Non mor­tem ti­memus, sed co­gita­tionem Mor­tis


Share|

Zza piórka || Martin & Jasmine

avatar
Tłumacz

Dodatkowe informacje biograficzne
AKTUALNIE POSIADANA RÓŻDŻKA: włos wili, 13 1/3 cala, sztywna, cedr
OPANOWANE ZAKLĘCIA: APERACJUM, ENERVATE, EXPELLIARMUS, IMPERVIUS, PROTEGO, ZAKLĘCIE KAMELEONA, CONJUNCTIVITIS, EVERTE STATUM, IMMOBILUS, PETRIFICUS TOTALUS, ACCIO, ALOHOMORA, FINITE, GLACIUS, SILLENCIO || MUCUS AD NAUSEAM, FRIGIDUS FLAMMA, IMPERTURBABLE, IMPEDIMENTA, BOMBARDA MAXIMA, SUSPENSORIUS, SOLLICITUS, FUMOS DUO || SZATAŃSKA POŻOGA, SECTUMSEMPRA, OBLIVIATE, PROTEGO HORRIBILIS, FINITE INCANTATEM, ADVERSUM
OPIS POSTACI: Martin, tak jak typowy przedstawiciel rodziny Sue, jest dość wysokim mężczyzną (180cm) o jasnym kolorze skóry. Najmłodszy syn Elizabeth i Boba Sue jest wyraźnie wychudzony, przez co jego twarz już z daleka wygląda, jakby był nedożywiony. Ma wyraźne rysy i oczy, które są w intensywnie niebieskim kolorze. Włosy bardzo ciemne, sięgajace mu za ucho. Nie czesze się zazwyczaj i trzyma je w ogólnym nieładzie. Na jego twarzy często widnieje zarost, którego usunięcie przychodzi mu z trudnością, a bardziej niechęcią. Ogólnie buźkę ma bardzo ładną (tak jak wszyscy Sue), ale widnieje na niej wieczny... brak wyrazu. Albo niezadowolenie lub inne negatywne emocje.

Zobacz profil autora http://mortis.forumpolish.com/t734-ptaki-nie-do-konca-martina http://mortis.forumpolish.com/t849-skoroszycik-w-chryzantemy http://mortis.forumpolish.com/t733-skrytka-1235
PisanieTemat: Zza piórka || Martin & Jasmine  Czw 14 Lip 2016, 14:30

L O N D Y N
23.06.1934

@Martin Sue || @Jasmine W. Brown


Czas nieubłaganie mijał, a sprawa tragedii na marszu ROMu powoli odlatywała w zapomnienie. Ludzie już tak chętnie nie podejmowali tego tematu w przypadkowych rozmowach na ulicy, Martin mógł więc coraz mniej liczyć na to źródło informacji. Również ilość wycinków z gazet spoczywających na biurku w mieszkaniu Sue nie rosła tak bardzo. Na całe szczęście Martin miał już dość sporo pewnej wiedzy na ten temat. Posiadał listę nazwisk członków Brygady Uderzeniowej, innych pracowników Ministerstwa oraz członków Ruchu Obrony Mugoli, jacy byli zamieszani w chociażby najmniejszym stopniu w marsz.
Najwięcej trudności sprawiało mu dotarcie do jakichkolwiek informacji o napastnikach. Nieobeznany w czarnej strefie czarodziejskiego świata, wiedział, że może zbyt dużo ryzykować zanurzając się w te strony. Spacerował oczywiście po mrocznych uliczkach i wyczekiwał spotkania jakiegoś klubu czarnoksiężników, o którym wiedział z pozostawionych przez Briana notatek. Nie posiadał jednak żadnych informacji o dacie spotkania.
Powoli kończyły mu się pomysły na pozyskiwanie nowinek dotyczących marszu. Podpytywanie przypadkowych przechodniów musiało zostać wyjęte z jego repertuaru. W końcu mógłby stać się zbyt rozpoznawalny, a tego nie chciał. Dla każdego jawił się jako ktoś inny, sam nie byłby w stanie spamiętać komu jak się przedstawił. Dziennikarz, detektyw, pracownik tajnych służb. Podpisywał się pod różnymi zawodami i właściwie do żadnego z nich nie było mu specjalnie daleko.
Niedawno podczas czytania jakiejś nowej książki filozoficznej, poruszono tam temat kobiet do towarzystwa. Kurtyzany w ubiegłych epokach należały do jednych z najbardziej wykształconych przedstawicielek płci pięknej, często miały informacje o polityce z pierwszej ręki. Natchniony Martin postanowił jak najszybciej dowiedzieć się, gdzie kogoś takiego mógłby spotkać.
Wybierając się do agencji, udającej taką z modelkami, był w nadziei, że uda mu się czegoś dowiedzieć. Specjalnie na tą okazję jego ubranie nie raziło niechlujnością, jak zwykle. Wyprasowana koszula i spodnie, dopasowany krawat, a nawet pokusił się na elegancką marynarkę, którą zakładał z pewnym wahaniem, gdyż ów kawałek garderoby został w szafie po bracie. Nie było tu problemem sam fakt noszenie ubrania po kimś (w końcu w rodzinie Sue każdy dostawał nowe ubranka, stać ich było), lecz czy do cholery akurat to Brian musiał umrzeć? Czy naprawdę miał na sobie teraz materiał, jakim obleczony był człowiek aktualnie rozsypany po ulicach w Hogsmeade?
Z uczuciem dyskomfortu udał się pod wskazany adres. Wszedł do budynku i rozejrzał się szukając... cóż. Nie znał się na takich miejscach, ale ktoś tutaj zaoferuje mu pomoc, prawda?



T H E M E   S O N G

I have one fucking schizophrenia
emotional disturbance please play it on air
I'll tell you that it is a fact you'll tell me it's a shame
Fuck you you'll be forgotten anyway


avatar
Kurtyzana

Dodatkowe informacje biograficzne
AKTUALNIE POSIADANA RÓŻDŻKA: Sosna, pióro feniksa, 10 cali, sztywna
OPANOWANE ZAKLĘCIA: ~Szkolne:~ 1)ENERVATE, 2)EXPELLIARMUS, 3)FUMOS, 4)PROTEGO, 5)VERTE STATUM, 6)AVIFORS 7)ACCIO, 8)ALOHOMORA, 9)FINITE, 10)LUMOS, 11)NOX, 12)REPARO,13)AQUAMENTI, 14)CONFUNDUS , 15)ZAKLĘCIE KAMELEON ~Łatwe:~ 1)COLLOSHOO, 2)ANTIVENENUM, 3)UTEVO LUX , 4)OCULUS LEPUS, 5)PULCHA PINGE, 6)KAPROUN, 7)ACETABULUM LAVA, 8)LEVIORA ~Trudne:~ 1)OBLIVIATE , 2)INCARCEROUS, 3)ARRESTO MOMENTUM, 4)SECTUMSEMPRA, 5)FERULA
OPIS POSTACI: Co można powiedzieć o młodziutkiej pannie Brown? Na pewno to, że jest nieustraszona, odważna i wiecznie stawiająca na swoim. Bardzo dobrym tego przekładnym może być jej ucieczka z domu (lub jak kto woli wyprowadzka; może to być różnie nazywane, zależy to od perspektywy). Nienawidzi, kiedy się jej rozkazuje, kiedy narzuca się jej swoje zdanie. Uważa, że każdy jest wolny, ma wolną wolę i może robić co chce. Właśnie za takie zachowanie, jakim obdarzyli ją jej rodzice, szczerze ich nie znosi. Po drugie: jest indywidualistką. Wyznaje zasadę: „chcesz coś zrobić, zrób to sam” oraz „umiesz liczyć, licz na siebie”. Nie ufa po prostu ludziom, woli polegać tylko na sobie, ponieważ uważa to za bezpieczne i ma wtedy pewność, że zostało to wykonane dokładnie tak, jak ona to sobie obmyśliła. Jest perfekcjonistą w każdym calu. Uwielbia porządek, czystość. Następnie: jest śmiała i pewna siebie, co czasem przechodzi w arogancję czy też zarozumiałość. Powodem tego jest jej praca. Jest bardzo świadoma swojej urody i ciała. I tutaj znowu stało się to z biegiem czasu. Wcześniej nie była taka. Oczywiście, skromna także nigdy nie była, lecz teraz ma po prostu manię na punkcie swojego wyglądu i swobodnie mówi o sobie jako o kobiecie wręcz idealnej. Cóż, taka się po prostu stała, robiąc to co robi. Oprócz tego, Jasmine cechuje się wysoką kulturą osobistą i nienagannymi manierami. Została pod tym względem bardzo dobrze wyszkolona, kiedy trafiła do agencji kurtyzan, po to, aby być odpowiednią towarzyszką dla klientów agencji, podczas równych eleganckich spotkań, bankietów czy bali.

Zobacz profil autora http://mortis.forumpolish.com/t921-glupiutki-felix-golab-jas http://mortis.forumpolish.com/t922-skrytka-bankowa-1994
PisanieTemat: Re: Zza piórka || Martin & Jasmine  Czw 14 Lip 2016, 16:42

Gdyby tak podsumować finansowo przedostatni tydzień tego miesiąca, który właśnie dobiegał końca, można by było dojść do naprawdę przygnębiających wniosków. Biorąc pod uwagę ilość wydatków, które spadły na Jas ostatnimi czasy oraz liczbę jej klientów (lubiącą drastycznie się zmieniać) lipiec nie zapowiadał się zbyt ciekawie. Gdyby chociaż jej zarobki zależały od niej... Ale niestety tak nie jest. Każda wpłata od klienta przechodzi najpierw przez agencję, więc Brown nie może w żaden sposób kontrolować tego ile zarobi w dany dzień. Ale nie może także narzekać. Zawartość skrytki u Gringotta przeważnie wystarcza jej na wszystko co potrzebne oraz na dodatkowe małe przyjemności. Jednakże człowiek mając wystarczająco dużo staje się zachłanny i pragnie jeszcze więcej, a Jas nie jest w tej kwestii wyjątkiem.
Jako kobieta zawsze lubiła nie mieć ograniczeń i nie myśleć o pieniądzach. Między innymi dlatego wiecznie za to była karcona przez rodzinę, jeszcze kiedy żyła z nimi pod jednym dachem. Fakt, oszczędność nigdy jej nie wychodziła, ale są też dobre strony tej jej rozrzutności. Jeśli chciała więcej osiągnąć i nie martwić się jutrem - bardziej się starała i brała na siebie więcej obowiązków. Dlatego też od pewnego czasu nie tylko pracowała w agencji jako hostessa, przyjmując klientów ale również w wolne dni przychodziła aby spełniać obowiązki w recepcji. Tam zawsze było od groma roboty a jedna Emma nie zawsze miała możliwości wszystkiemu podołać tak jak należy.
Jej wolny dzień, w którym miała zastępować Emmę wypadł właśnie we środę. Od rana miała stosik korespondencji, na którą odpowiedziała w zadziwiająco szybkim tempie, co pozwoliło jej później zabrać się za resztę „administracyjnych zaległości”. Kto by pomyślał, że „taka” agencja może mieć aż tyle papierkowej roboty, co? Otóż, nawet kamuflowanie prawdziwej działalności musi zajmować odpowiednią ilość czasu, żeby było skuteczne.
Do południa Jas uporała się z tym co zaplanowała i zapisała kilku klientów na najbliższe dni, przyjmując od nich zaliczki i ustalając odpowiadające im godziny spotkań. Akurat z recepcji wychodził niejaki Arthur Connor, ostatecznie umówiony na piątek godzinę 19, kiedy w agencji pojawiła się Emma żeby ją zmienić. Jas kierując się do wyjścia w holu zauważyła eleganckiego mężczyznę, który trochę zdezorientowany rozglądał się, wyraźnie czegoś szukając.  
- Witam, mogę w czymś panu pomóc? - spytała z daleka. Dobrze wiedziała, że skończyła już pracę na dziś w recepcji, ale kto wie, może to akurat jej dodatkowe zlecenie? Nie mogła zaprzeczyć, że bardzo by się jej przydało.
avatar
Tłumacz

Dodatkowe informacje biograficzne
AKTUALNIE POSIADANA RÓŻDŻKA: włos wili, 13 1/3 cala, sztywna, cedr
OPANOWANE ZAKLĘCIA: APERACJUM, ENERVATE, EXPELLIARMUS, IMPERVIUS, PROTEGO, ZAKLĘCIE KAMELEONA, CONJUNCTIVITIS, EVERTE STATUM, IMMOBILUS, PETRIFICUS TOTALUS, ACCIO, ALOHOMORA, FINITE, GLACIUS, SILLENCIO || MUCUS AD NAUSEAM, FRIGIDUS FLAMMA, IMPERTURBABLE, IMPEDIMENTA, BOMBARDA MAXIMA, SUSPENSORIUS, SOLLICITUS, FUMOS DUO || SZATAŃSKA POŻOGA, SECTUMSEMPRA, OBLIVIATE, PROTEGO HORRIBILIS, FINITE INCANTATEM, ADVERSUM
OPIS POSTACI: Martin, tak jak typowy przedstawiciel rodziny Sue, jest dość wysokim mężczyzną (180cm) o jasnym kolorze skóry. Najmłodszy syn Elizabeth i Boba Sue jest wyraźnie wychudzony, przez co jego twarz już z daleka wygląda, jakby był nedożywiony. Ma wyraźne rysy i oczy, które są w intensywnie niebieskim kolorze. Włosy bardzo ciemne, sięgajace mu za ucho. Nie czesze się zazwyczaj i trzyma je w ogólnym nieładzie. Na jego twarzy często widnieje zarost, którego usunięcie przychodzi mu z trudnością, a bardziej niechęcią. Ogólnie buźkę ma bardzo ładną (tak jak wszyscy Sue), ale widnieje na niej wieczny... brak wyrazu. Albo niezadowolenie lub inne negatywne emocje.

Zobacz profil autora http://mortis.forumpolish.com/t734-ptaki-nie-do-konca-martina http://mortis.forumpolish.com/t849-skoroszycik-w-chryzantemy http://mortis.forumpolish.com/t733-skrytka-1235
PisanieTemat: Re: Zza piórka || Martin & Jasmine  Sob 16 Lip 2016, 00:08

Martin rozglądał się, dość nerwowo, jak na niego, po pomieszczeniu. Czyżby znowu miał ochotę zapalić? Ostatni raz oddawał się swojej ulubionej czynności w mieszkaniu, przed przebraniem się w te eleganckie szmatki. Nie chciał, aby dość ostry tytoniowy zapach utrwalił się w ubraniach.
Swoje spojrzenie oczywiście kierował najpierw na ludzi, jakich miał okazję dojrzeć. Już taki odruch miał, że wszędzie szukał podejrzanych ze swojej listy. Minie sporo czasu, nim mu to przejdzie, nawet po zakończeniu misji. Po chwili jednak udało mu się odgadnąć, jaki typ osoby tutaj się pojawia. Nie chciał specjalnie odstawać, a niestety wiedzę o tym, jak zachowuje się ktoś, kto wynajmuje kurtyzany miał ubogą. Czuł tylko, że musi zachowywać się elegancko, szarmancko, jakby spał na pieniądzach i mógł w każdej chwili sypnąć komuś galeonem za kołnierz.
Zabrał dzisiaj parę drobniaków, które tkwiły w miejscach zajmowanych zwykle przez papierosy. Jego szybkie spojrzenie w końcu przestało lustrować każdą żywą osobę, zatrzymując się na Jasmine, która nawet w oczach takiego Martina wyglądała niezwykle. Dopiero po chwili dojrzał jej otoczenie, wnioskując, że kobieta siedzi w recepcji. Podszedł więc do niej, starając się przybrać łagodny wyraz twarzy, chociaż wyglądał po prostu jak zwykle - totalnie bez wyrazu.
- Dzień dobry - skłonił lekko głową. - Chciałbym skorzystać z usług waszej agencji - powiedział starając się dobrze zaakcentować ostatnie słowo. - Nie jestem stąd, a znajomy polecił mi wasze usługi.
Typowa dla Martina prawda w kłamstwie, nawet kiedy udawał kogoś innego, to wszystko dało się pod niego naciągnąć. No i tym razem mówił swobodnie, ze swoim amerykańskim akcentem, chociaż brytyjski już przejął po tych kilku miesiącach przebywania w Anglii i ćwiczeniom.

[Daj znać, jeśli przeszkadza Ci pisanie po prawej]



T H E M E   S O N G

I have one fucking schizophrenia
emotional disturbance please play it on air
I'll tell you that it is a fact you'll tell me it's a shame
Fuck you you'll be forgotten anyway


Sponsored content


PisanieTemat: Re: Zza piórka || Martin & Jasmine  

Zza piórka || Martin & Jasmine

Zobacz poprzedni temat Zobacz następny temat Powrót do góry
Strona 1 z 1

Similar topics

-
» Jasmine Olaya Vane
» Jasmine Snow
» Delinquents
» Jasmine Diamond

Permissions in this forum:Nie możesz odpowiadać w tematach
Mortis :: Rozgrywka fabularna :: Myślodsiewnie-
Skocz do: