Non mor­tem ti­memus, sed co­gita­tionem Mor­tis


Share|

Park

avatar
Bezrobotna

Dodatkowe informacje biograficzne
AKTUALNIE POSIADANA RÓŻDŻKA: Kieł widłowęża, olcha, raczej sztywna, 14 cali
OPANOWANE ZAKLĘCIA: Szkolne: ENERVATE, EPISKEY, BĄBLOGŁOWY, EXPELLIARMUS, FUMOS, PROTEGO, IMPERVIUS, DRĘTWOTA, EVERTE STATUM, IMMOBILUS, MIMBLE WIMBLE, REPARIFARGE, APERACJUM, TERGEO, FINITE Łatwe: ANAPNEO, ANESTHESIA, RENNERVATE, REPARIFORS, FLIPPENDO DUO, KAPROUN, BOMBARDA MAXIMA, IMPERVIUS, VERUM PARS, DEFODIO, GLISSEO, ILLEGIBILUS, MANSIO Trudne: VULNERA SANATUR, ADVERSUM, PROTEGO HORRIBILIS, FIANTO DURI, PROTEGO MAXIMA, REPELLO INIMICUM, SEZAM MATERIO, OBLIVIATE
OPIS POSTACI:

Zobacz profil autora http://mortis.forumpolish.com/t881-sowa-prue#7477 http://mortis.forumpolish.com/t880-skrytka-165#7476
PisanieTemat: Re: Park  Sob 06 Sie 2016, 22:02

Świat jest chyba jednym, wielkim szaleństwem, bo to co właśnie się działo nie jest normalne i nigdy nie powinno mieć miejsca. Nie miała nawet krzty pewności, że pojawi się tam tego dnia, który wyznaczyła. Siedziała tam od rana, jakby nic innego nie miała do roboty. W sumie to rzeczywiście jest obecnie bezrobotna i nie zajmuje się niczym konkretnym po zakończeniu swojej podróży po świecie, o której tak bardzo marzyła, a która przyniosła jej to, czego się spodziewała. Obdarowała ją jednak czymś istotnym - uwolniło trochę więcej "prawdziwej" kobiety z niej. Tego, kim była, a nie co tworzyła każdego dnia. Nie skończyło się to jednak tak dobrze, jak chciała. Wręcz przeciwnie - czuła, że demony przeszłości pędzą za nią. Będą chcieli jej to udowodnić mimo braku choćby jednego dowodu, który świadczyłby przeciwko niej. Nie chciała jednak tego przeżywać. Ze względów bezpieczeństwa, jak i na wspomnienia do których powracać nie zamierzała. Dzisiejszego dnia siedziała znowu w Wielkiej Brytanii i o dziwo, wyczekiwała mężczyzny, który tylko podbudował jej decyzję o tym, by uciekać. Tego, który napawał ją zbyt wieloma uczuciami, a jak dobrze wiemy, te potrafią być śliczną bronią, którą potem sami przystawiamy sobie pod gardło. Nie doprowadziła do takiej sytuacji, a tak się jej raczej wydawało. Mimo tego, że odejść i tak nie było łatwo. Fascynacja ma wiele etapów. Zakończenie jej wydawało się rozsądne w obliczu tego, co zdążyła w swym życiu uczynić. Tyle, że z jednej strony bała się, iż metal umazany krwią znowu stanie się rzeczywistością, a z drugiej liczyła na to, że ten człowiek do tego nie doprowadzi. Niezła hipokryzja, tyle wykluczeń, tak wiele bezsensownych marzeń i zbyt dużo wyidealizowanych wizji. Tym jednak żyła, prawda? Kłamstwami, szarościami i wypaczeniem pewnych rzeczy. Taka jej natura.
Być może z tego powodu naprawdę wierzyła w to, że tu przybędzie. Po roku w którym nie odezwała się nawet słowem. Po czasie, który mógł być wystarczający, by wymazał z pamięci zwykłą, szarą kobiecinę, która niewiele wniosła w dzieje świata. Obecnie okazać się mógł zupełnie innym człowiekiem od tego, którego zapamiętała. Mieć żonę, zmienić pracę, wyjechać do innego kraju, wylądować w szpitalu bądź więzieniu, zginąć. Prawdopodobne było również to, że nawet nie otrzymał jej świstka. Nigdy nie dowiedział się o propozycji, którą wysunęła. Inna wersja była bardziej prawdopodobna - oburzył się, iż po prostu zniknęła i nie miał zamiaru jej więcej widzieć. Tego zaś chyba by nie przebolała. Chciała prosić o schronienie, azyl, powrót. Znowu wpasować się w ten światek zamczyska z którego uciekła. Zamknąć się przed potencjalnymi oskarżycielami, którzy mają rację, ale nie znają całej prawdy. Wrócić do dzieciaków, do pracy, do spotkań z nim i innymi członkami kadry nauczycielskiej. Czy to aż takie trudne? Czy nie wybaczy jej tego czasu z którego zrezygnowała? A może nawet nie będzie miała okazji zapytać o powrót? Tak wiele scenariuszy...
Czekała tylko na odpowiedź i bardzo konkretnie ją sobie wyobrażała. Tyle, że Los kocha z nas drwić. Śmiać się nam prosto w twarz z naszych pragnień i pomysłów, więc odrzuciła od siebie wszystkie myśli i opcje, jak potoczyć może się to spotkanie lub jak może nie dojść w ogóle do skutku. Po prostu utkwiła gdzieś w pustce własnej głowy zapatrzona przed siebie, jakby wyłączona, odcięta od świata, wdychając jedynie ciężko powietrze, jakby bijące szybciej serce potrzebowało go znacznie więcej niż dotychczas.


Prudence Grisham
That's how far the world is from where I am. Just one bad day. You had a bad day once, am I right? I know I am. I can tell. You had a bad day and everything changed(...)

avatar
Dyrektor Hogwartu, Opiekun Hufflepuffu, Numerolog

Dodatkowe informacje biograficzne
AKTUALNIE POSIADANA RÓŻDŻKA: Olcha, 13 cali, włókno z pachwiny nietoperza, mało giętka
OPANOWANE ZAKLĘCIA: Enervate, Finite, Bąblogłowy, Expeliarmus, Protego, Drętwota, Lumos, Nox, Depulso, Everte Statum, Immobilus, Repirifage, Accio, Alohomora, Colloportus, Chłoszczyść, Acetabulum Lava, Bombarda Maxima, Constant Visio, Erecto, Oculus Reparo, Quietus, Siccum, Wskaż mi, Pakuj, Anapneo, Anesthesia, Repariforos, Fiedfyre, Obliviate, Sectumsempra, Szatańska Pożoga, Acis Missle, Volnera Sanatur, Salvio Hexia, Upiorogacek, Avada Kedavra, Finite Incantatem, Skurge, Somno, Zaklęcie Kameleona, Repello Muggletum, Adversum, Ne Apportation, Protego Horribilis
OPIS POSTACI: Wysoki, bo mierzący ponad 185 centymetrów wzrostu mężczyzna o ektomorficznej budowie ciała. Nie jest zbyt wysportowany, ale od jakiegoś czasu nad tym pracuje. Mimo tego sprawia wrażenie lekko wychudzonego. Ciało Bułhakowa, głównie plecy, uda i pośladki pokryte są szeregiem szpecących je blizn, będących nieprzyjemną pamiątką po rodzinnym domu. Pomimo wielu okazji ku temu nie usunął ich nigdy, być może po to, aby przypominały mu wydarzenia, które go ukształtowały. Włosy ma brązowe. Charakterystyczną dla nich jest niesforna, opadająca na oko grzywka, w chwilach stresu często przez niego przeczesywana. Oczy szarozielone. Posiada wszystkie cechy wyglądu, które powinny składać się na typowego paszczura - ziemniaczany nos, wyjątkowo jasne i rzadkie brwi, idealny do rozgniatania orzechów, perfekcyjnie kwadratowy podbródek i wiecznie zdenerwowane spojrzenie, a mimo tego z jakiegoś niewytłumaczalnego powodu rozkochał w sobie niejedną pannę. (Może to prawda, że kobiety podświadomie lecą na złych facetów?) Zawsze wyjątkowo czysty, zadbany i schludny. Dba o swój wizerunek. Nosi się w drogich, szytych na miarę ubraniach. Roznosi wokół siebie przyjemny zapach kwiatowej woni, czasami wymieszany z kadzidłem lub świecami do medytacji. Na pierwszy rzut oka widać, że jest bogaty, a przynajmniej na takiego pozuje i wychodzi mu to zadziwiająco dobrze.

Zobacz profil autora http://mortis.forumpolish.com/t335-sowa-vakela http://mortis.forumpolish.com/t412-dziennik-buly-omega http://mortis.forumpolish.com/t346-skrytka-nr-384
PisanieTemat: Re: Park  Pon 08 Sie 2016, 22:57

Dla Vakela niewiele rzeczy było zagadką, bo jak ukryć tajemnicę przed kimś, kto potrafi zanalizować cudzy umysł na podstawie kilku wypowiedzianych zdań? Może z tego powodu właśnie społeczeństwo wydawało mu się tak nijakie, lub będąc w temacie Prudence - szare. Ludzie w jego życiu przychodzili i odchodzili, czego kobieta wyjątkiem w żadnym wypadku nie była, ale (!) - zaznaczyć trzeba - niewiele też osób zostawiło po sobie jakiś ślad w jego postrzeganiu rzeczywistości. Z tego też powodu Bułhakowowi, który zrozumiał, że został porzucony pozostało roku zeszłego jedynie zaszlochać panicznie i skarcić samego siebie za słabość, jaką było przywiązanie się do kogoś tak kruchego i niestabilnego jak ówczesna nauczycielka run, która wręcz owinęła sobie wróżbitę wokół palca, czarując tym właśnie, że wydawała się być bardziej duchem, zjawą, z jakiegoś powodu okazującą mu zainteresowanie. Lubił być w centrum uwagi, potrzebował wpatrzonych w niego par oczu i pewnej dawki uzależnienia, przez pannę Grisham nie przejawioną.
Zjawa przecież zniknęła pewnego dnia. Rozpłynęła się i zdawała być jedynie jakimś spokojnym, kojącym uczuciem, które pojawiało się za każdym razem, gdy zechciał o niej pomyśleć, aniżeli faktycznym, materialnym bytem. Wspomnienia z nią, chociaż pozornie świeże - rozmyły się szybko, widziane były teraz jak przez grubą warstwę mgły lub dymu. Czy tak chciała być? Niewidzialna i ulotna, przez co wręcz nierzeczywista? A więc udało jej się, ku niezadowoleniu Vakela, odejść.
Szumiło mu w uszach, kiedy kroczył nerwowo tą samą ścieżką co wtedy, wypatrując w oddali zarysu znajomej sylwetki, chociaż prawdę powiedziawszy spodziewał się tutaj bardziej dowcipu ciekawskich uczniów. Zwątpił najmocniej kiedy przypomniał sobie cóż skusiło go, by udać się do parku mimo wielu obaw - krój pisma, tak rażąco podobny, o ile nie identyczny do tego, jaki prezentowała mu na zapisanych myślami kartkach, zachowanych gdzieś pomiędzy stronami starych dzienników, obecnie już nieco pogiętych, zmęczonych od wielokrotnego powracania do zapisanych na nich treści. Więc dlaczego? Bo to było zbyt piękne, zbyt idealne... jemu nikt nie przynosił dobrych informacji, więc dlaczego cokolwiek miało się w tej kwestii zmienić? I wtedy przystanął, mrużąc zmęczone oczy, widząc w oddali zarys byłej nauczycielki run. Nie zrozumiał z początku swojego zawahania, więc stał tak dłuższy moment, kończąc zaczętego w drodze papierosa, który to skończył na ziemi, zmiażdżony podeszwą cholernie drogiego buta. Ruszył do przodu, typowo już dla siebie przeczesując grzywkę zimnymi palcami i spojrzał na nią... a może przez nią? Ciężko było ocenić cóż dokładnie próbował zanalizować wnikliwym spojrzeniem.
Milczał. Tylko on mógł przerwać tą brutalną ciszę, ale nie zrobił tego. Po prostu nie wiedział co miałby powiedzieć oprócz prostego witam, z jakiegoś powodu kompletnie mu teraz niepotrzebnego. Druga dłoń wciąż jednak tkwiła w kieszeni marynarki, zaciśnięta na różdżce, jakby wciąż spodziewał się czegoś, co każe mu pożałować decyzji stawienia się na miejscu.
Od kiedy właściwie robił to o co go proszono?


3w2 / 8
Coś ty Atenom zrobił, Sokratesie,
Że ci ze złota statuę lud niesie,
Otruwszy pierwej?
avatar
Bezrobotna

Dodatkowe informacje biograficzne
AKTUALNIE POSIADANA RÓŻDŻKA: Kieł widłowęża, olcha, raczej sztywna, 14 cali
OPANOWANE ZAKLĘCIA: Szkolne: ENERVATE, EPISKEY, BĄBLOGŁOWY, EXPELLIARMUS, FUMOS, PROTEGO, IMPERVIUS, DRĘTWOTA, EVERTE STATUM, IMMOBILUS, MIMBLE WIMBLE, REPARIFARGE, APERACJUM, TERGEO, FINITE Łatwe: ANAPNEO, ANESTHESIA, RENNERVATE, REPARIFORS, FLIPPENDO DUO, KAPROUN, BOMBARDA MAXIMA, IMPERVIUS, VERUM PARS, DEFODIO, GLISSEO, ILLEGIBILUS, MANSIO Trudne: VULNERA SANATUR, ADVERSUM, PROTEGO HORRIBILIS, FIANTO DURI, PROTEGO MAXIMA, REPELLO INIMICUM, SEZAM MATERIO, OBLIVIATE
OPIS POSTACI:

Zobacz profil autora http://mortis.forumpolish.com/t881-sowa-prue#7477 http://mortis.forumpolish.com/t880-skrytka-165#7476
PisanieTemat: Re: Park  Sro 10 Sie 2016, 14:37

Nawet jeśli istnieli gdzieś interesujący ludzie to z zasady chcąc wpasować się w otoczenie nakładają maski tych wszystkich nudziarzy, więc rozpoznanie dla takiej Prudence bywa trudne. Zresztą było równie nudne, jak oni sami, ponieważ przez większość czasu żyli w swych pięknych maskach i jakimś cudem prawie nikomu nie wydaje się to podejrzane. Taki świat jest naprawdę przytłaczający, jeśli do tych fałszerzy doda się tych, którzy naprawdę nie widzą niczego, co znajduje się przed nimi. Białe, czarne, białe, czarne, białe, czarne... ile tak można rzeczy ocenić, by nie zejść z tego świata zbyt szybko? Komu zależy na tym, by nigdy nie pokazać prawdy? Sama chowała się bardzo dobrze, ale mimo wszystko czasami się wychylała, bo nie da się wiecznie udawać, że jesteśmy tacy, jak wszyscy. Innym w niezrozumiały dla niej sposób spodobało się wpasowanie na stałe. Dlatego też jak duch znikała w tym świecie prostych barw. Jak widać udaje się jej to coraz lepiej, skoro nawet w umyśle tego człowieka żyła niczym zjawa. Skuteczność miała już więc w swoim postępowaniu zapewnioną. Nie ma więc znaczenia, czego ona by chciała. Bądźmy szczerzy - panna Grisham chciała być wolnym ptakiem, rządzić światem, ustawiać ludzi po kątach, robić to, czego zapragnie, żyć tak, jakby nic nie miało znaczenia, czy cokolwiek innego, co by przyszło jej akurat do głowy. Tyle, że to chyba jest możliwe jedynie w jakiejś odległej rzeczywistości w której mówi i potrafi ustawiać ludzi po kątach, bo teraz nie jest taka. Wyjazd z pewnością dodał jej trochę odwagi, ale ta potrafiła szybko znikać niczym jej właścicielka. Samotnie nigdy nie zostanie jawnie szarym człowiekiem, a tym bardziej czarnym. "Człowiek niby jest wolny, ale wszędzie jest w kajdanach", czy coś w tym rodzaju. Kajdanami Prudence był brak języka i strach przed niebezpieczeństwem i wykorzystaniem, a nie da się ukryć, że ona mogła wiele informacji zaproponować. Takich, o których inni mogą tylko marzyć. W dodatku nie bądźmy śmieszni - jakby komuś zależało na pozbyciu się jej, a zna jej tajemnice i umie dobrze kłamać to z pewnością zapewniłby jej najlepszą miejscówkę w Azkabanie. Nie ma się więc co dziwić, że musiała umykać z cudzych rąk. Taka cenna za zachowanie egzystencji.
Och, dzięki Ci Losie, Siło Wyższa, czy komukolwiek innemu, który jest odpowiedzialny za jej niemożność wypowiadania słów. Zachciało jej się spotkać, ale teraz utknęła w kropce. Nie miała pojęcia, jak się zachować, więc prawdopodobnie z korzyścią wychodzi na tym, iż nie mówi, bo skończyłoby się dopiero niezręcznie. A tak to stosunkowo normalnie zjawisko. Tylko co dalej? Wyjąć papiery i pisać? A jak tak, to co niby? Och, nie przemyślała tego. W sumie tak samo, jak powrotu tutaj. Pragnienia bywają naprawdę zdradliwe, kiedy można na nich tak wiele stracić. Kiedy zaś nie ma się nawet pewności, co do nich to wręcz zabójcze narzędzie. Tak, ta sytuacja jest irracjonalna. Prudence miała jednak ważną sprawę, musiała gdzieś się ulokować, tam gdzie nie dosięgnie ją duch przeszłości i nie będzie na celowniku. Uciekanie to standardowa część jej życia. Szkoda tylko, iż nie mogła po prostu pytać o to, czy może wrócić na swoje stanowisko. Po pierwsze dlatego, iż to spotkanie to nie tylko próba ocalenia swojego tyłka, a pod drugie bo tak nie wypada. Powód pierwszy jest jednak zgodnie na zajmowane miejsce, najważniejsze. Przyszła tutaj, bo chciała go zobaczyć. Jak jakieś głupie, naiwne dziecko liczyła, iż się pojawi.
I zrobił to. Co dalej? Myśl kobieto, myśl. Twoje chore zainteresowanie jedynym człowiekiem Cię tutaj doprowadziło, więc teraz sobie radź.
Cóż, nie radziła. Wpatrywała się w niego, zdążyła wstać i zaraz znowu usiąść, nie będąc pewną, co ze sobą począć. Rzucić mu kartkę? Nie przesadzajmy. Podejść i uściskać? Żarty sobie robicie, ona? Po roku nieobecności mogła uchodzić za nieznajomą, przecież się nawet nie odezwała. Starzy przyjaciele się tak witają. Uścisk dłoni? Och, to już przegięcie. Nie jest to przecież spotkanie biznesowe. Więc jakie? Nie miała pojęcia. Wyjęła wszystko, co było jej potrzebne do przekazania czegokolwiek i naprawdę chciała pisać. Wyszło tak, że trzymała pióro w dłoni i przyglądała mu się. Uśmiechnęła się tylko w niezrozumiały sposób, proszący. Ba! Nawet krzyczący, by cokolwiek zrobił. Ruszył się w jakąś stronę. Nie musiał nawet nic mówić.
Słowa czasami są bardzo ograniczonym środkiem wyrazu.


Prudence Grisham
That's how far the world is from where I am. Just one bad day. You had a bad day once, am I right? I know I am. I can tell. You had a bad day and everything changed(...)

Sponsored content


PisanieTemat: Re: Park  

Park

Zobacz poprzedni temat Zobacz następny temat Powrót do góry
Strona 1 z 1

Similar topics

-
» Park Promnitz
» Park Tiergarten
» Zrujnowany park
» St. James's Park

Permissions in this forum:Nie możesz odpowiadać w tematach
Mortis :: Rozgrywka fabularna :: Hogsmeade-
Skocz do: