Non mor­tem ti­memus, sed co­gita­tionem Mor­tis


Share|

Zakażenia Magiczne

Idź do strony : Previous  1, 2
PisanieTemat: Re: Zakażenia Magiczne  Pon 18 Lip 2016, 21:08

Chwila, jaką Addyson miała na zaopiekowanie się Ślizgonem wydłużyła się nieznacznie i pozwoliła nawet na krótką rozmowę między nimi. Niestety i to musiało się kiedyś skończyć i cóż... Stało się tak chyba w najgorszym momencie, bo lekarz prowadzący wparował do pokoju w momencie, w którym Clemen przytulała Marqueza. Chrząknął nieznacznie spoglądając na dziewczynę karcąco.
- Sprawy prywatne zostawiamy poza murami szpitala, panno Clemen. Zrozumiano? - Zapytał i po chwili machnął ręką. - Ma pani szczęście, że nie mamy czasu na pogawędkę, ale proszę zapamiętać sobie to, co teraz powiedziałem. I proszę przygotować łóżko obok pana Marqueza, jedzie do nas pacjent z objawami silnego zakażenia podobnego do smoczej ospy. Zobaczymy, czy to na pewno to, czy jakieś inne zatrucie. Proszę też przygotować się na nieprzyjemny widok, to może panią wstrząsnąć, zwłaszcza jeżeli wcześniej nie widziała pani nikogo chorego.
avatar
Ścigający Srebrnych Wiwern, Rocznik V

Dodatkowe informacje biograficzne
AKTUALNIE POSIADANA RÓŻDŻKA: 13 cali, elastyczna, włos z głowy wili, sosna
OPANOWANE ZAKLĘCIA: Szkolne: Finite, Enervate, Cave Inimicum, Expelliarmus, Homenum Revelio, Protego, Diffindo, Verdimilious, Alohomora, Avifors, Mimble Wimble, Confunduf, Aquamenti || Łatwe: Trucido, Repleo, Multifors, Aranaea || Trudne: Aranaea Language, Verum de scriptis
OPIS POSTACI: Ururu jest chłopcem przeciętnej budowy. Ani specjalnie chudy, ale pulchnym też go nie można nazwać. Mięśni również nie ma specjalnie zarysowanych... Po prostu taki średni. Wzrostu metr sześćdziesiat dziewięć i pół. Włoski całkiem grube, lecz szorstkie. Mają odcień... szarawy. Czy to farba? Czy tak kończy się niepotrzebny stres w zbyt młodym wieku? Obcięte niezbyt krótko, puszyste. Twarzyczka jego nieco okrąglutka, nie widać na niej typowo męskich kształtów. Taki sobie chłopczyna. Przenikliwe spojrzenie oczek w kolorze miodowo-bursztynowym, lekko zadarty nosek i... szeroki uśmiech, który nie znika prawie nigdy. Ubrany w pełny mundurek Ślizgona z idealnie zawiązanym krawatem. Nawet naukowiec musi być elegancki. Czasami nosi gogle na głowie, zazwyczaj zapomina, że je ma, dlatego na jego oczach występują stosunkowo rzadko...

Zobacz profil autora http://mortis.forumpolish.com/t479-ptak-ururu#1492 http://mortis.forumpolish.com/t487-notatnik-ururu http://mortis.forumpolish.com/t477-skrytka-nr-2000#1482
PisanieTemat: Re: Zakażenia Magiczne  Pon 18 Lip 2016, 23:23

Czy on już umarł i trafił do nieba? Nawet nie zdążył zareagować na jej przytulenie, nie zdążył słowa powiedzieć, kiedy doktor wpadł do środka. Chyba nie spodobał mu się zastany obraz, a Ururu nie mógł dopuścić, żeby cokolwiek negatywnie wpłynęło na odbiór Addyson przez lekarza.
- Panie doktorze, ja tylko miałem moment smutku, a panna Clemen chciała mnie podnieść na duchu. Wie pan dobrze, że nikt mnie tu nie odwiedza, dlatego jestem jej wdzięczny za okazaną troskę. I niech pan tylko zobaczy jak owinęła mi rękę bandażem! Dokładnie tak samo jak panie pielęgniarki. Nie za mocno, żeby nie było powikłań, nie za luźno, wszystko się trzyma i jest na swoim miejscu - zaczął nawijać, jak to miał w zwyczaju, unosząc rękę i obracając ją, żeby doktor mógł zobaczyć. - Okład też dobrze zrobiony, czuję się już coraz lepiej. Naprawdę niesamowicie dobrze wykonane zadanie, szczególnie jeśli wziąć pod uwagę, że takich rzeczy nie uczą w Hogwarcie. A szkoda, bo na pewno przydałyby się jakieś zajęcia z pierwszej pomocy. Zaklęciom nie powinno się ufać. Szczególnie w krytycznych sytuacjach, ludzie potrafią być wytrąceni z równowagi i jeszcze pogorszyć tym sytuację. Normalne rozwiązania są najlepsze. Jak jest rana to opatrunek zrobić, a nie bawić się jakimiś czarami. Mugole sobie bez magii radzą i żyją.
Doktor z całą pewnością mógł obserwować stan Ururu biorąc pod uwagę ilość wypowiadanych przez niego słów. Na początku niemal się nie odzywał, bo był wyczerpany. W miarę poprawy jego stanu, gadał jak szalony. Powinno się mieć specjalny prędkościomierz dostosowany do tempa mówienia i na jego podstawie oceniałoby się zdrowie Marqueza. Taki specjalny termometr.
Informacja o nowym pacjencie nieco zaniepokoiło. Objawy smoczej ospy? Miał nadzieję, że się nie roznosiło w ten sam sposób co ta choroba. Ale wtedy chyba by nie kładli tego kogoś akurat tutaj. Zaczął się troszkę martwić o Addyson. Oh, nawet nie zdążył jej odpowiedzieć. Chyba jeszcze mieli czas, w końcu nie ruszała się z pomieszczenia.
avatar
Prefekt Hufflepuffu, Rocznik VI

Dodatkowe informacje biograficzne
AKTUALNIE POSIADANA RÓŻDŻKA: Jawor; Włos jednorożca; 10,5
OPANOWANE ZAKLĘCIA: Enervate, Episkey, Expelliarmus, Finite, Flippendo Duo, Fumos, Riddiculus, Drętwota, Anatisquack, Calvorio, Accio, Alohomora, Bombarda, Glacius, Wingardium Leviosa, Descendo, Mobiliarbus, Lapifors, Anteoculatia
OPIS POSTACI: Panna Addyson Clemen urodziła się w małej wsi, ale za to w bardzo kochającej rodzinie, w której małej dziewczynce niczego nie brakowało. Jej matka, mugolka pogodziła się z myślą, że jej mąż i dzieci są czarodziejami i nigdy nie robiła im z tego powodu wyrzutów. Ojciec zaś starał się jak najlepiej wytłumaczyć swoim pociechom, że nigdy nie powinno nadużywać się czarów, a już na pewno nie w obecności mugoli. Szatynka największe problemy miała ze swoim starszym bratem, który dokuczał jej na każdym kroku, ciągnął za włosy i opowiadał straszne historię, przez które dziewczynka chowała się pod pościelą i płakała. Przez niego panicznie boi się kotów, na widok których zamiera w miejscu i oblewają ją zimne poty. W wyglądzie Addyson nie można dopatrzeć się niczego niezwykłego. Problem polega jedynie w jej wzroście. Mierzy niecałe metr pięćdziesiąt i często nie jest traktowana poważnie (w końcu kto może brać na serio dziewczynę z szóstego roku, która wzrostem przypomina pierwszoroczniaka?) Wbrew pozorom jest to zwykła nastolatka, o ładnych, piwnych oczach i czarnych, sięgających łopatek włosach z kilkoma piegami na nosie i policzkach. Jej policzki prawie zawsze są zaczerwienione, jakby sługo stała na mrozie w zimowy dzień.

Zobacz profil autora http://mortis.forumpolish.com/t368-cudowronka-addyson#531 http://mortis.forumpolish.com/t402-kronika-addyson#755 http://mortis.forumpolish.com/t369-skrytka-300#532
PisanieTemat: Re: Zakażenia Magiczne  Sob 23 Lip 2016, 14:21

Z sercem wyskakującym jej z piersi, odskoczyła od Marqueza, kiedy usłyszała za sobą chrząknięcie. Chrząknięcie lekarza, któremu miała towarzyszyć przez resztę praktyk. Jak ona mu teraz spojrzy w oczy? W mgnieniu oka oderwała się od chłopaka, prawie spadając z jego łóżka. Na całe szczęście udało jej się nie krzyknąć, co było prawdziwym wyzwaniem. Przestraszyła się lekarza, a następnie jej głowę naszły okropne myśli. Czy jej „wybryk” będzie uznany jako niekompetentność i będzie to jej ostatnia godzina spędzona w szpitalu na praktykach?
Przerażone, piwne tęczówki przemknęły po twarzy doktora, zaraz zatrzymując się na butach dziewczęcia.
- O...O…Oczywiście, Doktorze. – Szepnęła naprawdę zawstydzona swoim czynem. - To się więcej nie powtórzy. – Odezwała się już pewniej, przełykając ślinę i odważyła się w końcu spojrzeć na mężczyznę.
Na jej policzkach pojawiło się jeszcze większe zaczerwienienie, kiedy Ururu stanął w jej obronie i zaczął wypowiadać swój monolog, w którym wychwalał to jak się nim zajęła. Niespokojnie przestępowała z nogi na nogę, nie do końca wiedząc jak się zachować. Rzuciła w kierunku Marqueza niepewne spojrzenie chcąc, żeby… już się przymknął. O niczym innym nie marzyła niż o tym, żeby w końcu nie próbował ratować jej tyłka, bo jedynie wprowadzał ją w jeszcze większe zakłopotanie.
Bez żadnych słów przytaknęła jedynie głową na słowa lekarza i podeszła do łóżka obok Ururu. W ciszy jak najdokładniej potrafiła, zaczęła ścielić posłanie dla chorego. Smocza ospa? Miała cichą nadzieję, że to jednak nie ta choroba, bo czytała na jej temat w książkach i opisywany widok naprawdę nie był przyjemny. Zielona skóra, okropnie wyglądająca wysypka?
Kątem oka spojrzała na białowłosego. Martwiła się, że również będzie mógł się tym zarazić.



„Jeśli spadniesz na kogoś, nie wystarczy powiedzieć, że nie chciałeś.
W końcu ten ktoś też wcale nie chciał, żebyś na niego spadał."
PisanieTemat: Re: Zakażenia Magiczne  Sob 23 Lip 2016, 18:47

Lekarz zdawał się nie być jakoś szczególnie przejęty bliskością praktykantki z pacjentem. Do czasu, aż ten usilnie starał się przekonać prowadzącego, że Addyson poradziła sobie świetnie. Mężczyzna zmarszczył brwi i spojrzał na Marqueza surowo.
- Pozwoli pan, panie Marquez, że sam ocenię, jak poradziła sobie panna Clemen. Tymczasem radziłbym panu nie przemęczać się za bardzo, bo jeszcze kilka chwil temu męczyła pana gorączka, która jak mniemam nie minęła. Boję się, że może mieć pan powikłania, a wysoka temperatura jest pierwszym z objawów. Nie wiem, czy nie będę musiał zatrzymać pana na dłużej w szpitalu. - Powiedział głosem spokojnym, analitycznym i odrobinę chłodnym. Tymczasem przyglądał się ruchom Addyson, która ścieliła łóżko. Kiwnął głową na znak, że bardzo dobrze, a potem spojrzał na zegarek.
- Jeżeli okaże się, że jest to smocza ospa zostanie pan przewieziony do innej sali - na chwilę obecną nie mamy miejsc, a być może wcale nie będzie to konieczne. Panno Clemen, w razie takich sytuacji, gdy do szpitala przyjeżdżają poważnie zakażeni pacjenci należy się zabezpieczyć. Założy pani panu Marquezowi i sobie maskę, dzięki której unikniecie zakażenia drogą kropelkową. - Mówiąc to podał dziewczynie dwie maseczki i jedną założył sobie. - Oddzielimy oba łóżka kotarą, a pani tymczasem założy jeszcze rękawice i fartuch, proszę je sobie sięgnąć z szafy. - Chwila ciszy, gdy sam zakładał rękawice ze smoczej skóry. - I najważniejsza zasada, nie zbliża się pani do pacjenta, póki nie powiem, że pani może. Zrozumiano? - Chwilę później kotara została zasunięta, a Ururu mógł od tej chwili tylko słyszeć, co działo się po drugiej stronie.
Parę minut później w sali pojawił się chory, którego przerzucono na łóżko. Miał zieloną, pokrytą krostami twarz i kaszlał niemiłosiernie. Co chwila spluwał żółtym płynem na podłogę.
- Proszę mi wymienić objawy smoczej ospy, panno Clemen. - Powiedział lekarz spokojnie badając poszkodowanego.
avatar
Ścigający Srebrnych Wiwern, Rocznik V

Dodatkowe informacje biograficzne
AKTUALNIE POSIADANA RÓŻDŻKA: 13 cali, elastyczna, włos z głowy wili, sosna
OPANOWANE ZAKLĘCIA: Szkolne: Finite, Enervate, Cave Inimicum, Expelliarmus, Homenum Revelio, Protego, Diffindo, Verdimilious, Alohomora, Avifors, Mimble Wimble, Confunduf, Aquamenti || Łatwe: Trucido, Repleo, Multifors, Aranaea || Trudne: Aranaea Language, Verum de scriptis
OPIS POSTACI: Ururu jest chłopcem przeciętnej budowy. Ani specjalnie chudy, ale pulchnym też go nie można nazwać. Mięśni również nie ma specjalnie zarysowanych... Po prostu taki średni. Wzrostu metr sześćdziesiat dziewięć i pół. Włoski całkiem grube, lecz szorstkie. Mają odcień... szarawy. Czy to farba? Czy tak kończy się niepotrzebny stres w zbyt młodym wieku? Obcięte niezbyt krótko, puszyste. Twarzyczka jego nieco okrąglutka, nie widać na niej typowo męskich kształtów. Taki sobie chłopczyna. Przenikliwe spojrzenie oczek w kolorze miodowo-bursztynowym, lekko zadarty nosek i... szeroki uśmiech, który nie znika prawie nigdy. Ubrany w pełny mundurek Ślizgona z idealnie zawiązanym krawatem. Nawet naukowiec musi być elegancki. Czasami nosi gogle na głowie, zazwyczaj zapomina, że je ma, dlatego na jego oczach występują stosunkowo rzadko...

Zobacz profil autora http://mortis.forumpolish.com/t479-ptak-ururu#1492 http://mortis.forumpolish.com/t487-notatnik-ururu http://mortis.forumpolish.com/t477-skrytka-nr-2000#1482
PisanieTemat: Re: Zakażenia Magiczne  Pon 25 Lip 2016, 10:32

Rurkowi trochę przeszkadzała suchość lekarza. Nie mógł być jak te młodsze pielęgniarki, które uwielbiały słuchać jego paplaniny, kiedy zmieniały mu opatrunek? Chichotały wtedy i nazywały "uroczym chłopcem". Czuł się wtedy bardzo mile, chociaż nie rozumiał ich śmiechu. Poruszał zazwyczaj naukowe tematy, albo jakieś poważne.
Na słowo "powikłania", grzecznie ułożył się w łóżku. Nie chciał ich mieć. Wtedy później wyjdzie (o ile w ogóle), a on chciał się spotkać z Addyson poza szpitalem przecież. Poza tym wolał, żeby widziała go grzecznego, słuchającego starszych. W końcu różnie był odbierany w szkole, pomimo tego, że szczerze szanował wszystkich dorosłych. Nawet profesora Bułhakowa. Ale jego temat wciąż z trudem poruszał. Kiedy już mu się zdarzyło - nie dochodził do niczego. Nie potrafił stwierdzić, czy to on przesadził, czy profesor. A może znowu sam powiedział coś w nieodpowiedni sposób?
Słuchał tego, co miał do powiedzenia doktor. Maseczkę mógłby sam założyć, ale pozwolił zrobić to Addyson. Nie chciał pozbawiać jej zadania do wykonania. Poza tym kolejna okazja do tego, żeby móc sobie na nią popatrzeć z bliska.
Oczekując na przybycie pacjenta, rozważał sobie teorię względności, aczkolwiek do jego głowy wlatywały natarczywe myśli o chorobie, jaka być może zagości zaraz w jednym pomieszczeniu. Leżąc, nie widział, kiedy przywieziono chorego, lecz wszystko dobrze słyszał. Kaszel brzmiał naprawdę tragicznie. Rurek właściwie chętnie spojrzałby na niego, lecz kotara zasłaniała wszystko. Postanowił posłuchać odpowiedzi Addyson na pytanie doktora.
avatar
Prefekt Hufflepuffu, Rocznik VI

Dodatkowe informacje biograficzne
AKTUALNIE POSIADANA RÓŻDŻKA: Jawor; Włos jednorożca; 10,5
OPANOWANE ZAKLĘCIA: Enervate, Episkey, Expelliarmus, Finite, Flippendo Duo, Fumos, Riddiculus, Drętwota, Anatisquack, Calvorio, Accio, Alohomora, Bombarda, Glacius, Wingardium Leviosa, Descendo, Mobiliarbus, Lapifors, Anteoculatia
OPIS POSTACI: Panna Addyson Clemen urodziła się w małej wsi, ale za to w bardzo kochającej rodzinie, w której małej dziewczynce niczego nie brakowało. Jej matka, mugolka pogodziła się z myślą, że jej mąż i dzieci są czarodziejami i nigdy nie robiła im z tego powodu wyrzutów. Ojciec zaś starał się jak najlepiej wytłumaczyć swoim pociechom, że nigdy nie powinno nadużywać się czarów, a już na pewno nie w obecności mugoli. Szatynka największe problemy miała ze swoim starszym bratem, który dokuczał jej na każdym kroku, ciągnął za włosy i opowiadał straszne historię, przez które dziewczynka chowała się pod pościelą i płakała. Przez niego panicznie boi się kotów, na widok których zamiera w miejscu i oblewają ją zimne poty. W wyglądzie Addyson nie można dopatrzeć się niczego niezwykłego. Problem polega jedynie w jej wzroście. Mierzy niecałe metr pięćdziesiąt i często nie jest traktowana poważnie (w końcu kto może brać na serio dziewczynę z szóstego roku, która wzrostem przypomina pierwszoroczniaka?) Wbrew pozorom jest to zwykła nastolatka, o ładnych, piwnych oczach i czarnych, sięgających łopatek włosach z kilkoma piegami na nosie i policzkach. Jej policzki prawie zawsze są zaczerwienione, jakby sługo stała na mrozie w zimowy dzień.

Zobacz profil autora http://mortis.forumpolish.com/t368-cudowronka-addyson#531 http://mortis.forumpolish.com/t402-kronika-addyson#755 http://mortis.forumpolish.com/t369-skrytka-300#532
PisanieTemat: Re: Zakażenia Magiczne  Czw 28 Lip 2016, 13:14

Tuż po tym jak skończyła ścielić łóżko obok posłania Ururu, stanęła z boku czekając na kolejne polecenia rzucone w jej kierunku z ust lekarza. Nie chciała tracić u niego jeszcze większej ilości punktów. Już wystarczająco mu się naraziła w pierwszej godzinie stażu tutaj.
Wzięła od doktora maski i posłusznie założyła jedną z nich Marquezowi, a drugą nałożyła na swoją twarz.
Równie szybko wzięła z szafy fartuch i rękawiczki i na miarę swoich możliwości szybko nałożyła na siebie potrzebne rzeczy.
- Oczywiście, Doktorze. – Potwierdziła pospiesznie, przytakując szybko głową. Kotara oddzielająca oba łóżka została zasłonięta, więc dziewczyna nie miała już wglądu na Ururu. A szkoda. Po tak długiej rozłące, naprawdę chciała z nim spędzić więcej czasu. Zważywszy na to, że w końcu udało im się pogodzić.
Niemniej jednak musiała skupić się na swoim stażu. Założyła rękawiczki i stanęła przy nogach łóżka, kiedy do sali przyniesiono chorego. Widok, który pojawił się przed oczami Puchonki był co najmniej… przerażający. Drgnęła, nieświadomie z przerażeniem w oczach wpatrując się w mężczyznę.
- Zielona skóra… Wysypka… Mogą lecieć iskry z nosa podczas kichania... – Wydukała, ignorując żołądek, który dawał o sobie znać, podchodząc praktycznie do gardła.



„Jeśli spadniesz na kogoś, nie wystarczy powiedzieć, że nie chciałeś.
W końcu ten ktoś też wcale nie chciał, żebyś na niego spadał."
PisanieTemat: Re: Zakażenia Magiczne  Czw 28 Lip 2016, 22:40

Widok, jaki Addyson miała przed swoimi oczami był iście nieprzyjemny, jednak jeżeli chciała w przyszłości pracować w szpitalu - musiała przywyknąć. Lekarz bez mrugnięcia okiem obserwował objawy chorego i gdy zapytał Clemen o objawy smoczej ospy, otrzymał odpowiedź na tyle szybko, by być zadowolonym. Kiwnął głową na znak, że się zgadza i podszedł bliżej chorego, łapiąc go za podbródek.
- Proszę postarać się utrzymać głowę w tej pozycji. - Powiedział, po czym przejechał różdżką przed jego twarzą, zupełnie tak, jakby używał jakiegoś zaklęcia, którego Addyson nie znała. - Proszę podejść bliżej panno Clemen. Które z objawów smoczej ospy wystąpiły u pacjenta, a których pani nie widzi? - Zapytał i gdy dziewczyna mu na to odpowiedziała odsunął się, nakazując jej to samo.
- To wczesna faza zakażenia. Nie możemy dopuścić do tego, by ktoś z pacjentów się tym zaraził, dlatego pani kolega zostanie odesłany do innej sali. Panią w tym czasie poproszę u uwarzenie prostego eliksiru na kaszel. Pacjent ma z tym problemy, a jeżeli zaleczymy tę dolegliwość będzie mu na pewno lepiej. Samo leczenie ospy jest długotrwałe i ciężkie, dlatego nie będzie to pani zadanie, biorąc pod uwagę iż jest to pani pierwszy dzień. - Powiedział i dał znać pielęgniarce, żeby wywiozła Ururu z sali. tymczasem sam podszedł do pacjenta i zaczął wykonywać nad nim ruchy różdżką, czekając na eliksir, który zrobić miała Addyson.

Ururu Marquez [z tematu]
avatar
Prefekt Hufflepuffu, Rocznik VI

Dodatkowe informacje biograficzne
AKTUALNIE POSIADANA RÓŻDŻKA: Jawor; Włos jednorożca; 10,5
OPANOWANE ZAKLĘCIA: Enervate, Episkey, Expelliarmus, Finite, Flippendo Duo, Fumos, Riddiculus, Drętwota, Anatisquack, Calvorio, Accio, Alohomora, Bombarda, Glacius, Wingardium Leviosa, Descendo, Mobiliarbus, Lapifors, Anteoculatia
OPIS POSTACI: Panna Addyson Clemen urodziła się w małej wsi, ale za to w bardzo kochającej rodzinie, w której małej dziewczynce niczego nie brakowało. Jej matka, mugolka pogodziła się z myślą, że jej mąż i dzieci są czarodziejami i nigdy nie robiła im z tego powodu wyrzutów. Ojciec zaś starał się jak najlepiej wytłumaczyć swoim pociechom, że nigdy nie powinno nadużywać się czarów, a już na pewno nie w obecności mugoli. Szatynka największe problemy miała ze swoim starszym bratem, który dokuczał jej na każdym kroku, ciągnął za włosy i opowiadał straszne historię, przez które dziewczynka chowała się pod pościelą i płakała. Przez niego panicznie boi się kotów, na widok których zamiera w miejscu i oblewają ją zimne poty. W wyglądzie Addyson nie można dopatrzeć się niczego niezwykłego. Problem polega jedynie w jej wzroście. Mierzy niecałe metr pięćdziesiąt i często nie jest traktowana poważnie (w końcu kto może brać na serio dziewczynę z szóstego roku, która wzrostem przypomina pierwszoroczniaka?) Wbrew pozorom jest to zwykła nastolatka, o ładnych, piwnych oczach i czarnych, sięgających łopatek włosach z kilkoma piegami na nosie i policzkach. Jej policzki prawie zawsze są zaczerwienione, jakby sługo stała na mrozie w zimowy dzień.

Zobacz profil autora http://mortis.forumpolish.com/t368-cudowronka-addyson#531 http://mortis.forumpolish.com/t402-kronika-addyson#755 http://mortis.forumpolish.com/t369-skrytka-300#532
PisanieTemat: Re: Zakażenia Magiczne  Pon 01 Sie 2016, 14:47

Za poleceniem lekarza podeszła bliżej łóżka, aby lepiej przyjrzeć się niemiłemu obrazkowi, który malował się przed jej oczami. Była przygotowana a to, że nie zawsze będzie widziała kwiatuszki i motylki. Ludzie tutaj przychodzili z naprawdę poważnymi dolegliwościami i smocza ospa wcale nie powinna wywoływać w jej brzuchu prawdziwej rewolucji.  Z drugiej jednak strony był to jej pierwszy dzień. I pierwszy pacjent z taką poważną chorobą. Niemniej jednak musiała sobie poradzić.
- Pacjent ma zieloną skórę i wysypkę. Dodatkowo bardzo kaszle. Czy to, jak i plucie żółtą wydzieliną jest również objawem smoczej ospy? – Odważyła się żeby zadać lekarzowi pytanie, które ją nurtowało od samego początku przybycia tutaj mężczyzny. Nie wiedziała czy powinna pytać. Może równie dobrze sama powinna znać na tego typu pytania odpowiedzi? Naprawdę nie potrafiła sobie przypomnieć, czy czytała już o tym w którymkolwiek podręczniku o magicznych chorobach.
Odsunęła się od łóżka zzieleniałego pacjenta i piwne tęczówki skierowała na doktora, kiedy informował ją, że ma wykonać prosty eliksir na kaszel.
Na Merlina! Czy jak wysadzi pół szpitala, to czy da radę kiedykolwiek odbudować Munga? Bez jednak żadnych sprzeciwów udała się do kociołka, w którym miała przygotować wywar.
Liść pokrzywy, proszek z rogu dwurożca, lawenda i składnik standardowy. Niby nic trudnego, ale z Clemen nigdy nic nie wiadomo.



„Jeśli spadniesz na kogoś, nie wystarczy powiedzieć, że nie chciałeś.
W końcu ten ktoś też wcale nie chciał, żebyś na niego spadał."
PisanieTemat: Re: Zakażenia Magiczne  Pon 01 Sie 2016, 14:47

The member 'Addyson Clemen' has done the following action : Rzut kością


'KOŚĆ K6' : 6



Zaw­sze trze­ba po­dej­mo­wać ry­zyko. Tyl­ko wte­dy uda nam się pojąć, jak wiel­kim cu­dem jest życie [...].
PisanieTemat: Re: Zakażenia Magiczne  Czw 04 Sie 2016, 13:00

Lekarz uśmiechnął się do Addyson, jakby nagle do niego dotarło, że były to jej pierwsze praktyki a przypadek należał do nieprzyjemnych. Z pewnością poklepałby ją krzepiąco po plecach, gdyby tylko nie miał zajętych rąk.
- Tak jest, panno Clemen. Są to jednak objawy obligatoryjne i nie u wszystkich pacjentów się pojawiają. Nie dodała pani, że brak u pacjenta iskier z nosa, ale jak mniemam jest pani świadoma tego, że jeszcze pacjent przy nas ani razu nie... - w tym momencie mężczyzna kichnął potężnie, a z nosa wyleciała mu iskra prosto na pościel, którą przed zapaleniem się uratowała jedna z pielęgniarek - ... kichnął. No nic, proszę pospieszyć się z tym eliksirem. - Dodał już całkiem spokojnie i zaczął leczyć mężczyznę zaklęciami, które miały mu w jakiś sposób pomóc. W jakiś sposób pomóc. W jaki? Tego nie powiedział.
Wywar został przyrządzony przez Addyson bardzo sprawnie i szybko, a gdy go przyniosła, lekarz nachylił się, by powąchać miksturę. Kiwnął głową na znak aprobaty i podał choremu, który już po kilku minutach przestał dusić się kaszlem. Clemen została odesłana z sali, a w tym czasie stan pacjenta poprawił się nieznacznie. Lekarz wyszedł po wszystkim do Addyson, która powinna już mieć zdjęte rękawice i maskę (tak samo jak on) i poklepał ją po ramieniu.
- Jak pierwsze wrażenia? Przyznam szczerze, że miała pani sporego pecha, zazwyczaj na samym początku leczy się zwykłe przeziębienia, albo bandażuje drobne skaleczenia. Poradziła sobie pani jednak bardzo dobrze. Gratuluję bezbłędnego eliksiru. - Pochwalił dziewczynę. - Ma pani jakieś pytania, co do pracy w szpitalu? Bądź jakiekolwiek inne związane z uzdrowicielstwem? Dzisiejszym dniem?
avatar
Prefekt Hufflepuffu, Rocznik VI

Dodatkowe informacje biograficzne
AKTUALNIE POSIADANA RÓŻDŻKA: Jawor; Włos jednorożca; 10,5
OPANOWANE ZAKLĘCIA: Enervate, Episkey, Expelliarmus, Finite, Flippendo Duo, Fumos, Riddiculus, Drętwota, Anatisquack, Calvorio, Accio, Alohomora, Bombarda, Glacius, Wingardium Leviosa, Descendo, Mobiliarbus, Lapifors, Anteoculatia
OPIS POSTACI: Panna Addyson Clemen urodziła się w małej wsi, ale za to w bardzo kochającej rodzinie, w której małej dziewczynce niczego nie brakowało. Jej matka, mugolka pogodziła się z myślą, że jej mąż i dzieci są czarodziejami i nigdy nie robiła im z tego powodu wyrzutów. Ojciec zaś starał się jak najlepiej wytłumaczyć swoim pociechom, że nigdy nie powinno nadużywać się czarów, a już na pewno nie w obecności mugoli. Szatynka największe problemy miała ze swoim starszym bratem, który dokuczał jej na każdym kroku, ciągnął za włosy i opowiadał straszne historię, przez które dziewczynka chowała się pod pościelą i płakała. Przez niego panicznie boi się kotów, na widok których zamiera w miejscu i oblewają ją zimne poty. W wyglądzie Addyson nie można dopatrzeć się niczego niezwykłego. Problem polega jedynie w jej wzroście. Mierzy niecałe metr pięćdziesiąt i często nie jest traktowana poważnie (w końcu kto może brać na serio dziewczynę z szóstego roku, która wzrostem przypomina pierwszoroczniaka?) Wbrew pozorom jest to zwykła nastolatka, o ładnych, piwnych oczach i czarnych, sięgających łopatek włosach z kilkoma piegami na nosie i policzkach. Jej policzki prawie zawsze są zaczerwienione, jakby sługo stała na mrozie w zimowy dzień.

Zobacz profil autora http://mortis.forumpolish.com/t368-cudowronka-addyson#531 http://mortis.forumpolish.com/t402-kronika-addyson#755 http://mortis.forumpolish.com/t369-skrytka-300#532
PisanieTemat: Re: Zakażenia Magiczne  Czw 04 Sie 2016, 14:08

Może to i lepiej, że lekarz trzymał ręce przy sobie. Addyson czułaby się niebywale skrępowana, gdyby pozwolił sobie na taki kontakt fizyczny, nawet jeśli miałoby to na celu jedynie dodać otuchy, przestraszonej widokiem chorego, Puchonce.
Odruchowo odskoczyła od łóżka pacjenta jeszcze dalej, kiedy ten kichnął, a z jego nosa, niczym z czarodziejskiej różdżki, wystrzeliły iskry, które gdyby nie szybka interwencja pielęgniarki najprawdopodobniej puściłyby z dymem pościel jak i łóżko mężczyzny.
- Oczywiście. – Mruknęła cicho, zabierając się za wykonywanie zadanego jej polecenia.
Odetchnęła z ulgą, kiedy eliksir okazał się być naprawdę w porządku… Przynajmniej w jej mniemaniu. Nie przybrał żadnego koloru i nie wydzielał żadnego zapachu, więc wydawać by się mogło, że jak na pierwszy raz poszło jej całkiem dobrze i – uwaga! – nie puściła w powietrze nawet jednego, szpitalnego kociołka. Chyba zasłużyła na porządne ciastko na Pokątnej. Po skończeniu stażu najprawdopodobniej właśnie tam się uda, żeby wpatrując się w sklepowe witryny zapomnieć o przykrym widoku jaki tu zastała.
Niemniej jednak, teraz była w szpitalu i musiała się dobrze spisać, żeby nie przynieść wstydu swojej rodzinie, sobie, no i oczywiście szkole. W końcu uczyła się w Hogwarcie, więc powinna coś z tej nauki wyciągnąć.
Po podaniu pacjentowi przez lekarza eliksiru, opuściła pokój, ściągając maskę, fartuch i rękawice, które już do niczego nie były jej potrzebne.
- No cóż… Muszę przyznać, że nie spodziewałam się takich widoków już pierwszego dnia praktyk. – Odezwała się cicho, ale dość pewna tego, co chce powiedzieć. - Chyba nie mam więcej  żadnych pytań.



„Jeśli spadniesz na kogoś, nie wystarczy powiedzieć, że nie chciałeś.
W końcu ten ktoś też wcale nie chciał, żebyś na niego spadał."
PisanieTemat: Re: Zakażenia Magiczne  Czw 04 Sie 2016, 15:44

Brak pytań zwiastował brak odpowiedzi, dlatego też lekarz jedynie kiwnął głową i odetchnął.
- W takim razie może pani już iść do domu. Zapraszam jutro. - Powiedział i skierował swoje kroki do pokoju lekarskiego. Addyson mogła więc wyjść ze szpitala i skierować się na obiecane samej sobie ciastko. Reszta praktyk przebiegła jej w miarę spokojnie i wielu rzeczy udało jej się nauczyć. Z pewnością przyda jej się ta wiedza w przyszłości, jeżeli nie zrezygnuje z marzeń o zostaniu uzdrowicielem.

@Addyson Clemen + 20 PN, +10 PS, + 20ʛ
+ rekomendacja ze szpitala na ocenę wybitną

Koniec praktyki, Addyson Clemen [z tematu]
Sponsored content


PisanieTemat: Re: Zakażenia Magiczne  

Zakażenia Magiczne

Zobacz poprzedni temat Zobacz następny temat Powrót do góry
Strona 2 z 2Idź do strony : Previous  1, 2

Similar topics

-
» II piętro - Zakażenia Magiczne
» Zakażenia Magiczne
» Magiczne choroby i urazy
» Magiczne używki
» Magiczne zawody - rozwój, spis

Permissions in this forum:Nie możesz odpowiadać w tematach
Mortis :: Rozgrywka fabularna :: Londyn :: Szpital świętego Munga-
Skocz do: