Non mor­tem ti­memus, sed co­gita­tionem Mor­tis


Share|

Zakład Bieliźniarski "Atelier"

PisanieTemat: Zakład Bieliźniarski "Atelier"  Sob 06 Sie 2016, 16:04

Prężnie rozwijający się sklep oferujący gotową bieliznę damską, jak i szytą specjalnie na zamówienie. Zakład wnosi zakryte pod ubraniem części garderoby na wyższy poziom. Każda kobieta może poczuć się tu wyjątkowo i odnaleźć bieliznę, z którą się identyfikuje.
Sklep składa się z pomieszczenia przeznaczonego do oglądania aktualnych kolekcji oraz mniejszego, gdzie z klientek pobierana jest miara. Tylne drzwi prowadzą do pracowni krawieckiej, gdzie projektowane i tworzone są wspaniałe "kreacje". Całość utrzymana jest w niezwykle eleganckim i luksusowym stylu. Ustawiona została również sofa dla panów czekających, aż ich ukochane znajdą wymarzoną bieliznę.

Cennik

Przy zakupie kompletu stanik + majtki, zniżka 5ʛ!
➛ BIUSTONOSZ Z KOLEKCJI
15ʛ
➛ BIUSTONOSZ NA ZAMÓWIENIE
20ʛ
➛ BIUSTONOSZ POWIĘKSZAJĄCY BIUST
30ʛ
➛ BIUSTONOSZ MŁODZIEŻOWY
15ʛ
➛ PODKOSZULEK
10ʛ
➛ MAJTKI Z KOLEKCJI
➛ MAJTKI NA ZAMÓWIENIE
14ʛ
➛ KOSZULA NOCNA
25ʛ
avatar
Właścicielka księgarni „Esy i Floresy”

Dodatkowe informacje biograficzne
AKTUALNIE POSIADANA RÓŻDŻKA: 11 cali, osika, rdzeń z wąsa trolla, dość giętka
OPANOWANE ZAKLĘCIA: ACCIO, ALOHOMORA, CONFUNDUS, LOCOMOTOR, LUMOS, NOX, TERGEO, PETRIFICUS TOTALUS, FUMOS, HOMENUM REVELIO, EPISKEY, ENERVATE,DRĘTWOTA ANTIVENENUM, IMPEDIMENTA, DULCIUS, BOMBARDA MAXIMA, EBUBLIO, ANESRHESIA, ACETABULUM LAVA, SALVIO HEXIA, PROTEGO HORRIBILIS, OBLIWIATE, ACID MISSLE, PURPURA FLAMMA
OPIS POSTACI: Jak chyba nietrudno się domyśleć, cechą szczególną pozwalającą rozpoznać Irlandkę z drugiego końca pomieszczenia są jej włosy. Saoirse bowiem posiada istną burzę ogniście rudych loków sięgającą jej do łopatek. Zazwyczaj (w akcie rezygnacji, bo jak tu zapanować nad nimi gdy kompletnie się nie słuchają i jeszcze puszą, gdy jest wilgotno?) ma je rozpuszczone.   Kolejną rzeczą w jej wyglądzie, dzięki której zasadniczo wyróżnia się wśród innych, jest jej blada karnacja. Choć na mieszkankę Wysp Brytyjskich, gdzie mgli kiedy nie pada, to raczej nic dziwnego. [You must be registered and logged in to see this link.]  Ale równowaga w przyrodzie musi panować. Taki brak melaniny musiał odnaleźć swoją rekompensatę w piegach. W całym mnóstwie piegów pokrywających każdy centymetr kwadratowy jej skóry. Największe skupiska tychże można zaobserwować przede wszystkim na twarzy, rękach ramionach i nogach, czyli w sumie wszędzie.  Wprawne kobiece oko z całą pewnością zauważy, że Irlandka stara się zwalczać nadmiar piegów nadmiarem pudru na twarzy. Skoro jesteśmy już przy jej twarzy, to oprócz piegów i pudru oczywiście znalazło się tam miejsce na parę dużych, zielonych oczu o całkiem przyjemnym, migdałowym kształcie, smukłego, choć lekko zadartego nosa i wiecznie uśmiechniętych, wąskich ust. Nie ma jednak Brwi, tylko brwi. Są w takim samym kolorze jak jej włosy. (Jest kobietą więc dlatego jako jedyna się uchowała przed rodzinną klątwą...). Całokształt irlandzkiego oblicza jest całkiem ładny. Nawet jeśli ktoś nie jest amatorem takiego typu urody, trzeba przyznać że Saoirse jest bardzo fotogeniczna.  Nie jest zbyt wysoka. Liczy sobie dokładnie 176 centymetrów. Mogłaby być odrobinę wyższa, ale nie narzeka. Jej figura również nie jest dla niej powodem do narzekań. Jest chuda, ale przy tym nie koścista. Może się pochwalić parą całkiem zgrabnych nóg.

Zobacz profil autora
PisanieTemat: Re: Zakład Bieliźniarski "Atelier"  Nie 07 Sie 2016, 00:01

Nuda w istocie to bardzo uporczywy stan. Przez większość czasu nic się nie działo. Nikt nie przychodził. Może raz zjawiła się u niej starsza pani, która cichym głosem wyznała, że chciałaby kupić tani romans o bezwstydnej treści oraz wychudzony nastolatek o twarzy niemal w całości pokrytej wągrami. Pytał o kalendarz ze zdjęciami żeńskiej drużyny Quidditcha. Grzecznie odprawiła go z pustyni rękami, bo takowego nie miała.
Siedziała tak sama może od trzech godzin. Zdążyła: przeczytać wszystkie rubryki "Proroka Codziennego", odkurzyć to, co dało się odkurzyć, zaparzyć dwie herbaty i wypić jedną w całości, jeszcze raz się upewnić, że przyszło wszystko, co zamawiała w zeszłym tygodniu, obsłużyć dwóch wyżej wymienionych klientów i... nic.

Każda minuta dłużyła jej się jak godzina. Postanowiła zamknąć księgarnię i wyjść na ulicę, zaczerpnąć trochę świeżego powietrza. Kochała zapach tuszu, który w rzeczy samej był dodatkowym bonusem pracy w księgarni... jednakże wszystko powinno mieć umiar. Chyba znowu nic takiego strasznego się nie stanie pod jej nieobecność? Prawdziwy ruch dopiero zacznie się za tydzień-dwa gdy przedstawiciele wszystkich hogwarckich roczników, jak na komendę zbiegną się w jej sklepie w celu zakupienia niezbędnych podręczników. Tak. Z tą właśnie myślą, bez żadnego poczucia winy odwróciła tabliczkę na drzwiach z "otwarte" na "zaraz wracam". Westchnęła i przeciągnęła się z uśmiechem. Uzmysłowiła sobie jednak, że ma pewien problem. Gdzie właściwie chciała pójść?
Nie myśląc zbyt wiele, po prostu ruszyła przed siebie w dół ulicy Pokątnej. Po drodze minęła co prawda herbaciarnię i jazz club w którym mogłaby trochę posiedzieć, jednakże jak na tę chwilę nie miała na to ochoty. Gdy już myślała, że najlepiej byłoby przebrać się nieco inaczej, (mimo wszystko jej elegancka, acz nieco obcisła fioletowa szata okazałaby się zbyt ekscentryczną w oczach Mugoli), zauważyła nowy sklep. Szyld głosił, że to „Atelier”. Z całą pewnością musiała być to galeria! Bez zastanowienia pchnęła drzwi i weszła do środka. Prędko zdała sobie sprawę ze swojej pomyłki. Choć z drugiej strony… koronczarstwo to też sztuka. Bliższa rzemiosłu ale nadal sztuka! Zawstydzona swoją naiwnością postanowiła, że rozejrzy się jedynie i czym prędzej opuści sklep.
-Dzień dobry…- przywitała się i podeszła do pierwszego-lepszego stoiska z bielizną usiłując zachować jak największą powagę. Po cóż jej taka bielizna na miłość Manannána mac Lira?
avatar
Krawcowa i projektantka, Zakład Bieliźniarski

Dodatkowe informacje biograficzne
AKTUALNIE POSIADANA RÓŻDŻKA: 13 cali, średnia giętkość, kieł widłowęża, cis, przy końcu rękojeści wygięta lekko w bok
OPANOWANE ZAKLĘCIA: EXPELLIARMUS, PROTEGO, ZAKLĘCIE KAMELEONA, DIFFINDO, DEPULSO, GEMINO, ACCIO, ELUUM SEPARO, FINITE, LUMOS, LUMOS MAXIMA, PORTUS, REPARO, TERGEO, WINGARDIUM LEVIOSA || PROCELLA, CAPILLUS TINCTURA, CONCHITA, CHŁOSZCZYŚĆ, EPOXIMISE, SPATIO, VERUM PARS, VIPERA EVANESCA || PROTEGO HORRIBILIS, FINITE INCANTATEM, NON CONFRINGETUR, REJICIUNT APPELATIONIS, ADVERSUM
OPIS POSTACI: Marjory nie ma problemów z oglądaniem siebie w lustrze. Figurę ma w porządku, całkiem przeciętną, nieduże piersi, nie wyróżniające się niczym biodra. Jest może tylko nieco szczupła, miejscami koścista. Metr sześćdziesiąt pięć jest właściwie jedynym elementem wyglądu, jakiego w sobie nie lubi. Chciałaby być wyższa, szczególnie ze względu na swoje drugie wcielenie. Marjory z natury jest blondynką o falowanych włosach, lecz lubi czasem zmieniać kolor na ciemniejszy. Długość fryzury zazwyczaj nie sięga za ramiona, często nosi upięcia, nie gustuje w grzywkach. Twarz ma raczej przeciętną, nie specjalnie jednak odznaczającą się jakąś delikatnością. Usta pełne, niemal zawsze pomalowane pomadką w odcieniach czerwieni. Niebieskie tęczówki obserwują świat spod lekko przymkniętych powiek. Kobieta lubi zaznaczać oczy dość mocnym makijażem. Nie jest zwolenniczką nienaturalnie cienkich brwi, wręcz przeciwnie, lubi je podkreślać ciemniejszym kolorem, co czyni ze względu na wytworzenie mniejszego podobieństwa między swoimi wizerunkami. Kobieta ubiera się bardzo wytwornie, wręcz ekstrawagancko, często wybiegając poza aktualne światowe trendy. Po domu najczęściej chodzi w męskich spodniach i koszulach. Cechą charakterystyczną dla Marjory jest specyficzny, niższy od przeciętnego głos. Umiejętność brzmienia jak mężczyzna pozwoliło jej wytworzyć swoją drugą tożsamość, którą wykorzystuje w mrocznym światku. Do swojego męskiego oblicza przywdziewa burzę czarnych włosów oraz niechlujne odzienie. Pozbawiona makijażu wygląda zupełnie inaczej niż w damskiej wersji, widoczne są też wtedy jej podkrążone od przepracowania oczy.

Zobacz profil autora http://mortis.forumpolish.com/t961-jakis-tam-ptak-pocztowy#8685 http://mortis.forumpolish.com/t970-tylko-jedna-kartka-papieru#8766 http://mortis.forumpolish.com/t960-skrytka-nr-2137#8683
PisanieTemat: Re: Zakład Bieliźniarski "Atelier"  Nie 07 Sie 2016, 00:46

Kolejny dzień w pracy, to kolejne godziny w niebie. Marjory właściwie niespecjalnie ciągnęło do czasu wolnego. Nie miała rodziny, kochanka, przyjaciół. Aczkolwiek w te wakacje udało jej się kilka razy wybrać na pogawędkę z Charlotte. Była dumna z przyjaciółki, że udało jej się zdobyć dobrą posadę w Hogwarcie.
Ludzie cieszyli się drugim miesiącem wakacji, zaś Marjory zaczęła się zajmować już kolekcją jesienną. W pierwszej kolejności postanowiła zająć się bielizną młodzieżową. Zazwyczaj zostawiała to na koniec, gdyż był to najlżejszy kawałek roboty, lecz chciała się wyrobić przed wyjazdem najmłodszych klientek do Hogwartu. Marjory szukała właśnie inspiracji w książce o ziołach, kiedy melodyjny dźwięk dzwonka oznajmił przybycie gościa. Momentalnie wstała i opuściła pracownię.
- Witam w "Atelier" - odpowiedziała swoim specyficznym, dość niskim głosem, spoglądając życzliwie na klientkę. Ubrana w kostium w kolorze miętowym, dokładnie w takim samym jak drzwi wejściowe, pasowała idealnie do wnętrza. Fryzura jak zwykle zadbana, makijaż perfekcyjny - oczy nie przesadzone, w końcu to praca, a nie impreza, zaś usta - po prostu czerwone.
Czy od razu powinna poinformować klientkę o promocji? Oczywiście, że nie. Tego typu technikę stosowano się tylko przy wahających się, w naprawdę wyjątkowych okolicznościach. To był ekskluzywny butik. Tutaj o promocjach informowało się w kasie, podczas płacenia za towar.



avatar
Właścicielka księgarni „Esy i Floresy”

Dodatkowe informacje biograficzne
AKTUALNIE POSIADANA RÓŻDŻKA: 11 cali, osika, rdzeń z wąsa trolla, dość giętka
OPANOWANE ZAKLĘCIA: ACCIO, ALOHOMORA, CONFUNDUS, LOCOMOTOR, LUMOS, NOX, TERGEO, PETRIFICUS TOTALUS, FUMOS, HOMENUM REVELIO, EPISKEY, ENERVATE,DRĘTWOTA ANTIVENENUM, IMPEDIMENTA, DULCIUS, BOMBARDA MAXIMA, EBUBLIO, ANESRHESIA, ACETABULUM LAVA, SALVIO HEXIA, PROTEGO HORRIBILIS, OBLIWIATE, ACID MISSLE, PURPURA FLAMMA
OPIS POSTACI: Jak chyba nietrudno się domyśleć, cechą szczególną pozwalającą rozpoznać Irlandkę z drugiego końca pomieszczenia są jej włosy. Saoirse bowiem posiada istną burzę ogniście rudych loków sięgającą jej do łopatek. Zazwyczaj (w akcie rezygnacji, bo jak tu zapanować nad nimi gdy kompletnie się nie słuchają i jeszcze puszą, gdy jest wilgotno?) ma je rozpuszczone.   Kolejną rzeczą w jej wyglądzie, dzięki której zasadniczo wyróżnia się wśród innych, jest jej blada karnacja. Choć na mieszkankę Wysp Brytyjskich, gdzie mgli kiedy nie pada, to raczej nic dziwnego. [You must be registered and logged in to see this link.]  Ale równowaga w przyrodzie musi panować. Taki brak melaniny musiał odnaleźć swoją rekompensatę w piegach. W całym mnóstwie piegów pokrywających każdy centymetr kwadratowy jej skóry. Największe skupiska tychże można zaobserwować przede wszystkim na twarzy, rękach ramionach i nogach, czyli w sumie wszędzie.  Wprawne kobiece oko z całą pewnością zauważy, że Irlandka stara się zwalczać nadmiar piegów nadmiarem pudru na twarzy. Skoro jesteśmy już przy jej twarzy, to oprócz piegów i pudru oczywiście znalazło się tam miejsce na parę dużych, zielonych oczu o całkiem przyjemnym, migdałowym kształcie, smukłego, choć lekko zadartego nosa i wiecznie uśmiechniętych, wąskich ust. Nie ma jednak Brwi, tylko brwi. Są w takim samym kolorze jak jej włosy. (Jest kobietą więc dlatego jako jedyna się uchowała przed rodzinną klątwą...). Całokształt irlandzkiego oblicza jest całkiem ładny. Nawet jeśli ktoś nie jest amatorem takiego typu urody, trzeba przyznać że Saoirse jest bardzo fotogeniczna.  Nie jest zbyt wysoka. Liczy sobie dokładnie 176 centymetrów. Mogłaby być odrobinę wyższa, ale nie narzeka. Jej figura również nie jest dla niej powodem do narzekań. Jest chuda, ale przy tym nie koścista. Może się pochwalić parą całkiem zgrabnych nóg.

Zobacz profil autora
PisanieTemat: Re: Zakład Bieliźniarski "Atelier"  Nie 07 Sie 2016, 15:41

Pomimo swej konsternacji i zakłopotania stwierdziła, że to był całkiem ładny sklep. A może butik? Nie znała się na tym zupełnie. Obecnie w kręgu jej zainteresowań były jedynie książki które sprzedawała.
Niski głos sprzedawczyni sprawił, że ścisnął jej się żołądek, a dodatkowo niektóre pasma rudych włosów przeszły w turkus, znacznie lepiej korespondujący z jej ubiorem. Posłała jej lekki uśmiech i skinęła głową na powitanie.  Z niemal nabożną czcią wzięła do rąk parę czarnych, koronkowych majtek. Miała nadzieję, że druga kobieta nie widziała, że trzęsą jej się ręce. Saoirse, uspokój się do cholery. Wdech-wydech, wdech-wydech. Zachowuj się normalnie, przecież wiesz jak. Opuścisz pole bitwy, ale teraz jeszcze nie jest na to czas Chwilę studiowała subtelny, kwiatowy wzór rysujący się na delikatnym materiale.
-Chciałabym to przymierzyć…- powiedziała szybciej niż pomyślała. Teraz już nie ma odwrotu/ No i bardzo dobrze! Przecież nie będzie się zachowywała jak jakaś ruda gęś. Skoro przyszła do sklepu to po coś! To przecież świetny sposób na uczczenie przyjścia dzisiejszej księgarnianej klienteli! Miała pieniądze. Mogła zaszaleć. Niech wyda wszystko! Bo to brzmi jak bardzo dobry plan. Choć może najpierw najlepiej byłoby gdyby znalazła swój rozmiar, jako że jej biodra choć kościste z całą pewnością mogły się okazać zbyt szerokie jak na tę konkretną parę.
avatar
Krawcowa i projektantka, Zakład Bieliźniarski

Dodatkowe informacje biograficzne
AKTUALNIE POSIADANA RÓŻDŻKA: 13 cali, średnia giętkość, kieł widłowęża, cis, przy końcu rękojeści wygięta lekko w bok
OPANOWANE ZAKLĘCIA: EXPELLIARMUS, PROTEGO, ZAKLĘCIE KAMELEONA, DIFFINDO, DEPULSO, GEMINO, ACCIO, ELUUM SEPARO, FINITE, LUMOS, LUMOS MAXIMA, PORTUS, REPARO, TERGEO, WINGARDIUM LEVIOSA || PROCELLA, CAPILLUS TINCTURA, CONCHITA, CHŁOSZCZYŚĆ, EPOXIMISE, SPATIO, VERUM PARS, VIPERA EVANESCA || PROTEGO HORRIBILIS, FINITE INCANTATEM, NON CONFRINGETUR, REJICIUNT APPELATIONIS, ADVERSUM
OPIS POSTACI: Marjory nie ma problemów z oglądaniem siebie w lustrze. Figurę ma w porządku, całkiem przeciętną, nieduże piersi, nie wyróżniające się niczym biodra. Jest może tylko nieco szczupła, miejscami koścista. Metr sześćdziesiąt pięć jest właściwie jedynym elementem wyglądu, jakiego w sobie nie lubi. Chciałaby być wyższa, szczególnie ze względu na swoje drugie wcielenie. Marjory z natury jest blondynką o falowanych włosach, lecz lubi czasem zmieniać kolor na ciemniejszy. Długość fryzury zazwyczaj nie sięga za ramiona, często nosi upięcia, nie gustuje w grzywkach. Twarz ma raczej przeciętną, nie specjalnie jednak odznaczającą się jakąś delikatnością. Usta pełne, niemal zawsze pomalowane pomadką w odcieniach czerwieni. Niebieskie tęczówki obserwują świat spod lekko przymkniętych powiek. Kobieta lubi zaznaczać oczy dość mocnym makijażem. Nie jest zwolenniczką nienaturalnie cienkich brwi, wręcz przeciwnie, lubi je podkreślać ciemniejszym kolorem, co czyni ze względu na wytworzenie mniejszego podobieństwa między swoimi wizerunkami. Kobieta ubiera się bardzo wytwornie, wręcz ekstrawagancko, często wybiegając poza aktualne światowe trendy. Po domu najczęściej chodzi w męskich spodniach i koszulach. Cechą charakterystyczną dla Marjory jest specyficzny, niższy od przeciętnego głos. Umiejętność brzmienia jak mężczyzna pozwoliło jej wytworzyć swoją drugą tożsamość, którą wykorzystuje w mrocznym światku. Do swojego męskiego oblicza przywdziewa burzę czarnych włosów oraz niechlujne odzienie. Pozbawiona makijażu wygląda zupełnie inaczej niż w damskiej wersji, widoczne są też wtedy jej podkrążone od przepracowania oczy.

Zobacz profil autora http://mortis.forumpolish.com/t961-jakis-tam-ptak-pocztowy#8685 http://mortis.forumpolish.com/t970-tylko-jedna-kartka-papieru#8766 http://mortis.forumpolish.com/t960-skrytka-nr-2137#8683
PisanieTemat: Re: Zakład Bieliźniarski "Atelier"  Nie 07 Sie 2016, 23:00

Marjory niosła lekko brwi dając wyraz niezidentyfikowanej emocji, jaka w niej zagościła na widok turkusowych włosów klientki. Zaiste cudnie było obcować z metamorfomagiem, znać jego uczucia na wylot. Szkoda, że nie mieli jednolitego systemu kolorów, ale z drugiej strony, wtedy nie byłoby takiej zabawy. Ciekawe tylko co wyraża turkus u owej kobiety.
Blondyna byłą profesjonalistką, ale nie trzeba było mieć wielkiego rozeznania, aby wiedzieć, że o rozmiar majtek się nie pyta nigdy. Nie ma tutaj wielkiego wyboru, jedyny problem sprawiały naprawdę puszyste panie. Marjory jednak miała perfekcyjną strategię i na takie przypadki. Kiedy nie wiedziała, czy ma do czynienia z posiadaczką rozmiaru L, czy już XL, wybierała zawsze ten mniejszy. Wtedy w razie niedopasowania, gorąco przepraszała za widocznie źle doszytą metkę i przynosiła klientce większe majtki z widniejącym na nich samiutkim L. Sprytne, prawda?
- Ta para będzie dla pani za duża - powiedziała przyglądając się dziełu koleżanki, jakie trzymała w rękach rudowłosa kobieta. Sięgnęła do szufladki przy stoliku, na którym leżały majtki i wyciągnęła z jednej z nich mniejszy rozmiar. Podała klientce bieliznę na kartonowej podstawce wyścielonej materiałem, po czym z uprzejmym uśmiechem wskazała na przebieralnię.
- A może chciałaby pani wybrać jeszcze jakieś do przymiarki? Do pani włosów perfekcyjnie pasowałby ten komplet - powiedziała robiąc krok w stronę manekina odzianego w szmaragdowy biustonosz i majtki. Materiał lekko połyskiwał mieniąc się, całość wykończona była obficie czarną koronką.



avatar
Właścicielka księgarni „Esy i Floresy”

Dodatkowe informacje biograficzne
AKTUALNIE POSIADANA RÓŻDŻKA: 11 cali, osika, rdzeń z wąsa trolla, dość giętka
OPANOWANE ZAKLĘCIA: ACCIO, ALOHOMORA, CONFUNDUS, LOCOMOTOR, LUMOS, NOX, TERGEO, PETRIFICUS TOTALUS, FUMOS, HOMENUM REVELIO, EPISKEY, ENERVATE,DRĘTWOTA ANTIVENENUM, IMPEDIMENTA, DULCIUS, BOMBARDA MAXIMA, EBUBLIO, ANESRHESIA, ACETABULUM LAVA, SALVIO HEXIA, PROTEGO HORRIBILIS, OBLIWIATE, ACID MISSLE, PURPURA FLAMMA
OPIS POSTACI: Jak chyba nietrudno się domyśleć, cechą szczególną pozwalającą rozpoznać Irlandkę z drugiego końca pomieszczenia są jej włosy. Saoirse bowiem posiada istną burzę ogniście rudych loków sięgającą jej do łopatek. Zazwyczaj (w akcie rezygnacji, bo jak tu zapanować nad nimi gdy kompletnie się nie słuchają i jeszcze puszą, gdy jest wilgotno?) ma je rozpuszczone.   Kolejną rzeczą w jej wyglądzie, dzięki której zasadniczo wyróżnia się wśród innych, jest jej blada karnacja. Choć na mieszkankę Wysp Brytyjskich, gdzie mgli kiedy nie pada, to raczej nic dziwnego. [You must be registered and logged in to see this link.]  Ale równowaga w przyrodzie musi panować. Taki brak melaniny musiał odnaleźć swoją rekompensatę w piegach. W całym mnóstwie piegów pokrywających każdy centymetr kwadratowy jej skóry. Największe skupiska tychże można zaobserwować przede wszystkim na twarzy, rękach ramionach i nogach, czyli w sumie wszędzie.  Wprawne kobiece oko z całą pewnością zauważy, że Irlandka stara się zwalczać nadmiar piegów nadmiarem pudru na twarzy. Skoro jesteśmy już przy jej twarzy, to oprócz piegów i pudru oczywiście znalazło się tam miejsce na parę dużych, zielonych oczu o całkiem przyjemnym, migdałowym kształcie, smukłego, choć lekko zadartego nosa i wiecznie uśmiechniętych, wąskich ust. Nie ma jednak Brwi, tylko brwi. Są w takim samym kolorze jak jej włosy. (Jest kobietą więc dlatego jako jedyna się uchowała przed rodzinną klątwą...). Całokształt irlandzkiego oblicza jest całkiem ładny. Nawet jeśli ktoś nie jest amatorem takiego typu urody, trzeba przyznać że Saoirse jest bardzo fotogeniczna.  Nie jest zbyt wysoka. Liczy sobie dokładnie 176 centymetrów. Mogłaby być odrobinę wyższa, ale nie narzeka. Jej figura również nie jest dla niej powodem do narzekań. Jest chuda, ale przy tym nie koścista. Może się pochwalić parą całkiem zgrabnych nóg.

Zobacz profil autora
PisanieTemat: Re: Zakład Bieliźniarski "Atelier"  Wto 09 Sie 2016, 12:18

Zerknęła przelotnie na kobietę. Czyżby na jej twarzy odmalowywało się zdziwienie?
No tak.
Lekko zmarszczyła brwi i skupiła się na tym, aby przywrócić swoim włosom dawny kolor. Rozkojarzyła się straciła koncentrację. To źle. Była to główna wada jej magicznej przypadłości. Ciągle musiała się skupiać na tym, żeby wyglądać jak wyglądała, a że należała raczej do tych osób, których uwagę można odwrócić bardzo łatwo, takie przypadki zdarzały jej się praktycznie bez ustanku.
Jej czoło rozpogodziło się i ponownie skinęła głową. Skoro za duża to za duża. Nie będzie się kłócić, zaraz z resztą zobaczy sama. Uśmiechnęła się i wzięła od kobiety bieliznę.
-Um…- przygryzła wargę, gdy zastanawiała się przez krótką chwilę. -Właściwie to tak… a nie miałaby pani czegoś fioletowego? Zielony komplet całkiem jej się podobał, jednakże sądziła, że w tym wypadku tej koronki było po prostu za dużo. Zapewne jej ciężki, dobrze słyszalny irlandzki akcent bardzo kolił w uszy. Zawsze wychodził na wierzch pomimo, że nie mieszkała tam już od bardzo dawna.
Cóż. Dzisiaj zdecydowanie będzie musiała coś kupić.
avatar
Krawcowa i projektantka, Zakład Bieliźniarski

Dodatkowe informacje biograficzne
AKTUALNIE POSIADANA RÓŻDŻKA: 13 cali, średnia giętkość, kieł widłowęża, cis, przy końcu rękojeści wygięta lekko w bok
OPANOWANE ZAKLĘCIA: EXPELLIARMUS, PROTEGO, ZAKLĘCIE KAMELEONA, DIFFINDO, DEPULSO, GEMINO, ACCIO, ELUUM SEPARO, FINITE, LUMOS, LUMOS MAXIMA, PORTUS, REPARO, TERGEO, WINGARDIUM LEVIOSA || PROCELLA, CAPILLUS TINCTURA, CONCHITA, CHŁOSZCZYŚĆ, EPOXIMISE, SPATIO, VERUM PARS, VIPERA EVANESCA || PROTEGO HORRIBILIS, FINITE INCANTATEM, NON CONFRINGETUR, REJICIUNT APPELATIONIS, ADVERSUM
OPIS POSTACI: Marjory nie ma problemów z oglądaniem siebie w lustrze. Figurę ma w porządku, całkiem przeciętną, nieduże piersi, nie wyróżniające się niczym biodra. Jest może tylko nieco szczupła, miejscami koścista. Metr sześćdziesiąt pięć jest właściwie jedynym elementem wyglądu, jakiego w sobie nie lubi. Chciałaby być wyższa, szczególnie ze względu na swoje drugie wcielenie. Marjory z natury jest blondynką o falowanych włosach, lecz lubi czasem zmieniać kolor na ciemniejszy. Długość fryzury zazwyczaj nie sięga za ramiona, często nosi upięcia, nie gustuje w grzywkach. Twarz ma raczej przeciętną, nie specjalnie jednak odznaczającą się jakąś delikatnością. Usta pełne, niemal zawsze pomalowane pomadką w odcieniach czerwieni. Niebieskie tęczówki obserwują świat spod lekko przymkniętych powiek. Kobieta lubi zaznaczać oczy dość mocnym makijażem. Nie jest zwolenniczką nienaturalnie cienkich brwi, wręcz przeciwnie, lubi je podkreślać ciemniejszym kolorem, co czyni ze względu na wytworzenie mniejszego podobieństwa między swoimi wizerunkami. Kobieta ubiera się bardzo wytwornie, wręcz ekstrawagancko, często wybiegając poza aktualne światowe trendy. Po domu najczęściej chodzi w męskich spodniach i koszulach. Cechą charakterystyczną dla Marjory jest specyficzny, niższy od przeciętnego głos. Umiejętność brzmienia jak mężczyzna pozwoliło jej wytworzyć swoją drugą tożsamość, którą wykorzystuje w mrocznym światku. Do swojego męskiego oblicza przywdziewa burzę czarnych włosów oraz niechlujne odzienie. Pozbawiona makijażu wygląda zupełnie inaczej niż w damskiej wersji, widoczne są też wtedy jej podkrążone od przepracowania oczy.

Zobacz profil autora http://mortis.forumpolish.com/t961-jakis-tam-ptak-pocztowy#8685 http://mortis.forumpolish.com/t970-tylko-jedna-kartka-papieru#8766 http://mortis.forumpolish.com/t960-skrytka-nr-2137#8683
PisanieTemat: Re: Zakład Bieliźniarski "Atelier"  Sro 10 Sie 2016, 00:21

Przez głowę Marjory przeszła myśl, czy intensywny kolor, jaki zawitał aktualnie na głowie kobiety był jej naturalnym, czy również magicznym symbolem jak turkus. Naprawdę ciekawe i interesujące zjawisko. Nic, tylko obserwować. W końcu jakiś ciekawy klient, a nie jakieś nudne panienki i schematyczna obsługa. O ile można było tak nazwać obsługiwanie ludzi w ekskluzywnym butiku robiącym bieliznę na zamówienie.
Fioletowy będzie się gryzł z włosami.
Marjory nie spodobał się gust kobiety, ale cóż zrobić. Klient nasz pan. Może sama zauważy, że coś jest nie tak, kiedy stanie przed lustrem w wymarzonym kolorze. Oczywiście blondyna mogła skłamać. Mogli nie mieć niczego w fiolecie, prawda? Niestety akurat mieli.
- Proszę spojrzeć na tą koszulę nocną - przeszła dwa kroki do przeciwległej ściany, gdzie obok regału stał manekin. Odziany był w kusą sukienczynę z połyskującego atłasu. Również ozdobiona czarną koronką, dość obficie, ale wciąż erotycznie. - Śliwka z kolekcji letniej - dodała, zawieszając po raz kolejny oko na własnym dziele. Ostatnia kolekcja bardzo jej się podobała, chociaż reszta pracownic nie była tak pozytywnie nastawiona do ciemnych kolorów na miesiące wakacyjne. Marjory jednak odniosła sukces - ta bielizna sprzedawała się naprawdę dobrze.
Na akcent klientki nie zwróciła specjalnej uwagi. Przybywali tu często ludzie z różnych stron świata, była przyzwyczajona.



avatar
Właścicielka księgarni „Esy i Floresy”

Dodatkowe informacje biograficzne
AKTUALNIE POSIADANA RÓŻDŻKA: 11 cali, osika, rdzeń z wąsa trolla, dość giętka
OPANOWANE ZAKLĘCIA: ACCIO, ALOHOMORA, CONFUNDUS, LOCOMOTOR, LUMOS, NOX, TERGEO, PETRIFICUS TOTALUS, FUMOS, HOMENUM REVELIO, EPISKEY, ENERVATE,DRĘTWOTA ANTIVENENUM, IMPEDIMENTA, DULCIUS, BOMBARDA MAXIMA, EBUBLIO, ANESRHESIA, ACETABULUM LAVA, SALVIO HEXIA, PROTEGO HORRIBILIS, OBLIWIATE, ACID MISSLE, PURPURA FLAMMA
OPIS POSTACI: Jak chyba nietrudno się domyśleć, cechą szczególną pozwalającą rozpoznać Irlandkę z drugiego końca pomieszczenia są jej włosy. Saoirse bowiem posiada istną burzę ogniście rudych loków sięgającą jej do łopatek. Zazwyczaj (w akcie rezygnacji, bo jak tu zapanować nad nimi gdy kompletnie się nie słuchają i jeszcze puszą, gdy jest wilgotno?) ma je rozpuszczone.   Kolejną rzeczą w jej wyglądzie, dzięki której zasadniczo wyróżnia się wśród innych, jest jej blada karnacja. Choć na mieszkankę Wysp Brytyjskich, gdzie mgli kiedy nie pada, to raczej nic dziwnego. [You must be registered and logged in to see this link.]  Ale równowaga w przyrodzie musi panować. Taki brak melaniny musiał odnaleźć swoją rekompensatę w piegach. W całym mnóstwie piegów pokrywających każdy centymetr kwadratowy jej skóry. Największe skupiska tychże można zaobserwować przede wszystkim na twarzy, rękach ramionach i nogach, czyli w sumie wszędzie.  Wprawne kobiece oko z całą pewnością zauważy, że Irlandka stara się zwalczać nadmiar piegów nadmiarem pudru na twarzy. Skoro jesteśmy już przy jej twarzy, to oprócz piegów i pudru oczywiście znalazło się tam miejsce na parę dużych, zielonych oczu o całkiem przyjemnym, migdałowym kształcie, smukłego, choć lekko zadartego nosa i wiecznie uśmiechniętych, wąskich ust. Nie ma jednak Brwi, tylko brwi. Są w takim samym kolorze jak jej włosy. (Jest kobietą więc dlatego jako jedyna się uchowała przed rodzinną klątwą...). Całokształt irlandzkiego oblicza jest całkiem ładny. Nawet jeśli ktoś nie jest amatorem takiego typu urody, trzeba przyznać że Saoirse jest bardzo fotogeniczna.  Nie jest zbyt wysoka. Liczy sobie dokładnie 176 centymetrów. Mogłaby być odrobinę wyższa, ale nie narzeka. Jej figura również nie jest dla niej powodem do narzekań. Jest chuda, ale przy tym nie koścista. Może się pochwalić parą całkiem zgrabnych nóg.

Zobacz profil autora
PisanieTemat: Re: Zakład Bieliźniarski "Atelier"  Sob 20 Sie 2016, 00:00

Niestety, dość okrutną prawdą jest fakt, że do włosów o kolorze takim jak miała trudno jest dobrać cokolwiek. Urodziła się z miedzianymi włosami i tyle. Pomyślelibyśmy: jak to? Przecież pani O’Callaghan jest metamorfomagiem! Kolor włosów powinna być w stanie zmienić ot tak! Owszem, mielibyśmy rację, jako że Saoirse w tych kwestiach potrafi być bardzo elastyczna, ba! Z powodzeniem potrafi utrzymywać taki lub też inny nienaturalny dla niej stan bądź kolor, aż do momentu… No właśnie aż do momentu. Panna Saoise jest osobą dość emocjonalną dlatego też koresponduje z tym fakt, że potrafi się zdemaskować przy byle okazji, nieważne jak nie starałaby się nad sobą panować. To jest wręcz nieprawdopodobne jak w jednej sekundzie wszystko potrafi się zepsuć. A koniec końców włosy wracają do swojego wyjściowego koloru jakim jest rudy. Nigdy nie narzekała zbytnio na swoje włosy, jednakże te w znaczący sposób uwypuklały jej narodowość, co raczej nie było zbyt korzystne na angielskiej ziemi… Och, odeszliśmy nieco od tematu. Ze względu na swoje nazbyt jasne loki wyznawała raczej ciepłe kolory, ale przy tym też niezbyt jasne tak żeby wszystko się uspokoiło i zapanowała równowaga. Spojrzała na wskazaną jej przez ekspedientkę część ubioru i uśmiechnęła się lekko i skinęła.
-O… to również bardzo chętnie przymierzę- poszerzyła nieco uśmiech i skierowała się w stronę przymierzalni.
Sponsored content


PisanieTemat: Re: Zakład Bieliźniarski "Atelier"  

Zakład Bieliźniarski "Atelier"

Zobacz poprzedni temat Zobacz następny temat Powrót do góry
Strona 1 z 1

Similar topics

-
» Zakład krawiecki Williama Blackwella
» 009. Zakładanie rodzin i posiadanie dzieci
» Zakład Pogrzebowy "Happy End"

Permissions in this forum:Nie możesz odpowiadać w tematach
Mortis :: Rozgrywka fabularna :: Londyn :: Ulica Pokątna-
Skocz do: