Non mor­tem ti­memus, sed co­gita­tionem Mor­tis


Share|

Sala eliksirów

Idź do strony : 1, 2, 3, 4  Next
PisanieTemat: Sala eliksirów  Wto 29 Gru 2015, 16:16

Salka w podziemiach podzielona na trzy sektory: ławy do nauki wstępnej teorii, stanowiska pracy nad postawionymi nad palnikiem kociołkami oraz pokazowe gabloty pełne flakoników z niekiedy nieczytelnymi już podpisami. Zgromadzone są tam mikstury, trucizny i leki ze wszystkich stron świata, poozdabiane gdzieniegdzie surowym produktem z którego powstają. Tuż obok znajduje się szafka z utensyliami pierwszej potrzeby, gdzie znaleźć można motyle skrzydła, skrzek, bezoary, szlachetne kamienie, proszki z kości, różnorakie pukle włosów, czy upławy z gardzieli magicznych stworzeń. Całe pomieszczenie poprzecinane jest podtrzymującymi strop kolumnami osadzonymi na kamiennym spągu posadzki na równo ściętych okręgach utwardzonych skał magmowych wydartych ziemi u zarania dziejów magicznych. Panuje tu chłodny, nieprzyjemny półmrok, pomieszczenie powiem nie posiada okien i większość zasobów światła stanowią nieliczne świeczniki i fosforyzujące z gabloty kamienie. Jedyną partią o stosownym dostępie światła jest część do nauki teoretycznej, gdzie skoncentrowane jest zdecydowanie najwięcej dających ciepłe światło świec w kształcie ludzkich czaszek.




Ostatnio zmieniony przez Administrator fabularny dnia Pią 06 Maj 2016, 20:58, w całości zmieniany 1 raz
PisanieTemat: Re: Sala eliksirów  Pon 22 Lut 2016, 11:13




CATHERINE ELLEN FLINT
nauczycielka eliksirów
"Zapraszam na lekcję z ważenia eliksirów. Pamiętajcie, że nie toleruję spóźnień!"
@Lena Bletchley; @Tamara Scrimgeour; @D.J. Fletcher; @Finnian Hennessy; @Ururu Marquez



Profesor Flint zawsze lubiła pojawiać się w sali eliksirów przed uczniami, by na spokojnie sprawdzić czy wszystko jest na swoim miejscu, oraz przygotować pracownię do lekcji, którą sobie wcześniej już zaplanowała. Należała do tego typu ludzi, którzy to układali konkretny plan działania i trzymali się go niezachwianie, szybko eliminując niewiadome, które mogłyby pojawić się w trakcie. Lubiła porządek, zwłaszcza tutaj, gdyż ważenie eliksirów było sprawą wyjątkowo delikatną, wymagającą precyzji i skupienia. Jeden, wydawałoby się drobny, błąd może doprowadzić do katastrofy. A Flint zdecydowanie nie lubiła katastrof.
Usiadła w swoim fotelu przy niewielkim biurku i otworzyła podręcznik na wcześniej już zaznaczonej stronie, by raz jeszcze go przejrzeć. Kilkukrotnie znalazła już parę pomniejszych błędów w opracowaniach, a też część tekstów była zdecydowanie zbyt stara i już dawno wymyślone zostały inne metody pozyskiwania lepszych efektów z tych samych składników. Ba, ona sama była twórczynią kilku z nich. Dlatego też wolała przeczytać tekst jeszcze raz i upewnić się, ze instrukcje są klarowne, w miarę jasne i czy, przede wszystkim, nie zawierają błędów, które musiałaby poprawiać w trakcie zajęć.
Do samej lekcji było jeszcze trochę czasu, dlatego też nie spieszyła się z tym zbytnio.


szkoła óczy xd
avatar
Niepełnoletni czarodziej

Dodatkowe informacje biograficzne
AKTUALNIE POSIADANA RÓŻDŻKA: 12 cali, włos wili, jodła
OPANOWANE ZAKLĘCIA: enervate, fumos, expelliarmus, conjunctivitis, gemino, reparifrage, alohomora, finite, bombarda maxima
OPIS POSTACI: Jasnowłosy białas o szarym, pustym spojrzeniu, próbujący nadrobić swoją mdłość pstrymi kolorami, strojami i fasonami dobranymi zupełnie nielogicznie - choć sam uparcie twierdzi, że to przecież wszystko tak ma być. Pod ubraniami kryje kilka szpetnych tajemnic, w tym rozległą bliznę po poparzeniu.

Zobacz profil autora http://mortis.forumpolish.com/t523-zwierzeta-donniego#2104 http://mortis.forumpolish.com/t522-skrytka-nr-1024#2102
PisanieTemat: Re: Sala eliksirów  Pon 22 Lut 2016, 15:09

Na eliksiry nie zamierzał się spóźniać. Nie był orłem z Zielarstwa (bardzo łagodnie mówiąc) więc i eliksiry niestety często u niego leżały z powodu nieznajomości zielska i innych gówien, które należało wrzucać do kociołków. Tak wyglądał system - coś posiekać, rozgnieść, dodać w odpowiedniej kolejności, mieszać w lewo, w prawo, szybko, wolno. Fletcher studiował każdą książkę, któa wpadła mu w ręce i nigdy nie mógł zrozumieć, dlaczego mi nie wychodziło skoro postępował krok w krok z wytycznymi.
Pojawił się w lochu jako pierwszy, przywitał z nauczycielką i zajął miejsce przy jednym ze stołów wydobywając z torby wszystko to, co mogło mu się do lekcji przydać, a nawet trochę więcej, bo nigdy nie wiadomo.
- Czy możemy robić dziś coś prostego? - zamarudził niezręcznie i westchnąwszy zgarnął z twarzy włosy w kolejny kokon-cebule na czubku głowy. Bardzo starał się nie patrzeć na bimały nauczycielki, ale były skowyrne.



"4:00 wallow in self-pity,
6:30 dinner with me, I can't cancel that again,
7:00 wrestle with my self-loathing, I'm booked,
...but if I bumped the loathing to 9:00, I'd have time to lay in bed, stare at the ceiling and slip slowly into madness"
avatar
Szukający Złotych Chimer, Rocznik V

Dodatkowe informacje biograficzne
AKTUALNIE POSIADANA RÓŻDŻKA: 10 cali, elastyczna, heban. Rdzeń z włóknem pachwiny nietoperza.
OPANOWANE ZAKLĘCIA:
OPIS POSTACI: Ta panna ma swój urok i trzeba jej to przyznać. Przejawia się szczególnie w jej płynnych, wdzięcznych ruchach - tak jakby każdy krok był tanecznym pass. Otacza ją dość wyraźna aura osoby przekonanej o własnej wartości - głowę nosi uniesioną, pierś ma wypiętą, a rozmówcy zawsze patrzy prosto w oczy. Ma ciemną karnację, odziedziczoną po matce. Opala się na czekoladowo i niestraszne jej oparzenia słoneczne, co się przydaje, bo często włóczy się po polach i łąkach, łapiąc przy tym promyki słońca. Robi się przy tym mocno piegowata. Ma ładną twarzyczkę o regularnych, rysach; wąski nosek i pełne usteczka. Duże, głęboko osadzone oczy mają kolor bursztynu. Jej twarz otaczają, zwykle rozrzucone w totalnym, artystycznym nieładzie brązowe włosy o złotym połysku. Sylwetkę wciąż ma bardziej dziecięcą niż kobiecą – przecież nadal się rozwija i rośnie. Póki co jest raczej niziutka i chuda jak szczypiorek.

Zobacz profil autora
PisanieTemat: Re: Sala eliksirów  Pon 22 Lut 2016, 20:23

Po ostatnich nieprzyjemnościach na zaklęciach, miałam więcej motywacji, by pojawić się na czas. Do lochów maszerowałam szybko, wręcz w pośpiechu, choć miałam jeszcze sporo czasu do rozpoczęcia zajęć. Oto całe moje życie! Zawsze skaczę ze skrajności w skrajność. Albo przed czasem albo w połowie lekcji. Albo bezinteresowna miłość albo gorąca nienawiść. Czemu nie umiałam znaleźć złotego środka?
Wkroczyłam do sali, z torbą przewieszoną przez ramię i bladym uśmiechem na ustach. Włosy zaplotłam w misterny warkocz, którego końcówka znikała za kołnierzykiem mundurka. Zawsze bardzo uważałam na eliksirach, nie chciałam znów podpalić sobie włosów od ognia pod kociołkiem albo wsadzić ich do jakiejś mikstury.
- Dzień dobry, pani profesor. - przywitałam się grzecznie, kiwając jej lekko głową i ruszyłam między ławki. W sali prócz mnie był jeszcze Dominik. Zauważając go natychmiast zmieniłam kierunek i wybrałam stanowisko po drugiej stronie sali, jak najbliżej nauczycielki. Po ostatnim nie miała ochoty przebywać zbyt blisko niego. Jeszcze strzeli mu do głowy, że powinien wysadzić mój kociołek albo utopić mnie w swoim własnym! Oczywiście trochę dramatyzowałam... ale ostrożny zawsze ubezpieczony. Zajęłam upatrzone miejsce i zaczęłam rozkładać swoje materiały. Perfekcyjnie ignorowałam obecność Fletchera, czekając niecierpliwie na rozpoczęcie zajęć. Im szybciej się zaczną, tym szybciej się skończą, prawda? I pomyśleć, że na początku roku cieszyłam się, że będziemy razem chodzić na większość przedmiotów! Głupia ja.



avatar
Rocznik V

Dodatkowe informacje biograficzne
AKTUALNIE POSIADANA RÓŻDŻKA: 10 i 3/4 cala, średnio giętka, włos w głowy wili, sekwoja
OPANOWANE ZAKLĘCIA: Zaklęcia szkolne: 1. Protego 2. Drętwota 3. Reparifarge 4. Accio 5. Alohomora 6. Lumos 7. Reparo 8. Enervate 9. Aquamenti Zaklęcia łatwe: 1. Utevo lux
OPIS POSTACI: Mierzący metr siedemdziesiąt piętnastolatek, który mimo wielkiego apetytu nie musi martwić się o swoją wagę. Należy do tych szczęśliwców, którzy mogą jeść i nie tyć, co jest przedmiotem zazdrości wielu jego koleżanek. Problemem jest jednak to, że mięśniaka raczej z siebie nie dałby rady zrobić, bo po prostu nie miałby z czego rzeźbić. Finn nie odziedziczył rodzinnych rudych włosów. Na szczęście. Naturalnym kolorem jest ciemnoczekoladowy brąz, który jaśnieje, gdy dłużej posiedzi na słońcu i tu niestety pojawiają się rudawe refleksy. Nie przykłada aż tak wielkiej wagi do tego, by je układać, więc często kosmyki odstają niesfornie na wszystkie strony, pchając mu się również do oczu, co wybitnie go irytuje. Mimo tego unika nożyczek, jeśli nie są serio potrzebne. Za wielki plus swojego wyglądu uważa oczy, które przyciągają swoim niebieskim kolorem, niekiedy wpadającym w zielonkawy. Ponoć kolor jest tak głęboki, że można się w nim utopić, ale ofiar jeszcze się nie doczekał. Nieznacznie naturalnie uniesione kąciki ust nadają mu pogodnego wyrazu twarzy, poczucia, że można mu zaufać i w razie problemów wygadać się ze swoich zmartwień. Trudno mu zachować przez to powagę, a nawet jeśli mówi coś naprawdę dla niego ważnego, ludzie nie zawsze odbierają go właściwie, czasem traktując jak wiecznie uśmiechniętego pajaca.

Zobacz profil autora http://mortis.forumpolish.com/t513-zwierzeta-finniana http://mortis.forumpolish.com/t512-skrytka-nr-356
PisanieTemat: Re: Sala eliksirów  Pon 22 Lut 2016, 20:51

Właściwie to lubił eliksiry. Powód był naprawdę prosty - nie potrzebował do tego różdżki, a jeśli chodziło o całe to odmierzanie składników i czytania z instrukcji, szło mu całkiem nieźle. Dlatego też na zajęcia szedł z dobrym humorem, mając zamiar trochę się wykazać, a przynajmniej nie nawalić. Różnica między eliksirami, a zaklęciami? Przeogromna.
Spakował wszystkie potrzebne mu przyrządy, schodząc do lochów. Jedyne, co mu w tym przeszkadzało była temperatura, gdyż z natury ciepłolubny w klasie po prostu wiecznie marznął. Droga zajęła mu sporo czasu, gdyż w połowie przechadzki się zgubił, załapał na coś do jedzenia i jeszcze raz pomylił korytarze. W końcu jednak wszedł do pomieszczenia.
Przeleciał wzrokiem całe wnętrze, odnajdując trzy postaci. Do nauczycielki kiwnął od razu głową z szacunkiem.
-Dzień dobry. - przywitał się, ciesząc w duchu, że zostało jeszcze przynajmniej kilka minut do rozpoczęcia. Poprawił torbę na ramieniu i w końcu ruszył się w kierunku Gryfonki, obok której usiadł.
-Cześć. Nie było już większych kłopotów na zaklęciach? To chyba nie był Twój najszczęśliwszy dzień... - odezwał się, chcąc jakoś zaczepić. Właściwie nigdy się sobie nie przedstawiali, kojarzył ją jedynie z zajęć, choć byli z jednego domu. A jako, że samemu było by samotnie i nie chciał czuć się wyobcowany to dziewczyna chcąc nie chcąc, została małą ofiarą jego towarzystwa.
Wyciągnął z torby swój niewielki arsenał, który mógłby być przydatny i wtedy też kątem oka zerknął na Krukona, zastanawiając się, co też ten tym razem wywinie. Ewidentnie dziwny jegomość.
avatar
Ścigający Srebrnych Wiwern, Rocznik V

Dodatkowe informacje biograficzne
AKTUALNIE POSIADANA RÓŻDŻKA: 13 cali, elastyczna, włos z głowy wili, sosna
OPANOWANE ZAKLĘCIA: Szkolne: Finite, Enervate, Cave Inimicum, Expelliarmus, Homenum Revelio, Protego, Diffindo, Verdimilious, Alohomora, Avifors, Mimble Wimble, Confunduf, Aquamenti || Łatwe: Trucido, Repleo, Multifors, Aranaea || Trudne: Aranaea Language, Verum de scriptis
OPIS POSTACI: Ururu jest chłopcem przeciętnej budowy. Ani specjalnie chudy, ale pulchnym też go nie można nazwać. Mięśni również nie ma specjalnie zarysowanych... Po prostu taki średni. Wzrostu metr sześćdziesiat dziewięć i pół. Włoski całkiem grube, lecz szorstkie. Mają odcień... szarawy. Czy to farba? Czy tak kończy się niepotrzebny stres w zbyt młodym wieku? Obcięte niezbyt krótko, puszyste. Twarzyczka jego nieco okrąglutka, nie widać na niej typowo męskich kształtów. Taki sobie chłopczyna. Przenikliwe spojrzenie oczek w kolorze miodowo-bursztynowym, lekko zadarty nosek i... szeroki uśmiech, który nie znika prawie nigdy. Ubrany w pełny mundurek Ślizgona z idealnie zawiązanym krawatem. Nawet naukowiec musi być elegancki. Czasami nosi gogle na głowie, zazwyczaj zapomina, że je ma, dlatego na jego oczach występują stosunkowo rzadko...

Zobacz profil autora http://mortis.forumpolish.com/t479-ptak-ururu#1492 http://mortis.forumpolish.com/t487-notatnik-ururu http://mortis.forumpolish.com/t477-skrytka-nr-2000#1482
PisanieTemat: Re: Sala eliksirów  Wto 23 Lut 2016, 16:56

No to tak, eliksiry. Czasami zaliczał to do nauk chemicznych, ale oczywiście tylko jaki jakiś malutki okruszynek tej gałęzi nauki. Wolał to nazywać gotowaniem z efektami specjalnymi. Czy lubił eliksiry? Lubił. Bardzo lubił nie trzymać się przepisu. Oczywiście wiedział, że czasami jego przekroczenie może mieć złe skutki... Dlatego zawsze chciał być jak najlepiej przygotowany i wiedzieć jak najwięcej o używanych przez siebie składnikach. Dzięki temu wiedział co jak reaguje oraz kiedy może pozwolić sobie na inwencję twórczą. Notatki zapisywał bezpośrednio na podręczniku, ponieważ w tym wypadku było mu wygodniej. Mimo wszystko miał w nim kilka pustych kartek. Na wszelki wypadek.
Zabrał potrzebne rzeczy, czyli podręcznik, pióro w kieszeń (w której siedział już podręczny notesik), a na głowę wsunął jeszcze swoje gogle. Bezpieczeństwo ważna rzecz. Chociaż one nie były ochronne wcale, a wcale. Najchętniej by nosił rękawiczki, ale strasznie mu przeszkadzały jakiekolwiek, nawet zimą wolał po prostu trzymać ręce w kieszeni. Tak czy inaczej plus dziesięć do wyglądu. No i włosy mu nie będą wpadać do oczu, jak się będzie pochylał nad książką i kociołkiem. Bo czasami zapominał podcinać, nie miał na to weny, a potem smutek w oczach, bo nie widzi nic.
Dotarł sobie spokojnie widząc już gromadkę uczniów. Posłał wszystkim swój standardowy uśmiech kłaniając się nauczycielce z powitaniem, a następnie zajął miejsce obok Fletchera. Bardzo chętnie popatrzy na wyczyny Krukona. Położył książkę, wyciągnął pióro i... wrócił do rozmyślań ze śniadania wędrując wzrokiem wszędzie, tylko nie po nauczycielce. Tak jakoś nie wiedział jak jej zaproponować ubranie jakiejś apaszki albo szaliczka. Nie chciał znowu tracić punktów domu... ale oczu też nie chciał. Bo przed czymś takim to go nawet gogle nie ochronią. Swoją drogą przypomniała mu się jedna niemiła rzecz. Jak zsuwa gogle na oczy to czasami w pasek zaplątują się włosy. Będzie musiał zrobić to ostrożnie.
avatar
Rocznik V

Dodatkowe informacje biograficzne
AKTUALNIE POSIADANA RÓŻDŻKA: 12 i 3/4 cala, sztywna, tarnina, kieł widłowęża
OPANOWANE ZAKLĘCIA: Accio, Lumos, Nox, Protego Horribilis,Bąblogłowy, Expelliarmus, Fumos, Drętwota, Everte Statum, Mimble Wimble, Petrificulus Totalus, Avifors, Cistem Aperio, Verdimilous
OPIS POSTACI: Codzienna niecodzienność w postaci dziewczyny, która nie powinna przykuwać zbyt dużej uwagi jest możliwa. Nawet wysokie, mierzące 170 cm o budowie odpowiedniej do swojego wieku i płci, jasna i bardzo zadbana cera, skóra wyjątkowo przyjemna w dotyku. Jest też spory mankament jej urody, czyli za duży nos i kanciasta broda. Z lepszych rzeczy trzeba wspomnieć jasne włosy dziewczęcia o całkiem sporej długości oraz bursztynowe oczy. Te dwie cechy nie odbierają jej naturalności i zwyczajności, dodając przy tym coś niewytłumaczalnego. Jest niby nijaka, a jednak interesująca, przykuwająca uwagę, ładna - mimo rażących wad urody. Niedoskonała, ale ze swoimi magnetycznym spojrzeniem rozprzestrzenia aurę tajemnicy, którą chce się poznać. Nie posiada bardziej wyrazistych cech wyglądu. Gładka i nudna, jeśli chodzi o historię blizn. Możliwe, że jak u każdej nastolatki czasami pojawi się jakiś pryszcz, ale to raczej norma. Po prostu pozornie nużący obrazek, jak wykluczy się nieznoszące sprzeciwu, błyszczące paczadełka. W pakiecie dołączone jest też opakowanie niekończących się uśmiechów - wersja na każdą sytuację.

Zobacz profil autora http://mortis.forumpolish.com/t459-sowa-leny#1204 http://mortis.forumpolish.com/t458-skrytka-numer-431#1203
PisanieTemat: Re: Sala eliksirów  Wto 23 Lut 2016, 21:16

Ostatnio zdarzyło się Lenie wpaść w pułapkę planu lekcyjnego i zwyczajnie nie zauważyć, że ma pewne zajęcia. Jakimś cudem nie zauważyła tego nadmiaru wolnego czasu. Powtórzenie jednak tego incydentu byłoby nierozważne i głupie. W końcu ta instytucja to nie obóz karny, jak to się niektórym wydawało. Nie wspominając o tym, że co, jak co, ale omijanie jakiś tam zajęć to jedno, a jednego z bardziej umiłowanych sobie przedmiotów to drugie. Kiedy coś się naprawdę lubi to choćby miało się złamane wszystkie żebra to chciałoby się przyjść. Panna Bletchley jest tym rodzajem ucznia, który mógłby mieć tylko trzy rodzaje zajęć, byleby były to te, które lubi. Dodać też trzeba, że raczej nie spieszyła się zbytnio na te, które wychodziły poza zakres jej większego zainteresowania nimi. Eliksiry nie należały jednak do tych, które mogłyby nie istnieć. Wręcz przeciwnie - dla dziewczęcia był to jeden z tych, który okazywał się być wart znacznie więcej. Nie dziwne więc, że się nie spóźniła i nawet skierowała w stronę nauczycielki kulturalne powitanie (dobra, robiła to nawet do tych, których przedmioty jej nie interesowały, ale to zdecydowanie inny rodzaj słowa "dzień dobry").  Uśmiechała się, jak to ma w zwyczaju i pokierowała się (równie naturalnym dla siebie) pewnym krokiem do jednej z przednich ławek. Bardziej bystrzy zdążyli pewnie zauważyć, że Ślizgonka wyraża swoją aprobatę dla przedmioty poprzez odległość dzielącą ją od nauczyciela. Im bliżej zasiada, tym bardziej pewne, że będzie się udzielała i naprawdę interesuje się zajęciami. Wyczekiwała więc rozpoczęcia się lekcji i miała tylko jedno życzenie - by żaden zidiociały twór natury nie próbował rozwalić dzisiejszych eliksirów. Durne przedmioty - pewnie, niech robią, co chcą, jakoś to przeżyje. Byleby te istotne dla niej pozostawały nienaruszone.
PisanieTemat: Re: Sala eliksirów  Sro 24 Lut 2016, 11:10

Flint odłożyła czytany podręcznik na biurko, gdy tylko uczniowie zaczęli się schodzić na jej zajęcia. Pokiwała głową, odpowiedziała na ich "dzień dobry", a gdy wybiła godzina zero i przyszedł czas, aby rozpocząć zajęcia, sięgnęła po swój dziennik i przejrzała listę obecności. Miała dobrą pamięć do twarzy, dlatego też nie musieli potwierdzać swojej obecności. Bardzo łatwo połączyła twarz delikwenta z odpowiednim imieniem.
- Fletcher, Hennessy. - Zaczęła, przemieszczając wzrok z jednego chłopca na drugiego. - Odłóżcie na bok podręczniki, notesy i wszelkie inne pomoce naukowe.
Profesor Flint zaczynała lekcje zawsze w ten sam sposób. Dwójka uczniów przypominała wszystkim co nie co na temat eliksirów, przy okazji sprawdzając ich wiedzę. Co to za szkoła, gdy nie odpytuje się uczniów z poprzednich lekcji? SUMy to nie wszystko.
- Panie Fletcher. Trzy pytania, jaka jest prawidłowa kolejność dodawania składników do tworzonego eliksiru? Zdefiniuj "wywar", oraz powiedz nam jakie właściwości ma eliksir pieprzowy, który przygotowywaliśmy na IV roku.
Pytania nie należały do tych trudnych, bo też Flint nie była z tych, którzy gnębią uczniów morderczymi pytaniami, dla samej idei gnębienia. Ale też nie zamierzała odpuścić sobie tego odpuścić. Taki jej rytuał na początku zajęć.
- Z kolei kolega Hennessy powie nam definicję "alechemii", poda listę przedmiotów potrzebnych do poprawnego warzenia eliksirów, oraz opowie nam o tym, jakie właściwości ma syrop z ciemiernika.
Skinęła głową, dając chłopakom chwilę na przemyślenie swoich wypowiedzi, uwagę skupiając na pozostałych uczniach obecnych w sali.
- Reszta, podręczniki na stronie 384. Interesuje was Wywar ze Szczuroszczeta. Proszę dokładnie zapoznać się z opisem i recepturą, która jest podana w podręczniku. Gdy chłopcy odpowiedzą na zadane im pytania, panna... - Profesor Flint zerknęła do swojego dziennika. - Bletchley, opowie nam wszystkim o tym, co udało jej się wyczytać z podręcznika.
Gestem dłoni pokazała, że każdy ma co robić, więc niech zabiera się do pracy. Swój wzrok zaś przeniosła z powrotem w kierunku dwójki chłopaków, dając do zrozumienia, że czas się skończył i oczekuje odpowiedzi.


szkoła óczy xd
avatar
Rocznik V

Dodatkowe informacje biograficzne
AKTUALNIE POSIADANA RÓŻDŻKA: 10 i 3/4 cala, średnio giętka, włos w głowy wili, sekwoja
OPANOWANE ZAKLĘCIA: Zaklęcia szkolne: 1. Protego 2. Drętwota 3. Reparifarge 4. Accio 5. Alohomora 6. Lumos 7. Reparo 8. Enervate 9. Aquamenti Zaklęcia łatwe: 1. Utevo lux
OPIS POSTACI: Mierzący metr siedemdziesiąt piętnastolatek, który mimo wielkiego apetytu nie musi martwić się o swoją wagę. Należy do tych szczęśliwców, którzy mogą jeść i nie tyć, co jest przedmiotem zazdrości wielu jego koleżanek. Problemem jest jednak to, że mięśniaka raczej z siebie nie dałby rady zrobić, bo po prostu nie miałby z czego rzeźbić. Finn nie odziedziczył rodzinnych rudych włosów. Na szczęście. Naturalnym kolorem jest ciemnoczekoladowy brąz, który jaśnieje, gdy dłużej posiedzi na słońcu i tu niestety pojawiają się rudawe refleksy. Nie przykłada aż tak wielkiej wagi do tego, by je układać, więc często kosmyki odstają niesfornie na wszystkie strony, pchając mu się również do oczu, co wybitnie go irytuje. Mimo tego unika nożyczek, jeśli nie są serio potrzebne. Za wielki plus swojego wyglądu uważa oczy, które przyciągają swoim niebieskim kolorem, niekiedy wpadającym w zielonkawy. Ponoć kolor jest tak głęboki, że można się w nim utopić, ale ofiar jeszcze się nie doczekał. Nieznacznie naturalnie uniesione kąciki ust nadają mu pogodnego wyrazu twarzy, poczucia, że można mu zaufać i w razie problemów wygadać się ze swoich zmartwień. Trudno mu zachować przez to powagę, a nawet jeśli mówi coś naprawdę dla niego ważnego, ludzie nie zawsze odbierają go właściwie, czasem traktując jak wiecznie uśmiechniętego pajaca.

Zobacz profil autora http://mortis.forumpolish.com/t513-zwierzeta-finniana http://mortis.forumpolish.com/t512-skrytka-nr-356
PisanieTemat: Re: Sala eliksirów  Czw 25 Lut 2016, 11:35

Słysząc swoje nazwisko, przeniósł wzrok na nauczycielkę. Odsunął od siebie wszystko, pospiesznie przypominając sobie rzeczy, o które mogłaby zapytać. Jego wiedza nie wykraczała jakoś szczególnie, poza tą wyciągniętą z zajęć, ale czuł się o wiele swobodniej niż na zaklęciach. Tu przynajmniej mógłby choć trochę zapunktować.
Gdy pytania już padły, uniósł kąciki ust, starając się nie zaśmiać. Ciemiernik chyba zawsze będzie wywoływał u niego taką reakcję. Z prostej przyczyny - kiedyś użył go, do zrobienia psikusa siostrze. Z racji tego, że Krukon jeszcze się nie odezwał, postanowił zacząć.
-Alchemia to dziedzina magii, gdzie chodziło o to, by stworzyć kamień filozoficzny. Czarodzieje dążyli do nieśmiertelności albo chociaż przedłużenia sobie życia. Kamienia chcieli użyć także, by zmieniać metale nieszlachetne w złoto. Niby taki kamyk, a można ustawić się do końca życia... - odpowiedział na pierwsze pytanie, dodając jakieś tam swoje komentarze. Zwykłe regułki były po prostu nudne. Z przedmiotami było o tyle prosto, że przy samym rozejrzeniu się po pomieszczeniu, można było wymienić kilka z nich.
-Do ważenia eliksirów potrzebny jest przede wszystkim kociołek i chochla. Do tego nóż, waga i termometr. No i kryształowe fiolki do przechowywania gotowych eliksirów bądź składników w stanie ciekłym. - opisywać ich nie miał zamiaru, w końcu każdy wiedział, jak poszczególne przedmioty wyglądają, skoro od przynajmniej pięciu lat z nimi pracował. Nad ciemiernikiem jednak trochę się zastanawiał, gdyż o ile takie domowe właściwości pamiętał, o tyle te z zajęć już tak średnio.
-Syrop z ciemiernika... Co on takiego robił... Jest niebieski, to wiem na pewno. Jeżeli pamięć mnie nie myli, odpowiada za kolor eliksiru. Niby nic szczególnego, ale bez niego przygotowana mikstura nie jest zdatna do użycia. Jeśli chodzi o mniej magiczne właściwości to jest dobry na serce, ale trzeba uważać z dawką. Spożyty w zbyt wielkiej ilości może człowieka przeczyścić. Potwierdzone info, sprawdziłem na siostrze. - dokończył, teraz już nie kryjąc rozbawienia. Ze swojej wiedzy był dumny, wspomnienie także należało do tych weselszych, przez co jego ciało postanowiło na to jakoś zareagować. Jego włosy powoli, aczkolwiek bardzo skutecznie traciły swój ciemnobrązowy kolor, zastępując go słonecznym blondzikiem, z którym do twarzy jakoś szczególnie mu nie było.
avatar
Niepełnoletni czarodziej

Dodatkowe informacje biograficzne
AKTUALNIE POSIADANA RÓŻDŻKA: 12 cali, włos wili, jodła
OPANOWANE ZAKLĘCIA: enervate, fumos, expelliarmus, conjunctivitis, gemino, reparifrage, alohomora, finite, bombarda maxima
OPIS POSTACI: Jasnowłosy białas o szarym, pustym spojrzeniu, próbujący nadrobić swoją mdłość pstrymi kolorami, strojami i fasonami dobranymi zupełnie nielogicznie - choć sam uparcie twierdzi, że to przecież wszystko tak ma być. Pod ubraniami kryje kilka szpetnych tajemnic, w tym rozległą bliznę po poparzeniu.

Zobacz profil autora http://mortis.forumpolish.com/t523-zwierzeta-donniego#2104 http://mortis.forumpolish.com/t522-skrytka-nr-1024#2102
PisanieTemat: Re: Sala eliksirów  Czw 25 Lut 2016, 19:25

Nawet nie spojrzał się po innych przybyłych do klasy, co zdarzało mu się często, z tego faktu, że często też był zadufanym w sobie dupkiem, uważając większość innych piątoklasistów za niewarte jego uwagi dzieci. Co prawda to działało w drugą stronę, to on był idiotą kiblującym rok, ale takiej myśli Fletcher do siebie przecież nie dopuszczał.
Jedynym kumplem jakiego miał był młody Marquez, którego szturchnął zaczepnie kiedy ten tylko stanął przy drugim stanowisku, jednak zaraz się zreflektował, słysząc słowa Flint skierowane do jego osoby.
Chrząknął. Jak dobrze, że wczoraj do poduszki poczytał materiały źródłowe z zeszłego semestru. Najlepszy sposób na sen: powtarzać coś, co znasz już niemal na pamięć.
- Pani profesor - uśmiechnął się czarująco, gdyż Flint była jego ulubionym nauczycielem. Spokojna, konkretna, poważna, konkretna, pięk....konkretna!- Żeby uwarzyć eliksir ze skutkiem pozytywnym, należy przestrzegać ściśle określonego planu. Zgodnie z drugim prawem Golpalotta najpierw do kociołka nalewamy ciecz, choć wcale nie musi być to woda. - zaczął recytować, niemal rosnąc z dumy. Wczoraj gadał ze swoim kotem o tym, jak kretyńskim nazwiskiem jest Golpalott. Mógłby tak nazwać wrzoda. Golpalott. - Następnie najsłabszy składnik pochodzenia zwierzęcego, później składniki roślinne od najsłabszego do najsilniejszego, a potem zwierzęce według tej samej zasady. Kolejnymi są składniki nieorganiczne, a na końcu główny składnik, który ma największy wpływ na eliksir. - pęczniał normalnie z dumy, ale tylko przez chwile. O ile wywar nie stanowił dla niego zagadki...
- Wywar to płyn otrzymany z wygotowania składników zwierzęcych lub roślinnych
...o tyle eliksir pieprzowy, niemal banalna rzecz, był czymś, co sam Fletcher przygotowywał nie rok temu, a dwa. Westchnął więc wytężając ostatnie zwitki neuronów w głowie.
- Yyee... Eliksir pieprzowy jest chyba na przeziębienie. Iii... dodaje się do niego ziarna pieprzu? - zrobił wielkie oczy, licząc na to że jakoś mu to ujdzie- I krew nietoperza! - nie było to odpowiedzią na pytanie profesor, ale zawsze warto próbować. Jako urodzony krukon wiedział, że nadmiar wiedzy i obnoszenie się z nim nigdy nie zaszkodzi, braki jednak w materiałach z czwartej klasy traktował jako osobistą porażkę. Westchnął jedynie zrezygnowany, słysząc jak Hennessyemu łatwo przychodzi odpowiedź i ze złością ocenił kanarkową żółć na jego głowie, jak odrażającą.
- Wygląda jak kretyn. - warknął cicho do Ururu otwierając według polecenia podręcznik.



"4:00 wallow in self-pity,
6:30 dinner with me, I can't cancel that again,
7:00 wrestle with my self-loathing, I'm booked,
...but if I bumped the loathing to 9:00, I'd have time to lay in bed, stare at the ceiling and slip slowly into madness"
avatar
Ścigający Srebrnych Wiwern, Rocznik V

Dodatkowe informacje biograficzne
AKTUALNIE POSIADANA RÓŻDŻKA: 13 cali, elastyczna, włos z głowy wili, sosna
OPANOWANE ZAKLĘCIA: Szkolne: Finite, Enervate, Cave Inimicum, Expelliarmus, Homenum Revelio, Protego, Diffindo, Verdimilious, Alohomora, Avifors, Mimble Wimble, Confunduf, Aquamenti || Łatwe: Trucido, Repleo, Multifors, Aranaea || Trudne: Aranaea Language, Verum de scriptis
OPIS POSTACI: Ururu jest chłopcem przeciętnej budowy. Ani specjalnie chudy, ale pulchnym też go nie można nazwać. Mięśni również nie ma specjalnie zarysowanych... Po prostu taki średni. Wzrostu metr sześćdziesiat dziewięć i pół. Włoski całkiem grube, lecz szorstkie. Mają odcień... szarawy. Czy to farba? Czy tak kończy się niepotrzebny stres w zbyt młodym wieku? Obcięte niezbyt krótko, puszyste. Twarzyczka jego nieco okrąglutka, nie widać na niej typowo męskich kształtów. Taki sobie chłopczyna. Przenikliwe spojrzenie oczek w kolorze miodowo-bursztynowym, lekko zadarty nosek i... szeroki uśmiech, który nie znika prawie nigdy. Ubrany w pełny mundurek Ślizgona z idealnie zawiązanym krawatem. Nawet naukowiec musi być elegancki. Czasami nosi gogle na głowie, zazwyczaj zapomina, że je ma, dlatego na jego oczach występują stosunkowo rzadko...

Zobacz profil autora http://mortis.forumpolish.com/t479-ptak-ururu#1492 http://mortis.forumpolish.com/t487-notatnik-ururu http://mortis.forumpolish.com/t477-skrytka-nr-2000#1482
PisanieTemat: Re: Sala eliksirów  Czw 25 Lut 2016, 20:06

Na szturchnięcie Fletchera odpowiedział mu tylko swoim standardowym szerokim uśmiechem. Jasnowłosy był nie tylko ciekawym obiektem obserwacji, ale również był jego... kolegą. Czy coś. Ururu nie był dobry w określaniu kontaktów międzyludzkich.
Lekcja się rozpoczęła. Czas wrócić do rzeczywistości, co też uczynił. Pani profesor tradycyjnie zaczęła od przepytywania. Całkiem lubił ten moment. Niektórzy zachowywali się śmiesznie. Dziewczęta czasami płakały i mdlały. Dziwnie, dziwnie... Konkretne pytania padły do konkretnych adresatów, lecz Ururu na szczęście nie będzie się nudził, w razie gdyby wybrańcy odpowiadali poprawnie. Otworzył książkę na wskazanej stronie. Wskazanie ucznia, który będzie musiał opowiedzieć o Wywarze ze Szczutoszczeta przed przeczytaniem nie było dobrym posunięciem według niego. Inni wtedy mniej skupią się na recepturze. Chyba, że pani profesor spyta jeszcze kogoś. A tego nie wykluczał. Spojrzał więc na wyznaczone strony.
Eliksir do leczenia. Ciekawe po co, skoro można nauczyć się zaklęcia leczącego. A wcale nie jest ono takie trudne. Może to do momentów, kiedy różdżka się złamie, zginie, zostanie ukradziona... wtedy zrobienie eliksiru może się przydać. Albo wypicie go w trakcie śmiertelnego pojedynku... Nie. Jeśli już straci się różdżkę podczas takowego, to eliksir na zadrapania nie pomoże przeżyć. Wygląda na słaby. Westchnął cicho. Następnie zerknął na kolegę, który coś do niego szepnął.
Kretyn? Kto? Rozejrzał się szybko po sali dostrzegając blondyna, który blondynem chyba wcześniej nie był. No ciekawie. Odnotował sobie w głowie ten fakt, po czym wzruszył ramionami dając Fletcherowi do zrozumienia, że mu tam to obojętne.
Następnie wrócił do studiowania przepisu.
Czułki szczuroszczeta. Ok. Wiśnie. Całkiem smacznie, aczkolwiek na pewno nie w takim wydaniu. Kamień księżycowy. Odrobina minerału nie mającego nic wspólnego z księżycem. Nie no, Ururu nie był jakimś gburem uznającym magię za tanie sztuczki. Po prostu... no tak czasem bywało, że nie pojmował tego co się wokół niego działo. Przejechał wzrokiem kilka razy po składnikach, po czym powtarzał je sobie nie patrząc do książki. Bardzo chciał być wzięty do odpowiedzi... w końcu musi zdobyć punkty dla domu. Najwyżej sam się zgłosi. Czego zazwyczaj nie robi, ale im większa aktywność tym lepiej!
avatar
Szukający Złotych Chimer, Rocznik V

Dodatkowe informacje biograficzne
AKTUALNIE POSIADANA RÓŻDŻKA: 10 cali, elastyczna, heban. Rdzeń z włóknem pachwiny nietoperza.
OPANOWANE ZAKLĘCIA:
OPIS POSTACI: Ta panna ma swój urok i trzeba jej to przyznać. Przejawia się szczególnie w jej płynnych, wdzięcznych ruchach - tak jakby każdy krok był tanecznym pass. Otacza ją dość wyraźna aura osoby przekonanej o własnej wartości - głowę nosi uniesioną, pierś ma wypiętą, a rozmówcy zawsze patrzy prosto w oczy. Ma ciemną karnację, odziedziczoną po matce. Opala się na czekoladowo i niestraszne jej oparzenia słoneczne, co się przydaje, bo często włóczy się po polach i łąkach, łapiąc przy tym promyki słońca. Robi się przy tym mocno piegowata. Ma ładną twarzyczkę o regularnych, rysach; wąski nosek i pełne usteczka. Duże, głęboko osadzone oczy mają kolor bursztynu. Jej twarz otaczają, zwykle rozrzucone w totalnym, artystycznym nieładzie brązowe włosy o złotym połysku. Sylwetkę wciąż ma bardziej dziecięcą niż kobiecą – przecież nadal się rozwija i rośnie. Póki co jest raczej niziutka i chuda jak szczypiorek.

Zobacz profil autora
PisanieTemat: Re: Sala eliksirów  Pią 26 Lut 2016, 12:44

Byłam zaskoczona, że ktoś zdecydował się zająć miejsce obok mnie, ale zdecydowanie była to niespodzianka z kategorii miłych. Podniosłam wzrok znad podręcznika, w który to wpatrywałam się zaciekle od dłuższej chwili, próbując zgadnąć czym będziemy się dziś zajmować i spojrzałam na Finniana. Nie byliśmy szczególnie blisko, mimo tego, że uczęszczaliśmy na jeden rok w Gryffindorze, ale przecież to mogło się jeszcze zmienić! Obdarzyłam go pogodnym uśmiechem, gdy usiadł obok, a potem skrzywiłam się nieco ponuro na wspomnienie lekcji zaklęć.
- Zdecydowanie nie mój dzień. - przyznałam mu rację z cichym westchnieniem, poprawiając jednocześnie kosmyk włosów, który wysunął się z warkocza i łaskotał mnie po policzku. - Ale napisałam mu wszystko co chciał i dał mi spokój. - dodałam z nieco radośniejszym uśmiechem na ustach. Nim zdołał mi odpowiedzieć, pani profesor zaczęła lekcje. Umilkłam posłusznie i przeniosłam spojrzenie z Hennessy'ego na nią. Czujnie czekałam na zwyczajowe wybranie dwóch szczęśliwców, którymi okazali się mój sąsiad w ławce i Fletcher. Rozluźniłam się minimalnie, bo choć zdołałabym odpowiedzieć na zadane pytania to jednak cieszyłam się, że nie muszę tego robić. Przewertowałam podręcznik, znajdując odpowiednią stronę, ale zamiast czytać przysłuchiwałam się odpowiedzi obu chłopców. Moje usta zadrżały niebezpiecznie i z trudem stłumiłam chichot, gdy usłyszałam o biednej Yvon i jej przygodach z ciemiernikiem. Posłałam koledze (teraz intensywnie jasnowłosemu - co musiało wywołać błysk podziwu w moich oczach) kolejny uśmiech, który miał bezgłośnie wyrazić moje uznanie: zarówno dla całkiem sensownej odpowiedzi, jak i dla genialnego psikusa. Potem pochyliłam się nad podręcznikiem i przestudiowałam przepis z uwagą. Nie chciałam dzisiaj nic wysadzić w powietrze.



avatar
Rocznik V

Dodatkowe informacje biograficzne
AKTUALNIE POSIADANA RÓŻDŻKA: 12 i 3/4 cala, sztywna, tarnina, kieł widłowęża
OPANOWANE ZAKLĘCIA: Accio, Lumos, Nox, Protego Horribilis,Bąblogłowy, Expelliarmus, Fumos, Drętwota, Everte Statum, Mimble Wimble, Petrificulus Totalus, Avifors, Cistem Aperio, Verdimilous
OPIS POSTACI: Codzienna niecodzienność w postaci dziewczyny, która nie powinna przykuwać zbyt dużej uwagi jest możliwa. Nawet wysokie, mierzące 170 cm o budowie odpowiedniej do swojego wieku i płci, jasna i bardzo zadbana cera, skóra wyjątkowo przyjemna w dotyku. Jest też spory mankament jej urody, czyli za duży nos i kanciasta broda. Z lepszych rzeczy trzeba wspomnieć jasne włosy dziewczęcia o całkiem sporej długości oraz bursztynowe oczy. Te dwie cechy nie odbierają jej naturalności i zwyczajności, dodając przy tym coś niewytłumaczalnego. Jest niby nijaka, a jednak interesująca, przykuwająca uwagę, ładna - mimo rażących wad urody. Niedoskonała, ale ze swoimi magnetycznym spojrzeniem rozprzestrzenia aurę tajemnicy, którą chce się poznać. Nie posiada bardziej wyrazistych cech wyglądu. Gładka i nudna, jeśli chodzi o historię blizn. Możliwe, że jak u każdej nastolatki czasami pojawi się jakiś pryszcz, ale to raczej norma. Po prostu pozornie nużący obrazek, jak wykluczy się nieznoszące sprzeciwu, błyszczące paczadełka. W pakiecie dołączone jest też opakowanie niekończących się uśmiechów - wersja na każdą sytuację.

Zobacz profil autora http://mortis.forumpolish.com/t459-sowa-leny#1204 http://mortis.forumpolish.com/t458-skrytka-numer-431#1203
PisanieTemat: Re: Sala eliksirów  Sob 27 Lut 2016, 16:21

Lena zdecydowanie ubolewała nad tym, że nie może mieć prywatnych lekcji. Sam na sam z nauczycielem to chyba jedyna opcja, by odkryć dokładnie tajniki magii. W grupie człowiek otrzymuje tylko namiastkę informacji, którą później sam musi rozwinąć, bo inaczej co mu w głowie zostaje? Tylko kontakt bezpośredni wyryje cokolwiek w mózgu i dlatego dziewczyna uwielbiała zwyczaj powtarzania. Zawsze można popisać się swoją wiedzą, pokazać, że nie jest się aż takim debilem, jak się nauczycielowi wydaje no i zwyczajnie powtórzyć coś, czyli zdobyte informacje nie mogą zostać przypasowane do kubka "zakuć, zdać, zapomnieć". Nie jest to lekcja fikcyjna tylko taka, która naprawdę stawia na praktykę. Dzięki Ci Merlinie za takich profesorów, bo inaczej Bletchley dawno temu rzuciłaby szkołę stając się jakimś zdeprawowanym dzieciakiem z szemranej ulicy stawiającej na handel nielegalnym przedmiotami. Lubiła ten przymus bycia przygotowanym do lekcji, bo wtedy wiadomym było, że opłaca się chociażby dla punktów i prestiżu w oczach nauczyciela się postarać. Pewnie gdyby chodziło o jej znienawidzony przedmiot to umierałaby wiedząc, iż zaraz ma odpowiedź, ale to co innego teraz. Teraz są Eliksiry. Aż żałowała, iż nie może pochwalić się czymś więcej niż umiejętnością zapamiętywania tekstu z podręcznika. Jednakże nie ma co narzekać tylko trzeba czytać. Zabrała się więc za to bardzo dokładnie. Wreszcie przyszedł czas na to, by się odezwała. O dziwo, choć Lena nie kłapie jęzorem na prawo i lewo 24/7 to kiedy już ma się odezwać robi to bardzo pewnie. Może to typowa cecha Ślizgonów? Zamknęła podręcznik, uśmiechnęła i zaczęła swoją wypowiedź.
- Wywar ze Szczuroszczeta to inaczej esencja z niego. Składają się na niego czułki szczuroszczeta, które są składnikiem rzadkim, pochodzącym z grzbietu istoty od której pochodzi nazwa wywaru, wiśnie, a także kamień księżycowy, czyli kamień o czarodziejskich mocach. Do eliksirów korzystamy z niego pod postacią białego proszku. Służy do leczenia zadrapań, ran i przecięć - Skończyła, pomijając pewne kwestie dotyczące składnika jakim są owe czułki, ponieważ nie chciała się wymądrzać. Było konkretne pytanie, więc po co próbować się wybijać ponad tłum? Nie wątpiła w siebie, ale wolała też posiadać jakiś znajomych, a nie być maszynką do udzielania odpowiedzi.
PisanieTemat: Re: Sala eliksirów  Nie 06 Mar 2016, 19:41

Nauczycielka pokiwała głową i wysłuchała każdego z uczniów do końca. Potem zaprezentowała , w jaki sposób najlepiej uwarzyć wywar ze szczuroszczeta, jednak nie pozwoliła nastolatkom dotknąć się do kociołków. Nie był to bowiem dzień, w którym miała zamiar dawać im kolejny powód, do nabrudzenia w sali, którą miała potem posprzątać do czysta. Dużo łatwiej przestawiało się kotły, niż je szorowało.


Lekcja dobiegła końca. Uczniowie otrzymali:


@Tamara Scrimgeour: +10 Punktów Specjalnych, +5ʛ
@Lena Bletchley: +10 Punktów Specjalnych, +10 Punktów Uczniowskich, +5ʛ
@Ururu Marquez: +10 Punktów Specjalnych, +5ʛ
@D.J. Fletcher: +10 Punktów Specjalnych, +10 Punktów Uczniowskich, +5ʛ
@Finnian Hennessy: +10 Punktów Specjalnych, +10 Punktów Uczniowskich, +5ʛ


Tamara Scrimgeour, D.J. Fletcher, Ururu Marquez, Finnian Hennessy, Lena Bletchley [z tematu].



szkoła óczy xd
avatar
Prefekt Ravenclawu, Rocznik VI

Dodatkowe informacje biograficzne
AKTUALNIE POSIADANA RÓŻDŻKA: Angielski dąb, pancerz kikimory, 13 cali, sztywna. Solidna, z dosyć grubą rękojeścią. Nie jest prosta, większość różdżki jest pofalowana. Sama rękojeść ozdobiona jest grawerowaniem w drewnie, a także onyksem, który umieszczony jest na jej podstawie.
OPANOWANE ZAKLĘCIA: ★ Szkolne ★ ACCIO - ALOHOMORA - APERACJUM - BĄBLOGŁOWY - BOMBARDA - COLLOPORTUS - CONFUNDUS - DEPULSO - DRĘTWOTA - ENERVATE - EPISKEY - EXPELLIARMUS - GLACIUS - LUMOS MAXIMA - REDUCTO - REPARO - WINGARDIUM LEVIOSA ★ Łatwe ★ ANATISQUACK - BONUM IGNIS - CALVORIO - CHŁOSZCZYŚĆ - CONSTANT VISIO - ENTROPOMORPHIS - ERECTO - FUNEMITE - ILLEGIBILUS - IMPERTURBABLE - SICCUM - ZAKLĘCIE CZTERECH STRON ŚWIATA (WSKAŻ MI) ★ Trudne ★ FINITE INCANTATEM - PROTEGO HORRIBILIS ★ Specjalne ★ ZAKLĘCIE PATRONUSA (EXPECTO PATRONUM, FORMA BIAŁEGO KRUKA) ★
OPIS POSTACI: Dosyć niska, mierząca jedynie sto sześćdziesiąt centymetrów, nie wyróżniająca się tak naprawdę niczym szesnastolatka. Drobna, można nawet pokusić się o stwierdzenie chuda dziewczyna, która z pewnością nie ma zbyt wiele siły i łatwą ją pociągnąć, czy popchnąć. Ostatnim razem, gdy się ważyła, waga ukazała czterdzieści osiem kilogramów, co i tak było dla niej osiągnięciem. Całkowicie przeciętna, o krótkich blond włosach, które lubią się puszyć i falować - każdy włos w zupełnie inną stronę, co sprawia, że na jej głowie prawie zawsze panuje nieład. Zawsze bardzo się stara, by mieć choć trochę elegancką fryzurę, jednak nie często jej się to udaje. Brązowe oczy kontrastują z bladą cerą, będącą oznaką przebywania przez większość czasu w budynkach, choć w wakacje zdarza się, że znajduje się na niej lekka opalenizna będąca wynikiem spędzania czasu z magicznymi stworzeniami na zewnątrz. Opala się jednak na czerwono, co nie jest szczytem jej marzeń. Ma na twarzy kilka pieprzyków, a na całym ciele poza tym jedyną skazą jest długa blizna, ciągnąca się aż od lewej strony brzucha do połowy uda. Nie ma zbyt dużej wady wzroku, jednak często można spotkać ją w okularach z czarną obwódką, gdyż w ten sposób lepiej jej się czyta. Dziewczyna nauczona została dbania o siebie, więc zawsze jest czysta i schludnie ubrana. Zdarza się, że na twarzy można dostrzec makijaż, lecz nie jest to zbyt częste. Lubi eleganckie stroje, spódnice, koszule i sweterki. Zawsze pachnie od niej kwiatową mieszanką jej ulubionych perfum.

Zobacz profil autora http://mortis.forumpolish.com/t214-zwierzeta-kaylin#273 http://mortis.forumpolish.com/t328-dziennik-kaylin#412 http://mortis.forumpolish.com/t213-skrytka-nr-690#272
PisanieTemat: Re: Sala eliksirów  Pon 28 Mar 2016, 23:53

Kaylin lubiła eliksiry. Doceniała to, że dobrze dobrane składniki, odpowiednie proporcje i następujące po sobie, takie same czynności sprawiały, że dany wywar wychodził taki, jaki miał być. Była to bowiem jedna z tych dziedzin, w których trzeba było się skupić i być uważnym, a z tym panna Wittermore problemów nie miewała. Nie musiała słuchać rozmawiających obok koleżanek, wystarczyła receptura zapisana w książce i pedantycznie ogarnięte stanowisko, by eliksir się udał.
Jedyne, co mogło denerwować ją w zajęciach z eliksirów to to, że odbywały się one w lochach. Krukonom było tu bowiem całkowicie nie po drodze i schodzenie po tych wszystkich schodach tylko po to, by po skończonej lekcji znowu się po nich wspinać... Cóż, nie należało do najprzyjemniejszych zadań. Mimo to, nie narzekała i szła całkiem dziarskim krokiem. Miała dobry humor, wiosna się zaczynała na dobre, a słońce wpadało przez okna korytarzy, którymi szła. Nic, tylko się cieszyć!
Weszła do sali jak zawsze jako pierwsza, choć przecież nie była jakoś szczególnie wcześnie. Rozejrzała się po pomieszczeniu i wzruszając ramionami zajęła swoje stanowisko. Jak zawsze, najbliżej biurka nauczyciela.



I made my choice a long time ago, and I'm never gonna leave you.


Sponsored content


PisanieTemat: Re: Sala eliksirów  

Sala eliksirów

Zobacz poprzedni temat Zobacz następny temat Powrót do góry
Strona 1 z 4Idź do strony : 1, 2, 3, 4  Next

Similar topics

-
» Sala balowa [ŚLUB]
» Klasa eliksirów
» Podziemna sala tortur
» Wielka Sala
» Sala szpitalna

Permissions in this forum:Nie możesz odpowiadać w tematach
Mortis :: Rozgrywka fabularna :: Hogwart :: Lochy-
Skocz do: