Non mor­tem ti­memus, sed co­gita­tionem Mor­tis


Share|

Apteka Roslin

Idź do strony : Previous  1, 2, 3, 4, 5  Next
avatar
Stażysta Brygady Uderzeniowej Ministerstwa Magii

Dodatkowe informacje biograficzne
AKTUALNIE POSIADANA RÓŻDŻKA: Róg jednorożca; Osika; 11,5
OPANOWANE ZAKLĘCIA: ♥Szkolne♥ PROTEGO, CONJUNCTIVITIS, ENERVATE, EXPELLIARMUS, FINITE, PETRIFICUS TOTALUS, DRĘTWOTA, EVERTE STATUM, IMMOBILUS, MIMBLE WIMBLE, AVIFORS, FURNUCULUS, ACCIO, ALOHOMORA, LUMOS MAXIMA ♥Łatwe♥ COLLOSHOO, ENTROPOMORPHIS, ANAPNEO, REPARIFORS, ANTIVENENUM, BOMBARDA MAXIMA, CHŁOSZCZYŚĆ, OCULUS LEPUS, SUSPENSORIUS ♥Trudne♥ STIMULUS MELEDICTIONEM, ACID MISSILE, FINITE INCANTATEM, ADVERSUM, VULNERA SANATUR, SENSOREM
OPIS POSTACI: Templer mierzy niecałe sto siedemdziesiąt trzy centymetry i jest to coś, na co nigdy w życiu nie narzekała. Podobało jej się, że nie należy do osób tych za nadto wysokich, czy niskich. Oscylowała w odpowiedniej dla siebie wadze, chociaż jak na kobietę przystało zawsze uważa, że jest za szeroka w biodrach. Na jej twarzy trudno dostrzec piegi, albo innego rodzaju przebarwienia. Tylko wtedy kiedy jest zbyt zdenerwowana lub po prostu speszona, na jej bladych policzkach pojawiają się rumieńce, które dość trudno przegonić. Największą uwagę w jej wizerunku zabierają oczy. Duże, jasnoniebieskie, często wywołują zdezorientowanie u jej rozmówców, co nie za bardzo odpowiada samej Sophii. Często, podczas spisywania ważnych notatek musi zakładać na nos okulary, żeby litery i cyfry znajdujące się na pergaminie za bardzo się nie rozmazywały. Lewej ręki używa niemalże do wszystkiego: pisania, przewracania kartek, wykonywania codziennych czynności. Z niewiadomych przyczyn różdżka zawsze znajduje się w jej prawej ręce. Tak nauczyła się rzucać czary w szkole i tak jej pozostało. Życie Sophii nigdy nie było usłane pachnącymi i miękkimi płatkami kwiatów. Znacznie częściej natrafiała na kolce róż, które tylko czekały, aż wbiją się mocno w stopy kobiety i to między innymi ukształtowało jej charakter. Ma wole walki i nie da sobą pomiatać, chociaż podczas pierwszej rozmowy może wydawać się bierna i uległa. Z reguły jest optymistycznie nastawiona do życia, ale do wszystkiego podchodzi z dystansem.

Zobacz profil autora http://mortis.forumpolish.com/t544-stworki-sophii http://mortis.forumpolish.com/t551-dziennik-sophii-templer http://mortis.forumpolish.com/t545-skrytka-nr-983
PisanieTemat: Re: Apteka Roslin  Wto 23 Lut 2016, 12:49

No, nareszcie została gdzieś zabrana! Ileż już można do perfekcji doprowadzać umiejętność zrobienia kawy, która nawet pachniała i smakowała jak kawa i sprzątania w gabinecie? Jeszcze kilka godzin spędzonych za biurkiem, a z zamkniętymi oczami będzie potrafiła poukładać wszystkie raporty i złożyć je w idealne kupki.
W pierwszej chwili, kiedy poinformowano ją, że idzie pomóc w sprawie zabójstwa jakiejś aptekarki, zamrugała kilkakrotnie powiekami, biorąc to po prostu za głupi żart. Przecież jeszcze nie skończyła ścierać tuszu z biurka Bułhakowa. Czy ten facet musiał chlapać atramentem we wszystkich kierunkach?!
Sophia nie miała jednak zbyt dużo czasu na marudzenie. Bez sprzeciwów udała się z mężczyznami na ulicę Pokątną.
Gdy znaleźli się już na miejscu, Templer uważnie rozejrzała się po okolicy. Jak komuś udało się zabić aptekarkę w środku dnia, kiedy na ulicy znajdowało się tyle ludzi? Czy nikt nie zauważył niczego niepokojącego?
Kiwnęła jedynie głową na przywitanie w kierunku kobiety, a widząc spojrzenie swojego przełożonego, wyciągnęła szybko notes i pióro. Zdecydowanie łatwiej byłoby użyć samopiszące pióro. Sophia nie mogła sobie jednak na to pozwolić. Jako stażystka musiała na wszystko zapracować, a że została zabrana na "misję" to już powodowało, to u niej wzrost adrenaliny. Oparła niewielki dziennik na prawej ręce w lewej ściskając zwykłe, białe, gęsie pióro. Można sobie tylko wyobrazić jak bardzo, zapisany tekst był czytelny. Pisanie, kiedy podpórką była tylko ręką, było naprawdę trudne. Najwyżej spędzi kilka godzin przy biurku odczytując i na nowo przepisując nabazgrany tekst.



PisanieTemat: Re: Apteka Roslin  Sro 24 Lut 2016, 02:39

Rzut kością za Lawrence'a
PisanieTemat: Re: Apteka Roslin  Sro 24 Lut 2016, 02:39

The member 'Mistrz Gry' has done the following action : Rzut kością

'KOŚĆ K20' : 5, 11



Zaw­sze trze­ba po­dej­mo­wać ry­zyko. Tyl­ko wte­dy uda nam się pojąć, jak wiel­kim cu­dem jest życie [...].
PisanieTemat: Re: Apteka Roslin  Sro 24 Lut 2016, 02:56

Wesoła gromadka BUMowców przybyła na miejsce zbrodni bardzo późno, co ze względu na położenie apteki już na wstępie zdawało się być wyjątkowo podejrzane. Z rzuconych przez Lawrence'a zaklęć zadziałało tylko to drugie, które czarodziej wycelował w siebie. Rosjanin nie poczuł na plecach nawet mrowienia związanego z nieudanym czarem, co ze względu na wypowiedzenie go na głos było dość przykre.
Stojąca wewnątrz budynku kobiecina była zdruzgotana.
- D-Dzień dobry pa-panie Bułhakow! Tak! To ja wezwałam Ministerstwo! Weszłam do apteki odebrać swoje zamówienie i zobaczyłam, że ta biedna dziewczyna się nie rusza! Siedziała tak z opuszczoną głową, nie odpowiadała, więc szturchnęłam ją i spadła z krzesła. Na brodę Merlina, była taka młoda, taka młoda! Spójrzcie tylko co jakiś drań jej zrobił! - bezradnie wskazała na ciało Roslin, które spoczywało na podłodze z dokładnie takimi obrażeniami, jakie Kane mu zadał. - Je-jeżeli trzeba coś podpisać to ja podpiszę, wszystko powiem, mogę jechać nawet do Wizengamotu zeznawać, ale złapcie tego drania, który to zrobił! Takie morderstwo w biały dzień i to na Pokątnej! Pytajcie ludzi, ktoś na pewno coś widział! Ja dopiero z pracy wracałam, po drodze wstąpiłam, ale mówię ja wam, że na pewno świadek się znajdzie, panowie... i pani!
Oczom Mundyego ukazał się ten obraz nędzy i rozpaczy - aptekarka leżała na boku, z rozcięciem na skroni, złamanym nosem i skręconym karkiem. Oczy miała zamknięte. Wyglądała, jakby odeszła spokojnie, co zawdzięczała utracie przytomności na moment przed odebraniem jej życia.
avatar
Nauczyciel OPCM, Głowa Rodziny Bułhakow

Dodatkowe informacje biograficzne
AKTUALNIE POSIADANA RÓŻDŻKA: Olcha, włókno ze smoczego serca, 10¼ cala, mało giętka. Barwiona na czarno, nieco przetarta, z wyrzeźbionymi na rękojeści liśćmi drzewa, z którego została wykonana.
OPANOWANE ZAKLĘCIA: Szkolne: Bombarda, Enervate, Finite, Flippendo, Incendio, Lumos, Lumos Maxima, Mobilicorpus, Nox, Periculum, Protego, Reducto, Sad Infer, Vad Infer, Wingardium Leviosa | Łatwe: Anesthesia, Bracium Emendo, Chłoszczyść, Delens Vestigium, Erecto, Extiguetor Ignis, Funemite, Impervius, Leviora, Rennervate, Siccum, Sollicus, Suspenorius, Vipera Evanesca, Zaklęcie Czterech Stron Świata (Wskaż mi) | Trudne: Acis Missile, Fiendfyre, Invivenerum, Non confringetur, Obliviate, Protego Horribilis, Purpura Flamma, Sectumsempra, Stimulus Meledictionem, Szatańska Pożoga, Tardis | Niewybaczalne: Avada Kedavra, Cruciatus | Specjalne: Solvite
OPIS POSTACI: Jewgienij jest wysokim, mierzącym prawie 190cm mężczyzną. Nie należy do tych najlepiej zbudowanych, wręcz przeciwnie - jest tym typem, na którym wszystkie ubrania wiszą i ludzie nie raz dziwią się, jak można być tak chudym. Nie znaczy to jednak, że jest chucherkiem, lata treningów zaowocowały całkiem solidną warstwą mięśniową i choć z kulturystą nie miałby szans, jest przygotowany do powalenia kogoś swojej postury. Na ciele ma wiele blizn, jedne są starsze i pochodzą z dzieciństwa, kiedy to zbierał lanie za występki nie godne dziedzica. Te nowsze są natomiast pamiątkami po eskapadach, mordobiciach i różnego rodzaju balangach, w których już nie tak młody Bułhakow zdawał się brać udział. Ciemne, ścięte na krótko włosy i kilku dniowy zarost to cechy charakterystyczne. Podobnie jak ciemne, odrobinę puste oczy, w których widać przede wszystkim pokłady nienawiści i agresji. Jewgienij zdecydowanie nie należy do najprzystojniejszych mężczyzn jacy chodzili po ziemi, jest zwyczajnie przeciętny. Stara ubierać się elegancko, w koszule, marynarki i spodnie z kantem. Zazwyczaj mu się to udaje, oczywiście o ile nie jest aktualnie na dniu piętnastym ciągłego picia na umór. W takich przypadkach przestaje zwracać uwagę na szczegóły pokroju prasowania, czy nawet prania rzeczy. Często można spotkać go z okularami na nosie, które od pewnego czasu są mu po prostu potrzebne. Kiedyś nosił je, gdy chciał wyglądać na inteligentnego, teraz nie ma wyboru, jeżeli chce się czemuś dobrze przyjrzeć. Jak na ponad czterdziestoletniego mężczyznę przystało, ma pierwsze zmarszczki pojawiające się wokół oczu i skórę, która nosi ślady starzenia się. Nie są mu obce także wszechobecne piegi, którymi tak naprawdę nigdy się nie przejmował.

Zobacz profil autora http://mortis.forumpolish.com/t212-zwierzeta-jewgienija http://mortis.forumpolish.com/t327-zapiski-jewgienija#411 http://mortis.forumpolish.com/t211-skrytka-nr-960
PisanieTemat: Re: Apteka Roslin  Sro 24 Lut 2016, 21:18

Przyglądał się starszej pani i powstrzymywał od westchnięcia. Nie była młoda, nie była piękna, nie miał więc nawet na czym zawiesić oka. Niemniej jednak, nie śmiałby się z niej naśmiewać, czy być dla niej nie miłym - mimo wszystko miał jakieś pokłady szacunku do ludzi starszych. Kto wie, czy jemu uda się dożyć takiego wieku i czy będzie w ogóle wtedy taki sprawny jak babeczka opowiadająca mu z przejęciem o morderstwie na środku najbardziej ruchliwej z czarodziejskich ulic, jakie widział w tym kraju. W ogóle, co za idiota morduje w biały dzień na Pokątnej? Z resztą, Jewgienija zastanawiało, jak to się stało, że nikt wcześniej nie odnalazł ciała, ani nie zauważył niczego podejrzanego.
- Proszę się uspokoić. - Powiedział spokojnie, co jakiś czas sprawdzając, czy jego stażystka wszystko notowała. Jeżeli zauważyłby najmniejszą oznakę obijania się, z pewnością doprowadziłby ją do porządku. Niemniej, jak dotąd był z niej bardzo zadowolony i nie miał na co narzekać.
- Zacznijmy od prostego pytania - jak się pani nazywa? - Spytał uśmiechając się do kobieciny szeroko i kątem oka widząc, jak Mundy wchodzi do środka. Też chciał już tam być. oglądać ciało, widzieć, co się z nim stało. Ale nie, jego przywódcze ja się odezwało i zachciało rozmów z innymi.
- Rozumiem, że przyszła pani do apteki całkiem niedawno i już zastała aptekarkę w tym stanie. Widziała pani coś niezwykłego? Coś, co zwróciło pani uwagę jakoś szczególnie? - Zadawał rutynowe pytania, ale jasnym było dla niego, ze sama staruszka nic nie wie. Przygryzł wargę i i odetchnął cicho.
- Spokojnie, zajmiemy się wszystkim. Mimo to, chciałbym mieć do pani jakiś kontakt, gdyby faktycznie trzeba było złożyć jakieś dodatkowe zeznania. Sophia się panią zajmie, a teraz proszę mi wybaczyć... - Skinął głową do kobieciny i dał znać stażystce, że ma wziąć od niej adres i przez chwilę z nią jeszcze posiedzieć. Sam ruszył w stronę apteki, otworzył drzwi i wszedł do środka rozglądając się po pomieszczeniu.
- Suspensorius. - Mruknął dotykając się różdżką z zamiarem rzucenia na siebie czaru wyostrzającego zmysły. Każda pomoc mogła się w tej chwili przydać.
Dziarskim krokiem podszedł do ciała aptekarki i przy nim uklęknął. Zmarszczył brwi odchylając jej głowę jeszcze bardziej do tyłu i przez dłuższą chwilę się w nią wpatrując. Była spokojna, urocza, śliczna. Boże, jedyne, co w tej chwili widział to piękno zasychającej już krwi na jej czole - piękno spokoju, jaki malował się na jej twarzy. Była młodziutka, a na ciele nie widział śladów po użyciu czarów.
- Zabita bez użycia magii. A przynajmniej na to wygląda. - Klęczał przy niej spoglądając na skręcony kark. Co to mogło znaczyć? Że napastnik nie miał różdżki? Przecież to było bez sensu, zwłaszcza tutaj - na Pokątnej.
- Jakieś obserwacje, Lawrence? - Zapytał kolegę i odetchnął głęboko. Szykowało się ciężkie popołudnie. Aż żałował, że kobieta nie była jego ofiarą. Z pewnością umiałby po sobie lepiej posprzątać. Z resztą, o czym w ogóle była mowa - on wybierał ofiary trochę innego pokroju.


I have a conscience. It’s just... more selective.
***

PisanieTemat: Re: Apteka Roslin  Sro 24 Lut 2016, 21:18

The member 'Jewgienij Bułhakow' has done the following action : Rzut kością


'KOŚĆ K20' : 3



Zaw­sze trze­ba po­dej­mo­wać ry­zyko. Tyl­ko wte­dy uda nam się pojąć, jak wiel­kim cu­dem jest życie [...].
avatar
Brygada Uderzeniowa Ministerstwa Magii

Dodatkowe informacje biograficzne
AKTUALNIE POSIADANA RÓŻDŻKA: Tarnina, Szpon Hipogryfa, sztywna (11 cali)
OPANOWANE ZAKLĘCIA: Trudne: TENTACLIFORS ARRESTO MOMENTUM CONFRINGO FINITE INCANTATEM IMPERIUS REVELIO PRIORI INCANTATEM REJICIUNT APPELATIONIS SEZAM MATERIO INCARCEROUS ADVERSUM LINIA WIEKU PROTEGO HORRIBILIS BAUBILLOUS CREPITUS FERULA VULNERA SANATUR Łatwe: ANTIVENUM FLAGRANTE FRIGIDUS FLAMMA KAPROUN LIBERACORPUS REPELLO MUGGLETUM ANATISQUACK EXPULSO IMPEDIMENTA LEVICORPUS OBSCURO PROCELLA SAGITTA SURCULUS ERICIUS MUTATIONEM REPARIFORS ANAPNEO RENNERVATE SUSPENSORIUS EPOXIMISE AURUM DETECTOR REPLEO Szkolne: ACCIO AQUAMENTI ALOHOMORA BOMBARDA COLLOPORTUS DEPRIMO GLACIUS LOCOMOTOR LUMOS NOX PORTUS REPARO SILENCIO WINGARDIUM LEVIOSA SONORUS
OPIS POSTACI: Lawrence Mundy jest wysokim, starszym mężczyzną o smukłej budowie ciała. Mierzy 187 centymetrów wzrostu, jest przy tym bardzo szczupły z chudymi kończynami, długą szyją i subtelnie odstającym brzuchem świadczącym o przekwitaniu. Posiada podłużną, poznaczoną zmarszczkami i drobnymi bliznami twarz, o niezwykle surowym, karcącym wyrazie oraz duży, wysunięty podbródek. Choć już wyraźnie siwieje, jego włosy oraz zarost wciąż zachowały wyraźny złoty kolor. Jak każdy w rodzinie ma zielone oczy. Wiecznie zmarszczone z dezaprobatą brwi, duży, rzymski nos oraz ostrożne spojrzenie i mocno zaciśnięte, wąskie usta przy grzywie siwo-złotych włosów sprawiają, że przypomina nieco starego lwa. Jako, że oprócz Hogwartu, ukończył również mugolski uniwersytet (gdzie studiował prawo), posiada dość dobre pojęcie o świecie mugoli. Wypracował dzięki temu swój własny styl ubioru, pasujący do obu społeczeństw. Zazwyczaj ubiera się wyłącznie w czerń i biel, skórzane buty, proste spodnie z paskiem, biała koszula oraz surdut który dodaje mu staroświeckiego, formalnego stylu.

Zobacz profil autora http://mortis.forumpolish.com/t515-poczta-lawrence-mundy#1990 http://mortis.forumpolish.com/t516-skrytka-numer-56#1991
PisanieTemat: Re: Apteka Roslin  Pon 29 Lut 2016, 12:16

Efekty działania suspensorius poczuł natychmiast. Jego źrenice uległy zwężeniu, w nozdrzach zatańczył odór kociego moczu, nieśmiało przebijający się przez zapach detergentów, piołunu lawendy. Wyraźnie czuł też krew i perfumy próbujące ukryć woń stresu, którym śmierdział każdy gliniarz. Ciekawe czy od tego zaklęcia można się uzależnić, jak od kokainy czy od zaklęcia poprawiającego humor. Nie było to przyjemne uczucie dla każdego ale Mundy uwielbiał ten moment i miał ochotę wracać do tego wrażenia wyostrzenia zmysłów codziennie. Mimo nieznacznego, choć i tak nieprzyjemnego światłowstrętu jakim skutkowało zaklęcie, spojrzał w kierunku Bułhakova i natychmiast wyczuł jego niepokój.
-Coś dzisiaj z tobą nie tak, Jewgienij?- zapytał marszcząc brwi. Lawrence czuł się jak młode bóstwo już chwilę po rzuceniu zaklęcia, zaś w młodym komisarzu nie było w tym momencie niczego niezwykłego. -Suspensorius- Wyszeptał możliwie dyskretnie, celując różdżką w swojego kolegę.
-Owszem, chyba że ktoś wynalazł zaklęcie skręcające karki.- Powiedział, prezentując koledze ciało kobiety. -Accio, różdźka Roslin.- Powiedział, a kiedy nic się nie stało, rozpiął koszulę kobiety w poszukiwaniu innych obrażeń ciała.
-Sophia, moja droga, sprawdź proszę czy zaginęły jakieś przedmioty albo pieniądze. Znajdź też kota, może mamy w rejestrze jakiegoś wystarczająco zdolnego animaga który akruat zamienia się w kota i chętny byłby porozumieć się ze zwierzęciem.- Nawet nie obrócił się w jej stronę kiedy mówił, ale młodej i ambitnej kobiecie i tak nie spodobałoby jej się protekcjonalne spojrzenie zarezerwowane dla każdej stażystki jaka tylko miała odwagę z nim pracować.
-Wiesz, Giena, na początku myślałem że zrobił to obywatel-nie-magiczny, charłak albo goblin. Aby ukraść różdżkę, której jak widzisz tutaj nie ma, rozumiesz. -Ostrożnie obrócił głowę kobiety, bezwładnie rzuconej na krzesło, oglądając zgromadzoną w okolicach nosa krew.-Ale jak widzisz, miała też złamany nos. Starła krew z twarzy, uleczyła się prostym zaklęciem i... Poszła spać na krześle?- Westchnął zawiedziony. Ale po co ktoś by ją zamordował, była przecież bezbronna... -Na miłość boską, to przecież właścicielka apteki. Młoda, dbająca o siebie kobieta która miała wystarczająco składników na leki i talentu by zrobić to lepiej. W dodatku apteka była chyba wszystkim co miała, mogła przecież zamknąć lokal.
Mundy umilknął, kiedy zdał sobie sprawę że nie dał nic powiedzieć swoim współpracownikom od przynajmniej kilku minut.
-Trzeba jeszcze sprawdzić status jej czystości krwi.- burknął mimochodem, wiedząc doskonale że na 100% nazwisko ofiary nie występuje w skorowidzu. Nauczył się go na pamięć, sfrustrowany ciągle licząc że jego nazwisko magicznie pojawi się na liście. No dajcie spokój, Mundy o wiele bardziej zasługiwali na status rodu czystej krwi niż Weasleyowie czy Bułhakov. Powtarzał to sobie w myślach jak mantrę.




Ostatnio zmieniony przez Lawrence Mundy dnia Pon 29 Lut 2016, 15:46, w całości zmieniany 1 raz
PisanieTemat: Re: Apteka Roslin  Pon 29 Lut 2016, 12:58

The member 'Lawrence Mundy' has done the following action : Rzut kością


'KOŚĆ K20' : 1



Zaw­sze trze­ba po­dej­mo­wać ry­zyko. Tyl­ko wte­dy uda nam się pojąć, jak wiel­kim cu­dem jest życie [...].
avatar
Stażysta Brygady Uderzeniowej Ministerstwa Magii

Dodatkowe informacje biograficzne
AKTUALNIE POSIADANA RÓŻDŻKA: Róg jednorożca; Osika; 11,5
OPANOWANE ZAKLĘCIA: ♥Szkolne♥ PROTEGO, CONJUNCTIVITIS, ENERVATE, EXPELLIARMUS, FINITE, PETRIFICUS TOTALUS, DRĘTWOTA, EVERTE STATUM, IMMOBILUS, MIMBLE WIMBLE, AVIFORS, FURNUCULUS, ACCIO, ALOHOMORA, LUMOS MAXIMA ♥Łatwe♥ COLLOSHOO, ENTROPOMORPHIS, ANAPNEO, REPARIFORS, ANTIVENENUM, BOMBARDA MAXIMA, CHŁOSZCZYŚĆ, OCULUS LEPUS, SUSPENSORIUS ♥Trudne♥ STIMULUS MELEDICTIONEM, ACID MISSILE, FINITE INCANTATEM, ADVERSUM, VULNERA SANATUR, SENSOREM
OPIS POSTACI: Templer mierzy niecałe sto siedemdziesiąt trzy centymetry i jest to coś, na co nigdy w życiu nie narzekała. Podobało jej się, że nie należy do osób tych za nadto wysokich, czy niskich. Oscylowała w odpowiedniej dla siebie wadze, chociaż jak na kobietę przystało zawsze uważa, że jest za szeroka w biodrach. Na jej twarzy trudno dostrzec piegi, albo innego rodzaju przebarwienia. Tylko wtedy kiedy jest zbyt zdenerwowana lub po prostu speszona, na jej bladych policzkach pojawiają się rumieńce, które dość trudno przegonić. Największą uwagę w jej wizerunku zabierają oczy. Duże, jasnoniebieskie, często wywołują zdezorientowanie u jej rozmówców, co nie za bardzo odpowiada samej Sophii. Często, podczas spisywania ważnych notatek musi zakładać na nos okulary, żeby litery i cyfry znajdujące się na pergaminie za bardzo się nie rozmazywały. Lewej ręki używa niemalże do wszystkiego: pisania, przewracania kartek, wykonywania codziennych czynności. Z niewiadomych przyczyn różdżka zawsze znajduje się w jej prawej ręce. Tak nauczyła się rzucać czary w szkole i tak jej pozostało. Życie Sophii nigdy nie było usłane pachnącymi i miękkimi płatkami kwiatów. Znacznie częściej natrafiała na kolce róż, które tylko czekały, aż wbiją się mocno w stopy kobiety i to między innymi ukształtowało jej charakter. Ma wole walki i nie da sobą pomiatać, chociaż podczas pierwszej rozmowy może wydawać się bierna i uległa. Z reguły jest optymistycznie nastawiona do życia, ale do wszystkiego podchodzi z dystansem.

Zobacz profil autora http://mortis.forumpolish.com/t544-stworki-sophii http://mortis.forumpolish.com/t551-dziennik-sophii-templer http://mortis.forumpolish.com/t545-skrytka-nr-983
PisanieTemat: Re: Apteka Roslin  Pon 29 Lut 2016, 15:26

Usilnie starała się notować każde słowo, które wyszło z ust kobiety, ale także Bułhakowa. Wiedziała, że nie może się wyłożyć na tak prostym zadaniu.
Przygryzła wnętrze swych ust, kiedy została sam na sam z przerażoną, starszą Panią, która w niefortunnym czasie znalazła się w aptece. Sophia nigdy nie była zbyt dobra w pocieszaniu ludzi. Ba! Nie potrafiła pocieszyć nawet siebie, a co tu mówić o nieznanych osobach. Bała się, że palnie coś głupiego, co jeszcze bardziej zdenerwuje przestraszoną personę.
Niemniej jednak spisała od kobiety wszystkie dane kontaktowe i posiedziała z nią przez chwilę, próbując ją przynajmniej w pewnym stopniu uspokoić.
Ostatecznie, pozwoliła opuścić kobiecie miejsce przestępstwa, aby mogła wypocząć w swoim mieszkaniu. Nie było sensu, zatrzymywać jej tu na siłę, skoro znali jej adres zamieszkania.
Wzięła pełny wdech i w końcu odważyła się wejść wgłąb apteki. Jeszcze nigdy w życiu nie była na miejscu zbrodni, więc nic dziwnego, że krew w jej żyłach płynęła dość szybko, powodując szybkie bicie serca, które dudniło mocno w jej klatce piersiowej. Poczuła dziwny skurcz w brzuchu, kiedy jej wzrok zawiesił się na martwej aptekarce, która ułożona została na krześle. Ktoś musiał się mocno natrudzić, aby zatuszować swoje morderstwo.
- Do... Dobrze...
Wydukała, zbierając się w sobie, aby odsunąć wzrok od martwej twarzy Roslin. Na lekko chwiejnych nogach podeszła do lady, szukając czegoś, co było warte uwagi.
- Nie ma żadnych pieniędzy.
Poinformowała przełożonego... Lawrence? albo Jewgienija? Nieważne. Informacja została rzucona w eter, aby któryś z nich mógł z niej skorzystać. Warto zaznaczyć, że miała ogromny szacunek dla detektywów od których uczyła się ważnych rzeczy. Nawet jeśli chodziło o zaparzanie kawy. To też trzeba prawidłowo robić, prawda?
Po dokładnym przeszukaniu lady i nie znalezieniu tam niczego konkretnego, przeniosła się na tyły apteki. Przeszukała wszystkie możliwe szafki i kufry, które tam się znajdowały, aż natrafiła na kilka kopert, które związane zostały ze sobą za pomocą sznurka.
- Okno na zapleczu jest otwarte, kot pewnie przez nie uciekł.
Wróciła do głównego pomieszczenia, gdzie znajdowały się wszystkie, powszechnie spotykane zioła i eliksiry. Położyła listy na ladzie, nie będąc do końca pewną co ma z nimi zrobić. Ponoć czytanie czyjejś korespondencji było niekulturalne, ale czy tyczyło się to także osób zmarłych?
- Dostawała dużo listów. Znalazłam je w szufladzie na zapleczu.



PisanieTemat: Re: Apteka Roslin  Pon 29 Lut 2016, 23:15

Kobiecina podrapała się głowie.
- Amelia Seashore. - pokiwała głową - Tak! Kiedy tylko zobaczyłam, że coś jest nie tak - wezwałam pomoc! Nie, nie widziałam niczego szczególnego, ja... to takie okropne! Niech pan zrozumie, ja jestem prostą kobietą, nie widzę tyle co wy! Kobietą prostą jestem, matką trójki dzieci! Najstarszy mój syn Philip jest treserem smoków, czy pan wie jakie to jest uczucie, kiedy wyjeżdża w góry i nie mam z nim kontaktu?! Tak żal tej dziewczyny, tak żal... Przy ulicy Feniksa mieszkam, mieszkanie 13, apartament B., nad salonem krawieckim! Mój salon to jest. - już nawet nie zwracała uwagi na to, do kogo mówi. Po prostu żywo gestykulowała rękoma opowiadając swoją wzruszającą historię przeplataną wspomnieniami właścicielki apteki. - Młoda blondyneczka, taka zdolna, śliczna, bez faceta, taka strata!
Zaklęcie rzucone przez Jewgienija nie zadziałało, jednak nie było to ostatecznym dobiciem sytuacji panów z Brygady Uderzeniowej. Rosjanin musiał być na zaklęcie wyjątkowo odporny, bo kolejna próba wyostrzenia jest zmysłów przez Mundy'ego zakończyła się nie tylko negatywnym efektem ubocznym, ale i odbiciem rykoszetem. Lawrence poczuł, jak obraz powoli mu się rozmazuje i wszystko ustabilizowało się dopiero po kilku mrugnięciach, a wtedy dotarło do niego, że... przestał widzieć wszystkie kolory! Była to dla niego zupełna nowość, więc oczywistym było, że poczuł się nieco oszołomiony.
Amelia otarła spocone czoło chusteczką, podziękowała jej i opuściła miejsce zdarzenia, a Templer mogła zająć się przegrzebywaniem zawartości szafek. Zdążyła wrócić, by poinformować wyższych rangami współpracowników o zwiniętej sznurkiem korespondencji i dzwonek przy drzwiach zakomunikował wejście kogoś do wnętrza apteki.
- Dzień dobr- - niosący siatki z zakupami młodzieniec stał w progu z szeroko otwartymi ustami, wpatrując się w znajdujących się obok leżącej na ziemi Roslin. To było do przewidzenia, skoro żadne z was nie poczuło się odpowiedzialnym za oznaczenie miejsca zbrodni i wszystko wskazywało przechodniom na to, że apteka jest cały czas otwarta.
Po kocie nie było śladu. Przez otwarte drzwi wleciała sówka z plikiem listów, będących głównie zamówieniami na leki. Jeden z nich, pachnący i zapakowany w różową kopertę, zaadresowaną tęczowym pismem zwracał na siebie szczególną uwagę.

Zawartość różowej koperty
Lawrence widzi w czerni i bieli do czasu, aż ktoś nie odwróci skutków ubocznych zaklęcia, lub nie minie ono z czasem (10 postów fabularnych).
avatar
Nauczyciel OPCM, Głowa Rodziny Bułhakow

Dodatkowe informacje biograficzne
AKTUALNIE POSIADANA RÓŻDŻKA: Olcha, włókno ze smoczego serca, 10¼ cala, mało giętka. Barwiona na czarno, nieco przetarta, z wyrzeźbionymi na rękojeści liśćmi drzewa, z którego została wykonana.
OPANOWANE ZAKLĘCIA: Szkolne: Bombarda, Enervate, Finite, Flippendo, Incendio, Lumos, Lumos Maxima, Mobilicorpus, Nox, Periculum, Protego, Reducto, Sad Infer, Vad Infer, Wingardium Leviosa | Łatwe: Anesthesia, Bracium Emendo, Chłoszczyść, Delens Vestigium, Erecto, Extiguetor Ignis, Funemite, Impervius, Leviora, Rennervate, Siccum, Sollicus, Suspenorius, Vipera Evanesca, Zaklęcie Czterech Stron Świata (Wskaż mi) | Trudne: Acis Missile, Fiendfyre, Invivenerum, Non confringetur, Obliviate, Protego Horribilis, Purpura Flamma, Sectumsempra, Stimulus Meledictionem, Szatańska Pożoga, Tardis | Niewybaczalne: Avada Kedavra, Cruciatus | Specjalne: Solvite
OPIS POSTACI: Jewgienij jest wysokim, mierzącym prawie 190cm mężczyzną. Nie należy do tych najlepiej zbudowanych, wręcz przeciwnie - jest tym typem, na którym wszystkie ubrania wiszą i ludzie nie raz dziwią się, jak można być tak chudym. Nie znaczy to jednak, że jest chucherkiem, lata treningów zaowocowały całkiem solidną warstwą mięśniową i choć z kulturystą nie miałby szans, jest przygotowany do powalenia kogoś swojej postury. Na ciele ma wiele blizn, jedne są starsze i pochodzą z dzieciństwa, kiedy to zbierał lanie za występki nie godne dziedzica. Te nowsze są natomiast pamiątkami po eskapadach, mordobiciach i różnego rodzaju balangach, w których już nie tak młody Bułhakow zdawał się brać udział. Ciemne, ścięte na krótko włosy i kilku dniowy zarost to cechy charakterystyczne. Podobnie jak ciemne, odrobinę puste oczy, w których widać przede wszystkim pokłady nienawiści i agresji. Jewgienij zdecydowanie nie należy do najprzystojniejszych mężczyzn jacy chodzili po ziemi, jest zwyczajnie przeciętny. Stara ubierać się elegancko, w koszule, marynarki i spodnie z kantem. Zazwyczaj mu się to udaje, oczywiście o ile nie jest aktualnie na dniu piętnastym ciągłego picia na umór. W takich przypadkach przestaje zwracać uwagę na szczegóły pokroju prasowania, czy nawet prania rzeczy. Często można spotkać go z okularami na nosie, które od pewnego czasu są mu po prostu potrzebne. Kiedyś nosił je, gdy chciał wyglądać na inteligentnego, teraz nie ma wyboru, jeżeli chce się czemuś dobrze przyjrzeć. Jak na ponad czterdziestoletniego mężczyznę przystało, ma pierwsze zmarszczki pojawiające się wokół oczu i skórę, która nosi ślady starzenia się. Nie są mu obce także wszechobecne piegi, którymi tak naprawdę nigdy się nie przejmował.

Zobacz profil autora http://mortis.forumpolish.com/t212-zwierzeta-jewgienija http://mortis.forumpolish.com/t327-zapiski-jewgienija#411 http://mortis.forumpolish.com/t211-skrytka-nr-960
PisanieTemat: Re: Apteka Roslin  Wto 01 Mar 2016, 00:26

Właśnie dlatego nie lubił rozmawiać ze świadkami na miejscu zbrodni. Większość z nich nie potrafiła odpowiedzieć krótko i rzeczowo, wszyscy kończyli wplatając w wypowiedzi historię swojego życia. Cieszył się, że zostawił babuszkę z Templer, bo jego cholera by wzięła, gdyby miał o tym słuchać. Nie był terapeutą tylko policjantem, czy oni się kiedyś tego nauczą?
Ruszył niewzruszony do środka pozostawiając spisanie wszystkich słów kobiety swojej praktykantce, w którą akurat w tym momencie bardzo mocno wierzył. Spojrzał to na Lawrence'a to na ciało martwej kobiety i poczuł, jak kręgosłup zaczyna go napieprzać. Może faktycznie było z nim dzisiaj coś nie tak?
- Nic szczególnego, pracujmy dalej. - Powiedział tonem, jak zawsze, pewnym siebie, choć w głębi duszy zastanawiał się, cóż to dzisiaj z nim było. Nie brał przecież żadnego eliksiru zmniejszającego skuteczność magii, ani niczego nie ćpał. Kucając przy ciele kobiety postanowił ostatni raz rzucić na siebie zaklęcie wierząc, że tym razem n a p r a w d ę się uda. Na litość Merlina, to tylko drobny czar!
- Suspensorius. - Szepnął celując w siebie różdżką. - Cholera, nie wygląda to dobrze. Myślisz, że to kolejne morderstwo na tle czystości krwi? Ostatnio jest ich coraz więcej. - Mruknął pod nosem coś bardziej do siebie i gdy zbadał już ciało kobiety podniósł się i otrzepał spodnie.
- Nie ma różdżki, nie ma żadnych śladów, nie ma znaków na zabójstwo przy użyciu magii. Znowu. - Nie był zadowolony z takiego rozwoju spraw. Zwłaszcza, że pisanie raportów do Ministra Magii ostatnio było po prostu żałosne - o czym on miał mu napisać? Że mają kolejne zabójstwo bez sprawcy? Do cholery jasnej!
- Suspensorius. - Powiedział kierując różdżkę na praktykantkę, gdy tylko weszła do środka. Zaczął przeszukiwać półki znajdujące się po przeciwnej stronie od tych sprawdzanych przez Sophię. Skupił się na pracy tak mocno, że dopiero otwierane drzwi wyrwały go z zamyślenia i aż zabluźnił po rosyjsku.
- Zajmij się tym. - Wskazał pannie Templer palcem intruza i dał znak, że to jej odpowiedzialność. - I do cholery jasnej, oznakuj te pieprzone drzwi. - Sam zajął się przejrzeniem poczty, którą dostała aptekarka. Wątpił, by miało to jakiś związek z morderstwem, ale przecież musiał i to sprawdzić.
Pachnąca, różowa koperta od razu przykuła jego uwagę, przede wszystkim przez tęczowe pismo. Gdzie on je widział ostatnio? Cóż, nawet nie chciał wspominać tych irytujących listów od Vakela. Odpieczętował kopertę i wyciągnął list, wczytując się w niego, jakby znalazł naprawdę interesującą lekturę. Po chwili po pomieszczeniu rozniosło się głośne parsknięcie i kiepsko powstrzymywany śmiech.
Vaksiliju Baronie Bułhakow, będziesz się musiał nieźle tłumaczyć!
Przejrzał na wszelki wypadek resztę korespondencji i zgarnął z niej wszystkie listy, które podpisane były jego nazwiskiem. Nie chciał wplątania w całą sprawę Vakela, to było całkowicie niepotrzebne. Gdy pozostała dwójka zajęta była swoimi sprawami, wcisnął listy do kieszeni i jak gdyby nigdy nic przeszukiwał resztę pomieszczenia.


I have a conscience. It’s just... more selective.
***

PisanieTemat: Re: Apteka Roslin  Wto 01 Mar 2016, 00:26

The member 'Jewgienij Bułhakow' has done the following action : Rzut kością


'KOŚĆ K20' : 9, 13



Zaw­sze trze­ba po­dej­mo­wać ry­zyko. Tyl­ko wte­dy uda nam się pojąć, jak wiel­kim cu­dem jest życie [...].
avatar
Brygada Uderzeniowa Ministerstwa Magii

Dodatkowe informacje biograficzne
AKTUALNIE POSIADANA RÓŻDŻKA: Tarnina, Szpon Hipogryfa, sztywna (11 cali)
OPANOWANE ZAKLĘCIA: Trudne: TENTACLIFORS ARRESTO MOMENTUM CONFRINGO FINITE INCANTATEM IMPERIUS REVELIO PRIORI INCANTATEM REJICIUNT APPELATIONIS SEZAM MATERIO INCARCEROUS ADVERSUM LINIA WIEKU PROTEGO HORRIBILIS BAUBILLOUS CREPITUS FERULA VULNERA SANATUR Łatwe: ANTIVENUM FLAGRANTE FRIGIDUS FLAMMA KAPROUN LIBERACORPUS REPELLO MUGGLETUM ANATISQUACK EXPULSO IMPEDIMENTA LEVICORPUS OBSCURO PROCELLA SAGITTA SURCULUS ERICIUS MUTATIONEM REPARIFORS ANAPNEO RENNERVATE SUSPENSORIUS EPOXIMISE AURUM DETECTOR REPLEO Szkolne: ACCIO AQUAMENTI ALOHOMORA BOMBARDA COLLOPORTUS DEPRIMO GLACIUS LOCOMOTOR LUMOS NOX PORTUS REPARO SILENCIO WINGARDIUM LEVIOSA SONORUS
OPIS POSTACI: Lawrence Mundy jest wysokim, starszym mężczyzną o smukłej budowie ciała. Mierzy 187 centymetrów wzrostu, jest przy tym bardzo szczupły z chudymi kończynami, długą szyją i subtelnie odstającym brzuchem świadczącym o przekwitaniu. Posiada podłużną, poznaczoną zmarszczkami i drobnymi bliznami twarz, o niezwykle surowym, karcącym wyrazie oraz duży, wysunięty podbródek. Choć już wyraźnie siwieje, jego włosy oraz zarost wciąż zachowały wyraźny złoty kolor. Jak każdy w rodzinie ma zielone oczy. Wiecznie zmarszczone z dezaprobatą brwi, duży, rzymski nos oraz ostrożne spojrzenie i mocno zaciśnięte, wąskie usta przy grzywie siwo-złotych włosów sprawiają, że przypomina nieco starego lwa. Jako, że oprócz Hogwartu, ukończył również mugolski uniwersytet (gdzie studiował prawo), posiada dość dobre pojęcie o świecie mugoli. Wypracował dzięki temu swój własny styl ubioru, pasujący do obu społeczeństw. Zazwyczaj ubiera się wyłącznie w czerń i biel, skórzane buty, proste spodnie z paskiem, biała koszula oraz surdut który dodaje mu staroświeckiego, formalnego stylu.

Zobacz profil autora http://mortis.forumpolish.com/t515-poczta-lawrence-mundy#1990 http://mortis.forumpolish.com/t516-skrytka-numer-56#1991
PisanieTemat: Re: Apteka Roslin  Sob 05 Mar 2016, 10:39

Mundy oszołomiony usiadł na krześle. Poczuł nieprzyjemny ból w okolicach skroni, przed oczami mu zamigotało i nagle jakoś tak zapomniał koncepcji kolorów. Czuł się jakby był w mugolskim kinie na jakiejś słabej komedii kryminalnej. Czyżby ten paranoik i dewiant, Bułhakov znowu założył odbijające zaklęcia majtki?
Szturchnął lekko ciało denatki, które zsunęło się na podłogę z głośnym plaśnięciem i usiadł. Wyciągnął z kieszeni chusteczkę, otarł sobie nią czoło i westchnął głęboko. Spojrzał w stronę drzwi, z których właśnie wyłonił się jakiś pochłonięty codziennymi zakupami frajer.
-Niech ktoś go przesłucha i losowo wybierze do kontroli osobistej.- warknął, masując sobie skroń różdżką. Przysłonił drugą dłonią swoje, przeczulone na światło wpadające przez otwarte drzwi, oczy. -Rejiciunt appelationis.- westchnął z różdżką przyciśniętą mocno do swojej skroni, w nadziei że zaklęcie odwróci skutek odbitego zaklęcia. Następnie mrużąc oczy wycelował różdżką w drzwi do apteki i krzyknął -COLLOPORTUS.
-Myślę że to bardzo prawdopodobny motyw- mówił znużony, nieskrępowany obecnością niezapowiedzianego gościa, nienaturalnie powoli i wyraźnie -no chyba że to zwykły rabunek, czego nie możemy dzięki bogu wykluczyć.
Spojrzał na Bułhakova a kurwiki w jego spojrzeniu zaczęły dziwnie migotać. -To jest na swój sposób dowód na to że czystość krwi coraz rzadziej idzie w parze z talentem do magii.
Ktokolwiek morduje ostatnimi czasy mugolaków, musi być kompletnym idiotą, albo wynajmuje najtańszych możliwych zabójców. To nigdy nie jest potężna klątwa, zawsze widzi w takich przypadkach uszkodzenia ciała albo maczetę w plecach ofiary. Przynajmniej nie będą musieli mobilizować aurorów, Mundy nienawidził aurorów. Wywyższali się, w przekonaniu że łapanie czarnoksiężników to bardziej prestiżowe zajęcie niż wlepanie mandatów za źle zaparkowany dywan.
-Będzie trzeba opublikować broszurę na temat samoobrony w proroku. Może poprowadzić jakieś zajęcia dla chętnych.- uśmiechnął się, czując jak ból powoli przechodzi. -Przestępca z pewnością sam wpadnie, jeśli następna niedoszła ofiara będzie bardziej kompetentnym czarodziejem niż ta aptekarka. A to nie znaczy dużo.


PisanieTemat: Re: Apteka Roslin  Sob 05 Mar 2016, 10:49

The member 'Lawrence Mundy' has done the following action : Rzut kością


#1 'KOŚĆ K20' : 4

--------------------------------

#2 'KOŚĆ K20' : 18



Zaw­sze trze­ba po­dej­mo­wać ry­zyko. Tyl­ko wte­dy uda nam się pojąć, jak wiel­kim cu­dem jest życie [...].
avatar
Stażysta Brygady Uderzeniowej Ministerstwa Magii

Dodatkowe informacje biograficzne
AKTUALNIE POSIADANA RÓŻDŻKA: Róg jednorożca; Osika; 11,5
OPANOWANE ZAKLĘCIA: ♥Szkolne♥ PROTEGO, CONJUNCTIVITIS, ENERVATE, EXPELLIARMUS, FINITE, PETRIFICUS TOTALUS, DRĘTWOTA, EVERTE STATUM, IMMOBILUS, MIMBLE WIMBLE, AVIFORS, FURNUCULUS, ACCIO, ALOHOMORA, LUMOS MAXIMA ♥Łatwe♥ COLLOSHOO, ENTROPOMORPHIS, ANAPNEO, REPARIFORS, ANTIVENENUM, BOMBARDA MAXIMA, CHŁOSZCZYŚĆ, OCULUS LEPUS, SUSPENSORIUS ♥Trudne♥ STIMULUS MELEDICTIONEM, ACID MISSILE, FINITE INCANTATEM, ADVERSUM, VULNERA SANATUR, SENSOREM
OPIS POSTACI: Templer mierzy niecałe sto siedemdziesiąt trzy centymetry i jest to coś, na co nigdy w życiu nie narzekała. Podobało jej się, że nie należy do osób tych za nadto wysokich, czy niskich. Oscylowała w odpowiedniej dla siebie wadze, chociaż jak na kobietę przystało zawsze uważa, że jest za szeroka w biodrach. Na jej twarzy trudno dostrzec piegi, albo innego rodzaju przebarwienia. Tylko wtedy kiedy jest zbyt zdenerwowana lub po prostu speszona, na jej bladych policzkach pojawiają się rumieńce, które dość trudno przegonić. Największą uwagę w jej wizerunku zabierają oczy. Duże, jasnoniebieskie, często wywołują zdezorientowanie u jej rozmówców, co nie za bardzo odpowiada samej Sophii. Często, podczas spisywania ważnych notatek musi zakładać na nos okulary, żeby litery i cyfry znajdujące się na pergaminie za bardzo się nie rozmazywały. Lewej ręki używa niemalże do wszystkiego: pisania, przewracania kartek, wykonywania codziennych czynności. Z niewiadomych przyczyn różdżka zawsze znajduje się w jej prawej ręce. Tak nauczyła się rzucać czary w szkole i tak jej pozostało. Życie Sophii nigdy nie było usłane pachnącymi i miękkimi płatkami kwiatów. Znacznie częściej natrafiała na kolce róż, które tylko czekały, aż wbiją się mocno w stopy kobiety i to między innymi ukształtowało jej charakter. Ma wole walki i nie da sobą pomiatać, chociaż podczas pierwszej rozmowy może wydawać się bierna i uległa. Z reguły jest optymistycznie nastawiona do życia, ale do wszystkiego podchodzi z dystansem.

Zobacz profil autora http://mortis.forumpolish.com/t544-stworki-sophii http://mortis.forumpolish.com/t551-dziennik-sophii-templer http://mortis.forumpolish.com/t545-skrytka-nr-983
PisanieTemat: Re: Apteka Roslin  Sob 05 Mar 2016, 17:09

Zamrugała kilkakrotnie powiekami, gdy jej wzrok znacząco się wyostrzył i kichnęła w rękaw, kiedy do jej nosa dotarł zapach ziół i krwi. Przerażająca mieszanka. Spojrzała na swych przełożonych, nie będąc do końca pewną co się stało w trakcie wchodzenia do apteki. Dopiero gdy zauważyła różdżkę w dłoni Bułhakowa, wszystko zaczęło układać się powoli w jej głowie. Bez zbędnych słów zaczęła przeszukiwać szafki, starając się oddychać jak najpłycej. Nie chciała wdychać zapachu posoki więcej niż jest to potrzebne, tym bardziej, że jej zmysł węchu był znacznie wyostrzony.
Podskoczyła, kiedy w pomieszczeniu rozległ się dźwięk dzwonka, a do apteki wszedł mężczyzna, który najprawdopodobniej wpadł do Roslin po zakupy. Skierowała przestraszony wzrok w kierunku Jewgienija i przytaknęła skruszona głową. Nie chciała mu w żaden sposób podpaść. Tym bardziej, że była to pierwsza sprawa na jaką ją zabrano i nie miała zamiaru wyłożyć się już za pierwszym razem. Dlaczego nawet nie pomyślała o zabezpieczeniu miejsca zbrodni? Czyżby widok zamordowanego ciała wywołał u niej chwilową amnezję?
- Oczywiście.
Wyszeptała cicho i podeszła do przestraszonego klienta. Stanęła przed nim, aby zasłonić mu widok martwej aptekarki i gestem ręki wskazała na drzwi.
- Proszę stąd wyjść. Porozmawiamy na zewnątrz.
Otwarła przed nim drzwi i puściła go przodem. Gdy znalazła się na ulicy, zamknęła za sobą drzwi i wyciągnęła notes, w którym wcześniej spisywała zeznania starszej kobiety.
- Proszę mi powiedzieć jak się Pan nazywa i jak dobrze znał Pan, Panią Roslin?



Sponsored content


PisanieTemat: Re: Apteka Roslin  

Apteka Roslin

Zobacz poprzedni temat Zobacz następny temat Powrót do góry
Strona 4 z 5Idź do strony : Previous  1, 2, 3, 4, 5  Next

Similar topics

-
» Apteka Przyszpitalna

Permissions in this forum:Nie możesz odpowiadać w tematach
Mortis :: Rozgrywka fabularna :: Londyn :: Ulica Pokątna-
Skocz do: