Non mor­tem ti­memus, sed co­gita­tionem Mor­tis


Share|

Wcale się nie zgubiłam! || Malcolm Grive & Kim Miracle

avatar
Ścigający Złotych Chimer, Rocznik VI

Dodatkowe informacje biograficzne
AKTUALNIE POSIADANA RÓŻDŻKA: cyprys || róg jednorożca || sztywna || 11 cali
OPANOWANE ZAKLĘCIA: Enervate, Episkey, Lumos, Expelliarmus, Orbis, Everte Statum, Avifors, Oppugno, Fumos Duo, Protego Totalum, Flippendo Duo
OPIS POSTACI: Dziewczyna ma blond włosy, które są w w wiecznym nieładzie, albo związane w jakiś warkocz, bądź kucyk, a następnie rozpuszczone i poskręcane w fikuśne loki. Tęczówki są w barwie błękitu, roześmiane, błyszczące piękne oczęta. Zawsze widać u niej szeroki uśmiech, którym obdarowuje każdego, kogo napotka na swojej drodze. Jej cera jest jasna, ponieważ promienie słońca nie potrafią ubarwić jej skóry. Jednego dnia, gdy się opali jest czerwona jak pomidor, a następnego dnia nie ma już nic - ani czerwieni, ani brązu. Mierzy sobie 152 cm wzrostu i jakoś na to nie narzeka. Lubi być niska, mimo że zawsze musi patrzeć na innych z dołu. Waży 49 kg. Jest drobnej postury, więc czasami ma się wrażenie, że byle jaki podmuch wiatru zabierze ją ze sobą siną w dal. Jednak pozory mylą. Diabeł ukrył się w ciele aniołka. Dziewczyna ma naprawdę dużo siły.

Zobacz profil autora http://mortis.forumpolish.com/t771-zoo-kimi http://mortis.forumpolish.com/t773-pamietnik-kimi http://mortis.forumpolish.com/t770-skrytka-4487
PisanieTemat: Wcale się nie zgubiłam! || Malcolm Grive & Kim Miracle  Sro 17 Sie 2016, 15:50

Wcale się nie zgubiłam!
19 listopada 1929 rok - korytarze Hogwartu


Sobota, piękny listopadowy dzień. Jedni uczniowie się uczą, drudzy spędzają czas na błoniach ciesząc się promieniami słońca, które dzisiaj wyjątkowo pojawiły się. Chyba specjalnie dla tych, którzy chcieli odpocząć od nauki. Była jesień, ale kto zabroni słońcu poświecić nad Hogwartem? Nikt.
Tylko jedna dwunastolatka błądziła po szkole niczym jeden ze szkolnych duchów. Czasami zastanawiała się, czy nie jest jedną z nich. W końcu one też tak tułają się bez celu po korytarzach przenikając przez nieuważnych uczniów oraz zawadzające im na drodze ściany. Jednak Kim tak nie mogła. Ta dziewczynka musiała krążyć po labiryncie, który został tutaj stworzony. Co znajdzie na końcu drogi? Minotaura? Piękną Ariadne? A może okno, przez które będzie spoglądać na błonia zastanawiając się jak tam dotrzeć?
Mimo tego, że dziewczyna ewidentnie się zgubiła nie płakała, po prostu pozwoliła ponieść się swoim nogom przed siebie. W rękach trzymała zeszyt i podręcznik od transmutacji. Musiała napisać wypracowanie na jakiś temat, ale nie wiedziała za bardzo co. Nie była zbyt dobra z tego przedmiotu i potrzebowała kogoś kto jej w tym pomoże. W końcu zrezygnowana usidła na jakimś parapecie i spojrzała do podręcznika.
Kim miała krótkie włosy, sięgające lekko poza uszy. Mierzyła zaledwie 147 cm wzrostu. Na nogach miała stare, zniszczone trampki, koszulkę i szkolną spódniczkę. Na to miała szatę w barwach puchonlandu. gdy tak przewracała kartki w podręczniku, zeszyt zsunął się jej z kolan i upadł na ziemię.
- Eh - westchnęła ciężko i zeskoczyła zwinnie z parapetu. Jednak jej uwagę przykuł chłopak w niebieskich barwach krukonów. Kojarzyła go z lekcji, ale nie bardzo pamiętała jak się nazywał. - Hej! - zawołała machając do niego z szerokim uśmiechem skierowanym do niego. - Masz teraz trochę czasu? - zapytała i schyliła się po zeszyt. - Jestem Kim, chodzimy razem na lekcje.




Kim Miracle
Plan Lekcji
Eliksiry, OPCM, ONMS,
Transmutacja, Wróżbiarstwo,
Zaklęcia i Uroki, Zielarstwo
avatar
Rocznik VII

Dodatkowe informacje biograficzne
AKTUALNIE POSIADANA RÓŻDŻKA: 9 cali, sztywna, włos z głowy wili, czarny orzech
OPANOWANE ZAKLĘCIA: Enervate, Expelliarmus, Zaklęcie Kameleona, Lumos, Nox, Relashio, Verdimilious, Vera Verto, Accio, Wingardium Leviosa, Jęzlep, Lapifors, Levicorpus, Obliviate
OPIS POSTACI: Oryginalność, wyróżnianie się z tłumu to coś do czego dąży prawie każdy, świadomie czy też nie. W końcu czego to się nie robi, by nie być tylko kolejnym szarym osobnikiem w beznadziejnym tłumie? Czego to się nie robi, by być tym wspaniałym i oryginalnym? Czego to się nie robi, by po prostu stać się kimś? W przypadku Malcolma niewiele. I to nie tak, że jego nie obchodzi jak wygląda. Bo nie jest brzydki - mierzy sobie dobre metr 74, ma miękkie, brązowe włosy i błyszczące, kasztanowe oczy. Linia jego szczęki jest wyraźna, rysy idealnie symetryczne, a kości policzkowe ostro zarysowane, pomimo młodego wieku, zahartowane życiem. Na nosie ma okulary i cierpi na syndrom nadmiernego poprawiania ich. Charakterem do zaoferowania ma znacznie mniej. Malcolm jest cichy, spokojny, a jednocześnie bardzo inteligentny i potrafiący podczas niemal każdej kłótni odwrócić kota ogonem w taki sposób, że to ktoś przeprasza jego, a nie odwrotnie. Ma sprecyzowane zdanie i wie czego chce. Mając do wyboru tuzin rozmaitych kształtów kieliszków do wina albo dwadzieścia odcieni błękitu, większość ludzi głupieje lub dostaje oczopląsu, a Malowi wybór nie sprawia najmniejszego problemu. Chłopak ma duże predyspozycje do nauki, ale jego pesymistyczne podejście i nie robienie nic by jego egzystencja nabrała jakiegokolwiek sensu, sprawia, że na pierwszy rzut oka wydaje się być przeciętny. Bo jemu w sumie dobrze jest z faktem, że każdy dzień jest taki sam, że nic tylko siąść i płakać. Woli pracować samemu i niespecjalnie zależy mu na zawieraniu głębszych znajomości - szczególnie, jeżeli będzie musiał przejąć inicjatywę. Na ogół spokojny, jednak potrafi stać się przerażający, gdy ktoś za mocno na niego naciska. Jego zastanawiającą zdolnością jest także chodzenie z głową w książce i nie wpadanie na nikogo po drodze.

Zobacz profil autora http://mortis.forumpolish.com/t986-sowa-malcolma#9003 http://mortis.forumpolish.com/t985-skryta-nr-305
PisanieTemat: Re: Wcale się nie zgubiłam! || Malcolm Grive & Kim Miracle  Sro 17 Sie 2016, 20:52

Szedł korytarzem, z nosem w książce, głaszcząc stronę kciukiem lewej ręki, ot, z czystego nawyku. Dopiero po chwili zdał sobie z tego sprawę i zdenerwowało go, że wciąż, tak wiele nawyków brata weszło mu w krew. W tylu rozmaitych sytuacjach - czy to kupując ubrania, czy wybierając coś z barze, czy wyrażając swoje zdanie na jakiś temat - przyłapywał się na tym, że zastanawiał się, co by na to powiedział jego starszy brat. I wtedy postępował zwykle wbrew sobie, wybierając kolor, który mu nie odpowiadał, albo jedzenie, na które nie miał ochoty, albo wygłaszając opinię, która wywołałaby u niego okrzyk zgrozy.
Mal. Dawno nie rozmawialiśmy.
- Nie mam dla ciebie czasu. - szepnął pod nosem, upewniając się wcześniej, że wokół nikogo nie było.
Coś się stało, Słonko?
- Dlaczego po prostu nie zostawisz mnie w spokoju? - warknął, nagle stając z miejscu i zakładając kciuk tam, gdzie skończył. Miał fascynującą zdolność, która polegała na nie wpadaniu na różne przedmioty podczas czytania.
Bo jestem w twojej głowie.
- To wyjdź.
Nie wiem czy rozumiesz. Ja jestem tobą, Mal. Żeby mnie zabić, musiałbyś zabić swój umysł. Ale jesteś na to zbyt słaby. Zbyt brzydki. Zbyt głupi.
- Nie jestem głupi! - krzyknął, tym razem zupełnie zapominając, że głos w jego głowie jest słyszalny tylko dla niego i końcówka wypowiedzianego zdania rozniosła się echem po korytarzu. Chłopak zacisnął szczęki i nadął śmiesznie policzki, poprawiając przy okazji okulary. Dopiero wtedy uniósł nieco wzrok, a gdy jego oczom okazała się znajoma blondynka, poczuł się chyba bardziej niezręcznie niż kiedykolwiek. Już miał się obrócić i uciec biegiem w przeciwną stronę, gdy ta się przywitała i Mal nie miał już zbytnio wyboru. Zrobił kilka kroków w jej stronę - widział ją już kilka razy w ubiegłym roku, głównie w wielkiej sali, ale też na lekcjach. Miała jasne, ułożone w artystycznym nieładzie włosy, błękitne oczy i była podobnej wysokości co on. No może nieco wyższa, ale kto by się dopatrywał dwóch centymetrów.
- H-hej. - przywitał się, poprawił lewą ręką włosy, a prawą opuścił nieco niżej, nie wypuszczając oczywiście podręcznika z uścisku. Spuścił wzrok przez chwilę wpatrując się w swoje stopy, po czym znów unosząc kasztanowe oczy na... No właśnie, jak ona właściwie miała na imię? Coś na K. Kate? Kimberly? Kelly?
Słysząc zadane mu pytanie, zastanowił się przez chwilę, nie chcąc odpowiadać co pierwsze mu ślina na język przyniesie, bo pewnie wyszedłby z tego jakiś durny bełkot w stylu "eeee" czy "aaaa".
- Mhm, tak. - pokiwał głową, a jego lico pojaśniało, gdy wpłynął na nie przyjacielski uśmiech. Następna wypowiedź wprawiła go w lekki zakłopotanie, lecz ostatecznie Malcolm podrapał się po karku i rozchylił usta szerzej, prezentując garnitur niewielkich, acz białych zębów.
- W porządku. Wiesz w którą stronę...? - zaczął, rozglądając się dookoła.






avatar
Ścigający Złotych Chimer, Rocznik VI

Dodatkowe informacje biograficzne
AKTUALNIE POSIADANA RÓŻDŻKA: cyprys || róg jednorożca || sztywna || 11 cali
OPANOWANE ZAKLĘCIA: Enervate, Episkey, Lumos, Expelliarmus, Orbis, Everte Statum, Avifors, Oppugno, Fumos Duo, Protego Totalum, Flippendo Duo
OPIS POSTACI: Dziewczyna ma blond włosy, które są w w wiecznym nieładzie, albo związane w jakiś warkocz, bądź kucyk, a następnie rozpuszczone i poskręcane w fikuśne loki. Tęczówki są w barwie błękitu, roześmiane, błyszczące piękne oczęta. Zawsze widać u niej szeroki uśmiech, którym obdarowuje każdego, kogo napotka na swojej drodze. Jej cera jest jasna, ponieważ promienie słońca nie potrafią ubarwić jej skóry. Jednego dnia, gdy się opali jest czerwona jak pomidor, a następnego dnia nie ma już nic - ani czerwieni, ani brązu. Mierzy sobie 152 cm wzrostu i jakoś na to nie narzeka. Lubi być niska, mimo że zawsze musi patrzeć na innych z dołu. Waży 49 kg. Jest drobnej postury, więc czasami ma się wrażenie, że byle jaki podmuch wiatru zabierze ją ze sobą siną w dal. Jednak pozory mylą. Diabeł ukrył się w ciele aniołka. Dziewczyna ma naprawdę dużo siły.

Zobacz profil autora http://mortis.forumpolish.com/t771-zoo-kimi http://mortis.forumpolish.com/t773-pamietnik-kimi http://mortis.forumpolish.com/t770-skrytka-4487
PisanieTemat: Re: Wcale się nie zgubiłam! || Malcolm Grive & Kim Miracle  Sro 17 Sie 2016, 23:19

Widząc, że chłopak się nie przestraszył i nie uciekł, a jedynie uśmiechnął Kimi sama wykonała ten gest. Lubiła się uśmiechać, lubiła rozmawiać z ludźmi. To było takie fascynujące i ciepłe uczucie. Zaklaskała w dłonie uradowana, gdy okazało się, że chłopak ma trochę czasu, ale tym samym wypuściła ponownie podręcznik wprost na ziemię.
- To super - schyliła się po książkę i znowu wyprostowała patrząc na niego swoimi ufnymi, błyszczącymi szczęściem niebieskimi oczkami. - Mam problem z transmutacją i pomyślałam sobie, że mógłbyś mi pomóc, bo w końcu Krukoni są bardziej rozgarnięci niż ja - rozejrzała się po tym miejscu i wzruszyła ramieniem.
Dziewczyna podeszła do parapetu po swój zeszyt i spojrzała przez okno przyklejając nos do szyby. Zaczęła liczyć okna i tak na oko chciała wymierzyć na jakim piętrze się znajdują. Gdy już to wyliczyła odwróciła się do nowego kolegi, którego już zdążyła polubić, nawet jeśli go nie poznała.
- Nie wiem, w którą stronę, ponieważ się zgubiłam - zaczęła rzeczowym tonem z ewidentnie słyszalnym rozbawieniem w głosie. Kim zawsze wyróżniała się na tle klasy. Zawsze było jej pełno, zawsze miała coś do powiedzenia niekoniecznie na temat, ale zawsze coś. Rozsyłała wokół siebie aurę szczęścia i wesołości. Starała się każdemu pomóc i z każdym się przyjaźnić. Wiadome też było, że często grała z chłopakami w kary o czekoladowe żaby, o fasolki wszystkich smaków i inne słodycze, przy bardzo rzadko przegrywając. Kim była bardzo dobra w kartach, nauczyła się wszystkiego od swojego taty. Nadal jednak nie potrafiła go przebić w tych grach, ale już powoli się do tego zbliżała.
- Często gubię drogę - zauważyła.
Często także miała bliskie spotkania z podłogą, często chodziła posiniaczona i podrapana, ponieważ w każdej wolnej chwili starała się latać na miotle tym samym lądując na krzakach i innych drzewach, które zawadzały jej na torze lotu. Niektóre zadrapania były spowodowane potknięciem się o własne nogi, sturlaniem się po schodach w dół. Jednak nigdy się tym nie przejmowała. Nadal była taka wesoła, nadal starała się być po prostu sobą.
- Ale zdecydowanie jesteśmy na szóstym piętrze. To dziwne, bo starałam się dotrzeć do biblioteki, a ona jest na czwartym - podrapała się w tył głowy. - No nie ważne. Cieszę się, że cię spotkałam.


Kim Miracle
Plan Lekcji
Eliksiry, OPCM, ONMS,
Transmutacja, Wróżbiarstwo,
Zaklęcia i Uroki, Zielarstwo
avatar
Rocznik VII

Dodatkowe informacje biograficzne
AKTUALNIE POSIADANA RÓŻDŻKA: 9 cali, sztywna, włos z głowy wili, czarny orzech
OPANOWANE ZAKLĘCIA: Enervate, Expelliarmus, Zaklęcie Kameleona, Lumos, Nox, Relashio, Verdimilious, Vera Verto, Accio, Wingardium Leviosa, Jęzlep, Lapifors, Levicorpus, Obliviate
OPIS POSTACI: Oryginalność, wyróżnianie się z tłumu to coś do czego dąży prawie każdy, świadomie czy też nie. W końcu czego to się nie robi, by nie być tylko kolejnym szarym osobnikiem w beznadziejnym tłumie? Czego to się nie robi, by być tym wspaniałym i oryginalnym? Czego to się nie robi, by po prostu stać się kimś? W przypadku Malcolma niewiele. I to nie tak, że jego nie obchodzi jak wygląda. Bo nie jest brzydki - mierzy sobie dobre metr 74, ma miękkie, brązowe włosy i błyszczące, kasztanowe oczy. Linia jego szczęki jest wyraźna, rysy idealnie symetryczne, a kości policzkowe ostro zarysowane, pomimo młodego wieku, zahartowane życiem. Na nosie ma okulary i cierpi na syndrom nadmiernego poprawiania ich. Charakterem do zaoferowania ma znacznie mniej. Malcolm jest cichy, spokojny, a jednocześnie bardzo inteligentny i potrafiący podczas niemal każdej kłótni odwrócić kota ogonem w taki sposób, że to ktoś przeprasza jego, a nie odwrotnie. Ma sprecyzowane zdanie i wie czego chce. Mając do wyboru tuzin rozmaitych kształtów kieliszków do wina albo dwadzieścia odcieni błękitu, większość ludzi głupieje lub dostaje oczopląsu, a Malowi wybór nie sprawia najmniejszego problemu. Chłopak ma duże predyspozycje do nauki, ale jego pesymistyczne podejście i nie robienie nic by jego egzystencja nabrała jakiegokolwiek sensu, sprawia, że na pierwszy rzut oka wydaje się być przeciętny. Bo jemu w sumie dobrze jest z faktem, że każdy dzień jest taki sam, że nic tylko siąść i płakać. Woli pracować samemu i niespecjalnie zależy mu na zawieraniu głębszych znajomości - szczególnie, jeżeli będzie musiał przejąć inicjatywę. Na ogół spokojny, jednak potrafi stać się przerażający, gdy ktoś za mocno na niego naciska. Jego zastanawiającą zdolnością jest także chodzenie z głową w książce i nie wpadanie na nikogo po drodze.

Zobacz profil autora http://mortis.forumpolish.com/t986-sowa-malcolma#9003 http://mortis.forumpolish.com/t985-skryta-nr-305
PisanieTemat: Re: Wcale się nie zgubiłam! || Malcolm Grive & Kim Miracle  Czw 18 Sie 2016, 11:43

Mal skrzywił się lekko, gdy książka z łomotem uderzyła o ziemię. Zaraz jednak dziewczyna podniosła podręcznik i pozornie wszystko się jak najnormalniej obracało. Pozornie. Bardzo pozornie. Bo w gruncie rzeczy rozmowa była bardzo pozorna i bardzo fragmentaryczna i on, tak bardzo iluzyjny, i tak bardzo częściowy brał w niej udział. A co padło kolejne słowo, odczuwał panikę, że to już kolejne słowo. Bo Malcolm był cichym dzieckiem - w klasie zawsze siedział na samym tyle, właściwie niewiele mówił i choć był bardzo inteligentny to nijak swojego potencjału nie wykorzystywał. "Odezwałem się!", "popatrzyła na mnie!", "widzi mnie", "mówi do mnie" Takie okrzyki cały czas wznosił w duchu i one dominowały. One były istotą rzeczy. W nich też tkwiła zapowiedź tragedii. Był tak wydrążony w samotność, z samotności uczynił tak gęstą podstawę życia, że potoczne okoliczności, w których ludzie, którzy czują się samotni: podróż czy pociąg były dla niego tłumnymi spotkaniami i zbiorowymi zabawami. Odetchnął cicho, unosząc swoje kasztanowe oczy nieco wyżej i próbując skupić się na sensie wypowiadanych słów, a nie na tym, że jakieś słowa to w ogóle były.
Problem z... transmutacją
Pokiwał głową. Nie był pewien, czy mógł w ogóle w jakikolwiek sposób pomóc, bo jedyne co mu przychodziło w tej chwili do głowy, to przemiana zwierzątek w puchary na wodę, co nigdy nie wydawało się być zbyt użyteczne.
- Uhm, jasne. - jego twarz znów rozjaśnił uśmiech, gdy Mal zaprezentował nieznajomej garnitur białych zębów.
- Och. - szepnął zaraz cicho i sam zerknął w stronę okna. Jesień wpadła na scenę jak rozjuszony osiłek, nie bawiąc się w żadne ceregiele z pięknymi liśćmi i chłodnymi, rześkimi porankami. Grzmotnęła lato w twarz i puściła śnieg z deszczem już w połowie września, dopiero teraz będąc w stanie zaprezentować prawdziwe barwy swojego jestestwa.
- Nie dziwię się, ta szkoła jest jak labirynt. - westchnął, jeszcze przez chwilę spoglądając za okno, po czym odwracając się do niego tyłem i opierając łokcie o parapet.
- Zawsze możemy poćwiczyć tutaj - nie zapowiada się, by ktokolwiek miał przyjść. - rozejrzał się na boki i gwizdnął cicho pod nosem. Na lekcje już i tak nie zdążą.






avatar
Ścigający Złotych Chimer, Rocznik VI

Dodatkowe informacje biograficzne
AKTUALNIE POSIADANA RÓŻDŻKA: cyprys || róg jednorożca || sztywna || 11 cali
OPANOWANE ZAKLĘCIA: Enervate, Episkey, Lumos, Expelliarmus, Orbis, Everte Statum, Avifors, Oppugno, Fumos Duo, Protego Totalum, Flippendo Duo
OPIS POSTACI: Dziewczyna ma blond włosy, które są w w wiecznym nieładzie, albo związane w jakiś warkocz, bądź kucyk, a następnie rozpuszczone i poskręcane w fikuśne loki. Tęczówki są w barwie błękitu, roześmiane, błyszczące piękne oczęta. Zawsze widać u niej szeroki uśmiech, którym obdarowuje każdego, kogo napotka na swojej drodze. Jej cera jest jasna, ponieważ promienie słońca nie potrafią ubarwić jej skóry. Jednego dnia, gdy się opali jest czerwona jak pomidor, a następnego dnia nie ma już nic - ani czerwieni, ani brązu. Mierzy sobie 152 cm wzrostu i jakoś na to nie narzeka. Lubi być niska, mimo że zawsze musi patrzeć na innych z dołu. Waży 49 kg. Jest drobnej postury, więc czasami ma się wrażenie, że byle jaki podmuch wiatru zabierze ją ze sobą siną w dal. Jednak pozory mylą. Diabeł ukrył się w ciele aniołka. Dziewczyna ma naprawdę dużo siły.

Zobacz profil autora http://mortis.forumpolish.com/t771-zoo-kimi http://mortis.forumpolish.com/t773-pamietnik-kimi http://mortis.forumpolish.com/t770-skrytka-4487
PisanieTemat: Re: Wcale się nie zgubiłam! || Malcolm Grive & Kim Miracle  Czw 18 Sie 2016, 15:52

Widząc statyczność w postawie chłopaka przekrzywiła głowę niczym ciekawski kot. Westchnęła cicho i pokręciła głową. Będzie ciężko z taką osobą nawiązać kontakt, ale czego Kim nie potrafi. Ta dziewczyna postara się do każdego dotrzeć, z każdym się zaprzyjaźnić, każdego poznać. Postara się dać takiej osobie dużo ciepła i szczęścia, aby nigdy nie był smutny, czy też przygnębiony. Będzie się dwoić i troić, aby nic takiej osobie nie zabrakło. Nie chciała, aby inni ludzie czuli się samotni. Samotność jest zła, samotność sprawia, że człowiek zaczyna wpadać w obłęd, zaczyna tracić rozum. Co najważniejsze zaczyna rozmawiać sam ze sobą. Takie rozmowy nie są zbyt dobre, za bardzo odizolowują ludzi od siebie nawzajem. W końcu - nie potrzebuję rozmawiać z innymi, mam siebie - myślą sobie i jeszcze bardziej wpadają w otchłań samotności. Jeszcze bardziej spadają w kres, gdzie nie ma nikogo oprócz siebie i własnego głosu. Taki świat jest niebezpieczny, ponieważ tworzy nieprzewidywalnych szaleńców.
- Dobrze - uśmiechnęła się i usiadła na szerokim parapecie idealnym, aby pomieścił dwie osoby. Zwłaszcza takie chude jak oni. W końcu Kimi miała tylko 12 lat, co wiązało się, że dziewczyna była lekka jak piórko i nadal niziutka niczym krasnoludek z ogrodu.
- Też się zgubiłeś? - zapytała klepiąc miejsce obok siebie. - Lubisz się uczyć? - uśmiechnęła się do niego promiennie i wzięła pergamin, na którym miała zapisane treść zadania.
- Transmutacja nigdy nie szła mi za dobrze. Lepiej sobie radzę z OPCM - powiedziała i podała mu podręcznik. - Nie chce tego zadania przepisać słowo w słowo z podręcznika, dlatego ktoś musi mi to wyjaśnić, bo nie do końca rozumiem temat - zaśmiała się.
- Tak przy okazji, jaki jest twój ulubiony przedmiot szkolny? - zapytała i spojrzała na chłopaka. - Czemu zawsze unikasz spotkań z ludźmi? Zauważyłam, że często siedzisz sam w klasie - dodała. Jej wzrok nie był jakiś nachalny. Był wręcz delikatny i ufny.


Kim Miracle
Plan Lekcji
Eliksiry, OPCM, ONMS,
Transmutacja, Wróżbiarstwo,
Zaklęcia i Uroki, Zielarstwo
avatar
Rocznik VII

Dodatkowe informacje biograficzne
AKTUALNIE POSIADANA RÓŻDŻKA: 9 cali, sztywna, włos z głowy wili, czarny orzech
OPANOWANE ZAKLĘCIA: Enervate, Expelliarmus, Zaklęcie Kameleona, Lumos, Nox, Relashio, Verdimilious, Vera Verto, Accio, Wingardium Leviosa, Jęzlep, Lapifors, Levicorpus, Obliviate
OPIS POSTACI: Oryginalność, wyróżnianie się z tłumu to coś do czego dąży prawie każdy, świadomie czy też nie. W końcu czego to się nie robi, by nie być tylko kolejnym szarym osobnikiem w beznadziejnym tłumie? Czego to się nie robi, by być tym wspaniałym i oryginalnym? Czego to się nie robi, by po prostu stać się kimś? W przypadku Malcolma niewiele. I to nie tak, że jego nie obchodzi jak wygląda. Bo nie jest brzydki - mierzy sobie dobre metr 74, ma miękkie, brązowe włosy i błyszczące, kasztanowe oczy. Linia jego szczęki jest wyraźna, rysy idealnie symetryczne, a kości policzkowe ostro zarysowane, pomimo młodego wieku, zahartowane życiem. Na nosie ma okulary i cierpi na syndrom nadmiernego poprawiania ich. Charakterem do zaoferowania ma znacznie mniej. Malcolm jest cichy, spokojny, a jednocześnie bardzo inteligentny i potrafiący podczas niemal każdej kłótni odwrócić kota ogonem w taki sposób, że to ktoś przeprasza jego, a nie odwrotnie. Ma sprecyzowane zdanie i wie czego chce. Mając do wyboru tuzin rozmaitych kształtów kieliszków do wina albo dwadzieścia odcieni błękitu, większość ludzi głupieje lub dostaje oczopląsu, a Malowi wybór nie sprawia najmniejszego problemu. Chłopak ma duże predyspozycje do nauki, ale jego pesymistyczne podejście i nie robienie nic by jego egzystencja nabrała jakiegokolwiek sensu, sprawia, że na pierwszy rzut oka wydaje się być przeciętny. Bo jemu w sumie dobrze jest z faktem, że każdy dzień jest taki sam, że nic tylko siąść i płakać. Woli pracować samemu i niespecjalnie zależy mu na zawieraniu głębszych znajomości - szczególnie, jeżeli będzie musiał przejąć inicjatywę. Na ogół spokojny, jednak potrafi stać się przerażający, gdy ktoś za mocno na niego naciska. Jego zastanawiającą zdolnością jest także chodzenie z głową w książce i nie wpadanie na nikogo po drodze.

Zobacz profil autora http://mortis.forumpolish.com/t986-sowa-malcolma#9003 http://mortis.forumpolish.com/t985-skryta-nr-305
PisanieTemat: Re: Wcale się nie zgubiłam! || Malcolm Grive & Kim Miracle  Pią 19 Sie 2016, 00:44

Malcolm, podobnie jak Kim, usiadł obok na parapecie i oparł się o zimną szybę. Dziewczyna naprawdę dużo mówiła. Bardzo dużo. A on nie tyle był nieśmiały niczym dziewica w noc poślubną, co właściwie pełen sprzeczności. Bo przecież nie zachowywał się w ten sposób cały czas - bywał albo nazbyt pewny siebie albo przesadnie cichy. To wydawał się sobie niezdolny, niepozorny i nic nieznaczący, to znów myślał, że we wszystkim był doskonały i wszystko musi mu się udać. Kiedy czuł się pewnie, mógł pokonać największe trudności. Ale wystarczyło najmniejsze niepowodzenie, by znowu nabrał przekonania, że nic nie był wart.
- Tak mi się wydaje. - rozejrzał się dookoła. W gruncie rzeczy nie miał pojęcia gdzie się znajdował, ale wystarczyłoby zwrócenie na okna, ściany, dwa skręty w lewo, jeden w prawo i Malcolm przeczuwał, że znalazłby się przy schodach. Chyba.
- Kolor zobowiązuje. - odpowiedział lakonicznie a kolejne pytanie, ale uśmiechnął się nieco szerzej, rozluźniając mięśnie ramion i opierając się o okno nieco bardziej po skosie. On osobiście naprawdę lubił transmutację. Marzył o tym, by móc kiedyś zmieniać się w zwierze. Zostać ptakiem. Móc odlecieć.
OPCM...
Zawsze chciał zagłębić się w to nieco bardziej. Bynajmniej jednak, nie tylko w obronę, ale też w czarną magię samą w sobie. Niestety większość książek z tej dziedziny była niedostępna, a on nie czuł się na siłach wykradać którykolwiek z podręczników. Przynajmniej nie w tej chwili. Nie miał pojęcia kiedy ciekawość wygra nad jego słabą psychiką i siłą woli. Być może od jednego wytknięcia nosa poza regularność, nic mu się nie stanie. Ciekawość była w końcu pierwszym stopniem do drugiego stopnia ciekawości. Dopiero klika stopni dalej pojawiały się regularne kłopoty.
- Uhm, jasne. - poprawił okulary prawą ręką i zajrzał do podręcznika. Jego wzrok śmignął szybko po zapisanych linijkach, dopiero na sam koniec lądując na twarzy blondynki. Zdziwiło go, że dopiero teraz zdał sobie sprawę, że była faktycznie bardzo ładna. Miała gładką cerę, miękkie blond włosy, długie rzęsy i malinowe usta.
- Hm... tu jest napisane, że są dwa podstawowe prawa w tej dziedzinie. Pierwsze mówi, że transmuracja jest tym bardziej złożona, im bardziej złożony jest subprodukt i produkt transmutacji. Czyli chodzi głównie o to, że łatwiej jest transmutować proste rzeczy, np. kartki papieru, a trudniej chociażby... człowieka. - zamyślił się na chwilę, jednak zdając sobie sprawę, że cisza jaka nastąpiła z każdą chwilą robiła się zbyt długa, przełknął ślinę i wrócił do rzeczy. - Drugie prawo mówi, że wszystko na świecie jest czymś - a zatem można to transmutować. Jedyną rzeczą jakiej nie możemy transmutować jest próżnia kosmiczna, ale tym nie musisz się martwić. - uśmiechnął się i skinął głową, otwierając oczy szerzej dopiero gdy blondynka zadała mu kolejne pytanie. A pytania takie jak choćby to które usłyszał zawsze kończyły się z jego strony tym samym wykładem:
- Nie posiadam ulubionych rzeczy. Sądzę, że jeżeli ktoś dobrze się na czymś zna, to nie może mieć czegoś ulubionego, bo jest zbyt wiele czynników wpływających na odbiór danej rzeczy, chociażby aktualny humor czy cel jaki chce się w danym momencie osiągnąć doświadczając czegoś. - podrapał się po karku i otworzył usta by powiedzieć coś jeszcze, gdy Kim znów się odezwała - tym razem pytając o coś znacznie trudniejszego niż ulubiony przedmiot szkolny. Malcolm wydał z siebie cichy pomruk i przełknął ślinę.
- Uważam, że zdrowo jest być samemu przez większość czasu. - odparł spokojnie, opierając brodę na dłoni. - Przebywanie w towarzystwie, nawet najlepszym, szybko staje się nużące i wyczerpujące. A ja nie lubię się męczyć. - tym razem wyraz jego twarzy pozostał obojętny, ale Malcolm jakoś nie mógł zmusić się do uśmiechu. Nie potrzebował przecież ludzi, prawda? 26 liter to wszystko, czego pragnął. Mógł łączyć je w morza i ekosystemy. Mógł spinać je z sobą, budując planety i układy planetarne. Mógł tworzyć z nich miejsca, rzeczy i idee, które były prawdziwsze niż on i otaczające go ściany.






Sponsored content


PisanieTemat: Re: Wcale się nie zgubiłam! || Malcolm Grive & Kim Miracle  

Wcale się nie zgubiłam! || Malcolm Grive & Kim Miracle

Zobacz poprzedni temat Zobacz następny temat Powrót do góry
Strona 1 z 1

Similar topics

-
» Nicole Kendith i Malcolm Randall
» Wcale nie tak dawno temu, pewien hipochondryk, który akurat nie udawał...
» "Starożytne Runy Nie Są Wcale Takie Trudne" Laurena Wakefielda [do edycji]

Permissions in this forum:Nie możesz odpowiadać w tematach
Mortis :: Rozgrywka fabularna :: Myślodsiewnie-
Skocz do: