Non mor­tem ti­memus, sed co­gita­tionem Mor­tis


Share|

Hol główny

Idź do strony : Previous  1, 2, 3  Next
avatar
Nauczyciel OPCM, Głowa Rodziny Bułhakow

Dodatkowe informacje biograficzne
AKTUALNIE POSIADANA RÓŻDŻKA: Olcha, włókno ze smoczego serca, 10¼ cala, mało giętka. Barwiona na czarno, nieco przetarta, z wyrzeźbionymi na rękojeści liśćmi drzewa, z którego została wykonana.
OPANOWANE ZAKLĘCIA: Szkolne: Bombarda, Enervate, Finite, Flippendo, Incendio, Lumos, Lumos Maxima, Mobilicorpus, Nox, Periculum, Protego, Reducto, Sad Infer, Vad Infer, Wingardium Leviosa | Łatwe: Anesthesia, Bracium Emendo, Chłoszczyść, Delens Vestigium, Erecto, Extiguetor Ignis, Funemite, Impervius, Leviora, Rennervate, Siccum, Sollicus, Suspenorius, Vipera Evanesca, Zaklęcie Czterech Stron Świata (Wskaż mi) | Trudne: Acis Missile, Fiendfyre, Invivenerum, Non confringetur, Obliviate, Protego Horribilis, Purpura Flamma, Sectumsempra, Stimulus Meledictionem, Szatańska Pożoga, Tardis | Niewybaczalne: Avada Kedavra, Cruciatus | Specjalne: Solvite
OPIS POSTACI: Jewgienij jest wysokim, mierzącym prawie 190cm mężczyzną. Nie należy do tych najlepiej zbudowanych, wręcz przeciwnie - jest tym typem, na którym wszystkie ubrania wiszą i ludzie nie raz dziwią się, jak można być tak chudym. Nie znaczy to jednak, że jest chucherkiem, lata treningów zaowocowały całkiem solidną warstwą mięśniową i choć z kulturystą nie miałby szans, jest przygotowany do powalenia kogoś swojej postury. Na ciele ma wiele blizn, jedne są starsze i pochodzą z dzieciństwa, kiedy to zbierał lanie za występki nie godne dziedzica. Te nowsze są natomiast pamiątkami po eskapadach, mordobiciach i różnego rodzaju balangach, w których już nie tak młody Bułhakow zdawał się brać udział. Ciemne, ścięte na krótko włosy i kilku dniowy zarost to cechy charakterystyczne. Podobnie jak ciemne, odrobinę puste oczy, w których widać przede wszystkim pokłady nienawiści i agresji. Jewgienij zdecydowanie nie należy do najprzystojniejszych mężczyzn jacy chodzili po ziemi, jest zwyczajnie przeciętny. Stara ubierać się elegancko, w koszule, marynarki i spodnie z kantem. Zazwyczaj mu się to udaje, oczywiście o ile nie jest aktualnie na dniu piętnastym ciągłego picia na umór. W takich przypadkach przestaje zwracać uwagę na szczegóły pokroju prasowania, czy nawet prania rzeczy. Często można spotkać go z okularami na nosie, które od pewnego czasu są mu po prostu potrzebne. Kiedyś nosił je, gdy chciał wyglądać na inteligentnego, teraz nie ma wyboru, jeżeli chce się czemuś dobrze przyjrzeć. Jak na ponad czterdziestoletniego mężczyznę przystało, ma pierwsze zmarszczki pojawiające się wokół oczu i skórę, która nosi ślady starzenia się. Nie są mu obce także wszechobecne piegi, którymi tak naprawdę nigdy się nie przejmował.

Zobacz profil autora http://mortis.forumpolish.com/t212-zwierzeta-jewgienija http://mortis.forumpolish.com/t327-zapiski-jewgienija#411 http://mortis.forumpolish.com/t211-skrytka-nr-960
PisanieTemat: Re: Hol główny  Czw 24 Mar 2016, 23:20

Blada twarz bibliotekarki powiedziała mu tak naprawdę wszystko. Powstrzymał się przed uśmiechem, który zdradziłby rozbawienie i pewnego rodzaju satysfakcję. A więc to była kolejna z dziewcząt Vaksilija. Przyglądał jej się uważnie i znajdował w myślach wady dziewczęcia, by uspokoić własne, zazdrosne o młodszego brata ego. A trzeba było przyznać, że w ostatnim czasie coraz częściej w jego sercu pojawiało się to jedno, niezbyt przydatne i przyjemne uczucie. Świadomość, że Vakel mógł mieć tak szeroko rozbudowane, pełne wrażeń życie bez niego doprowadzała go do szału. Chciał, by cały jego świat kręcił się wokół Jewgienija, tylko jak miał tego dokonać? Wiele zapewnień i wyznań, które ostatnimi czasy wychodziły z ust Vakela robiły mu dobrze, powiększały ego. Czy jednak mógł im ufać w stu procentach? Czy nie była to kolejna z zagrywek młodszego Bułhakowa? Nie był by to w końcu pierwszy raz, gdy w ten sposób Vakel ustawiał swoje życie.
- Ależ skąd, panno Chamber. Muszę przyznać, że mój brat ostatnimi czasy bardzo mnie zaskakuje. - Zaczął naprawdę walcząc ze sobą, by się nie roześmiać. Wiedział, że Vakel miał duszę artysty. Że malował, rysował, robił wiele dziwnych rzeczy. Wiedział, że pisze książki o różnych sposobach wróżenia i choć nie przeczytał żadnej wiedział, które tytuły były jego i o czym mniej więcej traktowały. A poezja? Cóż, mógł się tego spodziewać.
- Zapewniam, że nie każde słowo mojego brata na mój temat jest prawdziwe. Wcale nie jestem taki trudny w obyciu. - Kwestię upośledzenia artystycznego pominął. - Prawie mnie pani zainteresowała. Jednak wierszy skierowanych do M. wolałbym nie widzieć, ani nie słyszeć. Powiedzmy, że jest to część historii, którą najchętniej spuściłbym w sedesie. - Dodał lekko urażonym tonem, choć była to zdecydowanie wersja bardzo mocno okrojona z emocji. Na samą myśl, że ten pacan pisał listy o tej szmacie robiło mu się niedobrze.
Mimo to usiadł, zgodnie ze wskazaniem bibliotekarki, w pierwszym rzędzie i po prostu czekał. Niech ten wieczorek się wreszcie skończy!


I have a conscience. It’s just... more selective.
***

avatar
Nauczyciel Astronomii

Dodatkowe informacje biograficzne
AKTUALNIE POSIADANA RÓŻDŻKA: 14 cali, sztywna, włos z głowy wili, cis
OPANOWANE ZAKLĘCIA: Szkolne: ORBIS, IMMOBILUS, EPISKEY, EXPELLIARMUS, PROTEGO, ZAKLĘCIE KAMELEONA, MIMBLE WIMBLE, GEMINO, REPARIFARGE, ACCIO, ALOHOMORA, BOMBARDA, FINITE, LOCOMOTOR, LUMOS, NOX, REPARO || Łatwe: SOLLICITUS, CALVORIO, JĘZLEP, LIBRO MENDACIUM, MULTICORFOS, OCULUS LEPUS, ORCHIDEUS, CAPILLI LONGI, FRAGORE, FUNEMTIE, LEVIORA, SICCUM, SUSPENSORIUS || Trudne: OBLIVIATE, CREPITUS, UPIOROGACEK, SERPENSORTIA, TARDIS, TEXTIMONIUM DIXERIS, FINITE INCANTATEM, DRACONIFORS, PROTEGO HORRIBILIS, LANUAE MAGICAE
OPIS POSTACI: Brian ma 190 wzrostu, waga to 80kg. Nie jest za szeroki, bardziej chudy niż normalny. Twarz o wyraźnych rysach. Duże brązowe oczy wbijające się we wszystko, co jest tego godne, lub go po prostu zaciekawi. Nos idealny, bo w końcu to Brajanek. Włosy ciemne, z jaśniejszymi pasmami... ale nie, to nie siwizna. To efekty nieudanych zaklęć. Fryzura, a raczej artystyczny nieład, starannie czesany każdego dnia. I w razie potrzeby przed kolacją. Odziewa się w eleganckie szaty pełne zdobień. Jego krok jest zawsze pełen gracji i elegancji. Właściwie jakby miał dłuższe włosy to można by go pomylić od tyłu z kobietą.

Zobacz profil autora http://mortis.forumpolish.com/t635-ptaszysko-brajanka#3280 http://mortis.forumpolish.com/t636-skorzany-notes-briana#3282 http://mortis.forumpolish.com/t634-skrytka-nr-1234#3279
PisanieTemat: Re: Hol główny  Pon 28 Mar 2016, 13:59

Popijając herbatkę zerkał na zgromadzenie. Właściwie to wychaczył wzrokiem osoby, które znał, chociażby z widzenia. Próbował zgadywać, kto przyszedł tu z pasji do poezji, a kto z czystej nudy, żeby po prostu pokazać się w towarzystwie. Sam należał bardziej do tej drugiej grupy, aczkolwiek książki również lubił. A wyjeżdżając do Hogwartu będzie miał jeszcze więcej czasu na czytanie. Chociaż nie wykluczał, że umili sobie czas czytaniem esejów, które będzie zadawał. O tak, będzie całkiem wymagającym nauczycielem. Dobrze pamiętał czasy spędzone w Hogwarcie i lekcje, które były całkowicie zmarnowanym czasem, gdyż profesor tylko powiedział, co miał i tyle. Żadnych zadań, pracy własnej, sprawdzianów... Oprócz jednego eseju w roku, których chyba nie sprawdzał. Brian nie miał ani grosza tolerancji wobec takiego zachowania. Dobrze wiedział, jak bardzo odpowiedzialnym zawodem jest nauczyciel i miał zamiar wykonywać go całym sercem... Oj, za dużo powiedziane.
Tak czy inaczej zauważył, że jego wzrok spoczywa na Tiffany Chamber rozmawiającej z jakimś mężczyzną. Właśnie skończyli i kobieta oficjalnie rozpoczęła imprezę. Nawet długo nie zanudzała. Kiedyś był na takim wieczorku, co to wstępom nie było końca.
Brian strzelił wzrokiem do "kolegi Charles'a". A może by tak...
Nie, co się będzie wygłupiał. W końcu nie po to tu przyszedł.
Ale, Brajanku...
Nerwowo wypił ostatnie łyki herbatki walcząc ze sobą.
A może jednak...
Po cichu wstał i odłożył filiżankę. Powoli rozejrzał się po raz kolejny po całej sali. Ludzie spragnieni poezji. Czy ktoś tu może pragnie oprócz tego mocnych wrażeń? Brian chyba tak. Jak zawsze.
Lekkim krokiem, coby nie narobić hałasu stukającym obsacem, podszedł do pana Charles'a i posłał mu swój szeroki uprzejmy uśmiech.
Pragnąłbym wystąpić.
Brian Sue.
Jestem dopiero początkującym pisarzem.
W Hogwarcie pewnie nie będzie mógł sobie na takie rzeczy pozwalać...



Just gonna stand there and watch me burn
But that's alright because I like the way it hurts
avatar
Bezrobotna

Dodatkowe informacje biograficzne
AKTUALNIE POSIADANA RÓŻDŻKA:
OPANOWANE ZAKLĘCIA: FINITE EPISKEY, CAVE INIMICUM, EXPELLIARMUS, PROTEGO, CONJUNCTIVITIS, DRĘTWOTA, AVIFORS, DURO, ACCIO, ALOHOMORA, BOMBARDA, CONFUNDUS, INCENDIO, LUMOS MAXIMA EXPULSO,SAGITTENT, BOMBARDA MAXIMA, FLIPPENDO DUO, BRACKIUM EMENDO,OBSCURO, PROCELLA, FRAGORE, PURPURA FLAMMA, OBLIVIATE, BAUBILLOUS, TURBINE IGNISIS, PROTEGO HORRIBILIS,LANUAE MAGICAE
OPIS POSTACI: Sto siedemdziesiąt centymetrów goryczy, żalu i apatii, nieustannego niezadowolenia i frustracji. Wymuszona i wyuczona elegancja, zaszyta głęboko pod skórą przez zdolną kadrę osławionego Instytutu Salem. Brak oczywistego i naturalnego wcięcia w talii nadrabia obfitym biustem, nierzadko eksponowanym, stosownie do okazji. Mruk. Snująca się niczym sen, czarny i mroczny, śmierć z kostuchą. Ponura jak zbity pies. Na próżno szukać u niej uśmiechu, rzadko robi to publicznie, chyba że całkowicie ironicznie. Błękitne ślepia nie przykuwają uwagi dopóki nie uzna, że albo jesteś godzien jej spojrzenia, albo wzbudziłeś w niej niechęć, a o to nietrudno. Wysepki piegów na policzkach i nosie przyklepane starannie pudrem, długie rzęsy okalające oczy. Włosy pospolicie brązowe koloruje magicznymi specyfikami, stylizuje je na różne sposoby. Nie może być nudno i banalnie, od podobnego wizerunku są ludzie bez wyobraźni i wyczucia estetyki. Estella to owoc skandalicznego romansu dwóch czarodziejskich rodzin – Greengrasów i Crouchów. Oficjalnie jednak, Panna Greengrass, częściowo zastraszona, częściowo wciąż zakochana we wpływowym i znacząco starszym kochanku, minęła się z prawdą i przyznała się rodzinie do związku z nieistniejącym, równie małoletnim mugolem, który przypadkowo zapłodnił młodocianą dziewczynę. Dramatyczna historia warta ekranizacji zakończyła się wydziedziczeniem Panny Greengrass, na co ta według wcześniej zamierzonego planu, opuściła Anglię i wyjechała z córeczką do Stanów, gdzie miała osiedlić się na dłużej, z dala od toksycznej rodziny. Miał do nich dołączyć Pan Crouch lecz z rozwodem i wystąpieniem przeciwko całej rodzinie było mu ostatecznie nie po drodze, a co za tym idzie, koniec końców matka Estelli została sama. Za Eduardo Vasqueza wyszła niedługo potem, przypieczętowując swoją nie najweselszą przyszłość - o tym jednak kiedy indziej. Estelle miłości i ciepła rodzinnego zaznała jedynie we wczesnych latach swojego dzieciństwa, kiedy jeszcze matka nie straciła rozumu, a ojczym nie przepił majątku lub Bóg wie co z nim właściwie zrobił. „Dziękuję” „Proszę” „Przepraszam” opuszczające usta Panienki Vasquez, mówi bez wyrazu, jednym tonem, wzrok kierując z dala od rozmówcy, słownie ukazując uprzejmość, a samą postawą wszystkiemu zaprzeczając. Jak na osobę przemierzającą przez życie bez wzorca ani autorytetu w rodzinie, osobliwie dumna, nawet w potarganych przez wiatr włosach, poplamionej i postrzępionej sukni z której wyrosła, nawet zamiatając sklepik na Pokątnej, który okazał się być jej pracodawcą-katem. Potajemnie chadza do kina, mugolskiej jaskini próżności i snobizmu. Choć jest zaczarowana i zafascynowana ruszającym się obrazem, lepiej jej na tym nie przyłapać. Będzie musiała pozbyć się świadków.

Zobacz profil autora http://mortis.forumpolish.com/t481-ptak-estelle http://mortis.forumpolish.com/t517-skrytka-numer-999#2027
PisanieTemat: Re: Hol główny  Wto 29 Mar 2016, 03:41

Estelle nie do końca orientowała się w animozjach rodzinnych Williama Longbottoma, a widząc radosne oblicze Ruth już kompletnie o owych zapomniała. Skłamałaby twierdząc, iż nie była ciekawa. Longbottomowie byli czystokrwistym rodem i choć ostatnimi czasy ich reputacja, z uwagi na rosnącą agresję wobec zwolenników mugoli i mugolaków, bywała dosyć dyskusyjna, to wciąż była to poważana i uznawana rodzina. Co więcej, nie brakowało im funduszy, a majątkiem z pewnością nie odstawali na tle innych w pełni czarodziejskich domów. William tymczasem postanowił uciec od całego dobrobytu i komfortu, pójść drogą świata, w którym od zawsze niejako się obracała, jeśli nie dosłownie, to pośrednio za sprawą kochanego ojczyma męty. Miał wszystko o czym ona od zawsze marzyła, dlaczego więc postanowił się tego wyzbyć? Tego nie potrafiła pojąć.
Gaworzyli przez krótką chwilkę, podczas gdy reszta gości zajmowała powoli wypełniające się miejsca.
-Póki co, pozwolimy ci spełnić się zawodowo - powiedziała ze zmrużonymi oczyma, wychylając głowę zza ramienia Willa i upatrując upolowane już miejsca - porozmawiamy później!
Ciągnąc go za ramię, zniknęła migiem, przeciskając się przez schodzącą się i spragnioną wyższej kultury, gromadę najróżniejszych, niekoniecznie pozytywnie przez Vasquez rozpatrywanych, postaci. Nie dbała o większość z nich i nie zawracała sobie nawet głowy próbowaniem zapamiętania ich imion czy twarzy, absolutnie zbędne przedsięwzięcie. Skrzywiła się tylko namacalnie i prychnąwszy na widok cholernego Briana Sue (naprawdę musiał psuć jej dzień swoją gębą?!) usadowiła się z gracją i czarem wytwornej damy, cudem ratując ostatnie przyzwoite miejsca od zajęcia przez parę pretensjonalnych snobów, którzy musieli obejść się smakiem i poszukać siedzisk w mniej atrakcyjnym miejscu. Ku satysfakcji Vasquezówny, chwilkę potem na podeścik wstąpiła niepozorna kobietka, którą Estelle znała poniekąd z widzenia, choć nie zaznała tej przyjemności przeprowadzenia z nią żadnej konwersacji. Zerknęła kątem oka na Williama, zaciekawiona reakcją i ogólnym samopoczuciem podczas dzisiejszego wieczoru. Wieczoru, na który zaciągnęła go siłą.
PisanieTemat: Re: Hol główny  Sro 30 Mar 2016, 17:39

Nareszcie coś zaczęło się dziać, organizatorka przemówiła a goście przestali między sobą rozmawiać. Ruth uśmiechnęła się do swojego bratanka i jego towarzyszki, potem skierowała kroki do pierwszego rzędu. Usiadła obok srogo wyglądającego mężczyzny, który jeszcze przed chwilą rozmawiał ze znaną jej Tiffany z charakterystycznym, rosyjskim akcentem. Po chwili wpatrywania się w niego skojarzyła twarz z nazwiskiem, które ostatnio (wraz ze zdjęciem) pojawiło się w Proroku Codziennym. Skoro tam pracowała, zwracała uwagę na takie szczegóły.
Nie było jednak czasu na szepty i rozmowy, bo na podest wyszła niska, krągła blondynka rumieniąc się przy tym przeogromnie. Rumiane pućki drżały z poddenerwowania, gdy chrząkała i wyciągała kartkę, na której miała swój wiersz.
- Ból. - Chrząknęła i zaczęła czytać głosem pełnym patosu i cierpienia.
- Cisza. Jestem sama. Jest ciemno
Korony drzew szumią nade mną
Liście zwisają niczym szpony najgorszego koszmaru
Jestem sama. Zawsze tego chciałam. Już nie chcę takiego daru.
Marzyłam o lesie. Że będę w lesie. Sama .
I się spełniło. Jestem  w upiornym miejscu. Sama. Jak chciałam.*
- Skończyła i szybko uciekła z podestu, na jedno z tylnych miejsc. Tam, gdzie siedziała wcześniej. W tym samym czasie Charles wpisał na listę występujących Briana.
avatar
Nauczyciel Astronomii

Dodatkowe informacje biograficzne
AKTUALNIE POSIADANA RÓŻDŻKA: 14 cali, sztywna, włos z głowy wili, cis
OPANOWANE ZAKLĘCIA: Szkolne: ORBIS, IMMOBILUS, EPISKEY, EXPELLIARMUS, PROTEGO, ZAKLĘCIE KAMELEONA, MIMBLE WIMBLE, GEMINO, REPARIFARGE, ACCIO, ALOHOMORA, BOMBARDA, FINITE, LOCOMOTOR, LUMOS, NOX, REPARO || Łatwe: SOLLICITUS, CALVORIO, JĘZLEP, LIBRO MENDACIUM, MULTICORFOS, OCULUS LEPUS, ORCHIDEUS, CAPILLI LONGI, FRAGORE, FUNEMTIE, LEVIORA, SICCUM, SUSPENSORIUS || Trudne: OBLIVIATE, CREPITUS, UPIOROGACEK, SERPENSORTIA, TARDIS, TEXTIMONIUM DIXERIS, FINITE INCANTATEM, DRACONIFORS, PROTEGO HORRIBILIS, LANUAE MAGICAE
OPIS POSTACI: Brian ma 190 wzrostu, waga to 80kg. Nie jest za szeroki, bardziej chudy niż normalny. Twarz o wyraźnych rysach. Duże brązowe oczy wbijające się we wszystko, co jest tego godne, lub go po prostu zaciekawi. Nos idealny, bo w końcu to Brajanek. Włosy ciemne, z jaśniejszymi pasmami... ale nie, to nie siwizna. To efekty nieudanych zaklęć. Fryzura, a raczej artystyczny nieład, starannie czesany każdego dnia. I w razie potrzeby przed kolacją. Odziewa się w eleganckie szaty pełne zdobień. Jego krok jest zawsze pełen gracji i elegancji. Właściwie jakby miał dłuższe włosy to można by go pomylić od tyłu z kobietą.

Zobacz profil autora http://mortis.forumpolish.com/t635-ptaszysko-brajanka#3280 http://mortis.forumpolish.com/t636-skorzany-notes-briana#3282 http://mortis.forumpolish.com/t634-skrytka-nr-1234#3279
PisanieTemat: Re: Hol główny  Sro 30 Mar 2016, 23:47

Brian ukłonił się nisko Charles'owi, po czym odwrócił się w stronę podestu. Jakaś urocza blond świnka poszła na pierwszy ogień. Nie chcąc jej przeszkadzać, nie zajmował jeszcze miejsca. Uśmiechnął się żeby dodać jej otuchy, gdyby czasem natknęła się spojrzeniem na Briana.
Tak, Brajanek jest bardzo sympatycznym człowiekiem.
Do perfekcji opanował zamianę chaotycznego śmiechu w opanowany uśmieszek (a czasem nawet jego brak). Jego jelita skręcały się ze śmiechu odkąd tylko usłyszał ten charakterystyczny ton czytania wierszy. Tekst również był na cudownym poziomie. Takie rzeczy to się pisało w szkole w dni, kiedy nie było żółtego serka na kolację.
Świnka sama w lesie, no ciekawie, pomyślał. Kiedy skończyła, nawet zastanowił się o jakim "darze" mówiła, aczkolwiek bardzo mile uznał, że ona sama nie ma pojęcia. Zaklaskał delikatnie, żeby pokazać, jaki to on nie jest uprzejmy i jaki miłośnik sztuki. Właściwie to wieczorek zapowiadał się całkiem śmiesznie, jeśli tylko zdoła utrzymać taki poziom. Na prawdziwą poezję Brajanek nie miał ochoty.
Kiedy świnka opuściła podest, Brian odwrócił się na pięcie, żeby samemu zająć miejsce. A wtedy w oczy wpadła mu znajoma twarz, którą wcześniej pominął.
Estelle Vasquez.
Kobieta o imieniu, które od zawsze kojarzyło mu się z jakąś eklerką, czy jeszcze innym słodyczem. Aczkolwiek samą kobietę powiązałby raczej z pieprzem lub żurawiną. Chociaż to i tak zbyt ładnie brzmiało. Wyszczerzył się do niej tym swoim perfekcyjnym uśmiechem, mrużąc lekko oczy. Przeszył ją wzrokiem nawet, jeśli nie patrzyła. Estelle. Kochana Estelle. Ulubiona przyjaciółeczka. Gdyby tylko spojrzała w jego stronę, odchyliłby lekko rękaw marynarki pokazując, że tam w jednym miejscu to szew idzie trochę krzywo i jak mogła do tego dopuścić. W końcu jest stałym klientem tego cudownego sklepu, w którym dane jej było pracować, niech trochę zadba o dobre imię lokalu, szczególnie wobec takich osobistości.
Oh, chyba jej nie powiedział o swojej nowej pracy. Będzie trzeba to nadrobić.
Zasiadł na swoim miejscu nerwowo poprawiając kołnierzyk. Właściwie to już nie miał takiego nastroju na zabawy w poetę. Przeklęta baba. Po co przychodziła. Jak powie coś na serio, to będzie miał przekichane przez najbliższy rok. Jak zrobi to, co miał zrobić, czyli ludzi w konia, to pewnie też.



Just gonna stand there and watch me burn
But that's alright because I like the way it hurts
avatar
Tajne Służby Ministerstwa Magii

Dodatkowe informacje biograficzne
AKTUALNIE POSIADANA RÓŻDŻKA: Szpon hipogryfa, cis, bardzo elastyczna, 12 cali
OPANOWANE ZAKLĘCIA:
OPIS POSTACI: Mierzy sobie sto dziewięćdziesiąt centymetrów wzrostu przy wadze osiemdziesięciu ośmiu kilogramów, co czyni go szczupłym, ale i odpowiednio umięśnionym. To ostatnie wynika z faktu, że od małego przykładał dużą wagę do ćwiczeń oraz co znacznie ważniejsze bardzo upodobał sobie różnego rodzaju sporty. Cerę ma jasną, oczy niebieskie, a włosy proste, koloru czarnego, zazwyczaj krótko przystrzyżone. Nie ma ulubionych rzeczy, ubiera się tak, aby było mu wygodnie. Korzysta tylko z ciemnych kolorów, ale w obecnych czasach jest to całkowicie naturalne. Stara się dbać o higienę osobistą, ale nie zraża się, jeśli przez dłuższy okres czasu nie może skorzystać z prysznica. Nosi na palcach kilka pierścieni w tym jeden, z herbem jego rodu.

Zobacz profil autora
PisanieTemat: Re: Hol główny  Czw 31 Mar 2016, 20:23

Wszelakie zmartwienia odnośnie cioci okazały się całkowicie bezpodstawne. Nadal była tą samą miłą oraz jakże ciepłą kobietą. Cały czas kochała swego siostrzeńca. To było... dziwnie miłe. William poczuł w środku dziwne ciepło, a na twarzy zagościł lekki uśmiech. Ujrzenie kogoś z rodziny było mimo wszystko bardzo miłym akcentem, nawet jeśli było bardzo niepożądane. Jego obecne środowisko z pewnością również się tutaj znajdowało, był pewien, że przynajmniej kilka osób go teraz obserwuje, ale wiedział też, że nie robi nic złego. Udał się wraz z kobietą, którą chciał... cóż, to wymyśli w razie potrzeby, na to przyjęcie. Nieplanowanie, bo doprowadziła do tego Estelle. Sam Longbottom był więc czysty niczym łza. Teraz jednak wolał skupić się na rozmowie. Mimo wszystko naprawdę brakowało mu Ruth, chciał chociaż te kilka minut móc z nią porozmawiać. Poczuć się, jak gdyby znowu był małym dzieciakiem w swoim domu, a to była kolejna wizyta "siostry taty".
-Dziękuję. Ty natomiast wydajesz się z każdym dniem jaśnieć jeszcze bardziej. Natomiast co do pracy... Naprawdę "niestety" ciociu? Przecież oboje dobrze wiemy, że kto jak kto, ale Ty urodziłaś się z piórem w ręce. Nigdy nie przepuścisz okazji do dobrego artykułu. - rzekł po czym posłał jej szeroki uśmiech. Nagle jednak dostrzegł jeszcze coś. To jej specyficzne spojrzenie, które widywał już wcześniej... Miał dziwne wrażenie, że nie spodoba mu się to, co stanie się za chwilę. Chciał coś dodać, aby ustrzec się przed jej ewentualnymi "planami", ale uprzedziła go jego partnerka, która pociągnęła go do miejsc siedzących. Wieczorek miał się zaraz rozpocząć... Ciekawe jak to będzie wyglądało. Nigdy nie był na imprezie tego konkretnego autora.
Mężczyzna nie był pewien tego, jakie emocje nim teraz kierowały. Był zadowolony czy też wręcz przeciwnie? Został tu zaproszony siłą, ale... raczej nie żałował tej "decyzji". Spotkał się z Ruth, co było naprawdę dużym plusem. Teraz jednak skupił swój wzrok na scenie, nie wypadało przeszkadzać innym słuchaczom, skoro zaraz wszystko miało się rozpocząć.
PisanieTemat: Re: Hol główny  Pon 04 Kwi 2016, 21:06

Ruth, nim zajęła miejsce i zaczęła słuchać wierszy, posłała bratankowi ciepły uśmiech, któremu towarzyszył zawadiacki błysk w oku. Kobieta była jednak teraz zbyt zajęta pracą, by skupiać się na rozmowach i ploteczkach z rodziną. Na takie rzeczy przyjdzie czas później. A może i nie? Może William szybko zniknie i znowu nie dane jej będzie widzieć chłopaka przez bardzo długi czas?
Wieczorek zaczął się na dobre i po pierwszej odważnej pannie nadeszła kolej na resztę uczestników. Następna okazała się niziutka, rudowłosa kobieta z twarzą pełną piegów. Skłoniła się delikatnie i chrząknęła. Widać było, że to nie jest jej pierwszy raz, świadczyło o tym także to, że spora część literatów ją kojarzyła i uśmiechała się do niej zachęcająco.
- Łzy nieba. - Zrobiła przepisową pauzę i zaczęła czytać głosem spokojnym, choć pewnym siebie.
- Po policzkach nieba lecą łzy co deszcz rozłożył
to Bóg płacze nad tym światem, którego sam stworzył
ludzie rządzą się na ziemi własnymi prawami
dręczą, krzywdzą, oszukują- nie myślą czasami.
Bieda, wrogość, ból, cierpienie. Ludzie co robicie?
Czemu tyle zła i wojen na ziemi tworzycie?
Na tej ziemi co być miała jak chlebem pachnąca
a została tylko sferą wielki ból niosąca
a więc płacze boże niebo deszczem miłosiernym
opamiętać czas się zacząć TY NARODZIE wierny!*
- Po odczytaniu tego wiersza w sali zapanowała cisza. Nikt nie śmiał się odezwać, przynajmniej przez chwilę. Potem na podeście pojawiali się kolejni ludzie, aż w końcu... Zaproszono do zaprezentowania swojej poezji Briana Sue.
avatar
Nauczyciel Astronomii

Dodatkowe informacje biograficzne
AKTUALNIE POSIADANA RÓŻDŻKA: 14 cali, sztywna, włos z głowy wili, cis
OPANOWANE ZAKLĘCIA: Szkolne: ORBIS, IMMOBILUS, EPISKEY, EXPELLIARMUS, PROTEGO, ZAKLĘCIE KAMELEONA, MIMBLE WIMBLE, GEMINO, REPARIFARGE, ACCIO, ALOHOMORA, BOMBARDA, FINITE, LOCOMOTOR, LUMOS, NOX, REPARO || Łatwe: SOLLICITUS, CALVORIO, JĘZLEP, LIBRO MENDACIUM, MULTICORFOS, OCULUS LEPUS, ORCHIDEUS, CAPILLI LONGI, FRAGORE, FUNEMTIE, LEVIORA, SICCUM, SUSPENSORIUS || Trudne: OBLIVIATE, CREPITUS, UPIOROGACEK, SERPENSORTIA, TARDIS, TEXTIMONIUM DIXERIS, FINITE INCANTATEM, DRACONIFORS, PROTEGO HORRIBILIS, LANUAE MAGICAE
OPIS POSTACI: Brian ma 190 wzrostu, waga to 80kg. Nie jest za szeroki, bardziej chudy niż normalny. Twarz o wyraźnych rysach. Duże brązowe oczy wbijające się we wszystko, co jest tego godne, lub go po prostu zaciekawi. Nos idealny, bo w końcu to Brajanek. Włosy ciemne, z jaśniejszymi pasmami... ale nie, to nie siwizna. To efekty nieudanych zaklęć. Fryzura, a raczej artystyczny nieład, starannie czesany każdego dnia. I w razie potrzeby przed kolacją. Odziewa się w eleganckie szaty pełne zdobień. Jego krok jest zawsze pełen gracji i elegancji. Właściwie jakby miał dłuższe włosy to można by go pomylić od tyłu z kobietą.

Zobacz profil autora http://mortis.forumpolish.com/t635-ptaszysko-brajanka#3280 http://mortis.forumpolish.com/t636-skorzany-notes-briana#3282 http://mortis.forumpolish.com/t634-skrytka-nr-1234#3279
PisanieTemat: Re: Hol główny  Pon 04 Kwi 2016, 22:10

Przecież jakaś kobieta nie zepsuje ci planów, ogarnij się, Brajanie.
Na twarz wpełzł mu jak najbardziej niestosowny uśmieszek, który momentalni zasłonił dłonią udając, że kontempluje aktualnie prezentowany wiersz. Pewnie kolejny chłam o życiu. Kątem ucha złapał takie słowa jak "ból" i "cierpienie". Nie rozumiał tej miłości do pogrążania się. Przecież trzeba żyć tym, co radosne oraz światłe!
Brajanek zaraz pokaże im, jak to się robi.
Ale właściwie, skoro jest tu Estelle, trochę zmieni plany. Miał ochotę zadrwić z widowni, ale jednak zrobi festiwal jednej ofiary.
Nawet nie wiedział kiedy spłynęły z podestu te wszystkie wiersze, jak usłyszał swoje nazwisko. Wstał, może trochę zbyt gwałtownie, wygładził marynarkę, po czym ruszył w odpowiednie miejsce. Na jego twarz wkradł się nieznaczny uśmieszek ukazujący jego wielką pewność siebie.
Wszedł na podest i przejechał wzrokiem po widowni. Z tego miejsca pierwotnie chciał wygłosić jakiś dwuznaczny erotyk, który byłby tak subtelny, że jeśli u kogoś zbudziłby skojarzenia, mogłaby się ta osoba czuć jak najgorszy z najgorszych.
Ale nie ważne.
Teraz zrobi coś lepszego.
Skłonił się lekko widowni, po czym zaczął całkiem poważnie.
- Zdejmij mnie z wieszaka - kącik jego ust drgnął.
- Włóż rękę w rękaw
Ale najpierw
Doszyj guziki
- mówił z pasją, jakby od zawsze recytował wiersze. I to w dodatku własne improwizacje. Istny Mickiewicz.
-Ten pierwszy
Który wyrwałeś
Kiedy we mnie spałeś
- robił nieznaczne przerwy, oficjalnie - dla nastroju, lecz po prostu chciał zebrać kolejne sekundy na ułożenie kolejnych wersów.
-Po tej przesączonej rumem nocy
Chciał erotyk to miał.
-Drugi
Gdy odpadł przypadkiem
Niezauważony
I wtoczył się po twardym chodniku w szlamu kałużę

Czyżby właśnie nawiązał do czystości krwi? Nie, skądże. Nikt tego nie wyłapie. Ten szlam... to tak samo na język wpadło.
-Trzeci
Wyrwany z premedytacją
Z nadzieją, że pomoże
Oderwać się od tego bagna
Jakim nazywasz swoją egzystencję

Brajan, nie, nie uśmiechaj się.
Spuścił wzrok i delikatnie wsunął dłoń na swoją twarz od dołu. Przejechał nią w górę zasłąniając dolną część lica.
Brajan, nie, nie rób tego.
Myśl o Este, myśl o Este.
Drgnął, niby szlochnięcie takie. Z oka popłynęła mu pojedyncza łza.
Opuścił dłoń, a twarz uniósł, ku jakiemuś niewidzialnemu bóstwo. Z natchnionym wyrazem lica mógł dokończyć swój wiersz. Łza spływająca po policzku odbiła w sobie lekko światło padające na Briana.
- Lecz nawet, gdy nie doszyjesz
Chcę wiedzieć, czy żyjesz
Żyj
Żyj
Żyj we mnie!
- wzbił się w mocno emocjonalne tony.
- Wygładź mój rękaw...
Ten z krzywym szwem...
Który nieudolnie wyszedł z twej ręki o czwartej nad ranem...
- zakończył spokojnie. Skłonił się lekko. Wrócił na swoje miejsce.
Żyj, kurna.
Żyj, idiotko.
Brajan.
Brajan, popłakałeś się ze śmiechu, a wyszło, jakbyś szlochał. Jesteś pieprzonym geniuszem.
Schował twarz w dłoniach, żeby znowu się nie roześmiać.
Przez cały czas mówienia wiersza, nie spojrzał na Estelle. Powinna załapać. Głupia aż tak nie była.
Musi koniecznie z nią porozmawiać, kiedy ten teatrzyk się zakończy.
Wyciągnął z kieszeni chusteczkę i otarł łzę, która mu utknęła na policzku.



Just gonna stand there and watch me burn
But that's alright because I like the way it hurts
avatar
Bibliotekarka

Dodatkowe informacje biograficzne
AKTUALNIE POSIADANA RÓŻDŻKA: Świerk, włos z ogona testrala, 12 cali, giętka
OPANOWANE ZAKLĘCIA: Alohomora, Colloportus, Flippendo, Lumos, Nox, Finite incantatem, Locomotor, Reparo, Protego, Drętwota, Tergeo, Aperacjum, Accio, Expeliarmus, Piertotum Locomotor, Chłoszczyść, Libro mendacium, Leviocorpus, Repello mugnetum, Liberacorpus, Slugus eructo, Muffliato, Quietus, Upiorogacek, Stulte, Repello mugnetum forte, Sezam materio, Dissendium
OPIS POSTACI: Tiffany jest kobietką zwyczajną, raczej nie wyróżniającą się z tłumu. Posiada sięgające lekko za ramiona, brązowe włosy i ściętą na prosto grzywkę, którą zwykle zaczesuje na boki lub upina. Oczy również brązowe, z zafascynowaniem obserwujące i analizujące wszystko wokół. Nie jest grubiutka, ale budowa ciała wyraźnie wskazuje, że więcej je niż biega. Na lewym barku i prawym udzie posiada tatuaże przedstawiające kolorowe słoneczniki. Nie wygląda już najmłodziej i nic w tym dziwnego, bo osiągnęła wiek, w którym kobieta zaczyna powoli przekwitać. Ukrywać zapisane w akcie urodzenia cyferki mogła w nieskończoność, ale zamaskowanie mijającej urody to już zadanie bardziej skomplikowane. Rzecz jasna, dziewczyna nie przejmuje się mocno upływem lat i bytem starej panny (czego matka nie może sobie wybaczyć do dzisiaj i obwinia się o to przy każdym rodzinnym spotkaniu, kiedy pytając o ewentualne pojawienie się przyszłego zięcia zostaje zetknięta z brutalną rzeczywistością), więc twarz czarodziejki przez większość dnia ozdabia przeuroczy i ciepły uśmiech, jasno ukazujący pozytywne nastawienie do świata i ludzi. Sprawia wrażenie osoby delikatnej i czułej, pasującej do spokojnej pracy przy sprzedawaniu i wypożyczaniu książek. Wizerunek ten mocno kłóci się z pragnieniem szaleństw i podejmowania niepotrzebnego ryzyka przy każdej decyzji, ale jak to mówią - cicha woda brzegi rwie.

Zobacz profil autora
PisanieTemat: Re: Hol główny  Wto 05 Kwi 2016, 00:54

Tiffany z braku lepszych miejsc przysiadła przy starszym bracie swojego Bułhakowa numer jeden i udawała, że wale się niczym dzisiaj nie przejmuje. Miernie jej to wyszło, bo nawet dziecko z podstawówki stwierdziłoby, że jest zestresowana jak nigdy. O telepiącej się łapie nie wspominając. Wszystko to uszło z niej w momencie, kiedy jej biedne uszy zostały zmuszone do wysłuchania tych... tych... ciężko było to nazwać, bo przedstawione wiersze brzmiały bardziej jak podstawówkowe rymowanki. Chamberowa nabrała więc powietrza, wstrzymała oddech i wypuściła je powolutku. Właśnie tak, spokojnie...
Ciszę panującą w sali, bo uniesiona ręka organizatorki wstrzymała oklaski przerwał jej słodki, miły i ciepły głos.
- Czy to ma być jakiś żart z tego wydarzenia i mojej osoby? Proszę natychmiast opuścić miejsce spotkania, albo zostanie pan zatrzymany na przesłuchanie przez siedzącego tutaj detektywa śledczego i gwarantuję, że uderzy panem o ziemię przy zakuwaniu w kajdanki. Dwa razy. A ja zapcham pana serniczkiem, żeby nie mógł pan krzyczeć i wołać o pomoc. - zadrżała wręcz. Skinęła panu Sue głową w stronę drzwi wyjściowych. Była w stanie zrozumieć wiele rzeczy, ale teatr zafundowany im przez Briana najwyraźniej wyjątkowo ją zdenerwował.
- Pierwsze i ostatnie ostrzeżenie. - ha! Idziesz stąd skurczybyku, albo inaczej... różdżkę wyciągnie! I postraszy zaklęciami uciszającymi i sprzątającymi, bo z ofensywy ledwo opanowała Drętwotę, a i ta wychodziła jej miernie.



It was the night before Christmas, and everyone was sleeping, except, of course,
the daughter, who was reading gay fanfiction.
avatar
Bezrobotna

Dodatkowe informacje biograficzne
AKTUALNIE POSIADANA RÓŻDŻKA:
OPANOWANE ZAKLĘCIA: FINITE EPISKEY, CAVE INIMICUM, EXPELLIARMUS, PROTEGO, CONJUNCTIVITIS, DRĘTWOTA, AVIFORS, DURO, ACCIO, ALOHOMORA, BOMBARDA, CONFUNDUS, INCENDIO, LUMOS MAXIMA EXPULSO,SAGITTENT, BOMBARDA MAXIMA, FLIPPENDO DUO, BRACKIUM EMENDO,OBSCURO, PROCELLA, FRAGORE, PURPURA FLAMMA, OBLIVIATE, BAUBILLOUS, TURBINE IGNISIS, PROTEGO HORRIBILIS,LANUAE MAGICAE
OPIS POSTACI: Sto siedemdziesiąt centymetrów goryczy, żalu i apatii, nieustannego niezadowolenia i frustracji. Wymuszona i wyuczona elegancja, zaszyta głęboko pod skórą przez zdolną kadrę osławionego Instytutu Salem. Brak oczywistego i naturalnego wcięcia w talii nadrabia obfitym biustem, nierzadko eksponowanym, stosownie do okazji. Mruk. Snująca się niczym sen, czarny i mroczny, śmierć z kostuchą. Ponura jak zbity pies. Na próżno szukać u niej uśmiechu, rzadko robi to publicznie, chyba że całkowicie ironicznie. Błękitne ślepia nie przykuwają uwagi dopóki nie uzna, że albo jesteś godzien jej spojrzenia, albo wzbudziłeś w niej niechęć, a o to nietrudno. Wysepki piegów na policzkach i nosie przyklepane starannie pudrem, długie rzęsy okalające oczy. Włosy pospolicie brązowe koloruje magicznymi specyfikami, stylizuje je na różne sposoby. Nie może być nudno i banalnie, od podobnego wizerunku są ludzie bez wyobraźni i wyczucia estetyki. Estella to owoc skandalicznego romansu dwóch czarodziejskich rodzin – Greengrasów i Crouchów. Oficjalnie jednak, Panna Greengrass, częściowo zastraszona, częściowo wciąż zakochana we wpływowym i znacząco starszym kochanku, minęła się z prawdą i przyznała się rodzinie do związku z nieistniejącym, równie małoletnim mugolem, który przypadkowo zapłodnił młodocianą dziewczynę. Dramatyczna historia warta ekranizacji zakończyła się wydziedziczeniem Panny Greengrass, na co ta według wcześniej zamierzonego planu, opuściła Anglię i wyjechała z córeczką do Stanów, gdzie miała osiedlić się na dłużej, z dala od toksycznej rodziny. Miał do nich dołączyć Pan Crouch lecz z rozwodem i wystąpieniem przeciwko całej rodzinie było mu ostatecznie nie po drodze, a co za tym idzie, koniec końców matka Estelli została sama. Za Eduardo Vasqueza wyszła niedługo potem, przypieczętowując swoją nie najweselszą przyszłość - o tym jednak kiedy indziej. Estelle miłości i ciepła rodzinnego zaznała jedynie we wczesnych latach swojego dzieciństwa, kiedy jeszcze matka nie straciła rozumu, a ojczym nie przepił majątku lub Bóg wie co z nim właściwie zrobił. „Dziękuję” „Proszę” „Przepraszam” opuszczające usta Panienki Vasquez, mówi bez wyrazu, jednym tonem, wzrok kierując z dala od rozmówcy, słownie ukazując uprzejmość, a samą postawą wszystkiemu zaprzeczając. Jak na osobę przemierzającą przez życie bez wzorca ani autorytetu w rodzinie, osobliwie dumna, nawet w potarganych przez wiatr włosach, poplamionej i postrzępionej sukni z której wyrosła, nawet zamiatając sklepik na Pokątnej, który okazał się być jej pracodawcą-katem. Potajemnie chadza do kina, mugolskiej jaskini próżności i snobizmu. Choć jest zaczarowana i zafascynowana ruszającym się obrazem, lepiej jej na tym nie przyłapać. Będzie musiała pozbyć się świadków.

Zobacz profil autora http://mortis.forumpolish.com/t481-ptak-estelle http://mortis.forumpolish.com/t517-skrytka-numer-999#2027
PisanieTemat: Re: Hol główny  Wto 05 Kwi 2016, 02:24

-Postaraj się nie zasnąć - wyszeptała do ucha Williamowi, okazując tym samym pełne zrozumienie dla jego ewentualnego braku zainteresowania i znudzenia. Estelle z kamiennym wyrazem twarzy wysłuchała pierwszego występu, kwitując całość dosyć skromnymi i mało entuzjastycznymi brawami. Rozejrzała się przy tym uważnie i uszczypnąwszy się w delikatną skórę na ramieniu, z niedowierzaniem odkryła, że nie śniła na jawie, a całość miała miejsce na prawdę. Nawet nie śmiała spoglądać na Williama, to przecież nie kto inny a ona sama przywlokła go na dzisiejsze wydarzenie. Sądziła, że mu tym zaimponuje, a w samym Longbottomie mogłaby zapalić się iskra inspiracji oraz uwrażliwienia na sztukę. Klops. Ognista, potrzebowała ognistej.
Kolejny wiersz nie wzbudził w niej większych emocji, za to następna prezentacja miała być inna. Sue. Wywróciła oczyma na sam dźwięk jego nazwiska, oglądanie tej gęby na podejście i słuchanie irytującego skrzeczenia...Jasna cholera. Już podczas pierwszych słów wypowiadanych przez pajaca, poczuła rosnący gniew i krew gotującą się w wąskich żyłkach. Ta intonacja. Te słowa.
Pierdolony Brian Sue.
Mimowolnie złapała coś, co wpadło jej pod rękę i ścisnęła najmocniej jak potrafiła, ciskając przy tym rozszalałym od pasji wzrokiem rozzłoszczonej monarchini, przemożnej i dumnej księżnej. Padło na nadgarstek Williama, na którym to pastwiła się podczas żenującego występu. Widząc teatralne, wymuszone łzy i manieryzm dziesięcioletniego dziecka, zaczęła prychać wrogo i wzgardliwie. Gdyby tylko nie ci wszyscy odwaleni, ważni goście, najprawdopodobniej buczałaby i wygwizdała pajaca już na samym początku. Szkoda, że nie mogła sobie na to pozwolić. Niemalejące, nawet po skończonej recytacji, wzburzenie Estelle przerwała bibliotekarka, na słowa, której kąciki ust Vasquezówny wnet poszybowały w górę. Do nieba. Do słońca. Do gwiazd. Ha! Przyłączy się.
-To skandal!- zawołała, powstając z krzesełka - Ten człowiek ewidentnie stroi sobie żarty z tej instytucji i poważnego wydarzenia - ściągnęła brwi i odnalazła spojrzenie bibliotekarki, posyłając jej minę przepełnioną jednocześnie troską jak i wzburzeniem. Na Briana nie raczyła nawet zerknąć. Oj nie, będzie udawać prawą i wrażliwą obywatelkę, miłośniczkę sztuki, urażoną grubiańskim zachowaniem nieznajomego mężczyzny. Bo do wcześniejszej styczności ze Sue nie miała zamiaru się przyznawać.
avatar
Nauczyciel OPCM, Głowa Rodziny Bułhakow

Dodatkowe informacje biograficzne
AKTUALNIE POSIADANA RÓŻDŻKA: Olcha, włókno ze smoczego serca, 10¼ cala, mało giętka. Barwiona na czarno, nieco przetarta, z wyrzeźbionymi na rękojeści liśćmi drzewa, z którego została wykonana.
OPANOWANE ZAKLĘCIA: Szkolne: Bombarda, Enervate, Finite, Flippendo, Incendio, Lumos, Lumos Maxima, Mobilicorpus, Nox, Periculum, Protego, Reducto, Sad Infer, Vad Infer, Wingardium Leviosa | Łatwe: Anesthesia, Bracium Emendo, Chłoszczyść, Delens Vestigium, Erecto, Extiguetor Ignis, Funemite, Impervius, Leviora, Rennervate, Siccum, Sollicus, Suspenorius, Vipera Evanesca, Zaklęcie Czterech Stron Świata (Wskaż mi) | Trudne: Acis Missile, Fiendfyre, Invivenerum, Non confringetur, Obliviate, Protego Horribilis, Purpura Flamma, Sectumsempra, Stimulus Meledictionem, Szatańska Pożoga, Tardis | Niewybaczalne: Avada Kedavra, Cruciatus | Specjalne: Solvite
OPIS POSTACI: Jewgienij jest wysokim, mierzącym prawie 190cm mężczyzną. Nie należy do tych najlepiej zbudowanych, wręcz przeciwnie - jest tym typem, na którym wszystkie ubrania wiszą i ludzie nie raz dziwią się, jak można być tak chudym. Nie znaczy to jednak, że jest chucherkiem, lata treningów zaowocowały całkiem solidną warstwą mięśniową i choć z kulturystą nie miałby szans, jest przygotowany do powalenia kogoś swojej postury. Na ciele ma wiele blizn, jedne są starsze i pochodzą z dzieciństwa, kiedy to zbierał lanie za występki nie godne dziedzica. Te nowsze są natomiast pamiątkami po eskapadach, mordobiciach i różnego rodzaju balangach, w których już nie tak młody Bułhakow zdawał się brać udział. Ciemne, ścięte na krótko włosy i kilku dniowy zarost to cechy charakterystyczne. Podobnie jak ciemne, odrobinę puste oczy, w których widać przede wszystkim pokłady nienawiści i agresji. Jewgienij zdecydowanie nie należy do najprzystojniejszych mężczyzn jacy chodzili po ziemi, jest zwyczajnie przeciętny. Stara ubierać się elegancko, w koszule, marynarki i spodnie z kantem. Zazwyczaj mu się to udaje, oczywiście o ile nie jest aktualnie na dniu piętnastym ciągłego picia na umór. W takich przypadkach przestaje zwracać uwagę na szczegóły pokroju prasowania, czy nawet prania rzeczy. Często można spotkać go z okularami na nosie, które od pewnego czasu są mu po prostu potrzebne. Kiedyś nosił je, gdy chciał wyglądać na inteligentnego, teraz nie ma wyboru, jeżeli chce się czemuś dobrze przyjrzeć. Jak na ponad czterdziestoletniego mężczyznę przystało, ma pierwsze zmarszczki pojawiające się wokół oczu i skórę, która nosi ślady starzenia się. Nie są mu obce także wszechobecne piegi, którymi tak naprawdę nigdy się nie przejmował.

Zobacz profil autora http://mortis.forumpolish.com/t212-zwierzeta-jewgienija http://mortis.forumpolish.com/t327-zapiski-jewgienija#411 http://mortis.forumpolish.com/t211-skrytka-nr-960
PisanieTemat: Re: Hol główny  Wto 05 Kwi 2016, 10:01

Siedział w jednej pozycji od samego rozpoczęcia tego nieszczęsnego wieczorka. Bał się, że jedno drgnięcie sprawi, że wstanie, wyjdzie i już nie wróci, co z pewnością obruszyłoby uroczą bibliotekarkę, która zdawała się być podniecona wydarzeniem równie mocno, co Vaksilij numerologią. Jeszcze jak na złość zajął miejsce w pierwszym rzędzie! Po pierwszych pięciu minutach miał ochotę uciec, albo chociaż przestać słuchać i zająć się swoimi myślami. Nie był jednak w stanie, bo głosy dobiegające z podestu wydawały się być trzy razy głośniejsze, niż mógłby sobie to wyobrazić. Chciał obmyślić jakiś plan na dzień następny, na wydarzenia, które miały nadejść w przyszłości, ale...
Ciągle słyszał te głosiki, te niepewne, bądź bardziej pewne poezje, rymy. Na litość boską, co ci ludzie mieli w głowach? Cóż, Jewgienij nie był chyba najlepszą osobą do psychoanalizy i oceniania, nie mógł się jednak powstrzymać. Każdy kolejny wiersz wwiercał mu się w głowę powodując nie tylko mentalny, ale i fizyczny ból. I wtedy, siedząca obok Tiffany poderwała się i zaczęła coś mówić. Dopiero po chwili dotarł do niego jej sens omal nie spadł z krzesła. Co ona wygadywała?!
Niemniej, zaśmiał się pod nosem. Panna naczytała się chyba zbyt wielu książek, ale nie miał zamiaru jej tego powiedzieć. Popatrzył groźnie na mężczyznę, bo mimo wszystko przedłużał swoim zachowaniem i tak męczący wieczorek i kiwnął głową potwierdzając słowa panny Chamber. A co mu tam, niech będzie.


I have a conscience. It’s just... more selective.
***

avatar
Nauczyciel Astronomii

Dodatkowe informacje biograficzne
AKTUALNIE POSIADANA RÓŻDŻKA: 14 cali, sztywna, włos z głowy wili, cis
OPANOWANE ZAKLĘCIA: Szkolne: ORBIS, IMMOBILUS, EPISKEY, EXPELLIARMUS, PROTEGO, ZAKLĘCIE KAMELEONA, MIMBLE WIMBLE, GEMINO, REPARIFARGE, ACCIO, ALOHOMORA, BOMBARDA, FINITE, LOCOMOTOR, LUMOS, NOX, REPARO || Łatwe: SOLLICITUS, CALVORIO, JĘZLEP, LIBRO MENDACIUM, MULTICORFOS, OCULUS LEPUS, ORCHIDEUS, CAPILLI LONGI, FRAGORE, FUNEMTIE, LEVIORA, SICCUM, SUSPENSORIUS || Trudne: OBLIVIATE, CREPITUS, UPIOROGACEK, SERPENSORTIA, TARDIS, TEXTIMONIUM DIXERIS, FINITE INCANTATEM, DRACONIFORS, PROTEGO HORRIBILIS, LANUAE MAGICAE
OPIS POSTACI: Brian ma 190 wzrostu, waga to 80kg. Nie jest za szeroki, bardziej chudy niż normalny. Twarz o wyraźnych rysach. Duże brązowe oczy wbijające się we wszystko, co jest tego godne, lub go po prostu zaciekawi. Nos idealny, bo w końcu to Brajanek. Włosy ciemne, z jaśniejszymi pasmami... ale nie, to nie siwizna. To efekty nieudanych zaklęć. Fryzura, a raczej artystyczny nieład, starannie czesany każdego dnia. I w razie potrzeby przed kolacją. Odziewa się w eleganckie szaty pełne zdobień. Jego krok jest zawsze pełen gracji i elegancji. Właściwie jakby miał dłuższe włosy to można by go pomylić od tyłu z kobietą.

Zobacz profil autora http://mortis.forumpolish.com/t635-ptaszysko-brajanka#3280 http://mortis.forumpolish.com/t636-skorzany-notes-briana#3282 http://mortis.forumpolish.com/t634-skrytka-nr-1234#3279
PisanieTemat: Re: Hol główny  Wto 05 Kwi 2016, 10:39


Zapewne, gdyby spojrzał na Estelle, jego śmiech mógłby mu się wymsknąć. Ale po prostu zdołał sobie wyobrazić jej reakcję. Na pewno odebrała wiersz w odpowiedni sposób. Może przynajmniej zwróci część kwoty, za jaką nabył u niej tą marynarkę w krzywym szwem. Nie, żeby mu akurat to przeszkadzało... Ale Estelle lubił się czepiać o każdy najmniejszy szczegół. W końcu prestiż sklepu zobowiązywał.
Brian zasiadając otrzymał grzecznościowe oklaski, ale nawet nie zwrócił uwagi. Dopiero, kiedy usłyszał głos kobiety, wyprostował się i wbił zdezorientowane spojrzenie w Tiffany.
Nawet mrugnął wpatrując się w nią.
Co ona powiedziała?
Spoglądał na ludzi, aby zobaczyć, czy to może teraz on został strolowany. Estelle jak zwykle popisała się swoim brakiem ogłady. Jakbym kogoś zabił, pomyślał.
Jego wzrok spoczął na chwilę na Bułhakowie, który kiwnął głową potwierdzając słowa szalonych kobiet. Posłał mu nieco krzywy grymas, mający być uśmiechem.
Oh, może jedna kałuża szlamu została wyłapana.
Ale on to odwróci w inny sposób.
Powstał więc, będąc znowu w centrum uwagi.
Brajanku, jak ty to robisz.
- Szanowni państwo - skłonił się nieco ku Bułhakowowi i tej całej Estelle. - Najmilsza pani Chamber - tym razem ukłon posłał w stronę organizatorki, a także posłał jej spojrzenie pełne smutku i żalu. - Proszę wybaczyć za niepohamowanie emocji... Deklamowany przeze mnie twór spisany został w okolicznościach istnie dramatycznych... Niezmiernie przepraszam za ten wybuch. Ja... jestem nieco zakłopotany całą sytuacją. Jeśli moje wyjście poprawi pani humor, z przyjemnością to uczynię - powiedział spokojnie, z twarzą obleczoną smutkiem, ukrywanym cierpieniem.
Oh, Brajanku. A może jednak mogłeś zostać aktorem.
Świadomość bycia tu jakiegoś Bułhakowa, którego nazwisko może gdzieś słyszał, ale w każdym bądź razie czuł bijącą od niego grozę, trochę okroiła jego plany. Może i dobrze. Wyjdzie wcześniej, a potem pospaceruje w pobliżu, żeby zaczaić się na Estelle, kiedy ta będzie opuszczać to przemiłe przyjęcie.
Miał nadzieję, że zapamięta, co ma jej powiedzieć i powstrzyma się za wygarnięcie jej przyłączenia się do tej całej szopki.



Just gonna stand there and watch me burn
But that's alright because I like the way it hurts
avatar
Bibliotekarka

Dodatkowe informacje biograficzne
AKTUALNIE POSIADANA RÓŻDŻKA: Świerk, włos z ogona testrala, 12 cali, giętka
OPANOWANE ZAKLĘCIA: Alohomora, Colloportus, Flippendo, Lumos, Nox, Finite incantatem, Locomotor, Reparo, Protego, Drętwota, Tergeo, Aperacjum, Accio, Expeliarmus, Piertotum Locomotor, Chłoszczyść, Libro mendacium, Leviocorpus, Repello mugnetum, Liberacorpus, Slugus eructo, Muffliato, Quietus, Upiorogacek, Stulte, Repello mugnetum forte, Sezam materio, Dissendium
OPIS POSTACI: Tiffany jest kobietką zwyczajną, raczej nie wyróżniającą się z tłumu. Posiada sięgające lekko za ramiona, brązowe włosy i ściętą na prosto grzywkę, którą zwykle zaczesuje na boki lub upina. Oczy również brązowe, z zafascynowaniem obserwujące i analizujące wszystko wokół. Nie jest grubiutka, ale budowa ciała wyraźnie wskazuje, że więcej je niż biega. Na lewym barku i prawym udzie posiada tatuaże przedstawiające kolorowe słoneczniki. Nie wygląda już najmłodziej i nic w tym dziwnego, bo osiągnęła wiek, w którym kobieta zaczyna powoli przekwitać. Ukrywać zapisane w akcie urodzenia cyferki mogła w nieskończoność, ale zamaskowanie mijającej urody to już zadanie bardziej skomplikowane. Rzecz jasna, dziewczyna nie przejmuje się mocno upływem lat i bytem starej panny (czego matka nie może sobie wybaczyć do dzisiaj i obwinia się o to przy każdym rodzinnym spotkaniu, kiedy pytając o ewentualne pojawienie się przyszłego zięcia zostaje zetknięta z brutalną rzeczywistością), więc twarz czarodziejki przez większość dnia ozdabia przeuroczy i ciepły uśmiech, jasno ukazujący pozytywne nastawienie do świata i ludzi. Sprawia wrażenie osoby delikatnej i czułej, pasującej do spokojnej pracy przy sprzedawaniu i wypożyczaniu książek. Wizerunek ten mocno kłóci się z pragnieniem szaleństw i podejmowania niepotrzebnego ryzyka przy każdej decyzji, ale jak to mówią - cicha woda brzegi rwie.

Zobacz profil autora
PisanieTemat: Re: Hol główny  Wto 05 Kwi 2016, 21:58

Zmartwiła się wielce nie czując od Jewgienija większego wsparcia. Owszem, głową mu się skinęło całkiem uprzejmie, ale przez cały ten czas oczekiwania na ich spotkanie pannie Chamber wydawało się, że starszy Bułhakow będzie tak samo szalony i zadziorny jak brat, a to zobowiązywało do zaszarżowania na Braiana razem z nią. Ten jednak siedział. W niemal tej samej pozycji, co przez ostatnie kilkanaście minut. I po co pan jest na tym świecie, panie J., skoro nie potrafi się pan otworzyć. Po co pan jest? Pokręciła głową. Wiersz, a raczej to, co zostało tutaj nazwane poezją było nie tyle pozbawione poczucia i smaku. To była drwina z niej i jej organizacji, którą opiekowała się przez lata, by nie zniszczyć jej opinii. Nie da się jakiemuś dziadowi z włosami jakby Avada go nie dobiła w młodości.
- A siedź pan. - powstrzymała się od warknięcia i poprawiła sukieneczkę. No dobrze, niech siedzi. Niech ludzie poświdrują go wzrokiem. - Ministrem Magii pan w tym kraju już nie zostanie. - odchrząknęła i wspięła się na podest. Zmierzyła wzrokiem rozwalonego na krześle Rosjanina, zacisnęła piąstkę i otworzyła przygotowaną wcześniej książeczkę. Pomiędzy kartkami osobistego dziennika znajdowały się listy na papierze czerpanym, podpisane jarzącym się wszystkimi kolorami tęczy atramentem. Zatrzepotała rzęsami.
- Z powodu nieobecności autora na spotkaniu, zgodziłam się odczytać garść wierszy mojego przyjaciela. Liznęliśmy dzisiaj "poezji miłosnej" w dość, nie ukrywam, nietypowym wydaniu, więc zapraszam was serdecznie do usłyszenia tego, jak sprawy sercowe postrzega naukowiec. - przejechała paluszkami po kartce. - Jak mam powiedzieć, że ciągle się boję
W pustce, samotny, w noce bezsenne
Kiedy uciec w twe dłonie nie mogę
By ukryć się przed światem ślepym
W chociaż tą chwilę pełną rozkoszy?
Zła myśl dręczy, niestosowna i przykra
O ciele przy ciele, które nie znika.
O duszy przy duszy, dalekiej choć bliskiej.
Uprzejmi dla siebie, wszak spotkać się miło
Po pustych latach straconych na nicość
Na wskutek których nie potrafimy razem
Ani bez siebie. Przemilczamy nawzajem.
Paradoksalnie dla ciebie w tym strachu
Żyć wiecznie mógłbym, tkwić mogę lata,
Lecz widzę twą niechęć w dotyku niepewnym
I boję się kroków w stronę wybraną
By nie wpaść raz jeszcze do Heraklita rzeki
By w niej raz jeszcze nie zanurzyć głowy
Razem z jej prądem na zawsze nie zniknąć
Do wyższych Stanów świadomości.
Stoję przed tobą trzęsąc się w ciszy,
Ale mnie nie ma w odbiciu twych oczu,
Gdy serce zranione myśli wciąż o tym
Gdzie mnie wywiało, z kim i dlaczego.

Uśmiechnęła się z bólem do migoczącego, ostatniego wersu, na wieczorku niestety nie odczytanego: Kurwa, Tiffany, jak ja strasznie cierpię. Czy oni wszyscy musieli robić sobie jaja z JEJ dnia?



It was the night before Christmas, and everyone was sleeping, except, of course,
the daughter, who was reading gay fanfiction.
avatar
Nauczyciel OPCM, Głowa Rodziny Bułhakow

Dodatkowe informacje biograficzne
AKTUALNIE POSIADANA RÓŻDŻKA: Olcha, włókno ze smoczego serca, 10¼ cala, mało giętka. Barwiona na czarno, nieco przetarta, z wyrzeźbionymi na rękojeści liśćmi drzewa, z którego została wykonana.
OPANOWANE ZAKLĘCIA: Szkolne: Bombarda, Enervate, Finite, Flippendo, Incendio, Lumos, Lumos Maxima, Mobilicorpus, Nox, Periculum, Protego, Reducto, Sad Infer, Vad Infer, Wingardium Leviosa | Łatwe: Anesthesia, Bracium Emendo, Chłoszczyść, Delens Vestigium, Erecto, Extiguetor Ignis, Funemite, Impervius, Leviora, Rennervate, Siccum, Sollicus, Suspenorius, Vipera Evanesca, Zaklęcie Czterech Stron Świata (Wskaż mi) | Trudne: Acis Missile, Fiendfyre, Invivenerum, Non confringetur, Obliviate, Protego Horribilis, Purpura Flamma, Sectumsempra, Stimulus Meledictionem, Szatańska Pożoga, Tardis | Niewybaczalne: Avada Kedavra, Cruciatus | Specjalne: Solvite
OPIS POSTACI: Jewgienij jest wysokim, mierzącym prawie 190cm mężczyzną. Nie należy do tych najlepiej zbudowanych, wręcz przeciwnie - jest tym typem, na którym wszystkie ubrania wiszą i ludzie nie raz dziwią się, jak można być tak chudym. Nie znaczy to jednak, że jest chucherkiem, lata treningów zaowocowały całkiem solidną warstwą mięśniową i choć z kulturystą nie miałby szans, jest przygotowany do powalenia kogoś swojej postury. Na ciele ma wiele blizn, jedne są starsze i pochodzą z dzieciństwa, kiedy to zbierał lanie za występki nie godne dziedzica. Te nowsze są natomiast pamiątkami po eskapadach, mordobiciach i różnego rodzaju balangach, w których już nie tak młody Bułhakow zdawał się brać udział. Ciemne, ścięte na krótko włosy i kilku dniowy zarost to cechy charakterystyczne. Podobnie jak ciemne, odrobinę puste oczy, w których widać przede wszystkim pokłady nienawiści i agresji. Jewgienij zdecydowanie nie należy do najprzystojniejszych mężczyzn jacy chodzili po ziemi, jest zwyczajnie przeciętny. Stara ubierać się elegancko, w koszule, marynarki i spodnie z kantem. Zazwyczaj mu się to udaje, oczywiście o ile nie jest aktualnie na dniu piętnastym ciągłego picia na umór. W takich przypadkach przestaje zwracać uwagę na szczegóły pokroju prasowania, czy nawet prania rzeczy. Często można spotkać go z okularami na nosie, które od pewnego czasu są mu po prostu potrzebne. Kiedyś nosił je, gdy chciał wyglądać na inteligentnego, teraz nie ma wyboru, jeżeli chce się czemuś dobrze przyjrzeć. Jak na ponad czterdziestoletniego mężczyznę przystało, ma pierwsze zmarszczki pojawiające się wokół oczu i skórę, która nosi ślady starzenia się. Nie są mu obce także wszechobecne piegi, którymi tak naprawdę nigdy się nie przejmował.

Zobacz profil autora http://mortis.forumpolish.com/t212-zwierzeta-jewgienija http://mortis.forumpolish.com/t327-zapiski-jewgienija#411 http://mortis.forumpolish.com/t211-skrytka-nr-960
PisanieTemat: Re: Hol główny  Sro 06 Kwi 2016, 15:14

Gienusza nie czuł potrzeby mieszania się w, jakby nie było, nie swoje sprawy. Zadziorny i szalony to on bywał, kilka lat temu, a teraz był panem policjantem, który i tak dostawał po ryju nie tylko za swoją własną głupotę (swoją drogą, kto mu w ogóle dał pracę w BUMie????) to i za głupotę niektórych współpracowników. Wolał więc nie wychylać się sam z siebie, bo jeszcze doszłoby do rękoczynów w bibliotece i dopiero by się narobiło. Nie był pewien, czy chciał potem szorować podłogę w biurze jedenastym. Przy wszystkich kolegach i praktykantce. No i po ostatniej wizycie Vaksilija sam już nie wiedział, czy był narwanym sobą, czy zawsze wyśmiewaną przez siebie przysłowiową pizdą.
Parsknął usilnie tłumionym śmiechem po komentarzu, jaki został skierowany przez bibliotekarkę do pana poety i w ostatniej chwili zakrył usta, by jednak nie zwrócić i na siebie jej złości. Miał nawet rzucić własnym komentarzem, ale nie zdążył, bo panna Chamber zaczęła czytać wiersz swojego przyjaciela. A on wiedział, kim ten jej przyjaciel jest i nie był pewien, czy chce tego słuchać, zwłaszcza, że spodziewał się wierszy o Małgorzacie, skoro miało być romantycznie i z miłością.
Jego mina, kiedy zdał sobie sprawę z tego, jak bardzo się w tej kwestii pomylił musiała być bezcenna. Siedząc w pierwszym rzędzie, pochylił się do przodu i gdzieś w połowie ukrył twarz w dłoniach. Słuchał uważnie, a po ciele przechodziły mu dreszcze, bo choć nigdy nie był świetnym interpretatorem... Dobrze wiedział, o czym ten przeklęty wiersz jest i sam nie był pewien, czy był w tej chwili wściekły, czy wręcz przeciwnie.


I have a conscience. It’s just... more selective.
***

PisanieTemat: Re: Hol główny  Nie 10 Kwi 2016, 08:19

Poruszenie, jakie zapanowało po prezentacji pana Sue trwało jeszcze przez chwilę. Ludzie szeptali między sobą, niektórzy spoglądali na Briana spode łba, a dziennikarka spisywała wszystko w swoim notesie. Na szczęście cała fasa dobiegła końca, gdy organizatorka wstała z miejsca i nakrzyczała na żartownisia.
Od tej pory panowała na widowni całkowita cisza. Ludzie siedzieli, wyczekując kolejnych wierszy i gdy Tiffany zarecytowała wiersz swojego przyjaciela, dużo osób wsłuchało się w niego z zaciekawieniem. Nikt zdawał się nie zauważać reakcji siedzącego z przodu pana policjanta, bo większość wpatrywała się w pannę Chamber.
Wieczorek poetycki zbliżał się do końca. Nie było już nikogo, kto chciałby zademonstrować swoje dzieło.
Sponsored content


PisanieTemat: Re: Hol główny  

Hol główny

Zobacz poprzedni temat Zobacz następny temat Powrót do góry
Strona 2 z 3Idź do strony : Previous  1, 2, 3  Next

Permissions in this forum:Nie możesz odpowiadać w tematach
Mortis :: Rozgrywka fabularna :: Londyn :: Ulica Pokątna :: Biblioteka Magiczna-
Skocz do: