Non mor­tem ti­memus, sed co­gita­tionem Mor­tis


Share|

Nie taki diabeł straszny, jak go malują. | Jewgienij & Ventus

Idź do strony : 1, 2  Next
avatar
Nauczyciel OPCM, Głowa Rodziny Bułhakow

Dodatkowe informacje biograficzne
AKTUALNIE POSIADANA RÓŻDŻKA: Olcha, włókno ze smoczego serca, 10¼ cala, mało giętka. Barwiona na czarno, nieco przetarta, z wyrzeźbionymi na rękojeści liśćmi drzewa, z którego została wykonana.
OPANOWANE ZAKLĘCIA: Szkolne: Bombarda, Enervate, Finite, Flippendo, Incendio, Lumos, Lumos Maxima, Mobilicorpus, Nox, Periculum, Protego, Reducto, Sad Infer, Vad Infer, Wingardium Leviosa | Łatwe: Anesthesia, Bracium Emendo, Chłoszczyść, Delens Vestigium, Erecto, Extiguetor Ignis, Funemite, Impervius, Leviora, Rennervate, Siccum, Sollicus, Suspenorius, Vipera Evanesca, Zaklęcie Czterech Stron Świata (Wskaż mi) | Trudne: Acis Missile, Fiendfyre, Invivenerum, Non confringetur, Obliviate, Protego Horribilis, Purpura Flamma, Sectumsempra, Stimulus Meledictionem, Szatańska Pożoga, Tardis | Niewybaczalne: Avada Kedavra, Cruciatus | Specjalne: Solvite
OPIS POSTACI: Jewgienij jest wysokim, mierzącym prawie 190cm mężczyzną. Nie należy do tych najlepiej zbudowanych, wręcz przeciwnie - jest tym typem, na którym wszystkie ubrania wiszą i ludzie nie raz dziwią się, jak można być tak chudym. Nie znaczy to jednak, że jest chucherkiem, lata treningów zaowocowały całkiem solidną warstwą mięśniową i choć z kulturystą nie miałby szans, jest przygotowany do powalenia kogoś swojej postury. Na ciele ma wiele blizn, jedne są starsze i pochodzą z dzieciństwa, kiedy to zbierał lanie za występki nie godne dziedzica. Te nowsze są natomiast pamiątkami po eskapadach, mordobiciach i różnego rodzaju balangach, w których już nie tak młody Bułhakow zdawał się brać udział. Ciemne, ścięte na krótko włosy i kilku dniowy zarost to cechy charakterystyczne. Podobnie jak ciemne, odrobinę puste oczy, w których widać przede wszystkim pokłady nienawiści i agresji. Jewgienij zdecydowanie nie należy do najprzystojniejszych mężczyzn jacy chodzili po ziemi, jest zwyczajnie przeciętny. Stara ubierać się elegancko, w koszule, marynarki i spodnie z kantem. Zazwyczaj mu się to udaje, oczywiście o ile nie jest aktualnie na dniu piętnastym ciągłego picia na umór. W takich przypadkach przestaje zwracać uwagę na szczegóły pokroju prasowania, czy nawet prania rzeczy. Często można spotkać go z okularami na nosie, które od pewnego czasu są mu po prostu potrzebne. Kiedyś nosił je, gdy chciał wyglądać na inteligentnego, teraz nie ma wyboru, jeżeli chce się czemuś dobrze przyjrzeć. Jak na ponad czterdziestoletniego mężczyznę przystało, ma pierwsze zmarszczki pojawiające się wokół oczu i skórę, która nosi ślady starzenia się. Nie są mu obce także wszechobecne piegi, którymi tak naprawdę nigdy się nie przejmował.

Zobacz profil autora http://mortis.forumpolish.com/t212-zwierzeta-jewgienija http://mortis.forumpolish.com/t327-zapiski-jewgienija#411 http://mortis.forumpolish.com/t211-skrytka-nr-960
PisanieTemat: Nie taki diabeł straszny, jak go malują. | Jewgienij & Ventus  Czw 14 Lip 2016, 21:06

20 MAJA 1934


@VENTUS A. GAUNT | HOGSMEADE | SKLEP SCRIVENSHAFTA
Pierwsza wyprawa do Hogsmeade od czasu czwartego kwietnia. Giena nie czuł w sobie żadnego strachu, czy niepewności. Nie to spowodowalo, że nie pojawił się w wiosce wcześniej, a zwyczajny brak interesu. Teraz jednak było inaczej, praca - jak zawsze praca - wyniosła go poza granice Londynu. Zaparkował samochód na jednej z pobliskich ulic, wysiadł trzaskając drzwiami i poprawił sobie marynarkę. Zwykłe przesłuchanie, Bułhakow. Nic szczególnego - niestety. Wolał jakąś akcję, zwłaszcza że to mogła być ostatnia robota w jego życiu. Westchnął popychając drzwi i skrzywił się na dźwięk dzwonka, który rozniósł się po całym pomieszczeniu. Skupił tym na sobie uwagę każdego, kto znajdował się w środku, na co odpowiedział jedynie uśmiechem. Dzisiaj miał być miły, tak polecił mu Elliot podczas porannej kawy w prosektorium. Z pewnością długo nie wytrzyma, ale spróbować mógł.
Przywitał się ze sprzedawczynią i od razu przeszedł do sedna sprawy. Przedstawił się, z kieszeni marynarki wyciągnął okulary, nasunął je sobie na nos i zaczął zadawać pytania, na które kobieta jednak nie znała odpowiedzi. A może tylko udawała? Chwila skupienia i już wiedział, legilimencja była w takich przypadkach przydatna. Westchnął - no i na co było jej to kłamstwo?


I have a conscience. It’s just... more selective.
***

avatar
Barman, Pub pod Trzema Miotłami

Dodatkowe informacje biograficzne
AKTUALNIE POSIADANA RÓŻDŻKA: cis, sierść wilkołaka, pół sztywna, 12 cali
OPANOWANE ZAKLĘCIA: Enervate, Episkey, Protego, Accio, Cave Inimicum, Expelliarmus, Homenum Revelio, Riddiculus, Alohomora, Diffindo, Drętwota, Everte Statum, Orbis, Verdimilious, Utevo Lux, Rennervate, Fumos Duo, Frigidus Flamma, Avis, Libro Mendacium, Bombarda Maxima, Delens Vestigium, Ferula, Protego Maxima, Upiorogacek, Serpendortia,
OPIS POSTACI: Ven ma piwne oczy oraz jasno brązowe włosy. Jego karnacja jest jasna, a chłopak nie przykłada uwagi do tego, aby jakkolwiek dodać jej barwy. Nie lubi się opalać, nie lubi słońca, nienawidzi, gdy jego skóra jest spalona od promieni. Mierzy sobie 183 cm wzrostu. Jest w miarę umięśniony, bo nie stroni od wysiłku fizycznego. Szerokie ramiona, smukłe dłonie o długich palcach, na palcu serdecznym lewej dłoni ma zawsze sygnet o zielonym kamieniu. Zazwyczaj ubiera białe koszule, a na to narzuca czarną marynarkę bądź kurtkę z czarnej skóry. Spodnie także w ciemnej barwie oraz ciężkie buty wiązane do góry sięgające wyżej kostki. Różdżkę trzyma właśnie w prawym bucie po wewnętrznej stronie. Nie ma żadnych charakterystycznych cech, nie posiada pieprzyków w widocznych miejscach, nie ma tatuaży, ani blizn.

Zobacz profil autora http://mortis.forumpolish.com/t762-kruk-ventusa http://mortis.forumpolish.com/t764-dziennik-ventusa#5052 http://mortis.forumpolish.com/t763-skrytka-nr-15#5050
PisanieTemat: Re: Nie taki diabeł straszny, jak go malują. | Jewgienij & Ventus  Czw 14 Lip 2016, 22:11

Cisza. Spokój. Sen.
Jak on nienawidził dni, w których dostawał przymusowy dzień wolnego od pracy. Nigdy nie wiedział, co miał w takie dni robić. Sophia była w pracy, więc nawet nie miał jak do niej dotrzeć. W tym mieście nie miał żadnych znajomych. Do nikogo nie chodził, z nikim nie rozmawiał. Żył pracą, ostatnio zaczął więcej biegać i trenować. Zauważył, że strasznie się zapuścił, a najbardziej dały mu się we znaki siniaki po ostatnim spotkaniu z Ruskiem. Podejrzewał, że znowu się pobili i zapewne Ven przegrał. On nie lubił przegrywać, nawet jeśli nic nie pamiętał. Musiał coś z tym zrobić. Jako nastolatek miał więcej siły niż teraz. Wtedy miał nawet większe mięśnie, a teraz przez pracę za barem miał serdelki zamiast normalnych, męskich ramion.
Spał do południa. Był ostatnio przemęczony, więc dlatego szef wysłał go na jednodniowy urlop. Usiadł gwałtownie zaspany, rozczochrany oraz spocony po nocnym koszmarze. Cicho westchnął ciężko z bólem w ustach przez to, że mu zaschło. Podniósł się z łóżka i poszedł napić się wody. Zrobił sobie kanapkę, a potem padł na podłogę robiąc pompki. Gdy skończył poszedł się umyć. Wyszedł z łazienki rozglądając się po pokoju. Spojrzał na kruka, którego nie zakrył na noc prześcieradłem.
- Czego się gapisz? - rzucił w klatkę ręcznikiem, a Hex zaskrzeczał głośno niezadowolony. Dał mu parę ziaren i wypuścił go przez okno, które zostawił otwarte. Zjadł śniadanie i wybiegł z domu. Biegał chwilę rozglądając się na boki po sklepach. Zastanawiał się, co miał zrobić, aby zabić dzisiejszy dzień. w końcu zatrzymał się przed księgarnią i wszedł do środka. Miał zamiar kupić książkę kucharską. Trzeba zrobić coś, aby nie zatruć Soph, gdyby przyszła okazja, że będzie miał coś dla niej zrobić. Nie przywitał się, nie rozejrzał na ludzi wokoło, a jedynie schował się za jakiś regał, gdy znalazł co chciał podszedł do blatu stołu i zamarł.
NO KURWA! - to pomyślał, gdy zobaczył BUMowca przed ladą.


Ventus A. Gaunt
To sen, nie myśl, że po kres będziesz szczęśliwy tak
To sen, przyjdzie moment, że cię trafi sztylet prosto w kark
Kiedy zapragniesz by serca równo biły
Zapadniesz w matnię, utracisz wszystkie siły
avatar
Nauczyciel OPCM, Głowa Rodziny Bułhakow

Dodatkowe informacje biograficzne
AKTUALNIE POSIADANA RÓŻDŻKA: Olcha, włókno ze smoczego serca, 10¼ cala, mało giętka. Barwiona na czarno, nieco przetarta, z wyrzeźbionymi na rękojeści liśćmi drzewa, z którego została wykonana.
OPANOWANE ZAKLĘCIA: Szkolne: Bombarda, Enervate, Finite, Flippendo, Incendio, Lumos, Lumos Maxima, Mobilicorpus, Nox, Periculum, Protego, Reducto, Sad Infer, Vad Infer, Wingardium Leviosa | Łatwe: Anesthesia, Bracium Emendo, Chłoszczyść, Delens Vestigium, Erecto, Extiguetor Ignis, Funemite, Impervius, Leviora, Rennervate, Siccum, Sollicus, Suspenorius, Vipera Evanesca, Zaklęcie Czterech Stron Świata (Wskaż mi) | Trudne: Acis Missile, Fiendfyre, Invivenerum, Non confringetur, Obliviate, Protego Horribilis, Purpura Flamma, Sectumsempra, Stimulus Meledictionem, Szatańska Pożoga, Tardis | Niewybaczalne: Avada Kedavra, Cruciatus | Specjalne: Solvite
OPIS POSTACI: Jewgienij jest wysokim, mierzącym prawie 190cm mężczyzną. Nie należy do tych najlepiej zbudowanych, wręcz przeciwnie - jest tym typem, na którym wszystkie ubrania wiszą i ludzie nie raz dziwią się, jak można być tak chudym. Nie znaczy to jednak, że jest chucherkiem, lata treningów zaowocowały całkiem solidną warstwą mięśniową i choć z kulturystą nie miałby szans, jest przygotowany do powalenia kogoś swojej postury. Na ciele ma wiele blizn, jedne są starsze i pochodzą z dzieciństwa, kiedy to zbierał lanie za występki nie godne dziedzica. Te nowsze są natomiast pamiątkami po eskapadach, mordobiciach i różnego rodzaju balangach, w których już nie tak młody Bułhakow zdawał się brać udział. Ciemne, ścięte na krótko włosy i kilku dniowy zarost to cechy charakterystyczne. Podobnie jak ciemne, odrobinę puste oczy, w których widać przede wszystkim pokłady nienawiści i agresji. Jewgienij zdecydowanie nie należy do najprzystojniejszych mężczyzn jacy chodzili po ziemi, jest zwyczajnie przeciętny. Stara ubierać się elegancko, w koszule, marynarki i spodnie z kantem. Zazwyczaj mu się to udaje, oczywiście o ile nie jest aktualnie na dniu piętnastym ciągłego picia na umór. W takich przypadkach przestaje zwracać uwagę na szczegóły pokroju prasowania, czy nawet prania rzeczy. Często można spotkać go z okularami na nosie, które od pewnego czasu są mu po prostu potrzebne. Kiedyś nosił je, gdy chciał wyglądać na inteligentnego, teraz nie ma wyboru, jeżeli chce się czemuś dobrze przyjrzeć. Jak na ponad czterdziestoletniego mężczyznę przystało, ma pierwsze zmarszczki pojawiające się wokół oczu i skórę, która nosi ślady starzenia się. Nie są mu obce także wszechobecne piegi, którymi tak naprawdę nigdy się nie przejmował.

Zobacz profil autora http://mortis.forumpolish.com/t212-zwierzeta-jewgienija http://mortis.forumpolish.com/t327-zapiski-jewgienija#411 http://mortis.forumpolish.com/t211-skrytka-nr-960
PisanieTemat: Re: Nie taki diabeł straszny, jak go malują. | Jewgienij & Ventus  Czw 14 Lip 2016, 22:44

Spojrzał na kobietę z rezygnacją. Naprawdę chciała wpierać mu dalej kłamstwo? O nie, nie miał zamiaru wciągnąć się w pyskówkę. Chrząknął głośno, otworzył notes i przyszykował pióro.
- Dokumenty, proszę. - Wiedział kim była, w końcu miał jej dane. Ale wolał się upewnić, spisać wszystko, co trzeba. Jeszcze mu tego brakowało, żeby dostał zjebę od szefa za fuszerkę - zaledwie dziesięć dni przed wyjazdem do Rosji. Gdy kobieta zaczęła kręcić, podniósł na nią wzrok i podniósł głos, choć nadal starał się zachować resztki spokoju.
- Na gębę to jest Balsam ze stokrotki, ja proszę o dokumenty. Mam nadzieję, że to nie wykracza poza pani kompetencje. - Zgromił ją wzrokiem i z radością przyjął fakt, że wyciągnęła papiery, o które mu chodziło. No, przynajmniej w tej kwestii nie była już uparta. Spisał wszystko, jeszcze przez chwilę z nią dyskutując i - ostatecznie - odnosząc zwycięstwo, ostentacyjnie schował okulary do kieszeni i odwrócił się do kobiety plecami. Dopiero wtedy dostrzegł Ventusa, na którego widok zaśmiał się do siebie. Jakiś ten Los bywał zawrotny! Coraz częściej splatał ich drogi i choć Giena dostał już to, czego chciał, na swój sposób miał ochotę ciągnąć znajomość, jakkolwiek by ona nie wyglądała.
- Ty, jak to szło, guten morgen - butem w mordę? - Zarechotał z własnego, jakże wspaniałego dowcipu. - Widzę, że pozbierałeś się po ostatnim razie. - Mówiąc to zbliżył się do barmana i rozejrzał po księgarni, jakby nie do końca czując się w tym miejscu swobodnie. Książki były zdecydowanie domeną Vaksilija, nie jego. Mimo to, zdarzało mu się - czasem - coś czytać. Jak każdemu normalnemu człowiekowi.
- Zrób przysługę i mnie i sobie i całemu światu. Nie pij więcej. Pamiętasz ty coś w ogóle? - Pytanie badawcze. Nie wątpił w swoje umiejętności magiczne, ale jednak... Obliviate działało różnie, chciał wybadać grunt i wiedzieć, o czym Ven wiedział. - Co tu robisz?
Pytanie z serii tych naprawdę głupich. Giena aż parsknął w duchu sam z siebie.
- Nie, nie mów. Wiem. Nie jestem magikiem. Nie znam się na cebuli, ale to odgadnę - na pewno! Przyszedłeś kupić książkę, co? No patrz jaki ze mnie jasnowidz. - Miał dzisiaj wyjątkowo głupi humor, co musiało skupić na sobie uwagę Ventusa chociażby trochę. I nie, wcale nie był upity. W końcu, nadal był w pracy, czyż nie?


I have a conscience. It’s just... more selective.
***

avatar
Barman, Pub pod Trzema Miotłami

Dodatkowe informacje biograficzne
AKTUALNIE POSIADANA RÓŻDŻKA: cis, sierść wilkołaka, pół sztywna, 12 cali
OPANOWANE ZAKLĘCIA: Enervate, Episkey, Protego, Accio, Cave Inimicum, Expelliarmus, Homenum Revelio, Riddiculus, Alohomora, Diffindo, Drętwota, Everte Statum, Orbis, Verdimilious, Utevo Lux, Rennervate, Fumos Duo, Frigidus Flamma, Avis, Libro Mendacium, Bombarda Maxima, Delens Vestigium, Ferula, Protego Maxima, Upiorogacek, Serpendortia,
OPIS POSTACI: Ven ma piwne oczy oraz jasno brązowe włosy. Jego karnacja jest jasna, a chłopak nie przykłada uwagi do tego, aby jakkolwiek dodać jej barwy. Nie lubi się opalać, nie lubi słońca, nienawidzi, gdy jego skóra jest spalona od promieni. Mierzy sobie 183 cm wzrostu. Jest w miarę umięśniony, bo nie stroni od wysiłku fizycznego. Szerokie ramiona, smukłe dłonie o długich palcach, na palcu serdecznym lewej dłoni ma zawsze sygnet o zielonym kamieniu. Zazwyczaj ubiera białe koszule, a na to narzuca czarną marynarkę bądź kurtkę z czarnej skóry. Spodnie także w ciemnej barwie oraz ciężkie buty wiązane do góry sięgające wyżej kostki. Różdżkę trzyma właśnie w prawym bucie po wewnętrznej stronie. Nie ma żadnych charakterystycznych cech, nie posiada pieprzyków w widocznych miejscach, nie ma tatuaży, ani blizn.

Zobacz profil autora http://mortis.forumpolish.com/t762-kruk-ventusa http://mortis.forumpolish.com/t764-dziennik-ventusa#5052 http://mortis.forumpolish.com/t763-skrytka-nr-15#5050
PisanieTemat: Re: Nie taki diabeł straszny, jak go malują. | Jewgienij & Ventus  Czw 14 Lip 2016, 23:08

Chwilę gapił się na niego jak na kosmitę. Czasami miał wrażenie, że ten koleś jest tępy. Zachowywał się jak osoba niepoczytalna i miał ochotę zamknąć go w jakimś bunkrze, aby ten się nie skrzywdził. Z drugiej strony chodziło o jego własne bezpieczeństwo. Dwa razy spotkali się i Ven wyszedł z tego spotkania z dużą ilością siniaków. Czy dzisiaj też będą się tłuc jak dzieci? Jeszcze tylko błoto i będą niczym seksowni modele na sesji zdjęciowej. Chrząknął cicho, gdy ten się do niego zbliżył. Minął go nie patrząc na niego. Nie odpowiedział na jego pytanie o jego pamięć z tamtego wieczora. Nie pamiętał nic do momentu, gdy znaleźli się w pokoju. Pamiętam rozmowę przy barze, pamiętał wspinaczkę po schodach do pokoju, pytanie o jego strach, a potem czarna dziura. Zero pamięci.
- Poproszę tę książkę - mruknął i rzucił odpowiednią sumę pieniędzy. Złapał książkę wrzucając ją do torby. Odwrócił się do niego i przyglądał się mu uważnie. Pokręcił głową z niedowierzaniem.
- Dobrze się czujesz? - mimowolni uśmiechnął się na jego ostatnie słowa. Miał wrażenie, że ten dzisiaj cofnął się w rozwoju, ale denerwowało go to, że Rusek zachowywał się tak jakby wcale go nie skatował dwa tygodnie temu. Nie był wstanie się ruszać przez pół dnia, a gdy się ruszał wszystko go bolało. Najgorsze było jedzenie, nie wiedział, co ten mu zrobił, ale kurwa nie mógł jeść. Spojrzał na niego uważnie. - Skąd wziąłeś ten sweter? Zajebałeś go z pomocy dla powodzian? - zapytał i minął go ruszając do wyjścia. Nie miał zamiaru z nim rozmawiać w tym miejscu. Pogoda tego dnia była dosyć ładna, więc mogli pogadać na zewnątrz. Jeśli w ogóle się uda z nim porozmawiać. Zapewne skończą tarzając się na ziemi o dominację, w czymś co nie ma żadnego sensu. Gdy ten poszedł za nim westchnął ciężko.
- Jeśli chodzi Ci o próbkę stolca, to nic z tego nie dam się - powiedział mając nadzieję, że ten głupi tekst tak go zdezorientuje, że ten sobie pójdzie. Co jak co, ale zdążył się zorientować, że Giena nie był normalny jeśli chodziło o jego orientację. - Panie, spieprzaj pan! Spieprzaj, dziadu! - powiedział w końcu, gdy ten nie zamierzał sobie iść.


Ventus A. Gaunt
To sen, nie myśl, że po kres będziesz szczęśliwy tak
To sen, przyjdzie moment, że cię trafi sztylet prosto w kark
Kiedy zapragniesz by serca równo biły
Zapadniesz w matnię, utracisz wszystkie siły
avatar
Nauczyciel OPCM, Głowa Rodziny Bułhakow

Dodatkowe informacje biograficzne
AKTUALNIE POSIADANA RÓŻDŻKA: Olcha, włókno ze smoczego serca, 10¼ cala, mało giętka. Barwiona na czarno, nieco przetarta, z wyrzeźbionymi na rękojeści liśćmi drzewa, z którego została wykonana.
OPANOWANE ZAKLĘCIA: Szkolne: Bombarda, Enervate, Finite, Flippendo, Incendio, Lumos, Lumos Maxima, Mobilicorpus, Nox, Periculum, Protego, Reducto, Sad Infer, Vad Infer, Wingardium Leviosa | Łatwe: Anesthesia, Bracium Emendo, Chłoszczyść, Delens Vestigium, Erecto, Extiguetor Ignis, Funemite, Impervius, Leviora, Rennervate, Siccum, Sollicus, Suspenorius, Vipera Evanesca, Zaklęcie Czterech Stron Świata (Wskaż mi) | Trudne: Acis Missile, Fiendfyre, Invivenerum, Non confringetur, Obliviate, Protego Horribilis, Purpura Flamma, Sectumsempra, Stimulus Meledictionem, Szatańska Pożoga, Tardis | Niewybaczalne: Avada Kedavra, Cruciatus | Specjalne: Solvite
OPIS POSTACI: Jewgienij jest wysokim, mierzącym prawie 190cm mężczyzną. Nie należy do tych najlepiej zbudowanych, wręcz przeciwnie - jest tym typem, na którym wszystkie ubrania wiszą i ludzie nie raz dziwią się, jak można być tak chudym. Nie znaczy to jednak, że jest chucherkiem, lata treningów zaowocowały całkiem solidną warstwą mięśniową i choć z kulturystą nie miałby szans, jest przygotowany do powalenia kogoś swojej postury. Na ciele ma wiele blizn, jedne są starsze i pochodzą z dzieciństwa, kiedy to zbierał lanie za występki nie godne dziedzica. Te nowsze są natomiast pamiątkami po eskapadach, mordobiciach i różnego rodzaju balangach, w których już nie tak młody Bułhakow zdawał się brać udział. Ciemne, ścięte na krótko włosy i kilku dniowy zarost to cechy charakterystyczne. Podobnie jak ciemne, odrobinę puste oczy, w których widać przede wszystkim pokłady nienawiści i agresji. Jewgienij zdecydowanie nie należy do najprzystojniejszych mężczyzn jacy chodzili po ziemi, jest zwyczajnie przeciętny. Stara ubierać się elegancko, w koszule, marynarki i spodnie z kantem. Zazwyczaj mu się to udaje, oczywiście o ile nie jest aktualnie na dniu piętnastym ciągłego picia na umór. W takich przypadkach przestaje zwracać uwagę na szczegóły pokroju prasowania, czy nawet prania rzeczy. Często można spotkać go z okularami na nosie, które od pewnego czasu są mu po prostu potrzebne. Kiedyś nosił je, gdy chciał wyglądać na inteligentnego, teraz nie ma wyboru, jeżeli chce się czemuś dobrze przyjrzeć. Jak na ponad czterdziestoletniego mężczyznę przystało, ma pierwsze zmarszczki pojawiające się wokół oczu i skórę, która nosi ślady starzenia się. Nie są mu obce także wszechobecne piegi, którymi tak naprawdę nigdy się nie przejmował.

Zobacz profil autora http://mortis.forumpolish.com/t212-zwierzeta-jewgienija http://mortis.forumpolish.com/t327-zapiski-jewgienija#411 http://mortis.forumpolish.com/t211-skrytka-nr-960
PisanieTemat: Re: Nie taki diabeł straszny, jak go malują. | Jewgienij & Ventus  Pią 15 Lip 2016, 00:00

Całkowicie zignorowany jedynie mruknął coś pod nosem. Nie, nie zamierzał się poddać. Kochał męczyć i dokuczać innym, zwłaszcza gdy dawali się w to wszystko wciągać tak łatwo, jak Ventus. Poszedł za nim, krok w krok i gdy ten płacił za książkę, Jewgienij wciąż lustrował wzrokiem kobietę, którą dopiero skończył przesłuchiwać. Biedaczka była tak zestresowana, że trzy razy pomyliła resztę - w końcu jednak udało jej się wykonać swoją pracę. Niewzruszony tym wszystkim Bułhakow, chrząknął głośno.
- Ani dzień dobry, ani spierdalaj, czyste chamstwo bez sztucznych barwników. - Powiedział na temat pominięcia jego przywitania przez Ventusa. - Zabrakło ci języka w gębie, chłopcze? - Zajrzał mu przez ramię, patrząc na tytuł książki, którą chował do torby. Kucharska? Naprawdę? Czyżby kupował prezent dla dziewczyny? Ha, Giena aż zaśmiał się w duchu - głupie pytanie, gdyby taką miał nie dawałby się upijać nieznajomym psychopatom w barach. Nie mówiąc już o tym, co działo się później...
- Bunkrów nie ma, ale też jest zajebiście. A tak serio, to chyba ty nie czujesz się najlepiej, bo ja wcale nie mam swetra. - Wskazał na swoją marynarkę i zaśmiał się, po chwili przejeżdżając dłonią po włosach. - Ja to może niekoniecznie, ale jakiś lekarz być może będzie chciał zbadać twój stolec. Chodź, zabiorę cię do szpitala. Tylko pamiętaj, że musisz się tam umieć zachować. Obrażaj pacjentów ile chcesz, ale wtykanie przedmiotów w odbyt to już napaść. Mogą cię o to pozwać do sądu, miałem raz interwencję w podobnej sprawie. Cztery pierdolone godziny słuchania o tym, jak jeden pacjent wcisnął drugiemu w odbyt gruszkę. Myślałem, że dostanę tam cholery. Pomyślałem sobie wtedy, że jak mam patrzeć na takie rzeczy, to już wolę zacząć chodzić do kościoła. Oczywiście, gdy tylko stamtąd wyszedłem to o tym zapomniałem. - Zaśmiał się wkładając ręce do kieszeni i wychodząc za Ventusem na zewnątrz. Pogoda może i była ładna, ale jego czekała podróż samochodem do Londynu - nic przyjemnego w metalowej puszce, jaką jest samochód. Wyciągnął papierosy i wsadzając sobie jednego do ust skierował paczkę w stronę znanego mu już (aż za dobrze) barmana.
- Spokojnie kolego, nie kop pana bo się spocisz. Przecież niczego złego ci nie robię. - Zaśmiał się do siebie, pociągając papierosa. - Pewnie myślisz, że ostatnim razem nieźle cię obiłem. Byłeś tak napruty, że obijałeś się o każdy mebel, ale oczywiście - zrzuć wszystko na Jewgienija, który jak raz chciał być miły i pomógł ci się doczłapać na górę. - Przewrócił oczami. Ach, kłamanie szło mu wręcz wyśmienicie.


I have a conscience. It’s just... more selective.
***

avatar
Barman, Pub pod Trzema Miotłami

Dodatkowe informacje biograficzne
AKTUALNIE POSIADANA RÓŻDŻKA: cis, sierść wilkołaka, pół sztywna, 12 cali
OPANOWANE ZAKLĘCIA: Enervate, Episkey, Protego, Accio, Cave Inimicum, Expelliarmus, Homenum Revelio, Riddiculus, Alohomora, Diffindo, Drętwota, Everte Statum, Orbis, Verdimilious, Utevo Lux, Rennervate, Fumos Duo, Frigidus Flamma, Avis, Libro Mendacium, Bombarda Maxima, Delens Vestigium, Ferula, Protego Maxima, Upiorogacek, Serpendortia,
OPIS POSTACI: Ven ma piwne oczy oraz jasno brązowe włosy. Jego karnacja jest jasna, a chłopak nie przykłada uwagi do tego, aby jakkolwiek dodać jej barwy. Nie lubi się opalać, nie lubi słońca, nienawidzi, gdy jego skóra jest spalona od promieni. Mierzy sobie 183 cm wzrostu. Jest w miarę umięśniony, bo nie stroni od wysiłku fizycznego. Szerokie ramiona, smukłe dłonie o długich palcach, na palcu serdecznym lewej dłoni ma zawsze sygnet o zielonym kamieniu. Zazwyczaj ubiera białe koszule, a na to narzuca czarną marynarkę bądź kurtkę z czarnej skóry. Spodnie także w ciemnej barwie oraz ciężkie buty wiązane do góry sięgające wyżej kostki. Różdżkę trzyma właśnie w prawym bucie po wewnętrznej stronie. Nie ma żadnych charakterystycznych cech, nie posiada pieprzyków w widocznych miejscach, nie ma tatuaży, ani blizn.

Zobacz profil autora http://mortis.forumpolish.com/t762-kruk-ventusa http://mortis.forumpolish.com/t764-dziennik-ventusa#5052 http://mortis.forumpolish.com/t763-skrytka-nr-15#5050
PisanieTemat: Re: Nie taki diabeł straszny, jak go malują. | Jewgienij & Ventus  Pią 15 Lip 2016, 15:04

Znowu go zignorował. Wmawiał sobie, że jak będzie go ignorować to ten sobie pójdzie i go zostawi. Będzie miał chwilę spokoju. Zdecydowanie wolał się nudzić w domu niż rozmawiać z tym nieprzewidywalnym człowiekiem. Od teraz wiedział, że już nigdy nie wypije przy nim ani kropli wody. Spojrzał na niego i wzruszył ramieniem.
- Marynarka, sweter jeden chuj - prychnął i ruszył przed siebie. Zdecydowanie nie kierował się do swojego domu. Miał zamiar zrobić kółko po mieście, jakby ten się go serio uczepił jak rzep psiego ogona.
- Z tobą nawet na posterunek bym się nie wybrał - prychnął słysząc jego propozycję pójścia z nim do szpitala. Chyba go pojebało. Wzdrygnął się na samą myśl, że miałby z nim gdzieś iść.
Nie wiedział co ze sobą zrobić, więc po prostu szedł sobie spacerkiem ulicą. Pierwszy raz od jakiegoś długiego czasu szedł tutaj spacerkiem. Zwykle było to hop siup do baru i z powrotem do domu. Przeczesał włosy, które były lekko przepocone od biegu, który sobie fundnął przed spotkaniem z BUMowcem.
Wysłuchał jego historyjki w spokoju. Czy Ven miał na gębie wymalowane napis ksiądz, przybądź, wyspowiadaj się ze swoich problemów, posłucham? No chyba nie, więc jaki interes był w zwierzaniu mu się z tego wszystkiego?
- Mnie się wydaje, że ty byłbyś zadowolony - zerknął na niego, a na ustach Ventusa pojawił się mimowolnie ten z tych złośliwych uśmieszków, które fundował osobą, których nie do końca trawił.
Spojrzał na papierosy w jego ręce. Oh, tak. Ven swoje oszczędzał, bo miał ich dosyć mało ostatnio. Nie miał czasu, aby sobie dokupić. Może i papierosy to nie najlepszy pomysł jeśli chciał nabrać sił, ale nie potrafił się wyzbyć tego nałogu. Może powinien w końcu to rzucić? Rzuci je, jeśli Soph odwzajemni jego uczucia.
Oj żałosne Ventusie. Dobrze wiesz, że nie odwzajemni. Jakiś ty prostolinijny się robisz.
Mimo wszystko ucieszył się nawet z darmowego papierosa. Bo lepiej zapalić czyiś papieros niż niszczyć swoje ostatnie fajki, których miał dosyć mało. Wziął od niego peta i wcisnął w usta. Gdy tylko został odpalony zamruczał mimowolnie i zaciągnął się.
- Dzięki - mruknął cicho i mimo wszystko został trochę udobruchany przez Gienuszkę, ale gdy tylko ten wspomniał o tamtym dniu drgnął nieznacznie.
- Powiem tak, że nie chce rozmawiać o tamtym spotkaniu. Nie chce wiedzieć, co się wtedy wydarzyło, bo to, że nie pamiętam kompletnie nic oznacza, żeś użył pewnego zaklęcia - prychnął, a w nim się aż zagotowało. - Bo to nie możliwe, abym nic nie pamiętał. Alkohol może mami pamięć, ale jakieś przebłyski miałbym - automatycznie przyśpieszył kroku czując ucisk złości w sercu. Ciągle tak miał, gdy myślał i próbował sobie cokolwiek przypomnieć. Ta bezradność go wykańczała.
- Powiedz, te spotkanie jest przypadkowe? - zapytał. No kurde, on mieszka w Londynie, a oni już dwa razy się tu spotkali. To go tak wkurwiało. Nie rozumiał, co za pierdolony ktoś sprawia, że on zawsze musi spotkać osobę, której nie chce widzieć.


Ventus A. Gaunt
To sen, nie myśl, że po kres będziesz szczęśliwy tak
To sen, przyjdzie moment, że cię trafi sztylet prosto w kark
Kiedy zapragniesz by serca równo biły
Zapadniesz w matnię, utracisz wszystkie siły


Ostatnio zmieniony przez Ventus A. Gaunt dnia Pią 15 Lip 2016, 15:35, w całości zmieniany 2 razy
avatar
Nauczyciel OPCM, Głowa Rodziny Bułhakow

Dodatkowe informacje biograficzne
AKTUALNIE POSIADANA RÓŻDŻKA: Olcha, włókno ze smoczego serca, 10¼ cala, mało giętka. Barwiona na czarno, nieco przetarta, z wyrzeźbionymi na rękojeści liśćmi drzewa, z którego została wykonana.
OPANOWANE ZAKLĘCIA: Szkolne: Bombarda, Enervate, Finite, Flippendo, Incendio, Lumos, Lumos Maxima, Mobilicorpus, Nox, Periculum, Protego, Reducto, Sad Infer, Vad Infer, Wingardium Leviosa | Łatwe: Anesthesia, Bracium Emendo, Chłoszczyść, Delens Vestigium, Erecto, Extiguetor Ignis, Funemite, Impervius, Leviora, Rennervate, Siccum, Sollicus, Suspenorius, Vipera Evanesca, Zaklęcie Czterech Stron Świata (Wskaż mi) | Trudne: Acis Missile, Fiendfyre, Invivenerum, Non confringetur, Obliviate, Protego Horribilis, Purpura Flamma, Sectumsempra, Stimulus Meledictionem, Szatańska Pożoga, Tardis | Niewybaczalne: Avada Kedavra, Cruciatus | Specjalne: Solvite
OPIS POSTACI: Jewgienij jest wysokim, mierzącym prawie 190cm mężczyzną. Nie należy do tych najlepiej zbudowanych, wręcz przeciwnie - jest tym typem, na którym wszystkie ubrania wiszą i ludzie nie raz dziwią się, jak można być tak chudym. Nie znaczy to jednak, że jest chucherkiem, lata treningów zaowocowały całkiem solidną warstwą mięśniową i choć z kulturystą nie miałby szans, jest przygotowany do powalenia kogoś swojej postury. Na ciele ma wiele blizn, jedne są starsze i pochodzą z dzieciństwa, kiedy to zbierał lanie za występki nie godne dziedzica. Te nowsze są natomiast pamiątkami po eskapadach, mordobiciach i różnego rodzaju balangach, w których już nie tak młody Bułhakow zdawał się brać udział. Ciemne, ścięte na krótko włosy i kilku dniowy zarost to cechy charakterystyczne. Podobnie jak ciemne, odrobinę puste oczy, w których widać przede wszystkim pokłady nienawiści i agresji. Jewgienij zdecydowanie nie należy do najprzystojniejszych mężczyzn jacy chodzili po ziemi, jest zwyczajnie przeciętny. Stara ubierać się elegancko, w koszule, marynarki i spodnie z kantem. Zazwyczaj mu się to udaje, oczywiście o ile nie jest aktualnie na dniu piętnastym ciągłego picia na umór. W takich przypadkach przestaje zwracać uwagę na szczegóły pokroju prasowania, czy nawet prania rzeczy. Często można spotkać go z okularami na nosie, które od pewnego czasu są mu po prostu potrzebne. Kiedyś nosił je, gdy chciał wyglądać na inteligentnego, teraz nie ma wyboru, jeżeli chce się czemuś dobrze przyjrzeć. Jak na ponad czterdziestoletniego mężczyznę przystało, ma pierwsze zmarszczki pojawiające się wokół oczu i skórę, która nosi ślady starzenia się. Nie są mu obce także wszechobecne piegi, którymi tak naprawdę nigdy się nie przejmował.

Zobacz profil autora http://mortis.forumpolish.com/t212-zwierzeta-jewgienija http://mortis.forumpolish.com/t327-zapiski-jewgienija#411 http://mortis.forumpolish.com/t211-skrytka-nr-960
PisanieTemat: Re: Nie taki diabeł straszny, jak go malują. | Jewgienij & Ventus  Pią 15 Lip 2016, 15:26

Ignorowanie Gieny nie było dobrym pomysłem i działało przeciwnie do tego, co Ventus sobie umyślił. Bułhakow lubił być podziwiany i przede wszystkim - widziany. A gdy ktoś próbował go zbyć, stawał się jeszcze bardziej natrętny. Bo przecież zagadanie kogoś, kto nie chce rozmawiać było ciekawsze i nudziło się dużo dłużej niż rozmowa z kimś, kto tego chciał. Do tego, Jewgienij miał tego dnia bardzo dobry humor - będący najprawdopodobniej próbą odreagowania stresu, który wiązał się z nadchodzącym wyjazdem do Rosji.
- Znam ludzi, którzy za takie stwierdzenie zamknęliby cię w Azkabanie. Niemal słyszę jęk niezadowolenia mojego brata, gdy porównujesz marynarkę do swetra. - Spacerował sobie obok niego, idąc z nim niemal krok w krok. Pociągał papierosa i widząc, że Ventus wziął od niego fajkę, schował paczkę do kieszeni i przez chwilę zastanawiał się, gdzie do cholery postawił samochód. Cóż, na szczęście Hogsmeade nie było tak wielkie, jak Londyn i znalezienie jednego z nielicznych samochodów nie powinno być trudne. Zwłaszcza, że nie mógł zaparkować z dala od księgarni, czyż nie?
- Być może kiedyś będziesz musiał. Mimo wszystko, prowadzenie ludzi na posterunek jest moją pracą. Jeszcze. Choć z drugiej strony to może być ostatni raz, gdy masz szansę mnie zobaczyć. - Czy wróci z Rosji? Miał przeczucie, że nie. Ale mimo wszystko miał zamiar doprowadzić plan do końca, albo chociażby do tego momentu, do którego tylko będzie mógł. Nawet jeżeli straci tam życie, nawet jeżeli będzie to ostatnia rzecz w jego życiu... Spróbuje. Bo co mu innego pozostało? Chciał wreszcie zostać głową rodu, chciał rządzić tym wszystkim. Chciał znów czuć się we własnym domu dobrze, a wiedział, że będzie to możliwe tylko wtedy, gdy wszyscy, którzy znają jego mroczny sekret stamtąd znikną. No, może poza Vaksilijem, jego mimo wszystko mógłby mieć przy sobie.
- Wbrew pozorom ie należę do ludzi, którzy lubią jak im się coś wpycha w dupę. Znam takich, nigdy ich nie zrozumiem. - Zaśmiał się ze swojego, jakże górnolotnego, dowcipu. Wyblakłe wspomnienie urodzin Vakela przeleciało przez jego głowę, co skwitował tylko chrząknięciem, które miało je przegonić raz na zawsze. Nie chciał nigdy więcej o tym pamiętać.
- Och, od razu cała wina na mnie? Nie pomyślałeś, że ktoś mógł ci dolać do kieliszka eliksiru zapomnienia? Albo, że masz tak słabą głowę, że wszystko się rozmyło? Czemu miałbym usuwać ci pamięć z naszego spotkania, skoro przy pierwszym tego nie zrobiłem? Ewentualnie zapadłeś na jakąś chorobę i niedługo okaże się, że większości swojego życia już nie pamiętasz. - To, że użył Obliviate nie było przecież tak oczywiste. A nawet jeżeli było, zasianie źródła niepewności bawiło go jeszcze bardziej.
- Och, pytasz mnie bo chcesz znać moje zdanie? Bo mam wrażenie, że ty już sobie ułożyłeś historyjkę w głowie i cokolwiek nie padnie teraz z moich ust i tak będziesz wiedział lepiej. - Zaśmiał się. - Każde nasze spotkanie jest zrządzeniem losu. Nie mam w zwyczaju marnować czas tylko po to, by przyjechać do odległej wsi dla rozrywki, nawet jeżeli miałaby być najciekawszą rzeczą, jaka mi się przytrafi w życiu. Nie ja wybieram miejsca, w których się znajduję, a moja praca.


I have a conscience. It’s just... more selective.
***

avatar
Barman, Pub pod Trzema Miotłami

Dodatkowe informacje biograficzne
AKTUALNIE POSIADANA RÓŻDŻKA: cis, sierść wilkołaka, pół sztywna, 12 cali
OPANOWANE ZAKLĘCIA: Enervate, Episkey, Protego, Accio, Cave Inimicum, Expelliarmus, Homenum Revelio, Riddiculus, Alohomora, Diffindo, Drętwota, Everte Statum, Orbis, Verdimilious, Utevo Lux, Rennervate, Fumos Duo, Frigidus Flamma, Avis, Libro Mendacium, Bombarda Maxima, Delens Vestigium, Ferula, Protego Maxima, Upiorogacek, Serpendortia,
OPIS POSTACI: Ven ma piwne oczy oraz jasno brązowe włosy. Jego karnacja jest jasna, a chłopak nie przykłada uwagi do tego, aby jakkolwiek dodać jej barwy. Nie lubi się opalać, nie lubi słońca, nienawidzi, gdy jego skóra jest spalona od promieni. Mierzy sobie 183 cm wzrostu. Jest w miarę umięśniony, bo nie stroni od wysiłku fizycznego. Szerokie ramiona, smukłe dłonie o długich palcach, na palcu serdecznym lewej dłoni ma zawsze sygnet o zielonym kamieniu. Zazwyczaj ubiera białe koszule, a na to narzuca czarną marynarkę bądź kurtkę z czarnej skóry. Spodnie także w ciemnej barwie oraz ciężkie buty wiązane do góry sięgające wyżej kostki. Różdżkę trzyma właśnie w prawym bucie po wewnętrznej stronie. Nie ma żadnych charakterystycznych cech, nie posiada pieprzyków w widocznych miejscach, nie ma tatuaży, ani blizn.

Zobacz profil autora http://mortis.forumpolish.com/t762-kruk-ventusa http://mortis.forumpolish.com/t764-dziennik-ventusa#5052 http://mortis.forumpolish.com/t763-skrytka-nr-15#5050
PisanieTemat: Re: Nie taki diabeł straszny, jak go malują. | Jewgienij & Ventus  Pią 15 Lip 2016, 15:58

Westchnął ciężko, gdy ten poszedł za nim. Wcisnął dłonie w kieszenie spodni i chwilę bawił się papierosem w ustach poruszając nim w górę i w dół. Złapał go w końcu i zaciągnął się mocno. Gdy dym dostał się do płuc zamruczał cicho zadowolony z tego, co papieros wyprawiał z jego płucami. Lubił to uczucie duszenia i gryzienia w płucach. Zdecydowanie było lepsze od słuchania ludzi, którzy pierdolili trzy po trzy. Lubił się w ten sposób dręczyć, nie do końca wiedząc czemu. Nie odpowiedział znowu na jego pierwsze słowa. Nie wiedział właściwie co miałby powiedzieć. Wyprostował się, gdy ten szedł z nim krok w krok. Czuł się przy nim zbyt niski. Ciekawe, czy każdy Rusek jest taki wysoki? Ven nie należał do niskich osób, ale Rusek ten to wyglądał jak Wieża Eiffla.
Słysząc, że to ich możliwe ostatnie spotkanie poczuł małą ulgę, ale coś w nim drgnęło. Czyżby mimo tych złych myśli i nienawiści, którą czuł, gdy go spotykał przywiązał się do pierdolonego Ruska? Nie możliwe. Nie chciał tego dopuszczać do siebie, do swojej świadomości. To byłoby najgorsze uczucie, najgorszy wybór jaki miałby w swoim życiu. Przywiązanie do obcego Ruska. Tak, wyjeżdżaj i nie wracaj, nie mąć mu w głowie. Gnij sobie w tej swojej cudownej Rosji i nie wracaj do niego, nie pokazuj się mu na oczy. Bądź sobie panem, tam gdzie każdy będzie się słuchał, gdzie każdy mimo pamięci o tobie nie będzie próbować na ciebie skarżyć. Odetchnął cicho do swoich myśli.
- No tak ślub. Nie będziesz wtedy już tu wracać? - zapytał przyglądając się mu. W prawdzie niewiele pamiętał z tego o czym wtedy rozmawiali, ale wiedział, że ten mówił więcej o swoim ślubie. Chyba.
Zaśmiał się gorzko na jego słowa, przed oczami pojawił mu się widok z ich pierwszego spotkania i zamknął oczy kręcąc głową. Chciał wywalić tę myśl na wieki.
- Nawet nie chce o czymś takim rozmawiać. To jest dosyć dziwne - wzruszył ramieniem i rozejrzał się dookoła.
Czy on właśnie spacerował sobie z pierdolonym Ruskiem po Hogsmeade? Cholera jasna! On właśnie spacerował z Ruskiem, a nie z Sophią. Weź giń przebrzydła poczwarko. Znikaj z tego świata i więcej nie wracaj. To było popieprzone.
Niepewność zawitała w jego umyśle na słowa mężczyzny. Cholera i co on miał myśleć o tamtym spotkaniu? Ludzie ratujcie, bo pierdolca dostanie od tego człowieka. Eliksir zapomnienia? Ale kto miałby to robić? Ven nikogo nie znał w Londynie oprócz Soph. Ven znał mało osób. Znał jeszcze tego nieznajomego mężczyznę... Westchnął ciężko i nabrał dużo powietrza do płuc.
- Musisz mi to robić, nie? - mruknął. Pokręcił głową na jego odpowiedź. Dlaczego go o to pytał? Nie odpowiedział na jego słowa o ich spotkaniach. Trzy razy to przypadek, czwarty to będzie już ewidentnie śledzenie biednego barmana.
- Kiedy w końcu ma być ten ślub? - zapytał. Tak, chciał mieć pewność kiedy to Ruska nie będzie w Londynie, nie będzie w Hogsmeade i innych pobliskich miejscowości. Będzie mógł spokojnie zabrać Soph na jakiś spacer bez narażania się na spotkanie tego osobnika.


Ventus A. Gaunt
To sen, nie myśl, że po kres będziesz szczęśliwy tak
To sen, przyjdzie moment, że cię trafi sztylet prosto w kark
Kiedy zapragniesz by serca równo biły
Zapadniesz w matnię, utracisz wszystkie siły
avatar
Nauczyciel OPCM, Głowa Rodziny Bułhakow

Dodatkowe informacje biograficzne
AKTUALNIE POSIADANA RÓŻDŻKA: Olcha, włókno ze smoczego serca, 10¼ cala, mało giętka. Barwiona na czarno, nieco przetarta, z wyrzeźbionymi na rękojeści liśćmi drzewa, z którego została wykonana.
OPANOWANE ZAKLĘCIA: Szkolne: Bombarda, Enervate, Finite, Flippendo, Incendio, Lumos, Lumos Maxima, Mobilicorpus, Nox, Periculum, Protego, Reducto, Sad Infer, Vad Infer, Wingardium Leviosa | Łatwe: Anesthesia, Bracium Emendo, Chłoszczyść, Delens Vestigium, Erecto, Extiguetor Ignis, Funemite, Impervius, Leviora, Rennervate, Siccum, Sollicus, Suspenorius, Vipera Evanesca, Zaklęcie Czterech Stron Świata (Wskaż mi) | Trudne: Acis Missile, Fiendfyre, Invivenerum, Non confringetur, Obliviate, Protego Horribilis, Purpura Flamma, Sectumsempra, Stimulus Meledictionem, Szatańska Pożoga, Tardis | Niewybaczalne: Avada Kedavra, Cruciatus | Specjalne: Solvite
OPIS POSTACI: Jewgienij jest wysokim, mierzącym prawie 190cm mężczyzną. Nie należy do tych najlepiej zbudowanych, wręcz przeciwnie - jest tym typem, na którym wszystkie ubrania wiszą i ludzie nie raz dziwią się, jak można być tak chudym. Nie znaczy to jednak, że jest chucherkiem, lata treningów zaowocowały całkiem solidną warstwą mięśniową i choć z kulturystą nie miałby szans, jest przygotowany do powalenia kogoś swojej postury. Na ciele ma wiele blizn, jedne są starsze i pochodzą z dzieciństwa, kiedy to zbierał lanie za występki nie godne dziedzica. Te nowsze są natomiast pamiątkami po eskapadach, mordobiciach i różnego rodzaju balangach, w których już nie tak młody Bułhakow zdawał się brać udział. Ciemne, ścięte na krótko włosy i kilku dniowy zarost to cechy charakterystyczne. Podobnie jak ciemne, odrobinę puste oczy, w których widać przede wszystkim pokłady nienawiści i agresji. Jewgienij zdecydowanie nie należy do najprzystojniejszych mężczyzn jacy chodzili po ziemi, jest zwyczajnie przeciętny. Stara ubierać się elegancko, w koszule, marynarki i spodnie z kantem. Zazwyczaj mu się to udaje, oczywiście o ile nie jest aktualnie na dniu piętnastym ciągłego picia na umór. W takich przypadkach przestaje zwracać uwagę na szczegóły pokroju prasowania, czy nawet prania rzeczy. Często można spotkać go z okularami na nosie, które od pewnego czasu są mu po prostu potrzebne. Kiedyś nosił je, gdy chciał wyglądać na inteligentnego, teraz nie ma wyboru, jeżeli chce się czemuś dobrze przyjrzeć. Jak na ponad czterdziestoletniego mężczyznę przystało, ma pierwsze zmarszczki pojawiające się wokół oczu i skórę, która nosi ślady starzenia się. Nie są mu obce także wszechobecne piegi, którymi tak naprawdę nigdy się nie przejmował.

Zobacz profil autora http://mortis.forumpolish.com/t212-zwierzeta-jewgienija http://mortis.forumpolish.com/t327-zapiski-jewgienija#411 http://mortis.forumpolish.com/t211-skrytka-nr-960
PisanieTemat: Re: Nie taki diabeł straszny, jak go malują. | Jewgienij & Ventus  Pią 15 Lip 2016, 16:32

Obserwował go kątem oka, widząc każdą - chociażby najmniejszą - zmianę w jego mimice. Śmiał się do siebie w duchu, bo choć Ventus bywał chłodny i roztaczał wokół siebie tę cała odpychającą aurę, ostatecznie z nim rozmawiał. Odpowiadał, a nawet sam zadawał pytania. Był samotny, dało się to zauważyć już przy ich pierwszym spotkaniu. A ludzi samotnych wykorzystywało się najlepiej. Jednych dlatego, że potrzebowali kogoś, kto zwróci na nich uwagę, poświęci im chwilę - a Giena nie miał nic przeciwko temu, w końcu nie miał zbyt wiele do roboty, gdy wychodził z pracy. Innych znowu dlatego, że nikt potem ich nie szukał. Można było z takim człowiekiem zrobić, co się tylko chciało i czuć niemal bezkarnie. No bo, kto przejąłby się zniknięciem barmana, który nie miał nikogo bliskiego? Szef przez kilka dni wkurzałby się za nieodpowiedzialność pracownika, a potem znalazł kogoś innego na jego miejsce. I... Koniec. Ślad po człowieku ginąłby na zawsze. Gienusza był niemal zadowolony z tego, że znalazł sobie takiego Ventusa. Nie przewidział co prawda dość istotnego czynnika, jakim była znana mu aż za dobrze Templer, ale ona w tym momencie nie miała znaczenia. Nic właściwie nie miało, bo Jewgienij sam nie wiedział, czy będzie mu dane kiedykolwiek popchnąć tą relację w jakąkolwiek ze stron. W końcu... Kto wie, czy w ogóle przeżyje.
- No tak, ślub. - Powtórzył za nim i westchnął. - Być może. Zależy od tego, jak wszystko się potoczy. Być może już nigdy nigdzie nie pojadę. Ale istnieje też opcja, że wrócę tu nim ktokolwiek zdąży zauważyć moją nieobecność. - Spacer z pierdolonym Ruskiem musiał być dla Ventusa całkiem przyjemną atrakcją, biorąc pod uwagę to, że już nie uciekał, a wręcz przeciwnie - dalej z nim rozmawiał. Jewgienij uznał to za sukces swojego uroku osobistego i uśmiechnął się pod nosem.
- To robić? To znaczy? Wiesz, z pewnością mógłbym robić ci wiele rzeczy, ale ciężko mi będzie stwierdzić, czy akurat to muszę, jeżeli nie wiem, o czym mówisz. - Zaciągnął się papierosem i spojrzał w niebo. - Trzydziestego pierwszego maja.


I have a conscience. It’s just... more selective.
***

avatar
Barman, Pub pod Trzema Miotłami

Dodatkowe informacje biograficzne
AKTUALNIE POSIADANA RÓŻDŻKA: cis, sierść wilkołaka, pół sztywna, 12 cali
OPANOWANE ZAKLĘCIA: Enervate, Episkey, Protego, Accio, Cave Inimicum, Expelliarmus, Homenum Revelio, Riddiculus, Alohomora, Diffindo, Drętwota, Everte Statum, Orbis, Verdimilious, Utevo Lux, Rennervate, Fumos Duo, Frigidus Flamma, Avis, Libro Mendacium, Bombarda Maxima, Delens Vestigium, Ferula, Protego Maxima, Upiorogacek, Serpendortia,
OPIS POSTACI: Ven ma piwne oczy oraz jasno brązowe włosy. Jego karnacja jest jasna, a chłopak nie przykłada uwagi do tego, aby jakkolwiek dodać jej barwy. Nie lubi się opalać, nie lubi słońca, nienawidzi, gdy jego skóra jest spalona od promieni. Mierzy sobie 183 cm wzrostu. Jest w miarę umięśniony, bo nie stroni od wysiłku fizycznego. Szerokie ramiona, smukłe dłonie o długich palcach, na palcu serdecznym lewej dłoni ma zawsze sygnet o zielonym kamieniu. Zazwyczaj ubiera białe koszule, a na to narzuca czarną marynarkę bądź kurtkę z czarnej skóry. Spodnie także w ciemnej barwie oraz ciężkie buty wiązane do góry sięgające wyżej kostki. Różdżkę trzyma właśnie w prawym bucie po wewnętrznej stronie. Nie ma żadnych charakterystycznych cech, nie posiada pieprzyków w widocznych miejscach, nie ma tatuaży, ani blizn.

Zobacz profil autora http://mortis.forumpolish.com/t762-kruk-ventusa http://mortis.forumpolish.com/t764-dziennik-ventusa#5052 http://mortis.forumpolish.com/t763-skrytka-nr-15#5050
PisanieTemat: Re: Nie taki diabeł straszny, jak go malują. | Jewgienij & Ventus  Pią 15 Lip 2016, 17:53

Samotność. To pojęcie względne albowiem człowiek codziennie przewija się przez innych ludzi, czasami coś powie, zamieni słowo. Jak w tej chwili, ale uczucie samotności to całkiem coś innego. Człowiek zatacza się na margines społeczeństwa, nie wytrzymuje sam ze swoimi myślami. Ven nie ma z kim pogadać nawet o tym, co czuje do Soph, a przecież to uczucie gnije w nim od kilku lat. Sprawia to, ze mężczyzna tak łatwo ulega rozmową z pierdolonym Ruskiem. Ulega mu, ponieważ może z nim porozmawiać wiedząc, że ten nikomu nic nie powie, bo nie mają wspólnych znajomych, więc jak mogą swoje słowa przekazać drugiej osobie, która coś by z tym zrobiła?
Chłopak nie mógł wiedzieć, że Giena całkiem inaczej myśli o jego samotności. Skąd miał wiedzieć, że Ventus jest zabawką, ofiarą dla dzikiej bestii. Może był trochę naiwny, ale było to spowodowane tym, że nie miał nigdy bliskich kontaktów z innymi ludźmi, zawsze na uboczu, zawsze obserwujący, zawsze milczący. Nie ingerujący w życie innych, zawsze pasywny. Nie potrafił nawet zdobyć się na szczerość z osobą, którą pokochał. To sprawiło, że jest ułomny na tle uczuciowym i nigdy nie przyszłoby mu do głowy, że zostanie zabawką psychopaty. Starał się nie ingerować w życie towarzyskie i w momencie, gdy tamtego felernego dnia dosiadł się do Gieny popełnił ogromny błąd, bo Dzika Bestia nie jest zbyt dobrym sposobem na pozbycie się samotności z życia biednego, ułomnego barmana.
Na języku tańczyły mu już słowa obyś nie wrócił, ale w odpowiednim momencie zjadł je z gorzką miną na twarzy. Prychnął na jego pytania.
- Dręczyć mnie swoją obecnością - mruknął i strzelił karkiem, gdy poczuł jak kości oraz mięśnie zaczynają wykazywać oznaki zmęczenia. Oj nie, tak szybko nie da im odpoczynku. Niech sobie trochę pobolą. Pociągnął ponownie zdrowego bucha papierosa patrząc jak się powoli wypala. - To już niedługo - zauważył patrząc na niebo. Zastanawiał się, czy ten mężczyzna poważnie chciał brać ślub z tak młodą kobietą. To było zdecydowanie złe. Nie chciałby poślubić osoby, która mogłaby być jego dzieckiem.


Ventus A. Gaunt
To sen, nie myśl, że po kres będziesz szczęśliwy tak
To sen, przyjdzie moment, że cię trafi sztylet prosto w kark
Kiedy zapragniesz by serca równo biły
Zapadniesz w matnię, utracisz wszystkie siły
avatar
Nauczyciel OPCM, Głowa Rodziny Bułhakow

Dodatkowe informacje biograficzne
AKTUALNIE POSIADANA RÓŻDŻKA: Olcha, włókno ze smoczego serca, 10¼ cala, mało giętka. Barwiona na czarno, nieco przetarta, z wyrzeźbionymi na rękojeści liśćmi drzewa, z którego została wykonana.
OPANOWANE ZAKLĘCIA: Szkolne: Bombarda, Enervate, Finite, Flippendo, Incendio, Lumos, Lumos Maxima, Mobilicorpus, Nox, Periculum, Protego, Reducto, Sad Infer, Vad Infer, Wingardium Leviosa | Łatwe: Anesthesia, Bracium Emendo, Chłoszczyść, Delens Vestigium, Erecto, Extiguetor Ignis, Funemite, Impervius, Leviora, Rennervate, Siccum, Sollicus, Suspenorius, Vipera Evanesca, Zaklęcie Czterech Stron Świata (Wskaż mi) | Trudne: Acis Missile, Fiendfyre, Invivenerum, Non confringetur, Obliviate, Protego Horribilis, Purpura Flamma, Sectumsempra, Stimulus Meledictionem, Szatańska Pożoga, Tardis | Niewybaczalne: Avada Kedavra, Cruciatus | Specjalne: Solvite
OPIS POSTACI: Jewgienij jest wysokim, mierzącym prawie 190cm mężczyzną. Nie należy do tych najlepiej zbudowanych, wręcz przeciwnie - jest tym typem, na którym wszystkie ubrania wiszą i ludzie nie raz dziwią się, jak można być tak chudym. Nie znaczy to jednak, że jest chucherkiem, lata treningów zaowocowały całkiem solidną warstwą mięśniową i choć z kulturystą nie miałby szans, jest przygotowany do powalenia kogoś swojej postury. Na ciele ma wiele blizn, jedne są starsze i pochodzą z dzieciństwa, kiedy to zbierał lanie za występki nie godne dziedzica. Te nowsze są natomiast pamiątkami po eskapadach, mordobiciach i różnego rodzaju balangach, w których już nie tak młody Bułhakow zdawał się brać udział. Ciemne, ścięte na krótko włosy i kilku dniowy zarost to cechy charakterystyczne. Podobnie jak ciemne, odrobinę puste oczy, w których widać przede wszystkim pokłady nienawiści i agresji. Jewgienij zdecydowanie nie należy do najprzystojniejszych mężczyzn jacy chodzili po ziemi, jest zwyczajnie przeciętny. Stara ubierać się elegancko, w koszule, marynarki i spodnie z kantem. Zazwyczaj mu się to udaje, oczywiście o ile nie jest aktualnie na dniu piętnastym ciągłego picia na umór. W takich przypadkach przestaje zwracać uwagę na szczegóły pokroju prasowania, czy nawet prania rzeczy. Często można spotkać go z okularami na nosie, które od pewnego czasu są mu po prostu potrzebne. Kiedyś nosił je, gdy chciał wyglądać na inteligentnego, teraz nie ma wyboru, jeżeli chce się czemuś dobrze przyjrzeć. Jak na ponad czterdziestoletniego mężczyznę przystało, ma pierwsze zmarszczki pojawiające się wokół oczu i skórę, która nosi ślady starzenia się. Nie są mu obce także wszechobecne piegi, którymi tak naprawdę nigdy się nie przejmował.

Zobacz profil autora http://mortis.forumpolish.com/t212-zwierzeta-jewgienija http://mortis.forumpolish.com/t327-zapiski-jewgienija#411 http://mortis.forumpolish.com/t211-skrytka-nr-960
PisanieTemat: Re: Nie taki diabeł straszny, jak go malują. | Jewgienij & Ventus  Pią 15 Lip 2016, 18:30

Jedyne, czego Giena naprawdę nie znosił, poza nieposłuszeństwem, była samotność. Brak kogokolwiek do rozmowy, do otworzenia gęby i zapalenia razem papierosa. Wychowany w wielodzietnej rodzinie, w domu w którym zawsze się coś działo nie potrafił przyzwyczaić się do pustego mieszkania. Póki w Londynie znajdował się Vakel było dobrze, mógł z nim rozmawiać, śmiać się czy nawet kłócić. Kiedy młodszy brat wyjeżdżał do Hogwartu zaczynała dobijać go cisza. Od czasu do czasu spotykał się z ludźmi, których udało mu się poznać, albo po prostu wychodził do barów - inaczej nie dałby rady. Teraz jednak nie cierpiał na brak uwagi, bo szedł tutaj w towarzystwie młodego barmana, który rozmawiał z nim. Czasem milczał, czasem patrzył na niego z niechęcią (która nie była do końca szczera, mógł to wyczuć dzięki swojej zdolności legilimencji!), ale mimo wszystko, nie uciekał.
- Och, jeszcze nie zacząłem cię dręczyć. Bywam dość nieprzyjemny, kiedy zdecyduję się na dręczenie. na razie staram się być miły i towarzyski. - Zaśmiał się. Dręczenie go to czysta przyjemność. - Owszem, niedługo.
Cisza, jaka między nimi zapadła była dość smutna. Każdy z nich zapatrzył się w niebo, pogrążony w myślach. Jewgienij nie chciał się żenić. Nie chciał, bo nie widział w tym żadnych korzyści.
- Gdybym nie znał jej ojca i nie poznał jej na tyle, by zorientować się w dziewczęcym charakterze... Mógłbym dalej liczyć na to, że wystąpi dzień przed ślubem i zakomunikuje wszystkim, że ma już innego i ucieka z nim do Ameryki. Naprawdę, nie pogardziłbym takim rozwiązaniem i nawet kupiłbym jej najdroższy prezent ślubny, jaki bym znalazł. - Zaśmiał się, choć to, co mówił było prawdą. Gdyby Jasza miała choć trochę iskry w sobie, choć trochę stanowczości wobec Ivana, z pewnością nakierowałby ją do takiego czynu. A tymczasem... tymczasem ich ślub miał się odbyć już za kilka dni.


I have a conscience. It’s just... more selective.
***

avatar
Barman, Pub pod Trzema Miotłami

Dodatkowe informacje biograficzne
AKTUALNIE POSIADANA RÓŻDŻKA: cis, sierść wilkołaka, pół sztywna, 12 cali
OPANOWANE ZAKLĘCIA: Enervate, Episkey, Protego, Accio, Cave Inimicum, Expelliarmus, Homenum Revelio, Riddiculus, Alohomora, Diffindo, Drętwota, Everte Statum, Orbis, Verdimilious, Utevo Lux, Rennervate, Fumos Duo, Frigidus Flamma, Avis, Libro Mendacium, Bombarda Maxima, Delens Vestigium, Ferula, Protego Maxima, Upiorogacek, Serpendortia,
OPIS POSTACI: Ven ma piwne oczy oraz jasno brązowe włosy. Jego karnacja jest jasna, a chłopak nie przykłada uwagi do tego, aby jakkolwiek dodać jej barwy. Nie lubi się opalać, nie lubi słońca, nienawidzi, gdy jego skóra jest spalona od promieni. Mierzy sobie 183 cm wzrostu. Jest w miarę umięśniony, bo nie stroni od wysiłku fizycznego. Szerokie ramiona, smukłe dłonie o długich palcach, na palcu serdecznym lewej dłoni ma zawsze sygnet o zielonym kamieniu. Zazwyczaj ubiera białe koszule, a na to narzuca czarną marynarkę bądź kurtkę z czarnej skóry. Spodnie także w ciemnej barwie oraz ciężkie buty wiązane do góry sięgające wyżej kostki. Różdżkę trzyma właśnie w prawym bucie po wewnętrznej stronie. Nie ma żadnych charakterystycznych cech, nie posiada pieprzyków w widocznych miejscach, nie ma tatuaży, ani blizn.

Zobacz profil autora http://mortis.forumpolish.com/t762-kruk-ventusa http://mortis.forumpolish.com/t764-dziennik-ventusa#5052 http://mortis.forumpolish.com/t763-skrytka-nr-15#5050
PisanieTemat: Re: Nie taki diabeł straszny, jak go malują. | Jewgienij & Ventus  Pią 15 Lip 2016, 19:38

Ven akurat wyrobił sobie przez lata posłuszeństwo. Jedyny raz gdy się sprzeciwił był moment opuszczenia domu i to przyczyniło się do jego samotności. Ven od zawsze był typem pasywnym, nigdy nie próbował się wyróżnić, nie lubił, gdy ktoś zwracał na niego uwagę, nie lubił, gdy ktoś się o coś go pytał. Wolał być niewidzialny, żyć w własnym świecie i nie ingerować w innych. To było jedyne, co potrafił. Znikać tak, aby nikt nie zauważył jego obecności, czy też jej braku. Nieraz nawet na lekcjach zapominano o nim, bo nigdy się nie udzielał, zawsze siedział gdzieś z tyłu byle nie zostać zauważonym. Takie rzeczy nie były mu potrzebne do szczęścia, chciał być tylko po to, aby istnieć - nic więcej. Gorzej z tym, że trochę mu to nie wyszło. Soph go trochę omotała i wszystko co teraz robił, robił z myślą o niej. Tylko ona liczyła się w jego życiu, była jego uzależnieniem. Sprawiała, że najgorszy dzień przechodził w zapomnienie i pojawiała się tylko ona.
- Starasz się - zauważył, ale nic więcej nie powiedział. Skoro tak jest to niech jest. Lepiej nie wkładać palca w mrowisko. Zdecydowanie lepiej jest jak są trzeźwi i Ven nie musi się bać, że coś odpierdolą, a potem się okaże, że nic nie pamięta.
Skinął głową i nawet trochę mu współczuł. Takie małżeństwa zazwyczaj są upierdliwe. Do tej pory pamiętał jeden z listów swojej siostry, która narzekała na to, że jej mąż wraca późno do domu zapewne będą w klubach. Szukali rozrywki, bo nie potrafili żyć z kobietami, które były pasywne jak kłoda. Zostały nauczone posłuszeństwa i nie robiły nic, co sprawiłoby, że życie byłoby lepsze.
- Nakłoń ją do rezygnacji - wzruszył ramieniem i dokończył papierosa rzucając go na ziemię i przydeptując.


Ventus A. Gaunt
To sen, nie myśl, że po kres będziesz szczęśliwy tak
To sen, przyjdzie moment, że cię trafi sztylet prosto w kark
Kiedy zapragniesz by serca równo biły
Zapadniesz w matnię, utracisz wszystkie siły
avatar
Nauczyciel OPCM, Głowa Rodziny Bułhakow

Dodatkowe informacje biograficzne
AKTUALNIE POSIADANA RÓŻDŻKA: Olcha, włókno ze smoczego serca, 10¼ cala, mało giętka. Barwiona na czarno, nieco przetarta, z wyrzeźbionymi na rękojeści liśćmi drzewa, z którego została wykonana.
OPANOWANE ZAKLĘCIA: Szkolne: Bombarda, Enervate, Finite, Flippendo, Incendio, Lumos, Lumos Maxima, Mobilicorpus, Nox, Periculum, Protego, Reducto, Sad Infer, Vad Infer, Wingardium Leviosa | Łatwe: Anesthesia, Bracium Emendo, Chłoszczyść, Delens Vestigium, Erecto, Extiguetor Ignis, Funemite, Impervius, Leviora, Rennervate, Siccum, Sollicus, Suspenorius, Vipera Evanesca, Zaklęcie Czterech Stron Świata (Wskaż mi) | Trudne: Acis Missile, Fiendfyre, Invivenerum, Non confringetur, Obliviate, Protego Horribilis, Purpura Flamma, Sectumsempra, Stimulus Meledictionem, Szatańska Pożoga, Tardis | Niewybaczalne: Avada Kedavra, Cruciatus | Specjalne: Solvite
OPIS POSTACI: Jewgienij jest wysokim, mierzącym prawie 190cm mężczyzną. Nie należy do tych najlepiej zbudowanych, wręcz przeciwnie - jest tym typem, na którym wszystkie ubrania wiszą i ludzie nie raz dziwią się, jak można być tak chudym. Nie znaczy to jednak, że jest chucherkiem, lata treningów zaowocowały całkiem solidną warstwą mięśniową i choć z kulturystą nie miałby szans, jest przygotowany do powalenia kogoś swojej postury. Na ciele ma wiele blizn, jedne są starsze i pochodzą z dzieciństwa, kiedy to zbierał lanie za występki nie godne dziedzica. Te nowsze są natomiast pamiątkami po eskapadach, mordobiciach i różnego rodzaju balangach, w których już nie tak młody Bułhakow zdawał się brać udział. Ciemne, ścięte na krótko włosy i kilku dniowy zarost to cechy charakterystyczne. Podobnie jak ciemne, odrobinę puste oczy, w których widać przede wszystkim pokłady nienawiści i agresji. Jewgienij zdecydowanie nie należy do najprzystojniejszych mężczyzn jacy chodzili po ziemi, jest zwyczajnie przeciętny. Stara ubierać się elegancko, w koszule, marynarki i spodnie z kantem. Zazwyczaj mu się to udaje, oczywiście o ile nie jest aktualnie na dniu piętnastym ciągłego picia na umór. W takich przypadkach przestaje zwracać uwagę na szczegóły pokroju prasowania, czy nawet prania rzeczy. Często można spotkać go z okularami na nosie, które od pewnego czasu są mu po prostu potrzebne. Kiedyś nosił je, gdy chciał wyglądać na inteligentnego, teraz nie ma wyboru, jeżeli chce się czemuś dobrze przyjrzeć. Jak na ponad czterdziestoletniego mężczyznę przystało, ma pierwsze zmarszczki pojawiające się wokół oczu i skórę, która nosi ślady starzenia się. Nie są mu obce także wszechobecne piegi, którymi tak naprawdę nigdy się nie przejmował.

Zobacz profil autora http://mortis.forumpolish.com/t212-zwierzeta-jewgienija http://mortis.forumpolish.com/t327-zapiski-jewgienija#411 http://mortis.forumpolish.com/t211-skrytka-nr-960
PisanieTemat: Re: Nie taki diabeł straszny, jak go malują. | Jewgienij & Ventus  Sob 16 Lip 2016, 15:34

Giena, gdyby wiedział, że w razie swojego zniknięcia nikt by się nawet nie zorientował z pewnością nie wytrzymałby tego psychicznie. Musiał być, istnieć dla ludzi, którzy mogliby się w niego wpatrywać. Którzy mogliby się nim interesować cały ten czas, kiedy on sam lawirowałby pomiędzy jednym, a drugim człowieczkiem, dla którego chciał być całym światem.
- Staram. - Powtórzył, uśmiechając się pod nosem. Gdy chciał nie miał problemów z byciem miłym. Warunkiem powodzenia były tylko chęci, których nie zawsze mu starczało.
- Och, gdyby to było takie łatwe! - Myśl o upartej na swój sposób Jaszy rozbawiła go na chwilę, potem jednak spoważniał. - Prawdę mówiąc, gdyby była moją córką i była mi tak posłuszna, jak jest wobec swojego ojca... Byłbym bardzo zadowolony. W tej sytuacji jednak trochę psuje mi to szyki. Nie mogę sam anulować tych zaręczyn teraz, mogę próbować swoich sił inaczej. Ale to doprowadza nas znowu do tego, że nie wiem, czy w świetle moich zamiarów i działań, jakie powezmę będę w stanie tu wrócić. - Och, ojcobójstwo było przecież jedynie szczytem góry lodowej planów, jakie miał wobec własnej rodziny. Przewidział w swoich rozważaniach stado trupów, każdemu szykując już mowę pożegnalną. Łącznie ze sobą, gdyby coś poszło nie tak.
- Ciesz się, póki nie jesteś żonaty i nie musisz o tym myśleć. - Powiedział tylko, wciągając dym papierosa i wzdychając. Na chuj mu była kobieta? Jeżeli jakąś chciał w swoim towarzystwie to po prostu sobie znajdywał. Na chwilę, póki mu się nie znudziła, a potem się jej pozbywał. Tymczasem żona... Do cholery jasnej, kto w ogóle wymyślił cały ten obrządek małżeński? Czy nie lepiej było żyć bez zobowiązań?


I have a conscience. It’s just... more selective.
***

avatar
Barman, Pub pod Trzema Miotłami

Dodatkowe informacje biograficzne
AKTUALNIE POSIADANA RÓŻDŻKA: cis, sierść wilkołaka, pół sztywna, 12 cali
OPANOWANE ZAKLĘCIA: Enervate, Episkey, Protego, Accio, Cave Inimicum, Expelliarmus, Homenum Revelio, Riddiculus, Alohomora, Diffindo, Drętwota, Everte Statum, Orbis, Verdimilious, Utevo Lux, Rennervate, Fumos Duo, Frigidus Flamma, Avis, Libro Mendacium, Bombarda Maxima, Delens Vestigium, Ferula, Protego Maxima, Upiorogacek, Serpendortia,
OPIS POSTACI: Ven ma piwne oczy oraz jasno brązowe włosy. Jego karnacja jest jasna, a chłopak nie przykłada uwagi do tego, aby jakkolwiek dodać jej barwy. Nie lubi się opalać, nie lubi słońca, nienawidzi, gdy jego skóra jest spalona od promieni. Mierzy sobie 183 cm wzrostu. Jest w miarę umięśniony, bo nie stroni od wysiłku fizycznego. Szerokie ramiona, smukłe dłonie o długich palcach, na palcu serdecznym lewej dłoni ma zawsze sygnet o zielonym kamieniu. Zazwyczaj ubiera białe koszule, a na to narzuca czarną marynarkę bądź kurtkę z czarnej skóry. Spodnie także w ciemnej barwie oraz ciężkie buty wiązane do góry sięgające wyżej kostki. Różdżkę trzyma właśnie w prawym bucie po wewnętrznej stronie. Nie ma żadnych charakterystycznych cech, nie posiada pieprzyków w widocznych miejscach, nie ma tatuaży, ani blizn.

Zobacz profil autora http://mortis.forumpolish.com/t762-kruk-ventusa http://mortis.forumpolish.com/t764-dziennik-ventusa#5052 http://mortis.forumpolish.com/t763-skrytka-nr-15#5050
PisanieTemat: Re: Nie taki diabeł straszny, jak go malują. | Jewgienij & Ventus  Nie 17 Lip 2016, 13:14

Ven nienawidził być w centrum zainteresowania. Zdecydowanie wolał świadomość, że nikt go nigdy nie zauważy, że będzie tylko marą, która przewija się między ludźmi. Nikt nigdy nie spojrzy na niego inaczej niż na obcego barmana. Nie chciał być przez nich podziwiany, chciał być zapomniany na zawsze, aby nikt nie wracał do niego wspomnieniami, aby mógł umrzeć spokojnie, wiedząc, że nikt nie będzie za nim tęsknić, ani przywoływać go zza światów. Jednak była jeszcze Soph i nie wiedział jak sobie z tym poradzić. Nie chciał jej tracić, była dla niego bardzo ważna, więc nie wyobrażał sobie życia bez niej, a jednocześnie, gdyby nie była do niego przywiązana mógłby spokojnie odejść.
Słuchał go. Słuchanie miał naprawdę dobrze wyuczone, a to dzięki Soph, której buzia się nigdy nie zamyka. Zwłaszcza jak byli w szkole. Ile on się nasłuchał opowieści o niczym i wszystkim, a jednocześnie nic nie miało znaczenia. Bo on słuchał, a ona mówiła. On siedział jak zwykle niczym ten myśliciel z marmuru i palił spokojnie fajkę, a dziewczyna podekscytowana opowiadała. Nigdy mu to nie przeszkadzało. Teraz będąc barmanem nadal słuchał, wiele osób użalało się nad swoim życiem, a to natomiast powodowało, że żyłka mu pulsowała od nieudolności niektórych ludzi. Jednak będąc barmanem nie mógł nic na to poradzić. Inaczej straciłby pracę.
- Chyba nigdy nie będę miał żony - mruknął wciskając dłonie w kieszenie. - Zdecydowanie lepiej i łatwiej jest tak jak jest - pomyślał o Sophii i zastanawiał się czy byłaby szczęśliwa z nim. Jakby to wyglądało, gdyby żyli razem w małżeństwie?


Ventus A. Gaunt
To sen, nie myśl, że po kres będziesz szczęśliwy tak
To sen, przyjdzie moment, że cię trafi sztylet prosto w kark
Kiedy zapragniesz by serca równo biły
Zapadniesz w matnię, utracisz wszystkie siły
avatar
Nauczyciel OPCM, Głowa Rodziny Bułhakow

Dodatkowe informacje biograficzne
AKTUALNIE POSIADANA RÓŻDŻKA: Olcha, włókno ze smoczego serca, 10¼ cala, mało giętka. Barwiona na czarno, nieco przetarta, z wyrzeźbionymi na rękojeści liśćmi drzewa, z którego została wykonana.
OPANOWANE ZAKLĘCIA: Szkolne: Bombarda, Enervate, Finite, Flippendo, Incendio, Lumos, Lumos Maxima, Mobilicorpus, Nox, Periculum, Protego, Reducto, Sad Infer, Vad Infer, Wingardium Leviosa | Łatwe: Anesthesia, Bracium Emendo, Chłoszczyść, Delens Vestigium, Erecto, Extiguetor Ignis, Funemite, Impervius, Leviora, Rennervate, Siccum, Sollicus, Suspenorius, Vipera Evanesca, Zaklęcie Czterech Stron Świata (Wskaż mi) | Trudne: Acis Missile, Fiendfyre, Invivenerum, Non confringetur, Obliviate, Protego Horribilis, Purpura Flamma, Sectumsempra, Stimulus Meledictionem, Szatańska Pożoga, Tardis | Niewybaczalne: Avada Kedavra, Cruciatus | Specjalne: Solvite
OPIS POSTACI: Jewgienij jest wysokim, mierzącym prawie 190cm mężczyzną. Nie należy do tych najlepiej zbudowanych, wręcz przeciwnie - jest tym typem, na którym wszystkie ubrania wiszą i ludzie nie raz dziwią się, jak można być tak chudym. Nie znaczy to jednak, że jest chucherkiem, lata treningów zaowocowały całkiem solidną warstwą mięśniową i choć z kulturystą nie miałby szans, jest przygotowany do powalenia kogoś swojej postury. Na ciele ma wiele blizn, jedne są starsze i pochodzą z dzieciństwa, kiedy to zbierał lanie za występki nie godne dziedzica. Te nowsze są natomiast pamiątkami po eskapadach, mordobiciach i różnego rodzaju balangach, w których już nie tak młody Bułhakow zdawał się brać udział. Ciemne, ścięte na krótko włosy i kilku dniowy zarost to cechy charakterystyczne. Podobnie jak ciemne, odrobinę puste oczy, w których widać przede wszystkim pokłady nienawiści i agresji. Jewgienij zdecydowanie nie należy do najprzystojniejszych mężczyzn jacy chodzili po ziemi, jest zwyczajnie przeciętny. Stara ubierać się elegancko, w koszule, marynarki i spodnie z kantem. Zazwyczaj mu się to udaje, oczywiście o ile nie jest aktualnie na dniu piętnastym ciągłego picia na umór. W takich przypadkach przestaje zwracać uwagę na szczegóły pokroju prasowania, czy nawet prania rzeczy. Często można spotkać go z okularami na nosie, które od pewnego czasu są mu po prostu potrzebne. Kiedyś nosił je, gdy chciał wyglądać na inteligentnego, teraz nie ma wyboru, jeżeli chce się czemuś dobrze przyjrzeć. Jak na ponad czterdziestoletniego mężczyznę przystało, ma pierwsze zmarszczki pojawiające się wokół oczu i skórę, która nosi ślady starzenia się. Nie są mu obce także wszechobecne piegi, którymi tak naprawdę nigdy się nie przejmował.

Zobacz profil autora http://mortis.forumpolish.com/t212-zwierzeta-jewgienija http://mortis.forumpolish.com/t327-zapiski-jewgienija#411 http://mortis.forumpolish.com/t211-skrytka-nr-960
PisanieTemat: Re: Nie taki diabeł straszny, jak go malują. | Jewgienij & Ventus  Nie 17 Lip 2016, 20:35

Skończył palić, a peta wyrzucił na ziemię i odetchnął głęboko. Ręce schował do kieszeni i przez chwilę milczał. Rosja, ach Rosja. Co go tam czeka? Nie był pewien i choć spędzało mu to sen z powiek... Na swój sposób był powrotem do domu podekscytowany. I podniecony wizją martwego ojca. Podniecony wizją jego krwi na własnych rękach. Zaśmiał się, odrobinę szaleńczo, ale nie tak, by miało to kogoś przerazić. Dopiero gdy Ventus się odezwał zwrócił na niego uwagę. Och, cały czas słuchał? Idealnie, takich właśnie ludzi potrzebował. Którzy, do cholery jasnej, słuchają.
- Dokładnie. Życie bez zobowiązań, bez przywiązania do jednej konkretnej osoby. Po co wiązać się na zawsze. Nie wiemy, co będzie tym zawsze. Nie wiemy, czy dożyjemy do jutra. - Mówił całkiem wesołym głosem, zadowolony z tego, że Ventus przestał reagować na niego jak rozjuszony piesek na listonosza.
- Co powiesz na jakąś kawę? Macie tu miejsce, w którym można się takiej napić? - Zapytał mając w głowie tylko herbaciarnię, w której spotkał się jakiś czas temu z Vakelem. Nie chciał tam iść z Ventusem, bo zatarłoby to wspomnienie tamtego dnia... Dnia, w którym nota bene poznał młodego barmana Trzech Mioteł. Pokręcił głową i stanął w miejscu, czekając na reakcję towarzysza.


I have a conscience. It’s just... more selective.
***

Sponsored content


PisanieTemat: Re: Nie taki diabeł straszny, jak go malują. | Jewgienij & Ventus  

Nie taki diabeł straszny, jak go malują. | Jewgienij & Ventus

Zobacz poprzedni temat Zobacz następny temat Powrót do góry
Strona 1 z 2Idź do strony : 1, 2  Next

Similar topics

-
» Numerologia
» Kobieta to diabeł
» Tajniki Tarota
» "Niebieski Diabeł" i jego słodycz: Seria niefortunnych zdarzeń
» Armageddon Fanfic Productions [+18, wulgarne słownictwo, horror, gore (zupełnie jak moja eks podczas okresu lol) etc.]

Permissions in this forum:Nie możesz odpowiadać w tematach
Mortis :: Rozgrywka fabularna :: Myślodsiewnie-
Skocz do: