Non mor­tem ti­memus, sed co­gita­tionem Mor­tis


Share|

Szaty na wszystkie okazje Madame Malkin

PisanieTemat: Szaty na wszystkie okazje Madame Malkin  Sob 26 Gru 2015, 21:39

Największy sklep z ubraniami, jaki można znaleźć w czarodziejskiej dzielnicy Londynu. To tutaj swoje zakupy robią młodzi uczniowie Hogwartu, dorośli dziedzice rodzin, czy zwykli czarodzieje. Pomieszczenie może nie jest największe, jednak wystarczająco duże, by pomieścić klientów i masę manekinów, na których wiszą szaty.

Cennik

DODATKI
➛ PELERYNA NIEWIDKA
250ʛ
➛ RĘKAWICE DO QUIDDITCHA
100ʛ
➛ RĘKAWICE ZE SMOCZEJ SKÓRY
120ʛ
➛ WORECZEK ZE SKÓRY WSIĄKIEWKI
90ʛ
INNE
➛ SAMOSZYJĄCA IGŁA
30ʛ
ZAMÓWIENIA INDYWIDUALNE
➛ Wszelkiego rodzaju zamówienia indywidualne mają cenę dobraną do klienta.




Ostatnio zmieniony przez Administrator fabularny dnia Sob 07 Maj 2016, 17:26, w całości zmieniany 2 razy
avatar
Bezrobotna

Dodatkowe informacje biograficzne
AKTUALNIE POSIADANA RÓŻDŻKA:
OPANOWANE ZAKLĘCIA: FINITE EPISKEY, CAVE INIMICUM, EXPELLIARMUS, PROTEGO, CONJUNCTIVITIS, DRĘTWOTA, AVIFORS, DURO, ACCIO, ALOHOMORA, BOMBARDA, CONFUNDUS, INCENDIO, LUMOS MAXIMA EXPULSO,SAGITTENT, BOMBARDA MAXIMA, FLIPPENDO DUO, BRACKIUM EMENDO,OBSCURO, PROCELLA, FRAGORE, PURPURA FLAMMA, OBLIVIATE, BAUBILLOUS, TURBINE IGNISIS, PROTEGO HORRIBILIS,LANUAE MAGICAE
OPIS POSTACI: Sto siedemdziesiąt centymetrów goryczy, żalu i apatii, nieustannego niezadowolenia i frustracji. Wymuszona i wyuczona elegancja, zaszyta głęboko pod skórą przez zdolną kadrę osławionego Instytutu Salem. Brak oczywistego i naturalnego wcięcia w talii nadrabia obfitym biustem, nierzadko eksponowanym, stosownie do okazji. Mruk. Snująca się niczym sen, czarny i mroczny, śmierć z kostuchą. Ponura jak zbity pies. Na próżno szukać u niej uśmiechu, rzadko robi to publicznie, chyba że całkowicie ironicznie. Błękitne ślepia nie przykuwają uwagi dopóki nie uzna, że albo jesteś godzien jej spojrzenia, albo wzbudziłeś w niej niechęć, a o to nietrudno. Wysepki piegów na policzkach i nosie przyklepane starannie pudrem, długie rzęsy okalające oczy. Włosy pospolicie brązowe koloruje magicznymi specyfikami, stylizuje je na różne sposoby. Nie może być nudno i banalnie, od podobnego wizerunku są ludzie bez wyobraźni i wyczucia estetyki. Estella to owoc skandalicznego romansu dwóch czarodziejskich rodzin – Greengrasów i Crouchów. Oficjalnie jednak, Panna Greengrass, częściowo zastraszona, częściowo wciąż zakochana we wpływowym i znacząco starszym kochanku, minęła się z prawdą i przyznała się rodzinie do związku z nieistniejącym, równie małoletnim mugolem, który przypadkowo zapłodnił młodocianą dziewczynę. Dramatyczna historia warta ekranizacji zakończyła się wydziedziczeniem Panny Greengrass, na co ta według wcześniej zamierzonego planu, opuściła Anglię i wyjechała z córeczką do Stanów, gdzie miała osiedlić się na dłużej, z dala od toksycznej rodziny. Miał do nich dołączyć Pan Crouch lecz z rozwodem i wystąpieniem przeciwko całej rodzinie było mu ostatecznie nie po drodze, a co za tym idzie, koniec końców matka Estelli została sama. Za Eduardo Vasqueza wyszła niedługo potem, przypieczętowując swoją nie najweselszą przyszłość - o tym jednak kiedy indziej. Estelle miłości i ciepła rodzinnego zaznała jedynie we wczesnych latach swojego dzieciństwa, kiedy jeszcze matka nie straciła rozumu, a ojczym nie przepił majątku lub Bóg wie co z nim właściwie zrobił. „Dziękuję” „Proszę” „Przepraszam” opuszczające usta Panienki Vasquez, mówi bez wyrazu, jednym tonem, wzrok kierując z dala od rozmówcy, słownie ukazując uprzejmość, a samą postawą wszystkiemu zaprzeczając. Jak na osobę przemierzającą przez życie bez wzorca ani autorytetu w rodzinie, osobliwie dumna, nawet w potarganych przez wiatr włosach, poplamionej i postrzępionej sukni z której wyrosła, nawet zamiatając sklepik na Pokątnej, który okazał się być jej pracodawcą-katem. Potajemnie chadza do kina, mugolskiej jaskini próżności i snobizmu. Choć jest zaczarowana i zafascynowana ruszającym się obrazem, lepiej jej na tym nie przyłapać. Będzie musiała pozbyć się świadków.

Zobacz profil autora http://mortis.forumpolish.com/t481-ptak-estelle http://mortis.forumpolish.com/t517-skrytka-numer-999#2027
PisanieTemat: Re: Szaty na wszystkie okazje Madame Malkin  Sro 02 Mar 2016, 22:51

@Ruth McDonald
@Sophia Templer

Sklep „Szaty na wszystkie okazje Madame Malkin” rzekomo był jedną z największych odzieżowych graciarni na Pokątnej, nic więc dziwnego, że zatrudniano tak liczną rzeszę pracowników i pracowniczek, trudniących się swym fachem na kilka zmian. Choć na zewnątrz obserwowała ciepło odziane tłumy, szturmujące ulicę Pokątną, to w niewielkim pomieszczeniu głównym sklepu, panował okropny, zatęchły zaduch, ujawniający swą obecność na zaparowanych szybach i lustrach.
Zapadał wzrok, co w realiach wczesno marcowych oznaczało, rychłe i upragnione przez Estelle, zbliżanie się godzin zamknięcia sklepu.
Krążyła niespokojnie i wędrowała między poupychanymi szczelnie wieszakami, niepokojącymi manekinami i elementem najgorszym, którego tak szczerze, prawdziwie nienawidziła najbardziej w swojej pracy. Klienci. Kara Boska, zaraza i zguba tego świata, poruszająca się na dwóch, byle jakich kończynach. Ha! Myślicie, że przesadzała i dramatyzowała? Nic bardziej mylnego! To Panienka Vasquez była jedną z niewielu pracownic, które jako tako potrafiły zamknąć dziób na kłódkę i nie wdawać się w pyskówkę z tymi najbardziej wybrednymi, bezczelnymi i skorymi do poniżania oraz traktowania w sposób wręcz ociekający protekcjonalnością. Cóż, już niedługo, już wkrótce, Estelle miała raz na zawsze pożegnać to miejsce, znaleźć się na drodze kariery zgoła innej. Lepiej płatnej, z lepszą ścieżką rozwoju...i kompletnie nielegalnej. Cholera, w tym cały sęk. Pracowanie dla Magnusa wiązało się z wydaniem na siebie listu gończego. Nie mogła przecież starać się o rolę jego sekretarki, prawda?
Całkowicie niedbale i bez większego wysiłku, przewiesiła kilka szat na właściwie miejsce, uniknęła kontaktu wzrokowego z klientką, która ewidentnie szukała pomocy u którejś z pracownic, po czym czmychnęła na zaplecze, z utęsknieniem i bólem wypisanym na twarzy przyglądając się wskazówkom zegara. Zaraz będzie mogła udać się do swojej...zapyziałej nory, którą ktoś dla żartu postanowił nazwać mieszkaniem. Szkoda, że nie miała zbyt wielu znajomych w Londynie, w przeciwnym wypadku ktoś zawsze mógł zjawić się i w ostatniej chwili wybawić od wieczoru spędzonego w samotności.


avatar
Redaktor Proroka, Astrolog

Dodatkowe informacje biograficzne
AKTUALNIE POSIADANA RÓŻDŻKA: Włos jednorożca, cedr, 12 cali, elastyczna. | ZDOBIENIA: Wyżłobione na całej długości runy berkano.
OPANOWANE ZAKLĘCIA: -
OPIS POSTACI: Nigdy nie uważałam się za osobę piękną, choć odrobina wilej krwi zawsze sprawiała, że zwracałam na siebie uwagę. Obecnie, mimo tego iż na twarzy zaczęły pojawiać mi się zmarszczki - nadal wyglądam młodo. Mam długi nos, który nie jednemu przyniósłby na myśl nosy czarownic z mugolskich opowieści. Ciemne oczy, tak często ukryte pod ściętą na prosto, rudą grzywką i długie włosy, tak często przeze mnie spinane w kok - zwłaszcza, gdy idę do pracy. Nie jestem niska, choć do wysokich bym się nie zaliczyła. Metr siedemdziesiąt to raczej średnia wysokość kobiet w moim wieku i środowisku, z którego pochodzę. Kiedyś miałam śliczne, zaokrąglone tam, gdzie potrzeba ciało. Teraz skóra marszczy mi się na dłoniach, zwisa gdzieniegdzie zupełnie nie tak, jak powinna. Jestem szczupła, niektórzy powiedzieliby wręcz wychudzona. Ubieram się zazwyczaj w rzeczy praktyczne, ale jednocześnie eleganckie. Mimo wszystko, pochodzę z dobrego domu i mam potrzebę noszenia drogich, dobrze skrojonych i przede wszystkim uszytych z dobrych materiałów ubrań.

Zobacz profil autora http://mortis.forumpolish.com/t564-towarzysze-ruth#2577 http://mortis.forumpolish.com/t563-skrytka-nr-999
PisanieTemat: Re: Szaty na wszystkie okazje Madame Malkin  Czw 03 Mar 2016, 00:49

Kolejny długi dzień w pracy odciąga mnie od myśli, które powinny raz na zawsze zatonąć w podświadomości. Nie chcę wspominać tego, co było. Chcę żyć dalej i cieszyć się z tego, co mi pozostało. Wiem jednak, że pustki, którą w sobie noszę nie wypełni już nic. Nic, co mogłabym znaleźć i przygarnąć. Nie ma osoby, która zajęłaby jego miejsce i choć mija niebawem piąty rok od jego śmierci, ja wciąż nie potrafię się z tym pogodzić. Nie potrafię się podnieść.
Niemniej, kiedy pracuję jestem zajęta czymś innym. Właśnie dlatego pozwoliłam sobie wrócić do redakcji, złapałam dobrą posadę i walczę o to, by nikt mnie z niej nie wygryzł. Bez pracy jestem bowiem nikim. Starą kobietą, która żyje samotnie w swoim ogromnym domu.
Angus podnosi na mnie spojrzenie i wiem, że wystarczy jedno słowo, by zerwał się gotów do powrotu do domu. Spoglądam na zegarek i wzdycham cicho, na dzisiaj wystarczy. Niebawem zacznie zachodzić słońce, a bardzo nie lubię chodzić po ulicach po zmroku. Zwłaszcza teraz, gdy ciągle ktoś ginie i gdy on znowu grasuje w okolicy. Nie chcę nawet o nim myśleć, choć od ostatniego wydania Proroka nie potrafię przestać. Ta twarz, to nazwisko. Nie da się o nim zapomnieć. Na samo wspomnienie drżę i automatycznie szukam pocieszenia w psie, który towarzyszy mi przez cały czas. Głaskam go, a jego miękka sierść uspokaja mnie - przynajmniej na tę chwilę.
Wychodzę z biura redakcji i zastanawiam się, czy powinnam coś jeszcze zrobić. Myślę, że powrót do domu będzie najlepszą decyzją, jednak w ostatnim momencie zmieniam zdanie. Coś wewnątrz mnie mówi, że powinnam sprawdzić, jak się sprawy mają u małej Estelle, córki dawnej przyjaciółki. Jeszcze z czasów, gdy chodziłam do szkoły. Ach, jakże dawno to było?
Raźnym krokiem kieruję się więc do Madame Malkin, gdzie ów dziewczyna pracuje i wchodzę zdecydowanie do środka. Nigdy nie okazuję słabości przy innych ludziach, ani jednej skazy. Nauczyłam się już, że kobieta musi być silna i pewna siebie. Nic innego nie jest w stanie zagwarantować jej przetrwania. Rozglądam się po sklepie i witam z pracownicą, która nie jest osobą przeze mnie szukaną.
- Jak Angus, nie widzisz jej nigdzie? - Pytam psa i się do niego uśmiecham. Wszyscy w okolicy wiedzą, że bez niego nie ruszam się na krok.




Ostatnio zmieniony przez Ruth McDonald dnia Czw 17 Mar 2016, 13:03, w całości zmieniany 1 raz
avatar
Stażysta Brygady Uderzeniowej Ministerstwa Magii

Dodatkowe informacje biograficzne
AKTUALNIE POSIADANA RÓŻDŻKA: Róg jednorożca; Osika; 11,5
OPANOWANE ZAKLĘCIA: ♥Szkolne♥ PROTEGO, CONJUNCTIVITIS, ENERVATE, EXPELLIARMUS, FINITE, PETRIFICUS TOTALUS, DRĘTWOTA, EVERTE STATUM, IMMOBILUS, MIMBLE WIMBLE, AVIFORS, FURNUCULUS, ACCIO, ALOHOMORA, LUMOS MAXIMA ♥Łatwe♥ COLLOSHOO, ENTROPOMORPHIS, ANAPNEO, REPARIFORS, ANTIVENENUM, BOMBARDA MAXIMA, CHŁOSZCZYŚĆ, OCULUS LEPUS, SUSPENSORIUS ♥Trudne♥ STIMULUS MELEDICTIONEM, ACID MISSILE, FINITE INCANTATEM, ADVERSUM, VULNERA SANATUR, SENSOREM
OPIS POSTACI: Templer mierzy niecałe sto siedemdziesiąt trzy centymetry i jest to coś, na co nigdy w życiu nie narzekała. Podobało jej się, że nie należy do osób tych za nadto wysokich, czy niskich. Oscylowała w odpowiedniej dla siebie wadze, chociaż jak na kobietę przystało zawsze uważa, że jest za szeroka w biodrach. Na jej twarzy trudno dostrzec piegi, albo innego rodzaju przebarwienia. Tylko wtedy kiedy jest zbyt zdenerwowana lub po prostu speszona, na jej bladych policzkach pojawiają się rumieńce, które dość trudno przegonić. Największą uwagę w jej wizerunku zabierają oczy. Duże, jasnoniebieskie, często wywołują zdezorientowanie u jej rozmówców, co nie za bardzo odpowiada samej Sophii. Często, podczas spisywania ważnych notatek musi zakładać na nos okulary, żeby litery i cyfry znajdujące się na pergaminie za bardzo się nie rozmazywały. Lewej ręki używa niemalże do wszystkiego: pisania, przewracania kartek, wykonywania codziennych czynności. Z niewiadomych przyczyn różdżka zawsze znajduje się w jej prawej ręce. Tak nauczyła się rzucać czary w szkole i tak jej pozostało. Życie Sophii nigdy nie było usłane pachnącymi i miękkimi płatkami kwiatów. Znacznie częściej natrafiała na kolce róż, które tylko czekały, aż wbiją się mocno w stopy kobiety i to między innymi ukształtowało jej charakter. Ma wole walki i nie da sobą pomiatać, chociaż podczas pierwszej rozmowy może wydawać się bierna i uległa. Z reguły jest optymistycznie nastawiona do życia, ale do wszystkiego podchodzi z dystansem.

Zobacz profil autora http://mortis.forumpolish.com/t544-stworki-sophii http://mortis.forumpolish.com/t551-dziennik-sophii-templer http://mortis.forumpolish.com/t545-skrytka-nr-983
PisanieTemat: Re: Szaty na wszystkie okazje Madame Malkin  Czw 03 Mar 2016, 17:18

W pewnym momencie w życiu każdej kobiety przychodzi taki moment, w którym powinna wybrać się do sklepu nie tylko po jedzenie i rzeczy codziennego użytku. Sophia była tym typem osoby, która najchętniej ubrania kupowałaby przez sowią pocztę, albo za pośrednictwem swojej siostry. Większość swego dnia, przesiadywała w biurze BUMu, a kiedy godziny jej pracy się kończyły była tak wyczerpana parzeniem kawy i sprzątaniem na biurkach swoich przełożonych, że nie miała siły ruszać palcem. Najchętniej położyłaby się na łóżku, zwinęła w kłębek i zasnęła. Musiała jednak pokazać swojej rodzinie, że jest normalna, a w pracy musiała udowodnić, że nadaje się do tego zawodu. Nie każda dziewczyna wytrzyma psychicznie w takiej pracy. Ostatnie wezwanie, na które została zabrana nie należało do najprzyjemniejszych. Decydując się jednak na taką, a nie inną pracę musiała przyzwyczaić się do widoku krwi i ciał ofiar. Sophia nie była jednak co do tego przekonana. Wystarczyło, że zamknęła oczy, a jej wyobraźnia ukazywała jej martwą aptekarkę z rozmazaną krwią na jej twarzy. Jasnooka wiedziała, że każde wezwanie będzie kończyć się tak samo.
Przecierając zaspane oczy w końcu weszła do niewielkiego sklepu Madame Malkin. Sięgnęła do kieszeni swych spodni, aby wymacać w nich różdżkę. Przezorny zawsze ubezpieczony, a Sophia nie chciała, aby coś jej się stało w zwykłym sklepie z ubraniami. Jednak miała ambitniejsze plany co do swej śmierci.
- Dzień dobry...
Przywitała się z pierwszą-lepszą pracownicą. Na daną chwilę nie miała pomysłu na czym na dłużej zawiesić wzrok, ale wiedziała, że z pustymi rękoma stąd nie wyjdzie.



avatar
Bezrobotna

Dodatkowe informacje biograficzne
AKTUALNIE POSIADANA RÓŻDŻKA:
OPANOWANE ZAKLĘCIA: FINITE EPISKEY, CAVE INIMICUM, EXPELLIARMUS, PROTEGO, CONJUNCTIVITIS, DRĘTWOTA, AVIFORS, DURO, ACCIO, ALOHOMORA, BOMBARDA, CONFUNDUS, INCENDIO, LUMOS MAXIMA EXPULSO,SAGITTENT, BOMBARDA MAXIMA, FLIPPENDO DUO, BRACKIUM EMENDO,OBSCURO, PROCELLA, FRAGORE, PURPURA FLAMMA, OBLIVIATE, BAUBILLOUS, TURBINE IGNISIS, PROTEGO HORRIBILIS,LANUAE MAGICAE
OPIS POSTACI: Sto siedemdziesiąt centymetrów goryczy, żalu i apatii, nieustannego niezadowolenia i frustracji. Wymuszona i wyuczona elegancja, zaszyta głęboko pod skórą przez zdolną kadrę osławionego Instytutu Salem. Brak oczywistego i naturalnego wcięcia w talii nadrabia obfitym biustem, nierzadko eksponowanym, stosownie do okazji. Mruk. Snująca się niczym sen, czarny i mroczny, śmierć z kostuchą. Ponura jak zbity pies. Na próżno szukać u niej uśmiechu, rzadko robi to publicznie, chyba że całkowicie ironicznie. Błękitne ślepia nie przykuwają uwagi dopóki nie uzna, że albo jesteś godzien jej spojrzenia, albo wzbudziłeś w niej niechęć, a o to nietrudno. Wysepki piegów na policzkach i nosie przyklepane starannie pudrem, długie rzęsy okalające oczy. Włosy pospolicie brązowe koloruje magicznymi specyfikami, stylizuje je na różne sposoby. Nie może być nudno i banalnie, od podobnego wizerunku są ludzie bez wyobraźni i wyczucia estetyki. Estella to owoc skandalicznego romansu dwóch czarodziejskich rodzin – Greengrasów i Crouchów. Oficjalnie jednak, Panna Greengrass, częściowo zastraszona, częściowo wciąż zakochana we wpływowym i znacząco starszym kochanku, minęła się z prawdą i przyznała się rodzinie do związku z nieistniejącym, równie małoletnim mugolem, który przypadkowo zapłodnił młodocianą dziewczynę. Dramatyczna historia warta ekranizacji zakończyła się wydziedziczeniem Panny Greengrass, na co ta według wcześniej zamierzonego planu, opuściła Anglię i wyjechała z córeczką do Stanów, gdzie miała osiedlić się na dłużej, z dala od toksycznej rodziny. Miał do nich dołączyć Pan Crouch lecz z rozwodem i wystąpieniem przeciwko całej rodzinie było mu ostatecznie nie po drodze, a co za tym idzie, koniec końców matka Estelli została sama. Za Eduardo Vasqueza wyszła niedługo potem, przypieczętowując swoją nie najweselszą przyszłość - o tym jednak kiedy indziej. Estelle miłości i ciepła rodzinnego zaznała jedynie we wczesnych latach swojego dzieciństwa, kiedy jeszcze matka nie straciła rozumu, a ojczym nie przepił majątku lub Bóg wie co z nim właściwie zrobił. „Dziękuję” „Proszę” „Przepraszam” opuszczające usta Panienki Vasquez, mówi bez wyrazu, jednym tonem, wzrok kierując z dala od rozmówcy, słownie ukazując uprzejmość, a samą postawą wszystkiemu zaprzeczając. Jak na osobę przemierzającą przez życie bez wzorca ani autorytetu w rodzinie, osobliwie dumna, nawet w potarganych przez wiatr włosach, poplamionej i postrzępionej sukni z której wyrosła, nawet zamiatając sklepik na Pokątnej, który okazał się być jej pracodawcą-katem. Potajemnie chadza do kina, mugolskiej jaskini próżności i snobizmu. Choć jest zaczarowana i zafascynowana ruszającym się obrazem, lepiej jej na tym nie przyłapać. Będzie musiała pozbyć się świadków.

Zobacz profil autora http://mortis.forumpolish.com/t481-ptak-estelle http://mortis.forumpolish.com/t517-skrytka-numer-999#2027
PisanieTemat: Re: Szaty na wszystkie okazje Madame Malkin  Pon 07 Mar 2016, 20:46

Tępym wzrokiem wodziła za wskazówkami zegara, wykonując w myślach gorliwą modlitwę o nagłe przyspieszenie czasu, albo wpadniecie do dziury czasoprzestrzennej, która mogłaby zbliżyć ją do godziny zamknięcia sklepu, chociażby o kilka minut.
Słysząc za sobą obrót klamki, wzdrygnęła się nieznacznie i wnet oderwała spojrzenie od nieruchomego punktu w ścianie, błyskawicznie kierując swe kroki do wyjścia. Kobieta nie skomentowała tego w żaden sposób, a Estelle niemalże przyłapana na gorącym uczynku - opierdalaniu się na zapleczu, zmuszona została do powrotu na salę sklepową. Szybkim i wprawnym rzutem oka, omiotła pomieszczenie, zauważając kilka nowych klientek przeglądających od niechcenia oferowane przez Madame Malkin szaty. Zanim zdążyła krytycznie ocenić i zlustrować kreację wyjątkowo tandetnie odzianej nieznajomej dziewuchy, jej zmęczony i nieroztargniony umysł nareszcie rozpoznał sylwetkę Cioteczki Ruth, stojącej nieopodal wejścia - tuż obok wiernego towarzysza Angusa. Dopóki jednak zdołała przedrzeć się przez nachalne i chaotycznie krążące babska, na drodze stanęła jej znajoma twarz stałej klientki sklepu, a właściwie, stałej klientki kawiarni, w której ona i Estelle chętnie pijały kawę, podczas zuchwałych wymian babskimi ploteczkami.
-Witam Panią Templer, a co panią tutaj sprowadza? Jak mogę pani pomóc? -zapytała, nie szczędząc sobie oficjalnego tonu, nieznacznie podszytego ociupiną ironii. Nawet lubiła odgrywać tę swoją rolę pilnej pracownicy, zwłaszcza wtedy, gdy odwiedzali ją znajomi, którzy z miłą chęcią napawali się widokiem uniżonej, skromnej Estelle, sprzedawczyni miesiąca. To faktycznie musiało być zabawne dla każdego, kto choć trochę znał ten jej charakterek.
"Zaczekaj chwilkę" powiedziała do Sophii, wyminąwszy jej sylwetkę i podchodząc do osamotnionej Ruth, którą to jeszcze żadna koleżanka nie zdążyła się zająć.
-Miło cię widzieć ciociu, pozwól że ci kogoś przedstawię.
Czy w pracy mogła pozwalać sobie na podobne pogaduszki i zagadywanie starych koleżanek i rodziny? Wątpliwości dotyczące naganności podobnej sytuacji nawet nie pojawiły się w głowie Estelle, która na dobrą sprawę i tak miała po dziurki w nosie tych wszystkich nudnych obowiązków i etykiety pracownicy tego cholernego przybytku.
avatar
Redaktor Proroka, Astrolog

Dodatkowe informacje biograficzne
AKTUALNIE POSIADANA RÓŻDŻKA: Włos jednorożca, cedr, 12 cali, elastyczna. | ZDOBIENIA: Wyżłobione na całej długości runy berkano.
OPANOWANE ZAKLĘCIA: -
OPIS POSTACI: Nigdy nie uważałam się za osobę piękną, choć odrobina wilej krwi zawsze sprawiała, że zwracałam na siebie uwagę. Obecnie, mimo tego iż na twarzy zaczęły pojawiać mi się zmarszczki - nadal wyglądam młodo. Mam długi nos, który nie jednemu przyniósłby na myśl nosy czarownic z mugolskich opowieści. Ciemne oczy, tak często ukryte pod ściętą na prosto, rudą grzywką i długie włosy, tak często przeze mnie spinane w kok - zwłaszcza, gdy idę do pracy. Nie jestem niska, choć do wysokich bym się nie zaliczyła. Metr siedemdziesiąt to raczej średnia wysokość kobiet w moim wieku i środowisku, z którego pochodzę. Kiedyś miałam śliczne, zaokrąglone tam, gdzie potrzeba ciało. Teraz skóra marszczy mi się na dłoniach, zwisa gdzieniegdzie zupełnie nie tak, jak powinna. Jestem szczupła, niektórzy powiedzieliby wręcz wychudzona. Ubieram się zazwyczaj w rzeczy praktyczne, ale jednocześnie eleganckie. Mimo wszystko, pochodzę z dobrego domu i mam potrzebę noszenia drogich, dobrze skrojonych i przede wszystkim uszytych z dobrych materiałów ubrań.

Zobacz profil autora http://mortis.forumpolish.com/t564-towarzysze-ruth#2577 http://mortis.forumpolish.com/t563-skrytka-nr-999
PisanieTemat: Re: Szaty na wszystkie okazje Madame Malkin  Wto 08 Mar 2016, 12:10

Cały czas głaskam futro Angusa, czując się dzięki temu bezpieczniej. Głupi nawyk, bo cóż mógłby zrobić zwykły pies, gdyby moje życie naprawdę było w niebezpieczeństwie? Ufam mu jednak i wiem, że wiele by dla mnie zrobił. Czuję się przy nim spokojnie, choć przecież nie odgania moich zmartwień i trosk zbyt daleko, a one i tak ciągle wracają.
Rozglądam się po pomieszczeniu i co jakiś czas spoglądam na psa, który wypatruje poszukiwanej przeze mnie osoby. Obydwoje jednak musimy pogodzić się z tym, że młodej Estelle nigdzie nie ma. Wzdycham tylko i kucam przy Angusie głaskając go za uchem, a on ociera się pyskiem o mój podbródek. Nie miałam pojęcia, czy w tych godzinach zastanę pannę Vasquez, miałam jednak nadzieję, że tak właśnie będzie. Co jakiś czas się z nią spotykam i sprawdzam, co u niej. Na początku robiłam to ze względu na jej matkę, a teraz? Teraz po prostu potrzebuję towarzystwa, a przy niej mogę udawać, że moje życie wygląda tak, jak bym chciała. Czasem traktuję ją bardziej jak swoją córkę, niż znajomej i być może to właśnie pozwala mi na chwilę odetchnąć.
W momencie, w którym podnoszę się i przeciągam, bo jednak stare kości nie chcą współpracować tak dobrze, jak kiedyś, gdy były jeszcze młode, dostrzegam Estelle i się do niej uśmiecham.
- Co u ciebie słychać, kochanie? - Pytam a Angus podekscytowany merda ogonem ocierając pysk o nogę sprzedawczyni. Łasi się do niej i zabiega o uwagę, taki już ten mój przyjaciel jest.
- Tak? Mam nadzieję, że jakiegoś przystojnego chłopca. To już czas wyjść za mąż. - Śmieję się i podążam wzrokiem w poszukiwaniu osoby, którą chce mi to dziewczę przedstawić.




Ostatnio zmieniony przez Ruth McDonald dnia Czw 17 Mar 2016, 13:03, w całości zmieniany 1 raz
avatar
Stażysta Brygady Uderzeniowej Ministerstwa Magii

Dodatkowe informacje biograficzne
AKTUALNIE POSIADANA RÓŻDŻKA: Róg jednorożca; Osika; 11,5
OPANOWANE ZAKLĘCIA: ♥Szkolne♥ PROTEGO, CONJUNCTIVITIS, ENERVATE, EXPELLIARMUS, FINITE, PETRIFICUS TOTALUS, DRĘTWOTA, EVERTE STATUM, IMMOBILUS, MIMBLE WIMBLE, AVIFORS, FURNUCULUS, ACCIO, ALOHOMORA, LUMOS MAXIMA ♥Łatwe♥ COLLOSHOO, ENTROPOMORPHIS, ANAPNEO, REPARIFORS, ANTIVENENUM, BOMBARDA MAXIMA, CHŁOSZCZYŚĆ, OCULUS LEPUS, SUSPENSORIUS ♥Trudne♥ STIMULUS MELEDICTIONEM, ACID MISSILE, FINITE INCANTATEM, ADVERSUM, VULNERA SANATUR, SENSOREM
OPIS POSTACI: Templer mierzy niecałe sto siedemdziesiąt trzy centymetry i jest to coś, na co nigdy w życiu nie narzekała. Podobało jej się, że nie należy do osób tych za nadto wysokich, czy niskich. Oscylowała w odpowiedniej dla siebie wadze, chociaż jak na kobietę przystało zawsze uważa, że jest za szeroka w biodrach. Na jej twarzy trudno dostrzec piegi, albo innego rodzaju przebarwienia. Tylko wtedy kiedy jest zbyt zdenerwowana lub po prostu speszona, na jej bladych policzkach pojawiają się rumieńce, które dość trudno przegonić. Największą uwagę w jej wizerunku zabierają oczy. Duże, jasnoniebieskie, często wywołują zdezorientowanie u jej rozmówców, co nie za bardzo odpowiada samej Sophii. Często, podczas spisywania ważnych notatek musi zakładać na nos okulary, żeby litery i cyfry znajdujące się na pergaminie za bardzo się nie rozmazywały. Lewej ręki używa niemalże do wszystkiego: pisania, przewracania kartek, wykonywania codziennych czynności. Z niewiadomych przyczyn różdżka zawsze znajduje się w jej prawej ręce. Tak nauczyła się rzucać czary w szkole i tak jej pozostało. Życie Sophii nigdy nie było usłane pachnącymi i miękkimi płatkami kwiatów. Znacznie częściej natrafiała na kolce róż, które tylko czekały, aż wbiją się mocno w stopy kobiety i to między innymi ukształtowało jej charakter. Ma wole walki i nie da sobą pomiatać, chociaż podczas pierwszej rozmowy może wydawać się bierna i uległa. Z reguły jest optymistycznie nastawiona do życia, ale do wszystkiego podchodzi z dystansem.

Zobacz profil autora http://mortis.forumpolish.com/t544-stworki-sophii http://mortis.forumpolish.com/t551-dziennik-sophii-templer http://mortis.forumpolish.com/t545-skrytka-nr-983
PisanieTemat: Re: Szaty na wszystkie okazje Madame Malkin  Sro 09 Mar 2016, 14:18

Rozejrzała się uważnie po sklepie, wzrokiem szukając czegoś, na czym mogłaby dłużej zawiesić wzrok. Przejechała dłonią po miękkiej, czarnej szacie, gdy za sobą usłyszała dobrze znany jej głos. Szybko odwróciła się w kierunku koleżanki, mierząc ją dokładnie wzrokiem, jak miała to w zwyczaju robić.
- Panno Vasquez.
Przywitała ją lekkim skinieniem głowy i z szerokim uśmiechem, który wkradł się na jej usta. Ostatnimi czasy dość rzadko spotykała Estelle w ich ulubionej kawiarni z jednego, bardzo ważnego powodu: Była tak zagoniona w pracy, że nie miała czasu na ploteczki z ulubioną sprzedawczynią. Musiały w końcu umówić się na spotkanie, żeby nadrobić stracony czas. Kobieta zawsze miała dużo, ciekawych informacji na temat życia innych ludzi. To, aż śmieszne ile przeciętny kupujący może opowiedzieć na temat swojego życia osobistego, podczas robienia zakupów.
- Szukam płaszcza, który nadawałby się na wiosnę.
Ogoniła niesforne kosmyki włosów ze swojego czoło, informując sprzedawczynię o swoim powodzie odwiedzenia sklepu Madame Malkin. Wiedziała jednak, że na kupnie jedynie płaszcza się nie skończy. Vasquez miała idealny talent do wyciśnięcia z kupców ostatniego sykla.
- Nie ma problemu. Rozejrzę się.
Przytaknęła lekko głową i kiedy Estelle ją wyminęła, podeszła do stojaków z ubraniami. Była przekonana, że dostanie tutaj wszystko, co było jej potrzebne. To nawet całkiem wygodne, że mogła zrobić zakupy w jednym sklepie, a nie biegać po całej Pokątnej od sklepu do sklepu i szukać odpowiedniego zaopatrzenia jej garderoby.



avatar
Bezrobotna

Dodatkowe informacje biograficzne
AKTUALNIE POSIADANA RÓŻDŻKA:
OPANOWANE ZAKLĘCIA: FINITE EPISKEY, CAVE INIMICUM, EXPELLIARMUS, PROTEGO, CONJUNCTIVITIS, DRĘTWOTA, AVIFORS, DURO, ACCIO, ALOHOMORA, BOMBARDA, CONFUNDUS, INCENDIO, LUMOS MAXIMA EXPULSO,SAGITTENT, BOMBARDA MAXIMA, FLIPPENDO DUO, BRACKIUM EMENDO,OBSCURO, PROCELLA, FRAGORE, PURPURA FLAMMA, OBLIVIATE, BAUBILLOUS, TURBINE IGNISIS, PROTEGO HORRIBILIS,LANUAE MAGICAE
OPIS POSTACI: Sto siedemdziesiąt centymetrów goryczy, żalu i apatii, nieustannego niezadowolenia i frustracji. Wymuszona i wyuczona elegancja, zaszyta głęboko pod skórą przez zdolną kadrę osławionego Instytutu Salem. Brak oczywistego i naturalnego wcięcia w talii nadrabia obfitym biustem, nierzadko eksponowanym, stosownie do okazji. Mruk. Snująca się niczym sen, czarny i mroczny, śmierć z kostuchą. Ponura jak zbity pies. Na próżno szukać u niej uśmiechu, rzadko robi to publicznie, chyba że całkowicie ironicznie. Błękitne ślepia nie przykuwają uwagi dopóki nie uzna, że albo jesteś godzien jej spojrzenia, albo wzbudziłeś w niej niechęć, a o to nietrudno. Wysepki piegów na policzkach i nosie przyklepane starannie pudrem, długie rzęsy okalające oczy. Włosy pospolicie brązowe koloruje magicznymi specyfikami, stylizuje je na różne sposoby. Nie może być nudno i banalnie, od podobnego wizerunku są ludzie bez wyobraźni i wyczucia estetyki. Estella to owoc skandalicznego romansu dwóch czarodziejskich rodzin – Greengrasów i Crouchów. Oficjalnie jednak, Panna Greengrass, częściowo zastraszona, częściowo wciąż zakochana we wpływowym i znacząco starszym kochanku, minęła się z prawdą i przyznała się rodzinie do związku z nieistniejącym, równie małoletnim mugolem, który przypadkowo zapłodnił młodocianą dziewczynę. Dramatyczna historia warta ekranizacji zakończyła się wydziedziczeniem Panny Greengrass, na co ta według wcześniej zamierzonego planu, opuściła Anglię i wyjechała z córeczką do Stanów, gdzie miała osiedlić się na dłużej, z dala od toksycznej rodziny. Miał do nich dołączyć Pan Crouch lecz z rozwodem i wystąpieniem przeciwko całej rodzinie było mu ostatecznie nie po drodze, a co za tym idzie, koniec końców matka Estelli została sama. Za Eduardo Vasqueza wyszła niedługo potem, przypieczętowując swoją nie najweselszą przyszłość - o tym jednak kiedy indziej. Estelle miłości i ciepła rodzinnego zaznała jedynie we wczesnych latach swojego dzieciństwa, kiedy jeszcze matka nie straciła rozumu, a ojczym nie przepił majątku lub Bóg wie co z nim właściwie zrobił. „Dziękuję” „Proszę” „Przepraszam” opuszczające usta Panienki Vasquez, mówi bez wyrazu, jednym tonem, wzrok kierując z dala od rozmówcy, słownie ukazując uprzejmość, a samą postawą wszystkiemu zaprzeczając. Jak na osobę przemierzającą przez życie bez wzorca ani autorytetu w rodzinie, osobliwie dumna, nawet w potarganych przez wiatr włosach, poplamionej i postrzępionej sukni z której wyrosła, nawet zamiatając sklepik na Pokątnej, który okazał się być jej pracodawcą-katem. Potajemnie chadza do kina, mugolskiej jaskini próżności i snobizmu. Choć jest zaczarowana i zafascynowana ruszającym się obrazem, lepiej jej na tym nie przyłapać. Będzie musiała pozbyć się świadków.

Zobacz profil autora http://mortis.forumpolish.com/t481-ptak-estelle http://mortis.forumpolish.com/t517-skrytka-numer-999#2027
PisanieTemat: Re: Szaty na wszystkie okazje Madame Malkin  Sob 12 Mar 2016, 03:37

-Wczoraj dostarczyli nam pierwszą partię płaszczów wiosennych, ale każdy, co do jednego, posiadał niezliczoną ilość dziur. Wyglądało na robotę moli. Jeszcze nie wiemy czy właściciele mają kosę z dostawcą, czy to robota jakiegoś figlarza. Oczywiście, nic o tym nie słyszałaś. A na pewno nie ode mnie - przytknęła do ust palec wskazujący i skinęła głową, odchodząc w kierunku Pani Redaktor.
Estelle mimo przynależności do kręgów smutasów frustratów i ponuraków, odwzajemniła uśmiech swojej przyszywanej, kochanej cioteczki. Nie lubiła jej rozczarowywać ani napawać niepotrzebnym smutkiem, dosyć często również, wpasowywała się w grę jej mimiki i ekspresji, imitując i naśladując cudze emocje. Sama do końca była pewna czy nie przywdziewała przy niej maski kogoś kim właściwie nie była, czy było odwrotnie - w jej towarzystwie mogła wyprzeć się ciążących na sercu zmartwień i udręk.
Zerknąwszy przez ramię, czy aby kierowniczka nie śledzi wzrokiem jej poczynań, nachyliła się nieznacznie ku podekscytowanemu Angusowi, po czym przetrzepała mu solidnie futerko swym natarczywym aktem czułości. Co jak co, ale Estelle była posiadaczką całkiem ciętej łapy i nawet takie mizianie z perspektywy trzeciej osoby musiało wyglądać na karcenie zwierzęta, a nie czułe głaskanie.
Podniosła się niespiesznie, egzaltowanie wywracając oczyma na wzmiankę o mężu.
-Wolałabym już żeby był bardziej bogaty niż przystojny - bąknęła pod nosem, odnajdując wzrokiem Sophię i kiwając grzecznie głową w jej kierunku, na znak znaczącego przywołania.
-Ciociu. Pozwól, że ci przedstawię Pannę Sophię Templer. Sophia jest stażystką Brygady Uderzeniowej Ministerstwa Magii. Następnym razem, gdy zdecydujesz się przemycać magiczne ziele do Kornwalii, rozejrzyj się dokładnie czy ta panienka czasem nie depcze ci po piętach - zażartowała z grobową miną i tonem nie sugerującym swawolnych dowcipków ani śmieszków na poziomie gimnazjalnym.
-Sophio, poznaj Ruth McDonald, najlepsza Pani Redaktor jaką ten brukowiec Prorok mógł zatrudnić. Jesteśmy blisko, ale to nie znaczy, że nie poszuka na ciebie żadnych brudów, ani gorących romansów z przełożonymi, więc ty też miej się na baczności.
Stanęła tuż obok nich, ze złożonymi dłońmi i rozczuloną miną rodzica, który właśnie wydawał za mąż swoją pierworodną pociechę.
Przeprosiła je na chwilę, w celu skontaktowania czegoś pilnego z kierowniczką, po czym pospiesznie pognała na zaplecze, w myślach obmyślając plan wcześniejszego urwania się z pracy. Dobre i dziesięć, piętnaście minut wcześniej!
avatar
Redaktor Proroka, Astrolog

Dodatkowe informacje biograficzne
AKTUALNIE POSIADANA RÓŻDŻKA: Włos jednorożca, cedr, 12 cali, elastyczna. | ZDOBIENIA: Wyżłobione na całej długości runy berkano.
OPANOWANE ZAKLĘCIA: -
OPIS POSTACI: Nigdy nie uważałam się za osobę piękną, choć odrobina wilej krwi zawsze sprawiała, że zwracałam na siebie uwagę. Obecnie, mimo tego iż na twarzy zaczęły pojawiać mi się zmarszczki - nadal wyglądam młodo. Mam długi nos, który nie jednemu przyniósłby na myśl nosy czarownic z mugolskich opowieści. Ciemne oczy, tak często ukryte pod ściętą na prosto, rudą grzywką i długie włosy, tak często przeze mnie spinane w kok - zwłaszcza, gdy idę do pracy. Nie jestem niska, choć do wysokich bym się nie zaliczyła. Metr siedemdziesiąt to raczej średnia wysokość kobiet w moim wieku i środowisku, z którego pochodzę. Kiedyś miałam śliczne, zaokrąglone tam, gdzie potrzeba ciało. Teraz skóra marszczy mi się na dłoniach, zwisa gdzieniegdzie zupełnie nie tak, jak powinna. Jestem szczupła, niektórzy powiedzieliby wręcz wychudzona. Ubieram się zazwyczaj w rzeczy praktyczne, ale jednocześnie eleganckie. Mimo wszystko, pochodzę z dobrego domu i mam potrzebę noszenia drogich, dobrze skrojonych i przede wszystkim uszytych z dobrych materiałów ubrań.

Zobacz profil autora http://mortis.forumpolish.com/t564-towarzysze-ruth#2577 http://mortis.forumpolish.com/t563-skrytka-nr-999
PisanieTemat: Re: Szaty na wszystkie okazje Madame Malkin  Sob 12 Mar 2016, 16:21

Przyglądam się jej twarzy, sprawdzam, czy coś się z niej zmieniło. Przypominam sobie czasy, w których miałam tyle samo lat, co ona teraz i uśmiecham odrobinę cieplej. Przyjemnie było mieć dwadzieścia lat, choć i wtedy los nas nie oszczędzał. Zarówno mama Estelle, ja, mój mąż i cała nasza paczka ze szkoły. Wszyscy jesteśmy teraz innymi ludźmi, doświadczonymi i w większości - potwornie smutnymi. Nie chcę, by młode pokolenie przeżywało to samo, co my. Ale czy mam coś do powiedzenia w tej sprawie? Czy mogę coś zmienić, skoro na myśl o tych wszystkich okropieństwach najchętniej schowałabym się pod kołdrą?
- Przede wszystkim, powinien być dobry Estelle. Bez pieniędzy i pięknej twarzy można żyć. Dobro w sercu jest najważniejsze, nie zapominaj. - Mówię i spoglądam na uszczęśliwionego Angusa. Merda ogonem, a ja uśmiecham się szeroko, bo w głowie pojawił mi się obraz kochanego Davida. Nie miał pieniędzy, gdy za niego wychodziłam. Nie był też czarodziejem czystej krwi, co wzbudziło wielkie oburzenie środowisk, w których obracała się moja rodzina. Nie żałuję jednak decyzji o małżeństwie, bo nie znałam lepszego człowieka od niego.
Wodzę wzrokiem za ręką przyszywanej siostrzenicy i odnajduję spojrzeniem uroczą pannę, której oczy przyciągają mnie coraz bardziej. Muszę przyznać, że ma w sobie coś takiego, co prosi się o patrzenie na nią i podziwianie. Z pewnością ma wielu adoratorów, myślę sobie i wyciągam rękę. A więc to z takimi dziewczętami zadaje się moja mała Estelle.
- Dzień dobry, miło mi cię poznać. - Mówię i dopiero po chwili dociera do mnie sens wypowiedzi panny Vasquez. Piorunuję ją wzrokiem, choć gdzieś w oczach grają mi ogniki rozbawienia, więc dziewczę na pewno wie, że wcale nie jestem zła. Przynajmniej nie tak naprawdę.
- Och, nie wygaduj bzdur, Estelle. Wcale nie najlepszą, ale zdecydowanie najbardziej zaprawioną w boju. - Śmieję się i obserwuję reakcję kobiety, zwykłe przyzwyczajenie. - A więc pracujesz w Brygadzie Uderzeniowej? - Pytam zaciekawiona. Chciałabym wiedzieć coś więcej o powrocie Magnusa, o którym czytałam w gazecie. Może uda mi się nakłonić dziewczynę, by powiedziała coś więcej na ten temat? O ile oczywiście BUM wie cokolwiek.




Ostatnio zmieniony przez Ruth McDonald dnia Czw 17 Mar 2016, 13:03, w całości zmieniany 1 raz
avatar
Stażysta Brygady Uderzeniowej Ministerstwa Magii

Dodatkowe informacje biograficzne
AKTUALNIE POSIADANA RÓŻDŻKA: Róg jednorożca; Osika; 11,5
OPANOWANE ZAKLĘCIA: ♥Szkolne♥ PROTEGO, CONJUNCTIVITIS, ENERVATE, EXPELLIARMUS, FINITE, PETRIFICUS TOTALUS, DRĘTWOTA, EVERTE STATUM, IMMOBILUS, MIMBLE WIMBLE, AVIFORS, FURNUCULUS, ACCIO, ALOHOMORA, LUMOS MAXIMA ♥Łatwe♥ COLLOSHOO, ENTROPOMORPHIS, ANAPNEO, REPARIFORS, ANTIVENENUM, BOMBARDA MAXIMA, CHŁOSZCZYŚĆ, OCULUS LEPUS, SUSPENSORIUS ♥Trudne♥ STIMULUS MELEDICTIONEM, ACID MISSILE, FINITE INCANTATEM, ADVERSUM, VULNERA SANATUR, SENSOREM
OPIS POSTACI: Templer mierzy niecałe sto siedemdziesiąt trzy centymetry i jest to coś, na co nigdy w życiu nie narzekała. Podobało jej się, że nie należy do osób tych za nadto wysokich, czy niskich. Oscylowała w odpowiedniej dla siebie wadze, chociaż jak na kobietę przystało zawsze uważa, że jest za szeroka w biodrach. Na jej twarzy trudno dostrzec piegi, albo innego rodzaju przebarwienia. Tylko wtedy kiedy jest zbyt zdenerwowana lub po prostu speszona, na jej bladych policzkach pojawiają się rumieńce, które dość trudno przegonić. Największą uwagę w jej wizerunku zabierają oczy. Duże, jasnoniebieskie, często wywołują zdezorientowanie u jej rozmówców, co nie za bardzo odpowiada samej Sophii. Często, podczas spisywania ważnych notatek musi zakładać na nos okulary, żeby litery i cyfry znajdujące się na pergaminie za bardzo się nie rozmazywały. Lewej ręki używa niemalże do wszystkiego: pisania, przewracania kartek, wykonywania codziennych czynności. Z niewiadomych przyczyn różdżka zawsze znajduje się w jej prawej ręce. Tak nauczyła się rzucać czary w szkole i tak jej pozostało. Życie Sophii nigdy nie było usłane pachnącymi i miękkimi płatkami kwiatów. Znacznie częściej natrafiała na kolce róż, które tylko czekały, aż wbiją się mocno w stopy kobiety i to między innymi ukształtowało jej charakter. Ma wole walki i nie da sobą pomiatać, chociaż podczas pierwszej rozmowy może wydawać się bierna i uległa. Z reguły jest optymistycznie nastawiona do życia, ale do wszystkiego podchodzi z dystansem.

Zobacz profil autora http://mortis.forumpolish.com/t544-stworki-sophii http://mortis.forumpolish.com/t551-dziennik-sophii-templer http://mortis.forumpolish.com/t545-skrytka-nr-983
PisanieTemat: Re: Szaty na wszystkie okazje Madame Malkin  Sob 12 Mar 2016, 20:10

- I tak jestem przekonana, że nie wyjdę stąd z pustymi rękami. Pomożesz mi coś wybrać, prawda?
Może i nie miała zbyt dużo pieniędzy, ale wiedziała, że Estelle, nie pozwoli jej opuścić sklepu bez zakupu jakiegoś ubrania. Było tak za każdym razem, kiedy tu się pojawiała, a w pobliżu znajdowała się Panna Vasquez. Poza tym kobieta doskonale potrafiła dobrać jej potrzebną część garderoby, w której nie wyglądała kiczowato i niemodnie. Bo moda w latach 30 to coś naprawdę ważnego!
Gdy została sama, zaczęła przeglądać wieszaki z czarnymi szatami, dwa razy odganiając od siebie inne pracownice, które proponowały jej swoją pomoc. Na całe szczęście, krótkie "Nie dziękuję" w zupełności wystarczyło. Sophia nie tolerowała takiego nachalnego zachowania, dlatego zawsze starała się wypatrzeć Estellę przez witrynę sklepową. Wtedy wiedziała, że będzie bezpieczna i z dala od innych sprzedawczyń.
Kątem oka zauważyła jak sprzedawczyni gestem głowy, zaprasza ją do siebie. Templer nie było za bardzo w smak, aby przerywać im rozmowę, ale skoro sama została przywołana, oderwała wzrok od ubrań i skierowała się w kierunku, rozmawiających kobiet.
Ukłoniła się delikatnie przed redaktorką, ściskając wyciągniętą dłoń kobiety.
- Dzień dobry. Estelle jak zwykle przesadza.
Zaśmiała się z opisu sprzedawczyni. A więc to tak wyglądała w oczach Estelle? No, no... Nic tylko pozazdrościć takiego punktu widzenia.
- Nie mam żadnych romansów w pracy, a już na pewno nie gorących. Nic wartego napisania.
Przewróciła oczami, zaraz uważnie wpatrując się w Vasquez. Co ona też najlepszego ludziom wygadywała? Co prawda, wiedziała, że dziewczyna nie rozniesie na jej temat żadnych plotek, ale romanse BUMu, wcale nie powinny ujrzeć światła dziennego. Nawet jeśli miałyby być to kłamstwa i zmyślone historyjki.
- Tak. Jestem tam stażystką. Dopiero się uczę.
Uśmiechnęła się życzliwie. Na całe szczęście Sophię obowiązywała klauzula poufności. Nie mogła powiedzieć nic na tematy poruszane w biurze, co automatycznie powodowało, że nie musiała zmyślać, żeby odgonić od siebie natrętnego rozmówcę. Zazwyczaj, krótkie: "Przykro mi, ale nie mogę powiedzieć nic więcej na ten temat." w zupełności wystarczało.



avatar
Bezrobotna

Dodatkowe informacje biograficzne
AKTUALNIE POSIADANA RÓŻDŻKA:
OPANOWANE ZAKLĘCIA: FINITE EPISKEY, CAVE INIMICUM, EXPELLIARMUS, PROTEGO, CONJUNCTIVITIS, DRĘTWOTA, AVIFORS, DURO, ACCIO, ALOHOMORA, BOMBARDA, CONFUNDUS, INCENDIO, LUMOS MAXIMA EXPULSO,SAGITTENT, BOMBARDA MAXIMA, FLIPPENDO DUO, BRACKIUM EMENDO,OBSCURO, PROCELLA, FRAGORE, PURPURA FLAMMA, OBLIVIATE, BAUBILLOUS, TURBINE IGNISIS, PROTEGO HORRIBILIS,LANUAE MAGICAE
OPIS POSTACI: Sto siedemdziesiąt centymetrów goryczy, żalu i apatii, nieustannego niezadowolenia i frustracji. Wymuszona i wyuczona elegancja, zaszyta głęboko pod skórą przez zdolną kadrę osławionego Instytutu Salem. Brak oczywistego i naturalnego wcięcia w talii nadrabia obfitym biustem, nierzadko eksponowanym, stosownie do okazji. Mruk. Snująca się niczym sen, czarny i mroczny, śmierć z kostuchą. Ponura jak zbity pies. Na próżno szukać u niej uśmiechu, rzadko robi to publicznie, chyba że całkowicie ironicznie. Błękitne ślepia nie przykuwają uwagi dopóki nie uzna, że albo jesteś godzien jej spojrzenia, albo wzbudziłeś w niej niechęć, a o to nietrudno. Wysepki piegów na policzkach i nosie przyklepane starannie pudrem, długie rzęsy okalające oczy. Włosy pospolicie brązowe koloruje magicznymi specyfikami, stylizuje je na różne sposoby. Nie może być nudno i banalnie, od podobnego wizerunku są ludzie bez wyobraźni i wyczucia estetyki. Estella to owoc skandalicznego romansu dwóch czarodziejskich rodzin – Greengrasów i Crouchów. Oficjalnie jednak, Panna Greengrass, częściowo zastraszona, częściowo wciąż zakochana we wpływowym i znacząco starszym kochanku, minęła się z prawdą i przyznała się rodzinie do związku z nieistniejącym, równie małoletnim mugolem, który przypadkowo zapłodnił młodocianą dziewczynę. Dramatyczna historia warta ekranizacji zakończyła się wydziedziczeniem Panny Greengrass, na co ta według wcześniej zamierzonego planu, opuściła Anglię i wyjechała z córeczką do Stanów, gdzie miała osiedlić się na dłużej, z dala od toksycznej rodziny. Miał do nich dołączyć Pan Crouch lecz z rozwodem i wystąpieniem przeciwko całej rodzinie było mu ostatecznie nie po drodze, a co za tym idzie, koniec końców matka Estelli została sama. Za Eduardo Vasqueza wyszła niedługo potem, przypieczętowując swoją nie najweselszą przyszłość - o tym jednak kiedy indziej. Estelle miłości i ciepła rodzinnego zaznała jedynie we wczesnych latach swojego dzieciństwa, kiedy jeszcze matka nie straciła rozumu, a ojczym nie przepił majątku lub Bóg wie co z nim właściwie zrobił. „Dziękuję” „Proszę” „Przepraszam” opuszczające usta Panienki Vasquez, mówi bez wyrazu, jednym tonem, wzrok kierując z dala od rozmówcy, słownie ukazując uprzejmość, a samą postawą wszystkiemu zaprzeczając. Jak na osobę przemierzającą przez życie bez wzorca ani autorytetu w rodzinie, osobliwie dumna, nawet w potarganych przez wiatr włosach, poplamionej i postrzępionej sukni z której wyrosła, nawet zamiatając sklepik na Pokątnej, który okazał się być jej pracodawcą-katem. Potajemnie chadza do kina, mugolskiej jaskini próżności i snobizmu. Choć jest zaczarowana i zafascynowana ruszającym się obrazem, lepiej jej na tym nie przyłapać. Będzie musiała pozbyć się świadków.

Zobacz profil autora http://mortis.forumpolish.com/t481-ptak-estelle http://mortis.forumpolish.com/t517-skrytka-numer-999#2027
PisanieTemat: Re: Szaty na wszystkie okazje Madame Malkin  Pon 14 Mar 2016, 21:20

Estelle w trymiga zniknęła za drzwiami sklepowego zaplecza. Odkaszlnęła, wyprostowała się i niespiesznie przeszła do wieszaków z zapasowym, dodatkowym asortymentem, udając że szuka odpowiedniego rozmiaru dla klientki. Zanim jednakże zdążyła otworzyć usta aby rozpocząć akcję z cyklu "wcześniejsza ewakuacja z roboty", kierowniczka ubiegła ją, racząc dziewczynę nieprzychylnym spojrzeniem. Zleciła jej uprzątnięcie zaplecza i posegregowanie wieszaków według rozmiarów, gdyż według kierowniczki, szefostwo zatrudniło same nieschludne i niezorganizowane bałaganiary, które bez tworzenia jednego, wielkiego rozgardiaszu, nie potrafiły wykonać żadnego zadania.
-Ale...- zamknęła dziób szybciej niż zdążyła podjąć się wchodzenia z kobietą w pyskówkę. Albo w błagalną modłę, w przypadku podstępnej i dwulicowej Vasquez wszystko było możliwe. Nikt w tym sklepie nie pierdolił się w tańcu i siłą rzeczy Estelle musiała wykonać polecenie kobiety, może czas siłą rzeczy minie szybciej niż będzie się spodziewać. Miała tylko nadzieję, że ani Sophia ani Ruth nie opuszczą sklepu i nie zostawią jej na pastwę samotnie spędzonego wieczora.
Zazwyczaj powolna i niezdarna w swych ruchach, tym razem zebrała się w sobie i bez zastanowienia zaczęła uwijać się jak mała mróweczka. Mogła być bowiem pewna, że jeśli nie uda jej się uprzątnąć na czas, to zostanie zmuszona do zostania po godzinach, a dla Vasquezówny każda minuta z dala od tego przybytku była na wagę złota.
avatar
Redaktor Proroka, Astrolog

Dodatkowe informacje biograficzne
AKTUALNIE POSIADANA RÓŻDŻKA: Włos jednorożca, cedr, 12 cali, elastyczna. | ZDOBIENIA: Wyżłobione na całej długości runy berkano.
OPANOWANE ZAKLĘCIA: -
OPIS POSTACI: Nigdy nie uważałam się za osobę piękną, choć odrobina wilej krwi zawsze sprawiała, że zwracałam na siebie uwagę. Obecnie, mimo tego iż na twarzy zaczęły pojawiać mi się zmarszczki - nadal wyglądam młodo. Mam długi nos, który nie jednemu przyniósłby na myśl nosy czarownic z mugolskich opowieści. Ciemne oczy, tak często ukryte pod ściętą na prosto, rudą grzywką i długie włosy, tak często przeze mnie spinane w kok - zwłaszcza, gdy idę do pracy. Nie jestem niska, choć do wysokich bym się nie zaliczyła. Metr siedemdziesiąt to raczej średnia wysokość kobiet w moim wieku i środowisku, z którego pochodzę. Kiedyś miałam śliczne, zaokrąglone tam, gdzie potrzeba ciało. Teraz skóra marszczy mi się na dłoniach, zwisa gdzieniegdzie zupełnie nie tak, jak powinna. Jestem szczupła, niektórzy powiedzieliby wręcz wychudzona. Ubieram się zazwyczaj w rzeczy praktyczne, ale jednocześnie eleganckie. Mimo wszystko, pochodzę z dobrego domu i mam potrzebę noszenia drogich, dobrze skrojonych i przede wszystkim uszytych z dobrych materiałów ubrań.

Zobacz profil autora http://mortis.forumpolish.com/t564-towarzysze-ruth#2577 http://mortis.forumpolish.com/t563-skrytka-nr-999
PisanieTemat: Re: Szaty na wszystkie okazje Madame Malkin  Pią 18 Mar 2016, 13:10

Uśmiecham się i przyglądam dziewczętom. Miło jest być młodym, żywym i wchodzić dopiero w życie. Czasami zastanawiam się, czy gdybym dorobiła się dzieci byłyby one podobne do nich. Czy miałyby podobne zainteresowania, może nawet pracowałyby z jedną z nich? Ciężko jest się nad tym zastanawiać, biorąc pod uwagę wszystko, przez co przeszliśmy. Mimo to, chcę wierzyć, że tak właśnie by było.
Dotykam dłonią włosów Estelle i rozczesuję palcami kołtun, który jej się na nich wytworzył. Nie bez powodu traktuję ją jak własną córkę, choć przecież nikt nie zdaje sobie z tego sprawy. Walczę w ten sposób z samotnością i prawdę mówiąc - na co dzień mi to wystarcza. Dopiero, gdy siadam i analizuję swoje życie zaczyna do mnie docierać, że po prostu zapycham dziurę, jaką wytworzył w moim życiu los. Teraz jest to jednak nieistotne.
- Estelle lubi przesadzać. - Śmieję się i patrzę na Sophię, której tłumaczenie jeszcze bardziej mnie bawi. Ja w jej wieku byłam już mężatką, a one raczej się do ślubu nie szykowały. Cóż, czasy się zmieniają. Mimo to sądzę, że zgodnie ze starymi obyczajami, powinny już mieć kogoś, kto będzie się o nie starał. Tak, by nie skończyły same, bo staropanieństwo nie jest czymś, czego życzyłoby się tak uroczym pannom.
- Romanse w pracy nigdy nie kończą się dobrze, panno Templer. Taka rada na przyszłość od kobiety, która już swoje widziała. - Mówię z uśmiechem i obserwuję, jak Angus prosi Sophię o chwilę uwagi i łasi się do jej nóg.
- Stażystką? Pewnie ciężko jest odnaleźć się w tak męskim zawodzie. - Rozglądam się za małą Este, zastanawiając, jak długo będziemy na nią czekać.


avatar
Stażysta Brygady Uderzeniowej Ministerstwa Magii

Dodatkowe informacje biograficzne
AKTUALNIE POSIADANA RÓŻDŻKA: Róg jednorożca; Osika; 11,5
OPANOWANE ZAKLĘCIA: ♥Szkolne♥ PROTEGO, CONJUNCTIVITIS, ENERVATE, EXPELLIARMUS, FINITE, PETRIFICUS TOTALUS, DRĘTWOTA, EVERTE STATUM, IMMOBILUS, MIMBLE WIMBLE, AVIFORS, FURNUCULUS, ACCIO, ALOHOMORA, LUMOS MAXIMA ♥Łatwe♥ COLLOSHOO, ENTROPOMORPHIS, ANAPNEO, REPARIFORS, ANTIVENENUM, BOMBARDA MAXIMA, CHŁOSZCZYŚĆ, OCULUS LEPUS, SUSPENSORIUS ♥Trudne♥ STIMULUS MELEDICTIONEM, ACID MISSILE, FINITE INCANTATEM, ADVERSUM, VULNERA SANATUR, SENSOREM
OPIS POSTACI: Templer mierzy niecałe sto siedemdziesiąt trzy centymetry i jest to coś, na co nigdy w życiu nie narzekała. Podobało jej się, że nie należy do osób tych za nadto wysokich, czy niskich. Oscylowała w odpowiedniej dla siebie wadze, chociaż jak na kobietę przystało zawsze uważa, że jest za szeroka w biodrach. Na jej twarzy trudno dostrzec piegi, albo innego rodzaju przebarwienia. Tylko wtedy kiedy jest zbyt zdenerwowana lub po prostu speszona, na jej bladych policzkach pojawiają się rumieńce, które dość trudno przegonić. Największą uwagę w jej wizerunku zabierają oczy. Duże, jasnoniebieskie, często wywołują zdezorientowanie u jej rozmówców, co nie za bardzo odpowiada samej Sophii. Często, podczas spisywania ważnych notatek musi zakładać na nos okulary, żeby litery i cyfry znajdujące się na pergaminie za bardzo się nie rozmazywały. Lewej ręki używa niemalże do wszystkiego: pisania, przewracania kartek, wykonywania codziennych czynności. Z niewiadomych przyczyn różdżka zawsze znajduje się w jej prawej ręce. Tak nauczyła się rzucać czary w szkole i tak jej pozostało. Życie Sophii nigdy nie było usłane pachnącymi i miękkimi płatkami kwiatów. Znacznie częściej natrafiała na kolce róż, które tylko czekały, aż wbiją się mocno w stopy kobiety i to między innymi ukształtowało jej charakter. Ma wole walki i nie da sobą pomiatać, chociaż podczas pierwszej rozmowy może wydawać się bierna i uległa. Z reguły jest optymistycznie nastawiona do życia, ale do wszystkiego podchodzi z dystansem.

Zobacz profil autora http://mortis.forumpolish.com/t544-stworki-sophii http://mortis.forumpolish.com/t551-dziennik-sophii-templer http://mortis.forumpolish.com/t545-skrytka-nr-983
PisanieTemat: Re: Szaty na wszystkie okazje Madame Malkin  Sob 19 Mar 2016, 16:23

Odprowadziła wzrokiem odchodzącą na zaplecze Estelle, czując się dość niezręcznie w obecności nieznajomej kobiety.
Templerówna zbliżała się powoli do tego wieku, w którym w jej życiu powinien zagościć już mąż i co najmniej dwójka dzieci. Niestety, ciężko byłoby jej pogodzić rodzinę z pracą. Sophia nie miała nawet szans na znalezienie sobie mężczyzny, skoro większość dnia spędzała w biurze. Można było rzec, że praca była jej drugim domem.
Przeniosła spojrzenie na psa, który teraz zaczął prosić się o jej uwagę. Dłoń dziewczyny niemalże od razu wystrzeliła w kierunku mięciutkiego futerka czworonoga. Podrapała sierściucha za uszami z szerokim uśmiechem wymalowanym na twarzy.
- Proszę mi uwierzyć. W biurze nie ma na kim oka zawiesić.
Powiedziała zgodnie z prawdą. Większość czasu przesiaduje z nosem w różnego rodzaju papierach, albo robiąc kawę dla przełożonych. Często wydaje jej się, że jest wykorzystywana przez męskie grono pracowników, ale czego się nie robi dla ulubionego zawodu? Oderwała w końcu spojrzenie od psa, wpatrując się uważnie w reporterkę.
- Uważam, że zawsze mogło być gorzej. W końcu sama się pisałam na pracę w BUM'ie. Nie mogę teraz narzekać na brak koleżanek.
Posłała starszej kobiecie, promienny uśmiech, ukradkiem rozglądając się po sklepie do którego weszła kolejna klientela.



avatar
Bezrobotna

Dodatkowe informacje biograficzne
AKTUALNIE POSIADANA RÓŻDŻKA:
OPANOWANE ZAKLĘCIA: FINITE EPISKEY, CAVE INIMICUM, EXPELLIARMUS, PROTEGO, CONJUNCTIVITIS, DRĘTWOTA, AVIFORS, DURO, ACCIO, ALOHOMORA, BOMBARDA, CONFUNDUS, INCENDIO, LUMOS MAXIMA EXPULSO,SAGITTENT, BOMBARDA MAXIMA, FLIPPENDO DUO, BRACKIUM EMENDO,OBSCURO, PROCELLA, FRAGORE, PURPURA FLAMMA, OBLIVIATE, BAUBILLOUS, TURBINE IGNISIS, PROTEGO HORRIBILIS,LANUAE MAGICAE
OPIS POSTACI: Sto siedemdziesiąt centymetrów goryczy, żalu i apatii, nieustannego niezadowolenia i frustracji. Wymuszona i wyuczona elegancja, zaszyta głęboko pod skórą przez zdolną kadrę osławionego Instytutu Salem. Brak oczywistego i naturalnego wcięcia w talii nadrabia obfitym biustem, nierzadko eksponowanym, stosownie do okazji. Mruk. Snująca się niczym sen, czarny i mroczny, śmierć z kostuchą. Ponura jak zbity pies. Na próżno szukać u niej uśmiechu, rzadko robi to publicznie, chyba że całkowicie ironicznie. Błękitne ślepia nie przykuwają uwagi dopóki nie uzna, że albo jesteś godzien jej spojrzenia, albo wzbudziłeś w niej niechęć, a o to nietrudno. Wysepki piegów na policzkach i nosie przyklepane starannie pudrem, długie rzęsy okalające oczy. Włosy pospolicie brązowe koloruje magicznymi specyfikami, stylizuje je na różne sposoby. Nie może być nudno i banalnie, od podobnego wizerunku są ludzie bez wyobraźni i wyczucia estetyki. Estella to owoc skandalicznego romansu dwóch czarodziejskich rodzin – Greengrasów i Crouchów. Oficjalnie jednak, Panna Greengrass, częściowo zastraszona, częściowo wciąż zakochana we wpływowym i znacząco starszym kochanku, minęła się z prawdą i przyznała się rodzinie do związku z nieistniejącym, równie małoletnim mugolem, który przypadkowo zapłodnił młodocianą dziewczynę. Dramatyczna historia warta ekranizacji zakończyła się wydziedziczeniem Panny Greengrass, na co ta według wcześniej zamierzonego planu, opuściła Anglię i wyjechała z córeczką do Stanów, gdzie miała osiedlić się na dłużej, z dala od toksycznej rodziny. Miał do nich dołączyć Pan Crouch lecz z rozwodem i wystąpieniem przeciwko całej rodzinie było mu ostatecznie nie po drodze, a co za tym idzie, koniec końców matka Estelli została sama. Za Eduardo Vasqueza wyszła niedługo potem, przypieczętowując swoją nie najweselszą przyszłość - o tym jednak kiedy indziej. Estelle miłości i ciepła rodzinnego zaznała jedynie we wczesnych latach swojego dzieciństwa, kiedy jeszcze matka nie straciła rozumu, a ojczym nie przepił majątku lub Bóg wie co z nim właściwie zrobił. „Dziękuję” „Proszę” „Przepraszam” opuszczające usta Panienki Vasquez, mówi bez wyrazu, jednym tonem, wzrok kierując z dala od rozmówcy, słownie ukazując uprzejmość, a samą postawą wszystkiemu zaprzeczając. Jak na osobę przemierzającą przez życie bez wzorca ani autorytetu w rodzinie, osobliwie dumna, nawet w potarganych przez wiatr włosach, poplamionej i postrzępionej sukni z której wyrosła, nawet zamiatając sklepik na Pokątnej, który okazał się być jej pracodawcą-katem. Potajemnie chadza do kina, mugolskiej jaskini próżności i snobizmu. Choć jest zaczarowana i zafascynowana ruszającym się obrazem, lepiej jej na tym nie przyłapać. Będzie musiała pozbyć się świadków.

Zobacz profil autora http://mortis.forumpolish.com/t481-ptak-estelle http://mortis.forumpolish.com/t517-skrytka-numer-999#2027
PisanieTemat: Re: Szaty na wszystkie okazje Madame Malkin  Czw 07 Kwi 2016, 01:09

Estelle uwijała się w zawrotnym tempie licząc na to, iż przedwczesne wykonanie zadania zwolni ją z obowiązku poświęcenia kilku dodatkowych minut na zamknięcie sklepu i ewentualne uprzątnięcie przed jutrzejszym otwarciem. Mentalny rak zżerał ją w rytmie narzekań i wytknięć przy niezgrabnej segregacji odzieży. Cóż, gołym okiem można dostrzec jak dziewczynie wyjątkowo nie zależy na pracy, a dodatkową nieudolność pogłębia skierowanie myśli na inny tor.
Koniec końców po jakimś czasie udaje się jej zakończyć zadanie i dostać pozwolenie na regulaminowe skończenie zmiany o czasie. Nie chcąc tracić ani chwili, zarzuciła na roboczy uniform swój stary, zużyty płaszcz i opuściła zaplecze, dokładnie w momencie grzecznego wypraszania ostatnich klientek i zawieszania tandetnego szyldu z napisem "zamknięte".
-Wybaczcie -powiedziała do kobiet, trzasnąwszy z impetem drzwiami znienawidzonego przybytku i otrzepując z siebie resztki pyłu oraz kurzu nagromadzonego w zapleczu sklepu -tyle czasu tu spędziłyście i żadna nie wydawała ani galeona? - zapytała, zerknąwszy na dłonie nie dzierżące żadnej dodatkowej torby, ani pakunku mogącego świadczyć o zakupach - Obawiam się, że następnym razem was nie wpuszczą do środka. Traficie na czarną listę niedoszłych klientek, które zamiast kupować, wolą kreować sztuczny tłum i zajmować się plotkowaniem. Moje panie, co powiecie na kawę i ciastko? Sofia i ja znamy bardzo miłe miejsce, jest całkiem niedaleko.
Zasugerowała niby od niechcenia, tak jakby w rzeczy samej jej nie zależało. W głębi serca pragnęła ich towarzystwa i wypełnienia grafiku piątkowego wieczoru. Czekając na odpowiedź, nachyliła się do poczciwiej piesiny Ruth i przetrzepała mu solidnie futerko. Może sama powinna sobie sprawić jakieś zwierzątko?


avatar
Redaktor Proroka, Astrolog

Dodatkowe informacje biograficzne
AKTUALNIE POSIADANA RÓŻDŻKA: Włos jednorożca, cedr, 12 cali, elastyczna. | ZDOBIENIA: Wyżłobione na całej długości runy berkano.
OPANOWANE ZAKLĘCIA: -
OPIS POSTACI: Nigdy nie uważałam się za osobę piękną, choć odrobina wilej krwi zawsze sprawiała, że zwracałam na siebie uwagę. Obecnie, mimo tego iż na twarzy zaczęły pojawiać mi się zmarszczki - nadal wyglądam młodo. Mam długi nos, który nie jednemu przyniósłby na myśl nosy czarownic z mugolskich opowieści. Ciemne oczy, tak często ukryte pod ściętą na prosto, rudą grzywką i długie włosy, tak często przeze mnie spinane w kok - zwłaszcza, gdy idę do pracy. Nie jestem niska, choć do wysokich bym się nie zaliczyła. Metr siedemdziesiąt to raczej średnia wysokość kobiet w moim wieku i środowisku, z którego pochodzę. Kiedyś miałam śliczne, zaokrąglone tam, gdzie potrzeba ciało. Teraz skóra marszczy mi się na dłoniach, zwisa gdzieniegdzie zupełnie nie tak, jak powinna. Jestem szczupła, niektórzy powiedzieliby wręcz wychudzona. Ubieram się zazwyczaj w rzeczy praktyczne, ale jednocześnie eleganckie. Mimo wszystko, pochodzę z dobrego domu i mam potrzebę noszenia drogich, dobrze skrojonych i przede wszystkim uszytych z dobrych materiałów ubrań.

Zobacz profil autora http://mortis.forumpolish.com/t564-towarzysze-ruth#2577 http://mortis.forumpolish.com/t563-skrytka-nr-999
PisanieTemat: Re: Szaty na wszystkie okazje Madame Malkin  Nie 10 Kwi 2016, 11:50

Czas mija, a Estelle nie wraca z zaplecza. Odrobinę się niepokoję, bo wracanie po zmroku naprawdę nie jest czymś, co sprawia mi przyjemność. Chciałam tylko wejść, sprawdzić, czy u dziewczyny wszystko w porządku i wrócić do domu. Zamknąć wszystkie zamki, wzmocnić zaklęcie ochronne i... Usiąść nad kolejnym artykułem, który mam do napisania. Ach, czuję się tak niezręcznie, stojąc tu w towarzystwie ślicznej przyjaciółki mojej małej Este i nie za bardzo wiem, co powiedzieć. Gdybym spotkała ją od tak, z pewnością nie wahałabym się - zadałabym milion pytań, była uprzejma ale i nachalna. Bo dążenie do wiadomości mam we krwi. A tak? Stałam tylko, uśmiechałam się i kiwałam głową.
- Och, na pewno jest jakiś przystojny detektyw śledczy w całej Brygadzie. A może jakiś auror? W końcu współpracujecie z Biurem Aurorów od jakiegoś czasu, prawda? - Mrugam do dziewczyny porozumiewawczo. - Z pewnością gdzieś jest ktoś, kto chętnie postarałby się o tak śliczną pannę. - Mówiąc to pozwalam sobie położyć dłoń na jej ramieniu. Bo mimo wszystko, nie jestem zimnym człowiekiem i wiem, jak ciężko w tych czasach kobiecie bez mężczyzny. Bez osoby, która by ją wspierała. Ja sama start miałam nie najgorszy, a teraz? A teraz jestem tutaj.
- Za moich czasów kobiety nie były mile widziane w typowo męskich zawodach. Z resztą, teraz jest podobnie. Dlatego podziwiam cię, złotko. Mam nadzieję, że zajdziesz wysoko i pokażesz, że my również możemy robić to, co oni. - Śmieję się cicho i obserwuję Angusa, który łasi się do Sophii jeszcze bardziej, zadowolony z pieszczot.
- Kawa i ciastko? - Pytam spoglądając na ANgusa i zastanawiając się. Było już późno. Czy powinnam?
- W porządku, ale tylko jedna kawa i jedno ciastko. Mam jeszcze sporo pracy. A z chęcią posłucham, co u ciebie Estelle. Dawno się do mnie nie odzywałaś. - Dodaję i wraz z dziewczętami szykuję się do wyjścia w stronę, w którą planują iść. Jak raz odejdę od swoich zwyczajów nie powinno stać się nic złego.
Prawda?


z/t x3 [zdecydujcie, czy chcecie dalej pisać, czy nie i otagujcie mnie w temacie misiaczki :milosc:]


Sponsored content


PisanieTemat: Re: Szaty na wszystkie okazje Madame Malkin  

Szaty na wszystkie okazje Madame Malkin

Zobacz poprzedni temat Zobacz następny temat Powrót do góry
Strona 1 z 1

Similar topics

-
» Madame Malkin - szaty na wszystkie okazje
» Sklep Madame Malkin
» Butik madame Malkin
» Madame Hydra
» Muzeum Madame Royce

Permissions in this forum:Nie możesz odpowiadać w tematach
Mortis :: Rozgrywka fabularna :: Londyn :: Ulica Pokątna-
Skocz do: