Non mor­tem ti­memus, sed co­gita­tionem Mor­tis


Share|

Sala rozpraw specjalnych

PisanieTemat: Sala rozpraw specjalnych  Pią 22 Lip 2016, 16:57

Sporych rozmiarów sala, przeznaczona do przeprowadzania przesłuchań i osądzania najniebezpieczniejszych przestępców. Stąd właśnie czarodzieje trafiają na legendarne już dożywocie w Azkabanie.
PisanieTemat: Re: Sala rozpraw specjalnych  Sob 23 Lip 2016, 00:50

Poniedziałek 18 lipca, 1934 rok

@Kaylin Wittermore i @Anastasia Fitzgerald od tygodnia wysłuchiwać mogły opowieści swoich rówieśników, którzy zakwalifikowali się na staże w departamentach rozpoczynających je wcześniej, a teraz ku ich niewątpliwej radości przyszła pora i na nie. Tego dnia nakazano im stawić się na piętrze dziesiątym, na którym to znajdowały się sale rozpraw, czego o ile Fitzgerald prawdopodobnie nie wiedziała - o tyle Wittermore z pewnością, wszak jej pracujący w Biurze Bezpieczeństwa ojciec poinformował ją o tym cóż takiego znajduje się w miejscu docelowym wyprawy i jakież to niespodzianki mogły na dziewczęta dzisiaj czekać. Przeprowadzona miała dzisiaj być rozprawa i to zapewne na nią dziewczęta pokierowane miały zostać, by ujrzeć pewne procedury w praktyce, skoro już nadarzała się ku temu okazja.
- Stażystki? Zapraszam za mną. - powiedziała odziana w czarną, sięgającą ziemi szatę kobieta z nienagannie ułożoną fryzurą i nasuniętymi na czubek nosa okularami. Była już sędziwego wieku, ale z pewnością stosowała wiele eliksirów i zaklęć upiększających, bo jej cera nie pozostawiała absolutnie nic do życzenia. Jeżeli wila miała się kiedykolwiek zestarzeć, to z pewnością w taki sposób.
Doprowadziła was do sali rozpraw specjalnych (a przynajmniej tak twierdziła wisząca na drzwiach tabliczka), gdzie wskazała ręką miejsca, na których miały zasiąść.
- Znajdujemy się właśnie w sali rozpraw specjalnych - poinformowała na wypadek, gdyby nie umiały czytać - gdzie odbywają się procesy najniebezpieczniejszych przestępców, którzy mogliby zagrozić sędziom i świadkom podczas przeprowadzania procesów. Nie tutaj odbędzie się dzisiejsza rozprawa, jednakże muszę poinformować was o zasadach, które na sali będą panowały. Po pierwsze - zero odzywania się i komentowania przebiegu rozprawy. Niedozwolone jest również szeptanie do siebie. Po drugie - musicie zdać mi różdżki, które zostaną przekazane do depozytu na czas rozprawy. Przedstawcie się proszę, pełnymi imionami i nazwiskami, żebyśmy mogli wpisać was do protokołu. Z góry informuję, że podanie fałszywych danych jest karalne. 
avatar
Prefekt Ravenclawu, Rocznik VI

Dodatkowe informacje biograficzne
AKTUALNIE POSIADANA RÓŻDŻKA: Angielski dąb, pancerz kikimory, 13 cali, sztywna. Solidna, z dosyć grubą rękojeścią. Nie jest prosta, większość różdżki jest pofalowana. Sama rękojeść ozdobiona jest grawerowaniem w drewnie, a także onyksem, który umieszczony jest na jej podstawie.
OPANOWANE ZAKLĘCIA: ★ Szkolne ★ ACCIO - ALOHOMORA - APERACJUM - BĄBLOGŁOWY - BOMBARDA - COLLOPORTUS - CONFUNDUS - DEPULSO - DRĘTWOTA - ENERVATE - EPISKEY - EXPELLIARMUS - GLACIUS - LUMOS MAXIMA - REDUCTO - REPARO - WINGARDIUM LEVIOSA ★ Łatwe ★ ANATISQUACK - BONUM IGNIS - CALVORIO - CHŁOSZCZYŚĆ - CONSTANT VISIO - ENTROPOMORPHIS - ERECTO - FUNEMITE - ILLEGIBILUS - IMPERTURBABLE - SICCUM - ZAKLĘCIE CZTERECH STRON ŚWIATA (WSKAŻ MI) ★ Trudne ★ FINITE INCANTATEM - PROTEGO HORRIBILIS ★ Specjalne ★ ZAKLĘCIE PATRONUSA (EXPECTO PATRONUM, FORMA BIAŁEGO KRUKA) ★
OPIS POSTACI: Dosyć niska, mierząca jedynie sto sześćdziesiąt centymetrów, nie wyróżniająca się tak naprawdę niczym szesnastolatka. Drobna, można nawet pokusić się o stwierdzenie chuda dziewczyna, która z pewnością nie ma zbyt wiele siły i łatwą ją pociągnąć, czy popchnąć. Ostatnim razem, gdy się ważyła, waga ukazała czterdzieści osiem kilogramów, co i tak było dla niej osiągnięciem. Całkowicie przeciętna, o krótkich blond włosach, które lubią się puszyć i falować - każdy włos w zupełnie inną stronę, co sprawia, że na jej głowie prawie zawsze panuje nieład. Zawsze bardzo się stara, by mieć choć trochę elegancką fryzurę, jednak nie często jej się to udaje. Brązowe oczy kontrastują z bladą cerą, będącą oznaką przebywania przez większość czasu w budynkach, choć w wakacje zdarza się, że znajduje się na niej lekka opalenizna będąca wynikiem spędzania czasu z magicznymi stworzeniami na zewnątrz. Opala się jednak na czerwono, co nie jest szczytem jej marzeń. Ma na twarzy kilka pieprzyków, a na całym ciele poza tym jedyną skazą jest długa blizna, ciągnąca się aż od lewej strony brzucha do połowy uda. Nie ma zbyt dużej wady wzroku, jednak często można spotkać ją w okularach z czarną obwódką, gdyż w ten sposób lepiej jej się czyta. Dziewczyna nauczona została dbania o siebie, więc zawsze jest czysta i schludnie ubrana. Zdarza się, że na twarzy można dostrzec makijaż, lecz nie jest to zbyt częste. Lubi eleganckie stroje, spódnice, koszule i sweterki. Zawsze pachnie od niej kwiatową mieszanką jej ulubionych perfum.

Zobacz profil autora http://mortis.forumpolish.com/t214-zwierzeta-kaylin#273 http://mortis.forumpolish.com/t328-dziennik-kaylin#412 http://mortis.forumpolish.com/t213-skrytka-nr-690#272
PisanieTemat: Re: Sala rozpraw specjalnych  Sob 23 Lip 2016, 03:03

Kaylin, w przeciwieństwie do Anastasii, nie miała zbyt wielu kolegów, którzy mogliby jej się pochwalić zaczętymi już praktykami. Z całą dwójką w dodatku nie rozmawiała od zakończenia roku i, prawdę mówiąc, nie spieszyło jej się do tego. Brak kontaktu z innymi nigdy nie był jej największym zmartwieniem, oczywiście tylko wtedy, kiedy nie chodziło o profesora Bułhakowa. Musiała się teraz skupić się na rzeczach ważnych, takich jak staż, na który poszła... Tak naprawdę ze względu na wymagania ojca. Z resztą, czego Kaylin nie robiła ze względu na niego? Niemniej, wprowadzona w podstawy przez Kennetha czuła się w miarę pewnie, krocząc korytarzami wizengamotu, w którym znajdowała się pierwszy raz w życiu. Nie wiedziała, co dokładnie ją czekało - nie wiedziała też, czego będzie się od niej wymagało. Mimo to, szła z głową podniesioną ku górze, licząc na to, że nie sparują jej z kimś, kogo nie lubiła. Wiedziała, że stażystów mogło być kilku, a ona błagała w duszy Merlina, by nie była to Nadzieja Potocka, której zdecydowanie nie chciała widzieć do końca wakacji. Wystarczyło jej zakończenie, po którym zdecydowanie wpisała Puchonkę na listę osób, których zniknięcie sprawiłoby jej przyjemność.
Ubrała się bardzo tradycyjnie, czując iż będzie to najrozsądniejsze rozwiązanie. Długa, sięgająca kostek, dość prosta sukienka w kolorze granatowym - jednym z niewielu, w których czuła się dobrze - zwężana była w pasie za pomocą materiałowego ,wiązanego z tyłu sznurka. Długi rękaw i kołnierzyk, przeprasowany, postawiony i przepięty broszką zwracały na siebie uwagę i choć nie była to nowa sukienka, nie należała do zbyt często noszonych. Do tego miała czarne, sięgające za kostkę, wiązane buty. Czuła pewnego rodzaju presję, szykując się do pierwszego dnia pracy, niemal tak, jakby była już dorosła, choć do urodzin zostało jej niecałe dziesięć dni. Coraz częściej zastanawiała się, czy nie powinna wyglądać już trochę doroślej? W pewien sposób słowa Potockiej nie mamy już dziesięciu lat zaczynały docierać i Wittermore poczuła, że też chciałaby być dojrzała. Pragnienie to narastało od półtora roku i gdy rano nakładała makijaż, gdy kręciła włosy i wpinała w nie wysadzaną szafirami spinkę miała nadzieję, że tak właśnie wygląda.
Przygotowana więc w ten sposób, pojawiła się na miejscu jako pierwsza - co raczej nikogo z jej kolegów ze szkoły nie powinno dziwić. Na widok Anastasii spłoszyła się lekko, nie okazując tego jednak po sobie i jedynie kiwając jej głową na powitanie. Na szczęście, nie miały zbyt wiele czasu na rozmowę, bo zaraz zostały zaprowadzone do miejsca, które na swój sposób wydawało jej się ciekawe.
- Możemy dowiedzieć się, czego będzie dotyczyć rozprawa, zanim się na niej pojawimy? - Zapytała cicho, dopiero, gdy uzyskała na to pozwolenie. Słysząc o konieczności oddania różdżki nawet nie mrugnęła okiem. Jej ojciec pracował kiedyś w Biurze Bezpieczeństwa i to on zajmował się właśnie konfiskatą przedmiotów, których w pewne części Ministerstwa nie wolno wnosić. Wyciągnęła więc swój skarb z kieszeni i od razu podała kobiecie, przy okazji cicho chrząkając.
- Kaylin Wittermore. - Przedstawiła się i spojrzała na Fitzgerald, jakby czekając na jej reakcję. - Mamy coś notować, czy jedynie obserwować?



I made my choice a long time ago, and I'm never gonna leave you.


avatar
Rocznik VI

Dodatkowe informacje biograficzne
AKTUALNIE POSIADANA RÓŻDŻKA: Matowa i skromna, nie wyróżnia się na tle innych. Brak zdobień. Rdzeń z rogu jednorożca, drewno jabłoni, sztywna, 12 cali długości. Nic specjalnego.
OPANOWANE ZAKLĘCIA: BĄBLOGŁOWY, EXPELLIARMUS, RIDDICULUS, PROTEGO, CONJUNCTIVITIS, DIFFINDO, ACCIO, WINGARDIUM LEVIOSA, VERDIMILIOUS, SICCUM, EBUBLIO, LEVICORPUS, OCULUS LEPUS, UTEVO LUX, SOMNO
OPIS POSTACI: Średni wzrost, lekko podkrążone oczy od nadmiernego przesiadywania z książką po nocach. Właścicielka szczupłej, wątłej twarzy, którą okalają długie włosy o kolorze miodu akacjowego. Młoda Panienka Fitzgerald posiada kobiecą budowę ciała i długie włosy, ale na tym kończą się atrybuty kobiecości, którymi może się pochwalić. Skromny i konserwatywny ubiór, kłócący się poniekąd z jej pochodzeniem, przełamuje niekiedy mocniejszym makijażem i frywolnymi kapeluszami, nie mającymi jednak nic wspólnego z modą mugolską. Często próbuje zakryć całkowicie swoje ciało poprzez noszenie wyłącznie czarnych, workowatych szat. Preferuje stonowane kolory, a te pstrokate i przyciągające uwagę omija szerokim łukiem. Bardzo rzadko nosi dodatki i biżuterię, za wyjątkiem skromnego,złotego łańcuszka, z którym się nigdy nie rozstaje. Zazwyczaj wyprostowana lecz w jej kroku na próżno szukać gracji.  Wiecznie zachmurzony wyraz twarzy, nieobecne spojrzenie.  Czy to tylko zadumanie i wyłączenie się z realnego świata, a może to autentyczna, mroczna energia kryjąca się w jej pokrętnym umyśle i dziwnych fascynacjach? Tego nikt nie jest pewien,nawet ona sama.

Zobacz profil autora http://mortis.forumpolish.com/t364-szatany-anastasii#520 http://mortis.forumpolish.com/t418-skrytka-numer-111
PisanieTemat: Re: Sala rozpraw specjalnych  Pon 08 Sie 2016, 19:54

Panna Anastasia Fitzgerald, tegoroczna stażystka Wizengamotu.
Czyż nie było to jej marzeniem odkąd tylko pamiętała, pragnieniem wyrazistym, niespowitym choćby odrobiną niepewności i zawahania? Wątpliwości ugodziły ją niespełna kilka tygodni wcześniej, niewiara dołączyła zaraz potem tak, aby na sam koniec, tuż po nieprzespanej nocy, całkowity sceptycyzm wkroczył na plan główny jej emocji. To nie tak miało wyglądać, a rozczarowanie swą własną postawą doszczętnie zburzyło anastastazjowe samopoczucie oraz zapał.
Odziana w skromną, czarną suknię, w ciasno spiętych włosach, zawitała do Ministerstwa z ciążącymi na duszy demonami młodzieńczych niestałości. Na miejscu już ktoś czekał, ale widok Kaylin Wittermore nie zdołał wybudzić jej z postępującego marazmu. Czy obecność największej w szkole kujonki komplementowała wybór Fitzgerald, czy było zupełnie na odwrót i Gryfonka miała teraz zacząć poważnie zastanawiać się nad swymi życiowymi wyborami? Niemniej, uśmiechnęła się do dziewczyny, kiwając do tego głową na znak przywitania.
Nieznajoma kobieta, która przybyła zamiast potem i zaprowadziła dziewczęta do sali spraw specjalnych, dosyć dobitnie uświadomiła Anastazji w miejscu jakiej wagi się teraz znajduje, aspirując do przyjęcia posady tuż po zakończeniu szkoły w przyszłym roku.
Wkraczając do pomieszczenia, rozglądała się energicznie na boki, notując w pamięci każdy szczegół i detal sali, w której właśnie podsunięto jej pod nos krzesło do spoczęcia.
- Anastasia Fitzgerald - powiedziała wyraźnie, po czym oddała kobiecie swą drogocenną, bo niedawno ponownie odzyskaną, różdżkę. Zerknęła na Kaylin, ale w przeciwieństwie do Krukonki, sama nie zadała żadnego sprecyzowanego pytania.


In battle it is the cowards who run the most risk; bravery is a rampart of defense.
PisanieTemat: Re: Sala rozpraw specjalnych  Sro 17 Sie 2016, 11:57

Kobieta zmarszczyła swoje brwi usłyszawszy zadane jej pytanie.
- Czy znajduje się pani na lekcji czy w pracy? Nie będzie tutaj sprawdzianów, nie musi pani notować. Ma pani wynieść ze wszystkiego tyle ile może w obrębie własnej głowy. Zachowanie słowa pisanego dotyczącego szczegółów rozprawy innego niż spisywany na miejscu, strzeżony później pilnie protokół jest również łamaniem czarodziejskiego prawa. Do momentu orzeczenia winy oskarżony na prawo do pełnej prywatności, a przekazanie owych zapisków w niepowołane ręce mogłoby zaszkodzić dobremu imieniu Wizengamotu. - odchrząknęła. Zabrała ich różdżki, które owinęła w niebieski materiał i związała wstążeczką. Trzymając je w lewej, pomarszczonej dłoni zacisnęła ząbki, po czym westchnęła i wróciła na snucia opowieści o sali, w której dziewczęta właśnie się znajdowały.
- Korzystając z tego, że się tutaj znajdujemy, mogę opowiedzieć wam nieco o sprawach, które w owej sali się toczyły. Jak zapewne wiecie, po Wielkiej Wojnie Mugoli wielu czarodziejów, którzy się w nią zaangażowali zostało tutaj osądzonych za popełnione zbrodnie. Sal podobnych tej było kiedyś kilka. Zaprojektowano je aby szybko i skutecznie sądzić tych najniebezpieczniejszych. Obecnie, mam nadzieję, ostatnia z takich sal jest już eksponatem historycznym, o którym wy, młodsi, będziecie jedynie uczyć się na lekcjach historii Magii. - Westchnęła. Musiała mieć z owym miejscem naprawdę sporo wspólnego. - Chodźmy więc, aby nie spóźnić się na rozprawę. Wydaje mi się, że może was ona bardzo zainteresować że względu na wiek oskarżonego. - Powiedziała, opuszczając pomieszczenie. Zamknęła drzwi mosiężnym kluczem. Korytarze tego skrzydła Wizengamotu w godzinach, kiedy trwały rozprawy były potwornie puste. Grobową ciszę przerwał dopiero tupanie dwójki osób, która wspinała się do góry po klatce schodowej.
- Czy Biuro Bezpieczeństwa naprawdę za każdym razem wchodzi taki kawał? A gdyby naprawdę coś się stało? - Dało się usłyszeć skrzeczący głosik Longbottoma, który za misję wziął sobie wytykanie wszelkich błędów w postępowaniu każdego. John, pracownik biura posłał sędzinie spojrzenie pełne bólu i rozpaczy, bo trafiła mu się największą trajkotka w historii wszystkich praktyk i staży.
Mauryś uśmiechnął się do dziewczyn i skinął głową do Wittermore, bo z nią jeszcze nie miał okazji się dzisiaj spotkać, po czym zgodnie z poleceniem odebrał zawinięte w materiał różdżki i zniknął w jakimś tajemniczym, wskazanym mu pomieszczeniu.
- Macie jeszcze jakieś pytania? W środku nie będziecie mogły mi ich zadać.
Sponsored content


PisanieTemat: Re: Sala rozpraw specjalnych  

Sala rozpraw specjalnych

Zobacz poprzedni temat Zobacz następny temat Powrót do góry
Strona 1 z 1

Similar topics

-
» Sala Wejściowa
» Sala lustrzana
» Sala Przyszłości
» Kosmiczna sala
» Sala treningowa

Permissions in this forum:Nie możesz odpowiadać w tematach
Mortis :: Rozgrywka fabularna :: Londyn :: Ministerstwo Magii :: Piętro X-
Skocz do: