Non mor­tem ti­memus, sed co­gita­tionem Mor­tis


Share|

Wielka Sala

Idź do strony : 1, 2, 3 ... 8 ... 15  Next
PisanieTemat: Wielka Sala  Sro 23 Gru 2015, 20:58

Wielka Sala. Pomieszczenie, które stanowi pewnego rodzaju klamrę w życiu każdego ucznia Hogwartu - jest to najczęściej pierwsza i ostatnia sala, którą widzi podczas całego swojego pobytu w szkole. Ponadto jej zaczarowany sufit, oraz dryfujące w powietrzu świece są czymś, czego nie da się zapomnieć. Każdy dom ma swój własny stół - Gryffingor siedzi najbliżej prawej ściany, tuż obok niego posiłki je cały Hufflepuf, nieco dalej Ravenclaw, a stół znajdujący się pod lewą ścianą należy do Slytherinu.




Ostatnio zmieniony przez Administrator fabularny dnia Pią 06 Maj 2016, 20:38, w całości zmieniany 1 raz
avatar
Ścigający Srebrnych Wiwern, Rocznik V

Dodatkowe informacje biograficzne
AKTUALNIE POSIADANA RÓŻDŻKA: 13 cali, elastyczna, włos z głowy wili, sosna
OPANOWANE ZAKLĘCIA: Szkolne: Finite, Enervate, Cave Inimicum, Expelliarmus, Homenum Revelio, Protego, Diffindo, Verdimilious, Alohomora, Avifors, Mimble Wimble, Confunduf, Aquamenti || Łatwe: Trucido, Repleo, Multifors, Aranaea || Trudne: Aranaea Language, Verum de scriptis
OPIS POSTACI: Ururu jest chłopcem przeciętnej budowy. Ani specjalnie chudy, ale pulchnym też go nie można nazwać. Mięśni również nie ma specjalnie zarysowanych... Po prostu taki średni. Wzrostu metr sześćdziesiat dziewięć i pół. Włoski całkiem grube, lecz szorstkie. Mają odcień... szarawy. Czy to farba? Czy tak kończy się niepotrzebny stres w zbyt młodym wieku? Obcięte niezbyt krótko, puszyste. Twarzyczka jego nieco okrąglutka, nie widać na niej typowo męskich kształtów. Taki sobie chłopczyna. Przenikliwe spojrzenie oczek w kolorze miodowo-bursztynowym, lekko zadarty nosek i... szeroki uśmiech, który nie znika prawie nigdy. Ubrany w pełny mundurek Ślizgona z idealnie zawiązanym krawatem. Nawet naukowiec musi być elegancki. Czasami nosi gogle na głowie, zazwyczaj zapomina, że je ma, dlatego na jego oczach występują stosunkowo rzadko...

Zobacz profil autora http://mortis.forumpolish.com/t479-ptak-ururu#1492 http://mortis.forumpolish.com/t487-notatnik-ururu http://mortis.forumpolish.com/t477-skrytka-nr-2000#1482
PisanieTemat: Re: Wielka Sala  Pon 08 Lut 2016, 19:09

Po dzisiejszych lekcjach Ururu powinien ruszać odrabiać zadanka... ale nie tym razem! Bo oto miał dzisiaj pomóc damie w potrzebie! Będzie bohaterem! Chociaż nigdy nie było to jego celem życiowym, stwierdził, że czemu by nie być kimś takim, chociażby przez jakiś czas. Koledzy i koleżanki ze Slytherinu kilka razy go prosili o pomoc w nauce, ale czasami ich olewał po prostu. To nie tak, że był nie miły. Po prostu go to nie ciekawiło, miał dużo innych lepszych rzeczy do roboty... poza tym niezbyt był też cierpliwy. Więc jak zdarzyło się, że jakiś niezbyt zły uczeń, zgłosił się do niego z małą sprawą - zgadzał się. Jeśli zaś przychodził typowy osioł - odmawiał. Mówił wprost, że nie podoła, po czym odchodził zapominając kompletnie o sprawie.
Tym razem miał pomóc prefektowi, więc nie mógł w żaden sposób odmówić. Szczególnie, że to była jego bliższa znajoma (jak na skalę kontaktów Ururu). Poza tym przyłapała go raz, kiedy się wkradał do działu ksiąg zakazanych... nie wyciągnęła z tego żadnych konsekwencji, za co był jej niezmiernie wdzięczny. Z wielu powodów więc pojawił się tego popołudnia w Wielkiej Sali. Nie panował tu specjalny ruch, rzadko kto przychodził w to miejsce poza porą posiłków lub specjalnych wydarzeń. Akurat dzisiaj siedziały tu niewielkie gromadki, zazwyczaj pary lub trójki uczniów, którzy wspólnie się uczyli. Zajął miejsce przy stole Slytherinu uznając, że lepiej będzie, gdy nie-Ślizgon dosiądzie się, niż gdyby ktoś jako pierwszy przysiadł się do nie swojego stołu. Chociaż na dobrą sprawę i tak wszystkie były identyczne. Gdyby jednak "dama w potrzebie" chciała się przesiąść, dla Ururu nie byłoby to żadnego problemu. Ale wracając - co to za różnica?
Wyciągnął swój notatnik notując swoje spostrzeżenia z dzisiejszej lekcji, których nie zapisał w zeszycie przedmiotowym, gdyż dotyczyły czegoś zupełnie innego. A konkretnie pająków. Bo w sali lekcyjnej dostrzegł jakiegoś ciekawego, więc postanowił go opisać, aby nie zapomnieć i potem znaleźć nazwę tego gatunku w bibliotece.
avatar
Prefekt Hufflepuffu, Rocznik VI

Dodatkowe informacje biograficzne
AKTUALNIE POSIADANA RÓŻDŻKA: Jawor; Włos jednorożca; 10,5
OPANOWANE ZAKLĘCIA: Enervate, Episkey, Expelliarmus, Finite, Flippendo Duo, Fumos, Riddiculus, Drętwota, Anatisquack, Calvorio, Accio, Alohomora, Bombarda, Glacius, Wingardium Leviosa, Descendo, Mobiliarbus, Lapifors, Anteoculatia
OPIS POSTACI: Panna Addyson Clemen urodziła się w małej wsi, ale za to w bardzo kochającej rodzinie, w której małej dziewczynce niczego nie brakowało. Jej matka, mugolka pogodziła się z myślą, że jej mąż i dzieci są czarodziejami i nigdy nie robiła im z tego powodu wyrzutów. Ojciec zaś starał się jak najlepiej wytłumaczyć swoim pociechom, że nigdy nie powinno nadużywać się czarów, a już na pewno nie w obecności mugoli. Szatynka największe problemy miała ze swoim starszym bratem, który dokuczał jej na każdym kroku, ciągnął za włosy i opowiadał straszne historię, przez które dziewczynka chowała się pod pościelą i płakała. Przez niego panicznie boi się kotów, na widok których zamiera w miejscu i oblewają ją zimne poty. W wyglądzie Addyson nie można dopatrzeć się niczego niezwykłego. Problem polega jedynie w jej wzroście. Mierzy niecałe metr pięćdziesiąt i często nie jest traktowana poważnie (w końcu kto może brać na serio dziewczynę z szóstego roku, która wzrostem przypomina pierwszoroczniaka?) Wbrew pozorom jest to zwykła nastolatka, o ładnych, piwnych oczach i czarnych, sięgających łopatek włosach z kilkoma piegami na nosie i policzkach. Jej policzki prawie zawsze są zaczerwienione, jakby sługo stała na mrozie w zimowy dzień.

Zobacz profil autora http://mortis.forumpolish.com/t368-cudowronka-addyson#531 http://mortis.forumpolish.com/t402-kronika-addyson#755 http://mortis.forumpolish.com/t369-skrytka-300#532
PisanieTemat: Re: Wielka Sala  Wto 09 Lut 2016, 12:39

Obudziła się z przerażającego koszmaru, a jej budzikiem okazał się krzyk, który wydobył się z jej gardła. Nieco przestraszona uniosła swoją głowę znad książki do zielarstwa. Przetarła spocone czoło rozglądając się po dormitorium, aby sprawdzić, czy nikt nie był świadkiem jej koszmaru. Ucząc się, musiała przysnąć nad podręcznikiem. Od pewnego czasu miała problemy z snem i nie potrafiła porządnie wyspać się w trakcie nocy. Odgarnęła z twarzy zagubione kosmyki włosów, zaczesując je palcami do tyłu. Wypuściła głośno powietrze z usta, próbując doprowadzić się w jakimś stopniu do normalności. Powoli wstała z twardego krzesła, rozprostowując ścierpnięte kości. Spanie w takiej pozycji naprawdę jej nie służyło.
Przeniosła spojrzenie na zegar, znajdujący się się na ścianie i z przerażeniem w oczach zorientowała się, że jest mocno spóźniona! Doskonale pamiętała, że była umówiona z Ślizgonem w Wielkiej Sali, aby wspomóc trochę machanie kawałkiem magicznego patyka. Miała nadzieję, że te krótkie, dodatkowe lekcje z Ururu nieco pomogą jej w posługiwaniu się różdżką. Była w tym wyjątkowo beznadziejna. Nic dziwnego, że przez kilka lat jej starszy brat wmawiał jej, że pewnie jest zwykłym mugolem tak jak jej matka i nie potrafi czarować. Dopiero, kiedy przypadkowo udało jej się użyć na nim drętwoty, podczas kłótni na korytarzu, zmienił zdanie na jej temat.
Porwała z kufra stojącego przy jej łóżku swoją różdżkę, którą schowała w kieszeń, do ręki biorąc dość sporej wielkości tomisko.
Po kilkunastu długich minutach w końcu dotarła do Wielkiej Sali. Była spóźniona, więc nic dziwnego, że Ururu zajmował już miejsce przy stole zielonych. Szybkim krokiem podeszła do piszącego coś na pergaminie nastolatka i z wielkim hukiem położyła tom obok niego. Pięcioroczniak na złotej okładce mógł zauważyć wygrawerowaną, srebrną nić, a w rogu książki, zaczarowanego, dużego pająka, który przemieszczał się po okładce.
- Cześć. Przepraszam za spóźnienie.
Mruknęła, opadając na ławkę obok niego.
- Chcesz poczytać? Znalazłam ją wczoraj w bibliotece i pomyślałam, że zrobisz z niej lepszy użytek niż ja.
Dodała, dość niepewnie po krótkiej przerwie.



„Jeśli spadniesz na kogoś, nie wystarczy powiedzieć, że nie chciałeś.
W końcu ten ktoś też wcale nie chciał, żebyś na niego spadał."
avatar
Ścigający Srebrnych Wiwern, Rocznik V

Dodatkowe informacje biograficzne
AKTUALNIE POSIADANA RÓŻDŻKA: 13 cali, elastyczna, włos z głowy wili, sosna
OPANOWANE ZAKLĘCIA: Szkolne: Finite, Enervate, Cave Inimicum, Expelliarmus, Homenum Revelio, Protego, Diffindo, Verdimilious, Alohomora, Avifors, Mimble Wimble, Confunduf, Aquamenti || Łatwe: Trucido, Repleo, Multifors, Aranaea || Trudne: Aranaea Language, Verum de scriptis
OPIS POSTACI: Ururu jest chłopcem przeciętnej budowy. Ani specjalnie chudy, ale pulchnym też go nie można nazwać. Mięśni również nie ma specjalnie zarysowanych... Po prostu taki średni. Wzrostu metr sześćdziesiat dziewięć i pół. Włoski całkiem grube, lecz szorstkie. Mają odcień... szarawy. Czy to farba? Czy tak kończy się niepotrzebny stres w zbyt młodym wieku? Obcięte niezbyt krótko, puszyste. Twarzyczka jego nieco okrąglutka, nie widać na niej typowo męskich kształtów. Taki sobie chłopczyna. Przenikliwe spojrzenie oczek w kolorze miodowo-bursztynowym, lekko zadarty nosek i... szeroki uśmiech, który nie znika prawie nigdy. Ubrany w pełny mundurek Ślizgona z idealnie zawiązanym krawatem. Nawet naukowiec musi być elegancki. Czasami nosi gogle na głowie, zazwyczaj zapomina, że je ma, dlatego na jego oczach występują stosunkowo rzadko...

Zobacz profil autora http://mortis.forumpolish.com/t479-ptak-ururu#1492 http://mortis.forumpolish.com/t487-notatnik-ururu http://mortis.forumpolish.com/t477-skrytka-nr-2000#1482
PisanieTemat: Re: Wielka Sala  Wto 09 Lut 2016, 19:51

Kończył notatki szybkim szkicem. Nie był najlepszy w rysowaniu, ale czasami trzeba było naszkicować coś, chociażby poglądowo. Źle mu jakoś też to nie wyszło. Wiadomo, opisy mogą nie być dokładne, a pamięć może oszukać. Najlepiej to by było w ogóle złapać tego pajączka, ale pod koniec lekcji myślał o czymś innym... i zapomniał. Chciał się cofnąć, lecz sala była zamknięta. Na następnej lekcji już pewnie go nie znajdzie, w końcu pajączki nie spędzały czasu w jednym miejscu, chyba, że jest bezpieczne. A sala lekcyjna do takich nie należała.
Nawet nie zauważył, że ktoś się do niego zbliżył, póki huk położonej książki, nie oderwał go od szkicowania. Jego oczka natychmiast powędrowały do owego przedmiotu. Książka była duża, okładka złota. Bardzo przyjemne dla niego połączenie. W dodatku ozdobione srebrną nicią... a w rogu chodził pająk. Pochylił się nieco, żeby się przyjrzeć, a na jego usta wpłynął szeroki uśmiech. Stawonóg wyglądał na magiczną ozdobę. Kilka razy widział już takie wybajerowane książki. Tak jakby ruchome obrazki nie był wystarczającym uatrakcyjnieniem.
Pająk pająkiem, ale w końcu podeszła do niego dziewoja. Szybko wstał kłaniając się Addyson lekko.
- Witaj - przywitał się. - Nic się nie stało. Nie zauważyłbym nawet, gdybyś nie wspomniała.
Usiadł dopiero, kiedy ona to zrobiła, wbijając wzrok znów w książkę. Wyszczerzył się jak maniak, słysząc propozycję.
- Wygląda cudownie, byłbym niesamowicie wdzięczny za umożliwienie mi jej lektury - chwycił ostrożnie tom i przysunął bliżej chcąc odczytać tytuł, o ile takowy był. Jeśli nie, otworzył delikatnie książkę. Strona tytułowa raczej musiała być, prawda?
Jak tylko się dowiedział, czego chciał, odsunął lekko książkę, żeby mu nie przeszkadzała, bo w końcu mieli machać różdżkami.
- W czym dokładniej pomóc? - spytał sięgając do kieszeni. Wyciągnął swoją totalnie zwyczajną różdżkę.
avatar
Prefekt Hufflepuffu, Rocznik VI

Dodatkowe informacje biograficzne
AKTUALNIE POSIADANA RÓŻDŻKA: Jawor; Włos jednorożca; 10,5
OPANOWANE ZAKLĘCIA: Enervate, Episkey, Expelliarmus, Finite, Flippendo Duo, Fumos, Riddiculus, Drętwota, Anatisquack, Calvorio, Accio, Alohomora, Bombarda, Glacius, Wingardium Leviosa, Descendo, Mobiliarbus, Lapifors, Anteoculatia
OPIS POSTACI: Panna Addyson Clemen urodziła się w małej wsi, ale za to w bardzo kochającej rodzinie, w której małej dziewczynce niczego nie brakowało. Jej matka, mugolka pogodziła się z myślą, że jej mąż i dzieci są czarodziejami i nigdy nie robiła im z tego powodu wyrzutów. Ojciec zaś starał się jak najlepiej wytłumaczyć swoim pociechom, że nigdy nie powinno nadużywać się czarów, a już na pewno nie w obecności mugoli. Szatynka największe problemy miała ze swoim starszym bratem, który dokuczał jej na każdym kroku, ciągnął za włosy i opowiadał straszne historię, przez które dziewczynka chowała się pod pościelą i płakała. Przez niego panicznie boi się kotów, na widok których zamiera w miejscu i oblewają ją zimne poty. W wyglądzie Addyson nie można dopatrzeć się niczego niezwykłego. Problem polega jedynie w jej wzroście. Mierzy niecałe metr pięćdziesiąt i często nie jest traktowana poważnie (w końcu kto może brać na serio dziewczynę z szóstego roku, która wzrostem przypomina pierwszoroczniaka?) Wbrew pozorom jest to zwykła nastolatka, o ładnych, piwnych oczach i czarnych, sięgających łopatek włosach z kilkoma piegami na nosie i policzkach. Jej policzki prawie zawsze są zaczerwienione, jakby sługo stała na mrozie w zimowy dzień.

Zobacz profil autora http://mortis.forumpolish.com/t368-cudowronka-addyson#531 http://mortis.forumpolish.com/t402-kronika-addyson#755 http://mortis.forumpolish.com/t369-skrytka-300#532
PisanieTemat: Re: Wielka Sala  Czw 11 Lut 2016, 13:25

Addyson odnalazła, ów książkę, kiedy poszukiwała czegoś na temat działania wierzbówki na organizm człowieka. Przeszukiwała zielarski dział i nagle jej oczom ukazała się złota księga z przechadzającym się po niej pająkiem. Najwidoczniej, ktoś musiał się pomylić i odłożyć księgę nie tam gdzie trzeba. Puchonka niemal od razu pomyślała o Ururu, który miał niemalże chorą obsesję na temat pająków. Ciekawe czy, kiedy włamywał się do działu Ksiąg Zakazanych też miał zamiar znaleźć coś na temat tych stawonogów?
Na okładce nie było żadnego tytułu. Dopiero po otwarciu księgi pojawiał się czarny napis przeplatany srebrnymi nićmi, który głosił: "Nieznane gatunki Europy i Azji". Podręcznik był bardzo gruby, więc najprawdopodobniej umieszczono w nim naprawdę sporo informacji, które przeplatane były sporymi, ruchomymi obrazkami pająków.
- Mam nadzieję, że ci się spodoba. Jak skończysz to oddaj ją do biblioteki.
Dodała cicho i głośno westchnęła. Wyciągnęła z kieszeni swoją delikatną różdżkę, kładąc ją obok siebie na ławce.
- Najlepiej od czegoś łatwego... Niezbyt skomplikowane... Masz może ze sobą podręcznik? Może coś z transmutacji?
Szło jej źle z wszystkiego, ale z transmutacji była beznadziejna.



„Jeśli spadniesz na kogoś, nie wystarczy powiedzieć, że nie chciałeś.
W końcu ten ktoś też wcale nie chciał, żebyś na niego spadał."
avatar
Ścigający Srebrnych Wiwern, Rocznik V

Dodatkowe informacje biograficzne
AKTUALNIE POSIADANA RÓŻDŻKA: 13 cali, elastyczna, włos z głowy wili, sosna
OPANOWANE ZAKLĘCIA: Szkolne: Finite, Enervate, Cave Inimicum, Expelliarmus, Homenum Revelio, Protego, Diffindo, Verdimilious, Alohomora, Avifors, Mimble Wimble, Confunduf, Aquamenti || Łatwe: Trucido, Repleo, Multifors, Aranaea || Trudne: Aranaea Language, Verum de scriptis
OPIS POSTACI: Ururu jest chłopcem przeciętnej budowy. Ani specjalnie chudy, ale pulchnym też go nie można nazwać. Mięśni również nie ma specjalnie zarysowanych... Po prostu taki średni. Wzrostu metr sześćdziesiat dziewięć i pół. Włoski całkiem grube, lecz szorstkie. Mają odcień... szarawy. Czy to farba? Czy tak kończy się niepotrzebny stres w zbyt młodym wieku? Obcięte niezbyt krótko, puszyste. Twarzyczka jego nieco okrąglutka, nie widać na niej typowo męskich kształtów. Taki sobie chłopczyna. Przenikliwe spojrzenie oczek w kolorze miodowo-bursztynowym, lekko zadarty nosek i... szeroki uśmiech, który nie znika prawie nigdy. Ubrany w pełny mundurek Ślizgona z idealnie zawiązanym krawatem. Nawet naukowiec musi być elegancki. Czasami nosi gogle na głowie, zazwyczaj zapomina, że je ma, dlatego na jego oczach występują stosunkowo rzadko...

Zobacz profil autora http://mortis.forumpolish.com/t479-ptak-ururu#1492 http://mortis.forumpolish.com/t487-notatnik-ururu http://mortis.forumpolish.com/t477-skrytka-nr-2000#1482
PisanieTemat: Re: Wielka Sala  Czw 11 Lut 2016, 20:46

Sam tytuł brzmiał niezmiernie zachęcająco. Już wiedział, że będzie musiał się mocno wziąć za siebie podczas czytania. W końcu nie mógł tak sobie spędzać czasu z książkami, ile chciał. Najlepiej będzie ruszyć ją w weekend... Razu pewnego tak się zaczytał, że dopiero pod koniec dnia przypomniał sobie o lekcjach. Nieładnie.
- Dziękuję - odpowiedział niezmiernie wdzięczny. - Tak zrobię - dodał na wzmiankę o bibliotece.
Nie znał jakoś dobrze Addyson, ale sprawiała wrażenie jakiejś takiej zrezygnowanej... albo zmęczonej. Nie spytał o nic, w końcu chyba nie powinno go to interesować. Zastanowił się nad czymś łatwym...
- Niestety nie mam, myślałem, że ty coś przyniesiesz. Nie wiedziałem jak się do tego przygotować - przyznał. Ale zaraz potem posłał jej szeroki uśmiech. - Ale to bez znaczenia. Jeśli chciałabyś coś z transmutacji to znam takie jedno zaklęcie... Zmienia dwa przedmioty w jeden. Jest bardzo ciekawe, ale największym problemem jest znalezienie przedmiotów, na których można by go użyć... Na czymś konkretnym szkoda go użyć, bo nigdy nie wiadomo co powstanie, natomiast używając kamieni i papieru wychodzi... no wiadomo. Nic ciekawego. Chociaż czasami wychodzą nożyczki. Tępe, ale jednak.

[Ten odpis bym wysłała o wiele wcześniej, ale miałam nagłe wyjście, sorki D: I nic nie dopisałam, nie jestem teraz w stanie.]
avatar
Prefekt Hufflepuffu, Rocznik VI

Dodatkowe informacje biograficzne
AKTUALNIE POSIADANA RÓŻDŻKA: Jawor; Włos jednorożca; 10,5
OPANOWANE ZAKLĘCIA: Enervate, Episkey, Expelliarmus, Finite, Flippendo Duo, Fumos, Riddiculus, Drętwota, Anatisquack, Calvorio, Accio, Alohomora, Bombarda, Glacius, Wingardium Leviosa, Descendo, Mobiliarbus, Lapifors, Anteoculatia
OPIS POSTACI: Panna Addyson Clemen urodziła się w małej wsi, ale za to w bardzo kochającej rodzinie, w której małej dziewczynce niczego nie brakowało. Jej matka, mugolka pogodziła się z myślą, że jej mąż i dzieci są czarodziejami i nigdy nie robiła im z tego powodu wyrzutów. Ojciec zaś starał się jak najlepiej wytłumaczyć swoim pociechom, że nigdy nie powinno nadużywać się czarów, a już na pewno nie w obecności mugoli. Szatynka największe problemy miała ze swoim starszym bratem, który dokuczał jej na każdym kroku, ciągnął za włosy i opowiadał straszne historię, przez które dziewczynka chowała się pod pościelą i płakała. Przez niego panicznie boi się kotów, na widok których zamiera w miejscu i oblewają ją zimne poty. W wyglądzie Addyson nie można dopatrzeć się niczego niezwykłego. Problem polega jedynie w jej wzroście. Mierzy niecałe metr pięćdziesiąt i często nie jest traktowana poważnie (w końcu kto może brać na serio dziewczynę z szóstego roku, która wzrostem przypomina pierwszoroczniaka?) Wbrew pozorom jest to zwykła nastolatka, o ładnych, piwnych oczach i czarnych, sięgających łopatek włosach z kilkoma piegami na nosie i policzkach. Jej policzki prawie zawsze są zaczerwienione, jakby sługo stała na mrozie w zimowy dzień.

Zobacz profil autora http://mortis.forumpolish.com/t368-cudowronka-addyson#531 http://mortis.forumpolish.com/t402-kronika-addyson#755 http://mortis.forumpolish.com/t369-skrytka-300#532
PisanieTemat: Re: Wielka Sala  Pią 12 Lut 2016, 11:12

Addyson już nie raz i nie dwa zarywała nocki tylko po to, aby dokończyć czytanie jakiejś książki, która nie miała nawet nic wspólnego z lekcjami, na które powinna się przygotowywać. Później na zajęciach wyglądała jak zombie, bo nieprzespane noce doskonale było widać po jej zachowaniu i twarzy. Znudzenie i notoryczne bólu głowy powodowały, że czasami zasypiała w trakcie dnia z nosem w książce, tak jak miała okazję to zrobić kilkanaście minut temu.
Faktycznie... Sama mogła pomyśleć i zabrać z kufra jakąś z książek. Przeklęła cicho w myślach starając się wymyślić jakieś inne rozwiązanie.
- To może coś innego? Nie wydaje mi się, że byłoby mi to do czegoś potrzebne.
Skrzywiła się lekko próbując przypomnieć sobie o jakimś zaklęciu o którym słyszała, a którego nie udało jej się opanować.
- O mam! Może Diffindo? Czytałam coś kiedyś na ten temat, ale nigdy nie udało mi się go poprawnie rzucić.
Dodała po krótkiej chwili, chwytając w rękę swoją różdżkę. Wbrew pozorom ciszyła się na tą "lekcję", którą miała odbyć z Ururu. Przynajmniej w Wielkiej Sali było mało ludzi i nikt później nie będzie się z niej naśmiewał.



„Jeśli spadniesz na kogoś, nie wystarczy powiedzieć, że nie chciałeś.
W końcu ten ktoś też wcale nie chciał, żebyś na niego spadał."


Ostatnio zmieniony przez Addyson Clemen dnia Wto 16 Lut 2016, 10:48, w całości zmieniany 2 razy
avatar
Ścigający Srebrnych Wiwern, Rocznik V

Dodatkowe informacje biograficzne
AKTUALNIE POSIADANA RÓŻDŻKA: 13 cali, elastyczna, włos z głowy wili, sosna
OPANOWANE ZAKLĘCIA: Szkolne: Finite, Enervate, Cave Inimicum, Expelliarmus, Homenum Revelio, Protego, Diffindo, Verdimilious, Alohomora, Avifors, Mimble Wimble, Confunduf, Aquamenti || Łatwe: Trucido, Repleo, Multifors, Aranaea || Trudne: Aranaea Language, Verum de scriptis
OPIS POSTACI: Ururu jest chłopcem przeciętnej budowy. Ani specjalnie chudy, ale pulchnym też go nie można nazwać. Mięśni również nie ma specjalnie zarysowanych... Po prostu taki średni. Wzrostu metr sześćdziesiat dziewięć i pół. Włoski całkiem grube, lecz szorstkie. Mają odcień... szarawy. Czy to farba? Czy tak kończy się niepotrzebny stres w zbyt młodym wieku? Obcięte niezbyt krótko, puszyste. Twarzyczka jego nieco okrąglutka, nie widać na niej typowo męskich kształtów. Taki sobie chłopczyna. Przenikliwe spojrzenie oczek w kolorze miodowo-bursztynowym, lekko zadarty nosek i... szeroki uśmiech, który nie znika prawie nigdy. Ubrany w pełny mundurek Ślizgona z idealnie zawiązanym krawatem. Nawet naukowiec musi być elegancki. Czasami nosi gogle na głowie, zazwyczaj zapomina, że je ma, dlatego na jego oczach występują stosunkowo rzadko...

Zobacz profil autora http://mortis.forumpolish.com/t479-ptak-ururu#1492 http://mortis.forumpolish.com/t487-notatnik-ururu http://mortis.forumpolish.com/t477-skrytka-nr-2000#1482
PisanieTemat: Re: Wielka Sala  Pią 12 Lut 2016, 19:02

Rozmyślał chwilkę nad zaklęciem, o którym właśnie mówił. Mogłoby być jego ulubionym... gdyby był pewien, że jak połączy dwie rzeczy, to może je odmienić... albo gdyby wiedział co konkretnie wyjdzie. W końcu nie miał zbyt wielu przedmiotów do takich zabaw w Hogwarcie, a poza nim nie mógł używać magii.
- Nie warto też stosować tego zaklęcia na jedzeniu - dodał tajemniczo. Wychodzą z tego fasolki wszystkich smaków... właściwie wszystkich NAJGORSZYCH smaków. Czasami Ururu nie podobała się ta cała magia. Wolałby jakąś inną.
Kiwnął głową twierdząco, kiedy Addyson dała inną propozycję. Tylko to zaklęcie również wiązało się z jakimiś rekwizytami...Tyle poświęcenia dla takich słabiuchnych zaklątek.
- Najlepiej by było to zaklęcie ćwiczyć na dworze na liściach. Tutaj raczej nie znajdziemy niczego, a po ławkach nie wypada ciąć - uśmiechnął się szeroko. Pamiętał jak podczas nauki tego zaklęcia podczas lekcji niestety meble spotykał przykry los otrzymania niewielkiego nacięcia z powodu nieudolności uczniów... Jednak pod koniec nauczyciel naprawił je innym czarem. Ururu niestety nie znał takiego, a koleżanki nie chciał tym trudzić. Wtedy jego wzrok padł na notes. - Mogę zrobić kulki z papieru, nadadzą się do ćwiczeń.
Od razu wyrwał pustą kartkę i zgniótł ją. Wycelował w nią następnie różdżkę.
- W zaklęciu tym najważniejsza jest celność. Dopiero potem liczy się wszystko inne. Bo nawet jak zadziała, trafienie w niewłaściwy cel może nieść tragiczne konsekwencje - skupił wzrok na kuleczce i wypowiedział zaklęcie. Papier rozdarł się w połowie. - Proszę, teraz twoja kolej - przesunął różdżką nie zniszczoną do końca papierową kulkę w stronę dziewczyny.
avatar
Prefekt Hufflepuffu, Rocznik VI

Dodatkowe informacje biograficzne
AKTUALNIE POSIADANA RÓŻDŻKA: Jawor; Włos jednorożca; 10,5
OPANOWANE ZAKLĘCIA: Enervate, Episkey, Expelliarmus, Finite, Flippendo Duo, Fumos, Riddiculus, Drętwota, Anatisquack, Calvorio, Accio, Alohomora, Bombarda, Glacius, Wingardium Leviosa, Descendo, Mobiliarbus, Lapifors, Anteoculatia
OPIS POSTACI: Panna Addyson Clemen urodziła się w małej wsi, ale za to w bardzo kochającej rodzinie, w której małej dziewczynce niczego nie brakowało. Jej matka, mugolka pogodziła się z myślą, że jej mąż i dzieci są czarodziejami i nigdy nie robiła im z tego powodu wyrzutów. Ojciec zaś starał się jak najlepiej wytłumaczyć swoim pociechom, że nigdy nie powinno nadużywać się czarów, a już na pewno nie w obecności mugoli. Szatynka największe problemy miała ze swoim starszym bratem, który dokuczał jej na każdym kroku, ciągnął za włosy i opowiadał straszne historię, przez które dziewczynka chowała się pod pościelą i płakała. Przez niego panicznie boi się kotów, na widok których zamiera w miejscu i oblewają ją zimne poty. W wyglądzie Addyson nie można dopatrzeć się niczego niezwykłego. Problem polega jedynie w jej wzroście. Mierzy niecałe metr pięćdziesiąt i często nie jest traktowana poważnie (w końcu kto może brać na serio dziewczynę z szóstego roku, która wzrostem przypomina pierwszoroczniaka?) Wbrew pozorom jest to zwykła nastolatka, o ładnych, piwnych oczach i czarnych, sięgających łopatek włosach z kilkoma piegami na nosie i policzkach. Jej policzki prawie zawsze są zaczerwienione, jakby sługo stała na mrozie w zimowy dzień.

Zobacz profil autora http://mortis.forumpolish.com/t368-cudowronka-addyson#531 http://mortis.forumpolish.com/t402-kronika-addyson#755 http://mortis.forumpolish.com/t369-skrytka-300#532
PisanieTemat: Re: Wielka Sala  Sob 13 Lut 2016, 12:14

Spojrzała z lekkim szokiem na Ururu, kiedy wspomniał o stosowaniu, ów zaklęcia na pożywieniu.
- Oh... Dlaczego? Myślałam, że byłoby idealnie połączyć na przykład jabłko z winogronem. Może wyszedłby duży owoc o smaku winogrono? Byłoby świetnie.
Uśmiechnęła się lekko, odchrząkując cicho. Winogrona były jej ulubionymi owocami i zaraz po soku z dyni mogłaby jeść je bez ustanku.
- Ale skoro nie warto, to nawet nie potrzeba się go uczyć.
Dodała pospiesznie, łapiąc różdżkę w rękę. Szybko przeleciała wzrokiem po stole Slytherinu i jej spojrzenie zatrzymało się na ma półmisku z różnymi owocami.
- Mogłabym ćwiczyć na owocach.
Zaproponowała, chociaż w tym samym momencie Ślizgon wyrwał ze swojego notesu kartkę, którą szybko zgniótł w dłoniach i położył na blacie stołu. Uważnie obserwowała zamach chłopaka, a później na rozerwaną w połowie kulkę. No dobra... Czar nie powinien być chyba, aż tak trudny? Chociaż Puchonka miała nawet problemy z przywołaniem głupich przedmiotów za pomocą Accio!
Niemniej jednak nauka czyni mistrza, jak to zwykł mówić jej ojciec. Wyprostowała się na ławce i kilka razy machnęła różdżką, bez wypowiedzenia słów.
- Diffindo.
Powiedziała głośno i wyraźnie skupiając się na papierze.



„Jeśli spadniesz na kogoś, nie wystarczy powiedzieć, że nie chciałeś.
W końcu ten ktoś też wcale nie chciał, żebyś na niego spadał."
PisanieTemat: Re: Wielka Sala  Sob 13 Lut 2016, 12:14

The member 'Addyson Clemen' has done the following action : Rzut kością

'KOŚĆ K20' : 17



Zaw­sze trze­ba po­dej­mo­wać ry­zyko. Tyl­ko wte­dy uda nam się pojąć, jak wiel­kim cu­dem jest życie [...].
avatar
Ścigający Srebrnych Wiwern, Rocznik V

Dodatkowe informacje biograficzne
AKTUALNIE POSIADANA RÓŻDŻKA: 13 cali, elastyczna, włos z głowy wili, sosna
OPANOWANE ZAKLĘCIA: Szkolne: Finite, Enervate, Cave Inimicum, Expelliarmus, Homenum Revelio, Protego, Diffindo, Verdimilious, Alohomora, Avifors, Mimble Wimble, Confunduf, Aquamenti || Łatwe: Trucido, Repleo, Multifors, Aranaea || Trudne: Aranaea Language, Verum de scriptis
OPIS POSTACI: Ururu jest chłopcem przeciętnej budowy. Ani specjalnie chudy, ale pulchnym też go nie można nazwać. Mięśni również nie ma specjalnie zarysowanych... Po prostu taki średni. Wzrostu metr sześćdziesiat dziewięć i pół. Włoski całkiem grube, lecz szorstkie. Mają odcień... szarawy. Czy to farba? Czy tak kończy się niepotrzebny stres w zbyt młodym wieku? Obcięte niezbyt krótko, puszyste. Twarzyczka jego nieco okrąglutka, nie widać na niej typowo męskich kształtów. Taki sobie chłopczyna. Przenikliwe spojrzenie oczek w kolorze miodowo-bursztynowym, lekko zadarty nosek i... szeroki uśmiech, który nie znika prawie nigdy. Ubrany w pełny mundurek Ślizgona z idealnie zawiązanym krawatem. Nawet naukowiec musi być elegancki. Czasami nosi gogle na głowie, zazwyczaj zapomina, że je ma, dlatego na jego oczach występują stosunkowo rzadko...

Zobacz profil autora http://mortis.forumpolish.com/t479-ptak-ururu#1492 http://mortis.forumpolish.com/t487-notatnik-ururu http://mortis.forumpolish.com/t477-skrytka-nr-2000#1482
PisanieTemat: Re: Wielka Sala  Pon 15 Lut 2016, 11:11

- Wydaje mi się,iż to moja wewnętrzna blokada, która mówi, że niemożliwym jest stworzenie lepszego jedzenia od tego, które już istnieje - wyszczerzył się. Bo pewnie da się wszysko z tym zaklęciem zrobić. Ale jakoś... bał się używać tego do materii organicznej. Może z powodu świadomości istnienia tysiąców, milionów małych komóreczek? Jakoś za bardzo je lubił, żeby używać na nich "destrukcyjnych" czarów.
A Addyson właśnie miała ochotę ćwiczyć na biednych owockach. Mimo wszystko użyła zaklęcia na kartce papieru... i udało jej się.
- Bardzo ładnie - wyrwał kolejną kartkę, zgniótł i przysunął jej. - Spróbuj jeszcze raz... a co do owoców... będą robić zbyt wielki bałagan.
Nie było to w końcu słabą wymówką. W końcu jabłka i cytrusy pocięte wypuszczają soczek, ale banany również nie były najlepszym materiałem. Też w jakiś sposób pobrudziłyby ławkę.
Mimo wszystko zerknął kątem oka na półmisek. A może jednak... Może jednak by połączył jabłko z pomarańczą, ciekawe co by wyszło. Cytrus z cienką skórką? Oj, cudownie by było. Ale nie. Komóreczki biedne, jak one mogą się łączyć, nie, Ururu tego nie pojmował. O ile niektóre zaklęcia wydawały mu się "w porządku", to był takie, których nie mógł ogarnąć zgodnie ze swoimi zasadami, jakimi świat się rządził.
avatar
Prefekt Hufflepuffu, Rocznik VI

Dodatkowe informacje biograficzne
AKTUALNIE POSIADANA RÓŻDŻKA: Jawor; Włos jednorożca; 10,5
OPANOWANE ZAKLĘCIA: Enervate, Episkey, Expelliarmus, Finite, Flippendo Duo, Fumos, Riddiculus, Drętwota, Anatisquack, Calvorio, Accio, Alohomora, Bombarda, Glacius, Wingardium Leviosa, Descendo, Mobiliarbus, Lapifors, Anteoculatia
OPIS POSTACI: Panna Addyson Clemen urodziła się w małej wsi, ale za to w bardzo kochającej rodzinie, w której małej dziewczynce niczego nie brakowało. Jej matka, mugolka pogodziła się z myślą, że jej mąż i dzieci są czarodziejami i nigdy nie robiła im z tego powodu wyrzutów. Ojciec zaś starał się jak najlepiej wytłumaczyć swoim pociechom, że nigdy nie powinno nadużywać się czarów, a już na pewno nie w obecności mugoli. Szatynka największe problemy miała ze swoim starszym bratem, który dokuczał jej na każdym kroku, ciągnął za włosy i opowiadał straszne historię, przez które dziewczynka chowała się pod pościelą i płakała. Przez niego panicznie boi się kotów, na widok których zamiera w miejscu i oblewają ją zimne poty. W wyglądzie Addyson nie można dopatrzeć się niczego niezwykłego. Problem polega jedynie w jej wzroście. Mierzy niecałe metr pięćdziesiąt i często nie jest traktowana poważnie (w końcu kto może brać na serio dziewczynę z szóstego roku, która wzrostem przypomina pierwszoroczniaka?) Wbrew pozorom jest to zwykła nastolatka, o ładnych, piwnych oczach i czarnych, sięgających łopatek włosach z kilkoma piegami na nosie i policzkach. Jej policzki prawie zawsze są zaczerwienione, jakby sługo stała na mrozie w zimowy dzień.

Zobacz profil autora http://mortis.forumpolish.com/t368-cudowronka-addyson#531 http://mortis.forumpolish.com/t402-kronika-addyson#755 http://mortis.forumpolish.com/t369-skrytka-300#532
PisanieTemat: Re: Wielka Sala  Pon 15 Lut 2016, 13:13

- Zawsze może wyjść coś unikatowego. Niekoniecznie musi być dobre. Niektórzy ludzie kupią wszystko, żeby tylko pochwalić się przed znajomymi.
Nie chodziło jej tu konkretnie o pożywienie, ale o różnego rodzaju, kiczowate przedmioty, które znajdowały się w domach, niektórych. Przypomniał jej się moment, w którym po raz pierwszy jej mama przyniosła do domu dziwnie wyglądający przedmiot, który wyglądem przypominał aparat fotograficzny, który Addyson dostała na 7 urodziny. Problem polegał na tym, że "aparat" przyniesiony przez kobietę wcale nie robił poruszających się zdjęć! Po co komu fotografie, w których nic się nie dzieje? Do tej pory w swoim notatniku trzyma zdjęcie rodziców, tylko czekając, aż któryś z nich się poruszy, albo przynajmniej ruszy powieką!
Wracając jednak do "lekcji"...
Spojrzała na kartkę, którą udało jej się przeciąć. To przecież nie możliwe, żeby za pierwszym razem udało jej się rzucić poprawnie zaklęcie. NIE DO WIARY! Złapała kulkę w ręce dokładnie przyglądając się rozcięciu.
- To naprawdę ja?
Zamrugała powiekami widocznie zaskoczona. Spojrzała na drugą kulkę, wzięła kilka uspokajających oddechów i machnęła różdżką.
- Diffindo.
Skrzywiła się, gdy tym razem nic się nie wydarzyło. Odłożyła różdżkę na bok i widocznie oburzona oparła łokcie na blacie, a następnie ukryła twarz w dłoniach.
- To jest beznadziejne. Nigdy się nie nauczę czarować.



„Jeśli spadniesz na kogoś, nie wystarczy powiedzieć, że nie chciałeś.
W końcu ten ktoś też wcale nie chciał, żebyś na niego spadał."


Ostatnio zmieniony przez Addyson Clemen dnia Pon 15 Lut 2016, 13:16, w całości zmieniany 1 raz
PisanieTemat: Re: Wielka Sala  Pon 15 Lut 2016, 13:13

The member 'Addyson Clemen' has done the following action : Rzut kością

'KOŚĆ K20' : 2



Zaw­sze trze­ba po­dej­mo­wać ry­zyko. Tyl­ko wte­dy uda nam się pojąć, jak wiel­kim cu­dem jest życie [...].
avatar
Ścigający Srebrnych Wiwern, Rocznik V

Dodatkowe informacje biograficzne
AKTUALNIE POSIADANA RÓŻDŻKA: 13 cali, elastyczna, włos z głowy wili, sosna
OPANOWANE ZAKLĘCIA: Szkolne: Finite, Enervate, Cave Inimicum, Expelliarmus, Homenum Revelio, Protego, Diffindo, Verdimilious, Alohomora, Avifors, Mimble Wimble, Confunduf, Aquamenti || Łatwe: Trucido, Repleo, Multifors, Aranaea || Trudne: Aranaea Language, Verum de scriptis
OPIS POSTACI: Ururu jest chłopcem przeciętnej budowy. Ani specjalnie chudy, ale pulchnym też go nie można nazwać. Mięśni również nie ma specjalnie zarysowanych... Po prostu taki średni. Wzrostu metr sześćdziesiat dziewięć i pół. Włoski całkiem grube, lecz szorstkie. Mają odcień... szarawy. Czy to farba? Czy tak kończy się niepotrzebny stres w zbyt młodym wieku? Obcięte niezbyt krótko, puszyste. Twarzyczka jego nieco okrąglutka, nie widać na niej typowo męskich kształtów. Taki sobie chłopczyna. Przenikliwe spojrzenie oczek w kolorze miodowo-bursztynowym, lekko zadarty nosek i... szeroki uśmiech, który nie znika prawie nigdy. Ubrany w pełny mundurek Ślizgona z idealnie zawiązanym krawatem. Nawet naukowiec musi być elegancki. Czasami nosi gogle na głowie, zazwyczaj zapomina, że je ma, dlatego na jego oczach występują stosunkowo rzadko...

Zobacz profil autora http://mortis.forumpolish.com/t479-ptak-ururu#1492 http://mortis.forumpolish.com/t487-notatnik-ururu http://mortis.forumpolish.com/t477-skrytka-nr-2000#1482
PisanieTemat: Re: Wielka Sala  Wto 16 Lut 2016, 09:24

Radosne komóreczki egzystowały sobie w owockach, a w tym czasie Ururu postanowił wrócić myślami do koleżanki. Nie można powiedzieć, że umiał nauczyć, aczkolwiek często dzielił się trafnymi spostrzeżeniami.
Za drugim razem Addyson nie wyszło, taka kolej rzeczy. Ona natomiast odłożyła różdżkę i już zaczęła popadać w depresję. Ururu tylko uśmiechnął się, chociaż to było trochę smutne.
- Jak zawsze tak szybko się poddajesz, to nie wiem co robisz na stanowisku prefekta - powiedział. - Przecież udało ci się raz. Musisz widocznie jeszcze trochę poćwiczyć.
No tak. A co jeśli już ćwiczyła to milion razy? W końcu może trafić każdego, jak po tylu razach nie wyjdzie. Zastanowił się więc co by tu zrobić.
- Może wyobraź sobie, że ta kulka to coś, czego nie lubisz.
Nie sugerował "ktoś", bo nie był specjalnie za przemocą, chociaż dobrze wiedział, że to inni ludzie wzbudzają zazwyczaj największe emocje. No w jego przypadku to tak średnio, ale może Addyson miała kogoś, kogo nienawidziła całym serduszkiem. Może wtedy zaklęcie lepiej wyjdzie. Gdzieś czytał o łączeniu zaklęć z emocjami, ale sam wolał opierać się na dobrej technice. Czymkolwiek by ona nie była.
avatar
Prefekt Hufflepuffu, Rocznik VI

Dodatkowe informacje biograficzne
AKTUALNIE POSIADANA RÓŻDŻKA: Jawor; Włos jednorożca; 10,5
OPANOWANE ZAKLĘCIA: Enervate, Episkey, Expelliarmus, Finite, Flippendo Duo, Fumos, Riddiculus, Drętwota, Anatisquack, Calvorio, Accio, Alohomora, Bombarda, Glacius, Wingardium Leviosa, Descendo, Mobiliarbus, Lapifors, Anteoculatia
OPIS POSTACI: Panna Addyson Clemen urodziła się w małej wsi, ale za to w bardzo kochającej rodzinie, w której małej dziewczynce niczego nie brakowało. Jej matka, mugolka pogodziła się z myślą, że jej mąż i dzieci są czarodziejami i nigdy nie robiła im z tego powodu wyrzutów. Ojciec zaś starał się jak najlepiej wytłumaczyć swoim pociechom, że nigdy nie powinno nadużywać się czarów, a już na pewno nie w obecności mugoli. Szatynka największe problemy miała ze swoim starszym bratem, który dokuczał jej na każdym kroku, ciągnął za włosy i opowiadał straszne historię, przez które dziewczynka chowała się pod pościelą i płakała. Przez niego panicznie boi się kotów, na widok których zamiera w miejscu i oblewają ją zimne poty. W wyglądzie Addyson nie można dopatrzeć się niczego niezwykłego. Problem polega jedynie w jej wzroście. Mierzy niecałe metr pięćdziesiąt i często nie jest traktowana poważnie (w końcu kto może brać na serio dziewczynę z szóstego roku, która wzrostem przypomina pierwszoroczniaka?) Wbrew pozorom jest to zwykła nastolatka, o ładnych, piwnych oczach i czarnych, sięgających łopatek włosach z kilkoma piegami na nosie i policzkach. Jej policzki prawie zawsze są zaczerwienione, jakby sługo stała na mrozie w zimowy dzień.

Zobacz profil autora http://mortis.forumpolish.com/t368-cudowronka-addyson#531 http://mortis.forumpolish.com/t402-kronika-addyson#755 http://mortis.forumpolish.com/t369-skrytka-300#532
PisanieTemat: Re: Wielka Sala  Wto 16 Lut 2016, 10:55

- Bo nie lubię jak coś mi nie wychodzi.
Skrzywiła się, głośno wzdychając. Była przyzwyczajona do perfekcji. Jej notatki zawsze były napisane równym pismem, a słowa zapisane były w równych od siebie odstępach. Nigdy nie była przyzwyczajona do tego, że coś jej nie wychodziło, chociaż zdarzało się to często, a na jej twarzy zawsze malowało się takie samo zaskoczenie!
- Ok. Ostatni raz i nie zawracam ci głowy, dobra? Muszę jeszcze wykonać talizman na starożytne runy, a to zapewne zajmie mi sporo czasu.
Spojrzała na nietknięty kawałek papieru, ponownie biorąc w palce swoją różdżkę. No dobra... To nie musiało być takie trudne. Może faktycznie powinna wyobrazić sobie, że na miejscu kulki znajduje się... głowa Hannessy! Tak! To MUSIAŁO zadziałać!
Skupiła się wystarczająco mocno w wyobraźni zamiast kartki malując obraz rudej jędzy z Gryffindoru.
- Diffindo!
Machnęła różdżką czekając na efekt swych działań.



„Jeśli spadniesz na kogoś, nie wystarczy powiedzieć, że nie chciałeś.
W końcu ten ktoś też wcale nie chciał, żebyś na niego spadał."
Sponsored content


PisanieTemat: Re: Wielka Sala  

Wielka Sala

Zobacz poprzedni temat Zobacz następny temat Powrót do góry
Strona 1 z 15Idź do strony : 1, 2, 3 ... 8 ... 15  Next

Similar topics

-
» Wielka Sala
» Sala balowa [ŚLUB]
» Podziemna sala tortur
» Sala szpitalna
» Sala 77 - lekcja języka angielskiego [Carnelian]

Permissions in this forum:Nie możesz odpowiadać w tematach
Mortis :: Rozgrywka fabularna :: Hogwart :: Parter-
Skocz do: