Non mor­tem ti­memus, sed co­gita­tionem Mor­tis


Share|

Wielka Sala

Idź do strony : Previous  1 ... 8 ... 12, 13, 14, 15  Next
avatar
Ścigający Srebrnych Wiwern, Rocznik V

Dodatkowe informacje biograficzne
AKTUALNIE POSIADANA RÓŻDŻKA: 13 cali, elastyczna, włos z głowy wili, sosna
OPANOWANE ZAKLĘCIA: Szkolne: Finite, Enervate, Cave Inimicum, Expelliarmus, Homenum Revelio, Protego, Diffindo, Verdimilious, Alohomora, Avifors, Mimble Wimble, Confunduf, Aquamenti || Łatwe: Trucido, Repleo, Multifors, Aranaea || Trudne: Aranaea Language, Verum de scriptis
OPIS POSTACI: Ururu jest chłopcem przeciętnej budowy. Ani specjalnie chudy, ale pulchnym też go nie można nazwać. Mięśni również nie ma specjalnie zarysowanych... Po prostu taki średni. Wzrostu metr sześćdziesiat dziewięć i pół. Włoski całkiem grube, lecz szorstkie. Mają odcień... szarawy. Czy to farba? Czy tak kończy się niepotrzebny stres w zbyt młodym wieku? Obcięte niezbyt krótko, puszyste. Twarzyczka jego nieco okrąglutka, nie widać na niej typowo męskich kształtów. Taki sobie chłopczyna. Przenikliwe spojrzenie oczek w kolorze miodowo-bursztynowym, lekko zadarty nosek i... szeroki uśmiech, który nie znika prawie nigdy. Ubrany w pełny mundurek Ślizgona z idealnie zawiązanym krawatem. Nawet naukowiec musi być elegancki. Czasami nosi gogle na głowie, zazwyczaj zapomina, że je ma, dlatego na jego oczach występują stosunkowo rzadko...

Zobacz profil autora http://mortis.forumpolish.com/t479-ptak-ururu#1492 http://mortis.forumpolish.com/t487-notatnik-ururu http://mortis.forumpolish.com/t477-skrytka-nr-2000#1482
PisanieTemat: Re: Wielka Sala  Sob 18 Cze 2016, 13:59

Ururu nie był zadowolony z faktu, że musiał siedzieć i czekać. Oczywiście skończyło się na tym, że siedzący obok niego chłopak musiał go szturchnąć, kiedy wyczytano nazwisko Marqueza. Ururu wyrwał się ze swojego wymyślonego świata wracając dość szybko do rzeczywistości i posyłając przy tym wszystkim uśmiech godny niemowlęcia poznającego świat.
Wszedł do sali elegancko się witając ze wszystkimi. Zaprezentowane zaklęcie trochę go rozczarowało. Nie ćwiczył go właściwie nigdy. W końcu było głośne. Ale może mu się uda. Złapał za różdżkę stając w wyznaczonym miejscu.
- Sonorus - machnął patykiem pierwszy raz, dbając o elegancję gestu. - Sonorus - ponowił po chwili zaklęcie.
PisanieTemat: Re: Wielka Sala  Sob 18 Cze 2016, 13:59

The member 'Ururu Marquez' has done the following action : Rzut kością


'KOŚĆ K20' : 13, 1



Zaw­sze trze­ba po­dej­mo­wać ry­zyko. Tyl­ko wte­dy uda nam się pojąć, jak wiel­kim cu­dem jest życie [...].
avatar
Rocznik V

Dodatkowe informacje biograficzne
AKTUALNIE POSIADANA RÓŻDŻKA: 10 cali, Pancerz Kikimory, Kasztan, dość wytrzymała, zdobiona pnączem róży na całej jej długości.
OPANOWANE ZAKLĘCIA: SZKOLNE: ALOHOMORA, COLLOPORTUS, DRĘTWOTA, EXPELLIARMUS, LUMOS, NOX, FINITE, PROTEGO. ŁATWE: AVIS
OPIS POSTACI: Dziewczyna jest szczupła i ma 1,50cm wzrostu. Chodzi pewnym siebie krokiem, ma niebieskie oczy w kształcie migdałów, które radośnie patrzą na świat i ciemnieją, stając się czarnymi, gdy ktoś wyprowadzi ją z równowagi. Są okolone brunatną siateczką rzęs. Nos ma mały i lekko zadarty. Na policzkach i nosie ma piegi, które według innych dodają dziewczynie uroku.Usta różowawe, kryjące małe, białe zęby. Po jej plecach, spływają kaskadą, płomienno-rude włosy do ramion. Zazwyczaj są rozpuszczone i pofalowane. Na lewym nadgarstku ma bliznę przypominającą małego smoka po wypadku z dzieciństwa. Dziewczyna nie lubi się stroić - nie nosi żadnej biżuterii, nie maluje się. Ubiera się dosyć normalnie. Najczęściej nosi ubrania w wzór kwiecisty. Lubi i spodnie i spódnice, więc ubiera je na zmianę. Szata codzienna w ogóle jej nie przeszkadza, przyzwyczaiła się już do niej. Jedną z najmniej rzucających się w oczy cech dziewczyny jest jej styl ubierania się. Nie nosi się, jak typowa modelka, a zwyczajna, mugolska dziewczyna. Z powodu swojej krótkowzroczności nosi okulary. Delikatnie pachnie nutami kwiatowymi.

Zobacz profil autora http://mortis.forumpolish.com/t693-hermes-i-sami http://mortis.forumpolish.com/t702-wlochaty-notes-do-wszystkiego http://mortis.forumpolish.com/t694-skrytka-numer-666
PisanieTemat: Re: Wielka Sala  Sob 18 Cze 2016, 23:21

Przez długi czas Puchonka siedziała bezczynnie w Pokoju Wspólnym.
Zdecydowała się w końcu wyjść z lochów na zewnątrz zrobiło się ciepło ale to juz po SUMa-ch.
Nie szedł jednak na dwór, za zewnątrz,miała jeszcze praktyke z zaklec Przed egzaminami warto przećwiczyć jeszcze zaklęcia. Podróż nie trwała tak krótko jak zazwyczaj. Idze nic się nie chciało może to przez tą pogode i zblizajace sie wakacje . Dziewczyna była strasznie rozleniwiona i nawet nie ma pojęcia dlaczego. Kiedy już weszła do pomieszczenia, wyciągneła różdżkę i pokazała zaklecie po krodce go opisujac.
Puchonka chiała być dobra z zaklęć, ale nie było jej to tak dane jak w innych przedmiotach.
-Aquamenti- modliła się w duchu w skuteczność czaru mającego zapewniać strumień wody z różdżki.Święcie przekonana, że zaklęcie zda się przynajmniej na początek.
Rzuciła kolejny raz to samo zaklęcie Puchonka była skupiona na zakleciu,po czym szybko wycelowała różdżkę wypowiadajac zaklęcie.
-Aquamenti-rzuciła, wykonując odpowiedni ruch nadgarstkiem. Podobnie jak sprawnie rzucone drugi raz,przysparzając jej parę dodatkowych punktów, i obserwację w którą stronę i jakie ciśnie zaklęcie.
PisanieTemat: Re: Wielka Sala  Sob 18 Cze 2016, 23:23

The member 'Iga Nox' has done the following action : Rzut kością


'KOŚĆ K20' : 4, 13
PisanieTemat: Re: Wielka Sala  Nie 19 Cze 2016, 18:03

Pierwszy z egzaminów praktycznych był dosyć stresujący i... pechowy. Pierwszy do sali wszedł Ururu, któremu choć pierwsza próba się udała, druga okazała się być całkowitym fiaskiem. Różdżka zatrzeszczała, parząc mu przy tym palce i wypadając z jego dłoni. Komisja spojrzała na chłopca z litością i po chwili szeptania między sobą wystawiła ocenę.
- Panie Marquez otrzymuje pan z testu praktycznego ocenę Nędzną. Proszę pamiętać, że ogólna ocena będzie średnią tego testu, jak i pisemnego. - Po tych słowach Adary, chłopiec mógł wyjść, a jego miejsce zajęła Iga.
Próba Puchonki nie była dużo lepsza. Za pierwszym razem nic się nie stało, dopiero drugie podejście skończyło się z rezultatem. Chwila szeptów i również dziewczynie została wystawiona ocena.
- Z testu teoretycznego otrzymuje pani Zadowalający. - Po tym trwało egzaminowanie innych uczniów.


Iga Nox, Ururu Marquez [z tematu]


Niedziela, 19 czerwca 1934r. godz. 10:00

EGZAMIN PRAKTYCZNY Z OBRONY PRZED CZARNĄ MAGIĄ

W normalnych okolicznościach niedziela byłaby dniem wolnym i idealnym do lizania ran po niezbyt udanym egzaminie praktycznych z zaklęć. Tymczasem, trzeba było przeprowadzić również test z Obrony Przed Czarną Magią. podobnie jak poprzedniego dnia, wszyscy uczniowie siedzieli pod salą i wołani byli pojedynczo. Tym razem jednak @Ururu Marquez wezwany został do pomieszczenia jako jeden z pierwszych. Tym razem przywitała go jednak kobieta z komisji egzaminacyjnej i nauczycielka mugoloznwastwa - nieobecność zarówno Adary jak i Lupeia mogła być zaskakująca.
- Dzień dobry. Za chwilę rozpocznie się pana egzamin. Zaaranżowany zostanie atak czarnomagicznego stworzenia, którego unieszkodliwienie będzie pana zadaniem. Dwie próby, od pana będzie zależał sposób w jaki pan to zrobi. - Powiedziała pani Crouch i po upewnieniu się, że Ślizgon jest gotowy, wypuściła z magicznej skrzyni stworzenie, które w oka mgnieniu przybrało kształt zakrwawionych rodziców pana Marqueza. Ojciec wskazywał na niego palcem i - jedynie niemym ruchem warg - dawał do zrozumienia chłopcu, że to jego wina. Że umierają, a śmierć zawdzięczają właśnie jemu.



EGZAMIN
Rzucasz dwa razy kością K20 na zaklęcie, które według ciebie będzie odpowiednie. Twoja ocena zależeć będzie od obu wyników.


CZAS NA ODPIS TO 24 GODZINY, PÓŹNIEJ SESJA ZOSTAJE ZAMKNIĘTA I ZACZYNA SIĘ KOLEJNY Z EGZAMINÓW.


szkoła óczy xd
avatar
Ścigający Srebrnych Wiwern, Rocznik V

Dodatkowe informacje biograficzne
AKTUALNIE POSIADANA RÓŻDŻKA: 13 cali, elastyczna, włos z głowy wili, sosna
OPANOWANE ZAKLĘCIA: Szkolne: Finite, Enervate, Cave Inimicum, Expelliarmus, Homenum Revelio, Protego, Diffindo, Verdimilious, Alohomora, Avifors, Mimble Wimble, Confunduf, Aquamenti || Łatwe: Trucido, Repleo, Multifors, Aranaea || Trudne: Aranaea Language, Verum de scriptis
OPIS POSTACI: Ururu jest chłopcem przeciętnej budowy. Ani specjalnie chudy, ale pulchnym też go nie można nazwać. Mięśni również nie ma specjalnie zarysowanych... Po prostu taki średni. Wzrostu metr sześćdziesiat dziewięć i pół. Włoski całkiem grube, lecz szorstkie. Mają odcień... szarawy. Czy to farba? Czy tak kończy się niepotrzebny stres w zbyt młodym wieku? Obcięte niezbyt krótko, puszyste. Twarzyczka jego nieco okrąglutka, nie widać na niej typowo męskich kształtów. Taki sobie chłopczyna. Przenikliwe spojrzenie oczek w kolorze miodowo-bursztynowym, lekko zadarty nosek i... szeroki uśmiech, który nie znika prawie nigdy. Ubrany w pełny mundurek Ślizgona z idealnie zawiązanym krawatem. Nawet naukowiec musi być elegancki. Czasami nosi gogle na głowie, zazwyczaj zapomina, że je ma, dlatego na jego oczach występują stosunkowo rzadko...

Zobacz profil autora http://mortis.forumpolish.com/t479-ptak-ururu#1492 http://mortis.forumpolish.com/t487-notatnik-ururu http://mortis.forumpolish.com/t477-skrytka-nr-2000#1482
PisanieTemat: Re: Wielka Sala  Nie 19 Cze 2016, 19:00

Kolejny egzamin praktyczny. Tym razem Rurek nie zdążył pogrążyć się w marzeniach. Wszedł gdzieś na początku. Przywitał się grzecznie z obecnymi na sali. Niestety nie było dyrektorki, ani profesora Lupeia. Trochę szkoda. Lubił nauczyciela OPCM.
Stanął w wyznaczonym miejscu i wyciągnął różdżkę. Skupił wzrok na skrzyni. Ciekawe, co tam było. A może... akromantula? Oh, cudownie byłoby ją zobaczyć. Aczkolwiek musiałby ją skrzywdzić... Nie, zdecydowanie nie chciał, aby dali mu pająka.
Czy więc z ulgą przyjął widok wychodzących ze skrzyni... własnych rodziców? Zakrwawieni, pełni rozczarowania. Ojciec wskazywał na niego palcem...
Chłopaka w pierwszej chwili zamurowało, a oczy zaszły łzami. Nie chciał ich widzieć. Nie mógł o nich myśleć, a co dopiero widzieć... Nie miał żadnych zdjęć. Czy to, co widział, czy oni faktycznie tak wyglądali? Postacie zbliżały się do niego, a on nie wiedział co zrobić. Do jego świadomości docierało, że to pewnie bogin. Ale czemu musiał tak wyglądać? Cóż, w końcu tego się bał najbardziej. Wiedzy o tym, co się stało z jego rodzicami. Gdzie teraz są. Czy w ogóle są. Ale nie tylko strach zaprzątał jego serduszko. Również smutek, bolesny smutek utraty najbliższych mu osób. Właściwie jedynych, jakie miał kiedykolwiek. Odnalazł w pamięci nazwę zaklęcia. Musiał tylko pomyśleć o czymś zabawnym... W co niby zamienił bogina, kiedy zajmowali się nim na lekcji? Tego nie mógł sobie przypomnieć. Chciał po prostu, żeby zniknęli. Czas mijał, a mu do głowy nie wpadało nic "zabawnego". Myślał o pająkach... O czym w końcu miał jeszcze myśleć? Już nic mu w życiu nie zostało. Na niczym mu nie zależało. Zaczął już się godzić z niezdanym egzaminem, kiedy do głowy przyszedł mu obraz profesora Bułhakowa dojeżdżającego akromantulę. W końcu czemu nie?
- Riddiculus - rzucił zaklęcie, jednak niezbyt głośno. - Riddiculus - rzucił ponownie, tym razem z większą chęcią. Po jego policzku spłynęła pojedyncza łza. Kąciki ust podniosły się jeszcze bardziej, bo właśnie zdał sobie sprawę, że gdyby bogin zamienił się w węża, mogłoby być... gorzej.
PisanieTemat: Re: Wielka Sala  Nie 19 Cze 2016, 19:00

The member 'Ururu Marquez' has done the following action : Rzut kością


'KOŚĆ K20' : 4, 8



Zaw­sze trze­ba po­dej­mo­wać ry­zyko. Tyl­ko wte­dy uda nam się pojąć, jak wiel­kim cu­dem jest życie [...].
PisanieTemat: Re: Wielka Sala  Nie 19 Cze 2016, 19:31

Zaklęcie nie udało się ani za pierwszym, ani za drugim razem. W sali egzaminacyjnej zaczęło być niebezpiecznie. Na szczęście, pani Brennan wyszła przed Ururu i w momencie, w którym bogin zmieniał kształt w jej koszmar, wyciągnęła różdżkę i wypowiedziała nazwę zaklęcia, a potem pomogła zamknąć stworzenie ponownie w skrzyni.
- Niestety, nie udało się panu zdobyć pozytywnej oceny. Musimy panu wpisać Trolla. Ale niech się pan nie martwi, jeżeli poszedł panu dobrze test pisemny nie powinno być tak źle. - Kobieta pogłaskała go po plecach i uśmiechnęła się pocieszająco. Wiedziała, że spotkanie z boginem mogło być... Ciężkie.


Ururu Marquez [z tematu]


Niedziela, 19 czerwca 1934r. godz. 14:00

EGZAMIN PRAKTYCZNY Z ELIKSIRÓW

Popołudnie było tego dnia całkiem przyjemne. Po męczących egzaminach z OPCM przyszedł na praktyczny test z eliksirów, który miał być ostatnim z przeprowadzanych SUM tego roku. Przed salą zebrało się wielu uczniów, każdy musiał wchodzić pojedynczo. Gdy wchodzili do środka ujrzeć mogli nauczyciela eliksirów, profesora Maxwella, a także przewodniczącą komisji egzaminacyjnej.
- Dzień dobry. Twoim zadaniem będzie przyrządzenie wylosowanego egzaminu. Masz dwie próby, powodzenia. - Nauczyciel uśmiechał się do uczniów i pozwolił wylosować kawałek pergaminu z zapisaną nazwą eliksiru. Jako dziesiąta do sali została zaproszona @Iga Nox, a wylosowanym przez nią eliksirem miał być eliksir pieprzowy.



EGZAMIN
Opisujesz cały proces warzenia eliksiru, krok po kroku to, co robisz. Potem rzucasz dwa razy kością K6. Twoja ocena zależeć będzie od obu wyników.


CZAS NA ODPIS TO 24 GODZINY, PÓŹNIEJ SESJA ZOSTAJE ZAMKNIĘTA I EGZAMINY SIĘ KOŃCZĄ.


szkoła óczy xd
PisanieTemat: Re: Wielka Sala  Pon 20 Cze 2016, 21:55

Wyczytana uczennica nie weszła do sali. Nauczyciele poczekali jeszcze kilka chwil i potem zaczęli wzywać do siebie innych uczniów. Na sam koniec ponownie spróbowali zawołać Igę, jednak i tym razem nie zjawiła się przed salą. nie byłaby pierwszą, która nie wytrzymała stresu i nie przyszła. Co za tym idzie - wpisali jej Trolla i zamykając za sobą salę poszli podsumować wszystkie egzaminy. Nie mieli dużo czasu do wystawienia ocen i wysłania wyników wszystkim piszącym.


KONIEC EGZAMINÓW.


szkoła óczy xd
PisanieTemat: Re: Wielka Sala  Sob 25 Cze 2016, 18:21

Środa, 22 czerwca 1934r.

Uczniowie klas pierwszych, przekraczając pierwszy raz tereny Szkoły Magii i Czarodziejstwa w Hogwarcie, wątpili zwykle w słowa klas starszych, jakoby następne siedem lat edukacji miało skończyć się w mgnieniu oka. Teraz jednak, zasiadając przy stołach wraz z tegorocznymi absolwentami, świadomi tego jak mignął im wręcz ostatni rok, zdecydowanie zbyt krótki na tak kolosalną liczbę nowych doznań, powoli zdawali sobie sprawę z tego, że czas faktycznie płynął szybko i nieubłaganie. Oni jednak mieli w tej kwestii najmniej zmartwień - nie czekały ich jeszcze żadne ciężkie wybory i staże, nie czekała ich dorosłość i związane z nią obowiązki, wyniki egzaminów, odznaki prefektów w kopertach wraz z wyprawką na nowy rok szkolny, ani presja zdobycia pucharu Quidditcha. Te sprawy bowiem, w całej swej okazałości, Los postanowił ofiarować ich starszym kolegom.
Zakończenie roku szkolnego było sprawą ciężką również ze względu na pożegnania. To dzisiaj miało rozpaść się kilka szkolnych romansów, a w wielu oczach już teraz widać było łzy rozstania z najlepszymi przyjaciółmi. Nie wszyscy dołączą przecież do reszty w roku przyszłym, a poza tym, ze względu na odległości pomiędzy domostwami poszczególnych uczniów, dla wielu z nich, szczególnie mugolaków, dwa miesiące wakacji oznaczały również dwa miesiące wyrwania ich ze świata magicznego, tak odległego od codzienności przy niemagicznych rodzicach. Duchy gawędziły wesoło z każdym, kto je zaczepił, a Irytek dzielnie ciągał za kiteczki krukonek, przerywając tylko po to, żeby rzucić w profesora Frasera suchym chlebem, kiedy ten próbował go w nieudolny sposób powstrzymać. Nauczyciele snuli już plany na zasłużone urlopy, a pani dyrektor spoglądała na wszystkich jedzących ostatnią w tym semestrze kolację. Wreszcie, stwierdziwszy, że nie ma już po co trzymać wszystkich w napięciu, otarła usta haftowaną chusteczką, spojrzała na puste krzesło nauczyciela obrony przed czarną magią i wstała, sprawiając tym samym, że ucichło wiele rozmów i żadna z tych, które się ostały nie wychyliła się ponad granicę dopuszczalnego szeptu. Fletcher stanęła spokojnie na przygotowanej wcześniej mównicy i ze względu na o wiele mniejszą siłę głosu niż jej poprzednicy - zwiększyła ją wpierw odpowiednim zaklęciem.
Przejechała spojrzeniem po rzędach wpatrzonych w nią oczu.
- Witam was wszystkich moi drodzy, na ostatnim tego typu spotkaniu w tym gronie. Zanim jednak zacznę rozczulać się nad naszymi absolwentami, wypada mi, zgodnie z  tradycją udekorować salę. - Mówiąc to uniosła w górę różdżkę, sprawiając, że z gwiaździstego sklepienia opadły i zawisły nad głowami zgromadzonych w sali osób błękitne proporce, a także, ku zdziwieniu niektórych, wszak była to nowość - kilka małych flag Srebrnych Wiwern, by uczcić ich zwycięstwo w walce o puchar Quidditcha. Poniosły się oklaski, kilka entuzjastycznych gwizdów i okrzyków triumfu i mamrotanie domów przeciwnych. - Gratuluję Krukonom zdobycia tegorocznego pucharu domów! Nie był to rok łatwy, pełen zmian w kadrze, czego jestem przykładem, a także splamiony dramatycznymi wydarzeniami z sąsiadującego nam Hogsmeade, które wstrząsnęły nami na początku kwietnia tego roku. Z tego powodu w pociągach odwożących was do Londynu znajdować się będą wyznaczone osoby z Ministerstwa Magii, a na przyszły rok zapowiedziane zostały zmiany w kwestii zasad bezpieczeństwa. Zostaniecie o nich poinformowani listownie lub na początku roku szkolnego. - Dyrektorka zrobiła przerwę, by spojrzeć na wszystkich i złapać oddech. Wygłaszane mowy zdecydowanie nie były częścią zadań zajmowanego przez nią stanowiska, które by lubiła. Chrząknęła lekko i powróciła do żegnania uczniów.
- Koniec roku szkolnego oznacza dla wielu z was również koniec edukacji w Hogwarcie. Drodzy absolwenci, wiem, że presja jaką kładzie na was zbliżająca się wielkimi krokami dorosłość jest ogromna, ale gwarantuję wam, że minie szybko. Każdy z nas kiedyś przekraczał ten próg ze świadomością, że jego szkole lata dobiegły końca. Czeka na was cały świat i wszyscy wierzymy, że osiągniecie wszystko, co sobie zaplanowaliście.


szkoła óczy xd
avatar
Rocznik VI

Dodatkowe informacje biograficzne
AKTUALNIE POSIADANA RÓŻDŻKA: 12 cali, nieco giętka, włos z głowy wili, czarny orzech
OPANOWANE ZAKLĘCIA: Szkolne: OPPUGNO, PORTUS, TERGEO, ENERVATE, EXPELLIARMUS, FUMOS, IMMOBILUS, PETRIFICUS TOTALUS, GEMINO, ACCIO, AQUAMENTI, FINITE, HERBIVICUS, REPARO, VENTUS || Łatwe: EBUBLIO, OBSCURO, REPLEO, ANIMO LEPORE, CANTIS, MOBILE IMAGINEM, CAPILLUS TINCTURA, DULCIUS, MELOFORS ||Trudne: MEMORIA IMAGINEM, SALVIO HEXIA
OPIS POSTACI: Nadziejka o wzroście nieco większym od przeciętnej szesnastolatki, czyli jakieś takie 165. Waga... lekko poniżej normy, pomimo, że dużo je. Twarzyczka: dość okrąła i dziecięca, mały nosek, różane usteczka. Przy uśmiechu podkreślają się jej mocno policzki. Oczy zielone. Cera taka jakaś typowa dla środkowej, nieco wschodniej Europy. Dodatkowo piegi, ujawniające się bardziej latem. Brwi średniej grubości. Kasztanowe włosy bywają pofalowane, sięgają za ramiona. Czasami je spina w koczek. Grzywka samodzielnie obcięta, czasem ją zaczesuje bardziej na czoło, czasami bardziej w bok. W zależności od nastroju, nosi okulary. Nie ma specjalnie dużej wady. Uwielbia też wszelkie akcesoria do włosów, spinki, wstążki. Jej codzienne ubrania nawiązują nieco do minionych epok.

Zobacz profil autora http://mortis.forumpolish.com/t622-zwirzynta-nadziejki#3136 http://mortis.forumpolish.com/t623-zapiski-nadziejki#3145 http://mortis.forumpolish.com/t621-skrytka-numer-1996#3135
PisanieTemat: Re: Wielka Sala  Nie 26 Cze 2016, 00:54

Koniec roku. Nareszcie. A może jednak niestety? Czy była gotowa, żeby stanąć twarzą w twarz z rodziną? Musiała w końcu im powiedzieć o praktykach... o ile się na nie dostanie. Do BUMu zapewne było wielu chętnych. Na szczęście SUMy całkiem jej wyszły, czego nie można powiedzieć o ocenach, jakie zebrała w tym roku. Pragnęła to po prostu przemilczeć. Tak po prostu wyszło, od nowego roku zacznie się przygotowywać do egzaminów... No i musi w końcu zdecydować, co będzie robiła po szkole. Zero stresu.
Postanowiła się trochę wystroić na zakończenie. Związała tylko włosy bardzo elegancko, utrzymując je spinkami oraz ozdabiając złotą wstążką. Zawahała się przed użyciem szminki, ale jednak pokryła usta pomadką, która tylko podkreślała jej kolor ust. Na szyję ubrała złoty medalik przedstawiający Maryję z Dzieciątkiem. Na tego typu okazje wybierała zazwyczaj biżuterię, którą otrzymywała od babć (w tym wypadku od Potockiej). Lewą rękę ozdobiła perełkową bransoletką, która nie raziła specjalnie, ukryta pod długim rękawem szaty od mundurka. Wsunęła na nogi bardziej eleganckie pantofelki i ruszyła do pokoju wspólnego, żeby razem z Kim i innymi znajomymi ruszyć do Wielkiej Sali.
Uczniowie Hogwartu na lekcje, jak i na bardziej uroczyste okazje, ubierają po prostu mundurki, jednak bardziej wprawiony obserwator dostrzega niecodzienne elementy ubioru podczas wydarzeń specjalnych. Subtelna biżuteria, nieco bardziej wyraźny makijaż, inne buty, perfumy. Siedząc przy stołach Wielkiej Sali wyglądali po prostu jak ludzie w mundurkach, dopiero spoglądając na konkretną jednostkę można było zobaczyć jej zaangażowanie w uroczystość. Nadziejka należała oczywiście do tych, którzy lubili podkreślać doniosłość sytuacji wyglądem.
Po wejściu na salę, rozejrzała się za tymi osobami, co zawsze, jednak tym razem zależało jej głównie na Morrigan. W końcu to ostatni dzień, kiedy mogła ją dostrzec w murach zamku. Jeśli udało jej się dostrzec kuzynkę, pomachała Ślizgonce z uśmiechem. Potem skierowała się do stołu Pochonów i zajęła miejsce.
Dopiero dekoracja sali przypomniała Hope o zabawie w punkty. W tym roku byli tak blisko... Mogła się bardziej przyłożyć. Tak, wolała obwiniać teraz siebie zamiast Wittermore. Szkoda jej trochę Morrigan. Była bohaterką meczu, ale niestety ich dom zdobył najmniej punktów. Do Hope dotarły informacje o sprawcy tej niesamowicie małej liczby punktów (nie wiedziała jednak, że osoba ta zdobyła mniej więcej tyle samo, co straciła). Jakby miała takiego typa u siebie, to by go doprowadziła do pionu. Nie mieściło jej się w głowie, jak można notorycznie tracić punkty mając Malfoyów nad sobą, w dodatku będąc otoczonym mściwymi ludźmi. Tak, o tym, że Marquez był nękany przez lud ślizgoński też wiedziała. Była dobrym obserwatorem i wiedziała, skąd pobierać najświeższe informacje o życiu szkoły.
Jedna tylko rzecz była dla niej tajemnicą.
Gdzie do cholery jest profesor Lupei? To prawda, już dawno po lekcjach i po egzaminach... ale liczyła, że go zobaczy dzisiaj. Tak pięknie się prezentował na tle innych nauczycieli. Chciała nim nacieszyć oko.



❀✿❀❀✿❀❀✿❀
Say hello to the girl that I am!
You're gonna have to see through my perspective
I need to make mistakes just to learn who I am
And I don't wanna be so damn protected

avatar
Prefekt Ravenclawu, Rocznik VI

Dodatkowe informacje biograficzne
AKTUALNIE POSIADANA RÓŻDŻKA: Angielski dąb, pancerz kikimory, 13 cali, sztywna. Solidna, z dosyć grubą rękojeścią. Nie jest prosta, większość różdżki jest pofalowana. Sama rękojeść ozdobiona jest grawerowaniem w drewnie, a także onyksem, który umieszczony jest na jej podstawie.
OPANOWANE ZAKLĘCIA: ★ Szkolne ★ ACCIO - ALOHOMORA - APERACJUM - BĄBLOGŁOWY - BOMBARDA - COLLOPORTUS - CONFUNDUS - DEPULSO - DRĘTWOTA - ENERVATE - EPISKEY - EXPELLIARMUS - GLACIUS - LUMOS MAXIMA - REDUCTO - REPARO - WINGARDIUM LEVIOSA ★ Łatwe ★ ANATISQUACK - BONUM IGNIS - CALVORIO - CHŁOSZCZYŚĆ - CONSTANT VISIO - ENTROPOMORPHIS - ERECTO - FUNEMITE - ILLEGIBILUS - IMPERTURBABLE - SICCUM - ZAKLĘCIE CZTERECH STRON ŚWIATA (WSKAŻ MI) ★ Trudne ★ FINITE INCANTATEM - PROTEGO HORRIBILIS ★ Specjalne ★ ZAKLĘCIE PATRONUSA (EXPECTO PATRONUM, FORMA BIAŁEGO KRUKA) ★
OPIS POSTACI: Dosyć niska, mierząca jedynie sto sześćdziesiąt centymetrów, nie wyróżniająca się tak naprawdę niczym szesnastolatka. Drobna, można nawet pokusić się o stwierdzenie chuda dziewczyna, która z pewnością nie ma zbyt wiele siły i łatwą ją pociągnąć, czy popchnąć. Ostatnim razem, gdy się ważyła, waga ukazała czterdzieści osiem kilogramów, co i tak było dla niej osiągnięciem. Całkowicie przeciętna, o krótkich blond włosach, które lubią się puszyć i falować - każdy włos w zupełnie inną stronę, co sprawia, że na jej głowie prawie zawsze panuje nieład. Zawsze bardzo się stara, by mieć choć trochę elegancką fryzurę, jednak nie często jej się to udaje. Brązowe oczy kontrastują z bladą cerą, będącą oznaką przebywania przez większość czasu w budynkach, choć w wakacje zdarza się, że znajduje się na niej lekka opalenizna będąca wynikiem spędzania czasu z magicznymi stworzeniami na zewnątrz. Opala się jednak na czerwono, co nie jest szczytem jej marzeń. Ma na twarzy kilka pieprzyków, a na całym ciele poza tym jedyną skazą jest długa blizna, ciągnąca się aż od lewej strony brzucha do połowy uda. Nie ma zbyt dużej wady wzroku, jednak często można spotkać ją w okularach z czarną obwódką, gdyż w ten sposób lepiej jej się czyta. Dziewczyna nauczona została dbania o siebie, więc zawsze jest czysta i schludnie ubrana. Zdarza się, że na twarzy można dostrzec makijaż, lecz nie jest to zbyt częste. Lubi eleganckie stroje, spódnice, koszule i sweterki. Zawsze pachnie od niej kwiatową mieszanką jej ulubionych perfum.

Zobacz profil autora http://mortis.forumpolish.com/t214-zwierzeta-kaylin#273 http://mortis.forumpolish.com/t328-dziennik-kaylin#412 http://mortis.forumpolish.com/t213-skrytka-nr-690#272
PisanieTemat: Re: Wielka Sala  Nie 26 Cze 2016, 01:45

Koniec roku. Wittermore szóstą klasę kończyła z całkowitym poczuciem spełnionego obowiązku i zadowoleniem. Jak zawsze najlepsza średnia w szkole, Krukoni zdobyli Puchar Domów, a drużyna quidditcha mająca w sobie członków Krukolandii wygrała również najważniejszy mecz. Spisała się także jako prefekt i choć funkcja ta nie była jej marzeniem, musiała przyznać że dobrze się czuła z odznaką. Wiele się podczas tego roku wydarzyło, jeszcze więcej miało się zdarzyć po wakacjach. Nawet podczas następnych dwóch miesiecy miała wiele do zrobienia, dzięki czemu aż tak nie rozpaczała nad wyjazdem z Hogwartu. Kochała tę szkołę, jej mury, bibliotekę czy pomieszczenia w wieży Krukonów. Kochała też to, że każdego dnia mogła spotkać profesora Bułhakowa i że każdego dnia mogła z nim porozmawiać. Podczas wakacji tęskniła nawet za Irytkiem, który płatał figle każdemu, nawet jej. Choć od pewnego czasu zdarzało się to rzadziej, całe szczęście. Teraz, gdy sala wypełniała się uczniami gotowymi do ostatniej wspólnej kolacji, musiała przyznać, że czuła smutek. Rok minąl potwornie szybko, a ona nadal nie uporządkowała wielu spraw w swoim życiu. Powrót do domu nie był przyjemny. Oglądanie chłodnych wobec siebie rodziców rozdarłoby jej serce ostatecznie, gdyby nie okryła go grubym płaszczem obojętności. Obiecała soboe nie wtrącać się do ich spraw i nie wybierać żadnej ze stron. Postanowiła skupić się na stażu w Wizengamocie, do którego co prawda zmusił ją ojciec, ale który uznała za całkiem odpowiednie zajęcie na wakacje. Miała też wyjechać badać hipogryfy, więc wydwało jej się, że mogą to być pierwsze wakacje od wielu lat, które spędzi całkiem miło.
A potem zacznie się ostatnia klasa. Dziesięć miesięcy, podczs których już będzie musiała zdecydować co dalej. Trochę się tego bała, bo przecieżod tego wiele miało zależeć. Z drugiej strony nie była pewna, czy to będzie miało jakikolwiek wpływ na jej, z góry ustaloną, przyszłość.
Poprawiła sobie kołnierz kremowej, ozdobionej z przodu żabotwm koszuli, a potem wygładziła spódnicę. Pokręciła się chwilę, jednym uchem słuchając dyrektorki. Ostatecznie jednak nadal pochłonięta była swoimi myślami.



I made my choice a long time ago, and I'm never gonna leave you.


avatar
Ścigający Złotych Chimer, Rocznik VI

Dodatkowe informacje biograficzne
AKTUALNIE POSIADANA RÓŻDŻKA: cyprys || róg jednorożca || sztywna || 11 cali
OPANOWANE ZAKLĘCIA: Enervate, Episkey, Lumos, Expelliarmus, Orbis, Everte Statum, Avifors, Oppugno, Fumos Duo, Protego Totalum, Flippendo Duo
OPIS POSTACI: Dziewczyna ma blond włosy, które są w w wiecznym nieładzie, albo związane w jakiś warkocz, bądź kucyk, a następnie rozpuszczone i poskręcane w fikuśne loki. Tęczówki są w barwie błękitu, roześmiane, błyszczące piękne oczęta. Zawsze widać u niej szeroki uśmiech, którym obdarowuje każdego, kogo napotka na swojej drodze. Jej cera jest jasna, ponieważ promienie słońca nie potrafią ubarwić jej skóry. Jednego dnia, gdy się opali jest czerwona jak pomidor, a następnego dnia nie ma już nic - ani czerwieni, ani brązu. Mierzy sobie 152 cm wzrostu i jakoś na to nie narzeka. Lubi być niska, mimo że zawsze musi patrzeć na innych z dołu. Waży 49 kg. Jest drobnej postury, więc czasami ma się wrażenie, że byle jaki podmuch wiatru zabierze ją ze sobą siną w dal. Jednak pozory mylą. Diabeł ukrył się w ciele aniołka. Dziewczyna ma naprawdę dużo siły.

Zobacz profil autora http://mortis.forumpolish.com/t771-zoo-kimi http://mortis.forumpolish.com/t773-pamietnik-kimi http://mortis.forumpolish.com/t770-skrytka-4487
PisanieTemat: Re: Wielka Sala  Nie 26 Cze 2016, 10:23

Kim natomiast nie posiadała szminek, ani błyskotek. Nie potrafiła się malować, ani czesać w fikuśne fryzurki, więc nic dziwnego, że czekała na Nadzieję już od dłuższej chwili. Miała jak zwykle włosy rozpuszczone przez co układały się w lwią grzywę, dalej miała swój ulubiony krawat w puchońskie barwy - nie był zaciśnięty pod samą szyję, ponieważ zawsze czuła się jakby się dusiła. Biała koszula miała rozpięty guzik pod szyją, ponieważ także dusi. Spódniczkę, która sięgała jej do kolan i na to szata.
Wzięła Nadziejkę pod rękę i poszła z nią do sali. Oczywiście to Nadziejka prowadziła, bo Kim by ich zgubiła. Usiadła w ławkę i rozejrzała się dookoła szukając znajomych buziek. Wyłapując pojedyncze osoby uśmiechała się do nich, a potem skupiła się na jedzeniu, ponieważ nie chciała zasłabnąć - jeszcze by jej potwór się obudził i co wtedy? gdy już skończyła jeść spojrzała na dyrektorkę i słuchała jej przemowy.
Kim trochę obawiała się opuszczać szkołę, tutaj miała przyjaciół, zawsze miała z kim się wygłupiać, a teraz miała to wszystko opuścić? Pocieszał ją fakt, że znowu zobaczy się z tatą, znowu pojadą na krótkie wakacje jak co roku, a potem zajmą się swoimi obowiązkami. Tata pracą, a Kim wygłupami z przyjaciółmi. Teraz jednak dochodzi coś bardziej odpowiedzialnego, a mianowicie praktyki w Biurze. Nie była pewna, czy dobrze wybrała, ale sam fakt, że będzie tak kilka znajomych twarzyczek ze szkoły pocieszał ją. Trochę się obawiała, że będzie tam nudno, a Kim nienawidzi nudy. Dla niej wszystkie dorosłe obowiązki są nudne, dlatego się ich boi, ale kto nie próbuje ten nie zyskuje, więc starała się być pozytywnie nastawiona do wszystkiego, co się miało wydarzyć w te wakacje. Będzie musiała znaleźć też trochę czasu, aby zorganizować jakieś spotkanie z przyjaciółmi, może coś się uda, kto wie.


Kim Miracle
Plan Lekcji
Eliksiry, OPCM, ONMS,
Transmutacja, Wróżbiarstwo,
Zaklęcia i Uroki, Zielarstwo
avatar
Rocznik V

Dodatkowe informacje biograficzne
AKTUALNIE POSIADANA RÓŻDŻKA: 11 cali, sztywna, róg jednorożca, jarzębina
OPANOWANE ZAKLĘCIA: Episkey, Expelliarmus, Protego, Zaklęcie kameleona, Petrificus totalus, Accio, Lumos, Nox, Impedimenta, Drętwota, Alohomora, Riddiculus, Avifors, Finite, Cave Inimicum, Arania Exumai, Atramento
OPIS POSTACI: Gabrielle wygląda jak przeciętna, 16-letnia dziewczyna. Niczym się nie wyróżnia - ot taka zwykła, szara myszka. Ma jedynie 160cm wzrostu, a do tego jest drobniutka i chudziutka. Jednak jeśli zechce, to potrafi spojrzeć na kogoś tak, że jej dosyć niski wzrost przestanie mieć jakiekolwiek znaczenie. Gabi jest naturalną blondynką o szaro-niebieskich oczach, które w zależności od nastroju mogą przyjmować wygląd gładkiej, lśniącej tafli jeziora lub wzburzonego morza podczas sztormu. Na karku posiada dosyć sporą bliznę, która jest pamiątką po upadku podczas próby nauki jazdy na nartach, jednak zazwyczaj ukrywa ją pod rozpuszczonymi włosami.

Zobacz profil autora http://mortis.forumpolish.com/t840-zwierzaki-gabrielle-3 http://mortis.forumpolish.com/t839-skrytka-nr-333
PisanieTemat: Re: Wielka Sala  Nie 26 Cze 2016, 18:47

I w ten właśnie sposób kończył się kolejny rok. Tym razem było o tyle dziwnie, że miało miejsce trochę niebezpiecznych "incydentów". Najbardziej denerwowało ją to, że coraz więcej słyszało se o nietolerancji wobec mugoli, lub też osób takich jak ona, czyli mugolaków. Miała jednak nadzieję, że wszystko jakoś wróci do normy... Kiedy przyjechała tu na pierwszy rok nauki przekonała się, że świat magii jest bardziej niebezpieczny, niż mogłoby się wydawać, ale koniec końców był również niezwykle fascynujący. Bez względu na to, co działo się naokoło, nie chciała odpuszczać nauki, dlatego w żadnym z listów nie wspomniała o niczym tacie, bo ten zapewne od razu chciałby ją stąd zabrać.
Sala jak zwykle została przepięknie udekorowana, szczególnie, że w tym roku to Ravenclaw zgarnął puchar. Nie to, żeby jej na tym jakoś szczególnie zależało, ale po prostu miło było zobaczyć barwy swojego domu. Kiedy tylko weszła do środka, pobiegła do swojego miejsca przy stole, oczywiście po drodze uderzając się boleśnie w mały palec u nogi o nogę jednego z krzeseł. No ale, jak widać, bez tego nie mogło się obyć. Rozejrzała się po twarzach osób siedzących naokoło. Zauważyła Kaylin Wittermore i uśmiechnęła się do niej, jako że była jedną z tych niewielu osób w tej szkole, którą w ogóle kojarzyła - w końcu była prefektem. Ale znając życie, krukonka nawet nie zwróciła na nią uwagi. Potem rozejrzała się również po innych stołach. Przy stole gryfonów zauważyła Maurycego, który również był jedną z tych nielicznych osób, które potrafiła rozpoznać. Później przeleciała wzrokiem po stole puchonów - była ciekawa czy znajduje się tam Kim Miracle, z którą ostatnio wymieniły kilka listów - niestety, nadal nie miała pojęcia jak mogłaby ona w ogóle wyglądać. Na samym końcu zerknęła na stół ślizgonów, w nadziei, że może zobaczy gdzieś Ururu, ale nie mogła go znaleźć. Poczuła dziwny smutek na myśl, że może go już nie zobaczyć przez całe wakacje... Ale z drugiej strony będzie mogła znów zobaczyć się z tatą - tak bardzo za nim tęskniła, w końcu nie widzieli się od Świąt. Poza tym, mogła teraz wrócić do świata mugoli, poczytać więcej książek o fizyce... Tak, to zdecydowanie było kuszące.
avatar
Prefekt Hufflepuffu, Rocznik VI

Dodatkowe informacje biograficzne
AKTUALNIE POSIADANA RÓŻDŻKA: Jawor; Włos jednorożca; 10,5
OPANOWANE ZAKLĘCIA: Enervate, Episkey, Expelliarmus, Finite, Flippendo Duo, Fumos, Riddiculus, Drętwota, Anatisquack, Calvorio, Accio, Alohomora, Bombarda, Glacius, Wingardium Leviosa, Descendo, Mobiliarbus, Lapifors, Anteoculatia
OPIS POSTACI: Panna Addyson Clemen urodziła się w małej wsi, ale za to w bardzo kochającej rodzinie, w której małej dziewczynce niczego nie brakowało. Jej matka, mugolka pogodziła się z myślą, że jej mąż i dzieci są czarodziejami i nigdy nie robiła im z tego powodu wyrzutów. Ojciec zaś starał się jak najlepiej wytłumaczyć swoim pociechom, że nigdy nie powinno nadużywać się czarów, a już na pewno nie w obecności mugoli. Szatynka największe problemy miała ze swoim starszym bratem, który dokuczał jej na każdym kroku, ciągnął za włosy i opowiadał straszne historię, przez które dziewczynka chowała się pod pościelą i płakała. Przez niego panicznie boi się kotów, na widok których zamiera w miejscu i oblewają ją zimne poty. W wyglądzie Addyson nie można dopatrzeć się niczego niezwykłego. Problem polega jedynie w jej wzroście. Mierzy niecałe metr pięćdziesiąt i często nie jest traktowana poważnie (w końcu kto może brać na serio dziewczynę z szóstego roku, która wzrostem przypomina pierwszoroczniaka?) Wbrew pozorom jest to zwykła nastolatka, o ładnych, piwnych oczach i czarnych, sięgających łopatek włosach z kilkoma piegami na nosie i policzkach. Jej policzki prawie zawsze są zaczerwienione, jakby sługo stała na mrozie w zimowy dzień.

Zobacz profil autora http://mortis.forumpolish.com/t368-cudowronka-addyson#531 http://mortis.forumpolish.com/t402-kronika-addyson#755 http://mortis.forumpolish.com/t369-skrytka-300#532
PisanieTemat: Re: Wielka Sala  Czw 30 Cze 2016, 15:57

Przyszła na zakończenie, bo musiała. Najchętniej zostałaby w pokoju i kończyła pakowanie. Odkąd pokłóciła się z Ururu, nie miała ochoty… właściwie na nic. Włóczyła się po korytarzach w taki sposób, aby nie natknąć się na Ślizgona, a większość czasu spędzała w dormitorium, bo wiedziała, że tam Ururu nie ma wstępu i nie będzie musiała stanąć z nim oko w oko.
Prezent, który dostała od Nadzieji, schowała na samym dnie kufra. To samo zrobiła z fotografią Ururu, zrobioną na balu.
Chciała po prostu zapomnieć.
Poprawiła krawat w puchońskich kolorach, wygładziła mundurek i ze wzrokiem spuszczonym na pantofelki ruszyła do stołu Hufflepuff. Zasiadła na ławce i dopiero wtedy odważyła się, aby niepewnym, niespokojnym wzrokiem spojrzeć na stół Slytherinu, żeby przynajmniej, przez krótki czas spojrzeć na Marqueza.
Niestety, miejsce, które zazwyczaj zajmował było puste
Walcząc ze łzami napływającymi do oczu, wróciła w wpatrywanie się we własne dłonie. Tak będzie lepiej.



„Jeśli spadniesz na kogoś, nie wystarczy powiedzieć, że nie chciałeś.
W końcu ten ktoś też wcale nie chciał, żebyś na niego spadał."
Sponsored content


PisanieTemat: Re: Wielka Sala  

Wielka Sala

Zobacz poprzedni temat Zobacz następny temat Powrót do góry
Strona 13 z 15Idź do strony : Previous  1 ... 8 ... 12, 13, 14, 15  Next

Permissions in this forum:Nie możesz odpowiadać w tematach
Mortis :: Rozgrywka fabularna :: Hogwart :: Parter-
Skocz do: