Non mor­tem ti­memus, sed co­gita­tionem Mor­tis


Share|

Nie taki diabeł straszny, jak go malują. | Jewgienij & Ventus

Idź do strony : Previous  1, 2
avatar
Barman, Pub pod Trzema Miotłami

Dodatkowe informacje biograficzne
AKTUALNIE POSIADANA RÓŻDŻKA: cis, sierść wilkołaka, pół sztywna, 12 cali
OPANOWANE ZAKLĘCIA: Enervate, Episkey, Protego, Accio, Cave Inimicum, Expelliarmus, Homenum Revelio, Riddiculus, Alohomora, Diffindo, Drętwota, Everte Statum, Orbis, Verdimilious, Utevo Lux, Rennervate, Fumos Duo, Frigidus Flamma, Avis, Libro Mendacium, Bombarda Maxima, Delens Vestigium, Ferula, Protego Maxima, Upiorogacek, Serpendortia,
OPIS POSTACI: Ven ma piwne oczy oraz jasno brązowe włosy. Jego karnacja jest jasna, a chłopak nie przykłada uwagi do tego, aby jakkolwiek dodać jej barwy. Nie lubi się opalać, nie lubi słońca, nienawidzi, gdy jego skóra jest spalona od promieni. Mierzy sobie 183 cm wzrostu. Jest w miarę umięśniony, bo nie stroni od wysiłku fizycznego. Szerokie ramiona, smukłe dłonie o długich palcach, na palcu serdecznym lewej dłoni ma zawsze sygnet o zielonym kamieniu. Zazwyczaj ubiera białe koszule, a na to narzuca czarną marynarkę bądź kurtkę z czarnej skóry. Spodnie także w ciemnej barwie oraz ciężkie buty wiązane do góry sięgające wyżej kostki. Różdżkę trzyma właśnie w prawym bucie po wewnętrznej stronie. Nie ma żadnych charakterystycznych cech, nie posiada pieprzyków w widocznych miejscach, nie ma tatuaży, ani blizn.

Zobacz profil autora http://mortis.forumpolish.com/t762-kruk-ventusa http://mortis.forumpolish.com/t764-dziennik-ventusa#5052 http://mortis.forumpolish.com/t763-skrytka-nr-15#5050
PisanieTemat: Re: Nie taki diabeł straszny, jak go malują. | Jewgienij & Ventus  Nie 17 Lip 2016, 22:24

Zerknął na niego słysząc jego śmiech. Nie podobał mu się on. Zapewne z facetem działo się coś niedobrego, a Ven nie wiedział co i nie potrafiłby się przed nim obronić, gdyby coś mu odbiło. Rusek zawsze będzie o krok do przodu, będzie zawsze silniejszy i sprytniejszy. Wiedział to, czuł to gdzieś w środku, w podświadomości, która była odcięta od tego, co pamiętał, a co nie. W końcu raz przeżył z nim coś, czego nigdy nie będzie pamiętał i jednocześnie to coś, siedzi w nim, w jego głowie, w podświadomości i już nigdy nie będzie tego wiedział. Odwrócił od niego wzrok i wbił go w ziemię obserwując swoje kroki. Nic nie rozumiał z tego wszystkiego.
Uśmiechnął się gorzko na jego słowa o życiu bez zobowiązań. On był przywiązany już do jednej osoby i tylko ona trzymała go przy życiu. Przy innych był zimnym draniem, któremu na niczym nie zależało, który udawał, że nie ma nikogo, a raczej wmawiał to sobie, że jest cholernie samotny. I może tak było, w końcu jedna osoba to nie tłum. Jednak, gdy pojawiała się Soph stawał się potulny jak baranek, pozwalał opowiadać jej, przytulać się przez nią. Po prostu pozwalał jej być szczęśliwą. On sam wtedy cierpiał cholernie mocno, bo po prostu czuł do niej coś, czego nie do końca pojmował. Gdy tylko o niej pomyślał czuł bolesny skurcz w brzuchu jakby właśnie ktoś wbił mu tam igły. Nie mógł jej mieć tylko dla siebie, ona zawsze będzie za daleko i nie chodzi tu o jej pobyt zamieszkania. Po prostu jako osoba zawsze będzie go trzymać w tej strefie przyjaźni.
- Gdyby to było takie proste - mruknął nieświadomie na głos.
Spojrzał na niego, gdy ten zaproponował mu kawę. Zastanowił się chwilę.
- Jest tu jakaś kawiarnia - skinął głową i ruszył do odpowiedniego miejsca. Było to spokojne miejsce, gdzie podawano najlepsze desery na świecie. Została otwarta dosyć nie dawno, ale skradła serca mieszkańców. Często przychodził tu na lunch, gdy była na to pora w pracy, bo obiady też nie były złe w tym miejscu. Wszedł do środka i zajął jakieś normalne miejsce. Ściągnął tym samym torbę, którą położył obok siebie.


Ventus A. Gaunt
To sen, nie myśl, że po kres będziesz szczęśliwy tak
To sen, przyjdzie moment, że cię trafi sztylet prosto w kark
Kiedy zapragniesz by serca równo biły
Zapadniesz w matnię, utracisz wszystkie siły
avatar
Nauczyciel OPCM, Głowa Rodziny Bułhakow

Dodatkowe informacje biograficzne
AKTUALNIE POSIADANA RÓŻDŻKA: Olcha, włókno ze smoczego serca, 10¼ cala, mało giętka. Barwiona na czarno, nieco przetarta, z wyrzeźbionymi na rękojeści liśćmi drzewa, z którego została wykonana.
OPANOWANE ZAKLĘCIA: Szkolne: Bombarda, Enervate, Finite, Flippendo, Incendio, Lumos, Lumos Maxima, Mobilicorpus, Nox, Periculum, Protego, Reducto, Sad Infer, Vad Infer, Wingardium Leviosa | Łatwe: Anesthesia, Bracium Emendo, Chłoszczyść, Delens Vestigium, Erecto, Extiguetor Ignis, Funemite, Impervius, Leviora, Rennervate, Siccum, Sollicus, Suspenorius, Vipera Evanesca, Zaklęcie Czterech Stron Świata (Wskaż mi) | Trudne: Acis Missile, Fiendfyre, Invivenerum, Non confringetur, Obliviate, Protego Horribilis, Purpura Flamma, Sectumsempra, Stimulus Meledictionem, Szatańska Pożoga, Tardis | Niewybaczalne: Avada Kedavra, Cruciatus | Specjalne: Solvite
OPIS POSTACI: Jewgienij jest wysokim, mierzącym prawie 190cm mężczyzną. Nie należy do tych najlepiej zbudowanych, wręcz przeciwnie - jest tym typem, na którym wszystkie ubrania wiszą i ludzie nie raz dziwią się, jak można być tak chudym. Nie znaczy to jednak, że jest chucherkiem, lata treningów zaowocowały całkiem solidną warstwą mięśniową i choć z kulturystą nie miałby szans, jest przygotowany do powalenia kogoś swojej postury. Na ciele ma wiele blizn, jedne są starsze i pochodzą z dzieciństwa, kiedy to zbierał lanie za występki nie godne dziedzica. Te nowsze są natomiast pamiątkami po eskapadach, mordobiciach i różnego rodzaju balangach, w których już nie tak młody Bułhakow zdawał się brać udział. Ciemne, ścięte na krótko włosy i kilku dniowy zarost to cechy charakterystyczne. Podobnie jak ciemne, odrobinę puste oczy, w których widać przede wszystkim pokłady nienawiści i agresji. Jewgienij zdecydowanie nie należy do najprzystojniejszych mężczyzn jacy chodzili po ziemi, jest zwyczajnie przeciętny. Stara ubierać się elegancko, w koszule, marynarki i spodnie z kantem. Zazwyczaj mu się to udaje, oczywiście o ile nie jest aktualnie na dniu piętnastym ciągłego picia na umór. W takich przypadkach przestaje zwracać uwagę na szczegóły pokroju prasowania, czy nawet prania rzeczy. Często można spotkać go z okularami na nosie, które od pewnego czasu są mu po prostu potrzebne. Kiedyś nosił je, gdy chciał wyglądać na inteligentnego, teraz nie ma wyboru, jeżeli chce się czemuś dobrze przyjrzeć. Jak na ponad czterdziestoletniego mężczyznę przystało, ma pierwsze zmarszczki pojawiające się wokół oczu i skórę, która nosi ślady starzenia się. Nie są mu obce także wszechobecne piegi, którymi tak naprawdę nigdy się nie przejmował.

Zobacz profil autora http://mortis.forumpolish.com/t212-zwierzeta-jewgienija http://mortis.forumpolish.com/t327-zapiski-jewgienija#411 http://mortis.forumpolish.com/t211-skrytka-nr-960
PisanieTemat: Re: Nie taki diabeł straszny, jak go malują. | Jewgienij & Ventus  Pon 18 Lip 2016, 13:05

Czy Jewgienij był do kogoś przywiązany? Przede wszystkim - do siebie. Czy był ktoś jeszcze? Ku swojemu niezadowoleniu, owszem. Nie wyobrażał sobie życia bez Vaksilija, jakkolwiek by na to nie spojrzeć. Nie byli przykładnym rodzeństwem. Nie byli typowymi przyjaciółmi (czym w ogóle była przyjaźń?). Nie byli też normalnymi kochankami - z resztą, czy w ich wypadku coś było normalne? Czy coś nie tylko w ich relacji, ale i życiu mogło takie być? Zaśmiał się do siebie w duchu, bo dobrze wiedział, że obaj byli popierdoleni i właśnie dlatego jeszcze się trzymali razem. Dlatego żadne z nich nie uciekło z krzykiem, bo oboje byli świrnięci.
- Nic nie jest takie proste. Ale z drugiej strony, często okazuje się, że było łatwiejsze niż nam się wydawało. - Powiedział zdecydowanie. Dobrze wiedział, że znalazł się na dnie gówna, jakie mógł sobie stworzyć. Z drugiej strony wiedział też, że z pewnością nie jest tak źle, jak mu się wydaje. Miał jeszcze perspektywy. Jakieś. Na pewno.
- W takim razie prowadź. - Powiedział spokojnie, zupełnie tak jakby nie dopuszczał możliwości, w której Ventus nie zgadza się na wspólną kawę. Z resztą - nic na ten temat nie powiedział, czyż nie? Pokierował ich, co Giena przyjął z zadowoleniem i wchodząc do kawiarni rozejrzał się tylko pobieżnie po pomieszczeniu, a potem zajął jeden z pierwszych wolnych stolików.  Gdy podeszła do nich kelnerka zamówił kawę i kazał Ventusowi sobie coś wybrać. On stawiał, jak zawsze. Pański gest, jego znak rozpoznawczy.


I have a conscience. It’s just... more selective.
***

avatar
Barman, Pub pod Trzema Miotłami

Dodatkowe informacje biograficzne
AKTUALNIE POSIADANA RÓŻDŻKA: cis, sierść wilkołaka, pół sztywna, 12 cali
OPANOWANE ZAKLĘCIA: Enervate, Episkey, Protego, Accio, Cave Inimicum, Expelliarmus, Homenum Revelio, Riddiculus, Alohomora, Diffindo, Drętwota, Everte Statum, Orbis, Verdimilious, Utevo Lux, Rennervate, Fumos Duo, Frigidus Flamma, Avis, Libro Mendacium, Bombarda Maxima, Delens Vestigium, Ferula, Protego Maxima, Upiorogacek, Serpendortia,
OPIS POSTACI: Ven ma piwne oczy oraz jasno brązowe włosy. Jego karnacja jest jasna, a chłopak nie przykłada uwagi do tego, aby jakkolwiek dodać jej barwy. Nie lubi się opalać, nie lubi słońca, nienawidzi, gdy jego skóra jest spalona od promieni. Mierzy sobie 183 cm wzrostu. Jest w miarę umięśniony, bo nie stroni od wysiłku fizycznego. Szerokie ramiona, smukłe dłonie o długich palcach, na palcu serdecznym lewej dłoni ma zawsze sygnet o zielonym kamieniu. Zazwyczaj ubiera białe koszule, a na to narzuca czarną marynarkę bądź kurtkę z czarnej skóry. Spodnie także w ciemnej barwie oraz ciężkie buty wiązane do góry sięgające wyżej kostki. Różdżkę trzyma właśnie w prawym bucie po wewnętrznej stronie. Nie ma żadnych charakterystycznych cech, nie posiada pieprzyków w widocznych miejscach, nie ma tatuaży, ani blizn.

Zobacz profil autora http://mortis.forumpolish.com/t762-kruk-ventusa http://mortis.forumpolish.com/t764-dziennik-ventusa#5052 http://mortis.forumpolish.com/t763-skrytka-nr-15#5050
PisanieTemat: Re: Nie taki diabeł straszny, jak go malują. | Jewgienij & Ventus  Pon 18 Lip 2016, 17:19

Nie wiedział dlaczego prowadził go do kawiarni. To był jakiś odruch, że po pytaniu bez słowa szedł do odpowiedniego miejsca. Nie wiedział czemu, ale czuł jakieś dziwne uzależnienie od niego. Nie mógł zrozumieć, czemu tak reagował. Ta jego samotność sprawiała, że był podatny na ludzi, którzy go zauważali, nawet jeśli on tego nie chciał. Nawet jeśli sprawiał wrażenie osoby, która nie chce mieć z nimi nic wspólnego. Giena był pierwszą osobą, która go zauważyła nie licząc Soph, która mimo swojej dziwacznej postawy sprawiała się go rozumieć. Lubił te rozmowy, które z nim przeprowadził, nawet jeśli były ich tylko dwie, to sam fakt, że Rusek słuchał i odpowiadał na jego słowa sprawiał, że chciał tych rozmów. Nie ważne, że po nich dwa razy wydarzyło się coś, czego nie rozumiał, nie pamiętał, nie chciał pamiętać. Teraz jak posłuszny piesek, jak laleczka poruszał się tam, gdzie marionetkarz, lalkarz chciał, żądał, prosił. Pociągnięcie za jeden sznurek, jeden krok do przodu. Ventus posłusznie prowadzi syberyjskiego panicza do kawiarenki, bo tak chciał, bo tego właśnie pragnął, a laleczka nie jest tego świadoma, nie wie, że robi to, bo się uzależnia, bo panicz zasiał w nim pewien rodzaj narkotyku, nie wie, że naznaczył go i Ven już nigdy nie wyjdzie spod jego sznureczków. Te, które przywiązał mu ojciec zerwał w momencie, gdy poznał Gienusze. Rusek powoli wciąga go w swoją pajęczą sieć, a teraz sprawia, że wszystko co złe związane z syberyjskim drwalem znika jak mgła.
Widząc, że to Rusek ma zamiar płacić Ven tylko wzruszył ramieniem. Tak, Ventusowi było za szkoda wydać kasę jeśli miał szansę wypić, zjeść za darmo. Wspominałam, że Ven jest egoistą i jak ma szansę nie wydać kasy to korzysta. Zamówił sobie herbaty, bo dzisiaj nie pił, a tu też podają dobrą. Siedział na przeciw niego z zamyśloną miną.
Czemu właściwie zgodził się tu przybyć? Czemu zgodził się wypić z nim kawę/herbatę? Co go do tego pokierowało? Czemu bez żadnego słowa skierował się tam, gdzie ten tego chciał? Nie wiedział, nie potrafił wiedzieć na ten temat. Co jeśli to jakaś kolejna sztuczka? Nie, to nie możliwe.
Podniósł wzrok na Ruska i obserwował go uważnie. Spoglądał w jego ciemne oczy, oczy które zdawały się być oczami wesołego szaleńcza, oczy, które w tej chwili były dosyć spokojne. Oczy, z których nie potrafił wyczytać nic konkretnego. Kim był Giena? Kim był Pierdolony Rusek? Czego chciał od takiego Ventusa, którym on sam był? A tak właściwie kim był Ventus? Wiele pytań, zero odpowiedzi. Odpowiedzi nie są najważniejsze w życiu, najważniejsze to zadać odpowiednie pytanie. Czy Ven chciał o coś pytać? Właściwie nic nie chciał wiedzieć, wystarczyło mu to, że się nie nudził, że nie był tego dnia sam jak każdego innego. Giena był w tej chwili jego wybawieniem od czterech pustych ścian, w której co jakiś czas roznosił się skrzek kruka w klatce. Rozejrzał się dookoła obserwując ludzi, którzy przybyli tutaj na herbatę, deser, a może obiad lub śniadanie. Nikt nie był interesujący, nikt nie wychodził poza skalę normalności. Tylko ten dziwny Rusek zwracał uwagę Ventusa, jakby miał jakiś sekret, jakby wiedział, coś więcej o biednym Ventusiku. Jakby wiedział, czego mu potrzeba. Ale, czy tak było? Czy znał wiedzę większą niż Ven się domyślał?


Ventus A. Gaunt
To sen, nie myśl, że po kres będziesz szczęśliwy tak
To sen, przyjdzie moment, że cię trafi sztylet prosto w kark
Kiedy zapragniesz by serca równo biły
Zapadniesz w matnię, utracisz wszystkie siły
avatar
Nauczyciel OPCM, Głowa Rodziny Bułhakow

Dodatkowe informacje biograficzne
AKTUALNIE POSIADANA RÓŻDŻKA: Olcha, włókno ze smoczego serca, 10¼ cala, mało giętka. Barwiona na czarno, nieco przetarta, z wyrzeźbionymi na rękojeści liśćmi drzewa, z którego została wykonana.
OPANOWANE ZAKLĘCIA: Szkolne: Bombarda, Enervate, Finite, Flippendo, Incendio, Lumos, Lumos Maxima, Mobilicorpus, Nox, Periculum, Protego, Reducto, Sad Infer, Vad Infer, Wingardium Leviosa | Łatwe: Anesthesia, Bracium Emendo, Chłoszczyść, Delens Vestigium, Erecto, Extiguetor Ignis, Funemite, Impervius, Leviora, Rennervate, Siccum, Sollicus, Suspenorius, Vipera Evanesca, Zaklęcie Czterech Stron Świata (Wskaż mi) | Trudne: Acis Missile, Fiendfyre, Invivenerum, Non confringetur, Obliviate, Protego Horribilis, Purpura Flamma, Sectumsempra, Stimulus Meledictionem, Szatańska Pożoga, Tardis | Niewybaczalne: Avada Kedavra, Cruciatus | Specjalne: Solvite
OPIS POSTACI: Jewgienij jest wysokim, mierzącym prawie 190cm mężczyzną. Nie należy do tych najlepiej zbudowanych, wręcz przeciwnie - jest tym typem, na którym wszystkie ubrania wiszą i ludzie nie raz dziwią się, jak można być tak chudym. Nie znaczy to jednak, że jest chucherkiem, lata treningów zaowocowały całkiem solidną warstwą mięśniową i choć z kulturystą nie miałby szans, jest przygotowany do powalenia kogoś swojej postury. Na ciele ma wiele blizn, jedne są starsze i pochodzą z dzieciństwa, kiedy to zbierał lanie za występki nie godne dziedzica. Te nowsze są natomiast pamiątkami po eskapadach, mordobiciach i różnego rodzaju balangach, w których już nie tak młody Bułhakow zdawał się brać udział. Ciemne, ścięte na krótko włosy i kilku dniowy zarost to cechy charakterystyczne. Podobnie jak ciemne, odrobinę puste oczy, w których widać przede wszystkim pokłady nienawiści i agresji. Jewgienij zdecydowanie nie należy do najprzystojniejszych mężczyzn jacy chodzili po ziemi, jest zwyczajnie przeciętny. Stara ubierać się elegancko, w koszule, marynarki i spodnie z kantem. Zazwyczaj mu się to udaje, oczywiście o ile nie jest aktualnie na dniu piętnastym ciągłego picia na umór. W takich przypadkach przestaje zwracać uwagę na szczegóły pokroju prasowania, czy nawet prania rzeczy. Często można spotkać go z okularami na nosie, które od pewnego czasu są mu po prostu potrzebne. Kiedyś nosił je, gdy chciał wyglądać na inteligentnego, teraz nie ma wyboru, jeżeli chce się czemuś dobrze przyjrzeć. Jak na ponad czterdziestoletniego mężczyznę przystało, ma pierwsze zmarszczki pojawiające się wokół oczu i skórę, która nosi ślady starzenia się. Nie są mu obce także wszechobecne piegi, którymi tak naprawdę nigdy się nie przejmował.

Zobacz profil autora http://mortis.forumpolish.com/t212-zwierzeta-jewgienija http://mortis.forumpolish.com/t327-zapiski-jewgienija#411 http://mortis.forumpolish.com/t211-skrytka-nr-960
PisanieTemat: Re: Nie taki diabeł straszny, jak go malują. | Jewgienij & Ventus  Pon 18 Lip 2016, 20:42

Giena był zadowolony. Nie wiedział jeszcze, czy chce Ventusa sobie wychować, czy jednak nie. Czy po prostu zostawi go, by żył swoim własnym życiem. Nie wiedział nawet, czy będzie miał jeszcze szansę zjawić się w jego barze i pomęczyć go swoją obecnością. Czuł jednak, że gdyby chciał, mógłby zrobić z nim wszystko, bo właśnie trafił na podatny grunt. Z pozoru niechętny, odrzucający każdą znajomość - Giena znał takich bardzo dobrze. Większość z nich rozpływała się w rękach, gdy tylko poświęciło się takiemu trochę uwagi. Gdy się takiego oswoiło. To właśnie miał zamiar z nim zrobić, jeżeli uda mu się wrócić z Rosji, a lubił zakładać, że tak właśnie będzie.
Lubił też wydawać pieniądze na swoje atrakcje, a za taką zdążył go już uznać. Siedział, czekając na kawę i przyglądał mu się uważnie. Założył nogę na nogę, rozpiął marynarkę i rozejrzał się po pomieszczeniu. Nie było zbyt wielu klientów, ale może to kwestia godziny - w końcu większość ludzi jest teraz w pracy... Zupełnie tak, jak on. Cholera, lepiej żeby nikt go nie przyczaił, bo będzie miał przesrane. Z drugiej strony, nie był w Londynie i raczej wysłali do Hogsmeade tylko jego. Mógł sobie pozwolić na kawę w ramach wczesnego lunchu, a jak.
- Od dawna mieszkasz w Hogsmeade? - Zagadał, gdy kelnerka postawiła przed nimi filiżanki. - Prawdę mówiąc, nie wygląda to na zbyt ciekawe miejsce. Z tymi wszystkimi morderstwami w ostatnich czasach tylko świr chciałby przechadzać się ulicami. Nie to, żeby mi przeszkadzało, że sam prawie tutaj spłonąłem. Fascynujące przeżycie, mówię ci. Nigdy nie sądziłem, że zginę w pożodze - prędzej spodziewałbym się, że ktoś udusi mnie w nocy poduszką, bo byłem dla niego skończonym skurwysynem. Ewentualnie rzuci mi w plecy avadą, żebym na pewno się nie obronił. Czasem zastanawiam się, ilu ludzi spacerując ulicą główną myśli o tym, że właśnie depcze szczątki swoich przyjaciół bądź krewnych. - Głupi uśmiech pojawił się na jego ustach, gdy brał pierwszy łyk kawy i kątem oka spoglądał na twarz Ventusa.


I have a conscience. It’s just... more selective.
***

avatar
Barman, Pub pod Trzema Miotłami

Dodatkowe informacje biograficzne
AKTUALNIE POSIADANA RÓŻDŻKA: cis, sierść wilkołaka, pół sztywna, 12 cali
OPANOWANE ZAKLĘCIA: Enervate, Episkey, Protego, Accio, Cave Inimicum, Expelliarmus, Homenum Revelio, Riddiculus, Alohomora, Diffindo, Drętwota, Everte Statum, Orbis, Verdimilious, Utevo Lux, Rennervate, Fumos Duo, Frigidus Flamma, Avis, Libro Mendacium, Bombarda Maxima, Delens Vestigium, Ferula, Protego Maxima, Upiorogacek, Serpendortia,
OPIS POSTACI: Ven ma piwne oczy oraz jasno brązowe włosy. Jego karnacja jest jasna, a chłopak nie przykłada uwagi do tego, aby jakkolwiek dodać jej barwy. Nie lubi się opalać, nie lubi słońca, nienawidzi, gdy jego skóra jest spalona od promieni. Mierzy sobie 183 cm wzrostu. Jest w miarę umięśniony, bo nie stroni od wysiłku fizycznego. Szerokie ramiona, smukłe dłonie o długich palcach, na palcu serdecznym lewej dłoni ma zawsze sygnet o zielonym kamieniu. Zazwyczaj ubiera białe koszule, a na to narzuca czarną marynarkę bądź kurtkę z czarnej skóry. Spodnie także w ciemnej barwie oraz ciężkie buty wiązane do góry sięgające wyżej kostki. Różdżkę trzyma właśnie w prawym bucie po wewnętrznej stronie. Nie ma żadnych charakterystycznych cech, nie posiada pieprzyków w widocznych miejscach, nie ma tatuaży, ani blizn.

Zobacz profil autora http://mortis.forumpolish.com/t762-kruk-ventusa http://mortis.forumpolish.com/t764-dziennik-ventusa#5052 http://mortis.forumpolish.com/t763-skrytka-nr-15#5050
PisanieTemat: Re: Nie taki diabeł straszny, jak go malują. | Jewgienij & Ventus  Pon 25 Lip 2016, 19:59

Posłuszeństwo. Nie wiedział czemu miał to w sobie. W sumie nawet tego nie zauważał, nie czuł się typem uległym. Był po prostu zamknięty na innych, żył w swoim świecie, w swoich przekonaniach. Nie chciał, aby ktokolwiek się do niego dostał. Chciał być sam, bo zawsze tak żył. Nie wychodził do ludzi, nie kontaktował się z innymi. Podobno zawsze, gdy się pojawiał wszystko niszczył, wyciągnął to z domu, więc nic dziwnego, że nadal się tym kierował. To czego zostajemy nauczeni w dzieciństwie koduje się w umyśle i nieświadomie według tego postępujemy. On został nauczony, że każdy go nienawidzi, że jest niepotrzebny, że nie jest wart uwagi innych ludzi, dlatego tego unikał. Nic dziwnego, więc że tak słuchał się Gieny, który mimo swojej złej natury potrafił go wysłuchać. Najbardziej z ich dwóch poprzednich spotkań pamiętał ich rozmowy.
Milczał cały czas. Nie czuł potrzeby mówić, nigdy nie lubił zbyt wiele mówić. Po co? Jedyną osobą, która go słuchała była Soph, więc czemu miał się wysilać i gadać z tym typem? To on chciał wypić z nim kawę, to on do niego zagadał. To w jego interesie jest próbować rozmawiać. On nie musi. On jedynie będzie udawać, że nie chce tu być, że nie zależy mu na towarzystwie jegomościa. Jednak zachowanie chłopaka będzie dalekie od ignorowania Ruska, który zapewne będzie się tego domyślać. Przecież Jewgienij Bułhakow nie da się ignorować, przecież ten człowiek chce być w centrum uwagi i Ven podświadomie to wie.
W sumie Venowi nie będzie przeszkadzać to, że Giena będzie wydawał dla niego kasę. Gdyby może nie był egoistą miałby coś przeciwko, ale w sumie swoich pieniędzy nie lubił wydawać na niepotrzebne rzeczy takie jak herbata w tym momencie, więc na rękę mu było, że ten chciał zapłacić. Jedni uznają to za brak dumy, bo kto pozwala za siebie płacić. Dla Vena takie coś nie ma znaczenie, bo kto jest na tyle głupi, aby wydawać swoją kasę na obcego człowieka? Dla niego Giena mógł wydać na niego fortunę, ale on nie będzie się bronił, nie kazał mu przecież tego robić. On sam miał swoje pieniądze.
Wysłuchał go uważnie, gdy opowiadał mu o przeżyciach związanych z marszem. Nie drgnął ani trochę, po prostu słuchał, bo potrafił to robić najlepiej. Nie przerywał, nie dopowiadał. Poczeka, aż rozmówca skończy, że sam będzie mógł wypowiedzieć się na temat jego słów. Nie widział sensu w przerywaniu, bo to było bez sensu. Sam nie lubił, gdy ktoś mu przerywał.
- Miałem 20 lat, gdy uciekłem z domu - odezwał się w końcu, gdy ten skończył.- Zatrudniłem się wtedy tutaj, zarobiłem trochę kasy, kupiłem mieszkanie, w między czasie robiłem praktyki w Hogwarcie, byłem opiekunem w jakiejś prywatnej szkółce i w sumie z 8 lat będzie jak tu mieszkam - zauważył. - Albo 9... - nie mógł sobie przypomnieć ile właściwie miał lat. Ostatni raz kiedy obchodził urodziny było na jego 17. Pamiętał je, bo rodzice wyprawili niezłą fetę na cześć dojrzałości jego siostry, a oni są bliźniakami, więc nic dziwnego że pamiętał to. - Nie pamiętam dokładnie. Moim celem było dostanie się na miejsce nauczyciela Astronomii, ale chyba nie zrobię tego - napił się herbaty i zastanowił się chwilę. Przywykł do bycia barmanem. W szkole musiałby uczyć, użerać się z upierdliwymi uczniami, więc nie bardzo mu to pasowało. - W sumie nie zastanawiam się nad tym, nie było mnie na marszu, nie było mnie nawet w tym miejscu. Mieszkam tu w końcu dosyć długo, aby być przyzwyczajonym do tego miejsca i nie obchodzi mnie to, czy jest bezpiecznie. A ci ludzie zginęli bo wiedzieli, co ich w sumie czeka, ale nie wgłębiałem się w temat za bardzo - zakończył popijając kawę.


Ventus A. Gaunt
To sen, nie myśl, że po kres będziesz szczęśliwy tak
To sen, przyjdzie moment, że cię trafi sztylet prosto w kark
Kiedy zapragniesz by serca równo biły
Zapadniesz w matnię, utracisz wszystkie siły
avatar
Nauczyciel OPCM, Głowa Rodziny Bułhakow

Dodatkowe informacje biograficzne
AKTUALNIE POSIADANA RÓŻDŻKA: Olcha, włókno ze smoczego serca, 10¼ cala, mało giętka. Barwiona na czarno, nieco przetarta, z wyrzeźbionymi na rękojeści liśćmi drzewa, z którego została wykonana.
OPANOWANE ZAKLĘCIA: Szkolne: Bombarda, Enervate, Finite, Flippendo, Incendio, Lumos, Lumos Maxima, Mobilicorpus, Nox, Periculum, Protego, Reducto, Sad Infer, Vad Infer, Wingardium Leviosa | Łatwe: Anesthesia, Bracium Emendo, Chłoszczyść, Delens Vestigium, Erecto, Extiguetor Ignis, Funemite, Impervius, Leviora, Rennervate, Siccum, Sollicus, Suspenorius, Vipera Evanesca, Zaklęcie Czterech Stron Świata (Wskaż mi) | Trudne: Acis Missile, Fiendfyre, Invivenerum, Non confringetur, Obliviate, Protego Horribilis, Purpura Flamma, Sectumsempra, Stimulus Meledictionem, Szatańska Pożoga, Tardis | Niewybaczalne: Avada Kedavra, Cruciatus | Specjalne: Solvite
OPIS POSTACI: Jewgienij jest wysokim, mierzącym prawie 190cm mężczyzną. Nie należy do tych najlepiej zbudowanych, wręcz przeciwnie - jest tym typem, na którym wszystkie ubrania wiszą i ludzie nie raz dziwią się, jak można być tak chudym. Nie znaczy to jednak, że jest chucherkiem, lata treningów zaowocowały całkiem solidną warstwą mięśniową i choć z kulturystą nie miałby szans, jest przygotowany do powalenia kogoś swojej postury. Na ciele ma wiele blizn, jedne są starsze i pochodzą z dzieciństwa, kiedy to zbierał lanie za występki nie godne dziedzica. Te nowsze są natomiast pamiątkami po eskapadach, mordobiciach i różnego rodzaju balangach, w których już nie tak młody Bułhakow zdawał się brać udział. Ciemne, ścięte na krótko włosy i kilku dniowy zarost to cechy charakterystyczne. Podobnie jak ciemne, odrobinę puste oczy, w których widać przede wszystkim pokłady nienawiści i agresji. Jewgienij zdecydowanie nie należy do najprzystojniejszych mężczyzn jacy chodzili po ziemi, jest zwyczajnie przeciętny. Stara ubierać się elegancko, w koszule, marynarki i spodnie z kantem. Zazwyczaj mu się to udaje, oczywiście o ile nie jest aktualnie na dniu piętnastym ciągłego picia na umór. W takich przypadkach przestaje zwracać uwagę na szczegóły pokroju prasowania, czy nawet prania rzeczy. Często można spotkać go z okularami na nosie, które od pewnego czasu są mu po prostu potrzebne. Kiedyś nosił je, gdy chciał wyglądać na inteligentnego, teraz nie ma wyboru, jeżeli chce się czemuś dobrze przyjrzeć. Jak na ponad czterdziestoletniego mężczyznę przystało, ma pierwsze zmarszczki pojawiające się wokół oczu i skórę, która nosi ślady starzenia się. Nie są mu obce także wszechobecne piegi, którymi tak naprawdę nigdy się nie przejmował.

Zobacz profil autora http://mortis.forumpolish.com/t212-zwierzeta-jewgienija http://mortis.forumpolish.com/t327-zapiski-jewgienija#411 http://mortis.forumpolish.com/t211-skrytka-nr-960
PisanieTemat: Re: Nie taki diabeł straszny, jak go malują. | Jewgienij & Ventus  Wto 26 Lip 2016, 17:50

Giena przyzwyczajony był do tego, że pieniądze zawsze znajdowały się w jego kieszeni. Że nie musiał pracować, by móc z nich korzystać. Jedyną robotą, jaką miał było wykonanie kliku zleceń dla ojca - co dawało mu nieograniczony dostęp do gotówki. Właśnie dlatego nigdy nie był skąpy, nigdy nie zastanawiał się, czy na pewno za kogoś zapłacić. Póki czerpał z czyjegoś towarzystwa przyjemność mógł płacić. Sytuacja zmieniła się w momencie, w którym musiał zarobić na siebie sam. Ciężką pracą, codziennym chodzeniem do biura i - czasem - nadstawianiem karku. Nigdy nie należał do tych, co boją się niebezpieczeństwa, ale utrata życia w obronie ROMu nie była po prostu tego wszystkiego warta.
- Dwadzieścia lat? Och, gdy ja miałem tyle... - Pomyślał o Irinie, o tych wszystkich imprezach w Petersburgu i trupach, które podniecały ich oboje. - Cóż, to był chyba najlepszy okres mojego życia. - Zaśmiał się, choć wspomnienie rudowłosej kobiety wcale nie było tak przyjemne. Świadomość zbliżającej się podróży do Rosji niewątpliwie sprawiała, że coraz częściej o niej myślał - a przecież nie powinien. Była przeszłością, jedynie obrazem sprzed dziesięciu lat. Kobietą, która na zawsze pozostać miała duchem przeszłości i zmarnowanych szans. Lubił wmawiać sobie, że nikogo nie kocha, ale dla niej mógłby nawet zrobić wyjątek. Zorientował się oczywiście za późno, jak to zawsze w życiu bywa.
- W Hogwarcie? Czemu chcesz zrezygnować? - Uśmiechnął się popijając kawę. No proszę, kolejny? Giena miał już w tej szkole całkiem spory burdel, z młodszym braciszkiem na czele. Mógłby spróbować wkręcić tam Ventusa, ale... Czy to miało sens? Najprawdopodobniej nie - nie wiedział, czy w ogóle przeżyje, więc nie widział w tym niczego dla siebie. Poza tym, zostawianie przy Vaksiliju kobiet, którymi obraca nie było tak groźne, jak zostawianie tam mężczyzny, którego dopiero co zgwałcił (przynajmniej po części). Vakel zdecydowanie nie byłby z tego zadowolony, a i Gienusza chciał jakąś część swojego życia i relacji zachować po prostu dla siebie. Chociaż czasem miał wrażenie, że Wielka Brytania jest cholernie mała i nie jest to możliwe.
- Ci ludzie to idioci. - Powiedział tylko, przypominając sobie palące się ciała. Hah, powinien był chyba być... przerażony? Albo chociaż smutny? Nic z tych rzeczy, na jego ustach pojawił się tylko uśmiech. - Płonęli bardzo efektownie. Żałuję, że nie miałem za bardzo czasu, żeby im się przyjrzeć.


I have a conscience. It’s just... more selective.
***

avatar
Barman, Pub pod Trzema Miotłami

Dodatkowe informacje biograficzne
AKTUALNIE POSIADANA RÓŻDŻKA: cis, sierść wilkołaka, pół sztywna, 12 cali
OPANOWANE ZAKLĘCIA: Enervate, Episkey, Protego, Accio, Cave Inimicum, Expelliarmus, Homenum Revelio, Riddiculus, Alohomora, Diffindo, Drętwota, Everte Statum, Orbis, Verdimilious, Utevo Lux, Rennervate, Fumos Duo, Frigidus Flamma, Avis, Libro Mendacium, Bombarda Maxima, Delens Vestigium, Ferula, Protego Maxima, Upiorogacek, Serpendortia,
OPIS POSTACI: Ven ma piwne oczy oraz jasno brązowe włosy. Jego karnacja jest jasna, a chłopak nie przykłada uwagi do tego, aby jakkolwiek dodać jej barwy. Nie lubi się opalać, nie lubi słońca, nienawidzi, gdy jego skóra jest spalona od promieni. Mierzy sobie 183 cm wzrostu. Jest w miarę umięśniony, bo nie stroni od wysiłku fizycznego. Szerokie ramiona, smukłe dłonie o długich palcach, na palcu serdecznym lewej dłoni ma zawsze sygnet o zielonym kamieniu. Zazwyczaj ubiera białe koszule, a na to narzuca czarną marynarkę bądź kurtkę z czarnej skóry. Spodnie także w ciemnej barwie oraz ciężkie buty wiązane do góry sięgające wyżej kostki. Różdżkę trzyma właśnie w prawym bucie po wewnętrznej stronie. Nie ma żadnych charakterystycznych cech, nie posiada pieprzyków w widocznych miejscach, nie ma tatuaży, ani blizn.

Zobacz profil autora http://mortis.forumpolish.com/t762-kruk-ventusa http://mortis.forumpolish.com/t764-dziennik-ventusa#5052 http://mortis.forumpolish.com/t763-skrytka-nr-15#5050
PisanieTemat: Re: Nie taki diabeł straszny, jak go malują. | Jewgienij & Ventus  Wto 02 Sie 2016, 15:56

Ven mimo, że pochodził z bogatej rodziny nie miał swoich pieniędzy. Rzadko kiedy dostawał kieszonkowe. Gdy siostra dostała sakiewkę monet on dostał tylko kilka galeonów, aby mógł je wydać w Hogsmeade, ale on zamiast je wydawać zbierał. Trzymał je dla siebie, aby nikt mu ich nie zabrał. Gdy miał jakąś dziewczynę nie zabierał je na randki, nie kupował im prezentów. Nie rozpieszczał ich. Nie widział w tym celu. On miał swój cel - wydostać się z domu i już nigdy do niego nie wrócić. Usamodzielnić się i być tylko dla siebie. Dlatego nie martwił się o swoje życie, gdy uciekł. Miał na to odłożone. Nauczył się, że nie powinien wydawać pieniędzy na swoje zachcianki i tu pojawił się Giena, który sam chciał je wydać na niego i nie przeszkadzało mu to.
Kącik jego ust uniósł się lekko do góry i cicho mruknął. Nawet go to rozbawiło. Właśnie sobie uświadomił, że gdy Giena miał 20 lat to Ven był smarkaczem, któremu matka nos musiała wycierać. W sumie ona nigdy tego nie robiła, ale to taki przykład tylko. Rozmawiał na równi z jakimś staruchem. Czasami świat dziwne pisze losy innym ludziom, a zwłaszcza jemu. Gdy tak spoglądał na Gienuszową mordę miał wrażenie, że o czymś zapomniał, że coś co miało znaczenie minęło. Nie lubił nie pamiętać, nie lubił mieć czarnych dziur.
- Pomyślmy, ja miałbym siedzieć w miejscu pełnych rozwrzeszczanych bachorów i próbować ich czegoś nauczyć? Tam nie ma żadnych zasad, jeden drugiemu wejdzie na łeb, a ja będę musiał pilnować, aby to bydło czasem się nie zabiło. Już wolę rozdzielać pijańskie bójki w barze - mruknął i westchnął ciężko. - Lubię astronomie, ale chciałem tą pracę, aby pokazać ojcu, że nie jestem nieudacznikiem i umiem do czegoś dojść w życiu, ale zaczynam się już poddawać. Nie miałem z nim kontaktu od wielu lat i pewnie już o mnie zapomniał. Przynajmniej mam spokój i nie chce mnie zeswatać z jakąś dzianą kuzyneczką jak to bywa mojej rodzinie - znał dobrze na jakiej zasadzie prosperuje jego rodzina i nie chciał, aby to wpłynęło na jego życie.
Słysząc jego zdanie na temat ludzi pochodni uśmiechnął się lekko. Czasami miał ochotę zapytać o jego sadystyczne pobudki, ale jakoś szybko dusił to w sobie w rozmowach z nim, których było licząc tą aż trzy.
- Ludzie pochodnie - skomentował. - Musiał być niezły smród - zauważył, ale jakoś nie miało to żadnego znaczenia w rozmowie. - Ciesze się, że mnie wtedy tu nie było. Nie lubię, gdy coś śmierdzi - mruknął.


Ventus A. Gaunt
To sen, nie myśl, że po kres będziesz szczęśliwy tak
To sen, przyjdzie moment, że cię trafi sztylet prosto w kark
Kiedy zapragniesz by serca równo biły
Zapadniesz w matnię, utracisz wszystkie siły
avatar
Nauczyciel OPCM, Głowa Rodziny Bułhakow

Dodatkowe informacje biograficzne
AKTUALNIE POSIADANA RÓŻDŻKA: Olcha, włókno ze smoczego serca, 10¼ cala, mało giętka. Barwiona na czarno, nieco przetarta, z wyrzeźbionymi na rękojeści liśćmi drzewa, z którego została wykonana.
OPANOWANE ZAKLĘCIA: Szkolne: Bombarda, Enervate, Finite, Flippendo, Incendio, Lumos, Lumos Maxima, Mobilicorpus, Nox, Periculum, Protego, Reducto, Sad Infer, Vad Infer, Wingardium Leviosa | Łatwe: Anesthesia, Bracium Emendo, Chłoszczyść, Delens Vestigium, Erecto, Extiguetor Ignis, Funemite, Impervius, Leviora, Rennervate, Siccum, Sollicus, Suspenorius, Vipera Evanesca, Zaklęcie Czterech Stron Świata (Wskaż mi) | Trudne: Acis Missile, Fiendfyre, Invivenerum, Non confringetur, Obliviate, Protego Horribilis, Purpura Flamma, Sectumsempra, Stimulus Meledictionem, Szatańska Pożoga, Tardis | Niewybaczalne: Avada Kedavra, Cruciatus | Specjalne: Solvite
OPIS POSTACI: Jewgienij jest wysokim, mierzącym prawie 190cm mężczyzną. Nie należy do tych najlepiej zbudowanych, wręcz przeciwnie - jest tym typem, na którym wszystkie ubrania wiszą i ludzie nie raz dziwią się, jak można być tak chudym. Nie znaczy to jednak, że jest chucherkiem, lata treningów zaowocowały całkiem solidną warstwą mięśniową i choć z kulturystą nie miałby szans, jest przygotowany do powalenia kogoś swojej postury. Na ciele ma wiele blizn, jedne są starsze i pochodzą z dzieciństwa, kiedy to zbierał lanie za występki nie godne dziedzica. Te nowsze są natomiast pamiątkami po eskapadach, mordobiciach i różnego rodzaju balangach, w których już nie tak młody Bułhakow zdawał się brać udział. Ciemne, ścięte na krótko włosy i kilku dniowy zarost to cechy charakterystyczne. Podobnie jak ciemne, odrobinę puste oczy, w których widać przede wszystkim pokłady nienawiści i agresji. Jewgienij zdecydowanie nie należy do najprzystojniejszych mężczyzn jacy chodzili po ziemi, jest zwyczajnie przeciętny. Stara ubierać się elegancko, w koszule, marynarki i spodnie z kantem. Zazwyczaj mu się to udaje, oczywiście o ile nie jest aktualnie na dniu piętnastym ciągłego picia na umór. W takich przypadkach przestaje zwracać uwagę na szczegóły pokroju prasowania, czy nawet prania rzeczy. Często można spotkać go z okularami na nosie, które od pewnego czasu są mu po prostu potrzebne. Kiedyś nosił je, gdy chciał wyglądać na inteligentnego, teraz nie ma wyboru, jeżeli chce się czemuś dobrze przyjrzeć. Jak na ponad czterdziestoletniego mężczyznę przystało, ma pierwsze zmarszczki pojawiające się wokół oczu i skórę, która nosi ślady starzenia się. Nie są mu obce także wszechobecne piegi, którymi tak naprawdę nigdy się nie przejmował.

Zobacz profil autora http://mortis.forumpolish.com/t212-zwierzeta-jewgienija http://mortis.forumpolish.com/t327-zapiski-jewgienija#411 http://mortis.forumpolish.com/t211-skrytka-nr-960
PisanieTemat: Re: Nie taki diabeł straszny, jak go malują. | Jewgienij & Ventus  Sro 03 Sie 2016, 20:53

Giena był potworem. Nikogo to stwierdzenie nie dziwiło i nie szokowało, było faktem, o którym przekonywał się w końcu każdy. Dla większości jednak były to ostatnie chwile i nie byli w stanie podzielić się swoimi spostrzeżeniami z innymi. Ventus również wiedział już, że Jewgienij nie należał do ludzi bezpiecznych i dobrych, a mimo to, pozwalał mu za siebie płacić. Pozwalał mu spędzać ze sobą czas, rozmawiać... To wszystko było jednak złudzeniem, to nie Ven pozwalał, a Gienusza po prostu bał tak, by wyglądało to na całkowitą zgodę drugiego. Był w tym wręcz wyśmienity.
- Widzisz, to jest problem tego społeczeństwa. Nie potraficie tutaj zdyscyplinować dzieci. U nas w Rosji wszystko wygląda inaczej. Zwłaszcza, jak wysyłają cię na pół roku na Sybir i musisz wrócić do domu sam. Wtedy dzieciaki uczą się dyscypliny i radzenia sobie w życiu. Na szczęście, mój brat w ostatnim czasie został wicedyrektorem tej waszej szkoły, może on coś zmieni. Chociaż... - Westchnął, upijając łyk kawy. Nie był pewien, czy Vaksilij dożyje takiego czasu. Nie był też pewien, czy był w stanie komukolwiek narzucić dyscyplinę.
- Jeżeli mogę ci dać jakąkolwiek radę, będzie nią zdecydowanie nie przejmowanie się opinią i uwagą własnego ojca. W końcu każdy z nas musi przeskoczyć poprzeczkę, którą rodzice nam stawiają i iść własną drogą. Jeżeli lubisz astronomię, spróbuj. Z pewnością będzie to praca, w której spotykanie pijaków mojego pokroju zostanie ograniczone do absolutnego minimum. - Zaśmiał się cicho i spojrzał mu prosto w oczy. Nie miał zamiaru ingerować w to, co Ven zamierzał zrobić. Pójdzie do Hogwartu, dobrze. Nie pójdzie, też dobrze. Był młody, chciał go mieć, ale nie był tym, z kim chciałby spędzić resztę życia. Z resztą, czy Giena miał w ogóle kogoś takiego?
Ano, był już w takim wieku, kiedy trochę do niego docierało. Dochodziło to, że niedługo zostanie sam jak palec. Będzie samotny, a to go przerażało. Musiał otaczać się ludźmi, którzy by go uwielbiali. Miał do dyspozycji Vaksilija, ale jak długo? Ile jeszcze oboje będą w stanie znieść? W końcu jeden zabije drugiego, albo - w tej lepszej wersji zdarzeń - zabiją się nawzajem podczas jednej z kolejnych kłótni.
- Po pewnej ilości spalonych trupów przywykasz do tego zapachu. - Powiedział, pamiętając, że na początku też nie było to coś, co by go podniecało. teraz jednak zapach ten kojarzył mu się ze świadomością zabicia kolejnej osoby i działało to na niego w zupełnie inny, popierdolony sposób.


I have a conscience. It’s just... more selective.
***

avatar
Barman, Pub pod Trzema Miotłami

Dodatkowe informacje biograficzne
AKTUALNIE POSIADANA RÓŻDŻKA: cis, sierść wilkołaka, pół sztywna, 12 cali
OPANOWANE ZAKLĘCIA: Enervate, Episkey, Protego, Accio, Cave Inimicum, Expelliarmus, Homenum Revelio, Riddiculus, Alohomora, Diffindo, Drętwota, Everte Statum, Orbis, Verdimilious, Utevo Lux, Rennervate, Fumos Duo, Frigidus Flamma, Avis, Libro Mendacium, Bombarda Maxima, Delens Vestigium, Ferula, Protego Maxima, Upiorogacek, Serpendortia,
OPIS POSTACI: Ven ma piwne oczy oraz jasno brązowe włosy. Jego karnacja jest jasna, a chłopak nie przykłada uwagi do tego, aby jakkolwiek dodać jej barwy. Nie lubi się opalać, nie lubi słońca, nienawidzi, gdy jego skóra jest spalona od promieni. Mierzy sobie 183 cm wzrostu. Jest w miarę umięśniony, bo nie stroni od wysiłku fizycznego. Szerokie ramiona, smukłe dłonie o długich palcach, na palcu serdecznym lewej dłoni ma zawsze sygnet o zielonym kamieniu. Zazwyczaj ubiera białe koszule, a na to narzuca czarną marynarkę bądź kurtkę z czarnej skóry. Spodnie także w ciemnej barwie oraz ciężkie buty wiązane do góry sięgające wyżej kostki. Różdżkę trzyma właśnie w prawym bucie po wewnętrznej stronie. Nie ma żadnych charakterystycznych cech, nie posiada pieprzyków w widocznych miejscach, nie ma tatuaży, ani blizn.

Zobacz profil autora http://mortis.forumpolish.com/t762-kruk-ventusa http://mortis.forumpolish.com/t764-dziennik-ventusa#5052 http://mortis.forumpolish.com/t763-skrytka-nr-15#5050
PisanieTemat: Re: Nie taki diabeł straszny, jak go malują. | Jewgienij & Ventus  Pią 05 Sie 2016, 16:14

Ventus był nieświadomy, zbyt zaślepiony uwagą drugiej osoby. Osoby, która nie wykazywała żadnych oznak nienawiści do Ventusowej persony. Nie czuł od niego nic, co pokazywało mu, że jest robakiem tego świata. Niewiele takich osób istniało. Niewiele osób zwracało na niego uwagę, nawet jeśli się przed taką osobą starał bronił. Nic więc dziwnego, że ulegał, że staczał się w znajomość z niebezpiecznym Rosjaninem.
Jak nisko trzeba upaść, aby ofiara chciała obecności swojego oprawcy?
Jak nisko trzeba upaść, aby pozwolić na uzależnianie się od drugiej, obcej osoby?
Nikt tego nie wie, ale Ventus właśnie do tego dąży. Właśnie stacza się w ramiona wilka, który przy pierwszej okazji rozszarpie go na małe kawałeczki. Zniszczy mu życie jak nic nie znaczącemu robakowi. Ventus przywiązuje sobie powoli sznureczki, którymi kierować będzie mógł tylko Jewgienij Bułhakow. Obcy człowiek, którego imienia nawet nie potrafił wymówić. Chciał, łaknął, pragnął uwagi Gieny. Chciał być kimś. Chciał, aby ktoś pytał go o zdanie, aby spokojnie z nim konwersował jak teraz. Ven był statyczny w tej rozmowie, ale bardzo się z niej cieszył. Wykazywał niechęć do Ruska, ale cieszył się z jego obecności.
Upadł nisko.
- Przywykłem do bycia barmanem, to miejsce znam, wiem co mogę, a czego nie. Zaczynam wpadać w statyczność, która prowadzi do mojego zniknięcia - automatycznie przywołał widok w lustrze pragnień. Coś czego pragnie... coś co sprawi, że zniknie bez słowa, zapomniany na wieki. Może uda się do jakiegoś odległego miejsca, gdzie nikt nie będzie go znał? - To miało być na chwilę, ale w sumie lubię spokój, nie lubię być za coś odpowiedzialny. Wolę być odpowiedzialny tylko za siebie, a w Hogwarcie będę musiał dbać o bezpieczeństwo tych... dzieci - ostatnie słowo powiedział z niechęcią. Sam był jednym z nich, ale zawsze odstawał od nich. Nigdy się nie udzielał, starał się być tylko obserwatorem. I widział. Wiele widział, zachowywali się tak jakby nie znali prawdy o świecie, że gdy tylko wkroczą w świat dorosłych staną się szarą masą, która niewiele będzie znaczyć, a przetrwają tylko silni.
Wzruszył ramieniem również patrząc mu w oczy. Cóż...
- W sumie nie jestem już dzieckiem i teraz tak jak sobie go przypomnę... - zawahał się na chwilę. Nigdy nie mówił tego głośno, zawsze były to tylko domniemania, ale... - Nie wiem nawet, czy był moim ojcem - wzruszył ramieniem. - Wolę robić to, co robię. Mam przynajmniej spokój - na słowa o pijakach uśmiechnął się mimowolnie. - Może masz rację, ale każda praca ma swoje minusy - spojrzał na niego uważnie i przeczesał swoje włosy po chwili przejeżdżając kciukiem po zaschniętych wargach.
Ven od zawsze był samotny. Miał Sophię, ale czuł się nadal sam. Soph pojawiała się na kilka chwil, a potem znikała i czasami zastanawiał się, czy jej obecność nie była tylko snem. Ludzie dużo mówią, a Ven ogranicza słowa do minimum. Rzadko się odzywa, nie wie, co ma ze sobą robić, wiec błądzi wśród ludzi jak samotny duch bez celu.


Ventus A. Gaunt
To sen, nie myśl, że po kres będziesz szczęśliwy tak
To sen, przyjdzie moment, że cię trafi sztylet prosto w kark
Kiedy zapragniesz by serca równo biły
Zapadniesz w matnię, utracisz wszystkie siły
avatar
Nauczyciel OPCM, Głowa Rodziny Bułhakow

Dodatkowe informacje biograficzne
AKTUALNIE POSIADANA RÓŻDŻKA: Olcha, włókno ze smoczego serca, 10¼ cala, mało giętka. Barwiona na czarno, nieco przetarta, z wyrzeźbionymi na rękojeści liśćmi drzewa, z którego została wykonana.
OPANOWANE ZAKLĘCIA: Szkolne: Bombarda, Enervate, Finite, Flippendo, Incendio, Lumos, Lumos Maxima, Mobilicorpus, Nox, Periculum, Protego, Reducto, Sad Infer, Vad Infer, Wingardium Leviosa | Łatwe: Anesthesia, Bracium Emendo, Chłoszczyść, Delens Vestigium, Erecto, Extiguetor Ignis, Funemite, Impervius, Leviora, Rennervate, Siccum, Sollicus, Suspenorius, Vipera Evanesca, Zaklęcie Czterech Stron Świata (Wskaż mi) | Trudne: Acis Missile, Fiendfyre, Invivenerum, Non confringetur, Obliviate, Protego Horribilis, Purpura Flamma, Sectumsempra, Stimulus Meledictionem, Szatańska Pożoga, Tardis | Niewybaczalne: Avada Kedavra, Cruciatus | Specjalne: Solvite
OPIS POSTACI: Jewgienij jest wysokim, mierzącym prawie 190cm mężczyzną. Nie należy do tych najlepiej zbudowanych, wręcz przeciwnie - jest tym typem, na którym wszystkie ubrania wiszą i ludzie nie raz dziwią się, jak można być tak chudym. Nie znaczy to jednak, że jest chucherkiem, lata treningów zaowocowały całkiem solidną warstwą mięśniową i choć z kulturystą nie miałby szans, jest przygotowany do powalenia kogoś swojej postury. Na ciele ma wiele blizn, jedne są starsze i pochodzą z dzieciństwa, kiedy to zbierał lanie za występki nie godne dziedzica. Te nowsze są natomiast pamiątkami po eskapadach, mordobiciach i różnego rodzaju balangach, w których już nie tak młody Bułhakow zdawał się brać udział. Ciemne, ścięte na krótko włosy i kilku dniowy zarost to cechy charakterystyczne. Podobnie jak ciemne, odrobinę puste oczy, w których widać przede wszystkim pokłady nienawiści i agresji. Jewgienij zdecydowanie nie należy do najprzystojniejszych mężczyzn jacy chodzili po ziemi, jest zwyczajnie przeciętny. Stara ubierać się elegancko, w koszule, marynarki i spodnie z kantem. Zazwyczaj mu się to udaje, oczywiście o ile nie jest aktualnie na dniu piętnastym ciągłego picia na umór. W takich przypadkach przestaje zwracać uwagę na szczegóły pokroju prasowania, czy nawet prania rzeczy. Często można spotkać go z okularami na nosie, które od pewnego czasu są mu po prostu potrzebne. Kiedyś nosił je, gdy chciał wyglądać na inteligentnego, teraz nie ma wyboru, jeżeli chce się czemuś dobrze przyjrzeć. Jak na ponad czterdziestoletniego mężczyznę przystało, ma pierwsze zmarszczki pojawiające się wokół oczu i skórę, która nosi ślady starzenia się. Nie są mu obce także wszechobecne piegi, którymi tak naprawdę nigdy się nie przejmował.

Zobacz profil autora http://mortis.forumpolish.com/t212-zwierzeta-jewgienija http://mortis.forumpolish.com/t327-zapiski-jewgienija#411 http://mortis.forumpolish.com/t211-skrytka-nr-960
PisanieTemat: Re: Nie taki diabeł straszny, jak go malują. | Jewgienij & Ventus  Nie 07 Sie 2016, 10:36

Giena czuł się dziwnie siedząc i pijąc kawę. Ostatnimi czasy zdarzało mu się to częściej i nie wiedział, czy była to dobra czy zła zmiana. Nie miało to jednak znaczenia w obliczu nadchodzących wydarzeń, które być może zakończą się jego śmiercią. Uśmiechnął się do siebie na samą myśl. Od czego się zaczęło? Czy gdyby ojciec nie dowiedział się o jego upodobaniach byłoby inaczej? Czy gdyby nie zmusił go do małżeństwa...? A może to wszystko zaczęło się, gdy Vaksilij powiedział, że tylko Giena zdolny jest do zabicia starego Bułhakowa? To miałoby sens, bo wcześniej nawet o tym nie myślał. A teraz... Teraz jechał do Rosji z planem ojcobójstwa.
- Prawdę mówiąc, też nie planowałem zabawy w pana Brygadzistę. - Powiedział śmiejąc się sam z siebie. Miał być niezależnym panem dziedzicem, który macza palce w szemranych interesach. A skończył jako BUMowiec, który takich jak on zamyka w więzieniu. Niezła robota, panie Bułhakow.
- Praca nauczyciela raczej się nie kończy. Za to praca barmana owszem. Rozumiem, o co ci chodzi Kiedy wychodzę z biura nie muszę już myśleć o tym, co działo się za jego drzwiami. Za to mój brat... Cóż, jest pieprzonym belfrem przez cały czas, nawet w wakacje musi myśleć o szkole. - Pokręcił głową, w pewien sposób litując się nad swoim bratem, który wraz z nim jechał na... rzeź? Cholera wie, jak to się dla nich skończy. Jedno jest pewne, wywołają sensację swoim wspólnym pojawieniem się.
- Skąd takie przypuszczenia? - Zapytał o ojca Ventusa, być może nie powinien, ale bardzo go to zaciekawiło. Oczywiście, nie pokazał po sobie aż takiego zainteresowania.
- Owszem, wszystko ma swoje zalety i wady. - Uśmiechnął się i dopił kawę. Która to już była godzina?


I have a conscience. It’s just... more selective.
***

avatar
Barman, Pub pod Trzema Miotłami

Dodatkowe informacje biograficzne
AKTUALNIE POSIADANA RÓŻDŻKA: cis, sierść wilkołaka, pół sztywna, 12 cali
OPANOWANE ZAKLĘCIA: Enervate, Episkey, Protego, Accio, Cave Inimicum, Expelliarmus, Homenum Revelio, Riddiculus, Alohomora, Diffindo, Drętwota, Everte Statum, Orbis, Verdimilious, Utevo Lux, Rennervate, Fumos Duo, Frigidus Flamma, Avis, Libro Mendacium, Bombarda Maxima, Delens Vestigium, Ferula, Protego Maxima, Upiorogacek, Serpendortia,
OPIS POSTACI: Ven ma piwne oczy oraz jasno brązowe włosy. Jego karnacja jest jasna, a chłopak nie przykłada uwagi do tego, aby jakkolwiek dodać jej barwy. Nie lubi się opalać, nie lubi słońca, nienawidzi, gdy jego skóra jest spalona od promieni. Mierzy sobie 183 cm wzrostu. Jest w miarę umięśniony, bo nie stroni od wysiłku fizycznego. Szerokie ramiona, smukłe dłonie o długich palcach, na palcu serdecznym lewej dłoni ma zawsze sygnet o zielonym kamieniu. Zazwyczaj ubiera białe koszule, a na to narzuca czarną marynarkę bądź kurtkę z czarnej skóry. Spodnie także w ciemnej barwie oraz ciężkie buty wiązane do góry sięgające wyżej kostki. Różdżkę trzyma właśnie w prawym bucie po wewnętrznej stronie. Nie ma żadnych charakterystycznych cech, nie posiada pieprzyków w widocznych miejscach, nie ma tatuaży, ani blizn.

Zobacz profil autora http://mortis.forumpolish.com/t762-kruk-ventusa http://mortis.forumpolish.com/t764-dziennik-ventusa#5052 http://mortis.forumpolish.com/t763-skrytka-nr-15#5050
PisanieTemat: Re: Nie taki diabeł straszny, jak go malują. | Jewgienij & Ventus  Nie 07 Sie 2016, 11:46

- A co planowałeś? - zapytał spoglądając na niego uważnie. W sumie nie dziwił się. Nie pasował na BUMowca. Był za bardzo... za bardzo przypominał recydywistę z klasą niż prawego człowieka. W końcu jeszcze parę miesięcy temu wprosił się mu do mieszkania i chciał zrobić coś, co na samą myśl przyprawiało chłopaka o mdłości. Teraz już pamiętał te momenty jak przez mgłę, jakby to był jedynie koszmar i dlatego już tak nie uciekał przed mężczyzną.
Trzymał w dłoniach szklankę z herbatą i gapił się w stół. Pytanie Ruska spowodowało, że zakopane myśli o jego rodzinie otworzyły się jak świeże rany. Widział te niebieskie, chłodne oczy ojca, które ciskały w niego gromy nienawiści. Widział swoją mamę, która unikała patrzenia na swojego jedynego syna. O ile nim w ogóle był. To wszystko powodowało, że chłopak miał ochotę iść zalać się w trupa.
- Kto normalny nienawidzi swoje dziecko? I to w dodatku syna? Inni ojcowie chcą, aby ich synowie byli tacy jak oni sami, a mój mnie nienawidził - zaśmiał się gorzko. Czemu zaczął to mówić? Dlaczego zdecydował się na wyznanie tego właśnie jemu? To za bardzo w nim siedziało, zbyt długo milczał, a wiedział, że Rusek nic z tym nie zrobi. W końcu miałby zrobić z informacją, że Ventus Gaunt miał ciężkie życie? Nie mieli wspólnych znajomych, nadal byli dla siebie obcy. - A najważniejsze. Zwykle dziecko jest podobne do swoich rodziców. Ma ich kolor włosów, oczu. No są podobni, a ja... się różnię - wzruszył ramieniem. - Ale nie wiem tego, to są tylko moje domniemania - napił się herbaty, którą wypił do końca.
Zamilkł. Słowa, które wypowiedział krążyły wokół jego głowy niczym mgła, która zasłaniała mu widok. Co miał teraz zrobić? Co powiedzieć? Powiedział obcemu mężczyźnie, coś co nigdy nie powinno opuścić jego ust. Co na zawsze miało siedzieć w jego głowie robić mu dziury, by mógł się zadręczać.


Ventus A. Gaunt
To sen, nie myśl, że po kres będziesz szczęśliwy tak
To sen, przyjdzie moment, że cię trafi sztylet prosto w kark
Kiedy zapragniesz by serca równo biły
Zapadniesz w matnię, utracisz wszystkie siły
avatar
Nauczyciel OPCM, Głowa Rodziny Bułhakow

Dodatkowe informacje biograficzne
AKTUALNIE POSIADANA RÓŻDŻKA: Olcha, włókno ze smoczego serca, 10¼ cala, mało giętka. Barwiona na czarno, nieco przetarta, z wyrzeźbionymi na rękojeści liśćmi drzewa, z którego została wykonana.
OPANOWANE ZAKLĘCIA: Szkolne: Bombarda, Enervate, Finite, Flippendo, Incendio, Lumos, Lumos Maxima, Mobilicorpus, Nox, Periculum, Protego, Reducto, Sad Infer, Vad Infer, Wingardium Leviosa | Łatwe: Anesthesia, Bracium Emendo, Chłoszczyść, Delens Vestigium, Erecto, Extiguetor Ignis, Funemite, Impervius, Leviora, Rennervate, Siccum, Sollicus, Suspenorius, Vipera Evanesca, Zaklęcie Czterech Stron Świata (Wskaż mi) | Trudne: Acis Missile, Fiendfyre, Invivenerum, Non confringetur, Obliviate, Protego Horribilis, Purpura Flamma, Sectumsempra, Stimulus Meledictionem, Szatańska Pożoga, Tardis | Niewybaczalne: Avada Kedavra, Cruciatus | Specjalne: Solvite
OPIS POSTACI: Jewgienij jest wysokim, mierzącym prawie 190cm mężczyzną. Nie należy do tych najlepiej zbudowanych, wręcz przeciwnie - jest tym typem, na którym wszystkie ubrania wiszą i ludzie nie raz dziwią się, jak można być tak chudym. Nie znaczy to jednak, że jest chucherkiem, lata treningów zaowocowały całkiem solidną warstwą mięśniową i choć z kulturystą nie miałby szans, jest przygotowany do powalenia kogoś swojej postury. Na ciele ma wiele blizn, jedne są starsze i pochodzą z dzieciństwa, kiedy to zbierał lanie za występki nie godne dziedzica. Te nowsze są natomiast pamiątkami po eskapadach, mordobiciach i różnego rodzaju balangach, w których już nie tak młody Bułhakow zdawał się brać udział. Ciemne, ścięte na krótko włosy i kilku dniowy zarost to cechy charakterystyczne. Podobnie jak ciemne, odrobinę puste oczy, w których widać przede wszystkim pokłady nienawiści i agresji. Jewgienij zdecydowanie nie należy do najprzystojniejszych mężczyzn jacy chodzili po ziemi, jest zwyczajnie przeciętny. Stara ubierać się elegancko, w koszule, marynarki i spodnie z kantem. Zazwyczaj mu się to udaje, oczywiście o ile nie jest aktualnie na dniu piętnastym ciągłego picia na umór. W takich przypadkach przestaje zwracać uwagę na szczegóły pokroju prasowania, czy nawet prania rzeczy. Często można spotkać go z okularami na nosie, które od pewnego czasu są mu po prostu potrzebne. Kiedyś nosił je, gdy chciał wyglądać na inteligentnego, teraz nie ma wyboru, jeżeli chce się czemuś dobrze przyjrzeć. Jak na ponad czterdziestoletniego mężczyznę przystało, ma pierwsze zmarszczki pojawiające się wokół oczu i skórę, która nosi ślady starzenia się. Nie są mu obce także wszechobecne piegi, którymi tak naprawdę nigdy się nie przejmował.

Zobacz profil autora http://mortis.forumpolish.com/t212-zwierzeta-jewgienija http://mortis.forumpolish.com/t327-zapiski-jewgienija#411 http://mortis.forumpolish.com/t211-skrytka-nr-960
PisanieTemat: Re: Nie taki diabeł straszny, jak go malują. | Jewgienij & Ventus  Pon 08 Sie 2016, 11:40

Wpatrywał się w milczeniu w stół i myślał. Co on właściwie planował? Czy planował coś innego poza dobrą zabawą? Całe życie dobrze się bawił. Całe życie pomiędzy jednym barem a drugim. Pomiędzy łóżkiem jednego, a drugiego. A teraz było... Inaczej. Czyżby się już starzał?
- To i owo. - Zaśmiał się. - Ale ani trochę nie planowałem wyprowadzki z Rosji. Jeszcze dwa lata temu dałbym sobie rękę uciąć, że na zawsze zostanę w rodzinnym domu. A teraz... Teraz bym tej ręki już nie miał. - Mógł narzekać ile chciał, ale życie w UK nie było tak złe, jak lubił je malować. Miał tutaj Vaksilija, swojego Vaksilija, który nie miał mu już jak uciec. Jedyną przeszkodą był fakt, że przez większość roku mieszkał w Hogwarcie, ale cóż to była za przeszkoda dla nich obojga? Niemal żadna. To dalej ta sama wyspa.
- Ojcowie bywają różni. Mój bardzo lubi gnębić wszystkie swoje dzieci. Czy nas nienawidzi? Powiedziałbym raczej, że jesteśmy mu obojętni. Jest nas wielu i mamy spełniać jego oczekiwania na każdym kroku. - Powiedział cicho. Nie dodał, że właśnie planuje zabicie tego swojego tatusia. Że chce się go pozbyć raz na zawsze, bo to nie ojciec nienawidzi syna w tym przypadku, tylko syn ojca. I to nie jeden, a przynajmniej dwóch. Chociaż, czy była to nienawiść czy bardziej strach? Giena nie chciał się bać, więc było oczywistym, że chce się tej swojej słabości pozbyć.
- Czasem nasze domysły okazują się być jedynie paranoją. Innym razem tkwi w nich źdźbło prawdy. Nie przekonasz się jednak o tym, dopóki tego z nim nie skonfrontujesz. Ale, jak mniemam, nie masz na to ochoty. Ewentualnie odwagi, bo przecież to nie takie łatwe, co? Powiem ci, że ja czekałem czterdzieści lat na to, żeby skonfrontować się z własnym ojcem i być może wreszcie mi się uda. Tylko, czy nie jest już za późno? - Zaśmiał się gorzko i odstawił pustą filiżankę na spodeczek.


I have a conscience. It’s just... more selective.
***

avatar
Barman, Pub pod Trzema Miotłami

Dodatkowe informacje biograficzne
AKTUALNIE POSIADANA RÓŻDŻKA: cis, sierść wilkołaka, pół sztywna, 12 cali
OPANOWANE ZAKLĘCIA: Enervate, Episkey, Protego, Accio, Cave Inimicum, Expelliarmus, Homenum Revelio, Riddiculus, Alohomora, Diffindo, Drętwota, Everte Statum, Orbis, Verdimilious, Utevo Lux, Rennervate, Fumos Duo, Frigidus Flamma, Avis, Libro Mendacium, Bombarda Maxima, Delens Vestigium, Ferula, Protego Maxima, Upiorogacek, Serpendortia,
OPIS POSTACI: Ven ma piwne oczy oraz jasno brązowe włosy. Jego karnacja jest jasna, a chłopak nie przykłada uwagi do tego, aby jakkolwiek dodać jej barwy. Nie lubi się opalać, nie lubi słońca, nienawidzi, gdy jego skóra jest spalona od promieni. Mierzy sobie 183 cm wzrostu. Jest w miarę umięśniony, bo nie stroni od wysiłku fizycznego. Szerokie ramiona, smukłe dłonie o długich palcach, na palcu serdecznym lewej dłoni ma zawsze sygnet o zielonym kamieniu. Zazwyczaj ubiera białe koszule, a na to narzuca czarną marynarkę bądź kurtkę z czarnej skóry. Spodnie także w ciemnej barwie oraz ciężkie buty wiązane do góry sięgające wyżej kostki. Różdżkę trzyma właśnie w prawym bucie po wewnętrznej stronie. Nie ma żadnych charakterystycznych cech, nie posiada pieprzyków w widocznych miejscach, nie ma tatuaży, ani blizn.

Zobacz profil autora http://mortis.forumpolish.com/t762-kruk-ventusa http://mortis.forumpolish.com/t764-dziennik-ventusa#5052 http://mortis.forumpolish.com/t763-skrytka-nr-15#5050
PisanieTemat: Re: Nie taki diabeł straszny, jak go malują. | Jewgienij & Ventus  Sro 10 Sie 2016, 15:50

A co Ven robił ze swoim życiem? Mógł zostać w domu i starać się spełniać oczekiwania swojego ojca. Mógł iść pracować w jakimś Ministerstwie, a teraz? Teraz siedzi za barem i sprzedaje alkohol pijakom, którymi gardzi. Widzi w nich słabe robaki, które nie radzą sobie z własnym życiem. On nie potrafiłby wpaść w używki, nie potrafiłby się tak zniszczyć. Wolał być świadomy, wolał się zadręczać. Może miał w sobie coś z pierdolonego masochisty, ale tak było. Chciał być świadomy, gdy czuł że coś jebie się mu w życiu. Westchnął ciężko i skinął głową. Nie komentując tych słów, nie wiedział nawet co miałby mu powiedzieć. Oh jak mi przykro stary? i walnąć go w plecy? Nie to by było bez znaczenia, bo w sumie nie było mu przykro. Nigdy nie było mu dane opuścić miejsca, do którego był przywiązany. On rzadko kiedy się przywiązywał do miejsc, do ludzi. Przywiązał się raz i przez to zaczął upadać, staczać się i czuć, coś więcej niż nienawiść. Przywiązał się do Sophii Templer, do dziewczyny, która zawróciła mu w głowie samym swoim pojawieniem. Niszczyła jego wizję o świecie, ludziach. Pomagała mu, a on starał się ignorować to dziwne uczucie, które w nim rosło.
- Ale na pewno są chwile kiedy widzisz w nim, że jest z ciebie, lub innego twojego brata dumny, a ja zawsze widziałem w nim niewyobrażalną wściekłość - mruknął rozsiadając się na krześle. W sumie powinien się już podnieść i iść, ale jakoś nie chciał robić tego pierwszy. Chciał nieświadomie przedłużyć to spotkanie, te chwile, gdy bumowiec przy nim był. Jego obecność była czymś, czego Ven potrzebował. Wiedział, że przez tego człowieka nie będzie cierpieć, bo Ven nigdy go nie polubi w taki sposób, aby starać się o to by ten go opuszczał. Byli obojętnymi bytami, które sobie istniały i nie zawadzały.
- Nie mam ochoty. Wolę żyć tutaj anonimowo, jako Ven, niż być jakimś konkretnym osobnikiem, który ma korzenie - uśmiechnął się mimowolnie. Właśnie sobie uświadomił, że Giena znał tylko skrót jego imienia, nie wiedział nawet jakie ma nazwisko. Ven poczuł się trochę lepszy, bo znał korzenie mężczyzny. W prawdzie nie pamiętał jego nazwiska, ale taki już był. Nie był osobą, która powinna pamiętać takie rzeczy. Nie są mu potrzebne do szczęścia.


Ventus A. Gaunt
To sen, nie myśl, że po kres będziesz szczęśliwy tak
To sen, przyjdzie moment, że cię trafi sztylet prosto w kark
Kiedy zapragniesz by serca równo biły
Zapadniesz w matnię, utracisz wszystkie siły
Sponsored content


PisanieTemat: Re: Nie taki diabeł straszny, jak go malują. | Jewgienij & Ventus  

Nie taki diabeł straszny, jak go malują. | Jewgienij & Ventus

Zobacz poprzedni temat Zobacz następny temat Powrót do góry
Strona 2 z 2Idź do strony : Previous  1, 2

Similar topics

-
» Numerologia
» Kobieta to diabeł
» Tajniki Tarota
» "Niebieski Diabeł" i jego słodycz: Seria niefortunnych zdarzeń
» Armageddon Fanfic Productions [+18, wulgarne słownictwo, horror, gore (zupełnie jak moja eks podczas okresu lol) etc.]

Permissions in this forum:Nie możesz odpowiadać w tematach
Mortis :: Rozgrywka fabularna :: Myślodsiewnie-
Skocz do: