrostu metr sześćdziesiat dziewięć i pół. Włoski całkiem grube, lecz szorstkie. Mają odcień... szarawy. Czy to farba? Czy tak kończy się niepotrzebny stres w zbyt młodym wieku? Obcięte niezbyt krótko, puszyste. Twarzyczka jego nieco okrąglutka, nie widać na niej typowo męskich kształtów. Taki sobie chłopczyna. Przenikliwe spojrzenie oczek w kolorze miodowo-bursztynowym, lekko zadarty nosek i... szeroki uśmiech, który nie znika prawie nigdy. Ubrany w pełny mundurek Ślizgona z idealnie zawiązanym krawatem. Nawet naukowiec musi być elegancki. Czasami nosi gogle na głowie, zazwyczaj zapomina, że je ma, dlatego na jego oczach występują stosunkowo rzadko...

Zobacz profil autora http://mortis.forumpolish.com/t479-ptak-ururu#1492 http://mortis.forumpolish.com/t487-notatnik-ururu http://mortis.forumpolish.com/t477-skrytka-nr-2000#1482
PisanieTemat: Re: Świąteczne spotkanie :3 | Korytarz na III piętrze, 25.12.1929 | Ururu & Annabelle  Wto 12 Lip 2016, 20:51

Okres świąt Bożego Narodzenia jest z pewnością niecodzienny, nawet dla osób, które go nie obchodzą. Wszechobecny klimat czuć niemal na każdym kroku, szczególnie w miejscach publicznych. Tak było i w Hogwarcie. Świeże świerki poutykane po kątach i udekorowane czerwonymi kokardami oraz magicznymi świecami (które nie powodują pożaru!) były tymi największymi ozdobami w zamku, poza tonami dzwoneczków, czy ostrokrzewu. Większość uczniów wróciła na wolne dni do domu, zaledwie niektórzy pozostali w szkole, a i ci postanowili pozlepiać się w jakieś grupki, żeby nie spędzić tego czasu samotnie.
Ururu Marquez jednak jak zwykle wolał być sam. Chłopiec obchodził Boże Narodzenie, gdyż jego ojciec był katolikiem. Sam Rurek nigdy odczuwał w sobie potrzeby wiary, jednak istnienia wyższych bytów nigdy nie negował. Całkiem lubił grudniowe święta, w Hiszpanii obchodzono je z rozmachem. Chociaż wiedział, jak wygląda ich obchodzenie w Wielkiej Brytanii (w końcu czytał książki), udało mu się przeżyć coś na kształt szoku kulturowego.
W całym zamku nie dopatrzył się ani jednej szopki, a kolacja 24 grudnia była jak najbardziej zwyczajna. W dodatku tego ranka Ptak przyniósł mu paczkę od ciotki, która okazała się prezentem. Widocznie postanowiła dostosować się do brytyjskiej kultury. Chłopak otrzymał nowy komplet ubrań i książki.
Dziwnie mu było spędzać święta samemu. Nawet, gdyby chciał spędzić te dni z ciotką, nie było niestety takiej możliwości. W ostatnim liście poinformowała go o tym, że niestety ma coś ważnego do zrobienia. W dodatku uznała, iż chłopiec pewnie nie chciałby spędzać świąt w towarzystwie jakiejś obcej ciotki. Rurkowi faktycznie jakoś na tym nie zależało, wolał zostać w zamku. Spacerował więc po korytarzach w swoim nowym ubranku, licząc jak zwykle na jakąś przygodę.
Udało mu się spotkać ducha, którego jeszcze nie znał.
- Dzień dobry, wesołych świąt - powiedział uśmiechając się szeroko do widmowej dziewczyny, a w jego głosie słychać było nutę obco brzmiącego akcentu.
avatar
Duch

Dodatkowe informacje biograficzne
AKTUALNIE POSIADANA RÓŻDŻKA:
OPANOWANE ZAKLĘCIA:
OPIS POSTACI:

Zobacz profil autora
PisanieTemat: Re: Świąteczne spotkanie :3 | Korytarz na III piętrze, 25.12.1929 | Ururu & Annabelle  Wto 12 Lip 2016, 23:09

Co jak co, ale młodzieniec wyglądał całkiem uroczo. Szczególnie kiedy się uśmiechał. Tym, co trochę dziwiło Annabelle był szarawy, niecodzienny odcień jego włosów oraz dziwny przedmiot, który miał zawieszony na szyi. Ponadto mówił z lekkim akcentem. No proszę, tylko poczekać, a jak trochę podrośnie, to połowa dziewczyn ze szkoły będzie na niego lecieć.
- Wesołych świąt... - odpowiedziała od razu, nie zastanawiając się zbytnio nad sensem swoich słów. - A... Chwila, dzisiaj jest 25? - oprzytomniała po chwili, mając ochotę walnąć się ręką w czoło. Jak dotąd, chociaż straciła już rachubę, to chyba nigdy nie przegapiła Świąt - w końcu wszyscy, nawet duchy bez przerwy o tym gadali. Może to znak, że powinna rozmawiać z większą ilością osób? W końcu i tak straszliwie się nudziła, więc mogłaby poświęcić odrobinę swojego wcale nie cennego czasu na przebywanie z innymi duchami, albo nawet z ludźmi, którzy wyglądali na takich, którym potrzebna jest taka rozmowa.
- Jestem Annabelle. Annabelle Bloodworth. - przedstawiła się ślizgonowi. Wyglądał na inteligentne dziecko, więc zastanowiło ją, czy cokolwiek kiedyś o niej słyszał. Kilka razy już spotkała się z tym, że ktoś ją poznał. - A ty?
- Czy mogę zapytać, co masz na szyi? - zapytała, wciąż nie mogąc oderwać wzroku od dziwnego przedmiotu. Nie wyglądał jak chustka, albo naszyjnik, czy kołnierz, ani żadna z tych rzeczy, które nosiło się na szyi za jej czasów. Za jej czasów... Jak dziwnie to brzmiało. A przecież nie była jeszcze nawet tak stara, jak spora część duchów wałęsających się po zamku. - Kiedy jeszcze żyłam, nie widziałam niczego podobnego i dlatego pytam...



ANNABELLE THEME



Eternity, Isn’t all it’s called up to be... A circle of circles, an endless encore...
No future, no past, just recurring recurrence... Nothing fresh, or untouched...
Just the same lame eternity...

avatar
Ścigający Srebrnych Wiwern, Rocznik V

Dodatkowe informacje biograficzne
AKTUALNIE POSIADANA RÓŻDŻKA: 13 cali, elastyczna, włos z głowy wili, sosna
OPANOWANE ZAKLĘCIA: Szkolne: Finite, Enervate, Cave Inimicum, Expelliarmus, Homenum Revelio, Protego, Diffindo, Verdimilious, Alohomora, Avifors, Mimble Wimble, Confunduf, Aquamenti || Łatwe: Trucido, Repleo, Multifors, Aranaea || Trudne: Aranaea Language, Verum de scriptis
OPIS POSTACI: Ururu jest chłopcem przeciętnej budowy. Ani specjalnie chudy, ale pulchnym też go nie można nazwać. Mięśni również nie ma specjalnie zarysowanych... Po prostu taki średni. Wzrostu metr sześćdziesiat dziewięć i pół. Włoski całkiem grube, lecz szorstkie. Mają odcień... szarawy. Czy to farba? Czy tak kończy się niepotrzebny stres w zbyt młodym wieku? Obcięte niezbyt krótko, puszyste. Twarzyczka jego nieco okrąglutka, nie widać na niej typowo męskich kształtów. Taki sobie chłopczyna. Przenikliwe spojrzenie oczek w kolorze miodowo-bursztynowym, lekko zadarty nosek i... szeroki uśmiech, który nie znika prawie nigdy. Ubrany w pełny mundurek Ślizgona z idealnie zawiązanym krawatem. Nawet naukowiec musi być elegancki. Czasami nosi gogle na głowie, zazwyczaj zapomina, że je ma, dlatego na jego oczach występują stosunkowo rzadko...

Zobacz profil autora http://mortis.forumpolish.com/t479-ptak-ururu#1492 http://mortis.forumpolish.com/t487-notatnik-ururu http://mortis.forumpolish.com/t477-skrytka-nr-2000#1482
PisanieTemat: Re: Świąteczne spotkanie :3 | Korytarz na III piętrze, 25.12.1929 | Ururu & Annabelle  Wto 19 Lip 2016, 12:30

Zaciekawiony chłopaczek przyjrzał się uważnie duchowi. Te istoty były dla niego czymś nowym i strasznie ekscytującym. Tworzyły w nim wiele pytań, na które szukał odpowiedzi, ale nie wiedział jak się do tego zabrać... Właściwie to nie tylko duchy go ciekawiły. W końcu nawet nie minęło pół roku, odkąd poznał magiczny świat. Tyle ciekawych rzeczy czekało na odkrycie!
- Tak, dokładnie - odpowiedział zafascynowany tym, że duch nie wiedział, jaki jest dzisiaj dzień. Niby nic, ale on zwracał uwagę na takie szczegóły, potrafił się zatracić w drobnostkach. Czym zajmują się duchy? Czy śpią? Pewnie nie. W takim razie trudniej jest im odliczać dni. A może to dlatego, że nie czują upływu czasu? W końcu nie mają żadnych obowiązków, nie muszą pilnować żadnych terminów. Obojętne im, czy jest środa, czy sobota, czy grudzień, czy lipiec.
- Ururu Marquez, do usług - rzucił dziwną formułką, która w jego ustach brzmiała całkiem naturalnie, a dodatkowo wykonał dziwny ukłon, pomieszany trochę z dygnięciem. Dobre maniery wpajane mu były od dziecka, ale często plątał zachowania męskie i damskie. Podczas tańca z mamą często sam chciał być tym obracanym. Aż do porzygu.
W głowie miał wiele pytań, jakie mógłby zadać duchowi. Nie miał jeszcze okazji porozmawiać dłużej z żadnym z nich. Nie spodziewał się jednak pytań od ducha, niezmiernie go to ucieszyło. Wiedział, że ciągłe wypytywanie mogło być niegrzeczne, ale skoro Annabelle chciała się czegoś dowiedzieć, mogło to przejść w swobodną wymianę wiedzy.
- To są gogle - powiedział ochoczo, ściągając je z szyi i unosząc, aby duchowa dziewczyna mogła lepiej zobaczyć przedmiot. - Nosi się je na oczach, jak okulary, ale nie poprawiają wzroku, lecz chronią oczy podczas pracy. Dostałem je od taty...
Kurczowo zacisnął rączki na goglach, a sam wyglądał, jakby się lekko zawiesił. Ubrał je jednak szybko na szyję. Jedyna pamiątka po rodzicach, jakich niedawno "stracił". Każde wspomnienie o nich wywoływało ból. Postanowił przejść do swoich pytań.
- W jakich czasach panienka żyła? - rzucił pierwszym z nich. - Chodziła panienka do Hogwartu? W jakim domu panienka była? Podobało się panience tutaj? Miała panienka jakieś ciekawe przygody?
Zasypał ducha lawiną pytań, a kolejne tworzyły mu się w główce. Sam nie wiedział, kiedy te dotyczące prywatnego życia Annabelle wzięły górę nad tymi dotyczącymi istoty duchów. Może kierował się teraz bardziej niedowierzeniem, że unosząca się przed nim istota faktycznie istniała w tym samym świecie materii, co on.
avatar
Duch

Dodatkowe informacje biograficzne
AKTUALNIE POSIADANA RÓŻDŻKA:
OPANOWANE ZAKLĘCIA:
OPIS POSTACI:

Zobacz profil autora
PisanieTemat: Re: Świąteczne spotkanie :3 | Korytarz na III piętrze, 25.12.1929 | Ururu & Annabelle  Wto 19 Lip 2016, 13:15

A więc jednak, po raz pierwszy w życiu zapomniała o Świętach. Zrobiło jej się dziwnie przykro z tego powodu. Kiedy była mała zawsze lubiła ten czas, bo wszędzie wisiały ozdoby, w kominku płonął ogień, na zewnątrz prawie zawsze było bialutko. Gorzej było, kiedy zmuszona była zasiąść do rodzinnego stołu, ale to już inna sprawa.
Ururu wyglądał na bardzo zaciekawionego jej postacią. Zaczęła się zastanawiać czy nie pochodzi z rodziny mugoli - w końcu jego nazwisko raczej nie figurowało na liście rodzin czystokrwistych... Chociaż, w sumie kto wie, od jej śmierci to cały czas się zmieniało. Na przykład jej nazwisko dawno już przestało jakkolwiek się liczyć. Poza tym zauważyła, że chłopiec chyba nie pochodził z angielskiej rodziny, o czym świadczył akcent i dziwaczne nazwisko.
- Marquez? - postanowiła się jednak o to dopytać, bo ślizgon nie wyglądał na kogoś, kto mógłby się za coś takiego obrazić. - Skąd pochodzisz?
Z uwagą przyjrzała się "goglom". Faktycznie, przypominały trochę okulary, ale zamiast opierać się na uszach, miały pasek, który chyba miał okrążać całą głowę. Dziwne to, ale może i skuteczne. Powinna chyba w końcu wyjść z zamku i zobaczyć jak rozwinęła się współczesna technika i ile jeszcze pojawiło się nowych rzeczy.
Chciała jeszcze dopytać o gogle, ale zauważyła, że wyraz twarzy chłopca uległ zmianie, jakby z przedmiotem wiązało się jakieś wspomnienie, więc postanowiła dopytać o to kiedy indziej. A zresztą i tak nie miałaby chyba okazji, bo nagle to ona została obsypana pytaniami. Trochę ją to zaskoczyło, bo większość osób podchodziła do niej raczej ze sporą rezerwą.
- Aaa... Nie umarłam wcale aż tak dawno, to było w 1784. - Przynajmniej tyle pamiętała, a to już jakiś sukces, prawda? - I tak, chodziłam do Hogwartu - byłam w Slytherinie, podobnie jak ty, chociaż gdybym nie poprosiła o to Tiary, to pewnie wylądowałabym w Ravenclawie, albo Gryffindorze. I trudno powiedzieć czy mi się podobało - gdybym zachowywała się inaczej, to pewnie tak, bo mam wrażenie, że trochę zmarnowałam te wszystkie lata.
- Czy przeżyłam jakieś ciekawe przygody? Można tak powiedzieć - brałam udział w turnieju trójmagicznym. Jak chcesz, mogę ci o nim więcej opowiedzieć, o ile uważasz, że moja historia cię nie znudzi. - Uśmiechnęła się do Ururu - wyglądał na dosyć ciekawskiego. A może on też miał okazję przeżyć jakieś przygody? Chociaż z drugiej strony był jeszcze młody... - A ty? Przeżyłeś coś ciekawego? Na którym jesteś roku?



ANNABELLE THEME



Eternity, Isn’t all it’s called up to be... A circle of circles, an endless encore...
No future, no past, just recurring recurrence... Nothing fresh, or untouched...
Just the same lame eternity...

avatar
Ścigający Srebrnych Wiwern, Rocznik V

Dodatkowe informacje biograficzne
AKTUALNIE POSIADANA RÓŻDŻKA: 13 cali, elastyczna, włos z głowy wili, sosna
OPANOWANE ZAKLĘCIA: Szkolne: Finite, Enervate, Cave Inimicum, Expelliarmus, Homenum Revelio, Protego, Diffindo, Verdimilious, Alohomora, Avifors, Mimble Wimble, Confunduf, Aquamenti || Łatwe: Trucido, Repleo, Multifors, Aranaea || Trudne: Aranaea Language, Verum de scriptis
OPIS POSTACI: Ururu jest chłopcem przeciętnej budowy. Ani specjalnie chudy, ale pulchnym też go nie można nazwać. Mięśni również nie ma specjalnie zarysowanych... Po prostu taki średni. Wzrostu metr sześćdziesiat dziewięć i pół. Włoski całkiem grube, lecz szorstkie. Mają odcień... szarawy. Czy to farba? Czy tak kończy się niepotrzebny stres w zbyt młodym wieku? Obcięte niezbyt krótko, puszyste. Twarzyczka jego nieco okrąglutka, nie widać na niej typowo męskich kształtów. Taki sobie chłopczyna. Przenikliwe spojrzenie oczek w kolorze miodowo-bursztynowym, lekko zadarty nosek i... szeroki uśmiech, który nie znika prawie nigdy. Ubrany w pełny mundurek Ślizgona z idealnie zawiązanym krawatem. Nawet naukowiec musi być elegancki. Czasami nosi gogle na głowie, zazwyczaj zapomina, że je ma, dlatego na jego oczach występują stosunkowo rzadko...

Zobacz profil autora http://mortis.forumpolish.com/t479-ptak-ururu#1492 http://mortis.forumpolish.com/t487-notatnik-ururu http://mortis.forumpolish.com/t477-skrytka-nr-2000#1482
PisanieTemat: Re: Świąteczne spotkanie :3 | Korytarz na III piętrze, 25.12.1929 | Ururu & Annabelle  Wto 19 Lip 2016, 17:46

Pytanie zadane Ururu nie było dla niego niczym nowym. Spotykał się z nim... ciągle. Skąd pochodzi, czemu ma siwe włosy, czy jego rodzice są czarodziejami... Tych dwóch ostatnich szczególnie nie lubił, zaś odpowiedź na to pierwsze nie sprawiało mu żadnego problemu.
- Z Hiszpanii, jak mój tata. A mama jest Japonką, dlatego mam na imię Ururu - powiedział uprzedzając ewentualne pytanie o to "dlaczego Ururu". Niestety wciąż krążyli wokół tematu rodziców, który wprost ociekał nieprzyjemnością... i czymś jeszcze, co z każdej chwili mogło pocieknąć po policzku. Dlatego też ubrał gogle, tak jak zawsze to robił, kiedy czuł wilgoć pod powiekami. Był pewien, że wtedy nie widać ewentualnych łez, które też nie umkną na dół. - Tak wyglądają na oczach - dodał tak, jakby właśnie dokonywał prezentacji. Idealna przykrywka na uzasadnienie swojego nie do końca spodziewanego czynu.
- To ciento cuarenta y cinco lat temu - wtrącił dokonując szybkich obliczeń w pamięci, którą tworzył jeszcze po hiszpańsku. Stwierdził jednak, że skoro duchy są długowieczne to faktycznie nie jest to dla nich jakaś spora liczba. Reszta hogwartowych duchów była z pewnością o wiele starsza, aczkolwiek czytał tylko o tych przyporządkowanych konkretnym domom.
- Oh, panienka też prosiła Tiarę o inny dom! - wszedł jej znowu w słowo, wyjątkowo rozentuzjazmowany, lecz szybko się opamiętał. - Przepraszam - dodał z nutą skruchy, pozwalając duchowi mówić dalej.
- To mój pierwszy rok - odpowiedział, tym razem w odpowiednim czasie. - Tak, przeżyłem dużo przygód, o jedną za dużo... - zmarszczył delikatnie brewki, ale już po chwili zalała go nowa fala ekscytacji. Jak dobrze, że miał tyle tematów do poruszenia, że nie musieli błądzić w najgorszych chwilach jego przeszłości. - Miałem być w Ravenclaw, ale bałem się... trochę. Koledzy powiedzieli, że tam idą sami "nudni kujoni", ale ja taki nie jestem, dlatego poprosiłem o Slytherin. Myślę, że będę żałował, Ślizgoni są niemili, chyba wolałbym "nudnych Krukonów", ale sam nie wiem... jak to się mówi... teraz - wzruszył ramionami. Widać było, że nie opanował jeszcze dobrze języka, ale i tak dobrze sobie radził.
- Co to turniej trójmagiczny? Myślę, że wszyscy to znają, ale ja dowiedziałem się o magii tydzień przed Hogwartem i nie miałem czasu na dowiedzenie się. To są zawody magiczne dla uczniów? Czy tam się lata na miotle? Czy to jest o grze... nie pamiętam nazwy, nie interesuję się sportem, a na lekcji latania profesor mówił duże o lataniu, tylko raz wspomniał tą nazwę, była extraño, znaczy... dziwna.
avatar
Duch

Dodatkowe informacje biograficzne
AKTUALNIE POSIADANA RÓŻDŻKA:
OPANOWANE ZAKLĘCIA:
OPIS POSTACI:

Zobacz profil autora
PisanieTemat: Re: Świąteczne spotkanie :3 | Korytarz na III piętrze, 25.12.1929 | Ururu & Annabelle  Wto 19 Lip 2016, 19:29

Po reakcjach Ururu na pytania o jego rodzinę zorientowała się, że lepiej nie drążyć tematu. Nie wiedziała jakie miał problemy, ani przez co mógł przechodzić jako dziecko, ale może wiązało się to z kolorem jego włosów?
- To bez wątpienia ciekawy wynalazek... - powiedziała tylko, ale posłała ślizgonowi coś na kształt pocieszającego uśmiechu. Nie chciała zmuszać go do rozmowy na niewygodne tematy, ale jednocześnie dała mu do zrozumienia, że jeśli tego potrzebuje, to może zawsze szukać u niej pocieszenia.
Zamrugała dwa razy słysząc wtrącenia z języka hiszpańskiego. Nie bardzo wiedziała jaką liczbę miał na myśli, ale tak w sumie mało ją to obchodziło - nie świętowała żadnych rocznic ani nic podobnego.
- Nie szkodzi - Uśmiechnęła się łagodnie do Marqueza, kiedy wszedł w jej słowo. W sumie podobało jej się to, że rozmawia z nią w taki bardziej normalny sposób, nie uznając jej za kogoś, kto nosi bezustanną żałobę po własnej śmierci. - I wierz mi, że nawet jeśli ostatecznie nie wylądowałeś tam, gdzie chciałeś, to nic nie stoi na przeszkodzie, żebyś przyjaźnił się z ludźmi z innych domów. Ważne, żebyś wykorzystał dany ci czas najlepiej, jak tylko możesz.
Dostrzegała też, że młodzieniec miał jeszcze trochę trudności z opanowaniem języka angielskiego. Ale i tak było naprawdę dobrze, w końcu był dopiero na pierwszym roku, więc minie rok czy dwa i będzie mówił jak prawdziwy anglik. Wolała też nie dopytywać o wspomnianą przez niego przygodę... Chyba miała jakiś talent do zadawania niewygodnych dla ślizgona pytań. Miała tylko nadzieję, że nie męczy się z tym wszystkim całkiem sam.
- Turniej trójmagiczny, to zawody, w których udział biorą trzy magiczne szkoły - Hogwart, Beauxbatons i Durmstrang. No... raczej brały, bo chyba całkiem niedawno, jak sądzę, zakazano podobnych turniejów ze względu na dużą ilość wypadków... W każdym razie każda szkoła wybierała swojego reprezentanta, który musiał zmierzyć się z pozostałą dwójką w trzech niebezpiecznych zadaniach, wymagających sporych umiejętności magicznych oraz wiedzy. - Miała nadzieję, że jako-tako udało jej się to wytłumaczyć. W końcu jeszcze nikt nigdy nie pytał jej czym jest taki turniej.



ANNABELLE THEME



Eternity, Isn’t all it’s called up to be... A circle of circles, an endless encore...
No future, no past, just recurring recurrence... Nothing fresh, or untouched...
Just the same lame eternity...

avatar
Ścigający Srebrnych Wiwern, Rocznik V

Dodatkowe informacje biograficzne
AKTUALNIE POSIADANA RÓŻDŻKA: 13 cali, elastyczna, włos z głowy wili, sosna
OPANOWANE ZAKLĘCIA: Szkolne: Finite, Enervate, Cave Inimicum, Expelliarmus, Homenum Revelio, Protego, Diffindo, Verdimilious, Alohomora, Avifors, Mimble Wimble, Confunduf, Aquamenti || Łatwe: Trucido, Repleo, Multifors, Aranaea || Trudne: Aranaea Language, Verum de scriptis
OPIS POSTACI: Ururu jest chłopcem przeciętnej budowy. Ani specjalnie chudy, ale pulchnym też go nie można nazwać. Mięśni również nie ma specjalnie zarysowanych... Po prostu taki średni. Wzrostu metr sześćdziesiat dziewięć i pół. Włoski całkiem grube, lecz szorstkie. Mają odcień... szarawy. Czy to farba? Czy tak kończy się niepotrzebny stres w zbyt młodym wieku? Obcięte niezbyt krótko, puszyste. Twarzyczka jego nieco okrąglutka, nie widać na niej typowo męskich kształtów. Taki sobie chłopczyna. Przenikliwe spojrzenie oczek w kolorze miodowo-bursztynowym, lekko zadarty nosek i... szeroki uśmiech, który nie znika prawie nigdy. Ubrany w pełny mundurek Ślizgona z idealnie zawiązanym krawatem. Nawet naukowiec musi być elegancki. Czasami nosi gogle na głowie, zazwyczaj zapomina, że je ma, dlatego na jego oczach występują stosunkowo rzadko...

Zobacz profil autora http://mortis.forumpolish.com/t479-ptak-ururu#1492 http://mortis.forumpolish.com/t487-notatnik-ururu http://mortis.forumpolish.com/t477-skrytka-nr-2000#1482
PisanieTemat: Re: Świąteczne spotkanie :3 | Korytarz na III piętrze, 25.12.1929 | Ururu & Annabelle  Wto 19 Lip 2016, 22:04

Rozmowa z duchem była naprawdę fascynująca dla młodego Ślizgona. Dawano mu w tym też dużo swobody, więc zacznie się rozkręcać jeszcze bardziej. Na czym z całą pewnością ucierpi niewyrobiona jeszcze gramatyka.
- Ja wiem. Poznałem w pociągu czwórkę dzieci. Każdy trafił do innego domu, ale wciąż rozmawiamy. Tylko coraz mniej, wygląda mi to źle. Ślizgoni nie lubią innych. Krukoni nie rozmawiają z innymi. Puchoni się boją innych. A Gryfoni rozmawiają tylko ze sobą - podzielił się z duchem swoimi obserwacjami. - Panienka mi powie, czy zwróciła uwagę na kolor mojego mundurka, kiedy się chciała przywitać?
Było to dla niego bardzo poważne pytanie. Czy pomimo tylu lat bycia duchem, człowiek wyzbywał się stereotypów tworzonych przez podział na domy? On sam ich unikał, lecz nieświadomie zagłębił się w nie po sam czubek nosa. Tematu wykorzystania czasu nie poruszał, zaginął gdzieś przy tych socjologicznych pogawędkach. Poza tym Ururu akurat należał do osób, które nie próżnowały. Niemal ciągle siedział z nosem w książkach (niekoniecznie podręcznikach), bądź zwiedzał Hogwart.
Po opowieści o turnieju, jego miodowe oczka zrobiły się okrągłe jak duże pieniążki. Oto patrzył i rozmawiał z duchem potężnej czarownicy!
- Asombroso! Jakie tam były zadania? To było naprawdę trudne? Wymagało to wiedzy pozaszkolnej? Były akromantule? - wystrzelił pociskiem pytań, które Ann mogła zrozumieć, pomimo kulejącej gramatyki i zanikającą dbałością o poprawne wymówienie słów. - Ile jest szkół magicznych na świecie? Gdzie one są? Jakie one są?
Wiedzę o magicznym świecie miał ubogą, a duch miał pecha spotkać Ururu właśnie w pierwszym stadium gąbki pochłaniającej nieskończoną ilość informacji. O akromantulach jednak zdążył się już dowiedzieć, kiedy wspomniał komuś o swojej pasji. Olbrzymie pająki od razu stały się nowym ulubionym gatunkiem, a ich zobaczenie kolejnym celem na wciąż rosnącej liście, jaką sporządzał na ostatniej stronie swojego notesu.
avatar
Duch

Dodatkowe informacje biograficzne
AKTUALNIE POSIADANA RÓŻDŻKA:
OPANOWANE ZAKLĘCIA:
OPIS POSTACI:

Zobacz profil autora
PisanieTemat: Re: Świąteczne spotkanie :3 | Korytarz na III piętrze, 25.12.1929 | Ururu & Annabelle  Wto 19 Lip 2016, 22:42

Przynajmniej Ururu zadawał jeszcze nie najgorsze pytania. Na przykład to teraz miało spory sens, a po młodym ślizgonie widać było, że potrafi obserwować to, co dzieje się wokół niego. Oprócz tego, widać też niestety było, że nie do końca potrafi trzymać język za zębami. Można było przeczuwać, że w przyszłości przyniesie mu to dużo kłopotów.
- Jak pewnie podejrzewasz, owszem, spojrzałam na twoje szaty - odpowiedziała zgodnie z prawdą, zresztą, prawie jak zawsze. Od swojej śmierci zrobiła się chyba aż nienaturalnie szczera. - Przy okazji pomyślałam tez, że nie zachowujesz się tak, jak to robią zazwyczaj ślizgoni. Z perspektywy czasu podział i zachowania ludzi z różnych domów wydają się być jeszcze bardziej wyraźne, a mimo to wciąż obserwuję wiele osób rozmawiających i nawiązujących przyjaźnie z osobami z innych domów, wystarczy tylko chcieć przełamać tę barierę.
Faktem było to, że podział na domy nie był idealny i często zamiast jednoczyć uczniów, powodował straszne podziały. Chociażby to, że gryfoni i ślizgoni się nie lubią często tylko dla zasady.
Annabelle miała ochotę się roześmiać na widok wyrazu twarzy ślizgona. Chyba dosyć trudno szło mu również ukrywanie emocji. Poza tym poczuła się trochę skrępowana, trochę jak za lat spędzanych w Hogwarcie za życia - w końcu tak naprawdę nigdy nie myślała o sobie jako o kimś super, raczej bezustannie wspinała się wyżej i wyżej, nie patrząc na to, co już zdążyła osiągnąć.
- Ale wiesz... To był naprawdę niebezpieczny turniej, cieszę się, że już nie będzie się odbywał - potrafił wywoływać dużo negatywnych emocji, a to całe gadanie o budowaniu więzi między uczniami różnych szkół to jedna, wielka ściema... - Nie winiła Ururu za to, że aż tak się tym wszystkim podekscytował, w końcu wielu ludzi marzyło, żeby wziąć udział w takim turnieju, albo chociaż mieć możliwość go zobaczyć. Ale wszystko wyglądało inaczej, kiedy już było się na arenie.
- No.. Były dosyć wyczerpujące i zdecydowanie wymagały wiedzy ponad program nauczania. W moim turnieju na pierwszym zadaniu mieliśmy pokonać jakąś dziwną mieszankę trolla i olbrzyma, na drugim przejść przez korytarz pełny sfinksów, a na trzecim znaleźć puchar w zakazanym lesie, gdzie pełno było rozmaitych magicznych stworzeń... Ale na akromantulę akurat się nie natknęłam. - Zastanowiła się przez chwilę czy wolałaby spotkać wielkiego pająka zamiast innych stworzeń. W sumie to nie była pewna - pająki miały dużo słabych punktów, ale były na swój sposób przerażające. - Lubisz... akromantule? - zapytała, widząc reakcję chłopca na samo ich wspomnienie.
Zastanowiła się przez chwilę zanim odpowiedziała na drugie pytanie. Wiedza wraz z czasem spędzanym jako duch zdawała się powoli ulatywać z jej głowy, szczególnie, że nie miała nawet jak otworzyć książki, żeby przypomnieć sobie coś, o czym dawno nie miała już okazji się pouczyć.
- Hmm... Istnieje wiele szkół magii na świecie, ale Hogwart jest jedną z tych bardziej sławnych. Oprócz Beauxbatons i Durmstrangu pamiętam, że była jeszcze japońska, rosyjska, afrykańska, amerykańska i pewnie jeszcze trochę innych... Wiesz, jest ich całkiem sporo, trudno mi je w tej chwili wszystkie wymienić... - posłała Ururu przepraszający uśmiech. Miała nadzieję, że go nie zawiodła, tak bardzo chciałaby umieć mu o wszystkim opowiedzieć...



ANNABELLE THEME



Eternity, Isn’t all it’s called up to be... A circle of circles, an endless encore...
No future, no past, just recurring recurrence... Nothing fresh, or untouched...
Just the same lame eternity...

avatar
Ścigający Srebrnych Wiwern, Rocznik V

Dodatkowe informacje biograficzne
AKTUALNIE POSIADANA RÓŻDŻKA: 13 cali, elastyczna, włos z głowy wili, sosna
OPANOWANE ZAKLĘCIA: Szkolne: Finite, Enervate, Cave Inimicum, Expelliarmus, Homenum Revelio, Protego, Diffindo, Verdimilious, Alohomora, Avifors, Mimble Wimble, Confunduf, Aquamenti || Łatwe: Trucido, Repleo, Multifors, Aranaea || Trudne: Aranaea Language, Verum de scriptis
OPIS POSTACI: Ururu jest chłopcem przeciętnej budowy. Ani specjalnie chudy, ale pulchnym też go nie można nazwać. Mięśni również nie ma specjalnie zarysowanych... Po prostu taki średni. Wzrostu metr sześćdziesiat dziewięć i pół. Włoski całkiem grube, lecz szorstkie. Mają odcień... szarawy. Czy to farba? Czy tak kończy się niepotrzebny stres w zbyt młodym wieku? Obcięte niezbyt krótko, puszyste. Twarzyczka jego nieco okrąglutka, nie widać na niej typowo męskich kształtów. Taki sobie chłopczyna. Przenikliwe spojrzenie oczek w kolorze miodowo-bursztynowym, lekko zadarty nosek i... szeroki uśmiech, który nie znika prawie nigdy. Ubrany w pełny mundurek Ślizgona z idealnie zawiązanym krawatem. Nawet naukowiec musi być elegancki. Czasami nosi gogle na głowie, zazwyczaj zapomina, że je ma, dlatego na jego oczach występują stosunkowo rzadko...

Zobacz profil autora http://mortis.forumpolish.com/t479-ptak-ururu#1492 http://mortis.forumpolish.com/t487-notatnik-ururu http://mortis.forumpolish.com/t477-skrytka-nr-2000#1482
PisanieTemat: Re: Świąteczne spotkanie :3 | Korytarz na III piętrze, 25.12.1929 | Ururu & Annabelle  Sro 20 Lip 2016, 22:42

Jego podejrzenia okazały się słuszne. Zaczepiła go, bo był Ślizgonem, ale jednocześnie widziała, że nie pasuje do tego domu. Jakby tego było mało - potwierdziła wyraźny podział uczniów! Niesamowite! Mózg Ururu pracował na przyspieszonych obrotach. Czyli jednak stereotypy były prawdziwe!
- Wierzę obserwacjom panienki, że takie przyjaźnie są możliwe. Sam obserwuję takie wśród moich kolegów spotkanych w pociągu. Ale mało jest takich ludzi... Ja myślę, że to może oni też nie do końca pasują do swoich domów jak ja. Czyli może zaprzyjaźnię się z Krukonem... który może chciałby być Ślizgonem... Ale to chyba za bardzo pokręcone już by było... - zastanawiał się na głos, analizując w głowie różne warianty. Gryfon czujący się Puchonem zaprzyjaźniłby się prędzej z innym Gryfonem, ze zwykłym Puchonem, czy z Puchonem czującym się jak Gryfon? Tyle pytań, tak mało odpowiedzi. Mógłby tutaj snuć teorie, ale je można było wyciągać ze wszystkiego. Potrzebował empirycznych dowodów!
- Tym bardziej jestem pod wrażeniem, że mogę spotkać kogoś takiego jak panienka - odparł z entuzjazmem słysząc o skali niebezpieczeństwa turnieju, który nie jednoczył szkół, wbrew pozorom. Cóż, to chyba jak z podziałem na domy. Miało być dobrze, wyszło wręcz przeciwnie.
- Sfinksy? Jak ten w Egipcie? To one istnieją naprawdę? Też są takie duże? Pewnie nie, ale wtedy jakiej wielkości są? - kolejna porcja pytań, wtrącona w wypowiedź ducha. Ann zostało jedynie modlić się o to, że gdyby stojący przed nią chłopiec stał się duchem, nigdy się nie spotkali. Wieczność z pytaniami Marqueza mogłaby być niewyobrażalną torturą.
Tymczasem wdepnęła ona w kolejna pułapkę losu.
- Bardzo lubię akromantule. Ja bardzo lubię pająki, to moje ulubione zwierzęta. Są niesamowite i bardzo ciekawe. Uwielbiam je oglądać, czytać o nich i na nie patrzeć. A jak tylko dowiedziałem się, że istnieją też takie duże i magiczne... naprawdę bardzo chcę je zobaczyć. Podobno to niebezpieczne, podobno Zakazany Las jest niebezpieczny, ale naprawdę chciałbym je zobaczyć.
Pająki to temat-rzeka.
- Japońska? - kolejne wyczekujące spojrzenie zostało wbite w ducha. Tym razem umrze, jak się nie dowie. W końcu być może to do tej szkoły chodziła jego mama. - Wie panienka coś więcej o niej?
avatar
Duch

Dodatkowe informacje biograficzne
AKTUALNIE POSIADANA RÓŻDŻKA:
OPANOWANE ZAKLĘCIA:
OPIS POSTACI:

Zobacz profil autora
PisanieTemat: Re: Świąteczne spotkanie :3 | Korytarz na III piętrze, 25.12.1929 | Ururu & Annabelle  Sro 20 Lip 2016, 23:33

- Wiesz, to wcale nie jest konieczne. Wydaje mi się, że w potencjalnych przyjaciołach z innych domów nie musimy koniecznie szukać samych podobieństw do nas samych. Czasami potrzebujemy kogoś, kto nawet całkowicie różni się od nas. Nie bez powodu mówi się, że przeciwieństwa się przyciągają. Nie musisz więc koniecznie szukać kogoś, kto jest po trochu ślizgonem, a po trochu krukonem - najwierniejszych przyjaciół albo nawet przyszłą dziewczynę możesz poznać także na przykład wśród puchonów. - Trochę gubiła się w tym, co mówił ślizgon, faktycznie, było to trochę pokręcone. Ale miło było widzieć, że dużo uwagi poświęca otaczającemu go światu.
- A... Chodziło mi raczej o to, że jak już robisz coś niebezpiecznego, to nagle stajesz się całkiem mały i nieważny, a żeby dać sobie radę, oprócz umiejętności trzeba mieć przede wszystkim sporo szczęścia... Nie myślisz o tym, żeby wygrać, ale żeby jakoś przetrwać to wszystko bez większych obrażeń... - Ururu chyba w nieco pokrętny sposób zrozumiał to, co chciała mu powiedzieć.
Była pod wrażeniem tego, jak szybko chłopak formułował pytania. Ledwo nadążała z odpowiadaniem na poprzednie, a już zostawała obsypywana tysiącem nowych...
- Tak, istnieją... Ale to nie są takie, jak w Egipcie. Bardziej jak... w mitologii greckiej. - Starała się znaleźć jakieś odpowiednie porównanie, które mogłoby pomóc zrozumieć chłopcu jak to wyglądało. - Jak w micie o Edypie? I żeby przejść obok sfinksa, trzeba odpowiedzieć na jego zagadkę, inaczej są chyba nie do pokonania.
Jak na razie nie uznawała jego pytań za torturę, chociaż wieczność z pytaniami Marqueza... To nie byłoby chyba już aż tak przyjemne.
Nieco zdziwiona wysłuchała wywodu o pająkach... Nigdy przez całe swoje życie na ziemi i również to pozagrobowe, nie spotkała nikogo, kto by się nimi fascynował. Większość osób bała się ich, uważała za obrzydliwe, albo po prostu pozostawała wobec nich obojętna.
- Wiesz... Jesteś chyba pierwszą osobą, jaką spotkałam, która się nimi interesuje... Ale mimo wszystko nie rób niczego głupiego i nie wchodź do Zakazanego Lasu tylko po to, aby je zobaczyć, bo naprawdę potrafią być niebezpieczne. Może najlepiej będzie, jeśli nauczysz się paru rzeczy, zanim pójdziesz się z nimi... ekhem...spotkać... - Chyba nic by nie zyskała, próbując przekonać go do całkowitego porzucenia tego pomysłu. Mogła mieć tylko nadzieję, że jak podrośnie, nauczy się o nich więcej i jednak zrezygnuje. No cóż, nadzieję można mieć zawsze.
- Nazywała się Mahoutokoro... Znajduje się na jakiejś górze i z tego co wiem, panuje w niej bardzo duża dyscyplina - na zajęciach jest też podział na chłopców i dziewczęta. - Udało jej się wydobyć z pamięci wszystko, co pamiętała o tamtej szkole. A potem pomyślała, że skoro mówią o japońskiej szkole to może warto by wtrącić coś o tym, gdzie przyjmowano uczniów z hiszpanii - A czarodziejów z hiszpanii przyjmuje się do Beauxbatons...



ANNABELLE THEME



Eternity, Isn’t all it’s called up to be... A circle of circles, an endless encore...
No future, no past, just recurring recurrence... Nothing fresh, or untouched...
Just the same lame eternity...

avatar
Ścigający Srebrnych Wiwern, Rocznik V

Dodatkowe informacje biograficzne
AKTUALNIE POSIADANA RÓŻDŻKA: 13 cali, elastyczna, włos z głowy wili, sosna
OPANOWANE ZAKLĘCIA: Szkolne: Finite, Enervate, Cave Inimicum, Expelliarmus, Homenum Revelio, Protego, Diffindo, Verdimilious, Alohomora, Avifors, Mimble Wimble, Confunduf, Aquamenti || Łatwe: Trucido, Repleo, Multifors, Aranaea || Trudne: Aranaea Language, Verum de scriptis
OPIS POSTACI: Ururu jest chłopcem przeciętnej budowy. Ani specjalnie chudy, ale pulchnym też go nie można nazwać. Mięśni również nie ma specjalnie zarysowanych... Po prostu taki średni. Wzrostu metr sześćdziesiat dziewięć i pół. Włoski całkiem grube, lecz szorstkie. Mają odcień... szarawy. Czy to farba? Czy tak kończy się niepotrzebny stres w zbyt młodym wieku? Obcięte niezbyt krótko, puszyste. Twarzyczka jego nieco okrąglutka, nie widać na niej typowo męskich kształtów. Taki sobie chłopczyna. Przenikliwe spojrzenie oczek w kolorze miodowo-bursztynowym, lekko zadarty nosek i... szeroki uśmiech, który nie znika prawie nigdy. Ubrany w pełny mundurek Ślizgona z idealnie zawiązanym krawatem. Nawet naukowiec musi być elegancki. Czasami nosi gogle na głowie, zazwyczaj zapomina, że je ma, dlatego na jego oczach występują stosunkowo rzadko...

Zobacz profil autora http://mortis.forumpolish.com/t479-ptak-ururu#1492 http://mortis.forumpolish.com/t487-notatnik-ururu http://mortis.forumpolish.com/t477-skrytka-nr-2000#1482
PisanieTemat: Re: Świąteczne spotkanie :3 | Korytarz na III piętrze, 25.12.1929 | Ururu & Annabelle  Czw 21 Lip 2016, 10:12

Całkowicie się od nad różni? Przeciwieństwa się przyciągają?
- Chciałbym panience uwierzyć na słowo, ale brzmi to trochę nieprawdopodobnie. Plus i minus przyciąga się w polu magnetycznym, ale nie jestem przekonany, czy tak jest u ludzi. Ale niech się panienka nie martwi, podobno niektóre rzeczy są na wiarę. I tak nie wierzę w to, chociaż nawet w kilku powieściach spotkałem się z tym, że wrogowie nagle zostają przyjaciółmi... Jak dla mnie to fikcja - powiedział wciąż uśmiechnięty. Nie spodziewał się, że znajdzie w duchu towarzysza do rozmów!
- Oh, to jeszcze lepiej! O wiele bardziej wolę ten rodzaj. Zadawały panience pytania? Jakie one były? Takie na logikę? Czy trzeba było mieć trochę wiedzy? Dotyczyły też świata magicznego?
Jak się nazywało to stworzenie, któremu na miejsce uciętej głowy wyrastają dwie nowe?
- Niech się panienka nie martwi. Wiem już, że w lesie jest dużo niebezpiecznych stworzeń. Nie będę tam wchodzić bez przygotowania. A to prawda, że nie opuszczają one lasu, czy tylko tak się mówi? Duży jest ten las? Naprawdę jest tam tak niebezpiecznie? Czy to prawda, że wysyłani tam są uczniowie na szlaban? Czy to wtedy jest niebezpieczne? Dlaczego nie ma żadnego ogrodzenia między szkołą, a lasem? Mówią, że Hogwart jest bardzo bezpiecznym miejscem, ale coraz bardziej zaczynam w to wątpić, kiedy dowiaduję się o różnych rzeczach jego dotyczących.
Pytanie, za pytaniem, nie widać było końca. Trajkotał jak najęty wciąż będąc w tym szale ekscytacji, o dziwo nawet nie ciągnął już tematu pająków.
- Mahoutokoro... - powtórzył sobie szeptem słuchając uważnie wypowiedzi ducha. - Czyli poszedłbym do Beauxbatons gdybym się nie przeprowadził do Anglii pół roku temu. A jak tam jest, wie panienka? Czy są tu w bibliotece książki o innych szkołach? Wiem, że panienka może nie wiedzieć wszystkiego o nich i wolałbym raczej porozmawiać z panienką o Hogwarcie.
avatar
Duch

Dodatkowe informacje biograficzne
AKTUALNIE POSIADANA RÓŻDŻKA:
OPANOWANE ZAKLĘCIA:
OPIS POSTACI:

Zobacz profil autora
PisanieTemat: Re: Świąteczne spotkanie :3 | Korytarz na III piętrze, 25.12.1929 | Ururu & Annabelle  Sob 23 Lip 2016, 00:01

- Zobaczysz, jeszcze się przekonasz. Nawet jeśli nie teraz, to może za kilka lat, jestem pewna. - powiedziała, posyłając mu ciepły uśmiech. A przynajmniej taką miała nadzieję... W końcu jej za życia nie udało się na tyle zmądrzeć. Ale znajdowała się chyba trochę w innej sytuacji niż Ururu, ponieważ była pod naprawdę dużą presją ze strony rodziny, a potem również "przyjaciół" z domu.
- Zadawały ilekroć stanęłam przed którymś z nich. Niektóre wymagały odrobiny wiedzy, czasem również ze świata magicznego, jednak nawet przy tych na nic się ona przydawała, jeśli nie posiadało się umiejętności logicznego myślenia. Właśnie tutaj nie poradziła sobie dziewczyna z Beauxbatons... - Jeśli miałaby wybierać ulubione zadanie, to chyba wybór padłby właśnie na drugie. Było najbardziej... kreatywne i wymagające bardziej jakiś umiejętności, a nie zwykłego szczęścia, jak to bywało w przypadku pozostałych.
Pytania młodzieńca zdawały się nie mieć końca. Ururu miał szczęście, że Annabelle była na tyle znudzona, że taki typ rozmowy nie był dla niej aż tak męczący, jak dla zwykłego, żywego człowieka.
- Nie słyszałam o przypadku, w którym opuściłyby las... Tak, jest naprawdę całkiem spory...Im głębiej, tym niebezpieczniej... Czasami tak się zdarza, chociaż niezbyt często... Nie, raczej dają im do wykonania jakieś drobne prace na samych obrzeżach...Eeee szczerze mówiąc nie mam pojęcia dlaczego, może wymagałoby to zbyt dużej ilości zaklęć?... Hogwart jest bezpieczny, dopóki nie masz zdolności do pakowania się w kłopoty i starasz się unikać niebezpiecznych miejsc. Jednak nie zapominaj, że jest chroniony potężnymi zaklęciami przed czarnoksiężnikami i atakami... - Ledwo nadążała z odpowiedziami na pytania i czuła, że zaczyna jej się trochę kręcić w głowie od tego wszystkiego.
- Jestem pewna, że w bibliotece dowiesz się o tych szkołach dużo więcej niż ode mnie. Niestety nie pamiętam już konretnych tytułów, ale jestem pewna, że bibliotekarka ci pomoże... - powiedziała, czując ulgę na myśl, że nie będzie musiała już wygrzebywać z myśli wszystkich informacji. - A co w takim razie chciałbyś wiedzieć o samym Hogwarcie?



ANNABELLE THEME



Eternity, Isn’t all it’s called up to be... A circle of circles, an endless encore...
No future, no past, just recurring recurrence... Nothing fresh, or untouched...
Just the same lame eternity...

avatar
Ścigający Srebrnych Wiwern, Rocznik V

Dodatkowe informacje biograficzne
AKTUALNIE POSIADANA RÓŻDŻKA: 13 cali, elastyczna, włos z głowy wili, sosna
OPANOWANE ZAKLĘCIA: Szkolne: Finite, Enervate, Cave Inimicum, Expelliarmus, Homenum Revelio, Protego, Diffindo, Verdimilious, Alohomora, Avifors, Mimble Wimble, Confunduf, Aquamenti || Łatwe: Trucido, Repleo, Multifors, Aranaea || Trudne: Aranaea Language, Verum de scriptis
OPIS POSTACI: Ururu jest chłopcem przeciętnej budowy. Ani specjalnie chudy, ale pulchnym też go nie można nazwać. Mięśni również nie ma specjalnie zarysowanych... Po prostu taki średni. Wzrostu metr sześćdziesiat dziewięć i pół. Włoski całkiem grube, lecz szorstkie. Mają odcień... szarawy. Czy to farba? Czy tak kończy się niepotrzebny stres w zbyt młodym wieku? Obcięte niezbyt krótko, puszyste. Twarzyczka jego nieco okrąglutka, nie widać na niej typowo męskich kształtów. Taki sobie chłopczyna. Przenikliwe spojrzenie oczek w kolorze miodowo-bursztynowym, lekko zadarty nosek i... szeroki uśmiech, który nie znika prawie nigdy. Ubrany w pełny mundurek Ślizgona z idealnie zawiązanym krawatem. Nawet naukowiec musi być elegancki. Czasami nosi gogle na głowie, zazwyczaj zapomina, że je ma, dlatego na jego oczach występują stosunkowo rzadko...

Zobacz profil autora http://mortis.forumpolish.com/t479-ptak-ururu#1492 http://mortis.forumpolish.com/t487-notatnik-ururu http://mortis.forumpolish.com/t477-skrytka-nr-2000#1482
PisanieTemat: Re: Świąteczne spotkanie :3 | Korytarz na III piętrze, 25.12.1929 | Ururu & Annabelle  Pon 25 Lip 2016, 11:16

Odwzajemnił uśmiech Anabelle, nie podzielając jej optymistycznych poglądów. Cóż, sam patrzył na świat pozytywnie, lecz mimo wszystko zawsze miał w sobie taki specyficzny realizm, o którym sobie nawet nie zdawał sprawy.
Słuchał z zapartym tchem opowieści ducha. Czy turniej trójmagiczny wciąż się odbywał? Jeśli tak, sam chciałby wziąć w nim udział. Przecież bycie dobrym czarodziejem, to nic trudnego, prawda? Wystarczy się wziąć do nauki. Po tych kilku miesiącach spędzonych w Hogwarcie Ururu nie czuł się gorszy od dzieci od urodzenia zapoznanych z magią. Wiele z nich czarowało gorzej niż dzieci pochodzenia mugolskiego.
- A pamięta panienka którąś z zagadek? Wiem, że to było dawno temu, ale może jednak utkwiło coś panience w głowie? - spytał z nadzieją. - Tylko proszę od razu nie dawać odpowiedzi! - dodał.
Strzelał pytaniami jak z Kałasznikowa (którego twórca był rok młodszy od Rurka).
- Czy las należy do Hogwartu, czy jest osobnym terenem? Jeśli należy, to czy jest chroniony też zaklęciami? I czy zaklęcia, jakimi jest chroniona szkoła działa chociażby na niektóre stworzenia z lasu? A co jeśli czarnoksiężnicy zaczarują te stworzenia i one zaatakują Hogwart? Mam nadzieję, że są jakieś zabezpieczenia w przypadku czegoś takiego. Panienka wspomniała o niebezpiecznych miejscach... Miała panienka na myśli coś poza Zakazanym Lasem? Słyszałem kilka opowieści o Hogwarcie, ale wiele z nich brzmiało jak stare legendy. Czy szkoła naprawdę skrywa jakieś niebezpieczne tajemnice? Są one dobrze strzeżone, czy przypadkowy uczeń może się na nie natknąć?
- Dobrze, w takim razie wybiorę się w tym celu to biblioteki - kiwnął główką, po czym zastanowił się nad pytaniem dziewczyny. - Ile w Hogwarcie jest duchów? Zna panienka je wszystkie? Lubicie się skoro jesteście duchami, czy to nie ma dla was znaczenia? Kim jest Irytek? Niektórzy mówią, że nie jest duchem, ale chyba go widziałem, tak mi się wydaje, bo był głośny i psocący, a taki podobno on jest, więc czym on jest? Są też jakieś duchy na obrazach? Czy postacie z obrazów mogą sobie chodzić do wszystkich innych? Jak to działa? Jakbym powiesił nowy obraz to postacie z niego też mogłyby sobie chodzić? A jakbym zabrał jakiś to uwięziłbym w nim obecne aktualnie postacie?
avatar
Duch

Dodatkowe informacje biograficzne
AKTUALNIE POSIADANA RÓŻDŻKA:
OPANOWANE ZAKLĘCIA:
OPIS POSTACI:

Zobacz profil autora
PisanieTemat: Re: Świąteczne spotkanie :3 | Korytarz na III piętrze, 25.12.1929 | Ururu & Annabelle  Wto 26 Lip 2016, 16:54

Czy pamiętała jakieś zagadki? Hmm... było kilka trudnych, nad którymi musiała się dłużej zastanawiać, ale też kilka prostrzych. Najzabawniejsze były chyba jednak te, na które odpowiedź była naprawdę prosta, a jednak wymagały dużej ilości myślenia.
- Hmm pamiętam taką jedna... Pewnego wieczoru, od strony podwórza, na pierwsze piętro domu wszedł po drabinie złodziej. Zajrzał przez otwarte okno i zobaczył leżącego w łóżku Johna Smitha, który nie spał, a na dodatek był zupełnie zdrowy fizycznie i psychicznie, nie był związany ani nie znał złodzieja. Mimo to złodziej spokojnie wchodzi do pokoju. Cały czas patrzy na Johna, a John na niego. Złodziej bez zbytniego pośpiechu otwiera wszystkie szuflady i nagle znajduje małą szkatułkę, a w niej cenne klejnoty, od wielu lat należące do rodziny Johna Smitha. Bez nerwów wkłada je do kieszeni i wychodzi przez okno. Dlaczego John Smith nie reaguje? - powiedziała, wydobywając z pamięci, jak miała nadzieję, wszystkie szczegóły. Zagadka wcale nie była trudna, wystarczyło chwilę pomyśleć. Była ciekawa czy Ururu zgadnie od razu, będzie musiał się chwilę namyśleć, czy może jednak mu się nie uda? Wyglądał na inteligentnego (chociaż nieco zbyt wścibskiego) chłopaka, więc obstawiałaby, że jednak da radę.
- Tak naprawdę zakazany las nie należy całkowicie do terenów Hogwartu, nie wiem jak to dokładnie wygląda na mapie, ale wydaje mi się, że do terenów zamku należy tylko niewielki fragment na samych obrzeżach, gdzie drzewa nie rosną jeszcze tak gęsto i nie ma nic niebezpiecznego. Myślę, że są jakieś minimalne zabezpieczenia, skoro niebezpieczne stworzenia nie łażą sobie po szkolnych błoniach, ale nie mam pojęcia na ile są silne. - powiedziała, musząc coraz bardziej zmuszać swój umysł do myślenia. Jednak jakimś cudem wciąż udawało jej się pozostać skupioną na rozmowie. - Każdy zamek ma swoje tajemnice i mroczniejsze historie i nie inaczej jest z Hogwartem. Pewnie słyszałeś na przykład legendę o potworze żyjącym w Komnacie Tajemnic i dziedzicu slytherina? Trochę trudno powiedzieć, czy można się natknąć przypadkiem na niebezpieczeństwa, bo tak naprawdę nie widaomo co, jak i gdzie się uruchamia, gdzie się znajduje... - Wzruszyła ramionami, jakby było to coś całkiem normalnego. Może po prostu po tylu latach kręcenia się po korytarzach zamku już się przyzwyczaiła? Albo to przez świadomość bycia duchem i tego, że właściwie nic nie mogło wyrządzić jej krzywdy?
- W Hogwarcie jest całkiem sporo duchów, chociaż wiele z nich ukrywa się przed ludźmi, dlatego mała szansa, że je spotkasz... Nigdy nie mogę być pewna tego, że znam wszystkie, ale większosć na pewno, chociaż nieczęsto z nimi rozmawiam - nie rozumiem wszystkiego co robią, jak się zachowują... może jak będę nieco starsza, to uda mi się do nich jakoś przyzwyczaić. - Wzdrygnęła się lekko na wspomnienie irytka. Irytek był, no cóż, irytujący. I zdecydowanie zbyt głośny. - Irytek jest poltergeistem, a one specjalizują się w dokuczaniu innym i mogą trochę więcej niż my - na przykład dotykać niektórych przedmiotów podczas gdy duchy przez wszystko przenikają... A portrety? Hmm... nie spotkałam się jeszcze z obrazem ducha, ale może i gdzieś istnieje, sama nie wiem. Postacie z obrazów mogą odwiedzać tylko swoich bliskich sąsiadów, albo inne swoje egzemplarze, niezależnie od tego jak daleko się od siebie znajdują. Myślę, że to jest również odpowiedź na dwa następne pytania.



ANNABELLE THEME



Eternity, Isn’t all it’s called up to be... A circle of circles, an endless encore...
No future, no past, just recurring recurrence... Nothing fresh, or untouched...
Just the same lame eternity...

Sponsored content


PisanieTemat: Re: Świąteczne spotkanie :3 | Korytarz na III piętrze, 25.12.1929 | Ururu & Annabelle  

Świąteczne spotkanie :3 | Korytarz na III piętrze, 25.12.1929 | Ururu & Annabelle

Zobacz poprzedni temat Zobacz następny temat Powrót do góry
Strona 1 z 2Idź do strony : 1, 2  Next

Similar topics

-
» Korytarz na II piętrze
» Korytarz na VII piętrze
» Korytarz na IV piętrze
» Korytarz na IV piętrze
» Tajemniczy korytarz

Permissions in this forum:Nie możesz odpowiadać w tematach
Mortis :: Rozgrywka fabularna :: Myślodsiewnie-
Skocz do: