Non mor­tem ti­memus, sed co­gita­tionem Mor­tis


Share|

Świąteczne spotkanie :3 | Korytarz na III piętrze, 25.12.1929 | Ururu & Annabelle

Idź do strony : Previous  1, 2
avatar
Ścigający Srebrnych Wiwern, Rocznik V

Dodatkowe informacje biograficzne
AKTUALNIE POSIADANA RÓŻDŻKA: 13 cali, elastyczna, włos z głowy wili, sosna
OPANOWANE ZAKLĘCIA: Szkolne: Finite, Enervate, Cave Inimicum, Expelliarmus, Homenum Revelio, Protego, Diffindo, Verdimilious, Alohomora, Avifors, Mimble Wimble, Confunduf, Aquamenti || Łatwe: Trucido, Repleo, Multifors, Aranaea || Trudne: Aranaea Language, Verum de scriptis
OPIS POSTACI: Ururu jest chłopcem przeciętnej budowy. Ani specjalnie chudy, ale pulchnym też go nie można nazwać. Mięśni również nie ma specjalnie zarysowanych... Po prostu taki średni. Wzrostu metr sześćdziesiat dziewięć i pół. Włoski całkiem grube, lecz szorstkie. Mają odcień... szarawy. Czy to farba? Czy tak kończy się niepotrzebny stres w zbyt młodym wieku? Obcięte niezbyt krótko, puszyste. Twarzyczka jego nieco okrąglutka, nie widać na niej typowo męskich kształtów. Taki sobie chłopczyna. Przenikliwe spojrzenie oczek w kolorze miodowo-bursztynowym, lekko zadarty nosek i... szeroki uśmiech, który nie znika prawie nigdy. Ubrany w pełny mundurek Ślizgona z idealnie zawiązanym krawatem. Nawet naukowiec musi być elegancki. Czasami nosi gogle na głowie, zazwyczaj zapomina, że je ma, dlatego na jego oczach występują stosunkowo rzadko...

Zobacz profil autora http://mortis.forumpolish.com/t479-ptak-ururu#1492 http://mortis.forumpolish.com/t487-notatnik-ururu http://mortis.forumpolish.com/t477-skrytka-nr-2000#1482
PisanieTemat: Re: Świąteczne spotkanie :3 | Korytarz na III piętrze, 25.12.1929 | Ururu & Annabelle  Wto 26 Lip 2016, 18:27

Zagadka brzmiała naprawdę ciekawie. Oczami wyobraźni zakreślił sobie całą sytuację.
- Bo mu nie zależy? - odpowiedział pytająco niemal od razu. Dopiero po chwili zastanawiał się nad tym głębiej. - Był zaczarowany? To znaczy nie zaklęciem związującym, ale na przykład... paraliżującym. Złodziej wyglądał na biednego i John nie miał nic przeciwko temu, że ktoś taki sobie weźmie trochę klejnotów? I nie był sentymentalny. A może był pod wpływem środków odurzających? Albo... Złodziej był niewidzialny, a John tylko miał takie przeczucie, że ktoś się znajduje w pomieszczeniu, dlatego się wpatrywał w to miejsce? ...oh, albo John był niemowlęciem.
Rzucił duchowi wyczekujące spojrzenie czekając na rozwiązanie zagadki.
- Komnata tajemnic? - oczy chłopca zabłysły z emocji. - Co to za potwór? Kim jest dziedzic Slytherina? Była tam panienka? W końcu jako duch może panienka sobie wlatywać, gdzie chce. Eh, duchy to mają dobrze jeśli chodzi o podróże. Mogą dotrzeć wszędzie bezpiecznie i za darmo... Tylko pewnie wolniej niż ludzie, skoro nie mogą korzystać ze środków transportu. Jaką prędkość mogą osiągać duchy?
Przeszedł w końcu do pytań dotyczących bezpośrednio niematerialnych istot, których przedstawicielem była Annabelle.
- Te stworzenia... jakim jest Irytek... One też powstają z ludzi? Mogłaby panienka powtórzyć jeszcze raz tą nazwę? Brzmi skomplikowanie - poprosił.
Dowiadywał się bardzo ciekawych rzeczy, ale wciąż był nienasycony odpowiedziami. Nie mówiły właściwie wiele, w dodatku rodziły kolejne pytania. Jak żyć?
avatar
Duch

Dodatkowe informacje biograficzne
AKTUALNIE POSIADANA RÓŻDŻKA:
OPANOWANE ZAKLĘCIA:
OPIS POSTACI:

Zobacz profil autora
PisanieTemat: Re: Świąteczne spotkanie :3 | Korytarz na III piętrze, 25.12.1929 | Ururu & Annabelle  Czw 28 Lip 2016, 15:15

Tak jak się spodziewała, Ururu udało się wpaść na rozwiązanie. Specjalnie dobrała też zagadkę tak, żeby nie była specjalnie wymagająca pod względem wiedzy, ale bardziej taka na logiczne myślenie. Nie trzeba było znać żadnych zaklęć, tylko przez chwilę się zastanowić. Od razu widać, że dzieciak wyjdzie na ludzi... Oczywiście, o ile nauczy się czasem trzymać język za zębami. Ale na to chyba kiedyś też w końcu przyjdzie czas?
- Dokładnie - powiedziała, posyłając chłopcu szeroki uśmiech.
- O, tak, Komnata Tajemnic, to chyba najbardziej znana legenda - nieco zdziwiła się, że Marquez jej nie zna, jako że był ślizgonem, a do tego bardzo dociekliwym. Ale to mogło oznaczać, że nie rozmawiał zbyt dużo ze swoimi współdomownikami... Albo może to za jej czasów ta legenda była popularna, a teraz już wcale nie? W każdym razie nie pozostawało jej nic innego, jak tylko o niej opowiedzieć - Bo widzisz, kiedy czterech założycieli Hogwatu - Godryk Gryffindor, Helga Hufflepuff, Rowena Ravenclaw i Salazar Slytherin zakładali tę szkołę, to na początku nie mogli dojść do porozumienia w sprawie kryteriów, według których uczniowie mieli być przyjmowani do szkoły. Slytherin chciał przyjmować do szkoły tylko osoby czystej krwi, a reszta się z nim nie zgadzała. Dlatego wkrótce opuścił szkołę, ale podobno zbudował gdzieś ukrytą komnatę, w której znajduje się potwór. Po jakimś czasie miał pojawić się tak zwany "dziedzic slytherina", czyli osoba, która odnajdzie komnatę i napuści stworzenie na wszystkie osoby, według Slytherina, niegodne przebywania w murach zamku. Dużo osób próbowało odnaleźć ukrytą komnatę przez lata, ale jak dotąd nikomu się nie udało. W dodatku wciąż nie ma dowodu na to, że istnieje - to może być równie dobrze tylko wyssana z palca opowieść, ale podobno w każdej legendzie znajduje się ziarno prawdy. Być może kiedyś, przynajmniej ja będę miała okazję przekonać się czy to wszystko prawda, ale mam nadzieję, ze to jednak zwykła bujda, biorąc pod uwagę straszne wydarzenia, jakie mogłyby teoretycznie mieć miejsce. Także sama nie znalazłam Komnaty, chociaż oczywiście próbowałam, chyba jak każdy... I wcale nie jestem przekonana czy duch wyszedłby z tego cało. Na pewno istnieją sposoby, żeby nas skrzywdzić, chociaż na pewno nie jest to łatwe. Ale w końcu nie wiemy co tam jest... Oczywiście, zakładając, ze istnieje, bo jak dla mnie to wydaje się być raczej mało prawdopodobne.
- Poltergeist - powtórzyła, zgodnie z życzeniem chłopca. - Nie, te stworzenia nigdy nie były żywymi ludźmi...
Jakimś cudem Annabelle nie traciła jeszcze cierpliwości, chociaż chyba wiele osób na jej miejscu już dawno zaczęłoby krzyczeć, albo uciekać jak najdalej, byle tylko unikać tego natłoku pytań...



ANNABELLE THEME



Eternity, Isn’t all it’s called up to be... A circle of circles, an endless encore...
No future, no past, just recurring recurrence... Nothing fresh, or untouched...
Just the same lame eternity...

avatar
Ścigający Srebrnych Wiwern, Rocznik V

Dodatkowe informacje biograficzne
AKTUALNIE POSIADANA RÓŻDŻKA: 13 cali, elastyczna, włos z głowy wili, sosna
OPANOWANE ZAKLĘCIA: Szkolne: Finite, Enervate, Cave Inimicum, Expelliarmus, Homenum Revelio, Protego, Diffindo, Verdimilious, Alohomora, Avifors, Mimble Wimble, Confunduf, Aquamenti || Łatwe: Trucido, Repleo, Multifors, Aranaea || Trudne: Aranaea Language, Verum de scriptis
OPIS POSTACI: Ururu jest chłopcem przeciętnej budowy. Ani specjalnie chudy, ale pulchnym też go nie można nazwać. Mięśni również nie ma specjalnie zarysowanych... Po prostu taki średni. Wzrostu metr sześćdziesiat dziewięć i pół. Włoski całkiem grube, lecz szorstkie. Mają odcień... szarawy. Czy to farba? Czy tak kończy się niepotrzebny stres w zbyt młodym wieku? Obcięte niezbyt krótko, puszyste. Twarzyczka jego nieco okrąglutka, nie widać na niej typowo męskich kształtów. Taki sobie chłopczyna. Przenikliwe spojrzenie oczek w kolorze miodowo-bursztynowym, lekko zadarty nosek i... szeroki uśmiech, który nie znika prawie nigdy. Ubrany w pełny mundurek Ślizgona z idealnie zawiązanym krawatem. Nawet naukowiec musi być elegancki. Czasami nosi gogle na głowie, zazwyczaj zapomina, że je ma, dlatego na jego oczach występują stosunkowo rzadko...

Zobacz profil autora http://mortis.forumpolish.com/t479-ptak-ururu#1492 http://mortis.forumpolish.com/t487-notatnik-ururu http://mortis.forumpolish.com/t477-skrytka-nr-2000#1482
PisanieTemat: Re: Świąteczne spotkanie :3 | Korytarz na III piętrze, 25.12.1929 | Ururu & Annabelle  Wto 02 Sie 2016, 14:13

Ucieszył się, że dobrze rozwiązał zagadkę i dał tego wyraz w niesamowicie szerokim uśmiechu. Gdyby był bardziej towarzyski, z pewnością przez cały następny tydzień zadawałby ją każdej napotkanej osobie.
Słuchał uważnie legendy o Komnacie Tajemnic. Kiwnął głową na znak, że jest zapoznany z nazwiskami założycieli szkoły, a także wie o preferencjach Slytherina... co swoją drogą Rurka bardzo ciekawiło. W końcu był półkrwi, a Tiara wcisnęła go do domu węża.
Legenda zrobiła na nim duże wrażenie. Myśl, że gdzieś tutaj znajduje się potwór była niesamowita.
- Myśli panienka, że nauczyciele wiedzą gdzie jest Komnata? To pewnie bardzo strzeżona tajemnica, ale może oni wiedzą, żeby w razie czego uratować wszystkich. Naprawdę panienka sądzi, że da się skrzywdzić ducha? Chociaż... magia chyba wszystko potrafi. Ale nie jestem tego pewien, jeszcze to badam.
Zamyślił się na krótko analizując temat, jaki poruszył.
- Pol-ter-geist? - powtórzył powoli i ostrożnie. - Pol-ter-... ghost... Nie, to nie było tak... Będę musiał sobie to kiedyś gdzieś zapisać - uśmiechnął się.
- Mogę spytać jak panienka spędza wolny czas? - ciekawskie oczka znowu wbiły się w twarz duchowej dziewczyny.
avatar
Duch

Dodatkowe informacje biograficzne
AKTUALNIE POSIADANA RÓŻDŻKA:
OPANOWANE ZAKLĘCIA:
OPIS POSTACI:

Zobacz profil autora
PisanieTemat: Re: Świąteczne spotkanie :3 | Korytarz na III piętrze, 25.12.1929 | Ururu & Annabelle  Wto 02 Sie 2016, 21:06

Miło było widzieć tak szeroki uśmiech na twarzy ślizgona. Biorąc pod uwagę poziom wiedzy i zaangażowania w naukę innych uczniów Hogwartu, Ururu był dosyć wyjątkowy. A już szczególnie jeśli weźmie się pod uwagę to, z którego jest domu. Nic dziwnego, że Tiara rozważała również Ravenclaw.
Zastanowiła się chwilę nad odpowiedzią na kolejne pytanie.
- Myślę, że nie, bo od czasu do czasu wciąż któryś ze starszych profesorów przeszukuje Hogwart, kiedy wokół nie kręcą się uczniowie... No i myślę, że starsze duchy, wiesz, takie, które "żyją" tu prawie od założenia szkoły wiedziały by coś na ten temat. No i myślę, że gdyby wiedzieli, to na pewno zniszczyli by wejście do ukrytej Komnaty, a nie czekali na rozwój wypadków, jeśli ten potwór rzeczywiście jest taki przerażający... - stwierdziła, chociaż w sumie to nie była pewna jak postąpili by w przypadku odnalezienia Komnaty. W końcu niektórzy dorośli pewnie poparliby działania Slytherina, a jeszcze inni po prostu machnęli na to ręką - czarodzieje bywali dziwaczni. - I jestem pewna, że istnieje na to jakiś sposób. Jak dotąd, nie natknęłam się jeszcze nigdzie na coś podobnego - nie wiem czy może dokonać tego jakieś magiczne stworzenie, albo może jakieś wyjątkowe zaklęcie czy eliksir... Poza tym takich zaklęć i eliksirów stale przybywa, więc kto wie, nawet jeśli teraz nie istnieje nic takiego, to może ktoś kiedyś wymyśli coś podobnego. - Nieraz zastanawiała się czy istnieje jakiś sposób, żeby jednak mogła umrzeć, zniknąć, tym razem na zawsze i w całości. Czy wystarczy, jeśli odpokutuje za swoje czyny? A może i tak pozostanie duchem? - I jak to... badasz? W jaki sposób?
- P-O-L-T-E-R-G-E-I-S-T - przeliterowała, mając nadzieję, że to jakoś pomoże. - Właściwie nie mam tu zbytnio nic do roboty... większość czasu spędzam włócząc się po korytarzach i "umierając" z nudów... Nie mogę właściwie dotykać żadnych przedmiotów, wiec nie mogę ani nic poczytać, ani w nic zagrać. - westchnęła, wyrażając tym samym ubolewanie nad swoim losem. Co za koszmar. - A ty? Co lubisz robić?



ANNABELLE THEME



Eternity, Isn’t all it’s called up to be... A circle of circles, an endless encore...
No future, no past, just recurring recurrence... Nothing fresh, or untouched...
Just the same lame eternity...

avatar
Ścigający Srebrnych Wiwern, Rocznik V

Dodatkowe informacje biograficzne
AKTUALNIE POSIADANA RÓŻDŻKA: 13 cali, elastyczna, włos z głowy wili, sosna
OPANOWANE ZAKLĘCIA: Szkolne: Finite, Enervate, Cave Inimicum, Expelliarmus, Homenum Revelio, Protego, Diffindo, Verdimilious, Alohomora, Avifors, Mimble Wimble, Confunduf, Aquamenti || Łatwe: Trucido, Repleo, Multifors, Aranaea || Trudne: Aranaea Language, Verum de scriptis
OPIS POSTACI: Ururu jest chłopcem przeciętnej budowy. Ani specjalnie chudy, ale pulchnym też go nie można nazwać. Mięśni również nie ma specjalnie zarysowanych... Po prostu taki średni. Wzrostu metr sześćdziesiat dziewięć i pół. Włoski całkiem grube, lecz szorstkie. Mają odcień... szarawy. Czy to farba? Czy tak kończy się niepotrzebny stres w zbyt młodym wieku? Obcięte niezbyt krótko, puszyste. Twarzyczka jego nieco okrąglutka, nie widać na niej typowo męskich kształtów. Taki sobie chłopczyna. Przenikliwe spojrzenie oczek w kolorze miodowo-bursztynowym, lekko zadarty nosek i... szeroki uśmiech, który nie znika prawie nigdy. Ubrany w pełny mundurek Ślizgona z idealnie zawiązanym krawatem. Nawet naukowiec musi być elegancki. Czasami nosi gogle na głowie, zazwyczaj zapomina, że je ma, dlatego na jego oczach występują stosunkowo rzadko...

Zobacz profil autora http://mortis.forumpolish.com/t479-ptak-ururu#1492 http://mortis.forumpolish.com/t487-notatnik-ururu http://mortis.forumpolish.com/t477-skrytka-nr-2000#1482
PisanieTemat: Re: Świąteczne spotkanie :3 | Korytarz na III piętrze, 25.12.1929 | Ururu & Annabelle  Sro 03 Sie 2016, 11:40

Informacja o tym, że nikt nic nie wie o lokalizacji Komnaty Tajemnic, była dla Ururu niezwykle ekscytująca. Magiczne, mroczne miejsce, znajdujące się gdzieś w obrębie zamku od stuleci... Po prostu niesamowite!
- A dziedzic? Wiadomo coś kim on może być? - spytał. Może jak się czegoś dowie to uda mu się go znaleźć i... nie, na pewno nie powstrzymać przed otwarciem komnaty. Do tego czasu Ururu nauczy się wielu potrzebnych zaklęć i zneutralizuje potwora nim ten zacznie siać spustoszenie. Ciekawe, co poza potworem znajduje się w tajemniczym pomieszczeniu.
- Przed Hogwartem uczęszczałem na zajęcia z różnych dziedzin nauki. To, czego się tam dowiedziałem, może być sprzeczne z magią, ale ja odkrywam, że wcale tak nie jest. Szczególnie w fizyce. Po jej poznaniu pomyślałem, że wiele rzeczy tak naprawdę może wyglądać inaczej, o ile magia jest takim nieskończonym źródłem energii i mocy.
Czuł się naprawdę mądrze mówiąc takie słowa, jakby wcale nie uczęszczał na podstawowe kursy, tylko ukończył uniwersytet. Ale odkąd dowiedział się, że czarodzieje się nie znają na nauce, uznał siebie za prawdziwie wykształconego.
- Pol-ter-geist... - powtórzył jeszcze raz w całkowitym skupieniu. Chyba mu wyszło.
- Jak to panienka nie może czytać! - niemalże krzyknął poznając straszną dla niego prawdę. Nie wyobrażał sobie życia bez książek. - Nie może panienka zrobić jakiegoś chociażby lekkiego wietrzyku, żeby przerzucić kartki? Następnym razem przyniosę panience książkę i poczytamy razem! Jaką książkę by panienka chciała?
Zaaferowany tą sytuacją zupełnie nie zwrócił uwagi na zadane mu pytanie. Ono teraz nic nie znaczyło w obliczu tragedii.
avatar
Duch

Dodatkowe informacje biograficzne
AKTUALNIE POSIADANA RÓŻDŻKA:
OPANOWANE ZAKLĘCIA:
OPIS POSTACI:

Zobacz profil autora
PisanieTemat: Re: Świąteczne spotkanie :3 | Korytarz na III piętrze, 25.12.1929 | Ururu & Annabelle  Sro 03 Sie 2016, 23:02

Annabelle nie do końca wierzyła w tę całą legendę o Komnacie. Faktem było to, że Salazar Slytherin był, jaki był i może byłby nawet zdolny do wybudowania czegoś takiego... Ale przecież szkoła przeszukiwana była tyle razy! Przez nauczycieli, potężnych czarodziejów, aurorów, uczniów, duchy i Merlin wie kogo jeszcze... Czy to możliwe, żeby naprawdę nikt nawet nie natknął się na jakikolwiek ślad?
- Nic o nim nie wiadomo poza tym, że ma być dalekim potomkiem Salazara Slytherina i to w zasadzie tyle. Można by próbować szukać jego potomków w różnych spisach, ale żył na tyle dawno temu, że teraz połowa czarodziejów czystej krwi jest w jakiś sposób z nim spokrewniona... - Wzruszyła ramionami. Za życia zdarzało jej się przeglądać różne książki, więc zdążyła się zorientować, że po prostu nie ma jak czegokolwiek znaleźć. A poza tym chyba naprawdę wszyscy czystokrwiści czarodzieje byli ze sobą bliżej lub dalej spokrewnieni, więc trudno znaleźć jakikolwiek strzęp informacji.
Z uwagą przysłuchiwała się temu, co Ururu mówił o mugolskiej nauce. I tym razem to ona postanowiła dowiedzieć się czegoś więcej.
- Och... Nigdy nie miałam okazji uczyć się takich przedmiotów... Moi rodzice nie puścili mnie do takiej zwykłej szkoły. Jak tam jest? Czym jest fizyka? Mógłbyś powiedzieć mi o tym coś więcej? - zapytała więc zaciekawiona. Zadawanie pytań wydawało się przyjemną odmianą po tym, jak sama została nimi obrzucona.
- Dokładnie - powiedziała z uśmiechem, kiedy ślizgon w końcu poprawnie wypowiedział nazwę.
- Próbowałam... ale tego nie da się tak kontrolować, żeby przerzucało dokładnie po jednej stronie... Czasem zaglądam uczniom przez ramię jak czytają, ale to wszystko, co mogę zrobić. - powiedziała, nie próbując już nawet ukrywać smutku. Ale potem zapłonęła w niej iskierka nadziei i z szybko wlepiła wzrok w Marqueza i również szybko zapomniała o swoim poprzednim pytaniu. - Naprawdę? Mógłbyś? Och, z chęcią poczytałabym coś bardziej... współczesnego? To znaczy jakąś nowszą książkę, która jeszcze nie istniała za moich czasów, może być nawet z mugolskiego świata, to byłoby bardzo ciekawe! - Oj, gdyby jej biedna, już na szczęście lub nieszczęście martwa matka usłyszała ostatnie słowa, to najpewniej zasłabłaby, a potem wyzwała ją od zdrajców krwi i rodziny.



ANNABELLE THEME



Eternity, Isn’t all it’s called up to be... A circle of circles, an endless encore...
No future, no past, just recurring recurrence... Nothing fresh, or untouched...
Just the same lame eternity...

avatar
Ścigający Srebrnych Wiwern, Rocznik V

Dodatkowe informacje biograficzne
AKTUALNIE POSIADANA RÓŻDŻKA: 13 cali, elastyczna, włos z głowy wili, sosna
OPANOWANE ZAKLĘCIA: Szkolne: Finite, Enervate, Cave Inimicum, Expelliarmus, Homenum Revelio, Protego, Diffindo, Verdimilious, Alohomora, Avifors, Mimble Wimble, Confunduf, Aquamenti || Łatwe: Trucido, Repleo, Multifors, Aranaea || Trudne: Aranaea Language, Verum de scriptis
OPIS POSTACI: Ururu jest chłopcem przeciętnej budowy. Ani specjalnie chudy, ale pulchnym też go nie można nazwać. Mięśni również nie ma specjalnie zarysowanych... Po prostu taki średni. Wzrostu metr sześćdziesiat dziewięć i pół. Włoski całkiem grube, lecz szorstkie. Mają odcień... szarawy. Czy to farba? Czy tak kończy się niepotrzebny stres w zbyt młodym wieku? Obcięte niezbyt krótko, puszyste. Twarzyczka jego nieco okrąglutka, nie widać na niej typowo męskich kształtów. Taki sobie chłopczyna. Przenikliwe spojrzenie oczek w kolorze miodowo-bursztynowym, lekko zadarty nosek i... szeroki uśmiech, który nie znika prawie nigdy. Ubrany w pełny mundurek Ślizgona z idealnie zawiązanym krawatem. Nawet naukowiec musi być elegancki. Czasami nosi gogle na głowie, zazwyczaj zapomina, że je ma, dlatego na jego oczach występują stosunkowo rzadko...

Zobacz profil autora http://mortis.forumpolish.com/t479-ptak-ururu#1492 http://mortis.forumpolish.com/t487-notatnik-ururu http://mortis.forumpolish.com/t477-skrytka-nr-2000#1482
PisanieTemat: Re: Świąteczne spotkanie :3 | Korytarz na III piętrze, 25.12.1929 | Ururu & Annabelle  Czw 04 Sie 2016, 12:06

Odkąd poznał świat magii, natychmiastowo wierzył w każdą legendę. W końcu nigdy nie wiadomo. Skoro jednorożce i pegazy istnieją to inne rzeczy też mogą, prawda?
Odpowiedź Annabelle nie zaspokoiła ciekawości Rurka w żadnym stopniu. To przecież oczywiste, że "dziedzic" musi być "potomkiem". Może po prostu musi poczytać więcej na ten temat. Ciekawe, w którym dziale w bibliotece mają książki o takich rzeczach.
- Też nie chodziłem do zwykłej szkoły. To były takie zajęcia u pana profesora, na które uczęszczało kilku chłopców, w tym ja. Wszyscy oni byli o dwa lata starsi ode mnie, ale nikomu to nie sprawiało problemu. Uczyliśmy się tam różnych przedmiotów, matematyki, języka, przyrody, geologii, chemii i fizyki. To ostatnie jest nauką o właściwościach i przemianach materii i energii, czyli zajmuje się na przykład tym, dlaczego rzeczy spadają na ziemię, albo że jak się coś popchnie to to się przesuwa. Mogę panience też opowiedzieć o mojej ulubionej zasadzie dynamiki Newtona. Oddziaływania ciał są zawsze wzajemne. W inercjalnym układzie odniesienia siły wzajemnego oddziaływania dwóch ciał mają takie same wartości, taki sam kierunek, przeciwne zwroty i różne punkty przyłożenia. Rozumie panienka? To takie jak Kuba Bogu tak Bóg Kubańczykom, o ile dobrze udało mi się przetłumaczyć to przysłowie. Chodziłem też na zajęcia z angielskiego, ale jak panienka słyszy, nie opanowałem tego języka dobrze. Nawet czasami nie rozumiem co do mnie inni mówią, bo wypowiadają wszystko podobnie, ale inaczej i nie wiem o co im chodzi.
Był bardzo zadowolony, że potrafił wypowiedzieć trudną nazwę.
- Bardzo chętnie przyniosę panience taką książkę. Wie panienka, nie wyobrażam sobie życia bez czytania. Nawet jak zacząłem chodzić na zajęcia i musiałem się na nie uczyć, to czytałem wszystko. Tata mówił, że tak się nie da. Że albo czytanie albo nauka, ale ja to proszę panienki, mam bardzo dobre połączenie. Wstaję rano za piętnaście trzecia. Latem to już widno... i wtedy czytam. O dziewiątej zajęcia, po nich obiad, nauka i do spania. W Hogwarcie właściwie jest tak samo, tylko później się budzę. To wszystko przez to, że mam pokój w lochach. Naprawdę paskudne miejsce do spania. Niech się panienka nie śmieje, ale trochę się boję tam samemu chodzić. Zawsze wtedy trzymam różdżkę w dłoni, żeby móc się obronić, a jak mam skręcić w korytarzu, to robię to bardzo ostrożnie. I dobrze, że tak robię, bo już kilka razy bym wpadł na kogoś, kto wybiegał zza zakrętu. Potwierdza się, że trzeba być przezornym i trzeba się ubezpieczać, a ta prawda jest ciągle mało powszechna. Ale nie będę już dłużej panienki zajmował, poszukam panience jakąś fantastyczną książkę. Gdzie będę mógł panienkę znaleźć?
avatar
Duch

Dodatkowe informacje biograficzne
AKTUALNIE POSIADANA RÓŻDŻKA:
OPANOWANE ZAKLĘCIA:
OPIS POSTACI:

Zobacz profil autora
PisanieTemat: Re: Świąteczne spotkanie :3 | Korytarz na III piętrze, 25.12.1929 | Ururu & Annabelle  Nie 07 Sie 2016, 15:36

Z zainteresowaniem wysłuchała opowieści Ururu o szkole, a raczej zajęciach, na które uczęszczał. O ile pierwszą część wypowiedzi jeszcze zrozumiała, to ta cała fizyka... z tym było już gorzej. Annabelle była inteligentna, ale trudno było zrozumieć o czym do niej mówił, skoro nie znała połowy użytych przez niego słów... Chyba robiła się na to za stara. A może podobne problemy miał każdy, kto nie znał się na świecie mugoli?
- Jak Kuba Bogi, tak Bóg Kubie. - poprawiła go, ale oczywiście uprzejmym tonem. W końcu chłopiec nie pochodził stąd, więc nic dziwnego, że popełniał błędy. I tak naprawdę nieźle mu szło. - Ale wcale nie jest tak źle - jeszcze rok lub dwa i będziesz mówił jak wszyscy i rozumiał co mówią bez większych problemów, zobaczysz.
Pokój wspólny ślizgonów nie tylko dla niego wydawał się przerażający. Jej też na pierwszym i drugim roku nie bardzo się tam podobało - dopiero później całkowicie się do tego przyzwyczaiła.
- Zazwyczaj kręcę się po jakiś opuszczonych, albo pustych korytarzach... często zaglądam też do biblioteki. - powiedziała, czując, że miło będzie znowu spotkać się z młodzieńcem. - Zawsze możesz do mnie wpaść, żeby poczytać... Albo jakbyś chciał znowu porozmawiać lub pozadawać trochę pytań... Miło było cię poznać Ururu. - zakończyła i dygnęła lekko, zanim powoli odleciała w losowo wybranym kierunku, zastanawiając się czy kiedykolwiek w swoim "życiu" spotkała lub spotka kogoś, kto obsypie ją aż taką ilością pytań...

/koniec sesji



ANNABELLE THEME



Eternity, Isn’t all it’s called up to be... A circle of circles, an endless encore...
No future, no past, just recurring recurrence... Nothing fresh, or untouched...
Just the same lame eternity...

Sponsored content


PisanieTemat: Re: Świąteczne spotkanie :3 | Korytarz na III piętrze, 25.12.1929 | Ururu & Annabelle  

Świąteczne spotkanie :3 | Korytarz na III piętrze, 25.12.1929 | Ururu & Annabelle

Zobacz poprzedni temat Zobacz następny temat Powrót do góry
Strona 2 z 2Idź do strony : Previous  1, 2

Similar topics

-
» Korytarz na II piętrze
» Korytarz na VII piętrze
» Korytarz na IV piętrze
» Korytarz na IV piętrze
» Tajemniczy korytarz

Permissions in this forum:Nie możesz odpowiadać w tematach
Mortis :: Rozgrywka fabularna :: Myślodsiewnie-
Skocz do: