Non mor­tem ti­memus, sed co­gita­tionem Mor­tis


Share|

Hotel Van Buren, Apartament nr 5

Idź do strony : Previous  1, 2, 3
avatar
Prefekt Hufflepuffu, Rocznik VI

Dodatkowe informacje biograficzne
AKTUALNIE POSIADANA RÓŻDŻKA: Jawor; Włos jednorożca; 10,5
OPANOWANE ZAKLĘCIA: Enervate, Episkey, Expelliarmus, Finite, Flippendo Duo, Fumos, Riddiculus, Drętwota, Anatisquack, Calvorio, Accio, Alohomora, Bombarda, Glacius, Wingardium Leviosa, Descendo, Mobiliarbus, Lapifors, Anteoculatia
OPIS POSTACI: Panna Addyson Clemen urodziła się w małej wsi, ale za to w bardzo kochającej rodzinie, w której małej dziewczynce niczego nie brakowało. Jej matka, mugolka pogodziła się z myślą, że jej mąż i dzieci są czarodziejami i nigdy nie robiła im z tego powodu wyrzutów. Ojciec zaś starał się jak najlepiej wytłumaczyć swoim pociechom, że nigdy nie powinno nadużywać się czarów, a już na pewno nie w obecności mugoli. Szatynka największe problemy miała ze swoim starszym bratem, który dokuczał jej na każdym kroku, ciągnął za włosy i opowiadał straszne historię, przez które dziewczynka chowała się pod pościelą i płakała. Przez niego panicznie boi się kotów, na widok których zamiera w miejscu i oblewają ją zimne poty. W wyglądzie Addyson nie można dopatrzeć się niczego niezwykłego. Problem polega jedynie w jej wzroście. Mierzy niecałe metr pięćdziesiąt i często nie jest traktowana poważnie (w końcu kto może brać na serio dziewczynę z szóstego roku, która wzrostem przypomina pierwszoroczniaka?) Wbrew pozorom jest to zwykła nastolatka, o ładnych, piwnych oczach i czarnych, sięgających łopatek włosach z kilkoma piegami na nosie i policzkach. Jej policzki prawie zawsze są zaczerwienione, jakby sługo stała na mrozie w zimowy dzień.

Zobacz profil autora http://mortis.forumpolish.com/t368-cudowronka-addyson#531 http://mortis.forumpolish.com/t402-kronika-addyson#755 http://mortis.forumpolish.com/t369-skrytka-300#532
PisanieTemat: Re: Hotel Van Buren, Apartament nr 5  Sro 17 Sie 2016, 17:02

Dobra rada – nie mrugać w kierunku Ururu, bo on i tak nie rozumie aluzji. No cóż… Warto było spróbować, prawda?
Podobało jej się bycie tak blisko Marqueza i o dziwo wcale jej to nie krępowało, chociaż powinno. I sama nie była pewna, czy była to zasługa alkoholu płynącego w jej żyłach, czy po prostu zaczynała się czuć o wiele swobodniej w towarzystwie Ślizgona. Wiedziała jedno – jeszcze miesiąc temu na pewno nie byłaby w stanie zrobić sama pierwszego kroku, aby zainicjować kontakt fizyczny.
Nie przeszkadzał jej fakt, że została objęta przez Marqueza. Na dobrą sprawę zorientowała się, gdzie wylądowała jego ręka dopiero po tym, kiedy baśń dobiegła końca. Zarumieniła się przy tym, bo zauważyła, że dodatkowo przylgnęła mocniej do boku nastolatka.
- Nie, nie! Ty czytaj… Proszę. – Na jej ustach zagościł delikatny uśmieszek. Gdyby ona zaczęła czytać w nieznanym jej języku, mogłoby się to skończyć kompletną porażką.
- Lubię słuchać twojego głosu. – Wypaliła bez zastanowienia, nim zdążyła ugryźć się w język. - Oh… Przepraszam. – Zarumieniła się, przygryzając mocno swoją dolną wargę. Nie powinna mówić takich rzeczy, skoro byli tylko przyjaciółmi.



„Jeśli spadniesz na kogoś, nie wystarczy powiedzieć, że nie chciałeś.
W końcu ten ktoś też wcale nie chciał, żebyś na niego spadał."
avatar
Ścigający Srebrnych Wiwern, Rocznik V

Dodatkowe informacje biograficzne
AKTUALNIE POSIADANA RÓŻDŻKA: 13 cali, elastyczna, włos z głowy wili, sosna
OPANOWANE ZAKLĘCIA: Szkolne: Finite, Enervate, Cave Inimicum, Expelliarmus, Homenum Revelio, Protego, Diffindo, Verdimilious, Alohomora, Avifors, Mimble Wimble, Confunduf, Aquamenti || Łatwe: Trucido, Repleo, Multifors, Aranaea || Trudne: Aranaea Language, Verum de scriptis
OPIS POSTACI: Ururu jest chłopcem przeciętnej budowy. Ani specjalnie chudy, ale pulchnym też go nie można nazwać. Mięśni również nie ma specjalnie zarysowanych... Po prostu taki średni. Wzrostu metr sześćdziesiat dziewięć i pół. Włoski całkiem grube, lecz szorstkie. Mają odcień... szarawy. Czy to farba? Czy tak kończy się niepotrzebny stres w zbyt młodym wieku? Obcięte niezbyt krótko, puszyste. Twarzyczka jego nieco okrąglutka, nie widać na niej typowo męskich kształtów. Taki sobie chłopczyna. Przenikliwe spojrzenie oczek w kolorze miodowo-bursztynowym, lekko zadarty nosek i... szeroki uśmiech, który nie znika prawie nigdy. Ubrany w pełny mundurek Ślizgona z idealnie zawiązanym krawatem. Nawet naukowiec musi być elegancki. Czasami nosi gogle na głowie, zazwyczaj zapomina, że je ma, dlatego na jego oczach występują stosunkowo rzadko...

Zobacz profil autora http://mortis.forumpolish.com/t479-ptak-ururu#1492 http://mortis.forumpolish.com/t487-notatnik-ururu http://mortis.forumpolish.com/t477-skrytka-nr-2000#1482
PisanieTemat: Re: Hotel Van Buren, Apartament nr 5  Sro 17 Sie 2016, 17:35

- Dziękuję i... nie masz za co przepraszać - odpowiedział. - A ja lubię słuchać twojego, ale skoro nie chcesz...
Nie naciskał na dziewczynę. Poza tym nawet nie był pewien jak jej wyjaśnić sposób czytania. Z hiszpańskiego na angielski by potrafił, w końcu sam był uczony w tą stronę, w drugą wydawało mu się trudniej. Przerzucił kilka kartek odnajdując baśń o Rybaku i złotej rybce. Bardzo ją lubił. Zaczął ją czytać, jednak w połowie naszły go jakieś natrętne myśli. Dotyczyły tego, czym właśnie się zajmowali. Rurkowi do głowy przyszło właśnie, że bajki to może rozrywka tylko dla dzieci. Przerwał czytanie na przedostatniej stronie i zamknął książkę.
- Przepraszam, osoby w naszym wieku chyba nie tak powinny spędzać czas - powiedział, a w jego głosie można było wyczuć zwątpienie. Sięgnął pamięcią do zbawiennej powieści, jaką poleciła mu Gabrielle. Niestety nie mógł przypomnieć sobie żadnej nastoletniej rozrywki. Może jednak czytanie nie było takie złe? Ale może wypadałoby jednak wybrać inną książkę? Czy on jej czasem teraz nie zanudzał? Zaprosił ją na przyjęcie, na którym był alkohol i infantylne rozrywki. Nie tak, powinien postępować. Miał być mężczyzną, nie jakimś dzieciakiem. Ogarnął go jakiś dziwny niepokój.
- Przepraszam, Addyson, nie umiem być szesnastolatkiem, nie wiem, czym mogę ciebie zabawić - rzucił lekko spanikowany, chociaż wciąż miał swój typowy uśmiech. Odłożył książkę na bok, po czym odwrócił się w stronę dziewczyny, odsuwając ją nieco od siebie uprzednio położywszy dłonie na jej ramionach.
avatar
Prefekt Hufflepuffu, Rocznik VI

Dodatkowe informacje biograficzne
AKTUALNIE POSIADANA RÓŻDŻKA: Jawor; Włos jednorożca; 10,5
OPANOWANE ZAKLĘCIA: Enervate, Episkey, Expelliarmus, Finite, Flippendo Duo, Fumos, Riddiculus, Drętwota, Anatisquack, Calvorio, Accio, Alohomora, Bombarda, Glacius, Wingardium Leviosa, Descendo, Mobiliarbus, Lapifors, Anteoculatia
OPIS POSTACI: Panna Addyson Clemen urodziła się w małej wsi, ale za to w bardzo kochającej rodzinie, w której małej dziewczynce niczego nie brakowało. Jej matka, mugolka pogodziła się z myślą, że jej mąż i dzieci są czarodziejami i nigdy nie robiła im z tego powodu wyrzutów. Ojciec zaś starał się jak najlepiej wytłumaczyć swoim pociechom, że nigdy nie powinno nadużywać się czarów, a już na pewno nie w obecności mugoli. Szatynka największe problemy miała ze swoim starszym bratem, który dokuczał jej na każdym kroku, ciągnął za włosy i opowiadał straszne historię, przez które dziewczynka chowała się pod pościelą i płakała. Przez niego panicznie boi się kotów, na widok których zamiera w miejscu i oblewają ją zimne poty. W wyglądzie Addyson nie można dopatrzeć się niczego niezwykłego. Problem polega jedynie w jej wzroście. Mierzy niecałe metr pięćdziesiąt i często nie jest traktowana poważnie (w końcu kto może brać na serio dziewczynę z szóstego roku, która wzrostem przypomina pierwszoroczniaka?) Wbrew pozorom jest to zwykła nastolatka, o ładnych, piwnych oczach i czarnych, sięgających łopatek włosach z kilkoma piegami na nosie i policzkach. Jej policzki prawie zawsze są zaczerwienione, jakby sługo stała na mrozie w zimowy dzień.

Zobacz profil autora http://mortis.forumpolish.com/t368-cudowronka-addyson#531 http://mortis.forumpolish.com/t402-kronika-addyson#755 http://mortis.forumpolish.com/t369-skrytka-300#532
PisanieTemat: Re: Hotel Van Buren, Apartament nr 5  Sro 17 Sie 2016, 18:00

Zamknęła oczy wygodnie oparta o Marqueza i chłonęła każde z wypowiadanych słów. Nie do końca znała sensu wyrazów, nawet jeśli wszystko jej przetłumaczył. Najzwyczajniej w świecie chłonęła ton jego głosu, nie specjalnie przejmując się dokładnym znaczeniem czytanej bajki.
Otworzyła oczy, gdy sielanka się skończyła. Oh, jak to tak? Już koniec? Przez twarz Puchonki przemknął wyraz niezadowolenia i zawodu. Nie chciała jeszcze kończyć tej chwili. Chwili w której mogła być blisko Ururu i nikt nie mógł jej w tym przeszkodzić. Zamrugała powiekami, wpatrując się w zamkniętą już księgę.
- Nie myśl teraz o tym. Proszę. Podobało mi się. – Odważyła się unieść wzrok na nastolatka i jej piwne tęczówki zatrzymały się na twarzy siwowłosego.
Odsunięta i przytrzymana na odległość poczuła się po prostu głupio. Jak naiwna nastolatka zanadto przymilająca się do przyjaciela.
- Ja… Może lepiej będzie jak już pójdę. – Speszyła się, starannie starając się uniknąć kontaktu wzrokowego z nastolatkiem. Widząc jaki stworzył dystans zaczęła czuć się po prostu źle. - Tak… Będzie lepiej. – Wydukała, maltretując zębami swoją dolną wargę.



„Jeśli spadniesz na kogoś, nie wystarczy powiedzieć, że nie chciałeś.
W końcu ten ktoś też wcale nie chciał, żebyś na niego spadał."
avatar
Ścigający Srebrnych Wiwern, Rocznik V

Dodatkowe informacje biograficzne
AKTUALNIE POSIADANA RÓŻDŻKA: 13 cali, elastyczna, włos z głowy wili, sosna
OPANOWANE ZAKLĘCIA: Szkolne: Finite, Enervate, Cave Inimicum, Expelliarmus, Homenum Revelio, Protego, Diffindo, Verdimilious, Alohomora, Avifors, Mimble Wimble, Confunduf, Aquamenti || Łatwe: Trucido, Repleo, Multifors, Aranaea || Trudne: Aranaea Language, Verum de scriptis
OPIS POSTACI: Ururu jest chłopcem przeciętnej budowy. Ani specjalnie chudy, ale pulchnym też go nie można nazwać. Mięśni również nie ma specjalnie zarysowanych... Po prostu taki średni. Wzrostu metr sześćdziesiat dziewięć i pół. Włoski całkiem grube, lecz szorstkie. Mają odcień... szarawy. Czy to farba? Czy tak kończy się niepotrzebny stres w zbyt młodym wieku? Obcięte niezbyt krótko, puszyste. Twarzyczka jego nieco okrąglutka, nie widać na niej typowo męskich kształtów. Taki sobie chłopczyna. Przenikliwe spojrzenie oczek w kolorze miodowo-bursztynowym, lekko zadarty nosek i... szeroki uśmiech, który nie znika prawie nigdy. Ubrany w pełny mundurek Ślizgona z idealnie zawiązanym krawatem. Nawet naukowiec musi być elegancki. Czasami nosi gogle na głowie, zazwyczaj zapomina, że je ma, dlatego na jego oczach występują stosunkowo rzadko...

Zobacz profil autora http://mortis.forumpolish.com/t479-ptak-ururu#1492 http://mortis.forumpolish.com/t487-notatnik-ururu http://mortis.forumpolish.com/t477-skrytka-nr-2000#1482
PisanieTemat: Re: Hotel Van Buren, Apartament nr 5  Sro 17 Sie 2016, 18:14

Odetchnął nieco z ulgą, kiedy Puchonka wyraziła swoje upodobanie w tej nietypowej rozrywce. Mimo wszystko wciąż nie był pewny. Kiedyś nigdy nie odczuwał zwątpienia, a ostatnio zdarzało mu się to coraz częściej. Głównie z powodu Addyson. Właściwie chyba tylko z jej powodu. Trzeba było przyznać, że nieźle namieszała w uporządkowanym świecie Marqueza.
- Nie idź, proszę - momentalnie przyciągnął ją do siebie i przytulił mocno. Dostrzegł jej speszenie, ale nie wiedział, co z tym zrobić. - Nigdy nie sądziłem, że kontakty międzyludzkie są takie trudne i skomplikowane... Poza tym wydaje mi się, że w Hogwarcie lepiej nam to szło, na przykład wtedy jak siedzieliśmy po prostu i rozmawialiśmy. Oh, a co jeśli nie da się nauczyć bywać z ludźmi? Jeśli już zawsze będę taki? Wiesz, wydaje mi się, że chyba jednak chciałbym mieć kogoś przy sobie, nie chciałbym być sam...
Trzymał ją cały czas w uścisku wyrzucając z siebie wszelkie wątpliwości. A może właśnie powinien powiedzieć jej wszystko, co myśli o tej sytuacji?
- Bardzo się boję, że ciebie znowu skrzywdzę, ale jednocześnie chcę, żebyś była blisko mnie... Nie wiem co zrobić, nie umiem sobie z tym poradzić, nie wiem co mogę, a czego nie mogę. Czemu to jest takie trudne? Ludzie mówią, że matematyka jest trudna, ale mi łatwiej liczyć zadania niż zadawać się z ludźmi, a innym to drugie przychodzi z łatwością. Czy ze mną coś nie tak?
avatar
Prefekt Hufflepuffu, Rocznik VI

Dodatkowe informacje biograficzne
AKTUALNIE POSIADANA RÓŻDŻKA: Jawor; Włos jednorożca; 10,5
OPANOWANE ZAKLĘCIA: Enervate, Episkey, Expelliarmus, Finite, Flippendo Duo, Fumos, Riddiculus, Drętwota, Anatisquack, Calvorio, Accio, Alohomora, Bombarda, Glacius, Wingardium Leviosa, Descendo, Mobiliarbus, Lapifors, Anteoculatia
OPIS POSTACI: Panna Addyson Clemen urodziła się w małej wsi, ale za to w bardzo kochającej rodzinie, w której małej dziewczynce niczego nie brakowało. Jej matka, mugolka pogodziła się z myślą, że jej mąż i dzieci są czarodziejami i nigdy nie robiła im z tego powodu wyrzutów. Ojciec zaś starał się jak najlepiej wytłumaczyć swoim pociechom, że nigdy nie powinno nadużywać się czarów, a już na pewno nie w obecności mugoli. Szatynka największe problemy miała ze swoim starszym bratem, który dokuczał jej na każdym kroku, ciągnął za włosy i opowiadał straszne historię, przez które dziewczynka chowała się pod pościelą i płakała. Przez niego panicznie boi się kotów, na widok których zamiera w miejscu i oblewają ją zimne poty. W wyglądzie Addyson nie można dopatrzeć się niczego niezwykłego. Problem polega jedynie w jej wzroście. Mierzy niecałe metr pięćdziesiąt i często nie jest traktowana poważnie (w końcu kto może brać na serio dziewczynę z szóstego roku, która wzrostem przypomina pierwszoroczniaka?) Wbrew pozorom jest to zwykła nastolatka, o ładnych, piwnych oczach i czarnych, sięgających łopatek włosach z kilkoma piegami na nosie i policzkach. Jej policzki prawie zawsze są zaczerwienione, jakby sługo stała na mrozie w zimowy dzień.

Zobacz profil autora http://mortis.forumpolish.com/t368-cudowronka-addyson#531 http://mortis.forumpolish.com/t402-kronika-addyson#755 http://mortis.forumpolish.com/t369-skrytka-300#532
PisanieTemat: Re: Hotel Van Buren, Apartament nr 5  Sro 17 Sie 2016, 18:38

Wychodziło więc na to, że nie tylko Addyson miała mętlik w głowie podczas ich wspólnych rozmów. To bardzo… pocieszające. Puchonka naprawdę chciała wyzbyć się swojego wstydu w obecności nastolatka. Lubiła go i nie chciała robić sobie przy nim wstydu. Mimo wszystko dość często rumieniła się i miała przeogromną ochotę, aby zaszyć się w swoim łóżku pod grubą warstwą pościeli, kiedy przypadkiem powiedziała coś nieodpowiedniego.
Tak też było i w tym wypadku.
Spojrzała na Ururu, kiedy wyraził chęć, aby przy nim została. Oblała się rumieńcem, jednak zanim zdążyła się odezwać została przyciągnięta do ciała nastolatka i kurczowo przytulona. Jak w zwolnionym tempie, ostrożnie objęła chłopaka nie do końca będąc pewną, czy powinna to robić. Mimo wszystko przylgnęła do niego i z cichym westchnięciem zamknęła oczy.
Spokojnie wysłuchała jego słów z każdym wyrazem, nieświadomie coraz bardziej zaciskając palce na materiale jego koszuli.
- Nie mów tak Ururu. Dobrze ci idzie obcowanie z innymi ludźmi. Jesteś w stosunku do siebie za bardzo krytyczny. – Odezwała się cichym szeptem.
- Nie zostaniesz sam. Zawsze przy tobie będę. – Zapewniła go z wyraźną powagą w głosie. - Jeśli tego będziesz chciał. – Dodała cichym szeptem. - Przecież jesteśmy przyjaciółmi, prawda? – Wymusiła na ustach delikatny uśmiech.



„Jeśli spadniesz na kogoś, nie wystarczy powiedzieć, że nie chciałeś.
W końcu ten ktoś też wcale nie chciał, żebyś na niego spadał."
avatar
Ścigający Srebrnych Wiwern, Rocznik V

Dodatkowe informacje biograficzne
AKTUALNIE POSIADANA RÓŻDŻKA: 13 cali, elastyczna, włos z głowy wili, sosna
OPANOWANE ZAKLĘCIA: Szkolne: Finite, Enervate, Cave Inimicum, Expelliarmus, Homenum Revelio, Protego, Diffindo, Verdimilious, Alohomora, Avifors, Mimble Wimble, Confunduf, Aquamenti || Łatwe: Trucido, Repleo, Multifors, Aranaea || Trudne: Aranaea Language, Verum de scriptis
OPIS POSTACI: Ururu jest chłopcem przeciętnej budowy. Ani specjalnie chudy, ale pulchnym też go nie można nazwać. Mięśni również nie ma specjalnie zarysowanych... Po prostu taki średni. Wzrostu metr sześćdziesiat dziewięć i pół. Włoski całkiem grube, lecz szorstkie. Mają odcień... szarawy. Czy to farba? Czy tak kończy się niepotrzebny stres w zbyt młodym wieku? Obcięte niezbyt krótko, puszyste. Twarzyczka jego nieco okrąglutka, nie widać na niej typowo męskich kształtów. Taki sobie chłopczyna. Przenikliwe spojrzenie oczek w kolorze miodowo-bursztynowym, lekko zadarty nosek i... szeroki uśmiech, który nie znika prawie nigdy. Ubrany w pełny mundurek Ślizgona z idealnie zawiązanym krawatem. Nawet naukowiec musi być elegancki. Czasami nosi gogle na głowie, zazwyczaj zapomina, że je ma, dlatego na jego oczach występują stosunkowo rzadko...

Zobacz profil autora http://mortis.forumpolish.com/t479-ptak-ururu#1492 http://mortis.forumpolish.com/t487-notatnik-ururu http://mortis.forumpolish.com/t477-skrytka-nr-2000#1482
PisanieTemat: Re: Hotel Van Buren, Apartament nr 5  Sro 17 Sie 2016, 20:22

"Za bardzo krytyczny" - powtórzył sobie kilka razy w myślach jej słowa. Miał do tego spore wątpliwości, ale skoro Addyson tak mówiła, to chyba miała rację. Powinien jej zaufać i uwierzyć. Chyba lepiej się znała na ludziach niż on. Ha! A kto się nie znał? Zapewne tylko on sam.
- Tak, jesteśmy.
No właśnie. Przecież byli przyjaciółmi. Czego więcej oczekiwał? Miał prawo w ogóle oczekiwać czegokolwiek?
- Dziękuję - powiedział nabierając w końcu jakichś pozytywnych emocji. Odsunął się, aby móc z uśmiechem spojrzeć w jej twarz, przy okazji gładząc ją jedną dłonią po włosach. Ciemne oczęta dziewczęcia i urocza twarzyczka od dłuższego czasu błądziły w szalonym umyśle Marqueza. Każda chwila spoglądania na nią w rzeczywistości była dla niego niezwykle silnym przeżyciem, a intensywność zdecydowanie zwiększał dotyk, na jaki mógł sobie pozwolić. - Jesteś taką śliczną dziewczyną, Addyson - powiedział szczerząc się. - I w dodatku jaką mądrą. Miałem niesamowite szczęście, że ciebie spotkałem.
Nie myślał teraz o tym, co wypadało powiedzieć, a co nie. Poza tym nawet gdyby, nie widział niczego złego w prawieniu komplementów... a raczej w prostym mówieniu prawdy. Jego dłoń wciąż błądziła pomiędzy włosami Addyson, z czego nie zdawał sobie specjalnie sprawy. Tak samo z tego, że jego wzrok na dłuższą chwilę spoczął a jej delikatnie zarysowanych ustach.
avatar
Prefekt Hufflepuffu, Rocznik VI

Dodatkowe informacje biograficzne
AKTUALNIE POSIADANA RÓŻDŻKA: Jawor; Włos jednorożca; 10,5
OPANOWANE ZAKLĘCIA: Enervate, Episkey, Expelliarmus, Finite, Flippendo Duo, Fumos, Riddiculus, Drętwota, Anatisquack, Calvorio, Accio, Alohomora, Bombarda, Glacius, Wingardium Leviosa, Descendo, Mobiliarbus, Lapifors, Anteoculatia
OPIS POSTACI: Panna Addyson Clemen urodziła się w małej wsi, ale za to w bardzo kochającej rodzinie, w której małej dziewczynce niczego nie brakowało. Jej matka, mugolka pogodziła się z myślą, że jej mąż i dzieci są czarodziejami i nigdy nie robiła im z tego powodu wyrzutów. Ojciec zaś starał się jak najlepiej wytłumaczyć swoim pociechom, że nigdy nie powinno nadużywać się czarów, a już na pewno nie w obecności mugoli. Szatynka największe problemy miała ze swoim starszym bratem, który dokuczał jej na każdym kroku, ciągnął za włosy i opowiadał straszne historię, przez które dziewczynka chowała się pod pościelą i płakała. Przez niego panicznie boi się kotów, na widok których zamiera w miejscu i oblewają ją zimne poty. W wyglądzie Addyson nie można dopatrzeć się niczego niezwykłego. Problem polega jedynie w jej wzroście. Mierzy niecałe metr pięćdziesiąt i często nie jest traktowana poważnie (w końcu kto może brać na serio dziewczynę z szóstego roku, która wzrostem przypomina pierwszoroczniaka?) Wbrew pozorom jest to zwykła nastolatka, o ładnych, piwnych oczach i czarnych, sięgających łopatek włosach z kilkoma piegami na nosie i policzkach. Jej policzki prawie zawsze są zaczerwienione, jakby sługo stała na mrozie w zimowy dzień.

Zobacz profil autora http://mortis.forumpolish.com/t368-cudowronka-addyson#531 http://mortis.forumpolish.com/t402-kronika-addyson#755 http://mortis.forumpolish.com/t369-skrytka-300#532
PisanieTemat: Re: Hotel Van Buren, Apartament nr 5  Czw 18 Sie 2016, 18:28

Addyson niekoniecznie była dobrą osobą, której warto było słuchać w doradzeniu kontaktów międzyludzkich. Była w tym równie beznadziejna co Marquez i nie bała się do tego przyznać.
Uśmiechnęła się promiennie, delikatnym ruchem odgarniając siwe włosy z czoła chłopaka.
- Nie masz mi za co dziękować. Naprawdę. – Zapewniła go i lekko drgnęła, kiedy uświadomiła sobie jak blisko się znajduje jego ciała. Zaczerwieniła się, gdy poczuła dłoń chłopaka wplątaną w jej włosy.
- Oh… Nie wiem co… Co powiedzieć. - Przyznała się cicho, czerwieniąc się naprawdę mocno i uciekając wzrokiem od spoglądania w twarz Ururu. – Dziękuję? – Wydukała bardziej pytającą niż twierdząco. Nie była przyzwyczajona do komplementów. A już na pewno nie komplementów z ust Ururu, który bądź, co bądź, był chłopakiem, który bardzo jej się podobał. Była w nim zakochana. Nie mogła nic poradzić na zawstydzenie w jego obecności.
Do tej pory takie słowa słyszała jedynie z ust rodziny.
- Naprawdę chyba powinnam już iść… – Wyszeptała cicho, widząc na sobie intensywne spojrzenie Ślizgona.



„Jeśli spadniesz na kogoś, nie wystarczy powiedzieć, że nie chciałeś.
W końcu ten ktoś też wcale nie chciał, żebyś na niego spadał."
avatar
Ścigający Srebrnych Wiwern, Rocznik V

Dodatkowe informacje biograficzne
AKTUALNIE POSIADANA RÓŻDŻKA: 13 cali, elastyczna, włos z głowy wili, sosna
OPANOWANE ZAKLĘCIA: Szkolne: Finite, Enervate, Cave Inimicum, Expelliarmus, Homenum Revelio, Protego, Diffindo, Verdimilious, Alohomora, Avifors, Mimble Wimble, Confunduf, Aquamenti || Łatwe: Trucido, Repleo, Multifors, Aranaea || Trudne: Aranaea Language, Verum de scriptis
OPIS POSTACI: Ururu jest chłopcem przeciętnej budowy. Ani specjalnie chudy, ale pulchnym też go nie można nazwać. Mięśni również nie ma specjalnie zarysowanych... Po prostu taki średni. Wzrostu metr sześćdziesiat dziewięć i pół. Włoski całkiem grube, lecz szorstkie. Mają odcień... szarawy. Czy to farba? Czy tak kończy się niepotrzebny stres w zbyt młodym wieku? Obcięte niezbyt krótko, puszyste. Twarzyczka jego nieco okrąglutka, nie widać na niej typowo męskich kształtów. Taki sobie chłopczyna. Przenikliwe spojrzenie oczek w kolorze miodowo-bursztynowym, lekko zadarty nosek i... szeroki uśmiech, który nie znika prawie nigdy. Ubrany w pełny mundurek Ślizgona z idealnie zawiązanym krawatem. Nawet naukowiec musi być elegancki. Czasami nosi gogle na głowie, zazwyczaj zapomina, że je ma, dlatego na jego oczach występują stosunkowo rzadko...

Zobacz profil autora http://mortis.forumpolish.com/t479-ptak-ururu#1492 http://mortis.forumpolish.com/t487-notatnik-ururu http://mortis.forumpolish.com/t477-skrytka-nr-2000#1482
PisanieTemat: Re: Hotel Van Buren, Apartament nr 5  Czw 18 Sie 2016, 19:07

Rumieniec na twarzy dziewczyny był niesamowitą pożywką dla emocji chłopaka. Czuł, że tętno mu znowu powoli zaczęło przyspieszać, czuł gorąc roznoszący się po jego całym ciele, szczególnie na dłoniach którymi bezpośrednio mógł dotykać Addyson. Czerwień ukazała się również w niewielkim stopniu na policzkach chłopaka. Brakowało mu jednak dziewczęcego spojrzenia, które odwracane było z każdą próbą zajrzenia w brązowe oczęta. Umysł Ururu pracował na przyspieszonych obrotach. Nie znał się na relacjach romantycznych, ale bardzo chciał mieć takową z dziewczyną siedzącą tuż obok niego. Analizował już wiele razy wszystkie za i przeciw, lecz w tej chwili znowu pozwolił unieść się uczuciom. Wydawało mu się po prostu niemożliwe, żeby Addyson mogła zniknąć z jego życia. Był świadomy, że zmiana rodzaju relacji była trochę niebezpieczna, ale był w nastroju na ryzykowanie. To ta chwila, kiedy częściowo znajdował się w wyimaginowanym świecie swojego umysłu. Bezpiecznym, przewidywalnym, kontrolowanym. Zupełnie jak wtedy, kiedy za jasnymi światełkami ruszył do Zakazanego Lasu. Ten temat był dla niego naprawdę niewygodny, gdyż logika wskazywała a to, że jasne punkty były wymysłem jego wyobraźni. A to oznaczało... że był chory psychicznie. Nie brał tego nigdy pod uwagę, teraz też nie chciał. Przecież dobrze się uczył, prawda? I egzystował jakoś na tym świecie.
- Odprowadzę cię - powiedział po dłuższej chwili ciszy zdając sobie sprawę z tego, że coś mówiła. Nie miał pojęcia, ile czasu wspólnie spędzili, zawsze miał problem z takimi rzeczami. - Chciałbym ci jeszcze coś powiedzieć. Właściwie w pewnym sensie ci to powiedziałem wtedy... na błoniach. Ale nie wiem, czy usłyszałaś, bo wtedy... było dziwnie - odchrząknął starając się uniknąć nawiązywania do tych chwil, w których ją zranił. Nieciekawe posunięcie. - Tak więc... Chciałbym, żebyś wiedziała, że...
I tyle. Uśmiech na jego ustach zastygł, miodowe oczka wpatrywały się wciąż w dziewczę, zaś słowa nie mogły opuścić gardła, które nagle się ścisnęło. Ten, który nigdy nie miał problemów z mówieniem, nagle zamilkł. Rumieniec na jego twarzy zrobił się nieco bardziej intensywny, a chłopak spróbował coś powiedzieć, lecz nie wyszło mu nic poza krótką, losową samogłoską.
avatar
Prefekt Hufflepuffu, Rocznik VI

Dodatkowe informacje biograficzne
AKTUALNIE POSIADANA RÓŻDŻKA: Jawor; Włos jednorożca; 10,5
OPANOWANE ZAKLĘCIA: Enervate, Episkey, Expelliarmus, Finite, Flippendo Duo, Fumos, Riddiculus, Drętwota, Anatisquack, Calvorio, Accio, Alohomora, Bombarda, Glacius, Wingardium Leviosa, Descendo, Mobiliarbus, Lapifors, Anteoculatia
OPIS POSTACI: Panna Addyson Clemen urodziła się w małej wsi, ale za to w bardzo kochającej rodzinie, w której małej dziewczynce niczego nie brakowało. Jej matka, mugolka pogodziła się z myślą, że jej mąż i dzieci są czarodziejami i nigdy nie robiła im z tego powodu wyrzutów. Ojciec zaś starał się jak najlepiej wytłumaczyć swoim pociechom, że nigdy nie powinno nadużywać się czarów, a już na pewno nie w obecności mugoli. Szatynka największe problemy miała ze swoim starszym bratem, który dokuczał jej na każdym kroku, ciągnął za włosy i opowiadał straszne historię, przez które dziewczynka chowała się pod pościelą i płakała. Przez niego panicznie boi się kotów, na widok których zamiera w miejscu i oblewają ją zimne poty. W wyglądzie Addyson nie można dopatrzeć się niczego niezwykłego. Problem polega jedynie w jej wzroście. Mierzy niecałe metr pięćdziesiąt i często nie jest traktowana poważnie (w końcu kto może brać na serio dziewczynę z szóstego roku, która wzrostem przypomina pierwszoroczniaka?) Wbrew pozorom jest to zwykła nastolatka, o ładnych, piwnych oczach i czarnych, sięgających łopatek włosach z kilkoma piegami na nosie i policzkach. Jej policzki prawie zawsze są zaczerwienione, jakby sługo stała na mrozie w zimowy dzień.

Zobacz profil autora http://mortis.forumpolish.com/t368-cudowronka-addyson#531 http://mortis.forumpolish.com/t402-kronika-addyson#755 http://mortis.forumpolish.com/t369-skrytka-300#532
PisanieTemat: Re: Hotel Van Buren, Apartament nr 5  Czw 18 Sie 2016, 19:55

Kiedy zauważyła na policzkach Marqueza niewielkie zaczerwienienia, zmarszczyła lekko brwi, uważnie przyglądając się jego twarzyczce.
- Czy… Wszystko w porządku? – Zapytała niebywale cicho i nieśmiało, a po wyraźnym, głębokim zastanowieniu uniosła rękę i palcami przemknęła po zaczerwienionej skórze na policzku Ślizgona.
Przytaknęła lekko głową, godząc się na odprowadzenie. Już szykowała się do osunięcia od chłopaka i wstania z łóżka, kiedy Ururu zaczął coś mówić. Pozostała więc na swoim miejscu, nerwowo wracając dłońmi do majsterkowania przy krawędzi swojej spódnicy. Nie lubiła wspominać wydarzeń na błoniach. Usilnie próbowała wymazać, ów wspomnienia ze swojego umysłu. Niejednokrotnie nie potrafiła w nocy spać, wylewając łzy do poduszki, kiedy przypominała sobie jak okropnie potraktowała wtedy chłopaka. Czuła się z tym okropnie.
- Tak…? – Pogoniła go zupełnie nieświadomie, kiedy urwał zdanie w połowie.
Piwne, zaciekawione tęczówki utkwione zostały w czerwieniejącej się twarzy chłopaka i chcąc nie chcąc, nie potrafiła się od niego odwrócić.



„Jeśli spadniesz na kogoś, nie wystarczy powiedzieć, że nie chciałeś.
W końcu ten ktoś też wcale nie chciał, żebyś na niego spadał."
avatar
Ścigający Srebrnych Wiwern, Rocznik V

Dodatkowe informacje biograficzne
AKTUALNIE POSIADANA RÓŻDŻKA: 13 cali, elastyczna, włos z głowy wili, sosna
OPANOWANE ZAKLĘCIA: Szkolne: Finite, Enervate, Cave Inimicum, Expelliarmus, Homenum Revelio, Protego, Diffindo, Verdimilious, Alohomora, Avifors, Mimble Wimble, Confunduf, Aquamenti || Łatwe: Trucido, Repleo, Multifors, Aranaea || Trudne: Aranaea Language, Verum de scriptis
OPIS POSTACI: Ururu jest chłopcem przeciętnej budowy. Ani specjalnie chudy, ale pulchnym też go nie można nazwać. Mięśni również nie ma specjalnie zarysowanych... Po prostu taki średni. Wzrostu metr sześćdziesiat dziewięć i pół. Włoski całkiem grube, lecz szorstkie. Mają odcień... szarawy. Czy to farba? Czy tak kończy się niepotrzebny stres w zbyt młodym wieku? Obcięte niezbyt krótko, puszyste. Twarzyczka jego nieco okrąglutka, nie widać na niej typowo męskich kształtów. Taki sobie chłopczyna. Przenikliwe spojrzenie oczek w kolorze miodowo-bursztynowym, lekko zadarty nosek i... szeroki uśmiech, który nie znika prawie nigdy. Ubrany w pełny mundurek Ślizgona z idealnie zawiązanym krawatem. Nawet naukowiec musi być elegancki. Czasami nosi gogle na głowie, zazwyczaj zapomina, że je ma, dlatego na jego oczach występują stosunkowo rzadko...

Zobacz profil autora http://mortis.forumpolish.com/t479-ptak-ururu#1492 http://mortis.forumpolish.com/t487-notatnik-ururu http://mortis.forumpolish.com/t477-skrytka-nr-2000#1482
PisanieTemat: Re: Hotel Van Buren, Apartament nr 5  Czw 18 Sie 2016, 21:51

Wyznanie utkwiło mu w gardle i nie potrafił tego powiedzieć na głos. A może to jakieś siły wyższe go przed tym powstrzymywały? Parsknął tylko śmiechem śmiejąc się ze swojej przypadłości. Na chwilę przy tym spuścił wzrok, ale już po chwili odnalazł spojrzeniem na powrót oczy Addyson. Spoważniał nieco, na ile jego ururowatość mu pozwoliła.
- Wydaje mi się, że jednak powiem ci to innym razem - powiedział mając wciąż uniesione kąciki ust. Niechętnie wstał, po czym podał jej dłoń. Może to było dość śmiałe, ale wydawało mu się, że Addyson również lubi trzymać się za ręce, bez względu na to, kim dla siebie byli. A może faktycznie łączyła ich jakaś specyficzna relacja, nie dająca się uszeregować pomiędzy tymi koleżeńskimi, a romantycznymi? W każdym razie nie miał zamiaru porzucić planu wyznania uczuć dziewczynie. Może zrobi to w inny sposób... za pomocą listu na przykład. Było to chyba dobre wyjście. W powieści tak robiono. Aczkolwiek bardzo chciałby zobaczyć jej reakcję. Może wręczy jej list, kiedy się spotkają? Oczywiście najlepiej, jakby byli sami. Przed lekcją tego na szybko chyba nie załatwią. No tak, lekcje.
- Nie mogę się doczekać wspólnych zajęć - uśmiechnął się szeroko. Już wiedział, że będzie siadał obok Addyson kiedy tylko będzie mógł. Pierwszą ławką zadowoli się na tych lekcjach, na które dziewczyna nie będzie uczęszczać.
avatar
Prefekt Hufflepuffu, Rocznik VI

Dodatkowe informacje biograficzne
AKTUALNIE POSIADANA RÓŻDŻKA: Jawor; Włos jednorożca; 10,5
OPANOWANE ZAKLĘCIA: Enervate, Episkey, Expelliarmus, Finite, Flippendo Duo, Fumos, Riddiculus, Drętwota, Anatisquack, Calvorio, Accio, Alohomora, Bombarda, Glacius, Wingardium Leviosa, Descendo, Mobiliarbus, Lapifors, Anteoculatia
OPIS POSTACI: Panna Addyson Clemen urodziła się w małej wsi, ale za to w bardzo kochającej rodzinie, w której małej dziewczynce niczego nie brakowało. Jej matka, mugolka pogodziła się z myślą, że jej mąż i dzieci są czarodziejami i nigdy nie robiła im z tego powodu wyrzutów. Ojciec zaś starał się jak najlepiej wytłumaczyć swoim pociechom, że nigdy nie powinno nadużywać się czarów, a już na pewno nie w obecności mugoli. Szatynka największe problemy miała ze swoim starszym bratem, który dokuczał jej na każdym kroku, ciągnął za włosy i opowiadał straszne historię, przez które dziewczynka chowała się pod pościelą i płakała. Przez niego panicznie boi się kotów, na widok których zamiera w miejscu i oblewają ją zimne poty. W wyglądzie Addyson nie można dopatrzeć się niczego niezwykłego. Problem polega jedynie w jej wzroście. Mierzy niecałe metr pięćdziesiąt i często nie jest traktowana poważnie (w końcu kto może brać na serio dziewczynę z szóstego roku, która wzrostem przypomina pierwszoroczniaka?) Wbrew pozorom jest to zwykła nastolatka, o ładnych, piwnych oczach i czarnych, sięgających łopatek włosach z kilkoma piegami na nosie i policzkach. Jej policzki prawie zawsze są zaczerwienione, jakby sługo stała na mrozie w zimowy dzień.

Zobacz profil autora http://mortis.forumpolish.com/t368-cudowronka-addyson#531 http://mortis.forumpolish.com/t402-kronika-addyson#755 http://mortis.forumpolish.com/t369-skrytka-300#532
PisanieTemat: Re: Hotel Van Buren, Apartament nr 5  Pią 19 Sie 2016, 10:14

Uważnie wpatrywała się w Marqueza, nie do końca wiedząc co się dzieje. Ururu jeszcze nigdy nie zachowywał się w taki sposób. A może zachowywał, a zaślepiona w nim Puchonka w ogóle tego nie dostrzegała?
Zamrugała powiekami, kiedy chłopak nagle i niespodziewanie wybuchł śmiechem.
- Oh… Jak chcesz… – Wybełkotała jedynie, nie mając zamiaru ciągnąć go za język. Nie był dwuletnim dzieckiem, żeby musiała na niego naciskać. Jeżeli będzie chciał to sam jej powie, co chciał jej przekazać, prawda?
Gdy Ururu wstał, Addyson zrobiła to samo bez chwili zawahania podając mu swoją rękę i pozwalając zaciągnąć się do pokoju, w którym spożywali posiłek. Puchonka coraz częściej przyłapywała się na tym, że chciała trzymać dłoń chłopaka jak najdłużej i jak najczęściej. Oprócz lekkiego zakłopotania w chwilach, kiedy była blisko niego, na jej ustach igrał również zadowolony uśmiech, którego nie potrafiła się pozbyć.
- Ja też… Naprawdę. – Uśmiechnęła się i wzięła ze stołu lusterko, które zostało jej wręczone. Zacisnęła palce na przedmiocie i spojrzała na chłopaka.
Stanęła na palcach, żeby złożyć na jego policzku delikatny pocałunek.
- Dziękuję za… mile spędzony czas i... lusterko.



„Jeśli spadniesz na kogoś, nie wystarczy powiedzieć, że nie chciałeś.
W końcu ten ktoś też wcale nie chciał, żebyś na niego spadał."
avatar
Ścigający Srebrnych Wiwern, Rocznik V

Dodatkowe informacje biograficzne
AKTUALNIE POSIADANA RÓŻDŻKA: 13 cali, elastyczna, włos z głowy wili, sosna
OPANOWANE ZAKLĘCIA: Szkolne: Finite, Enervate, Cave Inimicum, Expelliarmus, Homenum Revelio, Protego, Diffindo, Verdimilious, Alohomora, Avifors, Mimble Wimble, Confunduf, Aquamenti || Łatwe: Trucido, Repleo, Multifors, Aranaea || Trudne: Aranaea Language, Verum de scriptis
OPIS POSTACI: Ururu jest chłopcem przeciętnej budowy. Ani specjalnie chudy, ale pulchnym też go nie można nazwać. Mięśni również nie ma specjalnie zarysowanych... Po prostu taki średni. Wzrostu metr sześćdziesiat dziewięć i pół. Włoski całkiem grube, lecz szorstkie. Mają odcień... szarawy. Czy to farba? Czy tak kończy się niepotrzebny stres w zbyt młodym wieku? Obcięte niezbyt krótko, puszyste. Twarzyczka jego nieco okrąglutka, nie widać na niej typowo męskich kształtów. Taki sobie chłopczyna. Przenikliwe spojrzenie oczek w kolorze miodowo-bursztynowym, lekko zadarty nosek i... szeroki uśmiech, który nie znika prawie nigdy. Ubrany w pełny mundurek Ślizgona z idealnie zawiązanym krawatem. Nawet naukowiec musi być elegancki. Czasami nosi gogle na głowie, zazwyczaj zapomina, że je ma, dlatego na jego oczach występują stosunkowo rzadko...

Zobacz profil autora http://mortis.forumpolish.com/t479-ptak-ururu#1492 http://mortis.forumpolish.com/t487-notatnik-ururu http://mortis.forumpolish.com/t477-skrytka-nr-2000#1482
PisanieTemat: Re: Hotel Van Buren, Apartament nr 5  Pią 19 Sie 2016, 10:42

Przemierzając z Addyson apartament, dobrze widział uśmiech goszczący na jej twarzy. Bardzo chciał, żeby pozostał on już na zawsze w tym miejscu, żeby dziewczyna nie miała nigdy powodów do smutku. Kiedy złapała za lusterko, na Ururu napłynęła nowa fala dobrych odczuć w stosunku do przyszłości. Będą mogli rozmawiać ze sobą, kiedy tylko zapragną, a w dodatku już niedługo będą spędzać razem czas na lekcjach... i po nich także. Od razu na myśl wpadła mu wieża zegarowa, do której mogliby się udać, żeby przekazał jej wiadomość. Uznał to za dobry plan.
Pocałunek Addyson rozlał niesamowicie pozytywną energię do całego organizmu Marqueza. Zapewne poczuje się tak naładowany, że nie ruszy jedzenia przez najbliższe dwadzieścia cztery godziny.
- Również dziękuję. Za wszystko - odpowiedział wpatrując się w nią, bo na cóż innego mógł się zdobyć. Odprowadził ją aż do wyjścia z hotelu, bojąc się, co by nie zrobiła sobie krzywdy na schodach, po czym pożegnali się krótko.
Ururu wrócił na górę w całkiem pogodnym nastroju. Jego małe serduszko było zapełnione dobrymi uczuciami na kolejne tygodnie. Kiedy wszedł do salonu, naczynia po obiedzie już zniknęły, a on postanowił skosztować kolejnej porcji przepysznego tortu od Addyson. Będzie musiał podziękować skrzatom hotelowym za cudowny posiłek. I poprosić, żeby już mu nie serwowali alkoholu.

[2x zt]
Sponsored content


PisanieTemat: Re: Hotel Van Buren, Apartament nr 5  

Hotel Van Buren, Apartament nr 5

Zobacz poprzedni temat Zobacz następny temat Powrót do góry
Strona 3 z 3Idź do strony : Previous  1, 2, 3

Similar topics

-
» Apartament na piątym piętrze
» Apartament Samuru.
» Apartament O.A
» Apartament kotleta.
» Apartament na dziewiątym piętrze

Permissions in this forum:Nie możesz odpowiadać w tematach
Mortis :: Rozgrywka fabularna :: Londyn :: Mieszkania i posiadłości-
Skocz do: