Non mor­tem ti­memus, sed co­gita­tionem Mor­tis


Share|

Ulica główna

Idź do strony : Previous  1, 2, 3, 4, 5, 6, 7  Next
PisanieTemat: Re: Ulica główna  Sob 30 Kwi 2016, 00:38

Kulnięcie Anti - 8
avatar
Rocznik VI

Dodatkowe informacje biograficzne
AKTUALNIE POSIADANA RÓŻDŻKA: Matowa i skromna, nie wyróżnia się na tle innych. Brak zdobień. Rdzeń z rogu jednorożca, drewno jabłoni, sztywna, 12 cali długości. Nic specjalnego.
OPANOWANE ZAKLĘCIA: BĄBLOGŁOWY, EXPELLIARMUS, RIDDICULUS, PROTEGO, CONJUNCTIVITIS, DIFFINDO, ACCIO, WINGARDIUM LEVIOSA, VERDIMILIOUS, SICCUM, EBUBLIO, LEVICORPUS, OCULUS LEPUS, UTEVO LUX, SOMNO
OPIS POSTACI: Średni wzrost, lekko podkrążone oczy od nadmiernego przesiadywania z książką po nocach. Właścicielka szczupłej, wątłej twarzy, którą okalają długie włosy o kolorze miodu akacjowego. Młoda Panienka Fitzgerald posiada kobiecą budowę ciała i długie włosy, ale na tym kończą się atrybuty kobiecości, którymi może się pochwalić. Skromny i konserwatywny ubiór, kłócący się poniekąd z jej pochodzeniem, przełamuje niekiedy mocniejszym makijażem i frywolnymi kapeluszami, nie mającymi jednak nic wspólnego z modą mugolską. Często próbuje zakryć całkowicie swoje ciało poprzez noszenie wyłącznie czarnych, workowatych szat. Preferuje stonowane kolory, a te pstrokate i przyciągające uwagę omija szerokim łukiem. Bardzo rzadko nosi dodatki i biżuterię, za wyjątkiem skromnego,złotego łańcuszka, z którym się nigdy nie rozstaje. Zazwyczaj wyprostowana lecz w jej kroku na próżno szukać gracji.  Wiecznie zachmurzony wyraz twarzy, nieobecne spojrzenie.  Czy to tylko zadumanie i wyłączenie się z realnego świata, a może to autentyczna, mroczna energia kryjąca się w jej pokrętnym umyśle i dziwnych fascynacjach? Tego nikt nie jest pewien,nawet ona sama.

Zobacz profil autora http://mortis.forumpolish.com/t364-szatany-anastasii#520 http://mortis.forumpolish.com/t418-skrytka-numer-111
PisanieTemat: Re: Ulica główna  Sob 30 Kwi 2016, 04:13

Nie widziała go tu wcześniej. Fakt, gdyby nie kuzyn auror oraz nieznany mężczyzna, którego obecność odnotowała zaledwie sekundy temu, to skłębiłaby się w strachu na lodowatym bruku i płakała z niemocy. Była cholernie blisko popełnienia podobnego czynu, jedynie szczątkowo zachowana świadomość powstrzymywała ją od wydobycia z siebie nieznośnych krzyków rozpaczy i przestrachu. Rozdzierający krzyk w asyście makabrycznego obrazu młodej kobiety przyjmującej na twarz resztki żrącej cieczy na dobre zagnieździł się w jej głowie. Z pomocą nadszedł kolejny nieznajomy lecz było już za późno. Zamroczenie i obezwładniający ścisk żołądka doprowadziły ją do pozbawiających tchu mdłości. Chwiejnie i niepewnie powstała z posadzki, ktoś ją szarpnął za nadgarstek, głos Alistaira wydawał głośne polecenia. Lotnością umysłu przeciętnego gołębia skontaktowała, iż tuż przed nią znajdowała się Antigone, ale jej postać jedynie odwracała uwagę od głównego siedliska problemu jaki przed nimi się narodził. W takim momencie już każdy dźwięk powinien był brzmieć tak samo, ale kreująca się kakofonia oraz chaos niespotykanego dotąd stopnia, skierował wzrok Anastasii w stronę przemawiających jeszcze przed kilkoma minutami Longbottomów. Zamarła.
Wobec zacinającego deszczu płomień nie gasł, a wręcz zdawał się przybierać w swej złowrogiej, pustoszącej wszystko na swej drodze postaci. Rozprzestrzeniający się ogień zbliżał się w ich kierunku w zastraszającym tempie lecz o ile otaczająca ich tarcza utrzymywała ją przy resztkach zdrowych zmysłów, to już jej brak… GDZIE JEST TA PIERDOLONA TARCZA?
Dopiero teraz docierało do niej, co uczynił Alistair. Instynkt podpowiadał aby uciekać jak najprędzej, ale to panika zawładnęła jej kończynami. Widziała kątem oka poczynania Antigone i nawet nie wiedziała jak różdżka znalazła się w jej dłoni; ślizgała się pomiędzy palcami zroszonymi deszczem i własnym potem.
-Protego! -jeśli zaklęcie się uda, ochroni ją oraz Gryfonkę, ewentualnie nieznajomych mężczyzn-bagiety jeśli zasięg zaklęcia będzie sprzyjać.


In battle it is the cowards who run the most risk; bravery is a rampart of defense.
PisanieTemat: Re: Ulica główna  Sob 30 Kwi 2016, 04:13

The member 'Anastasia Fitzgerald' has done the following action : Rzut kością


'KOŚĆ K20' : 13



Zaw­sze trze­ba po­dej­mo­wać ry­zyko. Tyl­ko wte­dy uda nam się pojąć, jak wiel­kim cu­dem jest życie [...].
avatar
Nauczyciel OPCM, Głowa Rodziny Bułhakow

Dodatkowe informacje biograficzne
AKTUALNIE POSIADANA RÓŻDŻKA: Olcha, włókno ze smoczego serca, 10¼ cala, mało giętka. Barwiona na czarno, nieco przetarta, z wyrzeźbionymi na rękojeści liśćmi drzewa, z którego została wykonana.
OPANOWANE ZAKLĘCIA: Szkolne: Bombarda, Enervate, Finite, Flippendo, Incendio, Lumos, Lumos Maxima, Mobilicorpus, Nox, Periculum, Protego, Reducto, Sad Infer, Vad Infer, Wingardium Leviosa | Łatwe: Anesthesia, Bracium Emendo, Chłoszczyść, Delens Vestigium, Erecto, Extiguetor Ignis, Funemite, Impervius, Leviora, Rennervate, Siccum, Sollicus, Suspenorius, Vipera Evanesca, Zaklęcie Czterech Stron Świata (Wskaż mi) | Trudne: Acis Missile, Fiendfyre, Invivenerum, Non confringetur, Obliviate, Protego Horribilis, Purpura Flamma, Sectumsempra, Stimulus Meledictionem, Szatańska Pożoga, Tardis | Niewybaczalne: Avada Kedavra, Cruciatus | Specjalne: Solvite
OPIS POSTACI: Jewgienij jest wysokim, mierzącym prawie 190cm mężczyzną. Nie należy do tych najlepiej zbudowanych, wręcz przeciwnie - jest tym typem, na którym wszystkie ubrania wiszą i ludzie nie raz dziwią się, jak można być tak chudym. Nie znaczy to jednak, że jest chucherkiem, lata treningów zaowocowały całkiem solidną warstwą mięśniową i choć z kulturystą nie miałby szans, jest przygotowany do powalenia kogoś swojej postury. Na ciele ma wiele blizn, jedne są starsze i pochodzą z dzieciństwa, kiedy to zbierał lanie za występki nie godne dziedzica. Te nowsze są natomiast pamiątkami po eskapadach, mordobiciach i różnego rodzaju balangach, w których już nie tak młody Bułhakow zdawał się brać udział. Ciemne, ścięte na krótko włosy i kilku dniowy zarost to cechy charakterystyczne. Podobnie jak ciemne, odrobinę puste oczy, w których widać przede wszystkim pokłady nienawiści i agresji. Jewgienij zdecydowanie nie należy do najprzystojniejszych mężczyzn jacy chodzili po ziemi, jest zwyczajnie przeciętny. Stara ubierać się elegancko, w koszule, marynarki i spodnie z kantem. Zazwyczaj mu się to udaje, oczywiście o ile nie jest aktualnie na dniu piętnastym ciągłego picia na umór. W takich przypadkach przestaje zwracać uwagę na szczegóły pokroju prasowania, czy nawet prania rzeczy. Często można spotkać go z okularami na nosie, które od pewnego czasu są mu po prostu potrzebne. Kiedyś nosił je, gdy chciał wyglądać na inteligentnego, teraz nie ma wyboru, jeżeli chce się czemuś dobrze przyjrzeć. Jak na ponad czterdziestoletniego mężczyznę przystało, ma pierwsze zmarszczki pojawiające się wokół oczu i skórę, która nosi ślady starzenia się. Nie są mu obce także wszechobecne piegi, którymi tak naprawdę nigdy się nie przejmował.

Zobacz profil autora http://mortis.forumpolish.com/t212-zwierzeta-jewgienija http://mortis.forumpolish.com/t327-zapiski-jewgienija#411 http://mortis.forumpolish.com/t211-skrytka-nr-960
PisanieTemat: Re: Ulica główna  Sob 30 Kwi 2016, 08:55

Protego zadziałało, a on mógł odetchnąć choć przez chwilę nie martwiąc się o swoją twarz. Tak naprawdę jednak nie miał na to czasu. Krzyk kobiety, której twarz wypalała się na ich oczach sprawił, że zawiesił na niej wzrok. Ile mogła mieć lat? Na oko - bardzo mało. Prawdę mówiąc, ten widok by mu się podobał, gdyby to on był jego przyczyną. Gdyby to on robił jej krzywdę, gdyby... Z zamyślenia wyrwał go głos Elliota, który jak zawsze zareagował od razu.
- Cholera jasna! - Warknął wyciągając różdżkę w stronę napastnika i na widok jego deportacji kopnął w ziemię. - Ty skurwy... - Chciał krzyknąć za nim, wyzwać frajera od tchórza, który nie potrafi stoczyć pojedynku. I z pewnością rzucały się w miejscu jak wściekły tygrys, krążący od jednego krańca klatki do drugiego - bo co innego mu pozostało? To wszystko jednak się zmieniło w momencie, w którym usłyszał znajomy dźwięk. Obrócił głowę w jego stronę i zmarszczył brwi. Bardzo dobrze znał to zaklęcie, używał go nie raz. Nie jeden dworek, nie jedno domostwo nim spalił. Nie jednego człowieka nim zabił.
- Elliot! Pożoga! - Krzyknął tylko do partnera, który zajęty był ratowaniem twarzy ofiary i zrobił w ich stronę dwa kroki, tak by znaleźć się jak najbliżej nich. - Protego! Protego! - Krzyczał z zamiarem stawienia dwóch tarcz wokół siebie i dwójki stojących najbliżej niego ludzi. Kątem oka spojrzał na znajdujące się nieopodal dziewczęta i aurora, który robił w tle dziwne rzeczy. Z pewnością by prychnął, gdyby do niego dotarło, co zrobił. Nie miał teraz jednak czasu na zastanawianie się nad życiem Prewetta i towarzyszących mu dzieci.


I have a conscience. It’s just... more selective.
***

PisanieTemat: Re: Ulica główna  Sob 30 Kwi 2016, 08:55

The member 'Jewgienij Bułhakow' has done the following action : Rzut kością


'KOŚĆ K20' : 9, 20



Zaw­sze trze­ba po­dej­mo­wać ry­zyko. Tyl­ko wte­dy uda nam się pojąć, jak wiel­kim cu­dem jest życie [...].
avatar
Stażysta Brygady Uderzeniowej Ministerstwa Magii

Dodatkowe informacje biograficzne
AKTUALNIE POSIADANA RÓŻDŻKA: Róg jednorożca; Osika; 11,5
OPANOWANE ZAKLĘCIA: ♥Szkolne♥ PROTEGO, CONJUNCTIVITIS, ENERVATE, EXPELLIARMUS, FINITE, PETRIFICUS TOTALUS, DRĘTWOTA, EVERTE STATUM, IMMOBILUS, MIMBLE WIMBLE, AVIFORS, FURNUCULUS, ACCIO, ALOHOMORA, LUMOS MAXIMA ♥Łatwe♥ COLLOSHOO, ENTROPOMORPHIS, ANAPNEO, REPARIFORS, ANTIVENENUM, BOMBARDA MAXIMA, CHŁOSZCZYŚĆ, OCULUS LEPUS, SUSPENSORIUS ♥Trudne♥ STIMULUS MELEDICTIONEM, ACID MISSILE, FINITE INCANTATEM, ADVERSUM, VULNERA SANATUR, SENSOREM
OPIS POSTACI: Templer mierzy niecałe sto siedemdziesiąt trzy centymetry i jest to coś, na co nigdy w życiu nie narzekała. Podobało jej się, że nie należy do osób tych za nadto wysokich, czy niskich. Oscylowała w odpowiedniej dla siebie wadze, chociaż jak na kobietę przystało zawsze uważa, że jest za szeroka w biodrach. Na jej twarzy trudno dostrzec piegi, albo innego rodzaju przebarwienia. Tylko wtedy kiedy jest zbyt zdenerwowana lub po prostu speszona, na jej bladych policzkach pojawiają się rumieńce, które dość trudno przegonić. Największą uwagę w jej wizerunku zabierają oczy. Duże, jasnoniebieskie, często wywołują zdezorientowanie u jej rozmówców, co nie za bardzo odpowiada samej Sophii. Często, podczas spisywania ważnych notatek musi zakładać na nos okulary, żeby litery i cyfry znajdujące się na pergaminie za bardzo się nie rozmazywały. Lewej ręki używa niemalże do wszystkiego: pisania, przewracania kartek, wykonywania codziennych czynności. Z niewiadomych przyczyn różdżka zawsze znajduje się w jej prawej ręce. Tak nauczyła się rzucać czary w szkole i tak jej pozostało. Życie Sophii nigdy nie było usłane pachnącymi i miękkimi płatkami kwiatów. Znacznie częściej natrafiała na kolce róż, które tylko czekały, aż wbiją się mocno w stopy kobiety i to między innymi ukształtowało jej charakter. Ma wole walki i nie da sobą pomiatać, chociaż podczas pierwszej rozmowy może wydawać się bierna i uległa. Z reguły jest optymistycznie nastawiona do życia, ale do wszystkiego podchodzi z dystansem.

Zobacz profil autora http://mortis.forumpolish.com/t544-stworki-sophii http://mortis.forumpolish.com/t551-dziennik-sophii-templer http://mortis.forumpolish.com/t545-skrytka-nr-983
PisanieTemat: Re: Ulica główna  Sob 30 Kwi 2016, 16:01

- Przedtem było ich chyba dwóch…- odwarknęła w kierunku przełożonego, nie siląc się na uprzejmości. Na Boga! Zaraz mogła zginąć! Aby się uratować swoje życie było warto znosić obrażonego i wkurzonego Mundyego w biurze przez jakiś czas.
Nie zdążyła dobrnąć do przodu, żeby również wspomóc Lawrence w rzucaniu zaklęć w kierunku wrogów, ponieważ staruszek z impetem runął do tyłu, a nieszczęśliwy traf spowodował, że Sophia znajdowała się tuż za nim. A co znajdowało się za Brygadą Uderzeniową? Śmietniki. Bo cóżby mogło być innego?
Tak więc biedna Sofijka, wpadła w głąb kubła przygnieciona do stosu odpadów przez ciężkie ciało mężczyzny.
- Mój Boże… – pisnęła przerażona, próbując zrzucić ze swojej klatki piersiowej Lawrence, aby móc złapać oddech i ręką, w której trzymała różdżkę zrobić ruch nadgarstkiem.
- Immobilus! Immobilus! – krzyknęła dwukrotnie spanikowana, próbując w ten sposób zatrzymać staczający się śmietnik z dwoma BUMowcami w środku. Niestety nie potrafiła wymyśleć nic bardziej sensownego, a nie miała ochoty roztrząsnąć się na pobliskim budynku. Leżący na niej dziadek, również nie poprawiał ich sytuacji.



PisanieTemat: Re: Ulica główna  Sob 30 Kwi 2016, 16:01

The member 'Sophia Templer' has done the following action : Rzut kością


'KOŚĆ K20' : 15, 3



Zaw­sze trze­ba po­dej­mo­wać ry­zyko. Tyl­ko wte­dy uda nam się pojąć, jak wiel­kim cu­dem jest życie [...].
avatar
Bezrobotna

Dodatkowe informacje biograficzne
AKTUALNIE POSIADANA RÓŻDŻKA:
OPANOWANE ZAKLĘCIA: FINITE EPISKEY, CAVE INIMICUM, EXPELLIARMUS, PROTEGO, CONJUNCTIVITIS, DRĘTWOTA, AVIFORS, DURO, ACCIO, ALOHOMORA, BOMBARDA, CONFUNDUS, INCENDIO, LUMOS MAXIMA EXPULSO,SAGITTENT, BOMBARDA MAXIMA, FLIPPENDO DUO, BRACKIUM EMENDO,OBSCURO, PROCELLA, FRAGORE, PURPURA FLAMMA, OBLIVIATE, BAUBILLOUS, TURBINE IGNISIS, PROTEGO HORRIBILIS,LANUAE MAGICAE
OPIS POSTACI: Sto siedemdziesiąt centymetrów goryczy, żalu i apatii, nieustannego niezadowolenia i frustracji. Wymuszona i wyuczona elegancja, zaszyta głęboko pod skórą przez zdolną kadrę osławionego Instytutu Salem. Brak oczywistego i naturalnego wcięcia w talii nadrabia obfitym biustem, nierzadko eksponowanym, stosownie do okazji. Mruk. Snująca się niczym sen, czarny i mroczny, śmierć z kostuchą. Ponura jak zbity pies. Na próżno szukać u niej uśmiechu, rzadko robi to publicznie, chyba że całkowicie ironicznie. Błękitne ślepia nie przykuwają uwagi dopóki nie uzna, że albo jesteś godzien jej spojrzenia, albo wzbudziłeś w niej niechęć, a o to nietrudno. Wysepki piegów na policzkach i nosie przyklepane starannie pudrem, długie rzęsy okalające oczy. Włosy pospolicie brązowe koloruje magicznymi specyfikami, stylizuje je na różne sposoby. Nie może być nudno i banalnie, od podobnego wizerunku są ludzie bez wyobraźni i wyczucia estetyki. Estella to owoc skandalicznego romansu dwóch czarodziejskich rodzin – Greengrasów i Crouchów. Oficjalnie jednak, Panna Greengrass, częściowo zastraszona, częściowo wciąż zakochana we wpływowym i znacząco starszym kochanku, minęła się z prawdą i przyznała się rodzinie do związku z nieistniejącym, równie małoletnim mugolem, który przypadkowo zapłodnił młodocianą dziewczynę. Dramatyczna historia warta ekranizacji zakończyła się wydziedziczeniem Panny Greengrass, na co ta według wcześniej zamierzonego planu, opuściła Anglię i wyjechała z córeczką do Stanów, gdzie miała osiedlić się na dłużej, z dala od toksycznej rodziny. Miał do nich dołączyć Pan Crouch lecz z rozwodem i wystąpieniem przeciwko całej rodzinie było mu ostatecznie nie po drodze, a co za tym idzie, koniec końców matka Estelli została sama. Za Eduardo Vasqueza wyszła niedługo potem, przypieczętowując swoją nie najweselszą przyszłość - o tym jednak kiedy indziej. Estelle miłości i ciepła rodzinnego zaznała jedynie we wczesnych latach swojego dzieciństwa, kiedy jeszcze matka nie straciła rozumu, a ojczym nie przepił majątku lub Bóg wie co z nim właściwie zrobił. „Dziękuję” „Proszę” „Przepraszam” opuszczające usta Panienki Vasquez, mówi bez wyrazu, jednym tonem, wzrok kierując z dala od rozmówcy, słownie ukazując uprzejmość, a samą postawą wszystkiemu zaprzeczając. Jak na osobę przemierzającą przez życie bez wzorca ani autorytetu w rodzinie, osobliwie dumna, nawet w potarganych przez wiatr włosach, poplamionej i postrzępionej sukni z której wyrosła, nawet zamiatając sklepik na Pokątnej, który okazał się być jej pracodawcą-katem. Potajemnie chadza do kina, mugolskiej jaskini próżności i snobizmu. Choć jest zaczarowana i zafascynowana ruszającym się obrazem, lepiej jej na tym nie przyłapać. Będzie musiała pozbyć się świadków.

Zobacz profil autora http://mortis.forumpolish.com/t481-ptak-estelle http://mortis.forumpolish.com/t517-skrytka-numer-999#2027
PisanieTemat: Re: Ulica główna  Sob 30 Kwi 2016, 17:18

Jeszcze przed kilkoma minutami stała pośród tłumu, swym cynizmem i sceptyzmem obdarowując paskudną, niegodną jej obecności gawiedź. Sądziła, że wydarzenie nie jest niczym innym jak farsą, dowcipem, żartem, czymś o czym wkrótce zapomni.
Tymczasem, była o krok od zamienienia się w mdłą historię, pył ludzki, zimny proch. Deszcz ustał, a złotawe światło zawisło w powietrzu, już wiedziała, że rzucone zaklęcie za chwilkę obróci się przeciwko niej. Cóż za ironia, zawsze słyszała jak zdolną jest czarownicą i jak niezwykle rzadko przychodziło komukolwiek i czemukolwiek wytrącenie jej z koncentracji. Moment nastąpił teraz, wtedy kiedy błąd nie powinien zaistnieć. Jeden z trzech wytworzonych z chmury piorunów uderzył w Estelle i pozbawił kobietę świadomości na pierwsze kilka sekund. Nabuzowane cząstki prądu przeszyły jej sylwetkę na wskroś, nie upadła jednakże na przesiąknięty wodą grunt, ale daleka była od posiadania pełnej kontroli nad własnym ciałem i umysłem.
Łapała oddech chwiejąc się na wątłych kończynach. Co tu tak gorąco...? Chryste.
-RUTH! ZOSTAW RÓŻDŻKĘ! PROTEGO HORRIBILIS! PROTEGO HORRIBILIS!-jeżeli w ogóle jest w stanie rzucić zaklęcie, obejmie tarczą siebie i walczącą tuż obok Ruth. (zakładając, że tarcza powstaje PO ciśniętych przez nią zaklęciach, jeżeli obie akcje mają się dziać się w tym samym momencie, to Estelle poczeka aż kobieta skończy. Jeżeli będzie już za późno i ogień zbliży się zbyt blisko, tarcza obejmie niestety wyłącznie Vasquez).


PisanieTemat: Re: Ulica główna  Sob 30 Kwi 2016, 17:18

The member 'Estelle Vasquez' has done the following action : Rzut kością


'KOŚĆ K20' : 6, 10



Zaw­sze trze­ba po­dej­mo­wać ry­zyko. Tyl­ko wte­dy uda nam się pojąć, jak wiel­kim cu­dem jest życie [...].
avatar
Brygada Uderzeniowa Ministerstwa Magii

Dodatkowe informacje biograficzne
AKTUALNIE POSIADANA RÓŻDŻKA: Tarnina, Szpon Hipogryfa, sztywna (11 cali)
OPANOWANE ZAKLĘCIA: Trudne: TENTACLIFORS ARRESTO MOMENTUM CONFRINGO FINITE INCANTATEM IMPERIUS REVELIO PRIORI INCANTATEM REJICIUNT APPELATIONIS SEZAM MATERIO INCARCEROUS ADVERSUM LINIA WIEKU PROTEGO HORRIBILIS BAUBILLOUS CREPITUS FERULA VULNERA SANATUR Łatwe: ANTIVENUM FLAGRANTE FRIGIDUS FLAMMA KAPROUN LIBERACORPUS REPELLO MUGGLETUM ANATISQUACK EXPULSO IMPEDIMENTA LEVICORPUS OBSCURO PROCELLA SAGITTA SURCULUS ERICIUS MUTATIONEM REPARIFORS ANAPNEO RENNERVATE SUSPENSORIUS EPOXIMISE AURUM DETECTOR REPLEO Szkolne: ACCIO AQUAMENTI ALOHOMORA BOMBARDA COLLOPORTUS DEPRIMO GLACIUS LOCOMOTOR LUMOS NOX PORTUS REPARO SILENCIO WINGARDIUM LEVIOSA SONORUS
OPIS POSTACI: Lawrence Mundy jest wysokim, starszym mężczyzną o smukłej budowie ciała. Mierzy 187 centymetrów wzrostu, jest przy tym bardzo szczupły z chudymi kończynami, długą szyją i subtelnie odstającym brzuchem świadczącym o przekwitaniu. Posiada podłużną, poznaczoną zmarszczkami i drobnymi bliznami twarz, o niezwykle surowym, karcącym wyrazie oraz duży, wysunięty podbródek. Choć już wyraźnie siwieje, jego włosy oraz zarost wciąż zachowały wyraźny złoty kolor. Jak każdy w rodzinie ma zielone oczy. Wiecznie zmarszczone z dezaprobatą brwi, duży, rzymski nos oraz ostrożne spojrzenie i mocno zaciśnięte, wąskie usta przy grzywie siwo-złotych włosów sprawiają, że przypomina nieco starego lwa. Jako, że oprócz Hogwartu, ukończył również mugolski uniwersytet (gdzie studiował prawo), posiada dość dobre pojęcie o świecie mugoli. Wypracował dzięki temu swój własny styl ubioru, pasujący do obu społeczeństw. Zazwyczaj ubiera się wyłącznie w czerń i biel, skórzane buty, proste spodnie z paskiem, biała koszula oraz surdut który dodaje mu staroświeckiego, formalnego stylu.

Zobacz profil autora http://mortis.forumpolish.com/t515-poczta-lawrence-mundy#1990 http://mortis.forumpolish.com/t516-skrytka-numer-56#1991
PisanieTemat: Re: Ulica główna  Nie 01 Maj 2016, 04:54

Mundy nigdy nie zastanawiał się jak to jest, sunąć w kuble na śmieci w dół głównej ulicy hogsmeade, z dala od obowiązków, sukcesów zawodowych i cywili ginących w płomieniach. Nie zajęło to jego myśli ani przez chwilę, ale w jego długim życiu nadszedł czas by poznać także to uczucie. Ze skwaszonym wyrazem twarzy, i pustką w piersi, oglądał snopy iskier, eksplozje wywołane poprawnie rzuconymi zaklęciami, oraz eksplozje wywołane nieudanymi zaklęciami. Sięgnął do kieszeni surduta po cygaro, włożył je sobie do ust i zapalił, oglądając jak Ci wszyscy ludzie w cywilizowany sposób próbują się nawzajem pozabijać o miejsce na liście rekordzistów w nieprzerwanej liczbie związków kazirodczych.
Magia powinna zostać zdelegalizowana. -Pomyślał Mundy, odjeżdżając na śmietniku w stronę zachodzącego słońca. Jak ta kobieta mogła mieć na nazwisko? Mkbewe? Tacy jak Malfoyowie nie nadaliby jej statutu czystokrwistej nawet jeśli nasrałaby przed portretem grubej damy.
Kiedy kubeł się zatrzymał, poczuł jak jego stażystka uwiera go w tyłek. Westchnął, wstał, przytrzymał cygaro w prawej ręce, a lewą włożył za pas spodni. Spojrzał na nią, i uniósł brwi, jakby zdziwiony że dziewczyna dalej tu jest.
-Nie mam różdżki.- Oznajmił załamany. Pyknął dymem z cygara. -Nie chcę niczego Ci sugerować, Templer, ale chyba powinnaś wysłać patronusa do ministerstwa.



PisanieTemat: Re: Ulica główna  Pon 02 Maj 2016, 11:13

Elliot, który nie wiadomo dlaczego wybierał się na wyprawy terenowe zamiast siedzieć w prosektorium, na słowa Jewgienija zareagował szybko, gwałtownie i z ogromną dawką emocji. Różdżkę, którą trzymał w dłoni by uleczyć oblaną kwasem kobietę i choć odrobin złagodzić je ból, wycelował w stronę, z której nadlatywał ogień.
- Protego Maxima! Protego Horribilis! - krzyknął, chociaż w duchu zmawiał już pacierz.


Wklejam akcję Elliota już teraz, żeby ładnie podsumować straty.
PisanieTemat: Re: Ulica główna  Pon 02 Maj 2016, 11:13

The member 'Administrator fabularny' has done the following action : Rzut kością


'KOŚĆ K20' : 1, 10



Zaw­sze trze­ba po­dej­mo­wać ry­zyko. Tyl­ko wte­dy uda nam się pojąć, jak wiel­kim cu­dem jest życie [...].
PisanieTemat: Re: Ulica główna  Pon 02 Maj 2016, 14:25

Nieudane zaklęcia kobiet nie miały już znaczenia - ogień, który buchnął z różdżek dwójki napastników pędził przed siebie, zupełnie niewzruszony padającym deszczem. Padło jeszcze kilka tarcz, prób ucieczki, aportacji. Ludzie zaczęli się przepychać, krzyczeć i szlochać. Charles, jeszcze przed sekundą wyjątkowo dumny z siebie, teraz przeraził się wielce na widok pędzących płomieni, ale nie zdążył zareagować. Dym został skutecznie wyeliminowany przez poprawne finite, ratując okolicę od wybuchu, ale czarnomagiczna pożoga trawiła wszystko na swojej drodze, odbijając się jedynie od tych lepiej zabezpieczone budynków. Część osób próbowała nawet dobić się do ich drzwi, jednakże były to próby daremne - żadne z nie otworzyły się dla szukających pomocy, a nawet jeżeli udało się któreś wyważyć, to schowanie się w dziurawym schronieniu nie zapewniało ani odrobiny bezpieczeństwa. Alistair skutecznie... przedziurawił osłonę, narażając tym samym wszystkie znajdujące się pod wcześniej utworzoną kopułą osoby na śmierć. Rozpoczęły się więc paniczne próby utworzenia nowej osłony, z których większość zakończyła się najzwyczajniejszą w świecie porażką. Anastastia i Jewgienij skorzystali z protego zwykłego, którego siła z pewnością nie wystarczała na powstrzymanie tak silnego ataku, ale Elliot skorzystał z zaklęć rangi wyższej, starając się objąć nimi całą grupę, razem z nieracjonalnie zachowującym się aurorem. Z jego różdżki wydostały się dwa błyski, z których drugi skutecznie osłonił zgromadzonych w okolicy ludzi, ale drugi uniósł się do góry tylko na moment i opadł wprost na jego twarz, pozbawiając tym samym przytomności. Jego drugie protego opierało się dłuższy moment, lecz w końcu, ze względu na stan w jakim znajdował się aktualnie rzucający je czarodziej, pękło. Żar wlał się do środka, napierając na utworzone osłony, jednak był to moment, w którym już przygasał, więc nie spowodował obrażeń na tyle poważnych, aby musiały zakończyć się niechybną śmiercią. Najlepiej wyszedł z tego Rosjanin, który skutków pożogi nie odczuł prawie wcale, chociaż utracił swój drogocenny kapelusz. Nienadająca się do użycia różdżka i oparzenia na rękach były jednak niczym w porównaniu z widmem śmierci. Ze zgromadzenia pozostały dwie, góra trzy osoby, które zdążyły ochronić się jakoś, a teraz dogorywały nieopodal popiołu, stanowiącego jeszcze przed chwilą bliskie im osoby. Dwójka śmieciarzy zatrzymała pojazd zagłady, jednakże znajdowała się teraz na przeciwnym końcu ulicy. Odjeżdżając mogli jednak dostrzec, że dwójka czarnoksiężników aportowała się po pomyślnie wykonanym zadaniu.


Bardzo dużo postaci NPC - płoną, krzyczą, umierają
Ruth i Brian - śmierć postaci - postacie mogą odrodzić się jako duchy lub żegnamy się z nimi na zawsze
Estelle i Alistair - ogromne oparzenia, nieprzytomni, możliwość śmierci, w przypadku Este brak czasu i siły na osłonienie Ruth, w przypadku Aliego brak różdżki - brak kolejki
Anastasia, Antygona - duże oparzenia i szok, brak różdżki - możliwość zrezygnowania z kolejki
Jewgienij - małe oparzenia, głównie na rękach, brak różdżki
Ekipa śmietnik - wychodzi z tego bez szwanku, ale wyjątkowo od nich cuchnie, różdżka Lawesia płonie
Jeżeli macie jakieś wątpliwości to wiecie gdzie dzwonić
avatar
Nauczyciel OPCM, Głowa Rodziny Bułhakow

Dodatkowe informacje biograficzne
AKTUALNIE POSIADANA RÓŻDŻKA: Olcha, włókno ze smoczego serca, 10¼ cala, mało giętka. Barwiona na czarno, nieco przetarta, z wyrzeźbionymi na rękojeści liśćmi drzewa, z którego została wykonana.
OPANOWANE ZAKLĘCIA: Szkolne: Bombarda, Enervate, Finite, Flippendo, Incendio, Lumos, Lumos Maxima, Mobilicorpus, Nox, Periculum, Protego, Reducto, Sad Infer, Vad Infer, Wingardium Leviosa | Łatwe: Anesthesia, Bracium Emendo, Chłoszczyść, Delens Vestigium, Erecto, Extiguetor Ignis, Funemite, Impervius, Leviora, Rennervate, Siccum, Sollicus, Suspenorius, Vipera Evanesca, Zaklęcie Czterech Stron Świata (Wskaż mi) | Trudne: Acis Missile, Fiendfyre, Invivenerum, Non confringetur, Obliviate, Protego Horribilis, Purpura Flamma, Sectumsempra, Stimulus Meledictionem, Szatańska Pożoga, Tardis | Niewybaczalne: Avada Kedavra, Cruciatus | Specjalne: Solvite
OPIS POSTACI: Jewgienij jest wysokim, mierzącym prawie 190cm mężczyzną. Nie należy do tych najlepiej zbudowanych, wręcz przeciwnie - jest tym typem, na którym wszystkie ubrania wiszą i ludzie nie raz dziwią się, jak można być tak chudym. Nie znaczy to jednak, że jest chucherkiem, lata treningów zaowocowały całkiem solidną warstwą mięśniową i choć z kulturystą nie miałby szans, jest przygotowany do powalenia kogoś swojej postury. Na ciele ma wiele blizn, jedne są starsze i pochodzą z dzieciństwa, kiedy to zbierał lanie za występki nie godne dziedzica. Te nowsze są natomiast pamiątkami po eskapadach, mordobiciach i różnego rodzaju balangach, w których już nie tak młody Bułhakow zdawał się brać udział. Ciemne, ścięte na krótko włosy i kilku dniowy zarost to cechy charakterystyczne. Podobnie jak ciemne, odrobinę puste oczy, w których widać przede wszystkim pokłady nienawiści i agresji. Jewgienij zdecydowanie nie należy do najprzystojniejszych mężczyzn jacy chodzili po ziemi, jest zwyczajnie przeciętny. Stara ubierać się elegancko, w koszule, marynarki i spodnie z kantem. Zazwyczaj mu się to udaje, oczywiście o ile nie jest aktualnie na dniu piętnastym ciągłego picia na umór. W takich przypadkach przestaje zwracać uwagę na szczegóły pokroju prasowania, czy nawet prania rzeczy. Często można spotkać go z okularami na nosie, które od pewnego czasu są mu po prostu potrzebne. Kiedyś nosił je, gdy chciał wyglądać na inteligentnego, teraz nie ma wyboru, jeżeli chce się czemuś dobrze przyjrzeć. Jak na ponad czterdziestoletniego mężczyznę przystało, ma pierwsze zmarszczki pojawiające się wokół oczu i skórę, która nosi ślady starzenia się. Nie są mu obce także wszechobecne piegi, którymi tak naprawdę nigdy się nie przejmował.

Zobacz profil autora http://mortis.forumpolish.com/t212-zwierzeta-jewgienija http://mortis.forumpolish.com/t327-zapiski-jewgienija#411 http://mortis.forumpolish.com/t211-skrytka-nr-960
PisanieTemat: Re: Ulica główna  Pon 02 Maj 2016, 17:57

Jewgienij nigdy tak naprawdę nie zastanawiał się, jak to jest palić się żywcem. Lubił patrzeć, jak inni giną w ten sposób. Lubił podpalać ich części ciała i puszczać z dymem ich domostwa. Nigdy jednak nie pomyślał o tym, że mógłby wylądować na miejscu jednej ze swoich ofiar. Miał wrażenie, że odkąd przeprowadził się do Wielkiej Brytanii takie nieszczęścia spotykały go częściej.
Rzucając protego był wręcz przekonany, że nie zatrzyma ono pożogi. Znał to zaklęcie zbyt dobrze, by się łudzić. Na szczęście Elliot okazał się być na tyle trzeźwy, że rzucił zaklęcie, które... uratowało im życia. Co prawda spalona różdżka i nowy kapelusz zapiekły ostro, jednak nie był typem, który przywiązywał wagę do przedmiotów - nauczony od małego, że wszystko można zastąpić. Póki ma się pieniądze można mieć tak naprawdę wszystko. Dużo boleśniej przeżył fakt, że miał poparzone prawie całe ręce, które paliły go niemiłosiernie. W oczach mordercy i gwałciciela pojawiły się łzy bólu, a on zawył tylko pod nosem, bo duma nie pozwoliła mu nawet w takiej sytuacji przyznać się otwarcie do słabości. I dopiero po chwili rozejrzał się wokół i ujrzał, że był jednym z nielicznych, którym w ogóle udało się wyjść z tak małymi obrażeniami, jak te jego.
Nadal czuł na sobie ciepło palącego jeszcze przed chwilą ognia, gdy zorientował się, że jego partner leży twarzą w ziemi, pokrytej kwasem.
- Cholera jasna! Elliot! - Krzyknął próbując go podnieść rękoma i bardzo szybko tego pożałował. Nie było to najinteligentniejsze rozwiązanie sprawy, skoro dopiero co płakał z bólu po poparzeniu.
- Mobilicorpus. - Powiedział wykonując ruch ręką. Miał nadzieję, że to wystarczy do podniesienia kolegi z ziemi, a gdy tylko ujrzał palącą się od kwasu twarz, jęknął w duszy. Elliot był nie tylko sympatyczny, ale i przystojny - przynajmniej w mniemaniu Gieny, któremu zawsze miło się na chłopaka patrzyło. Szkoda było takiej twarzy.
- Enervate. - Szepnął zbliżając dłonie do jego twarzy. Zaklęcie bardzo słabe i mogło nie wyjść, bo nigdy nie czuł się mistrzem zaklęć leczących, ale miał nadzieję, że chociaż trochę załagodzi skutki trucizny rozlewającej się po skórze BUMowca.


I have a conscience. It’s just... more selective.
***

PisanieTemat: Re: Ulica główna  Pon 02 Maj 2016, 17:57

The member 'Jewgienij Bułhakow' has done the following action : Rzut kością


'KOŚĆ K20' : 14, 2



Zaw­sze trze­ba po­dej­mo­wać ry­zyko. Tyl­ko wte­dy uda nam się pojąć, jak wiel­kim cu­dem jest życie [...].
Sponsored content


PisanieTemat: Re: Ulica główna  

Ulica główna

Zobacz poprzedni temat Zobacz następny temat Powrót do góry
Strona 6 z 7Idź do strony : Previous  1, 2, 3, 4, 5, 6, 7  Next

Similar topics

-
» Ulica
» Główna ulica
» Ulica Henryka Kapryśnego

Permissions in this forum:Nie możesz odpowiadać w tematach
Mortis :: Rozgrywka fabularna :: Hogsmeade-
Skocz do: