Non mor­tem ti­memus, sed co­gita­tionem Mor­tis


Share|

Ostatnie pożegnanie | Kaylin & Prudence

Idź do strony : 1, 2  Next
avatar
Prefekt Ravenclawu, Rocznik VI

Dodatkowe informacje biograficzne
AKTUALNIE POSIADANA RÓŻDŻKA: Angielski dąb, pancerz kikimory, 13 cali, sztywna. Solidna, z dosyć grubą rękojeścią. Nie jest prosta, większość różdżki jest pofalowana. Sama rękojeść ozdobiona jest grawerowaniem w drewnie, a także onyksem, który umieszczony jest na jej podstawie.
OPANOWANE ZAKLĘCIA: ★ Szkolne ★ ACCIO - ALOHOMORA - APERACJUM - BĄBLOGŁOWY - BOMBARDA - COLLOPORTUS - CONFUNDUS - DEPULSO - DRĘTWOTA - ENERVATE - EPISKEY - EXPELLIARMUS - GLACIUS - LUMOS MAXIMA - REDUCTO - REPARO - WINGARDIUM LEVIOSA ★ Łatwe ★ ANATISQUACK - BONUM IGNIS - CALVORIO - CHŁOSZCZYŚĆ - CONSTANT VISIO - ENTROPOMORPHIS - ERECTO - FUNEMITE - ILLEGIBILUS - IMPERTURBABLE - SICCUM - ZAKLĘCIE CZTERECH STRON ŚWIATA (WSKAŻ MI) ★ Trudne ★ FINITE INCANTATEM - PROTEGO HORRIBILIS ★ Specjalne ★ ZAKLĘCIE PATRONUSA (EXPECTO PATRONUM, FORMA BIAŁEGO KRUKA) ★
OPIS POSTACI: Dosyć niska, mierząca jedynie sto sześćdziesiąt centymetrów, nie wyróżniająca się tak naprawdę niczym szesnastolatka. Drobna, można nawet pokusić się o stwierdzenie chuda dziewczyna, która z pewnością nie ma zbyt wiele siły i łatwą ją pociągnąć, czy popchnąć. Ostatnim razem, gdy się ważyła, waga ukazała czterdzieści osiem kilogramów, co i tak było dla niej osiągnięciem. Całkowicie przeciętna, o krótkich blond włosach, które lubią się puszyć i falować - każdy włos w zupełnie inną stronę, co sprawia, że na jej głowie prawie zawsze panuje nieład. Zawsze bardzo się stara, by mieć choć trochę elegancką fryzurę, jednak nie często jej się to udaje. Brązowe oczy kontrastują z bladą cerą, będącą oznaką przebywania przez większość czasu w budynkach, choć w wakacje zdarza się, że znajduje się na niej lekka opalenizna będąca wynikiem spędzania czasu z magicznymi stworzeniami na zewnątrz. Opala się jednak na czerwono, co nie jest szczytem jej marzeń. Ma na twarzy kilka pieprzyków, a na całym ciele poza tym jedyną skazą jest długa blizna, ciągnąca się aż od lewej strony brzucha do połowy uda. Nie ma zbyt dużej wady wzroku, jednak często można spotkać ją w okularach z czarną obwódką, gdyż w ten sposób lepiej jej się czyta. Dziewczyna nauczona została dbania o siebie, więc zawsze jest czysta i schludnie ubrana. Zdarza się, że na twarzy można dostrzec makijaż, lecz nie jest to zbyt częste. Lubi eleganckie stroje, spódnice, koszule i sweterki. Zawsze pachnie od niej kwiatową mieszanką jej ulubionych perfum.

Zobacz profil autora http://mortis.forumpolish.com/t214-zwierzeta-kaylin#273 http://mortis.forumpolish.com/t328-dziennik-kaylin#412 http://mortis.forumpolish.com/t213-skrytka-nr-690#272
PisanieTemat: Ostatnie pożegnanie | Kaylin & Prudence  Sob 23 Lip 2016, 21:30

30 MAJA 1933
8:00 am


@PRUDENCE GRISHAM | HOGWART | DRUGIE PIĘTRO | GABINET PROF. GRISHAM
Sobota. Kolejna z tych, które młodziutka Wittermore postanowiła przeznaczyć na naukę. Egzaminy miały się rozpocząć za kilka dni, a ona miała poczucie, że zmarnowała zbyt dużo czasu. Na szczęście profesor Grisham od jakiegoś czasu pomagała jej z materiałem. To nie tak, że sama nie dawała sobie rady - kobieta byla w stanie przekazać jej po więcej. Poza tym, Kaylin bardzo ją lubiła i chciała poznać kobietę, która w jakiś sposób zbliżyła się do profesora B. No właśnie. To odkrycie, którego dokonała - o zgrozo - grzebiąc w rzeczach nauczyciela załamało ją na kilka dni. Powoli docierało do niej, że pragnie być w centrum uwagi Rosjanina i normalnie wiedziała, że to jest wręcz niemożliwe. Teraz w dodatku miała rywalkę. Kobietę, którą sama podziwiała. Którą sama uznawała za piękną i mądrą, taką, jaką sama chciałaby być.
Była jednak naiwną piętnastolatką, która zakochiwała się poraz pierwszy. Nie była nawet pewna tego, co czuła - czym właściwie były uczucia? Jedyne, co wiedziała to to, że nigdy wcześniej jej się coś takiego nie przytrafiło. Idąc więc na ostatnie, umówione zajęcia z run oddychała głeboko. Niewyspana i z zaczerwienionymi oczyma, bo znowu siedziała do późna rozmawiając z Irytkiem. Doszła do drzwi gabinetu, zapukała i złapała za klamkę wiedząc, że nie usłyszy zapraszających do środka słów.
- Dzień dobry. - Powiedziała cicho, i podeszła do biurk, gotowa do rozpoczęcia lekcji.



I made my choice a long time ago, and I'm never gonna leave you.


avatar
Bezrobotna

Dodatkowe informacje biograficzne
AKTUALNIE POSIADANA RÓŻDŻKA: Kieł widłowęża, olcha, raczej sztywna, 14 cali
OPANOWANE ZAKLĘCIA: Szkolne: ENERVATE, EPISKEY, BĄBLOGŁOWY, EXPELLIARMUS, FUMOS, PROTEGO, IMPERVIUS, DRĘTWOTA, EVERTE STATUM, IMMOBILUS, MIMBLE WIMBLE, REPARIFARGE, APERACJUM, TERGEO, FINITE Łatwe: ANAPNEO, ANESTHESIA, RENNERVATE, REPARIFORS, FLIPPENDO DUO, KAPROUN, BOMBARDA MAXIMA, IMPERVIUS, VERUM PARS, DEFODIO, GLISSEO, ILLEGIBILUS, MANSIO Trudne: VULNERA SANATUR, ADVERSUM, PROTEGO HORRIBILIS, FIANTO DURI, PROTEGO MAXIMA, REPELLO INIMICUM, SEZAM MATERIO, OBLIVIATE
OPIS POSTACI:

Zobacz profil autora http://mortis.forumpolish.com/t881-sowa-prue#7477 http://mortis.forumpolish.com/t880-skrytka-165#7476
PisanieTemat: Re: Ostatnie pożegnanie | Kaylin & Prudence  Sob 23 Lip 2016, 23:15

Dzień, jak każdy inny. Prudence miała obrzydliwie dużo wolnego czasu, bo była po prostu zwyczajnym nauczycielem, uciekinierem przed światem, milczącą tajemnicą, której nikt znać nie chciał. Kaleka istota, nawet jeśli jest w posiadaniu zdrowego umysłu, wiedzy i inteligencji to nie odkupi swego braku. Albo ktoś przyjmie to do siebie albo odrzuci ją kompletnie. Miała więc okazję, by sprawować się odpowiednio, jako nauczyciel. Pewnie ktoś posiadający życie towarzyskie nie poświęciłby swojego wolnego dnia na nauczanie jakiejś młodej ptaszyny. Tyle, że panna Grisham nie miała potrzeby przeznaczania swego czasu na coś innego. Była samotna. Czasami nielicznych odwiedzała, ale nie przesadzajmy. To ludzie, których zliczyć idzie na jednej dłoni i wciąż by zostały wolne palce. Nigdy też nie podejrzewałaby, że może uchodzić za rywalkę. Nie była szczególnie piękna, jakkolwiek nie wydawała się w chwili kryzysu takową dla Kaylin. Mądrości może jej nie brakuje, ale też uważać trzeba z tym określeniem. Prudence w gruncie rzeczy jest zwyczajna, jak każda inna szara rzecz na świecie. Tyle, że kolory rzucają się lepiej w oczy. Są milsze dla obserwatorów, więc być może rzeczywiście jest w niej coś mniej przeciętnego. Z pewnością jednak nie należało do tego obeznanie z uczuciami. Prudence nazwać umiała niewiele emocji, a czuć chyba jeszcze mniej. Widziała je jednak. Mogła opowiadać mądrości z cudzych przeżyć. W sumie to rzeczywiście bardzo mądra kobieta, jeśli chodzi o cudze błędy. Wprawiona hipokrytka, a może po prostu niezwykły filozof? Nieistotne. Miała szansę posiedzieć z niegłupim dzieciakiem to czemu nie? I tak jej dni tutaj były policzone. Ostatnia szansa, by powiedzieć coś ważnego uroczemu maleństwu przed którym świat stoi otworem. Okazja do pożegnania się po cichu. Wypadałoby rzecz chociaż kilka słów. Cóż, ona nie mówi, więc poczuwała się do bycia zwolnioną z tego obowiązku. Mimo wszystko chciała to zrobić, ale w nie oczywisty sposób. Rzucenie durnego i prostego "do widzenia" to za mało.
To jednak dopiero początek spotkania, trzeba przez nie przejść. Na powitanie odpowiedziała skinieniem głowy i czekała już przy biurku i papierach, by rozwinąć jakoś wspólnie spędzony czas. Miała przygotowane swoje ukryte przesłanie dla panienki. Uśmiechnęła się do niej, jak zawsze. Tyle, że to dzisiejsze spotkanie było wyjątkowe. Potencjalnie ostatnie.
Dziś chciałaby wprowadzić trochę finezji w nasze zajęcia. W końcu nauka powinna wiązać się z praktyką. Stworzyłam dla Ciebie wiadomość runiczną. Nie dosłownie odwołując się do alfabetu, a do ich znaczenia. Nie chodzi o to, byś zrozumiała sens, który ja miałam na myśli. To ćwiczenie na wyobraźnie, szukanie w sobie odpowiedzi i sprawdzenie znajomości znaczeń poszczególnych runów. Wyślij się, próbuj zrozumieć. To przydatna umiejętność, podejmować próbę pojęcia drugiego człowieka, a także w ogóle zrozumienia czegokolwiek. Próbuj przeczytać coś, co w mojej głowie mogło mieć zupełnie inne znaczenie niż w twojej. Spróbuj, nie chodzi o to, by się udało. Czasami liczy się próba, innym razem skutek, a jeszcze innym pojęcie składowej część całości.
ᛞ ᛓ ᛟ ᚲ ᛗ ᚾ ᚢ ᚱ ᛚ


Prudence Grisham
That's how far the world is from where I am. Just one bad day. You had a bad day once, am I right? I know I am. I can tell. You had a bad day and everything changed(...)

avatar
Prefekt Ravenclawu, Rocznik VI

Dodatkowe informacje biograficzne
AKTUALNIE POSIADANA RÓŻDŻKA: Angielski dąb, pancerz kikimory, 13 cali, sztywna. Solidna, z dosyć grubą rękojeścią. Nie jest prosta, większość różdżki jest pofalowana. Sama rękojeść ozdobiona jest grawerowaniem w drewnie, a także onyksem, który umieszczony jest na jej podstawie.
OPANOWANE ZAKLĘCIA: ★ Szkolne ★ ACCIO - ALOHOMORA - APERACJUM - BĄBLOGŁOWY - BOMBARDA - COLLOPORTUS - CONFUNDUS - DEPULSO - DRĘTWOTA - ENERVATE - EPISKEY - EXPELLIARMUS - GLACIUS - LUMOS MAXIMA - REDUCTO - REPARO - WINGARDIUM LEVIOSA ★ Łatwe ★ ANATISQUACK - BONUM IGNIS - CALVORIO - CHŁOSZCZYŚĆ - CONSTANT VISIO - ENTROPOMORPHIS - ERECTO - FUNEMITE - ILLEGIBILUS - IMPERTURBABLE - SICCUM - ZAKLĘCIE CZTERECH STRON ŚWIATA (WSKAŻ MI) ★ Trudne ★ FINITE INCANTATEM - PROTEGO HORRIBILIS ★ Specjalne ★ ZAKLĘCIE PATRONUSA (EXPECTO PATRONUM, FORMA BIAŁEGO KRUKA) ★
OPIS POSTACI: Dosyć niska, mierząca jedynie sto sześćdziesiąt centymetrów, nie wyróżniająca się tak naprawdę niczym szesnastolatka. Drobna, można nawet pokusić się o stwierdzenie chuda dziewczyna, która z pewnością nie ma zbyt wiele siły i łatwą ją pociągnąć, czy popchnąć. Ostatnim razem, gdy się ważyła, waga ukazała czterdzieści osiem kilogramów, co i tak było dla niej osiągnięciem. Całkowicie przeciętna, o krótkich blond włosach, które lubią się puszyć i falować - każdy włos w zupełnie inną stronę, co sprawia, że na jej głowie prawie zawsze panuje nieład. Zawsze bardzo się stara, by mieć choć trochę elegancką fryzurę, jednak nie często jej się to udaje. Brązowe oczy kontrastują z bladą cerą, będącą oznaką przebywania przez większość czasu w budynkach, choć w wakacje zdarza się, że znajduje się na niej lekka opalenizna będąca wynikiem spędzania czasu z magicznymi stworzeniami na zewnątrz. Opala się jednak na czerwono, co nie jest szczytem jej marzeń. Ma na twarzy kilka pieprzyków, a na całym ciele poza tym jedyną skazą jest długa blizna, ciągnąca się aż od lewej strony brzucha do połowy uda. Nie ma zbyt dużej wady wzroku, jednak często można spotkać ją w okularach z czarną obwódką, gdyż w ten sposób lepiej jej się czyta. Dziewczyna nauczona została dbania o siebie, więc zawsze jest czysta i schludnie ubrana. Zdarza się, że na twarzy można dostrzec makijaż, lecz nie jest to zbyt częste. Lubi eleganckie stroje, spódnice, koszule i sweterki. Zawsze pachnie od niej kwiatową mieszanką jej ulubionych perfum.

Zobacz profil autora http://mortis.forumpolish.com/t214-zwierzeta-kaylin#273 http://mortis.forumpolish.com/t328-dziennik-kaylin#412 http://mortis.forumpolish.com/t213-skrytka-nr-690#272
PisanieTemat: Re: Ostatnie pożegnanie | Kaylin & Prudence  Nie 24 Lip 2016, 00:12

Ciężko było jej nazwać nauczycielkę swoją rywalką. Lubiła otaczać się profesorami, lubiła z nimi rozmawiać, bo w przeciwieństwie do rówieśników - nie mieli silnej potrzeby poniżenia jej za to, że chciała się uczyć. Nie chciała widzieć panny Grisham jako kogoś, kto miałby być jej wrogiem, bo nie chciała stracić jakiegokolwiek oparcia, jakie mogła w niej mieć. Mimo to, jakiś bliżej nieznany ucisk na sercu pojawiał się, gdy myślała o niej i profesorze Bułhakowie. O liścikach, które znalazła w kalendarzu nauczyciela, o słowach, które Prudence pisała. Jak wiele znaczyła dla niego ta kobieta? Czy Kaylin już na starcie nie miała szans w walce o jego uwagę?
Nie to było teraz ważne. Runy. Zawsze lubiła runy. To, że skrywały w sobie więcej niż tylko znaki. Że nie były tylko literkami, które można było składać w zdania - co opanowała do perfekcji już jakiś czas temu. Pisała w swoim pamiętniku runami, czując się dzięki temu bezpieczniej. Z resztą, któż chciałby skraść jej myśli? Nikt. No właśnie, nikt. Teraz, gdy siadała przy biurku i spoglądała na wiadomość od nauczycielki zastanawiała się bardzo usilnie. Próba pojęcia drugiego człowieka, to coś, czego nigdy nie potrafiła. To coś, czego się obawiała i co do tej pory nigdy nie przeszło jej przez myśl. Była sobą, zamkniętą w swojej małej rzeczywistości i choć rodzice wpajali w nią wszystkie potrzebne do egzystowania konwenanse... Nadal nie wiedziała, po co. Zamrugała kilka razy oczyma i spojrzała na zapis runiczny.
ᛞ ᛓ ᛟ ᚲ ᛗ ᚾ ᚢ ᚱ ᛚ - D F O K M N U R L
Faktycznie, jeżeli chodziło o zapis alfabetyczny nie miało to żadnego znaczenia. Pojęła to błyskawicznie, bo choć miała problemy z rozumieniem ludzi - tego typu zadania nie stanowiły dla niej problemu. A więc... Liczyło się znaczenie? Mogła się tym zająć. Spróbować dostrzec to, co chciała jej przekazać profesor Grisham. Spróbować... Bez zbędnego ociągania się zaczęła tłumaczyć znaczenie każdej z run.
Pierwsza była runa Dagaz, symbolizująca pozytywny rozwój sytuacji, wiarę w siebie. Chęć do działania, związana jest z Wodnikiem... Którym jest profesor Bułhakow. Kaylin pokręciła głową zdając sobie sprawę z tego, że cała ta sprawa zaczynała mącić jej w głowie. Następna runa to Fehu. Mówi o sukcesach, zapale i pracy, która przynosi efekt. Ale także... o pierwszych chwilach z ukochaną osobą. Na brodę Merlina, Kaylin stawała się monotematyczna! To przecież niemożliwe, żeby nauczycielka próbowała jej przekazać coś, o czym sama nie wiedziała. Odetchnęła więc głęboko i przeszła do runy kolejnej. Othala to runa, którą Kaylin bardzo lubiła. Symbolizowała bezpieczne miejsce, powiązanie z rodziną. Wszystko to, czego zdawała się nie mieć, choć bardzo chciała. Kolejna runa, Kennaz , znowu zdawała się mówić o namiętności i wszystkim tym, co w Kaylin właśnie buzowało. Może właśnie o to chodziło nauczycielce? Że każdy postrzegał to inaczej? Że wszystko zależało od tego, kim jesteśmy i co siedzi nam na sercu?  Mannaz to runa, która symbolizuje rozwój i oświecenie. Potrzebę nauki, czyli coś, co Kaylin rozumiała chyba najlepiej. Nauthiz znowu mówił o konieczności wyboru. O rozdrożach, na których znajduje się człowiek, który musi podjąć decyzję i zmienić coś w swoim życiu. Uruz mówiło o konieczności pracy nad własnym losem, a Raido o konieczności zmiany swojego miejsca. O ruszeniu przed siebie. Ostatnia z run, Laguz, była najtrudniejsza do zdefiniowania, gdyż mogła oznaczać wiele. Mogła oznaczać bezpieczną podróż, egzaminy, czy nawet intuicję. Po rozszyfrowaniu wszystkiego Kaylin przez dłuższą chwilę milczała, próbując zrozumieć. Część była dla niej oczywista, część... Wręcz przeciwnie.
- Mam wrażenie, że widzę to zupełnie inaczej niż pani. Widzę w tym potrzebę wiary w siebie, a także związane z tym sukcesy. Widzę namiętność i narastające uczucie do... Jednej osoby. - Chrząknęła. Widzę w tym także poczucie bezpieczeństwa w miejscu, w którym się jest, ale i konieczność zmian. Ruszenie w podróż, zmianę lokacji? Ale i zrozumienie czegoś, czego nie rozumie się teraz... Nie wiem, czy powinnam odczytywać to zgodnie z tym, co sama czuję, czy próbować zrozumieć, co chciała mi pani powiedzieć. - Powiedziała zdecydowanie, spoglądając w twarz nauczycielki.



I made my choice a long time ago, and I'm never gonna leave you.


avatar
Bezrobotna

Dodatkowe informacje biograficzne
AKTUALNIE POSIADANA RÓŻDŻKA: Kieł widłowęża, olcha, raczej sztywna, 14 cali
OPANOWANE ZAKLĘCIA: Szkolne: ENERVATE, EPISKEY, BĄBLOGŁOWY, EXPELLIARMUS, FUMOS, PROTEGO, IMPERVIUS, DRĘTWOTA, EVERTE STATUM, IMMOBILUS, MIMBLE WIMBLE, REPARIFARGE, APERACJUM, TERGEO, FINITE Łatwe: ANAPNEO, ANESTHESIA, RENNERVATE, REPARIFORS, FLIPPENDO DUO, KAPROUN, BOMBARDA MAXIMA, IMPERVIUS, VERUM PARS, DEFODIO, GLISSEO, ILLEGIBILUS, MANSIO Trudne: VULNERA SANATUR, ADVERSUM, PROTEGO HORRIBILIS, FIANTO DURI, PROTEGO MAXIMA, REPELLO INIMICUM, SEZAM MATERIO, OBLIVIATE
OPIS POSTACI:

Zobacz profil autora http://mortis.forumpolish.com/t881-sowa-prue#7477 http://mortis.forumpolish.com/t880-skrytka-165#7476
PisanieTemat: Re: Ostatnie pożegnanie | Kaylin & Prudence  Nie 24 Lip 2016, 12:59

Szczęście w żałości duszy panny Grisham, że nigdy nikogo nie przekreślała. Ludzie robili dużo gorsze rzeczy i też miało to gdzieś. Chęć do nauki jest więc daleko na liście do potępiania, kiedy nawet morderstwa motywowała czymś i przyjmowała do siebie tak, jakby obwieszczono jej, że zjadło się płatki na śniadanie. Zero zdziwienia, odrazy, czy też oburzenia. Dzieciaki w szkole, które odrzucono ze względu na to, że chcą być mądre to raczej niewielka sprawa, kiedy porówna się je do tego. Prudence lubiła szarość, bo wiele tłumaczyła, nie mówiąc przy tym niczego. Nikt nie zabija bez powodu. Nawet szaleniec ma motyw. Wszystko posiada swoją przyczynę. Ludzie są jacyś przez coś, coś jest jakieś przez kogoś i tak w kółko. Oznacza to tyle, że wolna wola nie istnieje, bo nic do końca nie jest samodzielną decyzją. W to wierzyła, a raczej była tego pewna i nie miewała żadnych wątpliwości w tym temacie. Jedynymi istotami, których nie była pewna to ludzie, którzy widzą owe szarości. W końcu świat pełen jest kolorów, a wszyscy miłują szczególnie rozróżnienie czerni i bieli, jakby niczego pomiędzy nie było. Nie znajduje się często innych. Obserwowanie pozwalało jej wyciągać takie wnioski. Tak samo zapisywanie runów dawało sporo mądrości, którą ludzie próbują sprowadzić do prostych i oczywistych zasad. Tyle, że to tak nigdy nie działało. To nie zaklęcia, które mają konkretne przeznaczenie i skutek. To wiedza ciekawsza od zwykłej formułki. Kaylin być może zdawała sobie z tego sprawę, tego nauczycielka wiedzieć nie mogła. Żywiła nadzieję, że tak jest, ale nic poza tym. Wbrew pozorom nie jest mistrzem w rozumieniu wszystkiego. Nie każda sprawa jest oczywista. Czy w ogóle kiedyś jakakolwiek była? W sumie to tak. Dzisiejszy dzień jest oczywisty - niedługo Prudence zniknie z życia Kaylin, jak i obiektu jej westchnień. Nikt już tutaj nie obdarzy ją swoją atencją. Zniknie tak cicho, jak się pojawiła. Będzie tym, czym zawsze, czyli cieniem na który nikt nie zwróci uwagi. Nie przesadzajmy też z poświęcaną jej uwagą profesora. Była zafascynowana tym człowiekiem, ciągnęło ją do niego, ale obawiała się tego, co dziewczyna obok niej sobie wyobraża. Bała się, że niewinne poczucie zrozumienia i radości z przebywania w czyimś towarzystwie może skończyć się groźnie, bo już czuła zbyt wiele rzeczy, które próbowały zmusić ją do pozostania. W końcu kiedy przyjdzie wybierać jej, które życie ma chronić to będzie pewna, że to o własne będzie dbała. Nie chciała eliminować ludzi dla niej ważnych, szczególnie takich do których łatwo mogłaby poczuć coś więcej mimo tego. A może już czuła? Bezpieczniej więc zniknąć. Rozpłynąć się i nie martwić uroczych, zakochanych dziewcząt. Tyle, że dzieci wartych większej uwagi nie zostawia się bez słowa. Kobieta więc dała jej wiadomość, odpowiedzi na pytania, których nie zdążyła postawić. Po jej wyjeździe może staną się dla niej jaśniejsze. A może wręcz przeciwnie? To już bez znaczenia, ponieważ Prudence zrobiła swoje. Rozegrała to tak, jak chciała. Rzeczą, która daje najwięcej możliwości, nieoczywistą, mało zrozumiałą - taką, która idealnie pasowała do jej własnego charakteru. I tak dziewczę było blisko, tyle że odwoływała znaczenie do siebie. Miało to sens, bo tak, czy tak, niosło jakieś przesłanie.
Każdy widzi to, co chce, a to przecież nic złego. Tacy właśnie jesteśmy.
Tak właśnie to działa, moja droga. Synonimem runów jest człowiek. Kiedy słyszy cudze słowa rozumiesz jej przez własny rozum, który analizuje je na podstawie twoich przeżyć. Patrzysz na ludzi, docierają do Ciebie ich wypowiedzi, ale to nie oznacza, że ich rozumiesz. Przy tym zapisie to widzisz, kiedy ktoś mówi, raczej nie. Wszyscy są przekonani, że wiedzą o co chodzi, ale tak naprawdę wiedzą tylko tyle na ile chcą i potrafią zbliżyć się do drugiego człowieka. To jest najważniejsza lekcja, Kaylin. Nigdy nie zrozumiesz runów dobrze, bo nie ma dobrych i złych interpretacji, jak i ludzi nie pojmiesz dobrze lub źle. To względne, ponieważ rozumiesz wszystko tak, jak chcesz i nikt nie może Ci tego odebrać albo uznać, że robisz to błędnie. Nigdy nie mów, że rozumiesz, jak ktoś się czuje, bo nie wiesz. Nie chodzisz w jego skórze. Możesz rozumieć jakieś uczucie. Ja na przykład, rozumiem, jak to jest cierpieć. Nigdy jednak nie powiem, że wiem, jak to jest cierpieć z powodu utraty nogi, bo nigdy jej nie straciłam. Tak i runów czytać nie można czytać przez wzgląd na zdarzenie. Wypada zrozumieć, co oznaczają i co to zmienia w Tobie, jakie uczucie niesie Tobie, ale także drugiej osobie. Przeczytałaś to w ten sposób, bo zobaczyłaś w nich to, co dla Ciebie ważne. Nie różni się to wiele od informacji, którą ja miałam w głowie układając ten konkretny system znaków. Ty po prostu zrozumiałaś, co to znaczy dla Ciebie. Jeśli chciałabyś zrozumieć, co dla mnie, musiałabyś się zastanowić, jak dobrze mnie znasz. Jeśli niezbyt dobrze to nigdy nie zrozumiesz, co chciałam powiedzieć. Nie o to jednak chodzi. Kiedy ktoś do Ciebie mówi nie masz rozumieć co mówi. Masz rozumieć, co kryje się pod tymi słowami. Ale nie dosłownie - kiedy kogoś to boli to nie jest sucha informacja. To emocja. Dlatego Starożytnych Runów można uczyć mimo upływu setek lat. 1000 lat temu sens jakiejś wypowiedzi był konkretny, mówił o jakimś zdarzeniu, ale po upływie tego czasu pozostało w nim coś, co wciąż ma swój cel, niesie odpowiedź. Nie na to, co się wtedy działo, ale na to, co ma miejsce teraz. Zrozumienie tego daje więcej niż jakikolwiek podręcznik. Że wszystko jest czymś więcej niż suchą formułą, pojmujesz to? - Podała jej ten długi zapisek, ponieważ miała czas na pisanie w ciszy. Były tu same, Prudence nie miała powodu się spieszyć. Mogła napisać wszystko, bo nie ma już znaczenia, czy zrobi coś poprawnie. Nawet jakby wzbudziła kontrowersję albo coś innego, raczej niepożądanego to trudno, zrobi puff i nigdy więcej nie będzie musiała się tym przejmować. Byłoby jednak miło pozostawić chociaż jedną mądrą rzecz w główce bardzo ułożonej i konkretnej. Pokazać jej, że można uczyć się ludzi na miliony sposobów każdego dnia.


Prudence Grisham
That's how far the world is from where I am. Just one bad day. You had a bad day once, am I right? I know I am. I can tell. You had a bad day and everything changed(...)

avatar
Prefekt Ravenclawu, Rocznik VI

Dodatkowe informacje biograficzne
AKTUALNIE POSIADANA RÓŻDŻKA: Angielski dąb, pancerz kikimory, 13 cali, sztywna. Solidna, z dosyć grubą rękojeścią. Nie jest prosta, większość różdżki jest pofalowana. Sama rękojeść ozdobiona jest grawerowaniem w drewnie, a także onyksem, który umieszczony jest na jej podstawie.
OPANOWANE ZAKLĘCIA: ★ Szkolne ★ ACCIO - ALOHOMORA - APERACJUM - BĄBLOGŁOWY - BOMBARDA - COLLOPORTUS - CONFUNDUS - DEPULSO - DRĘTWOTA - ENERVATE - EPISKEY - EXPELLIARMUS - GLACIUS - LUMOS MAXIMA - REDUCTO - REPARO - WINGARDIUM LEVIOSA ★ Łatwe ★ ANATISQUACK - BONUM IGNIS - CALVORIO - CHŁOSZCZYŚĆ - CONSTANT VISIO - ENTROPOMORPHIS - ERECTO - FUNEMITE - ILLEGIBILUS - IMPERTURBABLE - SICCUM - ZAKLĘCIE CZTERECH STRON ŚWIATA (WSKAŻ MI) ★ Trudne ★ FINITE INCANTATEM - PROTEGO HORRIBILIS ★ Specjalne ★ ZAKLĘCIE PATRONUSA (EXPECTO PATRONUM, FORMA BIAŁEGO KRUKA) ★
OPIS POSTACI: Dosyć niska, mierząca jedynie sto sześćdziesiąt centymetrów, nie wyróżniająca się tak naprawdę niczym szesnastolatka. Drobna, można nawet pokusić się o stwierdzenie chuda dziewczyna, która z pewnością nie ma zbyt wiele siły i łatwą ją pociągnąć, czy popchnąć. Ostatnim razem, gdy się ważyła, waga ukazała czterdzieści osiem kilogramów, co i tak było dla niej osiągnięciem. Całkowicie przeciętna, o krótkich blond włosach, które lubią się puszyć i falować - każdy włos w zupełnie inną stronę, co sprawia, że na jej głowie prawie zawsze panuje nieład. Zawsze bardzo się stara, by mieć choć trochę elegancką fryzurę, jednak nie często jej się to udaje. Brązowe oczy kontrastują z bladą cerą, będącą oznaką przebywania przez większość czasu w budynkach, choć w wakacje zdarza się, że znajduje się na niej lekka opalenizna będąca wynikiem spędzania czasu z magicznymi stworzeniami na zewnątrz. Opala się jednak na czerwono, co nie jest szczytem jej marzeń. Ma na twarzy kilka pieprzyków, a na całym ciele poza tym jedyną skazą jest długa blizna, ciągnąca się aż od lewej strony brzucha do połowy uda. Nie ma zbyt dużej wady wzroku, jednak często można spotkać ją w okularach z czarną obwódką, gdyż w ten sposób lepiej jej się czyta. Dziewczyna nauczona została dbania o siebie, więc zawsze jest czysta i schludnie ubrana. Zdarza się, że na twarzy można dostrzec makijaż, lecz nie jest to zbyt częste. Lubi eleganckie stroje, spódnice, koszule i sweterki. Zawsze pachnie od niej kwiatową mieszanką jej ulubionych perfum.

Zobacz profil autora http://mortis.forumpolish.com/t214-zwierzeta-kaylin#273 http://mortis.forumpolish.com/t328-dziennik-kaylin#412 http://mortis.forumpolish.com/t213-skrytka-nr-690#272
PisanieTemat: Re: Ostatnie pożegnanie | Kaylin & Prudence  Nie 24 Lip 2016, 16:42

Dzisiejszy dzień był oczywisty dla Prudence. Kaylin nie miała pojęcia o nadchodzących zmianach i zniknięciu nauczycielki, która przygotowywała ją do nadchodzących egzaminów od jakiegoś czasu. Wittermore lubiła Prue, choć nie darzyła jej bezgranicznym uwielbieniem, jakim pałała do najnowszego okazu grona pedagogicznego. Zniknięcie Bułhakowa byłoby dla niej boleśniejsze, ale i bez panny Grisham szkoła z pewnością będzie wydawać się puściejsza. Tymczasem jednak Krukoneczka nie była niczego świadoma. Jej największym zmartwieniem był fakt, iż nauczycielka run mogła faktycznie romansować z nauczycielem numerologii, co - choć była tym bardzo zdziwiona - naprawdę jej się nie podobało. Nigdy wcześniej Kaylin nie była o nic i o nikogo zazdrosna. Zawsze żyła swoim życiem, w swoim malutkim, zamkniętym na rzeczywistość świecie. A potem znalazła kogoś, kogo chciała mieć po prostu dla siebie. By jednak móc w ogóle o tym marzyć, musiała wyjść ze skorupy, co nie było łatwe. prawdę mówiąc - było przerażające i potwornie trudne, dla dziecka, które nigdy nie chciało żyć w społeczeństwie. Dla dziecka, dla którego obecność innych ludzi była po prostu zbędna.
Czy lekcja run miała nauczyć ją rozumienia innych ludzi? Na pewno wskazała jej, że jest to ważne i może pomóc. Zamrugała kilka razy, czekając aż prudence napisze swoją wypowiedź na kartce i poświęciła chwilę na to, by wszystko przeczytać. Było tego dużo, a i dawało do myślenia. Kaylin lubiła rozmyślać, szukać lepszych rozwiązań i odkrywać to, czego nie znała. Pod warunkiem, że nie wpływało bezpośrednio na zmianę jej otoczenia i nie zmuszało do zmiany postępowania.
- To trudne. Powinien istnieć tylko jeden sposób postrzegania, wtedy byłoby łatwiej. Człowiek nie musiałby się zastanawiać, co myśli ktoś inny - bo myślałby to samo. Miałby tą samą opinię. Życie byłoby spokojniejsze. Nie musiałabym za każdym razem słyszeć, że znowu postąpiłam niewłaściwie. Ale wtedy byłoby nudniej, czyż nie? Gdyby wszystko było tylko czarne albo tylko białe. Nie musiałabym wtedy pytać, co łączy panią z profesorem Bułhakowem, bo już bym wiedziała. Miałabym to czarno na białym, bez szarej granicy niepewności, którą może być wszystko. Tymczasem nie wiem, nie rozumiem, a pytanie to samo nasuwa mi się na usta, gdy siedzę w tym samym pomieszczeniu i wiem, że starała się pani mi coś przekazać. Coś, co z pewnością ma głębsze znaczenie, ale ja widzę w tym tylko to, co chcę zobaczyć. Coś, co zostało zasiane w mojej głowie i nie wyjdzie z niej tak łatwo. Dlatego właśnie pytam zanim zdążę wymyślić milion historii, które mogłyby być krzywdzące i z pewnością nie byłyby prawdziwe. Jakiego rodzaju jest pani relacja z profesorem Bułhakowem? - Zadane pytanie było z serii tych określanych mianem prosto z mostu. Ale taka właśnie była - prostolinijna. Nie pomyślała nawet, że mogłoby to być niewłaściwie czy nie na miejscu. Pojawiło się w jej głowie, więc po prostu zapytała. A była ciekawa już od tamtego dnia, gdy doszukała się liścików zapisanych pismem panny Grisham w rzeczach nauczyciela numerologii.



I made my choice a long time ago, and I'm never gonna leave you.


avatar
Bezrobotna

Dodatkowe informacje biograficzne
AKTUALNIE POSIADANA RÓŻDŻKA: Kieł widłowęża, olcha, raczej sztywna, 14 cali
OPANOWANE ZAKLĘCIA: Szkolne: ENERVATE, EPISKEY, BĄBLOGŁOWY, EXPELLIARMUS, FUMOS, PROTEGO, IMPERVIUS, DRĘTWOTA, EVERTE STATUM, IMMOBILUS, MIMBLE WIMBLE, REPARIFARGE, APERACJUM, TERGEO, FINITE Łatwe: ANAPNEO, ANESTHESIA, RENNERVATE, REPARIFORS, FLIPPENDO DUO, KAPROUN, BOMBARDA MAXIMA, IMPERVIUS, VERUM PARS, DEFODIO, GLISSEO, ILLEGIBILUS, MANSIO Trudne: VULNERA SANATUR, ADVERSUM, PROTEGO HORRIBILIS, FIANTO DURI, PROTEGO MAXIMA, REPELLO INIMICUM, SEZAM MATERIO, OBLIVIATE
OPIS POSTACI:

Zobacz profil autora http://mortis.forumpolish.com/t881-sowa-prue#7477 http://mortis.forumpolish.com/t880-skrytka-165#7476
PisanieTemat: Re: Ostatnie pożegnanie | Kaylin & Prudence  Nie 24 Lip 2016, 18:30

Czy to jeszcze w ogóle jest lekcja? Prudence kryła się za swoimi ulubionymi znaczkami, by móc się pożegnać. Chciała także dać dziewczynie coś więcej niż nudną wiedzę z podręcznika. W końcu magia, którą się zajmują to uosobienie ludzi. Wykorzystywana przez nich i dla ich celów. Przy okazji tych wszystkich spędzonych w murach lat to jedna lekcja z współżycia społecznego nie zaszkodzi. Szkoda, że wykładała ją mało wykształcona w tym temacie osoba, ale już trudno. Nikt nigdy nie twierdził, że panna Grisham to najbardziej prawa osoba na świecie. Poniekąd nauczanie polega na przekazywaniu tego, co sami chcielibyśmy kiedyś usłyszeć, więc czemu nie wykorzystać okazji? Pedagog jest od wysłuchania i udzielania odpowiedzi. Dla niej odpowiedzią było podarowanie Krukonce czegoś uniwersalnego. Miała głęboko w poważaniu, co ta z tym uczyni. Dawać i prosić to zbyt wiele. Nie można przecież myśleć za kogoś. To rzeczywiście byłoby zbyt proste i oczywiste. Gdyby wszystko działo z pełnym zgraniem to co niby robiliby na tym świecie w takich ilościach? Gdzie krwawe wojny, nieprzewidziane zmiany w historii, wielkie wydarzenia? Pomarłaby ludzkość z braku zajęcia, bo wszyscy potakiwaliby na każdą opinię i znali ją jeszcze przed wygłoszeniem!
Cóż to za nudne przemowy by było, które nie wzruszają, nie oburzają i w ogóle nic nie poruszają!
Dziewczyna zaskoczyła swoją nauczycielkę pytaniem. Autentycznie ją rozbawiła, co zresztą miała właśnie okazję usłyszeć. Och, urocze to młode serce kruszyny, która jeszcze nie zna świata, bo nie zechciała go zobaczyć takim, jakim rzeczywiście jest! Panna Grisham pisała swoją notatkę z uśmiechem rozbawienia, pasją i dziwnym ożywieniem, jak na spokojną osóbkę. Jak widać Krukona zapewnia jej tego dnia niezłą rozrywkę.
Odpowiedzi, których pragniesz przychodzą z czasem. Naprawdę chciałabyś, by wszystko było proste? Chciałabyś wiedzieć, co siedzi w cudzej głowie od A do Z? Zobaczyć wspomnienia zgwałconej dziewczyny, rozumieć jej ból? Odczuwać pożądanie zboczeńca wobec Ciebie? Ujrzeć pragnienia i wyobrażenia swojego profesora? Znać najbardziej ukryte zakątki cudzej duszy? Chciałabyś, by wszyscy myśleli tak samo? Tylko zależy tak samo, jak kto, prawda? Chciałabyś, by wszyscy widzieli tak, jak ty. A co gdybyś widziała świat, jak umierający? Lub ktokolwiek, kto nie widzi już sensu? Opcji jest miliony i słusznym jest ich istnienie. Nikt jednak nie chciałby zawsze siedzieć w cudzej skórze. Są rzeczy, których lepiej nie wiedzieć lub dopiero usłyszeć od kogoś. Są także rzeczy o które lepiej nigdy nie pytać, bo często pragnienie odpowiedzi to zaledwie zachcianka, a nierzeczywista potrzeba. Niektóre pytania są śmiertelnie niebezpieczne. To jednak twój szczęśliwy dzień. Odpowiem Ci, ale znowu nie tak, jakbyś chciała. Nie zawsze można dostać to, co się chce. Zrozumienie kogoś to nie zawsze tylko wyrzucenie wszystkich kart na stół.
ᛞ ᛖ ᚷ ᚺ ᛟ ᚾ ᚹ
Myśl dziecko, masz odpowiedź pod nosem. Myśli jednej, zwyczajnej kobiety w kilku znaczkach.



Prudence Grisham
That's how far the world is from where I am. Just one bad day. You had a bad day once, am I right? I know I am. I can tell. You had a bad day and everything changed(...)

avatar
Prefekt Ravenclawu, Rocznik VI

Dodatkowe informacje biograficzne
AKTUALNIE POSIADANA RÓŻDŻKA: Angielski dąb, pancerz kikimory, 13 cali, sztywna. Solidna, z dosyć grubą rękojeścią. Nie jest prosta, większość różdżki jest pofalowana. Sama rękojeść ozdobiona jest grawerowaniem w drewnie, a także onyksem, który umieszczony jest na jej podstawie.
OPANOWANE ZAKLĘCIA: ★ Szkolne ★ ACCIO - ALOHOMORA - APERACJUM - BĄBLOGŁOWY - BOMBARDA - COLLOPORTUS - CONFUNDUS - DEPULSO - DRĘTWOTA - ENERVATE - EPISKEY - EXPELLIARMUS - GLACIUS - LUMOS MAXIMA - REDUCTO - REPARO - WINGARDIUM LEVIOSA ★ Łatwe ★ ANATISQUACK - BONUM IGNIS - CALVORIO - CHŁOSZCZYŚĆ - CONSTANT VISIO - ENTROPOMORPHIS - ERECTO - FUNEMITE - ILLEGIBILUS - IMPERTURBABLE - SICCUM - ZAKLĘCIE CZTERECH STRON ŚWIATA (WSKAŻ MI) ★ Trudne ★ FINITE INCANTATEM - PROTEGO HORRIBILIS ★ Specjalne ★ ZAKLĘCIE PATRONUSA (EXPECTO PATRONUM, FORMA BIAŁEGO KRUKA) ★
OPIS POSTACI: Dosyć niska, mierząca jedynie sto sześćdziesiąt centymetrów, nie wyróżniająca się tak naprawdę niczym szesnastolatka. Drobna, można nawet pokusić się o stwierdzenie chuda dziewczyna, która z pewnością nie ma zbyt wiele siły i łatwą ją pociągnąć, czy popchnąć. Ostatnim razem, gdy się ważyła, waga ukazała czterdzieści osiem kilogramów, co i tak było dla niej osiągnięciem. Całkowicie przeciętna, o krótkich blond włosach, które lubią się puszyć i falować - każdy włos w zupełnie inną stronę, co sprawia, że na jej głowie prawie zawsze panuje nieład. Zawsze bardzo się stara, by mieć choć trochę elegancką fryzurę, jednak nie często jej się to udaje. Brązowe oczy kontrastują z bladą cerą, będącą oznaką przebywania przez większość czasu w budynkach, choć w wakacje zdarza się, że znajduje się na niej lekka opalenizna będąca wynikiem spędzania czasu z magicznymi stworzeniami na zewnątrz. Opala się jednak na czerwono, co nie jest szczytem jej marzeń. Ma na twarzy kilka pieprzyków, a na całym ciele poza tym jedyną skazą jest długa blizna, ciągnąca się aż od lewej strony brzucha do połowy uda. Nie ma zbyt dużej wady wzroku, jednak często można spotkać ją w okularach z czarną obwódką, gdyż w ten sposób lepiej jej się czyta. Dziewczyna nauczona została dbania o siebie, więc zawsze jest czysta i schludnie ubrana. Zdarza się, że na twarzy można dostrzec makijaż, lecz nie jest to zbyt częste. Lubi eleganckie stroje, spódnice, koszule i sweterki. Zawsze pachnie od niej kwiatową mieszanką jej ulubionych perfum.

Zobacz profil autora http://mortis.forumpolish.com/t214-zwierzeta-kaylin#273 http://mortis.forumpolish.com/t328-dziennik-kaylin#412 http://mortis.forumpolish.com/t213-skrytka-nr-690#272
PisanieTemat: Re: Ostatnie pożegnanie | Kaylin & Prudence  Nie 24 Lip 2016, 19:45

Dla Kaylin lekcje nigdy się nie kończyły. Zawsze można było się czegoś nowego nauczyć. Poznać coś, czego nie miało się okazji zobaczyć i zrozumieć do tej pory. Każda rozmowa z profesor Grisham była czymś w rodzaju lekcji, choć przecież niczego nie notowała. Miała jednak nadzieję, że czegoś się nauczy. Że coś wreszcie zrozumie. Nauczyciele traktowali ją zawsze z przymrużeniem oka i pozwalali zadawać bezpośrednie pytania, bo jako nieliczna w ogóle chciała poznawać coś więcej, niż było wykładane na lekcjach. Tylko dlatego tak chętnie spędzała czas z profesorami. I duchami, bo duchy też miały do powiedzenia sporo.
Czytając wiadomość od nauczycielki westchnęła cicho i przymknęła oczy. Przesadziła z pytaniem? Może jednak nie, bo mimo wszystko dostała jakąś odpowiedź. Chciała wiedzieć więcej, chciała zrozumieć, jak myślą inni. Bo ona rozumiała świat inaczej - wiedziała to już od dawna, wiedzieli też o tym jej rodzice. Nie bez powodu zabierali ją do tylu lekarzy, gdy była jeszcze mała. Potem po prostu się poddali i pozwolili jej być... Sobą? To złe określenie. Pozwolili jej być tą wytresowaną panienką, w którą wkładali wszystkie twarde zasady i robili wszystko, by nie znalazła się w sytuacjach, w których te zasady nie działały.
- Chcę wiedzieć, dlaczego ludzie myślą inaczej, niż ja. Pisze pani o skrajnościach, wydarzeniach, których nikt z nas nie chce poznać. Myśli umierającego - miała je pani? Ja miałam. Nie jest to coś, o czym chce się myśleć i mówić. Tak jak i o tym, że na moich oczach umarły dwie osoby, które mogłam z czystym sumieniem nazwać jedynymi ludźmi, którzy akceptowali mnie taką, jaka jestem. Nie wiem nawet, czy rozumie pani to, co chcę przekazać - to właśnie mój problem. Mówię i mówię, próbuję przekazać to, co myślę. Ale nikt tego nie rozumie. Tak jak ja nie rozumiem tego, co wszyscy chcą mi przekazać. - Przerwała na chwilę spoglądając na runy. - Och. - Powiedziała - o dziwo - rozumiejąc. Nie był to przekaz dokładny, mówiący wprost. Ale wszystko to, co mówiły runy... Zdawało się mieć sens.
- Nie rozumiem tylko, czemu haglaz i nauthiz. Gdybym to ja opisywała, co czuję... Wyglądałoby to mniej więcej tak... - Złapała za pióro i naskrobała pod kartką kilka run.
ᛋ ᛖ ᛗ ᚫ ᛈ
- A mimo to wiem, jakie to wszystko jest bez sensu. - Dodała cicho pokazując nauczycielce runy. Czy przez przypadek przyznała się do fascynacji Bułhakowem, która zdecydowanie wykracza poza normy? Jeżeli tak - nawet się nie zorientowała.



I made my choice a long time ago, and I'm never gonna leave you.


avatar
Bezrobotna

Dodatkowe informacje biograficzne
AKTUALNIE POSIADANA RÓŻDŻKA: Kieł widłowęża, olcha, raczej sztywna, 14 cali
OPANOWANE ZAKLĘCIA: Szkolne: ENERVATE, EPISKEY, BĄBLOGŁOWY, EXPELLIARMUS, FUMOS, PROTEGO, IMPERVIUS, DRĘTWOTA, EVERTE STATUM, IMMOBILUS, MIMBLE WIMBLE, REPARIFARGE, APERACJUM, TERGEO, FINITE Łatwe: ANAPNEO, ANESTHESIA, RENNERVATE, REPARIFORS, FLIPPENDO DUO, KAPROUN, BOMBARDA MAXIMA, IMPERVIUS, VERUM PARS, DEFODIO, GLISSEO, ILLEGIBILUS, MANSIO Trudne: VULNERA SANATUR, ADVERSUM, PROTEGO HORRIBILIS, FIANTO DURI, PROTEGO MAXIMA, REPELLO INIMICUM, SEZAM MATERIO, OBLIVIATE
OPIS POSTACI:

Zobacz profil autora http://mortis.forumpolish.com/t881-sowa-prue#7477 http://mortis.forumpolish.com/t880-skrytka-165#7476
PisanieTemat: Re: Ostatnie pożegnanie | Kaylin & Prudence  Nie 24 Lip 2016, 21:58

Wszyscy są dziwakami i degeneratami. To tylko kwestia tego, kto leży bliżej granicy irracjonalnej normalności, którą wytyczono w jakimś naturalnym procesie. Szkoda tylko, że się nie udało, bo nikt nie leży w tym miejscu zwyczajnego bytu. Z każdym jest coś nie halo. Prudence to wiedziała i jak widać dostała zadanie, by komuś to uświadomić. Dlatego też pozwalała dziewczęciu pytać i nie dostrzegała niczego niezwykłego w tym, że pozwalała jej na to. W końcu ktoś musi być obiektem na którym wyleje się swoje żale. W dodatku jak tu winić maleństwo, które po prostu chciało pojąć wielki zły świat? Nauczycielka nie należała do istot, które by się szybko irytowały. Raczej była zaskoczona tym, że ludzie naprawdę potrafią jeszcze nie znać reguł tej śmiesznej gry, którą jest życie. Przecież zrozumienie czegokolwiek to naprawdę drugorzędna sprawa. Kobieta przecież też nie była zwyczajna, nie posiadała oczywistego światopoglądu i nie uchodziła za najzwyczajniejszą istotkę, gdyby spojrzeć na to obiektywnie. Niemowy, które rzadko opowiadają o swojej przeszłości albo chociaż rodzinie, znajomych, życiu... cóż, to nie jest łatwe do sprzedania w dobrym świetle. A mimo tego wciąż jakoś żyła ze strachem na plecach i nie dała się dobić. Czyli to możliwe, życie marginesu w zwyczajnych warunkach. To kwestia wytresowania i przystosowania się do rozgrywki, którą się toczy. Prosta sprawa, kiedy człowiek się już do tego przyzwyczai.
Ludzi zabija każdy miniony dzień. Umierać można na miliony sposobów. Ja znam po prostu inny niż ty. I tak, wszyscy jesteśmy różni. Twoje jedyne zadanie to udawać, że rozumiesz. Wszyscy udajemy. Albo gorzej - jesteśmy tak prawdziwi, że nikt nie wierzy w to, co widzi. Jesteśmy prości, ale nie lubimy tacy być. Jesteśmy fałszywi mimo tego, że nie lubimy kłamstw. Jesteśmy, czym jesteśmy. Zwierzętami stadnymi, które często walczą o przywództwo. Obserwuj, by zobaczyć, a nie by tylko patrzeć. Słuchaj, by usłyszeć, a nie tylko odbierać bodziec. Posiedź w cudzej skórze lub udawaj, że też taką masz. - Pisała to i równocześnie słuchała kruszyny, nie podała jej jednak natychmiast karty. Musiała tam jeszcze sporo dopisać w odpowiedzi na jej dalsze słowa. W dodatku pisanie niestety zajmuje więcej czasu niż mówienie, więc i tak nie zdążyłaby machać jej tak szybko papierem przed twarzą.
Nie traktuj runów jako oddzielnych sygnałów. Moje tworzą spójne zdanie niczym zwyczajne litery. Wtedy może będą miały dla Ciebie większe znaczenie, bo będzie pełne. Zaś twoje... jeśli Cię to ucieszy to czujesz się tak, jak większość zwyczajnych panienek w twoim wieku. Jesteś nieszczęśliwie zakochana - Jak już na bezpośrednie pytania zeszło to proszę. Prudence połączyła urocze pytanie z runami i w sumie to była pewna tego, co się jej w głowie uroiło. Tyle, że wypada zapytać. W końcu jak sama powiedziała - nie siedzi w cudzej głowie. W tej chwili chciała potwierdzenia, ponieważ wolała nie marnować papieru na rzucanie niepotrzebnych słów, jeśli komuś nie są potrzebne. Miała troszkę czasu na wejście na takie tematy. W końcu nie miała wrócić, więc co za problem? Miała sobie żałować ciekawości, informacji? Karta poleciała do dziewczęcia. Co teraz?
avatar
Prefekt Ravenclawu, Rocznik VI

Dodatkowe informacje biograficzne
AKTUALNIE POSIADANA RÓŻDŻKA: Angielski dąb, pancerz kikimory, 13 cali, sztywna. Solidna, z dosyć grubą rękojeścią. Nie jest prosta, większość różdżki jest pofalowana. Sama rękojeść ozdobiona jest grawerowaniem w drewnie, a także onyksem, który umieszczony jest na jej podstawie.
OPANOWANE ZAKLĘCIA: ★ Szkolne ★ ACCIO - ALOHOMORA - APERACJUM - BĄBLOGŁOWY - BOMBARDA - COLLOPORTUS - CONFUNDUS - DEPULSO - DRĘTWOTA - ENERVATE - EPISKEY - EXPELLIARMUS - GLACIUS - LUMOS MAXIMA - REDUCTO - REPARO - WINGARDIUM LEVIOSA ★ Łatwe ★ ANATISQUACK - BONUM IGNIS - CALVORIO - CHŁOSZCZYŚĆ - CONSTANT VISIO - ENTROPOMORPHIS - ERECTO - FUNEMITE - ILLEGIBILUS - IMPERTURBABLE - SICCUM - ZAKLĘCIE CZTERECH STRON ŚWIATA (WSKAŻ MI) ★ Trudne ★ FINITE INCANTATEM - PROTEGO HORRIBILIS ★ Specjalne ★ ZAKLĘCIE PATRONUSA (EXPECTO PATRONUM, FORMA BIAŁEGO KRUKA) ★
OPIS POSTACI: Dosyć niska, mierząca jedynie sto sześćdziesiąt centymetrów, nie wyróżniająca się tak naprawdę niczym szesnastolatka. Drobna, można nawet pokusić się o stwierdzenie chuda dziewczyna, która z pewnością nie ma zbyt wiele siły i łatwą ją pociągnąć, czy popchnąć. Ostatnim razem, gdy się ważyła, waga ukazała czterdzieści osiem kilogramów, co i tak było dla niej osiągnięciem. Całkowicie przeciętna, o krótkich blond włosach, które lubią się puszyć i falować - każdy włos w zupełnie inną stronę, co sprawia, że na jej głowie prawie zawsze panuje nieład. Zawsze bardzo się stara, by mieć choć trochę elegancką fryzurę, jednak nie często jej się to udaje. Brązowe oczy kontrastują z bladą cerą, będącą oznaką przebywania przez większość czasu w budynkach, choć w wakacje zdarza się, że znajduje się na niej lekka opalenizna będąca wynikiem spędzania czasu z magicznymi stworzeniami na zewnątrz. Opala się jednak na czerwono, co nie jest szczytem jej marzeń. Ma na twarzy kilka pieprzyków, a na całym ciele poza tym jedyną skazą jest długa blizna, ciągnąca się aż od lewej strony brzucha do połowy uda. Nie ma zbyt dużej wady wzroku, jednak często można spotkać ją w okularach z czarną obwódką, gdyż w ten sposób lepiej jej się czyta. Dziewczyna nauczona została dbania o siebie, więc zawsze jest czysta i schludnie ubrana. Zdarza się, że na twarzy można dostrzec makijaż, lecz nie jest to zbyt częste. Lubi eleganckie stroje, spódnice, koszule i sweterki. Zawsze pachnie od niej kwiatową mieszanką jej ulubionych perfum.

Zobacz profil autora http://mortis.forumpolish.com/t214-zwierzeta-kaylin#273 http://mortis.forumpolish.com/t328-dziennik-kaylin#412 http://mortis.forumpolish.com/t213-skrytka-nr-690#272
PisanieTemat: Re: Ostatnie pożegnanie | Kaylin & Prudence  Nie 24 Lip 2016, 22:16

Kaylin czekała. Cierpliwie, choć w środku czuła, jak wszystko prosi się o odpowiedź. Jak wszystko w niej chce wiedzieć, chce poznawać. Chce znać odpowiedzi na pytania, których nie zdążyła jeszcze zadać. Chciała chłonąć wszystko, co dawał jej świat. Problem pojawiał się wtedy, kiedy nie potrafiła przetworzyć bodźca. Kiedy coś się nie zgadzało, bo w jej wewnętrznym słowniku brakowało słów i określeń. Przeczytała pierwszą część i zamilkła, bo chciała to zrozumieć. Czy to właśnie tego od niej wymagano? By nie koniecznie się zmieniała, ale po prostu udawała? Czy granie miało przynieść rezultaty? Czy ojciec byłby zadowolony, gdyby grała panienkę, jaką chciał wychować? Jaką chciał z niej zrobić od lat? Kaylin po raz pierwszy w życiu stwierdziła, że może warto spróbować. Kochała swoich rodziców, nawet mugolską matkę, choć podświadomie czuła, że jest traktowana przez ogół społeczeństwa jako ktoś gorszy. Przede wszystkim jednak traktowana byłą tak przez ojca, którego Wittermore z drugiej strony ponad wszystko chciała zadowolić. Chciała, by choć raz uśmiechnął się i pogłaskał ją po głowie jak wtedy, gdy była małą dziewczynką, która nauczyła się czytać w wieku lat czterech, a pismo runiczne przestało być problemem w wieku lat sześciu.
- Nie rozumiem kłamstw, gry, metafor, sarkazmu. To wszystko sprawia, że odstaję i nie potrafię wpasować się w tłum. - Zaczęła. - Czy to znaczy, że muszę po prostu nauczyć się udawać? Czy to wystarczy, by zadowolić najbliższych i wejść w życie bez zamartwiania ich tym, co będzie się ze mną działo? - Powiedziała i zaczęła czytać dalszą część przekazu. Spójne zdanie - łatwiej powiedzieć, niż zrozumieć. Wittermore widziała tam... Strach?
- Boi się pani zbytnio zbliżyć? - Zapytała cicho. - To tak, jak ja. Ludzie nie potrafią tego docenić. Dlatego właśnie wolę zwierzęta. - Ostatnie pytanie sprawiło, że na bladej twarzyczce Wittermore pojawił się delikatny rumieniec. Zakochanie... Czy to było to?
- Sama nie wiem. Nie wiem, czym jest zakochanie. Nie wiem, co powinno się wtedy czuć i czy to, co czuję nim jest. Po prostu pierwszy raz od bardzo dawna mam wrażenie, że ktoś choć trochę mnie rozumie. Że docenia to, kim jestem. Że jest w stanie wytłumaczyć mi coś, czego nie rozumiałam.



I made my choice a long time ago, and I'm never gonna leave you.


avatar
Bezrobotna

Dodatkowe informacje biograficzne
AKTUALNIE POSIADANA RÓŻDŻKA: Kieł widłowęża, olcha, raczej sztywna, 14 cali
OPANOWANE ZAKLĘCIA: Szkolne: ENERVATE, EPISKEY, BĄBLOGŁOWY, EXPELLIARMUS, FUMOS, PROTEGO, IMPERVIUS, DRĘTWOTA, EVERTE STATUM, IMMOBILUS, MIMBLE WIMBLE, REPARIFARGE, APERACJUM, TERGEO, FINITE Łatwe: ANAPNEO, ANESTHESIA, RENNERVATE, REPARIFORS, FLIPPENDO DUO, KAPROUN, BOMBARDA MAXIMA, IMPERVIUS, VERUM PARS, DEFODIO, GLISSEO, ILLEGIBILUS, MANSIO Trudne: VULNERA SANATUR, ADVERSUM, PROTEGO HORRIBILIS, FIANTO DURI, PROTEGO MAXIMA, REPELLO INIMICUM, SEZAM MATERIO, OBLIVIATE
OPIS POSTACI:

Zobacz profil autora http://mortis.forumpolish.com/t881-sowa-prue#7477 http://mortis.forumpolish.com/t880-skrytka-165#7476
PisanieTemat: Re: Ostatnie pożegnanie | Kaylin & Prudence  Pon 25 Lip 2016, 14:50

Czy od kogokolwiek innego wymaga się czegoś innego? Przecież człowiekowi bycie ludzkim przychodzi łatwo tylko wtedy, kiedy ma do tego dobre warunki. Poza tym czasem wystarczy być chociaż słabym aktorem, by przetrwać. Im lepiej wykształci się w sobie taką umiejętność, tym lepszą będzie się istotą w oczach społeczeństwa. Panna Grisham uczyła się tego całe życie i wciąż nie zakończyła tej męczącej edukacji. Nie miała jednak wyboru, wychowywano ją na dziecko spełniające standardy, więc zdawała sobie sprawę z tego, jak trudno jest zadowolić rodziców. Tyle, że od Kaylin raczej nikt nie oczekiwał utrzymywanie kłamstw na temat całego swojego życia i ciągłego życia w strachu. Dodajmy do tego niezbyt kolorową przeszłość, która zawsze mogła powrócić i co wtedy? Nie ma innego sposobu na egzystencję, jak zmierzenie się z nią poprzez komplet umiejętności mało pochwalanych - kłamstwo, spryt, podstęp, egoizm - te cechy uchodzą za niegodne podziwu, a jednak to właśnie Ci, którzy je posiadają, potrafią uchronić się przed ściągnięciem na margines społeczny, do więzień, żyją długo i są ulubieńcami rodziców. Za maskami idealnych ludzi stoją z zasady obrzydliwe potwory. Prudence nie wierzyła w to, że ktoś może być naprawdę idealny. Nawet najczystsza kartka ma na sobie chociaż ślady kurzu, małą kropkę, cokolwiek.
Grunt to potrafić sprawiać wrażeń, że jest się nieskazitelnym.
Mniej więcej tyle wystarczy. Nauczenie się tego nie jest jednak takie łatwe. Ale warto próbować. - Podała jej kartkę z jakimś frazesem. Chciałaby wiedzieć, co napisać, by brzmiało to dokładniej, ale niestety zasada jest aż taka prosta, iż nie da się jej lepiej opisać. Wykonanie jest bardziej skomplikowane, szczególnie, że dziewczyna nie wygląda na najbardziej obeznaną w temacie. Była w to gorsza niż Prudence, a nauczycielka wcale nie należała do elity w tej kwestii, więc długa droga czeka Krukonkę, by spełnić oczekiwania na których jej zależy.
W życiu przydaje się jedna zasada. Nie ufaj nikomu. Szczególnie jeśli nie jesteś pewna, co czujesz. Ludzie potrafią grać, kłamać, rozumieją sarkazm, metafory. Ludzie, których darzysz uczuciem mogą być zaledwie piękną maską. Jeśli nie wiesz o kimś wszystkiego, nie dawaj mu wszystkiego z siebie. Informacja za informację. Tylko ostrożnie. Musisz grać według reguł, których nie znasz. Silniejszy zawsze dyktuje warunki. Czasami trzeba na coś przystać, oddać trochę, by potem zyskać. Jest wiele trudnych rzeczy w ludziach tak samo jak w runach. Czasami trzeba zaryzykować złą interpretację, ale taką której ktoś pragnie. Nie wiem, czy jest sens zanudzać Cię takimi sprawami. Czas ucieka - Oczywiście dziewczyna zrozumie jej słowa, jako zbliżające się egzaminy, że powinny razem powtarzać, by jak najlepiej je zaliczyła. Panna Grisham jednak widziała to inaczej, bo zdawała sobie sprawę z tego, że miesza właśnie dziecku w głowie, wywołuje burze i jeszcze ma zamiar zostawić ją z tym bagnem zwanym prawdziwym życiem.


Prudence Grisham
That's how far the world is from where I am. Just one bad day. You had a bad day once, am I right? I know I am. I can tell. You had a bad day and everything changed(...)

avatar
Prefekt Ravenclawu, Rocznik VI

Dodatkowe informacje biograficzne
AKTUALNIE POSIADANA RÓŻDŻKA: Angielski dąb, pancerz kikimory, 13 cali, sztywna. Solidna, z dosyć grubą rękojeścią. Nie jest prosta, większość różdżki jest pofalowana. Sama rękojeść ozdobiona jest grawerowaniem w drewnie, a także onyksem, który umieszczony jest na jej podstawie.
OPANOWANE ZAKLĘCIA: ★ Szkolne ★ ACCIO - ALOHOMORA - APERACJUM - BĄBLOGŁOWY - BOMBARDA - COLLOPORTUS - CONFUNDUS - DEPULSO - DRĘTWOTA - ENERVATE - EPISKEY - EXPELLIARMUS - GLACIUS - LUMOS MAXIMA - REDUCTO - REPARO - WINGARDIUM LEVIOSA ★ Łatwe ★ ANATISQUACK - BONUM IGNIS - CALVORIO - CHŁOSZCZYŚĆ - CONSTANT VISIO - ENTROPOMORPHIS - ERECTO - FUNEMITE - ILLEGIBILUS - IMPERTURBABLE - SICCUM - ZAKLĘCIE CZTERECH STRON ŚWIATA (WSKAŻ MI) ★ Trudne ★ FINITE INCANTATEM - PROTEGO HORRIBILIS ★ Specjalne ★ ZAKLĘCIE PATRONUSA (EXPECTO PATRONUM, FORMA BIAŁEGO KRUKA) ★
OPIS POSTACI: Dosyć niska, mierząca jedynie sto sześćdziesiąt centymetrów, nie wyróżniająca się tak naprawdę niczym szesnastolatka. Drobna, można nawet pokusić się o stwierdzenie chuda dziewczyna, która z pewnością nie ma zbyt wiele siły i łatwą ją pociągnąć, czy popchnąć. Ostatnim razem, gdy się ważyła, waga ukazała czterdzieści osiem kilogramów, co i tak było dla niej osiągnięciem. Całkowicie przeciętna, o krótkich blond włosach, które lubią się puszyć i falować - każdy włos w zupełnie inną stronę, co sprawia, że na jej głowie prawie zawsze panuje nieład. Zawsze bardzo się stara, by mieć choć trochę elegancką fryzurę, jednak nie często jej się to udaje. Brązowe oczy kontrastują z bladą cerą, będącą oznaką przebywania przez większość czasu w budynkach, choć w wakacje zdarza się, że znajduje się na niej lekka opalenizna będąca wynikiem spędzania czasu z magicznymi stworzeniami na zewnątrz. Opala się jednak na czerwono, co nie jest szczytem jej marzeń. Ma na twarzy kilka pieprzyków, a na całym ciele poza tym jedyną skazą jest długa blizna, ciągnąca się aż od lewej strony brzucha do połowy uda. Nie ma zbyt dużej wady wzroku, jednak często można spotkać ją w okularach z czarną obwódką, gdyż w ten sposób lepiej jej się czyta. Dziewczyna nauczona została dbania o siebie, więc zawsze jest czysta i schludnie ubrana. Zdarza się, że na twarzy można dostrzec makijaż, lecz nie jest to zbyt częste. Lubi eleganckie stroje, spódnice, koszule i sweterki. Zawsze pachnie od niej kwiatową mieszanką jej ulubionych perfum.

Zobacz profil autora http://mortis.forumpolish.com/t214-zwierzeta-kaylin#273 http://mortis.forumpolish.com/t328-dziennik-kaylin#412 http://mortis.forumpolish.com/t213-skrytka-nr-690#272
PisanieTemat: Re: Ostatnie pożegnanie | Kaylin & Prudence  Pon 25 Lip 2016, 18:23

Kaylin od urodzenia nie miała dobrych warunków społecznych. Chłonęła wiedzę i świat bardzo szybko. Uczyła się czytać, pisać, nawet zdolności magiczne ujawniły się w niej zdumiewająco wcześnie, jak na dziecko jedynie półkrwi. Przypłaciła to jednak całkowitą nieumiejętnością zrozumienia drugiego człowieka i całe piętnaście lat życia miała wkładane do głowy zasady. Zasady, którymi trzeba się kierować w życiu, żeby nie odstawać. Okazało się jednak, że i to przygotowanie nie było wystarczające. Że i z tym ma problemy, a rówieśnicy nie potrafią zaakceptować dziecka aż tak odstającego. Z czasem nauczyła się na nich mścić za popychanie i wyśmiewanie, chociaż nigdy nie używała do tego siły. Była na tyle inteligentna, by zniszczyć ich w dziedzinie nauki, która niestety większości z nich nawet nie interesowała. Większość czasu potrafiła jednak ich ignorować. Póki mogła spędzać czas z magicznymi stworzeniami hodowanymi w Hogwarcie - a profesor Fraser swojej ulubienicy pozwalał zawsze na więcej - było jej dobrze.
- Coś o tym wiem. Ale jeżeli mówi pani, że warto... Spróbuję. Może po prostu nie próbowałam do tej pory wystarczająco mocno. - Mówiła chłonąc wszystko, co kobieta chciała jej przekazać. Chciała być taka, jak ona. Chciała być postrzegana jako ktoś więcej, niż ta mała, irytująca mądrala z Ravenclawu.
- Nie ufać nikomu? - Zapytała cicho. - Czy to źle, że ufam profesorowi Fraserowi? Czy to źle, że chcę ufać profesorowi Bułhakowowi? Że ufam pani? Zawsze wydawało mi się, że nauczycielom mogę ufać. Bo tylko nauczyciele nie traktowali mnie jak kogoś gorszego. Wie pani, nie jestem może najbystrzejsza jeżeli chodzi o relacje, ale wiem, kiedy ktoś mnie nie szanuje. Wiem, kiedy nie spełniam oczekiwań i najgorsze, co czułam do tej pory to poczucie, że zawodzę własnego ojca. Jakby samo to, że się urodziłam było problemem. Proszę nie zrozumieć mnie źle, nigdy mi czegoś takiego nie powiedział. Ale to się po prostu czuje. - Kochała rodziców, gdy była mniejsza. Teraz też, na swój sposób ich kochała. Swoją niedorozwiniętą, upośledzoną miłością dziecka, które chciałoby być chciane - chciałoby czuć to, co czuło przed śmiercią dziadków.
- Może to zabrzmi dziwnie, ale strasznie pani zazdroszczę. Nie jest pani głupią nastolatką, dzieckiem, którego nie traktuje się poważnie. Zawsze wie pani, jak się zachować, co przekazać. Jest pani śliczna i z pewnością wielu panią lubi. Chciałabym kiedyś być taka, jak pani. - I tak samo, jak pani móc pisać sobie liściki z profesorem Bułhakowem, traktując to, jak całkowicie normalną rzecz na świecie. - Czasem zastanawiam się, w jaki sposób kreowane są wszystkie normy moralne i społeczne. Czemu mam wrażenie, że nie mają sensu?



I made my choice a long time ago, and I'm never gonna leave you.


avatar
Bezrobotna

Dodatkowe informacje biograficzne
AKTUALNIE POSIADANA RÓŻDŻKA: Kieł widłowęża, olcha, raczej sztywna, 14 cali
OPANOWANE ZAKLĘCIA: Szkolne: ENERVATE, EPISKEY, BĄBLOGŁOWY, EXPELLIARMUS, FUMOS, PROTEGO, IMPERVIUS, DRĘTWOTA, EVERTE STATUM, IMMOBILUS, MIMBLE WIMBLE, REPARIFARGE, APERACJUM, TERGEO, FINITE Łatwe: ANAPNEO, ANESTHESIA, RENNERVATE, REPARIFORS, FLIPPENDO DUO, KAPROUN, BOMBARDA MAXIMA, IMPERVIUS, VERUM PARS, DEFODIO, GLISSEO, ILLEGIBILUS, MANSIO Trudne: VULNERA SANATUR, ADVERSUM, PROTEGO HORRIBILIS, FIANTO DURI, PROTEGO MAXIMA, REPELLO INIMICUM, SEZAM MATERIO, OBLIVIATE
OPIS POSTACI:

Zobacz profil autora http://mortis.forumpolish.com/t881-sowa-prue#7477 http://mortis.forumpolish.com/t880-skrytka-165#7476
PisanieTemat: Re: Ostatnie pożegnanie | Kaylin & Prudence  Wto 26 Lip 2016, 11:56

Ujawnianie się umiejętności magicznych szybciej u dzieci czystokrwistych jest raczej ładną legendą, która wpasowuje się w realia ich obecnego świata i jest korzystna dla tych, którzy próbują innym udowodnić, że ich przekonania się jedynymi słusznymi. Jakimś cudem ten zabieg działa w ich świecie. Trochę kulawo, ale wystarczy determinacji, by wreszcie wyplenić przeciwników. Ludzie, którzy się tym zajmują wychowywani byli właśnie w tej urokliwej aurze nakładania odpowiednich masek, przywdziewania strojów i wzbogacania swoich wypowiedzi o to, co akurat potrzebne. Lata praktyki i zdeformowany charakter wystarczą do osiągnięcia rezultatów, więc Prudence cieszyła się, że Kaylin nie zamierzała się poddać. Sama była obrzydliwą hipokrytką opowiadając jej to wszystko, ale tak właśnie działają ukochane maski - robią wrażenie, jakby między nimi, a twarzą nie było żadnej wolnej przestrzeni. Nikt nie musi wiedzieć, że tworzy piękne mądrości, a sama się ich nie trzyma.
Wszak "czy drogowskaz musi pójść do miasta?"
Chciała być szara? Czy to taka piękna umiejętność? Prudence nie była doskonała. Brakowało jej obycia towarzyskiego, umiejętności odnajdywania się w sytuacjach, gdzie ludzie oczekują określonej reakcji. Wiedziała, jak udawać, że wszystko mimo tego jest w porządku, ale daleko jej do mistrza manipulacji. Potrafiła kłamać o tym, czego się wyuczyła, ale nieoczekiwane zbiegi zdarzeń bywały problematyczne.Szczególnie emocje. Od tego gówna wolała trzymać się daleko, bo pod ich wpływem popełnia się błędy i gubi rozum, który umożliwia przetrwanie. Zaczyna się myśleć o drugiej osobie i egoizm, nawet ten zdrowy przestaje istnieć. Tak właśnie sięga się dna i tapla się w nim. Ludzie są więc bardzo problematyczni. Najłatwiej wyeliminować przyczyny problemów, ale jeśli jest nim człowiek to czeka nas walka z wiatrakami. Trzeba więc czmychać, kiedy tylko się da.
Do chwili, kiedy jesteśmy tylko nauczycielami dla Ciebie to rzeczywiście, nic złego Cię nie spotka. To nasza praca, nie możemy zachowywać się jak szumowiny. W końcu płacą nam za to, że żyjecie tutaj we względnym spokoju i się rozwijacie. To tak jak magomedycy leczą każdego, kto się u nich pojawi. My też w pewnym sensie leczymy, tyle że tak, jak chcemy. Kształcimy młode umysły według własnego uznania. Kreujemy was, a przynajmniej staramy się to robić. Musimy was szanować, bo to nasze zadanie. Nawet jeśli bym nienawidziła ucznia to powinnam być na tyle dobrym nauczycielem, by ten o tym nie wiedział. Nie zdarza mi się kogoś darzy kogokolwiek tak negatywnym odczuciem, jednak nawet jeśli mam do czynienia z głupcami to staram się, by tego nie odczuwali. Problem tkwi w tym Kaylin, że nie możesz mieć pewności, że jakiekolwiek moje słowo jest prawdą. Nie twierdzę, że notorycznie kłamię, ale przyznaj, że wszystko sprowadza się do zdania, które już tutaj padło - nie siedzisz w cudzej głowie. Skoro więc w niej nie jesteś to nie wiesz nic prócz tego, co dana osoba pragnie wyjawić. Wielu ludzi po prostu bawi się uczuciami, bo są lepszymi manipulatorami niż ja, czy ty. Polecam po prostu ostrożność, bo najwięksi wrogowie to z zasady dawni najlepsi przyjaciele. Nie masz czego zazdrościć takiej kobiecie, jak ja. Kiedy dorosłej nie traktuje się poważnie to gorsze niż potraktowane w ten sposób dziecko, a przecież się zdarza. Mało kto traktuje poważnie niemowę. Jest kompanem do wysłuchiwania kogoś, ale czy coś więcej? Nie znam się na wielu rzeczach. Najlepiej znam tylko runy i własną przeszłość. Moja uroda blednie w obliczu młodszych panienek, szczególnie w zamku pełnym prześlicznych kobiet. Brak mi blasku, koloru i chęci do bycia pięknością i zabiegania o miejsce na podium w konkursie na najpiękniejszą. Jestem zwyczajna, ale ty widzisz to inaczej. Ludzie mnie nie lubią. Większość to moi uczniowie, którym pasuje brak krzyków, kiedy źle się zachowują, możliwość paplania na lekcjach i mój duży zapas cierpliwości i wyrozumiałości. Reszta zaś nie lubi lecz jest zafascynowana istotą aktywnie zawodową mimo kalectwa i przyczyną tego. Ludzie lubią opowieści i ich odkrywanie, ale nic poza tym. Kto by dłużej wytrzymał z niemową, słonko? Nie oszukujmy się, że takie oczekiwanie na bazgroły to nie wymarzona opcja każdego przyjaciela, czy kochanka. Nie ma powodu do przystawania z ciszą zbyt długo. Po prostu żyję z tym, co mam, nie oczekując zmian. Kreuję to co mam, by wyglądało inaczej. Cała tajemnica. A skąd normy? Z potrzeby posiadania odniesienia, jakiejś stałej do której trzeba dążyć. Nie mają sensu. To wytyczna zmyślona przez ludzi, by próbować sprowadzić ich do wspólnego poziomu. By nie musieć nad nimi myśleć. Przecież banda klonów to łatwiejsza rzecz do okiełznania niż indywidualności. To jednak moja opinia, a nie jedyna słuszna odpowiedź na twoje pytanie - Pannie Grisham prawie odpadła ręka zapisując to wszystko. Masa słów, mało czasu na pisania, kiedy już padają następne. Namęczyła się trochę z odpowiadaniem i sporo czasu zajęło jej stworzenie tego papieru, który podała dziewczynie. Z każdym kolejnym pokazywały zbyt wiele informacji, ale miała to gdzieś. Jeśli ktoś je znajdzie to trudno, co ją to obchodzi w obliczu wyjazdu?


Prudence Grisham
That's how far the world is from where I am. Just one bad day. You had a bad day once, am I right? I know I am. I can tell. You had a bad day and everything changed(...)

avatar
Prefekt Ravenclawu, Rocznik VI

Dodatkowe informacje biograficzne
AKTUALNIE POSIADANA RÓŻDŻKA: Angielski dąb, pancerz kikimory, 13 cali, sztywna. Solidna, z dosyć grubą rękojeścią. Nie jest prosta, większość różdżki jest pofalowana. Sama rękojeść ozdobiona jest grawerowaniem w drewnie, a także onyksem, który umieszczony jest na jej podstawie.
OPANOWANE ZAKLĘCIA: ★ Szkolne ★ ACCIO - ALOHOMORA - APERACJUM - BĄBLOGŁOWY - BOMBARDA - COLLOPORTUS - CONFUNDUS - DEPULSO - DRĘTWOTA - ENERVATE - EPISKEY - EXPELLIARMUS - GLACIUS - LUMOS MAXIMA - REDUCTO - REPARO - WINGARDIUM LEVIOSA ★ Łatwe ★ ANATISQUACK - BONUM IGNIS - CALVORIO - CHŁOSZCZYŚĆ - CONSTANT VISIO - ENTROPOMORPHIS - ERECTO - FUNEMITE - ILLEGIBILUS - IMPERTURBABLE - SICCUM - ZAKLĘCIE CZTERECH STRON ŚWIATA (WSKAŻ MI) ★ Trudne ★ FINITE INCANTATEM - PROTEGO HORRIBILIS ★ Specjalne ★ ZAKLĘCIE PATRONUSA (EXPECTO PATRONUM, FORMA BIAŁEGO KRUKA) ★
OPIS POSTACI: Dosyć niska, mierząca jedynie sto sześćdziesiąt centymetrów, nie wyróżniająca się tak naprawdę niczym szesnastolatka. Drobna, można nawet pokusić się o stwierdzenie chuda dziewczyna, która z pewnością nie ma zbyt wiele siły i łatwą ją pociągnąć, czy popchnąć. Ostatnim razem, gdy się ważyła, waga ukazała czterdzieści osiem kilogramów, co i tak było dla niej osiągnięciem. Całkowicie przeciętna, o krótkich blond włosach, które lubią się puszyć i falować - każdy włos w zupełnie inną stronę, co sprawia, że na jej głowie prawie zawsze panuje nieład. Zawsze bardzo się stara, by mieć choć trochę elegancką fryzurę, jednak nie często jej się to udaje. Brązowe oczy kontrastują z bladą cerą, będącą oznaką przebywania przez większość czasu w budynkach, choć w wakacje zdarza się, że znajduje się na niej lekka opalenizna będąca wynikiem spędzania czasu z magicznymi stworzeniami na zewnątrz. Opala się jednak na czerwono, co nie jest szczytem jej marzeń. Ma na twarzy kilka pieprzyków, a na całym ciele poza tym jedyną skazą jest długa blizna, ciągnąca się aż od lewej strony brzucha do połowy uda. Nie ma zbyt dużej wady wzroku, jednak często można spotkać ją w okularach z czarną obwódką, gdyż w ten sposób lepiej jej się czyta. Dziewczyna nauczona została dbania o siebie, więc zawsze jest czysta i schludnie ubrana. Zdarza się, że na twarzy można dostrzec makijaż, lecz nie jest to zbyt częste. Lubi eleganckie stroje, spódnice, koszule i sweterki. Zawsze pachnie od niej kwiatową mieszanką jej ulubionych perfum.

Zobacz profil autora http://mortis.forumpolish.com/t214-zwierzeta-kaylin#273 http://mortis.forumpolish.com/t328-dziennik-kaylin#412 http://mortis.forumpolish.com/t213-skrytka-nr-690#272
PisanieTemat: Re: Ostatnie pożegnanie | Kaylin & Prudence  Wto 26 Lip 2016, 20:56

Kaylin do tej pory nie czuła potrzeby, by rozumieć innych ludzi i umieć się z nimi porozumiewać. W większości po prostu wzruszała ramionami i szła dalej. Wszystko zmieniło się za sprawą nowego, tajemniczego profesora, który poruszył jej sercem na tyle mocno, by jednak zechciała cokolwiek w swoim życiu zmieniać. Chciała choc trochę zrozumieć, poznać go i w jakimś stopniu zostać przez niego zapamiętaną. Nie chciała być kolejną z wielu uczennic, jakie przyjdzie mu uczyć. Chciała być Kaylin Wittermore, a nie krukonką z piątego roku. Czy było w tym coś złego? Najprawdopodobniej nie. Wręcz przeciwnie, bo dzięki temu dziecko, jakim jeszcze była, zapragnęło dorosnąć. Zapragnęło się wreszcie ukształtować.
- Być może widzę to inaczej, bo chciałabym być w jakiś stopniu, jak to pani określiła, zwyczajna. Zawsze zwracam na siebie uwagę, choć nigdy nie jest to ten sposób, który oznacza coś dobrego. Zawsze powiem coś, co odbiega od normy, zawsze zrobię coś dziwnego. Profesor Bułhakow cały czas mnie strofuje i mówi, co powinnam zachować dla siebie. To są takie podstawowe sprawy, a ja o nich nie wiem. Gdybym była zwyczajna, nie miałabym z tym problemów. - Powiedziała cicho, po czym nawiązała do dalszej części wiadomości. - Ciężko czuć się ładnym przy osobach pokroju Morrigan Black, to fakt. Ale przy takiej Kaylin Wittermore jest pani pięknością tego zamku. Zabawne, że nigdy dotąd nie zależało mi na wyglądzie, a teraz... Teraz czuję się niekomfortowo spoglądając w listro. - Chwila przerwy, wreszcie oddech. O mało nie udusiła się trajkocząc.
- Mnie bardziej śmieszy to, ze nawet normy nie maja ściśle określonych zasad. Gdyby ktoś w moim wieku spotykał się z dwadzieścia lat starszym mężczyzną, nie daj Merlinie, będącym moim przełożonym bądź nauczycielem, zostałoby to bardzo nregatywniw odebrane. Tymczasem, szesnastoletnia panna z dobrego domu zaręczona z wysoko postawionym panem z rodziny czystokrwistej to codzienność. Wtedy nikt nie czepia się tego, że mógłby być jej ojcem.



I made my choice a long time ago, and I'm never gonna leave you.


avatar
Bezrobotna

Dodatkowe informacje biograficzne
AKTUALNIE POSIADANA RÓŻDŻKA: Kieł widłowęża, olcha, raczej sztywna, 14 cali
OPANOWANE ZAKLĘCIA: Szkolne: ENERVATE, EPISKEY, BĄBLOGŁOWY, EXPELLIARMUS, FUMOS, PROTEGO, IMPERVIUS, DRĘTWOTA, EVERTE STATUM, IMMOBILUS, MIMBLE WIMBLE, REPARIFARGE, APERACJUM, TERGEO, FINITE Łatwe: ANAPNEO, ANESTHESIA, RENNERVATE, REPARIFORS, FLIPPENDO DUO, KAPROUN, BOMBARDA MAXIMA, IMPERVIUS, VERUM PARS, DEFODIO, GLISSEO, ILLEGIBILUS, MANSIO Trudne: VULNERA SANATUR, ADVERSUM, PROTEGO HORRIBILIS, FIANTO DURI, PROTEGO MAXIMA, REPELLO INIMICUM, SEZAM MATERIO, OBLIVIATE
OPIS POSTACI:

Zobacz profil autora http://mortis.forumpolish.com/t881-sowa-prue#7477 http://mortis.forumpolish.com/t880-skrytka-165#7476
PisanieTemat: Re: Ostatnie pożegnanie | Kaylin & Prudence  Sro 27 Lip 2016, 17:09

Och, to najwidoczniej jest ich dwie, bo Prudence przez większość życia uznawała resztę ludzi za dodatek do swojego życia. Skoro i tak na starcie uznano, że społeczeństwo jest jej największym wrogiem z powodu tajemnic, które skrywała to jaki był sens się do nich zbliżać? Szybko jednak pojęła, że musi rozumieć tych, którzy są w stanie zrobić jej krzywdę. Wyprzedzać ich kroki i kryć się, kiedy zajdzie potrzeba. Nie da się osiągnąć tego stanu bez przyglądania się im i pochodzenia w ich skórze. Potem zaś spotkała kogoś, kogo z nieprzymuszonej woli chciała pojąć. Być sobą, a nie zakłamanymi danymi osobowymi. Mieć jedną istotę na całym świecie, która będzie wiedziała wszystko. Okazało się jednak, że marzenia bywają wyjątkowo niebezpieczne, kiedy się spełniają. Szybko ulubiony sen potrafi zamienić się w najgorszy koszmar.
Ja nie widzę nic złego w tym, że nie zachowujesz pewnych rzeczy dla siebie. Słusznie jest jednak ganić takie zwyczaje, ponieważ znajdą się miliony, które będą już miały z tym problem. W dodatku rozdawanie wszystkich swoich myśli jest nieroztropne. Nie wszyscy zasługują na to, by usłyszeć prawdę. To niebezpieczna broń. Nadzwyczajni ludzie nie są jednak okropieństwem. To właśnie Ci, którzy nie rozumieją norm, o których mówisz. To wszyscy Ci, którzy zadają pytania. Podważają autorytety, poglądy, stałość świata w którym żyjemy. To przyszli politycy i ludzie wysocy rangą, o ile pojmą, jak wiele mogą zdziałać. Takim osobom niepotrzebna jest twarzyczka, która na starość zajdzie brzydotą. Pomyśl, jak wspomnianej dziewczynie będzie trudno pogodzić się z przemijaniem urody. Nie znam jej zbyt dobrze, ale jeśli nie ma niczego w głowie to wtedy będzie nieszczęśliwa podwójnie, bo niepozostanie w niej nic do podziwiania. Inteligencja to jedyna wartość, która nie ulega przedawnieniu. Umiejętność filozofowania, czyli zadawania pytań jest cenniejsza niż najlepsza fryzura na świecie. Może pocieszyć Cię fakt, że masz coś, czego ja nie mam? Język to całkiem przydatna rzecz, wiesz? - Podała jej kartkę puszczając do niej oczko, by trochę rozluźnić atmosferę. W końcu już się nie załamywała tak bardzo brakiem, który uniemożliwia nawet przerwanie dziewczynie. Polubiła słuchanie, bo musiała. Pozostało jedynie żartować i wykorzystywać ułomność na własną korzyść. Bo co niby innego? Prudence jest jak szczur - zrobi wiele, by przetrwać i tyle.


Prudence Grisham
That's how far the world is from where I am. Just one bad day. You had a bad day once, am I right? I know I am. I can tell. You had a bad day and everything changed(...)

avatar
Prefekt Ravenclawu, Rocznik VI

Dodatkowe informacje biograficzne
AKTUALNIE POSIADANA RÓŻDŻKA: Angielski dąb, pancerz kikimory, 13 cali, sztywna. Solidna, z dosyć grubą rękojeścią. Nie jest prosta, większość różdżki jest pofalowana. Sama rękojeść ozdobiona jest grawerowaniem w drewnie, a także onyksem, który umieszczony jest na jej podstawie.
OPANOWANE ZAKLĘCIA: ★ Szkolne ★ ACCIO - ALOHOMORA - APERACJUM - BĄBLOGŁOWY - BOMBARDA - COLLOPORTUS - CONFUNDUS - DEPULSO - DRĘTWOTA - ENERVATE - EPISKEY - EXPELLIARMUS - GLACIUS - LUMOS MAXIMA - REDUCTO - REPARO - WINGARDIUM LEVIOSA ★ Łatwe ★ ANATISQUACK - BONUM IGNIS - CALVORIO - CHŁOSZCZYŚĆ - CONSTANT VISIO - ENTROPOMORPHIS - ERECTO - FUNEMITE - ILLEGIBILUS - IMPERTURBABLE - SICCUM - ZAKLĘCIE CZTERECH STRON ŚWIATA (WSKAŻ MI) ★ Trudne ★ FINITE INCANTATEM - PROTEGO HORRIBILIS ★ Specjalne ★ ZAKLĘCIE PATRONUSA (EXPECTO PATRONUM, FORMA BIAŁEGO KRUKA) ★
OPIS POSTACI: Dosyć niska, mierząca jedynie sto sześćdziesiąt centymetrów, nie wyróżniająca się tak naprawdę niczym szesnastolatka. Drobna, można nawet pokusić się o stwierdzenie chuda dziewczyna, która z pewnością nie ma zbyt wiele siły i łatwą ją pociągnąć, czy popchnąć. Ostatnim razem, gdy się ważyła, waga ukazała czterdzieści osiem kilogramów, co i tak było dla niej osiągnięciem. Całkowicie przeciętna, o krótkich blond włosach, które lubią się puszyć i falować - każdy włos w zupełnie inną stronę, co sprawia, że na jej głowie prawie zawsze panuje nieład. Zawsze bardzo się stara, by mieć choć trochę elegancką fryzurę, jednak nie często jej się to udaje. Brązowe oczy kontrastują z bladą cerą, będącą oznaką przebywania przez większość czasu w budynkach, choć w wakacje zdarza się, że znajduje się na niej lekka opalenizna będąca wynikiem spędzania czasu z magicznymi stworzeniami na zewnątrz. Opala się jednak na czerwono, co nie jest szczytem jej marzeń. Ma na twarzy kilka pieprzyków, a na całym ciele poza tym jedyną skazą jest długa blizna, ciągnąca się aż od lewej strony brzucha do połowy uda. Nie ma zbyt dużej wady wzroku, jednak często można spotkać ją w okularach z czarną obwódką, gdyż w ten sposób lepiej jej się czyta. Dziewczyna nauczona została dbania o siebie, więc zawsze jest czysta i schludnie ubrana. Zdarza się, że na twarzy można dostrzec makijaż, lecz nie jest to zbyt częste. Lubi eleganckie stroje, spódnice, koszule i sweterki. Zawsze pachnie od niej kwiatową mieszanką jej ulubionych perfum.

Zobacz profil autora http://mortis.forumpolish.com/t214-zwierzeta-kaylin#273 http://mortis.forumpolish.com/t328-dziennik-kaylin#412 http://mortis.forumpolish.com/t213-skrytka-nr-690#272
PisanieTemat: Re: Ostatnie pożegnanie | Kaylin & Prudence  Czw 28 Lip 2016, 01:41

Milczała, czekając na odpis panny Grisham. Nie miała problemów z ciszą i czekaniem. Nie miała problemów z pisanie. Właściwie, nie miała w ogóle problemów z tym, w jaki sposób porozumiewała się nauczycielka run. W pewien sposób właśnie, odpowiadało jej to i sprawiało, że czuła się w jej towarzystwie dobrze. Większość uczniów mogło czuć się nieswojo właśnie przez to, że Prudence była niemową - kaleką, jak powiedziałoby wielu. A Kaylin? Kaylin nikogo nie oceniała, przynajmniej starała się tego nie robić. Mimo, w może właśnie z powodu swojej prostolinijności i szczerości była bardzo niewinna. Nieskażona światem i okrucieństwem ludzkim. Poznała, co prawda śmierć i jej oblicze, ale nadal była naiwną, czystą dziewczynką, która chciała tylko wiedzieć więcej.
- To fakt. - Uśmiechnęła się blado na wzmiankę o języku i przez chwilę milczała, wpatrując się w oblicze nauczycielki. - Z pewnością nie oddałabym języka za urodę, czy umiejętność zachowania się w świecie. Nie wiem tylko, jak wiele byłabym w stanie oddać za to, by móc znaleźć się w centrum uwagi... - Urwała. Ugryzła się właśnie w tej omawiany przed chwilą język i spuściła wzrok. Nie powinna na głos mówić tak wiele. Nie powinna mówić o tym, co właśnie czuła, co chciało się z niej wydostać. Tego właśnie próbowała nauczyć ją profesor Grisham. Uśmiechnęła się więc do niej delikatnie, jakby przekazując tym więcej niż słowami.
Shh, już więcej nic nie powie. Nie chciała tego wszystkiego zniszczyć, zanim tak naprawdę odkryje, co to znaczy.



I made my choice a long time ago, and I'm never gonna leave you.


Sponsored content


PisanieTemat: Re: Ostatnie pożegnanie | Kaylin & Prudence  

Ostatnie pożegnanie | Kaylin & Prudence

Zobacz poprzedni temat Zobacz następny temat Powrót do góry
Strona 1 z 2Idź do strony : 1, 2  Next

Permissions in this forum:Nie możesz odpowiadać w tematach
Mortis :: Rozgrywka fabularna :: Myślodsiewnie :: Zakończone-
Skocz do: