Non mor­tem ti­memus, sed co­gita­tionem Mor­tis


Share|

Hotel Van Buren, Apartament nr 5

Idź do strony : Previous  1, 2, 3  Next
avatar
Ścigający Srebrnych Wiwern, Rocznik V

Dodatkowe informacje biograficzne
AKTUALNIE POSIADANA RÓŻDŻKA: 13 cali, elastyczna, włos z głowy wili, sosna
OPANOWANE ZAKLĘCIA: Szkolne: Finite, Enervate, Cave Inimicum, Expelliarmus, Homenum Revelio, Protego, Diffindo, Verdimilious, Alohomora, Avifors, Mimble Wimble, Confunduf, Aquamenti || Łatwe: Trucido, Repleo, Multifors, Aranaea || Trudne: Aranaea Language, Verum de scriptis
OPIS POSTACI: Ururu jest chłopcem przeciętnej budowy. Ani specjalnie chudy, ale pulchnym też go nie można nazwać. Mięśni również nie ma specjalnie zarysowanych... Po prostu taki średni. Wzrostu metr sześćdziesiat dziewięć i pół. Włoski całkiem grube, lecz szorstkie. Mają odcień... szarawy. Czy to farba? Czy tak kończy się niepotrzebny stres w zbyt młodym wieku? Obcięte niezbyt krótko, puszyste. Twarzyczka jego nieco okrąglutka, nie widać na niej typowo męskich kształtów. Taki sobie chłopczyna. Przenikliwe spojrzenie oczek w kolorze miodowo-bursztynowym, lekko zadarty nosek i... szeroki uśmiech, który nie znika prawie nigdy. Ubrany w pełny mundurek Ślizgona z idealnie zawiązanym krawatem. Nawet naukowiec musi być elegancki. Czasami nosi gogle na głowie, zazwyczaj zapomina, że je ma, dlatego na jego oczach występują stosunkowo rzadko...

Zobacz profil autora http://mortis.forumpolish.com/t479-ptak-ururu#1492 http://mortis.forumpolish.com/t487-notatnik-ururu http://mortis.forumpolish.com/t477-skrytka-nr-2000#1482
PisanieTemat: Re: Hotel Van Buren, Apartament nr 5  Czw 04 Sie 2016, 22:11

- Hm... Właściwie to już nawet nie pamiętam - uśmiechnął się szeroko po chwili zamyślenia. Czy to było ważne? Kogo obchodziło co złamał, skoro był już cały? - Wydaje mi się, że to było coś więcej, niż żebra.
Idealne tematy do urodzinowej herbatki. Ururu w końcu od zawsze słynął z wyczucia. Humorek niestety opadł, kiedy Addyson znowu poruszyła temat lasu.
- Najpierw myślałem, że coś się dzieje na korytarzu, potem zobaczyłem światełka i poszedłem za nimi. Czułem się, jakbym był w innym świecie... Poza tym, wtedy byłem zupełnie inny. Teraz jest już w porządku, teraz chyba bym tego już nie zrobił... - wyjaśnił wpatrując się w nią i na chwilę zapominając o tym, że nie powinien być przy niej taki wylewny, dlatego już po chwili opuściła go aura zakochanego chłopca, jaką przypadkowo wytworzył.
- Fantastycznie - szepnął bardziej do siebie, niż do niej, kiedy się zgodziła na wizytę w jego sypialni i w dodatku uśmiechnęła się! Wstał więc, prowadząc ją do pomieszczenia obok, dusząc w sobie pragnienie zaprowadzenia ją tam trzymając za rękę.
Otworzył drzwi i wpuścił ją pierwszą. Mogła dostrzec kilka regałów wypełnionych książkami, z czego część leżała w różnych miejscach pokoju. Część na biurku, część przy ścianach, otwartych na różnych stronach. Również różne kartki leżały ułożone w jakimś wątpliwym porządku.
- Przepraszam za to, ale niestety nie mogłem wszystkiego pochować, bo potem bym się zgubił podczas nauki - wyjaśnił nawet niespeszony tym "bałaganem". - Nie krępuj się, możesz podejść bliżej do regałów, przy tym obok okna mam magiczne książki, wydaje mi się, że bardziej ciebie zainteresują.
Stanął sobie tak, żeby swobodnie obserwować dziewczynę, a w szczególności jej twarz. Chciał widzieć, czy jej się podoba, czy dalej czuje się jakoś dziwnie, a przede wszystkim... po prostu chciał na nią popatrzeć. To chyba nie było niczym złym.
avatar
Prefekt Hufflepuffu, Rocznik VI

Dodatkowe informacje biograficzne
AKTUALNIE POSIADANA RÓŻDŻKA: Jawor; Włos jednorożca; 10,5
OPANOWANE ZAKLĘCIA: Enervate, Episkey, Expelliarmus, Finite, Flippendo Duo, Fumos, Riddiculus, Drętwota, Anatisquack, Calvorio, Accio, Alohomora, Bombarda, Glacius, Wingardium Leviosa, Descendo, Mobiliarbus, Lapifors, Anteoculatia
OPIS POSTACI: Panna Addyson Clemen urodziła się w małej wsi, ale za to w bardzo kochającej rodzinie, w której małej dziewczynce niczego nie brakowało. Jej matka, mugolka pogodziła się z myślą, że jej mąż i dzieci są czarodziejami i nigdy nie robiła im z tego powodu wyrzutów. Ojciec zaś starał się jak najlepiej wytłumaczyć swoim pociechom, że nigdy nie powinno nadużywać się czarów, a już na pewno nie w obecności mugoli. Szatynka największe problemy miała ze swoim starszym bratem, który dokuczał jej na każdym kroku, ciągnął za włosy i opowiadał straszne historię, przez które dziewczynka chowała się pod pościelą i płakała. Przez niego panicznie boi się kotów, na widok których zamiera w miejscu i oblewają ją zimne poty. W wyglądzie Addyson nie można dopatrzeć się niczego niezwykłego. Problem polega jedynie w jej wzroście. Mierzy niecałe metr pięćdziesiąt i często nie jest traktowana poważnie (w końcu kto może brać na serio dziewczynę z szóstego roku, która wzrostem przypomina pierwszoroczniaka?) Wbrew pozorom jest to zwykła nastolatka, o ładnych, piwnych oczach i czarnych, sięgających łopatek włosach z kilkoma piegami na nosie i policzkach. Jej policzki prawie zawsze są zaczerwienione, jakby sługo stała na mrozie w zimowy dzień.

Zobacz profil autora http://mortis.forumpolish.com/t368-cudowronka-addyson#531 http://mortis.forumpolish.com/t402-kronika-addyson#755 http://mortis.forumpolish.com/t369-skrytka-300#532
PisanieTemat: Re: Hotel Van Buren, Apartament nr 5  Sob 06 Sie 2016, 15:19

Addyson bała się o zdrowie swoich przyjaciół zdecydowanie bardziej niż o swoje. Była przyzwyczajona, że wpadała na wszystko i potrafiła przewrócić się na prostej drodze. Wypadek Ururu spowodował, że żołądek w jej brzuchu wywinął koziołka, kiedy Ślizgon spadał z tak dużej wysokości, a gdyby tego mało do ziemi przygniotła go Hennessy. To nie mogło skończyć się dobrze.
- Obiecaj mi, że tak już nie zrobisz… – Wyszeptała nieśmiało, bawiąc się rąbkiem swojej spódnicy. Naprawdę bała się o zdrowie Marqueza. Był jej naprawdę bliski.
Uniosła na niego swoje spojrzenie i powoli wstała z zajmowanego miejsca. Podeszła do nastolatka i pozwoliła zaprowadzić się do jego pokoju.
Od razu po wejściu do pomieszczenia, odruchowo rozejrzała się po regałach, ale nie tylko. Chłopak miał o wiele więcej książek niż ona i z przykrością musiała się do tego przyznać.
- Rozumiem. Ja też nigdy nie mam pochowanych książek, bo później zapominam, co gdzie odłożyłam. – Przyznała się, oblewając się rumieńcem, chociaż na jej ustach pojawił się szeroki uśmiech. Podeszła do jednego z regałów, trafiając na ten, który z magią miał zapewne najmniej wspólnego. Delikatnie przejechała palcem po okładce jednej z ksiąg.
- Przeczytałeś wszystkie książki, które tu masz. – Zapytała, przekrzywiając głowę, tak, aby spojrzeć na chłopaka.



„Jeśli spadniesz na kogoś, nie wystarczy powiedzieć, że nie chciałeś.
W końcu ten ktoś też wcale nie chciał, żebyś na niego spadał."
avatar
Ścigający Srebrnych Wiwern, Rocznik V

Dodatkowe informacje biograficzne
AKTUALNIE POSIADANA RÓŻDŻKA: 13 cali, elastyczna, włos z głowy wili, sosna
OPANOWANE ZAKLĘCIA: Szkolne: Finite, Enervate, Cave Inimicum, Expelliarmus, Homenum Revelio, Protego, Diffindo, Verdimilious, Alohomora, Avifors, Mimble Wimble, Confunduf, Aquamenti || Łatwe: Trucido, Repleo, Multifors, Aranaea || Trudne: Aranaea Language, Verum de scriptis
OPIS POSTACI: Ururu jest chłopcem przeciętnej budowy. Ani specjalnie chudy, ale pulchnym też go nie można nazwać. Mięśni również nie ma specjalnie zarysowanych... Po prostu taki średni. Wzrostu metr sześćdziesiat dziewięć i pół. Włoski całkiem grube, lecz szorstkie. Mają odcień... szarawy. Czy to farba? Czy tak kończy się niepotrzebny stres w zbyt młodym wieku? Obcięte niezbyt krótko, puszyste. Twarzyczka jego nieco okrąglutka, nie widać na niej typowo męskich kształtów. Taki sobie chłopczyna. Przenikliwe spojrzenie oczek w kolorze miodowo-bursztynowym, lekko zadarty nosek i... szeroki uśmiech, który nie znika prawie nigdy. Ubrany w pełny mundurek Ślizgona z idealnie zawiązanym krawatem. Nawet naukowiec musi być elegancki. Czasami nosi gogle na głowie, zazwyczaj zapomina, że je ma, dlatego na jego oczach występują stosunkowo rzadko...

Zobacz profil autora http://mortis.forumpolish.com/t479-ptak-ururu#1492 http://mortis.forumpolish.com/t487-notatnik-ururu http://mortis.forumpolish.com/t477-skrytka-nr-2000#1482
PisanieTemat: Re: Hotel Van Buren, Apartament nr 5  Sob 06 Sie 2016, 16:48

- Nie mogę - rzucił po chwili. - Nigdy nie wiadomo, co się w życiu stanie, jaka będzie sytuacja, jakie okoliczności... Nawet jak obiecam, to i tak wszystko się może zdarzyć.
Brzmiał pogodnie, przez co całość zabrzmiała trochę strasznie. Ale nie można mu było zarzucić, że nie mówi prawdy.
Addyson nie robiła najmniejszych problemów o nieporządek w pokoju Marqueza, a w dodatku mógł nacieszyć się jej rumieńcem. Cała sytuacja bardzo mu się podobała. Addyson naprawdę ładnie wyglądała w jego sypialni. A może ona wszędzie tak wyglądała?
- Niektóre nawet kilka razy - poinformował skromnie obserwując jak jej piękne dłonie suną po podręcznikach biologicznych. Wtem przypomniało mu się coś, o czym zdążył już zapomnieć. Sięgnął do szuflady wyciągając jedno z dwukierunkowych lusterek. Zawahał się chwilkę, ale podszedł do dziewczyny.
- Zastanawiam się, czy nie chciałabyś tego znowu przyjąć - powiedział na najwyższym stopniu skupienia, wręczając Addyson przedmiot i posyłając jej wyczekujące spojrzenie. Był pewien, że weźmie, w końcu znowu się przyjaźnili, lecz w sercu miał pewien niepokój, jakby jednak było trochę inaczej.
avatar
Prefekt Hufflepuffu, Rocznik VI

Dodatkowe informacje biograficzne
AKTUALNIE POSIADANA RÓŻDŻKA: Jawor; Włos jednorożca; 10,5
OPANOWANE ZAKLĘCIA: Enervate, Episkey, Expelliarmus, Finite, Flippendo Duo, Fumos, Riddiculus, Drętwota, Anatisquack, Calvorio, Accio, Alohomora, Bombarda, Glacius, Wingardium Leviosa, Descendo, Mobiliarbus, Lapifors, Anteoculatia
OPIS POSTACI: Panna Addyson Clemen urodziła się w małej wsi, ale za to w bardzo kochającej rodzinie, w której małej dziewczynce niczego nie brakowało. Jej matka, mugolka pogodziła się z myślą, że jej mąż i dzieci są czarodziejami i nigdy nie robiła im z tego powodu wyrzutów. Ojciec zaś starał się jak najlepiej wytłumaczyć swoim pociechom, że nigdy nie powinno nadużywać się czarów, a już na pewno nie w obecności mugoli. Szatynka największe problemy miała ze swoim starszym bratem, który dokuczał jej na każdym kroku, ciągnął za włosy i opowiadał straszne historię, przez które dziewczynka chowała się pod pościelą i płakała. Przez niego panicznie boi się kotów, na widok których zamiera w miejscu i oblewają ją zimne poty. W wyglądzie Addyson nie można dopatrzeć się niczego niezwykłego. Problem polega jedynie w jej wzroście. Mierzy niecałe metr pięćdziesiąt i często nie jest traktowana poważnie (w końcu kto może brać na serio dziewczynę z szóstego roku, która wzrostem przypomina pierwszoroczniaka?) Wbrew pozorom jest to zwykła nastolatka, o ładnych, piwnych oczach i czarnych, sięgających łopatek włosach z kilkoma piegami na nosie i policzkach. Jej policzki prawie zawsze są zaczerwienione, jakby sługo stała na mrozie w zimowy dzień.

Zobacz profil autora http://mortis.forumpolish.com/t368-cudowronka-addyson#531 http://mortis.forumpolish.com/t402-kronika-addyson#755 http://mortis.forumpolish.com/t369-skrytka-300#532
PisanieTemat: Re: Hotel Van Buren, Apartament nr 5  Sob 06 Sie 2016, 20:17

- Oh! Naprawdę? – Zapytała zaskoczona, jeszcze raz przebiegając wzrokiem po wszystkich książkach. Naprawdę było ich tu dużo!
- Mogę? – Zagadnęła, zatrzymując rękę na jednej z ksiąg. Kiedy dostała już pozwolenie, ostrożnie wysunęła książkę spomiędzy dwóch innych podręczników na regale.
Otworzyła ją na pierwszej – lepszej stronie, uważnie śledząc zapisany w niej tekst.
Spojrzała na chłopaka, kiedy ten do niej podszedł. Zaraz jednak jej wzrok zatrzymał się na lusterku, które trzymał w ręce.
Jej lusterko.
Pospiesznie odłożyła księgę na poprzednie miejsce, znowu odwracając się do Marqueza.
Była przekonana, że zdążył dać je innej przyjaciółce. Przyjęła od niego przedmiot służący im do rozmów i delikatnie przejechała po krawędzi lusterka. Z lekko rozchylonymi wargami, utkwiła piwne tęczówki w twarzy chłopaka i… zbliżyła się do niego. Stanęła na palcach i zawieszając ręce na szyi nastolatka, przytuliła się mocno do niego.
- Dziękuję. – Szepnęła cicho do jego ucha. Naprawdę nie podejrzewała, że jeszcze kiedykolwiek dostanie od niego prezent, który sama mu oddała po ich kłótni na błoniach. Myślała, że Ururu zapomni o nim, a tymczasem ciągle trzymał je w szafie.



„Jeśli spadniesz na kogoś, nie wystarczy powiedzieć, że nie chciałeś.
W końcu ten ktoś też wcale nie chciał, żebyś na niego spadał."
avatar
Ścigający Srebrnych Wiwern, Rocznik V

Dodatkowe informacje biograficzne
AKTUALNIE POSIADANA RÓŻDŻKA: 13 cali, elastyczna, włos z głowy wili, sosna
OPANOWANE ZAKLĘCIA: Szkolne: Finite, Enervate, Cave Inimicum, Expelliarmus, Homenum Revelio, Protego, Diffindo, Verdimilious, Alohomora, Avifors, Mimble Wimble, Confunduf, Aquamenti || Łatwe: Trucido, Repleo, Multifors, Aranaea || Trudne: Aranaea Language, Verum de scriptis
OPIS POSTACI: Ururu jest chłopcem przeciętnej budowy. Ani specjalnie chudy, ale pulchnym też go nie można nazwać. Mięśni również nie ma specjalnie zarysowanych... Po prostu taki średni. Wzrostu metr sześćdziesiat dziewięć i pół. Włoski całkiem grube, lecz szorstkie. Mają odcień... szarawy. Czy to farba? Czy tak kończy się niepotrzebny stres w zbyt młodym wieku? Obcięte niezbyt krótko, puszyste. Twarzyczka jego nieco okrąglutka, nie widać na niej typowo męskich kształtów. Taki sobie chłopczyna. Przenikliwe spojrzenie oczek w kolorze miodowo-bursztynowym, lekko zadarty nosek i... szeroki uśmiech, który nie znika prawie nigdy. Ubrany w pełny mundurek Ślizgona z idealnie zawiązanym krawatem. Nawet naukowiec musi być elegancki. Czasami nosi gogle na głowie, zazwyczaj zapomina, że je ma, dlatego na jego oczach występują stosunkowo rzadko...

Zobacz profil autora http://mortis.forumpolish.com/t479-ptak-ururu#1492 http://mortis.forumpolish.com/t487-notatnik-ururu http://mortis.forumpolish.com/t477-skrytka-nr-2000#1482
PisanieTemat: Re: Hotel Van Buren, Apartament nr 5  Sob 06 Sie 2016, 21:58

- Tak, proszę - powiedział obserwując wciąż uważnie poczynania dziewczyny. Szkoda, że nie mogła zostać tu na zawsze. Dziwił się swoim myślom, w końcu była tu dopiero kilka sekund, dlaczego uznał ten widok za naprawdę niesamowity? Oh, no tak. Czas raczej nie ma wpływu na takie rzeczy. Jak często o tym zapominał. Jak często analizował chwile spędzone z ludźmi, zamiast się nimi po prostu cieszyć, tak jak to miało z pająkami, bądź książkami.
Serce mu zabiło mocniej, kiedy Addyson wzięła lusterko do rąk. Od razu uśmiechnął się szeroko, po czym odwzajemnił spojrzenie dziewczęcia. Na twarzy Marqueza pojawił się nikły rumieniec (co i tak było dla niego wyczynem), kiedy to ich ciała zbliżyły się do siebie. Objął ją ostrożnie, czując, jak zalewają go znowu jakieś dziwne, silne emocje. Starał się nad nimi panować, ale czując jej oddech na swoim uchu, nieświadomie zwiększył nieco siłę uścisku, chcąc zatrzymać ją przy sobie jak najdłużej. Przejechał krótko dłonią po jej plecach, a uścisk zwolnił dopiero wtedy, kiedy sama postanowiła przerwać ten cudowny akt. Bał się, że będzie chciała go puścić niemal od razu, a sam chciał to przedłużyć... najlepiej w nieskończoność.
Ale nie mogli, nie mogli. A on nie mógł po prostu czerpać radości z tego.
Sam zwolnił uścisk zaledwie po kilku sekundkach, nie miał prawa jej przetrzymywać.
avatar
Prefekt Hufflepuffu, Rocznik VI

Dodatkowe informacje biograficzne
AKTUALNIE POSIADANA RÓŻDŻKA: Jawor; Włos jednorożca; 10,5
OPANOWANE ZAKLĘCIA: Enervate, Episkey, Expelliarmus, Finite, Flippendo Duo, Fumos, Riddiculus, Drętwota, Anatisquack, Calvorio, Accio, Alohomora, Bombarda, Glacius, Wingardium Leviosa, Descendo, Mobiliarbus, Lapifors, Anteoculatia
OPIS POSTACI: Panna Addyson Clemen urodziła się w małej wsi, ale za to w bardzo kochającej rodzinie, w której małej dziewczynce niczego nie brakowało. Jej matka, mugolka pogodziła się z myślą, że jej mąż i dzieci są czarodziejami i nigdy nie robiła im z tego powodu wyrzutów. Ojciec zaś starał się jak najlepiej wytłumaczyć swoim pociechom, że nigdy nie powinno nadużywać się czarów, a już na pewno nie w obecności mugoli. Szatynka największe problemy miała ze swoim starszym bratem, który dokuczał jej na każdym kroku, ciągnął za włosy i opowiadał straszne historię, przez które dziewczynka chowała się pod pościelą i płakała. Przez niego panicznie boi się kotów, na widok których zamiera w miejscu i oblewają ją zimne poty. W wyglądzie Addyson nie można dopatrzeć się niczego niezwykłego. Problem polega jedynie w jej wzroście. Mierzy niecałe metr pięćdziesiąt i często nie jest traktowana poważnie (w końcu kto może brać na serio dziewczynę z szóstego roku, która wzrostem przypomina pierwszoroczniaka?) Wbrew pozorom jest to zwykła nastolatka, o ładnych, piwnych oczach i czarnych, sięgających łopatek włosach z kilkoma piegami na nosie i policzkach. Jej policzki prawie zawsze są zaczerwienione, jakby sługo stała na mrozie w zimowy dzień.

Zobacz profil autora http://mortis.forumpolish.com/t368-cudowronka-addyson#531 http://mortis.forumpolish.com/t402-kronika-addyson#755 http://mortis.forumpolish.com/t369-skrytka-300#532
PisanieTemat: Re: Hotel Van Buren, Apartament nr 5  Nie 07 Sie 2016, 16:53

Nie chciała się od niego odsuwać. Było jej teraz tak dobrze, że najchętniej podobnie jak Ururu zostałaby w tej pozycji jeszcze naprawdę długo. Zamknęła oczy, kiedy została objęta przez nastolatka nieco mocniej. W tyle jej głowy pojawił się jednak głos. Głos, który koszmarnie podobny był do głosy Wittermore. „Pannie nie przystoi takie zachowanie”.
Drgnęła świadoma tego, że była to prawda. A w dodatku była jedynie przyjaciółką Marqueza. Takie pouchwalanie się na pewno nie było przeznaczone dla niej. Dla nich.
Gdy uścisk chłopaka ewidentnie ją puścił, odsunęła ręce z jego szyi i cofnęła się o pół kroku. W dalszym ciągu znajdowała się blisko niego, jednak nie naruszała już jego „strefy prywatnej”. Spojrzała chłopakowi w oczy, a następnie z rumieńcami wlepiła wzrok w lusterko i z wielkim uwielbieniem znów przejechała palcem po jego strukturze.
Nie wiedziała co ma teraz powiedzieć. Pytanie – czy w ogóle powinna się odezwać? Ta cisza, która pomiędzy nimi się wytworzyła wcale nie okazywała się być krępująca. A przynajmniej w tym momencie nie była taka dla Addyson.



„Jeśli spadniesz na kogoś, nie wystarczy powiedzieć, że nie chciałeś.
W końcu ten ktoś też wcale nie chciał, żebyś na niego spadał."
avatar
Ścigający Srebrnych Wiwern, Rocznik V

Dodatkowe informacje biograficzne
AKTUALNIE POSIADANA RÓŻDŻKA: 13 cali, elastyczna, włos z głowy wili, sosna
OPANOWANE ZAKLĘCIA: Szkolne: Finite, Enervate, Cave Inimicum, Expelliarmus, Homenum Revelio, Protego, Diffindo, Verdimilious, Alohomora, Avifors, Mimble Wimble, Confunduf, Aquamenti || Łatwe: Trucido, Repleo, Multifors, Aranaea || Trudne: Aranaea Language, Verum de scriptis
OPIS POSTACI: Ururu jest chłopcem przeciętnej budowy. Ani specjalnie chudy, ale pulchnym też go nie można nazwać. Mięśni również nie ma specjalnie zarysowanych... Po prostu taki średni. Wzrostu metr sześćdziesiat dziewięć i pół. Włoski całkiem grube, lecz szorstkie. Mają odcień... szarawy. Czy to farba? Czy tak kończy się niepotrzebny stres w zbyt młodym wieku? Obcięte niezbyt krótko, puszyste. Twarzyczka jego nieco okrąglutka, nie widać na niej typowo męskich kształtów. Taki sobie chłopczyna. Przenikliwe spojrzenie oczek w kolorze miodowo-bursztynowym, lekko zadarty nosek i... szeroki uśmiech, który nie znika prawie nigdy. Ubrany w pełny mundurek Ślizgona z idealnie zawiązanym krawatem. Nawet naukowiec musi być elegancki. Czasami nosi gogle na głowie, zazwyczaj zapomina, że je ma, dlatego na jego oczach występują stosunkowo rzadko...

Zobacz profil autora http://mortis.forumpolish.com/t479-ptak-ururu#1492 http://mortis.forumpolish.com/t487-notatnik-ururu http://mortis.forumpolish.com/t477-skrytka-nr-2000#1482
PisanieTemat: Re: Hotel Van Buren, Apartament nr 5  Nie 07 Sie 2016, 22:33

Addyson odsunęła się od chłopaka, a on mógł podziwiać znowu jej postać. Dlaczego to robił? Dlaczego pozwalał sobie na takie spojrzenie? Przecież wiedział, że nic z tego nie będzie... Tylko z czego? Jego umysł nie potrafił, być może bał się, wytworzyć jakiekolwiek obrazy możliwych sytuacji, jakie mogłyby zajść między tą dwójką. A może wyobraźnia Ururu sobie nie radziła z czymś takim?
Uśmiechnął się do niej zadowolony, jak bardzo podoba jej się posiadanie źródła bezpośredniego kontaktu z nim. Czy znowu będą ze sobą rozmawiać niemal codziennie?
Ururu usłyszał wtedy pyknięcie. Znak, że skrzaty hotelowe przygotowały obiad. Zostawił na chwileczkę Addyson w sypialni, aby zajrzeć do salonu. Magicznych istot już nie było, za to na dużym stole ustawione były dwa talerze ze niezbyt wymyślnym, ale eleganckim posiłkiem składającym się z filetu rybnego i bukietu gotowanych warzyw. Chłopiec nie był pewien co do zawartości kieliszków, jakie stały obok. Tort zaś bezpiecznie spoczął na mniejszym stoliku, żeby nie przeszkadzać w konsumpcji. Filiżanki po herbacie sprzątnięto. Zadowolony z szybkiej obsługi, zajrzał do Addyson.
- Zapraszam na obiad - powiedział posyłając jej uśmiech. Poczekał, aż wyszła z sypialni, po czym ruszył za nią, aby jeszcze odsunąć jej krzesło przy siadaniu i przysunąć, kiedy spoczęła. Sprawiało mu to wiele przyjemności. Sam również zajął miejsce, posyłając niepewne spojrzenie w stronę kieliszka. Raczej nie wydawało mu się, aby ktoś wpadł na pomysł nalania do tego typu naczynia soku, lecz również miał nadzieję, że nie przesadzono z siłą trunku. Dobrze pamiętał tatę pijącego wino do każdego obiadu, w Hiszpanii było to normalne, jednak z tego co widział na przyjęciach znajomych ciotki, w Wielkiej Brytanii bywało różnie. W każdym razie wypadałoby zacząć jeść.
avatar
Prefekt Hufflepuffu, Rocznik VI

Dodatkowe informacje biograficzne
AKTUALNIE POSIADANA RÓŻDŻKA: Jawor; Włos jednorożca; 10,5
OPANOWANE ZAKLĘCIA: Enervate, Episkey, Expelliarmus, Finite, Flippendo Duo, Fumos, Riddiculus, Drętwota, Anatisquack, Calvorio, Accio, Alohomora, Bombarda, Glacius, Wingardium Leviosa, Descendo, Mobiliarbus, Lapifors, Anteoculatia
OPIS POSTACI: Panna Addyson Clemen urodziła się w małej wsi, ale za to w bardzo kochającej rodzinie, w której małej dziewczynce niczego nie brakowało. Jej matka, mugolka pogodziła się z myślą, że jej mąż i dzieci są czarodziejami i nigdy nie robiła im z tego powodu wyrzutów. Ojciec zaś starał się jak najlepiej wytłumaczyć swoim pociechom, że nigdy nie powinno nadużywać się czarów, a już na pewno nie w obecności mugoli. Szatynka największe problemy miała ze swoim starszym bratem, który dokuczał jej na każdym kroku, ciągnął za włosy i opowiadał straszne historię, przez które dziewczynka chowała się pod pościelą i płakała. Przez niego panicznie boi się kotów, na widok których zamiera w miejscu i oblewają ją zimne poty. W wyglądzie Addyson nie można dopatrzeć się niczego niezwykłego. Problem polega jedynie w jej wzroście. Mierzy niecałe metr pięćdziesiąt i często nie jest traktowana poważnie (w końcu kto może brać na serio dziewczynę z szóstego roku, która wzrostem przypomina pierwszoroczniaka?) Wbrew pozorom jest to zwykła nastolatka, o ładnych, piwnych oczach i czarnych, sięgających łopatek włosach z kilkoma piegami na nosie i policzkach. Jej policzki prawie zawsze są zaczerwienione, jakby sługo stała na mrozie w zimowy dzień.

Zobacz profil autora http://mortis.forumpolish.com/t368-cudowronka-addyson#531 http://mortis.forumpolish.com/t402-kronika-addyson#755 http://mortis.forumpolish.com/t369-skrytka-300#532
PisanieTemat: Re: Hotel Van Buren, Apartament nr 5  Sro 10 Sie 2016, 18:55

Kiedy była tak obserwowana przez Ururu, czuła się naprawdę skrępowana. Nie potrafiła więc powstrzymać rumieńca, który wpełzał na jej policzki czerwieniąc je i wprowadzając ją w jeszcze większe zakłopotanie. Doskonale wiedziała, że nie powinna tak intensywnie reagować na przyjaciela.
- Będziemy znowu ze sobą często rozmawiać? – Bez namysłu rzuciła pytanie, które tak bardzo ją nurtowało i sprawiało, że jej Puchońskie serduszko biło dwa razy szybciej. Dopiero kiedy sens słów do niej dotarł, spuściła wzrok na swoje buty, maltretując zębami swoją dolną wargę.
Ściskając lusterko w dłoni, odprowadziła chłopaka wzrokiem i sama podeszła jeszcze raz do regału z książkami, uważnie przyglądając się dużej kolekcji Marqueza i każdemu tytułowi z osobna.
Gdy Ururu wrócił po nią, odwróciła się w jego kierunku, uważnie mu się przyglądając i dopiero po chwili przytaknęła lekko głową idąc do pokoju w którym mieli zjeść.
Oczywiste było to, że zarumieniła się, kiedy uprzejmie przysunięta została przez nastolatka do stołu. Ostrożnie odłożyła lusterko na blat i poprawiła spódnicę, co by jej się zbytnio nie podwinęła.



„Jeśli spadniesz na kogoś, nie wystarczy powiedzieć, że nie chciałeś.
W końcu ten ktoś też wcale nie chciał, żebyś na niego spadał."
avatar
Ścigający Srebrnych Wiwern, Rocznik V

Dodatkowe informacje biograficzne
AKTUALNIE POSIADANA RÓŻDŻKA: 13 cali, elastyczna, włos z głowy wili, sosna
OPANOWANE ZAKLĘCIA: Szkolne: Finite, Enervate, Cave Inimicum, Expelliarmus, Homenum Revelio, Protego, Diffindo, Verdimilious, Alohomora, Avifors, Mimble Wimble, Confunduf, Aquamenti || Łatwe: Trucido, Repleo, Multifors, Aranaea || Trudne: Aranaea Language, Verum de scriptis
OPIS POSTACI: Ururu jest chłopcem przeciętnej budowy. Ani specjalnie chudy, ale pulchnym też go nie można nazwać. Mięśni również nie ma specjalnie zarysowanych... Po prostu taki średni. Wzrostu metr sześćdziesiat dziewięć i pół. Włoski całkiem grube, lecz szorstkie. Mają odcień... szarawy. Czy to farba? Czy tak kończy się niepotrzebny stres w zbyt młodym wieku? Obcięte niezbyt krótko, puszyste. Twarzyczka jego nieco okrąglutka, nie widać na niej typowo męskich kształtów. Taki sobie chłopczyna. Przenikliwe spojrzenie oczek w kolorze miodowo-bursztynowym, lekko zadarty nosek i... szeroki uśmiech, który nie znika prawie nigdy. Ubrany w pełny mundurek Ślizgona z idealnie zawiązanym krawatem. Nawet naukowiec musi być elegancki. Czasami nosi gogle na głowie, zazwyczaj zapomina, że je ma, dlatego na jego oczach występują stosunkowo rzadko...

Zobacz profil autora http://mortis.forumpolish.com/t479-ptak-ururu#1492 http://mortis.forumpolish.com/t487-notatnik-ururu http://mortis.forumpolish.com/t477-skrytka-nr-2000#1482
PisanieTemat: Re: Hotel Van Buren, Apartament nr 5  Sro 10 Sie 2016, 22:10

- Kiedy tylko będziesz chciała - odpowiedział chcąc nie brzmieć nachalnie. Nie mógł się już teraz doczekać pierwszej rozmowy z Addyson przez lusterka, po tak długiej przerwie. Ale dotarło do niego, że ma ją teraz na żywo i powinien to jak najlepiej wykorzystać. Czyli jak?
Zjedli sprawnie obiad, który był naprawdę dobrze zrobiony. Jeśli chodzi o wino, Ururu upił połowę, zaś trunek nie zrobił na niego żadnego wrażenia. Był trochę niedobry, ale widocznie nie był w odpowiednim wieku, żeby poczuć jego smak. Tata mu kiedyś mówił, że kawa i wino to napoje dla dorosłych nie bez powodu.
Spojrzał po raz kolejny na Addyson. Nie wiedział co teraz zrobić, co powiedzieć. Chciał być w tym momencie blisko niej. Trzymać za jej dłoń, bądź najlepiej całą ją mieć wtuloną w siebie. Ale nie mógł. Obiecał panience Witermore, że nie skrzywdzi Addyson już, poza tym... sam z siebie też nie chciał robić jej niczego złego.
Spuścił więc wzrok, żeby odgonić z siebie niechciane myśli, wciąż nie odzywając się. Właściwie to nawet przez myśl mu nie przeszło, że może dobrze by było się odezwać.
avatar
Prefekt Hufflepuffu, Rocznik VI

Dodatkowe informacje biograficzne
AKTUALNIE POSIADANA RÓŻDŻKA: Jawor; Włos jednorożca; 10,5
OPANOWANE ZAKLĘCIA: Enervate, Episkey, Expelliarmus, Finite, Flippendo Duo, Fumos, Riddiculus, Drętwota, Anatisquack, Calvorio, Accio, Alohomora, Bombarda, Glacius, Wingardium Leviosa, Descendo, Mobiliarbus, Lapifors, Anteoculatia
OPIS POSTACI: Panna Addyson Clemen urodziła się w małej wsi, ale za to w bardzo kochającej rodzinie, w której małej dziewczynce niczego nie brakowało. Jej matka, mugolka pogodziła się z myślą, że jej mąż i dzieci są czarodziejami i nigdy nie robiła im z tego powodu wyrzutów. Ojciec zaś starał się jak najlepiej wytłumaczyć swoim pociechom, że nigdy nie powinno nadużywać się czarów, a już na pewno nie w obecności mugoli. Szatynka największe problemy miała ze swoim starszym bratem, który dokuczał jej na każdym kroku, ciągnął za włosy i opowiadał straszne historię, przez które dziewczynka chowała się pod pościelą i płakała. Przez niego panicznie boi się kotów, na widok których zamiera w miejscu i oblewają ją zimne poty. W wyglądzie Addyson nie można dopatrzeć się niczego niezwykłego. Problem polega jedynie w jej wzroście. Mierzy niecałe metr pięćdziesiąt i często nie jest traktowana poważnie (w końcu kto może brać na serio dziewczynę z szóstego roku, która wzrostem przypomina pierwszoroczniaka?) Wbrew pozorom jest to zwykła nastolatka, o ładnych, piwnych oczach i czarnych, sięgających łopatek włosach z kilkoma piegami na nosie i policzkach. Jej policzki prawie zawsze są zaczerwienione, jakby sługo stała na mrozie w zimowy dzień.

Zobacz profil autora http://mortis.forumpolish.com/t368-cudowronka-addyson#531 http://mortis.forumpolish.com/t402-kronika-addyson#755 http://mortis.forumpolish.com/t369-skrytka-300#532
PisanieTemat: Re: Hotel Van Buren, Apartament nr 5  Pią 12 Sie 2016, 11:34

Addyson widocznie się rozpromieniła, kiedy Ururu okazał chęć rozmawiania z nią przez lusterko. Sama Puchonka obawiała się, że sama nie będzie w stanie zacząć z nim rozmowy, a jak sam stwierdził – wszystko będzie zależało od niej. Trochę się tego bała.
Obiad nie okazał się wcale taki straszny, za jaki myślała, że będzie. Przeszedł względnie… spokojnie i nawet udało jej się nie ubrudzić! Niestety w pokoju panowała nieprzyjemna dla Clemen cisza, bo chociaż wiedziała, że przy posiłku nie powinno się rozmawiać, stukające o talerze sztućce nie były czymś miłym dla uszu Addyson.
I to właśnie z tego zdenerwowania wypiła cały kieliszek nalanego jej wina, aby zanurzyć w czymś usta i przestać niespokojnie stukać widelcem o zastawę.
No i oczywiście nie obyło się bez lekkiego upicia ze strony Puchonki. Co prawda wypiła naprawdę mało, ale piła często, więc alkohol lekko zamroczył jej umysł. Nagle zrobiło jej się gorąco, a na policzkach pojawiły się rumiane wykwity. Zmrużyła lekko oczy odkładając sztućce na bok, gdy na talerzu już praktycznie nic nie zostało.
- Czy mógłbyś… Otworzyć okno? Zrobiło się tu bardzo gorąco… – Zapytała niepewnie, biorąc przy okazji głęboki wdech.



„Jeśli spadniesz na kogoś, nie wystarczy powiedzieć, że nie chciałeś.
W końcu ten ktoś też wcale nie chciał, żebyś na niego spadał."
avatar
Ścigający Srebrnych Wiwern, Rocznik V

Dodatkowe informacje biograficzne
AKTUALNIE POSIADANA RÓŻDŻKA: 13 cali, elastyczna, włos z głowy wili, sosna
OPANOWANE ZAKLĘCIA: Szkolne: Finite, Enervate, Cave Inimicum, Expelliarmus, Homenum Revelio, Protego, Diffindo, Verdimilious, Alohomora, Avifors, Mimble Wimble, Confunduf, Aquamenti || Łatwe: Trucido, Repleo, Multifors, Aranaea || Trudne: Aranaea Language, Verum de scriptis
OPIS POSTACI: Ururu jest chłopcem przeciętnej budowy. Ani specjalnie chudy, ale pulchnym też go nie można nazwać. Mięśni również nie ma specjalnie zarysowanych... Po prostu taki średni. Wzrostu metr sześćdziesiat dziewięć i pół. Włoski całkiem grube, lecz szorstkie. Mają odcień... szarawy. Czy to farba? Czy tak kończy się niepotrzebny stres w zbyt młodym wieku? Obcięte niezbyt krótko, puszyste. Twarzyczka jego nieco okrąglutka, nie widać na niej typowo męskich kształtów. Taki sobie chłopczyna. Przenikliwe spojrzenie oczek w kolorze miodowo-bursztynowym, lekko zadarty nosek i... szeroki uśmiech, który nie znika prawie nigdy. Ubrany w pełny mundurek Ślizgona z idealnie zawiązanym krawatem. Nawet naukowiec musi być elegancki. Czasami nosi gogle na głowie, zazwyczaj zapomina, że je ma, dlatego na jego oczach występują stosunkowo rzadko...

Zobacz profil autora http://mortis.forumpolish.com/t479-ptak-ururu#1492 http://mortis.forumpolish.com/t487-notatnik-ururu http://mortis.forumpolish.com/t477-skrytka-nr-2000#1482
PisanieTemat: Re: Hotel Van Buren, Apartament nr 5  Pią 12 Sie 2016, 11:55

- Gorąco, hm? - podniósł na nią wzrok, wyrwany z zamyślenia, po czym od razu wstał i otworzył okno wpuszczając do środka świeże powietrze wraz z cichym gwarem ulicy.
Zastanawiał się przy okazji, czym teraz zająć dziewczynę. Mogliby potańczyć... Co prawda nie miał niczego, czym odtwarzałby muzykę, lecz to akurat nie było problemem. Sam mógł przecież coś zanucić. Lecz skoro Addyson było gorąco, pewnie nie był to odpowiedni nastrój na interakcje fizyczne. Wielka szkoda, bo Rurek bardzo marzył o ponownym tańcu z dziewczyną. Może później im się uda. Teraz dobrze by było podjąć się czegoś spokojniejszego.
- Chciałabyś może poczytać bajki? Mam śliczny tom baśni po hiszpańsku, mógłbym ci je czytać i jednocześnie tłumaczyć - zarzucił ekstrawagancką propozycją. Rozrywka na poziomie pięciolatków... ale może jednak nie? W wersji Marqueza wszystko wyglądało inaczej, nawet czytanie bajek mogło być pasjonującą rozrywką, również dla Addyson. - Moglibyśmy się przenieść do mojego pokoju, w nim jest chłodniej, bo słońce wpada tam tylko rano.
Słodkim uśmiechem dodatkowo zachęcił do infantylnej zabawy, co w jego odczuciu było czymś normalnym. Bo czemu by nie czytać książek z przyjaciółmi? Niestety poza rozmową niezbyt wiedział, jak młodzież może spędzać wspólnie czas.
avatar
Prefekt Hufflepuffu, Rocznik VI

Dodatkowe informacje biograficzne
AKTUALNIE POSIADANA RÓŻDŻKA: Jawor; Włos jednorożca; 10,5
OPANOWANE ZAKLĘCIA: Enervate, Episkey, Expelliarmus, Finite, Flippendo Duo, Fumos, Riddiculus, Drętwota, Anatisquack, Calvorio, Accio, Alohomora, Bombarda, Glacius, Wingardium Leviosa, Descendo, Mobiliarbus, Lapifors, Anteoculatia
OPIS POSTACI: Panna Addyson Clemen urodziła się w małej wsi, ale za to w bardzo kochającej rodzinie, w której małej dziewczynce niczego nie brakowało. Jej matka, mugolka pogodziła się z myślą, że jej mąż i dzieci są czarodziejami i nigdy nie robiła im z tego powodu wyrzutów. Ojciec zaś starał się jak najlepiej wytłumaczyć swoim pociechom, że nigdy nie powinno nadużywać się czarów, a już na pewno nie w obecności mugoli. Szatynka największe problemy miała ze swoim starszym bratem, który dokuczał jej na każdym kroku, ciągnął za włosy i opowiadał straszne historię, przez które dziewczynka chowała się pod pościelą i płakała. Przez niego panicznie boi się kotów, na widok których zamiera w miejscu i oblewają ją zimne poty. W wyglądzie Addyson nie można dopatrzeć się niczego niezwykłego. Problem polega jedynie w jej wzroście. Mierzy niecałe metr pięćdziesiąt i często nie jest traktowana poważnie (w końcu kto może brać na serio dziewczynę z szóstego roku, która wzrostem przypomina pierwszoroczniaka?) Wbrew pozorom jest to zwykła nastolatka, o ładnych, piwnych oczach i czarnych, sięgających łopatek włosach z kilkoma piegami na nosie i policzkach. Jej policzki prawie zawsze są zaczerwienione, jakby sługo stała na mrozie w zimowy dzień.

Zobacz profil autora http://mortis.forumpolish.com/t368-cudowronka-addyson#531 http://mortis.forumpolish.com/t402-kronika-addyson#755 http://mortis.forumpolish.com/t369-skrytka-300#532
PisanieTemat: Re: Hotel Van Buren, Apartament nr 5  Wto 16 Sie 2016, 12:35

Z wdzięcznością wymalowaną w piwnych oczętach spojrzała na chłopaka, kiedy ten otworzył już okno. Wzięła głęboki wdech, zaciągając się świeżym powietrzem. Naprawdę jej tego brakowało, bo alkohol, który zaczął krążyć w jej głowie spowodował niewielkie zawroty głowy, które naprawdę zaczynały jej przeszkadzać. Istna, rozpędzająca się karuzela!
Tańczenie na pewno nie było czymś, co Addyson mogłaby uznać za dobry pomysł. Miała do tego dwie lewe nogi i pewnie bardziej zmęczyłaby się, żeby skupić się na niepodeptaniu Marqueza, niż samym tańcem.
- Bajki? – Spojrzała na chłopaka, jakby właśnie spadł z księżyca. Mimo wszystko na jej ustach zawitał szeroki uśmiech. Mogła słuchać jego głosu i nie musiała w ogóle się odzywać! Tylko głupi człowiek, by się na to nie zgodził.
Poza tym Ururu chciał mówić po Hiszpańsku! Nie mogła przegapić tak wspaniałej wiadomości!
- Jasne, ze tak!
Może był to zły pomysł, ale szybko dopiła wino, które zalegało jeszcze na dnie jej kieliszka i wstała, lekko się przy tym chwiejąc.



„Jeśli spadniesz na kogoś, nie wystarczy powiedzieć, że nie chciałeś.
W końcu ten ktoś też wcale nie chciał, żebyś na niego spadał."
avatar
Ścigający Srebrnych Wiwern, Rocznik V

Dodatkowe informacje biograficzne
AKTUALNIE POSIADANA RÓŻDŻKA: 13 cali, elastyczna, włos z głowy wili, sosna
OPANOWANE ZAKLĘCIA: Szkolne: Finite, Enervate, Cave Inimicum, Expelliarmus, Homenum Revelio, Protego, Diffindo, Verdimilious, Alohomora, Avifors, Mimble Wimble, Confunduf, Aquamenti || Łatwe: Trucido, Repleo, Multifors, Aranaea || Trudne: Aranaea Language, Verum de scriptis
OPIS POSTACI: Ururu jest chłopcem przeciętnej budowy. Ani specjalnie chudy, ale pulchnym też go nie można nazwać. Mięśni również nie ma specjalnie zarysowanych... Po prostu taki średni. Wzrostu metr sześćdziesiat dziewięć i pół. Włoski całkiem grube, lecz szorstkie. Mają odcień... szarawy. Czy to farba? Czy tak kończy się niepotrzebny stres w zbyt młodym wieku? Obcięte niezbyt krótko, puszyste. Twarzyczka jego nieco okrąglutka, nie widać na niej typowo męskich kształtów. Taki sobie chłopczyna. Przenikliwe spojrzenie oczek w kolorze miodowo-bursztynowym, lekko zadarty nosek i... szeroki uśmiech, który nie znika prawie nigdy. Ubrany w pełny mundurek Ślizgona z idealnie zawiązanym krawatem. Nawet naukowiec musi być elegancki. Czasami nosi gogle na głowie, zazwyczaj zapomina, że je ma, dlatego na jego oczach występują stosunkowo rzadko...

Zobacz profil autora http://mortis.forumpolish.com/t479-ptak-ururu#1492 http://mortis.forumpolish.com/t487-notatnik-ururu http://mortis.forumpolish.com/t477-skrytka-nr-2000#1482
PisanieTemat: Re: Hotel Van Buren, Apartament nr 5  Wto 16 Sie 2016, 13:07

Zgodziła się! Fantastycznie! Jednak, kiedy tylko wstała, szeroki uśmiech Marqueza zmalał widząc jej chwiejne ruchy. Pobladł lekko na myśl, że mógłby jej w jakiś sposób zagrozić tą kolacją.
- Wszystko w porządku? - spytał podchodząc do Addyson. Wypiła cały kieliszek. Może nie powinien jej na to... a z resztą. Była już dorosła. Chyba sama wiedziała, ile może wypić. Ale niby skąd mogłaby to wiedzieć, jeśli nigdy wcześniej nie piła? Wyrzuty sumienia w mig zalały serduszko biednego Marqueza. Przecież nie chciał skrzywdzić Addyson już nigdy! Podał jej ramię, żeby mogła się załapać, bezpiecznie ją by wtedy przetransportował do swojego pokoju nie bojąc się, że się przewróci (co tak dobrze jej wychodziło nawet bez pomocy trunków). Zaprowadził ją do łóżka, gdzie pozwolił jej usiąść, po czym ruszył do jednego z dalszych regałów, ostrożnie mijając leżące na podłodze książki. Wyjął dość duży tom, a następnie zajął miejsce obok dziewczyny. Otworzył księgę ukazując kunszt artystyczny w niej ukryty. Każda strona wypełniona była przepięknymi ilustracjami. Przerzucił kartki na jedną ze swoich ulubionych baśni: La Bella y la Bestia.
-[i] Había una vez un hombre muy rico que tenía tres hijas[i] - rozpoczął pierwszą stronę. Każda z nich zawierała nie więcej niż akapit tekstu, a Ururu tłumaczył od razu po przeczytaniu każdego z nich. Nie brzmiał przy tym jak typowy czytający baśni, właściwie tym samym tonem odczytywałby każdą inną książkę (w tym podręczniki do fizyki). Jednak nie było to w żadnym bądź razie suche, potrafił całkiem ładnie kierować swoim głosem, a wykonywane na bieżąco tłumaczenia były płynne, jakby zapisane razem z hiszpańskim tekstem. Co jakiś czas rzucał spojrzenie na Addyson (głównie przy przerzucaniu kartek), żeby dojrzeć jej reakcję: czy się jej podobało, czy była może znudzona, bądź czy czasem nie wyglądała jakby potrzebowała pomocy medycznej.
avatar
Prefekt Hufflepuffu, Rocznik VI

Dodatkowe informacje biograficzne
AKTUALNIE POSIADANA RÓŻDŻKA: Jawor; Włos jednorożca; 10,5
OPANOWANE ZAKLĘCIA: Enervate, Episkey, Expelliarmus, Finite, Flippendo Duo, Fumos, Riddiculus, Drętwota, Anatisquack, Calvorio, Accio, Alohomora, Bombarda, Glacius, Wingardium Leviosa, Descendo, Mobiliarbus, Lapifors, Anteoculatia
OPIS POSTACI: Panna Addyson Clemen urodziła się w małej wsi, ale za to w bardzo kochającej rodzinie, w której małej dziewczynce niczego nie brakowało. Jej matka, mugolka pogodziła się z myślą, że jej mąż i dzieci są czarodziejami i nigdy nie robiła im z tego powodu wyrzutów. Ojciec zaś starał się jak najlepiej wytłumaczyć swoim pociechom, że nigdy nie powinno nadużywać się czarów, a już na pewno nie w obecności mugoli. Szatynka największe problemy miała ze swoim starszym bratem, który dokuczał jej na każdym kroku, ciągnął za włosy i opowiadał straszne historię, przez które dziewczynka chowała się pod pościelą i płakała. Przez niego panicznie boi się kotów, na widok których zamiera w miejscu i oblewają ją zimne poty. W wyglądzie Addyson nie można dopatrzeć się niczego niezwykłego. Problem polega jedynie w jej wzroście. Mierzy niecałe metr pięćdziesiąt i często nie jest traktowana poważnie (w końcu kto może brać na serio dziewczynę z szóstego roku, która wzrostem przypomina pierwszoroczniaka?) Wbrew pozorom jest to zwykła nastolatka, o ładnych, piwnych oczach i czarnych, sięgających łopatek włosach z kilkoma piegami na nosie i policzkach. Jej policzki prawie zawsze są zaczerwienione, jakby sługo stała na mrozie w zimowy dzień.

Zobacz profil autora http://mortis.forumpolish.com/t368-cudowronka-addyson#531 http://mortis.forumpolish.com/t402-kronika-addyson#755 http://mortis.forumpolish.com/t369-skrytka-300#532
PisanieTemat: Re: Hotel Van Buren, Apartament nr 5  Wto 16 Sie 2016, 15:46

- Jak najbardziej. – Zapewniła i wyszczerzyła się szeroko. Najwyraźniej alkohol dodał jej nieco odwagi, bo odważyła się nawet, aby puścić Marquezowi oczko, co zaskoczyło nawet ją samą. Najdziwniejsze było to, że nawet nie oblała się specjalnie dużym rumieńcem, po jej „występku”.
Ponad to, zamiast przyjąć pomocne ramię Ururu, złapała go za rękę i uścisnęła ją delikatnie. W taki sposób również mogła bezpiecznie zostać przetransportowana do pokoju czarodzieja.
Pewnie faktycznie wypiła nieco za dużo. Nigdy nie miała w ustach nawet kremowego piwa, więc nie wiedziała jak alkohol może na nią zadziałać. A tym bardziej wino w tak małej ilości. Cóż… Wychodziło jednak na to, że lepiej, aby nigdy więcej tego nie próbowała.
Teraz jednak było za późno, aby cofnąć czas.
Przyprowadzona do innego pomieszczenia rozsiadła się na łóżku, uważnie śledząc każdy ruch Ślizgona, gdy ten podszedł do regału w poszukiwaniu odpowiedniej książki. Spojrzała uważnie na chłopaka, kiedy usiadł obok niej i otworzył przed nią księgę. Na jej ustach wykwitł radosny uśmiech, kiedy zauważyła jaką bajkę postanowił jej przeczytać. Przez chwilę podziwiała ilustracje, które zdobiły kartkę papieru, a kiedy Ururu zaczął czytać, wygodnie oparła głowę na jego ramieniu, śledząc czytany, chociaż nierozumiany tekst.



„Jeśli spadniesz na kogoś, nie wystarczy powiedzieć, że nie chciałeś.
W końcu ten ktoś też wcale nie chciał, żebyś na niego spadał."
avatar
Ścigający Srebrnych Wiwern, Rocznik V

Dodatkowe informacje biograficzne
AKTUALNIE POSIADANA RÓŻDŻKA: 13 cali, elastyczna, włos z głowy wili, sosna
OPANOWANE ZAKLĘCIA: Szkolne: Finite, Enervate, Cave Inimicum, Expelliarmus, Homenum Revelio, Protego, Diffindo, Verdimilious, Alohomora, Avifors, Mimble Wimble, Confunduf, Aquamenti || Łatwe: Trucido, Repleo, Multifors, Aranaea || Trudne: Aranaea Language, Verum de scriptis
OPIS POSTACI: Ururu jest chłopcem przeciętnej budowy. Ani specjalnie chudy, ale pulchnym też go nie można nazwać. Mięśni również nie ma specjalnie zarysowanych... Po prostu taki średni. Wzrostu metr sześćdziesiat dziewięć i pół. Włoski całkiem grube, lecz szorstkie. Mają odcień... szarawy. Czy to farba? Czy tak kończy się niepotrzebny stres w zbyt młodym wieku? Obcięte niezbyt krótko, puszyste. Twarzyczka jego nieco okrąglutka, nie widać na niej typowo męskich kształtów. Taki sobie chłopczyna. Przenikliwe spojrzenie oczek w kolorze miodowo-bursztynowym, lekko zadarty nosek i... szeroki uśmiech, który nie znika prawie nigdy. Ubrany w pełny mundurek Ślizgona z idealnie zawiązanym krawatem. Nawet naukowiec musi być elegancki. Czasami nosi gogle na głowie, zazwyczaj zapomina, że je ma, dlatego na jego oczach występują stosunkowo rzadko...

Zobacz profil autora http://mortis.forumpolish.com/t479-ptak-ururu#1492 http://mortis.forumpolish.com/t487-notatnik-ururu http://mortis.forumpolish.com/t477-skrytka-nr-2000#1482
PisanieTemat: Re: Hotel Van Buren, Apartament nr 5  Wto 16 Sie 2016, 16:21

Zamrugał kilka razy chcąc się upewnić, czy Addyson na pewno mrugnęła tylko jednym okiem? Coś jej wpadło? W każdym razie to przestało być ważne, kiedy jej dłoń spoczęła w jego. Taki sposób przejścia do sypialni był zdecydowanie mniej bezpieczny, ale nie wiedział, jak poruszyć ten temat. Poza tym nie to, żeby mu przeszkadzał ten rodzaj dotyku. W końcu o tym marzył.
Na początku czytania Ururu był troszkę rozproszony przez bliskość dziewczyny. Jednak z każdą kolejną stroną coraz bardziej wciągał się w słowa baśni, którą dobrze znał, lecz lubił sobie ją przypominać od czasu do czasu. Poza tym, podczas samotnej lektury chętnie oglądał wszystkie ilustracje, bardzo dokładnie. Teraz jednak skupił się bardziej na samym czytaniu. Baśń była piękna, jednak krótka. Kiedy skończył, nie potrafił stwierdzić, kiedy jego ręka objęła Addyson w pasie, aby siedziało im się wygodniej, oraz w jaki sposób książka przesunęła się tak, że leżała na kolanach obu nastolatków.
- Podobało ci się? Chcesz jeszcze coś? A może sama spróbujesz poczytać? Hiszpański jest naprawdę łatwy do przeczytania, wystarczy tylko wiedzieć o kilku drobnych zasadach - zaproponował. Jego świadomość powoli wymykała mu się spod kontroli. Była tak blisko, a on nawet nie potrafił jej puścić.
Jeszcze trochę, tylko dzisiaj...
Również sprawa alkoholu nie dawała mu spokoju.
- Przepraszam za to wino, nie wiedziałam, że skrzaty na coś takiego wpadną - wyrzucił z siebie ostrożnie wpatrując się w dziewczynę na tyle, na ile mógł. Wiedział, że gdyby bardziej odwrócił głowę, muskałby ustami jej włosy. Wiedział, że powinien się odsunąć jak najszybciej, że gdyby nie to wino, to być może nie chciałaby być tak blisko... A raczej na pewno nie.
Sponsored content


PisanieTemat: Re: Hotel Van Buren, Apartament nr 5  

Hotel Van Buren, Apartament nr 5

Zobacz poprzedni temat Zobacz następny temat Powrót do góry
Strona 2 z 3Idź do strony : Previous  1, 2, 3  Next

Similar topics

-
» Apartament na piątym piętrze
» Apartament Mystery'ego (Hotel Shogun)
» Apartament Samuru.
» Apartament O.A
» Apartament kotleta.

Permissions in this forum:Nie możesz odpowiadać w tematach
Mortis :: Rozgrywka fabularna :: Londyn :: Mieszkania i posiadłości-
Skocz do: