Non mor­tem ti­memus, sed co­gita­tionem Mor­tis


Share|

Wielka Sala

Idź do strony : Previous  1 ... 9 ... 13, 14, 15
avatar
Prefekt Ravenclawu, Rocznik VI

Dodatkowe informacje biograficzne
AKTUALNIE POSIADANA RÓŻDŻKA: Angielski dąb, pancerz kikimory, 13 cali, sztywna. Solidna, z dosyć grubą rękojeścią. Nie jest prosta, większość różdżki jest pofalowana. Sama rękojeść ozdobiona jest grawerowaniem w drewnie, a także onyksem, który umieszczony jest na jej podstawie.
OPANOWANE ZAKLĘCIA: ★ Szkolne ★ ACCIO - ALOHOMORA - APERACJUM - BĄBLOGŁOWY - BOMBARDA - COLLOPORTUS - CONFUNDUS - DEPULSO - DRĘTWOTA - ENERVATE - EPISKEY - EXPELLIARMUS - GLACIUS - LUMOS MAXIMA - REDUCTO - REPARO - WINGARDIUM LEVIOSA ★ Łatwe ★ ANATISQUACK - BONUM IGNIS - CALVORIO - CHŁOSZCZYŚĆ - CONSTANT VISIO - ENTROPOMORPHIS - ERECTO - FUNEMITE - ILLEGIBILUS - IMPERTURBABLE - SICCUM - ZAKLĘCIE CZTERECH STRON ŚWIATA (WSKAŻ MI) ★ Trudne ★ FINITE INCANTATEM - PROTEGO HORRIBILIS ★ Specjalne ★ ZAKLĘCIE PATRONUSA (EXPECTO PATRONUM, FORMA BIAŁEGO KRUKA) ★
OPIS POSTACI: Dosyć niska, mierząca jedynie sto sześćdziesiąt centymetrów, nie wyróżniająca się tak naprawdę niczym szesnastolatka. Drobna, można nawet pokusić się o stwierdzenie chuda dziewczyna, która z pewnością nie ma zbyt wiele siły i łatwą ją pociągnąć, czy popchnąć. Ostatnim razem, gdy się ważyła, waga ukazała czterdzieści osiem kilogramów, co i tak było dla niej osiągnięciem. Całkowicie przeciętna, o krótkich blond włosach, które lubią się puszyć i falować - każdy włos w zupełnie inną stronę, co sprawia, że na jej głowie prawie zawsze panuje nieład. Zawsze bardzo się stara, by mieć choć trochę elegancką fryzurę, jednak nie często jej się to udaje. Brązowe oczy kontrastują z bladą cerą, będącą oznaką przebywania przez większość czasu w budynkach, choć w wakacje zdarza się, że znajduje się na niej lekka opalenizna będąca wynikiem spędzania czasu z magicznymi stworzeniami na zewnątrz. Opala się jednak na czerwono, co nie jest szczytem jej marzeń. Ma na twarzy kilka pieprzyków, a na całym ciele poza tym jedyną skazą jest długa blizna, ciągnąca się aż od lewej strony brzucha do połowy uda. Nie ma zbyt dużej wady wzroku, jednak często można spotkać ją w okularach z czarną obwódką, gdyż w ten sposób lepiej jej się czyta. Dziewczyna nauczona została dbania o siebie, więc zawsze jest czysta i schludnie ubrana. Zdarza się, że na twarzy można dostrzec makijaż, lecz nie jest to zbyt częste. Lubi eleganckie stroje, spódnice, koszule i sweterki. Zawsze pachnie od niej kwiatową mieszanką jej ulubionych perfum.

Zobacz profil autora http://mortis.forumpolish.com/t214-zwierzeta-kaylin#273 http://mortis.forumpolish.com/t328-dziennik-kaylin#412 http://mortis.forumpolish.com/t213-skrytka-nr-690#272
PisanieTemat: Re: Wielka Sala  Pon 18 Lip 2016, 18:08

W Kaylin wszystko się gotowało. Już dawno nie była zdenerwowana tak bardzo i czuła, jak wszelkie bariery, tak mozolnie kreślone przez lata, puszczają. Bała się tego, co może się stać, gdy nie wytrzyma, ale nie potrafiła nad tym panować. Miesiące niewyspania, miesiące ciężkiej pracy, miesiące... Wszystkiego. Ojciec, matka, profesor Bułhakow i jego nieobecność. Walka o zdobycie Pucharu Domów i porażka, jaką okazały się tak kiepskie wyniki w nauce jej kolegów z domu. Potocka naprawdę nie musiała jej o tym przypominać, bo Wittermore czuła się w jakiś sposób za to odpowiedzialna. To wszystko i stres z tym związany sprawiało, że dzisiaj nie tylko chciała się rozpłakać, ale czuła, że zaraz wybuchnie. Ręce zaczęły jej drżeć, a ona resztką silnej woli powstrzymywała się przed zaatakowaniem Puchonki. Zaaferowana jej wypowiedzią nie zwróciła nawet uwagi na słowa Addyson, ani przywitanie Kim - na które w normalnych okolicznościach z pewnością odpowiedziałaby chociażby uśmiechem, w końcu nie była najlepsza w interakcjach międzyludzkich.
Ściągnęła brwi i już miała odpowiedzieć, kiedy poczuła na swojej głowie dotyk, który sprawił, że podskoczyła w miejscu. Widząc Graysena poczuła, jak czerwienieje ze wstydu i złości, a jego otarcie się ramieniem jedynie pogłębiło to uczucie. Szumiało jej w głowie z nadmiaru emocji, których już od tak dawna w sobie nie czuła. Dopiero po chwili dotarły do niej kolejne słowa Carrowa i aż kaszlnęła z przejęcia. Przeniosła zdziwione spojrzenie na niego, szybko jednak się opanowała, a wytłumaczenie Hope w jakiś sposób sprawiło, że nie zechciała ciągnąć tego tematu. Teraz. Potem z pewnością wypyta Graysena, co to wszystko miało znaczyć. Chociaż... Czy miała prawo? Miała się w końcu nie wtrącać w jego sprawy.
- Jeżeli nie miałaś zamiaru brzmieć tak ostro, trzeba było pomyśleć zanim się odezwałaś. Tak Hope, ludzie czasem to robią, chociaż tobie się to ostatnio nie zdarza wcale. Następnym razem, gdy się rozpalisz do agresywnej dyskusji nie spal się tak szybko, bo żal tego słuchać. Być może gdybyś została poprawnie wychowana wiedziałabyś, jak ważne jest gryzienie się w język przed powiedzeniem czegoś a nie po, ale skoro to ci już nie wyszło to pozwól, że cię oświecę. Zadaniem prefekta nie jest wchodzenie komuś w życie i pilnowanie go na każdym kroku, a dawanie rad i ewentualne naprowadzanie na dobrą drogę. Z tego, co wiem mój dom stracił najmniej punktów ze wszystkich, a to za sprawą porządnego zachowania, które twojemu koledze Carterowi idzie raczej średnio. Nie jesteś prefektem, nie masz obowiązku się nim opiekować, ale wszyscy w szkole wiedzą, że roztaczasz wokół niego opiekę, więc uświadomię cię, że wychodzi ci to gorzej niż mnie prefektowanie. - Chłodny ton przeciął powietrze, choć czuła, jak nią rzuca i że jeszcze chwila, a rzuci jej się do gardła. - Nie rozumiem. Nie łączy nas absolutnie nic. Równie dobrze mogłabyś sądzić, że łączy nas coś, bo znamy tych samych nauczycieli. I, och, nasłuchałaś się na temat Graysena wystarczająco? Świetnie, następnym razem zatkaj uszy, bo słuchanie plotek jest równie niegrzeczne, co ich rozpowiadanie.



I made my choice a long time ago, and I'm never gonna leave you.


avatar
Nauczyciel Starożytnych Run

Dodatkowe informacje biograficzne
AKTUALNIE POSIADANA RÓŻDŻKA: Kieł widłowęża, grab, 13 cali, giętka
OPANOWANE ZAKLĘCIA: Szkolne: ACCIO, ALOHOMORA, APERACJUM, BOMBARDA, CAVE INIMICUM, DIFFINDO, DRĘTWOTA, ENERVATE, EXPELLIARMUS, IMMOBILUS, LUMOS, MIMBLE WIMBLE, MOBILICORPUS, NOX, PROTEGO | Łatwe: ANAPEO, ANESTHESIA, BULLA PRIVATA, BRACIUM EMENDO, CHŁOSZCZYŚĆ, ILLEGIBILUS, IMPERTURABLE, LEVICORPUS, RENERVATE, REPARIFORS, SUSPENSORIUS, UTEVO LUX, ZAKLĘCIE CZTERECH STRON ŚWIATA (WSKAŻ MI) | Trudne: ARESTO MOMENTUM, FINITE INCANTATEM, INCARCEROUS, NE APORTATION, PROTEGO HORRIBILIS, SECTUMSEMPRA, SICCUM PISCINAM, VULNERA SANATUR
OPIS POSTACI: Dosyć wysoki, mierzący metr osiemdziesiąt mężczyzna, który posturą przypomina bardziej chucherko, niż napakowanego pana kulturystę. Już z daleka widać, że jest typem intelektualisty, który w swoim życiu przenosił jedynie stosy książek. Ma jasną karnację od siedzenia przez większość czasu w pomieszczeniach, kilka piegów na twarzy i oczy przybierające odcień bardzo intensywnego błękitu. Ciemne włosy, zazwyczaj trochę dłuższe niż być powinny zaczesuje na bok przy użyciu pomady. Zdarza mu się mieć trzydniowy zarost, choć bardzo dba o to, by być zawsze czystym, ogolonym i schludnym. Ubiera się elegancko, w koszule, garnitury i kamizelki.

Zobacz profil autora http://mortis.forumpolish.com/t739-zwierzeta-laytona#4850 http://mortis.forumpolish.com/t742-dziennik-laytona#4856 http://mortis.forumpolish.com/t741-skrytka-nr-906#4855
PisanieTemat: Re: Wielka Sala  Pon 18 Lip 2016, 21:59

Wpatrywał się tępym wzrokiem przed siebie i słuchał słów kolegi po fachu tylko po to, by po ich usłyszeniu... Westchnąć. Wiedział, jak kiepsko Slytherin stał z punktacją. Wiedział, że dzisiaj ktoś stracił ich tak dużo, że nawet sam Layton nie chciał o tym myśleć. Na Merlina, był kiedyś Ślizgonem, sam pracował na punkty i na to, by jego dom co roku wygrywał, a tutaj... Złapał się za głowę słysząc historię i po chwili wydał z siebie ledwie dosłyszalny lęk.
- Ten niski z jasnymi włosami? Nie miałem okazji go jeszcze uczyć, ale co nieco na jego temat już usłyszałem. Współczuję, bo z pewnością użeranie się z nim nie jest najłatwiejsze. Cóż, to już nie te czasy, kiedy Ślizgoni coś sobą reprezentowali, ale to raczej wina tego pokolenia i jego rodziców. Sam fakt, że tylu Krukonów w tym roku nie zdało... Kto by pomyślał. - Pokręcił głową i na chwilę odciągnął swoją uwagę od znajdującej się kilka siedzeń od nich Ophelii. Czuł jej obecność nawet, kiedy na nią nie patrzył. Za jakie grzechy?
- Zadaję sobie to pytanie co rano, gdy siadam przy tym stole. - Powiedział cicho, popijając własną herbatę i prostując się na miejscu. Chciał uczyć. Cholernie chciał tu być. Ale im dłużej na to wszystko patrzył, tym częściej zastanawiał się, co poszło nie tak? Czemu szkoła, którą pamiętał jako naprawdę dobrą placówkę, miejsce, które nauczyło go wszystkiego, co umiał się tak bardzo stoczyło. Czemu te dzieci były takie nieogarnięte? Czemu nie chciały się uczyć? Czemu było tyle problemów?
A może ta było zawsze? Ostatnie lata spędził w Durmstrangu, gdzie wszystko wyglądało inaczej. Widocznie nauczył się zupełnie innego systemu nauczania i trzymania dyscypliny i nie potrafiąc dostrzec tego w Hogwarcie czuł, że czegoś brakuje. Miał nadzieję, że nowa dyrektorka i nowy wicedyrektor coś z tym zrobią. Z przyjemnością poleciłby im kilka metod stosowanych w szkole umiejscowionej na granicy Norwegii i Szwecji.


Spełnienie wieloletnich marzeń może i przeszło wszelkie oczekiwania,
ale rzeczywistość w pewnym sensie przebrała miarę.
avatar
Ścigający Złotych Chimer, Rocznik VI

Dodatkowe informacje biograficzne
AKTUALNIE POSIADANA RÓŻDŻKA: cyprys || róg jednorożca || sztywna || 11 cali
OPANOWANE ZAKLĘCIA: Enervate, Episkey, Lumos, Expelliarmus, Orbis, Everte Statum, Avifors, Oppugno, Fumos Duo, Protego Totalum, Flippendo Duo
OPIS POSTACI: Dziewczyna ma blond włosy, które są w w wiecznym nieładzie, albo związane w jakiś warkocz, bądź kucyk, a następnie rozpuszczone i poskręcane w fikuśne loki. Tęczówki są w barwie błękitu, roześmiane, błyszczące piękne oczęta. Zawsze widać u niej szeroki uśmiech, którym obdarowuje każdego, kogo napotka na swojej drodze. Jej cera jest jasna, ponieważ promienie słońca nie potrafią ubarwić jej skóry. Jednego dnia, gdy się opali jest czerwona jak pomidor, a następnego dnia nie ma już nic - ani czerwieni, ani brązu. Mierzy sobie 152 cm wzrostu i jakoś na to nie narzeka. Lubi być niska, mimo że zawsze musi patrzeć na innych z dołu. Waży 49 kg. Jest drobnej postury, więc czasami ma się wrażenie, że byle jaki podmuch wiatru zabierze ją ze sobą siną w dal. Jednak pozory mylą. Diabeł ukrył się w ciele aniołka. Dziewczyna ma naprawdę dużo siły.

Zobacz profil autora http://mortis.forumpolish.com/t771-zoo-kimi http://mortis.forumpolish.com/t773-pamietnik-kimi http://mortis.forumpolish.com/t770-skrytka-4487
PisanieTemat: Re: Wielka Sala  Wto 19 Lip 2016, 18:48

Dopiero po chwili dotarł do niej męski głos pana Carrowa. Słysząc jak Kaylinka i Carrow rzucili się na jej Nadziejkę zrobiła niezadowolony dzióbek. Uniosła brew do góry na ich wymianę zdań.
- Mówicie o tym jak ledwo trzymałeś się na nóżkach, bo nie masz mocnej głowy? - zapytała z tym swoim miły, wesołym uśmieszkiem. Jak zwykle nigdy nie potrafiła pokazywać, że coś ją złości. Zawsze miła, zawsze uśmiechnięta i nigdy nie świadoma tego, że potrafi komuś wyrządzić krzywdę słowami. W końcu po to została nauczona mówić, że ma wygłaszać to, co myśli. Ma do tego prawo, języka jej nie utną, bo teoretycznie to dziecko na to nie pozwoli. - Ostatnio często zdarza ci się leżeć nad dziewczynami - zauważyła nim zdążyła się ugryźć w język. Teoretycznie nie zamierzała gryźć języka, bo to boli, ale ciii...
Otworzyła szeroko usta słysząc słowa Kay. Mruknęła cicho i objęła Nadzieję, aby ta czasem nie wyszarpała Wittermore oczu za wspomnienie o paleniu się. Burda jest spoko, Kim lubi się bić, ale chyba wielka sala, zakończenie roku itd nie jest odpowiednim miejscem do tego. Już zapomniała, że wołała ducha. Patrzyła na Kaylin z niedowierzaniem. Zawsze uważała ją za miłą i spokojną dziewczynę. Czasami nawet podziwiała ją za to, że potrafi tak świetnie się uczyć i zawsze wszystko jej wychodzi. Kiedyś miała ochotę nawet poprosić ją o pomoc w jednej z prac domowych, bo sobie z czymś nie radziła, ale zrezygnowała, bo wolała wyjść na idiotkę przed Nadziejką, niż przed dziewczyną, z którą rzadko kiedy rozmawia.
- Kaylin - mruknęła cicho i wróciła wzrokiem w stronę Nadziei. Dobrze wiedziała jak jej przyjaciółka przeżywała gorącą sytuację w Hogsmeade, że sama miała z tego powodu wiele problemów i czuła się z tym źle.


Kim Miracle
Plan Lekcji
Eliksiry, OPCM, ONMS,
Transmutacja, Wróżbiarstwo,
Zaklęcia i Uroki, Zielarstwo
avatar
Zastępca kapitana i pałkarz Srebrnych Wiwern, Rocznik VI

Dodatkowe informacje biograficzne
AKTUALNIE POSIADANA RÓŻDŻKA: 14 cali, kieł widłowęża, winorośl, elastyczna
OPANOWANE ZAKLĘCIA:
OPIS POSTACI: Graysen ledwie opuścił łono swej nieszczęsnej matki Faustine, a liczne grono rodzinne, zgromadzone ściśle wokół kołyski, zawyrokowało, iż chłopiec przyszedł na świat jako idealna kalka swojego ojca. Choć podobne stwierdzenie zdawało się być w tamtej chwili niczym innym, a pieszczotliwą eksklamacją, to z biegiem lat każdy przekonał się, że Graysenowi w istocie przepowiedziano wtedy przyszłość w cieniu niedoścignionego oryginału, po którym to musiał odziedziczyć spłaszczony, wydatny nochal. Nie mógłby być gorszy od swych rówieśników, co za tym idzie, może pochwalić się wzrostem ponadprzeciętnym, sylwetką i ruchami nieskrępowanymi, acz bywa, że i chaotycznymi, zależnie od tego czy znajduje się obecnie w fazie nadpobudliwości ruchowej, czy wręcz przeciwnie, w stanie otępienia i stagnacji. Piwne kurwiki szaleństwa i błysk niepoczytalności są nieodłącznym elementem składowym spojrzenia, jakim Graysen obarcza swych rozmówców. Łagodny i spokojny, nieznęcony gwałtownym temperamentem, budzi jeszcze większe podejrzenia, wzmaga w innych lęk, iż tylko jednej małej iskierki brakuje do eksplozji niezrównoważonego pomyleńca, który to tkwi, gdzieś głęboko w nim, uśpiony za maską typowego, aroganckiego dzieciaka z porządnego domu. Coś, co kiedyś będzie nazywać się artystycznym nieładem, w obecnej erze, jest jedynie trywialnym bałaganem, bo to właśnie bałagan objął panowanie nad głową chłopaka. Nie podpatrzył ani trendów, ani kolegów z ławki, na próżno więc u niego szukać fryzury na przylizanego Włocha, on o to nie dba. Bogatą mimikę uwielbia uwydatniać w sposób ekspresyjny i nierzadko karykaturalny, emocje bowiem, i to te wszelkiego kalibru, stanowią dla Gray’a nieodwieczną zagwozdkę; są niczym puzzle pozbawione istotnych elementów układanki, których nie potrafi ułożyć. Fuzja kontrastowych emocji, niesprecyzowany i wieloznaczny ton wypowiedzi, zapewnił mu dożywotnią łatkę bezczelnego mitomana, z którego ust sączą się nieskończone ciągi łgarstw i jad fałszu. Potwierdzenie podobnego wymysłu byłoby jednakże krzywdzące dla Graysena, który w gruncie rzeczy nie jest osobą tak podłą i nikczemną, jak jego ojciec by pragnął. Z ludźmi mu nie po drodze, nie rozumie ich zamiarów, celów i motywacji. Nie utożsamia się zresztą z wieloma jednostkami, izoluje się od reszty na własne życzenie, nie będąc jednak do końca pewnym, czy jest to czymś, czego tak naprawdę pragnie.

Zobacz profil autora http://mortis.forumpolish.com/t585-sowa-graysena http://mortis.forumpolish.com/t612-skrytka-numer-123
PisanieTemat: Re: Wielka Sala  Sro 20 Lip 2016, 03:37

Carrow spuszcza przelotnie wzrok, leniwie rozglądając się po Wielkiej Sali, w duchu zaś poniekąd żałując, iż przypętał się w miejsce, w którym nie powinien był liczyć na prawdziwie soczystą rozrywkę. Czyżby...rozczarował się słowami Hope, bo szczerze liczył, iż wyłuska od dziewczęcia słowa dużo sroższe i okrutniejsze, takie przez które jej inna, mroczniejsza natura wypełznie z nory na światło dzienne? Na nim nic nigdy zdawało się nie robić wrażenia, a wszelkie reakcje i podłe zagrywki bywały niczym innym jak wyrachowaną kalkulacją betonowego człowieka bez życia emocjonalnego. Żałosne, iż to właściwie ojciec należy do jednoosobowego grona ludzi oraz przedmiotów, które są w stanie nim potrząsnąć i wzniecić płomień zgubnej energii.
- Dziękuję za troskę, Potocka - stwierdza chłodno, spojrzeniem szybując w stronę właśnie wychwyconego wzrokiem Caolana, któremu to przygląda się jeszcze przez chwilę. Wyłącza się na moment, który całkowicie nagle i niespodziewanie zamienia się w rozemocjonowaną, póki co jednostronną walkę rozpoczętą przez niezwykle długi monolog Wittermore. Opanowuje pobłażliwy uśmiech pragnący wtargnąć na jego kamienne oblicze, a wolną dłonią klepie dziewczę po ramieniu. Zuch dziewczyna, ale w mniemaniu Graysena za grzecznie. Przeżuwa swą bułeczkę, iskrą zainteresowania zabłąkaną w tęczówce, błyskając w kierunku Puchonki.
Niestety malutkiej przyjaciółki Hope nie dostrzega, słowa jej zaś zanikają w bezdennej czeluści ignorancji Carrowa. Poza tym... Wittermore kontra Potocka aż nazbyt go ciekawi, aby uwagę poświęcać komukolwiek, kto do grona zainteresowanych nie należy.


"I never promised you an open heart or charity
I never wanted to abuse your imagination
I come with knives and agony"
avatar
Rocznik VI

Dodatkowe informacje biograficzne
AKTUALNIE POSIADANA RÓŻDŻKA: 12 cali, nieco giętka, włos z głowy wili, czarny orzech
OPANOWANE ZAKLĘCIA: Szkolne: OPPUGNO, PORTUS, TERGEO, ENERVATE, EXPELLIARMUS, FUMOS, IMMOBILUS, PETRIFICUS TOTALUS, GEMINO, ACCIO, AQUAMENTI, FINITE, HERBIVICUS, REPARO, VENTUS || Łatwe: EBUBLIO, OBSCURO, REPLEO, ANIMO LEPORE, CANTIS, MOBILE IMAGINEM, CAPILLUS TINCTURA, DULCIUS, MELOFORS ||Trudne: MEMORIA IMAGINEM, SALVIO HEXIA
OPIS POSTACI: Nadziejka o wzroście nieco większym od przeciętnej szesnastolatki, czyli jakieś takie 165. Waga... lekko poniżej normy, pomimo, że dużo je. Twarzyczka: dość okrąła i dziecięca, mały nosek, różane usteczka. Przy uśmiechu podkreślają się jej mocno policzki. Oczy zielone. Cera taka jakaś typowa dla środkowej, nieco wschodniej Europy. Dodatkowo piegi, ujawniające się bardziej latem. Brwi średniej grubości. Kasztanowe włosy bywają pofalowane, sięgają za ramiona. Czasami je spina w koczek. Grzywka samodzielnie obcięta, czasem ją zaczesuje bardziej na czoło, czasami bardziej w bok. W zależności od nastroju, nosi okulary. Nie ma specjalnie dużej wady. Uwielbia też wszelkie akcesoria do włosów, spinki, wstążki. Jej codzienne ubrania nawiązują nieco do minionych epok.

Zobacz profil autora http://mortis.forumpolish.com/t622-zwirzynta-nadziejki#3136 http://mortis.forumpolish.com/t623-zapiski-nadziejki#3145 http://mortis.forumpolish.com/t621-skrytka-numer-1996#3135
PisanieTemat: Re: Wielka Sala  Sro 20 Lip 2016, 12:56

Kim, droga Kim, za dużo mówisz, pomyślała Nadź biorąc głębszy oddech po słowach przyjaciółki, które zdecydowanie nie powinny paść. Na szczęście Graysen się tym nie przejął.
Wzrok Potockiej spoczął na Wittermore. Spokojny, spowity zmęczeniem. Chciała tylko posiedzieć i poobserwować ludzi w ostatnim dniu szkoły. Dlaczego. Dlaczego musiała się odzywać do Wittermore. Dlaczego.
Słuchała sobie, jak Kaylin się rozkręca. Chyba faktycznie nagle stały się sobie bliższe. To dobrze, pomyślała Hope łapiąc każde krucze słówko. Nie dostrzegła w tej wypowiedzi niczego błyskotliwego. Określenie czyjegoś zachowania jako nienormalnego. Było. Pojazd po rodzicach, że źle wychowali. Nuda. Przy "porządnym zachowaniu" nie zdążyła pohamować kpiącego uśmieszku, jaki wtargnął na jej twarz. Co ona poradzi, że ze słowem "Ravenclaw" kojarzy jej się tylko Carrow i Fletcher? Dwa wzory idealnego zachowania. Uśmiech się powiększył, kiedy Wittermore uznała, że wszyscy wiedzą o Hope i Cyrilu. To było słodkie.
- Oh, Kaylin, Kaylin - zaczęła, kiedy Krukonka skończyła swoją płonącą przemowę. - O koledze Carrowie wiem wystarczająco z własnego doświadczenia i obserwacji oraz od tych kilku osób, które miały szczęście obcować z nim w najwyższym stopniu. Porządne zachowanie Krukonów to dobry żart, a mówisz to tak, jakby to była twoja zasługa, jaką z pewnością jest zdobycie tych wszystkich punktów, które z pewnością mogłaś zdobyć bez niczyjej pomocy. Nie umniejszam twoich osiągnięć w nauce, jednak chciałabym ci przekazać jedną życiową prawdę: prefekt nic ma do tego, jak zachowuje się cały dom. To co mówiłam na początku, było tylko takim koleżeńskim żarcikiem. Skoro ich sobie nie życzysz, nie ma problemu, nie musimy wchodzić pogłębiać naszej relacji ze sobą. Wszystko da się załatwić na spokojnie, następnym razem nie wybuchaj tak, proszę.
Hope była teraz pieprzoną oazą spokoju, tkwiącą w czułych objęciach Kim. Nie poruszyły jej nawet płonąco brzmiące wyrazy, które może Wittermore użyła celowo, może nie. Puchonki były teraz idealnym obrazem przyjaźni. Hope nie wyobrażała sobie życia bez wiecznego wsparcia ze strony Kim. A Wittermore kogo miała? Addyson sobie poszła, a Carrow egzystował obok tylko jako widz obserwujący zapowiadające się ciekawie widowisko. Jednak pewnie zaraz spakuje krzesełko i sobie pójdzie, robiło się tu nudno.
- A co do plotek. Bardzo interesuje mnie jedna krążąca na Twój temat po całej szkole. Dobrze by było mieć pewność, że nie powinnam jej ufać... Ale to nie jest sprawa na teraz. Życzę miłego dalszego świętowania - dodała chcąc zakończyć tą dziwną wymianę długaśnych wypowiedzi. Miała nadzieję, że Kaylin nie pociągnie tematu. Głupio byłoby Nadź rozmawiać teraz o plotkach dotyczących romansu Krukonki z Bułhakowem. Odwróciła się do stołu spoglądając na ciasto, które spożywała Kim.
- A więc mówisz, że ono zmusza do bycia zjedzonym. Sprawmy mu więc przyjemność - całkiem ochoczo chwyciła widelczyk, po czym leniwie nabrała kawałek ciasta na talerzyk.



❀✿❀❀✿❀❀✿❀
Say hello to the girl that I am!
You're gonna have to see through my perspective
I need to make mistakes just to learn who I am
And I don't wanna be so damn protected

avatar
Prefekt Ravenclawu, Rocznik VI

Dodatkowe informacje biograficzne
AKTUALNIE POSIADANA RÓŻDŻKA: Angielski dąb, pancerz kikimory, 13 cali, sztywna. Solidna, z dosyć grubą rękojeścią. Nie jest prosta, większość różdżki jest pofalowana. Sama rękojeść ozdobiona jest grawerowaniem w drewnie, a także onyksem, który umieszczony jest na jej podstawie.
OPANOWANE ZAKLĘCIA: ★ Szkolne ★ ACCIO - ALOHOMORA - APERACJUM - BĄBLOGŁOWY - BOMBARDA - COLLOPORTUS - CONFUNDUS - DEPULSO - DRĘTWOTA - ENERVATE - EPISKEY - EXPELLIARMUS - GLACIUS - LUMOS MAXIMA - REDUCTO - REPARO - WINGARDIUM LEVIOSA ★ Łatwe ★ ANATISQUACK - BONUM IGNIS - CALVORIO - CHŁOSZCZYŚĆ - CONSTANT VISIO - ENTROPOMORPHIS - ERECTO - FUNEMITE - ILLEGIBILUS - IMPERTURBABLE - SICCUM - ZAKLĘCIE CZTERECH STRON ŚWIATA (WSKAŻ MI) ★ Trudne ★ FINITE INCANTATEM - PROTEGO HORRIBILIS ★ Specjalne ★ ZAKLĘCIE PATRONUSA (EXPECTO PATRONUM, FORMA BIAŁEGO KRUKA) ★
OPIS POSTACI: Dosyć niska, mierząca jedynie sto sześćdziesiąt centymetrów, nie wyróżniająca się tak naprawdę niczym szesnastolatka. Drobna, można nawet pokusić się o stwierdzenie chuda dziewczyna, która z pewnością nie ma zbyt wiele siły i łatwą ją pociągnąć, czy popchnąć. Ostatnim razem, gdy się ważyła, waga ukazała czterdzieści osiem kilogramów, co i tak było dla niej osiągnięciem. Całkowicie przeciętna, o krótkich blond włosach, które lubią się puszyć i falować - każdy włos w zupełnie inną stronę, co sprawia, że na jej głowie prawie zawsze panuje nieład. Zawsze bardzo się stara, by mieć choć trochę elegancką fryzurę, jednak nie często jej się to udaje. Brązowe oczy kontrastują z bladą cerą, będącą oznaką przebywania przez większość czasu w budynkach, choć w wakacje zdarza się, że znajduje się na niej lekka opalenizna będąca wynikiem spędzania czasu z magicznymi stworzeniami na zewnątrz. Opala się jednak na czerwono, co nie jest szczytem jej marzeń. Ma na twarzy kilka pieprzyków, a na całym ciele poza tym jedyną skazą jest długa blizna, ciągnąca się aż od lewej strony brzucha do połowy uda. Nie ma zbyt dużej wady wzroku, jednak często można spotkać ją w okularach z czarną obwódką, gdyż w ten sposób lepiej jej się czyta. Dziewczyna nauczona została dbania o siebie, więc zawsze jest czysta i schludnie ubrana. Zdarza się, że na twarzy można dostrzec makijaż, lecz nie jest to zbyt częste. Lubi eleganckie stroje, spódnice, koszule i sweterki. Zawsze pachnie od niej kwiatową mieszanką jej ulubionych perfum.

Zobacz profil autora http://mortis.forumpolish.com/t214-zwierzeta-kaylin#273 http://mortis.forumpolish.com/t328-dziennik-kaylin#412 http://mortis.forumpolish.com/t213-skrytka-nr-690#272
PisanieTemat: Re: Wielka Sala  Sro 20 Lip 2016, 19:22

Kaylin była spokojna. Zaledwie chwilę temu, do czasu, gdy Potocka się do niej nie odezwała. Teraz, choć wyraz twarzy jeszcze jej się nie zmienił, drżące z irytacji dłonie zaczęły zwiastować napad furii, który tak dobrze udawało jej się opanowywać przez ostatnie miesiące. Prychnęła tylko, na kolejne słowa Puchonki i pokręciła głową z niedowierzaniem.
- Porządne zachowanie Krukonów to żart? - Och, nikt nie będzie wyśmiewać się z Ravenclawu na jej warcie. - Żartem jest, że ktoś, kto nie umie utrzymać w ryzach jednego małego chłopca wypowiada się na temat zachowania innych, którzy - pozwól, że ci przypomnę - stracili najmniejszą ilość punktów. I och, na pewno wiesz najlepiej, jakie są obowiązki prefekta, skoro nim nie jesteś. Pozwolę ci się pouczać, jak już nim zostaniesz. - Już otworzyła usta, by powiedzieć coś więcej, gdy poczuła na swoim ramieniu dłoń Graysena. Odetchnęła głęboko i... uspokoiła się. przynajmniej na razie. Można by rzec, że na tę chwilę zapomniała o znajdującej się obok Potockiej, całej tej rozmowie i agresji, jaka w niej jeszcze sekundę temu narastała. Kojąca dłoń Carrowa sprawiła, że na pół minuty wzrok Wittermore zatrzymał się na jego twarzy. Z tej złości niemal zapomniała, że stał obok. Ba, że pół szkoły się tej całej rozmowie przysłuchiwało i przyglądało - choć oczywiście wszyscy udawali, że było inaczej. Dopiero ponowne odezwanie się Potockiej znowu jej o wszystkim przypomniało. Zmarszczyła brwi, przez chwilę nie rozumiejąc, co dziewczyna w ogóle do niej mówi.
- Dopiero powiedziałam ci, że słuchanie plotek jest równie niegrzeczne, co ich rozpowiadanie, a teraz otwarcie przyznajesz, że jedna z nich cię niezmiernie interesuje? Ale proszę bardzo - pytaj. Która to z nich jest tak fascynująca, że nie daje ci spokoju? - Prychnęła jeszcze raz. Jakby ją obchodziły jakiekolwiek plotki - słyszała ich o sobie tak wiele, że już przestała je liczyć.



I made my choice a long time ago, and I'm never gonna leave you.


avatar
Rocznik VI

Dodatkowe informacje biograficzne
AKTUALNIE POSIADANA RÓŻDŻKA: 12 cali, nieco giętka, włos z głowy wili, czarny orzech
OPANOWANE ZAKLĘCIA: Szkolne: OPPUGNO, PORTUS, TERGEO, ENERVATE, EXPELLIARMUS, FUMOS, IMMOBILUS, PETRIFICUS TOTALUS, GEMINO, ACCIO, AQUAMENTI, FINITE, HERBIVICUS, REPARO, VENTUS || Łatwe: EBUBLIO, OBSCURO, REPLEO, ANIMO LEPORE, CANTIS, MOBILE IMAGINEM, CAPILLUS TINCTURA, DULCIUS, MELOFORS ||Trudne: MEMORIA IMAGINEM, SALVIO HEXIA
OPIS POSTACI: Nadziejka o wzroście nieco większym od przeciętnej szesnastolatki, czyli jakieś takie 165. Waga... lekko poniżej normy, pomimo, że dużo je. Twarzyczka: dość okrąła i dziecięca, mały nosek, różane usteczka. Przy uśmiechu podkreślają się jej mocno policzki. Oczy zielone. Cera taka jakaś typowa dla środkowej, nieco wschodniej Europy. Dodatkowo piegi, ujawniające się bardziej latem. Brwi średniej grubości. Kasztanowe włosy bywają pofalowane, sięgają za ramiona. Czasami je spina w koczek. Grzywka samodzielnie obcięta, czasem ją zaczesuje bardziej na czoło, czasami bardziej w bok. W zależności od nastroju, nosi okulary. Nie ma specjalnie dużej wady. Uwielbia też wszelkie akcesoria do włosów, spinki, wstążki. Jej codzienne ubrania nawiązują nieco do minionych epok.

Zobacz profil autora http://mortis.forumpolish.com/t622-zwirzynta-nadziejki#3136 http://mortis.forumpolish.com/t623-zapiski-nadziejki#3145 http://mortis.forumpolish.com/t621-skrytka-numer-1996#3135
PisanieTemat: Re: Wielka Sala  Sro 20 Lip 2016, 19:50

Nie skomentowała wypowiedzi Kaylin. Nie miała siły. Widocznie się nie dogadywały, aczkolwiek ciekawym widoczkiem była taka dynamiczna Wittermore. Nie spodziewała się po niej takiego wybuchu i to na taką błahostkę. Kącik ust Potockiej uniósł się na widok gestu Carrowa, którym uspokoił Krukonkę. Czyżby w tym momencie poczuła wdzięczność wobec niego? Wciąż był jednym z wrogów jej, a szczególnie Maurycego, lecz bardziej żyła uczuciem, jakim obdarzała Graysena Antigone. On musiał mieć w sobie coś dobrego, prawda? W końcu Hennessy go wybrała, a ona była na cholernym marszu ROMu, za co Nadzieja niesamowicie ją szanowała.
Niezwykłości pojawiające się w życiu towarzyskim Puchonki skutecznie odrywały ją od poważnych zmartwień i pozwalały odetchnąć. A gdyby zaczęła jeść ciasto kompletnie ignorując gotującą się Krukonkę? Nabrała kawałek na widelczyk. Wsadziła do buźki. Zastanowiła się. Spojrzała na Kaylin uważnie i przełknęła.
- Jak już mówiłam - nie wierzę w plotki zasłyszane na korytarzu. Jednak sama zdążyłam zaobserwować... to coś. Twój stosunek do pewnej osoby... z którą tańczyłaś na balu... nie, nie chodzi o Carrowa - powiedziała ściszając głos, żeby nikt niepowołany nie usłyszał. Miała nadzieję, że dziewczyna się domyśli, o kogo chodzi. Chyba nie była głupia... Nie. Nadziejka zaczęła poddawać wątpliwości jasność rozumowania Krukonki. Dlatego sama postanowiła sobie przypomnieć, z kim jeszcze Kaylin tańczyła na balu, lecz chyba nie udało jej się zaliczyć żadnego trzeciego partnera. Ale mogła się mylić, nie obserwowała jej cały czas, właściwie nawet nie miała pewności, czy Wittermore pląsała po parkiecie z Carrowem.



❀✿❀❀✿❀❀✿❀
Say hello to the girl that I am!
You're gonna have to see through my perspective
I need to make mistakes just to learn who I am
And I don't wanna be so damn protected

avatar
Prefekt Ravenclawu, Rocznik VI

Dodatkowe informacje biograficzne
AKTUALNIE POSIADANA RÓŻDŻKA: Angielski dąb, pancerz kikimory, 13 cali, sztywna. Solidna, z dosyć grubą rękojeścią. Nie jest prosta, większość różdżki jest pofalowana. Sama rękojeść ozdobiona jest grawerowaniem w drewnie, a także onyksem, który umieszczony jest na jej podstawie.
OPANOWANE ZAKLĘCIA: ★ Szkolne ★ ACCIO - ALOHOMORA - APERACJUM - BĄBLOGŁOWY - BOMBARDA - COLLOPORTUS - CONFUNDUS - DEPULSO - DRĘTWOTA - ENERVATE - EPISKEY - EXPELLIARMUS - GLACIUS - LUMOS MAXIMA - REDUCTO - REPARO - WINGARDIUM LEVIOSA ★ Łatwe ★ ANATISQUACK - BONUM IGNIS - CALVORIO - CHŁOSZCZYŚĆ - CONSTANT VISIO - ENTROPOMORPHIS - ERECTO - FUNEMITE - ILLEGIBILUS - IMPERTURBABLE - SICCUM - ZAKLĘCIE CZTERECH STRON ŚWIATA (WSKAŻ MI) ★ Trudne ★ FINITE INCANTATEM - PROTEGO HORRIBILIS ★ Specjalne ★ ZAKLĘCIE PATRONUSA (EXPECTO PATRONUM, FORMA BIAŁEGO KRUKA) ★
OPIS POSTACI: Dosyć niska, mierząca jedynie sto sześćdziesiąt centymetrów, nie wyróżniająca się tak naprawdę niczym szesnastolatka. Drobna, można nawet pokusić się o stwierdzenie chuda dziewczyna, która z pewnością nie ma zbyt wiele siły i łatwą ją pociągnąć, czy popchnąć. Ostatnim razem, gdy się ważyła, waga ukazała czterdzieści osiem kilogramów, co i tak było dla niej osiągnięciem. Całkowicie przeciętna, o krótkich blond włosach, które lubią się puszyć i falować - każdy włos w zupełnie inną stronę, co sprawia, że na jej głowie prawie zawsze panuje nieład. Zawsze bardzo się stara, by mieć choć trochę elegancką fryzurę, jednak nie często jej się to udaje. Brązowe oczy kontrastują z bladą cerą, będącą oznaką przebywania przez większość czasu w budynkach, choć w wakacje zdarza się, że znajduje się na niej lekka opalenizna będąca wynikiem spędzania czasu z magicznymi stworzeniami na zewnątrz. Opala się jednak na czerwono, co nie jest szczytem jej marzeń. Ma na twarzy kilka pieprzyków, a na całym ciele poza tym jedyną skazą jest długa blizna, ciągnąca się aż od lewej strony brzucha do połowy uda. Nie ma zbyt dużej wady wzroku, jednak często można spotkać ją w okularach z czarną obwódką, gdyż w ten sposób lepiej jej się czyta. Dziewczyna nauczona została dbania o siebie, więc zawsze jest czysta i schludnie ubrana. Zdarza się, że na twarzy można dostrzec makijaż, lecz nie jest to zbyt częste. Lubi eleganckie stroje, spódnice, koszule i sweterki. Zawsze pachnie od niej kwiatową mieszanką jej ulubionych perfum.

Zobacz profil autora http://mortis.forumpolish.com/t214-zwierzeta-kaylin#273 http://mortis.forumpolish.com/t328-dziennik-kaylin#412 http://mortis.forumpolish.com/t213-skrytka-nr-690#272
PisanieTemat: Re: Wielka Sala  Sro 20 Lip 2016, 20:42

Mrugnęła. Raz, drugi, trzeci. Potocka nadal irytowała ją swoim zachowaniem, ale wyglądało na to, że najgorsze miała już za sobą. Wittermore czuła się od niej lepsza, nie miała więc ochoty widzieć zachowania w którym taka szlama - och, czyżby to był pierwszy raz, jak Kaylin pomyślała o kimś w ten sposób - będzie zachowywać się w ten sposób. Być może Wittermore nie była księżniczką czystej krwi, ale z pewnością miała w sobie więcej arystokracji niż dziecko charłaków, nawet jeżeli wywodzili się oni z rodów czystokrowistych. Ba, to w ogóle cud, że jej rodziców nikt nie utopił w studni, gdy się okazało, że wcale nie umieją czarować.
- Słucham? - Zapytała po chwili ciszy. - Naprawdę nie umiesz skonstruować zdania tak, by zawrzeć w nim wszystko, co chcesz przekazać? - Pauza. Domyślała się, o co jej chodziło. Z resztą, czy to nie była jedna z najgorętszych ploteczek ostatnich miesięcy? Wittermore niemal nie prychnęła na samą myśl o ludziach, którzy takie rzeczy mówili i rozpowiadali dalej. Nie obchodziło ją to, dopóki profesor Bułhakow nie miał kłopotów. Wtedy zdenerwowałaby się bardziej.
- Skoro chcesz się czegoś dowiedzieć, zadaj pytanie tak, by otrzymać odpowiedź. Bo w tej chwili nawet nie jestem pewna, czy było to pytaniem, czy... stwierdzeniem czegoś, co w dodatku zabrzmiało jak mamrotanie. - Mówiła spokojnie. Chłodno, ale nie było to dużo nieprzyjemniejsze od jej zwyczajnego tonu. Wpatrywała się w Pootocką pustym wzrokiem, bo w tej chwili nie czuła już nic. Bułhakowa nie było, tylko to przeleciało przez jej myśli. Czy była z tego powodu smutna? Potwornie.



I made my choice a long time ago, and I'm never gonna leave you.


avatar
Rocznik VI

Dodatkowe informacje biograficzne
AKTUALNIE POSIADANA RÓŻDŻKA: 12 cali, nieco giętka, włos z głowy wili, czarny orzech
OPANOWANE ZAKLĘCIA: Szkolne: OPPUGNO, PORTUS, TERGEO, ENERVATE, EXPELLIARMUS, FUMOS, IMMOBILUS, PETRIFICUS TOTALUS, GEMINO, ACCIO, AQUAMENTI, FINITE, HERBIVICUS, REPARO, VENTUS || Łatwe: EBUBLIO, OBSCURO, REPLEO, ANIMO LEPORE, CANTIS, MOBILE IMAGINEM, CAPILLUS TINCTURA, DULCIUS, MELOFORS ||Trudne: MEMORIA IMAGINEM, SALVIO HEXIA
OPIS POSTACI: Nadziejka o wzroście nieco większym od przeciętnej szesnastolatki, czyli jakieś takie 165. Waga... lekko poniżej normy, pomimo, że dużo je. Twarzyczka: dość okrąła i dziecięca, mały nosek, różane usteczka. Przy uśmiechu podkreślają się jej mocno policzki. Oczy zielone. Cera taka jakaś typowa dla środkowej, nieco wschodniej Europy. Dodatkowo piegi, ujawniające się bardziej latem. Brwi średniej grubości. Kasztanowe włosy bywają pofalowane, sięgają za ramiona. Czasami je spina w koczek. Grzywka samodzielnie obcięta, czasem ją zaczesuje bardziej na czoło, czasami bardziej w bok. W zależności od nastroju, nosi okulary. Nie ma specjalnie dużej wady. Uwielbia też wszelkie akcesoria do włosów, spinki, wstążki. Jej codzienne ubrania nawiązują nieco do minionych epok.

Zobacz profil autora http://mortis.forumpolish.com/t622-zwirzynta-nadziejki#3136 http://mortis.forumpolish.com/t623-zapiski-nadziejki#3145 http://mortis.forumpolish.com/t621-skrytka-numer-1996#3135
PisanieTemat: Re: Wielka Sala  Sro 20 Lip 2016, 20:58

Hope wpatrywała się przez chwilę w Kaylin z lekkim otępieniem, nie będąc pewną, czy to co Krukonka powiedziała padło naprawdę. Mimo wszystko nie wyglądała, jakby miała cokolwiek do ukrycia, więc Potocka poczuła się pewniej w tym temacie. Chociaż zachowanie Wittermore i tak było dziwne. Ona ją podpuszczała teraz, czy szczerze nie ogarniała sytuacji? Puchonka posłała krótkie spojrzenie przyjaciółce, zastanawiając się, co uczynić. Nie chciała walić prosto z mostu, to by było nieeleganckie, ale z drugiej strony chciała dotrzeć do Krukonki.
W tym momencie całkowicie chciała pominąć zbędne poruszanie plotek, w które sama nie wierzyła - o jakimś głębszym romansie Wittermore z Bułhakowem. Interesowały ją teraz własne obserwacje, jakie poczyniła na lekcjach i wnioski najbliższych koleżanek, jakim ufała.
- Czy darzysz profesora od numerologii nieodpowiednio pozytywnym uczuciem? - spytała z nutą wahania w głosie. Powiedziała to głośniej, nie używając jednak nazwiska mężczyzny. Wydawało jej się, że tak zabrzmi ładniej. Czy dotrze to do Krukonki? Czy załapie? - A z resztą... - pokręciła głową nie wierząc w zrozumienie. - Jesteś w nim zakochana, czy nie?
Rzuciła jej ostrożne, lecz nieco wyzywające spojrzenie. W końcu była już poirytowana tą bezsensowną rozmową. Może chociaż uda jej się coś z niej wynieść. Tak bardzo chciałaby dokończyć rozpoczęte ciasto. Faktycznie było bardzo dobre. Niech ta Wittermore sobie już pójdzie i ta jej święty spokój. Hope nagle desperacko zapragnęła opuszczenia Hogwartu nie mogąc doczekać się dwóch miesięcy poza szkołą.



❀✿❀❀✿❀❀✿❀
Say hello to the girl that I am!
You're gonna have to see through my perspective
I need to make mistakes just to learn who I am
And I don't wanna be so damn protected

avatar
Prefekt Ravenclawu, Rocznik VI

Dodatkowe informacje biograficzne
AKTUALNIE POSIADANA RÓŻDŻKA: Angielski dąb, pancerz kikimory, 13 cali, sztywna. Solidna, z dosyć grubą rękojeścią. Nie jest prosta, większość różdżki jest pofalowana. Sama rękojeść ozdobiona jest grawerowaniem w drewnie, a także onyksem, który umieszczony jest na jej podstawie.
OPANOWANE ZAKLĘCIA: ★ Szkolne ★ ACCIO - ALOHOMORA - APERACJUM - BĄBLOGŁOWY - BOMBARDA - COLLOPORTUS - CONFUNDUS - DEPULSO - DRĘTWOTA - ENERVATE - EPISKEY - EXPELLIARMUS - GLACIUS - LUMOS MAXIMA - REDUCTO - REPARO - WINGARDIUM LEVIOSA ★ Łatwe ★ ANATISQUACK - BONUM IGNIS - CALVORIO - CHŁOSZCZYŚĆ - CONSTANT VISIO - ENTROPOMORPHIS - ERECTO - FUNEMITE - ILLEGIBILUS - IMPERTURBABLE - SICCUM - ZAKLĘCIE CZTERECH STRON ŚWIATA (WSKAŻ MI) ★ Trudne ★ FINITE INCANTATEM - PROTEGO HORRIBILIS ★ Specjalne ★ ZAKLĘCIE PATRONUSA (EXPECTO PATRONUM, FORMA BIAŁEGO KRUKA) ★
OPIS POSTACI: Dosyć niska, mierząca jedynie sto sześćdziesiąt centymetrów, nie wyróżniająca się tak naprawdę niczym szesnastolatka. Drobna, można nawet pokusić się o stwierdzenie chuda dziewczyna, która z pewnością nie ma zbyt wiele siły i łatwą ją pociągnąć, czy popchnąć. Ostatnim razem, gdy się ważyła, waga ukazała czterdzieści osiem kilogramów, co i tak było dla niej osiągnięciem. Całkowicie przeciętna, o krótkich blond włosach, które lubią się puszyć i falować - każdy włos w zupełnie inną stronę, co sprawia, że na jej głowie prawie zawsze panuje nieład. Zawsze bardzo się stara, by mieć choć trochę elegancką fryzurę, jednak nie często jej się to udaje. Brązowe oczy kontrastują z bladą cerą, będącą oznaką przebywania przez większość czasu w budynkach, choć w wakacje zdarza się, że znajduje się na niej lekka opalenizna będąca wynikiem spędzania czasu z magicznymi stworzeniami na zewnątrz. Opala się jednak na czerwono, co nie jest szczytem jej marzeń. Ma na twarzy kilka pieprzyków, a na całym ciele poza tym jedyną skazą jest długa blizna, ciągnąca się aż od lewej strony brzucha do połowy uda. Nie ma zbyt dużej wady wzroku, jednak często można spotkać ją w okularach z czarną obwódką, gdyż w ten sposób lepiej jej się czyta. Dziewczyna nauczona została dbania o siebie, więc zawsze jest czysta i schludnie ubrana. Zdarza się, że na twarzy można dostrzec makijaż, lecz nie jest to zbyt częste. Lubi eleganckie stroje, spódnice, koszule i sweterki. Zawsze pachnie od niej kwiatową mieszanką jej ulubionych perfum.

Zobacz profil autora http://mortis.forumpolish.com/t214-zwierzeta-kaylin#273 http://mortis.forumpolish.com/t328-dziennik-kaylin#412 http://mortis.forumpolish.com/t213-skrytka-nr-690#272
PisanieTemat: Re: Wielka Sala  Sro 20 Lip 2016, 21:38

Potrzebowała chwili żeby zrozumieć, jaki błąd popełniła. Nie chciała być kłopotem dla Bułhakowa, choć z drugiej strony to mogła być dobra okazja do tego, żeby sprostować wszystkie plotki. Skoro Potocka już interesowała się plotkami, niech chociaż się na coś przyda i rozpowie... Prawdę? Nie, Wittermore za nic nie mogła powiedzieć prawdy. Jeszcze rok temu nie dopuściłaby do siebie myśli o splamieniu się kłamstwem. Ale teraz nie było wyjścia, dla sobra profesora mogła kłamać codziennie, mogła rozrywać resztki swojej moralności, niczym czarnoksiężnicy rozrywający swoje dusze.
- Mam wrażenie, że nasłuchałaś się zbyt wielu plotek, bądź naczytałaś zbyt wielu książek. - Powiedziała poraz pierwszy brzmiąc i wyglądając na zmęczoną. Wzrok spuściła dosłownie na chwilę. Nie jej uczucia miały przecież znaczenie. Ona mofła go kochać, ale on niczego takiego od niej nie chciał. A to znaczyło, że nie mogła sprawiać mu tym uczuciem problemów.
- Nie jestem pewna, czy którakolwiek z nas w ogóle wie, czym jest zakochanie. Ale nie, kierując się opisem zakochania mogę stwierdzić, że nie jestem zakochana w profesorze Bułhakowie. - Poczuła gulę tworzącą się w gardle, gdy te słowa ledwo przechodziły przez jej usta. - Darzę go tym, jak to sama powiedziałaś, nieodpowiednio pozytywnym uczuciem. Szanuję i podziwiam. Kocham jego pracę i wszystko to, o czym mówi, kiedy nie ma nikogo innego w pobliżu i może pokazać mi część świata, której nie znam. To smutne, że żyjemy w takich czasach, kiedy dobrego nauczyciela nie można już podziwiać, bo od razu podejrzewanym się jest o coś niemoralnego i nieodpowiedniego. - Czy to wystarczy? Czy ci wszyscy podsłuchujacy i poszukujący sesnacji zapchają się wreszcie taką odpowiedzią i dadzą spokój?
- Poza tym, wydaje mi się, że to niegrzecznie interesować się tym, w kim zakochany jest ktoś inny. Ja nikomu nie wchodzę w życie z butami i tego samego oczekuję od innych. Nie waszą sprawą jest, co czuje taka Wittermore i do kogo. - Dodała na końcu z nutą rozgoryczenia, choć chwilę później nie było już po nim śladu. Przysunęła się podczas tej wypowiedzi bliżej Graysena, jakby potrzebując jego towarzystwa. Jakby chciała się za nim schować przed całym światem. Przed pytaniami, na które powinna odpowiedzieć, ale wcale nie była pewna, czy chce.
Jakaś część jej duszy właśnie umierała, zhańbiona największym kłamstwem, jakie w życiu wydobyło się z jej ust. Kochała go przecież. Jak nikogo innego i właśnie w jego obronie kłamała. Niewinna, niesplamiona złem Wittermore powoli przechodziła do historii. Czy jedno kłamstwo mogło coś zmienić? Okaże się już niedługo.



I made my choice a long time ago, and I'm never gonna leave you.


avatar
Rocznik VI

Dodatkowe informacje biograficzne
AKTUALNIE POSIADANA RÓŻDŻKA: 12 cali, nieco giętka, włos z głowy wili, czarny orzech
OPANOWANE ZAKLĘCIA: Szkolne: OPPUGNO, PORTUS, TERGEO, ENERVATE, EXPELLIARMUS, FUMOS, IMMOBILUS, PETRIFICUS TOTALUS, GEMINO, ACCIO, AQUAMENTI, FINITE, HERBIVICUS, REPARO, VENTUS || Łatwe: EBUBLIO, OBSCURO, REPLEO, ANIMO LEPORE, CANTIS, MOBILE IMAGINEM, CAPILLUS TINCTURA, DULCIUS, MELOFORS ||Trudne: MEMORIA IMAGINEM, SALVIO HEXIA
OPIS POSTACI: Nadziejka o wzroście nieco większym od przeciętnej szesnastolatki, czyli jakieś takie 165. Waga... lekko poniżej normy, pomimo, że dużo je. Twarzyczka: dość okrąła i dziecięca, mały nosek, różane usteczka. Przy uśmiechu podkreślają się jej mocno policzki. Oczy zielone. Cera taka jakaś typowa dla środkowej, nieco wschodniej Europy. Dodatkowo piegi, ujawniające się bardziej latem. Brwi średniej grubości. Kasztanowe włosy bywają pofalowane, sięgają za ramiona. Czasami je spina w koczek. Grzywka samodzielnie obcięta, czasem ją zaczesuje bardziej na czoło, czasami bardziej w bok. W zależności od nastroju, nosi okulary. Nie ma specjalnie dużej wady. Uwielbia też wszelkie akcesoria do włosów, spinki, wstążki. Jej codzienne ubrania nawiązują nieco do minionych epok.

Zobacz profil autora http://mortis.forumpolish.com/t622-zwirzynta-nadziejki#3136 http://mortis.forumpolish.com/t623-zapiski-nadziejki#3145 http://mortis.forumpolish.com/t621-skrytka-numer-1996#3135
PisanieTemat: Re: Wielka Sala  Sro 20 Lip 2016, 22:27

Nadziejka już wiedziała o co tu chodziło. Rozgryzła ją. Kaylin miała pewnie niesamowitą pamięć. Jak przeczytała coś w książce, potrafiła to bezbłędnie odtworzyć. To dlatego powtarzała się ciągle bezsensownie przy temacie plotek. Czy reszta jej wypowiedzi też była tylko recytacją?
- Powtórzę, bo mam wrażenie, że nie zrozumiałaś: nie słucham plotek. Obserwuję. Wyciągam wnioski. Rzadko kiedy się mylę w tej sprawie, aczkolwiek zdarza się. Dlatego cieszę się, że miałam okazję o to spytać. A szanowanie nauczyciela nie jest niczym złym, ale raczej inne relacje uczniów z nauczycielami nie rzucają się tak w oczy.
Tak bardzo nie chciało jej się rozmawiać. Tak bardzo. Tak bardzo. Tak bardzo. Może jednak wstanie i wyjdzie. Losie, ześlij jej nagle jakiegoś Puchona pilnie potrzebującego pomocy.
- Nie, Kaylin. Niemal wszyscy interesują się tym, kto jest w kim zakochany. To normalne w naszym wieku. I to nie ma nic wspólnego z wchodzeniem do życia innych. Żyjąc z ludźmi dajesz im na siebie patrzeć. A chyba nie masz pojęcia ile widać po ludziach. A co do zakochania... nie mamy dziesięciu lat. Przed nami ostatni rok w Hogwarcie. Wiele osób bierze ślub w ciągu kilku lat po ukończeniu szkoły, a wśród nich są nie tylko ustawione mariaże. Tak więc już możemy wiedzieć czym jest zakochanie. Z całego serca życzę ci, żebyś sama mogła poznać to uczucie i wyjść za mąż z miłości. A teraz wybacz, ale chciałabym dać gardłu odpocząć. Miłych wakacji - odpowiedziała siląc się na uśmiech. - Tobie również - zwróciła się do Carrowa, nie zawieszając jednak na nim oku dłużej. Postanowiła odnosić się do niego jakoś uprzejmiej ze względu na Antigone. Następnie odwróciła się i zabrała za wcinanie ciasta.



❀✿❀❀✿❀❀✿❀
Say hello to the girl that I am!
You're gonna have to see through my perspective
I need to make mistakes just to learn who I am
And I don't wanna be so damn protected

avatar
Prefekt Ravenclawu, Rocznik VI

Dodatkowe informacje biograficzne
AKTUALNIE POSIADANA RÓŻDŻKA: Angielski dąb, pancerz kikimory, 13 cali, sztywna. Solidna, z dosyć grubą rękojeścią. Nie jest prosta, większość różdżki jest pofalowana. Sama rękojeść ozdobiona jest grawerowaniem w drewnie, a także onyksem, który umieszczony jest na jej podstawie.
OPANOWANE ZAKLĘCIA: ★ Szkolne ★ ACCIO - ALOHOMORA - APERACJUM - BĄBLOGŁOWY - BOMBARDA - COLLOPORTUS - CONFUNDUS - DEPULSO - DRĘTWOTA - ENERVATE - EPISKEY - EXPELLIARMUS - GLACIUS - LUMOS MAXIMA - REDUCTO - REPARO - WINGARDIUM LEVIOSA ★ Łatwe ★ ANATISQUACK - BONUM IGNIS - CALVORIO - CHŁOSZCZYŚĆ - CONSTANT VISIO - ENTROPOMORPHIS - ERECTO - FUNEMITE - ILLEGIBILUS - IMPERTURBABLE - SICCUM - ZAKLĘCIE CZTERECH STRON ŚWIATA (WSKAŻ MI) ★ Trudne ★ FINITE INCANTATEM - PROTEGO HORRIBILIS ★ Specjalne ★ ZAKLĘCIE PATRONUSA (EXPECTO PATRONUM, FORMA BIAŁEGO KRUKA) ★
OPIS POSTACI: Dosyć niska, mierząca jedynie sto sześćdziesiąt centymetrów, nie wyróżniająca się tak naprawdę niczym szesnastolatka. Drobna, można nawet pokusić się o stwierdzenie chuda dziewczyna, która z pewnością nie ma zbyt wiele siły i łatwą ją pociągnąć, czy popchnąć. Ostatnim razem, gdy się ważyła, waga ukazała czterdzieści osiem kilogramów, co i tak było dla niej osiągnięciem. Całkowicie przeciętna, o krótkich blond włosach, które lubią się puszyć i falować - każdy włos w zupełnie inną stronę, co sprawia, że na jej głowie prawie zawsze panuje nieład. Zawsze bardzo się stara, by mieć choć trochę elegancką fryzurę, jednak nie często jej się to udaje. Brązowe oczy kontrastują z bladą cerą, będącą oznaką przebywania przez większość czasu w budynkach, choć w wakacje zdarza się, że znajduje się na niej lekka opalenizna będąca wynikiem spędzania czasu z magicznymi stworzeniami na zewnątrz. Opala się jednak na czerwono, co nie jest szczytem jej marzeń. Ma na twarzy kilka pieprzyków, a na całym ciele poza tym jedyną skazą jest długa blizna, ciągnąca się aż od lewej strony brzucha do połowy uda. Nie ma zbyt dużej wady wzroku, jednak często można spotkać ją w okularach z czarną obwódką, gdyż w ten sposób lepiej jej się czyta. Dziewczyna nauczona została dbania o siebie, więc zawsze jest czysta i schludnie ubrana. Zdarza się, że na twarzy można dostrzec makijaż, lecz nie jest to zbyt częste. Lubi eleganckie stroje, spódnice, koszule i sweterki. Zawsze pachnie od niej kwiatową mieszanką jej ulubionych perfum.

Zobacz profil autora http://mortis.forumpolish.com/t214-zwierzeta-kaylin#273 http://mortis.forumpolish.com/t328-dziennik-kaylin#412 http://mortis.forumpolish.com/t213-skrytka-nr-690#272
PisanieTemat: Re: Wielka Sala  Pią 22 Lip 2016, 17:26

Gdyby Kaylin usłyszała pewne rozgryzłam cię z pewnością prychnęłaby z pogardą. Jak mogła ją rozgryźć? Jak mogła wiedzieć cokolwiek o rosnącym z dnia na dzień uczuciu? O czymś, co nie było zauroczeniem czy zakochaniem, o jakim Potocka tak śmiało mówiła. To było coś innego, coś większego. Pozbawionego tej całej otoczki, jaką kierowali się ludzie zakochani. To, co czuła Wittermore było szacunkiem, podziwem... uwielbieniem. Nie marzyła o wspólnej przyszłości, jak w zwyczaju miały dziewczęta w ich wieku, bo wiedziała, że nie było to czymś możliwym. Marzyła jedynie o skrawku jego duszy, tym jednym, który upatrzyła sobie ponad rok temu. Skrawku jego samego, który mogłaby trzymać i pielęgnować w sobie, nawet gdy ich drogi rozejdą się na zawsze, co - jak się spodziewała - nastąpi już niebawem. Siódmy rok z pewnością minie jej szybciej niż każdy inny. To wszystko sprawiało, że poza masą konwenansów, przez które jej uczucie było grzeszne i niewłaściwie, było też bolesne.
Zaśmiała się na jej słowa. Był to z pewnością pierwszy raz, gdy Nadzieja mogła usłyszeć śmiejącą się Wittermore. Śmiech ten jednak nie był  ani trochę przyjemny, prędzej chłodny i kpiący.
- Och, wyciągasz wnioski? Wybacz, że posądziłam cię o coś innego. W końcu nigdy nie pokazałaś, że potrafisz. - Jeżeli przysłuchującym się z boku zabrzmiała na niemiłą, kolejna fala miała być jeszcze gorsza. - Może poobserwuj innych w takim razie i wyciągnij wnioski, o ile robienie tego kilka razy pod rząd nie zrobi ci krzywdy. - Rozmowa zaczynała być dla niej po prostu żałosna. Z resztą, każdy kontakt z człowiekiem taki był, dlatego właśnie wolała magiczne stworzenia. Dlatego właśnie z nikim nie rozmawiała. Z pewnością odwróciłaby się teraz i odeszła, ale kolejny bełkot wyleciał z ust Puchonki.
- Nie wiem, czego nauczyli cię w domu, ale za tłumem idą tylko owce. To, że wszyscy tak robią nie znaczy, że jest to dobre. Czasem trzeba samemu nad czymś pomyśleć. Poza tym, zastanawiam się, jak nudne musicie mieć życia prywatne, skoro interesujecie się moim. Naprawdę? Kaylin Wittermore zakochała się w nauczycielu! Tylko na to was wszystkich stać? - Tutaj zwróciła się do podsłuchujących, z których kilkoro zachłysnęło się kiełbaską, nie spodziewając się odzewu pani prefekt.
- Zakochałaś się kiedyś Hope? Bo brzmisz jak ktoś, kto bardzo by chciał. Życzę ci więc, żebyś zakochała się w kimś, kto nie potraktuje cię jak nic niewartej szlamy, której czystokrwiste nazwisko to największy dowcip tego tysiąclecia. - Niemal na nią splunęła i od razu odwróciła się do niej plecami. - Chodź, Graysen. - Mówiąc to złapała go za dłoń i skierowała się do wyjścia, nie odpowiadając na życzenia miłych wakacji. Co taka Potocka mogła wiedzieć? Nie wiedziała nic, na pewno nic! Czego można oczekiwać od osoby, której nikt nigdy nie wyda za mąż, bo żaden szanujący się czarodziej nie będzie chciał mieć żony tak brudnej? Skoro nawet ojciec Wittermore nie mógł znaleźć nikogo dla swojej jedynej, tak niefortunnie urodzonej córki?
Tak zdenerwowanej Kaylin nie widziano chyba nigdy.

[z tematu]



I made my choice a long time ago, and I'm never gonna leave you.


avatar
Rocznik VI

Dodatkowe informacje biograficzne
AKTUALNIE POSIADANA RÓŻDŻKA: 12 cali, nieco giętka, włos z głowy wili, czarny orzech
OPANOWANE ZAKLĘCIA: Szkolne: OPPUGNO, PORTUS, TERGEO, ENERVATE, EXPELLIARMUS, FUMOS, IMMOBILUS, PETRIFICUS TOTALUS, GEMINO, ACCIO, AQUAMENTI, FINITE, HERBIVICUS, REPARO, VENTUS || Łatwe: EBUBLIO, OBSCURO, REPLEO, ANIMO LEPORE, CANTIS, MOBILE IMAGINEM, CAPILLUS TINCTURA, DULCIUS, MELOFORS ||Trudne: MEMORIA IMAGINEM, SALVIO HEXIA
OPIS POSTACI: Nadziejka o wzroście nieco większym od przeciętnej szesnastolatki, czyli jakieś takie 165. Waga... lekko poniżej normy, pomimo, że dużo je. Twarzyczka: dość okrąła i dziecięca, mały nosek, różane usteczka. Przy uśmiechu podkreślają się jej mocno policzki. Oczy zielone. Cera taka jakaś typowa dla środkowej, nieco wschodniej Europy. Dodatkowo piegi, ujawniające się bardziej latem. Brwi średniej grubości. Kasztanowe włosy bywają pofalowane, sięgają za ramiona. Czasami je spina w koczek. Grzywka samodzielnie obcięta, czasem ją zaczesuje bardziej na czoło, czasami bardziej w bok. W zależności od nastroju, nosi okulary. Nie ma specjalnie dużej wady. Uwielbia też wszelkie akcesoria do włosów, spinki, wstążki. Jej codzienne ubrania nawiązują nieco do minionych epok.

Zobacz profil autora http://mortis.forumpolish.com/t622-zwirzynta-nadziejki#3136 http://mortis.forumpolish.com/t623-zapiski-nadziejki#3145 http://mortis.forumpolish.com/t621-skrytka-numer-1996#3135
PisanieTemat: Re: Wielka Sala  Pią 22 Lip 2016, 19:09

Nie, Wittermore nie potrafiła przestać. Hope miała wrażenie, że Krukonka pierwszy raz odbywała tego typu rozmowę. Spojrzała na nią tylko zaniepokojona.
- Kim, ona wygląda jakby się zacięła - szepnęła do przyjaciółki.
Nadź nie miała zamiaru tłumaczyć Kaylin życia, naprawdę nie sądziła, że to w jakikolwiek sposób pomoże. Krukonka wciąż uparcie stawiała na swoje, a w takim wypadku należało po prostu zignorować. Tu już nie było o co walczyć, Hope totalnie nie zależało na tej rozmowie i na relacji z panią prefekt. Nie mając niczego już do powiedzenia, czy udowodnienia, wpatrywała się tylko grzecznie w Krukonkę, starając się nie roześmiać, kiedy dziewczyna zwróciła się do podsłuchujących rozmowę. Dopiero ostatnie zdanie, w jakikolwiek sposób ruszyło Potocką.
Co ona powiedziała?
Nadziejka już czuła swoje palce wyrzucające widelczyk od ciasta prosto w twarz, w oczy Krukonki. Wewnętrzny krzyk nie opuścił jednak mściwych wyobrażeń, a Puchonka postanowiła się opanować.
- Niegrzecznie jest zazdrościć nazwiska, Kaylin. Opuść to miejsce nim się całkowicie pogrążysz na oczach zgromadzonych - rzuciła chłodno.
Niemal prychnęła na krukońskie "Chodź, Graysen" i złapanie chłopaka za rączkę. Patrzcie państwo, najlepsi przyjaciele. Ale chwila... Czyżby Wittermore zachowywała się tak, żeby przypodobać się Carrowowi. To by był żart roku.
- Nie łapałabym go za ręce, dotykały Hennessy, a podobno się z nią nie lubisz - dodała w formie pożegnania, po czym odwróciła się do stołu siekając kawałek ciasta. W pierwszej chwili poczuła nieprzyjemne ukłucie żalu, że poruszyła ten temat... ale po chwili wyrzuty sumienia zniknęły. W końcu Carrow tańczył z Antigone na balu, wtedy też się dotykali.
Hope zastanawiała się, czy ktoś z pedagogów widział to, co zaszło. Nie miała zamiaru widzieć Wittermore w gronie prefektów w przyszłym roku. A nawet gdyby - może i dobrze, jeszcze ciekawiej będzie ją skompromitować. Chociaż znając życie nie będzie jej się chciało po wakacjach zawracać sobie głowy jakąś tam Kaylin.
Ten dzień był po prostu tragiczny, powoli nachodziły ją coraz gorsze myśli. Co się jeszcze dzisiaj stanie? Złamie nogę? Kim zgubi się w drodze na pociąg i zostanie w Hogwarcie na całe wakacje? Okaże się, że nadmierna ochrona powrotu to ściema, a Bułhakow i Lupei zostali pożarci przez przerośnięte dziki? A może wróci do domu, gdzie dowie się o przerobieniu Ambrożego na szynkę?



❀✿❀❀✿❀❀✿❀
Say hello to the girl that I am!
You're gonna have to see through my perspective
I need to make mistakes just to learn who I am
And I don't wanna be so damn protected

PisanieTemat: Re: Wielka Sala  Sob 30 Lip 2016, 20:14

Uczniowie zawrzeli, a przynajmniej tak wyglądało to z perspektywy Adary Fletcher. Znów toczonych były setki rozmów na minutę, w tym kłótni o rzeczy przeróżne, w oczach dyrektorki nierozważne i dziecinne. Hogwart był niewątpliwie miejscem bezpiecznym, skoro żaden z uczniów nie obawiał się tego, co czyhało za murami zamku i za największe problemy uważali skrawki rzeczywistości, którymi częstowali ich rodzice i wewnętrzne, międzyuczniowskie, głównie uczuciowe rozterki. Czarownica szybko zdała sobie sprawę z tego, że pożądała takiego spokoju ducha, jaki prezentowali jej podopieczni, ale obecna sytuacja skazywała ją na egzystencję w wiecznym niepokoju i niepewności. Nie wiedziała od dawna cóż nowego przyniesie jutro, bała się pytać i rozumieć, bo to sprawiało, że unikała niektórych spraw jeszcze bardziej. Kruche dłonie wielokrotnie chciały wysłać Jewgienijowi zapieczętowaną, pełną żali kopertę, ale...
Ale. Czuła, a może wiedziała, że odpowiedź odkryła już dawno. Wcale nie musiała szukać i męczyć Bułhakowa, skoro mogła uciec, ustępując tym samym miejsca jego żądnemu władzy i prestiżu bratu, pnącemu się po szczeblach kariery w tempie zawrotnym, przytłaczającym większość obecnych tu nauczycieli. Wszystko wskazywało na to, że nie tylko ona opuści w tym roku mury zamku raz na zawsze. Szykowały się zmiany. Ba! Przewroty, w których nie miała zamiaru brać udziału. Na pewno nie po zniknięciu Lupeia.
- Panienka Miracle! - wydusił z siebie Nick, dostrzegłszy oddaloną od niego o wszystkie stoły, lecz wciąż machającą wesoło kruszynę. Znał ją dobrze, bo takiego zaplątanego uparciucha nietrudno było nie zapamiętać. Nawet, kiedy nie powinno się w ogóle istnieć, bo było jedynie odbiciem lustrzanym dawnego siebie... a może bardziej pozostawionym po sobie echem? Świat duchów, pomimo tego, że nauka o nim była już leciwa - wciąż pozostawał zagadką, nawet dla nich samych. - Doprawdy, ślicznie panienka dzisiaj wygląda! - ukłonił się jej, przelatując całkiem blisko. - Żal mi będzie obserwować znów pusty zamek, acz cieszę się, że wszyscy odpoczną. Coś złego wisi w powietrzu... i tym razem nie jest to Irytek.
Na samo wspomnienie swojego imienia poltergeist zachichotał, rzucając pajdą chleba, która z impetem uderzyła w głowę Bulstrode'a, jakby Pan Losu chciał odegrać się na nim za znęcanie się nad zwierzętami.
Do Wielkiej Sali zawitał również profesor B., który wspomniane wcześniej przygotowania zakończył, a teraz mógł jedynie skinąć Wittermore głową, kiedy ta wychodziła trzymając za rękę nowe towarzystwo. Zmarszczył brwi, ale szybko otrząsnął się i przywrócił na swojej twarzy wyraz kamiennego odrętwienia. Tego roku, być może za sprawą obecności pracowników ministerstwa na każdym kroku, być może dzięki temu, że nic nieodpowiedniego wydarzyć się w drodze powrotnej nie miało - wszyscy uczniowie trafili do swoich domostw całkowicie bezpieczni.


Nadzieja Potocka, Kaylin Wittermore, Kim Miracle, Gabrielle Williams, Addyson Clemen, Layton Lestrange, Chris Bulstrode, Ophelia Lestrange, Graysen Carrow, Caolán Báirseach [z tematu] 


szkoła óczy xd
Sponsored content


PisanieTemat: Re: Wielka Sala  

Wielka Sala

Zobacz poprzedni temat Zobacz następny temat Powrót do góry
Strona 15 z 15Idź do strony : Previous  1 ... 9 ... 13, 14, 15

Similar topics

-
» Wielka Sala
» Sala balowa [ŚLUB]
» Podziemna sala tortur
» Sala szpitalna
» Sala 77 - lekcja języka angielskiego [Carnelian]

Permissions in this forum:Nie możesz odpowiadać w tematach
Mortis :: Rozgrywka fabularna :: Hogwart :: Parter-
Skocz do: