Non mor­tem ti­memus, sed co­gita­tionem Mor­tis


Share|

Biuro główne departamentu

Idź do strony : Previous  1, 2, 3  Next
avatar
Stażysta, Międzynarodowa Konfederacja Czarodziejów

Dodatkowe informacje biograficzne
AKTUALNIE POSIADANA RÓŻDŻKA: 13 cali, sztywna, kieł widłowęża, wiąz
OPANOWANE ZAKLĘCIA: Enervate, Episkey, Expelliarmus, Homenum Revelio, Protego, Riddiculus, Zaklęcie Kameleona, Diffindo, Drętwota, Immobilus, Petrificus Totalus, Densaugeo, Accio, Alohomora, Finite, Bulla Privata, Anatisquack, Ebublio, Trantallegra, Operiet Vellus, Obliviate, Vulnera Sanatur, Baubillous, Lumos, Nox, Wingardium Leviosa, Reparo, Acetabulum Lava, Chłoszczyść, Illegibilus, Zaklęcie Czterech Stron Świata, Somno
OPIS POSTACI: Roxanne jest osobą, którą bez trudu można wypatrzyć nawet w tłumie ludzi. Jest dosyć wysoka, ale chyba największą uwagę przykuwają jej płomiennorude, długie, proste włosy. Oprócz tego niełatwo jest spuścić wzrok z jej pięknych, chociaż niekiedy przerażających i patrzących z pogardą na wszystkich nieczystokrwistych czarodziejów oczu. Chociaż wygląda na szczupłą i delikatną, ma w sobie więcej siły, niż można by się tego po niej spodziewać. Posiada bliznę na prawym ramieniu, która jest pamiątką po szarpaninie z Louise.

Zobacz profil autora http://mortis.forumpolish.com/t890-sowa-roxanne http://mortis.forumpolish.com/t889-skrytka-nr-913#7699
PisanieTemat: Re: Biuro główne departamentu  Pon 11 Lip 2016, 21:19

Faktycznie, czas płynął nieubłaganie szybko. Roxanne dowiedziała się tyle ile mogła z zawartości koperty, chociaż sporo o tych wydarzeniach miała już okazję usłyszeć od swoich "kolegów" z domu (szczególnie o marszu ROMu), albo przeczytać w gazetach.
Podniosła głowę znad otrzymanych dokumentów, kiedy pierwsza kobieta weszła do pokoju. Wydawało jej się, że widziała ją przy wejsciu do Ministerstwa, ale wcale nie była tego pewna. Wyglądała raczej na... przeciętną? W każdym razie jak dla Roxanne nie bardzo wyróżniała się z tłumu innych pracowników. Natomiast druga kobieta, pani Sue, wyglądała już bardziej imponująco. Od razu widać, że jest czystej krwi... Pomyślała, kiedy tylko ją zobaczyła. Potrafiła się wystroić i, trzeba przyznać, robiła wrażenie. Kiedy tylko weszła, Roxanne wstała i skłoniła głowę w gście szacunku.
- Roxanne Macmillan - przedstawiła się, kiedy została wskazana przez panią Crouch. - Niezmiernie miło mi panią poznać.
Następnie usiadła z powrotem na fotelu i zaczęła przysłuchiwać się rozmowie dwóch kobiet. Zaczęło się od marszu ROMu. Chociaż nasłuchała się już o tym całkiem sporo, to teraz zajmowała się tym zupełnie od innej strony, co było o wiele ciekawsze od rozmów ślizgonów. Ona osobiście uważała, że marsz w ogóle nie powinien się odbyć, ale, z drugiej strony, skoro już się odbył, to trzeba go było zostawić w spokoju i tyle. Przecież życie stracili również ludzie czystej krwi, co za marnotrawstwo... Zamrugała dwa razy, kiedy kobieta zwróciła się do niej.
Brytyjskie rody czystej krwi? Oczywiście, skorowidz znała niemalże na pamięć - niby taki zwykły spis, a jak wiele mówiła o ludziach, z którymi stykała się na co dzień w Hogwarcie...
- Z tych najbardziej wrogo nastawianych na pewno Avery, Carrow, Gaunt i Lestrange - wymieniła je powoli. - Chociaż w każdej rodzinie zdarzają się wyjątki, a wiele z nich nie opowiada się przeciwko mugolom tylko oficjalnie...
Zastanowiła się przez chwilę, myśląc o tym, co przed chwilą przeczytała. Ale przecież ta kobieta...
- Ale, jeśli mogę dodać coś od siebie, to chciałam zwrócić uwagę na wygląd jednej z kobiet, która nie wyglądała na osobę, pochodzącą akurat z Wielkiej Brytanii... - zaczęła ostrożnie, nie chcąc pozwolić sobie na zbyt wiele. - Dlatego sądzę, że należy przed wszystkim zastanowić się nad osobami spoza naszych obszarów, ponieważ mogą mieć na celu nie tylko rozprawienie się z Ruchem Obrony Mugoli, ale także w jakiś sposób osłabić państwo... Sprawców można też szukać w rodzinach, które praktykują czarną magię, ze względu na użycie szatańskiej pożogi...
PisanieTemat: Re: Biuro główne departamentu  Wto 12 Lip 2016, 18:05


Pani Sue tylko kiwnęła głową, kiedy dziewczyna odpowiedziała na zadane pytanie. Z jej twarzy nie dało się jednak wyczytać czy spodobały jej się, bądź nie, dalsze słowa Roxanne. Właściwie to nie wyrażała żadnych emocji odkąd tylko się pojawiła.
- Chodzi pannie o to, że ta kobieta była czarnoskóra, prawda? - odezwała się pani Crouch. - Cóż, to prawda, że takich osób jest niewiele, lecz należałoby też być ostrożnym, kwestia koloru skóry również ostatnio bywa tematem spornym, chociaż akurat to bardziej u mugoli... my mamy swoje problemy głównie związane z czystością krwi...
- Proszę się nie martwić, głównie w Stanach mają miejsce takie ekscesy. Akurat pod tym względem Europa jest nieco bardziej cywilizowana. Aczkolwiek patrząc na to co się dzieje w Niemczech, nie byłabym tego taka pewna. Ale nie zbaczajmy z tematu. Wydaje mi się, że nie mamy więcej do omówienia, jeśli chodzi o sprawy tragedii na marszu.
- W takim razie przejdźmy do pokazu smoków. Zbierałam raporty z innych państw dotyczące nielegalnego handlu smoczymi jajami. Śledzimy tą sprawę na bieżąco, chcąc znaleźć źródła, z których można je nabyć.
- Mamy w kraju jedną hodowlę, która jest pod stałym nadzorem, tak jak okolice, gdzie smoki występują w naturalnym środowisku.
Pani Crouch lekko zmarszczyła brwi. W wypowiedzi Amerykanki coś było nie tak. Czy aby na pewno w granicach USA znajdowały się naturalne siedliska którejś z ras smoków? Kobieta posłała krótkie spojrzenie Roxanne.
avatar
Stażysta, Międzynarodowa Konfederacja Czarodziejów

Dodatkowe informacje biograficzne
AKTUALNIE POSIADANA RÓŻDŻKA: 13 cali, sztywna, kieł widłowęża, wiąz
OPANOWANE ZAKLĘCIA: Enervate, Episkey, Expelliarmus, Homenum Revelio, Protego, Riddiculus, Zaklęcie Kameleona, Diffindo, Drętwota, Immobilus, Petrificus Totalus, Densaugeo, Accio, Alohomora, Finite, Bulla Privata, Anatisquack, Ebublio, Trantallegra, Operiet Vellus, Obliviate, Vulnera Sanatur, Baubillous, Lumos, Nox, Wingardium Leviosa, Reparo, Acetabulum Lava, Chłoszczyść, Illegibilus, Zaklęcie Czterech Stron Świata, Somno
OPIS POSTACI: Roxanne jest osobą, którą bez trudu można wypatrzyć nawet w tłumie ludzi. Jest dosyć wysoka, ale chyba największą uwagę przykuwają jej płomiennorude, długie, proste włosy. Oprócz tego niełatwo jest spuścić wzrok z jej pięknych, chociaż niekiedy przerażających i patrzących z pogardą na wszystkich nieczystokrwistych czarodziejów oczu. Chociaż wygląda na szczupłą i delikatną, ma w sobie więcej siły, niż można by się tego po niej spodziewać. Posiada bliznę na prawym ramieniu, która jest pamiątką po szarpaninie z Louise.

Zobacz profil autora http://mortis.forumpolish.com/t890-sowa-roxanne http://mortis.forumpolish.com/t889-skrytka-nr-913#7699
PisanieTemat: Re: Biuro główne departamentu  Wto 12 Lip 2016, 19:29

Przytaknęła, słysząc pytanie pani Crouch. Nie zorientowała się jeszcze jakich słów może używać, a jakich lepiej unikać - faktycznie, czarodzieje skupiali się głównie na czystości krwi, chociaż w ameryce faktycznie sprawy miały się trochę gorzej.
Rozmowa odbywała się dosyć szybko. Szczerze mówiąc, Roxanne miała wrażenie, że cały czas skaczą z tematu na temat, nie poświęcając każdej z kwestii wystarczająco dużo czasu. No ale najwyraźniej właśnie tak miało to wyglądać, a ona tylko uświadomiła sobie jak wiele musi się jeszcze nauczyć, zanim sama będzie w stanie w prawidłowy sposób przeprowadzać tak ważne rozmowy, jak ta. Widać również było, że pani Sue jest bardzo wprawionym rozmówcą - jej twarz nie wyrażała zupełnie żadnych emocji. Ogólnie cała jej osoba zaczynała ją trochę niepokoić.
Przysłuchiwała się uważnie dalszemu tokowi rozmowy. A więc tym razem zeszło na pokaz smoków... Tutaj, musiała już przyznać, nie wiedziała zbyt wiele poza tym, co przeczytała w teczce przez ostatnią godzinę. Ślizgonów o wiele bardziej interesował temat Marszu. Również nieco zdziwiła ją wypowiedź kobiety, a spojrzenie pani Crouch tylko utwierdziło ją w przekonaniu, że faktycznie co jest nie tak. Powtórzyła więc w myślach wszystkie rasy, które pamiętała z ONMS: Czarny hybrydzki, Długopysk Portugalski, Długoróg Rumuński, Norweski Kolczasty, Krótkopyski Szwedzki, Ogniomiot Chiński, Ogniomiot Kataloński, Opalooki Antypodzki, Rogogon Węgierski, Spiżobrzuch Ukraiński, Walijski Zielony i Żmijoząb Peruwiański...
- Przepraszam - zaczęła ostrożnie, marszcząc delikatnie brwi, nie chcąc wydać się nieuprzejmą. Nie chciała teraz wychodzić na pannę mądralińską, ale uznała, że po prostu trzeba to jakoś sprostować, sprawa wymagała dokładniejszych wyjaśnień. - Ale wspomniała pani o naturalnym środowisku, a z tego, co sobie w tej chwili przypominam w okolicach Stanów Zjednoczonych nie istnieją naturalne siedliska smoków...
PisanieTemat: Re: Biuro główne departamentu  Sro 13 Lip 2016, 00:27


Również pani Sue zwróciła spojrzenie ku dziewczęciu, kiedy ta zabrała głos. Nie wydała się jednak w żaden sposób poruszona jej wypowiedzią.
- To prawda... Nie słyszałam nigdy o smokach w Stanach. Mogłaby pani wyprowadzić nas z błędu? - Orianne uprzejmie zwróciła się do Amerykanki.
- Oczywiście. Przed kilkoma laty uciekły dwa smoki. Pech chciał, że były to osobniki płci przeciwnej, więc doczekali się potomstwa. Nie było to specjalnie rozgłaszane, gdyż nikt nie widział takiej potrzeby. Wydaliśmy jedynie stosowne informacje ostrzegające. Smoki te mieszkają w Kordylierach, mało kto zapuszcza się w te tereny, poza tym są obserwowane - odpowiedziała pani Sue biorąc w dłoń filiżankę i upijając łyk herbaty.
Orianne nie wyglądała na przekonaną, lecz szybko to zamaskowała kolejnym uśmiechem.
- W takim razie wciąż będziemy w kontakcie, jeśli chodzi o możliwe źródła smoczych jaj... - zaczęła.
- Oczywiście - pani Sue kiwnęła głową twierdząco. Wymieniły ze sobą jeszcze kilka uwag, po czym przeszły do kolejnego tematu.
- Zostało tylko poruszenie tematu Hogwartu... Nową dyrektorką została profesor Fletcher, zaś zastępcą profesor Bułhakow. Sylwetki obu postaci zostały przesłane waszemu ministerstwu zaraz po wyborze ich na te stanowiska. Nie otrzymaliśmy żadnej informacji zwrotnej, więc uznaliśmy, że nie ma sprzeciwu - powiedziała pani Crouch.
- Bułhakow... Znowu pojawia się tutaj to nazwisko. We mnie nie wzbudza ono zaufania, chociaż moje zdanie w tej kwestii jest nic nieznaczące. Na szczęście połowa amerykańskiej młodzieży ma możliwość uczęszczania na zajęcia mniej kontrowersyjnych nauczycieli, aczkolwiek Hogwart wciąż cieszy się sporym zainteresowaniem. Słyszałam również o tym, że nie tylko dyrektorzy ulegli zmianie. Podobno wiele przedmiotów zmieniło swoich wykładowców i to wielokrotnie. Nasze ministerstwo ma wiele wątpliwości w tej sprawie, dlatego chciałabym je rozwiać na tym spotkaniu. Skoro mam okazję porozmawiać z kimś z młodego pokolenia... Pani Macmillan, co pani sądzi o szkołach, które nie są koedukacyjne?
avatar
Stażysta, Międzynarodowa Konfederacja Czarodziejów

Dodatkowe informacje biograficzne
AKTUALNIE POSIADANA RÓŻDŻKA: 13 cali, sztywna, kieł widłowęża, wiąz
OPANOWANE ZAKLĘCIA: Enervate, Episkey, Expelliarmus, Homenum Revelio, Protego, Riddiculus, Zaklęcie Kameleona, Diffindo, Drętwota, Immobilus, Petrificus Totalus, Densaugeo, Accio, Alohomora, Finite, Bulla Privata, Anatisquack, Ebublio, Trantallegra, Operiet Vellus, Obliviate, Vulnera Sanatur, Baubillous, Lumos, Nox, Wingardium Leviosa, Reparo, Acetabulum Lava, Chłoszczyść, Illegibilus, Zaklęcie Czterech Stron Świata, Somno
OPIS POSTACI: Roxanne jest osobą, którą bez trudu można wypatrzyć nawet w tłumie ludzi. Jest dosyć wysoka, ale chyba największą uwagę przykuwają jej płomiennorude, długie, proste włosy. Oprócz tego niełatwo jest spuścić wzrok z jej pięknych, chociaż niekiedy przerażających i patrzących z pogardą na wszystkich nieczystokrwistych czarodziejów oczu. Chociaż wygląda na szczupłą i delikatną, ma w sobie więcej siły, niż można by się tego po niej spodziewać. Posiada bliznę na prawym ramieniu, która jest pamiątką po szarpaninie z Louise.

Zobacz profil autora http://mortis.forumpolish.com/t890-sowa-roxanne http://mortis.forumpolish.com/t889-skrytka-nr-913#7699
PisanieTemat: Re: Biuro główne departamentu  Sro 13 Lip 2016, 14:05

I nadal ta pokerowa twarz... Roxanne miała nadzieję, że kiedyś też będzie w stanie nauczyć się w tak perfekcyjny sposób kontrolować mimikę twarzy, bo, chociaż sama nie była w tym najgorsza, to pani Sue wydawała się być prawdziwą mistrzynią.
Nie spodobała jej się jednak do końca jej odpowiedź. Na samo wyczucie, jej zdaniem powinno się informować o smokach, nawet jeśli są pod obserwacją. W końcu to, jakby nie patrzeć, dosyć niebezpieczne stworzenia. A jednak w tej sytuacji mogła tylko kiwnąć głową na znak, że rozumie oraz uśmiechnąć się delikatnie, podobnie jak zrobiła to pani Crouch.
Następnie w końcu zaczął się temat Hogwartu... Jako że Roxanne była przecież jego absolwentką, bardzo ją ta kwestia interesowała. Osobiście nie widziała nic aż tak kontrowersyjnego w profesorze Bułhakowie, chociaż fakt, że pochodził z rosyjskiego rodu mógł tu mieć faktycznie jakieś znaczenie. A jeśli zaś chodzi o zmiany w kadrze nauczycielskiej... dla Roxanne było to nieco denerwujące, jednak chyba nie dało się nic na to poradzić?
Nieco zaskoczyło ją pytanie pani Sue. Co koedukacyjność szkoły miała do zmian w kadrze nauczycielskiej? Zastanowiła się chwilę zanim udzieliła odpowiedzi.
- Hmm... Wydaje mi się, że ma to swoje wady, ale również i zalety. Niewątpliwie zaletą szkół, które nie są koedukacyjne jest możliwość większego skupienia się nauce oraz być może lepszego doboru przedmiotów w zależności od płci. Można by, przy okazji, jak w szkole Beauxbatons, dołączyć do tego jakieś podstawy etykiety lub ogólnego obycia w społeczeństwie czarodziejów. Z kolei szkoły koedukacyjne sprawiają, że młodzi ludzie łatwiej później nawiązują ze sobą kontakty - mam na myśli to, że na przykład dziewczyna wychowywana w szkole dla dziewcząt może mieć później problemy w kontaktach z mężczyznami i w efekcie nie poradzić sobie w świecie. Podsumowując - uważam, że najlepszym rozwiązaniem byłaby szkoła, w której uczniowie mieszkają razem, podobnie jak w Hogwarcie, ale niektóre zajęcia powinny odbywać się oddzielnie dla dziewcząt i dla chłopców. Mam nadzieję, że rozumieją panie co mam na myśli.
PisanieTemat: Re: Biuro główne departamentu  Czw 14 Lip 2016, 22:05


Obie kobiety kiwnęły głową, kiedy Roxanne skończyła mówić.
- Ma pani całkowitą rację. Dlatego wolałabym, żeby Instytut w Salem stał się w końcu koedukacyjną placówką. Nie tylko uchroniłoby to wiele dziewcząt od zbytniego przeżywania każdego spotkania z płcią przeciwną, ale również pozwoliłoby zakończyć to sztuczne połączenie ministerstwa brytyjskiego i Stanów Zjednoczonych na tej płaszczyźnie. Poza tym odległość dzieląca Hogwart, a Amerykę jest dość spora. Nawet pomimo szybkiej możliwości transportu, świadomość rodzica, który ma syna za oceanem... rozumieją panie. Sama nie mam dzieci, lecz kobiety z mojej rodziny były kłębkami nerwów, szczególnie podczas pierwszego roku pobytu ich męskich potomków w szkole - skomentowała Sue.
- Miejmy nadzieję, że w końcu Salem zdecyduje się na ten krok. Już kilka razy podejmowane były takie rozmowy. Również po tym, co się stało w Hogsmeade... Hogwartowi też nie jest łatwo. W końcu przyjmuje uczniów nie tylko z Wysp, ale również z terytoriów nieprzypisanych do żadnych szkół... Przynajmniej nadmiar chłopców ze Stanów może rekompensować napływ dziewcząt ze wschodu - powiedziała pani Crouch chcąc jednak zakończyć ten temat, gdyż Amerykanka chyba niespecjalnie darzyła sympatią wspomnianą właśnie część świata. Kobiety omówiły jeszcze kilka organizacyjnych spraw, po czym nadszedł czas na pożegnanie gościa.
- To była prawdziwa przyjemność panią poznać - pani Sue skłoniła lekko głową do dziewczyny, po czym pożegnała się z panią Crouch i opuściła biuro.
Chwilę później pojawiła się również ta sama kobieta, która przyniosła serwis, aby go posprzątać.
- Mam nadzieję, że rozumie panna stopień spotkania, jakie właśnie miało miejsce. Było ono tylko informacyjne. Odbywają się one raz, czasem dwa w miesiącu. Mają na celu głównie wyjaśnienie spraw, których nie da się ustalić za pomocą korespondencji - wyjaśniła pani Crouch, po czym dała dziewczynie kolejne zadanie do wykonania. Tym razem było to coś mniej absorbującego umysł - musiała po prostu posegregować kilka raportów zgodnie z chronologią.
avatar
Stażysta, Międzynarodowa Konfederacja Czarodziejów

Dodatkowe informacje biograficzne
AKTUALNIE POSIADANA RÓŻDŻKA: 13 cali, sztywna, kieł widłowęża, wiąz
OPANOWANE ZAKLĘCIA: Enervate, Episkey, Expelliarmus, Homenum Revelio, Protego, Riddiculus, Zaklęcie Kameleona, Diffindo, Drętwota, Immobilus, Petrificus Totalus, Densaugeo, Accio, Alohomora, Finite, Bulla Privata, Anatisquack, Ebublio, Trantallegra, Operiet Vellus, Obliviate, Vulnera Sanatur, Baubillous, Lumos, Nox, Wingardium Leviosa, Reparo, Acetabulum Lava, Chłoszczyść, Illegibilus, Zaklęcie Czterech Stron Świata, Somno
OPIS POSTACI: Roxanne jest osobą, którą bez trudu można wypatrzyć nawet w tłumie ludzi. Jest dosyć wysoka, ale chyba największą uwagę przykuwają jej płomiennorude, długie, proste włosy. Oprócz tego niełatwo jest spuścić wzrok z jej pięknych, chociaż niekiedy przerażających i patrzących z pogardą na wszystkich nieczystokrwistych czarodziejów oczu. Chociaż wygląda na szczupłą i delikatną, ma w sobie więcej siły, niż można by się tego po niej spodziewać. Posiada bliznę na prawym ramieniu, która jest pamiątką po szarpaninie z Louise.

Zobacz profil autora http://mortis.forumpolish.com/t890-sowa-roxanne http://mortis.forumpolish.com/t889-skrytka-nr-913#7699
PisanieTemat: Re: Biuro główne departamentu  Pią 15 Lip 2016, 23:36

Wysłuchała końcówki rozmowy z taką ilością uwagi, jaką poświęcała poprzedniej części rozmowy. Dobrze było wiedzieć, że kobiety zgadzają się z jej opinią. A sam Hogwart, jako szkoła koedukacyjna sprawował się całkiem nieźle - w końcu poziom nauczania był naprawdę przyzwoity.
- I wzajemnie - odpowiedziała, również kłaniając się pani Sue. Wciąż nie do końca wiedziała co myśleć o kobiecie - sprawiała jednak wrażenie raczej nieprzyjemnej. Odprowadziła ją wzrokiem do wyjścia.
- Rozumiem, jednak muszę powiedzieć, że nawet takie zwykłe spotkanie było niezwykle interesujące. - powiedziała, przywołując na usta delikatny uśmiech. Dowiedziała się paru nowych rzeczy, nie tylko o sytuacji w obu państwach, ale również o tym, jak należy się zachowywać podczas takiego spotkania. Niewątpliwie było to dla niej cenne doświadczenie.
Następnie przejęła od pani Crouch dosyć gruby plik raportów i zabrała się za ich sortowanie. Ta część pracy może i była mniej ciekawa, ale również należała do jej obowiązków, więc nie pozostawało jej nic innego, jak jakoś to znieść i tyle.
PisanieTemat: Re: Biuro główne departamentu  Nie 17 Lip 2016, 23:11


Wbrew pozorom posortowanie dokumentów zajęło dziewczynie sporo czasu. Ułożone były w totalnym nieporządku. Skończyła robotę dosłownie chwilkę przed tym, nim pani Crouch podeszła do niej.
- Widzę, że zadanie zostało ukończone - powiedziała pogodnie odbierając od dziewczyny plik. - Dziękuję. To na dzisiaj wszystko. Mam nadzieję, że jutro wróci panna Komarov. Do zobaczenia.
Kobieta podeszła do szafki, aby schować dokumenty.
Pierwszy dzień w ministerstwie zakończył się, a Roxanne mogła udać się na odpoczynek.


Roxanne - z tematu
PisanieTemat: Re: Biuro główne departamentu  Sob 23 Lip 2016, 01:36

Poniedziałek 18 lipca, 1934 rok

Podczas gdy większość nastolatków zaczęła już swoje staże, część nadal wyczekiwała pierwszego dnia. Ten oto nadszedł i dla @Gabrielle Williams i @Ururu Marqueza. Listy wysłane zaledwie dzień wcześniej dotarły, a Wydział Międzynarodowej Współpracy od samego rana szykował się na powitanie - z pewnością - nic nie rozumiejących stażystów, którym trzeba będzie wszystko wyjaśnić. Kierownik departamentu od samego rana miała ręce pełne roboty i siedziała za swoim biurkiem wypełniając papiery. Tymczasem zastępująca nadal nie obecną Jaszę kobieta, spoglądała co chwilę na zegarek, czekając aż pojawią się ci, którymi miała się zająć. Gdy tylko ich zobaczyła, uśmiechnęła się ciepło, choć była odrobinę zestresowana. Na ręce miała jej w końcu patrzeć sama @Orianne Crouch, był to więc całkiem dobry powód do stresu!
- Dzień dobry, wy na praktyki, jak mniemam? Macie ze sobą pergaminy i pióra? Jeżeli nie to zaraz wam coś przygotuję, ale następnym razem miejcie swoje. - Powiedziała nastawiając ekspres do kawy i pokazując im dwa krzesełka ustawione przy jednym ze znajdujących się na boku biurek.
- To będzie wasze miejsce pracy przez te wakacje. Wydział międzynarodowej współpracy, jak pewnie się domyślacie, zajmuje się kontaktami z ministerstwami na całym świecie. Dzisiaj mamy całkiem spore urwanie głowy, gdyż zbliżają się mistrzostwa Quidditcha, którymi w tym roku zajmuje się Wielka Brytania. Kawy? - Spytała słysząc dźwięk gotowego do rozlania napoju urządzenia.
avatar
Rocznik V

Dodatkowe informacje biograficzne
AKTUALNIE POSIADANA RÓŻDŻKA: 11 cali, sztywna, róg jednorożca, jarzębina
OPANOWANE ZAKLĘCIA: Episkey, Expelliarmus, Protego, Zaklęcie kameleona, Petrificus totalus, Accio, Lumos, Nox, Impedimenta, Drętwota, Alohomora, Riddiculus, Avifors, Finite, Cave Inimicum, Arania Exumai, Atramento
OPIS POSTACI: Gabrielle wygląda jak przeciętna, 16-letnia dziewczyna. Niczym się nie wyróżnia - ot taka zwykła, szara myszka. Ma jedynie 160cm wzrostu, a do tego jest drobniutka i chudziutka. Jednak jeśli zechce, to potrafi spojrzeć na kogoś tak, że jej dosyć niski wzrost przestanie mieć jakiekolwiek znaczenie. Gabi jest naturalną blondynką o szaro-niebieskich oczach, które w zależności od nastroju mogą przyjmować wygląd gładkiej, lśniącej tafli jeziora lub wzburzonego morza podczas sztormu. Na karku posiada dosyć sporą bliznę, która jest pamiątką po upadku podczas próby nauki jazdy na nartach, jednak zazwyczaj ukrywa ją pod rozpuszczonymi włosami.

Zobacz profil autora http://mortis.forumpolish.com/t840-zwierzaki-gabrielle-3 http://mortis.forumpolish.com/t839-skrytka-nr-333
PisanieTemat: Re: Biuro główne departamentu  Sob 23 Lip 2016, 14:35

Bardzo ucieszyła się, kiedy otrzymała list informujący o tym, że dostała się na praktyki. Czy to oznaczało, że reszta chętnych dostała oceny poniżej jej marnych "zadowalających", czy może po prostu zwyczajnie innych chętnych wcale nie było? Nie wiedziała które z tych stwierdzeń jest prawdziwe, ale postanowiła dłużej się nad tym nie zastanawiać i wykorzystać otrzymaną szansę. Tak więc po otrzymaniu listu stawiła się na podanym miejscu punktualnie, a nawet chwilkę przed czasem. Kłamstwem byłoby, gdyby powiedziała, że się nie denerwuje. W końcu chyba jak dotąd nigdy nie miała okazji pojawić się w ministerstwie, a praktyki mogły być dla niej czymś, co zapewni jej doświadczenie, dzięki któremu łatwiej będzie jej potem znaleźć pracę na poważnie.
Ucieszyła się, widząc Ururu, z którym ostatecznie nie udało się spotkać przed rozpoczęciem praktyk. Ale może uda im się porozmawiać któregoś dnia po skończonej robocie?
- Miło cię widzieć. - przywitała się ze ślizgonem, posyłając mu szeroki uśmiech.
Po wejściu do gabinetu ukłoniła się grzecznie obecnym w pomieszczeniu kobietom, odwzajemniając uśmiech tej, która się odezwała. Wyglądała na nieco zestresowaną.
Wyjęła z torby pergamin i pióro, a następnie usiadła na wyznaczonym miejscu, gotowa wysłuchać tego, co kobieta miała im do powiedzenia. A więc w tym roku odbywały się mistrzostwa świata w quidditchu? Chociaż nie przepadała za samą grą, to musiała przyznać, że ciekawiło ją jak to wszystko będzie wyglądało od drugiej strony, ile potrzeba przygotowań, co należy zrobić, jak wiele czarodziejów i z jak wielu krajów przybędzie na turniej...
- Ja... Tak poproszę... - powiedziała, nieco zaskoczona, że częstują ją napojem. Kawa nie była jednym z jej ulubionych napojów, ale musiała wstać wcześniej niż zwykle (podczas wakacji oczywiście), więc uznała, że trochę kofeiny jej nie zaszkodzi. - Dziękuję - dodała, kiedy już otrzymała filiżankę.
avatar
Ścigający Srebrnych Wiwern, Rocznik V

Dodatkowe informacje biograficzne
AKTUALNIE POSIADANA RÓŻDŻKA: 13 cali, elastyczna, włos z głowy wili, sosna
OPANOWANE ZAKLĘCIA: Szkolne: Finite, Enervate, Cave Inimicum, Expelliarmus, Homenum Revelio, Protego, Diffindo, Verdimilious, Alohomora, Avifors, Mimble Wimble, Confunduf, Aquamenti || Łatwe: Trucido, Repleo, Multifors, Aranaea || Trudne: Aranaea Language, Verum de scriptis
OPIS POSTACI: Ururu jest chłopcem przeciętnej budowy. Ani specjalnie chudy, ale pulchnym też go nie można nazwać. Mięśni również nie ma specjalnie zarysowanych... Po prostu taki średni. Wzrostu metr sześćdziesiat dziewięć i pół. Włoski całkiem grube, lecz szorstkie. Mają odcień... szarawy. Czy to farba? Czy tak kończy się niepotrzebny stres w zbyt młodym wieku? Obcięte niezbyt krótko, puszyste. Twarzyczka jego nieco okrąglutka, nie widać na niej typowo męskich kształtów. Taki sobie chłopczyna. Przenikliwe spojrzenie oczek w kolorze miodowo-bursztynowym, lekko zadarty nosek i... szeroki uśmiech, który nie znika prawie nigdy. Ubrany w pełny mundurek Ślizgona z idealnie zawiązanym krawatem. Nawet naukowiec musi być elegancki. Czasami nosi gogle na głowie, zazwyczaj zapomina, że je ma, dlatego na jego oczach występują stosunkowo rzadko...

Zobacz profil autora http://mortis.forumpolish.com/t479-ptak-ururu#1492 http://mortis.forumpolish.com/t487-notatnik-ururu http://mortis.forumpolish.com/t477-skrytka-nr-2000#1482
PisanieTemat: Re: Biuro główne departamentu  Pon 25 Lip 2016, 11:00

Dla Ururu nadchodziły niezwykle pracowite dni. Otrzymany w niedzielę list oznaczał czas nieustannej pracy. Właściwie to i tak nie robił nic poza nauką, lecz teraz będzie musiał wcisnąć w swój harmonogram dnia praktyki. Nastawił się do nich niezmiernie pozytywnie. Stwierdził, że będą dobrą odskocznią od codzienności, poza tym w końcu się z kimś zobaczy. I to nie z byle kim! Gabrielle była naprawdę niesamowitą dziewczyną. Chociaż nie znali się długo, czuł do niej niezwykle stałe uczucie, jakby byli przyjaciółmi od dziecka.
Ubrał się dość elegancko, bardziej niż zwykle, zabrał również swoją skórzaną teczkę. Dostał ją od ciotki, aby służyła mu za szkolną torbę, lecz używał jej właściwie tylko w wakacje, kiedy wychodząc na miasto nie wypadało po prostu nosić wszystkiego w rękach. Dotarł na miejsce wyglądając jak student prawa z wymiany.
- Mi ciebie również - odwzajemnił Gabrielle uśmiech. - Mam nadzieję, że będziemy się dobrze bawić.
Przywitał się z kobietą prowadzącą praktyki zapewniając, że ma swój sprzęt, po czym zajął miejsce. Wyciągnął z teczki pergaminy i przyrząd do pisania. Upewnił się jeszcze, czy zabrał aby na pewno zwykłe pióro. Nie chciał mieć znowu wpadki z tym samopiszącym - wiadomo, czasami działało wbrew woli.
Zapał Ururu wystygł jak Brajan po marszu, kiedy padło słowo "Quidditch". Czy ze wszystkich możliwych tematów musieli się zajmować akurat tym? On chociaż grał jeden mecz w szkole, Gabrielle jednak nie miała nic wspólnego z tym sportem. Czy to dzień stracony?
- Poproszę - odpowiedział na pytanie o kawę, po chwili rozważania. Nie miał okazji jeszcze pić kawy, nie sądził, że mu zasmakuje. Ale przynajmniej będzie ciekawy temat do rozmyślań. Kiedy pierwszy raz przyjechał do Anglii liczył na to, że wszyscy piją tylko herbatę. Wspominanie kawy było dziwnie egzotyczne, w jego mniemaniu.
Również podziękował za filiżankę napoju, wpatrując się w niego nieufnie.
PisanieTemat: Re: Biuro główne departamentu  Czw 28 Lip 2016, 02:44

Kobieta uśmiechnęła się do was, nalała kawy do filiżanek i postawiła wam przy biurku. Sama również usiadła i spojrzała na was całkiem przyjaźnie.
- Zanim zaczniemy, powiedzcie mi proszę, dlaczego wybraliście nasz wydział. W Ministerstwie jest tyle miejsc, które postrzegane są dużo ciekawiej. Nie mamy tu zazwyczaj kolejek, chociaż staramy się przeprowadzać praktyki w taki sposób, by nauczyć was jak najwięcej. - Mówiła cicho, spokojnie, a siedząca przy swoim biurku kierowniczka nawet na was nie spojrzała. Kreśliła tylko na kartkach swoje podpisy, ewentualnie czasem coś skreślała. Najwidoczniej naprawdę był to czas, w którym działo się dużo.
avatar
Rocznik V

Dodatkowe informacje biograficzne
AKTUALNIE POSIADANA RÓŻDŻKA: 11 cali, sztywna, róg jednorożca, jarzębina
OPANOWANE ZAKLĘCIA: Episkey, Expelliarmus, Protego, Zaklęcie kameleona, Petrificus totalus, Accio, Lumos, Nox, Impedimenta, Drętwota, Alohomora, Riddiculus, Avifors, Finite, Cave Inimicum, Arania Exumai, Atramento
OPIS POSTACI: Gabrielle wygląda jak przeciętna, 16-letnia dziewczyna. Niczym się nie wyróżnia - ot taka zwykła, szara myszka. Ma jedynie 160cm wzrostu, a do tego jest drobniutka i chudziutka. Jednak jeśli zechce, to potrafi spojrzeć na kogoś tak, że jej dosyć niski wzrost przestanie mieć jakiekolwiek znaczenie. Gabi jest naturalną blondynką o szaro-niebieskich oczach, które w zależności od nastroju mogą przyjmować wygląd gładkiej, lśniącej tafli jeziora lub wzburzonego morza podczas sztormu. Na karku posiada dosyć sporą bliznę, która jest pamiątką po upadku podczas próby nauki jazdy na nartach, jednak zazwyczaj ukrywa ją pod rozpuszczonymi włosami.

Zobacz profil autora http://mortis.forumpolish.com/t840-zwierzaki-gabrielle-3 http://mortis.forumpolish.com/t839-skrytka-nr-333
PisanieTemat: Re: Biuro główne departamentu  Czw 28 Lip 2016, 23:21

Upiła kilka łyków napoju i od razu poczuła się rozbudzona, chociaż wiedziała, że na razie to tylko efekt placebo. Następnie zerknęła na Ururu, który chyba był niezbyt doświadczony, jeśli chodzi o picie kawy...
- Uważaj, jest nieco gorzka, ale powinna postawić się na nogi... - szepnęła, korzystając z chwili, kiedy kobieta postanowiła usiąść. Następnie całą swoją uwagę poświęciła słowom kobiety. Miejsc, które postrzegane są ciekawiej? Jakich na przykład?
- Szczerze mówiąc, mam wrażenie, że tak naprawdę niewiele wiem o czarodziejach i czarownicach z innych miejsc na świecie. Czytałam o nich w książkach, ale to przecież nie to samo, co tutaj... - odezwała się po chwili zastanowienia, wciąż trochę nieśmiało, chociaż kobieta wyglądała na miłą i co jakiś czas posyłała im uśmiech.
Potem zerknęła szybko na drugą, wyraźnie czymś zajętą, kobietę, a następnie zwróciła wzrok na Ururu, wyczekując jego odpowiedzi. Była ciekawa, czy dowie się czegoś więcej niż podczas ich ostatniej rozmowy.
avatar
Ścigający Srebrnych Wiwern, Rocznik V

Dodatkowe informacje biograficzne
AKTUALNIE POSIADANA RÓŻDŻKA: 13 cali, elastyczna, włos z głowy wili, sosna
OPANOWANE ZAKLĘCIA: Szkolne: Finite, Enervate, Cave Inimicum, Expelliarmus, Homenum Revelio, Protego, Diffindo, Verdimilious, Alohomora, Avifors, Mimble Wimble, Confunduf, Aquamenti || Łatwe: Trucido, Repleo, Multifors, Aranaea || Trudne: Aranaea Language, Verum de scriptis
OPIS POSTACI: Ururu jest chłopcem przeciętnej budowy. Ani specjalnie chudy, ale pulchnym też go nie można nazwać. Mięśni również nie ma specjalnie zarysowanych... Po prostu taki średni. Wzrostu metr sześćdziesiat dziewięć i pół. Włoski całkiem grube, lecz szorstkie. Mają odcień... szarawy. Czy to farba? Czy tak kończy się niepotrzebny stres w zbyt młodym wieku? Obcięte niezbyt krótko, puszyste. Twarzyczka jego nieco okrąglutka, nie widać na niej typowo męskich kształtów. Taki sobie chłopczyna. Przenikliwe spojrzenie oczek w kolorze miodowo-bursztynowym, lekko zadarty nosek i... szeroki uśmiech, który nie znika prawie nigdy. Ubrany w pełny mundurek Ślizgona z idealnie zawiązanym krawatem. Nawet naukowiec musi być elegancki. Czasami nosi gogle na głowie, zazwyczaj zapomina, że je ma, dlatego na jego oczach występują stosunkowo rzadko...

Zobacz profil autora http://mortis.forumpolish.com/t479-ptak-ururu#1492 http://mortis.forumpolish.com/t487-notatnik-ururu http://mortis.forumpolish.com/t477-skrytka-nr-2000#1482
PisanieTemat: Re: Biuro główne departamentu  Pon 01 Sie 2016, 18:03

Ururu wpatrywał się z zainteresowaniem w czarny napój. Czy to najbardziej ekscytujący element dzisiejszego dnia? Po konsumpcji wzrokowej, nadszedł czas na konsumpcję właściwą. Podniósł filiżankę do ust, zaciągając się intensywnym zapachem napoju, jaki uznał za całkiem przyjemny. Napił się troszkę tylko, słysząc ostrzeżenie od koleżanki. Faktycznie. Kawa była wybitnie gorzka, a niewielka jego porcja była chyba odpowiednia na pierwszy kontakt. Starał się rozsmakować w nowym dla niego napoju, lecz o ile aromat był naprawdę przyjemny, sam smak nie przypadł mu zbytnio do gustu.
Rozmowa rozpoczęła się dość prostym, banalnym pytaniem. Wysłuchał co do powiedzenia ma Gabrielle. Zauważył, że dziewczyna wydawała się trochę onieśmielona. Kiedy z nią rozmawiał, jej wypowiedzi były dłuższe i pełne pasji. Skoro już odebrał jej werbalną wiadomość informującą go o jego kolei na odpowiedź, zastanowił się krótko, jak sformułować tezę.
- Pragnąłbym się dowiedzieć jak wygląda świat czarodziejów na całym świecie - powiedział niemal od razu, pozwalając słowom płynąć dowolnie, tak jak to czynił niemal za każdym razem. - Wie pani, nie miałem nigdy okazji lepiej poznać, jak to wszystko działa. W ciągu roku szkolnego siedzę w Hogwarcie, tam się mogę trochę dowiedzieć od innych uczniów, ale i tak wiele nie rozmawiam z nimi. Dużo informacji zdobyłem od jednego z profesorów, który pochodzi z Hiszpanii, a chodził do francuskiej szkoły magii. Właściwie w Hogwarcie jest kilka osób z grona pedagogicznego, od których mógłbym się czegoś dowiedzieć o innych krajach... Ale to nigdy nie było moim priorytetem. Interesuję się bardziej innymi rzeczami, ale postanowiłem się zapisać na praktyki, żeby poznać coś nowego. Nie mogłem się zdecydować na nic konkretnego, Ministerstwo oferuje wiele ciekawych departamentów, ale koleżanka Gabrielle rozważała to miejsce, więc uznałem to za naprawdę dobry pomysł. Wie pani, to zawsze raźniej odbywać praktyki z kimś znajomym.
Skończywszy monolog wypowiedziany z zawsze uśmiechniętych ust, posłał również krótki uśmiech Gabrielle. Złapał znów za filiżankę dając kawie drugą szansę. Niestety smakowała tak samo.
PisanieTemat: Re: Biuro główne departamentu  Czw 04 Sie 2016, 13:13

Kobieta należała zdecydowanie do tych miłych i sympatycznych, co utwierdzała serdecznym uśmiechem i ciepłym tonem. Kiwnęła głową na znak, że zrozumiała i rozejrzała się po pomieszczeniu.
- Oczywiście, dużo przyjemniej pracuje się ze znajomymi. Musicie jednak pamiętać, że nie jesteście tutaj po to, by ze sobą plotkować i spędzać czas. - Upomniała was w sposób grzeczny i kulturalny. - Chciałabym, żeby każde z was opowiedziało mi o kraju, który interesuje was najbardziej. Co chcielibyście się o nim dowiedzieć? Mamy przed sobą trochę czasu, jednak fajnie byłoby wiedzieć, w którą stronę ruszyć wasz staż. Zwłaszcza, że sami jeszcze nie wiecie, gdzie chcielibyście pracować, czyż nie? - Mrugnęła do was zadowolona, że trafili jej się praktykanci, którzy nie podchodzą do zadania zbyt serio. Nie była typem prowadzącego, który wymagałby od uczniów zdecydowania się i określenia planów na dziesięć lat w przód.
Sponsored content


PisanieTemat: Re: Biuro główne departamentu  

Biuro główne departamentu

Zobacz poprzedni temat Zobacz następny temat Powrót do góry
Strona 2 z 3Idź do strony : Previous  1, 2, 3  Next

Similar topics

-
» Biuro i mieszkanie Gwen
» Biuro szeryfa i areszt
» Parowanie - Biuro Matrymonialne
» Biuro koronera i laboratorium
» Biuro szeryfa i areszt

Permissions in this forum:Nie możesz odpowiadać w tematach
Mortis :: Rozgrywka fabularna :: Londyn :: Ministerstwo Magii :: V-
Skocz do: