Non mor­tem ti­memus, sed co­gita­tionem Mor­tis


Share|

Urazy Pozaklęciowe

PisanieTemat: Urazy Pozaklęciowe  Czw 31 Gru 2015, 19:15

Musiałeś sobie u kogoś porządnie nagrabić, skoro przyszedłeś tutaj z powodu rzuconego na Ciebie uroku. Klątwy? Oczywiście, że znajdziemy na nie jakiś sposób. Przemieniłaś swojego chłopaka w poduszkę? Nie wiesz, co powinnaś zrobić? O ile nie chcesz całe życie spędzić z najdroższym w łóżku, przynieś go do nas. Gwarantujemy sto procent satysfakcji!




Ostatnio zmieniony przez Administrator fabularny dnia Pią 06 Maj 2016, 18:22, w całości zmieniany 1 raz
PisanieTemat: Re: Urazy Pozaklęciowe  Wto 03 Maj 2016, 02:19

Uzdrowicielka wcisnęła Estelle do ręki paczkę pełną mazideł, których składników można się było jedynie domyślać.
- Wcieraj to w skórę rano i wieczorem, koteczku, a na pewno nie będzie źle. Jesteś już gotowa do tego, aby wyjść z Munga na dobre. Gdyby coś było nie tak to koniecznie się z nami skontaktuj, ale wątpię. Pozwól włosom odrosnąć naturalnie, bo w przeciwnym razie może się to źle skończyć. - wyjaśniła jej, po czym spojrzała w stronę drzwi. - Słyszałam, że przyślą kogoś, aby cię odebrał.
W holu, stukając obcasikami o białą posadzkę, znajdowała się już Templer. Niosła ona w rękach prezent od jednego z Brygadzistów, którzy brali udział w kwietniowej akcji - Elliota. Była to peruka, wyjątkowo naturalna i przypominająca włosy sprzedawczyni sprzed marszu, na którą musiał wydać naprawdę sporo pieniędzy.
- Czy to nie ty słońce miałaś pojawić się u nas na szkolenie? Zdecydowałaś się już? - jedna z przechodzących obok uzdrowicielek zatrzymała się przy Sophii, nieświadoma tego, że dziewczyna przyszła tutaj w celu przetransportowania swojej koleżanki i jej rzeczy do domu, a szkolenie miało rozpocząć się w przyszłym tygodniu, o ile się na nie zdecyduje.
Skóra Estelle nie wyglądała najlepiej, jednakże zapowiedziano, że jeżeli będzie stosowała się do zaleceń, to wszystko szybko wróci do normy.

@Estelle Vasquez @Sophia Templer

Możecie bez problemu skorzystać ze szpitalnej sieci fiuu.
avatar
Stażysta Brygady Uderzeniowej Ministerstwa Magii

Dodatkowe informacje biograficzne
AKTUALNIE POSIADANA RÓŻDŻKA: Róg jednorożca; Osika; 11,5
OPANOWANE ZAKLĘCIA: ♥Szkolne♥ PROTEGO, CONJUNCTIVITIS, ENERVATE, EXPELLIARMUS, FINITE, PETRIFICUS TOTALUS, DRĘTWOTA, EVERTE STATUM, IMMOBILUS, MIMBLE WIMBLE, AVIFORS, FURNUCULUS, ACCIO, ALOHOMORA, LUMOS MAXIMA ♥Łatwe♥ COLLOSHOO, ENTROPOMORPHIS, ANAPNEO, REPARIFORS, ANTIVENENUM, BOMBARDA MAXIMA, CHŁOSZCZYŚĆ, OCULUS LEPUS, SUSPENSORIUS ♥Trudne♥ STIMULUS MELEDICTIONEM, ACID MISSILE, FINITE INCANTATEM, ADVERSUM, VULNERA SANATUR, SENSOREM
OPIS POSTACI: Templer mierzy niecałe sto siedemdziesiąt trzy centymetry i jest to coś, na co nigdy w życiu nie narzekała. Podobało jej się, że nie należy do osób tych za nadto wysokich, czy niskich. Oscylowała w odpowiedniej dla siebie wadze, chociaż jak na kobietę przystało zawsze uważa, że jest za szeroka w biodrach. Na jej twarzy trudno dostrzec piegi, albo innego rodzaju przebarwienia. Tylko wtedy kiedy jest zbyt zdenerwowana lub po prostu speszona, na jej bladych policzkach pojawiają się rumieńce, które dość trudno przegonić. Największą uwagę w jej wizerunku zabierają oczy. Duże, jasnoniebieskie, często wywołują zdezorientowanie u jej rozmówców, co nie za bardzo odpowiada samej Sophii. Często, podczas spisywania ważnych notatek musi zakładać na nos okulary, żeby litery i cyfry znajdujące się na pergaminie za bardzo się nie rozmazywały. Lewej ręki używa niemalże do wszystkiego: pisania, przewracania kartek, wykonywania codziennych czynności. Z niewiadomych przyczyn różdżka zawsze znajduje się w jej prawej ręce. Tak nauczyła się rzucać czary w szkole i tak jej pozostało. Życie Sophii nigdy nie było usłane pachnącymi i miękkimi płatkami kwiatów. Znacznie częściej natrafiała na kolce róż, które tylko czekały, aż wbiją się mocno w stopy kobiety i to między innymi ukształtowało jej charakter. Ma wole walki i nie da sobą pomiatać, chociaż podczas pierwszej rozmowy może wydawać się bierna i uległa. Z reguły jest optymistycznie nastawiona do życia, ale do wszystkiego podchodzi z dystansem.

Zobacz profil autora http://mortis.forumpolish.com/t544-stworki-sophii http://mortis.forumpolish.com/t551-dziennik-sophii-templer http://mortis.forumpolish.com/t545-skrytka-nr-983
PisanieTemat: Re: Urazy Pozaklęciowe  Wto 03 Maj 2016, 11:16

Przez większość drogi do szpitala Św. Munga zachodziła w głowę, jakie powiązania były pomiędzy jej kochaną Estellką, a Elliotem. Może leżeli na tej samej sali? Czy znali się już wcześniej? Gdyby sprzedawczyni poznała jakiegoś mężczyznę, Sofijka na pewno by o tym wiedziała!
Pewnym krokiem ruszyła w poszukiwaniu Panny Vasquez, którą miała odprowadzić do domu. Niestety, szybko została zatrzymana przez jedną z kobiet.
- Tak, nazywam się Sophia Templer. – skinęła w kierunku uzdrowicielki, a na jej ustach pojawił się delikatny, uśmiech. - Awans to bardzo duży krok w mojej karierze zawodowej… Nie wiem czy jestem na to gotowa. Szczerze powiedziawszy nie miałam jeszcze okazji, żeby nad tym pomyśleć. – poinformowała kobietę cicho wzdychają.
Z jednej strony, mogła zyskać w oczach Bułhakowa i nie tylko. Niestety zawsze istniała również druga strona medalu… Nie wiedziała czy się nadaje. Bycie stażystką to jedno, a wyższa ranga, to mnóstwo obowiązków. No i jak wygląda BUMowiec, który zaparza kawę na każde zawołanie Bułhakowa?
- Przepraszam, ale przyjaciółka na mnie czeka. Do widzenia. – pożegnała się z uzdrowicielką i szybko odnalazła gotową do drogi Estellę.
Dziewczyna nie wyglądała najlepiej. Stylowa „fryzura” również nie pasowała do rysów jej twarzy. Skóra w dalszym ciągu była zaczerwieniona, ale najważniejsze było to, że sprzedawczyni żyła.
- Oh, Este… Tak się cieszę, że cię widzę. – w oczach stażystki pojawiły się łzy i bez ostrzeżenia przytuliła się delikatnie do dziewczyny, uważając na jej poparzenia.
- Mam tu coś dla Ciebie. Ale dostaniesz po tyłku za to, że nic mi nie powiedziałaś o nowym mężczyźnie w twoim życiu. – zagroziła jej palcem, podając jej prezent od Brygadzisty.



avatar
Bezrobotna

Dodatkowe informacje biograficzne
AKTUALNIE POSIADANA RÓŻDŻKA:
OPANOWANE ZAKLĘCIA: FINITE EPISKEY, CAVE INIMICUM, EXPELLIARMUS, PROTEGO, CONJUNCTIVITIS, DRĘTWOTA, AVIFORS, DURO, ACCIO, ALOHOMORA, BOMBARDA, CONFUNDUS, INCENDIO, LUMOS MAXIMA EXPULSO,SAGITTENT, BOMBARDA MAXIMA, FLIPPENDO DUO, BRACKIUM EMENDO,OBSCURO, PROCELLA, FRAGORE, PURPURA FLAMMA, OBLIVIATE, BAUBILLOUS, TURBINE IGNISIS, PROTEGO HORRIBILIS,LANUAE MAGICAE
OPIS POSTACI: Sto siedemdziesiąt centymetrów goryczy, żalu i apatii, nieustannego niezadowolenia i frustracji. Wymuszona i wyuczona elegancja, zaszyta głęboko pod skórą przez zdolną kadrę osławionego Instytutu Salem. Brak oczywistego i naturalnego wcięcia w talii nadrabia obfitym biustem, nierzadko eksponowanym, stosownie do okazji. Mruk. Snująca się niczym sen, czarny i mroczny, śmierć z kostuchą. Ponura jak zbity pies. Na próżno szukać u niej uśmiechu, rzadko robi to publicznie, chyba że całkowicie ironicznie. Błękitne ślepia nie przykuwają uwagi dopóki nie uzna, że albo jesteś godzien jej spojrzenia, albo wzbudziłeś w niej niechęć, a o to nietrudno. Wysepki piegów na policzkach i nosie przyklepane starannie pudrem, długie rzęsy okalające oczy. Włosy pospolicie brązowe koloruje magicznymi specyfikami, stylizuje je na różne sposoby. Nie może być nudno i banalnie, od podobnego wizerunku są ludzie bez wyobraźni i wyczucia estetyki. Estella to owoc skandalicznego romansu dwóch czarodziejskich rodzin – Greengrasów i Crouchów. Oficjalnie jednak, Panna Greengrass, częściowo zastraszona, częściowo wciąż zakochana we wpływowym i znacząco starszym kochanku, minęła się z prawdą i przyznała się rodzinie do związku z nieistniejącym, równie małoletnim mugolem, który przypadkowo zapłodnił młodocianą dziewczynę. Dramatyczna historia warta ekranizacji zakończyła się wydziedziczeniem Panny Greengrass, na co ta według wcześniej zamierzonego planu, opuściła Anglię i wyjechała z córeczką do Stanów, gdzie miała osiedlić się na dłużej, z dala od toksycznej rodziny. Miał do nich dołączyć Pan Crouch lecz z rozwodem i wystąpieniem przeciwko całej rodzinie było mu ostatecznie nie po drodze, a co za tym idzie, koniec końców matka Estelli została sama. Za Eduardo Vasqueza wyszła niedługo potem, przypieczętowując swoją nie najweselszą przyszłość - o tym jednak kiedy indziej. Estelle miłości i ciepła rodzinnego zaznała jedynie we wczesnych latach swojego dzieciństwa, kiedy jeszcze matka nie straciła rozumu, a ojczym nie przepił majątku lub Bóg wie co z nim właściwie zrobił. „Dziękuję” „Proszę” „Przepraszam” opuszczające usta Panienki Vasquez, mówi bez wyrazu, jednym tonem, wzrok kierując z dala od rozmówcy, słownie ukazując uprzejmość, a samą postawą wszystkiemu zaprzeczając. Jak na osobę przemierzającą przez życie bez wzorca ani autorytetu w rodzinie, osobliwie dumna, nawet w potarganych przez wiatr włosach, poplamionej i postrzępionej sukni z której wyrosła, nawet zamiatając sklepik na Pokątnej, który okazał się być jej pracodawcą-katem. Potajemnie chadza do kina, mugolskiej jaskini próżności i snobizmu. Choć jest zaczarowana i zafascynowana ruszającym się obrazem, lepiej jej na tym nie przyłapać. Będzie musiała pozbyć się świadków.

Zobacz profil autora http://mortis.forumpolish.com/t481-ptak-estelle http://mortis.forumpolish.com/t517-skrytka-numer-999#2027
PisanieTemat: Re: Urazy Pozaklęciowe  Sro 04 Maj 2016, 02:09

Estelle podziękowawszy za dary wspaniałych mazideł, skinęła zdawkowo, udekorowaną szarą chustą, głową, po czym obróciła się na pięcie i... ujrzała nikogo innego jak kochaną Sofię Templer! Wpadły sobie w ramiona, a Vasquezówna ukradkiem dostrzegła drobne łezki spływające powoli ze ślicznej buziuchny dziewczyny. Co za słodka i urocza istota.
-Chyba nie zdążyłam ci podziękować za uratowanie życia, wiesz?- bąknęła z czystej kurtuazji, poklepując ją leciutko po plecach. W jej tonie na próżno można było szukać prawdziwych emocji, w głębi serca bowiem żałowała, że nie spłonęła na miejscu zdarzenia wraz z biedną Ruth.
Usta i oczy szeroko otwarła w wyrazie głębokiej konsternacji. Peruka i...facet? Na samo wspomnienie tajemniczego mężczyzny, Estelle wnet pomyślała o zaginionym, nieodzywającym się od tygodni Williamie. Był jedynym przyjacielem płci brzydkiej, którego na pierwszy rzut niewprawionego oka można było pomylić z wybrankiem serca lub partnerem. Jednakże tuż po niedoszłym Wieczorku Poetyckim ślad po nim zaginął, później zaś nadszedł przykry czas straszliwych wydarzeń w Hogsmeade, gdzie zginęli jego rodzice oraz ciocia. Również brak odzewu.
-Zaskoczę cię, ale nie mam pojęcia o kim mówisz. Od kogo ten prezent?
Zerknęła w kierunku drzwi w poszukiwaniu innych postaci, ale w pokoju przebywały wyłącznie one.
Bądź co bądź, nie było to kwestią zbyt istotną dla wypłowiałej z pstrokatych barw weselszych odcieni rzeczywistości Estelle. Nawet utrata włosów, ani czerwone plamy na ciele nie zdawały się mieć teraz znaczenia.
-Sophio, czy... macie już jakiś trop? Błagam. Nie zbywaj mnie.


avatar
Stażysta Brygady Uderzeniowej Ministerstwa Magii

Dodatkowe informacje biograficzne
AKTUALNIE POSIADANA RÓŻDŻKA: Róg jednorożca; Osika; 11,5
OPANOWANE ZAKLĘCIA: ♥Szkolne♥ PROTEGO, CONJUNCTIVITIS, ENERVATE, EXPELLIARMUS, FINITE, PETRIFICUS TOTALUS, DRĘTWOTA, EVERTE STATUM, IMMOBILUS, MIMBLE WIMBLE, AVIFORS, FURNUCULUS, ACCIO, ALOHOMORA, LUMOS MAXIMA ♥Łatwe♥ COLLOSHOO, ENTROPOMORPHIS, ANAPNEO, REPARIFORS, ANTIVENENUM, BOMBARDA MAXIMA, CHŁOSZCZYŚĆ, OCULUS LEPUS, SUSPENSORIUS ♥Trudne♥ STIMULUS MELEDICTIONEM, ACID MISSILE, FINITE INCANTATEM, ADVERSUM, VULNERA SANATUR, SENSOREM
OPIS POSTACI: Templer mierzy niecałe sto siedemdziesiąt trzy centymetry i jest to coś, na co nigdy w życiu nie narzekała. Podobało jej się, że nie należy do osób tych za nadto wysokich, czy niskich. Oscylowała w odpowiedniej dla siebie wadze, chociaż jak na kobietę przystało zawsze uważa, że jest za szeroka w biodrach. Na jej twarzy trudno dostrzec piegi, albo innego rodzaju przebarwienia. Tylko wtedy kiedy jest zbyt zdenerwowana lub po prostu speszona, na jej bladych policzkach pojawiają się rumieńce, które dość trudno przegonić. Największą uwagę w jej wizerunku zabierają oczy. Duże, jasnoniebieskie, często wywołują zdezorientowanie u jej rozmówców, co nie za bardzo odpowiada samej Sophii. Często, podczas spisywania ważnych notatek musi zakładać na nos okulary, żeby litery i cyfry znajdujące się na pergaminie za bardzo się nie rozmazywały. Lewej ręki używa niemalże do wszystkiego: pisania, przewracania kartek, wykonywania codziennych czynności. Z niewiadomych przyczyn różdżka zawsze znajduje się w jej prawej ręce. Tak nauczyła się rzucać czary w szkole i tak jej pozostało. Życie Sophii nigdy nie było usłane pachnącymi i miękkimi płatkami kwiatów. Znacznie częściej natrafiała na kolce róż, które tylko czekały, aż wbiją się mocno w stopy kobiety i to między innymi ukształtowało jej charakter. Ma wole walki i nie da sobą pomiatać, chociaż podczas pierwszej rozmowy może wydawać się bierna i uległa. Z reguły jest optymistycznie nastawiona do życia, ale do wszystkiego podchodzi z dystansem.

Zobacz profil autora http://mortis.forumpolish.com/t544-stworki-sophii http://mortis.forumpolish.com/t551-dziennik-sophii-templer http://mortis.forumpolish.com/t545-skrytka-nr-983
PisanieTemat: Re: Urazy Pozaklęciowe  Sro 04 Maj 2016, 09:57

Radośnie uścisnęła Vasquezównę na przywitanie, ale chcąc w ten sposób ukryć również łzy. Sofijka nie mogła sobie nawet wyobrazić życia bez Estelle. Kochała ją i traktowała jak własną siostrę i fakt, że miałaby ją już nigdy więcej nie zobaczyć, byłby dla niej okropnym ciosem prosto w serce.
- Nie wygłupiaj się. Nawet nie biorę pod uwagę, że mogłoby mi się nie udać. – zmarszczyła brwi, głośno wzdychając. – Dobrze cię widzieć. – na ustach stażystki, pojawił się szeroki uśmiech i wierzchem dłoni przetarła swoje policzki z łez.
W dalszym ciągu nie mogła wyrzucić ze swojej głowy widoku, który zastała, gdy wróciła na miejsce marszu, który tak naprawdę nie zdążył się zacząć, a już pogrzebał czarodziei, których prochy rozwiane zostały przez wiatry w Hogsmeade. Na całe szczęście, stażystka szybko znalazła Estellę, której rany były naprawdę poważne.
- Masz ich, aż tylu? - zachichotała cicho, odklejając się w końcu od przyjaciółki i spoglądając na nią karcącym wzrokiem.
Do tej pory wiedziała wszystko o mężczyznach, którzy wpadli w oko czarownicy i na odwrót. Dziewczyny zwierzały się sobie, chociaż były z dwóch różnych światów.
- Czy imię „Elliot”, coś ci mówi? Chce wiedzieć wszystko co łączy cię z tym Brygadzistą i nie ma żadnego „ale”. – zaśmiała się, biorąc od dziewczynę paczuszkę pełną różnych mazidełek, które sprzedawczyni miała w siebie wsmarowywać.
- Este… Wiesz, że nie mogę. Nawet jeśli bardzo bym chciała… – powiedziała zgodnie z prawdą. - Jesteś gotowa do powrotu do domu? – zmieniła szybko temat.



avatar
Bezrobotna

Dodatkowe informacje biograficzne
AKTUALNIE POSIADANA RÓŻDŻKA:
OPANOWANE ZAKLĘCIA: FINITE EPISKEY, CAVE INIMICUM, EXPELLIARMUS, PROTEGO, CONJUNCTIVITIS, DRĘTWOTA, AVIFORS, DURO, ACCIO, ALOHOMORA, BOMBARDA, CONFUNDUS, INCENDIO, LUMOS MAXIMA EXPULSO,SAGITTENT, BOMBARDA MAXIMA, FLIPPENDO DUO, BRACKIUM EMENDO,OBSCURO, PROCELLA, FRAGORE, PURPURA FLAMMA, OBLIVIATE, BAUBILLOUS, TURBINE IGNISIS, PROTEGO HORRIBILIS,LANUAE MAGICAE
OPIS POSTACI: Sto siedemdziesiąt centymetrów goryczy, żalu i apatii, nieustannego niezadowolenia i frustracji. Wymuszona i wyuczona elegancja, zaszyta głęboko pod skórą przez zdolną kadrę osławionego Instytutu Salem. Brak oczywistego i naturalnego wcięcia w talii nadrabia obfitym biustem, nierzadko eksponowanym, stosownie do okazji. Mruk. Snująca się niczym sen, czarny i mroczny, śmierć z kostuchą. Ponura jak zbity pies. Na próżno szukać u niej uśmiechu, rzadko robi to publicznie, chyba że całkowicie ironicznie. Błękitne ślepia nie przykuwają uwagi dopóki nie uzna, że albo jesteś godzien jej spojrzenia, albo wzbudziłeś w niej niechęć, a o to nietrudno. Wysepki piegów na policzkach i nosie przyklepane starannie pudrem, długie rzęsy okalające oczy. Włosy pospolicie brązowe koloruje magicznymi specyfikami, stylizuje je na różne sposoby. Nie może być nudno i banalnie, od podobnego wizerunku są ludzie bez wyobraźni i wyczucia estetyki. Estella to owoc skandalicznego romansu dwóch czarodziejskich rodzin – Greengrasów i Crouchów. Oficjalnie jednak, Panna Greengrass, częściowo zastraszona, częściowo wciąż zakochana we wpływowym i znacząco starszym kochanku, minęła się z prawdą i przyznała się rodzinie do związku z nieistniejącym, równie małoletnim mugolem, który przypadkowo zapłodnił młodocianą dziewczynę. Dramatyczna historia warta ekranizacji zakończyła się wydziedziczeniem Panny Greengrass, na co ta według wcześniej zamierzonego planu, opuściła Anglię i wyjechała z córeczką do Stanów, gdzie miała osiedlić się na dłużej, z dala od toksycznej rodziny. Miał do nich dołączyć Pan Crouch lecz z rozwodem i wystąpieniem przeciwko całej rodzinie było mu ostatecznie nie po drodze, a co za tym idzie, koniec końców matka Estelli została sama. Za Eduardo Vasqueza wyszła niedługo potem, przypieczętowując swoją nie najweselszą przyszłość - o tym jednak kiedy indziej. Estelle miłości i ciepła rodzinnego zaznała jedynie we wczesnych latach swojego dzieciństwa, kiedy jeszcze matka nie straciła rozumu, a ojczym nie przepił majątku lub Bóg wie co z nim właściwie zrobił. „Dziękuję” „Proszę” „Przepraszam” opuszczające usta Panienki Vasquez, mówi bez wyrazu, jednym tonem, wzrok kierując z dala od rozmówcy, słownie ukazując uprzejmość, a samą postawą wszystkiemu zaprzeczając. Jak na osobę przemierzającą przez życie bez wzorca ani autorytetu w rodzinie, osobliwie dumna, nawet w potarganych przez wiatr włosach, poplamionej i postrzępionej sukni z której wyrosła, nawet zamiatając sklepik na Pokątnej, który okazał się być jej pracodawcą-katem. Potajemnie chadza do kina, mugolskiej jaskini próżności i snobizmu. Choć jest zaczarowana i zafascynowana ruszającym się obrazem, lepiej jej na tym nie przyłapać. Będzie musiała pozbyć się świadków.

Zobacz profil autora http://mortis.forumpolish.com/t481-ptak-estelle http://mortis.forumpolish.com/t517-skrytka-numer-999#2027
PisanieTemat: Re: Urazy Pozaklęciowe  Wto 10 Maj 2016, 03:42

Sophia. Wyglądało na to, że była ona jedyną osobą, której los Estelle nie dyndał gdzieś u rąbka spódnicy, jedyną, która przyszła w odwiedziny i okazywała wzruszenie na widok łysego, poparzonego nieszczęścia. Mimo tego, Vasquezówna nie potrafiła okazać dozgonnej wdzięczności, ani w słowach, ani w geście chociażby pocieszającego uśmiechu. Została zbyt wybrana z emocji, które teraz musiała jeśli nie znaleźć głęboko w sobie, to najzwyczajniej w świecie... zagrać.
-Nie płacz, nie mogę przecież wyglądać aż tak źle - zażartowała wybornie, zręcznie przechodząc do następnej części wypowiedzi swojej przyjaciółki -aż tylu? Błagam cię -spiorunowała ją karcącym wzrokiem, palcem wskazując czubek ogołoconej głowy.
-Więc ten cały Elliot jest brygadzistą? Na Boga, i Ty dziwisz się, że nic Ci jeszcze na ten temat nie powiedziałam? - rzuciła żarcikiem numer dwa. Prawdą było, iż o facecie nigdy wcześniej nie słyszała, czy należał zatem do jednostek istotnych i odgrywających w życiu Estelle jakiekolwiek znaczenie, czy nawet jej nie znał i z litości podarował poparzeńcowi perukę? Kto wiedział?
Niestety, tak jak się spodziewała, Sophia nie miała zamiaru puścić pary z ust. Trudno, i tak nie liczyła na inną odpowiedź.
-W porządku Sof. Rozumiem. Zmywajmy się stąd, bo o ile warunki tu mają lepsze niż w mojej norze, to abstynencja mi nie służy... mam nadzieję, że masz wolny dzisiejszy wieczór.
Z peruczką i mazidełkami w rękach, skierowały się z Sophią w kierunku najbliższego kominka, którym dzięki szpitalnej sieci fiuu, miały przetransportować się do mieszkania Estelle.


avatar
Stażysta Brygady Uderzeniowej Ministerstwa Magii

Dodatkowe informacje biograficzne
AKTUALNIE POSIADANA RÓŻDŻKA: Róg jednorożca; Osika; 11,5
OPANOWANE ZAKLĘCIA: ♥Szkolne♥ PROTEGO, CONJUNCTIVITIS, ENERVATE, EXPELLIARMUS, FINITE, PETRIFICUS TOTALUS, DRĘTWOTA, EVERTE STATUM, IMMOBILUS, MIMBLE WIMBLE, AVIFORS, FURNUCULUS, ACCIO, ALOHOMORA, LUMOS MAXIMA ♥Łatwe♥ COLLOSHOO, ENTROPOMORPHIS, ANAPNEO, REPARIFORS, ANTIVENENUM, BOMBARDA MAXIMA, CHŁOSZCZYŚĆ, OCULUS LEPUS, SUSPENSORIUS ♥Trudne♥ STIMULUS MELEDICTIONEM, ACID MISSILE, FINITE INCANTATEM, ADVERSUM, VULNERA SANATUR, SENSOREM
OPIS POSTACI: Templer mierzy niecałe sto siedemdziesiąt trzy centymetry i jest to coś, na co nigdy w życiu nie narzekała. Podobało jej się, że nie należy do osób tych za nadto wysokich, czy niskich. Oscylowała w odpowiedniej dla siebie wadze, chociaż jak na kobietę przystało zawsze uważa, że jest za szeroka w biodrach. Na jej twarzy trudno dostrzec piegi, albo innego rodzaju przebarwienia. Tylko wtedy kiedy jest zbyt zdenerwowana lub po prostu speszona, na jej bladych policzkach pojawiają się rumieńce, które dość trudno przegonić. Największą uwagę w jej wizerunku zabierają oczy. Duże, jasnoniebieskie, często wywołują zdezorientowanie u jej rozmówców, co nie za bardzo odpowiada samej Sophii. Często, podczas spisywania ważnych notatek musi zakładać na nos okulary, żeby litery i cyfry znajdujące się na pergaminie za bardzo się nie rozmazywały. Lewej ręki używa niemalże do wszystkiego: pisania, przewracania kartek, wykonywania codziennych czynności. Z niewiadomych przyczyn różdżka zawsze znajduje się w jej prawej ręce. Tak nauczyła się rzucać czary w szkole i tak jej pozostało. Życie Sophii nigdy nie było usłane pachnącymi i miękkimi płatkami kwiatów. Znacznie częściej natrafiała na kolce róż, które tylko czekały, aż wbiją się mocno w stopy kobiety i to między innymi ukształtowało jej charakter. Ma wole walki i nie da sobą pomiatać, chociaż podczas pierwszej rozmowy może wydawać się bierna i uległa. Z reguły jest optymistycznie nastawiona do życia, ale do wszystkiego podchodzi z dystansem.

Zobacz profil autora http://mortis.forumpolish.com/t544-stworki-sophii http://mortis.forumpolish.com/t551-dziennik-sophii-templer http://mortis.forumpolish.com/t545-skrytka-nr-983
PisanieTemat: Re: Urazy Pozaklęciowe  Wto 10 Maj 2016, 16:57

- Oooo! Zobaczysz! Ja też ci już nic nie powiem!
Zagroziła jej ponownie paluszkiem, chociaż na ustach stażystki widniał szeroki uśmiech. W końcu mogła się podroczyć z jej kochaną Estellką!
Posłała dziewczynie jedynie pocieszający uśmiech. Naprawdę nie mogła rozmawiać z nią o sprawach dotyczących nieudanego marszu. Jedyne co Estelle mogła zrobić to przeczytać proroka. Nie dowie się zbyt dużo z gazety, ale lepsze to niż nic.
- Nawet gdybym go nie miała, to doskonale wiesz, że dla ciebie zrobiłabym wszystko. – zachichotała cicho i razem z czarownicą udała ku najbliższemu kominkowi.
- Ja stawiam! – rzuciła pospiesznie, przenosząc się do mieszkania Estell za pomocą magicznego proszku.

[z tematu] x2



PisanieTemat: Re: Urazy Pozaklęciowe  Sob 14 Maj 2016, 23:54

Kontynuacja sesji Hogsmeade zakończona.

@Sophia Templer +15 PN + 10 galeonów
@Estelle Vasquez +15 PN

Estelle trafia do grona postaci nieaktywnych na życzenie użytkowniczki. [koniec sesji]
PisanieTemat: Re: Urazy Pozaklęciowe  Pon 16 Maj 2016, 19:20


Dla Olivera zbliżał się koniec pracy na dzisiaj. Miał kilku specyficznych pacjentów, między innymi mężczyznę, który tak bardzo nieudolnie ćwiczył zaklęcie Lumos, że oślepł, a jego wzrok był niemal nie do odratowania. Uzdrowiciel mógł odczuwać już lekkie zmęczenie, lecz wciąż powinien być w stanie gotowości. Nigdy nie wiadomo, kiedy...
Nim zdążył cokolwiek zrobić, drzwi gabinetu otworzyły się z hukiem i mocny wiatr przeleciał przez pomieszczenie pobudzając do ruchu firanki oraz wszelkie papiery.
- Dzień dobry, panie doktorze - zaskrzeczała uprzejmie jakaś staruszka wchodząc do środka. Pod ramię trzymała jakiegoś mężczyznę z zabandażowaną twarzą. Zamknął on drzwi, czym uspokoił atmosferę wewnątrz pomieszczenia. - Oj, jak wietrznie w tym szpitalu. Ale my tu sobie rozmawiamy, a mój mąż cierpi - zachichotała, jakby sobie plotkowała. - Jestem Tansy Meadow, a ten tu, to mój mąż Sigmunt. No już, pokaż co sobie zrobiłeś z głową - ostatnie zdanie warknęła trącając wychudzonego męża łokciem. Mężczyzna ubrany w eleganckie, aczkolwiek znoszone ubrania, odwinął bandaż okrywający całą jego głowę. Twarz pokrytą miał białymi krostami oraz bąblami, a w dodatku zdążyła już spuchnąć.
- Mąż prowadził konwersację z sąsiadem i postanowili rozwiązać problem jak nastoletni czarodzieje - zaćwierkała. W swoich pantoflach dorównywała Sigmuntowi wzrostem, chociaż jej pulchna sylwetka bardzo z nim kontrastowała. Wspólny miała jedynie styl ubioru - elegancko skrojony płaszcz cechował się przetarciami na rękach oraz brakiem ostatniego guzika. - I oto efekt - zamachała, nieco zbyt gwałtownie w stronę zlęknionego męża, który próbował jakoś delikatnie podrapać się po twarzy. - Szanowny panie doktorze, niech pan mu pomoże - jęknęła załamując dłonie.


PisanieTemat: Re: Urazy Pozaklęciowe  Pią 22 Lip 2016, 16:05

Kończę sesję Olivera ze względu na brak odzewu użytkownika.

Piątek 22 lipca, 1934 rok

@Sophia Templer, zgodnie z nakazami przełożonych, stawiła się w wyznaczony piątek na terenie Kliniki uzdrowicielskiej imienia świętego Munga. Po okazaniu dokumentów siedząca za ladą kobieta wysłała papierzysko lotne w bliżej nieokreślonym kierunku i poradziła jej, by usiadła na jednej z ławeczek. Wezwana w ten sposób osoba stawiła się bowiem na miejscu po upływie aż ośmiu minut, w trakcie których, ze względu na mus obsługi pacjentów i ich krewnych, blondynka zająć się stażystką nie mogła. Wreszcie stawił się jednak przed nią dość wysoki, niezwykle przystojny brunet o krótko świętych, stojących we wszystkie strony włosach, uśmiechający się do niej szeroko i pogodnie, trzymający w ręku przyczepiony klipsem do kartonika plik kartek.
- Mark Dubois. - przedstawił się od razu. - Jak mniemam pani Sophia Templer, tak? Bardzo miło mi panią poznać. Słyszałem, że to pani właśnie udzieliła pierwszej pomocy osobom, które przetransportowano do klinik uzdrowicielskich po felernym czwartym kwietnia. - mówiąc to podał jej rękę, by uścisnąć jej dłoń mocno i szczerze.
- Przepraszam, że musiała pani czekać tutaj, jednakże musiałem udzielić pomocy pewnej dwójce praktykantów. Rozumie pani, przez lato mamy tutaj wielu młodych ludzi, którzy dopiero rozpoczynają zdobywanie wiedzy z zakresu lecznictwa, toteż wymagają od nas wiele uwagi. Przed przystąpieniem do szkolenia musi pani wypełnić ankietę osobową. Czy jest pani gotowa, możemy przejść do mojego gabinetu?
Była to niewątpliwie ostatnia szansa na rezygnację i ucieczkę. Niemniej jednak umowa z Brygadą Uderzeniową została podpisana do października tego roku i jej przedłużenie na nowych warunkach zależało właśnie od nabycia nowych umiejętności. Doszły cię jednak słuchy, jakoby odchodził z pracy rzecznik prasowy Brygady i poszukiwano jego następcy. Był on, podobnie jak ty, czarodziejem krwi brudnej i nikomu nie sprawiało to większego problemu więc może...? Może była to lepsza szansa? Wiązała się jednak z rezygnacją z pracy w terenie i utkwienie za biurkiem na wieku wieków, aż do ewentualnego awansu. 
avatar
Stażysta Brygady Uderzeniowej Ministerstwa Magii

Dodatkowe informacje biograficzne
AKTUALNIE POSIADANA RÓŻDŻKA: Róg jednorożca; Osika; 11,5
OPANOWANE ZAKLĘCIA: ♥Szkolne♥ PROTEGO, CONJUNCTIVITIS, ENERVATE, EXPELLIARMUS, FINITE, PETRIFICUS TOTALUS, DRĘTWOTA, EVERTE STATUM, IMMOBILUS, MIMBLE WIMBLE, AVIFORS, FURNUCULUS, ACCIO, ALOHOMORA, LUMOS MAXIMA ♥Łatwe♥ COLLOSHOO, ENTROPOMORPHIS, ANAPNEO, REPARIFORS, ANTIVENENUM, BOMBARDA MAXIMA, CHŁOSZCZYŚĆ, OCULUS LEPUS, SUSPENSORIUS ♥Trudne♥ STIMULUS MELEDICTIONEM, ACID MISSILE, FINITE INCANTATEM, ADVERSUM, VULNERA SANATUR, SENSOREM
OPIS POSTACI: Templer mierzy niecałe sto siedemdziesiąt trzy centymetry i jest to coś, na co nigdy w życiu nie narzekała. Podobało jej się, że nie należy do osób tych za nadto wysokich, czy niskich. Oscylowała w odpowiedniej dla siebie wadze, chociaż jak na kobietę przystało zawsze uważa, że jest za szeroka w biodrach. Na jej twarzy trudno dostrzec piegi, albo innego rodzaju przebarwienia. Tylko wtedy kiedy jest zbyt zdenerwowana lub po prostu speszona, na jej bladych policzkach pojawiają się rumieńce, które dość trudno przegonić. Największą uwagę w jej wizerunku zabierają oczy. Duże, jasnoniebieskie, często wywołują zdezorientowanie u jej rozmówców, co nie za bardzo odpowiada samej Sophii. Często, podczas spisywania ważnych notatek musi zakładać na nos okulary, żeby litery i cyfry znajdujące się na pergaminie za bardzo się nie rozmazywały. Lewej ręki używa niemalże do wszystkiego: pisania, przewracania kartek, wykonywania codziennych czynności. Z niewiadomych przyczyn różdżka zawsze znajduje się w jej prawej ręce. Tak nauczyła się rzucać czary w szkole i tak jej pozostało. Życie Sophii nigdy nie było usłane pachnącymi i miękkimi płatkami kwiatów. Znacznie częściej natrafiała na kolce róż, które tylko czekały, aż wbiją się mocno w stopy kobiety i to między innymi ukształtowało jej charakter. Ma wole walki i nie da sobą pomiatać, chociaż podczas pierwszej rozmowy może wydawać się bierna i uległa. Z reguły jest optymistycznie nastawiona do życia, ale do wszystkiego podchodzi z dystansem.

Zobacz profil autora http://mortis.forumpolish.com/t544-stworki-sophii http://mortis.forumpolish.com/t551-dziennik-sophii-templer http://mortis.forumpolish.com/t545-skrytka-nr-983
PisanieTemat: Re: Urazy Pozaklęciowe  Sob 23 Lip 2016, 14:22

Zgodnie z poleceniem recepcjonistki zajęła ławkę oczekując na przybycie kompetentnej osoby, która miała przeprowadzić jej szkolenie.
Po naprawdę głębokim zastanowieniu stwierdziła, że bardzo zależy jej na pracy w BUMie. Przyzwyczaiła się do dawki adrenaliny, kiedy szła w teren, a nawet kąśliwe uwagi Bułhakowa znosiła już o wiele lepiej niż na początku. Nauczyła się go ignorować, kiedy wstał lewą nogą i potrafił przyczepić się nawet do najmniej ważnej rzeczy. Mimo wszystko praca w Brygadzie była dla niej czymś wyjątkowo ważnym i fakt, że podpisana umowa o staż powoli wygasała wcale nie sprawiała, że na jej ustach pojawiał się uśmiech. Wręcz przeciwnie – bała się o swoją przeszłość. W dalszym ciągu chciała pracować jako policjantka, chociaż trzeba było przyznać, że na początku na żaden awans nie chciała się zgodzić. Było jej dobrze tak jak jest i nie chciała tego zmieniać. Dopiero po głębokiej analizie stwierdziła, że musi się zgodzić, bo inaczej wyleci z biura, a Bułhakow z szerokim uśmiechem zadowolenia zatrzaśnie za nią drzwi. Nie mogła mu na to pozwolić. Stawiła się więc w szpitalu, czekając na dalszy rozwój wydarzeń.
Uważnie zlustrowała idącego w jej kierunku przystojnego mężczyznę. Szczerze powiedziawszy spodziewała się jakiegoś starszego mężczyzny w podeszłym wieku z siwymi włosami i długą brodą. Na Merlina! Jak bardzo się pomyliła!
Wstała szybko z zajmowanej ławki, a jej błękitne spojrzenie przemknęło po twarzy lekarza, zaraz przypominając sobie, że jest tu w sprawach zawodowych. Żaden flirt nie wchodził więc w grę. Musiała bym kompetentna. Przecież czegoś nauczyła się w Brygadzie Uderzeniowej, oprócz parzenia kawy.
- Wystarczy: Sophia. – Dziwnie się czuła, kiedy ktoś zwracał się do niej per „Pani”. Chociaż była już dorosła, czuła się niewyobrażalnie staro w takich okolicznościach. - Zrobiłam co w mojej mocy. W zaistniałej sytuacji nie widziałam lepszego rozwiązania. Posiłki zostały wezwane, ale nie chciałam, żeby okazało się, że jest już za późno. – Równie mocno uścisnęła jego dłoń. Nie chciała, żeby uznał, że skoro jest kobietą nie nadaje się do pracy w Brygadzie Uderzeniowej. Ona jeszcze wszystkim pokaże na co ją stać!
- Oczywiście, nie widzę w tym żadnego problemu. - Na usta przywdziała swój klasyczny uśmiech numer jeden i ruszyła do gabinetu mężczyzny, kiedy ten w końcu ruszył do wspomnianego pomieszczenia.
Czy się denerwowała? Okropnie. W środku, aż wrzała od emocji, które w niej się zebrały w ciągu ośmiominutowego nic nie robienia. Niemniej musiała zmierzyć się ze swoim przerażeniem.



PisanieTemat: Re: Urazy Pozaklęciowe  Sro 03 Sie 2016, 12:14

- To wydarzenie właśnie sprawiło, że pańscy przełożeni zadecydowali o posłaniu pani na dodatkowe szkolenie. Sytuacja musiała być kiepska, a pani zachowała zimną krew - to właśnie jedna z najważniejszych cech, jakie uzdrowiciel musi posiadać. Od spokoju naszego ducha zależy życie innych czarodziejów, a także, ponieważ sytuacja czasami tego wymaga - mugoli. Z doświadczenia wiem, że ci potrafią napatoczyć się przy każdej możliwej okazji. - mówił, prowadząc Sophię w stronę klatki schodowej. Wchodząc po nich uśmiechnął się do niej. Jego gabinet, jak się okazało, znajdował się tuż przy niej, na drugim piętrze budynku. Było to pomieszczenie małe i skromnie urządzone, pozbawione gustu i kobiecej ręki, lecz w jego obronie - sterylnie wręcz czyste i estetyczne. Jedyną rzeczą w kolorze innym niż biel, błękit i beż była paproć stojąca na jednym ze stoliczków. Paproć, która najwyraźniej kwitła, bo wypuściła w swoim centrum olbrzymi pąk. Musiała być traktowana przez uzdrowiciela jak trofeum.
- Musi pani wypisać tutaj wszystko zgodnie z prawdą, a następnie przejdziemy do sali szkoleniowej. Późna pani podczas szkolenia niezbędne zaklęcia, przepisy na eliksiry, a także otrzyma pani zestaw przedmiotów, który będzie pani zobowiązana nosić ze sobą podczas "wyjść w teren", tak to się mówi?
Podsunął jej pod nos biały arkusz, gdzie pomiędzy pytaniami o imię matki wkradły się takie dotyczące przebytych chorób, czego Sophia bała się najbardziej, problemów w domu rodzinnym, czy wymarzonego stanowiska pracy w przyszłości.
avatar
Stażysta Brygady Uderzeniowej Ministerstwa Magii

Dodatkowe informacje biograficzne
AKTUALNIE POSIADANA RÓŻDŻKA: Róg jednorożca; Osika; 11,5
OPANOWANE ZAKLĘCIA: ♥Szkolne♥ PROTEGO, CONJUNCTIVITIS, ENERVATE, EXPELLIARMUS, FINITE, PETRIFICUS TOTALUS, DRĘTWOTA, EVERTE STATUM, IMMOBILUS, MIMBLE WIMBLE, AVIFORS, FURNUCULUS, ACCIO, ALOHOMORA, LUMOS MAXIMA ♥Łatwe♥ COLLOSHOO, ENTROPOMORPHIS, ANAPNEO, REPARIFORS, ANTIVENENUM, BOMBARDA MAXIMA, CHŁOSZCZYŚĆ, OCULUS LEPUS, SUSPENSORIUS ♥Trudne♥ STIMULUS MELEDICTIONEM, ACID MISSILE, FINITE INCANTATEM, ADVERSUM, VULNERA SANATUR, SENSOREM
OPIS POSTACI: Templer mierzy niecałe sto siedemdziesiąt trzy centymetry i jest to coś, na co nigdy w życiu nie narzekała. Podobało jej się, że nie należy do osób tych za nadto wysokich, czy niskich. Oscylowała w odpowiedniej dla siebie wadze, chociaż jak na kobietę przystało zawsze uważa, że jest za szeroka w biodrach. Na jej twarzy trudno dostrzec piegi, albo innego rodzaju przebarwienia. Tylko wtedy kiedy jest zbyt zdenerwowana lub po prostu speszona, na jej bladych policzkach pojawiają się rumieńce, które dość trudno przegonić. Największą uwagę w jej wizerunku zabierają oczy. Duże, jasnoniebieskie, często wywołują zdezorientowanie u jej rozmówców, co nie za bardzo odpowiada samej Sophii. Często, podczas spisywania ważnych notatek musi zakładać na nos okulary, żeby litery i cyfry znajdujące się na pergaminie za bardzo się nie rozmazywały. Lewej ręki używa niemalże do wszystkiego: pisania, przewracania kartek, wykonywania codziennych czynności. Z niewiadomych przyczyn różdżka zawsze znajduje się w jej prawej ręce. Tak nauczyła się rzucać czary w szkole i tak jej pozostało. Życie Sophii nigdy nie było usłane pachnącymi i miękkimi płatkami kwiatów. Znacznie częściej natrafiała na kolce róż, które tylko czekały, aż wbiją się mocno w stopy kobiety i to między innymi ukształtowało jej charakter. Ma wole walki i nie da sobą pomiatać, chociaż podczas pierwszej rozmowy może wydawać się bierna i uległa. Z reguły jest optymistycznie nastawiona do życia, ale do wszystkiego podchodzi z dystansem.

Zobacz profil autora http://mortis.forumpolish.com/t544-stworki-sophii http://mortis.forumpolish.com/t551-dziennik-sophii-templer http://mortis.forumpolish.com/t545-skrytka-nr-983
PisanieTemat: Re: Urazy Pozaklęciowe  Czw 04 Sie 2016, 20:05

- Rozumiem. – Przytaknęła głową, siląc się na wymuszony uśmiech. Czy chciała awansować? Odpowiedź była naprawdę prosta – nie. Kłóciło się to jednak z pytaniem: czy chcesz dalej pracować w BUMie? Nie chciała rezygnować z pracy stażystki w Brygadzie. Było jej dobrze tak jak było. Przynieść, podaj, pozamiataj. Najbardziej przerażał ją z tego wszystkiego fakt, że miała stać się kimś na poziomie Bułhakowa.
Po kilku dniach poważnego namysłu w końcu się zgodziła i tak oto znalazła się w szpitalu. Wdrapała się po schodach na drugie piętro, usilnie wpatrując się przed siebie, żeby nie okazać zdenerwowania. Bo prawda była taka, że w środku, aż wrzała od nadmiaru emocji.
Z udawanym więc spokojem, weszła do gabinetu, a jej niebieskie tęczówki niemalże od razu uważnie prześledziły cały wystrój gabinetu.
- Hm… Ładna paprotka. – Rzuciła od niechcenia, żeby w gabinecie lekarskim nie panowała krępująca cisza. Sophia wręcz nienawidziła tak sterylnych pomieszczeń. Zawsze wtedy miała ochotę, żeby znaleźć miejsce, w którym osiadł kurz, albo znajdowała się jakaś nieestetycznie wyglądająca plama, która mogłaby zniszczyć cały wizerunek pokoju.
- Tak. „Wyjście w teren” jest chyba najczęściej używanym sformułowaniem. – Przyznała, a na jej ustach pojawił się szeroki uśmiech. Spojrzała na kartkę, która została do niej przysunięta, a następnie maczając końcówkę pióra w atramencie, zaczęła skrupulatnie odpowiadać na każde pytanie. Najdłużej zatrzymywała się przy pytaniach dotyczących jej rodziny. Nigdy nie ukrywała, że nie ma najlepszych stosunków z osobami, które powinny być jej bliskie. Nie podobało im się to, że wybrała drogę czarodzieja, a nie próbowała żyć jak każdy inny normalny człowiek. Dzielenie się jednak z tym z innymi ludźmi wcale nie było dla niej łatwe.



Sponsored content


PisanieTemat: Re: Urazy Pozaklęciowe  

Urazy Pozaklęciowe

Zobacz poprzedni temat Zobacz następny temat Powrót do góry
Strona 1 z 1

Similar topics

-
» Urazy pozaklęciowe
» IV piętro - Urazy Pozaklęciowe
» Urazy Magizoologiczne
» Magiczne choroby i urazy
» Formy grzecznościowe używane w Japonii.

Permissions in this forum:Nie możesz odpowiadać w tematach
Mortis :: Rozgrywka fabularna :: Londyn :: Szpital świętego Munga-
Skocz do: